Las Pamięci

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Las Pamięci

Postprzez Misae » 16 cze 2019, o 07:34

Kiedy Hayate podjął decyzję, że czuje się dobrze i nie potrzebuje pomocy medycznej Yamanaka nie naciskała. Ani nie chciała wyjść na nazbyt nadgorliwą oraz wierzyła, że gdyby mężczyzna doznał jakichś urazów nie zgrywałby bohatera i przyjął jej ofertę - sprawiał wrażenie osoby bardzo rozsądnej; tak więc nie było potrzeby naciskać mocniej i mocniej szczególnie, że przecież i tak mieli się czym teraz zająć.
Przyznała rację mężczyźnie co do pułapki. Choć z drugiej strony sam raczej mógłby mieć problemy by się uwolnić - wiek mimo wszystko robił swoje. Jednakże jeśli zamierzali myśleć choć trochę optymistycznie - a nie, że ktoś planował dorwać właśnie leśniczego powinni zakładać, że to były sidła na zwierzę - nie mniej z tyłu głowy kobieta zostawiała taką ewentualność - nie było to na tyle nieprawdopodobne.
Teraz jednak mieli ważniejszą sprawę na głowie. Ten tajemniczy budynek.
-Sądzę, że w takim razie spacerek do pani Ayako to będzie dobry pomysł jeżeli niczego się teraz nie dowiemy. - odpowiedziała na temat tajemniczych modłów, o których miała opowiadać staruszka. Może jednak w jej dziwnych historiach miało kryć się ziarno prawdy? Na ten moment ciężko było powiedzieć. Najważniejsze było jednak ustalić czy w pobliżu budynku nie znajduje się ktoś nieproszony. Postanowiła ponownie używając swoich klanowych zdolności sprawdzić czy nikogo nie ma. Dość było niespodzianek jak na ten moment.
-Jeżeli budynek pojawia się znikąd warto dowiedzieć się co za tym stoi... - odparła do starszego mężczyzny, który zdawał się być nieco zaniepokojony. Sama tylko skinęła do Toshiro głową jeżeli okaże się, że nie ma w ich pobliżu nikogo podejrzanego.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Las Pamięci

Postprzez Toshiro » 20 cze 2019, o 15:28

Na szczęście okazało się, że pomoc medyczna Misae nie była zupełnie potrzebna. Mężczyzna odmówił jej twierdząc, że wszystko jest w porządku, nic dziwnego skoro tylko spadł z drzewa na przygotowane wcześniej przez chłopaka posłanie. Kiedy już się otrzepał powiedział praktycznie to samo co czarnowłosy wcześniej, pułapka zdecydowanie nie była zastawiona na ludzi, ponieważ gdyby było inaczej, to już by zapewne byli w trakcie walki.
- Być może chcieli złapać jakiegoś jelenia, czy też ładnie... Może dzika? Kto wie? Raczej nie ma to większego znaczenia, zwierz to zwierz, zdobycz to zdobycz, na wszystkim można zyskać, a Ci ludzie najwidoczniej nie mają żadnych skrupułów i łapią się wszystkiego co popadnie. Przez co mogę założyć, że nie są to raczej profesjonaliści, co mnie nieco uspokaja, ponieważ łatwiej będzie można sobie z nimi poradzić gdyby doszło do konfrontacji. - powiedział spokojnym tonem po przeanalizowaniu całej sytuacji. To prawda, że większość osób w tych czasach wydostałoby się z takiej pułapki. Nie ma chyba nikogo kto nie nosiłby sobie jakiejś broni białej, czy też jakiegoś scyzoryka lub małego nożyka.
- Oczywiście, proszę podążać za nami. - odparł kiedy Hayate stwierdził, że będzie szedł za nimi. Skoro nikogo dalej nie było w pobliżu, to nie widział przeszkód żeby ten im towarzyszył. Poczekał tylko na potwierdzenie od Yamanaki, że w pobliżu jest czysto i po prostu ruszył w kierunku budynku, a kiedy do niego dotarł przyjrzał mu się uważnie najpierw z zewnątrz i zbadał wejście. Niestety kiedy zbliżył się dostatecznie blisko, to zobaczył coś nieciekawego, czym było jakieś krwawe oczko. Skrzywił się lekko na widok tych wszystkich krwi i flaków powstrzymując się od ruchu wymiotnego. Po chwili już nieco lepiej radził sobie z tą sytuacją, choć wiadomo, że do takich zapachów trudno się przyzwyczaić, to po prostu starał się zepchnąć to na bok i jak najmniej o tym myśleć.
- Myślę, że nie mamy zbytnio wyjścia w tej sytuacji. Proszę po prostu uważać i podążać za nami, a nic nie powinno się wydarzyć, tym bardziej, że raczej nie ma nikogo w pobliżu... - powiedział, a następnie jeśli nie znalazł niczego podejrzanego czy też niebezpiecznego po prostu wszedł do środka świątyni jako pierwszy.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 417
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Las Pamięci

Postprzez Harumi » 23 cze 2019, o 16:34

40/45
„Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”
Misae & Toshiro — misja C
— Tylko po co? Towary mięsne są na bieżąco dostępne na rynku. Cena takowego nie równa się ryzyku zdobycia tej dzikiej zwierzyny. To się po prostu nie dodaje... — przyznał z goryczą. Był świadom, że sama sieć nie była związana z polowaniem dla zaspokojenia głodu. Paradoks, tak można to zwięźle określić. Hayate miał mętlik w głowie. Widział wiele, a jeszcze więcej przeżył. Jednakże takie zjawiska pozostawały poza jego strefą komfortu.
Na szczęście miał ich; Toshiro, Misae. Byli oni znacznie bardziej dostosowani do tego typu zadań. Strach nie był dla nich przeszkodą. W końcu, w porównaniu do Zarządcy Lasu, mieli odpowiednie umiejętności, by temu przeciwdziałać. W razie niebezpieczeństwa mogli bez problemu uniknąć ciosów. A on? Jedynie manewrować słowem tak, by niegodziwcy odpuścili mu los nieboszczyka. Zgodnie z ustaleniami ruszyli w kierunku osjanicznej świątyni. Ziarno wątpliwości zostało zasiane i, bądź co bądź, rosło w zatrważającym tempie. Tajemniczy budynek nie jawił się jako najbezpieczniejsze miejsce na ziemi. Zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę oczko wodne wypełnione juchą aż po sam brzeg. Prawdę mówiąc, to wszystko było niczym koszmar. Taki, który budzi dzieci i piętnuje wyobraźnię na lata. I choć shinobi nie raz spotyka się z widokiem krwi, ran i ogólnej rozpierduchy, to to, co właśnie jawiło się przed ich oczyma nijak miało się do powyższego.
Ayasaki skinął głową w odpowiedzi. Tym samym powierzył swój los w ręce dwójki shinobich. Był przy nadziei, że nie przyjdzie mu dokonać swego żywota w tak dziwacznym miejscu. Bowiem tuż po przekroczeniu progu budynku, ślepiom wszystkich ukazało się istne gruzowisko. Wokoło rozwalone były sterty pociętego drewna, metalowe miski i o dziwo, brak kurzu. A wskazywać mogło to tylko na jedno; ktoś często dowiedział to miejsce. Podłoga, cała w piasku, kiepsko zachowywała odciski stup, toteż były one niewyraźne. W środku budynku nie było żadnych drzwi, jedynie kolejne pomieszczenia. Wszystkie puste, wszak wypełnione jedynie drewnem, jak głowy podrzędnych kobiet z Palarni. Tajemnicze miejsce przestało przerażać, przywodziło na myśl prędzej dom kloszarda, niż kanciapę mordercy zwierząt tudzież ludzi.
Cała trójka zachowywała standardy bezpieczeństwa; Toshiro szedł przodem, następnie Misae, aż w końcu Hayate. Zgodnie z umiejętnościami sensorycznymi, nie było nawet żywej duszy. Przeszedłszy do kolejnego pomieszczenia wszystko to, co widzieli wcześniej przestało mieć znaczenie. Pokój, a właściwie sala, była ogromna. Zdawała się zajmować 80% przestrzeni budowli. Królowała biel i czarne, niezrozumiałe znaki. Hayate, wodzony nadmierną ostrożnością, wpierw spojrzał na sufit.
— Spójrzcie... — szepnął, jakby obawiając się następstw. Na szczycie pomieszczenia widoczny był krótki zapis, coś na wzór modlitwy albo innego pokrętnego wiersza. — Złego lisa?
„Gdy księżyc na niebie zaświeci
Ręce Kitsune* oplotą
szyje złego lisa.”

Zapis ten można było interpretować na wiele sposobów. Sam nastrój tego miejsca wskazywał, że jest ono poświęcone lisiej bogini. Zagadką pozostawało to, czemu akurat w taki miejscu i dlaczego tak daleko od ludzkich oczu. Poza zapiskiem na suficie, wokoło rozwieszone były czyste jak łza freski, nietknięte ogniem pochodnie, dębowe, dobrze zbite ławki oraz mównica z ołtarzem w tle. Hayate przetarł twarz rękawem munduru. Przerażenie brało górę nad logicznym myśleniem. Zwłaszcza w momencie, w którym coś zaczęło chrobotać. Przypominało to skrobanie pazurami o jakąś metalową powierzchnię. Zarządca lasu cofnął się o dwa kroki, a wnet o ściany rozbiły się piski.
— Co to..?
Charakterystyczne odgłosy dochodziły zza kamiennego ołtarza, toteż obiekt, który je wydawał, pozostawał poza zasięgiem wzroku. Im dłużej zwlekali, tym pobrzęk wzmagał się na sile. Shinobi ruszyli ku źródłu, zaglądając za tryptyk dojrzeli klatkę z czymś na wzór lisa. Z tym wyjątkiem, iż jego uszy przypominały ogromne talerze. Dziwaczny twór skamlał coraz głośniej, chowając się w kącie. Wyglądał strasznie, cały podrapany i wychudzony. Aż cud, że wciąż żył.
Słownik
Kitsune — japońskie określenie lisa, używane w języku polskim w znaczeniu bajkowej postaci z dawnych mitów i podań.

Postacie
1) Zarządca lasu (Hayate Ayasaki)

Mapa
*klik* (jakby była potrzebna, to proszę pisać)

Inne
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 552
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Las Pamięci

Postprzez Toshiro » 25 cze 2019, o 02:33

Mężczyzna zadał bardzo trafne pytanie, na które jak na razie nie znali odpowiedzi, aczkolwiek mogli już całkiem dużo podejrzewać. Ta cała krew, ten dół, w którym były te wszystkie flaki, modlitwy, o których wspominała staruszka, a nikt tak na prawdę nie chciał jej wierzyć. Czerwona jucha w dole mówiła jednak sama za siebie, najprawdopodobniej mieli do czynienia z jakimś kultem, czy sektą. Jak dobrze większość ludzi wie, takim nie trzeba zbyt wiele, aby przelać krew. Fanatycy istnieli od zawsze i za byle co byli w stanie zrobić najgorsze rzeczy, takie, do których sam diabeł nawet nie chciałby się przyznać. Sceneria, w której się znaleźli nie należała do najprzyjemniejszych, ba, był to widok wręcz z horroru, który mógł się jedynie przyśnić jako koszmar. Pomimo tego należało działać. Martwił się tylko, że zarówno Hayate jak i Misae nie będą w stanie zdzierżyć tych widoków i będzie zdany tylko i wyłącznie na siebie. Wtedy gdyby jednak ktoś się pojawił i ich napadł... Mógłby się zrobić z tego spory problem.
Jednak jak na razie białowłosa wydawała się nie być w ogóle poruszona tym co się tutaj znajdowało, albo po prostu z jakiegoś powodu jeszcze tego nie dostrzegła. W każdym razie udało im się w końcu wejść do środka i zobaczyć... totalny syf, który tam panował, aczkolwiek był to bardzo świeży syf. Pomimo nieporządku, który tutaj panował było widać, że ktoś całkiem niedawno tutaj urzędował. Jakieś drewno, metalowe rzeczy, normalnie ktoś urządził sobie tutaj niezły rewir, aczkolwiek chyba nie zastali gospodarza w domu, a szkoda, bo przynajmniej mogliby rozwiązać ten problem raz na zawsze. W miarę jak przemieszczali się po budynku, to tak na prawdę nie odkryli niczego ciekawego. Dopiero kiedy Ayasaki spojrzał w stronę sufitu odkryli coś ciekawego. Był to napis, który mógł znaczyć tak na prawdę wszystko. Choć nietrudno było się domyślić, że najbliżej było temu do jakichś kultów... A konkretniej takich, którzy wyznając jakieś bóstwo związane z lisem. Toshiro przyłożył dłoń do brody zastanawiając się nad możliwym znaczeniem tych słów. Jednak nic nie przychodziło mu do głowy.
Gdy tak nad tym rozmyślał, to nagle usłyszał jakieś dźwięki. Teren został wcześniej sprawdzony przez Misae, więc nie spodziewał się jakichś silniejszych przeciwników. Od razu postanowił podejść i zobaczyć co wydaje takie odgłosy. Okazało się, że jest to nic innego jak... List. Tylko jego uszy były jakieś nienaturalnie duże, oprócz tego był w opłakanym stanie. Czarnowłosy skrzywił się lekko widząc zwierzę trzymane w klatce.
- Eh... Nie spodziewałem się tutaj jakichś żywych zwierząt i to w takim stanie. Nie znam się za bardzo, ale wygląda słabo. Myślę, że chociaż powinniśmy go wypuścić, albo jeśli ktoś z Was się zna na zwierzętach, to możecie spróbować mu pomóc. - powiedział zwracając się zarówno do Misae jak i Hayate.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 417
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Las Pamięci

Postprzez Misae » 25 cze 2019, o 03:46

Sprawa nie wyglądała za ciekawie, a dziewczyna nie miała wcześniej do czynienia z niczym podobnym więc o ile Toshiro miał podobne pojęcie co do niej to jedynym odpowiednim do wyciągania wniosków mógł być zarządca. Ale czemu się dziwić? Oni od początku mieli tylko stanowić zaplecze zbrojne. Choć dziewczyna nie zamierzała się poddawać i szukała coraz to nowych wyjaśnień dla nowej sytuacji - jakoś to kobieca ciekawość nie chciała dać się nakarmić.
-Może to kłusownicy polujący na jakiś rzadki gatunek? Nie znam tutejszych zwierząt.. są tu jakieś cenne okazy? - zapytała. Mimo, że nikt w jej rodzinie nie parał się łowiectwem wiedziała, że są osoby, dla których cenny okaz zwierzyny może być trofeum warte takich ilości Ryo o których sama nawet nie śniła. Nawet jeżeli się z tym nie zgadzała i było to okrutne to cóż miała powiedzieć - sama też jadła mięso, ale zabijać inne istotny dla zabawy a nie z konieczności jedzenia? Tego już nie była w stanie na spokojnie pojąć.
Myśli kunoichi szybko jednak musiały zejść na nowy tor kiedy zbliżyli się do dziwnego budynku. Musiała zachować pełne skupienie, a rozprawy na temat moralności lub jej braku postanowiła zostawić na później. Tym bardziej kiedy dostrzegła makabryczne oczko wodne, od którego zapachu poczuła, że niedawno przyjęty posiłek usilnie stara się znaleźć drogę powrotną. Poczuła jak w gardle rośnie jej wielki gula uniemożliwiająca spokojne przełknięcie ślinki. Mimo, że jako medyk przywykła do krwi i drastycznych widoków ten miał w sobie coś co obnażał jej wszystkie słabości jako człowieka. Nie był to obraz po bitwie, nie były to rany po trudnej misji... była to sadzawka prawdziwego demona. Yamanaka nie miała wątpliwości, że jej twarz pobladła w jednej chwili.
Przez chwilę jej głowę przebiegło pytanie - "Czy jestem gotowa wejść do jaskini tego diabła?" - bo jakże inaczej mogłaby nazwać kogoś kto uczynił coś takiego? Nawet nie chciała się zastanawiać ile zwierząt musiało stracić życie tamtej nocy. Aż lodowate dreszcze przebiegały te w jedną to w drugą wzdłuż kręgosłupa, aż przekroczyli próg budynku. W ułamku sekundy wszystko zaczęło jawić się już nie jak jaskinia mordercy, a zwykła speluna od której dziewczynki z dobrego domu jak ona powinny się trzymać co najmniej z daleka. Trudno powiedzieć czy poczuła ulgę, ale wielka gula w gardle powoli zaczynała maleć umożliwiając Misae zabranie głosu gdy tylko dotarli do uwięzionego w klatce stworzenia.
-Chyba mamy naszego złotego lisa... chyba Pani Ayako miała rację i mamy tu do czynienia z jakimś dziwnym kultem. Trzeba to ukrócić przecież nie można znęcać się na taką niewinną istotką... - powiedziała zbliżając się z wolna do klatki
-Nie bój się malutki... już ci nic nie grozi... - powiedziała niemal szeptem starając się uspokoić przerażoną istotkę... ale sama mu się nie dziwiła... na jego miejscu też płakałaby wniebogłosy. Od razu potem kolorowooka spojrzała na swoich towarzyszy, podejmując kolejne kroki jakby sama niesiona chwilą - Weźmy go w bezpieczne miejsce, nakarmmy i go opatrzę... w takim stanie wypuszczenie go na wolność nie zmieni jego losu - osobiście nie znała się za bardzo na zwierzętach, pomijając te na których ćwiczy się zazwyczaj podstawy technik leczących, jednak wiedziała z doświadczenia, że nie jest to stan umożliwiający radzenie sobie w dziczy
-Trzeba dopaść tych ludzi... co jeśli to nie pierwszy lis, który wpadł w ich łapy? Boję się pomyśleć ile zwierząt zginęło by... - zwiesiła głos. Nie była w stanie na głos powiedzieć choćby słowa więcej o tej makabrycznej sadzawce...

Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Las Pamięci

Postprzez Harumi » 25 cze 2019, o 18:06

43/45
„Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”
Misae & Toshiro — misja C
— Chyba nie. Nie wydaje mi się. Ot zwykłe zwierzęta. Nikt na nie nie poluje dla jakiegoś bogactwa — odparł Ayasaki. I choć szukał w głowie jakichkolwiek premiowanych gatunków, to nie znalazł nic, co mogłoby kusić potencjalnych kłusowników. A przynajmniej nie tych, którzy buszowali po Ryuzaku no Taki.
Dopiero w tym momencie wszystko zaczęło układać się w całość. Spalone drzewa, sieć, ślady na ścieżce, oczko wodne samego szatana i dziwaczna świątynia. Cała trójka w jednej chwili zrozumiała, że nic z powyższego nie było przypadkiem. Mimo początkowej ulgi związanej z rozwikłaniem zadania, to napięcie urosło do skali, jakiej świat jeszcze nie widział. Nutę goryczy dodało odnalezienie metalowej klatki wielkości chusteczki do nosa z uwięzionym nań liskiem pustynnym. Był mały, zapewne dopiero niedawno odłączono go od matki. Choć jakby się tak zastanowić, może wcale nie musieli? Ilość krwi w paskudnym oczku wodnym wskazywała na znaczącą ilość zwierząt. A idąc tropem zagadkowej modlitwy można było dojść do wniosku, że enigmatyczna sekta skupiła się na tym jednym, nieszkodliwym gatunku. Z tym wyjątkiem, że był on niezwykle ciężki do zdobycia w Ryuzaku no Taki. To z kolei tłumaczyłoby tak zażarte poszukiwania zguby. Transport, że już o samym pochwyceniu nie mówiąc, swoje kosztował. Tak samo jak łapówka na przemycanie takiej ilości zwierzyny.
— Z-zwierząt? — zająknął Hayate. Również i on nie spodziewał się czegoś podobnego. Będąc już nieomal pewnym zbliżył się ku zleceniobiorcom, choć wyraz jego twarzy wskazywał na co najmniej znaczne poddenerwowanie. Szedł więc ostrożnie, patrząc uważnie pod nogi. Posadzka w niczym nie przypominała tej z pozostałych pomieszczeń. Była czyta, zadbana, zakonserwowana. Miejsce te musiało być często odwiedzane. Pytanie, jak bardzo. Na to pytanie nie potrafił jednak odpowiedzieć. Ani w duchu, ani na głos. — Ano miała... — przyznał cierpko, kucając tuż obok metalowego więzienia. Zwierzę wydawało się przestraszone, rozpaczliwie próbowało się schować. Oczywiście, nie był to ninken ani inteligentny przywołaniec. Kierował się naturalnymi instynktami wzmaganymi przez okrutny los, który spotkał go z rąk ludzi. Dla takiej małej kuleczki nie było istotne to, czy mieli dobre serce. Byli przedstawicielami homo sapiens, a więc źli.
Hayate zelżał, choć oczy miał pełne strachu i przejęcia. Podrapał się po głowie licząc, że czyn ten przywiedzie mu na myśl jakieś cudowne rozwiązanie. Nie było to jednak możliwe. Czas działał ogromną rolę, zgodnie z pokrętną modlitwą doszedł do wniosku, że lepiej wiać stąd, póki mogą. Zadaniami tego typu winni zainteresować się lepiej wyszkoleni shinobi. Wiekowy mężczyzna był na tyle rozsądny, by nie pakować się w kłopoty na siłę. — To fenek, nigdy nie widziałem go na żywo ale... Moja żona, kiedyś narysowała podobnego. Ponoć widziała go na Pustyni. Jeśli tak jest, to zginie na wolności. Zwłaszcza w takim stanie... — to mówiąc kiwnął głową w stronę Misae. Jej pomysł zdecydowanie bardziej przypadł mu do gustu. — Masz rację młoda damo. Powinniśmy go zabrać. Wątpię, by przetrwał kolejną noc w tym miejscu. Choć na ten moment bardziej martwiłbym się o nas samych. — Wskazał brodą na jedno z okien. Zmrok niechybnie się zbliżał. Kwestia godziny, nim zjawią się te Lisie Demony. Zarządca lasu odpiął guziki górnej części munduru, uchylił klapę klatki i wyjął małą, przerażoną kuleczkę. Czym prędzej zabezpieczył go materiałem, przytulając do swojej piersi, osłanianej jedynie ciemnozieloną koszulką na krótki rękaw. — Nic tu po nas. Tą sprawą powinny zająć się odpowiednie służby. Zbierajmy się, może zdążę dostarczyć informacje do władzy nim znów rozpoczną ten makabryczny rytuał czy... coś...
Mężczyzna wyprostował plecy wstając z klęczek. Zwierzę o dziwo przestało skamleć i piszczeć. Najwidoczniej prawdą było, że takie istoty wyczuwają kto jest dobry, a kto nie. Hayate z pewnością był. Nie czekał na odpowiedź ze strony młodych wojowników. Poszedł przodem mając nadzieję, że i oni podążą jego śladem. W głowie miał tylko dwie rzeczy. Pierwsza, poinformować wioskę, a właściwie wioski. Druga, znaleźć kogokolwiek, kto zajmie się tą talerzouszą bidą. Sam nie miał ani miejsca, ani czasu. Branie odpowiedzialności za drugie istnienie nie szło mu najlepiej. Odrzucił jednak tę myśl na chwilę, bowiem priorytetem było wyjść na ścieżkę nim zlecą się popaprańcy.
— Nie wiem co zrobimy z... nim — przyznał z goryczą w głosie, gdy znaleźli się na szlaku. Hayate narzucił doprawdy ciężkie tempo. W porównaniu do spacerku w stronę niewiadomego, teraz przypominał rozpędzonego konia wyścigowego. — Na pewno nie jest pierwszy. Wioska prędzej czy później wyśle kogoś na pustynię. Jedyne co mnie martwi, to czas w jakim informacja zostanie dostarczona. Wolałbym by więcej zwierząt nie zginęło. Misae-chan, wybacz, że cię o to proszę, mogłabyś zająć się zwierzęciem? Wiem, że mogę prosić o nazbyt wiele, ale średni ze mnie opiekun. Wiosce nie są potrzebne puchate stworki, jeśli ty mu nie pomożesz, to nikt inny tego nie zrobi... Niestety.
Jeśli Misae zgodzi się na ten układ, Hayate odprowadzi ją w dogodne miejsce wraz z Toshiro. Pożegna i zapisze na kartce adres znajomego, który mieszka nieopodal dziewczyny. Poprzysięgnie, że będzie służył jej pomocą w wyprowadzeniu zwierzątka na ścieżkę zdrowia i zgodnie z umową, przekaże jej sakwę wynagrodzenia. Jeśli zaś chodzi o Toshiro, wraz z Ayasakim ruszy do siedziby władzy, gdzie złoży zeznania. Tam też zostanie mu zaproponowana kulturalna wycieczka do Sabishi w celu poinformowania tamtejszych urzędników o niecnym procederze. Co prawda, nie będzie to zlecenie płatne, niemniej jednak pokusa przygody i zrobienia czegoś z dobrego serca bywa cenniejsza, niźli jakiekolwiek złoto. W końcu tak czy tak, należało mu się wynagrodzenie od Ayasakiego, które rzecz jasna przekazał. Straty byłyby więc niewielkie.

Misae — jesteś wolna, zostałaś odprowadzona do najbliższego traktu. Nie byłaś potrzebna na zeznaniach, bowiem Hayate uznał, że lepiej będzie, jeśli natychmiast udasz się do Karmazynowych Szczytów, a konkretniej jego znajomego, by rozpocząć leczenie zwierzęcia. Oprócz sakwy z monetami dysponujesz również górną częścią munduru Zarządcy Lasu i... nowym towarzyszem!
Toshiro — Jeśli zgodziłeś się na nieodpłatne zlecenie, czym prędzej udaj się do Sabishi w celu przekazania informacji o przemycie zwierząt i tragicznym procederze. Jeśli nie, feel free. Władza po zeznaniach wypuściła cię wolno.
Słownik

Postacie
1) Zarządca lasu (Hayate Ayasaki)

Mapa
*klik* (jakby była potrzebna, to proszę pisać)

Inne
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 12 lip 2019, o 13:30 przez Harumi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 552
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Las Pamięci

Postprzez Toshiro » 27 cze 2019, o 17:41

Choć sprawa nie była do końca rozwiązana, to wszystkie ślady prowadziły tutaj, do tej makabrycznej świątyni. Miejsca, gdzie jak się okazało... Niestety nikogo już nie było i nie wiadomo nawet czy ktoś zamierzał się kiedykolwiek tutaj jeszcze pojawić. Niestety nie udało się capnąć sprawców na gorącym uczynku, aczkolwiek zgarnęli chociaż nagrodę pocieszenia w postaci fenka, o którym więcej wiedział Hayate. Napięcie, które zostało wcześniej przez to wszystko zbudowane trochę opadło. Teren był czysty, więc nie należało się już niczym martwić oprócz tego jak zapewnić bezpieczeństwo zwierzęciu, które przeżyło. Oprócz tego nie było sensu już tutaj zostawać, ponieważ powoli zapadał zmrok.
- Ma pan rację, chyba niewiele więcej tutaj zdziałamy, aczkolwiek jest już jakiś punkt zaczepienia. Mam nadzieje, że teraz władza się już tym zainteresuje i podejmie stosowne działania. - powiedział mając na myśli staw, w którym było pełno flaków. Takich rzeczy raczej się nie bagatelizuje... A przynajmniej mam nadzieję, że tym razem władza podejmie odpowiednie kroki w celu znalezienie sprawców i ich odpowiedniego ukarania. Grupa zebrała się do wyjścia, a następnie staruszek powiedział im co zamierza zrobić, a następnie czego by oczekiwał od nich. Dziewczyna zadeklarowała się, że zaopiekuje się małym stworzeniem, zaś Toshiro przypadła rola świadka przed tutejszą władzą. Nie miał z tym większych problemów, ponieważ jedyne co wiedział o zwierzętach to jak na nie polować, czy też jak je wytropić. Choć tak na prawdę stronił od tego, co coś jeść trzeba było, więc takowymi umiejętnościami nikt nie mógł pogardzić. W takich jedna sytuacjach był zupełnie bezużyteczny, jedyne co potrafił to udzielić jakiejś tam pierwszej pomocy, ale ranami to nie potrafił się za bardzo zajmować, dlatego rad był z tego, że była z nim posiadaczka niecodziennego imienia jak na klan, w którym się znajdowała. Kiedy wszystko było jasne okazało się, że każdy powinien ruszyć w swoją stronę. Cóż, ten krótki epizod na pewno zapadnie mu w pamięci choćby ze względu na makabryczne widoki. Misae wydawała mu się dość interesującą osobą i miał nadzieję, że jeszcze ich drogi kiedyś się skrzyżują. Jednak teraz nastał czas pożegnania.
- Dziękuję za owocną współpracę. Niestety zarówno Ty jak i ja musimy doprowadzić tę sprawę do końca, więc tutaj nasze drogi się rozchodzą. Gdybyś kiedyś zawitała w Daishi, to zapraszam do siebie. Jeśli popytasz o rezydencję Masaru, to ktoś na pewno Cię poprowadzi. Tymczasem bywaj. - powiedział i lekko się ukłonił na pożegnanie kiedy był już na to czas. Dziewczyna poszła w swoją stronę, zaś chłopakowi zostało jeszcze wyjaśnienie sprawy z Ayasakim na co oczywiście przystał. Na miejscu okazało się też, że nie mają za bardzo kogo wysłać do Sabishi z powiadomieniem, więc Nishiyama zadeklarował się, że może tam wyruszyć. U siebie we wiosce nie miał zbyt dużo obowiązków, Asaka z Shikaruiem, a także Masaru również zajęli się sobą i swoimi podróżami zatem nic go nie trzymało i mógł robić co mu się żywnie podoba. Taka wycieczka będzie oznaczała poznawanie świata i kolejnych ninja. Oczywiście ówcześnie poprosił o jakieś oświadczenie, że sobie tego wszystkiego nie wymyślił, jakiś list czy cokolwiek i wtedy dopiero ruszył szlakiem w stronę odległych terenów pustynnych żegnając się wcześniej z Hayate i życząc wszystkiego dobrego.

z.t.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 417
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba przy dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Las Pamięci

Postprzez Misae » 28 cze 2019, o 19:53

To wszystko zdecydowanie nie podobało się dziewczynie. Jakim trzeba być potworem aby porywać i handlować takimi niewinnymi stworzeniami. Misae widziała w swoim życiu może mniej niż wiele kunoichi w jej wieku, jednak z takim okrucieństwem nie dane jej było się spotkać. Ten mały lisek nie był związany z ludzkimi wojnami. Nie zasłużył na to by ktoś traktował go w taki sposób. Serce jej stanęło kiedy okazało się, że nie jest to stworzenie z okolicznych lasów.
-Na pustyni? Naprawdę biedaku zaciągnęli cię aż tak daleko? - zdecydowanie w takim razie nie było opcji aby wypuścić tego małego bezbronnego fenka. Przecież zupełnie nie był przyzwyczajony do warunków tu panujących a do tego o zgrozo mógłby biedny nawet nie znaleźć dla siebie jedzenia - wszak stworzenia i tutaj i na pustyni były zupełnie inne. Misae czuła, że jeśli dalej będzie się nad tym zastanawiać to chyba zaraz serce jej pęknie.
-Tylko głupiec by nas teraz zaatakował - nawet nie chodziło o to, że sama poradzi sobie z odkryciem gdy ktoś się zbliży i będą mogli być na to przygotowani. Teraz jej zazwyczaj czyste i niezmącone negatywnymi emocjami, zdawało się być muśnięte złością. Było to dla niej obce, lecz teraz jak najbardziej wyjaśnione.
Kiedy Hayate zaproponował by dziewczyna zajęła się liskiem nie miała cienia wątpliwości co zamierza zrobić. Nawet nie musiała sięnad tym zastanawiać. Sięgnęła po klatkę przykrywając ją płaszczem aby uspokoić zwierzę.
-Proszę się nie martwić Hayate-san... zajmę się nim najlepiej jak tylko umiem. Już nic mu nie grozi... może pan na mnie liczyć - obiecała uroczyście, po czym zwróciła oczu ku swojemu dotychczasowemu towarzyszowi. Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-Dziękuję Toshiro-san... z przyjemnością skorzystam z zaproszenia, kto wie? Może to nie ostatnia nasza wspólna przygoda? - powiedziała, a w jej głosie słychać było obietnicę kolejnych dni. Pożegnała się z mężczyznami i ruszyła z nowym towarzyszem.
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 515
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Poprzednia strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron