Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Gracze rozpoczynający/mieszkający w Shigashi no Kibu są zobowiązani do założenia tutaj swojego domu bądź mieszkania, w którym będą mieszkać na czas pobytu w tym kraju.

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Murai » 12 lip 2018, o 16:34

Inspektor Ekko, turudurudu~
Misja D 1/?


Pierwszy raz w stolicy handlowej prowincji mógłby przytłoczyć każdego wsioka żyjącego na prowincji czy też młodego, rządnego świata Ninja. Ilość domów upakowanych obok siebie, rozmaitych zakładów parających się działalnościami wszelakimi, ogromne ilości ludzi z różnych kultur. Wszystko to, ten cały miszmasz, był w stanie autentycznie wzbudzić podziw kogoś kto pierwszy raz widział Shigashi na własne oczy. Młodzieniec pierw chodził po dachach, a właściwie to usiadł na jednym z nich. Widok z góry nie dał mu wglądu na całe miasto, to tylko świadczyło o jego kolosalnych rozmiarach. Młodzieniec chciał w tej osadzie zaistnieć, udowodnić wartość swojego Szczepu. I być może gdzieś tutaj, w tych obcych i niekomfortowych warunkach, mógł znaleźć do tego okazję?
Przechadzając się pomiędzy kolejnymi rzędami domów i przeróżnych zakładów, mógł zauważyć pewnego dość specyficznie ubranego mężczyznę. Duża ilość złotych elementów i niewątpliwie wysoka jakość materiałów z jakich został wykonany jego strój, mogły świadczyć o wysokim statusie tegoż człowieka. Obok niego kroczył drugi, równie bogato przystrojony możny. Przechadzali się po drodze jak gdyby nigdy nic. Większość ludzi, zajęci swoimi sprawami, nie zwracali na nich uwagi. Niektórzy odwracali głowy, a jeszcze inni jedynie mierzyli ich wzrokiem i szli w swoją stronę.
- ...przypadek. Ale gdybyś mógł użyczyć mi nieco swoich ludzi w ramach pomocy do poszukiwań, byłbym ci niezmiernie wdzięczny. - powiedział odziany w zieleń kupiec, głosem równie aksamitnym jak jego szaty. Nie trzeba było być wielkim znawcą ludzkiej psychologii, by widzieć że mężczyzna jest nieco poddenerwowany. I że prosi o coś jegomościa w futrach.
- Wybacz, Shimatsu-san, ale nie jestem w stanie ci pomóc. Nieco się śpieszę, mam własne problemy na głowie. Proszę, postaw się w mojej sytuacji. Twoje prywatne rozterki powinieneś rozwiązywać na własną rękę. - odrzekł. W jego głosie faktycznie dało się słyszeć nieco żalu, ale też rozeźlenia. Cokolwiek miał do niego Shimatsu, nie był w stanie przeszkodzić mu w wejściu do okazałej karczmy która znajdowała się tuż obok. Został sam, stojąc na poboczu drogi, z ręką nerwowo pocierającą elegancką brodę, jak gdyby zastanawiając się co powinien zrobić w danej sytuacji.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 12 lip 2018, o 21:17

Wiosna, 385 Rok


Bogato zdobione stroje miały swój niesamowity urok. Od razu przyciągały wzrok i budowały pewien respekt. Nawet przypadkowe podsłuchiwanie, wywoływało w młodzieńcu poczucie winy. W końcu mogły to być bardzo ważne sprawy, którymi nie powinien zawracać sobie głowy. Nie chciał się mieszać w cudze problemy. W Shigshi przebywał od niedawna, a kłopoty były ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebował. Niestety kilka kluczowych wyrazów dręczyło głowę blondyna. Mężczyzna wyraźnie szukał pomocy u przyjaciela, a ten nie potrafił poświęcić dla niego chwili. Okropne zachowanie, które budziło u Ekko jedynie obrzydzenie. Nie potrafił pojąć jak tak można. Co z tego, że mogło chodzić o błahostkę. Bliskich przecież trzeba po prostu wspierać. Najwyraźniej w tym mieście było inaczej.
Rozdarty w sobie nie do końca był pewny co chce zrobić. Może to nie jego liga i powinien po prostu przejść obok. Mężczyzna w końcu był wyraźnie bogaty i mógł mieć problemy z interesami. Interesami, na których Jugo kompletnie się nie znał. Z drugiej strony postąpiłby jak reszta mieszkańców kupieckiego miasta. Zapatrzony w koniec własnego nosa, zająłby się własnymi sprawami. Nie potrafił. Musiał chociaż spróbować. Zacisnął na moment piąstki i wziął bardzo głęboki oddech.
-Przepraszam Panie… Shimatsu. - Odezwał się, kiedy zbliżył się do ubranego na zielono mężczyzny. W głosie blondyna było słychać wyraźne zawahanie. Nie wiedział jak się do niego zwracać, ani czy w ogóle może się odezwać. Ludzie są różni i nawet będąc w potrzebie mógł się okazać oschłym chujem. Ekko przecież pochodził ze zdecydowanie niższej klasy społecznej. Jego ubrania, chociaż bardzo zadbane, to nie miały żadnego startu do bogato zdobionej zieleni.
-Przypadkiem usłyszałem, że potrzebuje Pan jakiejś pomocy w poszukiwaniach i może akurat mógłbym pomóc. Jestem w mieście od bardzo niedawna i mam bardzo dużo wolnego czasu. Więc tak pomyślałem, że mógłbym zrobić coś przydatnego. - Nawet jeśli miał zostać odrzucony, to trudno. Starał się być po prostu sobą. Chociaż w tym wypadku może nie było to aż tak dobre. Z kamienną twarzą, przyglądał się biedakowi w potrzebie. Pomimo niskiego wzrostu i młodego wieku, wyglądał jakby mówił kompletnie szczerze i oferował bezwarunkową pomoc.
Ekko
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Murai » 12 lip 2018, o 23:40

Inspektor Ekko, turudurudu~
Misja D 3/?


Faktycznie mężczyźni wyróżniali się spośród innych ludzi. Nie każdy nosił grube, eleganckie futra albo złote ozdoby. Eksponowanie swojego bogactwa przez bardziej majętną część społeczeństwa było najwidoczniej na porządku dziennym w Shigashi. Młodzieniec czuł się winny podsłuchując ich publiczną rozmowę? Było to zaskakująco niewinne z jego strony, ale z drugiej strony czy gdyby bali się podsłuchiwania to nie lepszą opcją byłoby znalezienie jakiegoś bardziej ustronnego miejsca niż środek drogi? Ekko reprezentował sobą czystość której nie powstydziliby się najbardziej znamienici mnisi. Pomóc w potrzebie? Tylko czemu zakładał, że mężczyzna w futrze jest jego przyjacielem? Brak wiedzy o szczegółach, o sytuacji i o relacji tych dwóch, prowadził do niepopartych niczym wniosków, a to z kolei mogło skutkować podjęciem niewłaściwych akcji. Ale nawet jeśli, to przecieżnie porzuci człowieka w potrzebie! Nawet jeśli nie zna się prowadzeniu interesu. Podszedł więc do niego i zaoferował swoją pomoc. Mężczyzna zwrócił swoją uwagę na Ekko. Nie wyglądał na specjalnie szczęśliwego, ale nie wynikało to z podejścia do niego jakiegoś plebsu. To pewnie wpływ całej sytuacji na jego osobę. Shimatsu słysząc ofertę pomocy, pokręcił głową zrezygnowany.
- Cóż, miło z twojej strony chłopcze. Doceniam gest, ale obawiam się że do tego potrzeba więcej niż dobrych chęci. Chyba że jesteś młodym geniuszem albo innym Ninja... Właśnie! - mężczyzna ze zrezygnowania zmienił swoje nastawienie w dosłownie chwilę, uderzając pięścią w otwartą dłoń. Jak gdyby doznał nagłego oświecenia. Rozwiązanie jego problemów wpadło mu do głowy natychmiastowo, tylko po odpowiedzi na pytanie młodego Ekko.
- W tym mieście muszą być jacyś Ninja, może nawet na tyle dobrzy by rozwiązać mój problem. Tylko jak sensorzy mogliby... Albo ci Hyuuga, może oni? Kurka, czemu nie pomyślałem o tym wcześniej? - mruczenie mężczyzny do samego siebie i chodzenie w kółko były kolejną gwałtowną zmianą zachowania. Chaotyczność tego człowieka były wręcz niezwykłe. Zasłonił twarz dłonią, przez co słowa wypowiadane w głębokim zamyśleniu przestały być dostępne dla młodego Jugo. Swoim zachowaniem przyciągnął nieco więcej uwagi niż wcześniej, część z niej przeniosła się na Shinobiego który zaoferował swoją pomoc.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 13 lip 2018, o 13:43

Wiosna, 385 Rok


Bardzo możliwe, że blondyn przejawiał zbyt dużą naiwność. Wszystkie sprawy postrzegał prostoliniowo. Był wychowany raczej w dobrym środowisku i za takie też uważał resztę świata. W głowie młodzieńca największymi zbrodniarzami obecnych czasów byli Uchiha. Pozostali stanowili tylko nieistotny procent przestępczości. Dla piętnastolatka większość ludzi, która ze sobą rozmawiała musiała być połączona jakąś więzią - mnie lub bardziej, ale w każdym razie dobrą więzią. Po co rozmawiać z wrogiem, a tym bardziej prosić go o przysługę? Nie potrafił sobie wyobrazić sytuacji, w której miałby współpracować z czerwonookimi Sogeńczykami. Możliwe, że podejście chłopaka było zbyt mocno przepełnione stereotypami wpojonymi za młodu, ale bałby się, że zostanie zdradzony. Był naiwny, ale nie głupi - wiedział, że świat shinobi jest najokrutniejszym ze wszystkich. Zawód ninja był jedynym, po którym zielonooki spodziewał się bezlitosnych i podstępnych zagrywek. Wiedział, że kiedy w grę wchodzi ludzkie życie, to trzeba oszukiwać. Wyrzuty sumienia przychodziły później i bardzo często dręczyły przez długi czas. Brzmi strasznie, ale to jedna z rzeczy, których nawet Ekko musiał się nauczyć.
Chłopcze - chyba już dawno nie został tak nazwany. Poświęcony regularnym treningom, wyrobił sobie posturę niejednego mężczyzny. Niestety brakowało mu troszkę wzrostu, ale to jakoś potrafił przeżyć. Podobno wielu świetnych shinobi było niskich, także argument, że najsilniejsi Jugo są ogromni, puszczał mimo uszu. Bardzo miłe słowa staruszka nieco uszczęśliwiły blondynka na duchu, ale nie potrafił tego po sobie pokazać. Niewzruszona, kamienna twarz, wciąż gościła na jego buźce, a zielone ślepia cały czas za mężczyzną.
-Em… - Mruknął bardzo cicho, ale ekscytacja, która ogarnęła Shimatsu, nieco zagłuszyła blondyna. Za żadnego geniusza się nie uważał, ale ninją śmiał mógł się nazwać. Staruszek chyba trochę zbyt szybko ocenił piętnastolatka. Być może pomoc Ekko wcale nie byłaby taka bezużyteczna.
-Pewnie, jeśli ma Pan czas ich szukać. Takie zdolności ludzie cenią sobie bardzo mocno… - Dodał bardzo oschle. Młodzieniec nie chciał niszczyć ambitnych planów mężczyzny w problemach, ale znalezienie odpowiednio wykwalifikowanego ninja, w mieście pełnym innych ludzi mogłoby okazać się szukaniem igły w stogu siana. Owszem, możliwe, ale może zająć bardzo dużo czasu. Pytanie jak wiele go miał Shimatsu?
-Mogę spróbować Panu pomóc, jeśli Pan tylko chce. Musiałbym jednak wiedzieć coś więcej. - W oczach Ekko, Shimatsu miał ogromne problemy ze spokojem. Szczerze mówiąc, to piętnastolatek wątpił czy staruszek w ogóle trzeźwo myśli. Każdy jego ruch był przepełniony chaotycznym zachowaniem. Możliwe, że nawet myślami był w zupełnie innym miejscu.
-Poza tym robi Pan sceny. - Spojrzenia przechodniów, którymi obdarzali blondyna, sprawiały, że na jego skórze pojawiła się gęsia skóra. Czuł jak ciarki przechodzą go od samego karku, aż po koniuszek pleców. Nieco się stresował. Nie znosił znajdować się w centrum uwagi. Bał się, że później ktoś wyciągnie każdą głupotę, której się dopuści. Dosłownie skamieniał na moment, uważnie przyglądając się odzianemu w zieleń.
Ekko
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Murai » 14 lip 2018, o 11:53

Inspektor Ekko, turudurudu~
Misja D 5/?


Niedoświadczenie w życiu to problem który można było rozwiązać wyłącznie za pomocą czasu spędzonego w danym środowisku. Wychowany tak a nie inaczej wyrobił sobie konkretną wizję świata. Niekoniecznie całkowicie poprawną i w wielu miejscach po prostu nierealną. Ludzie którzy ze sobą rozmawiają posiadają jakąś więź? A co można było powiedzieć o relacjach tego człowieka i Ekko? Znali się, byli przyjaciółmi? Już pierwsza jego konwersacja w Shigashi była podyktowana nie znajomością, a ciekawością i chęcią pomocy. Podczas kiedy w rzeczywistości rozmowy między ludźmi mogły przebiegać dla wielu rzeczy, bardzo wielu. I z różnych powodów, czy to prywatnych czy pod publikę.
- Celna uwaga. - mruknął mężczyzna słysząc o konieczności przeznaczenia czasu na poszukiwania takiego sensora albo Hyuugi. Wydawał się w dużym pośpiechu. Miał jakąś sprawę niecierpiącą zwłoki, więc konieczność przeznaczenie kolejnej porcji czasu na znajdowanie konkretnego Rodu w tym mieście dawało jeszcze mniej czasu na załatwienie owej sprawy. Kupiec rozglądnął się wokoło, widząc skierowane na niego spojrzenia. Mimo że nazwany "chłopcem" to dzieciak miał sporo racji. Chłodno myślący dzieciak, może on coś wskóra? Tak najwidoczniej pomyślał mężczyzna, Kiwnął głową na Ekko.
- Dobra, może być. Chodź za mną, po drodze wszystko ci wyjaśnię. Nazywam się Tokugawa Shimatsu, miło poznać. - odrzekł, odwracając się i kiwając głową na Ekko żeby ten poszedł za nim. Po kilku chwilach znaleźliście się w mniej zaludnionej części dzielnicy mieszkalnej. Mogliście porozmawiać na spokojnie.
- Ktoś uprowadził mi córkę. Weszli do jej pokoju na piętrze przez okno i zabrali ze sobą. To było około północy, wtedy służba usłyszała krzyk Sakury z jej pokoju. Zaniepokojona weszła do środka i wtedy zobaczyła, że nikogo nie ma w pokoju. Jedynie otwarte na oścież okno. Od razu do niego pobiegła, ale nie było po niej śladu. Jedynie jakaś lina pod oknem. - mężczyzna wydawał się na zrozpaczonego, ale zachowując spokój i opanowanie. Nie mówił tego głośno, a na tyle żeby Ekko to usłyszał przy jednoczesnym zachowaniu informacji z dala od nielicznych przechodniów.
- Od razu wysłałem służbę do wszystkich bram i przejść aby wypytać się o nią. Pytali świadków. Ale nic. Nie słyszeli krzyków uprowadzanej dziewczyny ani jej nie widzieli. Wiec musi być jeszcze w Shigashi. Więc no, tyle. Może uda ci się coś zrobić na miejscu.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 14 lip 2018, o 16:46

Wiosna, 385 Rok


Sama chęć pomocy blondyna, czyniła pomiędzy tymi dwoma pewnego rodzaju relacje - pozytywną relację. W pewnym sensie łączyła ich już jakaś więź. Na razie może jeszcze niezbyt silna, niezbyt trwała, ale w przyszłości kto wie. Może Ekko okaże się dobrym przyjacielem Shimatsu i wsparciem w potrzebie, którego tak usilnie poszukiwał. Młodzieniec mógł się wykazywać przesadnym optymizmem, ale wierzył, że taka wizja jest najbliższa rzeczywistości. Podobnie jak wierzył, że w każdym człowieku drzemie dobre serce. Trzeba je tylko umiejętnie wydobyć z twardej jak skała skorupy. Odrobina chęci i wytrwałość w dążeniu do celu pozwalała na wszystko. To dzięki tym dwóm cechom Ekko znalazł się w tym miejscu, z obecnymi umiejętnościami, a nie pogrążył się w bezsensownej wendecie przeciwko Sogeńczykom.
Celna czy też nie, to ostateczna decyzja i tak pozostawała dla Shimatsu. Może ryzyko było tego warte, może specjaliści w tropieniu faktycznie daliby sobie tutaj lepiej radę. Pewności nigdy nie było. Co jeśli nie znajdą nawet żadnego tropu.
-Jestem Ekko i postaram się Panu pomóc. - Odparł bardzo lakonicznie, nie chcąc zabierać staruszkowi czasu na zbędne formalności. Zresztą samo imię mężczyzny zdążył wyłapać z jego poprzedniej rozmowy, Teraz dużo bardziej interesowały go informacje i wyjaśnienia,, z którymi mężczyzna nie za specjalnie się śpieszył. Wolał odejść gdzieś na bok, z dala od innych ludzi, wścibskich spojrzeń i podsłuchujących uszu. Piętnastolatkowi na początku wydało się to dziwne, w końcu Shimatsu wyglądał jakby zależało mu na czasie. a przy rozmowie z kolegą o dyskrecji nie bardzo pamiętał. Może wynikało to ze stresu. Na całe szczęście młodzieniec tak mocno nie reagował i był w stanie zachować chłodna głowę.
Bestialskie zachowanie wyraźnie oburzyło blondynka. Na jego twarzy pojawił się grymas obrzydzenia wymieszany z odrobiną złości. Nie rozumiał jak tak można. Istnieje masa innych sposobów na dogryzanie komuś. Wplątywanie osób trzecich w jakieś prywatne porachunki, było zdecydowaną przesadą.
Zielonooki wziął bardzo głęboki oddech by szybko przeanalizować otrzymane informacji. Chociaż wszystko na to wskazywało, to nie chciał jeszcze zakładać najgorszego. W jego głowie pojawiło się jeszcze kilka innych scenariuszy. Chciał powoli wszystko przeanalizować. Krok po kroku złożyć całą układankę jak puzzle.
-Mogę się rozejrzeć na miejscu? - Zapytał unosząc wzrok na twarz staruszka. Kilka rzeczy bardzo mocno gryzło chłopaka. Miał cichą nadzieję, że miejsce tej okropnej zbrodni nie zostało jeszcze posprzątane i znajdzie tam jakieś poszlaki.
-Spokojnie, znajdę ją. Wie Pan może jaki mógłby być motyw? Ma Pan jakiś wrogów, albo pokłócił się Pan z kimś ostatnio? Może to po prostu ona miała jakieś problemy? Chętnie usłyszę wszystko, co może Pan uznać za istotne. - Chłopak wymusił na sobie delikatny uśmiech. Do najprzyjemniejszych on raczej nie należał. Szczerze mówiąc to można go było porównać, do uśmiechu człowieka z autyzmem. Chęci miał jednak dobre. Zależało mu na tym by pocieszyć i podbudować nieco na duchu, staruszka. Ważnym było, żeby się teraz kompletnie nie załamał.
Ekko
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Murai » 14 lip 2018, o 22:12

Inspektor Ekko, turudurudu~
Misja D 7/?


Cała sytuacja wywołała masę emocji, nie tylko u kupca. Ekko również przeżywał swoje. Jak to tak można, żeby komuś tak życie zniszczyć? Żeby specjalnie mścić się na rodzinie, porywać dziecko? Dla rodzica nie ma nic gorszego niż utrata swojego dziecka. Dla dobrego i kochającego rodzica w każdym razie. Opuszczenie jego wioski i przyswojone tam wartości zostają zaatakowane przez rzeczywistość już na samym starcie, przy wejściu do Shigashi. Co by zrobił gdyby usłyszał, że miasto jest pod kontrolą mafii, organizacji krzywdzącej i zarabiającej na ludziach i ich wyzysku? Lepiej nie wiedzieć.
- Właśnie tam idziemy, wszystko zostało zostawione jak zastała służba. - powiedział. Faktycznie idą do jego domu? Nigdzie nie było widać niczego co mogłoby przypominać willę albo dużą rezydencję, ale mimo tego szli głębiej i głębiej w sieć uliczek. Miejscami milczał, kiedy mijali otwarte okna w innych domach.
- Nie mam pojęcia. Nic nikomu nie zrobiłem. Jestem uczciwym kupcem, zarabiam polegając na sobie i moich kontrahentach a nie na szkodzie innych. Moje umowy są jasne i klarowne. Nawet biedakom czasem coś dam, jestem porządnym człowiekiem z nieskazitelną opinią. - potwierdzał i mówił w zasadzie wszystko, żeby wyjaśnić jedną rzecz - nikomu nic nie zrobił. Wydawało się to wiarygodne, przynajmniej dla Ekko. Albo i nie? Czy będzie w stanie uwierzyć w coś takiego, kiedy wszystko co spotkało mężczyznę mówiło dokładnie odwrotnie? A może po prostu robił go w wała przez informacje których nie chciał przekazać.

Po kilku minutach dwójka zatrzymała się przed jednym z domów. Jednopiętrowy z parterem, ze ścianami z białych kamiennych bloczków. Krawędzie domu podpierane były belkami z ciemnego drewna. Sam dom był w kształcie litery "L" a wkoło niego posadzono wysoki na dwa metry żywopłot, który okalał najbliższe okolice domku. Pomiędzy domkiem a ścianami znajdował się ogródek. Z wąskimi ścieżkami i kwiatami wszelkiego rodzaju. Dwójka weszła do środka przez pojedyncze drzwi z tego samego czarnego drewna. Wnętrze przedpokoju, bo tak można było nazwać ten szeroki przedsionek, urządzony był bogato, acz bez przepychu. Gustownie, bez złota sypiącego się z sufitu. Ale motyw owego ciemnego drewna pozostał w formie desek z których zbudowana była podłoga. Ściany były tym samym białym bloczkiem. W budynku było cicho.
- Wysłałem służbę na poszukiwania, więc dom stoi pusty. Zaprowadzę cię do pokoju. Ale staraj się niczego nie dotykać, chciałbym żeby miejsce było takie samo jakie było w momencie jej zniknięcia. - powiedział, przechodząc do pomieszczenia obok, następnie przez schody prowadzące na górę, aż do wcześniej omawianego pomieszczenia.

Pokój był gustowny, acz niewielki. Ściany w kolorze dojrzałej brzoskwini, podłoga z tego samego drewna co cała reszta domu. Pierwszym co rzucało się w oczy było otwarte na oścież okno naprzeciwko drzwi. Po jego lewej znajdowało się łóżko. Duże i najpewniej z baldachimami, których jednak nie było. Po obydwu stronach okna znajdowały się długie ciemnoniebieskie zasłony, całkowicie blokujące światło. Obok łóżka znajdowało się kilka szafek i kuferków. Na półkach doczepionych do ściany znajdowały się szklane figurki i inne drogo wyglądające ozdoby. Kiedy Ekko podejdzie do okna, zauważy że w miejscu uchwytu nie ma nic. Na samym dole, pod oknem, faktycznie znajdowała się lina. A właściwie to pas tkaniny przypominającej jedwab. Z obręczą na jednym z jego końców, z porządnym węzłem. W pokoju panował porządek i ład, żadnego burdelu.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 15 lip 2018, o 16:05

Wiosna, 385 Rok


Ekko nie miał żadnych podstaw by nie wierzyć kupcowi - tym bardziej, że chodziło o jego córkę, ale w momencie gdy w grę wchodzi ludzkie życie, wolał zachować jak największy profesjonalizm. Wiedział, że zbyt duża ufność potrafi być zgubna. Cicho przytaknął, przyjmując do wiadomości wyjaśnienia mężczyzny, jednak nie komentował ich w żaden sposób. Osobistą opinię odłożył gdzieś na bok. To nie było miejsce na przemyślenia piętnastolatka, a raczej uważną analizę informacji przez młodego shinobi. Niestety jedyne co mógł na razie zrobić to odrzucić motyw zaszkodzenia Shimatsu. Mógł ale nie chciał. Zdecydowanie było na to za wcześnie. Dla pieniędzy, ludzie potrafią robić różne rzeczy. Kupiec mógł nieświadomie zaszkodzić innym.
-Czym Pan dokładnie handluje? - Zapytał w poszukiwaniu kolejnych informacji. Szczerze mówiąc trochę wątpił w to, że w odpowiedzi staruszka znajdzie wyjaśnienia. Niemniej jednak wszystko mogło okazać się istotne.
Piękny, leczy pusty w środku dom sprawiał wrażenie przerażającego. Brak ani jednej duszyczki w środku nie ułatwiał zadania. Chłopak miał lekką nadzieję, że uda mu się zamienić kilka słów ze służbą. Niestety, wszyscy wyruszyli na poszukiwania. Blondyn westchnął cicho, stojąc w zamyśleniu. Kątem oka zerknął na kupca?
-Ile w domu jest wejść przez żywopłot? I czy ktoś ich w nocy pilnuje? - W głębi duszy cicho wierzył, że dwie odpowiedzi jakie padną to jedno i tak. Chciał nieco ograniczyć możliwości ucieczki, dla potencjalnych sprawców. Lekko podrapał się z boku głowy i wsunął dłonie do kieszeni, kiedy weszli do pokoju.
Widok nieco zaskoczył młodzieńca. Spodziewał się większego bałaganu. Właściwie to spodziewał się jakiegokolwiek bałaganu, a tutaj. Wszystko wyglądało jakby było na swoim miejscu. Nienaruszone zasłony i szafki na swoim miejscu. Jedynie brakujący baldachim zaciekawił piętnastolatka. Jugo zbliżył się do łóżka i obejrzał je z każdej strony.
-To łóżko zawsze takie było? - Oczywiście pytał o brakującą zasłonkę, ale uwagę zwracał nawet na to jak ułożona była pościel. Zajrzał pod łóżko ciekaw czy jakaś poduszka tam przypadkiem nie spadła przy porwaniu. Samo okno zostawiał sobie gdzieś na koniec. Wszystko i tak się do niego sprowadzalo, więc wolał najpierw dokładnie obejrzeć pokój. Zajrzeć za granatowe zasłony i przyjrzeć się czy na podłodze nie został piach spod butów.
Lina o której wspomniał jeszcze Shimatsu, od samego początku gryzła chłopaka. Kiedy miał okazję dostrzec ją za oknem, rzuciła nieco inne światło na całe dochodzenie. Blondyn zaczął powątpiewać w profesjonalizm sprawców. Najpierw dokładnie rozejrzał się za potencjalnym miejscem zahaczenia jej, a później wyskoczył przez okno, by przyjrzeć się jej z bliska. Pomimo próśb mężczyzny. chłopak i tak wziął ją z ziemi do rąk i przyjrzał się jej dokładnie. Kilkukrotnie nawet lekko pociągnął by sprawdzić wytrzymałość materiału. Był niemalże pewny, że sprawcy musieli stać w tym samym miejscu co on teraz, dlatego dokładnie rozejrzał się za śladami butów w ziemi bądź trawie.
Ekko
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Murai » 16 lip 2018, o 13:21

Inspektor Ekko, turudurudu~
Misja D 9/?


Informacje na temat historii handlu mężczyzny? A po co to komu? Nawet gdyby handlował ludźmi to i tak by się go tego nie przyznał. Wrzuciłby jakiś blef byleby tylko zachować twarz i godność, byleby jakiś knypek ze wsi nie mógł zagrozić jego interesowi. Najlepiej byłoby zajrzeć do ksiąg kupieckich w domostwie mężczyzny, gdzie prowadzone są rachunki i zapisywane wszelkie informacje. Są to jednak takie dane których nawet nie powinno udostępniać się zwykłym ludziom.
- Ubrania, żywność, materiały, narzędzia, czasem leki i rudy metali. Właściwie wszystko to reprezentuje sobą zysk. - odpowiedział spokojnie. Człowiek wielu zajęć i wielu towarów? W zasadzie to ograniczanie się do jednego towaru byłoby głupie, w końcu jeśli cena spadnie i przestanie się opłacać to trzeba zmienić swój ładunek. Mężczyzna nie wyglądał na starego, ale specjalnie młody też nie był.

Dotarcie do domu zaowocowało kolejną porcją pytań. Rzeczowo i konkretnie, jak przystało na profesjonalistę. Potencjalne drogi ucieczki z terenu ogrodzonego żywopłotem były istotne, a sama ściana zieleni nie wydawała się naruszona ani w okolicach leżącego na ziemi sznura, ani w jakimkolwiek innym miejscu. Jak spod ręki ogrodnika.
- Tylko to którym weszliśmy. I tak, pilnuje. Strażnik na zewnątrz pilnuje wejścia, ale został ogłuszony uderzeniem w głowę, z tego co mi wiadomo to chwilę przed północą. Znalazłem go nieprzytomnego na ziemi kiedy schodziłem na dół żeby szukać córki w nocy. - rzekł. Teraz strażnika nigdzie nie było widać. Może poszedł na poszukiwania? Albo w celu znalezienia jakiegoś Ninjy? Albo, mało prawdopodobna opcja, odpoczywa. Ale nie było czasu na odpoczynek, kiedy córka właściciela była w niebezpieczeństwie. Kupiec na pewno postawił wszystko i wszystkich na nogi w celu jej znalezienia.

Już w samym pokoju baldachim okazał się najbardziej rzucającym w oczy elementem pokoju. A właściwie to, że go nie było. Teoretycznie nie musiało go tam być od samego początku.
- Noooo wydaje mi się że była tutaj zasłonka. Kiedy dzień wcześniej zaglądałem do jej pokoju żeby z nią porozmawiać, to była na miejscu. - odpowiedział mocno niepewny dlaczego akurat padło takie pytanie. Przyglądając się podłodze i zasłonom, Ekko nie znalazł jakichkolwiek śladów butów, piachu czy ziemi. Wszystko było czyste i porządne, niczym po przejściu służby. Ale to czy ona tutaj była i posprzątała potencjalne dowody? Może, ale w takim wypadku złamałaby zakaz swojego pracodawcy. Pod łóżkiem było nic. Nawet kurzu. Kolejnym tropem była lina. Na zewnątrz nie było żadnych ozdobników i innych możliwych zahaczeń. Jedyne jakie było to niewielka kamienna ozdoba z wizerunkiem głowy smoka. Była ona jednak na samym szczycie dachu, lina była za krótka. Zeskoczenie na dół miało dać dodatkowe informacje. Lina była wytrzymała, a obręcz odpowiednio mocna dzięki skomplikowanemu supłowi. Ślady butów? Było ich kilka. Duże i solidne, po skórzanych butach, z wyraźnie zarysowaną podeszwą. Mocno głębione, jak gdyby obciążone czymś.Z Zaczynały się przy linie a kończyły tuż przy żywopłocie. Tam też para śladów była najgłębsza. W ziemi coś błysnęło. Ekko zobaczył złotą gałkę od okna. Taką, jakiej brakowało po wewnętrznej stronie okiennic pokoju dziewczyny.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 16 lip 2018, o 18:49

Wiosna, 385 Rok


Wszystko albo nic. W każdym razie Shimatsu nie zajmował się niczym konkretnym, albo raczej niczym, co mogłoby jakoś pomóc młodzieńcowi. Nie czuł się jakoś specjalnie zaskoczony. Tak jak od samego początku zakładał, była to bezwartościowa informacja. Nie miał zamiaru jakoś dalej drążyć tego tematu. Kątem oka przyjrzał się jeszcze tylko mimice twarzy staruszka, chociaż ta i tak nie wskazywała na nic specjalnego.
Informacja o strażniku, wprowadziła blondyna w lekką zagwozdkę. Wyraźny grymas pojawił się na jego twarzy, a chłopak wbił na moment wzrok w podłogę. Wyglądał trochę, jakby na moment stracił świadomość. Prawie tak się stało. Mocno zamyślony, tylko jednym uchem słuchał staruszka. W końcu podniósł wzrok na kupca, by zapytać.
-Nie widział sprawcy, prawda? - No raczej, że nie widział. Gdyby go zobaczył, powiedziałby o tym. Ekko westchnął bardzo cicho pod nosem. Od razu założył, że sprawcy, bądź sprawca całego zdarzenia nie mogli zaatakować od frontu. W takim przypadku strażnik nie uległby tak łatwo. Nie poddawał się, a wręcz przeciwnie. Powoli wszystko układało się w całość, więc wciągał się jeszcze mocniej w dochodzenie. Głęboko ukryta, dziecięca natura piętnastolatka chyba dawała o sobie teraz znać, bo traktował to wszystko jak grę. Bardzo zabawną grę, w którą nie chciał przegrać.
Ślady butów do najpomocniejszych nie należały. Jugo przykucnął nad nimi na moment, by dokładniej się im przyjrzeć. Zależało mu głównie na tym, by policzyć potencjalnych sprawców. Skupił swoją uwagę na jakiś różnicach - kształcie i wielkości. Ktoś przecież jeszcze musiał ogłuszyć strażnika, a idąc drogą dedukcji, musiał przebyć drogę od okna do furtki. Sam jeszcze nie miał zamiaru się tam rozglądać, więc rzucił tylko powierzchownie okiem w tamtym kierunku. Na razie miał zbyt dużo ciekawych rzeczy tutaj.
Najpierw podniósł z ziemi błyszczącą gałkę. Przyjrzał się jej dokładnie, czy nie jest jakoś nienaturalnie wygięta, ale mniej więcej podejrzewał dlaczego się tutaj znalazła i do czego posłużyła. Miał nawet swój mały typ wydarzeń, ale potrzebował jeszcze kilku elementów, by mieć pewność w rozwiązaniu zagadki. Nie potrafił pojąć tylko jednego - dlaczego?
Na moment schował klamkę do kieszeni w spodniach i zwinął linę w jakąś kulkę tak. by zajmowała jak najmniej miejsca w jego dłoniach. Ze wszystkim, wskoczył, bądź też po prostu wszedł z powrotem do pokoju przez otwarte okno.
-Jak ona wyglądała? - mruknął skupiony na tym co miał w dłoniach, ale chodziło mu o córkę Shimatsu. Miał nadzieję, że kupiec nie zrozumie go źle i poda rysopis dziewczyny, a nie baldachimu.
By nie brudzić w pomieszczeniu, blondyn wyszedł na korytarz i tam rozrzucił trzymaną w dłoniach line. Chciał się jej przyjrzeć w całej okazałości i czym tak naprawdę była.
-Wspomniał Pan, że dzień wcześniej rozmawiał Pan z córką! O czym? - wyskoczył jakby nagle dostał niesamowitego przebłysku. Żarówka dosłownie zapaliła się tuż nad głową blondyna, a jego zielone oczy zabłyszczały. Bardzo mocno wierzył, że znajdzie tam podpowiedź, a może nawet coś więcej - brakujący element, do rozwikłania całej tajemnicy.
Ekko
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Murai » 18 lip 2018, o 12:45

Inspektor Ekko, turudurudu~
Misja D 11/?


Wszystko i nic. Nie mając jeszcze konkretnej teorii albo kierunku w jakim powinien poprowadzić śledztwo musiał chwytać się każdego małego wystającego kamyka, żeby powoli wspinać się po tej niepewnej ścianie zwanej śledztwem. Niedoświadczenie nie szło w parze z błyskotliwością umysłu. Dzieciak doskonale wiedział jaki temat poruszyć i o co dokładnie zapytać.
- Oczywiście, że nie widział. Jakby widział to nie było problemu. - odpowiedział mężczyzna już nieco zirytowany. Ciężko było się z nim nie zgodzić, dużo pytań o pozornie dużo rzeczy. I zero efektów, irytacja była wręcz naturalna. Dodatkowo zamiast profesjonalisty mężczyzna musiał polegać na dziecku. Wyrośniętym i obytym ze sztukami Ninja, ale nadal dzieckiem. Chyba jeszcze nie do końca doceniał Ekko. Ale w tym czasie on powoli dokładał kolejne elementy układanki do siebie, tworząc już w miarę kompletną całość. Przejrzawszy ślady butów Ekko dołożył kolejny puzzel, kolejny doszedł po obejrzeniu lekko wygiętej klamki. Następnie młodzieniec podszedł do kupca i poprosił o opis dziewczyny. Mężczyzna nie odpowiedział nic. Sięgnął jednak do szyi, do ukrytego pod ubraniem łańcuszka. Zdjął go z głowy. Łańcuch zakończony był niewielkim medalionem w kształcie jajka. Otworzył go uwalniając zatrzask. Całkowicie złoty, z roślinnymi ornamentami i kilkoma kamieniami szlachetnymi. Na jednej z wewnętrznych połówek widać było niewielki portret, wykonany z zaskakującą szczegółowością i głębią.
- Sakura. Moja ukochana dziewczynka. Zabrana. - emocje które nim targały ledwo pozwalały na stanie w miejscu. Ponownie zaczął chodzić w kółko, chowając medalik pod ubranie. Nie zatrzymał się nawet wtedy, kiedy Ekko zapytał o temat rozmowy.
- O ślubie. Za dwa miesiące. Chłopak z dobrej, majętnej rodziny. Spotykali się już wcześniej i dogadywali bardzo dobrze. Nie rozumiem po co te pytania. Jeśli nie jesteś w stanie pomóc mi z niczym to równie dobrze możesz sobie iść. - odmruknął, już wyczuwalnie zirytowany. Przychodzi, nie pomaga, zadaje pytania o najmniejsze szczegóły. Nie dziwota że się wkurzył. Z kieszeni wyciągnął chustę, którą otarł spocone ze stresu czoło.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 18 lip 2018, o 21:33

Wiosna, 385 Rok


Namalowany obrazek niewątpliwie był bardzo pomocny. Sam opis mógłby być ciężki do zrozumienia i pewnie nie opisywałby dokładnie urody dziewczyny, która swoją drogą była niesamowita. Charakterystyczne rude włosy, od razu zapadły w pamięci piętnastolatka. Shimatsu mocno ułatwił pracę Daiszczyka, chociaż ta i tak do najłatwiejszych nie należała. Wciąż musiał odnaleźć jedną, konkretną dziewczynę, w wielkim kupieckim mieście.
Ślub - jedno bardzo proste słowo, a było jak przełącznik do żarówki, albo ostatni puzzel w ogromnej układance. Mówiąc inaczej było rozwiązaniem, którego Ekko teraz potrzebował. Z wielkim trudem powstrzymał się przed cichym prychnieciem. Ta cała troska, nagle zaczęła bawić blondyna, a pod wpływem emocji żaden z mieszkańców nie potrafił znaleźć prostych wskazówek. Może nie chcieli? No, ale miał za swoje, nie licząc się ze zdaniem córki. W każdym razie Jugo nie planował pouczać kupca, a jedynie wyjaśnić mu całe zajście z jego perspektywy.
-Właściwie to wiem co się tutaj stało. - Bardzo pewnie, odparł na niczym niepoparte zarzuty. Młodzieniec potrafił zrozumieć, że mężczyzna, się niecierpliwił, był mocno zestresowany i nie miał ani odrobiny wiary w zdolności dziecka, ale mógł zaoferować chociaż odrobinę więcej czasu, a nie wyciągać od razu pochopne wnioski. -Dlatego byłbym wdzięczny, gdyby Pan nie reagował tak mocno. - Dodał bardzo stanowczo. przeszywając kupca ostrym spojrzeniem.
-W każdym razie, uważam, że Pana córka nie została porwana. Niestety wszystko wskazuje na to, że sama uciekła. Chociaż to nie jest, aż tak zła wiadomość, bo w najgorszym wypadku ubiła sobie nieco tyłek. Wydaje mi się, że jednak nie była aż tak bardzo zadowolona ze zbliżającego się małżeństwa, jak Pan uważa. To trudna decyzja, której trzeba być w pełni pewnym. Nic dziwnego, że presja mogła ją zjeść. Nie jestem jednak pewien czy uciekała sama, czy może ktoś jej pomagał. - Wyjaśnił piętnastolatek. Zdawał sobie sprawę, że taka odpowiedź mogła nie satysfakcjonować kupca, ale w obecnym momencie Ekko był bardzo pewien swego.
-Ma Pan może pomysł, gdzie mogłaby się ukryć? Jakieś przyjaciółki? Naprawdę, wszystko może być pomocne. - Niewątpliwie szukanie jej było jak szukanie igły w stogu siana. Trochę mijało się z jakimkolwiek celem, więc młodzieniec wolał szukać innych rozwiązań. Nie miał pewności, że za oknem znajdzie jeszcze coś interesującego, a wychodził z założenia, że postawiona teza jest w dziewięćdziesięciu procentach poprawna.
Ekko
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Murai » 20 lip 2018, o 02:07

Inspektor Ekko, turudurudu~
Misja D 13/?


Zagadka wyjaśniona? Więc jednak? Ślub okazał się ostatnim puzzlem, największym i do tej pory ukrywanym przed Ekko Chociaż może nie tyle ukrywanym, co o jego istnieniu pracodawca nie miał zamiaru mówić. W jego przekonaniu nie miało to żadnego znaczenia, a na pewno nie był to jakikolwiek powód związany z jej zniknięciem. A może jednak? Mężczyzna słuchał z uwagą. Dokładnie i jak nigdy wcześniej. Po wszystkim przez chwilę zaniemówił, jak gdyby w jego słowniku zabrakło słów. Zdołałz z siebie wykrztusić jedynie:
- Co... Jak to sama?! - po czym zamilknął i złapał się za czoło. jego nawyk chodzenia po pokoju osiągnął apogeum. W pewnym momencie zatrzymał się w połowie, jak gdyby nad jego głową zapaliła się szklana bańka.
- A-ale przecież była zadowolona. Nie protestowała, cieszyła się z tego że w końcu wyjdzie za mąż. Zapewniała mnie... Moja córka nigdy by mnie nie okłamała, nie tak ją wychowałem! - mężczyzna jąkał się i i na zmianę odzyskiwał pewność siebie. Jak gdyby czekał na to, aż Ekko powie "ma Pan rację, na pewno została porwana". Że ten wyrok był jedynie błędem. Bo przecież mężczyzna nie mógł być w błędzie, skoro twierdził że jego córka go kochała to tak musiało być w istocie. Prawda? Kto lepiej zna swoje dziecko - rodzic czy jakiś wymoczek zgarnięty z ulicy?

Wtedy do pomieszczenia wpadł w biegu mężczyzna. Odziany elegancko, ale niezwykle prosto. Ubrania całe czarne, z białymi akcentami, i bez jakichkolwiek zdobień czy kosztowności. Jego krótko ścięta broda, zajmująca praktycznie całą linię szczęki, nie nosiła jakichkolwiek śladów siwizny. Zmarszczek na twarzy także nie było, a błękitne oczy miały w sobie jeszcze wesołe, młodzieńcze iskry. Na podstawie tego można było całkiem precyzyjnie określić jego wiek.
- Shimatsu-dono! - mężczyzna tupnął podeszwami swoich eleganckich butów o siebie i lekko się ukłonił, obwieszczając swoje przybycie i szacunek. Nie trzeba było być geniuszem, by wydedukować że ten mężczyzna jest częścią służby kupca. - Znalazłem tą dwójkę o którą Pan prosił, zgodzili się przybyć. Byli w karczmie kupieckiej. Aktualnie przebywają w saloniku. - zameldował mężczyzna, oczekując na reakcję. Kupiec nabrał hartu, jego wahanie nadal było widać, jednak nieco przymarło. O kogo mógł prosić? karczma kupiecka najpewniej gościła ważne persony, albo może nawet kupców?
- Doskonała robota, Yori. Już do nich schodzę. Ty też chodź, zobaczymy co powiedzą na jej ucieczkę. - odpowiedział, wskazując właśnie na Ekko jako na osobę towarzyszącą w tej rozmowie. Miało to wiele sensu. Nawet jeśli wyrok Ekko nie był przychylny dla kupca, to jako osoba zajmująca się sprawą powinien być podczas przesłuchiwania świadków. Pod warunkiem, że byli to właśnie świadkowie. Młodzieniec i jego pracodawca zeszli na dół i po kilku chwilach wkroczyli do niewielkiego pomieszczenia.

Pokój był wyłożony elegancko wyciosanymi deseczkami przymocowanymi do ścian, wyszlifowanych i odpowiednio spreparowanych. Fikuśne wzorki na deskach łączyły się i tworzyły piękną scenerię lasu. W centrum pokoju znajdował się niewielki stołek z elementami z czystego szkła, głównie jego centrum. Wokoło niego ustawiono trzy spore ławy wyściełane miękkimi materiałami. To właśnie na jednej z tych ław siedzieli luzem dwaj młodzi ludzie. Na pewno starsi od Ekko, ale młodsi od członka służby kupca. Aż biła z nich młodzieńca energia i pewność siebie. Jeden z nich, blondyn z elegancko przylizanymi włosami i czerwoną wstęgą wplecioną we włosy właśnie, wstał i lekko się skłonił. Delikatne rysy twarzy i chuda postura przypominały łanię. Z sianem na głowie. Jego kompan, nieco bardziej masywny młodzian z włosami krótkimi, ściętymi po bokach praktycznie na łyso, również wstał.
- Wybaczcie za to pośpieszne spotkanie...
- Ależ nie ma problemu, Shimatsu-san. Słyszeliśmy iż sprawa jest poważna, a wiemy że nie rzuca Pan takich deklaracji ot tak. Zatem o co się rozchodzi? - mężczyzna o blond włosach śpiewnym głosem odmachnął jedynie ręką w geście "nic takiego", po czym usiadł na miejscu, rzecz jasna po uściśnięciu dłoni kupcowi. Tak samo uczynił jego towarzysz. W ruchach dwójki było widać wyćwiczenie i elegancję. Na pewno byli to jacyś bogacze, a dokładniej to synowie jakiś kupców? Ich ubiór był pełen żywych kolorów i bardzo krzykliwy wręcz. Blondyn nosił się bardziej skromnie, w długi czerwony płaszcz wyściełany od wewnątrz miękkim futerkiem, a na nogach nosił czarne spodnie z dużą ilością frędzli. Młodzieniec o krótkich włosach nosił na szyi pomarańczową chustę z niewielką, złotą spikną z czerwonym rubinem wewnątrz, a także grubą czarną kurtę ze złotymi guzikami i wysokim kołnierzem. Może taka moda, kim jest Ekko żeby ich sądzić? Duet usiadł na wcześniej zajętym miejscu.
- Kukuri-san, Kaito-san. Czy widzieliście albo słyszeliście coś o mojej córce? Sakura zniknęła dzisiaj w nocy. Pamiętam iż często się z wami spotykała, może więc coś wam mówiła? Albo też znacie kogoś, kto mógłby wiedzieć? Moim zdaniem została porwana, ten jednak młodzian, Ekko-san - kupiec wskazał dłonią na Ekko który szedł tuż obok niego - wysnuł teorię jakoby ona sama odeszła, wcześniej przyglądając się miejscu zbrodni. Mógłbyś przedstawić owe stanowisko nam wszystkim? - zapytał mężczyzna, patrząc na swojego najętego poszukiwacza zagubionych córek. Oczy trzech mężczyzn skupiały się na nim w całości, przy czym dwójka mężczyzn wymieniła między sobą krótkie, pytające spojrzenie. Jak gdyby zastanawiali się nad samą swoją obecnością tutaj. Ich twarze były napięte. Były takie od momentu kiedy tylko padła wzmianka o zniknięciu dziewczęcia. Nic nie mówili, czekając na słowa niepozornego, młodego mężczyzny.

ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 22 lip 2018, o 17:08

Wiosna, 385 Rok


Ciężko było uwierzyć, że dziewczyna mogłaby okłamywać ojca, ale jeszcze trudniej było to wytłumaczyć przez piętnastolatka. Prowadząc śledztwo, starał się pozostać bezstronny. Każdą poszlakę bardzo dokładnie analizował pod każdym względem. Ciężko mu było przyznać, że ucieczka najlepiej pasowała do miejsca zbrodni, ale niestety tak już było.
-Chyba… Musiała kłamać. - Wydukał z siebie dosyć cicho. Dłonią złapał się za kark i unikał wzroku mężczyzny. Sam starał się pozostawać osobą szczerą i bardzo ciężko było mu obarczać kogoś innego o kłamstwa. Lekko zacisnął na moment zęby na wardze i westchnął w duchu. Czego on się w ogóle bal? Przecież taka właśnie była prawda.
-Może właśnie dlatego to zrobiła. Nie chciała Pana zawieść. - Ostatecznie chłopak nie miał stuprocentowej pewności, ale był absolutnie przekonany o słuszności swojej tezy. Nie wiedział jednak czy powinien się z tego cieszyć. Tak czy siak córka kupca i tak zaginęła. Ucieczka dawała większą szansę, na to że nic jej nie jest, ale ostatecznie i tak wzbudzała wiele silnych emocji w Shimatsu.
Wejście kolejnej osoby do pokoju było bardzo budujące. Dawało nadzieję na kolejne informacje i jakiś sensowniejszy postęp w śledztwie. Ekko mógł jeszcze przeszukiwać szafki dziewczyny, w poszukiwaniu jakiś pamiętników i poszlak w nich zapisanych, ale nie bardzo miał ochotę grzebać w jej rzeczach. Wierzył, że obejdzie się bez tego i wróci tutaj tylko w ostateczności.
Z dłońmi wsuniętymi do kieszeni, bardzo spokojnym krokiem poszedł za kupcem. Kątem oka przyglądał się pięknym dekoracjom. Ciekawiło go troszkę kogo spotkają w saloniku. Z góry wykluczył służbę mężczyzny. Gdyby któryś z podwładnych znalazł coś istotnego, sam by się do niego zgłosił. Shinobi to też chyba nie byli, w końcu Ekko był pierwszym, którego zatrudnił do poszukiwań. W końcu to właśnie przy rozmowie z piętnastolatkiem dostał swojego magicznego oświecenia, że przecież są specjaliści od takich spraw. Tak jak też przypuszczał, na miejscu zastali dwóch przystojnych chłopaków. Kolejni kupcy? Raczej synowie jakiś bogaczy. Kąciki ust blondyna delikatnie drgnęły do góry. Bardzo dobrze, że Shimatsu postanowił ściągnąć znajomych córki. Ekko raczej wątpił, że w normalnych warunkach, ktoś ich pokroju zechce zamienić kilka słów z młodzieńcem. Zwyczajnie by go zignorowali.
Kiedy oczy wszystkich spoczęły na młodzieńcu, poczuł jak lekka presja spada na jego ramiona, a na co dzień wytrzymałe kolana, tracą swoje wszelkie siły i lekko uginają pod naporem trzech bogaczy.
-Odeszła, to troszkę lekko powiedziane. - zaczął bardzo spokojnie. Wyprostował się, klatkę wypiął delikatnie do przodu i uniósł głowę do góry. Zależało mu na tym, żeby zaprezentować się jak najbardziej poważnie i dumnie. Wziął bardzo głęboki oddech, pod którym umięśniona klatka chłopaka jeszcze bardziej podkreśliła jego postawę. W głowie ułożył sobie wszystko bardzo dokładnie. Nie chciał pominąć żadnych szczegółów.
-Postaram się wytłumaczyć wszystko bardzo uważnie. Zacznę od samego początku. Powiedział Pan, o zbliżającym ślubie. Myślę, że to był właśnie powód przez który Sakura postanowiła zniknąć. - Dłonie młodzieńca wyraźnie ruszyły w ruch. Różnymi gestami podkreślał siłę poszczególnych słów. Wyraźnie zaakcentował “ślub” - by dać mężczyzną do myślenia. -W pokoju nie było żadnego bałaganu, a przecież powiedział Pan, że Sakura krzyczała. Była więc przytomna i gdyby się broniła w pomieszczeniu na pewno jakieś meble albo poduszki byłby przewrócone. Raczej porywacze nie mieliby czasu na sprzątanie. Teraz pewnie się zastanawiacie dlaczego więc krzyczała? To dosyć proste. Pamięta Pan tę linę spod okna? W pokoju zapytałem Pana o brakujący baldachim. Wydaje mi się, że Sakura posłużyła się nim do wyjścia. Niestety klamka, na której założyła węzeł, nie wytrzymała i zerwała się. Możecie się już domyśleć skąd krzyk. Nie jestem jednak jeszcze w stanie stwierdzić czy ktoś jej pomagał i czy to ona ogłuszyła strażnika kiedy uciekała, czy może zrobił to ktoś inny. - Lekko odetchnął z ulgą, kiedy opowiedział całą historię widzianą swoim oczyma. Dokładnie przyjrzał się wszystkim, a w szczególności nieco starszym chłopakom. Skoro byli jej przyjaciółmi, to oni mogli jej pomagać. Miał nadzieję, że w razie czego, mowa ciała ich wyda. Raczej nie liczył na to, że się wygadają. Dla krycia przyjaciółki, mogą kłamać. To jedna z wyjątkowych sytuacji, kiedy Ekko zachowałby się podobnie.
-Tutaj moje pytanie. Czy macie pomysł, dokąd mogłaby się udać? - Nie chciał tego mówić, ale raczej nie wierzył, że córka kupca mogłaby dać sobie radę sama w wielkim mieście. Żyjąc w luksusie raczej nie została do tego wychowana.
Ekko
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Murai » 24 lip 2018, o 00:15

Inspektor Ekko, turudurudu~
Misja D 15/?


Wprowadzenie osoby Ekko do pomieszczenia i przedstawienie go było posunięciem, co by nie powiedzieć, dobrym. W Normalnych warunkach taki chłopaczyna byłby przynajmniej zignorowany przez mężczyzn. Na pewno młodzi mężczyźni, kupieckie syny i bywalcy w wielu ekskluzywnych miejscach, mieli lepsze rzeczy do roboty niż słuchanie jakiegoś plebsa. Dzięki wprowadzeniu na salony przez kupca i opisanie go jako człowieka który ma teorię odnośnie zniknięcia swojej córki, dało mu całkowitą uwagę wszystkich będących w pokoju. Kupiec, dwóch młodzików i on. I tylko oni. Zaczął mówić o swojej teorii, o tym jak dokładnie miałoby to przebiegać. Ekko miał nadzieję, że mowa ciała zdradzi chłopaków. Że szczególne znaki zdradzą o ich potencjalnym udziale. Młodzieniec nie znał się na mikro ekspresjach, ale widać było że jakoś duet zareagował. Zerknęli na siebie mniej więcej w tym samym czasie, kiedy pojawiła się wzmianka o wyjściu oknem. Jeden z nich złapał powietrze w usta. Shimatsu patrzył na Ekko i gładził swoją bródkę coraz to bardziej gwałtowniej i gwałtowniej. Kiedy młodzieniec przez niego wynajęty zwrócił się bezpośrednio do dwójki kupieckich dzieci, ten patrzył to na niego, to na nich. Naprzemiennie i dość szybko zmieniając cel swojego skupienia.
- No właśnie... co do tego. No wiesz, nie mówię że nie wiedziałem...
- Prosiła żebyśmy nikomu nic nie mówili, nawet Panu. Planowała to przez kilka dni przed akcją. - burknął milczący do tej pory młodzieniec z krótkimi włosami, tym razem zerkając na mężczyznę. Ten pobladł momentalnie. Jak gdyby ktoś uderzył go z buta w żołądek i wstrzymywał się przed wypuszczeniem zawartości żołądka.
- Że co? - zapytał cicho kupiec. Nie było wątpliwości, że była to cisza przed burzą. Że ten szept praktycznie zwiastował jedynie coś znacznie gorszego. Zwiastował grom. Zaproszeni chyba też to poczuli, zrobili się mocno czerwoni. Ze wstydu, ze strachu? Z tego że zostali rozgryzieni przez jakiegoś plebejskiego szczyla?
- Opowiadała nam o tym. Że wynajmie jakiegoś Ninje który pomoże jej w ucieczce. No i chyba jej się udało, nie? - uśmiechnął się nieśmiało do mężczyzny, jak gdyby chcąc załagodzić sytuację. Ale widząc oznaki powolnego budowania pary i żaru w jego głowie zamilkł i pochylił nieco głowę. Pokornie czekając na grom.
- GDZIE. ONA. JEST. - kupiec widocznie starał się uspokoić, ale mu nie szło, oj nie szło mu. Na tych kilka chwil obecność Ekko była całkowicie ignorowana. Niczym powietrze. Zapewne obecność każdego innego w tym pomieszczeniu byłaby olana. W obliczu ogromnego kłamstwa w którym znalazł się troskliwy ojciec, nawet pomimo potencjalnego błędu z jego strony, ciężko było zachować spokój.
- Mówiła że przeczeka poszukiwania w jakimś ustronnym miejscu. I ten... mówiła o jakimś "Jaśminie" i żebyśmy pytali o Lisicę. - na dźwięk tych słów Shimatsu kolejny raz zamarł. Myślał. Łączył wątki. Ustronne miejsce. Jaśmin.
- Możliwe że chodziło jej o tą palarnię. Coś wspominała że będzie tam się ukrywać jako jedna z pracownic...
- Hmh, jasne. Możecie już iść. Macie minutę. - powiedział zaskakująco spokojnym głosem. Goście popatrzyli po sobie, po czym wyszli. Szybko, kłaniając się delikatnie. I opuścili posiadłość. A kupiec? Otarł pot z czoła za pomocą jedwabnej chustki wyjętej z kieszeni. I natychmiast po tym stanął przed Ekko i lekko skłonił przed nim głowę. Na tle mocno, że można było to uznać za ukłon, ale na tyle subtelnie by pochylił się raptem o kilka stopni.
- Myliłem się co do ciebie, Ekko-san. Miałeś rację, dziękuję że udało ci się odkryć co stało się z moją córką. Ale mam jeszcze jedną prośbę. Ninja potrafią zmieniać swój wygląd, nieprawdaż? Chciałbym więc żebyś poszedł do tej palarni i zwrócił mojej córce rozsądek. Musi wrócić. Już nawet abstrahując od tego głupiego małżeństwa, nie pozwolę by pracowała w lokalu o tak wątpliwej reputacji. Byłbyś w stanie?

ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tereny mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron