Siedziba władzy

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Siedziba władzy

Postprzez Defrevin » 22 lut 2015, o 01:48

Obrazek
Siedziba władzy


Kluczowe miejsce dla funkcjonowania osady. Siedziba władzy jest centrum administracji całej prowincji. To tutaj podejmowane są najważniejsze decyzje. Ze względu na pełnione tutaj funkcje, budynek jest dość obszerny. Mieści się w nim recepcja, pomniejsze biura urzędników, ale także sala konferencyjna jak i siedziba głowy rodu. Wszelcy posłańcy i delegaci pozostałych prowincji właśnie w tym miejscu podejmowani są przez władze osady. Także tutaj zatwierdzane są misje dla Shinobich.

Ważne: Zarówno korytarzy jak i wejścia do budynku strzegą strażnicy
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2121
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:31
Wiek postaci: 0

Re: Siedziba władzy

Postprzez Murai » 15 sty 2016, o 23:52

Problemy Kadrowe
4/45+
Hakai & Kirito


Chcąc nie chcąc trzeba było się do Siedziby Władz udać. Powodów ku temu było kilka. Przede wszystkim pozytywne stosunki z władzami jeszcze nikomu nie zaszkodziły, chyba że potencjalnym kandydatom do zorganizowanych grup przestępczych. Olanie ich zaproszenia może skutkować przykrościami w przyszłości, to również warto mieć na uwadze. No i w przypadku potencjalnej roboty zawsze coś się zarobi, a pieniądz nie śmierdzi. Biorąc pod uwagę te wszystkie "za" i "przeciw", gdzie tych drugich nie było praktycznie wcale, decyzja była oczywista. Droga do Siedziby Władzy nie była krótka, ale też nie za długa. Budynek wznosił się ponad innymi, przyćmiewając inne swoimi rozmiarami. Centrum osady, cała administracja i siedziba najważniejszych person. Przy każdym wejściu strażnicy, wszystko pilnowane z najwyższą uwagą. W końcu zamach zawsze jest możliwy, a dokumenty przechowywane w tym budynku mogą mieć ogromną wartość w odpowiednich rękach. Weszliście do budynku. Hol był mały, acz bardzo elegancki. Jak na standardy budynków administracyjnych. Czerwone dywany, wyszukane oświetlenie na ścianach, kilka wygodnych kanap i oczywiście niewielki kontuar dla petentów. Chwilę po waszym przyjściu, mężczyzna stojący za ladą z okazałym siwym wąsem, na pewno mający za sobą lata młodości, zwrócił na was uwagę,
- Witam. Z czym przychodzicie? - spytał się waszej dwójki, badając swoimi błękitnymi oczyma, skrytymi za szkiełkami okularów.
Murai
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hakai » 16 sty 2016, o 11:41

Drzwi otworzyły się z hukiem. Nie Hakai nic nie wysadził (Tym razem) po prostu otworzone pozornie delikatnie drzwi zrobiły obrót o 180° wokół zawiasu i uderzyły w ścianę... Za nich oczywiście wyłonił się niebieskowłosy wraz ze swoim białowłosym uczniem. Podszedł do wąsacza i nachylając się szerokim uśmiechem przed jego twarzą tak blisko że starzec poczuł na sobie jego oddech (Swoją drogą zalatującym serem który jadł w zeszłym miesiącu)... uniósł papierowy list na szczęście oddzielając ich na krótką chwilę. Po dwóch sekundach położył list na biurku i odsunął się ściągając krępujący uśmiech z dziaduszka. Rozglądał się po pomieszczeniu z szerokim półkolistym uśmiechem i ponownie spojrzał na wąsacza lekko przekrzywioną głową tym razem z lekkiej odległości ale bardziej widocznym szaleńczym pustym wzrokiem który łączył się z wcześniej wspomnianym półkolistym uśmiechem (i przekrzywioną głową) tworząc dziwny zestaw. Do tego jego głos. Wypełniony częścią szczęścia i ogromnym rozkojarzeniem tak jakby tylko w połowie był w tym pomieszczeniu.
Wielki Hakai przybył wraz ze swoim uczniem. E.. A dajecie jakiś talony do budek ramen??
Spojrzał lekko zmieniając mimikę na taką z nutką zastanowienia i uśmiechem bardziej przypominającym tym razem banana niż półkole.
Hakai
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsuyoshi » 16 sty 2016, o 16:24

Droga do głównej siedziby władzy nie była za długa, a jednak wydawało mi się jakbyśmy szli z dwa dni. Spowodowały to pewnie tegoroczne upały. Budynek znajdował się w centrum osady i był chyba największą budowlą znajdującą się tutaj. Było go widać od samego wejścia do osady. Na samym wejściu przywitali nas strażnicy, ich zadaniem jest pilnowanie tego miejsca więc logiczne, że sprawdzają każdego kto chce wejść do środka. - Witam. Zostaliśmy wezwani do siedziby władzy. Kirito & Hakai. - rzuciłem w stronę strażnika i poszedłem dalej. Od razu rzuciło mi się w oczy umeblowanie w środku całej siedziby, było bardzo eleganckie. W końcu przebywają w niej największe szychy osady. Starszy mężczyzna siedzący za ladą zwrócił się do nas, po co znaleźliśmy się w tym miejscu. Hakai jak zwykle wyskoczył do przodu i zaczął gadać swoje. - Nie jesteś moim sze... a zresztą. - odparłem do Hakaia, ale dałem sobie spokój. Niech sobie myśli, że jest moim szefem. - Dostaliśmy nietypowe wezwanie, przetransportowane przez jastrzębie, na których widniała informacja, że musimy zjawić się w siedzibie władzy. Ja jestem Kirito, a to mój kompan Hakai. - powiedziałem do starszego błękitnookiego okularnika czekając na jego odpowiedź. Czyli pewnie wytłumaczenie po co mieliśmy tu przyjść, a mianowicie zlecenie nam jakieś misji.
Tsuyoshi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Murai » 16 sty 2016, o 20:06

Problemy Kadrowe
7/45+
Hakai & Kirito


Słowa Hakaia wprawiły mężczyznę w konsternację. Ciężko było z zimną krwią i na spokojnie odpowiedzieć na takie nietypowe pytanie, zadane przez osobnika który wcale na normalnego nie wyglądał. Rozwiązaniem tego problemu było całkowite zignorowanie i wsłuchanie się w nieco bardziej rzetelną i normalną relację Kirito. Mężczyzna pokiwał głową w geście zrozumienia.
- A, faktycznie Kapitan Straży coś o tym wspominał. No to w takim razie wchodzicie w ten korytarz i piąte drzwi po prawej. - powiedział mężczyzna, wskazując na jeden z kilku korytarzy wychodzących z tego pomieszczenia - każdy w inną stronę. To chyba jest właśnie rola tego człowieka - drogowskaz dla petentów. W sumie logiczne, gdyby cywile zaczęli się plątać po całym budynku wiarygodność ochrony byłaby wątpliwa, no i raczej nie wypadałoby, by pierwszy lepszy Janusz mógł wejść pod drzwi władcy osady. Idąc zgodnie ze wskazówkami staruszka, które zrozumiałaby nawet głucha małpa, trafiliście na drzwi, a to niespodzianka. Drzwi opatrzone żelazną tabliczką z wyrytym "Biuro Kapitana Straży, pokój 5". Więc to było miejsce, którego szukaliście. Zanim zdążyliście zapukać, drzwi same się otworzyły. Stanął przed wami rosły mężczyzna z solidnej muskulaturze, okrywanej dość słabo standardowym uniformem strażników osady. Popatrzył się na was z nieukrywanym zdziwieniem, jednak szybko się opamiętał.
- OHO! W KOŃCU JESTEŚCIE! Bardzo dobrze... no, to wejdźcie, mam dla was propozycję zajęcia. A właściwie to nie propozycje. - powiedział dość mocnym głosem. Chociaż "mocnym" to słabo powiedziane, prawie się wydarł na całe gardło. Następnie wszedł do środka swojego gabinetu. Szału nie było - biurko, kilka szafek na dokumenty, i trzy krzesła naprzeciw biurka.


Murai
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsuyoshi » 16 sty 2016, o 21:02

Siwy staruszek po chwili zastanowienia wskazał nam drogę. Dobrze, że tak zrobił. Patrząc na te wszystkie korytarze to chyba z tydzień byśmy szukali pokoju numer pięć. Był on chyba takowym kierunkowskazem siedziby władzy. Jego głównym zdaniem było... wskazywanie drogi. No cóż, żadna praca nie hańbi. Kapitan straży tak? pewnie jest jakimś super silnym shinobim. Na takiej randze od tak się nie ląduje. - Dziękujemy, za wskazanie nam drogi - powiedziałem do mężczyzny, chwyciłem Hakaia za ramię i ruszyliśmy do pokoju z numerem pięć wyznaczonym korytarzem. Doszliśmy pod drzwi i na żelaznej tabliczce przeczytaliśmy napis "Biuro Kapitana Straży, pokój 5". Byliśmy już przed drzwiami. Ciekawe czy jest on tak żelazny jak tabliczka. Chciałem chwycić za klamkę i otworzyć drzwi, ale one postanowiły otworzyć się same. Ku moim oczom ukazał się ogromny, napakowany gościu, który wyglądał jakby sobie wstrzykiwał testosteron. Na pierwszy rzut oka było widać, że nie wiedział po co się zjawiliśmy. - Przyszliśmy... - chciałem mu powiedzieć po co się zjawiliśmy, ale nagle wybuchnął i powiedział, że już wie kim jesteśmy i po co tutaj przybyliśmy. Oszczędził mi trochę mówienia. Powiedział żebyśmy weszli do środka. - Dobra Hakai wchodzimy co nie? Czy spierdalamy? - powiedział lekko chichocząc w stronę Hakaia i weszli do środka. Wchodząc do środka spodziewałem się czegoś innego. Jakiś luksusów, ale jednak było inaczej. Za drzwiami ujrzałem trzy krzesła, biurko i szafki prawdopodobnie na papiery. Wyglądało to niczym na pokój przesłuchań. Spojrzałem jeszcze raz na Hakaia, podszedłem do krzesła i usiadłem. Spojrzałem na kapitana - Co ma dla nas Pan do przekazania? Pewnie jakaś misja. - patrzałem na niego bez żadnego mrugnięcia.
Tsuyoshi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hakai » 17 sty 2016, o 15:25

Hakai wbił do pokoju nie witając się nawet z dryblasem. Spojrzał na krzesła i usiadł na jednym wyciągając z rękawa szczura i szamając go ze smakiem. Nawet uprzednie słowa Kirito zignorował albo po prostu ich nawet nie usłyszał. Taki już jest nasz Niebieskowłosy roztrzepany. Wzrok zwrócił na kapitana muskuły i z uśmiechem na twarzy przerywając na chwilę posiłek powiedział spokojnym głosem.
-Dajecie tu gratis kupony na ramen?
Po czym ponownie szamał pieczonego szczura. Szczur był obsypany czerwoną przyprawą. Była to sproszkowana słodka papryka. Całość smakowała jak na Hakaiowe gusta no 10/10. Jak zresztą wszystko bo wybredny nie jest. Kawałki szczura powoli znikały. Aż został ogonek. Ale ogonki mają w sobie kości. I są lekko no gumowate i pokryte lekką łuskową skorupką. Dlatego Niebieskowłosy położył go na biurko i przeciągnął się prostując kości.
Hakai
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Murai » 17 sty 2016, o 20:10

Problemy Kadrowe
10/45+
Hakai & Kirito


O ile zachowanie Kirito było stosunkowo zwyczajne i w pełni akceptowalne społecznie - zajęcie miejsca na krześle i właściwie nie robienie niczego, co mogłoby w jakiś sposób kogoś urazić - to Hakai już takim zachowaniem się nie wykazał. Siedzenie w gabinecie człowieka, który trzęsie wszystkimi strażnikami w osadzie i jedzenie szczura? Ba, jedzenie czegokolwiek? Pytanie się o kupony na ramen? Mężczyzna wytrzeszczył oczy jakby nie wierzył w to, co widział. Jego oczy utkwiły w Hakaiu i odłożonym na biurko ogonie. Jego twarz momentalnie zrobiła się purpurowa niczym dojrzała śliwka. Delikatnie mówiąc nie spodobała mu się obecna sytuacja. Za wami ktoś odkaszlnął. Okazało się, że obok drzwi stał strażnik. Nie widzieliście go wcześniej, gdyż został zasłonięty przez jedną z szafek na dokumenty. Jego mina również nie wyrażała przesadnej radości. Zacisnął powieki, jakby się na coś szykował. Po chwili to nadeszło. Kapitan Straży pękł niczym nadmuchany balon przebity igłą.
- CO TY SOBIE MYŚLISZ GNOJU? PRZYCHODZISZ DO MOJEGO BIURA, WYGADUJESZ JAKIEŚ IDIOTYZMY, ŚMIESZ JEŚĆ JAKIEŚ GÓWNO I JESZCZE MI ŚMIECISZ? ŚMIERCI SIĘ NIE BOISZ GÓWNIAKU?! JEDEN ROZKAZ I LĄDUJESZ W CELI O WODZIE I CHLEBIE! - wykrzyczał mężczyzna z całą swoją siłą. A głos miał donośny i odpowiednio niski, by wywołać odpowiednie reakcje w postaci bólu uszu. Mężczyzna wyglądał, jakby ktoś włożył mu miotłę w mniej szlachetne miejsce. Strażnik za wami najwidoczniej miał ochotę wyjść z pokoju jak najszybciej, ale dzielnie się trzymał, znosząc falę decybeli kierowanych w waszą stronę. Najwidoczniej mężczyzna próbował się uspokoić
- A teraz mnie posłuchajcie. Postawię sprawę krótko - mamy problemy kadrowe. Potrzebujemy większej ilości patroli w związku z coraz częstszymi rozbojami na okolicznych terenach. Zostaniecie przydzieleni do pewnego obszaru i będziecie go patrolować. Wraz z nim - wskazał ręką na stojącego pod ścianą strażnika - będziecie tam krążyć przez 3-4 godziny. Jakiekolwiek incydenty z pewnością będzie zgłoszone tutaj. Oczekuję BEZWARUNKOWEGO wypełniania jego rozkazów. Macie się zachowywać niczym wzorowi strażnicy. Bez czegoś takiego co miało miejsce przed chwilą. Inaczej zamiast pieniędzy zobaczycie więzienne kraty. ROZUMIEMY SIĘ DO CHOLERY? To won, nie chcę was widzieć wcześniej. - ponownie podniósł głos i przypadkowo strącił ręką pojemnik na pióra, które rozsypały się po podłodze. Strażnik stojący pod ściną tylko zasalutował i podszedł do drzwi, czekając na dwójkę Ninja. Z jego twarzy nie dało się nic wyczytać, ale gdyby strzelać to pewnie poczuł ulgę z faktu, że już może stąd wyjść.
Murai
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hakai » 17 sty 2016, o 21:23

Hakai ani na chwilę nie stracił swojego uśmieszku. Po krzykach w jego głowie powstało tylko krótkie podsumowanie mówiące samo za siebie.
"Ale spięty ten ziomek. Jak baranie jajca... EHH! Pewnie liipaa z tymi kuponami.... Szkoda..."
Podczas reszty paplaniny mięśniaka niebieskowłosy spoglądał w sufit. Jego włosy przysłaniały oczy więc nie było widać tego wyraźnie. Choć po uniesionej głowie i wyjebanej pozycji można było to łatwo wywnioskować.
"Bla.. bla... bla... Niech wreszcie powie coś istotnego..."
Hakai ponownie włożył rękę do rękawa i wyciągnął kolejnego szczura. Ten był za to żółty. Obgryzł go w zastraszającym tempie. Wręcz na dwa gryzy. Uważnie obserwował gdzie pada wzrok kapitana. Zsunął powoli rękę na kolana i upuścił ogonek amortyzując upadek butem tak ,że mówiący mięśniak nic nie usłyszał. Po czym opuścił go już tylko na podłogę. Wraz z ostatnimi słowami wstał i skierował się w stronę drzwi szeroko się uśmiechając.
-Jasne jak słońce zioooomek.
Hakai
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsuyoshi » 17 sty 2016, o 21:41

Może gdybym dopiero co poznał Hakaia to bym był zażenowany i zaskoczony jego zachowaniem. Ale już go trochę znam, więc nie zwracałem na to uwagi. Zjadł szczura i spytał się o kupony do ramen. Powstrzymywałem się od śmiechu i tylko walnąłem lekki uśmieszek jak to zobaczyłem. To nie pora i miejsce na wygłupy. W końcu zaczynamy misję. Po twarzy kapitana straży było widać, że jest ostro wkurwiony. Fioletowy jak bulwa, wiedziałem, że lada moment wybuchnie niczym bomba na Hiroszimie. No i tak też się stało. Starałem się siedzieć w miejscu ze stalową miną, tak żeby nie zauważył, że w ogóle jego krzyki mnie ruszyły. Echo odbijało się chyba po całej siedzibie, a nie zdziwiłbym się jakby słyszały go sąsiadującego wioski. Ma temperament skubany. Mamy patrolować okoliczne tereny wraz ze strażnikiem, który stoi za nami. Odwróciłem się i spojrzałem na niego, wyglądał jakby popuścił w gacie przez krzyki kapitana. Dziwne, że wcześniej go nie widziałem, no ale nic. - Dobra to my już pójdziemy. - powiedziałem i wstałem ruszając w stronę drzwi, gdzie stał już Hakai. Mam nadzieję, że kiedyś nie będę podlegał pod kogoś. Sam będę wybierał co mam robić i za co. Co jest dla mnie ważne i ważniejsze. Ale teraz jeszcze nie mogę. Podszedłem do drzwi - no to co?? Idziemy. - powiedziałem do strażnika czekającego na nas w drzwiach.
Tsuyoshi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Murai » 17 sty 2016, o 23:34

Murai
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Murai » 29 lut 2016, o 22:42

Problemy Kadrowe
49/45+
Hakai & Kirito


- WEJŚĆ! - krzyknął Głównodowodzący, gdy Kapitan zapukał. Spod bramy ruszyłeś prosto w kierunku dobrze ci znanym. Siedziba władzy, tym razem jednak nie w towarzystwie Hakaia. Gdyby nie oberwał głupio to najpewniej Głównodowodzący miałby raz jeszcze przyjemność rozmowy z nim. Ale ponieważ solidnie oberwał podczas potyczki, tym razem jego twarz utrzyma normalny kolor przez cały czas trwania rozmowy. Weszliście. Wiele się w pokoju nie zmieniło, poza zniknięciem kilku szczurzych resztek, które Hakai w miłym geście postanowił tutaj zostawić. Drzwi za sami się zamknęły, a Kapitan Kizaru rozpoczął raport ze swojego patrolu:
- Melduję zakończenie patrolu! Pierwsza godzina czysta, w drugiej zeszliśmy z głównego szlaku w boczne drogi pomiędzy pomniejszymi osadami. Dostrzegliśmy rozbity wóz ze śladami walki i udaliśmy się wgłąb lasu. W opustoszałym obozie znaleźliśmy bandę rabusiów, z którymi to wywiązała się potyczka. Straty w ludziach - zero, jeden lekko ranny. Straty ze strony wroga - dwóch z czterech martwych, dwóch wziętych żywcem. Cywile bezpiecznie przetransportowani do osady, stan stabilny. - zdał raport Kizaru. Szybko, rzeczowo i bez zbędnych informacji. Stał przy tym sztywno niczym kij od miotły i obserwował reakcję swojego przełożonego. Ten również siedział prosto, niczym przyklejony do tego krzesła. Spojrzał na ciebie surowym wzrokiem, od góry do dołu. Może szukał obrażeń u ciebie? Najwyraźniej takowych nie dostrzegł, bo i prawie wcale nie oberwałeś. No, może jeden solidny kopniak do tyłu. I duże zmęczenie, ale oprócz tego nic.
- No i całe szczęście. Wkurwiał mnie ten gnojek jak żaden przed nim. Dobra... chyba na tym zakończymy waszą tymczasową służbę. Wynagrodzenie dla dwójki za pomoc w pokonaniu rabusiów i uratowanie cywilów, łap. I zmiataj stąd. - po tych słowach, które najpewniej były pożegnaniem twojej osoby, rzucił w twoim kierunku przedmiot, który zidentyfikowałeś jako mieszek z pieniędzmi. Dość pękaty mieszek, przyjemnie ciążący w dłoni. Głównodowodzący już nie zwracał na ciebie uwagi i zaczął pisać coś na pliku kartek postawionych pod jego nosem na biurku. Tym samym dał ci jasny sygnał: idź sobie. I tak też należałoby postąpić.

KONIEC MISJI.
Murai
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Tsuyoshi » 1 mar 2016, o 02:40

Hakai poszedł na trochę do szpitala, a ja wraz z kapitanem ruszyłem do siedziby władzy w celu zeznania raportu. Nic nadzwyczajnego, ostatnia prosta żeby skończyć misję. Po krótkiej chwili byłem już w "szczurzym" gabinecie, tak chodzi mi o te ogonki, które zostawił tutaj Hakai. Nadal się tu znajdowały. Zapukaliśmy i usłyszeliśmy głośne "Wejść!", ten głównodowodzący chyba zawsze jest taki naburmuszony. Stanąłem normalnie obok kapitana, a ten zaczął zdawać raport na temat misji. - Była dokładnie tak jak kapitan Kizaru mówi. - po wszystkim dodałem tyle od siebie. Otrzymałem saszetkę, odwróciłem się na pięcie i przystanąłem jeszcze chwilę patrząc na dowódce i kapitana. - Dziękuję - i wyszedłem z pomieszczenia w poszukiwaniu jakiegoś zajęcia.

[z/t]
Tsuyoshi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yuji Saga » 4 lut 2018, o 21:59

Oczywiście ruszyłem do siedziby władzy! Co pokierowało moją decyzją? Tutaj po prostu sobie pogadam, dam list i lecę do najlepszego miejsca, a dokładniej do karczmy, w której na pewno się czegoś napije, bo trzeba korzystać z życia, czyż nie? No i jeszcze warto się rozluźnić przed nagrodą, która zafunduje moje Yoko. Mam nadzieje nie padnie po pierwszej rundzie, bo to będzie słabe wynagrodzenie bycia murzynem.
Doszedłem, nie w tym sensie zboczuszki, do budynku władzy. Przed wejściem wyciągnąłem listy, sprawdziłem który jest gdzie, a następnie schowałem ten do karczmy znowu do kieszeni.
Przyłożyłem do swoich ust kopertę. Teraz musiałem zmienić swoje zachowanie, podejść z wielkim szacunkiem, przykładnością i innymi bzdurami, które mnie brzydzą. No ale trzeba wypaść dobrze, może jakies znajomości się tutaj znajdzie i będzie się w wyższej pozycji społecznej w tym mieście. Taki dobry początek do władzy.
Podszedłem do strażników przy wejściu do siedziby. Ukłoniłem się lekko z poważną miną i zacząłem swoją śpiewkę.
-Witam, przesyłają mnie ze szpitala z ważnym listem.- Wyciągnąłem list przede mną. Albo go wezmą, zobaczą do kogo jest zaadresowany i mnie przepuszczą, albo co tam innego sobie wymyślą. Chwila prawdy. Byłem przygotowany na wejście do budynku, pójśc w stronę tam gdzie mi wskażą i oddać list, a jak inaczej to by chcieli zrobić to mi nie robiło różnicy. Miałem tylko zanieść ten list do siedziby. Do konkretnej osoby w karczmie jest skierowany list, który muszą najpewniej oddać osobiście.
Yuji Saga
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hayami Akodo » 5 lut 2018, o 16:35

TRYB MG - MISJA DLA YUJIEGO
"Crown of Madness"
9/15


Obrazek

Strażnicy w siedzibie władzy przyglądają ci się uważnie. Nie spodziewali się dwumetrowego olbrzyma ze szkarłatnymi ślepiami i dziwnymi ciuchami, chyba liczyli na kogoś...mniej zwracającego uwagę. Nic jednak nie mogą zrobić - skoro już wybrano kogoś takiego, lepiej jest po prostu odebrać list i to załatwić, no nie? Marszczą poważnie brwi. Coś jest nie w porządku...chyba. Jeden z nich, szczupły młodzieniec o czekoladowych włosach i oczach koloru trawy, przygląda się uważnie listowi i tobie samemu. Marszczy brwi, wreszcie podejmuje decyzję.
-Oddaj nam to-mówi stanowczo.-Dlaczego list przewozowy został dostarczony tak późno? Transport już dawno jest gotowy. A klient czeka. Nie mamy czasu. Ta ich ordynatorka albo się ślimaczy, albo znowu na kimś te swoje chimery wyżyła...eeech..Załatwmy to po ludzku, raz a dobrze, chłopaki.
Ogląda ostatni raz kopertę, po czym wręcza to swojemu koledze - dla odmiany niskiemu, ale dobrze zbudowanemu mięśniakowi ostrzyżonemu na łyso. Ten bierze do ręki list i rzuca się biegiem przed siebie, przy okazji rozwalając swoją masą drzwi. Jego towarzysz wzdycha.
-Już siódme w tym miesiącu-kręci głową. Po chwili przypomina sobie, że jednak doręczyłeś mu ten list. Że wypadałoby coś zrobić, pokierować dalej, podziękować, cokolwiek.
-Dobra, dzięki, koleś, możesz iść.
Powiedziawszy ci to, macha ręką niedbale, po czym rozkłada się wygodnie na krześle i zapala dobrego, markowego papierosa marki "Pustynna rozkosz". Rozkosz? Taka, jakiej dostąpisz być może z Yoko? Hahaha, nie żartujmy sobie tak tylko. W końcu wiadomo, że wszystko na tym świecie ulega tylko jednemu, temu pięknemu, idealnemu wyrzutkowi Haretsu, tym seksownym dwóm metrom wszystkich grzechów śmiertelnych...! Tylko tobie! A jeśli nie? A jeśli jeszcze nie słuchają, nie klękają na twarz przed nowym zbawieniem tego bezradnego świata? To zaczną - to tylko kwestia czasu, aż się objawisz ty - prawdziwy geniusz nie tylko sztuki miłosnej!
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Gracz nieobecny
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Następna strona

Powrót do Osada Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość