TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Gracze rozpoczynający/mieszkający w Shigashi no Kibu są zobowiązani do założenia tutaj swojego domu bądź mieszkania, w którym będą mieszkać na czas pobytu w tym kraju.

TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Akarui » 18 sie 2017, o 19:16

Obrazek

Niczym niewyróżniający się budynek w jednej ze spokojniejszych "dzielnic" osady stał się domem i zakładem pracy dla rodziny Tozawa. Na dole swój interes prowadzi pani Tozawa, gdzie sprzedaje zioła i maści eksportowane z Sabishi i Atsui. Interes kręci się na tyle dobrze, że właścicielka może pozwolić sobie na pomoc w sklepie, w osobie młodej czarnowłosej dziewczyny z sąsiedztwa o wdzięcznym imieniu Momo.

Syn natomiast swój zakład pracy utworzył na piętrze, gdzie też obok znajdują się pomieszczenia mieszkalne. Tam zajmuje się problemami zdrowotnymi sąsiadów i przyjezdnych, w swojej małej, własnej przychodni. Wejść do gabinetu można za pomocą zewnętrznej klatki schodowej z boku domu. Klientów nie ma dużo, raczej są to nagłe przypadki i interwencje poza domem, często przerywane obowiązkami związanymi z obowiązkami jako Shinobi, jednak Akarui już dawno zaczął myśleć o tym miejscu bardziej jako o hobby niż prawdziwej pracy. W końcu przede wszystkim był Shinobim, prawda?
__________________________________________________________

Tego pięknego wiosennego popołudnia Akarui siedział w swoim gabinecie i czytał jeden ze zwojów pożyczonych od rodziny ze strony ojca dotyczący ziół pustynnych i ich wykorzystywania w medycynie, jednocześnie czekając na kuriera. Ten był trochę niepunktualny, ale mężczyźnie to nie przeszkadzało. Podszedł do drzwi przewracając wykałaczkę z jednego kącika ust do drugiego, po czym je otworzył i przywitał szerokim uśmiechem młodego gońca. Chłopak był brudny, miał podarte spodnie i świeżego sińca pod oczami. Zdołał tylko powiedzieć ze łzami w oczach: - P.. Pan Tozawa?

Uśmiech spełzł z ust medyka, ogarnął chłopca ramieniem i wprowadził do siebie. To już nie był kurier. To był pacjent, który potrzebował pomocy. - Chłopaku, co Ci się stało? Siadaj, zaraz się Tobą zajmę... - powiedział sadzając chłopaka na kozetce i przynosząc z pomieszczenia obok misę z czystą wodą i czystą ścierkę. Obmywał młodzieńca z brudu, słuchając jego historii: - No wie Pan... Przyjąłem zlecenie na dostarczenie tej paczki, ale po drodze natknąłem się na znajomych z przeszłości... No raczej nie byliśmy kumplami. No i zaczęliśmy się bić. Udało mi się ich zgubić na szczęście, bo jeszcze bym nie wypełnił zadania... W tym czasie Akarui obmył już rany z zanieczyszczeń i zaczął leczenie za pomocą podstawowej techniki medycznej, mówiąc: - Ale udało Ci się. Na pewno jeszcze dziś napiszę notę o wypełnieniu zlecenia, ok? A jak chcesz, to odprowadzę Cię gdzie trzeba. Młody Shinobi szybko zaczął kręcić głową i powtarzać: - Nie, nie nie! Proszę pana, sam będę musiał to załatwić. Teraz już nie będę miał przy sobie paczki do pilnowania, to będzie mi łatwiej. A jak ja się odwdzięczę za to leczenie? Grosza nie mam przy sobie...

Dopiero ostatnie słowa wyrwały Akarui'ego z transu leczenia. Opuchlizna zmalała, krwawienie z kolana ustało, mężczyzna mógł w końcu zajrzeć do paczki. Otworzył ją ostrożnie i zobaczył, czy mimo przygód, wszystko jest w porządku i tak też było. - Nie trzeba chłopaku, już się odwdzięczyłeś. Bądź ostrożny w drodze powrotnej, a jakby co, to wiesz, gdzie mnie znaleźć! Po krótkiej wymianie uprzejmości chłopak wyszedł, a Tozawa mógł nacieszyć się nowym cacuszkiem.
Ostatnio edytowano 28 sie 2017, o 15:59 przez Akarui, łącznie edytowano 3 razy
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1286
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Motoko » 27 sie 2017, o 23:49

Obrazek

Chcę do mamy... #1

Zdawać by się mogło, że ten dzień nie różnił się niczym specjalnym od innych, choć trzeba przyznać, że akcja z kurierem była lekko mówiąc niecodzienna. Jednakże chyba nie ma co być przezornym i myśleć, że cały dzień będzie tak zaskakujący, skoro o poranku już coś się stało, może limit został przekroczony? Przecież trzeba było sobie zasłużyć na taki los, a pomocny mężczyzna miał przecież dość zmartwień w postaci tych sklepowych, chyba nie potrzebował jakichkolwiek innych. Niestety życie czasem płata figle gorsze niżby Nam się mogło zdawać, właśnie dlatego niespodziewanie drzwi poruszyły się w nagłym stukocie, nie pozwalając do końca nacieszyć się nowym przedmiotem.
Mężczyzna mógł zobaczyć zdyszanego chłopca, który wyglądał jakby dopiero wkraczał w wiek nastoletni z bardzo charakterystycznym plastrem pod lewym okiem i brudną, młodzieńczą twarzą. Oczywiście jego ubranie również dawało wiele do życzenia, choć nie było to możliwe do dostrzeżenia przez pierwsze sekundy, które mężczyzna miał okazję na nim zawiesić oko, o ile w ogóle to zrobił. Zmierzwione włosy chłopczyka wyglądały, jakby był po wielu przejściach, choć najbardziej niepojące w tym wszystkim było jego zachowanie. Ze strachem rozglądnął się, nawet nie przyglądając się Akarui'emu, a jedynie szukając czegoś, jakby...kryjówki? W ciągu trzech sekund zniknął. Jedynie chrzęst, a także ruch przy regale z wyższymi roślinami pozwolił wydedukować dwudziestopięciolatkowi, że młodzieniec jeszcze był w sklepie i co gorsza, mógł chcieć coś ukraść! Przecież po okolicy krążyło tyle dzieciaków gotowych nawet skrzywdzić dla zarobku, że w głowie się nie mieści! Czy młody, przestraszony i roztrzepany chłopaczek mógł być jednym z nich? Nie raz się słyszało o urokliwych młodzieńcach, którzy przez dobrą taktykę wyciągali ze sklepów wiele dóbr, tylko co mógł chcieć w sklepie z ziołami i dlaczego był taki brudny?
Motoko
 

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Akarui » 28 sie 2017, o 17:02

Mama zawsze powtarzała: "Inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi!" Zgodnie z tym Akarui zawsze starał się organizować sobie jakieś zajęcie. A jeśli na takie nie było szans, delektował się wolną chwilą, jakby była najpyszniejszym deserem. W taki dzień jak dziś, gdy jedynym gościem przychodni był młody kurier, medyk postanowił dać wolne młodej sąsiadce i pomóc mamie w jej sklepie. Nie było w tej chwili klientów, ale robota zawsze się znajdzie. To tu trzeba podlać jakieś zioła w doniczce, to tam przełożyć liście do suszenia, jeszcze gdzie indziej zalać liście wrzątkiem czy uzupełnić słoiki i pudełka na regałach... Zanim jednak zdążył rozpocząć jakiekolwiek działania, drzwi otworzyły się energicznie i do środka wbiegł młody chłopak, szybko chowając się za większe drzewka. Myślał, że pozostał niezauważony, ale spostrzegawcze oko Tozawy zdążyło go wychwycić.
Akarui postanowił nie działać zbyt ostro. Chłopak nic nie kombinował. Siedział za młodymi krzaczkami i jakby nasłuchiwał. Nawet pewnie nie wiedział, między jakie rośliny wszedł. Można to wykorzystać, dlatego też medyk postanowił łagodnie zażartować sobie zza lady: -Radzę nie dotykać tych liści, bo możesz dostać przykrej wysypki. Nie mamy tu nic cennego, ale jeśli czegoś potrzebujesz, to powiedz, dobrze?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1286
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Motoko » 31 sie 2017, o 17:24

Obrazek

Chcę do mamy... #3

Wyrozumiały Akarui definitywnie nie widział problemu w zachowaniu nowego klienta, choć oczywiście pewnie za dosyć pogodnymi słowami czaiła się chęć dowiedzenia się o co tak naprawdę chodzi, choć czy aby na pewno? Przecież wtrącanie się w sprawy innych raczej nie było w kwestii mężczyzny, miał na głowie sklep zielarski i przychodnię, gdzie aktywnie działał, nie szczędząc na własnym czasie i chęciach.
W trakcie wypowiadania słów w stronę schowanego chłopca zauważył nagły zanik ruchu liści, jakby młodzieńca tam w ogóle nie było. Dopiero po tym jak skończył, ten wyłonił się zza półki, podchodząc do głównej lady, w przestrachu patrząc za okiennice.
- Ja przepraszam Proszę Pana, ale... - ściszył konspiracyjnie głos, oficjalnie starając się powstrzymać łzy, które ściskały mu gardło. - Jakaś Pani powiedziała, że ona mnie zaadoptuje, a ja nie ch.. - niestety nie dane było mu dokończyć, bo już drzwi odezwały się wraz z ich poruszeniem, a w nich stała ponętna i bardzo kobieca młoda dama w kimonie. Z bardzo słodkim uśmiechem rozejrzała się po pomieszczeniu, dojrzewając młodzieńca, który stał tuż przy ladzie starając się jakoś schować za nią, przeskakując na miejscu gdzie nie było żadnych papierów, ani niczego.
- Ach tutaj jesteś Limi-kun! - zaszczebiotała podchodząc do lady, zza której już wystawał młodzieniec, patrząc się na Akaruiego z błagalnym wzrokiem, żeby ten tylko ją przepędził. - Choć, musimy pójść do odpowiednich osób, nie przeszkadzaj Panu w pracy i nie wygłupiaj się tak słodziutki! - przesłodzonym głosem nachyliła się do lady na wysokości oczu młodzieńca, któremu ledwo wystawały znad niej oczy. Obecność mężczyzny w żadnym wypadku jej nie przeszkadzała. Pytanie tylko, pomóc brudnemu chłopcu, czy przesłodzonej dziewczynie?
Motoko
 

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Akarui » 1 wrz 2017, o 14:02

W momencie, gdy Akarui miał się dowiedzieć czegoś od chłopaka, do sklepu weszła młoda kobieta w kimonie i... I serce shinobi'ego od razu mocniej zabiło! Te oczy, te usta! Kwiaty we włosach przez wiatr potargane! I to przed nią ucieka ten dzieciak? Przecież wokół kobiety taki spokój i słodycz bije! Chłopak jednak był przesiąknięty strachem, przeskoczył na drugą stronę lady i złapał się jej mocno, jakby nigdy więcej miał jej nie puścić. W cóż za dziwną sytuację znowu wplątał się młody medyk?
- Przepraszam bardzo, ale może mi ktoś w końcu wyjaśnić, co się tutaj dzieje? Czemu ten chłopak ucieka przed tak zjawiskowo śliczną kobietą? - powiedział Akarui dość spokojnie i z lekkim uśmiechem na ustach. Zrobił krok do chłopaka i położył mu rękę na ramieniu i kontynuował: - Proponuję wszystkim tu zgromadzonym wziąć głęboki oddech i się trochę uspokoić, dobrze? Mam coś w sam raz na taką sytuację, wczoraj była dostawa ziół herbacianych z Atsui, może zaparzę, dobrze? A w tym czasie Pani zostanie po tej stronie lady, a chłopak tutaj ze mną, dobrze? - po czym zrobił krok wstecz, by wstawić wodę na ogień. I tak nie zapowiada się, by byli jacyś klienci. - To może zaczniemy od podstaw, jestem Tozawa Akarui, shinobi, lekarz rodzinny, medyk polowy, obecnie sklepikarz. Może teraz Ty, chłopcze? I tu stoi misa z wodą, możesz się obmyć, gdybyś chciał.
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1286
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Motoko » 1 wrz 2017, o 14:53

Obrazek

Chcę do mamy... #5

Praktycznie od wejścia nowej klientki, a raczej dziewczyny spragnionej obecności małego chłopca przy swoim boku, Akarui wykazał sporą chęć głębszego zapoznania kobiety. Z pewnością nie uszłoby to jej uwadze, gdyby nie była tak zauroczona w młodzieńcu, który wręcz drżał przed ładną damulką. Nagły obrót akcji, który zapoczątkował nie kto inny, a właśnie pracownik sklepu zielarskiego, sprawił, że młodzieniec po raz kolejny zastygł w ruchu. Inicjatywę zaraz przejęła bardzo charakterna kobietka, zwracając się bezpośrednio do mężczyzny.
- Ach, zbytek łaski, przecież my zaraz idziemy wypełnić papiery adoptacyjne, prawda Limi-kun? - zwróciła swoje piękne, szerokie oczka w stronę młodzieńca, który teraz zdawał się nie być już tak chętnym do stania na palcach i spoglądania z jednego, na drugie ze starszego towarzystwa. Wycofał się kompletnie, robiąc kilka kroków do tyłu, zbliżając się do źródełka z wodą, o którym wspominał medyk. Bez żadnego słowa zajął się spoglądaniem w taflę odbijającą jego brudną buzię i jedyne co zainteresowani jego zachowaniem mogli zauważyć, to powstające kółka od łez skapujących do misy.
- Chociaż jeśli jest Pan taki szarmancki, to może zechce Pan zostać ojcem? Moja ciężka niedola wolnej kobiety cały czas wisi na włosku, ale z takim przystojniakiem, to chyba może się diametralnie zmienić... - westchnęła, pozwalając sobie oprzeć dłonie na ladzie, automatycznie również opierając cały ciężar ciała na tychże rękach, przez co jej piersi schowane za ubraniem nabrały jeszcze większej powierzchni uwypuklenia. Ewidentnie młoda kobieta przeniosła całą swoją uwagę na zaparzającego herbatę mężczyznę, który jako jedyny mógł zauważyć wisielcze podejście dzieciaczka nad misą. Sytuacja zdawała się być tylko i wyłącznie w jego ręku, choć sam fakt, że młodzieniec przeskoczył z taką szybkością i gracją przez ladę powinna dać mu do myślenia, skąd w nim tyle fizycznych możliwości, czyżby coś trenował? Tylko dlaczego nie jest w stanie obronić się przed starszą kobietą?
Motoko
 

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Akarui » 3 wrz 2017, o 18:01

Nie dość, że nic się nie wyjaśniło, to z minuty na minutę robiło się coraz dziwniej. Akarui miał już niezły mętlik w głowie! Po jednej stronie blatu chłopak, który ucieka przed tą cudną kobietą. Zapłakany, przestraszony, zdesperowany. Z drugiej strony kobieta, od której bije dziwna opiekuńczość, a do tego to ciało... Kiedy kobieta wspomniała o zostaniu ojcem, młody medyk prawie oblał sobie dłoń wrzątkiem! Na szczęście zdążył uciec przed ukropem, wziął głęboki wdech, zalał trzy kubeczki. Jeden postawił obok chłopaka, położył mu rękę na ramieniu i szepnął: - Spokojnie, zaraz może coś się wyjaśni. Poczęstował go swoim firmowym, spokojnym uśmiechem i z pozostałymi kubkami doszedł do blatu, gdzie czekała kobieta.
- Przyznaję, zaskoczyła mnie panienka. W bardziej unormowanej sytuacji chętnie bym wypił z panienką nie tylko ziółka, może trochę winka, może jakaś kolacja i w pewnym momencie może i by to się rozwinęło. Jednak nie mogę przejść obojętnie przy tym chłopcu. Pani widzi, jaki on jest wystraszony? Domyślam się, że nie ma własnych rodziców i pochodzi z jakiegoś zakładu zajmującego się adopcją. Jednak czy nie jest to czasem transakcja wiązana? Że obie strony muszą się jakoś zgodzić na dalsze... Działania? Proszę mi powiedzieć, po kolei, jak to było?
I po łyku gorącego naparu: - Czy zioła Pani smakują? Może cukru trzcinowego?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1286
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Motoko » 4 wrz 2017, o 12:00

Obrazek

Chcę do mamy... #7

To prawda, będąc niezorientowanym w tym co działo się pomiędzy dwójką klientów, Akarui mógł mieć całkiem niezły mętlik w głowie, a przecież na dobrą sprawę nic się nie stało, tylko rozmawiali. Zdawać by się mogło, że postawa małego chłopca jest co najmniej nie na miejscu, bo przecież jak można tak bronić się przed pociągającą, młodą i energiczną kobietą, której wzrok ewidentnie się za mocno błyszczał. Jej zachowanie przypominało to świąteczne, kiedy oczekuje się na jakiś niesamowity prezent, ktoś tutaj chyba wie coś o takim zachwycie, prawda Akarui? Co by nie było, gra musiała dalej się toczyć, choć ewidentnie płaczący młodzieniec nie chciał się odezwać w towarzystwie, aż nazbyt urokliwej kobiety, za to ona obrała całkiem inny kierunek, zajmując swoją uwagę przyszłym tatusiem nieznajomego chłopaka.
Pokrzepienie od mężczyzny zdawało się w pewien sposób zadziałać, choć młodzieniec wzdrygnął się przed jego dotykiem, miarowo uspokajając swoje zduszone łkanie nad misą z wodą. Ewidentnie aura medyka w pewien sposób potrafiła załagodzić sytuację, młodzieniec nawet podniósł głowę i uśmiechnął się lekko do niego, co z mokrymi, nabuzowanymi policzkami wyglądało nader dziecinnie, choć też nie do końca. Akarui mógł zauważyć bardzo charakterystyczne i znane sobie kły, które przypominały te rekinie, jakby z klanu...Hōzuki? Tylko co taki młodzieniec mógłby robić w Shigashi no Kibu, przecież to nie było miejsce tego rodu! Zaraz jednak jego uśmiech zniknął, a twarz została po raz kolejny zastąpiona brązową kurtyną włosów, dzieciaczek skierował spojrzenie na taflę wody, zaczynając powoli myć w niej dłonie.
- Ale co to Pana interesuje, przecież możemy rozwiązać to w całkiem inny sposób. Wystarczy spojrzeć na małego, a wcale na nas nie zwraca uwagi. - powiedziała pieszczotliwie, pozwalając swoim dłoniom objąć ciepłe naczynie z naparem. Przez tą ponętność, którą przedstawiała, ciężko było się przestawić na myślenie logiczne, choć zielarz zrobił to wręcz automatycznie, na co młoda kobieta postanowiła znaleźć sposób, kładąc własną dłoń na jego ręku. Sytuacja z minuty na minutę stawała się coraz to dziwniejsza, bo nie dość, że jakaś kobieta się do niego przystawia, to jeszcze goni młodego chłopca, żeby zaciągnąć go do adopcji i nie chce wyjaśnić, o co tak naprawdę chodzi! Może gdyby porozmawiać tylko z jednym z nich? Tylko jak tu kogokolwiek przegonić, skoro kobieta jest taka ciepła, a chłopak roztrzęsiony? - Myślę, że potrzebuję czegoś innego niż cukier trzcinowy. - stwierdziła bez ogródek, uśmiechając się w jego stronę dosyć jednoznacznie. Oj Akarui, chyba coś tu się kroi.



Chcesz żeby mnie zdegradowali z D za takie zagrożenie wrzątkiem? kappa
Motoko
 

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Akarui » 7 wrz 2017, o 19:42

Sytuacja nie należała do najprostszych... Młodzieniec z rekinimi zębami i załzawionymi oczyma wcześniej chciał coś powiedzieć Akarui'emu, ale od wejścia tej piękności nie powiedział ani słowa. Może w tym szkopuł? Możliwe, że to jej obecność tak go zawstydza? Z drugiej strony młoda dama, która rzec można, podrywała medyka, zalecała się do niego i kusiła jak lisica! I jak tu podjąć jakąś racjonalną decyzję, gdy dwie osoby grają na uczuciach? Cóż, jednego bodźca trzeba się pozbyć... A jednocześnie nie można wyjść ze sklepu, bo ktoś go musi pilnować!
Czarnowłosy pochylił się nad ladą, by zbliżyć się do jakże ochoczo szczebioczącej młodej damy. Poczęstował ją jednym ze swoich zawadiackich uśmiechów w zamian za podryw przy użyciu cukru trzcinowego. Jak tu się nie zakochać? Jednak coś w jej postawie nie pasowało. W całej jej obecności w tym miejscu był jakiś szkopuł, który nie dawał mu spokoju. Spróbujmy jej się pozbyć, choć na chwilę, może uda się coś wydusić z chłopca?
--- Mmm... Pochlebia mi Panienka... Czy ja czuję... Tuberozy? To nastraja i to podnieca. A ja lubię tuman narkozy,. A najbardziej — gdy jest kobieca... Może zróbmy tak. Ja zajmę się chłopakiem, zamknę sklep i wyprowadzę go, załatwimy co trzeba załatwić, a potem zajmiemy się sobą, hm? - Przy ostatnich słowach musnął palcami jej dłoń leżącą na blacie i wyprostował się, puszczając do niej oczko. Jej ruch.
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1286
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Motoko » 7 wrz 2017, o 21:43

Obrazek

Chcę do mamy... #9

Ewidentnie medyk musiał się wykazać i co istotne, wysilić w psychologiczny sposób, pozbywając się jednego z dwójki, bo po co mają przeszkadzać młodzieńcowi pochlipywać, kiedy ma się tak przyjemną i chętną na różne przygody towarzyszkę, a przynajmniej tyle mógł wyciągnąć z jej postawy. Jednakże zielarz postąpił całkiem inaczej, a przynajmniej taki miał zamiar, kulturalnie starając się wyciągnąć kobietę na zewnątrz, żeby ta na niego poczekała. W całym tym zamieszaniu pewnym było, że urokliwa dama wciągnęła się w konwersację, a raczej podryw Akaruiego, który zwyczajnie się chciał jej pozbyć, a może i niekoniecznie?
- Dobrze, tak, świetny pomysł, zintegruj się z Naszym przyszłym, małym dzieciaczkiem! - przytaknęła z entuzjazmem, machając przy tym głową. Kto by pomyślał, że w takiej kobiecie tyle wigoru, z iskrzącymi się oczami, pochyliła się nad stołem i pocałowała chłopaka w policzek, zachowując się przy tym kompletnie nie w japońskim takcie. Kto by pomyślał, że tak można, ciekawe czy przypadkiem nie była chora umysłowo, bo przecież różnie to w życiu bywa! Nie każdy może być potężnym i zdrowym shinobi. Kobieta odsunęła się i niemalże tanecznym krokiem wyszła, rzucając jeszcze do swojego małego skarbeńka, że po niego wróci, a dzieciaczek? Z niedowierzaniem wypisanym na twarzy, patrzył się na Akaruiego. W oczach młodzieńca medyk był niczym bóstwo, bo przecież doprowadził do tego, że kobieta wyszła ze sklepu i to jeszcze zadowolona!
- Jjjak Pan to zrobił? - zapytał dzieciaczek, tym razem zostawiając otwarte usta, pozwalając mężczyźnie dojrzeć charakterystyczne dla klanu Hōzuki zęby. - Ja od początku, kiedy tylko się przyczepiła nie potrafiłem..ona mnie chciała adoptować. - ogromne łzy zebrały się w oczach chłopaka, swobodnie spływając z jego pyzatej twarzy, choć już nie tak brudnej jak wcześniej, wprawiając taflę wody w naczyniu w ruch. Widać chłopak nie był stąd i do tego przeżywał jakąś traumę, bo wariatka z osady wzięła sobie za cel go zaadoptować! Choć czy to na pewno mogło właśnie tak wyglądać? Teraz Akarui miał wolną rękę, to chyba pora na mały rekonansik?
Motoko
 

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Akarui » 7 wrz 2017, o 22:46

Co jak co, ale jak Akarui wyciągnie z rękawa tekst o zapachu kobiety, to nie ma mocnych! Niedoszła matka wyszła ze sklepu praktycznie w podskokach, a dzieciakowi szczeka opadła do ziemi. Cała ta sytuacja była tak surrealistyczna, że młody shinobi postanowił upewnić się, że to nie był sen. Zanim odwrócił się do chłopaka uszczypnął się w prawe przedramię i cicho wyszeptał: -Kai! Nic się nie wydarzyło, trzeba przejść do rzeczy. Przystawił chłopakowi stołeczek i wskazał, by ten usiadł, po czym przeszedł do tematu:
- Słuchaj mnie bardzo uważnie. Nie mam pojęcia co tu się dzieje, ale widzę, że nie jest dobrze. Musisz mi szybko i zwięźle wytłumaczyć całą sytuację, inaczej nie będę Ci w stanie pomóc, rozumiesz? Najlepiej zacznij od początku, na przykład, czy czasem nie pochodzisz z rodziny Hoozuki, a jeśli tak, to co robisz tak daleko od domu?
Właśnie. W końcu już któryś raz rzuciło się Akarui'emu niecodzienne uzębienie zapłakanego chłopaka. Szczerze mówiąc tym Hoozuki'm to był strzał na ślepo, ale jeśli coś wpada do głowy drugi czy trzeci raz, może jest w tym coś wartego uwagi? Medyk oparł się o ladę sklepową i zaplótł ramiona na klatce piersiowej. Wyglądał dość poważnie, ale jednocześnie chciał swoją pewnością siebie i zaangażowaniem zapewnić młodzieńca o swoich dobrych intencjach. Jeśli ten poczuje się pewniej przez nieobecność dziwnej, acz pięknej kobiety i przez emanowanie siłą i spokojem od czerwonookiego, może w końcu coś się wyjaśni!
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1286
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Exodia » 7 wrz 2017, o 23:08

Do jednego z okien lokalu zapukał ptak. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie gatunek tego ptaka. Orzeł zastukał delikatnie dziobem, wywołując tym samym osobliwy dźwięk i tym samym zwracając uwagę domowników. Ptak miał na nodze zwitek papieru związany żółtą, rzucającą się w oczy wstążką. Na zewnętrznej stronie napisane było jedno słowo - Akarui. Z tego mogło jasno wynikać, że orzeł przyleciał z wiadomością zaadresowaną właśnie do niego. Po odwiązaniu tej wiadomości, ptak odleciał w nieznane.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1978
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Motoko » 7 wrz 2017, o 23:26

Obrazek

Chcę do mamy... #11

Po wypowiedzianych słowach dzieciaczek zebrał się w sobie, zaciskając dłonie w piąstki, jakby się na kogoś denerwował, starając w jakiś sposób coś z tym zrobić. Niestety, jedyne co mu to przyniosło, to ból w ręku i zaczerwienienie, które ewidentnie nie było zrobione w tym momencie, jakby gdzieś się porządnie uderzył. Akarui przyglądając się bardziej młodzieńcowi mógł zauważyć, że w istocie chłopak jakby był skulony niekoniecznie z powodu strachu, który pokazywał w obecności kobiety, trzymał się jedną ręką za brzuch, zgarbiony, jakby od kogoś nieźle oberwał i jeszcze ten plaster na policzku, chyba coś się wydarzyło...
- Widzi Pan, to jest..tak, jestem daleko od domu, z rodu, o którym Pan mówi. Po prostu chciałem przeżyć jakąś przygodę i...i ten statek za daleko odpłynął, a jjaa..ja chcę do mamy. - kolejne łzy uleciały z jego zaczerwienionych oczu. Co by nie było, dzieciak nieźle się trzymał pomimo bycia kilkaset kilometrów od domu i rozmawiania z osobą obcą, która w istocie mogła mieć bardzo niecne względem niego zamiary, bo przecież te pamiętne walki między szczepami i klanami. Sam Akarui mógłby chyba coś na ten temat powiedzieć, czyż nie? Widok znanego klanu chyba nie powodował, że ten skakał z radości, jak wcześniejsza klientka? Mógł zrobić chłopcu wszystko, przecież rodzice (prawdopodobnie też z tego klanu), nigdy by się nie dowiedzieli.
- Ta Pani zaczęła za mną chodzić i chciała, żebym z nią został na zawsze, bo ona...chyba ma coś nie po kolei w głowie Proszę Pana, niech Pan uważa. - ciszę przerwał młodzieniec, którego wzrok zaraz wylądował na pukającym orle i z ogromnym zdziwieniem obserwował, jak zachowuje się wytrenowane zwierzę, jakby pierwszy raz coś takiego widział.
Motoko
 

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Akarui » 8 wrz 2017, o 01:58

Jakby ten dzień nie był wystarczająco zakręcony, coś nowego musiało się pojawić na horyzoncie. Tym razem był to orzeł. Nie był to oczywiście zwykły ptaszek, ale specjalny gatunek, wytresowany przez shinobich z Samotnych Wydm w celu dostarczania informacji. Akarui już wiedział, że czega go specjalne zlecenie. Gdy chłopak skończył mówić i sam zainteresował się drapieżnikiem, Medyk otworzył mu okienko i wpuścił w celu odwiązania liścika. Szybko przejrzał tekst wzrokiem i schował do kieszeni. Wyciągnął skrawek papieru zza blatu, napisał na nim krótko "Rozkaz przyjęto" i przywiązał do stópki ptaka, puszczając go z powrotem. Teraz trzeba dokończyć sprawę młodego Hoozuki'ego...
Akarui nie miał dobrych wspomnień związanych z klanem pochodzenia chłopca. Jednak on sam niczemu nie był winny. Potrzebuje pomocy i gdyby młody medyk mu takowej nie udzielił, przeciwstawiłby się własnemu nindo. Jednak nie można podjąć decyzji pochopnie. Trzeba teraz zrozumieć, kim jest ta kobieta. Czy naprawdę jest szalona? Jeśli się w tym upewni, będzie musiał tą skazę wykorzystać... - Zostań tu chwilę, nigdzie się nie ruszaj. Wyjdę tylko za drzwi, muszę z nią porozmawiać. Jak powiedział, tak zrobił.
Jeśli kobieta czeka tak, jak wcześniej się umówili, trzeba kontynuować scenkę. Choć z ciężkim sercem, jest taka śliczna! - Hej piękna... Wybacz mi, proszę, ale musisz jeszcze chwilkę poczekać. Kazałem się chłopcu trochę umyć, żeby lepiej wyglądał, jak go będziemy... Adoptować. Może w tym czasie powiesz mi coś o sobie?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1286
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: TOZAWA - sklep zielarski/prywatna przychodnia

Postprzez Motoko » 8 wrz 2017, o 22:55

Obrazek

Chcę do mamy... #13

Oczarowany chłopiec nie odzywał się w trakcie wykonywanych czynności przez medyka, a jedynie z uwagą obserwował jego poczynania. Praktycznie od razu można było zauważyć, że cała sytuacja była mu nie na rękę, ale jak na chłopca w tym wieku, trzymał się naprawdę dobrze. Z szeroko otwartymi oczyma obserwował, co też takiego robi Akarui i widząc czekającego na odpowiedź ptaka, niemalże oczy mu wyszły z oczodołów. Dopiero po chwili ponownie zwrócił uwagę na Tozawę, niemalże mając minę, jakby zaraz miał narobić w portki, ale co tu się dziwić! Jednakże tutaj nie mowa o przerażeniu młodzieńca, który położył swoje dłonie na kantach misy i ścisnął je w strachu o własne dalsze losy, które mimo wszystko w pewnym stopniu należały do zielarza.
Kobieta, jak się okazało siedziała na ławeczce w pobliżu sklepu i wymachując hożo nóżkami, tuż obok jakiegoś opasłego jegomościa, który patrzył się na nią z uwielbieniem wypisanym na twarzy. Widać kobieta miała bardzo dużo adoratorów, choć sposób w jaki ten siedział obok niej nie wskazywał na zainteresowanie romantyczne, bardziej przyjacielskie, wręcz opiekuńcze! Oboje podnieśli wzrok, kiedy Akarui zbliżył się do miejsca, w którym siedzieli.
- Och, mości Panie! Dziękuję, żeś Pan mi ją znalazł! To moja siostra, która przeżywa ostatnio bardzo ciężki czas i przez nadmierne emocja...ma dwie osobowości, wybaczy Pan jeśli troszeczkę tutaj namieszała, ale już ją sprowadziłem na manowce. Teraz zabiorę ją do domu, bo ma jakieś majaki jeszcze o małym chłopcu, którego rzekomo chciała adoptować. -westchnął niepozornie, zaraz nie dając się zbić z pantałyku. - Niereformowalne te kobiety. - podsumował, nie dając zielarzowi nic więcej, jak tylko żmudne nadzieję, że dziewczyna w jakikolwiek sposób nawiąże z nim kontakt, chociażby wzrokowy, co też nie nastąpiło. Ewidentnie Akarui nie mógł nic poradzić na to, że dziewczyna została zabrana przez dosyć podobnego do niej, choć bardziej opasłego mężczyzny, którego brak owłosienia na głowie, mógł świadczyć o nadmiernym stresie jaki być może przez nią przeżywa. Rodzeństwo skierowało się w przeciwną stronę niż stał Akarui, zaś dziewczyna nawet na niego nie spojrzała, w zamyśleniu patrząc jedynie na ziemię, jakby naprawdę odleciała w całkiem inny świat. Jedynie rumieńce na policzkach świadczyły o tym, że może być naprawdę świadoma co wygadywała w stronę zielarza. Mężczyzna mógł być pewien, że jednego kłopotu się pozbył, pytanie tylko, co zrobić z drugim.
Motoko
 

Następna strona

Powrót do Tereny mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość