Las w Górach

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Las w Górach

Postprzez Ryuji » 10 lip 2018, o 21:12

Ryujiemu udało się przeżyć ostatnią próbę zamachu na jego życie. Choć sam ten zamach sprowokował to nie okazał się samobójcą. Jego plan całkowicie wypalił. Pierw zamydlił oczy złodziejowi swoją dobroczynnością, później niby przypadkiem go przewrócił by ten na chwilę uciął komara. Wtedy miał czas by wszystko sprawdzić. Chwila moment i już wszystko jasne, obawy blondyna potwierdziły się. Później już zostało grać twardego i czekać na to co zrobi staruszek. Zrobił niestety źle dla siebie samego, wybrał walkę, a nie wiedział, że naprzeciw niemu stanął wielki acz niski shinobi. Sekwencja pieczęci, parę latających przedmiotów, nieszczęście, wypadek i trup złodzieja. Ostatnia część odrobinę naciągana ale efektywność ta sama czyli obezwładnienie napastnika, szkoda tylko, że na dobre.

Teraz pora na próbę uśmiercenia karzełka numer dwa. Tym razem masa napastników. Przewaga liczebna, nieznane zamiary, potężne techniki używane wcześniej, gigantyczne zwoje, najprościej mówiąc kolejny problem i to chyba poważniejszy. Tym razem metoda siłowa nie wchodzi w grę. Trzeba ruszyć głową i pobawić się w politykę. Pozostało więc lać wodę i zamydlić oczy szerokiej i niebezpiecznej publice.
-Już tłumaczę. - powiedział Ryuji podnosząc rękę do góry.
-Ten tutaj mężczyzna - wskazuje na trupa - próbował mnie wykorzystać bym mu pomógł. Wydawał mi się mocno podejrzany i gdy potwierdziłem swoje obawy ten mnie zaatakował. Nie wiedział jednak, że trafił akurat na Mnie - Pokazuje bicka - Ogólnie nie chciałem go zabijać tylko go wam wydać, ale tak się rzucał, że nie wytrzymałem.
Ryuji
 

Re: Las w Górach

Postprzez Hitsukejin Shiga » 10 lip 2018, o 23:09

Misja D 15/15
Jest soundtrack i jest pole, nie?


Rudowłosy wielkolud w malowidłach na twarzy nie wydawał się osobą którą będzie łatwo upupić byle gadką. Wyglądał raczej, patrząc po zabliźnionych ranach na rękach i facjacie, że jest raczej typem człowieka który po prostu urwie Ryujiemu głowę i nie będzie się bawił w babci sranie. Albo co gorsza, patrząc na jego gabaryty, a był on człowiekiem rozmiarów naprawdę onieśmielających - po prostu mu tą głowę odgryzie albo co. Wszystko jest możłiwe, patrząc na takiego giganta. No i ta marionetka za jego pazuchą wcale nie wyglądała na bezpieczną, tu ostrza, tam coś kapie, coś wystaje, może jakaś trucizna albo inna fanaberia co to pewnie na sam dotyk lub nawet popatrzenie zbyt blisko morduje bez litości.

Rudy wskazał dłonią wór i jego pobratymcy, w podobnym stylu ubrani, wyglądający i wyekwipowani, zbliżyli się do wora. Wysypali jego zawartość, podnosząc go bez większych problemów, a odnajdując swoje zaginione marionetki - rozwineli na ziemi wielkie zwoje i kilkoma sprawnymi pieczęciami popieczętowali w zwojach swoje skradzione dobra marionetkowe. Rudowłosy westchnął, słysząc wersję Ryujiego.
-Niech i tak będzie. Dobra robota, mały. - Jeden z jego kolegów właśnie zapieczętował trupa w zwoju. - Należy ci się coś za pomoc. - Po czym, bez zbednych ceregieli, odpiął mieszek od pasa i rzucił Ryujiemu.
-Nie błąkaj się tutaj bardziej, okej? Jak będziesz chciał wyruszyć, to mów, odprowadzimy cię z lasu. - Dodał po chwili, gdy jego ludzie skończyli robotę, znacznie milszym tonem.



Standardowe wynagrodzenie, uznaj w poście, jak chcesz, że cię "odeskortowali". Dziękuje za misję.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 1959
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Ryuji » 11 lip 2018, o 17:35

Ryuji był wniebowzięty z faktu, że udało mu się przeżyć tak ciężkie i trudne chwile. Na dodatek mimo ciągłej walki o życie, ktoś mu zapłacił za to, że przeżył. Fart nowicjusza? Głupi ma zawsze szczęście? Nieważne. Liczy się tylko fakt, że nasz karzełek ciągle żyje, rośnie w siłę i na dodatek zarabia. Grupa poszukiwawcza zabrała ciało oraz sprzęt, dla blondyna niestety nic nie zostało. Może poza podarowanymi pieniędzmi, ale Ryuji liczył na więcej. Przewaga liczebna utrudniałaby tak bardzo ewentualne negocjacje, że młodzieniec od razu zaprzestał myśleć o targowaniu się co do zapłaty. Jednak na wzmiankę o eskorcie od razu przystał. Przed całym tym młynem miał problem z opuszczeniem lasu, więc skorzystanie z pomocy kilku przewodników na dodatek silnych było wręcz obowiązkiem karzełka. Pozwolił więc się odprowadzić by na granicy puszczy ukłonić się nisko i podziękować za pomoc. Było to również pożegnanie z nowo-poznanymi panami, po cichu chłopak liczył, że ostatni raz spotkał tak groźnych ludzi. Ryuji po ostatnim słowie elegancko i z gracją odwrócił się na piętach i rozpoczął marsz w kierunku głównej osady.

z/t
Ryuji
 

Re: Las w Górach

Postprzez Keion » 5 lis 2018, o 16:32

Jak tylko wyszedłem że szpitala nie miałem zielonego pojęcia gdzie się udać, byłem przekonany że w Ryuzaku nie znajdę osoby mogącej mi pomóc. Z drugiej strony wiedziałem że poszukiwania tak wykwalifikowanego medyka mogą zając mi dużo czasu, a po wyjściu że szpitala czułem się nieco osłabiony. Jedzenie tam podawane może i było zdrowe, ale zdecydowanie nie było go wystarczająco żebym mógł się najeść i wydawało mi się że mogłem nieco schudnąć. Postanowiłem więc zacząć od najedzenia się do syta, ale niestety mój portfel świecił pustkami i nie miałem co liczyć że w mieście uda mi się najeść. Udałem więc się w kierunku góry, która widniała na horyzoncie i wokół której widziałem rozciągający się dość duży połać lasu. Chciałem upolować sobie coś do jedzenie, poza tym kiedyś słyszałem że woda z górskich strumieni jest bardzo zdrowa, a sam górski klimat i nieco wspinaczki mogłoby podbudować moje mięśnie. Jak pomyślałem tak też uczyniłem i stosunkowo szybko znalazłem się u podnóża gór, a to dlatego że pierwszy raz moja podróż to nie był zwykły spacer. Starałem sam sobie dawać wycisk trochę biegnąc, trochę skacząc po gałęziach drzew i robiąc inne głupie rzeczy po których wracałem do spaceru żeby trochę odpocząć. Niestety każda czynność która wymagała ode mnie użycia prawej dłoni dawała mi się we znaki i w końcu postanowiłem coś z tym zrobić. W tym celu wyciągnąłem z torby bandaż i owinąłem nim dłoń, co nieco dało jej wytchnienia w bólu. Pozostało mi już tylko rozejrzeć się za czymś do jedzenia, a byłem głodny niczym wilk. Zamknąłem na chwilę oczy i skupiając się na tym co słyszę udało mi się ustalić gdzie jest najbliższy strumień do którego zaraz się udałem. A że wszystkie istoty żyjące potrzebują pić wodę to też szybko udało mi się trafić na dzikie zwierzę, którym był królik, a którego udało mi się podejść na tyle bym miał pewność że nie spudłuje rzutu kunajem. Następnie wykorzystując bardzo starą metodę rozpalania ognia urządziłem sobie ognisko, nad którym przypiekałem swoją ofiarę po wcześniejszym pozbyciu się skóry.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 131
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Ame » 5 lis 2018, o 17:23

Obrazek

Misja rangi D dla Keion'a
1/15



Wcześniejsza przygoda młodzieńca nie skończyła się dla niego zbyt fortunnie. Poważnie uszkodzona ręka na pewno powstrzyma go na dłuższy czas przed podjęciem się jakiegoś poważniejszego zadania. Z drugiej strony może podziałać na niego jak zimny prysznic, zmusić do kilku refleksji nad popełnionymi błędami. Ból w dłoni będzie mu o tym przypomniał. Sam był lekarzem i wiedział, że potrzebuje kogoś bardziej doświadczonego. Być może dla Keiona będzie to początek czegoś wielkiego.
Póki co powoli dochodził do siebie na łonie natury. W szpitalu uratowali mu życie, ale rany i niezbyt obfite posiłki sprawiły, że stracił nieco krzepy. Liczył, że górskie powietrze, woda i przyroda przywrócą mu zdrowie. Mimo tego, iż kończyna nie wróciła do pierwotnej sprawności, udało mu się upolować królika, którego właśnie przyrządzał przy ognisku. Ku niezadowoleniu zwierzaka oczywiście.
Pogoda w górach nie była zbyt sprzyjająca. Większość zwierząt pochowała się w norach ze względu na porę zimową. Na takiej wysokości było to szczególnie odczuwalne. Nie licząc trzaskającego ognia i licznych tropów odbitych w śniegu chłopakowi wydawało się, że jest zupełnie sam w tej dziczy. Nic bardziej mylnego. Zawsze się znajdzie jakiś wariat.
Keion zajadając się, usłyszał tętent kopyt, co raz wyraźniejszy. Zza drzew doskonale widział leśną ścieżkę, którą sam przybył. Wydawało się, że tajemniczy jeździec zmierza z jeszcze wyższych partii gór. Ktokolwiek to był, musiał być bardzo odporny na trudy życia. Nie zapowiadało się, że medyk będzie w stanie go dostrzec w najbliższym czasie. Po prostu dźwięk bardzo się niósł i na pewno miał jeszcze kilka lub nawet kilkanaście minut na reakcję. Od czasu do czasu srebrnowłosy słyszał jakieś krzyki, które czasami brzmiały jakby miały jakiś rytm, ale daleko im do słów jakieś piosenki. Zima. Dzicz. Keion. Tajemniczy jeździec z gór. Co zrobi młodzieniec?




Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 340
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Keion » 6 lis 2018, o 11:24

Trochę potrwało nim upolowane przeze mnie mięso odpowiednio się upiekło, a ja zniecierpliwiony z trudem się powstrzymałem żeby nie zacząć jeść surowego.
Całe szczęście okazało się warte czekania bo króliczek był naprawdę soczysty i mieciutki. Poniekąd brakowało nieco przypraw i innych upiększaczy smaku, ale w końcu mogłem najeść się do syta. Jadłem nie śpiesznie przekonany że nie stanie się nic niespodziewanego bo w końcu nikogo nie było w pobliżu. Jednakże w pewnym momencie usłyszałem tętent kopyt, początkowo myślałem że to jakieś dzikie zwierze, jak sarna czy jeleń i jadłem dalej, ale dźwięk się nasilał. Zacząłem także słyszeć jakieś krzyki, byłem przekonany że ktoś się zbliża i najprawdopodobniej zjeżdża z góry. Nie było szans żebym został ominiety bo ognisko rozpaliłem stosunkowo blisko ścieżki, a o tej porze zarówno dym jak i ogień było znacznie łatwiej dostrzec. Nie wiedząc któż może się zbliżać nie mogłem pozostać bezczynny bo to było zbyt ryzykowne i postanowiłem się przynajmniej rozejrzeć. Chwyciłem mięso w żęby i zacząłem się wspinać na najbliższe drzewo, które mogło pozwolić mi na rozejrzenie się. Trochę pomagałem sobie przy tym czakrą bo nie chciałem przypadkiem zgubić mięsa, ale starałem bardziej bazować się na swojej sile fizycznej i sprawności. Będąc na szczycie dopiero zacząłem się rozglądać po dźwięku próbując ustalić gdzie może się pojawić jeździć. Tym co najbardziej mnie martwiło to były te krzyki bo mogły oznaczać że jeźdzców jest kilka, albo co gorsza to jakiś pościg.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 131
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Ame » 6 lis 2018, o 14:53

