Szlak transportowy

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 19 paź 2017, o 13:00

Kakuzu znalazł ogromną lukę w swoim sposobie myślenia, która była dość oczywista od dawna ale dopiero teraz zdawała się uderzać w niego i skuteczność stylu walki przez niego przyjętego. Nie mógł brać pod uwagę doświadczenia danej osoby. To co ten staruszek przeżył, jego doświadczenia i przeżycia wpływające na jego decyzje i sposób bycia. Uczucia, mimo że definiowane przez Muraia poprawnie i zgodnie z definicją, dawały jedynie przybliżony obraz tego co możliwe było kiedy dojdą do głosu. Wywoływały irracjonalność i mimo tego że Murai brał pod uwagę także scenariusze oparte na niej, to jednak trzeba było doszkolić się w tej dziedzinie. Analityczny charakter był dobry w przypadku ludzi chłodno kalkulujących, których umiejętności już Kakuzu poznał. Po tym specyficznym zadaniu, które nieco rozwlekło się i zmieniło swoje cele na przestrzeni ostatnich godzin, poświęci zdecydowanie więcej czasu na szlif możliwości. Tempo jego rozwoju gwałtownie się spowolniło ostatnimi czasy. Aczkolwiek nadal był w stanie bardzo sprawnie zarówno rozmyślać nad swoimi niedoskonałościami i innymi sprawami dotyczącymi jego osoby, jak i słuchać słów mężczyzny i analizować otoczenie wokoło na wypadek jakiś pułapek. Nadal nie do końca ufał starcowi, w zasadzie zaufanie Muraia było zjawiskiem tak nierealistycznym, jak spadająca w tym momencie ogromna skała z nieba która obrała sobie za cel idealnie idącego Kakuzu, która przy okazji upadku zniszczy całą okolicę. Bandyci mimo wszystko powinni być też dobrze zaznajomieni z wizerunkiem Muraia, jako osoba znana na skalę światową wręcz nie powinni stwarzać mu problemów. "O kurwa, to Kūkyo. Uciekamy!", prawdopodobnie to mogli sobie pomyśleć. Ale słowa mężczyzny skutecznie przykuły większą część uwagi młodzieńca. Wielkie drzewa. Więc mężczyzna ten idzie dokładnie tam gdzie Murai potrzebował? Zdecydowanie nie może być to przypadek. Kakuzu pomyślał, że może być to efekt bycia śledzonym przez mężczyznę, kolejny raz zresztą. Murai milczał, obserwując starca świdrującym wręcz spojrzeniem. Chciał szybko to załatwić, udać się tam, zabrać co znajdzie i tyle. Sytuacja była mocno niepokojąca i podejrzana.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1711
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 28 paź 2017, o 03:52

Obrazek

Mała przysługa #27

Droga była w istocie naprawdę spokojna. Zdawało się, że mogłaby to być cisza przed burzą, choć jednocześnie wszystkie symptomy przyrodnicze wskazywały na to, że jednak nic nie wskazuje na nagły zryw. Nawet jeśli cokolwiek stanęłoby na drodze starca i shinobiego, szczepowiec z pewnością w try mig by się tym zajął. Siła Muraia z pewnością nie była przesadzona, jak na sławę, którą okryła się jego postać na przestrzeni lat. Dodatkowo czujność, którą się cechowała jego osoba raczej nie pozwalała na to, żeby wpakował się nieświadomy w cokolwiek podejrzanego, choć czy przypadkiem właśnie tego nie robił? Przecież nie miał kompletnie pojęcia, w co tak naprawdę się wpakował, obiecując mężczyźnie nie tylko odprowadzenie go na miejsce, ale również i pewną pomoc, która przecież mogła nie wyjść mu tak dobrze. Nie rozwodząc się jednak nad dalszymi teoriami, panowie wciąż wędrowali przed siebie, a staruszek z każdym kolejnym krokiem przypominał bardziej cwanego lisa, niż zbzikowanego gościa, choć jedno oczywiście nie wykluczało drugiego, co dawało dosyć wybuchową mieszankę.
- A Ty Siłaczu gdzie się wybierasz dalej? Co chcesz robić? - zagaił do milczącego dotychczas chłopaka. - Z tego co widzę, to na razie nie masz wyjścia, jak tylko mnie odprowadzić prosto do Midori! - wykrzyknął rozentuzjazmowany, wcale nie przejmując się tym, że Murai nie wyraził na to jakiejkolwiek zgody, chociaż czy przypadkiem jego pomocy nie definiuje się właśnie w tenże sposób? Zaraz jednak zwolnił kroku i zaczerpnął głośno powietrza, bo przecież chodzenie i mówienie jednocześnie, to bardzo ciężkie warunki do spełnienia!
- To jak będzie, zdradzisz mi co na tym bliskim zachodzie mamy ciekawego? Jak myślisz, gdzie się wybieram Panie Silny? Może to prawda, że razem z umiejętnościami bojowymi posiada się ogromną wiedzę, zaskocz mnie, proszę! - spytał się, ewidentnie ciekaw, czy chłodno-kalkulujący Kakuzu wyczytał ze wszystkich dotychczasowych wskazówek, gdzie ten się wybiera. Jego porozumiewawcze spojrzenie spod ogromnego, słomianego kapelusza było lekko mówiąc niecodzienne, co mogło w pewien sposób naprowadzić Muraia co do nadawcy listów, choć czy mógł mieć jakąkolwiek pewność? Raczej wątpliwe.



    Chyba nie muszę wspominać, że przy braku odpowiedzi poleci kolejne Ryō za wskazówkę. Odpowiedź proszę w kolejnym poście, bądź na gadu. ;)
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 6 lis 2017, o 00:33

Szyga ani ciut nie czuł się zadowolony ze swojego stanu zdrowia, posiadania etc. etc. Znalazł dobrego Szefiego i dobry szefi obiecywał dobre pieniążki. Ale co z tego, skoro dobry szefi wysyła zdradzieckie oddziały zdradzieckiej straży? Zły szefi, niedobry szefi. Jego zdrajcy skrzywdzili Szygiego, ktory musi teraz odpoczac. Od Swiata. Od mordu. Jashin nie pomogl tak jak powinien. Nie dal sily ZABIC WSZYSTKICH. A tylko o to chodzilo Szygiemu. Mial zapolowac, a nie robic jatke. Ale jak mial inaczej obejsc zasadzke?!
Smutek, naciagnieta kurtka-plaszcz strazy na ramiona i tylko sobie znany kierunek podrozy.

Skąd:Ryuzaku No Taki
Dokąd: Tajemniczy las
Czas podróży: 30min
Czas przybycia: 01:00
Środek transportu: Grzybomobil nożny.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 1940
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 6 lis 2017, o 01:10

Dalsze rozważania nad stanem psychicznym mężczyzny nie miały absolutnie żadnego sensu. Murai i tak nie był w stanie określić czy jest to starcza demencja, zwyczajne wprowadzanie go w błąd, gra aktorska czy ukryty pod płaszczem wesołka geniusz i mędrzec. Posiadał zdecydowanie za mało informacji o nim samym, on sam wyjawił stosunkowo niewiele. Ale jedno mogło być pewne - nie był to przypadkowy starzec. Musiał być jakoś powiązany z aktualną sytuacją i poszukiwaniem bliżej nieokreślonego skarbu ukrytego gdzieś w ogromnym lesie. Oczywiście pierwszą myślą były tereny Tajemniczego Lasu, jeśli te tereny faktycznie byłyby tymi o których była mowa, to Kakuzu raczej by zrezygnował. Nie miał dokładnych informacji na temat skarbu, który równie dobrze mógł przepaść bez śladu. Na razie wyciągnął przynajmniej jedną korzyść, którą było uzmysłowienie sobie własnego braku umiejętności analitycznych. Cała ta podróż jednak była zdecydowanie bezowocna. Do tej pory każda akcja podejmowana przez Kakuzu miała wiązać się z jakąś potencjalną, z góry ustaloną korzyścią. Teraz z kolei nic takiego nie było,
tylko niepewność odnośnie formy i samego istnienia nagrody. Czy to świadczyło o utracie spójności reguł jakimi się kierował? Kwestia ta była niezwykle ważna i z racji chwilowego milczenia ze strony starca mógł ją rozwiązać. Ostatecznie doszedł do wniosku, że pojedyncze z nich za sprawą doświadczeń w społeczeństwie uległa delikatnej modyfikacji. Na tyle subtelnej by nie wpływać w ogromnym stopniu na jego działania, ale wystarczającą by brać pod uwagę nowe, wcześniej niedostępne opcje. Przykładowo z podejmowaniem ryzyka, które wcześniej nie miało prawa zaistnieć. Albo z kontaktami z innymi osobami, które w zorganizowanym społeczeństwie mogły faktycznie okazać się pomocne. Murai cały czas się uczył, zmieniał, dostosowywał. I nie mogło być to postrzegane jako niepożądane. Starzec przemówił i Kakuzu skupił na nim swą uwagę.

- Nie widzę problemu. - odpowiedział reagując na słowa mężczyzny. Najwidoczniej będzie musiał go zaprowadzić. A nie tyle musiał, co mógł. Zakładając że mężczyzna jest powiązany jakoś z tą sprawą. Czy w Midori są jakieś miejsca z ogromnymi drzewami? Granica z Prastarym Lasem była, ponownie, oczywista. Starał przypomnieć sobie mapę z zaznaczonymi niewielkimi punkcikami jakimi były mniejsze bądź większe osady. Nie pamiętał nazw, jego pamięć nie była aż taka dobra. Ale mężczyzna faktycznie podpuszczał go do odpowiedzenia na pytanie. On był w to zamieszany i można było powiedzieć to ze stuprocentową pewnością.
- Wioska zlokalizowana w okolicy dużych drzew, racja? Nie jestem w stanie przypomnieć sobie jej nazwy,
ale takowa na pewno jest.
- strzelił. Po prostu, założył istnienie takowej. Nie pamiętał jej dokładnej nazwy, ale pewnie nie o to mu chodziło. Teoretycznie. W skupieniu czekał na reakcję mężczyzny.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1711
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 7 lis 2017, o 03:58

Obrazek

Mała przysługa #29

Kołysząc się, a raczej przenosząc ciężar ciała z jednej nogi na drugą staruszek nie wyglądał jakby potrzebował pomocy kogokolwiek. Dzięki temu, a także i masie innych symptomów można było dojść do prostego wniosku, że starszy mężczyzna potrzebował zwyczajnie mieć do kogo otworzyć gębę, choć czy te chwile milczenia nie były jakieś...wymowne? Wszystko zdawało się zacierać i zamazywać, przynajmniej takie wrażenie robił staruszek, który swoim świdrującym i lekko szalonym wzrokiem jeździł od lewego do prawego oka Muraia, nawet na chwilę nie dając mu możliwości na kłamstwo przy odpowiedzi. Oczywiście gdyby ten skłamał, wszystko uszłoby mu na sucho, bo przecież staruszek nie miał wglądu do jego głowy, a przynajmniej takie podejrzenia zostały rozwiane na samym początku, przynajmniej tak się wydawało. Niestety słowo wydawało zdaje się być kluczowe, zważywszy na całą otoczkę starca, który rzekomo wpadł na niego przypadkiem, ale czy w istocie był to prawdziwy, nieplanowany wypadek?
- Ależ Pan mądry, Panie drogi! Właśnie tam idziemy! Taka mała piękna wioska, mówił-Ci ja! Nara tam stworzyli takie bóstwo! Ot po prostu domy w górze! - zachwycał się, kipiąc entuzjazmem, a zanim jeszcze zdążył cokolwiek powiedzieć, klasnął energicznie dłońmi w biodra, jakby na potwierdzenie słów Muraia. Zdawały się być one bardzo intuicyjne, ale czy można się spodziewać po takim stukniętym staruszku czegoś więcej niż zwyczajnego roztrzepania? Staruszek żwawym krokiem zaczął podążać w kierunku, o którym wspominał shinobi. Kątem oka zerknął na szczepowca i zaczął dalszą część konwersacji. - Jak Cim rzekł wcześniej Panie, chyba wiesz co będziesz musiał zrobić, co? - kolejne pytania, które nie pozwalały Muraiowi ani na chwilę spocząć z tej wędrówki myśli. Kwestia tylko tego, czy chodziło o list, czy wcześniejsze słowa, których zagadka odnośnie miejsca została już wypowiedziana?



To teraz lecimy dalej, zasada ta sama, odpowiedź zamieszczona w poście bądź na komunikatorze. ;)
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 12 lis 2017, o 19:07

Klon nadal nosił rzeczy, nie mając jakiegokolwiek innego zastosowanie w tym momencie. Sterowanie nim nie było pochłaniającym uwagę i dlatego mógł w większym stopniu oddawać się rozmyślaniom na temat mężczyzny, którego akcje i słowa dawały jasny obraz sytuacji. Doskonale pozorował, robiąc z siebie niesamodzielnego dziada. Ale Murai doskonale zdawał sobie sprawę z tego co ten człowiek sobą reprezentuje. Nie istniało coś takiego jak przypadek, wszystko było podyktowane serią zdarzeń których następstwa nawarstwiały się aż do jednego momentu. Była to naturalna kolej rzeczy, jak go uczono. "Wszystkie twoje akcje mają swoje konsekwencje. Będąc zmuszonym do dokonania wybory dokonaj go także biorąc je pod uwagę". Spędzenie czasu w karczmie i odgonienie kobiety mogło mieć swoje konsekwencje. Samo pojawienie się tam mogło spowodować wzrost liczby klientów, co z kolei przekładałoby się na to że dwójka całkowicie nieznajomych sobie osób spotkałaby się, uzgadniając plan na wynajęcie kilku rzezimieszków w celu zabicia Muraia. Takich scenariuszy były setki, dziesiątki tysięcy. Próby zweryfikowania każdego z nich podczas decyzji, dodatkowo w ułamku sekund, były niemożliwe. Nawet dla takiego prężnego umysłu jakim dysponował Kakuzu. Podejmując się zadania znał je doskonale. Przeznaczenie dużej ilości czasu, intelektualny wysiłek. Podążenie za mężczyzną mogło, nie musiało, zagwarantować korzyść. A teraz ten sam dziadek wypytywał go o rzeczy bezpośrednio związane z listem który znalazł? Przypomniał sobie jego treść, drugiego dokładniej. Bowiem to w nim zawierała się informacja o celu. Znalezieniu czegoś, a właściwie odebraniu kogoś. "Ciągle trzymał w garści wnuczkę". A ten oto był w podeszłym wieku. Istniała szansa na pokrewieństwo pomiędzy opisaną w liście dziewczyną a tym starcem. Jednak bez dokładnej pewności. Murai wolał nie mówić tego na głos na wypadek nieprawidłowości w logice, wolał postawić na pewny wariant. Cytując elementy wersu bezpośrednio z wiersza.
- Zdzielić kogoś w tyłek. Tego kto spełniał będzie kryteria podane w liście. Ty jako autor powinieneś wiedzieć to doskonale. - powiedział bez zbędnych zabaw i wątpliwości. Wszystko układało się w miarę logiczną całość. On jako osoba pisząca list, zadająca pytania idealnie związane z listem? To nie mógł być przypadek. Nawet gdyby się mylił, to powiązanie mężczyzny z listem po prostu było jasne i sensowne.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1711
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szlak transportowy

Postprzez Motoko » 14 lis 2017, o 05:06

Obrazek

Mała przysługa #31

Poleganie na logice, miało swoje atuty, choć tyle samo można było znaleźć po stronie wad, jak chyba każdy aspekt ludzkiego życia, które przewrotnie plątało się i zawracało, próbując wyciągnąć człowieka na ścieżkę znanej wszystkim prawości. Studiując historię Muraia, chyba nie ma sensu wspominać o tym jak to na jego osobę nie działają takie tanie sztuczki, prawda? Wystarczyło, że opłacalność całego przedsięwzięcia była większa niż reszta i przy odrobinie szczęścia ze strony nadawcy, w postaci ciekawości Kakuzu jakim był Siłacz i misję można było uznać za przyjętą jak było właśnie w tym przypadku! Niestety wraz z każdym rodzajem wyzwania, trzeba było liczyć się z konsekwencjami jakimi były wymagania, które przestawały być tak proste wraz z nadejściem skomplikowanych frazesów. Umiejętność krasomówcze były na każdym kroku pożądane, nawet w przypadku opluwania śliną przeciwnika, bo przecież co innego potrafi tak pięknie zirytować, jak umiejętna składanka poszczególnych słów? Niestety droga, którą obierają sobie osoby małomówne i mrukliwe, z pewnością poza szacunkiem wyzwalanym przez strach, nie podnoszą własnych możliwości na wyciągnięcie czegoś więcej, bo przecież kto wie, czy jakimś sposobem nie wyciągnąłby od staruszka nieco więcej, co ułatwiłoby mu trochę zadanie, albo chociaż zaspokoiło ciekawość!
Niebezpieczny błysk w oku, a także klaśnięcie w dłonie, poprzedzone jego entuzjastycznym stęknięciem czegoś w rodzaju słowa "Ha!" były ewidentnym znakiem na rozwikłanie zagadki. Chociaż radość ta nie trwała zbyt długo, przynajmniej ze strony staruszka, do którego dotarło, co powiedział pomagający mu młodzian. Na chwilę zastygł przy następnym kroku, żeby zaraz wrócić do swojej rutynowej wędrówki, a raczej tempa.
- No widzisz złoty Panie, to nie do końca tak jest! - westchnął widocznie zawiedziony małostkową odpowiedzią, która spowodowana była, jak się wydawało rzekomemu autorowi, zbyt małym zrozumieniem wierszy, które skreślił w pośpiechu, choć czy posiadając tyle czasu, można było cokolwiek napisać na tak zwanej 'szybkości'? - Ale to zobaczymy, zobaczymy, tak, tak, zobaczymy. - przytakiwał sam do siebie, wędrując wciąż w przód i kiwając się swobodnie na boki, bardziej jakby odprężony niż wcześniej, czyżby sama świadomość tego, że Murai częściowo przejrzał jego cele oznaczał, że był pewien wykonanego zadania? - Pięknaż wioseczka to będzie,po prostu cudo! Tylko znaleźć musieć będziemy tego młokosa, oj tak, oj tak! - stwierdził w zachwycie, już myślami odpływając od Muraia, który dreptał tuż obok niego, wraz ze swoim klonem.



    Bardzo dyplomatyczna odpowiedź, niestety nie chodziło o dyplomację, a precyzję. :v
    Następny post proszę tutaj.

Skąd: Ryuzaku no Taki
Dokąd: Midori
Czas podróży: 1,3h
Czas przybycia: 16:30
Środek transportu: Nóżki
Motoko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akashi » 20 lis 2017, o 20:50

Wszystko dobiegło już końca, a regeneracja ciała ciągle trwała, jednak po okropnym wyglądzie skóry zostały tylko niewielkie szramy, które zanikały w chwile, a skóra w ich miejscu wyglądała jak pupcia niemowlaka, gładka i delikatna niczym aksamit, a co najważniejsze młodzieńcowi udało się zdobyć nowy strój, który nie przypominał zwyczajnej szmaty, tak jak ten wcześniejszy, ten został praktycznie cały spopielony, a wielu ludzi dziwiło się jak to możliwe, że strój w kawałach, a chłopakowi nic nie jest. Jednak czego się spodziewać w miejscu gdzie znajduje się kwatera jashinistów. Lecz to nie było w tym momencie najważniejsze, chłopak nie chciał zostawać w miejscu, zwłaszcza że nie miał nic więcej do roboty, może w innym miejscu znajdzie coś ciekawego dla swojej osoby, oraz kolejne ofiary, które będzie mógł złożyć swojemu bogowi i może tym razem nie będzie to niewielki węgielek, który był człowiekiem.

Skąd: Ryuzaku no Taki
Dokąd: Kyuzo
Czas podróży: 1:50h
Czas przybycia: 22:40
Środek transportu: pieszo
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kenji » 2 gru 2017, o 21:30

Przygoda Kenjiego w Ryuzaki no Taki właśnie dobiegła końca. Postanowił wreszcie wrócić do swojego domu czyli Kaigan. W Ryuzaki przeżył wiele przygód, których nigdy nie zapomni. Pojedynek na arenie z innym shinobi, poznanie wielu nowych technik, kilka ciekawych wydarzeń. Udało mu się tutaj zarobić ale co ważniejsze zebrać doświadczenie, które miał zamiar wykorzystać w swojej bliskiej przyszłości. Na pewno jeszcze tu wróci, bardzo spodobała mu się pierwsza wizyta i chętnie przeżyje tutaj jeszcze parę przygód. Niestety wypadałoby wrócić i odwiedzić rodzinę co chłopak miał zamiar właśnie zrobić. Stawiając swój pierwszy krok na szlaku, odwrócił się na chwile w kierunku miejsca, które opuszczał. Parę sekund poświęcił aby przypomnieć sobie to wszystko co go tu spotkało i utrwalić sobie tym samym te zdarzenia w pamięci. Wykonując kolejny krok już ani razu nie zatrzymał się aby powspominać.

Skąd: Ryuzaku no Taki
Dokąd: Kaigan
Czas podróży: 30minut
Czas przybycia:na moje to 22.00
Środek transportu: pieszo ;(
Kenji
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 9 gru 2017, o 09:47

Poszwędał się po świecie. Dostał swoje małe, cztery chwile (oj, bardzo dosłowne cztery, żadne z nich nie były szczęśliwe), które miały nauczyć życia na nowo. Choć ja bym powiedziała, że miały przypomnieć, dlaczego nie warto się wychylać do przodu i ufać ludziom. Ludzki egoizm był ciężki do zrozumienia. Ciężki do przyswojenia. Drzemał w każdym z nas do poziomu potrzeb podstawowych, tylko w takich razie dlaczego niektórzy wznosili go na piedestały i pozwalali mu rozwijać krzywda? Nie ważne, ile przy tym potrącili osób, jak wiele bruzd na ciele zostawiły ostre lotki - liczyło się tylko to, by samemu latać, bo przecież kto tego nie pragnął..? Wolność - słowo klucz dla poetów, dla artystów, nieuchwycona nieskończoność, która objawiała się na błękicie nieba i tam, gdzie zmieniało ono swoje barwy pod wpływem chwili. Tak jak zachodziło z wolna teraz, kiedy brunet zawitał do portu. Nie kręciło się już tu zbyt wiele ludzi, przynajmniej nie jak na to miasto, które ciągle tętniło życiem. Przyjemnie gubiło się w jego barwach i dźwiękach, ale brunet miał już dość, dość tego zgiełku, gwaru, który owijał się wokół niego i budził nocami, nie pozwalając spać. Choć to może zupełnie inne przyczyny sprawiały, że zwyczajnie nie chciał zasypiać. Te myśli. Cztery myśli w czterech ścianach. Brunet przeszedł przez deptak i przeszedł po żeglarzach, podpytując, czy któryś z nich nie kieruje się na Hyuo i nie mógłby go, za symboliczną opłatą (choć czy na pewno była aż tak symboliczna to nie jestem pewna) zabrać. W końcu jeden z nich się zgodził. Ostatnim razem uciekał z tego miasta w popłochu, ale kierunek jego wędrówki był zupełnie inny, wtedy szukał drogę nie do domu, a jak najdalej od niego. Wtedy żałował, że dom opuścił... i chyba słusznie. Gdyby został na zamarzniętym Hyuo nic z tego, co miało miejsce przez ten długi rok, nie wydarzyłoby się, czy jednak żałował? Nie. Chyba nie. Zawsze był typem domatora, a teraz... teraz mierziła go myśl o powrocie do tych ścian. Czterech ścian.
Nakrył ramiona płaszczem wsiadając na łódkę. Nad wodą zawsze było zimnej, przeszywający wiatr zmrażał do kości, ale Shijimie to nie przeszkadzało. Woda kołysała się uspokajająco, tuliła do snu w swoich ramionach, fale, spokojne, drżące lekko pod łagodnymi podmuchami, uderzała w drewno łodzi, kiedy wypłynęli z portu i ruszyli na otwartą przestrzeń. Piękne. To słońce, z wolna chowające się za światem, który zostawiali za plecami, było naprawdę piękne.
Mokuren spojrzał na swoje dłonie. Te barwy, ogniste, sprawiające, że umysł płynął razem z wodą, były naprawdę inspirujące. Wystarczająco, by zechcieć stworzyć tymi dłońmi coś pięknego, nawet jeśli były splamione krwią. Nawet jeśli naprawdę nie chciał już niczego tworzyć. Złożył dłonie do pieczęci, skupiając się na błękitnej energii krążącej w jego żyłach. Spokojnie. Powoli. Podróż trwała i powoli zapadała noc. Robiło się ciemno. Wziął płytki wdech i delikatnie wydmuchał powietrze przez usta. Ciepłe powietrze owiało jego policzki, by zaraz z drobnych płomieni wyłoniły się trzy motyle, które rozwinęły swoje idylliczne skrzydła i machnęły nimi w powietrzu. Każde uderzenie było jak podmuch Panienki Wiosny. Marynarze krzyknęli, zaskoczeni, motyle od razu przykuły ich uwagę. Podobały im się. Jak mogłyby nie? Cuda, których nie widziało się na co dzień. Kiedy jednak opuścił pieczęć - motyle zniknęły. Ponowił więc technikę, pojąc enigmatyczne twory własną chakrą, by utrzymać je przy życiu. Mógł je kontrolować. Zatrzymywały się zgodnie z jego wolą, latały tam, gdzie chciał. I nie parzyły, nie czyniły żadnej krzywdy. Niestety wystarczył mocniejszy podmuch wiatru, by zakończyć ich kruche życia.
Życie.
Dosłowne życie.
Trening Katon D: Hinotsubasa no tatchi (WT)


Skąd:Ryuzaku no Taki
Dokąd: Hyuo
Czas podróży: 45 min
Czas przybycia: 10:25
Środek transportu: łódka
Shijima
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 17 gru 2017, o 23:20

Podróż przebiegła całkowicie inaczej od innych ostatnich wojaży. Murai większą część trasy spędził skacząc z drzewa na drzewo, a kiedy teren się zmienił na bardziej pusty, zwolnił nieco i zszedł na ziemię. Nie zwalniał, ale nie biegł. Używał długich kroków. Jeśli zwierzak był faktycznie tak ważny dla mężczyzny, to mógł podjąć odpowiednie kroki żeby dogonić Muraia. Przykładowo korzystając z usług swojego potomstwa które mógł posiadać, albo też niektórych co bardziej sprawnych mężczyzn z osady. W przypadku Kakuzu jednak, wyjątkowo sprawnego w poruszaniu się z dużymi prędkościami, jedynie Shinobi mieli realne szanse na złapanie go. Zakładając że jedynym warunkiem będzie dogonienie go, ale nawet wtedy mieliby przed sobą ciężkie zadanie. Będąc już na ziemi swojej, w na terenach Ryuzaku, mógł już odetchnąć. Czysto metaforycznie, w końcu nabieranie powietrza płucami jest niemożliwe kiedy się ich nie posiada. Nadal nie był pewien wyboru jakim było zaopiekowanie się owym zwierzątkiem, aczkolwiek korzyści które mogły z tego wyniknąć były warte próby. I w ostatecznym rozrachunku nic by nie stracił, poza kilkoma Ryo przeznaczonymi na pokarm. Po jakimś czasie zobaczył na horyzoncie charakterystyczny widok głównej bramy. Wtedy też postanowił odwinąć fretkę z zawiniątka. Ta zaczęła dość aktywnie się wiercić, ale nie w proteście, a żeby szybciej opuścić kocyk. Niepotrzebny fragment materiału wsadził do kabury, złożony w kostkę. Zwierzątko z kolei wygodnie usadowiło się na ramieniu Muraia. Ten z kolei, żeby zająć czymś zwierzaka, wypuścił ze swojej szyi samotną nitkę i zaczął drażnić nią zwierzątko, które szybko zaczęło trącać je łapką i próbować gryźć. W takiej, dość niecodziennej, konfiguracji, Kakuzu przeszedł przez bramę i skierował się do swojego domu.

z/t
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1711
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 30 gru 2017, o 00:17

Wszystkie przygotowania zostały zakończone. Murai nie zapomniał o niczym, ani jednym przedmiocie mogącym przydać mu się w nowym domu. Pozostawił swoje poprzednie lokum w stanie dobrym, nie niszcząc wcześniej żadnego elementu wnętrz. Można wręcz powiedzieć, że poszedł władzom na rękę, remontując po swojemu ten stary, opuszczony dom i tworząc w nim w miarę znośne warunki do życia. Nawet jeśli rękodzieła sztuki remontowej nie były najwyższej jakości, to z pewnością podwyższą wartość budynku. Kierując się do wyjścia z osady mijał różnych ludzi, którzy tym razem nie zwracali na niego większej uwagi. Czy to za sprawą czarnego płaszcza, który opatulał jego ciało? Ukrywał wszystko, włącznie z fretką która wesoło zajęła miejsce na jednej z jego rąk, również umieszczonej pod czarnym materiałem. W ten sposób będzie mógł wykonywać pieczęci nie będąc narażonym na rozpoznanie techniki wyłącznie po nich. Przeszedł przez bramę bez najmniejszego problemu, nie zwracając uwagi nikogo poza dwójką strażników stojących po dwóch stronach bramy. Nie zareagowali, Murai nie dał im do tego jakiegokolwiek powodu. Był jedynie wędrowcem który opuszczał osadę, faktem było ze nietypowym i szeroko znanym w niektórych kręgach. W pozytywnym tego słowa znaczeniu, biorąc pod uwagę że nigdy nie dopuścił się żadnego naruszenia przepisów prawa. Oddalając się spokojnie w stronę w którą prowadziła droga, także nie został zaczepiony. Mógł w spokoju skupić się na monitorowaniu swojego otoczenia podczas podróży.

Skąd: Ryuzau
Dokąd: Sakai
Czas podróży:1h
Czas przybycia:01:18
Środek transportu: Na nogach

z/t
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1711
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sagisa » 2 sty 2018, o 17:56

Sogen - jej dom, miejsce, w którym spędziła niemal całe swoje dotychczasowe życie. Czy kiedykolwiek stąd wyjeżdżała? Czy zapuszczała się gdzieś dalej niż na szlak prowadzący z Kōtei gdzieś w nieznane? W sumie tylko raz, w zeszłoroczną zimę, kiedy Tensa ubzdurała sobie, że wyruszą razem do Shinrin, gdzie nikt nie będzie patrzył na nie jak na abominacje. Przynajmniej tak myślała jej siostra, Saga widziała w tej podróży o wiele więcej minusów niż ten jeden niepewny plus. Ostatecznie i tak wróciły do domu. A teraz? Czy po tym wszystkim będzie chciała wrócić?
Ostatnie spojrzenie na miejsce, z którym wiązało się jej życie, moment później szła już w ciszy przed siebie, do Ryuzaku, skąd następnie przedostać się mieli statkiem na wyspy. Podświadomie trzymała się blisko Hayamiego, od czasu do czasu zerkając na jasnowłosą im towarzyszącą. Mimo że ta się uśmiechała, Saga wiedziała, że to tylko pozór, maska skrywająca wewnętrzne rozdarcie i ból. Nie chciała ranić siostry, chociaż wiedziała, że nie da się tego uniknąć. Słuchała kolejnych opowieści przyjaciela, uśmiechając się delikatnie od czasu do czasu, jednak myślami błądziła gdzieś daleko. Równie daleko co odległość między Sogen a Hanamurą, a może i jeszcze dalej?
Nie wiedziała, ile już przejechali, czas po prostu przestawał mieć znaczenie. Cisza dłużyła się, choć niespecjalnie jej to przeszkadzało. Wtedy też odezwała się Tensa, mówiąc o swoich przemyśleniach, o ostatniej podróży, odejściu...
- Co? - Saga aż stanęła wpół kroku, odwracając się w jej kierunku. - Nie możesz odejść! Nie zgadzam się! Jesteśmy siostrami, pamiętasz? Zawsze razem...
Podeszła bliżej, ujmując jej dłonie we własne, łącząc ich czoła. Patrzyła w te fiołkowe oczy, zastanawiając się, co miałaby bez niej począć. Prawda, był jeszcze Hayami. Tensa z pewnością zdawała sobie sprawę z uczuć, jakimi młody samuraj darzy Sagisę, ale czy to był wystarczający powód?
- Nee-san... potrzebuję cię... - szepnęła jeszcze, otulając ją ramionami. Trwała w tym uścisku przez dłuższą chwilę. Czas jednak upływał, a droga była daleka, więc w końcu ruszyli w dalszą podróż, docierając do Centrum Ryuzaku no Taki, a stamtąd szlakiem ku nabrzeżu.
Młoda Uchiha nie odezwała się już ani słowem, po prostu nie chciała. Gdy wreszcie ich oczom ukazał się nadmorski port, Saga poczuła dreszcze. Morze, bezkres wody mogącej w każdej chwili ją pochłonąć. Wcześniej byłoby jej to nawet na rękę, sama wszak nie umiała odebrać sobie życia, teraz jednak zdawała sobie sprawę, jak bardzo skrzywdziłaby w ten sposób najbliższych, ukochanych. Poczuła dziwny ból w podbrzuszu, odruchowo kładąc na nim dłoń. Moment później to się powtórzyło, a ona już wiedziała. To maleństwo, które nosiła w sobie, podzielało jej lęki. Czuło strach przed morzem, przed utratą życia, którego jeszcze nie zastało. Wiedziała, jak doszło do jego poczęcia, że została skalana, a mimo że starała się nienawidzić potomka tropiciela, nie potrafiła się zmusić do obwiniania go za własne krzywdy. Jak przecież mogłaby oskarżać o to wszystko niewinne dziecko? Jej dziecko...
Objęła brzuch ramionami, wpatrując się w dal, kiedy Hayami i Tensa targowali się między sobą, które z nich będzie płacić za przeprawę. Czy to miało jakiekolwiek znaczenie?
- Wszystko będzie dobrze, mały... - szepnęła pod nosem, delikatnie gładząc palcami skryte w jej łonie maleństwo. Obróciła twarz w stronę pozostałych. - Mamy dobrych stróżów, nie pozwolą, by cokolwiek nam się stało...
Widząc, że dyskusja nadal trwa, a rozwiązania nie widać, westchnęła ciężko. Wyminęła oboje, stając przed pilnującym statku załogantem, i spytała cicho o cenę. Sto Ryo od osoby. Wyciągnęła z kieszeni odliczoną kwotę, wręczając marynarzowi, po czym odwróciła się do reszty.
- Ej, idziecie, czy nie? Zaraz odpływamy - rzuciła i nie czekając na odpowiedź, weszła na pokład. W duchu modliła się tylko, by dotarli na wyspy bezpiecznie.


[z/t]x3; Hayami, Tensa, Sagisa -> gdzieś na morzu w Kantai

Skąd: Sogen, Ryuzaku no Taki
Dokąd: Kantai, Hanamura
Czas podróży: 30 minut [koszt 300 Ryo z konta Sagi]
Czas przybycia: ~18:25
Środek transportu: łódź
Ostatnio edytowano 3 sty 2018, o 18:35 przez Sagisa, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Sagisa
Młoda Matka
 
Posty: 458
Dołączył(a): 30 kwi 2017, o 19:26
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - długie, spięte z tyłu czerwone włosy,
- stalowoszare oczy
- jasna cera
- koszula z długim rękawem, długie ciemne spodnie, wygodne buty
- skryte pod ubraniem cienkie pajęczynki blizn po raitonie
- płaszcz podróżny z kapturem
Widoczny ekwipunek: - torba na biodrze, po prawej
- kabury na udach
- wakizashi za pasem
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3511&p=49998#p49998
GG: 9256888
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinji » 2 sty 2018, o 22:12

Humor w którym przyszło podróżować Shinji'emu ciężko jednoznacznie zdefiniować. Z jednej strony cieszył się, a z drugiej było smutno. Jakiż był tego powód można by spytać. Odpowiedź nie należy niestety do aż tak prostych, więc usiądźcie wygodnie, weźcie coś na ząb i dopiero wtedy weźcie się za lekturę. Zacznę od rzeczy znacznie prostszej do wyjaśnienia - mianowicie dlaczego było mu smutno. Udał się do Ryuzaku w pogoni za Shijimą - relacje tej dwójki to zupełnie inna opowieść i nie będę się w nią zagłębiał. To co jest istotne to powód dla którego za nim ruszył. Podstawowym jest list, który otrzymał wylegując się leniwie w swoim domostwie i przygotowując do spotkania z liderką. Tak... już dawno powinien był się u niej zjawić, ale los jak zwykle zadrwił mu prosto w twarz. Żadnego spotkania nie było, a zamiast tego list od Shijimy zapraszający do "zabawy" jak sam zwykł to sobie nazywać. Drugim powodem była ciekawość. Nie będę ukrywał, że list jedynie ją podsycił, a gdy Shinji czegoś chciał to nawet góry musiały usuwać się z jego drogi nie stanowiąc żadnej przeszkody dla osoby takiej jak on! Wybrańca bogów, naznaczonego na kolejnego wielkiego przywódcę swojego rodu. Kwestią czasu jedynie było aż jego marzenia się ziszczą. Czemu ktoś taki jak on miałby sobie zaprzątać umysł Shijimą? Wrodzona ciekawość o której już napomknąłem, a oprócz tego coś w nim dostrzegł... nie wiedział jeszcze co, ale to mógł być ukryty potencjał, który nie mógł zostać zaprzepaszczony przez prostaczków, którzy na niczym się nie znali... Nie! Byli do siebie podobni on także w odczuciu Shinji'ego był wybrańcem. Jeszcze nie wiedział do czego, ale czuł to całym sobą i uczucie to było silniejsze od niego samego. Po prostu musiał podążać tropem tego mężczyzny - starszego od niego, ale naiwnego, łudzącego się że jest w tym świecie jeszcze jakaś nadzieja, a do tego biorącego do siebie wszystko zbyt bardzo. Może to ta dusza artysty? Cholera wie... No dobra, ale skoro już znamy przyczynę smutku - czyli to że go nie zastał i musiał dalej gonić niczym wilk swoją ofiarę - to co było przyczyną radości? Może się to wydawać dziwne, chore, jak zwał tak zwał... Przyczyną tą było spotkanie z chłopakiem od którego musiał wydobyć informacje. Nie lubił go i nie chodzi tu o żadne tkliwości, a wręcz przeciwnie. To jaką dominację mógł pokazać. Gdzieś tam w głęboko w Shinjim ukryty był mały sadysta, który od czasu do czasu ukazywał się światu siejąc demolkę odznaczając piętno niczym farmer znakujący bydło. Czegoś takiego nie dało się ot tak zmyć. Spotkanie z Shinjim pozostawało na kimś przez całe życie. Był on geniuszem, ale przy tym osobą brutalnie ukształtowaną przez trudy życia, które odcisnęły na nim piętno, ale w sposób inny niż u przeciętnego człowieka. Ci zazwyczaj smętnieją i stają się zwykłymi szaraczkami nie potrafiąc czerpać radości z tego wszystkiego. U niego natomiast poszło to w zupełnie innym kierunku - przez poczucie bycia wyjątkową jednostką nauczył się czerpać z tego co było mu dane całymi garściami, a wszelkie przeszkody przebijał niczym kula armatnia przez ścianę. W przeciwieństwie do niej nie zwalniał, a przyśpieszał! Cały on, przez jednych uznawany przez szaleńca... zaraz, zaraz... przez niemal każdego kto miał okazję poznać jego gorszą stronę doskonale skrywaną przed światem. Przez drugich z kolei uważany za całkiem niegroźnego przez wrodzony talent do gry, choć nie wiem czy to prawidłowe określenie. Nie do końca była to gra. Co prawda potrafił grać, ale taki szarlatan naprawdę z charakteru był czarującym gościem. Popieprzone to, ale naprawdę tak było... Tak więc cieszył się z dominacji, którą mógł pokazać na bogu winnej ofierze, która prosiła o więcej pieniędzy niż należało. Tak... Kochał emanować siłą, był jej wyznawcom. Uważał, że słabe jednostki nie powinny w ogóle się wychylać. Nie znosił fałszu mimo, że sam posługiwał się nim na co dzień. O ironio... I w takim oto stanie nie śpiesząc się zbytnio, ponownie pieszo podróżował z powrotem do Sogen - jego rodzinnej prowincji w której miał jeszcze parę spraw do załatwienia przez wyruszeniem na wyspy w poszukiwaniu Shijimy. Nie wiedział tak jak za pierwszym razem, gdzie go konwersacja zaprowadzi, ale czuł wewnętrzną potrzebę przybycia tam i zrobienia czegoś... nie wiedział czegoś, ale musiało to być na miarę jego wspaniałej osoby!

Skąd: Ryuzaku no Taki
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 22:33
Środek transportu: Pieszo
Shinji
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Masaki » 7 sty 2018, o 13:58

Skąd: Ryuzaku no Taki
Dokąd: Kantai
Czas podróży:30min
Czas przybycia: 14:15
Środek transportu: Łódka

Gdy tylko uporałem się z włamaniem do domu sąsiada, wróciłem do rezydenci i spakowałem się w podróż. Pośpiesznie spakowałem wszystko co potrzebne czyli jedzenie, bron gurdę z piaskiem, ubranie i oczywiście fundusze. W trzydzieści minut byłem już gotowy do drogi. Narzuciłem mój czarny płaszcz i zamknąłem za sobą drzwi. Musiałem się jeszcze dostać do portu i wynająć łódź. Gdy już dotarłem tam gdzie stały łodzie, podszedłem do pierwszego lepszego przewoźnika, dałem mu pieniądze i powiedziałem: Na Kantai proszę. Nie chciałem z nim za dużo gadać ponieważ nie wyglądał na przyjemnego typa. Podróż minęła na w ciszy i bez większych rewelacji. Gdy już dotarłem na brzeg, ruszyłem w stronę placu na koronację Natsume.
Masaki
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość