Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Fumiko » 12 sty 2019, o 00:49

Tatuś z pewnością nie byłby zły, że dziewczynka spotkała miłą wiedźmę w lesie. Z drugiej strony, skoro to wszystko co mówi dziewczynka jest prawdą, to czy właśnie okazało się, że jakiś obcy Fumiko mężczyzna nasłał do szpiegowania jej swoją córkę? Zaczęło to też niepokoić kobietę z nieco innej strony, bo co jeżeli ktoś zna jej małą polanę treningową? Koniec końców nie było to jakieś sekretne miejsce, więc nie powinna się tym przejmować, lecz niechęć do tego fragmentu lasu pozostanie. Skażenie terenu przez jakąś małolatę. Kto by się w ogóle spodziewał.

Myślę, że nie będzie to dosyć wiarygodne. Dobre wróżki są miłe i pogodne, a ja... w sumie mogę taka być. Wiesz jak jest w bajkach, jeżeli inne osoby są dobre, to i wróżki bywają miłe. – Opcja przyznania się do bycia marudą nie wchodziła w ogóle w grę, ale postraszenie dziewczynki leżało w interesie Fumiko. Może nakłoni ojca do niestwarzania problemów i słuchania się poleceń kobiety. – Nie chciałam Cię po prostu straszyć moją wiedzą. Mogłabyś jeszcze pomyśleć, że wiem wszystko o Tobie i wiem co tam z ojcem szczególnego robicie. Ale... ale po co. – Nie była pewna czy tak młoda istota wyłapie w ogóle aluzje, którą kobieta jej rzuciła, lecz w głębi duszy wierzyła ona, że rozmawia z w miarę mądrą osobą. W końcu ileż dzieci mogą dojrzewać.

Jednak myśl o tym, że jest to inteligentna persona szybko przeszła Fumiko, gdy usłyszała jej głośny pisk. – Ygh, uspokój się dziewczyno. Nie będziesz mi w czasie podróży sprzedawała żadnych rzeczy, więc z łaski swojej bądź cicho, wtedy mogę użyć moich... czarodziejskich mocy. – Wzdrygnęła się na samą myśl o czarodziejskich mocach. O ile wcześniej jeszcze pragnęła być słodka i czarodziejska, tak teraz, będąc coraz dłużej z dziewczynką, zaczęło jej to powoli przechodzić. – Spotkajmy się z Twoim ojcem i wyruszajmy. Prowadź szybciej.
Fumiko
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Yasuo » 15 sty 2019, o 00:27

Fumiko
Misja rangi D
9/15
Wiosna, 386 roku


Dziewczynka zastanowiła się i rzeczywiście to co mówiła Fumiko miało sens. Dobre wróżki zmieniały się w wiedźmy, jeśli ludzie nie byli dla nich mili. Jeśli byli, to nawet wiedźma mogła stać się dobrą wróżką. Jednak nie mogła zrozumieć co takiego Fumiko o niej wie i co takiego robi ze swoim kochanym tatusiem. Nic sprośnego - w przeciwieństwie do Fumiko - nie przychodziło jej na myśl. Była wszak jeszcze zbyt młoda na takie rzeczy.
- Więc niech Pani mi powie co jadłam dzisiaj z tatusiem na śniadanko? - Zapytała małolata. Czy ona własnie testowała "moce" naszej bohaterki?! Jakże to tak?! Nie ufała jej? Jak ona śmie... A może wręcz przeciwnie? Może nie było to dla Fumiko żadną ujmą, by odpowiedzieć na takie proste pytanie?

Gdy tylko dziewczynka wydobyła ze swojego małego, ptasiego gardziołka irytujące i niepokojące dźwięki, to od razu niemalże dostała reprymendę od swojej "towarzyszki podróży", co prawda tylko chwilowej, ale jednak. Takie postępowanie rzeczywiście mogło być irytujące. Piskliwy głos... Dziwna i niezrozumiała euforia. Niektórych to mogło irytować. Zwłaszcza, że byli w lesie, gdzie mogli być też przeróżni bandyci... i szpiedzy. Czyżby dawała im znać o swojej pozycji i... pozycji Fumiko? Ale czy taka mała istotka mogła być szpiegiem? Fumiko naprawdę w to wierzyła? Niebywałe...
- Przepraszam, już nie będę.
W jej głosie wyczuwalny był smutek. W końcu nie powinna sprawiać przykrości osobie, która chce jej pomóc. To dziecko nie myślało o tym, że nasza bohaterka na pewno nie robi tego bezinteresownie. Dla dziecka liczył się rezultat, a nie motywacja. Jeśli ktoś pomagał, to był dobrym człowiekiem i nie powinno się go denerwować. Nawet, jeśli mu za tą pracę płacono... Dlatego własnie dzieci bogaczy przywiązywały się do swoich opiekunek. Generalnie pewnie większość dzieci by się przywiązywała, ale biednych rodzin na opiekunki nie stać...

Gdy padło proste polecenie: "Prowadź", nagle zapadła cisza. Dziewczynka zatrzymała się. Gałązki przestały się łamać pod jej stópkami i wydawać charakterystyczny odgłos. Wiatr zdawałoby się, że także umilkł. Mała rozglądnęła się w około i podrapała się po głowie.
- Wybacz... nie pamiętam drogi... Nie kojarzę tego miejsca...
To rodziło pewne komplikacje, bo wychodziło na to, że to Fumiko była teraz jedyną nadzieją małej dziewczynki, ale pewnie drogę do wioski znała, nieprawdaż? A w wiosce pewnie jej młodsza towarzyszka na pewno sobie poradzi. Jedno jednak było pewne. Dziewczynka raczej szpiegiem nie była, bo jakżeby to... szpieg, który się zgubił? Po prostu zabłądziła w lesie... i tak trafiła na Fumiko. To wszystko. Co więc teraz pocznie Panna Shirinda?


Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FF4000]- Mowa dziewczynki.[/color][/b]


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1239
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 20:57
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Keion » 20 mar 2019, o 21:25

Po znalezieniu bezpiecznej ścieżki prowadzącej z wyspy przez długi czas szedłem przez las nie wiedząc, gdzie dokładnie jestem i w jakim kierunku zmierzam. Całe szczęście na swojej drodze znalazłem sporo mniejszych lub większych przekąsek, dzięki którym nie opadłem z siły i które dodatkowo były całkiem darmowe oraz całkiem smaczne. Nie miały porównania z dobrymi i drogimi daniami jakie można kupić w miastach, ale na nie szkoda było mi ciężko zarobionych pieniędzy. Ucieszyłem się jednak bo dzięki szczodrości dziadka w końcu mogłem kupić przyrządy do alchemii. -Gdybym tak nauczył się przyrządzać mikstury to mógłbym je sprzedawać i może w końcu udałoby mi się wyjść z tego dołku finansowego.-Pomyślałem, ale szybko zdałem sobie sprawę ze kupno tego wszystkiego sprawi że będę spłukany, a nim trafi się pierwszy klient trochę czasu na pewno minie. Po chwili otrząsnąłem się z tego zamyślenia i korzystając z okazji że jestem na odludziu postanowiłem poćwiczyć w ciszy i spokoju. Od razu przypomniało mi się że ostatnio czytałem o technice, którą chciałbym poznać, a więc postanowiłem przejść do praktyki.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Zadowolony z nowo poznanej techniki przysiadłem na chwilę pod kamieniem i spojrzałem w górę. Słońce było w zenicie, ale w środku lasu ciężko było to dostrzec bo liście wszystko zasłaniały. Czułem się nieźle zmęczony i byłem świadom że zużyłem całkiem sporo czakry, ale zmusiłem się do wstania. Nie chciałem spędzać nocy w tym lesie, a póki co nie miałem pojęcia gdzie jestem, więc musiałem czym prędzej ruszać by znaleźć wyjście.

z/t
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 316
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 10:38
Wiek postaci: 23
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG/Discord: 9908468

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Rika Kari Matsubari » 31 paź 2019, o 12:22

Chciała wiedzieć dokąd będą iść, a odpowiedź staruszka była dosyć zadowalająca. Nie wiedziała gdzie leży Kamo, ale słyszała o wiosce. Ważniejsze było to, że znajdowała się ona na terenie Ryuzaku. Dotychczas spodziewała się dłuższej wyprawy do jednej z sąsiednich – a może i nie? – prowincji. Teraz było jasne, że dużo szybciej będą mogli rozejrzeć się po podejrzanej okolicy. Rika właściwie nie miała pytań, ale uważała, że głupio tak pytań nie mieć. Kiedy dostała odpowiedź na to jedno, uznała że spełniła już swój obowiązek pytaczki. Staruszek chyba nie do końca zrozumiał jej sugestię o komunikowaniu się na odległość, ale nim zdążyła coś powiedzieć, wtrynił się Mujin i to jeszcze z jakimiś wątpliwościami co do jej udziału w akcji. Tym razem nie było nadymania puldasków ani groźnych oczu. Zrobiło jej się smutno i szczęściem w nieszczęściu było, że to inni stanęli w obronie jej i Kenshina. Została tu pilnie wezwana bo była ważna, a ktoś teraz będzie tu mówił, że może ona się nie nadaje, czy coś podobnego… Jak dobrze, że wiara innych była znacznie większa! Panienka sama nie wiedziała, czy stawała wcześniej przed większymi wyzwaniami. Miała ich trochę na swoim koncie, ale nigdy nie wiadomo, co czekało na nich tym razem.
W dalszym ciągu Mujin miał jakieś wątpliwości i pytania. Czego on właściwie chciał? Muszą tam iść odszukać wysłanników władz. Szkoda każdej chwili, zwłaszcza jeśli poświęcona będzie takim rzeczom. Nie chciała jednak nic mówić. Czekała, zbierając się w sobie. Jestem potrzebna i on nie ma racji. Staruszek ma rację. – pomyślała w dwóch rzeczowych zdaniach.
Z zamyślenia wyciągnął ją głos Milczka. Nowy dźwięk w gabinecie. Oj jak już przemówił to przemówił! Jedno słowo i tyle. Mała zachichotała cicho na samą myśl.
-Chyba tak. – odpowiedziała Fumio. Przecież wszyscy są tutaj na tych samych prawach i może zabierać głos. Poza tym rozporządzenie Toshio było jasne i ona się z nim zgadzała. Milczek miał umiejętność wyrażenia w trzech słowach to, na co ona potrzebowałaby pięciuset. Ale za to jaka by była przy tym precyzyjna…
-Musimy tam iść. Nie będziemy wiedzieli o co chodzi, dopóki sami się nie przekonamy. – powiedziała najpewniej, jak potrafiła.
I to tyle rikowego zaangażowania w gabinecie. Czekała, aż opuszczą Staruszka i ruszą wykonać powierzone im zadanie. Już na zewnątrz Rika podeszła bliżej do Mujina i tylko naiwni mogliby pomyśleć, że tak po prostu chciała iść po jego stronie.
-Umiem walczyć, ale mam nadzieję że nie będziemy musieli. Wujek Benu zawsze powtarzał, że z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność. – powiedziała swoim obrażono-oskarżycielskim tonem, patrząc gdzieś pod nogi. – byłoby mi dużo lepiej gdybyś jednak mi zaufał.
Jeśli tylko nie spotka się z jakimś srogim odrzuceniem, zapyta po cichu:
-Mujin to chyba nie jest twoje prawdziwe imię?
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mujin » 31 paź 2019, o 18:52

Gdzie mieli się udać? takie rzeczy zdecydowanie były w instrukcji do operacji, które zostały dane Milczkowi. Z kolei informacje o toksynie niekoniecznie tam być musiały. No, i jeszcze kwestia dzieci w tej operacji. Równie dobrze ktoś wpadłby na pomysł żeby użyć ich jako przynęty, ale nie tego tyczyła operacja. Jego wątpliwości były jak najbardziej sensowne. Kiedyś owszem leczył dzieci, ale widok ten i sam proces wymagał od niego zdecydowanie więcej... no generalnie to bardzo ciężko mu leczyć dzieci. Może po prostu jest mięczakiem. Trudno, jakoś może z tym żyć.
Czy myślał o kwestionowaniu władz Ryuzaku? Absolutnie nie, nie miał z nimi żadnych problemów. On nie wchodził z butami do ich obowiązków, oni nie pchali się w jego życie. Wszyscy byli zadowoleni i nikt nie był przegrany. To znaczy do teraz. Ta współpraca u odpowiadała. W tym czasie ktoś mógł do niego przyjść albo nawet wejść bez pytania, ale od tego miał przecież rozstawione pułapki. Tylko no... dzieci. To chyba najbardziej mu przeszkadzało. Młody oczywiście chciał się awanturować o to że jest doświadczony. I że umie zrobić do czego jest przydzielony. Tylko z grzeczności Mujin mu nie odpyskował. Dziewczynka z kolei poczekała ze swoimi uwagami do Mujina do momentu, gdy ci opuścili gabinet. Zaufać? Umie walczyć? Cóż...
- Gdyby coś poszło bardzo nie tak i nie mógłbym was uratować... No, to byłoby na mnie po prostu. - odpowiedział, wyciągając z kieszeni notesik, ołówek i zaczynając zapisywać co bardziej ważne elementy z tej rozmowy. Znikające dzieci, same wychodzące. Trucizna, skład jak na razie nieznany. Imiona ninja z którymi współpracował. Cokolwiek, wszystko. Właśnie, Mujin to nie jest jego prawdziwe imię? Skąd ta mała mogłaby wysunąć takie wnioski? Meh, pewnie dlatego że po prostu brzmiało dziwnie.
- Prawdziwe, jak najbardziej. Pisane znakami na "nic" i "mężczyzna". Czemu pytasz? - zapytał, po chwili dla świętego spokoju rysując znaki które układały się w jego imię. Pokazał je dziewczynce, przysuwając notesik w jej pole widzenia. 無人. Czyli Mujin. Nieco korzystał z tej chwili. Chwili w której byli jeszcze w miarę bezpieczni. W miarę mogli swobodnie rozmawiać. Czekał także na materiały jakie otrzyma od Milczka. O tych truciznach i o innych waznych elementach akcji. On wydawał się małomówny, więc prędzej poda niż powie. I to by mu odpowiadało.
Avatar użytkownika

Mujin
 
Posty: 304
Dołączył(a): 1 paź 2019, o 22:14
Wiek postaci: 30
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Maska na twarzy. Bandaże na rękach. Kurta, workowate spodnie, czapka z niewielkim daszkiem. Wszystko w ciemnozielonym kolorze. Lekkie buty ninja z twardą podeszwą.
Widoczny ekwipunek: Duża torba przy prawym boku, duży zwój na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=126242#p126242
GG/Discord: Wolfig#2761
Multikonta: Exodia

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Hibana » 31 paź 2019, o 23:04

Obrazek
"Bajka średniowieczna"
Dla: Rika Kari Matsubari & Mujin
Misja rangi B
13/67


Nikt już nie negował pomysłu udania się od razu do wskazanej wioski. Taka jednomyślność dobrze wróżyła, złożonej naprędce, drużynie.
Kiedy zwolnili, nie tylko Rika i Mujin postanowili poświecić czas na lepsze zapoznanie. Fumio zaczął, dość ordynarnie, zarywać do Ayumi, a Kenshin uparcie stawał między nimi, próbując zmienić kierunek rozmowy. Mało to było podobne do ważnej wyprawy, bardziej do towarzyskiego wyjścia.
I tylko Toshio milczał, jak milczał.
W pewnym momencie, dowódca zwolnił jeszcze bardziej i bez słowa wyjął dokumenty, które otrzymał w siedzibie. Rzucił na nie szybkim okiem, po czym bez jakichkolwiek wyjaśnień, czy rozkazów, przekazał je pozostałym. Mujin, bezpośrednio, otrzymał wyniki analizy toksyny z ciała sokoła, natomiast inny papier dostał się w ręce najbliżej stojącej osoby, przypadkowo był to Fumio.
-Mężczyzna, lat 23, średni wzrost, czarne włosy, chudy... - zaczął czytać otrzymany rysopis. - Kobieta, lat 26, wysoka, blondynka...
Przeczytał i podał papier dalej, aby każdy mógł się z nim zaznajomić.
-Oboje byli Akolitami – zauważyła Ayumi, która stała najbliżej chłopaka. - To niepokojące, skoro ktoś mógł ich zabi...
-Nie kracz! - Przerwał jej Kenshin i przejął rysopisy. Przestudiował je, tak jak pozostali, a może nawet trochę bardziej.
W końcu, dokumenty dotarły też do Riki i Mujina. Oprócz informacji, które przeczyli wcześniej pozostali, znajdowały się również portrety zaginionych. Mężczyzna i kobieta, dość młodzi. Jaki los ich spotkał? Czy było tak źle jak spodziewała się Ayumi?
Podczas gdy pozostali zachwycali się portretami poszukiwanych, Mujin miał okazje przestudiować dane medyczne. Nie były one idealne, i medyk pewnie szybko pożałował, że nie przebadał tej substancji własnoręcznie, ale zawierały pewne, istotne informacje opisujące zaczerwienienie i obrzęk wokół ran, powierzchowny skład chemiczny – na ile pozwalały ówczesne techniki - oraz najważniejsze: toksyna nie była pochodzenia roślinnego! Dobrze, że Mujin nie marnował czasu na studium lokalnej botaniki, bowiem takie poszukiwania spełzłyby na niczym. To był odzwierzęcy jad!
W dokumentach znajdowała się również dokładna lokalizacja, z której wysłany został sokół zaginionych. Ayumi szybko zadeklarowała, że dobrze zna to miejsce, a to dużo ułatwiało.
Kiedy wszystkie papiery wróciły do Toshio, ten schował je w swojej torbie podróżnej, po czym ponownie przyśpieszył tempo.

Drużyna:
Kobieta: Ayumi
Spóźnialski: Fumio
Milczek: Toshio
Dzieciak: Kenshin
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 841
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Rika Kari Matsubari » 1 lis 2019, o 12:34

-No tak, ale gdyby coś stało się Tobie to będzie na mnie. – powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Rika miała już wiele misji i wiedziała że bardzo ważne jest, żeby się nie bać. Nie chciała jednak tego powiedzieć. Raz, że nie bardzo wypadało, a dwa że sama często drżała z niepokoju. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy, zwłaszcza gdy patrzy się na świat z tak… niska.
Rika z tej niskiej pozycji przypatrzyła się dłużej obandażowanemu mężczyźnie, gdy ten wytłumaczył prawdziwość swojego imienia. Wreszcie pokiwała główką.
-Mujin. – zarecytowała jedno tylko słowo, dotknąwszy uprzednio palec wskazujący językiem i uniosła go w górę. Niczym Jojo Pieniaczopulos ze Świata Według Ludwiczka sprawdzała czy wieje delikatny zefirek. Jej jednak chodziło o coś innego.
-Ludzie są trochę tacy jak ich imiona. A Twoje jest takie miękkie i miłe. To nie pasuje do Ciebie. ZNACZY CHCIAŁAM POWIEDZIEĆ, że jest takie delikatne i w ogóle. Ludzie słyszą swoje imię, kojarzą je z tą nutą i są trochę tacy jak się nazywają. Chcesz to spróbuj. Mujin. – powiedziała raz jeszcze, robiąc taką falę. Paplała tak i paplała…
-… Wiesz, ja myślę, że niektórym trudno jest z Tobą rozmawiać. Mu-JIN. Mu-JIN. Słyszysz to? – Rika akcentowała drugą sylabę imienia, dalej gestykulując rączkami.to trudne imię, bo ma taką górkę i pewnie dużo ludzi źle to mówi. Mu-JIN, nie MU-jin. – o nie, tylko nie Wingardium Leviosa!
-Rika na przykład… zawsze brzmi dobrze. – wzruszyła ramionami.
Ale później nie było już tak wesoło i trzeba było się zająć poważnymi sprawami. Dane osobowe zaginionego mężczyzny, potem i kobiety. Coś, co jeszcze nie urzeczywistniało ich w pełni, ale nadawało ich zaginięciu dodatkowego tragizmu. Co gorsza… Byli akolitami. – Rika powtórzyła słowa Ayumi, a te odbiły się w jej głowie jeszcze kilkakrotnie i długo nie chciały wygasnąć. Jeszcze kilkanaście, może kilkadziesiąt minut temu chciała powiedzieć Mujinowi, że przecież jest akolitką. Okazuje się, że to niewiele zmienia. Nie ma cudów. Jeśli tych dwoje sobie nie poradziło, to jej też nie będzie łatwo. Przynajmniej samej. Na szczęście nie jestem sama. Po raz kolejny pomyślała o mądrości Staruszka.
Następnie zaczęli podawać sobie rysunki z wizerunkami zaginionych. Teraz to była już prawdziwa tragedia, a nie tylko zbiór literek i cyfr. Ścisnęło ją gardło na myśl, że być może już ich nie ma. Wyglądali całkiem podobnie. Przeszło jej przez myśl, że to może rodzeństwo. Gdy nie chciała więcej patrzeć na te portrety, podeszła na chwilę do Milczka, by przekazać mu dokumenty i może ukradkiem wyczytać coś z jego twarzy.
-Proszę.
Nie oczekiwała odpowiedzi.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mujin » 1 lis 2019, o 14:38

Kiedy wybierał sobie imię Mujin, nie miał niczego konkretnego na myśli. Żadnego znaczenia głębszego, żadnego przekazu. Nie mówiło to nic o jego przeszłości. Właściwie to niepowiązane z nim w jakikolwiek sposób. Jego rodzice zresztą też chyba tacy byli, nie przykładali większej wiary do znaczenia imion. Sam szukał za młodziaka konkretnego znaczenia swojego imienia, ale nic nie miało wspólnego. Tak tak, większość ludzi w to wierzy. Że imię ma odzwierciedlać dziecko i jego charakter. Jakie masz imię, taki jesteś? Faktem jest, że to absolutna głupota. Kiedy widzisz noworodka to ten nie przejawia żadnych interesujących cech. Jest mały, drze mordę i nie umie sobie sam poradzić. Nie umie się nawet poruszać. Zdecydowanie najsłabszy byt spośród wszystkich innych zwierząt. Nagi i bezbronny. Jak rodzice wpadają na imiona dla takiego małego? To było zdecydowanie dziwne zjawisko, ale niestety potrzebne.
Ale ale, jego myśli odbiegały na bok. A tutaj Rika sama zaczęła artykułować jego imię. Dokładnie je badać. W jakim celu - nie miał pojęcia. Jedno jednak zrozumiał, że niechcący udało się jej obrazić Mujina przez uwagę o jego wyglądzie. To znaczy obraziłby się, gdyby jej opinia miała dla niego aż takie kolosalne znaczenie. I gdyby przejmował się czyjąkolwiek opinią na temat swojego wyglądu.
- Mu-jin. Nie akcentujesz ostatniego. Chociaż nie, nawet bez tego jest górka. Mujin. Mujin. Mu-JIN. - zaczął do siebie mruczeć, próbując jakoś zmienić wymowę swojego imienia. No, żeby lepiej brzmiało. Chociaż Yokage było bardzo płynne. Nie, też miało górkę po "Yo". I teraz przez to dziecko będzie musiał bić się z myślami odnośnie płynności swojego imienia. Dzięki wielkie.
Dostał raporty w dłoń i od razu wszystko stało się bardziej przyjemne. Przede wszystkim - od razu dostał specyfikę trucizny. Jej składniki. Niestety nie była pochodzenia roślinnego, cały misterny plan w pizdu poszedł. Akolici? Coś to zmieniało? Ich rysopisy były już nieco bardziej podobne. Mujin na szybko w notesie zaczął wpisywać ich charakterystyki. Elementy ważne. Truciznę, fakt że byli Akolito. Pojedyncze pierdoły które akurat weszły do jego domu.
- Wiecie co, wydaje mi się że powinniśmy wiedzieć co potrafi reszta z nas. Wiecie, żeby sobie nie przeszkadzać podczas potencjalnej walki. Ja, jak wspominałem, jestem medykiem z dużym doświadczeniem. Znam też sporo technik pieczętujących, do walki używam robaków. No, Aburame jestem, tylko się z tym nie afiszuję. Nie mówcie nikomu. - zainicjował Mujin. Zdanie miało być bardziej w formie żartu, lekkiego śmieszka na poprawę atmosfery? O ile wypaliło rzecz jasna. Ale wolał wiedzieć na czym stoi. Z kim ma współpracować. Nawet wyjawił że jest Aburame. I tak by się dowiedzieli gdyby zaszła jakaś krytyczna sytuacja. A powinni wcześniej.
Avatar użytkownika

Mujin
 
Posty: 304
Dołączył(a): 1 paź 2019, o 22:14
Wiek postaci: 30
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Maska na twarzy. Bandaże na rękach. Kurta, workowate spodnie, czapka z niewielkim daszkiem. Wszystko w ciemnozielonym kolorze. Lekkie buty ninja z twardą podeszwą.
Widoczny ekwipunek: Duża torba przy prawym boku, duży zwój na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=126242#p126242
GG/Discord: Wolfig#2761
Multikonta: Exodia

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Hibana » 1 lis 2019, o 21:49

Obrazek
"Bajka średniowieczna"
Dla: Rika Kari Matsubari & Mujin
Misja rangi B
16/67


Droga szybko mijała na luźnych rozmowach.
Fumio adorował Ayumi, Kenshin im przeszkadzał, a Rika z Mujinem zastanawiali się jak właściwie wymówić jego imię. Zwykłe pogaduchy, które w żadem sposób nie sugerowały trwania ważnej i niebezpiecznej misji.
Dopiero Mujin to zmienił, sprowadzając dyskusje na bardziej praktyczne tory, i sugerując zapoznanie się z umiejętnościami innych, samemu wyznając swój sekret.
-Aburame?! - Zachwycił się Kenshin. - Jesteś z tych co kontrolują robaki? Ale super! Pokaż coś!
-Ken! - Tym razem to Ayumi skarciła brata. - Nie bądź niegrzeczny – dodała, a następnie zwróciła się do Mujina: - Nie martw się, nikomu nie powiemy, a przynajmniej ja. I... dziękuję za zaufanie – uśmiechnęła się. - Jeśli chodzi o moje umiejętności, jak już wspominałam jestem medykiem. Po za tym, znam podstawowe techniki ninjutsu. Moim żywiołem jest woda, ale nie władam nią zbyt swobodnie – przyznała z pewnym smutkiem.
-Za to, ja jestem mistrzem suitonu! - Odezwał się Kenshin. - Do tego ninjutsu i genjutsu, no, i znam się też na szermierce – powiedział poklepując krótkie wakizashi przy pasie. Następnie spojrzał na Mujina maślanymi oczami i dodał: - Na prawdę nic nie pokażesz? Nawet jednego robaka?
Rozmowa wiodła się dalej w tej materii, aż wtrącił się Fumio:
-To i ja się pochwalę. Tak się składa, że jestem arcymistrzem fuutonu. A do tego, specjalistą od taijutsu. Jestem najsilniejszy i najszybszy w prowincji... Nie. Na całym kontynencie – powiedział to wyjątkowo ostentacyjnie zbliżając się do Ayumi, a ostatnie słowa skierował już tylko do niej: - Trzymaj się blisko mnie, a nie zginiesz.
To zaczynało się robić nudne. Fumio podrywał Ayumi odkąd opuścili siedzibę władz. Czyżby naprawdę nie miał lepszych sposobów na spędzenie drogi? Nie mógł zaczekać aż wrócą do osady? Ech, kto to zrozumie...?
-O! Już wiem! - Kenshin przerwał scenę podrzędnych zalotów i zwrócił się do Mujina: - Nosisz te bandaże, żeby robaki z ciebie nie uciekły? - Pytał ze szczerą – i wręcz przerażającą – fascynacją.
Nikt nie wie jaką reakcje wywołało to pytanie. Mujin odpowiedział uprzejmie? Zdenerwował się i odszedł? A może pokazał małemu ciekawskiemu swoich „pupilków”?
Jakkolwiek zakończyła się ta przygoda, po jej zakończeniu Ayumi zbliżyła się do Toshio by zapytać o jego umiejętności, ale:
-Ninjutsu, genjutsu, doton – dostała dość zdawkową odpowiedź.
To już wszyscy, została jeszcze tylko Rika, gdy i ona przedstawiła swoje zdolności – o ile to zrobiła – wiedzieli już wszystko co trzeba, żeby w miarę sprawnie współpracować i nie wchodzić sobie pod nogi. Czy to wystarczy by wrócić cało z misji?

Drużyna:
Kobieta: Ayumi
Spóźnialski: Fumio
Milczek: Toshio
Dzieciak: Kenshin
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 841
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Rika Kari Matsubari » 2 lis 2019, o 14:20

Mujin wpadł na pomysł podzielenia się swoimi zdolnościami. Miało to sens, w końcu jeśli natkną się na niebezpieczeństwo, będą od siebie wzajemnie zależni i lepiej by wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Ta otwartość nie pasowała Rice do Mujina, ale najwyraźniej bardziej cenił sobie własne życie, niż siedzenie w swojej skorupce. Poza tym była chyba zbyt surowa, przecież rozmawiał z nią, a wcale nie musiał.
Zaczął od siebie, zdradzając wszystkim, że ma zdolności Aburame. Robale! Robale zdecydowanie nie są fajne. Mała chyba wolałaby, aby Mujin nie musiał jej leczyć, bo wszystkie rany są lepsze od robali! Na pewno spodobało jej się to mniej niż Kenshinowi, który jeszcze chciał, żeby Mujin pokazał mu jakąś sztuczkę. Czy on oszalał!?
Ayumi. O, ją z kolei od początku lubiła. Wydawała jej się ciepła i stonowana. Uspokoiła Kenshina i podzieliła się tym, co sama potrafi. Ogólniki. Łatwiej będzie zobaczyć na własne oczy. Zwłaszcza tego, co potrafi Kenshin, bo z tego co mówi wynika, że potrafi bardzo dużo i bardzo dobrze. Nie wierzyła mu za bardzo, ale co tam. Chłopczyk pręży muskuły, To normalne. Tylko niech da wreszcie spokój z tymi robalami!
Oh, ale trzeba jeszcze wrócić do prężenia muskułów. Kenshin to jest nic w porównaniu z Fumio, który starał się zaimponować Ayumi. Patrzyła na to z niesmakiem i i tym razem odniosła wrażenie, że nie jest takim mocarzem, za jakiego chciał uchodzić. No, a przynajmniej ona najpewniej czułaby się sama odpowiedzialna za siebie, a nie w łapskach Pana Spóźnialskiego.
Do tej pory przysłuchiwała się raczej z zainteresowaniem. Siedziała cicho i dała każdemu się wypowiedzieć. Kenshin był chyba całkiem fajny, ale kiedy jeszcze raz, po raz kolejny i kolejny namawiał Kenshina do pokazania robali, posłała mu wrogie spojrzenie. Przecież pokaże je gdy będzie trzeba, a przecież najlepiej gdyby nie było trzeba w ogóle.
Potem jeszcze Milczek powiedział absolutne minimum tego, co musiał i pozostała już tylko Rika, która była raczej niezadowolona, że tak wiele osób władało dosyć niepopularnym genjutsu.
-Używam wysoko wyspecjalizowanych genjutsu i ninjutsu. To w sumie wszystko… - wraz z ostatnim słowem uzmysłowiła sobie, jak ubogo to brzmi. – ale w pojedynkach mam właściwie nieograniczone możliwości. Potrafię np. użyć ognia albo… albo… zaatakować robalami. – zakończyła tryumfalnie, ciesząc się prosto w oczy Kenshina. Niby wiedziała, że przesadza, ale właściwie nie rzucała słów na wiatr.
-Daleko jeszcze?
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mujin » 4 lis 2019, o 10:24

Spodziewał się bardziej obrzydzenia ze strony dzieci niż dzikiej ekscytacji. Robaki wszak były niezbyt popularne pośród dzieci. Małe, latające,w dużych chmarach. Ukąsi, ukłuje i jeszcze będzie chodzić po skórze. I nie wiadomo po czym to chodziło, więc i może być niehigieniczne. Gdyby nie jego przyzwyczajenie do robactwa chodzącego w jego ciele i po jego skórze, to sam dostałby jakiegoś ataku histerii albo padaczki albo jeszcze nie wiadomo czego. A ten tutaj chciał zobaczyć. Przypomniał sobie reakcję dziecka które nie tak dawno trafiło prosto w jego chmarę robaków. Heh, szybko zaczęło mówić.
Inni poszli w jego ślady. Kobieta była medykiem, ale o tym już wiedział. Dziecko to mistrz Suitonu i szermierz. I iluzje. I Ninjutsu. Dużo tego. Ale nie można było w niego pokładać zbyt dużej wiary. Dzieci to mimo wszystko dzieci, a wątpił by lata treningów i wnikliwej nauki zostały pobite przez 2-3 lata treningu u zwykłego dziecka. Nawet Mujin był silniejszy od każdego dziecka w tej grupie, właśnie przez lata doświadczenia. Dlatego też wolałby kogoś innego od nich. Ale z tym już nic nie będzie w stanie zrobić, to jego towarzysze i musi to jakoś zaakceptować. A w deklaracje Fumio o byciu najlepszym? To już prędzej, ale dopóki nie zobaczy - nie uwierzy. Pewnie jego przechwałki byłyby po coś innego poza wprowadzeniem ich w błąd. Rika? NInjutsu, iluzje. W sumie nikt z nich nie posiadał niczego specjalnego tak jak on.
- Dokładnie. Gdybym ich nie miał, to wyleciałyby ze mnie w niekontrolowanym szale. To nie są zwykłe robaki które możesz pacnąć. To te robaki pacają ciebie. - mógł się pochwalić swoim kunsztem, innym poza medycznym. Zresztą.... reakcja dziecka była naprawdę kuriozalna. Czysta, niepohamowana ciekawość. Dziwnie znajoma zresztą. Z rękawa wyleciały dwa niewielkie robaczki, które zaczęły latać w niewielkim kółku przed ręką Mujina. Następnie zaczęły robić ósemki. Ruchy których normalnie robaki nigdy nie wykonają, nie z taką regularnością. Jakby użył całej swojej mocy, to robaki mogłyby zakryć całe niebo. Ale wolał tego nie próbować, tylko na czarną godzinę. A i miał lepsze rzeczy na spożytkowanie swojej chakry. Po tym niewielkim pokazie robaczki wróciły do rękawa.
Mujin w swoim notesiku pisał podczas drogi różnorakie rzeczy. Krótkie bezsensowne wzmianki, jak gatunki napotykanych drzew. Charakterystyczne punkty po drodze. Zapisał subtelnie umiejętności które zostały mu przed chwilą podane. I szukał w notatniku jakiś wzmianek o braku koloru w oku. Może gdzieś już kiedyś się z tym zetknął, nie miał pojęcia. Jakby miał pamiętać każdy dzień swojego życia... W sumie fajnie by było, ale nie. On, obarczony znacznie większym brzemieniem od innych ludzi, musiał mimo wszystko spisywać swoje genialne pomysły i uwagi. Zanim całkowicie przepadną pod warstwą kolejnych. Błyskotliwe umysły często mają najciężej.
Avatar użytkownika

Mujin
 
Posty: 304
Dołączył(a): 1 paź 2019, o 22:14
Wiek postaci: 30
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Maska na twarzy. Bandaże na rękach. Kurta, workowate spodnie, czapka z niewielkim daszkiem. Wszystko w ciemnozielonym kolorze. Lekkie buty ninja z twardą podeszwą.
Widoczny ekwipunek: Duża torba przy prawym boku, duży zwój na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=126242#p126242
GG/Discord: Wolfig#2761
Multikonta: Exodia

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Hibana » 4 lis 2019, o 20:36

Obrazek
"Bajka średniowieczna"
Dla: Rika Kari Matsubari & Mujin
Misja rangi B
19/67


Rozmowa toczyła się gładko. Nikt nie miał żadnych oporów przed wyznaniem swoich zdolności, a niektórzy nawet wręcz przeciwnie, przesadnie się wychwalali. Rika – idąc za przykładem pozostałych – również nie omieszkała się otworzyć.
Mujin też się otworzył. Dosłownie!
-Iiiik! - Krzyknął Kenshin gdy dwie paskudy opuściły ciało Aburame. Okrzyk był czymś pomiędzy strachem, a ekscytacją. Jak słuchanie strasznych historii. Boisz się, bo chcesz się bać, i cieszysz się z tego, że się boisz.
Fumio też się zafascynował. Toshio – jak zwykle – miał to gdzieś. I tylko Ayumi pisnęła czystym strachem i skrzywiła się na widok małych obrzydlistw. Wywołało to cały szereg różnych zjawisk, i ogólnie powstało małe zamieszanie, które ostatecznie zakończyło się powszechnym śmiechem. Pokaz Mujina wywołał taką ekscytacje, że już nikt nie dopytywał małej Riki o jej rzekomy „atak robalami”.
-Wystarczy – zarządziła w końcu Ayumi cała czerwona ze wstydu, a następnie – by odwrócić uwagę – zwróciła się do Riki, która zadała, jakże znane wszystkim rodzicom, pytanie: „Daleko jeszcze?”. - Nie, niedaleko. Poznaję tę okolicę. Zaraz powinny pokazać się pierwsze domy.
Ledwie to powiedziała, na horyzoncie, ponad obumarłymi drzewami, pojawił się pierwszy dym. Zaraz po nim, kolejny, i kolejny. Wąskie słupy, czarnego świadectwa ludzkich siedzib. Byli coraz bliżej, zaczynało być widać co wyższe domy, a las powoli przekształcał się w pola.
-Kamo – wyszeptała Ayumi, jednak szybko zszedł je uśmiech. - Ale coś jest nie tak, o tej porze ludzie powinni być na polach. Dlaczego jest tak pusto?
Słysząc to Toshio, nie zignorował przeczucia. Idąc wówczas na przodzie, wyciągnął wyprostowaną rękę, zagradzając tym samym drogę i zatrzymując drużynę.
-Sprawdzić teren. Zachować czujność – i znowu, proste, rzeczowe rozkazy.
W odpowiedzi, pozostali rozeszli się. Nie za daleko, pozostając w kontakcie słuchu i wzroku. Zaglądali pod krzaki i przywierali do ziemi. Szukali śladów i pułapek. Na razie jednak, było czysto.
-Siostrzyczko, zobacz! - Odezwał się Kenshin z pobliskich krzaków, gdy pozostali zdołali już wrócić z pustymi rękami. - Tu jest martwy ptak.
Tak, nie było wątpliwości. I chociaż zaczynał już gnić, a jakiś lis bądź pies nie pogardził jego szczątkami, to można było jeszcze poznać gatunek zwierzęcia: sokół.
-To zły znak – wymamrotał Fumio. - Może nie powinniśmy wchodzić do tej wioski.
A Wy? Co o tym myślicie? Dlaczego nie ma farmerów na polach? Co tu robi ten ptak? Czy powinniście wchodzić do wioski? Jakie niebezpieczeństwa wam grożą i jak możecie im zapobiec?
Myślcie.

Drużyna:
Kobieta: Ayumi
Spóźnialski: Fumio
Milczek: Toshio
Dzieciak: Kenshin

Dotarliście na miejsce -> Wioska Kamo
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 841
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Tohaku » 6 maja 2020, o 16:32

Jesień upłynęła... spokojnie. Co prawda pogoda w Ryuzaku no Taki nie była dla młodzieńca idealna, ale po jakimś czasie szło się przyzwyczaić, szczególnie gdy szła w parze z upragnioną samotnością, gdy nikt go nie niepokoił. Jedyną niecodzienną rzeczą było pudełeczko, które znalazł tuż po powrocie do domu. Było wykonane z ciemnego, prawdopodobnie hebanowego drewna, gustowne i wręcz ceremonialnie ułożone na samym środku nieruszonego poza tym kotatsu. Kto je tam zostawił i dlaczego? Nie wiadomo, Tohaku wiedział tylko to, co mówił zwitek dołączony do podarunku. Parafrazując wyszukane haiku tajemniczy artysta nakazał je otworzyć po raz pierwszy w przypadku zagrożenia życia, ale już po kilku dniach niepewność została wyparta przez ciekawość. Ciemnowłosy zajrzał do szkatułki, przezornie wychodząc najpierw do znajdującego się za domem ogrodu. Bardzo słusznie, bo ledwo usłyszał szczęknięcie zamka, a z pojemnika wystrzeliła skrywana w nim chakra, tworząc przed siedemnastolatkiem wysoką, ziemną ścianę. O tyle dobrze, że — tak jak się w sumie spodziewał — zadziałało to tylko raz i nietypowy prezent stał się ostatecznie ozdobą jego mieszkania i schowkiem na drobne przedmioty, niczym więcej. Osoba, która go dostarczyła, chyba nie miała zamiaru się ujawniać, więc po dwóch-trzech tygodniach początkowe skonfundowanie zmieniło się w obojętną akceptację niecodziennego przedmiotu.
No, a poza tym życie ciemnowłosego pozostawało w miarę niezmienne, może poza tym, że obok pracy bardzo skupiał się też na duchowym rozwoju, coby wyprzeć te wszystkie negatywne myśli. Nierzadko wychodził świadomie poza swoją strefę komfortu, by pracować nad antrofobią, aż wreszcie zaczęło to dawać jako tako wymierne efekty. Przemyślenie na spokojnie wydarzeń z trybun i regularna praca nad wyplenieniem przyczyn niegdysiejszych napadów złości czy smutku też dołożyły swoją cegiełkę, ale najlepiej się poczuł, gdy do Ryuzaku no Taki dotarła zima. Nie imała się do tego, co wiele razy przeżywał na Hyuo, ale jednak widok śniegu kilka miesięcy po turnieju na Yinzin był cokolwiek kojący. Coraz częściej przyłapywał się na tym, że wymykał się z wioski, by tak jak teraz pospacerować sobie wśród lekko przyprószonych drzew i pooddychać rześkim, mroźnym powietrzem. Ludzie czasami bywali w porządku, ale żaden z nich nie dorastał do pięt pięknu natury, a szczególnie temu chłodnemu, zimowemu, w którym tak lubował się Tohaku.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 271
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Yamanaka Inoshi » 6 maja 2020, o 18:31

Misja Rangi - D - 1/15


- Rok 388 - Zima -
- Tohaku -
- Okolice Ryuzaku -

- Łotr -





" Czy to złość? "

Samotność to taka wspaniała rzecz - mamy wtedy czas dla siebie w którym możemy podzielić się spostrzeżeniami na temat świata i innych ludzi z samym sobą. Ty i twoje wewnętrzne ty - sam na sam. To prawie jak randka, choć też nie zupełnie. Takie chwile pozwalają odpocząć od innych ludzi, zgiełku, no i głosów które, albo coś chcą, albo mają problemy które należy rozwiązywać. Najlepszym towarzyszem jest wtedy wiatr, ten nieodłączny towarzysz każdego samotnika... W trakcie zimy i w Ryuzaku zdarzały się opady śniegu, brakowało im jednak regularności i zwyczajnie mówiąc ilości która pozwoliłaby pozostać całym stertom białego pyłu na ziemi. Znacznie prościej było tutaj o wilgotne powietrze i zabłocone trakty, zwłaszcza te które były uczęszczane. Wszak były to tereny kupieckie i wszędzie ktoś się kręcił, a to droga prowadziła do domostwa i zdarzali się na niej ludzi, a to w pobliżu była farma, a to jakiś kupiec wybierał mniejszą i rzadziej uczęszczaną drogę. Ale tak to właśnie było, życie toczyło się nawet w trakcie zimy, czy jesieni, jak gdyby nigdy nic, wszyscy się adaptowali i ciężko było znaleźć swoje kilka cichych kątów z dala o zgiełku miasta...

Miałeś wrażenie, że jednak uda ci się znaleźć spokojne miejsce w którym to zaznasz towarzystwa nikogo prócz swojego własnego i natury tej jesienno-zimowej która w lesie była znacznie bardziej widoczna niż na uczęszczanych drogach. Szedłeś więc jedną z dróg przez las, szukałeś punktu w którym mógłbyś swobodnie z niej zejść i ruszyć przez nieoznaczone leśne "ścieżki" zbadane przez zwierzynę która jeszcze spać nie poszła. Brałeś rzecz jasna pod uwagę obecność możliwej bandyterki w okolicy od której lepiej trzymać się z daleka, jednak gdy tak szedłeś i rozglądałeś się za punktem niemalże idealnym do zboczenia z traktu zobaczyłeś osobę która zwyczajnie stała na drodze. Jak gdyby nigdy nic. Była to kobieta około metra sześćdziesięciu. Ubrana w dosyć ładne szaty - z oddali przysiągłbyś, że nie była wieśniaczką ani zwyczajną mieszczanką. Stała wpatrując się w coś pomiędzy drzewami, niemalże jakby w transie... Cóż mogłoby ją zainteresować w lesie na tyle by całkiem odeszła od zmysłów? Czyżby szukała swojej samotni tak jak ty i znalazła ją pomiędzy tamtymi drzewami? A może na środku tej drogi...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Tohaku » 6 maja 2020, o 19:09

Fakt, zima nie była tak ostra, jak by sobie życzył, a nawet sporo jej brakowało do tego, co sam postrzegał jako prawdziwą zimę. Niemniej jednak nieustanna, cierpliwa praca nad sobą pozwoliła nauczyć się, że szukanie pozytywów było znacznie zdrowsze niż narzekanie na wszystko wokół, tak jak to robił podczas swojej pierwszej podróży do Ryuzaku no Taki. Deszcz nie padał tak jak tamtego dnia, halucynacje nie męczyły, a wyuczona nienawiść nie panoszyła się już z taką swobodą jak jeszcze niebawem, podczas turnieju. Starannie izolując i odgradzając wszelkie negatywy tego spaceru, Tohaku buszował wśród drzew, całą swą uwagę skupiając na tym, by cieszyć się otaczającą go naturą i rześkim powietrzem. Ba, w lepszym humorze stwierdziłby pewnie, że polubił ten klimat. Mimo wszystko łatwiej i przyjemniej było znaleźć się w sercu lasu tam niż na Hyuo czy którejkolwiek innej wyspie, gdzie chłód bezlitośnie wdzierał się pod ubrania i atakował nawet najbardziej zahartowane ciała. Trzaskanie gałęzi, miękkość runa leśnego, ćwierkanie nielicznych ptaków, które nie odleciały w cieplejsze strony — to wszystko mogło się podobać nawet takim patriotom jak ciemnowłosy.
Ciemnowłosy, który zdawał sobie sprawę z tego, że mógłby się natknąć na jakiegoś rzezimieszka, ale z jakiegoś powodu nie do końca dopuszczający do siebie tę myśl. Właśnie dlatego był tak zaskoczony, gdy dostrzegł stojącą nieopodal kobietę. Momentalnie zamarł niczym wytropiona zwierzyna, naprędce analizując zaistniałą sytuację, bo coś mu śmierdziało i tym razem nie było to opatulone kilkoma warstwami ubrań ciało. Paranoiczny umysł mimowolnie węszył podstęp, dlatego tak cicho jak tylko potrafił złożył trzy pieczęci, które w tej sekwencji wykonywał już tyle razy w w życiu, że pewnie mógłby to powtórzyć nawet we śnie. Baran, wąż, tygrys. Obok młodzieńca zmaterializował się drugi, który od razu podążył w stronę nieznajomej, by wybadać grunt. Można to nazwać przesadną ostrożnością, ale tej nigdy za wiele, prawda? Ryzyko było małe, ale kobieta równie dobrze mogła być przynętą, która zwabiała niczego nieświadomych spacerowiczów, coby jej koledzy mogli ich bezproblemowo napaść. Fakt, mogła się przestraszyć, bo prymitywna iluzja nie wydawała żadnych dźwięków ani nie rzucała cienia, ale w takich sytuacjach Tohaku stawiał swoje bezpieczeństwo ponad wszystkim innym.





Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Tohaku
Postać porzucona
 
Posty: 271
Dołączył(a): 23 lut 2020, o 19:06
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Kędzierzawy młodzieniec o ciemnych włosach z cienką maseczką na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarne, skórzane rękawice na dłoniach. Dwie kabury przy prawym udzie, obok siebie. Torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8075
GG/Discord: Pralkarz#9998

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość