Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Gracze rozpoczynający/mieszkający w Shigashi no Kibu są zobowiązani do założenia tutaj swojego domu bądź mieszkania, w którym będą mieszkać na czas pobytu w tym kraju.

Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Senju Toshio » 8 lip 2016, o 12:08

Obrazek
Spokojne i malownicze zakątki miasta mogły istnieć tylko za sprawą terenów mieszkalnych, pozbawionych całkowicie niepotrzebnego zgiełku i tłumów. Idealne ustronie dla rodzin i osób przyzwyczajonych do miejsca, w którym się urodzili. Także Ci, którzy rozpoczynali nowy rozdział w życiu przyznają rację, że uliczki miejskie są odpowiednim kontrastem względem obozu kupieckich zatargów i handlowego przemysłu. To tutaj rozpoczyna się droga ku własnemu domowi czy wyruszeniu po codzienne zakupy. W dzień rzędy domów zachęcają do spacerów po bukowej kostce i świecą dobrym przykładem dla dobra społeczeństwa.

Obrazek
Znajdą się jednak takie zakątki, gdzieś w czeluściach każdej, porządnej dzielnicy, gdzie panuje mniej obfita panorama. Ubóstwo znane jest każdemu, kto choć raz miał z nią styczność. Niekoniecznie musiał osobiście mierzyć się z nieszczęściem. Takie miejsca wydają się pozbawione większego sensu i niewielu chodzi takowymi ścieżkami. Zrujnowane budynki nienadające się do pokazywania na światło dzienne, to chleb powszedni w kilku punktach w dzielnicy. To w ów miejscach kwitnie nocny biznes i tego typu rzeczy, które miasto postanowiło ukryć na uboczu. W bardziej ciemnych zakątkach czają się różne zagrożenia, lecz nad ich eliminacją pieczę sprawuje wielu ochotników i ninja. Rzadko kiedy w nocy ktokolwiek z mieszkańców ingeruje w niebezpieczne sytuacje, zniechęceni samymi odgłosami zbrodni. Nikt nie chce być wrogiem jednego z młodocianych gangów albo trudzić się z atmosferą panującą po zmierzchu. Porządni ludzie w takim wypadku szczelnie zamykają drzwi, a rankiem dziękują za spokojnie przespaną noc. Tak, jak była mowa, nie dzieje się to w całym otoczeniu, a w malutkich ogniskach biedy.

Obrazek
Senju Toshio
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Senju Toshio » 8 lip 2016, o 16:00

Strach ma skośne oczy (D)
[3/15]

Misja dla Motaro.

Obrazek
Wieczorne piania kogutów rzadko miewają miejsce w miejskim zgiełku jakiegokolwiek miasta. Stały niemal na równym poziomie, co przestępstwa, które zdarzały się od czasu do czasu napotkać przypadkowych ludzi. Jakby nie spojrzeć na sytuację mieliśmy tu dość marny przykład aktorstwa, a zatem naturalną kolej rzeczy. Zwykłe i nic nie znaczące krzyki kogoś kto właśnie przeraził się niemal na śmierć. Wszyscy to olali, bo przecież każdy martwił się o swoją skórę i myślał, jak tu przetrwać jutro. Na szczęście były wśród tych obojętnych z reguły ludzi postacie zaangażowane w życie nie tyle społeczeństwa, co całego świata. Shinobi mieli swoje powołanie i nauczony pewnymi lekcjami Motaro nie potrafił zignorować czegoś, co miało miejsce w jego sąsiedztwie. Trudno powiedzieć, jaki na to wszystko wpływ miała ów dzielnica. Lekka analiza, której doświadczył Uchiha wyglądały niby trop, którym będzie mógł podążyć, ale wpierw należało nawiązać znaczniejszy kontakt z głównym celem, ofiarą incydentu. Chłopak wyglądał na starszego i miał charakterystyczne błękitne włosy oraz podobnej barwy strój. Mierzył spokojnie metr siedemdziesiąt. W chwili gdy został zaczepiony przez młodzika otarł pospiesznie uronione łzy i zamierzał doprowadzić do porządku. Zaskoczony spojrzał na Motaro i przygarbił się lekko, niby wykonując kulturalny ukłon.
- W porządku, mam taką nadzieję. - odpowiedział dzieciakowi nieco słabym, cichym głosem i niepewnie spoglądał po okolicy z wystraszonym wyrazem twarzy. Chyba z natury był bardzo nieśmiały i płochliwy, przez co mógł mieć poważne problemy z funkcjonowaniem w społeczności. Coś, jak bycie introwertykiem. W każdym razie nie trzeba było długo myśleć i dojść do wniosku, że nastolatek po prostu chciałby wrócić do bezpiecznego mieszkania, które opuścił niepotrzebnie. Mimo to coś go natchnęło, żeby utkwić w Motaro wzrok i wręcz prosząc o zostanie z nim dłużej. Obręb światła, jakie pozostawiały po sobie lampy pozwoliły mu na zabranie zniszczonej siatki, którą w prosty sposób zreperował i mógł nadal przenieść rzeczy. Zabrudzone owoce oczyścił, chociaż nie miało to znaczenia, kiedy były nas nich dziwne ślady cięć. W dodatku chyba czegoś brakowało.
- Ach, nie ma jeszcze dwóch... - mówił do siebie i ze smutkiem zaczął rozglądać się po terenie dookoła czy przypadkiem nie znajdzie zguby. Nie zanosiło się na to, a nawet jeśli, to szaruga nie pozwalała na wiele zwykłym oczom.
Senju Toshio
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Motaro » 9 lip 2016, o 10:23

Wygląd nowego towarzysza zdziwił nieco Motaro, tak charakterystycznej osoby nie widział już od jakiegoś czasu, jednakże słusznie nauczony przez dziadka wyzbył się jakichkolwiek uprzedzeń i ani na minutę przez myśl nie przeszło mu pozostawienie nastolatka z samym sobą. Cała sytuacja wydawała się bardzo niecodzienna, porwana siatka, pocięte w dziwny sposób owoce, a do tego wszystkiego relatywnie "dziwny" (choć w tym mieście można było się wszystkiego spodziewać) chłopak przejmujący się nieco ponad daną potrzebę- tak przynajmniej prezentowało się to na pierwszy rzut oka. -Dwóch? Czego dokładnie? Mój dziadek jest wielkim fanem owoców, chyba by się nie obraził gdybyśmy mu nieco gwizdnęli!- Motaro dorzucił żartobliwie starając się rozładować nieco napiętą sytuację. Koniec końców sprawa wyglądała na błahą, więc zbytecznym zdawało się dodawanie zbędnej tu dramaturgii. Stojąc jak ten ch*j na weselu bez większego sensu, Uchiha rozejrzał się nieco w okół wzrokiem wyglądając potencjalnej zguby, myśląc o ewentualnym braku potrzeby podkradania z rodzinnego koszyka. -A tak właściwie, co to się cholercia stało? Wyglądasz co najmniej jak człowiek, który ledwo co śmierci umknął... Do tego te dziwne na ślady na owocach, powiedz mi o co tutaj chodzi. Zaciekawiony shinobi przymarszczył nieco czoło z pełnym zaangażowaniem oczekując odpowiedzi, gdzie tym razem pokieruje nim zbieg okoliczności? Pewnie zaraz się dowiemy!
Motaro
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Senju Toshio » 10 lip 2016, o 17:26

Strach ma skośne oczy (D)
[5/15]

Misja dla Motaro.

Jedne rzeczy na pierwszy rzut oka wydawały się oczywiste, zaś drugie wymykały się w swej prostocie. Połączone ze sobą potrafiły stworzyć zawiły łańcuch wydarzeń. I chyba jedynie odpowiednia kombinacja pozwoli na rozwikłanie zagadki, którą niebywale obecna chwila skrywała. Naprzeciwko młodego Uchihy nadal krzątał się nastolatek będący o połowę lat starszy. Jak każdy człowiek na tym świecie natura ukształtowała go z pewnego rodzaju przeżyciami, którego przykładem może być bojaźliwy charakter. Mimo wszystko Motaro nie zrezygnował i swoim zachowaniem sprawił, że niebieskowłosy zaśmiał się niespecjalnie. Wnet złapał się za usta, bo w jego poczuciu nie powinien nabijać się z kogoś starszego i bardziej doświadczonego.
- Wybacz. To teraz mało istotne. Tak w ogóle, to nazywam się Hik... - oznajmił nowemu znajomemu i machinalnie przypomniał sobie, co właściwie niedawno zaszło. Zwinął się w pół, łapiąc za brzuch i ledwo utrzymując w rękach siatkę. Na pozór wyglądało, jakby symulował ból w okolicach żołądka. Obawy jednak spłynęły bardziej na strach, bo zaczął rozglądać się w te i wewte. Nie zrezygnował jednak z walki i mając przy sobie towarzysza wykrzesał resztę słów.- ...ari.
- B-bo wiesz, t-tu z... zaraz o w-wyskoczył... n... na mnie p-p-potwór. Naprawdę...! - z przejęcia zaczął się jąkać i stał przygarbiony. Błądzące spojrzenie na moment uświadomiło młodemu chłopakowi, aby mu uwierzył, lecz to jedynie błagalna sugestia, aby ten go nie wyśmiał, jak inny. Hikari zdążył go już polubić, a to ze względu na swobodę, z jaką przychodzi mu komentowanie i ogólny luz w postawie. Nie mógł także bardzo się dziwić skoro chłopiec był od niego znacznie młodszy. Może niewiele zdarzyło mu się widzieć, ale to niebieskowłosy od zawsze wydawał się nie pasować do społeczeństwa. W każdym razie nastolatek wskazał zaułek, z którego rzekomo go napadnięto. Szło opornie, a to powodowało, że trudno będzie zdobyć szerszy wachlarz wiadomości.
Na pewno można było wyobrazić sobie co nieco, oczywiście jeśli młody shinobi zechce uwierzyć w coś tak absurdalnego. Idąc zebranymi już śladami wydawało się, że Hikari wybrał się na wieczorne zakupy, a że miał specyficzne podejście do ciemnych miejsc, w pewnym momencie coś na niego wyskoczyło i nie na żarty sprawiło, iż wraz z krzykiem omal nie wyzionął ducha. Ot krótka historyjka. Istota, która coś takiego uczyniła najwyraźniej pozostaje zagadką. Sporym pytajnikiem, na miejsce którego wypadało dorysować cokolwiek pomocnego w tej sprawie.
Senju Toshio
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Motaro » 11 lip 2016, o 14:11

Jako, że udało się już przełamać pierwsze lody z nowo poznanym kolegą, nie czas był na wyśmianie go minutę później, choć to o czym mówił zdawało się raczej mało poważne. Najlepszym rozwiązaniem z tej sytuacji była chyba odrobina aktorstwa w wykonaniu młodego Uchihy, tak aby Hikari nie odczuł, że ktoś się z niego naśmiewa. Po krótkim namyśle i wyknuciu planu na podejście nastolatka Motaro rzekł -Potwór? Hmmm, to ciekawe, bo to nie pierwszy taki przypadek o którym słyszę w okolicy. Spróbuj mocno się skupić i przypomnieć sobie jakieś szczegóły, myślę, że z odrobiną szczęścia uda nam się w końcu rozwikłać tą zagadkę... Może pamiętasz skąd Cię zaatakował, albo gdzie uciekł? Shinobi starał się mówić w sposób, który dodałby niebieskowłosemu chłopcu nieco odwagi, tak by jak najszybciej puścić całą tą sytuację w niepamięć. Okolica była pusta- jak zawsze o tej godzinie, jedyne co można było usłyszeć to ujadanie psów i walczące ze sobą koty na pobliskich śmietnikach. <-Ehhhh... to może być kłopotliwe>- pomyślał, czekając na dalszy ciąg wydarzeń.
Motaro
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ichirou » 14 lip 2016, o 20:49

Misja rangi D
7/15



Ciężko jest wyciągnąć informacje od człowieka, który moment temu przeżył szokującą i bardzo stresującą sytuacje. Teraz zadanie było o tyle trudniejsze, że młody Uchiha miał do czynienia z chłopakiem, którego bojaźliwość z pewnością była drugim imieniem. Choć Motaro spotkał się z ciężkim przypadkiem, to jednak nie pozostawił nastolatka o niebieskich włosach samego sobie. Z tego też właśnie powodu zaskarbił sobie jego sympatię i zaufanie. Z pewnością obecność właściciela Sharingana zwiększała poczucie młodzieńca o specyficznym nastawieniu. Tak czy inaczej, heroiczny Motaro, bo taki był właśnie teraz w oczach Hikariego, zaczął wypytywać o potwora, na co niebieskowłosy udzielił mu szczere, ale niekoniecznie składne odpowiedzi.
- T-tak, p-potwór! Wielki i straszny! Czarny j-jak smoła, miał ogromną paszczę najeżoną z-zębiskami, no i... no i pazury! I chyba też miał skrzydła... albo k-kilka ogonów. No s-straszny był i tak nagle się p-pojawił! Rzucił się n-na mnie z góry... chyba p-prosto z nieba. Z... zaatakował mnie i potem o-odleciał, ooo tam! - Widać było, że wspominał ostatnie chwile z wielkimi emocjami. Na pewno starał się powiedzieć jak najwięcej, jednakże jego wypowiedzi zapewne należało brać przez grube sito, by otrzymać cokolwiek bliskiego prawdy.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Motaro » 14 lip 2016, o 23:28

Motaro coraz to uważniej przysłuchując się słowom roztrzęsionego nastolatka zaczął łączyć pewne fakty. Mimo delikatnego poczucia zażenowania ukrytego gdzieś w głębi duszy, shinobi nie dał po sobie znać jakoby w jakikolwiek sposób szydził, bądź kpił z nowo poznanego kolegi. Bacznie analizując każdą wymienioną przez Hikariego cechę 'potwora', sytuacja stawała się coraz bardziej klarowna i przez głowę Uchihy przeszła pewna myśl, a właściwie sposób na próbę rozwiązania problemu. Lekko marszcząc brwi i zerkając poważnym wzrokiem na błękitnowłosego kompana rzekł: -Hmmm... Chyba wiem z czym mamy tu do czynienia, ten stwór rzeczywiście potrafi przestraszyć w takich okolicznościach! Wydaje mi się, że wiem, gdzie moglibyśmy go dorwać. Chodź za mną, trzymaj się blisko, rozprawimy się z nim i wypędzimy go z miasta, ooooooooh yeeeeeeah! W ten oto ochoczy sposób Motaro próbował zbudować wokół siebie jeszcze więcej zaufania, tak aby Hikari wyzbył się nieco strachu i postawił na młodego, jednakże wyszkolonego Uchihę. To nazwisko samo w sobie jest brzemieniem, i tego typu brzemię nie może zostać wystawione na próbę przez błahostkę tego typu- czas, by to udowodnić! -Za mną! Krzyknął nieletni ninja, szybkim krokiem przemieszczając się między ciemnymi zaułkami miasta.
Motaro
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ichirou » 15 lip 2016, o 19:08

Misja rangi D
9/15



Twarz chłopaka, na której do tej pory widniało przerażenie, teraz zaczęła przedstawiać nieco optymizmu, który rósł wraz ze wpatrywaniem się na czarnowłosego herosa. Nowo poznany kolega, mimo młodszego wieku wykazywał się ogromną odwagą i jak prawdziwy bohater, nie odmawiał pomocy ludziom w potrzebie. Kiedy Motaro przedstawił swoje zamiary, niebieskowłosy młodzieniec zrobił wielkie oczy o rozwarł usta w niemałym szoku.
- Chcesz... go d-dorwać? - Zrobił sobie krótką przerwę, by przemyśleć to wszystko. Obecność dzielnego Uchihy podbudowywała go jednak na duchu i dawała odwagę do podjęcia się zdecydowanego działania. Kiedy więc Hikari się otrząsnął, z zaciśniętym pięściami uśmiechnął się i powtórzył za nowo poznanym.
- Y-yeaaah! - Po tym okrzyku dodającym otuchy nastolatek pospiesznie pozbierał do siatki pozostałe owoce, które leżały na ziemi, by ostatecznie ruszyć za czarnowłosy jedenastolatkiem w poszukiwaniu groźnej bestii.
Szli ciemnym, niezbyt ciekawym zaułkiem i wyłącznie obecność dzielnego kompana sprawiała, że Hikari dawał radę przezwyciężać strach i robić kolejne kroki w ciemnościach. W pewnej chwili, do uszu dwójki śmiałków podczas marszu dotarł niepokojący, nagły dźwięk. Coś nieopodal ich spadło z dachu i z hukiem spadło, roztrzaskując się na drobne kawałki. Jeżeli Motaro zajrzał przez ramię, to mógł w ciągu kilku sekund dostrzec, że była to prostu gliniana dachówka, która spadła z dachu z jakiegoś powodu. Niby nic niezwykłego, jednakże specyficzny umysł i wielka wyobraźnia niebieskowłosego zwielokrotniły zarejestrowany dźwięk i uczyniły z niego coś straszniejszego, bowiem Hikari zareagował na to paniką. Był święcie przekonany, że za trzask odpowiada właśnie czyhająca na niego bestia. Z tego powodu ruszył sprintem przed siebie, wymijając tym samym swojego kolegę i skręcając gdzieś w boczną uliczkę. I wtedy moment później Uchiha mógł usłyszeć jego krzyk.
- D-duchy!! - Jeżeli tylko Motaro ruszył za nim, to wyłaniając się zza rogu dostrzegł, że niebieskowłosy wbiegł w prawnie, a dokładniej rzecz biorąc - białe prześcieradła, w które niefortunnie się zaplątał. Nerwowo skakał i biegał w kółko, machał rękami, nieskutecznie próbując odpędzić się od duchów, które go teraz nawiedzały. Z boku sytuacja wyglądała z pewnością komicznie, jednakże Hikariemu raczej nie było tak do śmiechu i przeżywał podczas tej sceny mocny stres.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Motaro » 15 lip 2016, o 21:10

Po długo trwającej rozmowie i dyplomatycznym, niczym na mistrzowskim poziomie w HOMM3 zdolnościom młodego Uchihy, udało się w końcu wprowadzić nieco trzeźwości do świata Hikariego. Nie długo jednak trwała chwila normalności w tej niezwykle niezręcznej obecności w postaci zdziwaczałego nastolatka. Gdy tylko sytuacja posunęła się delikatnie do przodu, nie znaczący wiele huk i garść prześcieradeł narobiły nie lada szumu. Wciąż jednak zdeterminowany Motaro ani na chwilę nie pomyślał o odpuszczeniu sobie tej sprawy, więc szybkim doskokiem znalazł się przy Hikarim i kilkoma szybkimi ruchami rąk zdjął z niego te nieszczęsne pościele. -Spokojnie, wszystko pod kontrolą, widziałem go! Ucieka w tamtym kierunku, zaraz go dorwiemy, nie ma czasu na panikę!! Motaro rzucił ochoczo pewnym siebie głosem starając się powrócić do wcześniej wywalczonej otuchy dla nowego kolegi. Machając ręką na znak podążania za sobą, Uchiha rozpoczął bieg w kierunku jednej z uliczek patrząc pewnie za siebie, oczekując reakcji kompana. Pomimo rzekomo błahej sytuacji, młody shinobi wczuł się już w misję niczym strażnik miejski w zabawę w policjanta i chciał pokazać, że nie rzuca słów na marne.
Motaro
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ichirou » 15 lip 2016, o 22:21

Misja rangi D
11/15



Jak na obecną sytuację, to Motaro wykazywał się stoickim spokojem. Kolejny raz ruszył na ratunek starszemu, ale raczej mniej dojrzałemu koledze. Kilkoma szybkimi ruchami zdjął prześcieradła, w które wplątał się Hikari. Uratowany nastolatek odetchnął z ulgą, ciesząc się z pomocy pogromcy duchów. Poświęcił chwilę na uspokojenie się, a później dostosował się do uwag swego herosa i popędził za nim. Samemu nigdy nie odważyłby się na ściganie potężnego potwora, jednakże w takim towarzystwie chyba był zdolny do bohaterskich czynów.
Niedługo później, Motaro biegnąć jedną z wąskich uliczek dostrzegł najprawdopodobniej to, co ścigał. Był to czarnej sierści kot, który przemykał przez dach pobliskiego budynku. Uchiha w świetle księżyca dobrze dostrzec jego sylwetkę i parę oczu, od których te światło się odbijało.
- Mówiłem... b-bestia! - krzyknął niebieskowłosy zza pleców jedenastolatka, wskazując palcem na "potwora". Tylko co z tym faktem zamierzał uczynić Motaro?
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Motaro » 17 lip 2016, o 12:40

Motaro z ręką na pulsie cały czas starał się kontrolować tą niecodzienną sytuację, jednakże ciągłe niespodziewane następstwa tej misji zaczęły go poważnie denerwować- w tym momencie postanowił sobie, że choćby się świat walił, nie odpuści; W imię zasad, skurwysynu! Po chwili biegu i rozglądania się wokół, w górnym prawym rogu coś zasłoniło kawałek księżyca- był to kot, w dodatku przysłowiowy czarny. -Co prawda spodziewałem się nietoperza, ale pokażę temu kocurowi gdzie jego miejsce; pomyślał. Nie chcąc jednak zranić zwierzaka, a tylko uspokoić nieco Hikariego, młody Uchiha spojrzał na ziemię w poszukiwaniu niewielkiego kamienia. Przy jednym z krawężników leżał idealny jak do robienia kaczek nad jeziorem kamyk. Chwytając go prawą ręką podbiegł nieco w stronę "potwora" i celując w dach obok niego cisnął nim niczym kunaiem. Planem tutaj było wytworzenie sporego hałasu, gdy kamień trafi obok kota i odbije dźwięk dachówki. Zabijanie kota to raczej mało satysfakcjonująca dla shinobi czynność... -No już Ty mendo, uciekaj!-dorzucił lekko zirytowany Motaro, mając nadzieję, że to koniec problemów. Pomimo obiektywnie błahej sprawy, młody ninja starał się wykrzesać z siebie 100 procent, wiedząc, że każda misja to dobra forma treningu.
Motaro
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ichirou » 17 lip 2016, o 17:41

Misja rangi D
13/15



Motaro nie miał śmiertelnych intencji wobec kota, jednakże planował go porządnie spłoszyć, licząc że w ten sposób przegoni strach niebieskowłosego. Póki więc czarny sierściuch był w zasięgu wzroku, jedenastolatek sięgnął po pobliski kamień i użył go jak shurikena, ciskając w miejsce nieopodal kota. Całej tej akcji kibicował bojaźliwy nastolatek, który trzymał kciuki za swojego kolegę i mentalnie go dopingował, choć z drugiej strony dla własnego bezpieczeństwa trzymał się za jego plecami. Kamyk trafił w jedną z dachówek, wywołując jej pęknięcie oraz donośny dźwięk, który przestraszył kota. Zwierzak natychmiast się zerwał i popędził jak błyskawica przed siebie, znikając w ciągu momentu gdzieś dalej, za budynkami.
- Wow! Pokonałeś b-bestię! Huh, było ciężko... - Odetchnął z ulga, ocierając pot z czoła, jakby przed momentem wykonywał jakiś morderczy wysiłek, samemu walcząc z potężnym potworem.
- Czas wracać do domu. Tylko czy d-demon nie wróci? - Po heroicznej akcji dzielnego kompana, Hikari z pewnością był spokojniejszy, jednakże wciąż miał pewne obawy. Ze swoim pechem miał wielką szansę na ponowne spotkanie strasznego kota lub na spotkanie z innymi, mrożącymi krew w żyłach, przeciwnościami losu.
- Co jak znowu mnie napadnie i będzie chciał skraść moje zakpy? - zapytał, poprawiając kosmyk niebieskich włosów, który opadł mu na oczy.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Motaro » 17 lip 2016, o 17:57

Kamień uderzył w dachówkę, kot w popłochu zniknął gdzieś w chmarze pobliskich dachów- plan się powiódł. Na twarzy Motaro pojawił się uśmiech, koniec końców nie jemu oceniać innych za ich szczególne cechy, pomoc Hikariemu to po prostu kolejny dobry uczynek. -Haha, bez Ciebie nie dałbym rady.. Sam widzisz, czasem wystarczy po prostu stawić czoła swoim potworom i okazują się nie takie straszne, jestem pewien, że trochę wiary w siebie i sam dałbyś radę, bez większych problemów! Po tych słowach Uchiha zawiesił na chwilę wzrok na pełnym gwiazd niebie, w jego piersi zatrzymał się oddech, a głowa na kilka sekund była wolna od wszystkiego. Nagle wrócił do rzeczywistości i zerkając na nastolatka rzekł -Tak, czas już iść do domu.. Następnym razem nie daj się zaskoczyć i przejmij inicjatywę! A w razie czego, mieszkam niedaleko, gdyby sytuacja tego wymagała, chętnie Ci pomogę! Shinobi odwrócił się delikatnie na pięcie planując spokojny powrót do swojego domu, w jego głowie pojawiło się kilka przeplatanych wspomnień i dziwne poczucie sentymentu.. Dziwny ten dzień.

(zt po odpisie Ichirou)
Ostatnio edytowano 17 lip 2016, o 20:54 przez Motaro, łącznie edytowano 1 raz
Motaro
 

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ichirou » 17 lip 2016, o 20:51

Misja rangi D
15/15



Niebieskowłosy stał oszołomiony bohaterstwem młodszego kolegi, wpatrywał się w niego jak w bóstwo i chłonął jak gąbka każde jego słowo. Motaro starał się bowiem tchnąć w ducha bojaźliwego nastolatka dozę odwagi i męstwa. Hikari uśmiechnął się szeroko i pokiwał głową na znak zrozumienia, choć trudno stwierdzić, czy z tej krótkiej przemowy wyciągnąć jakieś faktyczne wnioski na przyszłość.
- Tak jest! - odpowiedział pełen entuzjazmu, pokazując kciuki uniesione w górę, a moment później pożegnał się z kolegą
- Paaa! - wybąknął, przyglądając się odchodzącemu reprezentantowi klanu Uchiha. Zamarł na moment w bezruchu, jakby zawieszając się, aż moment później wrócił do otaczającego go świata rzeczywistego.
- Czekaj! - krzyknął, machając dłonią w stronę posiadacza sharingana, a zaraz po tym puścił się pędem za nim. W ciągu chwili skrócił dzielący ich dystans i wtedy zwrócił się ponownie do młodego bohatera, sięgając po coś ze swojej postrzępionej przez kota torby.
- Znalazłem dzisiaj tą żabcię... To pewnie ją chciała mi odebrać bestia. Masz - oznajmił, wciskając mu uszytą z materiału podobiznę głowy żaby wielkości dłoni i nie dając mu czasu na reakcje odmachał mu na pożegnanie i ruszył w swoim kierunku.
- To na razie! - Z uśmiechem na ustach biegł przed siebie, będąc napełnionym pozytywną energią. I na tym zakończyło się spotkanie Motaro z bardzo nietypowym, żyjącym w swoim świecie nastolatkiem.
Pozostawiany sam sobie Uchiha mógł wreszcie wrócić do swoich zajęć. Po tym niecodziennym wydarzeniu miał swego rodzaju pamiątkę w postaci owej żaby. Kiedy spojrzał na nią, dostrzegł zapięcie z boku. Jak się bowiem okazało, w rękach Motaru znalazł się po prostu portfel w kształcie owego płaza, zapewne przeznaczony dla młodszych. Oczywiście w portfelu zawsze najciekawsza była jego zawartość i ten przypadek nie stanowił wyjątku. Czarnowłosy jedenastolatek odnalazł w tym portfelu małą sumkę, która potraktowana jako swego rodzaju zapłata za pomoc, mogła wspomóc domowy budżet.

    Misja zakończona powodzeniem, wynagrodzenie standardowe.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki w dzielnicy mieszkalnej

Postprzez Ekko » 12 lip 2018, o 12:22

Wiosna, 385 Rok
2



Shigashi no Kibu - jedno z dwóch miast kupieckich, a zarazem największe skupisko ludzi po zachodniej stronie kontynentu. Zdecydowanie różniło się od Nawabari, z którego pochodził Ekko. Pierwszy raz samemu w takimi miesjcu był dosyć trudny. Wszyscy wymieniali się krzywymi spojrzeniami i zerkali na blondyna, jakby wiedzieli co trzyma wewnątrz siebie. Zielonooki czuł jak kolana mu miękną, ale nie potrafił nic z tym zrobić. Bał się zaliczyć wpadki. Doskonale wiedział, że takie zadręczanie nie doprowadzi go do niczego dobrego. Z każdym krokiem oddychał bardzo głęboko. Chociaż miejskie powietrze było zepsute, a przynajmniej dużo gorsze, od tego, które kojarzył z domu, to pomagało ogarnąć myśli.
Krzyki i wyzwiska mimowolnie przechodziły tuż obok ucha chłopaka. W Daishi sprawdziłby z czystej ciekawości. Tutaj było ich za wiele. Wręcz przytłaczały piętnastolatka. Młodzieniec nie potrafił uwierzyć, że w jednym miejscu może być aż tyle negatywnych uczuć. W Shigashi było jak na innej planecie, a może nawet w innym świecie. To nie tak, że tęsknił za domem. Po prostu potrzebował więcej czasu, by się tutaj odnaleźć. Bardzo mocno chciał zaistnieć w wielkim świecie. Zawalczyć o dobre imię klanu. Pokazać, że Jugo to nie tylko bezmyślne demony zdolne do zabijania, a bardzo dobrzy ludzie, zmuszeni przez resztę społeczeństwa do chowania się po lasach.
Bez większego zastanowienia, wskoczył na najbliższy dach budynku, chcąc uciec na moment od zgiełku miasta. Bez odrobiny cienia nad głowa, słońce dosyć mocno przypiekało policzki młodzieńca. Blondyn był przyzwyczajony do nieco niższych temperatur więc była to miła odmiana. Skrzyżował dłonie pod głową i skierował wzrok w błękitne niebo. Dopiero przelatujący po niebie ptak, odegnał wszystkie zmartwienia. Chociaż pozornie daleko od domu, to wciąż w tym samym miejscu.
Ekko westchnął bardzo cicho pod nosem i błyskawicznie podniósł się do pionu. Delikatnie zachwiał się na nogach, bo jakaś dachówka, delikatnie obsunęła się. Szybko poprawił ją na miejsce, nie chcąc by przypadkiem zalał kogoś decz i zbliżył się do krawędzi.
Pora działać - mruknął sobie w myślach i rozejrzał dookoła. No tak, tylko jakie są atrakcje w tak wielkim mieście? Troszkę zakłopotany podrapał się po czole. Zresztą czy to ważne, na pewno coś się znajdzie. Ze zdecydowanie większym entuzjazmem niż na początku, zeskoczył z dachu, by skierować się do serca kupieckiego miasta.
Ostatnio edytowano 28 lip 2018, o 23:51 przez Ekko, łącznie edytowano 2 razy
Ekko
 

Następna strona

Powrót do Tereny mieszkalne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość