Posiadłość Rodziny Yoshida

Gracze rozpoczynający/mieszkający w Shigashi no Kibu są zobowiązani do założenia tutaj swojego domu bądź mieszkania, w którym będą mieszkać na czas pobytu w tym kraju.

Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Hikari » 24 sie 2017, o 23:14



W środku dzielnicy mieszkalnej największą połać terenu zajmuje miejsce zamieszkania rodziny Yoshida. Cały obszar otoczony jest wysokim murem z dwoma wejściami, południowym oraz północnym w zależności w którym kierunku chcieliby wyjść. Przy nich znajduje się zawsze co najmniej jeden strażnik na którego widok można dostać od razu gęsiej skórki. Są to potężnie zbudowani mężczyźni z jedną naginatą w ręku, a drugą na plecach ubrani w kimona z złotym liściem, herbem rodzinnym. W środku jest wiele budynków których w większości z zewnątrz widać tylko dachy, do tego wnętrze jest wyłożone ścieżkami z kamieni, a dookoła panuje wszechobecna zieleń starannie pielęgnowana. Jest tam wiele drzew, parę oczek wodnych, pełno złotych elementów. Sam mur poza wyznaczaniem granic posesji występuje też w środku wraz z ścieżką odgradzając od siebie różne części całego kompleksu domków w zależności od ich przeznaczenia albo właściciela co całość tworzy dość spory labirynt. W dodatku znajdują się tam strażnicy ubrani jak Ci przy wejściach patrolujący okolice. Ma to wszystko przeszkodzić w dojściu armii do centralnego budynku w której znajduje się dom główny. To tam przesiaduje Arata Yoshida wraz z swoją najbliższą rodziną, jest to najbezpieczniejszy punkt otoczony dodatkowym murem z tylko jednym wejściem, którego tym razem nie pilnuje nikt. Plotki mówią, że wybudowany jest na całym tym terenie też podziemny mały kompleks służący za tajne przejścia dla tych najbardziej tam wpływowych, ale kto wie ile w tym prawdy.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Ayato » 25 sie 2017, o 15:51

Od ostatniego pobytu Sakaiczyka w Shigashi minęło sporo czasu – mniej więcej dwa lata, jak nie więcej. Od tamtej pory miasto sporo się zmieniło. Zawsze miał wrażenie, że kupieckie miasto na kontynencie było dużo bardziej niebezpieczne od tego nad morzem, ale teraz przechodziło samo siebie. Męczące kontrole przy wejściu do miasta sprawiły zielonowłosemu sporo problemów. Po kilku minutach dosyć głośnej kłótni, zdążył przyciągnąć uwagę wielu mieszkańców. Co druga osoba krzywo na niego spoglądała, jakby dobrze go pamiętali, chociaż pewnie widzieli się pierwszy raz. Może i dokonał tutaj dwie zbrodnie najgorszego sortu, ale przecież nikt tego nie wiedział, że jednego mężczyznę pogrzebał żywcem, przez jakieś oszustwa przy lewych interesach, a innego biedaka dobił, chociaż ten błagał o litość i oferował zapłatę, chociaż sprawiał wrażenie bezdomnego.
Jakimś cudem udało mu się wejść do miasta i pierwsze co chciał zrobić to napić się jakiejś wody po męczącej podróży. Nawet jeśli był środek letniego, to większość drzwi i okien była pozamykana, tak że ciężko obcej osobie było się poruszać.
Uwagę Akimichiego przyciągnęły ogłoszenia na słupie. Właściwie to jedno ogłoszenie, które znajdowało się praktycznie na każdej tablicy i zajmowało większość miejsca na nich, przykrywając inne – najwyraźniej mało istotne dla mieszkańców informacje. Westchnął cicho i przeczytał zawartość kartki. Czemu by nie spróbować.

Odnaleźć rodzinny dom Yoshida było dużo trudniej niż mogło się wydawać. Ludzie nie chcieli rozmawiać. Wydawali się przestraszeni i unikali jakiegokolwiek kontaktu. Dobrą godzinę błądził uliczkami miasta, zanim jakiś miły człowiek nie pokazał mu drogi. Informacja o strażnikach przed bramą chyba była najbardziej istotna ze wszystkich jakie otrzymał. Wyróżniali się na tyle, że Ayato mógł odgadnąć, że to tutaj.
-Seksi wdzianko – skomentował kimona dwójki goryli. Rozgniewał ich? Jakby się tym przejmował. Równie dobrze mogliby przywrzeć zielonowłosego do ściany i grozić śmiercią, a on i tak by się śmiał, plując im w twarz.
-Gdzie mam z tym iść? – spytał wyciągając wcześniej zerwane ogłoszenie i dosłownie przykładając je do twarzy jednego ze strażników tak blisko, że może mógł odczytać z tego trzy słowa. Może by tak po prostu im wyjebać i wejść do środka. Meh, lepiej nie ryzykować. Mogła to być niesprawiedliwa walka, dwa na jeden. Poza tym byli dobrze uzbrojeni w przeciwieństwie do dziewiętnastolatka, który wolał skakać po głowie, niż zabijać jak normalni ludzie.
Ayato
 

Re: Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Hikari » 28 sie 2017, o 14:26

~ W świecie Yakuzy ~
Misja rangi C 2/30+
Pierwsza z serii
Ayato





W mieście życie toczyło się już normalnym rytmem, po ostatnich ruchach rodziny Yoshidy pozostały przeszukania dokładne przy wejściu do środka, a tak to wszyscy o tym zapomnieli. W porównaniu od pozostałych yakuz w mieście oni nie interesowali się walką, a interesami. Przynajmniej tak głosili ludzie i to była raczej prawda, bo nie można usłyszeć o innych aferach z ich udziałem. Co do ostatniego incydentu to mikt kto współpracował nie uzyskał szkody, robiąc swoje mimo wszystko szanowali kupców, większość z nich to była ich marionetkami w tym gronie. Jedynym śladem po tym było ogłoszenie z poszukiwaniem jakiegoś chętnego. Właśnie z jednym takim dziełem przybył Ayato, dwójka strażników była spokojna jak podchodził, słowa o wdzianku zostały po prostu zignorowane, a w razie kiedy podchodził bliżej aby pomachać kawałkiem papieru przed twarzą trzymana w jednego z nich ręku naginata stanowiła maksymalny dystans na jaki można było się zbliżyć. I wiadome było, że każdy krok bliżej zwiastuje śmierć, dało się to wyczytać z pozbawionego jakichkolwiek emocji wzroku jakim on obdarowywał gościa. Paręnaście metrów od nich z tyłu szedł jakiś mężczyzna w założonym tylko na lewę ramię kimonem. Prawa strona była zdjęta i pokazywała jego tatuaże na prawej ręce oraz kawałku klatki piersiowej. Starannie przycięta czarna broda i kasztanowe włosy spięte w kitę wraz z dużym umięśnieniem przywodziły wielu na myśl samurajów. Na plecach miał zarzucony łuk i kilka strzał w kołczanie.
- Mów po co tutaj jesteś, albo przepadnij.
Wtedy też z takiej odległości musiałeś pokazać ogłoszenie i mogłeś zadać pytanie odnośnie miejsca, gdzie masz się z tym udać, ale chroniący posiadłości mężczyzna westchnął i wzruszył ramionami.
- To zgłoszenie jest już nieaktualne, ma się nim zaj...
I nim zdążył dokończyć zdanie poczuł dłoń mężczyzny wcześniej wspomnianego idącego z daleka na swoim barku. Na jego widok od razu się skłonił, po cichu niezrozumiale dla bohatera tej serii misji słowo najprawdopodobniej oddające szacunek i ostatecznie stanął na baczność cofając wcześniej wycelowaną w przybysza broń. Głos potężnego mężczyzny, najprawdopodobniej członka rodziny wychodzącego gdzieś na spacer był potężny, niemalże przerażający.
- Jesteś z tego ogłoszenia? No cóż powiedzmy, że szczęście w nieszczęściu Tobie dopisało. Z pewnego powodu zostało niedawno uznane za nieaktualne, a ja miałem się wybrać je rozwiązać, bo pojawiło się parę nowych wskazówek, ale skoro się pojawiłeś to może mógłbyś się tym zająć, a ja załatwił swoje sprawy... Widzisz... Początkowo mieliśmy szukać kogoś, kto wie coś na temat pewnej próby dostania się do naszego domu, teraz znaleźliśmy paru świadków i trzeba ich zmusić do gadania, a mi szkoda marnować na płotki czas. To jak?


Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Ayato » 28 sie 2017, o 17:09

Czasami zadawał sobie pytanie - dlaczego jeszcze rozmawia z tymi wszystkimi ludźmi? Przecież tak często okazywali się być zwykłymi idiotami. Chyba nie rozumiał społeczeństwa i nigdy nie będzie mu to dane. Dzięki temu miał chyba uzasadnienie do wszystkich swoich szaleństw. Ludzie byli po prostu za głupi, by zrozumieć zielonowłosego. Jego spojrzenie na świat było tak odmienne, że strach przyćmiewał ich umysł i panował nad ciałem.
-Po gówno – odparł, przewracając lekko oczyma. Nie był agresywny, wręcz przeciwnie. Powiedział to z wyjątkowym spokojem w głosie. No może nie do końca. Ton chłopaka wyraźnie wskazywał, że bierze strażnika za idiotę. Zwykły osiłek mający pilnować wejścia.
-Nie kurwa, z obrazka odparł spoglądając półnagiego kolesia, który najwyraźniej miał tutaj jakąś władzę. Tak był z tego ogłoszenia. To chyba logiczne, skoro trzymał kawałek papieru w ręce. Zawsze miał wrażenie, że w mafii spotyka się ludzie w miarę ogarniętych – niegłupich i ceniących swój czas. Najwyraźniej był w błędzie, bo głupim wypowiedziom nie było końca. Skoro tutaj przyszedł, to był chętny na każdą robotę, którą oferują – no, może dopóki nie chodziło o przycięcie trawnika…
-To raczej nic trudnego dostać się do środka – westchnął cicho, rozglądając się dookoła. Fajnie, może i mieli przy bramie dwóch osiłków i jakiś mur ogradzający posiadłość, ale przejście nad nią nie było żadnym wyzwaniem. Pewnie jakby się postarał, to w nocy mógłby zwiedzić całą posiadłość jak jakiś turysta. Zachowując odrobinę czujności, może nawet by na nikogo nie wpadł. –Bez urazy chłopaki, ale chujowi z was strażnicy – dodał, by jeszcze bardziej podirytować zebranych. Niespecjalnie mu na tym zależało, ale to wszystko wychodziło tak samo z siebie. Spoko miał tą swoją naginatę, ale pewnie gdyby się postarał, to może i dałby radę powalić jednego zanim w ogóle zdąży nią machnąć. Były to tylko jego przemyślenia i spekulacje, ale na bramkę chyba nikt nie stawiał swoich najlepszych ludzi.
-No spoko, czyli gdzie mam iść? – spytał już bez żadnych żartów. Po prostu przejdźmy do interesów.
Ayato
 

Re: Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Hikari » 28 sie 2017, o 23:55

~ W świecie Yakuzy ~
Misja rangi C 4/30+
Pierwsza z serii
Ayato





Twarz mężczyzny z łukiem na plecach stała się w pełni poważna na odpowiedź jakiej pozwolił sobie smarkacz. Jakoś nie lubił pyskowania i w żadnym wypadku nie miał zamiaru aby ktoś nowy sobie na to pozwalał. Jego postawa była wyniosła, jakby był ponad całą resztą tutaj obecnych. Zachowywał w pełni spokój i opanowanie, ale jego wzrok mógł niemalże zabić, jego oczy niemalże płonęły żywym ogniem. Oczywiście w przenośni. Strażnicy stali niewzruszeni, ale ich miny były lekko nawet może współczujące narobionych sobie kłopotów. A wystarczyło do nich tylko jedno zdanie. "Nie kurwa, z obrazka"
- Jeżeli jeszcze raz się tak odezwiesz pożegnasz się z życiem w najgorszy z możliwych sposobów. Uwierz mi jest ich mnóstwo, nawet takie, że Twoje ciało będzie się powoli rozpadać przez miesiące zamknięte w lochu. Daj mi tylko jedno słowo przeciwko mnie lub mojej rodzinie, a nie będę mieć żadnej litości. Rozumiemy się?
Stał i czekał aż wykonasz jakikolwiek gest, nie wyglądało aby przyjmował jakąkolwiek odmowę. Wydawał się jakby patrzył jeszcze bardziej z góry, bo był wyższy o ponad pół głowy wyższy. Wiadomo było, że skoro mogli zorganizować przeszukiwanie wszystkich co wchodzą i wychodzą z miasta mają spore kontakty. Czy przeszłoby im coś takiego na sucho? Z drugiej strony kto by tam pamiętał o życiu Ayato aby mu przeszkodzić, albo wyciągnąć od nich jakieś konsekwencje. Byłby ktoś taki? Zapadła absolutna cisza, którą mogły wypełnić tylko czyny przybyłego tutaj wyrzutka. Ukorzy się, a może pozostanie dalej butny?


Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Ayato » 29 sie 2017, o 00:33

Akimichi był bardzo ciężkim człowiekiem – i nie chodziło tutaj o wagę. Trudno było sobie podporządkować Ayato, dopóki nie dostał solidnego łomotu. Cenił sobie wolność i swobodę, więc nie miał zamiaru kłaniać się przed kimkolwiek bez przymusu. Wściekłość, która wymalowała się na twarzy łucznika, tylko bardziej bawiła chłopaka. Tak łatwo dał się podpuścić. Wystarczyły cztery słowa, by zawładnęły nim emocje. Dla młodzieńca była to oznaka słabości. Z trudem nad sobą panował. Co zrobiłyby, gdyby przyparto go do muru?
-Wiesz, że samotność, która doskwiera ludziom w takich miejscach z czasem staje się tak wielka, że człowiek zaprzyjaźnia się z podgryzającymi jego strupy szczurami – odparł i brzmiał jak najbardziej poważnie. Z kamiennym spokojem na twarzy spojrzał prosto w rozpalone oczy mężczyzny. Nie bez powodu chłopak przytoczył taką sytuację. Ciężko powiedzieć czy był tak głupi czy może nie znał już pojęcia strachu. W każdym razie nie bał się śmierci, ani cierpienia. Bardzo ciężko było go złamać, w końcu wyszedł z piekła. Gdyby teraz tam wrócił, byłby innym człowiekiem. Gorszym. Żadna groźba nie była w stanie go złamać, a tortury nie były niczym nowym. Łatwiej byłoby go po prostu szybko zabić. W innym przypadku cierpliwie czekałby na swoją zemstę.
Dziwne ciarki na plecach, podpowiadały chłopakowi, by uważał. W sumie nie było to nic dziwnego. Akimichi był jak łowca polujący na zwierzynę, tylko że jednocześnie był i przynętą. O ile strażnikami nie specjalnie się przyjmował, tak łucznika obserwował bardzo uważnie. Na wszelki wypadek był gotów do zablokowania jakiegoś przypadkowego ciosu, chociaż zwiększanie dystansu niespecjalnie mu się widziało. Byłoby to głupotą zważając na broń na jego plecach.
-Przejdziemy do konkretów? – spytał, stając na moment na palcach, by prawie zrównać się wzrostem z mężczyzną. Spoko, może i w tej całej rodzinie był gdzieś wysoko, ale Ayato do niej nie należał. Nie miał też zbytnio zamiaru do niej dołączać. Był zwykłym najemnikiem, wiec z łaski swojej niech nie traktuje chłopaka jak jednego z podwładnych. Dopóki nie płacił, nie miał żadnej gwarancji odnośnie jego lojalności.
Ayato
 

Re: Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Hikari » 30 sie 2017, o 02:22

~ W świecie Yakuzy ~
Misja rangi C 6/30+
Pierwsza z serii
Ayato





Na odpowiedź wyglądało jakby złagodniał, wrócił do tego jaki był na początku, a może to wszystko było tylko na pokaz, aby pokazać kto tutaj rządzi? Czy też rzeczywiście lont jego nerwów był taki krótki, aby tak szybko wybuchać? Dla nieznajomego to wszystko było zagadką, ale widać, że reakcja była dość dobra. Mimo to kolejne słowa przybysza nie zostawiały całkowicie tematu, a wręcz postanowił rozwinąć wątek poruszony przez przybyłego tutaj chłopaka do ogłoszenia.
- Zaprzyjaźnia o ile ma siły aby podnieść na nie wzrok, a także język którym może podzielić się tym co czuje w danej chwili, wygadać się. To by było błogosławieństwem od Boga, ale w tamto miejsce nawet stwórca boi się zaglądać przyjmując, że ktoś taki istnieje.
Uśmiechnął się przeraźliwie i wydawało się, że to koniec tematu, ale on postanowił go kontynuować.
- Trzeba mieć też szczęście, aby znalazł się tam szczur, który przerywa absolutną ciszę w której jedyne co słychać to bicie własnego serca i krążącej krwi w ciele. Fizyczny ból to jedno, ale to nie on jest najgorszy co może spotkać człowieka, on jest dopiero początkiem prawdziwych tortur, z których zostaje tylko kukła, pusty manekin bez siły nawet do zemsty. Nawet ci najbardziej uparci i wypaczeni muszą porzucić w końcu całkowicie swoje jestestwo.
Tak też zakończył już temat tortur i przez chwilę się rozejrzał po otoczeniu i to ten moment wykorzystał Ayato aby stanąć na palcach i zapytać się o konkrety odnośnie zlecenia. Łucznik ponownie przeniósł swoje spojrzenie na niego i machnął ręką aby podążać za nim obierając kierunek miasta.
- Zacznę od początku. Ogłoszenie jest nieaktualne, ponieważ właściciel baru Izarantu złapał dla nas dwójkę ludzi, którzy byli informatorami pewnych ludzi pytających się Yoshida. Nie musisz o nich wiedzieć nic więcej, jedyna informacja która mnie interesuje to dla kogo wtedy pracowali i tego właśnie miałem się od nich dowiedzieć. Jest mi to trochę nie na rękę, bo mam też inne ważne sprawy do załatwienia w mieście więc jeżeli jesteś zainteresowany to masz z nich wydobyć kto chciał się czegoś o nas dowiedzieć. W zadaniu są dwa warunki.
Zrobił chwilę przerwy aby dać czas na przeanalizowanie wszystkiego, nie było go wiele bo zaledwie parę sekund kiedy zaczął kontynuować.
- Po pierwsze nie ma opcji porażki, a po drugie mają oni przeżyć. Nie obchodzi mnie w jakim znajdą się stanie fizycznym czy psychicznym po wszystkim, mają żyć i być odprowadzeni po wszystkim do posiadłości. Jak nie będą mogli chodzić mają zostać tam przewiezieni niczym zwłoki, ale mają się tam znaleźć żywi. Nie interesuje mnie nic poza wynikami, jak to wykonasz dostaniesz swoją nagrodę pieniężną. Dalej zainteresowany?
Po wypowiedzeniu wszystkiego zatrzymał się i patrzył w twarz Ayato czekając na odpowiedź.


Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Ayato » 30 sie 2017, o 14:19

Kto tu mówił o słowach? W piekle nie było na nie miejsca. Tam tylko ból i cierpienie pozwalały się komunikować z innymi. Przez bezsilność dwa istnienia przekomarzały się kto ma bardziej przejebane. Umysł popada w taki obłęd, że sam tworzy sobie wyimaginowane szczury. Tupot ich mały stópek zlewał się z biciem serca. Tylko naprawdę silni ludzie potrafili zachować resztki świadomości pod nakryciem z nienawiści.
Akimichi westchnął cichutko. Mógł próbować przegadać mężczyznę, ale niespecjalnie widział w tym sens. Był jednym z tych popierdoleńców, których nie przegadasz, nawet jeśli mówiłbyś z własnego doświadczenia. Zaraz - czy tak właśnie nie było? Mafiozo wyraźnie miał swoje chore przekonania i nie przyjmował do siebie innych informacji, nawet jeśli był w błędzie.
Gówno prawda – tak by podsumował cały wywód mężczyzny. Na szczęście zachował to dla siebie. W jakim świecie on żył, nazywając szczura szczęściem. Ta małe bestie był wszędzie, potrafiły dostać się wszędzie. Jak bardzo by się nie starał, to nie był w stanie wyłapać ich wszystkich. Wystarczyła odrobina krwi i potu w ciemności, a tuzin czworonożnych stworzeń już krążył dookoła.
-To głupie. Chce wiedzieć o nich wszystko. Są parą? Mają jakiś bliskich?- odparł rozglądając się dookoła po całej posiadłości. Interesował go każdy szczegół, o jego przyszłych ofiarach. W ogóle mówiąc dwójkę ludzi, miał na myśli dwójkę mężczyzn, kobiet czy może faceta i laskę? Każda informacja był na wagę złota. Znaczy prędzej czy później sam by się tego dowiedział, ale wolał oszczędzić sobie nieco czasu, na głupie pytania o imię.
-Po chuj mają przeżyć? – spytał unosząc głowę na łucznika. Znaczy spoko. Akimichi ich nie zabije. Problem w tym, że jak już z nimi skończy to sami będą chcieli umrzeć. Pewnie pierwsze co zrobią po powrocie do posiadłości, to podejmą się bardzo szybkiej próby samobójczej, wiec co za różnica, jak ostatecznie i tak umrą.
-O jakiej kwocie mówimy? – spytał jak gdyby nigdy nic. Nie przeszkadzało mu zadawanie bólu i wyciąganie informacji. Właściwie to była łatwa kasa, nic tylko brać póki ciepłe. Dziwne, że wcześniej nikt nie znalazł się chętny na to zadanie. Przecież byli według Akimichiego, w najniebezpieczniejszym mieście, po tej stronie kontynentu.
Ayato
 

Re: Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Hikari » 31 sie 2017, o 11:21

~ W świecie Yakuzy ~
Misja rangi C 8/30+
Pierwsza z serii
Ayato





Poruszając się w kierunku miasta był jeszcze czas na zadanie dodatkowych pytań i Ayato zamierzał to wykorzystać. Wysłuchując całego monologu najpierw odnośnie tortur, w których uważa siebie za arcymistrza, do czego może i mieć podstawy, jednak czy on ma skuteczniejsze sposoby niż ten człowiek? Ciekawe ile razy on prowadził takie zabawy... Potem przyszło wszystko na temat zlecenia. Tutaj też młodzieniec nie przerywał, za to na koniec dopiero zadawał pytania po kolei. Im więcej wie o swoich przyszłych ofiarach tym łatwiej będzie mu ich torturować przecież, bo aby człowiek został zniszczony musi też uwierzyć, że cały świat dookoła mu znany już nie istnieje. Nie ma niczego, do czego mógłby wrócić po tym.
- Dostaliśmy wiadomość, że złapał dwójkę informatorów. Nie wiem na ich temat nic więcej, jak chcesz się czegoś dowiedzieć musisz na własną rękę, albo może właściciel baru będzie coś wiedział. Nie obchodzi mnie jak to wykorzystasz do tortur, ale jedna zasada. Niewinnym ma się nic nie stać, nie interesują mnie te płotki, które były w ich życiu kiedyś ważne. Szkoda czasu tracić na nich. Do dyspozycji masz tylko tą dwójkę, oczywiście co im powiesz o rodzinie to inna sprawa. Co byś nie powiedział w to i tak uwierzą, wydłubane oczy, zgwałcone córki.
Odpowiedź była dość sucha, wyprana z jakichkolwiek emocji, ale w trakcie jej wydawało się, że kątem oka spogląda na wyrzutka idącego obok. Nie zwracał już uwagi na ton wypowiedzi, ale nie zamierzał się też powtarzać.
- Bo ja sobie tak życzę.
Westchnął i po chwili dodał.
- Taka szybka śmierć będzie dla nich zbyt łagodna po prostu. Spędzą jeszcze rok w samotności w lochach, gdzie zostaną całkowicie pustymi skorupami i ich wypuścimy jako ostrzeżenie dla tych co chcą spiskować przeciwko rodzinie Yoshida. Wrócą, a ich rodziny nawet nie będą chciały ich znać już więcej.
Po tym wszystkim przyszło do zapłaty. Łucznik przelotnie spojrzał na niego wzrokiem, zastanowił się i dopiero wtedy postanowił mówić.
- 300 Ryo na start, jak się dobrze spiszesz może coś dorzucę, albo znajdę kolejnego. Masz czas do jutra. Trafisz sobie sam do baru Izarantu prawda? Jak nie to znajdź sobie drogę. Trzymaj to się przyda Tobie jako dowód, że jesteś od nas.
Podał w ręce emblemat taki sam jaki mieli strażnicy na swoich strojach i nie żegnając się ani nic poszedł w swoim kierunku. Zupełnie innym niż miał to zrobić Ayato.


Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Posiadłość Rodziny Yoshida

Postprzez Ayato » 31 sie 2017, o 16:00

Pomimo braku jakichkolwiek informacji, Akimichi chyba nie mógł narzekać. Liczył, że na miejscu spotka dwie osoby w pełni siły. Stopniowe łamanie ich, będzie jeszcze bardziej przyjemne. Nie uważał tak, bo był jakimś ekspertem w tej dziedzinie. Nie, wręcz przeciwnie. Nie zdarzało mu się robić tego zbyt często. Znaczy lubił zadawać ból, ale nie w celu wydobycia informacji. Miał za to inne doświadczenia. Dużo gorsze i niezbyt przyjemne. Wiele dni i nocy spędził w roli ofiary. Wiedział jak to jest, kiedy cały świat powoli znika, aż w końcu budzisz się z horroru i staje się on zwykłą rzeczywistością. Codziennością jak chodzenie do pracy. Może nie dla każdego wygląda to tak kolorowo. Inni wolą srać pod siebie i modlić się o śmierć, bo na wolność już za późni.
-Nie mam zamiaru tracić czasu na szukanie ich bliskich. Chciałem wiedzieć czy po prostu kogoś mają – to jak wykorzystałby te informacje to już inna sprawa. Może w ogóle, a może podręczyłby ich nieco psychicznie, kiedy przemęczone ciało balansowałoby na krawędzi życia i śmierci. W takich momentach chyba nieco żałował, że nie poświęcił czasu na naukę medycznych sztuk ninja. To okrutne i to dużo bardziej niż zwykle, ale taki mamy klimat, takie mamy czasy, takie mamy życie…
Przewrócił lekko oczyma. Nie zgadzał się z łucznikiem. Nie istniało nic takiego jak łagodna śmierć. Żadne tortury nie mogły się z nią równać. Chyba właśnie dlatego Akimichi jeszcze żył. Mógł robić głupstwa, nie bał się dostać solidnego wpierdolu czy przecierpieć najgorszy ból, ale nie potrafił odebrać sobie życia. Uważał się za śmiecia – nie większego od reszty naszej cudownej populacji – ale w tym gównianym świecie, życie jako jedyne miało jakąś wartość.
Pozwolenie komuś żyć dalej, nawet w największym szambie, według Ayato było aktem łaski. Odebranie życia oznaczało kompletny koniec dla każdego. Wieczność w pustym świecie, którego ludzki umysł nie znał, a nawet jeśli to nie potrafił ogarnąć.
-Wiesz, że nie wrócą? – i nie chodziło tutaj chłopakowi o to, że nie dożyją tego czasu. Przetrwają, a pusta skorupa miała dwie opcje. Zwyczajnie rozpaść się, albo zmienić w kokon, z którego wyjdzie coś „pięknego”. Bestię zrodzoną w cierpieniu i samotności ciężko nazwać piękną. Pragnienie zemsty przyćmi wszystkie zmysły i sprawi, że będą poszukiwać siły. Wrócą, ale nie do domu, tylko to do niego.
-Brzmi uczciwie – odparł odbierając emblemat. Czyli co, powinien się z nim obnosić z szacunkiem, tak? Pff, dobre żarty. Obrócił nim kilka razy między palcami, na koniec lekko podrzucił i szybko łapiąc, schował do kieszeni. Nie chciał jeszcze dostać przypadkowej strzały w ramię czy coś gorszego. Rozejrzał się dookoła. Kurwa, dosyć dawno był Shigashi i ciężko było mu się odnaleźć w mieście kupieckim. Na szczęście bary znał tutaj najlepiej, wiec zahaczając o najbardziej orientacyjne punkty miasta zaczął szukać „Izarantu”

[z/t](?)
Ayato
 


Powrót do Tereny mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość