Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Gracze rozpoczynający/mieszkający w Shigashi no Kibu są zobowiązani do założenia tutaj swojego domu bądź mieszkania, w którym będą mieszkać na czas pobytu w tym kraju.

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 27 lip 2018, o 12:58

Wiosna, 385 Rok


Piętnastolatek w duchu odetchnął lekko z ulgą, kiedy wszyscy bez słowa zdołali go wysłuchać. Z początku obawiał się jakiś sprzeciwów, ale ostatecznie nic takiego się nie stało. Już od pierwszego zdania, chłopcy zaczęli nieco panikować i wymieniać się spojrzeniami. Było to bardzo ciekawe doświadczenie dla blondyna. Mógł obserwować jak w normalnych warunkach ludzie reagują, kiedy wyjawiasz ich sekret, kiedy mówisz dokładnie to, czego starali się ukryć. W głębi serca odczuwał ogromną dumę i radość. Bez większego wysiłku pomógł Shimatsu i jeszcze ujawnił tak okropne kłamstwo.
Późniejsza dyskusja nieco przytłoczyła chłopaka. Wyraźnie nie był jej członkiem, a jedynie obserwatorem. Twarze mężczyzn przybrały kolor czerwieni - Shimatsu ze złości, a pozostałej dwójki ze wstydu. Przez moment, Ekko zastanawiał się czy nie powinien jakoś załagodzić sytuacji, ale był to raczej bardzo głupi pomysł. Nie zależało mu na tym, by oberwać przypadkowym rykoszetem. Odsuwając się o krok do tyłu, wsunął dłonie do kieszeni i w ciszy wysłuchał wszystkich argumentów. Korzystając z okazji, dodał kilka nowych faktów do całego śledztwa. Biorąc pod uwagę, że Sakura jest córką bogatego kupca, to bardzo mocno musiała poskąpić na wynajętego ninje, skoro potrzebowała liny, by wydostać się z pokoju. W każdym razie, Ekko nie zamierzał go zbyt przesadnie oceniać.
Kiedy w końcu Shimatsu zwrócił się do chłopaka, to ten poczuł lekkie zakłopotanie. Lekko uniósł dłonie do góry i pomachał głową na boki. Mężczyzna nie musiał dziękować ani nic z tych rzeczy. Młody Jugo po prostu postąpił tak jak, było trzeba. Staruszek był w potrzebie, a Ekko był akurat w pobliżu i miał sporo wolnego czasu.
-Em… Jasne. T-Tylko jest mały problem. Nie znam jeszcze zbyt dobrze Shigashi no Kibu. Miasto jest bardzo duże, a ja dopiero starałem się zapamiętać układ tutejszych ulic. Wie Pan może gdzie znajdę to miejsce. Jeśli nie, to nic nie szkodzi. Sam poszukam tego Jaśmina. - Zaczął z lekkim problemami, ale później jakoś poszło. Trochę wstyd było się przyznać, że shinobi nie zna wszystkich zakamarków kupieckiej stolicy na zachodzie. Niby miał do tego prawo. W końcu był tutaj pierwszy raz, a do palarni nie uczęszczał, ale i tak uważał, że powinien być lepiej przygotowanym.
Ekko
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Dōhito Satori » 28 lip 2018, o 18:07

Tak, tak, nie śpiesz się Satori, zaczekaj na mnie... rzekła Suzu, której to chłopak jakoś nie dostrzegał od dłuższego czasu. Siedząc w jakiejś wcale nienajgorszej restauracji czekał na znajomą, powstrzymując się przy tym od zamawiania czegoś. Jeśli mają zjeść to najlepiej razam, głupio by było bowiem zjeść coś teraz samemu, a potem bezczynnie czekać na drugą osobę. Satoriemu jednak puściła anielska cierpliwość i zamówił jeden z miejscowych specjałów wraz z zieloną herbatą. Nad smakiem nie ma co się rozwodzić niepotrzebnie, toteż Dohito po jedzeniu od razu wyszedł z lokalu i nie widząc na ulicy śladu Suzu poszedł w stronę nieznanego sobie miejsca, licząc że po drodze trafi na coś ciekawszego oprócz kolejnych barów i klasycznych sklepików. Popodziwianie architektury miasta było już całkiem dobrym pomysłem i sposobem na odetchnięcie po misji. Blondyn doceniał sztukę... zieleńszych części kontynentu. Była inna, żywsza i ładniejsza. Budowle na pustyni wtapiały się w tło, nie tworzyły żadnych wymyślnych struktur ani wzorów, były kompletnie nijakie. Tutaj było przeciwnie i w tym kontynent chociaż nad Wydmami górował. Aż szkoda byłoby to wszystko zniszczyć kilkoma bombami... na szczęście Satori nie jest jednym z tych narwanych i żądnych zniszczeń Dohito. Tamci byli małorozsądkowi i dzicy jak Haretsu. Satori preferował raczej spokojne podejście do życia i dyplomacji, tak jak obecnie jego wuj i lider Hisatsu, a w niedalekiej przeszłości także świętej pamięci Ekkiken.
Chłopak trafił do dzielnicy mieszkalnej, co uzmysłowiła mu tabliczka informacyjna. Domy tutaj wyglądały tak jak życzyli sobie ich właściciele. Raz więc jedno domostwo było godne podziwu, a raz szkaradne i wprawiające Satoriego w zastanowienie ,,co też architekt miał za gust, decydując się na takie coś?".
W każdym razie, dzielnica zaczęła go powoli nudzić, toteż nie mając dalszych planów na zwiedzanie po prostu wskoczył na dachy i tam sobie przysiadł, podziwiając panoramę Ryuzaku... albo chociaż jego część, bo budynki tutaj jakieś bardzo wyskie nie były.
Dōhito Satori
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Exodia » 28 lip 2018, o 19:51

Spokojny Dohito? Który nie ma zamiaru dekorować miasta ogromnymi wybuchami i kraterami po nich? Jednak niektórzy byli w stanie dostosować się do norm społecznych. W tym wypadku akurat to Lider powinien dawać przykład i edukować swoich podwładnych. Ale że do niedawna Shirei-kanem była osoba która sama mogłaby coś wysadzić z byle powodu... No jednak nie zawsze najważniejsze osoby z góry powinny dawać przykład.
Satori postanowił posiedzieć na dachach i pooglądać nieco osady, uciekając od monotonnego otoczenia dzielnicy mieszkalnej. Dachy też nie były przesadnie ekscytujące, ale nadal lepsze od zwyczajnych, identycznych wręcz domostw.
- Dohito Satori, co nie? - usłyszał czyjś głos za swoimi plecami. Jak ten ktoś się tam znalazł? Dobre pytanie. Młodzieniec nawet nie zdążył tego zauważyć. Osoba która zapytała o tożsamość Satoriego była młodym mężczyzną około 25 lat. Kasztanowe, długie włosy, spięte były w lok z tyłu głowy. Ubrany w standardowy strój Ninja, kamizelkę z bordowym kostiumem pod nią. Nie wyróżniał się aż tak, poza rzecz jasna włosami. I rysami twarzy nadającymi mu wygląd sępa.
- List od władz mam dostarczyć. Od władz Tsurai znaczy się, od Dohito. - odrzekł, wyciągając kierunku odbiorcy kilkukrotnie złożoną kartę papieru z woskową pieczęcią z symbolem Rodu Haretsu. Mężczyzna zeskoczył z dachu i pognał gdzieś poza dzielnicę mieszkalną. I tyle było go widać. Treść natomiast była następująca.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1991
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Dōhito Satori » 28 lip 2018, o 20:57

Nawet podziwianie widoczków z tak dogodnego miejsca jak dach zaczęło powolutku nudzić. Gapienie się ciągle w tę samą panoramę mogło nudzić i to bardzo. W tym mieście mimo wszystko nie było chyba nic zaskakująco pięknego, tudzież monumentalnego. Wszystkiemu jakoś tak brakowało tego czegoś, tej mocy. Już nawet wydmy miały tej swój urok, że gdy o zachodzie zobaczysz kilka wydm, to nad ranem albo ich nie będzie, albo będą gdzie indziej, bo tak działa pustynna natura. A tutaj, w takim mieście, nic się nie zmieniało. Ani budynki, ani ludzie... ci drudzy to w szczególności, ale to jak wszędzie.
Wtem usłyszał za sobą swoje imię, na dźwięk którego gwałtownie zerwał się z miejsca i obrócił. Zobaczył gościa o... po prostu zobaczył, bo jakoś nie skupiał się na elemtach jego wyglądu.
- Czego chcesz? - odparł z rozdrażnieniem, przyjąwszy bojową postawę. Niczego też nie potwierdził. Mężczyzna za to wypowiedział w następstwie słowa, po których Satori nieco zelżał i zmienił postawę na nieufną. Przyjął list i tyle sępa widział. Chłopakowi zaś pozostało przełamać pieczęć i przeczytać list.
A gdy to zrobił - westchnął. ,,A więc teraz już nie tylko chcę, ale i muszę tam iść" pomyślał w zadowoleniu, ucieszony z tego, że plany podróży są zbieżne z rozkazem. Jednak to rozkaz ma tutaj wyższą wartość. Teraz to nie wycieczka, a misja. Satori zeskoczył z dachu i podążył w kierunku sklepu z wyposażeniem. Trochę chłopak był ubogi w sprzęt.


z/t
Dōhito Satori
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Murai » 28 lip 2018, o 23:37

Inspektor Ekko, turudurudu~
Misja D 17/?


Miło być docenionym. Kiedy twoje słowa mają jakąś moc sprawdzą, są na tyle ważne że jesteś uważnie słuchany przez ludzi, którzy w normalnych warunkach ignorowaliby twoją obecność. Możliwe że Ekko nigdy by ich nie spotkał gdyby nie ta sytuacja, gdyby całkowicie przypadkiem nie zaoferował swojej pomocy osobie, która jej po prostu potrzebowała. Nie patrzył się na to, że osoba której idzie na ratunek jest majętna. Po prostu potrzebował tej pomocy. Ale po jej udzieleniu, po rozwiązaniu zagadki? Nie interweniował. Kiedy dwójka młodzieńców wyjawiała powoli sekret zniknięcia kobiety, a także jej lokację, to mężczyzna na zmianę czerwieniał i bladł. Ale to była już sprawa pomiędzy nimi, niegrzecznym było właściwie interweniowanie w sprawy takiej wagi. Nawet jeśli interwencja młodzieńca była czynnikiem który pomógł w ujawnieniu prawdy. Kiedy mężczyźni opuścili domostwo, to zaczęły się podziękowania. Do Ekko ze strony jego pracodawcy, rzecz jasna. Młodzieniec był najwidoczniej zbyt skromny żeby z dumą przyjąć, całkowicie zasłużone zresztą, honory. Gdyby nie on, to Shimatsu prawdopodobnie nadal nie znal losu swojej córki. Może ostatecznie znalazłby innego Ninje, ale wtedy mogłoby być już za późno, czyż nie? Ale okazało się, że to nie koniec. Że trzeba jeszcze ową córkę zabrać z lokalu. Przekonać ją, że nie powinna tam pracować. Albo może wziąć ją siłą?
- Kiedyś otrzymałem te informacje w ramach zadośćuczynienia od jednego z moich... a zresztą nieważne. No, ale wiem gdzie można znaleźć ten lokal. I wiem też co zrobić żeby tam się dostać. Tylko musiałbyś wyglądać jak bogaty obywatel, do tego lokalu nie wpuszczają byle obdartusa. Zresztą no, poczekaj chwilę... - powiedział szybko, po czym złożył palce i zagwizdał donośnie. Dźwięk odbijał się po ścianach rezydencji, a po dosłownie kilku chwilach przybył jego sługa, ten sam który wcześniej zapowiedział pojawienie się dwójki kupieckich synów.
- Shimatsu-dono? - mężczyzna lekko się skłonił, wykazując swoją gotowość do wypełniania poleceń.
- Weź Kokichiego i przebierz go za bogacza. Ma wyglądać jakby złoto wylewało mu się z kieszeni, użyj zawartości moich szaf jeśli zajdzie taka potrzeba. Wyślij go pod palarnię "Jaśmin", tam spotka się z tym oto młodzieńcem przebranym za kogo innego. Wykonać. - powiedział, głosem stanowczym i nie przyjmującym sprzeciwu. Zresztą nie było nawet miejsca o jakimś "ale" ze strony sługi. Polecenie zostało zbudowane w taki sposób, że nie było opcji żeby jakkolwiek je zinterpretować. Sługa błyskawicznie wręcz ruszył wgłąb domostwa. Sam mężczyzna podszedł do najbliższej płaskiej powierzchni, wyjął z kieszeni niewielki notatnik i na jednej stronie naskrobał dokładny adres, na drugiej szybko szkicując niewielką mapkę z zaznaczoną lokalizacją. Obok tego pisało "Umówione hasło: Najlepsze Kantańskie kasztany".
- Ekko-san, czekaj w okolicy tego miejsca. Ale dyskretnie z łaski swojej. Tam spotkasz się z młodzieńcem o rudych włosach. To będzie mój sługa w przebraniu. Razem wejdziecie do środka mówiąc to hasło do drzwi i poprosicie o spotkanie z Lisiczką. Kiedy spotkacie moją córkę, przekonajcie ją do powrotu. Jeśli to nie podziała, to wyprowadźcie ją sami. Nie obchodzi mnie jak to zrobicie. Moja córka musi być cała i zdrowa, ale poza granicami tego domu rozpusty. Czy mogę na ciebie liczyć? - zapytał mężczyzna, lekko błagalnym głosem. Oto chłopaczyna który przyszedł do jego domu i rozwiązał zagadkę. Oto jego zdanie było poddane zwątpieniu, ale brutalna prawda sprowadziła go na ziemię. Oto kupiec okazał wdzięczność chłopcu, dając mu nowe, równie trudne zadanie. Wymagające dyskrecji, subtelności. Co zrobi młodzieniec? Może będzie potrzebował szczegółów albo kolejnych wskazówek?

ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1873
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 30 lip 2018, o 19:49

Wiosna, 385 Rok


Piętnastolatek spojrzał pytająco na swojego pracodawcę. Nie potrafił zrozumieć dlaczego urwał swoją myśl w środku wypowiedzi. Chciał coś ukryć czy może była to jakaś nudna historyjka, którą nie chciał męczyć chłopaka. Może po prostu uznał, że młodzieniec nie ogarnie kupieckiego świata i mija się to z jakimkolwiek celem. Możliwości było wiele, a Ekko w każdym razie nie miał zamiaru drążyć tego tematu. Dużo bardziej męczyła go myśl, jak przekonać córkę Shimatsu do powrotu do domu. Rudowłosa uciekła z własnej, nieprzymuszonej woli, więc blondyn z góry mógł założyć, że nie będzie zbyt chętna do współpracy. Użycia siły nawet nie brał pod uwagę. Przede wszystkim musiał poznać jej punkt widzenia, a ostateczną decyzję podejmie już na miejscu.
Delikatnie kiwnął głową potakująco. Jugo nie tylko musiał wyglądać jak bogacz, a jeszcze potrzebował dodać sobie kilku lat. Nie stanowiło to większego problemu i doskonale wiedział co należy w tym celu zrobić. Westchnął tylko cichutko pod nosem, kiedy uświadomił sobie, że został nazwany “obdartusem”. Było to bardzo niemiłe. Ekko może jakiejś ogromnej wagi nie przywiązywał do wyglądu, ale w gruncie rzeczy nie było z nim tak źle. Owszem, stawiał na wygodę, ale jego ubrania i tak były w gustownym fioletowym kolorze. Brakowało mu może kilku bogato zdobionych dodatków, ale nic poza tym. Nie chodził brudny i dziurawy.
Pojawienie się Yoriego, wywołało w blondynie lekką ekscytację. Wystarczył jedynie gwizd, by sługa kupca od razu do niego przyszedł. Władza, którą dysponował Shimatsu była niesamowita. Każdy z mieszkańców piętrowej rezydencji był na każde jego wezwanie. Piętnastolatek zdawał sobie sprawę, że to zasługa pieniędzy i w ogóle, ale i tak robiło wrażenie.
Prosta mapka była bardzo pomocna. Staruszek raczej do mistrzów kartografii nie należał, ale jego umiejętności były wystarczające do odnalezienia się w kupieckim mieście. Bardzo szybko zapamiętał wymyślone przez mężczyznę hasło i schował zgiętą w pół karteczkę do kieszeni.
-Postaram się zrobić co w mojej mocy - odparł bardzo krótko, gryząc się lekko w język. Nie chciał powiedzieć zbyt wiele. Nie mógł obiecywać, że z pewnością ściągnie jego córkę z powrotem. Mógł jedynie próbować. Owszem, nie chciał zawieść kupca, ale nie mógł wykluczyć takiej możliwości. Miał tylko cichą nadzieję, że przypadku czarnego scenariusza, Shimatsu nie zapomni o tym, że to przecież Ekko pomógł odnaleźć jego córkę i nie będzie się zbyt mocno gniewał.
-W takim razie ja już pójdę. - dodał bardzo krótko. Skinął delikatnie głową na pożegnanie i wyszedł z posiadłości, kierując się do palarni zwanej “Jaśminem”.
Ekko
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Exodia » 1 sie 2018, o 01:20

Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1991
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Poprzednia strona

Powrót do Tereny mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Kuroi Kuma i 2 gości