Obrazek

Misja rangi D dla Keion'a
3/15


Soundtrack:
Spoiler: pokaż



Biorąc pod uwagę, że ledwo co Keion wyszedł ze szpitala, dobrze się stało, że powstrzymał się przed pożarciem jeszcze surowego królika. W takim przypadku salmonella to najfajniejsze co może się przytrafić. Po szpitalnej diecie na pewno miło było przekąsić solidny kawał mięsiwa. Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy i królik był dobry, więc w konsekwencji się skończył. A przynajmniej powinien... to może nie był taki dobry?
Sielankę przerwał odgłos końskich kopyt gdzieś na zaśnieżonym trakcie. Chłopak był pewny, że właśnie ktoś zjeżdża z wyższych partii gór i nie zachowuje się szczególnie ostrożnie, bowiem o tym, że owy osobnik jedzie, wiedzieli już wszyscy, nie licząc głuchych mieszkańców puszczy. Młodzieniec nabył najwidoczniej dozę ostrożności po ostatnich wypadkach, gdyż zdecydował się na zabranie tego co zostało z potrawki i wspięcie się na górę, żeby zyskać lepszy widok na sytuacje i samemu ukryć się przed wzrokiem potencjalnego niebezpieczeństwa. Sprytne, dwie pieczenie na jednym ogniu, z królikiem to nawet trzy. Po chwili był jak rządowa limuzyna - na drzewie.
Z góry jego oczom ukazał się fascynujący widok. Zobaczył samotnego jeźdźca wymachującego kataną w powietrzu ponad swoją głową. Co najlepsze, wydawało się, że krzyczy przy tym sam do siebie.
- Zdejmuje kaptur, zakładam go tylko wtedy gdy idę na robotę! - tyle doszło do uszu Keiona. Zobaczył jak niewydarzony osobnik cały czas machając mieczem, drugą ręką zdejmuje kaptur, jadąc przez chwilę bez trzymanki. Chłopak dostrzegł bujną, czarną grzywę dziwnego stworzenia (nie konia, który też taką ma!), a także wąs godny największego mistrza kung fu. Nadjechał od północy. Odziany był w coś na kształt skórzanej zbroi, przy pasie miał dwa miecze. Najwidoczniej jeden do machania bez sensu nad głową, a drugi cholera wie po co. Przez to, że osobnik zdecydował się zdjąć kaptur, więcej był w stanie zauważyć. Na szczęście lub nieszczęście Keiona zauważył ognisko zostawione przy ścieżce. Mężczyzna rozejrzał się, ale nie zauważył nigdzie "gospodarza". Po chwili zauważył ślady w śniegu biegnące prosto do drzewa. Nie zsiadając z konia podjechał do drzewa, na którym siedział srebrnowłosy i obszedł je. Nie był prawdopodobnie najmądrzejszym ssakiem w tym lesie, gdyż nie przyszło mu do głowy żeby spojrzeć w górę. Jeszcze.
- Nie lękaj się, przyjacielu! Pokaż się! - zachęcał dziwak.



Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 340
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Keion » 7 lis 2018, o 15:53

Wszedłem na drzewo i kąsając królicze mięso zacząłem się rozglądać w poszukiwaniu autora tego całego hałasu. Prawie od razu w oczy rzucił mi się samotny jeździec zjeżdżający z góry i wymachujący kataną nad głową. Zdawało mi się też że krzyczał coś o zdejmowaniu kaptura, ale nie wiedziałem do kogo bo nikogo innego poza nim nie widziałem. Dopiero gdy ściągnął kaptur dostrzegłem że coś z nim było i najprawdopodobniej było to jakieś nieznane mi zwierzę. Tak czy siak zdziwiło mnie jego zachowanie, ale byłem świadom tego że wielu dziwaków chodzi po ziemi. Miałem tylko nadzieję że ten nie okaże się zagrożeniem, a mogło się tak stać bo zaciekawił się moim ogniskiem. - Całe szczęście że wziąłem mięso że sobą bo tak to mógłbym je stracić. -Powiedziałem do siebie ponownie wgryzając się w mięcho, które powoli się kończyło choć wcale nie spieszyłem się z jedzeniem. Dziwak natomiast szybko przestał interesować się ogniskiem i zaczął podążać śladami, które zostawiłem na śniegu. Drzewo na którym siedziałem było dość blisko ogniska, więc szybko do niego dotarł i zaczął je okrążać. Nie wiedziałem po co to robi, ale uważnie go obserwowałem, a ten w pewnym momencie się po prostu zatrzymał przed drzewem i przemówił. Wyglądało to zupełnie jakby zwracał się do drzewa, albo czegoś w jego wnętrzu bo spoglądał się na nie, za to wypowiedź zdawała się być skierowana do mnie. -Nikt normalny raczej nie nazwałby dopiero co spotkanej osoby przyjacielem, a szczególnie kogoś kogo nawet jeszcze nie widział. Lepiej być w stosunku do niego nad wyraz ostrożnym.-Pomyślałem zeskakując stopniowo na niższe gałęzie i zatrzymując się około 6 metrów nad ziemią, tak żeby nieznajomy unosząc głowę mógł mnie zobaczyć, ale żeby nie był w stanie mi nic zrobić.
-Jeśli do mnie mówisz to wcale się nie ukrywam, wystarczy spojrzeć nieco w górę by mnie zobaczyć.-Powiedziałem kucając na gałęzi na wszelki wypadek kumulując chakre co by się nie ześlizgnąć i dojadając do końca królicze mięso, które już powoli zaczynało robić się zimne. Niestety pora roku jak i miejsce nie sprzyjało powolnemu spożywaniu posiłków, ale ja i tak byłem zadowolony bo byłem najedzony. -Chciałeś ode mnie coś konkretnego czy też po prostu szukasz towarzystwa? -Zapytałem dość ironicznie bo to miejsce wydawało mi się ostatnim o jakim bym pomyślał szukając dla siebie towarzystwa. Chyba że chciałbym popaść w niełaskę z prawem i stać się bandytą, ale ostatnio dostałem nauczkę, że nie warto być tym złym.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 131
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Ame » 7 lis 2018, o 22:27

Obrazek

Misja rangi D dla Keion'a
5/15




Chłopak miał z góry świetny widok na rozgrywający się na ścieżce teatr jednego aktora. Nie wyglądało na to, że wszyscy są u niego zdrowi. Wymachiwanie mieczem i darcie mordy do siebie samego na pewno nie zwiastowała dobrze. W momencie gdy jeździec znalazł się prawie pod drzewem, młodzieniec zauważył liczne juki przytroczone do konia. Zupełnie jakby wybierał się na wojnę. W tym czasie Keion po raz kolejny wgryzał się w mięsko królika. Z racji zimowej pory nie było zbyt tłuste, ale i tak dał radę się upaćkać na ustach, gdyż warunki nie były zbyt sprzyjające. Ale lepiej się ubrudzić niż dać je zjeść jakiemuś wariatowi, prawda? Ten robił w tym czasie już trzecie okrążenie wokół drzewa cały czas ponawiając próby nawiązania kontaktu. Jakoś nie przyszło mu do głowy żeby spojrzeć w górę.
W tym czasie srebrnowłosy zeskakiwał na niższe gałęzie, za każdym razem zrzucając niewielkie porcje śniegu i sopli. Obcy zauważył chłopaka dopiero gdy paradoksalnie stracił wizje, bowiem odrobina puchu spadła mu na łeb. No technicznie rzecz biorąc to zauważył go dopiero, gdy strącił z twarzy pozostałości. Trochę zostało na krzaczastych brwiach i kozackich wąsach. Gdy ujrzał żywą osobę, jego buźkę rozjaśnił szeroki uśmiech. Wydawał się ignorować cierpką uwagę znudzonego chłopaka. W zasadzie wydawał się ignorować wszystko włącznie z całą rzeczywistością. Keion najwidoczniej też nie przejmował się za bardzo. Miał ważniejsze sprawy na głowie - na przykład stygnącego królika. Powoli zaczynał czuć, że jest już najedzony. Przybysz dalej uśmiechał się jak głupi do sera.
Ciszę przerwał Keion. Jego pytanie było słuszne - rzadko ktoś zachowuje się jak wariat i szuka obcych sobie ludzi. Przecież musiał mieć w tym jakiś cel.
- Wsiadaj, przyjacielu! - bez zastanowienia krzyknął jeździec, klepiąc swojego konia w zad, sugerując chłopakowi, że mogą jechać na nim we dwóch.
- Jedziemy na robotę! W sakwach jest płaszcz i kunai dla Ciebie! - wykrzyczał z dużą dozą pewności, że nowo napotykany młodzieniec bez zawahania wsiądzie na konia i wybierze się z nieznajomym w magiczną podróż cholera wie dokąd. Uśmiechnął się jeszcze szerzej, po czym założył kaptur.



Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 340
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Keion » 8 lis 2018, o 10:01

Przybysz był naprawdę dziwny, nie poprzestawał okrążać drzewa na którym byłem nawet pomimo faktu że schodząc co rusz zrzucałem mu trochę śniegu na głowę. Będąc ubrudzonym przez tłuszcz z króliczego mięsa pewnie też normalnie nie wyglądałem, ale z nim nie miałem się co porównywać. Niestety mięso już się powoli kończyło i uznałem że to co zostało nie jest dla mnie zdatne do zjedzenia. Odrzuciłem resztę gdzieś na bok i zeskoczyłem znacznie niżej tym razem zwalając na wąsacza dostatecznie dużo śniegu by pokrył cała jego twarz. Spodziewałem się gniewu, albo innej niekontrolowanej reakcji z jego strony, ale ten o dziwo dostrzegł mnie i się szeroko uśmiechnął jakby tego śniegu przed chwilą nie było. Nawet nie odpowiedział na moje pytanie tylko od razu kazał mi wsiadać na konia i jechać z nim na jakąś robotę. Spojrzałem się na niego jak na debila, ale mówił coś o płaszczu i kunaju, a ja uznałem że szuka pomocy i jest gotowy zapłacić. Niestety pieniędzy potrzebowałem, więc nie zamierzałem narzekać, ale nie chciałem też porwać się bezmyślnie. Zeskoczyłem z drzewa i skierowałem się w stronę ogniska, wiedziałem że jest zima i nic nie raczej przypadkiem nie zapłonie, ale zrobiłem to by dać sobie czas na przemyślenia i dodatkowe pytania. -Nie mogę tego tak zostawić, jest zagrożeniem dla zwierzą i lasu.-Wskazałem na ognisku czując się przy tym strasznie głupio bo nie sądziłem żeby rzeczywiście mogło być jakimkolwiek zagrożeniem, ale podszedłem i zacząłem ogarniać teren dookoła oraz zasypywać powoli śniegiem. -Może w tym czasie wytłumaczysz mi gdzie chcesz jechać i w czym mam Ci pomóc?-Spojrzałem przez chwilę na osobnika siedzącego na koniu, próbując dać mu do zrozumienia że to co robię może chwilę potrwać i że powinien skorzystać z tego czasu żeby mi co nieco wytłumaczyć. Oczywiście nie zamierzałem odmówić, ale chciałem wiedzieć w co tym razem się pakuje i czego mogę się spodziewać.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 131
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Ame » 9 lis 2018, o 17:19

Obrazek

Misja rangi D dla Keion'a
7/15




Dla postronnego obserwatora scena wydałaby się dziwna. Mężczyzna w średnim wieku próbujący wytrzepać się ze śniegu, oraz szaro-włosy młodzieniec, który skacze po drzewach jak wiewiórka, a na dodatek na buźce jest ubrudzony tłuszczem. To co zostało z królika wylądowało gdzieś w śniegu, niepotrzebne już nikomu, nie licząc padlinożerców i zdesperowanych drapieżników. Ale nie tylko królik wpadł w białe szaleństwo. Przybysz również musiał pozbyć się śniegu z twarzy i odzienia. Na jego twarzy był tylko szczery, szeroki uśmiech. Wydawał się nie zauważać tego, że Keion właśnie zrzucił na niego kilo białego puchu. Nie przejmował się absolutnie niczym. Cały czas patrzył chłopakowi prosto w oczy, jak gdyby oczekiwał, że jego polecenie zostanie natychmiast wykonane. W tym czasie młodzieniec zdecydował się ugasić ognisko, które w jego mniemaniu było zagrożeniem dla lasu.
- No jak, przecież pełno śniegu wokół, co się może stać? HAHAHAHA! - na koniec wypowiedzi zaśmiał się serdecznie, zupełnie jakby patrzył na akcje nieporadnego dziecka, które stawia swoje pierwsze kroki. Absolutnie nic nie wzbudzało jego podejrzliwości, nawet przez myśl mu nie przeszło, że być może to wybieg, aby odsunąć w czasie magiczną podróż na koniu.
- Nie zadawaj głupich pytań. Jak co zimę, idziemy walczyć z najeźdźcami! - odpowiedział z przekonaniem, był pewny, że Keion wie o czym on bredzi.
- Wyciągnąłem wnioski z zeszłorocznej porażki, najeźdźcy pokonali mnie bo mieli konie! Rozumiesz? NAJEŹDŹCY! - z dumą podniósł łeb, chcąc oznajmić światu jak dogłębnej analizy taktyki swojego wroga dokonał.
- Dlatego ja też kupiłem sobie konia! - mówiąc to poklepał zwierzaka po zadku jeszcze raz, dając szarowłosemu do zrozumienia, że to już na prawdę najwyższy czas wpakować się na konia i nie zadawać więcej dziwnych pytań.
- Odziej się w płaszcz i przygotuj swe serce! - Krzyknął dziwak. Wygląda na to, że czas stanąć do walki... z kimkolwiek by ona nie była.



Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 340
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Keion » 9 lis 2018, o 20:12

Zszedłem z drzewa i tak jak powiedziałem zacząłem przysypywać ognisko śniegiem. Dzięki temu dowiedziałem się że przybysz nie jest aż tak głupi, jak się na początku wydawało. - Ogień wciąż jest zagrożeniem dla zwierząt, ale masz rację mogę to tak zostawić bez większego ryzyka.- Powiedziałem widząc że nie nabrał się na konieczność gaszenia ognia w środku lasu zimą. Niestety mowa o walce z najeźdźcami naprawdę nie wiele mi mówiła bo nie miałam zielonego pojęcia o potyczkach odbywających się w tym rejonie. Jednakże gdy usłyszałem że koń ma dać mu przewagę poczułem wobec niego współczucie. - Coś czuję że on może srogo się przekonać o swojej pomyłce, a wtedy może być mu potrzebny medyk taki jak ja. -Uznałem że warto mu pomóc w tym co chce zrobić, gdyż może być to dla mnie jako shinobi, jak i medyka dobra praktyka. Dlatego też zostawiłem ognisko niedogaszone wytarłem brudną twarz i zorientowałem się czy niczego nie zostawiłem. - No dobra pomogę Ci, ale po drodze wytłumacz mi wszystko. Kim są Ci najeźdźcy, ilu ich jest i kim ty jesteś? Bo widzisz lubię wiedzieć komu pomagam i w co się pakuje. -Powiedziałem podchodząc do niego i energicznie wskakując na konia. Miałem tylko nadzieję że to iż zgodziłem się z nim jechać nie będzie gwoździem do mojej trumny. -A i jeśli będziesz wymachiwał tak mieczem jak wcześnie to wysiadam, nie chce żebyś przypadkiem ściął mi głowę.
Avatar użytkownika

Keion
 
Posty: 131
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 09:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Szare włosy, szczupły w miarę wysoki, ma wcięcia koloru czerwonego na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura z prawej strony na udzie i torba na lewym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?p=79323#p79323
GG: 9908468
Multikonta:

Re: Las w Górach

Postprzez Ame » 11 lis 2018, o 00:38

Obrazek

Misja rangi D dla Keion'a
9/15




Mężczyzna z uwagą i nieschodzącym z twarzy szerokim uśmiechem patrzył jak Keion krząta się wokół ogniska. Chłopak za to dokonał ważnej obserwacji. Przybysz nie był aż tak głupi jak się na początku wydawało. Czyżby okazał się ciut głupszy?
Mimo, że mu się ewidentnie spieszyło jakoś zatrzymał się przy ognisku obcego, nazwał go swoim przyjacielem, po czym obdarował go płaszczem i zaprosił do swojej teraz już dwuosobowej drużyny do walki z najeźdźcami. Równie dobrze mógł jeszcze chwile poczekać, aż srebrnowłosy ukoi swoje obawy co do losu lasu i zwierząt mieszkających w lesie. Biorąc pod uwagę porę roku, pożar mógłby wyświadczyć im przysługę - przynajmniej przestałoby być zimno. Z drugiej strony królikowi, którego upolował i pożarł wcześniej pewnie też było cieplej, ale kiepsko na tym wyszedł.
Tak czy siak, medyk jak to medyk, zdecydował się na dołączenie do dziwaka, gdyż ten zaczął bredzić coś o walce konno. Keion znał realia i wiedział, że w starciu z shinobi, koń nie bardzo może się przydać, co znaczy że prędzej czy później przybysza ktoś będzie musiał poskładać. Empatia i chęć niesienia pomocy jest ważna w tym fachu, co bardzo mu się chwali. Przynajmniej będzie miał możliwość zdobycia bezcennego doświadczenia i wpisu do portfolio. Koniec końców współczucie dla nieszkodliwego dziwaka wygrało z troską o naturę i zostało tak jak było wcześniej. Na szczęście chłopak pamiętał żeby wytrzeć brudną od tłuszczu twarz, gdyż w momencie gdy jego nowy towarzysz zacząłby podobną szopkę jak wcześniej na trakcie, wyglądaliby już całkowicie niepoważnie.
- Najeźdźcy to kanalie, z których ten świat winien być oczyszczony! - powiedział z niezachwianą pewnością w głosie.
- Ich szeregi niezliczone, a na każdego pokonanego wraca kolejny! - w jego oczach można było dostrzec pierwotną dzikość i pasję.
- Nazywam się Donō Kichotō! - przedstawiając swoją zacną personę, uderzył się przy tym wewnętrzną stroną dłoni w pierś.
- Jaka jest twoja godność, przyjacielu? - zapytał gdy młodzieniec wsiadał na konia, kompletnie ignorując uwagę o machaniu mieczem. Gdy tylko poczuł, że Keion w miarę pewnie trzyma się z tyłu, ruszył z kopyta wprost na trakt i pognał w dół. Przez całą drogę wył i krzyczał, zupełnie tak jakby chciał złamać morale przeciwnika. W końcu jechał na robotę!
W pewnym momencie magicznej podróży, chłopak zauważył, że zwalniają, gdyż przez cały ten czas mógł rozglądać się wyłącznie na boki. Dopiero siedząc za przybyszem zrozumiał jak potężna ten jest osobą. I w pewien sposób charyzmatyczną. W końcu przekonał całkowicie obcą sobie osobę do wspólnej walki przeciwko nieznanemu niebezpieczeństwu. Można powiedzieć, że przysłonił chłopakowi cały świat.
Gdy dziwak w pewnym momencie zatrzymał konia i ustawił go bokiem do celu wycieczki, Keion dostrzegł obiekt, który wyglądał na zaniedbane pole treningowe. Kilka kukieł wesoło bujało się na wietrze, lecz nie przysypał ich jeszcze śnieg. Widząc to wszystko, ekscentryczny osobnik pognał konia wprost na teren tego obiektu.


Teraz piszemy tutaj.
viewtopic.php?f=60&p=103581#p103581
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 340
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron