Zapomniane jezioro

Kraj kupiecki położony na wschód od Prastarego Lasu. Graniczy z prowincjami Midori, Sogen i Kaigan. Ryuzaku no Taki jest znane ze swojego bogactwa i szeroko zakreślonych wpływów - związane jest to z dobrym położeniem i łatwym dostępem do morza, czym nie może się pochwalić Shigashi no Kibu. Kraj ten ma bardzo żyzne gleby i przyjazny klimat, co korzystnie wpływa na jego stan. Na terytoriach tej prowincji, wśród nielicznych pagórków, można też znaleźć główną świątynię Wyznawców Jashina.

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Saburō Hokusai » 7 paź 2018, o 14:31

Chłopak w sprytny sposób uniknął atak senbonami. Dzięki temu żadna z igieł nie trafiła go,o go zadziwiło nawet nie dotknęła kosy. Wiedział już co robić. Mnich chciał go wykończyć na szybkość. Nie dawał mu wiele czasu na reakcje. Zasypanie atakami sprawiało, że wyznawca mógł nie wiele zdziałać, lecz to właśnie ta taktyka pozwoliła mu zabić tylu Jashinistów. Gdyby został trafiony jednym atakiem nie uchroniłby się od kolejnych i kolejnych, i kolejnych... aż nie nastąpiłaby jego śmierć. Właśnie w ten sposób mnich pragnął go uśmiercić. Gdy tylko o tym pomyślał jego twarz automatycznie się zmieniła. Teraz wiedział, że jeden zły ruch i będzie po nim. Uświadomił sobie, że ta walka teraz naprawdę toczy się o śmierć czy życie. Te myśli obudziły w nim uczucie podniecenia i szczęścia. W końcu stacza prawdziwą walkę. Uśmiech na jego twarzy pojawił się niemal natychmiastowo. Cieszył się. Uwielbiał walkę. Kochał ból, krew, cierpienie. Właśnie dlatego czyniło go to zagorzałym wyznawcą Jashina. Z tego też powodu zachował trzeźwy rozum. Nie panikował, nie bał się. Wiedział, że co ma być to będzie, lecz wierzył w swoje umiejętności jak i w to, że Jashin nie wybrał go bez powodu. Szybko złożył pięć pieczęci, kończąc wężem i w momencie gdy igły miały go trafić podmienił się z pniem, który znajdował się pięć metrów za przeciwnikiem. Postanowił wykorzystać element zaskoczenia i od razu zaczął biec od tyłu na swojego przeciwnika z metalową kosą w prawej dłoni. Biegł najszybciej jak mógł nie odzywając się przy tym i gdy był na tyle blisko, aby zadać cios, wziął solidny zamach i wyprowadził szybki, horyzontalny cios kosą. Miał nadzieję, że wbije się z łatwością w przeciwnika co utrudni jego dalsze ruchy lub nawet doprowadzi do jego śmierci.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 261
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Jun'ichi » 8 paź 2018, o 13:14

Próba wiary
17/30+
Saburō Hokusai - wierny sługa Boga Jashina


Z każdą kolejną sekundą docierało do Ciebie, że ta walka może być dla Ciebie faktycznym końcem. Zaciekłość wroga oraz jego dziwne umiejętności sprawiały, że zostałeś zepchnięty do obrony, ucieczki i podstępu podczas gdy łysy mnich wykonał minimalną ilość ruchów.
Zachowujące się w dziwny sposób senbony mknęły prosto na Ciebie i już widziałeś wyraźnie ich ostre końce składając ostatnią pieczęć do techniki podmiany. Pierwsza igła niemal dotknęła już Twojej twarzy, kiedy wokół całego obszaru pojawił się nagle spory kłąb białego dymu. Mnich nie widział jak składasz pieczęci (jego własne senbony przesłaniały widok) dlatego był wielce zdziwiony i lekko zdezorientowany. Dopiero po chwili jego uszu dobiegły szybkie kroki zza pleców.
Mężczyzna odruchowo zaczął odwracać się ku Tobie jednak Twoja mordercza kosa była już w ruchu i oto zmierzała poziomo w jego kierunku. Twoja kontra była bardzo szybka i faktycznie zaskoczyła przeciwnika. Niewielka odległość w jakiej się pojawiłeś oraz rozmiary kosy sprawiały, że czas na reakcje dla mnicha była bardzo ograniczony. Tym razem to on dokładnie mógł przyjrzeć się Twojemu ostrzu, które już właściwie było przy jego ciele.
Napiąłeś mięśnie by zadać jak najmocniejszy cios, kosa nie była dla Ciebie zbyt ciężka ale nagle jakby z niewiadomych ci przyczyn znacznie zwolniła, jakby natrafiła na jakąś niewidzialną przeszkodę która uniemożliwiała Ci wykonanie ataku z pełną siłą. Oczy mnicha skupione były na Twojej broni dlatego natychmiast wyłapał moment w którym straciłeś na szybkości. Tyle wystarczyło, aby ugiął lekko nogi, odchylił się do tyłu i odskoczył na nie więcej niż pół metra. Twoja kosa przeleciała przez miejsce w którym stał ale nadal czułeś, ze z jakiegoś powodu kosa stawia lekki opór przy każdym ruchu.
Teraz znowu staliście przodem do siebie, oddaleni tylko o 1,5 m jednak zza pleców mnicha nadlatywała chmura senbonów, których wcześniej uniknąłeś. Mknęły one ku Tobie w takiej formacji, aby ominąć łysego ze wszystkich stron i uderzyć prosto w Ciebie. Czas na reakcję to ok. 2-3 s.


Przepraszam za brak mapki, postaram się dodać jak będę w domu. Jeśli masz wątpliwości co do pozycji lub czegokolwiek innego - PW.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 634
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Saburō Hokusai » 9 paź 2018, o 18:27

Wyznawca szybko składał pieczęcie, aby uniknąć lecących wprost na niego senbonów. Przez chwilę zastanawiał się co je napędza, w końcu niemożliwym jest, aby leciały tak same z siebie. Może napędza je siła woli? A może... Zanim jednak odpowiedział sobie na to pytanie wolał skupić się na obecnej sytuacji. Ledwo co udało mu się podmienić z tym kamieniem, gdyby nastąpiło to dosłownie milisekundę wcześniej to już by został zadźgany milionami igieł. Byłby jak jeż. Jednak udało się i nie wiele myśląc, zaczął biec wprost na przeciwnika z kosą w rękach, aby zadać mu cios. Biegł najszybciej jak potrafił. Widać było, że przeciwnik jest strasznie zdziwiony, ponieważ nie potrafił przez chwilę określić co się właśnie stało. Chmura dymu na pewno go zdziwiła co dała wyznawcy dodatkowy element przewagi. Był blisko mnicha, lecz ten usłyszał jego kroki. Jednak cios już szedł, był wręcz pewny, że go dosięgnie i że spowoduje mu nie małą ranę. Stało się jednak coś zupełnie niespodziewanego. Kosa nagle zwolniła i to nie z jego winy, bo wcale nie zwalniał swoich ruchów. Stała się jakby lekko cięższa i wolniejsza, przez co mnich mógł odskoczyć do tyłu i uniknąć tego ataku. Nie wiedział co jest, ale miał zamiar się tego dowiedzieć. Na razie jednak musiał szybko podjąć ruchy. Nie mógł tu zginąć, bo chmura już leciała w jego stronę. Szybko odłożył kosę na plecy i zaczął formować te same pieczęcie rękoma co wcześniej tym razem zamieniając się miejscami z kłodą drewna. Gdy został przeniesiony postanowił od razu schować się za drzewem, aby mnich nie zauważył gdzie obecnie przebywa. Od razu przystąpił do działania, złożył odpowiednie pieczęcie i stworzył swojego klona. Chciał sprawdzić jak zachowają się senbony i czy polecą za nim. Wobec tego klon zaczął biec w zupełnie drugą stronę niż znajdował się mnich. Oddalał się od niego. Jeśli by to zadziałało i senbony by poleciały za klonem Saburo byłby w stanie zaskoczyć po raz kolejny rywala tym razem już go trafiając. Nie miałby też na głowie niepotrzebnych senbonów. W międzyczasie kiedy klon uciekał. Saburo postanowił rozejrzeć się w poszukiwaniu jakiś przedmiotów do podmiany w razie w.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 261
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Jun'ichi » 10 paź 2018, o 11:03

Próba wiary
19/30+
Saburō Hokusai - wierny sługa Boga Jashina


Stojąc naprzeciw mnicha, doskonale widziałeś moment zawahania w jego oczach. Zaskoczenie jakiego doznał oznaczało, że nie jest jednak panem całej tej walki, a jej wynik nie jest przesądzony i nawet jedna sekunda, jeden ruch może przechylić szalę zwycięstwa na jedną ze stron.
Byliście blisko siebie, Ty z lekko ciążącą kosą w wyciągniętych rękach, mnich na lekko ugiętych nogach jakby gotowy do obrony przed kolejnym atakiem. Ta sytuacja byłaby korzystna dla Ciebie bo to Ty miałeś czym i jak atakować jednak wszystko to psuły nadlatujące z dość dużą prędkością senbony. Kiedy mijały one mnicha, poczułeś że kosa wróciła do swojego poprzedniego stanu. Nie ciążyła już tak, nie czułeś żadnego oporu z jej strony. W tym samym momencie zacząłeś odkładać kosę na plecy by ponownie wykonać technikę podmiany jednak ponowne złożenie pieczęci okazało się procesem zbyt długim i kiedy byłeś już w połowie, fala senbonów wleciała w Ciebie z impetem powodując rozległy ból we wszystkich trafionych miejscach jednocześnie. Odgłos uderzającego o siebie metalu dobiegł Twoich uszu - to część igieł która nie trafiła w Ciebie, dosłownie przykleiła się do Twojej kosy i sztywno trzymały się jej powierzchni.
Siła z jaką natarły na Ciebie senbony, połączona z rozległym bólem sprawiła że mimowolnie opadłeś do tyłu lądując na plecach, a właściwie na kosie. Rany jakie odniosłeś nie były w prawdzie śmiertelne ani niebezpieczne dla wyznawcy Jashina, ale z jakiegoś powodu ciągle czułeś jakby igły powoli ale nieprzerwanie wbijały się coraz mocniej w ciało.
W czasie gdy ty wylądowałeś na ziemi, łysy mnich zwiększył dzielący was dystans, wykonując dwa skoki w tył, każdy po 2 m. Teraz dzieliła was odległość 5 m (jeśli spojrzysz na mapkę z poprzedniej strony, to mnich stoi dokładnie tam gdzie jest czerwony piorun z numerami "3 i 4").
Za śmierć każdego z WAS odpowiedzialna jest ta przeklęta kosa, którą sami odbieraliście tyle niewinnych istnień. Ohydna broń, ohydnych podludzi! Wymażę waszą egzystencję, a kosa stanie się symbolem upadłego kultu! - krzyknął wyraźnie zirytowany mnich. Czyżby nie spodziewał się takiego oporu z Twojej strony?
Kiedy mężczyzna wykrzyczał ostatnie słowa, poczułeś że metalowe igły już nie wbijają się coraz głębiej w ciało (każda jest już wbita mniej więcej na 2 cm w ciało), a te przyklejone do kosy odpadły i zwyczajnie zaległy na ziemi.
Usłyszałeś, że mnich sięga po co do swoich kabur i już po chwili ujrzałeś dwa, solidne, metalowe Nunchaku w jego dłoniach. Mnich zaczął rozkręcać je jakby rozgrzewał się do walki, świst jaki zaczynały wydawać był lekko przeraźliwy zwłaszcza kiedy zdało się sobie sprawę z tego, jak ciężkie musi być uderzenie tak solidnym kawałkiem metalu.


Spoiler: pokaż
Odległość między wami: 5 m
Twój stan: na klatce piersiowej, gardle oraz twarzy masz wbitych kilkadziesiąt senbonów, każdy na ok 2 cm głębokości. Ból jaki odczuwasz jest bardzo silny, ale senbony nie są w stanie uniemożliwić Ci wykonywania ruchów. Są po prostu bardzo uciążliwe, a każdy ruch z nimi w ciele będzie po prostu dużą dawką rozległego bólu.

W swoim poście możesz podejmować akcje od momentu, gdy mnich kończy swoją wypowiedź. Wtedy też pierwszy szok po trafieniu mija na tyle, abyś mógł faktycznie coś zrobić.

Wyjaśnienie: zgodnie z regulaminem nie można używać tej samej techniki raz za razem. W Twoim przypadku byłoby to Kawarimi. W obecnej sytuacji nie miało to jednak znaczenia, ponieważ w mojej ocenie czas jaki miałeś na reakcję był zbyt mały, abyś zdążył odłożyć kosę na plecy i złożyć pieczęci. Senbony nie sunęły powoli w powietrzu tylko leciały jak normalnie rzucona broń, a odległość jaka was dzieliła była stosunkowo niewielka. Dla pewności werdyktu zapoznałem się z różnymi wersjami wykonywania Kawarimi (sprawdzałem ile mniej więcej czasu trzeba na złożenie pieczęci).
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 634
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Saburō Hokusai » 10 paź 2018, o 16:55

Wyznawca czuł się pewny siebie. Pewny, że zrobi to co chciał, to co sobie zaplanował. Jednak jego reakcje były zbyt wolne, aby na czas zdążyć złożyć wszystkie pieczęcie i uchronić się przed atakiem. Był w połowie wykonywania, kiedy senbony dosłownie wbiły się w jego ciało. Poczuł ogromny ból. Zresztą nie ma co się dziwić, to nie było kilka senbonów, a cała masa. Niektóre jednak nie dotarły do jego ciała, a przylegały ściśle do kosy. W dodatku czuł przez chwilę jak senbony wbijają się coraz bardziej w jego ciało. Z bólu poleciał do tyłu upadając przy tym na ziemię. Wiedział już jednak co to znaczy. Wystarczyło wcześniej wyrzucić kosę. Działał na nie magnetyzm i po prostu lgnęły go metalowej broni wyznawcy. Gdyby wiedział wcześniej byłoby dużo łatwiej, jednak teraz już za późno było na rozpaczanie. Po krótkiej chwili senbony zaprzestały ruchu, a te które przylegały do kosy zwyczajnie opadły na ziemię. Mnich coś wykrzyczał jednak Hokusai nie za bardzo słuchał w tym momencie tego mężczyzny. Ból przy poruszaniu się był duży, w dodatku mnich wyjął nunchaku i to właśnie nim chciał walczyć. Pytaniem było czy regeneracja ciała chłopaka pozwoli na automatyczne wyjęcie senbonów z ciała. Na to pytanie nie umiał sobie odpowiedzieć, ale musiał przezwyciężyć ten ból. Mimo sytuacji uśmiech z twarzy mu nie zniknął. Teraz był jeszcze bardziej podniecony całą walką. Jego jedynym problemem było to, że ma ruchy skrępowane, ale musiał jakoś działać. Wobec tego starał się wstać i wyciągnąć swoją kosę, chciał sprawdzić czy jest tak samo ciężka jak wcześniej i czy mu już nie będzie krępować ruchów. Wiedział jednak, że ten mnich może znowu zmniejszyć szybkość jego kosy, wobec tego miał plan, który nie wie czy mu wypali, ale postanowił spróbować. Zaczął biec nie oddalając się od przeciwnika, a po prostu robiąc kółko wokół niego. Chciał tym sposobem sprawdzić czy igły będą powoli wychodzić z jego ciała dzięki regeneracji i czy będą mu bardzo ruch krępować, przy okazji obserwując cały czas uważnie swojego przeciwnika.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 261
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Jun'ichi » 12 paź 2018, o 16:15

Próba wiary
21/30+
Saburō Hokusai - wierny sługa Boga Jashina


Nunchaku które trzymał mnich kręciły się z zawrotną prędkością, wydając coraz groźniej brzmiący świst. Na pierwszy rzut oka mogło się zdawać, że mężczyzna świetnie opanował tą broń, jednak Twoje wprawne oko dostrzegło, że wykonuje on jedynie proste sekwencje ruchów, które można byłoby nazwać wręcz podstawowymi. Czy liczył na to, że zwyczajnie nastraszy Cię w ten sposób? Prawdopodobnie tak właśnie było lecz pewności nie było ku temu żadnej.
Mnich prawdopodobnie był pewien swojej przewagi, gdyż nie zareagował gdy podnosiłeś się z ziemi. Wpatrzony w Ciebie ciągle obracał bronią jakby obawiał się, że atakując pierwszy może zostać pokonany. Teraz staliście naprzeciw siebie, każdy z własną bronią w dłoniach. Tym razem kosa nie ciążyła, zdawała się tak samo ciężka jak zawsze więc mnich prawdopodobnie nie miał już nad nią kontroli.
Twoje rany po wbiciach igieł bezustannie, delikatnie krwawiły jednak czułeś, że każdy senbon powoli jest wypychany z ciała. Zanim jednak pozbędziesz się ich w "naturalny" sposób, minie jeszcze kilkanaście, może kilkadziesiąt sekund. Oczywiście każdą jedną z nich czułeś przy poruszaniu się, jednak czyż ból nie był dla wyznawców Jashina niczym nagroda?
Wreszcie wyposażony w kosę, zacząłeś biec wokół rywala który nie miał już jednak zamiaru biernie przyglądać się Twoim poczynaniom. Gdy tyko przebiegłeś pierwsze 2 m, łysy mężczyzna ruszył w Twoją stronę kręcąc obydwoma Nunchaku po obydwu swoich bokach. Zanim dobiegnie do Ciebie, miną 3 sekundy więc tym razem masz więcej czasu na reakcję lub kontratak.


Potrzebne informacje:
Spoiler: pokaż
Senbony w ciele - Twoja regeneracja sprawia, że wyskoczą one samoistnie z ciała w następnej turze (w moim następnym poście)
Kosa - nie czujesz na niej żadnego oporu, nie przyciąga ona również senbonów
Przeciwnik - jego dwa Nunchaku kręcą się niczym śmigiełka po obu jego stronach, ręce których używa zdają się prawie nie ruszać jednak widzisz że to z ich pomocą wprawia broń w taki ruch.
Odległość: gdy przeciwnik rusza z miejsca, z 5 m robi się 4,5. Ta odległość w ciągu 3 sekund zmniejszy się do kontaktu bezpośredniego.
Jeśli potrzebujesz jeszcze jakichś informacji lub ja zapomniałem czegoś uwzględnić - poproszę o PW.
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 634
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Saburō Hokusai » 13 paź 2018, o 11:06

Przeciwnik nie ruszał się gdy Saburo powoli wstawał z ziemi. Czuł ból z każdym ruchem, w końcu senbony były wbite w jego ciało na odległość paru centymetrów. Jednak co zauważył jego regeneracja wypychała senbony z jego ciała. Jeszcze mniej więcej potrwa to z parenaście sekund, ale senbony już nie będą stanowić problemu dla jego ruchów. Dodatkowo jego przeciwnik zaczął machać swoją bronią. Na początku wydawało się, że umie się nią bardzo dobrze posługiwać, jednak gdy się bardziej przyjrzał zauważył, że są to podstawowe ruchy oparte na jednym i tym samym schemacie. Biorąc kosę w dłoń biegnąć wokół rywala, jednak gdy przebiegł jakieś 2 metry, mnich zaczął biec w stronę Hokusaia. Chciał bezpośredniego starcia, pech chciał, że wyznawca Jashina zmierzał do tego od samego początku pojedynku. Nie uciekał, a gdy zauważył, że przeciwnik biegnie na niego stanął w miejscu i przygotowany do walki z nim uśmiechnął się szeroko.
- Twój błąd
Powiedział gdy przeciwnik był już bardzo niedaleko, a gdy znalazł się na wyciągnięcie kosy, automatycznie wyznawca zalał go chaotycznymi i silnymi ciosami nie dając mu odetchnąć między ciosami. Liczył na to, że jego przeciwnik w końcu popełni błąd i zostanie trafiony.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 261
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Jun'ichi » 15 paź 2018, o 14:37

Próba wiary
23/30+
Saburō Hokusai - wierny sługa Boga Jashina


Do tej pory mogło się zdawać, że to mnich rozdaje karty w tej walce. Wszystko jednak uległo zmianie, kiedy doszło do waszego bezpośredniego starcia. Łysy mężczyzna wprawdzie nie wyglądał początkowo na zaskoczonego i nawet zdołał skontrować kilka pierwszych ciosów, które dosłownie na niego wylałeś. Z każdym kolejnym widziałeś jednak, że zaczyna tracić na szybkości, jego oczy ledwo nadążały za twoimi zamachnięciami, a Nunchaku które miał za obronę odbijały się co chwilę od znacznie cięższej i stabilniejszej kosy.
W pewnym momencie Twoja kosa mknęła na rywala skierowana ku jego żebrom. Mnich oczywiście starał się odbić ostrze od dołu swoim Nunchaku, jednak wreszcie Twoja przewaga siły stała się przeważająca. Bronie wprawdzie otarły się o siebie, jednak Nunchaku uderzyło zbyt słabo, by odbić kosę. Ostrze przesunęło się jedynie po metalowej części Nunchaku i przemknęło tuż obok twarzy przeciwnika. Ten widząc jak niewiele brakowało by został trafiony, szybkim ruchem postanowił odbić się od ziemi i zwiększyć dystans do 2 m. Teraz staliście naprzeciw siebie, mnich kręcił młynki swoją bronią wpatrzony w Ciebie z lekkim niedowierzaniem. Czyżbyś był pierwszym, tak wymagającym przeciwnikiem z jakim się spotkał? Nagle na jego twarzy ujrzałeś narastające, czerwone nacięcie, z którego po chwili zaczęła ściekać strużka krwi. Mnich wiedział, że taka rana nie jest groźna, jednak wiedział też doskonale w czym specjalizują się słudzy Jashina. Z lękiem w oczach zerknął na Twoją kosę, gdzie dostrzegł całkiem wyraźnie swoją krew. Nie było jej wiele, ale tyle w zupełności wystarczyłoby, aby zakończyć żywot nawet najsilniejszego shinobi.
Nie był to jednak koniec! Zachęcony pierwszym trafieniem, ruszyłeś do kolejnego natarcia. Mnich ponownie został szybko zepchnięty do obrony, a silne cięcia zalewały go jedno po drugim. Jedynie dzięki temu, że w dłoniach dzierżył dwa Nunchaku, był w stanie wybronić się od tak szybkich ruchów. Ciągle jednak czuł ogromny nacisk przy każdym trafieniu w jego broń. Wiedział, że z każdą kolejną chwilą jego szanse na wygraną maleją dlatego postanowił zadziałać. Wyczekał moment i postanowił odbić Twoją broń jak najmocniej ku górze, by odsłonić Twój tors. Udało mu się to i widział jak kosa mknie do góry; już miał wykonać uderzenie łokciem w splot słoneczny, kiedy Twoja kosa opadła na niego z ogromnym impetem.

Mnich patrzył na Ciebie z niedowierzaniem. Był pod wrażeniem szybkości i siły z jaką posługiwałeś się swoją "przeklętą" bronią. Prawą ręką trzymał się za nową, ociekającą krwią ranę. Widziałeś, że na jego czoło zstąpił pot, a w oczach zagościł lekki strach. Czyżbyś to Ty miał teraz przewagę? A może był to tylko błysk szczęścia? Zapewne odpowiedź znali tylko bogowie dla których walczyliście, ale dla was, istot ziemskich liczyło się tylko to co widzieliście oczyma. Ty widziałeś leżącą na ziemi obok mnicha, krwawiącą, lewą rękę która wciąż jeszcze kurczowo trzymała metalowe Nunchaku.


Spoiler: pokaż
Odległość między wami 3 m (mnich po drugim oberwaniu znowu odskoczył)
Senbony - podczas całej serii ciosów jakie zadawałeś , wszystkie zdążyły wyskoczyć z ciała. Rany są prawie zagojone, nie krwawią i nie przeszkadzają w walce.
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 634
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Saburō Hokusai » 15 paź 2018, o 18:22

Wszystko uległo zmianie gdy wyznawca wraz z mnichem spotkali się w bezpośrednim starciu. Gdy Hokusai zaczął zalewać go salwą ciosów można było powiedzieć, że na początku dobrze mu szło. Skontrował nawet parę ciosów, lecz dało się zauważyć wraz z czasem, że mnich przestaje nadążać za atakami. Znacznie stracił na szybkości i jego nunchaku zaczęło się powoli cofać pod siłą jego ciosów. Jeden atak odbił całkowicie na bok jego broń i gdyby nie to, że kosa lekko skręciła to mnich został by skrócony o głowę. Odskoczył gdy tylko kosa znalazła się obok jego głowy, a wyznawca patrzył na niego z uśmiechem na ustach. Po chwili na czole mnicha pojawiło się rozszerzające się czerwone nacięcie. Na kosie wyraźnie było widać krew mnicha. Wyznawca spojrzał na to i przybliżył kosę do swoich ust. Polizał ją. Czując smak krwi w ustach zaczął się śmiać, a następnie ponownie ruszył na swojego rywala. Widać było, że się boi, a to jeszcze bardziej pobudzało Jashiniste do działania. Silne i szybkie cięcia zaczęły go zalewać jeden po drugim. Stracił pewność siebie, którą wcześniej się tak szczycił. Był świadomy tego jak skończy, jeśli nic nie zrobi. Z tego powodu wykonał kontratak. Odbijając kosę wyznawcy do góry chciał zaatakować go w splot słoneczny, jednak Jashinista nie był taki słaby. Szybko zaatakował go od góry z całą siłą. Mnich był przerażony. Na jego czole spływał pot, a prawą ręką trzymał się za lewą, która ociekała krwią. Nowa rana została nacięta poprzez poprzedni atak. Dalej trzymał swoje nunchaku w ręce. Wyznawca wiedział, że to już będzie koniec walki. Zdjął swój płaszcz i rzucił go na bok, odsłaniając tym samym wielki tatuaż wyznawców Jashina, który widniał na jego plecach. Zrobił to tylko z tego powodu, że nie chciał za bardzo pobrudzić sobie go krwią. Nawet nie zdążył dodatkowo zobaczyć, a senbony zostały już wypchnięte z jego ciała. Nie krwawił, a proste ruchy nie bolały. Chciał zobaczyć jak będzie z mocniejszymi, więc uniósł lewą rękę do góry i ścisnął. Czuł, że nie boli go już nic, więc będzie mógł teraz dokończyć walkę. Tym bardziej, że skoro senbony zostały wypchnięte to nie wystąpi już ryzyko poparzenia poprzez jego naturę chakry. Prawą ręką skierował swoją metalową kosę na plecy i spojrzał rozszerzając swoje oczy na rywala. Nie trwało to długo, ponieważ tuż po tym wskazał jakby kosą swojego rywala wyciągając prawą rękę przed siebie. Mnich mógł dostrzec, że wokół metalowej broni pojawiły się jakby lekkie napięcia wywołane poprzez elektryczność. Zaraz po tym chłopak znowu ruszył na mnicha trzymając swoją broń z boku i po raz kolejny zaatakował go serią chaotycznych i silnych ciosów. Teraz gdy kosa trafi przeciwnika, poprzez porażenie powinien nastąpić paraliż mnicha. Wtedy dużo łatwiej będzie skończyć walkę.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 261
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Jun'ichi » 16 paź 2018, o 17:38

Próba wiary
25/30+
Saburō Hokusai - wierny sługa Boga Jashina


Mnich z wyraźnym grymasem bólu na twarzy, trzymał swój mocno krwawiący kikut po lewej ręce. Ciągle wpatrzony w Twoją postać prawdopodobnie zastanawiał się co powinien teraz zrobić, skoro dał się już tak okaleczyć. Widział wyraźnie jak Twoje nastawienie do walki zmienia się, stajesz się pewniejszy siebie i odrobinę mniej ostrożny. Zrozumiał, że w pewnej chwili postanowiłeś sprawdzić swój stan po tym jak pozbyłeś się senbonów jednak gdy zauważył jak unosisz rękę z kosą ku górze, zrozumiał że nie może dłużej pozostawać biernym obserwatorem w swojej własnej grze o życie. Nic jednak nie stało w miejscu, zwłaszcza Ty - ruszyłeś pędem w stronę rywala, pewien swojej przewagi. Oczyma wyobraźni widziałeś już swoje zwycięstwo aż nagle... potężny ból przeszył Twoje ciało w okolicach żołądka. Mało byłoby powiedzieć, że zatrzymałeś się w miejscu, bo zostałeś dosłownie odepchnięty w tył na swoją poprzednią pozycję, a tam straciłeś równowagę i upadłeś na plecy (jednak kosę wciąż trzymasz w dłoni). Okazało się, że metalowe Nunchaku, które mnich trzymał w swojej odciętej niedawno ręce, zostało w jakiś sposób ciśnięte w Twoim kierunku i z wielkim impetem wbiło się w Twój żołądek.
I tym razem mnich odskoczył do tyłu, wyraźnie widząc że w bezpośrednim starciu może mieć poważne problemy. Teraz odległość między wami wynosiła już 5 m (wcześniej były 3 m). Z jego lewego barku wciąż sączyła się krew po odciętej kończynie i mogłeś mieć pewność, że z tą raną mężczyzna nie będzie w stanie długo stawiać oporu. Mimo to stał naprzeciw Ciebie ze wzrokiem osoby, która była świadoma swojego położenia - umrze tutaj, lecz powinien zabrać Cię ze sobą.
Kiedy ból w brzuchu zelżał na tyle, byś mógł zacząć się podnosić z ziemi, mnich wystawił ku Tobie swoją jedyną rękę, a z otoczenia dało się słyszeć znajomy, metaliczny dźwięk. Twoje oczy zauważyły, że oto wszystkie senbony, które wcześniej wyskoczyły z Twojego ciała, teraz ponownie zaczynały unosić się w powietrzu. Póki co unosiły się one jedynie niezdarnie i powoli obracały ostrzami ku Tobie. Nie mogłeś mieć jednak pewności, że nagle wszystkie nie wystrzelą z dużą prędkością jak miało to miejsce wcześniej.
Z ust pociekła Ci krew co najprawdopodobniej świadczyło o dość rozległych obrażeniach wewnętrznych po uderzeniu przez Nunchaku. Czym jednak były takie obrażenia dla wiernego sługi Jashina? Mnich musiał zdawać sobie sprawę z tego, że nawet takie trafienie nie zdoła Cię na długo powstrzymać.


Spoiler: pokaż
Odległość między wami: 5 m
Ty: na ziemi, na plecach, kosa w dłoni, metalowe Nunchaku leży zaraz obok ale nie porusza się
Przeciwnik: obficie krwawi, widzisz że powoli blednie
Senbony: są rozsiane po całej okolicy, najbliższe są ~1,5 m od Ciebie, najdalsze 5 m. Unoszą się niecałe 30 cm nad ziemią i zwracają ostrza w Twoją stronę.
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 634
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Saburō Hokusai » 16 paź 2018, o 19:34

Mnich uniósł kosę przed siebie wskazując nią rywala, a następnie na niego ruszył. Szczerze powiedziawszy nie widział tego. Nie wiedział nawet kiedy mnich to zrobił, jednak nagle przeszył go duży ból w okolicach żołądka. W dodatku to coś spowodowało, że chłopak pod siłą cofną się w tył stojąc tam gdzie wcześniej i przewrócił się do tyłu na ziemię. Patrząc co go uderzyło zdał sobie sprawę, że to było nunchaku. Jego plan zawiódł, bo nawet nie doszedł do skutku. W dodatku ból nie pozwalał mu przez jakiś czas nawet wstać z ziemi. Dopiero gdy trochę się uspokoił, chłopak wstał z ziemi. Miał nadzieję, że ból nie będzie go spowalniać. W dodatku mnich mnie miał już nunchaku, więc było teraz łatwiej go dopaść. Zauważył również, że mężczyzna zwiększył dystans między nimi, gdzieś na około pięć metrów. W dodatku po raz kolejny senbony, które wcześniej leżały na ziemi uniosły się i skierowały ostrza w stronę wyznawcy. Jeśli dobrze rozgryzł mechanikę działania tego, to był w stanie sprawić, że nie polecą w jego stronę, w dodatku wykorzysta ten sposób na dopadnięcie mnicha. Otóż, gdy tylko wstał z ziemi złapał mocno za rękojeść (o ile można tak to nazwać) swojej kosy i uniósł ją za plecy. Zrobił trzy szybkie kroki w przód i rzucił nią w mnicha automatycznie biegnąc za nią w kierunku przeciwnika. Senbony z tego co zauważył kierują się w stronę metalu, a nie chłopaka. W ten sposób użycie senbonów przez mężczyznę sprawi, że sam zostanie pokaleczony przez nie. Musiał też uniknąć tego ataku i nie mógł kontrolować za ten czas senbonów. A gdy uda mu się uniknąć kosy za nią biegnie rozpędzony Jashinista, który chcę uderzyć z prawej pięści wroga, która jest otoczona przez ładunek elektryczny.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 261
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Jun'ichi » 19 paź 2018, o 10:59

Próba wiary
27/30+
Saburō Hokusai - wierny sługa Boga Jashina


Poczynania mnicha zdawały się być coraz mniej przemyślane, chaotyczne i mające na celu jedynie oddalenie tego co nieuchronne - śmierci z rąk Jashinisty. Jego wystawiona do przodu ręka wyraźnie drżała kiedy wskazywał nią swój cel, do którego zmierzały posłusznie wszystkie, metalowe igły. Widziałeś w jego oczach, że z całych sił stara się skupić na swoich tajemniczych umiejętnościach kontroli igieł, a to skupienie najwyraźniej nie pozwalało mu ruszyć się z miejsca - a może to strach?
Po chwili podniosłeś się z ziemi i chwyciłeś kosę, na co rywal zareagował jedynie dziwnym grymasem twarzy. Patrzył Ci głęboko w oczy jakby wiedział, że teraz rozstrzygnie się wszystko o co walczyliście. Na jego czoło zstąpiło kilka kropel potu, a ręka zadrżała jeszcze mocniej - senbony bezustannie mknęły ku Tobie, kontrolowane jego wolą.
Czas zdawał się zwolnic kilkukrotnie; szum liści przeciągał się w nieskończoność, igły jakby zawisły w powietrzu tuż przed Twoją twarzą, zaś rzucona przed momentem kosa również zawieszona w przestrzeni, powoli sunęła ku mnichowi. Senbony nie zmieniły swojego toru lotu po tym jak cisnąłeś własną bronią - Twoje założenia okazały się błędne i tym razem to nie kosa przyciągała metal lecz mnich kontrolował je, osobiście kierując każdą prosto w Ciebie.
Wreszcie ta jedna, dłużąca się sekunda dobiegła końca, a las przeszyło kilka nieprzyjemnych odgłosów; brzęk metalu, odgłos łamanych kości, rozrywanego ciała oraz tryskającej krwi. Okoliczne ptactwo musiało wyczuć jakąś złowrogą aurę bo momentalnie poderwało się do lotu i opuściło okolicę w popłochu. Na kilka minut zapadła całkowita cisza.

Krew na ziemi zaczynała krzepnąć i wsiąkać coraz głębiej w podłoże. Między drzewami leżały teraz dwa, bezwładne ciała z których obficie sączył się czerwony płyn. Z pewnością dla przeciętnego człowieka, widok któregokolwiek z walczących byłby zbyt wielkim szokiem, na szczęście w promieniu wielu kilometrów nie było absolutnie nikogo.
Nagły haust powietrza sprawił, że poderwałeś się z ziemi ze świadomością że walka powinna wciąż trwać i może właśnie w tej sekundzie mnich wymierza Ci kolejny cios. Nerwowo rzuciłeś spojrzenie na okolicę i mogłeś stwierdzić jedno - spokój. Mnich leżał 5 m od Ciebie w ogromnej plamie krwi. Kosa którą rzuciłeś wbiła się w jego głowę i tors niemalże przecinając go na pół. Utknęła jednak w ciele i sterczała ku górze rękojeścią. Ten widok przywrócił Ci chwilowo spokój, nerwy zaczęły puszczać tak samo jak adrenalina i... wtedy poczułeś ogromny ból w całym ciele. Nie zauważyłeś tego wcześniej ale szybko pojąłeś jak wyglądała ostatnia sekunda waszej walki.
Ty rzuciłeś kosę i postanowiłeś biec na rywala jednak senbony były już zbyt blisko i falami wbijały się w Twoje ciało doprowadzając do omdlenia i upadku. W tym samym czasie mnich otrzymał cios kosą.
Ból w ciele narastał z każdą chwilą, a każdy ruch zdawał się palić ciało żywym ogniem. Senbony wbiły się bardzo głęboko, mnich musiał użyć do swojej techniki wiele chakry i silnej woli. Wiedziałeś jednak że w niedługim czasie metal i tak opuści Twoje ciało, a rany zasklepią się i znikną całkowicie. Tym właśnie była Łaska Jashina - przezwyciężaniem śmierci!
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 634
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Saburō Hokusai » 19 paź 2018, o 15:59

Widać było, że mnich zdał sobie sprawę, że tutaj niewątpliwie zginie. Miał rację, jego śmierć była już w tym momencie nieuchronna, jednak miał on jeden cel, który chciał spełnić... chciał wziąć ze sobą do grobu wyznawcę Jashina. Igły nakierowane w kierunku chłopaka pomknęły w jego stronę. To był jego ostateczny atak. Wiedział, że jak teraz go nie zabije to go nie zabije w ogóle. Wszystkie igły pomknęły w stronę Saburo. Mnich drżał ze strachu, lecz nie ma co się dziwić. Większość na jego miejscu już by się poddała, on trzymał presję, płacąc za to dużym stresem. W momencie gdy igły były w drodze Hokusai rzucił kosę w kierunku swojego przeciwnika i chciał zacząć za nią biec, aby w razie wypadku mógł dobić przeciwnika, lecz igły były za blisko. Wbijając się w jego ciało spowodowały, że chłopak stracił przytomność i runął na ziemię. Leżał tak przez jakiś czas, aż nagły haust powietrza nie zbudził go. Chwilę był zdezorientowany. Nie wiedział co się dzieje, dlaczego upadł. Spojrzał na swojego przeciwnika i zobaczył wielką kałużę krwi oraz swoją kosę, która została wbita w głowę i tors. Trochę więcej siły i kosa przecięła by go w pół. Oznaczało to, że wygrał, jednak po chwili przeszył go ogromny ból. Wszystkie igły, które wbiły się w jego ciało spowodowały większe obrażenia niż poprzednio, w dodatku wbiły się głębiej. Wobec tego Hokusai położył się na ziemi i po prostu czekał aż jego regeneracja pozwoli mu wyzbyć się metalu z organizmu, a ruchy nie będą krępowały jego ruchów. Potrwa to chwilkę, jednak wiedział, że nie musi się spieszyć. Teraz kiedy wygrał, mógł odpocząć, zasłużył na to. Pomimo bólu złożył on ręce do modlitwy, aby za chwilę wymówić pewne słowa i spojrzeć w niebo, czy chmury przejęły słońce.
- Zrobiłem to dla Ciebie, Panie.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 261
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Jun'ichi » 19 paź 2018, o 16:28

Próba wiary
29/30+
Saburō Hokusai - wierny sługa Boga Jashina


Metalowe igły dość opornie, jednak wysuwały się z Twojego ciała, z czasem wypadając jedna za druga na ziemię. Nim pozbyłeś się wszystkich, minęło jeszcze blisko 15 minut co było dość sporym czasem jak na tak stosunkowo niewielkie rany. Na szczęście w tym czasie nie zdarzyło się nic niepokojącego lub niebezpiecznego, dlatego mogłeś w spokoju napawać się zasłużonym, niełatwym zwycięstwem, a właściwie zemstą w imię Jashina i wszystkich, poległych wcześniej braci w Wierze.
Kiedy złożyłeś ręce do modlitwy, chmury faktycznie jakby z własnej inicjatywy zaczęły kłębić się nad Twoją głową, ciemnieć i przybierać na objętości. Z czasem cały las spowił mrok jak gdyby był już późny wieczór chociaż w rzeczywistości było jeszcze dość wcześnie.
Nie słyszałeś nic, wpatrzony jedynie w chmury dostrzegłeś, że w pewnej chwili zaczął z nich spadać niewielki deszcz, który obmył Twoje ciało z zaschniętej krwi. Strużki szkarłatnej cieczy sunęły po ziemi i po chwili dostrzegłeś, że z niewyjaśnionych przyczyn, cała Twoja krew stworzyła wokół kształt kultu Jashina, zaś Ty znajdowałeś się w samym jego centrum.
Kiedy patrzyłeś na krąg, na niebie rozbłysnął potężny grzmot. Huk był na tyle silny, że mimowolnie wzdrygnąłeś się, a błysk oślepił cię na moment. Kiedy w następnej sekundzie widziałeś już wszystko, doznałeś czegoś co już raz poznałeś - tajemniczy, przerażający, wwiercający się w umysł głos przy samych uszach.
Dossskolanee... Oddaj mi jego truchło... - miałeś wrażenie jakby ogromny wąż potrafiący mówić, przystawił paszczę do Twoich uszu z obu stron i wymawiał te słowa pełne nienawiści ale jednocześnie zadowolenia.
WIERNY SŁUGO! - po tych słowach z nieba lunęła prawdziwa ulewa, a niebo rozbłysło dziesiątkami piorunów. Potężny huk nie pozwalał nawet uporządkować myśli, zimno drażniło ciało, a deszcz ograniczał coraz mocniej pole widzenia jednak na tyle, byś nadal widział krwawiące truchło mnicha.
Obrazek

[color=#4080BF]

I do not want the sun to rise if she will not be there
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 634
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Zapomniane jezioro

Postprzez Saburō Hokusai » 20 paź 2018, o 13:14

Metal, który zatrzymał się w ciele wyznawcy Jashina zaczął powoli opuszczać jego ciało. Czuł ból przy wychodzeniu igieł, jednak wiedział, że to nie jest nic poważnego. Uda mu się z tego wyjść, to była tylko i wyłącznie kwestia czasu. Zanim wszystkie opuściły jego ciało minęło jakieś piętnaście minut. Po tym czasie ruszył parę razy ręką, aby sprawdzić czy dalej ból utrzymuje się w ciele. Nie odczuł go, a nawet jeśli to niewielki. Nie przeszkadzał on w niczym, a na pewno nie w modlitwie. Wobec tego chłopak złożył ręce do modlitwy, a chmury nagle zaczęły kłębić się nad jego głową, ciemnieć i przybierać na objętości. Cały las został spowity w mroku mimo, że nie była to późna godzina. W pewnym momencie z nieba zaczął spadać niewielki deszcz. Chłopak domyślał się już co to znaczy, znowu spotka się ze swoim bogiem... Jashinem. Deszcz obmył jego ciało z krwi, która już zdążyła zaschnąć do tego momentu. Ciecz sunęła się po ziemi, aż nie stworzyła wokół kształt kultu Jashina, a wyznawca leżał w samym centrum tego znaku. Gdy patrzył na krąg nagle potężny grzmot rozległ się na niebie. Był on na tyle silny, że przez chwilę chłopak się wzdrygnął, a błysk go oślepił. Gdy wrócił mu wzrok, usłyszał po raz kolejny ten sam głos, który wcześniej do niego przemawiał. Był to Jashin. Głosem demonicznym, pełnym nienawiści przemówił do wyznawcy. Mimo tego można było usłyszeć lekkie zadowolenie w barwie jego głosu. Oznaczało to, że się cieszył, był zadowolony, że Jashinista podołał wyzwaniu. Kazał oddać mu truchło i tak chłopak zamierzał. Nagle z nieba runęła potężna ulewa, a na niebie rozległy się grzmoty dziesiątki piorunów. Huk był na tyle głośny, że ciężko było usłyszeć choćby własne myśli, zimno dokuczało, a deszcz ograniczał widoczność. Mimo tego widział on ciało, które leżało na ziemi. Podszedł do niego i wyjął swoją kosę z jego głowy. Kucnął nad nim, a następnie zaczął przeszukiwać ciało, aby może odnaleźć jakieś cenne przedmioty. Gdy już to zrobił z jego krwi rękoma namalował dookoła jego ciała symbol wyznawców Jashina, następnie wbił w niego swoją kosę i zaczął odmawiać modlitwę. Podczas tego rytuału, ciało mnicha zostało rozdzielone na kilkanaście części, które leżały w symbolu symbolu Jashina.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
 
Posty: 261
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 14:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596
GG: 52075192
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ryuzaku no Taki

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość