[Misja] Osiedle Koromizu

Gracze rozpoczynający/mieszkający w Shigashi no Kibu są zobowiązani do założenia tutaj swojego domu bądź mieszkania, w którym będą mieszkać na czas pobytu w tym kraju.

[Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Shin » 14 maja 2015, o 12:09

Obrazek
Usuwając drzewa z krajobrazu: tak właśnie wygląda kawałek owej dzielnicy...

Osiedle Kuromizu zostało tak nazwane z powodu zanieczyszczeń naturalnych, które powodują, że woda pozyskiwana z tutejszych źródeł staje się po kilku dniach ciemnoszara. Mówiło się od dawna, że ma ona uzdrawiające moce, a ludzie trawieni gorączkami często doznawali uzdrowień, dzięki czemu dzielnica z pozoru martwa mogła rozbudować swoje rekreacyjne deptaki. Tu i ówdzie widać pojedyncze domy z widocznymi na bramach nazwiskami. Odległości wbrew pozorom były nieduże, ale sposób dojścia wąskimi przejściami i korytarzykami był nie do pozazdroszczenia.

----------==========+==========----------


7/15

Wszedłeń na teren osiedla, które wydało Ci się przestrzennym labiryntem. Mimo to wiedziałeś, że wszystkie drogi prowadzą do środkowego podestu, gdzie można zastać różnego rodzaju obwoźnych kupców, żebraków, ale i artystów ulicznych wszelkiego pokroju. Turyści chętnie im płacili, a Ci służyli nie tylko zapewniając dobrą rozrywkę, ale także pokazując drogę do różnego rodzaju lokacji, których umiejscowienie było często nieoczywiste. Może warto by tam zajrzeć? A nóż po drodze znajdziesz jakieś nazwisko? Musisz jednak uważać - złodzieje nigdy nie śpią, a szczególnie na tak często uczęszczanych przez turystów szlakach i gęsto zaludnionych miejscach!
Shin
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Ryōichi » 14 maja 2015, o 17:44

Nie omieszkałem zauroczyć się tym miejscem. Przepiękna dzielnica, okolice. Cud, miód, malina. Szedłem wolno, bo i po co miałem się śpieszyć, a tak przynajmniej mogłem dzielić uwagę między urokliwością dzielnicy i moim towarem. Oczywistym jest, że trochę ciążył mi na plecach, wszakże byłem bardzo słabym człowiekiem. Co jakiś czas zatrzymywałem się by złapać trochę oddechu. Okolica przypominała niekończący się labirynt. Motyw labiryntu w moim życiu pojawiał się nie raz nie dwa, dlatego też dość sprytnie odnajdowałem się w niewielkich uliczkach.
"Osiedle Koromizu... Tutaj muszę znaleźć trzy, bardzo ważne persony. Ohga, Umiko i Arata Kumojin. To są moje cele, muszę je znaleźć, mam nadzieje, że ludzie będą na tyle mili i powiedzą mi co i jak" - doskwierał mi ból ramion i pleców, ale cóż. Zadanie to zadanie - trzeba zrobić. Gdy byłem już w miejscu, gdzie mogłem się czegoś doweidzieć, postanowiłem podejść do byle jakiego przechodnia i zapytac wpierw o panią Ohoga.
Ryōichi
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Shin » 14 maja 2015, o 19:10

8 / 15

Chłopiec nie czekał zbyt długo, postanowił się zapytać o lokalizację przypadkowego przechodnia. Osiem minut czekał, zanim zobaczył biegnącego małego chłopca, na oko dziesięciolatka, którego - z braku innej możliwości - spuytał o drogę.
- Pani Ohga? Ah, ta *miła* starsza pani - powiedziało dziecko, smiejąc się sarkastycznie widocznie nie bez wyraźnej przyczyny - Musisz iść tam, w lewo, w prawo, w lewo i koło drzewa i w prawo czerwonym podestem. Ale radzę Ci przygotować zatyczki do uszu - powiedział, smiejąc się do rozpuku, uciekając w sobie tylko znaną stronę. Zawiał zimny wiatr, każąc Ci zbierać się do drogi. Znałeś drogę, więc teraz pozostało rozgłosić dobrą nowinę!
Shin
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Ryōichi » 15 maja 2015, o 12:02

Na całe moje szczęście, bardzo szybko znalazłem przyjaznego chłopczyka, który wytłumaczył mi dokładnie gdzie mieszka mój pierwszy cel mojej nudny. Czułem, że zaraz plecy mi odpadną. Wolnym krokiem kroczyłem dokładnie tak jak chłopczyk mi nakazał. "Nie chce mi się już. Ciekawe ile za to zarobie. Trzeba następnym razem pytać się zleceniodawców." - po chwili dodałem w mysli. "Lewo i... jestem!" - pełen radości wywnioskowałem. Gdy tylko znalazłem się tam gdzie powinienem, pełen radości powiedziałem:
- Dzień... dobry? - rzecz jasna niemrawo, bo jakby inaczej. Kropla poty ino spadła mi z czoła prosto na ziemię.
Ryōichi
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Shin » 15 maja 2015, o 18:28

9 / 15

- Co tak długo? Przez Was nie jadłam nic od wtorku! Żebyś mi się więcej nie spóźnił, bo przegonię i jeszcze napiwku nie dam! Kiedyś to nikt się pierwszego dnia nie spóźniał, bo ludzie mieli... - powiedziała groźna staruszka biorąc ciężki kosz jak gdyby było to piórko i rzucając Ryoichiemu 1 ryo. Cóż, nie dała mu nawet czasu na zadanie pytania, ale po przeciwnej stronie widniały 3 tabliczki: "Rezydencja państwa Umiko", "Pukać do oporu, dzwonek i uszy właściciela domu zepsute" oraz - co najbardziej zadziwiające - "Darmowe badanie słuchu". Co prawda po psie nie było ani widu, ani słychu, a dzwonek piszczał wskazując nieodzownie, że jest cały czas aktywny, ale nigdy nie wiadomo, czy tabliczki wywieszone na domu mówią prawdę. Cóż... zaryzykować i wejść, czy pukać do oporu?
Shin
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Ryōichi » 16 maja 2015, o 10:24

"Yare Yare..." - przeszło mi przez myśl, gdy grzebałem sobie w uchu by je odetkać. Owa panna bardzo głośno zwykła krzyczeć, stąd też dostałem po bębenkach. Na moje szczęście, dom na przeciwko miał obiecujące tabliczki. Wszakże był to jeden z tych ludzi, których szukałem. Nikt nie spodziewałby się takiego obrotu spraw, a na pewno nie ja. Szybkim krokiem podszedłem do drzwi i zapukałem głośno.
- Głuchy pryk... - burknąłem pod nosem. Właściwie nie widziało mi się nawet czekanie na reakcje przygłuchego właściciela. Dzwonek z pewnością nic by nie wskórał dlatego też niemalże odruchowo i raptownie chwyciłem za klamkę i pociągnąłem.
- Prosze pana!? - krzyknąlem nawołując jegomościa.
Ryōichi
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Shin » 16 maja 2015, o 12:37

11 / 15
Pies Unmeiów robił okropne wrażenie. Nie dość, że był to mały, bo jakiś 40 centymetrówy (gdy stał na 2 łapkach) skurczybyk, to jeszcze na dodatek okropnie głośno szczekał swoim cieniutkim głosikiem. No, i nie można zapomnieć o żółtym płąszczyku i różowych kaloszach, w które był ubrany...
- Ruizanya! - krzyknęła jakaś paniusia = A Ty kim jesteś? - spytała, gdy tylko zauważyła chłopca z torbami - Dostawca! Z tyłu jest kuchnia, postaw to przed drzwiami i się wynoś, bo jeszcze przepłoszysz naszych gości! - powiedziała gniewnie, biorąc pieska na ręce i wnosząc go do domu. Zrobiłeś, co należało, a zganiony za nieupilnowanie drzwi pracownik zamknął na klucz bramę, mamrocząc coś o podstawowym wychowaniu i czytaniu tabliczek. I tak już zostałeś na środku drogi: sam, bez nikogo obok, a jedynie z drogowskazem z napisem "Tarasy Artystów"...
Shin
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Ryōichi » 16 maja 2015, o 15:12

-- Tak jest. - odparłem nie ukrywając zbytnio mojego niezadowolenia spowodowanego brakiem szacunku jaki aż bił od owej niewiasty. Mimo to, zrobiłęm posłusznie jak kazała, postawiłem towar w wyznaczonym miejscu i wyszedłem gniewnie. Teraz czekało mnie najtrudniejsze zadanie. Znaleźć człowieka o godności Arata Kumojin. No cóż, żyć nie umierać, dlatego też już z lżejszym towarem ruszyłem wprost w wyznaczonym kierunku przez tabliczkę z drogowskazem. Nistety, nie miałem zielonego pojęcia jak wygląda, dlatego też, gdy tylko spotkam przechodnia, wypytuje go o mojego zleceniodawce. To osiedle, tutaj powinien się każdy z każdym znać, bo i czemu nie. Wszakże to sąsiedzi.
Ryōichi
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Shin » 16 maja 2015, o 20:13

13 / 15
Ryoichi nie miał szczęścia - aż do samych Tarasów Artystów nie widział ani jednego przechodnia, za to na Tarasach - tłumy! Pełno ludzi zbierało się naokoło jednej ze scen przygotowanej na występy artystów. Gwiazdą był lutnista o pseudonimie "Gwiazda Strun", którego nazwisko przypadkiem zgadzało się z nazwiskiem dostawy, którą miał dostarczyć chłopak. Mężczyzna głośno śpiewał o swojej głębokiej miłości, śpiewającej z radości przyrodzie i ćwierkających wesoło ptaszkach szarpiąc struny lutni, której dźwięki swoim czystym brzmieniem wręcz hipnotyzowały zauroczoną widownię. W końcu przestał grać, dostając owacje na stojąco, a na scene rzucano kwiaty i - tutejszym zwyczajem - drobne monety, które artysta z uśmiechem zbierał na znak szacunku do pieniędzy będącymi symbolem uznania tłumu.
W końcu zauważył Cię wśród tłumu i pomachał Ci wesoło. Nie wiedziałeś, skąd wie w ogóle o Twoim istnieniu, ale zanim się zorientowałeś artysta zabrał od Ciebie i pakunek i podziękował Ci za wykonanie zadanie. Pozostało tylko wrócić do sprzedwcy...

[ z/t viewtopic.php?f=59&t=638&p=4034#p4034 ]
Ostatnio edytowano 18 maja 2015, o 07:39 przez Shin, łącznie edytowano 1 raz
Shin
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Ryōichi » 17 maja 2015, o 12:00

Nam moje szczescie juz na samych tarasach artystów znalazłem swój ostatni cel. Ulga była nieziemska, gdy imię i nazwisko było zgodne, a ja mogłem wrócić po tej kilkugodzinnej wędrówce wprost do mojego zleceniodawcy po zasłużone pieniądze. Swoją droga to jest zabawne. Za tak błahe zadanie dostanę tak dużą nagrodę. Toć to nawet niepojęte ! Tak poza tym to mój ostatni cel przysyłki nawet nieźle grał, śpiewał czy jeden czort wie co on tam robił. Jedno jest pewne - robił to dobrze. Tak równie wracałem równie wolnym i rytmicznym krokiem jak przemierzałem świat w trakcie tej misji do moejgo zleceniodawcy. Zadowolony z dobrze wykonanej pracy, bo i co? Dobrze ją wykonałem!

z/t
Ryōichi
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 24 sty 2017, o 16:08

Nic trudnego.
Obrazek
7/15


Och Tenka... Idealny wnuczek dla babci z kotem, do tego przystojny i uprzejmy młodzieniec więc kobietę by znalazł bez większego problemu. A gdyby tak się przypadkiem zdarzyło, że właścicielką futrzaka jest miła staruszka z młodą wnuczką na wydaniu? Wnuczką piękną i mądrą rzecz jasna, a do tego całkowicie oddaną swojemu przyszłemu mężowi, o ile tylko przypadłby jej do gustu. Ktoś tak bezinteresownie miły, że zajął się przypadkowo spotkanym kotem. Ba, zaryzykował nawet jego ucieczkę (i wiele, wiele blizn po pazurach) by przywrócić jego sierści czystość. Woda wystarczyła, by pozbyć się błota i doprowadzić futrzaka do błysku. No, czystości, bo błyszczący zwierzak byłby dopiero podejrzany. Samo mycie kot znosił cierpliwie, prychnął raz czy dwa i drżał przy kroplach padających na ciało, ale w ogólnym rozrachunku wygrał z odwiecznym wrogiem. Może łudził się, że weszli do baru po mleko? No to pozostało złudną nadzieją.
Nietypowy duet dotarł na miejsce - to jest do dzielnicy żyjącej dzięki "magicznej" leczniczej wodzie. Że też żaden medyk nie zainteresował się ile prawdy drzemie w tych plotkach? No ale Tenka jest tutaj w innym celu, tyle, że miejscowi nie ułatwili mu pracy. Ruch był niewielki, ludzie zajęci byli pracą, jedzeniem obiadu czy po prostu ukrywaniem się przed mężczyzną z kotem. A blisko połowa bram miała czerwień jako barwę dominującą. Eto...?
Sarutobi Kazumi
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Tenka » 25 sty 2017, o 10:14

Idealny wnuczek dla babci, a mimo tego babci nigdy nie poznał. Takie są jednak uroki należenia do rodziny shinobi. Choć śmierć spotyka każdego, to ninja o wiele łatwiej sie na nią natknąć. Być może dlatego też niektórzy bardziej sobie cenią życie innych osób? Zlecenie, zleceniem, ale niepotrzebne odbieranie życia nie przypada już tak do gustu. Tenka należał natomiast do osób, które unikały tego jak najbardziej mogły, jednocześnie troszcząc się o innych. Tak też było z kotem, który dla wielu ludzi byłby zwyczajnym, bezdomnym sierściuchem. Dla nich znaczyłby niewiele i obchodził równie mocno. Tymczasem najstarszy z braci Kumo postanowił się nim nie tylko zaopiekować, ale także znaleźć ewentualnego właściciela lub ewentualną właścicielkę. Ostatecznie był nawet gotów do zaadoptowania kota. Miło w końcu mieć jakiegoś towarzysza do podróży, a jeśli jeszcze byłby futrzasty i miły w dotyku, to Tenka nie zastanawiał się nawet dwa razy. Na razie doprowadzał go jednak do należytego porządku. Błoto nie wyglądało ładnie nawet na świni, a co dopiero na czarnym czworonogu. A całkiem możliwe, że pod nim kryły się nawet jakieś rany, więc lepiej odkryć je wcześniej. Na całe szczęście okazało się, że kociak był tylko brudny i nic więcej.
Z tak przygotowanym kotem (żeby nikomu nie kojarzyło się z jego marynowaniem!) można było już ruszyć do odpowiedniej dzielnicy, gdzie sytuacja jednak nie była na tyle przyjemna, jakby mogło się wydawać. Nie dość, że Tenka nie znalazł tutaj zbyt dużej ilości ludzi, to wszyscy zdawali się go jeszcze jakoś unikać. Jakby tego było mało, to czerwonych bram było tutaj pod dostatkiem. Na twarzy najstarszego z braciu Kumo pojawił się mały grymas konsternacji.
- I co ja mam z Tobą zrobić? Zamiałcz chociaż jak szalony, kiedy podejdziemy pod Twój dom, dobra? - wiedział, że to i tak w niczym nie pomoze, ale może dzięki jakiemuś cudowi zdarzy się tak, że kot go zrozumie i pomoże w poszukiwaniach. To byłoby nie tyle miłe, co naprawdę potrzebne. Będąc jednak sceptycznym co do istnienia takich zbiegów okoliczności, Tenka i tak postanowił lekko podręczyć mieszkańców. Schemat był jeden i ten sam. Podchodził, przepraszał, że przeszkadza, wyjaśniał sytuację, a następnie pytał się czy dana osoba przypadkiem nie zna właściciela/ki tego zwierzaka. Jeśli jakiś cud ma się wydarzyć, to najlepiej jeszcze mu w tym dopomóc.
Tenka
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 25 sty 2017, o 14:56

Nic trudnego.
Obrazek
9/15


Młodzieniec po spytaniu kota, który rzecz jasna nie odpowiedział, wyruszył na zwiad wśród mieszkańców dzielnicy. Ktoś powinien kojarzyć takiego futrzaka, ne? Tym bardziej, że obroża zdecydowanie kierowała do tego miejsca. No chyba, że komuś chodziło o dzielnicę czerwonych bram i dom nazwany źródłem czarnej wody. Mało prawdopodobne, bo Początki nie były zbyt obiecujące, żadna babcia nie przyznała się do posiadania w swojej kolekcji egzemplarza grzecznie siedzącego na rękach Tenki. Mało tego, żadna nie znała innej babci do której mógłby należeć znaleziony kot. Oczywiście, napotkane dziatki (nie starzy mężczyźni) z czułością i zachwytem wpatrywały się w czystego i zadowolonego z siebie mruczącego łowcy. Chciały głaskać, nazywać, przytulać - ale żadne nie przyznało się do bycia jego właścicielem. Kota, nie Tenki. Czyżby zwierzak przynosił pecha? Albo jego właściciel umarł i teraz to od chłopaka zależało, co stanie się z jego tymczasowym towarzyszem. Własny kot, zwłaszcza tak zadbany i grzeczny, byłby niezłym kompanem, ne? No i niektóre dziewczyny lubią koty. Choć wtedy mogą nie lubić mężczyzn.
I kiedy cała nadzieja była już stracona, wszyscy miejscowi w zasięgu wzroku i nóg zostali przepytani, właśnie wtedy kot miauknął. Nie tak, jakby mu ktoś nadepnął na ogon. Było to raczej czymś w rodzaju "Bardzo przepraszam dobry człowieku, to tutaj". W tej chwili przechodzili właśnie obok niewielkiego, ale zadbanego domku. Nie miał co prawda czerwonej bramy przed posesją, ale futrzak miauknął ponownie i niemalże skinął głową. Drzwi zamknięte, na ławeczce pod ścianą nikogo - może właściciel/ka jest w środku? Albo Tence odbiło, bo słucha się zwierzęcia.
Sarutobi Kazumi
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Tenka » 26 sty 2017, o 12:04

W pierwszej chwili ten pomysł wydawał się naprawdę świetny. Jeśli ten przedstawiciel kotowatych ma tendencje do zwiedzania świata, a przy tym jest ona dość częsta, to na pewno tutejsi mieszkańcy powinni go kojarzyć. Nawet jeśli nie jakoś bardzo dobrze, to na jakieś przebłyski była na pewno szansa. Zresztą czarnych kotów z obrożami wcale nie powinno być tutaj tak dużo. Tenka zwiedzał już trochę Shigashi no Kibu i to był może trzeci kot, którego tutaj widział. Jeśli brać pod uwagę jeszcze kolor jego umaszczenia, to nawet pierwszy. Nadzieja najstarszego z braci Kumo zaczynała się jednak dość szybko rozpadać. Każde zadane pytanie i zagadnięty człowiek powinny go raczej przybliżać do rozwiązania, a tego, jak na złość, nie było widać na horyzoncie. Nikt niczego nie kojarzył, nikt nie znał nawet okolicy, w której ten kot mógł mieć swoje legowisko. Tenka powoli zaczynał już akceptować to, że będzie miał nowego kompana, o którego wyżywienie będzie musiał się martwić, kiedy usłyszał miauknięcie. Shinobi spojrzał zdziwiony na kota, a potem na dom. Zrobił tak ze dwa razy. Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że ten zwierzak był aż tak pojętny. Oczywiście słyszał, że zwierzęta potrafią być naprawdę mądre, ale nigdy nie przypuszczał, że aż do tego stopnia. Mimo wszystko postanowił jednak spróbować, w duchu śmiejąc się ze swojej naiwności. Kot, który rozumiał ludzką mowę do tego stopnia. Jeszcze się okaże, że jest jakimś zwierzakiem ninja, a wtedy dopiero będzie niespodzianka.
Tenka nie miał innego wyboru, jak zwyczajnie zaufać czarnemu futrzakowi. Ruszył więc w stronę zadbanego domku. Jego stan był dobrym znakiem, bowiem oznaczało to, że na pewno ktoś tutaj mieszka i zagląda. Dlatego też Kumo się w ogóle nie zrażał, bo jeśli nikogo w środku nie zastanie, to zwyczajnie nie pozostanie mu nic innego, jak usiąść na ławeczce i poczekać na właściciela lub właścicielkę mieszkania. Najpierw jednak postanowił spróbować swojego szczęścia i zapukał kilka razy do drzwi, uważnie nasłuchując czy nie ma nikogo w środku. Jeśli nie otrzyma odpowiedzi, to zajrzy też przez okna. To będzie jego ostatnia deska ratunku. W przypadku kolejnego niepowodzenia nie pozostanie mu nic innego, jak usiąść i czekać. I tak przeszedł już całkiem spory kawałek dzielnicy, więc dalsze błądzenie nie miało największego sensu. Równie dobrze mógł złapać chwilkę oddechu na tej ławeczce.
Tenka
 

Re: [Misja] Osiedle Koromizu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 26 sty 2017, o 23:42

Nic trudnego.
Obrazek
11/15


Zwierzak musiał być naprawdę inteligentny (albo to Tenka niebezpiecznie zbliżał się do zdolności rozumowania typowego dachowca). Nie ważne która z opcji była prawdziwa, a która bardziej prawdopodobna - chłopak zbliżył się do domu, rozglądając się za właścicielem. Nikt nie zaczął na niego krzyczeć, obrzucać pomidorami ani shurikenami za wtargnięcie na cudzy teren. Doko szedł więc dalej, zatrzymał się grzecznie przy drzwiach i zapukał. Pakowanie się z butami do wnętrza nieznanego sobie domu w którym mieszkać może ktoś, kto delikatnie mówiąc, nie przepada za obcymi... Ryzykowne. Ale Tenka był wzorem do naśladowania, a nie bandytą który przynosi ludziom czyste i wygłaskane do granic mruczenia koty. Tylko tyle, że cała kultura młodzieńca zdała się na nic, bo nikt nie śpieszył się otworzyć mu drzwi. Próby wsłuchiwania się, czy wewnątrz nie ma nikogo udającego, że wewnątrz nie ma nikogo nie wyszły. Nie było słychać krzątaniny, kroków, stłumionego krzyku ani niczego w tym stylu - dom był pusty. Ale dzień był ładny, a ławeczka wydawała się naprawdę miłą odmiana po podróżach z czarnym bezpańskim kotem. I tak sobie siedzieli, człowiek i nie jego pupil. Czekali, słoneczko grzało, delikatny wiatr utrzymywał temperaturę w umiarkowanych ryzach.
Wtedy też kot musiał stwierdzić, że wystarczy mu tego ciągłego leżenia, noszenia na rękach i drapania za uszkiem. Zerwał się z kolan i zniknął w ścianie. A dokładniej - wszedł do środka przez mało widoczny i przystosowany do jego wymiarów otwór. Taka kocia brama do raju kryjącego się wewnątrz. Tylko dlaczego tak nagle? Znudziło mu się towarzystwo Tenki? Jedno przeraźliwe miauknięcie było całkiem solidnym nie dla tego pytania. Czy shinobi na białym wachlarzu pomknie na ratunek futrzakowi? A może stwierdzi, że gdzieś ma pchlarza i jego durne zachowanie?
Sarutobi Kazumi
 

Następna strona

Powrót do Tereny mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość