Polanka

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Polanka

Postprzez Sanshou » 5 paź 2017, o 21:21

Obrazek
Pomocna dłoń
Misja rangi D dla Keisu - 9/15

Kiedy Keisu usłyszał instrukcje od brodatego mężczyzny, jedyne co zrobił to rzucił na pożegnanie słowa "Już tam idę" i wyszedł ze sklepu. Lekko zirytowany tym, że znowu musi gdzieś się udać wyruszył w drogę, podczas której nie obeszło się bez marudzenia. Nasz bohater wędrował różnymi drogami przez trzydzieści minut, aż w końcu dotarł na polankę, gdzie miała trenować córka zleceniodawcy. Kesiu, jak przystało na członka Nara, zdążył obmyślić swój plan działania. Na początku chciał z ukrycia wychwycić jak najwięcej błędów popełnianych przez dziewczynę, a dopiero później podejść do niej, przedstawić się i wytłumaczyć co tutaj robi.
A więc młodzieniec przeszedł do działania. Na początku musiał odszukać swoją uczennicę. Zajęło mu to kilka chwil, aż w końcu zobaczył - brązowowłosą dziewczynę z dużymi zielonymi oczętami i wiankiem na głowie, która na pierwszy rzut oka była w wieku podobnym do młodzieńca. Czy mógł być pewien, że jest to ona? Raczej tak, była ona jedyną osobą, która tutaj trenowała w tym momencie. Keisu mógł teraz przejść do "wprowadzania" swojego planu w życie. Musiał znaleźć odpowiednią kryjówkę, aby nie zostać wykrytym. Po kilku chwilach siedział już za jakimś drzewem lub krzakiem i przyglądał się dziewczynie rzucającej kunaiami i shurikenami.
Minęło trochę czasu, lecz młody Nara w końcu wyszedł z kryjówki. Udał się wprost do dziewczyny i próbując wyglądać jak najbardziej naturalnie przedstawił się. Dziewczyna popatrzyła na Keisu swoimi zielonymi oczami i powiedziała: "Witaj, nazywam się Wu. To, że przysłał Cię tutaj mój tata tłumaczy dlaczego przyglądałeś mi się z ukrycia. Pewnie chciałeś zobaczyć na jakim jestem poziomie i jakie popełniam błędy." Jak się okazało kryjówka Keisu nie była wystarczająco dobra. Na dodatek dziewczyna robiła wrażenie, że posiada wiedzę na temat tego co robi.
"Osobiście nie uważam, że potrzebuję nauczyciela, ale mój ojciec widzi we mnie jeszcze małą dziewczynkę, więc nic dziwnego, że Cie tu przysłał. Ale skoro już tu jesteś i przyglądałeś się już mojemu treningowi, to może mógłbyś mi dać jakieś rady, albo chociaż powiedzieć czy zauważyłeś jakieś błędy w tym co robię?" - nastolatka oznajmiła to, zakładając, że Keisu musi być kimś kto zna się na rzeczy.


P.S. Przepraszam za to opóźnienie. Nie miałem ostatnio w ogóle czasu zająć się postami. Co do błędów dziewczyny, zostawiam Ci wolną rękę. Możesz wymyślić co tylko chcesz.
Sanshou
 

Re: Polanka

Postprzez Keisu » 7 paź 2017, o 18:15

Keisu udał się na polankę i jeszcze przez chwilę szukał dziewczyny o której mógł mówić kowal. Początkowo nie był przekonany co do tego czy to na pewno ta dziewczyna, którą miał odnaleźć. Jednakże fakt że nie było tam innych oznaczał że to musi być ona, więc się ukrył i ukradkiem przyglądał dziewczynie. Dawno nie miał okazji przyglądać się tak ślicznej dziewczynie, więc czuł że to odpowiednia forma rekompensaty za stracony czas. A że tak uważnie się jej przygląda to też dobrze poznał jej technikę rzutu kunaiem. Dziewczyna była zaskakująco dobra i trening pod okiem trenera nie był jej jakoś specjalnie potrzebny bo robiła małe błędy, a przynajmniej zdaniem Nara. W końcu jednak musiał wyjść z zarośli i się przedstawić tak jak miał to w planach od samego początku. Początkowo zdziwił się trochę że dziewczyna wiedziała iż jest obserwowana, ale wcale się do tego jakoś specjalnie nie przykładał. Wysłuchał jej i tylko po części zgadzał się co do tego co mówiła o swoim ojcu, ale nie całkiem, gdyż dążenie do bycia coraz to lepszym jest bardzo ważne. -Jesteś zbyt pewna siebie, a to bywa zgubne. Prawdą jest że jesteś dobra, ale wciąż masz nad czym pracować.-Powiedział dość dobitnie bo jego zdaniem nie warto za bardzo chwalić młodych ludzi takich jak on, a nawet uważał że powinno im się wytykać jak najwięcej błędów. Dlatego też zostawił chwilę nim przeszedł do kolejnej swojej wypowiedzi. -Rzucasz z całej ręki i nie idzie ci to źle, ale jeśli będziesz kończyć to ruchem nadgarstka to twoje rzuty będą celniejsze i łatwiej będzie ci trafić.-Powiedział i wyciągnął dwa kunaie z swojej kabury, pierwszym z nich rzucił naśladując rzut dziewczyny, a drugim rzucił tak jak jej to radził, czyli kończąc wymach zdecydowanym ruchem nadgarstka. Co prawda zarówno pierwszy jak i drugi kunai trafiły, ale ten drugi był bliżej środka celu.
Keisu
 

Re: Polanka

Postprzez Sanshou » 10 paź 2017, o 16:26

Obrazek
Pomocna dłoń
Misja rangi D dla Keisu - 11/15

Dziewczyna przedstawiła się i powiedziała o tym, że była świadoma obecności Keisu. Gdy chłopak to usłyszał ogarnęło go lekkie zdziwienie. Jednak uczucie to było tak słabe, że twarz młodego Nara nawet nie drgnęła. Przez cały czas miał taką samą, znudzoną życiem minę. Wu, bo tak nastolatka miała na imię, po chwili kontynuowała swoją wypowiedź. W odróżnieniu od jej ojca uważała, że nauczyciel nie jest jej potrzebny. Czy było to prawdą? Trudno określić. O wiele łatwiej można stwierdzić, że dziewczyna była bardzo pewna siebie. I tutaj zaczyna się rola Keisu, jako nauczyciela. Pewność siebie to cecha potrzebna w zawodzie shinobi, lecz może być ona zgubna, w szczególności dla kogoś początkującego. Keisu wiedział o tym dobrze i mimo że miał być tylko nauczycielem od Shurikenjutsu, to postanowił także zostać, poniekąd, wychowawcą. Lekko upomniał swoją uczennicę i na chwilę zamilkł. Dziewczyna także nic nie powiedziała, lecz jej wyraz twarzy zmienił się z pewnego siebie na zastanawiający się.
Po kilkunastu, bądź kilkudziesięciu sekundach ciszy, chłopak zaczął kontynuować swoją wypowiedź. Tym razem skupił swoje nauki na posługiwaniu się bronią miotaną. Przedstawił błąd, który udało mu się wychwycić podczas siedzenia w zaroślach i zaprezentował rozwiązanie. Dziewczyna dokładnie przyglądała się temu co robi Keisu, po czym wyciągnęła ze swojej torby dwa ostatnie kunaie i spróbowała powtórzyć ruchy chłopaka. Pierwszy z nich rzuciła tak jak wcześniej, za to przy drugim wykonała ruch nadgarstkiem, tak jak zrobił to młody Nara. I tak samo, jak w przypadku młodzieńca druga broń była bliżej środka tarczy. "Miałeś rację. Drugi rzut był celniejszy" - powiedziała ucieszona i pobiegła po swoje bronie, które były wbite w tarcze, albo leżały gdzieś obok. Powróciwszy na miejsce skąd oddawała rzuty, znowu zaczęła trenować. Tym razem starając się zakończyć rzut odpowiednim ruchem nadgarstka.
Ostatnio edytowano 15 paź 2017, o 11:20 przez Sanshou, łącznie edytowano 1 raz
Sanshou
 

Re: Polanka

Postprzez Keisu » 15 paź 2017, o 09:00

Młody Nara był bardzo zadowolony z siebie, gdyż zrobił na dziewczynie na tyle wrażenie że ta go słuchała i nie zakwestionowała tego co zrobił. Pokaz rzutu także chłopakowi wyszedł tak jak tego chciał i z dumą patrzył na ostrze wbite w cel, a potem jak dziewczyna niemalże bezbłędnie kopiuje jego ruch i także trafia. Bez problemu zauważyła różnice co już same w sobie było pochwałą dla chłopaka, który wcale nie musiał się jakoś specjalnie postarać żeby dziewczynę czegoś nauczyć. Pozostało mu w sumie poczekać trochę, poprzyglądać się jak dziewczynie idzie i czy na pewno załapała o co chodzi lub wracać do jej ojca kowala mówiąc że zrobił co w jego mocy. Oczywistym wyborem dla niego było poprzyglądać się zarówno postępom jak i samej dziewczynie, kowal przecież mu nie ucieknie, a spróbowałby tylko mu nie zapłacić. -Bardzo dobrze, jeśli jeszcze trochę poćwiczysz to za każdym razem będziesz trafiać w sam środek. Zostanę jeszcze tutaj chwilę by upewnić się że ćwiczysz prawidłowo.-Powiedział i opierając się o jedno z najbliższych drzew przyglądał się jak dziewczynie idzie od czasu do czasu wypominając jej coś np, za bardzo zarzucasz ramieniem, nie potrzebnie wykonujesz obrót całego ciała, nie stoisz stabilnie i inne mało znaczące bzdety co by nie było że nic nie robi.
Keisu
 

Re: Polanka

Postprzez Sanshou » 3 gru 2017, o 01:48

Obrazek
Pomocna dłoń
Misja rangi D dla Keisu - 13/15

Keisu był dumny z tego, że udało mu się wywołać wrażenie na tyle duże, że dziewczyna słuchała go i nie kwestionowała jego ruchów. Nic dziwnego. Te dwa rzuty były na tyle precyzyjne i zarazem pokazywały błąd popełniany przez dziewczynę, że musiały wywrzeć na niej ogromne wrażenie. Po chwili Wu zabrała się za trening. Keisu mógł pozostać i dalej nadzorować starania młodej dziewczyny lub pójść sobie i powiedzieć kowalowi, że wypełnił zadanie. Wybrał opcje pierwszą. Keisu oznajmił dziewczynie, że pozostanie tu jeszcze przez chwilę, aby nadzorować jej ćwiczenia i podszedł do najbliższego drzewa, aby się o nie oprzeć. Dziewczyna nie zwracając uwagi na Keisu rzucała shurikenami i kunaiami do celu, starając się robić to jak najlepiej. Niekiedy słyszała tylko głos chłopaka, który wytykał jej mało znaczące błędy.
Po godzinie treningu dziewczyna podeszła do jednego z drzew. Leżało tam małe zawiniątko, którego chłopak ewidentnie wcześniej nie zauważył. Rozwiązała je i wyjęła z niego ołówek i notes. Napisała coś w nim i wyrwała kartkę. Podeszła do młodego Nara opierającego się o drzewo i przekazała mu złożoną kartkę mówiąc: "Mój trening na dziś dobiegł już końca. Dziękuję za wszystkie rady. Na pewno je zapamiętam. Gdy będziesz rozmawiać z moim ojcem to przekaż mu tę kartkę, tylko proszę Cię nie zaglądaj do niej." Po pożegnaniu Keisu dziewczyna odwróciła się i odeszła uśmiechnięta machając ręką do chłopaka.


Kolejny post --> Sklep z wyposażeniem
Sanshou
 

Re: Polanka

Postprzez Kamui » 10 mar 2018, o 10:03

Po udanych zakupach w mieście i lepszym wyposażeniu się, młodzieniec skierował swoje kroki ku bramie, by móc bez żadnych problemów opuścić miasto i udać się w jakieś odosobnione miejsce, gdzie zajmie się swoimi sprawami, a przede wszystkim zająć się własnym rozwojem. Po parunastu minutach rudowłosy, razem ze swoim psem dotarł na polanę gdzie mógł chwile odpocząć, leząc i wpatrując się w niebo. Jednak ten relaks nie trwał zbyt długo, chłopak nie chciał tracić czasu. Po dwóch minutach podniósł się z ziemi i otrzepał z brudu, po czym spokojnie rozejrzał się po okolicy szukając jakiś ludzi, gdy się upewnił, że jest sam, padł na ziemię wykonując serie pompek, a następnie brzuszków, wszystko rozbił seriami czterdzieści powtórzeń i dziesięć minut przerwy. Podstawowe ćwiczenia mogły mu wiele dać w tym momencie, znacząco poprawiając jego kondycje i możliwości fizyczne jego ciała. Przecież właśnie ciało było najpotężniejsza bronią wojownika, a nie dodatkowy oręż, który służył głównie do zwiększenia swojej przewagi w walce. Dalej pozostały tylko niewielkie ćwiczenia praktyczne jednego z pierwszych ciosów jakie mógł poznać młodzieniec, a raczej jakie chciał opanować. Znowu podniósł się z ziemi, prostując swoje nogi by po chwili ugiąć się na jednej z nich, a drugą wyprowadzić niskie kopnięcie, które szybko przeleciało nad samą trawą wprawiając ją w lekki ruch. Samo uderzenie było proste, nie należało do skomplikowanych, ale mogło zmienić losy każdej walki o 180 stopni. Przez co młodzieniec poświęcił mu jeszcze sporo czasu by dopracować je do perfekcji, a następnie znowu skierował się do miasta by odpocząć i móc powrócić tutaj następnego dnia na kolejny trening.
Trening Techniki rangi D Goken
Konoha Reppū
Kamui
 

Re: Polanka

Postprzez Kuroi Kuma » 11 mar 2018, o 16:30

Ja i mój przyjaciel pies
Ranga C
Post 1/30


Spokojne miejsce, z dala od wioski, gdzie ptaki czuły się wolne i mogły oddawać się swej melodyjnej pieśni. Pasowały tutaj, były nieodzownym elementem tego krajobrazu, wisienką na szczycie tortu, którego zowią naturą. Mimo tego że nie było ich widać, pokazywały swoją obecność na każdym kroku. Nie przeszkadzały jednak młodzieńcowi w treningu, skądże znowu. Atmosfera jaką tworzyły pozwalały poczuć się swobodnie, odprężyć i całkowicie oddać się swojemu zadaniu. Trening, gdyż to on odróżniał początkujących od mistrzów, którzy spędzili na nim lata doskonaląc swoją sztukę. Był często nudny, powtarzalny, monotonny, ale nikt nie mógł odmówić mu skuteczności.
Chłopak zakończył co miał robić na obecną chwilę. Poczuł, że coś w tej pięknej sielance się zmieniło. Polana wyglądała tak jak wcześniej - otoczona przez głównie liściaste drzewa, gdzieniegdzie poutykane krzaczki, środek zaś wolny, jakby drzewa obraziły się i na tym terenie nie chciały już rosnąć. Problem był inny, gdyż to ptaki zamilkły. Niby nic, jednak coś Kamuiowi nie grało w tym całym majestacie natury. Chwilę później do lotu zerwało się małe stado czarnych niczym noc ptaków. Kruki? A może jednak wrony? Ciężko powiedzieć. Za plecami młodego Inuzuki rozległ się szelest, ktoś przedzierał się w kierunku polanki. Nie trzeba było długo czekać, gdyż za chwilę pojawił się - rosły facet, koło trzydziestki, którego koszula była cała we krwi. Gdy tylko wszedł na polanę padł jak długi. Stracił przytomność.

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 393
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 34
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Kamui » 11 mar 2018, o 17:37

Spokój, cisza i melodie ptaków. Czego więcej oczekiwać od spokojnego dnia na polanie poza miastem. Pogoda do tego dopisywała i pozwalała w pełni rozkoszować się wszystkim, całą tą zielenią i dobrem natury. Wszystko jak przystało na obecną porę roku, lato. Najlepsza ze wszystkich pór, gdy wszystko korzystało w pełni ze swojego z danego przez naturę czasu. Ciężko było dostać takie rzeczy w środku miasta, gdzie ludzi było pełno, a każdy zabiegany za swoimi sprawami. Można odnieść wrażenie, że wszystko w tym miejscu płynęło inaczej, że czas płynął tutaj dużo wolniej pozwalając jeszcze bardziej wsiąknąć w tą całą sielankę, która wytworzyła się dookoła treningu młodzieńca. Był początkujący, nie umiał wiele, jednak starał się nadrobić to wszystko ciężko pracą. Można powiedzieć, że był pozbawiony talentu, który posiadał jego brat, musiał starać się o wszystko o wiele bardziej i wywalczyć wszystko ciężką pracą, a on na końcu swej drogi zmienił tor. Opuścił swój dom i wyruszył w podróż by wieść żywot wyrzutka, pozbawionego domu, tego który ćwiczy cały czas i walczy o własne przetrwanie. Jednak nic nie może wiecznie trwać, rudowłosy skończył trening i był gotowy do opuszczenia polany, jednak coś było tutaj źle. Wszystkie ptaki ucichły, a sam chłopak starał się wyczuć czy coś się do niego zbliża. - Shogun, liczę na Ciebie i twoje zmysły. - powiedział do swojego czworonożnego przyjaciela, który miał o wiele lepsze możliwości pod tym względem niż młodzieniec. Jednak długo nie musiał czekać na uzyskanie informacji od swojego psa. Dostarczyły się same, gdy na polane wpadł zakrwawiony mężczyzna, który padł jak długi przed chłopakiem. Nie wyglądało to dobrze, zwłaszcza że to nie wygląda zbytnio na robotę zwierzęcia, ale zawsze można się upewnić dokładnie oglądając mężczyznę. - Przygotuj się. - powiedział do swojego psa, odsyłając go nieco w bok, do miejsca gdzie mógłby się przyczaić i spokojnie wszystko obserwować, a w razie potrzeby poinformować swojego Pana o zagrożeniu, oraz wkroczyć mu z pomocą. W tym czasie Kamui, powoli podszedł do mężczyzny, był ostrożny, nie wiedział czy to wszystko jest prawdą czy tylko fikcją. - Wszystko dobrze? - zapytał się dość niepewnie, jednak nie spodziewał się odpowiedzi, zaraz po tym kucnął przy głowie mężczyzny, by upewnić się czy jest nieprzytomny, a następnie sprawdził jego puls na szyi, oraz odwrócił go na plecy, tak by ułatwić mu nieco oddychanie. Za wiele w tym momencie nie mógł zrobić jak tylko się upewnić, czy w okolicy nie ma żadnego wyczuwalnego zagrożenia. Jeżeli był pewny, ze w promieniu jego węchu i węchu jego psa nie czuć żadnych ludzi, zagwizdał na swojego psa by podszedł do niego, a on wyjął z torby notes z ołówkiem, a na jednej kartce napisał.

"Mam ciężko rannego mężczyznę, idźcie za psem, on was do nas przyprowadzi."


Po czym, wyrwał kartkę z notesu i wręczył ją psu, którego wysłał do miasta by sprowadził pomoc, a samemu planował zostać z mężczyzną i dopilnować tego, że on przeżyje do przybycia pomocy z miasta. W końcu jego pies dotrze tam o wiele szybciej od niego.
Kamui
 

Re: Polanka

Postprzez Kuroi Kuma » 11 mar 2018, o 18:59

Ja i mój przyjaciel pies
Ranga C
Post 3/30


Chłopak i pies - idealny duet, który współdziałał razem już od dawnych czasów. Jeden jedyny klan potrafił opanować tą trudną sztukę zrozumienia się ze zwierzęciem i osiągnięcia idealnej pary. Jedno nadrabiało straty drugiego, byli dla siebie wsparciem i towarzyszami jednocześnie. Kamui zwrócił się właśnie do swojego czworonoga, do swojego partnera jakby nie spojrzeć. Ten od razu spiął się do gotowości i zaczął nasłuchiwać. To właśnie ich zmysły dały znać dużo wcześniej. Prawdopodobnie normalny człowiek z tej odległości nie usłyszałby osoby przedzierającej się przez las. Tutaj było jednak inaczej. Mogli się wcześniej przygotować, co zrobiła psina odskakując nieco na bok. Schowała się przed wzrokiem cóż... ciężko powiedzieć kogo, ale może jednak Inuzuka miał jakiś plan? Sam jednak podszedł do mężczyzny - powoli i ostrożnie, przecież pułapka mogła być wszędzie. Może to właśnie ten gość był podstawiony, może miał tylko zwrócić na siebie uwagę i w odpowiednim momencie zaatakować?
Kamui posłał pytanie, jednak odpowiedź nie nadchodziła. Klatka piersiowa mężczyzny unosiła się miarowo góra-dół, ale dużo wolniej niż normalnie. Albo naprawdę dobrze udawał, albo - co bardziej prawdopodobne - faktycznie był nieprzytomny. Chłopak więc kucnął obok, sprawdził to na własnej skórze. Przystawił rękę do szyi faceta, wyczuwał puls. Był dosyć słaby, jednak na tyle wyczuwalny, by wiedzieć, że żyje. Zaraz później odwrócił go na plecy, co było dosyć dużym wyzwaniem, bo facet był cholernie ciężki. Należał bowiem do tego typu mężczyzn, którzy dbali o swój piękny mięsień piwny. W okolicy nie było czuć ludzi - ani chłopak, ani jego towarzysz niczego nie wyczuwali. Kto w takim razie załatwił tego gościa? I ile musiał się przedzierać przez las, by tutaj trafić? Nasz bohater tej opowieści zapisał jednak karteczkę, którą dał psiakowi. Ten znał drogę i od razu ruszył przed siebie sprowadzić pomoc. Ilu jednak ludzi zaufa psu i pójdzie za jego notką? Raczej mało kto będzie wiedział o zdolnościach, jakie przedstawiał ów ninken.
Zostali we dwójkę, na skraju polany. Facet oddychał powoli, lecz pojawił się jeden problem. Otóż po odwróceniu go na plecy Inuzuka zobaczył, że koszulą jegomościa jest dosyć brzydka rana tuż pod mostkiem, z której sączy się krew. To właśnie przez nią był ubabrany w szkarłacie. I raczej nie zapowiadało się na to, że sam sobie z nią poradzi. Bandaż może tutaj coś zadziała, ale przydałby się medyk. Gdzie są, jak ich najbardziej potrzeba?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 393
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 34
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Kamui » 12 mar 2018, o 12:34

Spokój na polanie, niestety nie mógł wiecznie trwać. Niestety, przecież jak coś może pójść nie tak to właśnie się tak stanie. Pierwsze działania jakie podjął chłopak razem ze swoim towarzyszem było przygotowaniem się na nadciągające zagrożenie, ale poza rannym mężczyzną nie przybył tutaj nikt więcej. Co było nieco dziwne, biorąc pod uwagę jego stan, sam by się tak nie zranił, ale to co doprowadziło go do takiego stanu, nie planował przybyć tutaj. To było nieco dziwne, zapewne nie zdarzało się normalnie, a szansa na to, że łowca wypuścił od tak zranioną ofiarę były marne. Coś tutaj było mocno nie tak. Jednak rudowłosemu pozostało zająć się jakoś mężczyzna, który nie kontaktował w żaden sposób. Niestety musiał zostać samemu, sprowadzenie pomocy było równie ważne, a zostawienie rannego samemu nigdy nie prowadziło do niczego dobrego. Dlatego Shogun wyruszył z misją sprowadzenia pomocy, mając ze sobą niewielką karteczkę z najważniejszymi informacji. Zwykli ludzie raczej się tym nie przejmą, jednak służby porządkowe już powinny się tym zainteresować. W końcu niektórzy z nich powinni w jakimś stopniu kojarzyć Shoguna, w końcu już raz go widzieli, a przynajmniej ich kapitan.

Teraz jednak warto skupić się na części Kamui'a, który pozostał na polanie z rannym mężczyzną. Jego rana nie wyglądała najlepiej, przynajmniej takie sprawiała wrażenie na pierwszy rzut oka, a sam nieprzytomny z obfitym mięśniem piwnym nie mógł pomóc w żaden sposób. - Cholera, już nie miało co się stać... - powiedział, cicho pod nosem, przyglądając się krwawiącej ranie. Niestety zdolności medycznych zbytnich nie posiadał, przez co musiał improwizować, wykorzystując to co miał przy sobie. Pierwszym krokiem oczywiście było rozcięcie ubrania nieznajomego, od kołnierza w dół. Tak by całkowicie odsłonić ranę, oczywiście do tego zabiegu chłopak wykorzystał jeden z kunai, który miał w torbie, a następnie go schował z powrotem. teraz mógł dokładnie przyjrzeć się tej ranie. Zabandażowanie jej byłoby dobrym pomysłem, zwłaszcza, że chłopak posiadał przy sobie dwa kawałki bandaża. Jednak wykonanie tego zabiegu samemu nie będzie łatwe. - Wisisz mi bandaż jak z tego wyjdziesz, Rozumiesz? - powiedział, odwijając z prawego przedramienia bandaż, który złożył w taki sposób by móc przykryć całą jego ranę, a następnie mocno ucisnął, w taki sposób by spowolnić wydobywanie się krwi z jego organizmu. Wszystko po to by przedłużyć jakoś jego życie, do powrotu psa razem z pomocą.

Równie ważną role w tym wszystkim, pełnił także pies, a nawet jak nie najważniejszą w tym momencie. To od niego zależał teraz los nieznajomego jak i jego życie, które pozostało na polanie razem z Kamuim. Sam Shogun znacznie szybciej mógł skierować się do miasta, w końcu był psem ninja, do tego był szybszy niż swój właściciel. Najważniejsze w tym wszystkim było odnalezienie przez niego, kogoś kto uwierzy w notkę i zaufa psu. Po zwykłych cywilach raczej nie można się tego spodziewać, przez co swe psie kroki Shogun skierował w stronę szpitala, w którym miał okazję już być razem ze swoim właścicielem. Tam raczej nie powinni zlekceważyć informacji o rannym, oraz powinni zaufać psu. Jednak równie ważna role, mogli odegrać strażnicy, za którymi rozglądał się po drodze, a jeżeli jakiś wypatrzył, zaczepiał ich, chcąc pokazać im notkę. Zawsze to była jakaś dodatkowa nadzieja dla tamtego mężczyzny, a jak ktoś się zgodził pies spokojnie mógł robić za przewodnika prowadząc ich do odpowiedniego miejsca. Jednak jeżeli sama notka nie wystarczyła, Shogun posunął się do bardziej drastycznych metod, najpierw ciągniecie za ubranie, wskazując w ten sposób ważności powierzonej mu misji, a jak to zostanie zlekceważone, posunie się do kradzieży. W końcu strażnicy raczej będą chcieli odzywać coś należącego do nich i będą ścigać psa, który coś ukradnie i w ten sposób, mógłby doprowadzić ich na miejsce.
Kamui
 

Re: Polanka

Postprzez Kuroi Kuma » 12 mar 2018, o 18:50

Ja i mój przyjaciel pies
Ranga C
Post 5/30


Rana faktycznie wyglądała paskudnie. Z bliska już shinobi mógł stwierdzić, że nie było to zwykłe pchnięcie ostrzem. To było cienkie, w tym jednak przypadku skóra była nieco poszarpana, jakby miało w sobie jeszcze dodatkowe ząbki rozrywające ciało. Cudem było, że doszedł na tyle daleko. Zaczął jednak bandażować na tyle, ile był w stanie. Nie był to majstersztyk, ot prowizorka, ale jego uciśnięcie zapewne przedłuży żywot faceta. Wszystko było teraz na barkach psiaka, bo jak tu ocenić ile jeszcze czasu pozostało? Godzina, może więcej, może mniej? Nie znali go, więc mogli obrabować jego zwłoki i ruszyć dalej, przed siebie. Nieetyczne? Martwi nie potrzebowali przedmiotów, a tym bardziej nie odpłacą się za pomoc. Iskierka życia ciągle się jeszcze trzymała, nadzieja ciągle była jeszcze żywa. Wyciekająca posoka drażniła jednak nozdrza shinobiego, wyczulony węch nie zawsze był więc dobrą kartą.
Gdzieś tam w lesie przedzierał się mały psiak z wiadomością do dostarczenia. Nie była to wioska, gdzie przebywali Inuzuka, więc nastręczało trochę kłopotów. Wpadł jednak na genialny w swej prostocie pomysł i skierował się prosto do szpitala. Tamci ludzie byli wyczuleni na zagrożenia, a duże zagęszczenie shinobich gwarantowało, że któryś zapewne mógł usłyszeć o ninkenach. Ich rasy były bowiem dosyć charakterystyczne i ktoś może go rozpozna? Wybiegł więc na ścieżkę, skręcił w kierunku wioski pokonując dystans. Im on był bliżej, tym coraz mniej krwi posiadał nieprzytomny facet. Nie minęło wiele, może z dziesięć minut, gdy spotkał pierwszą osobę. Kobietę, a raczej starszą dziewczynę. Widząc rosłego zwierzaka bez właściciela zaczęła przed nim uciekać w popłochu nie chcąc narażać się na ugryzienia. Cóż... nie była to zbyt owocna próba przekonania do siebie człowieka. Shogun musiał biec więc dalej.
Kamui może i czuł zapach krwi, lecz wyczuwał też także inną rzecz. Był blisko faceta, czuł jego bijące coraz słabiej serce. Bandaż zaczynał robić się wilgotny, to była przecież tylko kwestia czasu nim zacznie przeciekać, prawda? Chłopak mógł zmienić go na nowy, jednak odpuszczenie teraz mogło tylko pogorszyć stan ratowanego. Życie shinobich składało się chyba tylko z podejmowania trudnych decyzji...
Shogun zauważył kolejnych ludzi, do szpitala była jeszcze dosyć długa droga, lecz pojawił się ktoś, kogo zawsze brakuje. Czyli strażnicy na patrolu. Podbiegł do nich, a Ci wystawili broń. Pies jednak nie odpuszczał i w każdy znany sobie sposób próbował pokazać schowaną kartkę. Wtem jeden z nich ją dostrzegł, opuścił broń i to samo kazał zrobić swojemu towarzyszowi. Przeczytał wiadomość i podrapał się po głowie.
-Chyba nie możemy tego zignorować... Leć po medyka, ja pójdę przodem. Oby to była tylko prawda - skierował wzrok na psiaka i trochę głupio mu tak było gadać z psem... czy on w ogóle cokolwiek rozumiał? - Eee... prowadź?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 393
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 34
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Rika Kari Matsubari » 15 kwi 2018, o 19:54

Słuchała z zapartym tchem ojcowskich wspomnień ze spotkania z nieznajomym. Dziwiło ją, dlaczego nie porozumiał się z nią bezpośrednio. Czy – sądząc po opisie – przestraszyłaby się go? Tak czy inaczej jeszcze tu przyjdzie. Może tym razem do mnie? Zadanie kryło w sobie wiele niewiadomych, ale dotychczas nie wydawało się zbyt skomplikowane. Mam odpieczętować zwój i zajrzeć do środka. Przeczytać i zrobić co trzeba. - powtórzyła dla pewności. Było to ważne o tyle, że momentami naprawdę trudno było jej się skupić na szczegółach i bardziej złożonego polecenia mogłaby nie spamiętać.
Wszystko to dlatego, że wypowiedzi ojca z każdym zdaniem stawały się bardziej komiczne. Na szczęście chwilę później się pożegnali i rozeszli w swoje strony. Uff… Tatuś zachowywał się zupełnie jak te wszystkie głuptasy, które próbują mi się przypodobać. Tragedia! Jednak dość tu o tym. Rika ma przed sobą zadanie. Nie tylko ma zadanie, ale ma zwój, który je materializuje. Mimo zapewnień, że kryją się w nim legalne treści, pożałowała, że znowu nie wzięła ze sobą torby. Na szczęście tym razem to nie jej wina. Nie chciała afiszować się ze zwojem. Tajemniczy człowiek, tajemniczy zwój i tajemnicze zadanie. Najlepiej niech tak pozostanie. Nie chciała, by ktoś dowiedział się o jej zamiarach. Dobrze jednak, by sama zorientowała się, dokąd to wszystko prowadzi.
Ścisnęła zwój mocniej w swojej piąstce, zupełnie tak, jakby zaraz ktoś miał go jej ukraść. Początkowo kierowała się zwyczajnie w przeciwnym kierunku do ojca, teraz zaczęła rozmyślać nad swoim położeniem. Idąc powolnym krokiem zastanawiała się, dokąd może dojść wybraną ścieżką i po chwili wybrała odpowiednie miejsce. Przyjęła tę myśl z satysfakcją. Było idealne. Co prawda to kawał drogi, ale nie mogę niczego zaniedbać. Ciekawe dlaczego mam to zrobić na świeżym powietrzu? Niestety odpowiedź na to pytanie nie przyszła z równą łatwością. Szybko je porzuciła, skupiając się na drodze.
Nie mijała wielu ludzi, wszystkich jednak traktowała z tą samą życzliwością, co zwykle. Szła lewą stroną, jak to wskazane w japońskiej kulturze i zwój również trzymała w lewej dłoni, tuż przy ciele. W ten sposób miało go zauważyć mniej osób. Mijając ludzi zajętych pielęgnacją swoich posiadłości po tejże stronie, przekładała zwój do prawej. Oczywiście nie za plecami! To tylko wzmożyłoby ciekawość ludzi.
Przechadzka przebiegła bez zakłóceń. Nikt jej nie zatrzymał, nikt nie zachował się podejrzanie. Obejrzała się za siebie.
-Nikogo nie ma – stwierdziła ściszonym głosem, jakby potrzebowała dodatkowego potwierdzenia.
Była już bardzo blisko. Wybór padł na zaniedbaną polanę. Jest mnóstwo ciekawszych miejsc niż to, ale żadne nie daje takiej prywatności. A przynajmniej żadne nie przychodziło jej do głowy. Bywała tu czasami z kolegami i koleżankami, ale tylko latem. Teraz – była tego pewna – nikogo tu nie będzie. Bo i po co?
Będąc u celu rozejrzała się wokoło. Jej przypuszczenia zdawały się potwierdzać. Wodziła wzrokiem w lewo, prawo i jeszcze raz w lewo. Ani śladu życia, nawet leśnych zwierzątek. Dostrzegła kępkę iglaków, a tuż przed iglastą ścianą zapraszała do siebie wydeptana ziemia, otoczona przerośniętą trawą. Miejsce musiało być czasami użytkowane, a teraz przyda się jej. Podeszła bliżej. Spojrzała na przybrudzone końcówki jej białej sukni i skwitowała to grymasem. Nie usiądę tutaj. Stanęła tyłem do swojej osłonki i kucnęła, opierając się dłońmi. Ostrożnie położyła przed sobą zwój i jęła odwijać. Nie przerywając prac nad zwojem, odpieczętowywała. Czasami szło jej szybciej, ale teraz staranność była w pełni uzasadniona. Na dworze… „odpieczętuj go na dworze”. Musi być jakiś powód...- wróciła niepokojąca myśl.
Troszkę poniewczasie, Panno Matsubari.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 479
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Polanka

Postprzez Kamui » 17 kwi 2018, o 07:08

Akcja na polanie coraz mniej należało do przyjemnych, a sama rana mężczyzny nie była taka zwyczajna, tak jakby nie zadał jej człowiek tylko jakieś zwierze, albo ktoś z wyjątkowo tępą bronią, raczej coś ostrego by tak nie szarpało rany. Chyba, że sama broń była celowo stworzona w taki sposób by zadawać właśnie taki typ ran, jednak to pewna zaleta. Takie rany powinny łatwiej się goić od gładkich. Tylko w tym momencie do jej zagojenia było raczej bardzo daleko, a sam bandaż coraz bardziej przeciekał, irytujące zajęcie. Nie dość, że mało przyjemny zapach to jeszcze wilgotna sprawa. Chłopak oderwał jedną rękę od rany, tą na której pozostawał jeszcze bandaż i powoli, starał się go odwinąć przy pomocy swoich ust i pracy nadgarstka, zapewne nie było to tak skuteczne i szybkie jak normalne odwijanie, ale bez uciskania rany, mężczyzna raczej zbyt długo się nie nażyje. Jak tylko udało odwinąć się bandaż, chłopak w miarę go złożył by wielkością pasował do rany, teraz czas na szybki ruch, szybką podmianę jednego bandaża z drugim i dociskanie świeżego. Ten pomysł raczej nie należał do najlepszych, narażał nieco chlapaniem posoki, ale jakoś trzeba było go podmienić by mężczyzna mógł dłużej przeżyć, aż do przybycia pomocy, bo taka przybędzie prawda? Szkoda, że pies nie umie uciskać bandaży, wtedy raczej poszłoby szybciej z dziedziną komunikacji, a tak mogą być małe problemy.

Shogun podróżował dość szybko przez las, przemieszczając się w stronę wioski, było to nieco szybsze zapewne niż jakby miał robić to sam Kamui, w końcu pies zawsze będzie szybszy od człowieka, zwłaszcza w lesie gdzie łatwiej wciśnie się między drzewa i gałęzie. Tylko może go to trochę przyozdobić, bądź potargać, przez co będzie wyglądać nieco bardziej dziko, tak samo fartem nie zgubił karteczki, którą niósł i dotarł z nią do miasta, pierwsza osoba, która spotkał, nie należała zbytnio do pomocnych, wystraszyła się na jego widok i uciekła, pomocni Ci ludzie tutaj, na prawdę. Bała się ugryzień, tak jakby ktoś chciał ją tknąć, no może ktoś by chciał, raczej psu nie dane oceniać kobiecych wdzięków. W końcu posiadają nieco inne gusta, dalej było już nieco lepiej, dwaj strażnicy, którzy też z początku nie zachowywali się zbytnio ufnie i wyciągnęli bronie. Problematyczni, mogliby się nieco do edukować w sprawach wiedzy o klanach. Jednak po paru próbach nawiązania wspólnego języka, udało się, jeden z nich zauważył karteczkę i kazał drugiemu opuścić broń i zabrał się za jej czytanie. Na pierwsze zdanie, pies zareagował dość radośnie, merdaniem ogonem i paroma szczeknięciami, tak jakby chciał potwierdzić, że ta karta jest prawdziwa, a zaraz później odwrócił się w kierunku polany i wskazał ją nosem, a na komunikat do prowadzenia, ruszył dość szybko, ale oglądając się za siebie, by mieć pewność, że strażnik za nim nadąża, jeżeli były jakieś z tym problemy, Shogun dostosował swoją szybkość do strażnika, tak by ten nie zgubił go po drodze, to chyba jeden z najgorszych scenariuszy, jednak pozostało czekać na jego powrót razem z pomocą, która raczej powinna być pomocna, w końcu chyba znają się na pierwszej pomocy?
Kamui
 

Re: Polanka

Postprzez Hitsukejin Shiga » 17 kwi 2018, o 10:08


Misja D
3/15

Akurat to, że zleceniodawca nie skontaktował się bezpośrednio powinno być ostatnią rzeczą która cię zdziwi, Riko Matsubari. Pamiętasz słowca ojca? Pamiętaj słowa ojca! Ale nie, nie chodzi mi teraz bynajmniej o tą maksymę, którą sobie powtarza ta "pseudoporządna" młodzież w wielkich miastach jak Ryuzaku "Pamiętaj słowa matki". Chodzi mi bardziej o to, byś DOSŁOWNIE przypomniała sobie słowa ojca. Dziwny mężczyzna zakrywający całkowicie ciało, owinięty niczym mumia z bajek o potworach bandażami od stóp do głów? Szkiełka chroniące oczy, któe same są szkarłatne jak u conajmniej demona czy potwora? Tu już nie chodzi nawet o to, że ty się go możesz przestraszyć Riko. Chodzi raczej o sam fakt, że z tego opisu, zachowując jednak stronę osoby obiektywnej i postronnej - hej, ja tu tylko jestem złym losem, ja nie wybieram, ja nie jestem uprzedzony, całkowita obiektywka i fair play! - że... no, jest to jegomość conajmniej specyficzny, który, można śmiało założyć, nie kryje się tak zupełnie bez powodu. Nie mówie od razu by oceniać książkę po okładce i zakładać, że to jakiś przedwieczny zabijaka - co tam, Jashiniśći? -, ani jeździec antykreatora... ale jeśli ktoś idzie ulicą i wszyscy schodzą mu z drogi przerażeni, a potem śni im się w nocy, ze puka do ich okna mimo tego, że mieszkają na trzecim pietrze, to coś jest na rzeczy i nic nie tracisz na tym, że go nie spotkałaś. Sam zwój, co do którego zadanie miałaś zaskakująco proste, nie wyróżnia się praktycznie niczym, prócz wszystkiego - ha, ha. Zwój jest czkarłatny z czarnymi oblamówkami stanowiącymi oblamówkę pergaminu, tak samo czarnymi jak rolki na których zwój jest zrolowany. Trochę aż komiczne jest to, że to kolejny element doskonale wpisujący się w tą sztampę niewypowiedzianego, nieznajomego zła, które czyha, zawsze skryte bardzo blisko, w pełnym świetle, ale zasłonięte w zupełności aurą niedopowiedzenia i niewiedzy. Ojciec Riki wiedział trochę więcej od niej, dlatego "zachowywał się komicznie jak głuptasy przypodobujące się Rice". Widział tego człowieka, widział bandaże, widział oczy i soczewki. Ale widział też, że mężczyzna ten próbuje kuleć i poruszać się jak żywy trup, ale była to tak słaba gra aktorska, jak to jest tylko możliwe. Ale tego Rice nie mówił, nie chciał psuć... misji, zadania, zwłaszcza, że dziwak zapłacił normalnymi pieniędzmi tyle ile zazwyczaj płaci się za podobne proste misje. Co to się dzieje, Riko? Pięknie obchodzisz się ze swojem, pięknie się poruszasz, tak, zachowujesz wszystkie ochy i achy, wszystkie ą i ę jakie są przyjęte w japońskiej kulturze. Należy ci się za to pochwała. Jednak, nie musisz być sensorem ani yamanaką, by wyczuwać, jakby szóstym zmysłem, przy pomocy trzeciego oka i włosów jeżących się na karku, że ktoś cię śledzi. Ktoś porusza się, wtedy kiedy i ty się poruszasz. A kiedy przełożyłaś tak pięknie zwój, aby nie a plecami, żeby nie wzbudzać podejrzeń, twoich ślicznych przyległych do równie ślicznej głowy dobiegł chichot. Ktoś się śmiał, ale obrócenie się nic nie dało. Ani widu, ani słychu nikogo, kto mógłby mieć wobec Ciebie jakieś zamiary. Dopóki nie opuściłaś terenó mieszkalnych - tylko ludzie zajmujący się swoimi losami, mężczyżni uśmiechający sie nieśmiało do bardzo ładnej dziewczyny która kiedyś będzie piękną kobietą, matką, żoną... I nikogo podejrzanego. Ale definitywnie coś tu nie gra, nie potrzeba nawet bycia jasnowidzem. Rika trafiłą na polanę, gdzie w skomplikowanym procesie dobrania odpowiedniego miejsca - na Jashina, ile tutaj jest patosu, ile tutaj jest staranności i przygotowań, wszystko co Rika robi, nawet najprostsze czynności, jest dopracowane i skomplikowane niczym koronkowa robota wykonywana przez miliony mrówek na miniaturowych koronkach! - znalazła dobre miejsce na odpieczętowanie zwoju. W momencie, gdy go rozlakowała i rozsunęła, zobaczyła tekst, a nad nim pieczęć. Gdy tylko pieczęć została całkowicie odsłonięta, pękła na dwoje, nie naruszając oczywiście struktury zwoju, ot - fuinjutsu. W momencie, gdy pieczęć się uszkodziła i zniknęła, ze swoju wystrzeliło bardzo wiele stalowych rurek, drobnych złączek, śrubek, gwoździ, młotek, kluczyk, troche kijków, sznurek, biała płachta z symbolami wszystkich wielkich rodów... Ogólnie coś można było z tego zbudować. Chyba. A co w zwoju zostało spisane? "Nic nie pasuje jak tak jak byś chciała, nie uda ci się logicznie nic choćbyś bardzo chciała, a celem jest byś coś zbudowała. Musisz wytężyć głowę, choćby miało ci to zająć życia połowę, bo to co możesz zrobić w kilka chwil może być gotowe. Nic trudnego, nic złudnego, nic prostego i nic trudnego...'". Okej, powiedzmy to razem. Rymy były słabe. Cały ten tekst zapisany w zwoju był słaby, a spora ilość części nie miała sensu. Do uszu Riki znów dociera chichot...

Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 1939
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Rika Kari Matsubari » 17 kwi 2018, o 13:01

Kolejne czynności wykonywała z co najmniej taką samą pieczołowitością, co wcześniej. Pewnie starała się nawet bardziej, był to przecież punkt kulminacyjny… punkt kulminacyjny początku, powiedzmy. Doświadczony rzemieślnik nie musi trzymać się wyuczonej formuły. Wie, że nie wszyscy się ich trzymają. Ba, nie wszyscy je nawet znają. Doświadczony rzemieślnik spodziewa się wiele i nie jest go łatwo zaskoczyć. Mała kunoichi nie jest aż tak wprawiona. Gdy w pewnym momencie pieczęć uległa przepołowieniu, jej serce zabiło szybciej. Jej organizm zareagował w mgnieniu oka, zalewając całe ciało tym specyficznym, nieprzyjemnym uczuciem. W ułamku sekundy jej głowa stała się ciężka. To krew.
Szczęśliwie, krew na swoim miejscu. Płynąca przez tętnice z dodatkową porcją energii, zdawała się mówić: „wszystkie ręce na pokład”. Tym razem był to fałszywy alarm. Pospolite fuinjutsu, które zresztą kojarzyła, było niemiłą niespodzianką. Kto wie, może za bardzo jej zależało? Odchyliła się i spojrzała w niebo. Odetchnęła z ulgą. Chwilę później ze zwoju zaczęły wyskakiwać kolejne elementy. Przyglądała im się z uwagą, lecz nim jej oczom ukazała się choćby połowa z nich, straciła zainteresowanie i uśmiechnęła się sama do siebie. Powinnam była zawlec to do kowala, lub innego robotnika. Ciekawe jak ja mam to niby złożyć? Reszta części wydostała się ze zwoju, Tworzyły teraz zawiły kopiec różnych śrub i gwoździ, z którymi Rika nigdy nie chciała mieć nic do czynienia. Ziewnęła, zasłaniając usta i odwracając nieznacznie głowę, jakby właśnie była na obiedzie ze śrubkowo-gwoździowym grubaskiem. Była niewyspana, ale czuła się dobrze. To chyba konstrukcje niezbyt ją pociągały. Mimo to zadanie nie przestawało być intrygujące.
Usłyszała irytujący w brzmieniu chichot. Ten sam, co poprzednio. Omiotła gwałtownie wzrokiem wszystko, co było widoczne z jej prowizorycznego przystanku. Nie zdenerwowało jej to. W ogóle mało się złościła. No, a przynajmniej rzadko zdarzało jej się to TAK NAPRAWDĘ. Złość piękności szkodzi - pomyślała. Wam babcia tak nie mówiła?
W obecnej sytuacji Rika musiała sobie radzić sama. A sama na pewno nie była. Zmusiła się do przeanalizowania stosu części, z których rzekomo mogło coś powstać. Chciała wiedzieć mniej więcej, ile czego jest i spostrzec, gdyby coś się w niej zmieniło. Wstała na nogi i rozejrzała się ponownie. Czyjaś obecność nie była jeszcze problemem, ale była przekonana, że słyszała podobny głos w drodze na polanę. A to oznacza, że ktoś za mną idzie. Odeszła kilka metrów od iglastej ściany, kątem oka cały czas obserwując zebrane części. Niczego jednak nie znalazła. Wtem przeszyła jej duszę nad wyraz dziwaczna myśl. Jeśli jednak założymy, że wszystko jest dziwaczne… to chyba zmienia postać rzeczy, prawda? Może nikt za mną nie idzie. Idzie ZE MNĄ.
Spojrzenie zatrzymało się na zwoju. Nie był to zwykły zwój, jaki można kupić za rogiem. Ubrany w mroczne barwy był unikatowy, a przynajmniej rzadko spotykany. Tak po prawdzie, Rice ani trochę nie przypadł do gustu, ale wiedziała też swoje. On nie ma się podobać, ma wzbudzać szacunek. I wzbudzał. Wątpliwe było, by to właśnie on chichotał do Riki, ale ona nie wykluczała tego na pewno.
Podeszła na powrót do części. Wszystko było jak przedtem. Minęło raptem kilka chwil, może minuta. Wzięła do ręki zwój, próbując odczytać w przeczytanej wcześniej treści coś nowego. Sprawdziła go z tyłu, przyjrzała się rolkom, nawet potrząsnęła. Położyła z powrotem i przykucnęła przy częściach. Zaczęła je przeszukiwać, uważnie przyglądając się każdej z nich. Obracała je, układała. Zastanawiała się, czy jedna część pasuje do drugiej. A jeśli tak: jak je złączyć? Wydało jej się, że praca zaczyna zmierzać we właściwym kierunku.
Ponownie pomyślała o kowalu. Skoro to ja, a nie on, dostałam to zadanie, na pewno istnieje jakiś powód.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 479
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość