Domek Matsubari

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Domek Matsubari

Postprzez Ippo » 23 lip 2018, o 19:08

Misja C dla Rika Kari Matsubari
5/30

"Ślepy traf"



Badanie przeprowadzone przez ciekawską dziewczynkę może być nieraz bardziej dokładne niż jakiegoś naukowca sprawdzającego coś co nie bardzo go interesuje... Słabo być naukowcem który bada coś co go nie interesuje, na szczęście jest to rzadki przypadek w świecie ninja gdzie dzieje się multum dużo ciekawszych rzeczy więc mało osób na pracę naukowca się znajduje (a na pewno już takich bez powołania). Po podniesieniu w oczy rzuciło się na pewno kilka szwów które jakoś trzymały konstrukcję w całość. Ktoś znający się na zwierzętach stwierdziłby że to jakiś narząd wewnętrzny, prawdopodobnie pęcherz, lecz Rika zapewne nie miała takiej wiedzy która pozwoliłaby jej to stwierdzić. Jeśli chodzi o zapach to piłka pachniała przede wszystkim brudem i trochę skórą. Sprytne badanie zawartości jednak przyniosło lepszy efekt. Z tego co dziewczynka mogła powiedzieć to środek był zupełnie pusty! Wiadomo, że całkiem pusty nie mógł jednak być. Widocznie w jakiś sposób zostało tam zamknięte powietrze.
Podczas potrząchania do Riki dotarły w miarę dalekie jeszcze pokrzykiwania młodzieży, zapewne chłopców choć tych młodszych nie zawsze da się od dziewczynek po głosie rozróżnić. Zbliżali się niewątpliwie w jej stronę, gdyż głos był coraz donośniejszy. Cóż tu robić?
Ippo
 

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 23 lip 2018, o 21:13

Kiedy Pan Jezus trzy dni po ukrzyżowaniu zmartwychwstał, postanowił objawić się Maryi. Wielu może pomyśleć, że chciał zobaczyć matkę albo po prostu tak wyszło, ale to nie prawda. Był to celowy zabieg. Bowiem Jezus to był cwany gość i dobrze znał się na świecie. Wybrał Maryję, ponieważ spośród wszystkich apostołów nie miał do wyboru żadnej kobiety. A Chrystus wiedział. Wiedział, że choćby nie wiem jak się starali, to żaden z dwunastu uczniów nie rozniesie dobrej nowiny tak dobrze, jak mająca plotkarskie zadatki kobieta. Powtórzę raz jeszcze, Chrystus to był bystry facet i swoją zagrywką zarobił sobie wielki fejm, a w perspektywie czasu to i kilka miliardów lajków.
Natura. Talent. Zadatki. Predyspozycje. Nazywamy to różnie. Wszystko sprowadza się jednak do pewnego specyficznego zbioru cech, wykształconego mniej lub bardziej umyślnie, predysponującego nas do teoretycznie lepszego wykonywania określonych czynności niż pozostali. Kula w rękach Riki została przeanalizowana w mgnieniu oka i już po kilku chwilach nie miała wątpliwości, że jest to piłka zrobiona z jelita cielęcego. A poważniej, domyśliła się że jest to zwykła, służąca do zabawy piłka. Kilka szwów mogło, lecz nie musiało tego potwierdzać, natomiast: jak inaczej wytłumaczyć, że to tak dalej poleciało? – zastanawiała się w duchu. Piłka była nabita powietrzem, czyli właściwie była pełna, ale czymś bardzo lekkim. W jej wnętrzu nie było niczego, a przynajmniej niczego nie słyszała podczas potrząsania przedmiotem.
Zapach! Jeszcze zapach. Okazało się, że piłka pachnie skórą, choć zapewne pachniałaby skórą o wiele bardziej, gdyby nie liczne zabrudzenia na niemałej powierzchni piłki. Dobra, teraz już nie miała za dużych wątpliwości. Nic innego nie przychodziło jej do głowy, a dowodów potwierdzających to, że to piłka było coraz więcej. Sama nigdy takiej nie miała, ale sądząc po zapachu, nie miała szczególnie czego żałować.
W tym momencie z pewnej odległości dotarły ją pokrzykiwania. Musieli nieźle się drzeć, bo mała słyszała ich całkiem, nieźle, a ci zdawali się być we wciąż znacznej odległości. Lecz się zbliżali. I oto stała sobie Rika z nieswoją piłką, słysząc jak przybiega w jej stronę szarańcza małych (choć dla niej pewnie i dużych) chłopców, która szuka swojej zguby. Tak to teraz widziała. Oczywiście mogła schować gdzieś piłkę. Mogła też uciec, była w końcu w ogrodzie własnego domu i nic nie mogło jej się stać. Mogła choćby wyczarować jedną ze swoich iluzji… opcji doprawdy nie brakowało. Miast tego jednak Rika dalej stała w miejscu, jakby czekając na konfrontację. Dziewczynka miała przed sobą właśnie taką wizję, że zaraz przylecą dzieci po ich piłkę. Przy czym warto podkreślić, że nie była jej taka pewna, jak wielu innych rzeczy na świecie. Gdyby jednak miało się okazać, że niepotrzebnie odeszła od pierwszej myśli, to… Może pogram z nimi?
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Ippo » 24 lip 2018, o 01:07

Misja C dla Rika Kari Matsubari
7/30

"Ślepy traf"



Kto mógł sprawić iż dziewczę te było aż tak inteligentne? Musiał to być prawdziwy dar od boga, zapewne tchnął wraz z wielką mocą i całą swoją pradawnością "Rika to będzie mądra dziewczynka" I zwyczajnie tak się stać musiało. Jak inaczej wytłumaczyć tą cudną pracę badawczą przeprowadzoną na piłce? No własnie, nie da się.
Cudownością nie było końca, ponieważ zgodnie z przewidywaniami już po dwustu uderzeniach serca zza rogu domu wyszła trójka dzieciaków mniej więcej w wieku Riki. Byli to zaaferowani chłopcy którzy biegali od domu do domu i uważnie rozglądali się za swoją zgubą. Działanie 1+1 zostało poprawnie rozwiązane z wynikiem 2, to dziewczynka miała ich piłkę.
Na początku po prostu podeszli bliżej trochę zawstydzeni, widocznie z płcią przeciwną niewiele mieli do czynienia i nie wiedzieli jak się zachować w takiej sytuacji.
- Hej.. No.. Masz naszą piłkę. Oddaj. - Wydukał wreszcie najstarszy chłopak z paczki który był o głowę wyższy od kolegów, czyli przynajmniej o dwie wyższy niż Rika. Wszyscy mieli czarne włosy i wyglądali raczej na kogoś z niższej warstwy społecznej w swoich pobrudzonych ubraniach, ale na ich twarzach mieszało się szczęście z odnalezienia zguby i zakłopotanie z powodu niezręcznej sytuacji. Wszyscy bez wyjątku badawczo przyglądali się dziewczynce.
Ippo
 

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 24 lip 2018, o 11:18

Piłka. Trochę to dziwne, żeby nie powiedzieć głupie, myśleć tyle nad zwykłą piłką. No, chyba że nie była ona taka zwykła, choć na ten moment nic na to nie wskazywało. Gdzieś pod świadomością ta piłka zdawała się być mniej piłką, niż w rzeczywistości, ale co to mogło znaczyć? Że była mniej okrągła, miała inne szwy a może najzwyczajniej w świecie była mniej piłkowa? Na ten moment trudno było to stwierdzić, ale może jeszcze do tego wrócimy.
Teraz nie było na to czasu, bowiem do Riki zbliżała się grupa chłopców, już z oddali zapowiadających swoje przybycie piskliwymi głosikami. Było coraz głośniej, a więc szli w jej kierunku. Nie trzeba było być geniuszem, aby połączyć te dwa fakty i domyślić się czego chcą oraz jakim cudem piłka znalazła się na jej podwórku. Właściwie gotowa była oddać piłkę i włączyć się do rozmowy z chłopcami. Mała lubiła towarzystwo, a z rówieśnikami radziła sobie bardzo dobrze. Gdy zaś jesteśmy w czymś dobrzy, zazwyczaj lubimy to robić. Lepsi nowi koledzy, niż dzień spędzony na włóczeniu się po Ryuzaku, choć to również bardzo lubiła robić.
Plany jednak nieco się zmieniły, gdy ci wyszli zza rogu i dziewczynka mogła im się spokojnie przyjrzeć. Słyszałam ich z oddali, jak szli w tę stronę. Piłka jest tu od jakiegoś czasu. Oni raczej nie mają siły, żeby tak daleko kopnąć… - pomyślała i w tym momencie stało się jasne, że nie pozbędzie się piłki (czy czymkolwiek to było) tak łatwo. Owszem, widziała ubranka tych chłopców i siłą rzeczy musiała pomyśleć, że są biedni, a przynajmniej nie są bogaci jak ona. Pewnie sama mogłaby kupić sobie dziesiątki takich piłek, podczas gdy oni… Ah. Ta piłka miała jednak dodatkową wartość związaną z zagadką, jaka się pod nią kryje i Rika odda im ją na stałe dopiero, gdy dowie się o co chodzi. No, choć może tylko coś jej się wydaje. Tak czy inaczej czasu na rozsądne rozwiązanie było mało, ale szczęśliwie jeden z chłopców w końcu się odezwał i dosyć nieporadnie kazał jej oddać piłkę.
-A skąd mam wiedzieć, że to wasza piłka? – mała przykryła piłkę całą sobą, tak jak robi się to z maskotkami, które się bardzo kocha.
-Jeśli wam ją oddam, pozwolicie mi ze sobą pograć? Jestem Rika. – zapytała, licząc że da jej to dodatkowy czas na ogarnięcie o co tu właściwie chodzi.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Ippo » 24 lip 2018, o 12:29

Misja C dla Rika Kari Matsubari
9/30

"Ślepy traf"



Czy dziewczynka dobrze się domyślała i faktycznie niepozorni chłopcy nie byli w stanie tak kopnąć piłki? Może byli shinobi, albo bodybuilderami, kto to wie. Jednak piłka choć prosta nie była towarem łatwym do zdobycia, nikt nie spopularyzował sportu kopania jej, a tym bardziej nigdy nie wpadł na zrobienie interesu sprzedając owe.
- Mój tata ją dla mnie zrobił! - krzyknął najniższy chłopiec którego imię wciąż pozostawało tajemnicą. Widocznie to proste zdanie bez pudła miało być wystarczająco przekonywujące aby utwierdzić go jako prawowitego posiadacza przedmiotu i nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości.
Propozycja Riki której imię już poznali zasiała wielkie zamieszanie w szeregach chłopaków, takie pozwolenie na przyłączenie do zabawy to nie błahostka w dziecięcym świecie, więc ci odsunęli się na chwilę by się naradzić. Oj radzili długo, z całą minutę i od czasu do czasu rzucali wzrokiem na dziewczynkę.
W końcu nastał koniec obrad i werdykt po chwili stał się jasny.
- No dobra, chodź z nami. - Powiedział najstarszy i uśmiechnął się trochę nieśmiało
Pokazał następnie Rice aby podała mu piłkę i kopał ją przed sobą podając do kolegów a potem do samej dziewczynki w miarę jak szli w kierunku opuszczonej szkoły.
- Jestem Kei, ten tutaj to Kai, a nasz właściciel piłki to Kyo - w drodze Kei poczuł się zobligowany od przedstawienia ich imion.


z/t here -> viewtopic.php?f=60&t=6018&p=92409#p92409
Ippo
 

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 29 lip 2018, o 11:07

Powrót do domu, troskliwe przyjęcie i powrót do codzienności. Samotna w domu Maya doskonale wiedziała na co stać Rikę i coraz mniej martwiła się takimi wyskokami, jak pojedynek z dwójką dorosłych mężczyzn. Owszem, to akurat było trochę więcej, niż była w stanie znieść, ale powiedzmy, że była już na to przygotowana. Koniec końców w samym Ryuzaku od lat było bardzo bezpiecznie, a wyzwania dla prawdziwych ninja zaczynały się… gdzieś. Gdzieś indziej w każdym razie.
Dzień mijał za dniem, do domu wrócił tatko i życie małej dziewczynki wkraczało w ten wzorowy, idealny czas gdy nie stały przed nią kolejne wyzwania, a w domu rodzina była w komplecie. Cykl ten miał różne odcinki, w których niekiedy była sama z matką albo babką Akane, a czasem wszyscy byli w komplecie. Rika wiedziała też, że prędzej czy później musi odwiedzić senseia Kiharę. On też się zdziwi, gdy zobaczy co potrafi! Ale… w tym wszystkim musiało chodzić o coś jeszcze. Rika miała dwanaście lat i wcale nie musiała zarabiać na chleb, walczyć ze zbirami ani nic z tych rzeczy. Właściwie to pochodziła z dość bogatej rodziny i jej egzystencja mogłaby się ograniczać do leżakowania w ogrodzie, albo do zwyczajnego hasania po miasteczku i szukania okazji do zabawy. I właściwie Rika lubiła to robić. Lubiła się szlajać po okolicy w poszukiwaniu Bóg wie czego. To jednak nie było wszystko. Robić tak przez 365 dni w roku byłoby przeraźliwie nudno! Dlatego dziękowała wiele razy leżąc w łóżku i wpatrując się w sufit za to, że jakimś dziwnym trafem tatko poznał senseia Kiharę, a później ten drugi poznał się z nią. Z tego mogą wyjść tylko dobre rzeczy. Ale do kolejnego spotkania musi przygotować coś ekstra.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 29 lip 2018, o 14:58

Dlatego podczas jednego ze spokojniejszych (nudniejszych?) dni Rika wyszła z domu celem odbycia swojego treningu. Właśnie zamierzała wejść na nieco wyższy poziom, a technika, której zamierzała się nauczyć była… mocno destrukcyjna. Dlatego ogródek odpadał. Dziewczynka poszukała sobie innej okolicy, która obfitowałaby w różne luźne elementy niedużych rozmiarów. Znalazłszy odpowiedni teren stanęła w lekkim rozkroku i bojowo nastawiona skupiła swoje myśli na tym, co zaraz ma się stać. Złożyła kolejno pięć pieczęci, rozpoczynając i kończąc tygrysem i… nie stało się nic. Ha, przecież to nigdy nie jest takie proste. Jeszcze jedna próba i po kolejnym klopsie nieco się uspokoiła. Za trzecim razem gdy zakończyła całą swoją procedurę znakiem tygrysa jeden z pieńków znajdujących się nieopodal uniósł się nad ziemię i poleciał siną w dal. To działa! – pomyślała. Po chwili podobny los jak pieniek spotkały inne przedmioty. Najpierw w powietrze uniosła się jakaś zwinięta szmata (i nie, nie było to za sprawą wiatru), a potem pozostawiona przez kogoś butelka. Rika z każdą chwilą coraz lepiej kierowała kierunek lotu poszczególnych przedmiotów i wydawało się, że wszystko jest jak należy.
-O nie, to moja torebka!

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 29 lip 2018, o 18:18

Powrót do domu zajął jej dłuższą chwilę, bowiem w drodze doń napotkała małego ćwirka, który latał sobie od drzewa do drzewa i rozmarzona aż przystanęła, żałując że nie może być ptakiem. Myśl ta utkwiła jej w główce jeszcze bardziej, niż ta o wykonanym treningu i nowej umiejętności. W domu klasycznie obiadokolacja, prysznic i haśku, bo jutro kolejny dzień.
Rika lubiła szkolić się dzień po dniu. Wtedy efekt jej pracy był namacalny i niemal dało się go dotknąć. W ten sposób w krótkim czasie zyskiwała nowy arsenał sztuczek, których – powiedzmy sobie uczciwie – i tak nie miała za wiele okazji do użycia. Dlatego uważała takie rozwiązanie za mądre. Gdy następnego przedpołudnia ponownie zjawiła się w tym samym miejscu (które stawało się jej nieoficjalnym polem treningowym) i odłożyła torebkę na bok. Przystanęła przed kupką różnych rzeczy, które ktoś najwyraźniej porzucił i rozpoczęła przygotowania. Była to pierwsza technika, która wykorzystywała… tylko połówkę pieczęci.

-Baran. – powiedziała na głos, jakby miało to w czymś pomóc.
Spróbowała ułożyć odpowiednio prawą rączkę i dmuchnąć, ale nic się nie stało. Pierwsze próby zawsze były beznadziejne, bo i tak wiadome było, że spalą na panewce. Kolejne niestety nie okazywały się lepsze. Rika zmieniła podejście i uznała, że być może z pieczęcią jest coś nie tak. Pewne doświadczenie pomogło jej to wyczuć. Zatem Rika pomogła sobie lewą ręką, aby każdy paluszek prawej był odpowiednio ułożony. I jak chuchnęła! Malutkie igiełki przebiły się przez stos rupieci. Nie były w stanie polecieć daleko, ale ich moc była duża.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 29 lip 2018, o 19:43

To czego dokonała chwilę wcześniej na kupie rupieci wprawiło ją w osłupienie. Wiedziała, że dysponuje już sporą siłą, ale jak dotąd wszystkie techniki, które uważała za silne… nie istniały. Były iluzją, w którą przeciwnik musiał uwierzyć, aby cokolwiek odczuć. Ta technika przebijała. Musiała boleć. I była naprawdę.
Dlatego po opanowaniu jej wróciła do domu szybciej niż zwykle. W spokoju zjadła obiad i pogadała z rodzinką. Wyszła na powrót na świeże powietrze i położyła się na trawie, delektując słońcem. Odpoczęła tak z kwadrans, może więcej i znudziło jej się bezczynne wylegiwanie. Sięgnęła do swojej torebki i wyjęła bandaż. Owinęła sobie wokół prawego nadgarstka i wypchała drugą końcówkę w powietrze. Ta zawisła na ułamek sekundy w powietrzu i spadła na dół, prosto Rice na oczy. Ta nie zraziła się jednak i uznała to za fajną zabawę. Wyrzucała ten bandaż w górę, próbując jak najdłużej utrzymać go w powietrzu. Gdy to nie wychodziło, wyrzucała go w bok, próbując jakby przytrzymać nadgarstkiem pozostałą część. Grawitacji oszukać się nie dawało i bandaż za każdym razem spadał na ziemię. Wtedy dziewczynka wpadła na pewien pomysł. Dlaczego nie pomóc sobie chakrą? Naturalnie i to nie było prostym zadaniem, ale metodą prób i błędów udało się częściowo wpływać na ruch bandaża, bowiem ten reagował i dłużej utrzymywał się w powietrzu. Minęły jakieś trzy godziny szarpania się z bandażem, nim Rika w pełni opanowała posługiwanie się nim za pomocą chakry.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 30 lip 2018, o 07:49

Kiedy Rika kilka dni później powróciła do treningów, była w nieco gorszym humorku. Właśnie doszły ją słuchy o tym, że coś złego wydarzyło się w Kami no Hikage i że biedni ludzie licznie zlatują do Ryuzaku szukać pomocy. Wypełniają również miejscowy szpital, gdyż jest dużo rannych. Rikę zmartwiło to. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że tak wielu ludziom w krótkim czasie dzieje się tak niepojęte zło, że ci zmuszeni są aż do opuszczenia swoich stron, gdzie mieli swoje domy.
Mimo to miast udać się w okolicę portu Ryuzaku, Rika ponownie skierowała się w stronę swojego nieoficjalnego pola treningowego, znajdującego się z 30 metrów od fundamentów jej domu. Tam szarpała kolejne serie pieczęci, wciąż nie mogąc zapomnieć tego, co usłyszała o ludziach z Shigashi. Nic, nic i nic. Za dużo niedbałości, za mało skupienia. W ten sposób nie uda się wykonać tego, co zamierzała. Rika, odetchnij!
I tak zrobiła. Rozejrzała się po okolicy i wzięła głęboki oddech. Wraz z powietrzem do płuc nabrała odrobinę spokoju. Oczywiście oaza duszy to nie wszystko, ale po kilku próbach coś drgnęło i dziewczynce zrobiło się jakoś dziwnie. Jej włosy… stwardniały! A to jeszcze nie wszystko. Chwilę później zaczęły wzrastać. Może nie w jakimś zawrotnym tempie, ale – jejku – po stokroć szybszym niż naturalne! Rika mogła się nimi spokojnie owinąć jak szalem, ale zamiast szyi zakryć całe swoje ciało. Ba, nawet dla kogoś więcej starczyłoby miejsca. To było to.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 30 lip 2018, o 08:21

Włosy. Rika uwielbiała swoje włosy. Jeśli o coś dbała tak naprawdę, naprawdę, to właśnie o nie. A że dbała o wszystko, to one były naprawdę wysoko na piedestale. Pierwsza technika z ich użyciem. Usztywnienie początkowo nie było zbyt przyjemne. Zastanawiała się, czy coś poszło nie tak… Ale nie. Wszystko było ok. Potem zaczęły rosnąć jeszcze dalej i dalej… zupełnie jakby już nie były dostatecznie długie. Włosy sięgnęły ziemi i nawet to nie przerwało ich wzrostu. Rika mogła się nimi opatulić i choć były dużo mniej mięciutkie, niż zwykle, wciąż było całkiem miło.
W tym wszystkim była jeszcze jedna ważna rzecz, mianowicie włosy nie ulegały zniszczeniu. Po zakończeniu ostatniej techniki Rika przyjrzała im się dokładnie i doszła do wniosku, że właściwe włosy służą tylko do rozpoczęcia techniki, a potem działa już jedynie ich wytwór, nie narażając prawdziwych (o ile tamte można nazwać fałszywymi) włosów na szwank.
I wtedy ją olśniło. Wpadła na pomysł, o którym ktoś musiał jej kiedyś wspomnieć. To mógł być sensei Kihara, ale równie dobrze mogła o tym gdzieś przeczytać albo usłyszeć w opowieści. Senbony z włosów! Włosy były już sztywne i pozostawało tylko je ustawić i wystrzelić. Stanęła więc w znacznej odległości od kupki z rupieciami, którą potraktowała igiełkami kilka dni wcześniej i ponownie usztywniała włosy. Tym razem nie było tak łatwo, bowiem trzeba było zrobić to bez używania pieczęci. Udało się jednak stosunkowo szybko i pozostało ustawienie włosów w pozycji i wystrzał. Wydawać by się mogło, że będzie to znacznie trudniejsze, jednak siłą rozpędu Rika pomimo braku pełnej kontroli wykonała wspomniany ruch i wystrzeliła kilkanaście włosowych senbonów w kierunku śmieci. Niektóre poleciały nawet znacznie dalej, co napawało optymizmem.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 30 lip 2018, o 09:27

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


z/t -> Ryokan Tanmei
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 1 paź 2018, o 19:07

Nie ma co ukrywać. Od pamiętnych wydarzeń z atakującą Ryuzaku zarazą nie wydarzyło się zbyt wiele. Do dziś, pierwszych jesiennych dni, trudno było uwierzyć, że i ona znalazła się w tym wszystkim. Rika przyciągała problemy od zawsze i nie sposób było stwierdzić, na ile jest w tym jej winy. Wiele rzeczy wyjaśniano chorobą, co było chyba wygodne dla wszystkich. Od ostatnich „ataków” mijały lata i choć pielęgnowano wiedzę o tym, w rodzinie Matsubarich często tłumaczono występki Riki właśnie tamtymi czasami. Zupełnie jakby wygodnie wrzucać wszystko co dobra na prawo, a złe – na lewo.
Jednak mimo wszystkiego, co działo się wokół niej, raczej nie można powiedzieć, by była wolna i mogła robić swobodnie co jej się żywnie podoba. Nie zawsze mogła wyjść z domu, nie zawsze mogła wpadać w tarapaty. Robiono to mądrze. Raczej nie zakazem, a ukierunkowywaniem jej na inne rzeczy, jak choćby prozaiczna pomoc w domu. Właśnie dlatego nie musi dziwić fakt, iż wszystko układało się tak harmonijnie. Że po upadkach następowały wzloty, a po ciężkich przeżyciach okresy spokoju i choć pewnej wiedzy na ten temat nikt z osobna nie powiedział, to bezstronny obserwator mógł dostrzec, że wszystko co wokół nie jest takie do końca przypadkowe, a działa wg ustalanych przez kilka osób planów.
Życie nie lubi jednak próżni i z czasem zrobiło się nudnawo. Rika nie była z tych, która mogłaby miesiącami zachwycać się nad opadającymi z drzew liśćmi. Kolejne wypieki, jakkolwiek wspaniałe nie były tym, czego chciała. Wiedział to chyba każdy. Pół biedy, jeśli rodzina była w komplecie, jednak gdy tata wybywał w rejs, tak jak miało to miejsce teraz… eh.
Młoda, okresowo emerytowana kunoichi leżała na sofie w kolejny, ponury dzień, wpatrując się w sufit i głowiąc się, jak by tu coś nabroić…
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Domek Matsubari

Postprzez Misae » 3 paź 2018, o 23:04

Misja C
Rika Kari Matsubari
1/...





Jesień. Umalowane w tysiące odcieni czerwieni, pomarańczy i żółci liście mieniły się swoimi barwami. Poruszane przez wiatr zdawały się prezentować tęskny taniec za słońcem, którego promieni tego dnia na próżno było szukać gdziekolwiek. Wszystko zdawało się być pozbawione życia, zupełnie jakby jeden z bogów zapomniał tchnąć na ziemię odrobinę swej łaski. Tego dnia ludzie byli raczej cisi - pochłonięci na kontemplacji nad własnym życiem przemykali wzdłuż uliczek nie tracąc czasu na zbędne grzeczności w kierunku sąsiadów czy znajomych mijanych na ulicach. Gęste chmury zaciągały się coraz mocniej wieszcząc swą barwą zbliżającą się niechybnie ulewę. Nikt nie miał najmniejszych wątpliwości, że był to jeden z takich dni, kiedy człowiek modli się by jakoś przeżyć do kolejnego świtu, licząc, że ten przyniesie coś lepszego.
Silniejszy podmuch wiatru uderzył w ściany domu Riki, a zerwane porywem liście zatańczyły przed jej oknem w wesołą spiralę, nim niesione gdzieś dalej pognały zapomniane przez świat. Życie liścia było takie spokojne i smutne zarazem - pączkowało się jako jeden z tysięcy innych podobnych na drzewie, dorastało się w społeczeństwie podobnych sobie zielonych istotek, by potem zestarzeć się, stracić resztki kolorów i pozwolić się porwać, licząc na to, że spotka nas w życiu jeszcze coś pięknego... i chyba tak samo było z ludźmi, a w szczególności, z tymi, którzy nie zdecydowali się na życie jako ninja... ich życie po prostu przemykało pośród tysięcy niby różnych, a jednak tam bardzo podobnych sobie.
A jaka była Matsubari? Mimo jej jeszcze młodego wieku, nikt nie wątpił w to, że różniła się od rówieśników... i choć niby każdy z nas jest inny, to ludzie prawdziwie wyjątkowi byli rzadkością, o której warto pamiętać kiedy nadejdzie odpowiedni czas. A kiedy miał takowy nadejść? Nikt nigdy nie wiedział kiedy spadnie na głowę grom z jasnego nieba i nikt tak naprawdę nie dopuszcza do siebie myśli, że takowy nadejdzie. Jest przecież tyle rzeczy wartych zobaczenia, lub obowiązki, które jeszcze nie doczekały się spełnienia, że wizja zaburzenia swoistej homeostazy ludzkiego jestestwa.
Jestestwo Kari w tym momencie nie było zbyt ciekawe - siedzenie i czekanie, aż nastanie coś ciekawego mogło być bardziej żmudne niż samemu poszukanie czegoś, co sprawi, że dzień stanie się choć odrobinę bardziej znośny. I kiedy mogła tak czekać na grom z jasnego nieba stało się coś innego. Zza okna dało się słyszeć dziecięcy głos, który mógł być nieco niepokojący jak na tą pogodę, która z chwili na chwilę się pogarszała.
-Ciekawe czy Toshio na nas czeka? Oj długa droga przed nami, ale przecież nie mogą na nas czekać za długo, prawda? - jej głosik był pełen entuzjazmu i energii, ale nie dało się pominąć faktu, że musiała walczyć z pogodą. Jeśli Rika zdecydowała się wyjrzeć za okno mogła dostrzec małą dziewczynkę w lekkim, cieniutkim różowym ubranku, na ramieniu, której siedziało coś małego brązowego. Wiatr zdawał się ją za chwilę porwać, ale ta dzielnie przemierzała kolejne metry z coraz większą trudnością.





Obrazek
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Kakita Ayame - misja D
Avatar użytkownika

Misae
Miss Lata
 
Posty: 799
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG/Discord: Misae#1695

Re: Domek Matsubari

Postprzez Rika Kari Matsubari » 4 paź 2018, o 21:16

Nuuuuda. Znowu nuda, można by powiedzieć. Kolejny byle jaki dzień, którego odcienie szarości nie wynikały jedynie ze słabej formy i tak przykrytego gęstymi chmurami słońca. Brak światła oznacza niewykorzystanie potencjału barwnych liści, z których każdy starzeje się na swój niepowtarzalny sposób. Dla nich to ostatnia szansa na zademonstrowanie siebie przed opadnięciem na ścieżkę i zostaniem zmiecionym wraz z setkami innych sobie podobnych. Dzisiejsza aura – ale nie tylko – jest powodem tego, że i potencjał dziewczynki nie jest należycie wykorzystany. Dawno już nie był…
Zostanie kunoichi, a właściwie zwykłe nauczenie się podstaw sztuki ninja, miało być zwykłym hobby i sposobem spędzania wolnego czasu. Znajomość z senseiem Kiharą, jaką przypadkiem nawiązał tata Hayato była bodźcem trudnym do zignorowania, a po pierwszym spotkaniu małej z weteranem rozdzielenie ich na zawsze groziło rozsadzeniem domu Matsubarich od środka. Toteż zaczęła bawić się w ninja, a z czasem wykonywać co prostsze sztuczki. Wszystko to przerodziło się w pierwsze zadania, które naturalną koleją rzeczy przerodziły się w coś poważniejszego. Goniła już zbira, walczyła z robiącymi czarne interesy na placu zabaw mężczyznami i miała całkiem spory udział w walce z zarazą, jaka przed miesiącem zaatakowała Ryuzaku no Taki. Wszyscy widzieli, jak podaje fiolki doktorowi, który później opracował serum… Nieważne.
Nieważne, bo wszystko to wychodziło z jej inicjatywy. Z zaangażowania, nietrzymania się poleceń albo czystego łutu szczęścia (a może pecha?), bowiem nikt by jej nie posłał na większe wyzwania niż zrobienie zakupów starszej pani. Machina ruszyła, długowłosa kruszynka stawała się coraz lepsza i machina nieodwracalnie ruszyła. Jak długo będą mogli ją powstrzymywać? Czy wciąż lękają się, że całą jej siłę przejmie ten czyhający gdzieś w środku pierwiastek zła? To wszystko działo się poza nią i bez jej świadomości.
Pogoda stawała się coraz gorsza, toteż rzadziej wychodziła na dwór, zastępując to większa pomocą w domu. Okazje do wykazania się gdzieś zanikły i pomału zaczynało brakować jej wrażeń. Co musieliby pomyśleć choćby ci trzej, chcący wygonić ją z placu zabaw, gdyby zobaczyli teraz Rikę leżącą na kanapie pokoju gościnnego z zawieszonym gdzieś w martwym punkcie wzrokiem i myślami odbijającymi się od ścian, które oburącz do piersi brunatnego misia? Jeśli było w niej coś wyjątkowego, to chyba właśnie to.
Podniosła się. Nie wiedziała co robi jej mama, ale nie miała ochoty kroić warzyw, ani nic w tym rodzaju. W okolicy nie działo się za wiele i prawdę mówiąc nie było na to szczególnych perspektyw. Ich domek położony jest o dłuższy spacer od miasta. Z jednej strony bardzo bliskie rodzinie, bezkresne morze, z drugiej zaś lasek, a dopiero za nim osada Ryuzaku.
Rika mogłaby być tą postacią z kreskówki, która na czarno-białym tle zachowała kolory. Tyle tylko, że i ona powoli blaknęła. Aby rozpalać trzeba płonąć, tym bardziej zbawienny był cieniutki głosik, jaki gdzieś z okolic dobiegł jej uszu. Wstała nieufnie, jakby czuła, że tylko jej się wydawało i w oknie wciąż nie będzie widać żywej duszy. Tam jednak w rzeczy samej malował się obraz małej dziewczynki walczącej z wiatrem. Co więcej, miała coś dziwnego na ramieniu… no nieważne, to jej w tym momencie nie interesowało. Zdecydowała, że wyjdzie chociaż na chwilę.
Sięgnęła po bialutki jak śnieg płaszcz, który miał ją ochronić przed zimnym wiatrem i zarzuciła torebkę, bardziej dla szpanu niż z jakiejś szczególnej potrzeby.
-Mamo, zaraz wracam! – próbowała przekrzyczeć się na piętro. Takie mieli zasady, że właściwie mogła wychodzić. Na chwilę.
Złapała za klamkę i po chwili była już po drugiej stronie. Niemal od razu dopadła ją różnica temperatur. Przeszła ścieżką aż do furtki i ruszyła w pogoń za dziewczynką, która nie mogła być daleko.
-Hej, poczekaj! – zawołała do odwróconej plecami dziewczynki. - Jestem Rika. Co tutaj robisz? – dodała, nie przestając iść w jej kierunku.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość