Kokkyō no taki

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Rika Kari Matsubari » 3 sie 2019, o 22:11

Nóż. Sznur. Kawałek białej sukienki.
Pozostałości po Annie, którą miała ścigać. Wie już, że nie może. Że w pierwszej kolejności musi zadbać o chłopca. Że jedno wyklucza drugie. Ale znalazła coś. Punkt zaczepienia, który może się przydać w przyszłości. Schowała nóż. Także kawałek sznura. Najwięcej uwagi przykuł podejrzanie drogi, przybrudzony ziemią fragmencik sukienki. Białej. Z drogiego materiału. Zupełnie jak moja… - pomyślała.
Wtedy usłyszała śmiech. Nienaturalny śmiech, którego źródłem prawdopodobnie była technika, którą zna. Wiadomość od Anny. Zagulgotała w niej wściekłość. Cisnęła co sił zakrwawionym kunai’em w ziemię. Schyliła się po niego i nagle przeszyło ją przerażenie. Rika miała swoje kunai’e, ale nigdy ich nie używała. Miały jej służyć raczej do treningu i przecinania lin, niżeli do walki. Nie chciała zabijać. Nie mogłaby. Dziś jednak wyciągnęła kunai z ciała martwej kobiety. Dlaczego właśnie ten, skoro w torebce miała swoje? I co chciała z nim zrobić? Czy naprawdę chciałam nim… - zatrzymała się, ale wiadomo było o co chodzi. Czy potrafiłaby? Czy chciała? Oh, nawet teraz nie potrafiła przyznać przed samą sobą, że nie chce. Śmiech doprowadzał do szału, a ona nie ruszyła w pogoń. Wyjęła wbity w ziemię kunai, do czego potrzebowała dużo sił. Również i jego schowała do torebki. Popędziła Do Shiro.
Ten wciąż spał w tym samym miejscu, w którym go zostawiła. Nie chciała dłużej tu być. Złożyła pieczęć dzika. Symbolu siły, której teraz potrzebowała. Jej włosy nagle osiągnęły nienaturalną długość. Sięgnęła po końcówki i obwiązała nimi w pasie chłopczyka. Sama nie miała zamiaru ani sił dźwigać go do miasta. Zrobią to za nią jej włosy. Trzymała go więc po swojej prawej stronie, na wysokości głowy. Szła prosto do siedziby władz. Tam trafiła do dobrze sobie znanego okienka recepcji i zapytała o tę samą osobę co zwykle. Każda kolejna wizyta sprawiała, że czuła się tu coraz pewniej.
-Jest stróż Horiuchi? – zapytała bez większych wstępów. Sprawa była po-waż-na. Dopiero gdy przyszedł, zaczęła mówić dalej. W międzyczasie położyła śpiocha i oparła go o ścianę korytarza. Jęła relacjonować.
-I wtedy go znalazłam. Krzyczał, a obok była jego… mama. I on mówił, że to wszystko ciocia i ja pobiegłam szukać, ale najpierw… - zrobiła pauzę, wyraźnie zawstydzona i zakłopotana. – ja pozbawiłam go wspomnień i uśpiłam. Nie wiedziałam co robić a bałam się, że jak zapamięta to wszystko to… to będzie gorzej. I wtedy pobiegłam, szukałam tej cioci Anny i znalazłam te rzeczy. – wyjmuje wszystko z torebki. – A ten kunai wyjęłam z jej ciała. Musicie tam pójść i się nią zająć. I trzeba coś zrobić z chłopcem. On potrzebuje domu i… chyba musi wiedzieć, co się stało. – spojrzała pytająco. Gdy przestała mówić, mogła wreszcie złapać oddech. Wyrzuciła z siebie wszystko. Wreszcie jest z kimś starszym i odpowiedzialnym. Z mężczyzną, który wie co robić.
***
-Kai. – zbudziła go wreszcie, gdy ustalili plan działania.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 655
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Hayami Akodo » 4 sie 2019, o 15:54

MISJA RANGI D DLA RIKI KARI MATSUBARI #1
"Miss you, farewell"
13/15



Obrazek


Still, you do not answer.





Stróż Horiuchi zrobił to tak, jak należało. Był na miejscu tam, gdzie go potrzebowano, zrobił to, co było konieczne. Wiedział, jak Ci pomóc z tym problemem; och, to nie był pierwszy raz, kiedy musiał pomagać osieroconym dzieciom, które straciły krewnych, kiedy musiał zajmować się porzuconymi, samotnymi kilkulatkami lub nawet starszymi maluchami. Wszystkie one najpierw płaczą, cierpią, nie przyjmują do wiadomości, że stracili bliskie osoby. Że ich świat zmienił się do tego stopnia, że nic z dawnej przeszłości już do nich nie wróci - a potem? Ach, a potem jest różnie. Albo się adaptują, albo nie, wszystko zależy od dobrej woli bogów i od wszechobecnego, potężnego Króla, którym tak naprawdę zawsze był Los. Jedni wariują, nie mogąc zrozumieć tego, co niezrozumiałe (śmierć chyba zawsze taka była?), inni próbują się przystosować, tłumiąc ból i beznadzieję w swoich sercach, jeszcze inni wierzą (być może do końca) w spotkanie pozagrobowe i sens czegoś takiego jak umieranie.
A dla Ciebie, Rika? Co dla Ciebie ma sens? Śmierć honorowa, w walce, śmierć taka, jak ta zadana pani Miyu, śmierć we śnie po długich cierpieniach - czy pokojowe, długie życie?
Każdy śmiertelnik wybrałby chyba tą ostatnią opcję. Ale Ty? Czy nie czujesz obecnie, że byłaby to zbyt...niejasna odpowiedź?
Przecież życie w tym momencie nie tłumaczy nam wszystkiego.
Stróż jest zakłopotany. Zaniepokojony. Nie wie, co zrobić.

- Sierociniec jest przepełniony - komunikuje Ci. - Nie mają już miejsca, ale załatwimy pogrzeb dla jego mamy. Tylko tyle na tą chwilę możemy zrobić. Może mogłabyś przechować u siebie Shiro przez jakiś czas? Będę za niego płacił twoim rodzicom. Sam bym się nim zajął, ale wiesz...Shiro potrzebuje kobiety. I zdążył Ci zaufać, może powie Ci coś więcej na ten temat.

Przez chwilę milczy. Zastanawia się. Wzdycha ciężko.
Horiuchi nigdy nie lubił rozmawiać o takich tematach - jak każdy normalny człowiek.

- Pogrzeb Miyu odbędzie się pojutrze. Myślę, że dobrze by było, byś na niego przyszła.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Rika Kari Matsubari » 4 sie 2019, o 22:26

Stróż Horiuchi wszystkim się zajmie. Stróż jak zwykle opanuje sytuację. Zrobi, co do niego należy. Jest doświadczony. Jest opoką. A Rika może na niego liczyć.
Mogła odetchnąć z ulgą na wieść, że on wszystkim się zajmie. Zawsze myślała, że taki jego obowiązek. Teraz wydaje jej się, że to jednak coś więcej. Pasja? Chyba tak. Psychicznie był to wykańczający dzień, a trudnych wyborów nie było końca. Nie ma obecnie miejsc, na które mógłby przyjść Shiro. Wychodzi na to, że przynajmniej na tę jedną noc musi go zabrać do domu. Co powie mama? Pewnie się zgodzi. Właściwie oddanie go z miejsca do obcych ludzi wydawało jej się teraz zbyt brutalne. Zbyt nierikowe, a przynajmniej taką miała nadzieję.
-Tak, myślę, że na jakiś czas może trafić do nas. – oczywiście że mógł, Matsubari byli dość bogaci, by wychowywać gromadkę dzieci. Rika wymagała jednak zbyt wiele uwagi i troski, by ryzykować niedopełnienie rodzicielskich obowiązków. – Sądzę, że tak będzie najlepiej. – weźmie od niego pieniążki, mając głęboką nadzieję, że nie daje z własnej kieszeni. O nie, ktoś taki jak stróż Horiuchi na pewno wie jak to wszystko zrobić.
-Mama na pewno się o niego zatroszczy. – pomyślała w zadumie o własnej matce. Nawet nie przyszło jej przez myśl, że kobieca ręka to może być jej ręka. O nie, jej była jeszcze zdecydowanie dziewczęcą rączką.
A co z przyszłością Shiro? Osierocony przez ojca, a teraz przez matkę. Z luką w pamięci, nieświadomy strasznych scen i śmierci matki z rąk swojej siostry. A mimo to tak kompletnie sam… Jaka była pewność, że dobrze trafi? Że nie zagubi się w tym wszystkim? Był jeszcze taki mały. Trzeba było go ratować. Tylko czy ona mogłaby mieć brata? Ona, jedynaczka? Uwagojad pospolity, złoszczący się na wszystko, co przykuwa uwagę i jednocześnie nie jest ją, ani niczym przyczepionym do niej? Nie, to nie może wypalić. Chyba nie… nie, nie zamierza teraz o tym myśleć. Ale w sumie fajnie byłoby mieć braciszka, którego można bić z poczucia obowiązku, a nie winy. KONIEC z tymi myślami!

-Na pogrzeb przyjdziemy całą rodziną. Do tego czasu zobaczymy, co uda się zrobić. – zrezygnowała z wybudzania chłopca. Zabierze go do domu śpiącego. Nie chce mierzyć się sama z jego bólem. Odeszła kilka kroków. Odwróciła się jednak ponownie do Horiuchiego.
-Stróóóżuuu… - zagadnęła, by ponownie na nią spojrzał. – Dziękuję.


***

Niosąc we włosach małego Shiro, dotarła do domu. Zapukała w drzwi, choć nie musiała tego robić. Poczekała aż mama Maya otworzy jej drzwi. Matka nie zwykła widzieć jutsu w wykonaniu córki. Teraz jednak w jej włosach owinięty był jakiś maluch.
-Mamo, musimy mu pomóc. – powiedziała. Zamierzała zrelacjonować wszystko od początku do końca. Nie pomijając żadnego szczegółu.


z/t -> Domek Matsubari
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 655
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Rika Kari Matsubari » 9 sie 2019, o 14:44

Zatrzymali się przed jednym z klifów w odległości odpowiedniej, by nie być zagłuszanymi przez wodospad.
-Pięknie tu, prawda, Yoshimitsu? Ale pewnie wiesz, że droga ninja nie zawsze jest usłana rózami. Kiedy zostałam kunoichi, pewien pan poprosił mnie o przysługę. Wykorzystał zaufanie, jakim obdarzono mnie w szpitalu i gdy wyszłam, zrobiło wielkie, straszne bum. Pomogłam go później złapać… choć tak naprawdę współczułam mu. Chciał zabić blisko 100 osób, by pomścić swoją siostrę. Podczas wybuchu prawie zginęła wtedy moja przyjaciółka. Ma całe poparzone plecy, ale na szczęście nie widać. No i dalej mnie lubi. – Rika odpływała w coraz to mniej istotne rzeczy. – teraz jest inaczej. Odkąd zostałam akolitką nie boję się większych wyzwań. – czyżby stała się poważna i rozsądna? – ale wielu rzeczy wciąż nie rozumiem. Świat chyba nie jest aż takim dobrym miejscem, jak o nim mówią. Widzę to choćby na swoich misjach. Co rusz spotykam rabusiów, którzy nie wiedzą, że ja nie jestem do bicia, tylko do przytulania. – z dezaprobatą pokręciła głową, spoglądając refleksyjnie na spadającą wodę, która z impetem rozbijała się o skały.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 655
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Yoshimitsu » 9 sie 2019, o 16:02

Kościany pokaz dobiegł końca, a Rika wydawała się lekko zmartwiona czy aby wszystko jest w porządku.
-Tak, to były moje własne kości. Wszystko w porządku, nowe miejsca wysunięć zawsze dostarczają odrobinę bólu. Wzruszył ramionami i spojrzał na towarzysza podróży. -Każdy człowiek ma kości ale nawet wśród mojego rodu nie każdy może nimi władać. Był dumny z siebie i ze swojego pochodzenia. Prawdziwy Kaguya.

Złapała go za rękę co było dla niego trochę dziwne. Dotyk w innym celu niż próba ataku na kogoś był czymś nowym. Nie walczył z kunoichi i ruszył wraz z Nią, dając się prowadzić. Spacer nie trwał zbyt długo i w końcu dotarli do miejsca, które zapierało dech w piersiach. Naprawdę tutaj było wyjątkowo. Białowłosy zatrzymał się na moment w obserwacji całego tego miejsca, chciał zapamiętać jak najwięcej szczegółów. -Cudownie tutaj jest, tak spokojnie. Lubił spokój i lubił takie obszary, gdzie można było zniknąć i być samemu ze sobą. Rika zaskoczyła go nieco swoimi przemyśleniami na temat drogi ninja. -Ludzie z żalu robią różne głupie rzeczy. Machnął ręka jakby marginalizując zajście z zamachem na szpital. -Najważniejsze, że Ty i Twoja przyjaciółka przeżyłyście, a później naprawiłaś swój błąd. Wziął głęboki oddech i kontynuował. -Ninja nie powinien współczuć. Ahh nauki rodu Kaguya były jedyne w swoim rodzaju. Brak szacunku dla własnego życia, brak litości dla kogokolwiek i chęć bycia jak najbardziej przydatnym dla swojego klanu. Usłyszawszy o tym, że ta Mała jest akolitką, Yoshi od razu zwrócił się ku Niej. Musiała być bardzo utalentowana skoro jest taka młodziutka, a jest wyższa rangą od chłopaka. Była odrobinę naiwna ale czuć było, że widziała już swoje. -Świat jest taki jakim kreują go ludzie tacy jak My.
Przeszedł do jednej ze skał i usiadł. Wyjął swoje wino i poprawił koszulę. Teraz oczom młodej dziewczyny mogły ukazać się blizny, które młodzieniec miał na ciele. Nie ukrywał ich, nie chciał się ich pozbyć. Przypominały mu o tym, że trzeba uważać i nie szukać walki tam gdzie nikt jej nie chcę. Samurajowie są potężnymi przeciwnikami i miał kilka pamiątek zostawionych przez pewnego mistrza miecza. Trzeba było wrócić do tego po co tutaj przyszli, a przyszli tutaj dla wina! -Chciałaś spróbować wina. Potrząsnął lekko butelką i uśmiechnął się do swojego rozmówcy. -Tylko odrobinę. Powiedział i wystawił butelkę w stronę kunoichi.
"Gi­niesz bez skut­ku, bo żyjesz bez przyczyny."

"Jaki jest wasz wybór? Umrzeć? Czy ugiąć Karku?"
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 269
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 15:16
Wiek postaci: 19
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
GG: 66391319
Multikonta: -

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Rika Kari Matsubari » 10 sie 2019, o 10:32

Jakże się oni ze sobą uroczo nie zgadzali! Dwa kompletnie inne światy próbowały znaleźć między sobą nić porozumienia. Walka? Kaguya rozumiał, że to nie przelewki. Że w grę wchodzi brutalność i nikt nie odpuści mu nawet o krok. Czasem trzeba zabić, nie wolno okazywać litości, bo to może się zemścić. Rika? Raz po raz łapała focha na swoich przeciwników, że ci nie potrafią pojąć tak prostej z powodu wartości, jaką jest miłość. Ona jest do przytulania, a nie do bicia i oni też powinni się tacy stać. Przecież to co robi rabusiom to tylko i wyłącznie ich wina.
Była taka słodka, bo jadła dużo czekolady i zapijała sokiem jabłuszkowym. Yoshimitsu pił wino. Mała nie chciała mu tego mówić, ale podejrzewała, że to właśnie dlatego jest taki zgorzkniały. Yoshimitsu nie był słodki. Co to, to nie. Szkoda. Ale jeśli prawdą jest to co mówi, że świat kreują tacy jak oni, to… być może sprawienie, by wszyscy ludzie byli słodziutcy stanie się niedługo jej życiową misją?
Nie miała mu za złe tego, że miał inne zdanie. Nie chciała w to brnąć. Pewnie zwyczajnego dnia chętnie by się posprzeczała, ale teraz… cieszyła się po prostu, że ten dzień jest lepszy niż cała długa seria poprzedników. Że jest słuchana, lubiana i w ogóle ktoś spędza z nią czas. Yoshi podał jej butelkę z winem, a ona sięgnęła po nią i schowała do torebki. Dziwne.
-Jeszcze chwila a pokażę Ci jeszcze jedno odjazdowe miejsce. – powiedziała, będąc w pełni przekonana, że mu się spodoba. – pamiętasz? Gra dla prawdziwych twardzieli. – dodała z błyskiem w oku.
Posiedzieli jeszcze kilka minut ciesząc się odrobinką natury w mieście, w którym dominował przepych i bogactwo. Odgłosy spadającej wody przerwał dobrze poznany już przez Yoshiego głos.
-Yoshimitsuuu..? Czy wino jest mocniejsze niż piwo? – zapytała, jakby długo przygotowywała się do tego pytania.
Po uzyskaniu odpowiedzi, pociągnie temat dalej.
-… a wódka? – zapyta pełna zakłopotania, zupełnie jakby właśnie pytała się co to jest seks.

z/t -> Domek Małej Księżniczki
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 655
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Katakuri » 11 wrz 2019, o 21:25

Katakuri siedziała na jednym z dużych 3 metrowych kamieni. Podkuliła nogi pod brodę i rozejrzała się po okolicy. Skała była zaraz przy skarpie. Patrząc w pozostałe strony można dostrzec pomniejsze drzewa. Całkiem przyjemne miejsce. Na dole szumiał potok, w uspokajający sposób działając na skołatane nerwy dziewczyny. Ostatnie trauma po śmierci mentorki jeszcze niestety nie minęła. Dziewczyna wyłożyła się na plecy przysłaniając oczy ręką. Słońce mocno świeciło ogrzewając jej twarz. Zamknęła oczy ahh ciekawe czy dzisiaj stanie się coś ciekawego? Czy może to będzie kolejny nudny dzień który spędzi siedząc na kamieniu próbując sobie poradzić ze światem.
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 28
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Toshiro » 22 wrz 2019, o 14:32

Misja Rangi - D - 1/15
-Katakuri-


Obrazek


Miejsce, w którym znalazła się Katakuri było na prawdę piekne. Szczególnie o tej porze roku. Drzewa z monotonicznych zielonych barw przybierały na różnorodności. Gdzieniegdzie było widać żółto-pomarańczowe liście, a w w niektórych miejscach były już nawet i czerwone. Cała paleta barw jesieni rozsiana wokół. Nic tylko się im przyglądać i podziwiać piekne wiodki nad potokiem, nad którym szumiał jeszcze lekki wiaterek szeleszcząc cichutko liśćmi dookoła. Idealne miejsce do odstresowania, rzeczywiście. Niestety pokój i jedność z naturą, w której znalazła się Katakuri została zaburzona przez płacz. Na początku nie dochodził do niej, ponieważ zanurzyła się w tej sielankowej ciszy chcąc uciec od negatywnych uczuć. Jednak z każdą chwilą narastał i stawał się coraz głośniejszy. Był to płacz dziecka, samotnego, zbliżającego się w kierunku samurajki. W sumie bardziej przypominało to szloch, taki nieporadny. Potem był słyszalny jeszcze lepiej i można było już odgadnąć nawet płeć dziecka. Była to oczywiście dziewczyna. Gdyby roninka wstała z kamienia i obejrzała się za siebie to dostrzegła by tę dziewczynkę, która szła z misiem w ręce, a drugą zakrywała sobie oczy przedramieniem i w nie płakała. Szła prawie na ślepo patrząc jedynie pod nogi, aczkolwiek nic jej jak na razie nie groziło, ponieważ poruszała się wzdłuż potoku. Jednak za jakiś czas dojdzie do skarpy, nad którą siedziała Katakuri, wtedy mogło się zrobić mniej ciekawie...
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 604
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Katakuri » 24 wrz 2019, o 11:26

Jesień, piękny okres zwłaszcza w tej malowniczej okolicy. Katakuri przez całe życie obserwowała swoje otoczenie i starannie układała w pamięci to, co mówią i robią inni, a zwłaszcza ich reakcje na zmiany pogody. W rodzimych stronach na wyspach samurajów pogoda była mniej więcej taka, albo zimno, albo zimniej, albo bardzo bardzo zimno. Nic więc dziwnego że każde promienie słoneczne w prowincji do której później rzucił ją świat, były czymś naprawdę fascynującym. Ale lubić lato to jedno, ale nie znaczy to że nie można uznać jesieni za najpiękniejszą porę roku. Dlatego oddycha z ulgą za każdym razem, kiedy zaczynają z drzew padać kolorowe liście, a słońce jeszcze na tyle przygrzewa że można poczerpać radość zarówno z niego, jak i z wizualnych aspektów pory roku. W ten sposób właśnie bohaterka spędzała czas, uciekając od trosk i problemów.
I gdy tak sobie wegetowała na kamieniu zobaczyła płaczące dziecko. Ciągnęło ono swoją zabaweczkę równocześnie szlochając. Widok troszkę niecodzienny w tej okolicy, zwłaszcza że jaki młody człowiek zapuszcza się bez rodziców w takie dosyć niebezpieczne tereny. Postanowiła zapytać małą co się stało, równie dobrze mogła przytrafić się jej jakaś przykra sytuacja i uda się pomóc temu maleństwu. Możliwe tez że jej opiekunów rozszarpały dzikie zwierzęta, czy coś innego brutalnego, ale to chyba mało prawdopodobne. Tak więc zeskoczyła z kamienia i podeszła do dziewczynki. Cześć mała, co się stało? zaszczebiotała słodkim głosem szeroko się uśmiechając.
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 28
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Toshiro » 25 wrz 2019, o 15:09

Misja Rangi - D - 3/15
-Katakuri-


Obrazek


Dla kogoś, kto nie doświadczał zbyt często jesieni taki widok mógł wręcz zapierać dech w piersiach. Katakuri była właśnie jedną z takich osób. Okolica była wręcz idealna do tego, aby zatrzymać się na dłuższą chwilę i poprzyglądać się naturze. Tym bardziej jeśli ma się za sobą nieciekawe doświadczenia i chce się odsapnąć od tego wszystkiego. Jak to się mówi, po prostu wszystko pierdzielnąć i wyjechać w Bieszczady. Nasza bohaterka mogła czerpać z promieni słonecznych, których miała niedostatek kiedy żyła na rodzinnych ziemiach. Teraz mogłaby tak godzinami płaszczyć się na kamieniu gdyby nie nagły dźwięk. Dźwięk płaczu, który poderwał samurajkę na nogi. Prawdą jest, że widok ten był niecodzienny. Mogło to oznaczać jedynie jedno - kłopoty. Dziewczyna jednak nie zamierzała czekać, sama podeszła do młodej, płaczącej istoty. Tej jednak chwilę zajęło zanim doszło do niej, że ktoś tutaj stoi. Płakała jeszcze przez chwilę, a potem stopniowo cichła. Podniosła swoją małą główkę spoglądając na Ciebie swoimi zielonymi, zapłakanymi oczyma.
-Oni... Oni... Moi rodzice tam są. Kazali mi uciekać. Nie wiem co się dzieje. Biegłam z mamą chwilę a potem ją zgubiłam.- powiedziała wskazując rączką kierunek, z którego przyszła i usiadła na ziemi rozpłakując się jeszcze bardziej. Nie wyglądało to zbyt ciekawie. Czy to dziki zwierz? A może coś innego zagroziło małej dziewczynce i jej rodzicom? Choć Katakuri szeroko się uśmiechała nie dawało to zbyt dużo dziewczynce, która ułożyła się na ziemi i przytuliła mocniej misia dalej w niego płacząc.

Dziewczynka
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 604
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Katakuri » 25 wrz 2019, o 22:13

Katakuri zwykle zimna i chłodna osoba, prawie niczym jesienne poranki wykazała się empatią, ruszając w stronę płaczącej istotki. Nie żeby jakoś miała coś do dzieci, co to to nie. Bardzo je lubiła, tylko sama nigdy nie zamierzała takowych posiadać. Ale jak chodzi o pomoc takim słabiutkim istotką zwłaszcza płci żeńskiej, to sprawą najwyższej wagi jest doprowadzić sprawę do końca i nie obracać się na cierpienie innych. I tak więc piękna jak jesienne popołudnia kobieta ruszyła do dziecka. Bardzo obawiała się potencjalnego nieporozumienia że malutka istotka uzna ją za niebezpieczną, i nie daj boże zacznie uciekać. Jednak gdy tylko podeszła na odległość by nawiązać rozmowę, okazało się że nie była ona raczej strachliwa. Tym bardziej więc zaniepokoiła bohaterkę odpowiedź dziecka. Opis przypominał jak by doszło tam do jakiejś tragedii, i to dużo większej niż jakieś zgubienie rodzica czy coś takiego. Tutaj życie paru osób mogło być zagrożone. Nie namyślając się zbytnio szybko złapała małą w pasie i posadziła sobie na ramionach. Mówiąc najbardziej spokojnie jak się dało wykrztusiła: Pokazuj gdzie to się stało a szybko pójdziemy pomóc twoim rodzicom, nic się malutka nie martw. Powiedz co się dokładnie wydarzyło. I pobiegła w wskazanym kierunku. Miała szczerą nadzieję że dziewczynka nie zacznie naglę oporować, tylko będzie współpracować. Nie mogła znieść płaczu tego biedactwa które ewidentnie bardzo cierpiało. Postanowiła sobie w duchy że postara się mu pomóc. Żeby tylko nie przybyła za późno. Sama straciła kogoś ważnego dla siebie, i nie zamierzała pozwalać na to innym bez powodu, zwłaszcza w tak młodym wieku. Z kaprysami losu trzeba walczyć a nie im się poddawać!
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 28
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Toshiro » 27 wrz 2019, o 16:41

//wybacz, nie zauważyłem, że post jest, fajnie by było jakbyś mnie jakoś powiadomił, czy to pw czy dc czy gg xd najlepiej jedno z dwóch pierwszych, bo na gg przestaję wchodzić powoli. Poproszę też staty do następnego posta :)//

Misja Rangi - D - 5/15
-Katakuri-


Obrazek


Często bywa tak, że są sytuacje, w których nawet najwięksi twardziele, czy też zimni ludzie są poruszenie. Tak też było i w tym przypadku kiedy Katakuri usłyszała płacz dziecka. Nie zastanawiała się ona zbyt długo nad tym, aby ruszyć niczym rycerka na białym koniu z pomocą, a raczej zapytaniem. Co się stało? No właśnie. Trudno było, aby zrozpaczone dziecko dokładnie opisało to co się tam wydarzyło.
-Ja... Ja usłysiałam jakieś ryki, a potem nagle musieliśmy uciekać. Szliśmy sobie spokojnie i coś się tam stało. O tam, tam!- powiedziała po chwili skupienia wskazując kierunek, z którego przyszła. Najwidoczniej przez to, że dziewczyna się nią zainteresowała mogła skupić się na chwilę na czym innym i przestać płakać.
-Nie wiem cio to mogło być, przez chwilę myślałam, że to jakieś dzikie zwierze, ale może jednak nie...- powiedziała ze smutną miną i siedziała dalej na ziemi tuląc misia. Po chwili podczołagała się pod jakiś kamień, aby się o niego oprzeć, a nasza dzielna bohaterka od razu pobiegła w miejsce wskazane przez młodą istotę. Czy rozważnym było pozostawienie jej bez żadnej opieki? To okaże się dopiero później. Jednak młoda kobieta postanowiła wziąć sobie do serca całą tę sprawę i chciała ją jak najszybciej rozwiązać. Być może tym zyskała sobie bardzo dużo czasu na ratunek niewinnych osób. Gdy tak biegła przed siebie nagle doszły do niej jakieś głosy.
-Dawać kasę, albo nie wyjdziecie z tego cało. Ten dzieciak na pewno nie uciekł daleko, więc prędzej czy później się z nim rozprawimy.- doszedł do Twoich uszu męski, podniesiony głos. No nie wydawał się zbyt przyjazny i rzeczywiście mała dziewczynka mogła pomylić taką barwę głosu z rykiem, gdy ten mógł z siebie wydać jakiś "okrzyk bojowy". Teraz jednak wiedząc już mniej więcej co się dzieje Katakuri mogła podjąć decyzję co zrobić, aby pomóc tym ludziom. Spróbować się skradać, a może wlecieć tam na pełnej prędkości w nadziei, że się nie przeliczy? Z drugiej strony ta dziewczynka była jej zupełnie obca, więc mogła spróbować się nie mieszać.
Dziewczynka
Bandzior1
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 604
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Katakuri » 28 wrz 2019, o 15:59

Katakuri z natury nie jest jakąś wielką altruistką w stosunku do ludzi. Ale no dziecko i do tego dziewczynka.... Zapytała małą najdelikatniej jak tylko mogła w czym jest problem. Naprawdę próbowała być miła, uśmiechnięta i podnieść płaczliwe dziecko na duchu. Nie była dobra w opiece nad takimi szkrabami, a co dopiero w ich pocieszaniu. Zrobiła co mogła, i dało to pośredni efekt. Dziecko na chwilę przestało szlochać gdy wyjawiało co tak naprawdę miało miejsce. A raczej co jej się wydawało. Bohaterkę ściskało serce widząc tą małą istotkę w tak złym stanie. Była wściekła, jak do tego mogło dojść zadawała sobie pytanie w duchu. Gdy dziewczynka siadła pod kamieniem tuląc misia, uśmiechnęła się do niej jeszcze raz i powiedziała cichutko Spokojnie mała, tu jesteś bezpieczna. Poczekaj tutaj na swoich rodziców, zaraz ich przyprowadzę. I umknęła w stronę wskazaną przez dziecko. Biegła szybko, skupiając swoje zmysły na otaczającym ją terenie. Szukała jakiś strzępów informacji, zapachu krwi, ślad łap, czegokolwiek.
Naglę zatrzymała się przyklękując. Usłyszała tubalny głos. Głos męski, a jakżeby inaczej. Jego właściciel był najprawdopodobniej jakimś zbirem. Uśmiechnęła się pod nosem. To dobrze, to bardzo dobrze pomyślała. Gdyby to było dzikie rozszalałe zwierze miałaby prawdziwy problem, nie zamierzała podnieść ręki na dziko żyjącą niewinną istotę. Musiałaby jakoś manewrować próbując go przepędzić, równocześnie ratując rodziców dziecka. Ale w tym wypadku, cóż. Nie dosyć że człowiek to jeszcze obrzydliwy facet. Można się nawet zabawić. W międzyczasie próbowała określić odległość od źródła dźwięku. Złożyła pieczęć barana, koncentrując swoją czakrę i użyła techniki Doton: Iwa Bunshin no Jutsu. Po chwili stała koło niej jej kamienna kopia przypominająca ją do złudzenia. Bardziej ociężała, i wolniejsza, ale za to o wiele wytrzymalsza. Przelała mu dodatkowo część swojej czakry by mógł się jakoś bronić. Klona posłała prosto w kierunku wroga, ona zaś zdejmując z pleców łuk i nakładając strzałę na cięciwe obeszła półkolem miejsce w którym lokował się zbir. Chciała żeby mężczyzna był między nią a klonem. W tym momencie kopia uśmiechnięta wymaszerować miała prosto do sprawcy zamieszania. Miała się ona nie kryć, tylko iść zwracając na siebie uwagę. Gdy zostanie dostrzeżona ma niewzruszenie iść do przodu i z uśmiechem na ustach zapytać zbira bądź zbirów i ofiary Hej, chcecie się zemną zaprzyjaźnić?

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Na plecach średni łuk i kołczan.
Przy pasie No-dachi z gardą wyglądającą jak kwiat z 4 płatkami.
Kołczan owinięty jest wstążką, za którą wsadzone jest 5 kunai.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 28
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Toshiro » 1 paź 2019, o 03:14

Misja Rangi - D - 7/15
-Katakuri-


Obrazek


Nawet jeśli ktoś na co dzień nie czuje potrzeby udzielania pomocy ludziom, to kiedy w grę wchodziło dziecko, nie dało się wręcz odmówić. Czy choćby dlatego, że często takie małe stworzonko było zupełnie bezbronne? Czy może chodziło o głęboko zakorzeniony instynkt macierzyński, który często gęsto objawiał się już mniej więcej w tym wieku u kobiet. Niemniej jednak nieważne co to było. Katakuri poleciła dziewczynce zostać i zapewniła, że jest tutaj bezpieczna i że na pewno zaraz sprowadzi tutaj jej rodziców. Najwidoczniej te słowa trochę ją uspokoiły, ponieważ pokiwała swoją mała główką i wciągnęła smarki jeszcze chwilę łkając, ale dużo ciszej.
Najwidoczniej grupka, a raczej dwójka bandytów ucieszyła samurajkę. Rzeczywiście często lepiej było mierzyć się z ludźmi niż często niczego winnymi zwierzętami, które po prostu znalazły się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Podejście po cichu nie stanowiło najmniejszego problemu. Po złożeniu pieczęci klon pojawił się obok młodej czarnowłosej. Ruszył bez żadnych ogródek do przodu w kierunku źródła hałasu tworząc przy tym bardzo sporo hałasu. Niemniej jednak ona postanowiła ruszyć naokoło. Oczywiście drzewa, które się tutaj znajdowały pozwalały jej na to, aby zrobiła to nieazauważona i w miarę bezszelestnie.
-Co do...? Kim jesteś? Masaki, weź się zajmij naszą paniusią.- rzucił ten, którego wcześniej dało się słyszeć metry stąd.
-Zgubiłaś się? Chodź, Tobie też chętnie pomożemy się odnaleźć.- powiedział szczerząc swoje zęby drugi z nich i zaczął iść powoli w kierunku klona. W tym czasie oryginał był mniej więcej w połowie drogi do tego, aby oflankować swój cel. Nie wydawali się oni jednak zbyt silni. A może to tylko pozory?
Dziewczynka
Bandzior1
Masaki
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 604
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: Kokkyō no taki

Postprzez Katakuri » 8 paź 2019, o 21:34

Katakuri kazała małej zostać na miejscu a sama podążyła do lasu. Było to dosyć logiczne jej zdaniem, ponieważ wplątanie dziecka w jakieś walki i gonitwy po lesie mogło skutkować z dużym prawdopodobieństwem tym że coś małej by się stało, albo cała akcja ratunkowa spaliłaby na panewce ponieważ musiałaby się zajmować spanikowanym dzieciakiem który był nieobliczalny jak spanikuje. Dlatego zdecydowała że to będzie dla niej najlepsze, bez zbędnych utrudnień. Sama mała też była raczej bezpieczna tam gdzie została zostawiona, bo bohaterka w końcu spędziła tam sporo czasu i gdyby istniały tam jakieś legowiska dzikich zwierząt albo pieczary bandytów to raczej by je znalazła.
Po usłyszeniu głosu przeciwnika szybko zaplanowała całą akcję. Nie była shinobim, była samurajem i do tego kobietą. Zresztą też nie posiadała jakiegoś specjalnie wysokiego poziomu. Tak więc jej plan musiał zarówno zakładać to że spotka się z przeciwnikiem silniejszym od niej, jak i to że będzie ich większa ilość czy też że będzie musiała ratować zakładników. Misja dla ninji, nie zaś dla samuraja który powinien wyskoczyć od razu frontalnie z mieczem i dać się pokroić. Na szczęście dziewczyna posiadała zasób technik pozwalających jej na radzenie sobie w takich sytuacjach. Oryginał przykląkł wyciągnął łuk, nałożył strzałę i wycelował w stojące bandytę zastygając w oczekiwaniu. Zaś kopia dziarsko maszerowała przed siebie uśmiechając się idąc na wprost do drugiego zbira imieniem Masachi. Totalnie ignorując to co się działo wokół niej zaczęła mówić Jest mi smutno, nienawidzę facetów, ale chciałbym się w końcu z kimś zaprzyjaźnić, i dlatego zrobię dla was wyjątek! To jak zostaniemy przyjaciółmi? Plan zakładał że gdy Masachi w końcu dokona agresji na klona w tym momencie prawdziwa Katakuri wypuści strzałę w pierś bandziora numero uno. Zaś sam zaatakowany klon wyeliminuje drugiego bandziora. Jeśli atak będzie dystansowy to po prostu pobiegnie i skoczy na niego, przewracając i przytulając go swoim ciężkim kamiennym cielskiem. Jeśli zaatakuje ją z bliska to po prostu go przewróci popchnięciem i go mocno obejmie. Nie będzie wykonywać uników bo po co? Jest chodzącą kupa kamieni, nie tak łatwo ją rozrkruszyć. W międzyczasie protagonistka starała się też odnaleźć wzrokiem innych potencjalnych wrogów.
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Na plecach średni łuk i kołczan.
Przy pasie No-dachi z gardą wyglądającą jak kwiat z 4 płatkami.
Kołczan owinięty jest wstążką, za którą wsadzone jest 5 kunai.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Masaru[*] Masaru[*] Megumi [*] Masachi [*]
Avatar użytkownika

Katakuri
 
Posty: 28
Dołączył(a): 26 sie 2019, o 17:15
Wiek postaci: 20
Krótki wygląd: Kolorowy płaszcz z długimi i bardzo szerokimi rękawami. Duża spinka w kształcie motyla we włosach. 154 cm wzrostu i 48 kg wagi.
Widoczny ekwipunek: Na plecach średni łuk i kołczan
Przy pasie No-dachi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7654
GG: 0
Multikonta: -

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron