Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Kaori » 25 gru 2015, o 18:36

Śpiew ptaków, delikatny szum strumyka, zewsząd dochodząca nozdrzy woń kwiatów, lekki wiatr niby nieśmiało muskający spieczoną przez słońce skórę. Mogłoby się wydawać, że pogoda idealna, prawda? Ano, racja, jednak nie dla wszystkich. Większość normalnych ludzi uznałoby takie warunki za dzień perfekcyjny, ale całkowicie inaczej było w przypadku Reiji'ego. Ten spokój go irytował. Nie lubił spokoju. Wolał jak coś się działo, jak ludzie walczyli, ginęli, ba, tego dnia zadowoliłaby go nawet jakaś sąsiedzka sprzeczka. A tu nic. Po kilku godzinach spędzonych w mieszkaniu na modlitwie, postanowił dodatkowo uwielbić swojego Boga i złożyć mu ofiarę, po części także po to, by uwolnić się od nudy. Niestety, nie było takiej możliwości w wiosce. Smród gnijącego mięsa i krwi skutecznie zwabiłby cywili, a jak wiadomo, jashiniści nie byli zbytnio pożądaną w społeczeństwie grupą. Poza tym, z czego miałby złożyć ofiarę? Oba te problemy załatwiał jednak wypad do lasu. Ubrał się w to co zwykle, schował do kieszeni parę zapałek, przyczepił kaburę do uda "tak na wszelki wypadek" i wyruszył, by szukać dogodnego miejsca.
No i szybko pożałował tej decyzji. Poza wioską było jeszcze spokojniej niż w niej, no ale nie zamierzał się cofać. Wiedział, że jego Pan usłyszał modlitwę i zapewnienie ofiary. Nie chciałby się narazić na Jego wściekłość. Toteż kroczył coraz dalej w głąb lasu, chwytając po drodze kilka królików. Dopiero jakieś trzy kilometry od wioski przystanął. Mimo wszystko musiał przed sobą przyznać, że ofiara z królików była o tyle wygodniejsza, że nie musiał się powstrzymywać. Mięso ludzkie mu smakowało, ale zwierzęce uważał za mdłe i po prostu niesmaczne. Dlatego bez zastanowienia zebrał kilka kamieni i ułożył z nich kwadratowy ołtarz. Potem rozciął jedno ze stworzeń za pomocą kunai i maczając palec w jego krwi namalował starannie symbol Jashina - odwrócony trójkąt wpisany w okrąg. Wreszcie ułożył króliki w centrum znaku i zmówił długą, pobożną modlitwę. Gdy już wszystko było załatwione, podpalił jeszcze zwłoki i skierował się z powrotem w stronę wioski.
Kaori
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mai » 25 gru 2015, o 19:24

Misja D, 1/15
Niezapowiedziany znak


Pogoda rzeczywiście sprzyjała. Każda normalna osoba wolałaby wybrać się albo na spacer, albo nad jakąś rzeczkę, coby opłaciło się wykorzystać swoje lenistwo w sposób bardzo pozytywny dla własnego organizmu. Tylko co kogo obchodzą takie uciechy, skoro nawet jedząc trujące, ludzkie mięso pozostaje się praktycznie bez zmian? No, może oprócz umysłu. Psychika tejże osoby, a raczej jej trudny życia codziennego, staje się bardziej "potulna" dla samego ciała. Hej, każdy przecież ma swoje sposoby na uspokojenie skołatanych nerwów, prawda? A to, że jednych są bardziej posrane, niż drugich, to już inna sprawa...
Reiji bezproblemowo znalazł marne ofiary, które jako-tako nadawały się chyba do zaspokojenia chociaż częściowo "głodu" jedynego, prawdziwego boga, lecz czuł niedosyt. Nawet ogromny. Nie pasowało mu, że jego ofiara nie potrafiła się bronić, a już w szczególności, iż nie mógł się z nią "zabawić" w ten swój maniacki, fanatyczny sposób. Przygotowałeś więc obrządek, drogi Jashinisto, a następnie zacząłeś wypełniać swą powinność. Coś jednak zatrzymało Twoje ciało, a na sam widok czegoś, co przeszło Twe wszelkie oczekiwania.. zamarłeś. Nie ze strachu czy ogólnie z przerażenia. Kierowała Tobą obecnie zwykła(albo i niezwykła) konsternacja. Kiedy tylko ułożyłeś pierwszego królika tam, gdzie według Ciebie leżeć powinien - krew, która z niego upływała ułożyła się jakby w strzałkę. Wskazywała na Twoje lewo, skąd w zasadzie nie dochodziły żadne odgłosy, a przynajmniej tak Ci się wydawało. Przypadek? Można zaryzykować stwierdzenie, że tak, ale co jeśli rozgniewasz Jashina złą decyzją? Powoli kontynuowałeś obrządek wpatrując się cały czas w niecodzienny znak, a w głowie kotłowała Ci się jedna myśl: "Podążać czy nie podążać, oto jest pytanie!" - albo coś w tym stylu. Kto wie co w burzy chaotycznych idei Jashinisty może się zrodzić. Odprawiłeś całą resztę rytuału i stałeś w lekkiej konsternacji.
Mai
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Kaori » 25 gru 2015, o 19:58

Misja D [2/15]

Rzeczywiście, ciężko byłoby normalnemu człowiekowi określić, co się dzieje w głowach jashinistów podczas gdy ci się modlą bądź składają ofiary. Jednak normalność Reiji'ego była dość wątpliwa, dlatego nie namyślał się zbyt długo, widząc strużkę krwi formującą się w strzałkę. Owszem, przez chwilę miał drobne wątpliwości, w końcu nie mógł przerwać modlitwy, zawiódłby tym swego Boga. Ale chwila, przecież mógł ją dokończyć, a dopiero potem ruszyć we wskazanym kierunku. Nie można zignorować wezwania samego Jashina, prawda? Dlatego klęczał jeszcze przez chwilę, mamrocząc coś z opuszczoną głową, a potem, tak jak zaplanował, podpalił królicze ciała i ruszył we wskazanym kierunku, wyrzucając zgaszoną zapałkę gdzieś nieopodal.
Jednak nawet zdecydowanie nie uwolniło go od rozmyślań. Zdążył już ustalić jedną rzecz w swoim opętanym umyśle. Ta strużka krwi musiała być objawieniem Pana. Nie było przecież innej opcji, prawda? Był wiernym sługą na tyle długo, że wreszcie dostąpił tego zaszczytu, przez co emocje w nim wręcz wrzały. Ale dlaczego Władca prowadził go akurat w tamtą stronę? Czyżby jego głód był niezaspokojony i swą nieskończoną mocą wiódł mężczyznę w stronę lepszej ofiary? Czyżby chciał wynagrodzić swojego pachołka i zaprowadzić go gdzieś, gdzie zamiast spokoju spotka przemoc i cierpienie, ku jego radości? Tego jeszcze nie wiedział, ale samo podniecenie objawieniem szybko przyspieszało jego kroki. Pragnął się dowiedzieć, co takiego Wszechmogący chciał mu przekazać.
Kaori
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mai » 25 gru 2015, o 20:49

3/15
Niezapowiedziany znak


Jak widać emocje, które panowały nad ciałem nie tak już młodego Jashinisty, były w rzeczy samej ujednolicone. Osoba stojąca obok mogłaby bez jakiegokolwiek problemu wyczuć od niego woń profesjonalizmu, lecz czy to na pewno było to? Niemniej kroczył on nieubłaganie wierząc w tylko i wyłącznie racje swoje oraz swego Pana, rzekomego władcy losu tegoż Jashinisty. Droga, a raczej kierunek, w którym musiał zmierzać Reiji, nie była zbyt przyjemna, chociaż kto wie czym teraz może być dla niego przyjemność, skoro mordu brak. Swym karmazynowym okiem oblewał każde drzewo, krzak, większe wgłębienie czy przypadkowe cienie przemierzające lesisty teren. Jego zmysł ninja podpowiadał mu jednak, iż do tej pory spotkał - albo miał okazję wejść w kontakt - z samymi przedstawicielami leśnej fauny. Czy to była próba jego Boga? Bardzo możliwe. Na chwilę obecną wszystko na to wskazywało z doczesnych doświadczeń mężczyzny. Może to jednak bujda i lepiej wrócić do wioski?
Słońce świeciło ponad chmurami i z lekka onieśmielone zerkało zza nich na Jashinistę, tym samym oświetlając mu drogę i tworząc złociste smugi przebijające się przez korony drzew. Uczta dla oczu. Reijiemu raczej jednak to niezbyt przypadło do gustu, chociaż też nie można powiedzieć, iż mógł odwrócić wzrok od jednego z większych skupisk pasm matki natury. Firanki te, będące oczywiście w większości przezroczyste, ukazywały za sobą dziecko o krwistoczerwonych włosach długich aż po pas, które wyglądały w tym świetle jakby płonęły, tajskiej karnacji, odzianej w zwiewną sukieneczkę koloru karego i prześwitującą na ramionach oraz tej samej barwy klapki. Wydawała się mieć nie więcej niż dziesięć wiosen, lecz ciężko było to stwierdzić, bo była odwrócona tyłem i kucała, zbierając coś. Musiałeś przyznać, że nie było widać w promieniu kilkudziesięciu metrów jakichkolwiek kwiatów. W dodatku - dziewczyneczka coś nuciła. Byłeś niecałe dwadzieścia kroków od niej, więc nie mogłeś widzieć wszystkiego.
Ostatnio edytowano 26 gru 2015, o 12:50 przez Mai, łącznie edytowano 1 raz
Mai
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Kaori » 26 gru 2015, o 12:20

Misja D [4/15]

Woń profesjonalizmu... tak, to chyba odpowiednie określenie na jego zdecydowanie. Oczywiście, mężczyzną rządziła też chęć dowiedzenia się, co jego Pan chciał mu przekazać, jednak w większym stopniu było to swego rodzaju przyporządkowanie się Jego woli. Gniew Jashina jest potężny, a byłby jeszcze potężniejszy gdyby to Jego sługa się niewłaściwie zachował. Mając jeszcze w głowie modlitwę uparcie przedzierał się przez las, z całej siły pragnąc wypełnić wolę Bożą i ukazać swe uniżenie. Mimo to, choć nie chciał się przed sobą do tego przyznać, był lekko poirytowany. No bo szedł i szedł, a tu dalej spokój, gdzieś tam przemykające zwierzęta, zewsząd tryskające nań barwne kolory owoców leśnych, ciągły szum drzew i śpiew ptaków. Słowem, zbytnia normalność, zero paniki, zero strachu, nic. O ile przeciętny cywil, ba, nawet przeciętny shinobi cieszyłby się przyrodą w takiej sytuacji, Reiji nie był skłonny do chociażby lekkiego uśmiechu.
Aż wreszcie, za kilkoma smugami światła ujrzał jakąś kucającą osobę, prawdopodobnie dziewczynkę. Przez jego umysł natychmiast przelało się mnóstwo myśli. Czyżby Pan go wysłuchał? Czy mógł w końcu zaspokoić swoją żądzę cierpienia, a potem złożyć ofiarę Władcy? Nawet jeśli nie taki był cel tego objawienia, skąd mężczyzna mógł to wiedzieć? Już miał ruszać w stronę dziecka, jednak w porę się opamiętał. Nie, nie, trzeba było obmyślić plan działania. No bo co to za zabawa zabijać od razu? O tak, najpierw poudaje miłego przechodnia, pomoże tej plugawej niewiernej zbierać te zasrane kwiatki. A wtedy nagle uderzy, będzie patrzył, jak się wije z zaskoczenia pod jego stopami, zalewając młodą twarz łzami. Krew momentalnie przyspieszyła w jashiniście. Starając się zachować choć minimum spokoju równym krokiem zbliżył się do nieznajomej i przykucnął obok niej, kładąc niby przyjaźnie dłoń na ramieniu.
- Hej, nie zgubiłaś się? - Głos miał niezamierzoną nutkę grozy w sobie, jednak twarz Reiji'ego była w tym momencie ustosunkowana dość przyjaźnie. Uśmiechał się lekko, błyskając na dziewczynkę lewym, jaśniejszym okiem, celowo przysłaniając włosami prawe. Już teraz przyglądał się jej twarzy, wyobrażał sobie grymas bólu ją wykrzywiający i z trudem powstrzymywał się, by od razu nie przejść do działania.
Ostatnio edytowano 26 gru 2015, o 18:00 przez Kaori, łącznie edytowano 1 raz
Kaori
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mai » 26 gru 2015, o 12:48

5/15
Niezapowiedziany znak


Jashinista już miał w głowie cały plan działania. Najpierw zabawa w kotka i myszkę, a potem wprowadzenie ofiary w pułapkę i napawania się jej agonalnymi krzykami, jękami oraz stęknięciami. Rozdzieranie jej ciała na kawałki. Taaak, to jest tooo~ Przejdźmy jednak na razie do tych bardziej przyziemnych wydarzeń. Będąc wystarczająco blisko spostrzegłeś jakąś część czarnego okręgu na jej karku. Niewielki, bo ledwo pewnie wielkości piąstki tejże dziewczynki, lecz jak już było wspomniane wcześniej - widziałeś ledwo skrawek. Co innego tyczyło się jej samej. Można spokojnie rzec, iż widziałeś małego aniołka. Jej skóra była nieskazitelna. Bez jakichkolwiek bruzd, przebarwień, siniaków i innych schorzeń. Buzia pełna, szczuplusieńka, śliczna wręcz. Wydawała się być perfekcyjną, niewinną istotką na ofiarę dla Boga Śmierci. Ametystowe oczy, skrzące się wręcz w blasku przebijających się strumieni światła, grzywka opadająca niewinnie po bokach twarzy, a sam jej wyraz przedstawiał melancholiczny spokój ducha i ciała. Czułeś, jakby ona sama albo nie była pewna zagrożenia, albo nie bała się ani trochę, że cokolwiek może jej się stać. Skupiłeś się wpierw na niej samej. Dało Ci to dzięki temu wiele informacji na jej temat. Ta jednak była uporczywie zajęta czymś, co odbiegało od normy dla zwykłych ludzi. Kończąc jej analizę, zauważyłeś kątem oka, iż to, co niewiasta robi, jest niczym innym, jak grzebaniem nożem w ciele martwego ptaka.
- Sam się zgubiłeś~ - nieco uśmiechnęła się podczas mówienia tego, jak to zwykle robią dzieciątka w jej wieku. Rzeczywiście wyglądała na dziesięć lat, jak udało Ci się wcześniej ocenić sprawnym okiem ninja. Czy przykrycie jednego oka było dobrym pomysłem? Cóż, nie można nawet powiedzieć czy złym, ale jedno jest pewne - ona kontynuowała to, co właśnie robiła. Co więcej nawet nie odrywała oczu od patroszenia żółto-niebieskiego zwierzątka, mającego już pół flaków poza ciałem oraz wyłupane oczy. Nożyk był zwykły, srebrny, taki do krojenia jedzenia. Czułeś wyraźnie jak wiatr się nieco nasilił, a zwierzęta zniknęły w promieniu słyszalnych przez Ciebie odgłosów. Niemniej reszta utrzymywała się tak, jak przedtem. Słońce, ciepłota, przyjemny dla normalnego przechodnia widok. Pamiętasz jeszcze jak chwyciłeś ją za ramię? Oby tak, bo to właśnie wtedy odczułeś jej delikatną, jędrną skórę. Twoje zmysły szalały i wręcz ledwo się potrafiłeś opanować przed przyspieszeniem swego niecnego planu. Idea tak mroczna, że tylko sam Jashinista mógłby się na nią pokusić, gwałcąc przy tym jakiekolwiek zasady moralności.
Mai
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Kaori » 26 gru 2015, o 17:37

Misja D [6/15]

Wrząca w żyłach krew, lekko drżące ciało i nerwowe tiki dłoni - to mogłoby przypadkowemu przechodniowi zdradzać zamiary Reiji'ego. Jednak na szczęście dziewczynka tego nie widziała. Poddawała się ekscytującej zabawie polegającej na grzebaniu nożem w ptaku. Zaiste cudowne zajęcie dla kilkulatki, nieprawdaż? No ale zacznijmy od początku. Jashinista ledwo zerknął na kawałek okręgu na karku dziecka. Wydawało mu się wtedy to nieistotne. Wypowiadając wydawałoby się miłą kwestię zdążył się wstępnie przyjrzeć jej ciału. Żadnego siniaka, żadnego zadrapania, żadnej skazy, znamienia zaledwie. Już w głowie formował mu się plan tortur, jakim ją podda. Naruszy tę czystość i perfekcję. Będzie cieszył się krwią spływającą z rozciętego gardła. Ale nie, od razu jej nie zabije, najpierw pobawi się, pozwoli jej jeszcze balansować na granicy życia i śmierci, pozwoli poczuć potęgę Jedynego i Prawdziwego Boga, gdy ten domaga się ofiary. To wszystko musiało jednak poczekać.
Mimo kipiących emocji, gdy już sięgał do kabury po kunai, przez umysł przemknął mu fragment czegoś, który wcześniej ujrzał na ciele dziewczyny. Czyżby kolejny znak od Władcy pojawił się w umyśle uniżonego sługi? Całkiem możliwe, bo zaraz po tym na myśl przyszło mu, że może to być taki sam symbol, jaki znajdował się na jego nadgarstku. A jak wiadomo, jashiniści zachowują wieczną młodość, prawda? Ale czy to możliwe, że już w takim wieku wstąpiła w ich szeregi i pozostała w tym ciele? Nieważne, nawet jeśli to mało prawdopodobne nie mógł zignorować takiego przypuszczenia. Gdyby zabił innego wyznawcę, Pan nie wybaczyłby mu tego, Pan nie lubi, gdy wypełniacze Jego woli giną. A co jeśli okazałoby się, że człeczyna ta była wyżej w hierarchii od Reiji'ego? W sumie mogła być jakąś kapłanką, nie można było temu zaprzeczyć. Kolejnym argumentem, który mógłby potwierdzić tę hipotezę było zajęcie dziewczynki. No bo, jakie normalne dziecko bawiłoby się flakami ptaka? A na przybicie tego wszystkiego dość śmiała odpowiedź i brak odgłosów zwierząt wokół. Czyżby się bały? Dlatego postanowił najpierw wybadać czy może dać upust swej żądzy. Mimo wszystko liczył na to, że jednak nie miał racji, bo, jak wiadomo, chciał w końcu zadać ból człowiekowi, a nie ciągle zaspokajać głód swego Boga nędznymi zwierzętami. Wreszcie jednak przeszedł do działania i wysunął prawą dłoń, tą, na której miał wytatuowany odwrócony trójkąt w okręgu i chwycił lekko dziecko za rękę, gdy szykowało się do wygrzebania kolejnego fragmentu wnętrzności. Złapał w taki sposób, że symbol był doskonale dla niej widoczny. Dodatkowo, jak gdyby nigdy nic, zapytał:
- Co robisz? - W głosie nie zabrzmiały praktycznie żadne emocje. W ten sposób również chciał zaznaczyć swoją nienormalność na wypadek, gdyby okazali się rodzeństwem w wierze. No bo normalny dorosły przeraziłby się, widząc małą dziewczynkę grzebiącą w zwłokach ptaka, prawda?
Kaori
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mai » 26 gru 2015, o 21:52

7/15
Niezapowiedziany znak


Sytuacja była dziwna, nadzwyczajna, nawet dla kogoś takiego jak Reiji. Co prawda nie miał pewności co do swych podejrzeń, chociaż obrał sobie dwie opcje: albo jakaś kapłanka, albo kolejna Jashinistka, która najwyraźniej przejawiała wielki potencjał, skoro w tak młodym wieku dostała się tam, gdzie "nie trzeba". Niemniej - pewności nie było, acz jedynie poszlaki. Kiedy tylko swą cierpką, lodowatą, nieco drżącą dłonią chwyciłeś dziewczynkę za przedramię całkiem blisko nadgarstka, nie mogłeś wyczuć u niej pulsu. Albo inaczej to ujmując - poczułeś brak przepływu krwi w tej części ciała. Nie byłeś pewien dlaczego i trzeba było też przyznać, że nie zaprzątałeś sobie tym za bardzo głowy. Twoje myśli skupiały się obecnie na kompletnie czymś innym. Mimo wszystko zatrzymałeś ruchy ręki młodej osóbki, a ta jakby zamarła. Po prostu się nie ruszała przez moment. Byłeś w stanie jedynie sobie pomyśleć, co robi. Może układa sobie w głowie odpowiedź? Może pogwałciłeś jej zasady? A może jeszcze coś innego się stało? Chmara myśli zaczęła Ci się przebijać do głównego ich skupiska, przez co zapanował u Ciebie w duchu lekki chaos. Raczej nic nietypowego. Dla Jashinisty chaos to raczej chleb powszedni, nie? Wracając jednak do dziewczynki - wiatr ucichł. Jedynie ledwo co muskał Twoje policzki, a włosów nawet nie był w stanie unieść. Uważnie obserwowałeś jednym z odmiennych oczu swą nową rozmówczynię, kiedy ta w końcu przerzuciła na Ciebie powoli wzrok. Ujrzałeś głębię w jej oczach tak potężną, jak nigdy dotąd. Dostrzegałeś coś niebywałego. Dosłownie jakbyś patrzył w dół bez końca. Jej ślipia były tak czarne, iż wręcz pochłaniały wpadające w nie światło.
- Rysuję. - odparła tonem do bólu przesiąkniętym oczywistością. Zrozumiałeś w tym nawet nutkę niepewności. Dziewczynka nie wiedziała dlaczego przerwałeś jej rysunki, chociaż dopiero, kiedy sama to przyznała, Ty mimowolnie obróciłeś wzrok jednego, odkrytego oka w tamtą stronę i w końcu to zauważyłeś. Wyglądało to jak mapa, chociaż niewielkie. Wydawać by się mogło, iż opisywała ona okolicę. Mapa skarbów? Niby X był, ale czy oznaczał miejsce, w którym się kopie.. nnooo raczej wątpię.
- Dasz mi dokończyć? - dodała niedługo później. W zależności od tego, co zrobisz - albo dokańcza swoje dzieło, albo sprawiasz, że pojawiają się jej lekkie sińce w miejscu, gdzie ją trzymasz. Z chwili na chwilę dostrzegałeś coraz więcej szczegółów. Jej ciało wydawało się być nieco niedożywione, jednak wyglądała na całkiem zdrową. Po prostu była z niej chudzinka. Posiadała też ciemnofioletową spinkę zbierającą całkiem opasły kosmyk włosów z grzywki na bok. Jej usteczka nie były sine, lecz nieco nienormalnie fioletowawe, ewentualnie jasnoniebieskie.

Jak wybierzesz jedną z dwóch opcji - daj znać na czacie. Dopiszę resztę. Krótki fragmencik.

Droga siniaków. W miarę jak nie puszczałeś jej ciała, zaczynałeś dostrzegać kątem oka niewielkie - na razie - lecz z chwili na chwilę narastające siniaki pod swoją dłonią. Zaowocowało to tylko tym, że jej dłoń stawała się coraz to bardziej lodowata, a barwa jej skóry na tejże właśnie części kończyny wyglądała jakby bielała z wolna na kolor przypominający trupi. Co dziwniejsze - Twoją dłoń zaczęło dosięgać mrowienie. Dosłownie jakbyś miał w niej zaraz stracić czucie.
Mai
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Kaori » 26 gru 2015, o 22:35

Misja D [8/15]

Spotkała się dwóch dziwaków i... no właśnie, i co? Teoretycznie z boku ta dwójka mogła wyglądać na rodzeństwo chociażby ze względu na podobieństwo włosów lub to, że jedno z nich wyglądało znacznie starzej. Ot, dziewczynka wybrała się ze starszym bratem pozbierać kwiatki, nic nadzwyczajnego. Rzeczywistość była jednak całkiem inna i, nawet dla Reiji'ego, niewyjaśniona. O ile braku pulsu nawet nie zauważył przez swój aktualny stan, to nagłe zamarcie było już nieco bardziej niepokojące. Potok myśli zalewający umysł jashinisty, a potem nagłe ucichnięcie wiatru. To wszystko zdecydowanie nie było normalne. Czyżby ta gówniara, jeżeli w rzeczywistości była jego siostrą w wierze, otrzymała jakiś dar, na który on jeszcze nie zasłużył? Dziwów jednak nie koniec. Gdy ta tajemnicza osoba przerzuciła na niego swe oczy, zobaczył coś, czego jeszcze nigdy nie widział. Serce w nim przyspieszyło jeszcze bardziej, tym razem jednak nie z podniecenia, lecz ze strachu. Głębia. Przepaść. Czuł się, jakby ten wzrok go wciągał, chciał go utopić w bezkresnej czerni. Dopiero to jedno, puste słowo, które rozbrzmiało echem w jego głowie, przywróciło go do pionu. Zmusił głowę do odwrócenia się i spojrzał na to, co narysowała dziewczyna.
No i rzeczywiście coś tam było. Jakaś mapa bądź coś podobnego, jednak skołatany umysł mężczyzny nie dał rady tego ogarnąć w takim stanie. Przez to wszystko nawet nie zauważył, że coraz mocniej ściskał nadgarstek tej drobnej człeczyny, a tym bardziej tego, że znowu się odezwała. Jej słowa przelały się przez jego mózg, nie pozostawiając w nim praktycznie żadnego śladu. Ciągle przyglądał się wręcz nieobecnym wzrokiem, dostrzegając szczegóły, które wcześniej mu umknęły. Prawdę mówiąc, przez te drobne anomalie można by było uznać ją za osobę nie mniej porąbaną niż on sam.
I wtedy stało się "to". Jej biała skóra i jego tracenie czucia w dłoni. Momentalnie cofnął się i wstał, oddychając ciężko i wpatrując się tępo w zbielały nadgarstek.
- Czym ty, kurwa, jesteś?! - wykrzyknął po chwili, dosłownie zdzierając z dziewczynki sukienkę, łamiąc przy tym jakiekolwiek prawa moralności. No bo, jakby nie patrzeć, to było dziecko, prawda? Jednak dla jashinisty to nic nie znaczyło. Szczególnie w momencie, gdy był w amoku. Nie zważał na to czy ktoś ich usłyszy lub zauważy. W tym momencie liczyła się tylko prawda, dlatego łapczywie skierował wzrok na kark tejże osóbki.
Kaori
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mai » 26 gru 2015, o 23:14

9/15
Niezapowiedziany znak


Twoja reakcja była o tyle nieodpowiednia, co bardzo, ale to bardzo przypadająca do charakteru. Czemu w takim razie można ją określić mianem złej? Ze względu na fakt, że nie tego by się spodziewała dziewczynka. Dla niej normalność jest Twoją normalnością, chociaż cały czas zadawałeś sobie pytanie czy aby przypadkiem jej "zwykła codzienność" nie jest bardziej porąbana, aniżeli ta u Ciebie. Dziewczynka zachwiała się w momencie, kiedy ją puściłeś. Nieznacznie, ale jednak. Najwyraźniej po prostu nie wyczułeś jak starała się oprzeć Twemu chwytowi, mimo niezbyt dużego wkładu w ten uścisk. W chwili krzyku uniosła brwi w zdziwieniu. Najwyraźniej nie wiedziała co odpowiedzieć, albo jak zareagować na Twoje zachowanie. Nie czekając dłużej, króciutką chwilę później, albo i nawet w tej samej, chwyciłeś ją za coś, co zdawało się być cienkimi wiązaniami, tym samym sprawiając, że materiał rozpruł się jak chusteczka higieniczna. No cóż... taki urok letnich sukieneczek w tych czasach. Szczególnie tych. Dziewczynka nawet się nie wzdrygnęła, pomimo iż jedynie co miała pod spodem - jak to oczywiście dziesięciolatki - to czarne majteczki. Twoją uwagę jednak przykuło coś innego. Nie miałeś zamiaru bawić się jakieś gwałty czy inne pierdoły. Twój strumień myślowy ukierunkowany był w jedną stronę - żądza wiedzy i nieodparta ciekawość, a obydwie stały się napędzane lekkim przerażeniem. Chwyciłeś ognistowłosą nieco za kark, aby mieć lepszy ogląd na tatuaż lub znamię, czymkolwiek to było. Spostrzegłeś jedną, bardzo wyraźną różnicę. Pomimo nieodzownej kopii symbolu Jashina, naokoło - a raczej "wychodzące poza" - kręgu widniały poszarpane, czerwonawo-żółte iskierki, albo coś na ich wzór. Obrazek ten wyglądał, jakby biły od niego płomienie. Niewielkie, ale jednak. Tylko czemu? Domalowała sobie coś takiego? Raczej ciężko byłoby to zrobić, jeśli nie zna się odpowiednich sposobów... W jednej chwili dziewczynka nienaturalnie wygięła swoje ramie i złapała Cię w dokładnie to samo miejsce, gdzie Ty sprawiłeś, iż miała siniaka. Oczywiście też użyła do tego uprzednio wspomnianej ręki.
- Podążaj za znakiem. - poczułeś nieodpartą chęć mordu, a zarazem bólu. Pieczeni było tak okropne, jakby ktoś Ci przyłożył rękę centymetr nad ogień świeczki. W głowie miałeś jedną, przebijającą się myśl ponad wszystkie inne... "Ręka nie wygina się w taki sposób. A jej kości powinny się połamać..." - przez to też w miarę narastania bólu, napływała do Twoich żył i mięśni wściekłość. Ciało zaczęło ogarniać plugawa chęć zabijania, a zębami aż zgrzytałeś z uciechy. Co więcej - nad linią drzew powoli zjawiały się kruki, jakby czekały na coś...Amusez-vous~
Mai
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Kaori » 27 gru 2015, o 00:14

Misja D [10/15]

Ten cały rozwój wydarzeń stawał się coraz bardziej zagadkowy i, mówiąc krótko, pojebany. No cóż, ciężko oczekiwać czegokolwiek normalnego w życiu jashinisty, no ale bez przesady. Nawet wyznawcy tej dziwnej wiary nie spotykają za często dzieci, które rysują mapy flakami, topią ludzi oczami i bieleją przy lekkim ściśnięciu. Albo przynajmniej Reiji takich nie spotyka, jednak bardziej skłaniałby się ku tej pierwszej opcji. Owszem, dość krótko żył on w cywilizowanym świecie, większość życia spędził w podziemiach, poznając tę jakże wspaniałą naukę i pozostawiając za sobą przeszłość, ale przez czas, który już spędził w Ryuzaku no Taki, zdążył się dowiedzieć czym jest codzienność dla innych ludzi. Jeszcze niedawno tak bardzo narzekał w duchu na spokój, teraz jednak nie chciał niczego innego niż zanurzenia się ponownie w jego objęciach. Ale nie mógł zignorować Boskiej woli. Wciąż wierzył, że to wszystko działo się nie bez przyczyny. Nie bez przyczyny też ignorował reakcje dziewczynki. Rozszalałe emocje sprawiły, że ledwo zauważył jej zachwianie się i uniesienie brwi. Liczyło się tylko sprawdzenie znaku.
To był błąd, momentalnie Reiji'ego zalała fala wściekłości, niekiedy zakłócana przez jeszcze większą ciekawość niż wcześniej. Jak ta mała suka śmiała splugawić symbol Jedynego Pana i Władcy, domalowując sobie jakieś płomienie. Jednak wymierzenie kary musiało poczekać, bo następna czynność dziewczęcia przerosła jego najśmielsze oczekiwania. Po prostu zamarł przez chwilę, jakby się wyłączając i próbując ogarnąć zaistniałą sytuację. Jego odczucia, kto by się tego spodziewał, znowu się zmieniły. Mózg już powoli nie wyrabiał. Piekący ból w ręce i chęć mordu na raz wlały się w niego, niemal całkowicie wykluczając pozostałe zmysły. Mimo wszystko gdzieś z tyłu głowy miał słowa, które wypowiedziała nieznajoma. I ponownie postanowił podporządkować się jej woli wierząc, że taka jest jednocześnie wola Boża. Jednak nie miał zamiaru się cackać, oj nie. Wyszarpnął gwałtownie rękę, uwalniając się od bólu i szybko obrzucił wzrokiem mapę, starając się zorientować w otoczeniu, by mniej więcej określić położenia iksa. Zrobił to jednak tak pospiesznie, że powodzenie było dość wątpliwe, ale chłodny rozum w tym momencie całkiem go opuścił. Chwycił bezceremonialnie dziewczę za włosy i nie patyczkując się ruszył w kierunku, który wydawał mu się odpowiedni. Celowo czasem przedzierał się przez krzaki, by poranić młode ciało i pokazać, że nie tylko ona była tam nienormalna. Niech suka pozna gniew Reiji'ego.
Kaori
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mai » 27 gru 2015, o 21:14

11/15
Niezapowiedziany znak.


Jeszcze nie widziałeś gdzie dokładnie masz zmierzać, lecz poglądowo orientowałeś się w którą stronę powinieneś pokierować swoje kroki. Ruszyłeś jak z kopyta. Potężnymi stąpnięciami pozostawiałeś za sobą wyrwy nie tylko w zgiętych kłębkach trawy, lecz także w ziemi, która wydawała się być nieco jałową. Czułeś z lekka ciężar dziewczynki, lecz po chwili jakby się to trochę zmieniło. Było Ci o wiele, naprawdę wiele lżej. Nie zwalniając kroku obróciłeś głowę i spostrzegłeś, że Twoja nowa towarzyszka jest w tyle. Właśnie teraz wyglądała jak ofiara gwałtu. Prawie że naga, ubrudzona ziemią i trawą tu i tam, potargane włosy, siniak na ręce, a w Twoje dłoni kłębek O DZIWO białych kudłów, wyglądających jak te u starców. Nie wiedziałeś dlaczego, ale momentalnie zbielały. Mogłeś się jedynie domyślać, że "uleciała z nich witalność". Zatrzymałeś się prawie że natychmiast. Widziałeś jak dziewczynka wstaje, kiedy to jej ramiona lekko się trzęsły. Natomiast kątem oka dostrzegłeś powracające zwierzęta, przy czym niektóre z nich rzucały na Ciebie i ją spojrzeniem raz na jakiś czas. Co więcej - piekący wcześniej uścisk zaczął chłodnieć, a na nim ukazywał się znak. Twoje myśli w końcu ułożył się w jedną całość. Tak jak stałeś w obecnym momencie, znakiem była strzałka, która wskazywała pójście naprzód. Lała się z niej krew. Dziewczynka nic nie mówiła. Była zajęta. Ciebie natomiast lekko zabolała głowa. Taka niewielka migrena. Twoje ciało zostało leciuteńko pchnięte w kierunku, gdzie wskazywała strzałka. Wolałeś pędzić naprzód, rozprawić się z gówniarą, czy wlec ją dalej ze sobą i później coś jej zrobić? Wybór należał do Ciebie. Efekt - do Twojego stwórcy. Jedynego, prawdziwego boga, Jashina.
Mai
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Kaori » 27 gru 2015, o 21:37

Misja D [12/15]

Reiji był wściekły. Zarówno na to, że nawet jego mózg wyprany przez wiarę mózg nie był w stanie zrozumieć zaistniałej sytuacji, jak i na to, że ta gówniara splugawiła symbol Stwórcy. Nie obchodziło go otoczenie. Nawet jeśli zostałby przez kogoś dostrzeżony, jego ukierunkowany na jedną myśl umysł zignorowałby to. Myślą to było coś w stylu "pędzić naprzód", nic więcej. Tylko to wypełniało mózg jashinisty aż do momentu, gdy ciężar dziewczynki jakby zniknął. Wtedy, nie zwolniwszy ani trochę ruchu obrócił się tylko po to, by za chwilę się zatrzymać. Wypuścił tępo kępkę siwych włosów z dłoni i obserwował kątem niezakrytego oka powracające zwierzęta oraz trzęsące się dziecko. Co tu się dzieje? - Takie banalne stwierdzenie zastąpiło jeszcze przed chwilą nieodpartą chęć jak najszybszego biegu w jednym kierunku. Pieczenie powoli ustąpiło, zaś na jego miejscu pojawiła się uformowana z krwi strzałka. Skołatany umysł Reiji'ego od razu wyjaśnił sobie, że była ona na pewno kolejnym znakiem. Właściwie to był on tak zaślepiony, że gdyby towarzyszył jej jakikolwiek ból, nawet by go nie poczuł.
Musiał podjąć decyzję. Na szybko przeanalizował każdą z możliwych opcji, aż wreszcie zdecydował się dalej ciągnąć dziecko za sobą. Głód jego Boga na pewno nie był jeszcze zaspokojony. Dlatego kilkoma szybkimi susami pokonał dzielącą ich odległość, chwycił dziewczę za kark (by tym razem nie "wypadła" mu z dłoni) i najszybciej jak umiał skierował się w głąb lasu, poruszając się zgodnie ze strzałką. W głowie kołatała się ponownie tylko jedna myśl: "Boże, to dla ciebie".
Kaori
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Mai » 27 gru 2015, o 22:47

13/15
Niezapowiedziany znak


Mimo co chwilę doznawanych wrażeń tak niecodziennych i niespotykanych w Twym życiu - nadal zachowywałeś trzeźwy umysł, a Twoja wiara nie podupadała nawet odrobinkę. Może i była to ślepa wiara w coś, co tak naprawdę nie istnieje, a może jedyna słuszna, która winna być wysławianą ponad wszystko? Tylko ci tam na górze wiedzą. Ty zaś znajdowałeś się o wiele poniżej ich poziomu władzy, chociaż nawet tutaj ona sięgała. Co prawda nie posiadałeś bezpośredniego kontaktu ze swoim bogiem, lecz na pewno w zanadrzu miałeś niejeden sposób, aby się z nim "rozmówić" w mniejszy lub większy sposób. Co więcej - sama dziewczynka wydawała się być swego rodzaju przekaźnikiem, skoro dzięki niej chyba dostałeś kolejną wskazówkę. A może była jedynie pionkiem użytym w wykwintny sposób przez Jashina? Tak czy siak - spełniła swoje zadanie na tyle, na ile mogło Ci podpowiedzieć Twoje sum... Twój umysł. Szybka decyzja sprawiła, że na wpół podpierająca się kończynami o ziemię dziewczynka znowu została złapana, lecz tym razem za kark. Trzeba, że ciężko Ci się ją tak targało, ale co tam. Nie ma przecież na razie lepszej uciechy i zabawy, prawda? Byłeś święcie przekonany, że ten znak był sposobem porozumienia się z Jashinem. Dosłownie jakby chciał Ci coś przekazać. Widziałeś wyraźnie, że las się przerzedzał, jednak nadal był całkiem gęściutki, bo krzewów i innych lesistych roślin było bez liku. Słońce natomiast nieco przyciemniało. Chyba przez chmury, ale skąd? Jeszcze przed dziesięcioma minutami było bezchmurnie. Ta kwestia była ledwo domieszką do innych, które latały w wirze myśli panującym wewnątrz Twego umysłu. Głowę miałeś wypełnioną mnóstwem idei, lecz jedna przewyższała nad innymi. W duchu miałeś pewność, iż to co robisz, było w pełni słuszne. Doszły Cię nawet słuchy po kilku minutach, jak dziewczynka sapie. Najwyraźniej dawało jej się we znaki zmęczenie, no i chłód opiewający jej delikatne, dziecięce ciałko. Tak czy siak - szła. Nie była targana po ziemi. Jakimś cudem zdołała się w którymś momencie postawić na nogi, pomimo bycia trzymaną za kark. Nawet nie wiedziałeś kiedy, ponieważ była dla Ciebie na tyle niska. Powiem więcej - było to w Twojej sytuacji o wiele wygodniejsze! Już nie musiałeś się z lekka schylać i garbić...
W końcu jednak dostrzegłeś miejsce, do którego prowadził Cię nie tylko znak na dłoni, lecz też i mapa, na którą wcześniej ledwie zerknąłeś. Na oko musiałeś przez z kilometr i to w kompletnej ciszy, ewentualnie co jakiś czas wydając z siebie odgłosy niezadowolenia, że dziecię się tak grzebie, skoro Tobie było tak spieszno. Widziałeś coś, co było wręcz makabrycznym okropieństwem. Dla innej, normalnej osoby, byłoby to całkiem pozytywnym i... khem... "normalnym" widokiem, lecz w Tobie krew zawrzała jak w byku na widok czerwonej płachty, dopiero co wypuszczonym z klatki. Momentalnie poczułeś jak adrenalina skoczyła Ci do maksimum, a mięśnie i w szczególności zęby - spięły się i zacisnęły jak nigdy dotąd. Wieśniak i wieśniaczka. Możliwie, że małżeństwo. Dwójka ludzi stała przed - zdawać by się mogło - ołtarzem Jashina, który był wyryty w drzewie, a dokładniej u jego podstawy. Był niewielki, bo miał koło metra, lecz wyglądał - nawet dla zwykłej osoby - przecudnie, jeśli mówimy o jakości wykonania. Niemniej jednak okropnie podniszczył Cię fakt, że akurat kiedy patrzyłeś, mężczyzna rzucał palący się kijek wielkości palca w siano, chrust i inne małe gałązki, które od razu się zajęły. Ich cel był oczywisty - zniszczyć plugawy ołtarz.
Mai
 

Re: Gdzieś na zachód od wioski, głęboko w lesie

Postprzez Kaori » 28 gru 2015, o 14:23

Misja D [14/15]

Te wszystkie anomalie i dziwne zdarzenia bardziej niż cokolwiek innego przyczyniły się do pogłębienia się wiary Reiji'ego. Chociaż, gdyby zobaczyć go jak przedzierał się przez gęstwinę lasu to raczej można by było go nazwać fanatykiem, a nie wyznawcą. Gdy tak szedł i drzewa się powoli przerzedzały, a słońce ciemniało, to w głowie narodziła mu się myśl, że może dostąpił zaszczytu i sam Jashin wstąpił z niego, wywołując te przeróżne rzeczy. Pokrzepiony, jeszcze wytrwalej pędził przed siebie, nie zauważając nawet gdy dziewczynka zaczęła iść o własnych nogach. W sumie to nawet postanowił ją potem oszczędzić, była dobrym przekaźnikiem. Jednak liczyły się aktualne zdarzenia. Wciąż mogło się stać coś, co by zmieniło jego decyzję. No i... stało się.
Momentalnie krew w jashiniście zawrzała, przez ciało przelewały się z zatrważającą szybkością hektolitry tej czerwonej cieczy. Zaciśnięte zęby i pięści bolały, jednak w tym stanie nie odczuwał tego. Jakichś dwóch niewierzących właśnie bezcześciło ołtarz Najwspanialszego Pana. I to taki perfekcyjny ołtarz. W jednej sekundzie odrzucił myśli o oszczędzeniu dziewczęcia. Chakra się w nim burzyła, ciało pragnęło przemocy. Chwycił ją niczym szmacianą lalkę i po prostu rzucił w wieśniaczkę, potem szybko pokonując dzielącą ich odległość. Szybkim ciosem w brzuch powalił mężczyznę, jednak nie zamierzał ich jeszcze zabijać. Już teraz widział w ich twarzach przerażenie, zaskoczenie i ból, gdy z trudem próbowali się podnieść. Reiji wiedział, że już ołtarza nie odratuje, ale przynajmniej będzie mógł pokarać tych niewiernych. Zgrabnym ruchem, odsłaniając przy tym złowieszczo zęby wyciągnął z kabury kunai, okręcił go na palcu i wbił w ramię kobiety, przybijając przy tym do ziemi. Ten sam manewr powtórzył z mężczyzną, patrząc z zadowoleniem, jak wykrzykują rozpaczliwe błagania o pomoc. Nie, nie było pomocy. Wtedy był tylko potwór. Żądny krwi i pomsty dla swojego Władcy potwór.
Zaczął od wieśniaczki, zrzucając z niej wcześniej bezceremonialnie dziecię. Wyciągnął kolejny nóż z torby i kolanem przycisnął brutalnie jej wolną rękę do ziemi. Powoli zbliżał kunai do ust, napawając się tymi błagalnymi jękami. O nie, nie miał zamiaru się zlitować. Jednym celnym cięciem nakreślił wzdłuż policzków szeroki uśmiech. O tak, ona też chyba cieszyła się z tego, że została ukarana za pogwałcenie ołtarzu Jedynego i Wspaniałego Stwórcy. Reiji z uwielbieniem oblizał broń z krwi, by za chwilę znowu zaatakować, tym razem wbijając ją w podbrzusze kobiety. Głęboko i powoli ciągnął w górę, przez brzuch i pomiędzy piersiami aż do szyi widząc, jak powoli i boleśnie uchodzi z niej życie. Gdy wreszcie jej męki zostały skrócone, a oba kunai zabrane przez potwora, przyszła kolej mężczyzny.
Niby spokojnym krokiem podszedł do niego i momentalnie uderzył butem prosto w twarz. Pochylił się lekko, opierając przedramię na kolanie.
- Tak mi przykro, że nie byłeś w stanie obronić tej suki - syknął złowieszczo i kolejnym potężnym tąpnięciem zmiażdżył ramię tamtego, by w żaden sposób nie mógł się obronić. Krzyk bólu rozszedł się głośnym echem po lesie. Jashinisty jednak to nie obchodziło. Krzyki ofiary jeszcze bardziej go nakręcały. Powoli, płytko rozciął mu brzuch, chcąc utrzymywać go na granicy życia i śmierci jak najdłużej. Sunął ostrzem po jelitach, a tamten wydzierał się, błagał. O tak, właśnie tego chciał Jashin, cierpienia, bólu, jęków. Wreszcie, gdy Reiji przebił za pomocą kunai jego ciało na wylot, wyzionął ducha.
Jednak to nie wszystko, co miał do roboty. Ogień już dawno zgasł, więc ponownie zabierając oba noże i zlizując z nich krew, zamoczył dłoń we wnętrznościach mężczyzny i na tyle ile potrafił poprawił symbol Jashina na ołtarzu, by potem złożyć przed nim dwa, a może i trzy ciała, jeżeli dziewczynkę też spotkała śmierć. Z obłędem w oczach zmówił długą dziękczynną modlitwę i rozpoczął ucztę...
Kaori
 

Następna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość