"Ī tabemono" Ryokan

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Murai » 20 maja 2019, o 09:42

Odkupienie
Misja rangi C dla Harumi
11/30+


Harumi zdecydowanie nie była w formie do rozwiązywania problemów wymagających logicznego myślenia. Kwestia rozpoznania? Zapomniała chyba o prostych technikach do kamuflażu i dopiero służka musiała jej o tym przypominać. Nic jednak dziwnego, jej stan psychiczny był, delikatnie mówiąc, nienajlepszy. Wszystkie uczucia i wspomnienia wracały, doznania i traumy kumulowały się i uderzały bez przerwy. Miało to zresztą miejsce od samego początku rozmowy, każdy kto był z nią w tych momentach mógł zobaczyć tą zmianę. To był wysiłek także dla młodej Kaguya i służka musiała zdawać sobie z tego sprawę. Takt i spokój z jakim prowadziła rozmowę był wręcz niezbędny, gdyby się zdenerwowała albo była zbyt gwałtowna, mogłaby spłoszyć swoją "zdobycz".
Dziewczyna potrzebowała czasu. Na co dokładnie? Na pożegnanie się z towarzyszem podróży? Najpewniej na to, ale żeby kilka godzin? Nie zamierzali chyba spędzić nocy na nielegalnym hazardzie albo iść na polowanie w poszukiwaniu lisich skórek. Jak długo można było mówić "Żegnaj, prawdopodobnie nigdy się nie zobaczymy"? Ot jedno zdanie. Jednak nie dla Harumi, ta była w swoim osobliwym stanie. Nadal nie potrafiła dojść do siebie, była sentymentalna i mocno niestabilna. Nie potrafiła powstrzymać natłoku emocji i myśli.
- Rozumiem. Będę czekać tutaj. Postaraj się nie zwlekać zbyt długo, Harumi-dono. - odpowiedziała służka. Z każdą kolejną chwilą wydawała się być coraz bardziej zmęczona tą sytuacją. Próbami przekonywania, przemawiania do rozsądku i zachowywania kamiennej twarzy, nawet pomimo niegrzecznych reakcji młodszej od siebie kobiety.
Kobieta podeszła zatem do baru i zamówiła sobie filiżankę herbaty jaśminowej. Chwilę później wróciła do stolika, oczekując na zamówienie. Skoro miała być tutaj kilka... godzin, to mogła równie dobrze spędzić je na piciu gorącego napoju. Nie śpieszyło jej się, nie poganiała. Może zdawała sobie sprawę z tego, że im bardziej zwlekałaby na natychmiastowe opuszczenie osady, tym bardziej zniechęciłaby do siebie Harumi. Cierpliwość była kluczem, jej aktualne zasoby zdawały sie nie mieć końca.
Murai
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Etsuya » 20 maja 2019, o 11:58

Etsuya wpatrywał się w Harumi kiedy ta wyciągała wnioski dotyczące prawdopodobieństwa znajomości jej rodzinnego przydomka. Dziewczyna chyba sama się w końcu przekonała bez dalszych jego interwencji, jednakże kiedy do jego uszu dotarły słowa, że chce się tam wybrać sama, podniósł wysoko brwi. Przez chwilę chciał protestować, więc trwał tak w konsternacji podejrzewając, że białowłosa zaraz zmieni zdanie albo palnie, że tylko żartowała. Z każdą sekundą jej słowa stawały się jednak coraz bardziej realne. Ostatecznie Nakiri westchnął cicho wzruszając ramionami i rzucił - Zrobisz jak uważasz - ile w końcu można było polegać na kimś innym. Jako skrajny indywidualista nie zamierzał się wykłócać, ani przekonywać Harumi do zmiany zdania. Każdy musiał policzyć się z własną przeszłością, a stawką było czyste sumienie na resztę życia. Pomijając już tę kwestię, powrót Sabishi byłby dla Etsuyi niebywale męczący, zważając na to, że niedawno stamtąd przybył i miał już po dziurki w nosie całe te wydmy - Wyślę za tobą klona do granicy - dodał po chwili - jakby coś było nie tak, zaalarmuje mnie.
Powróciwszy do stolika, Nakiri usiadł z powrotem na krzesło, a następnie spojrzał z zadumą na swój talerz. Dopiero teraz odezwał się w nim jakiś apetyt, wobec czego postanowił dokończyć jedzenie. Dalsza dyskusja pomiędzy dziewczynami była dosyć upierdliwa, więc młodzieniec zwyczajnie się w nią nie wtrącał. Dopiero po chwili, kiedy nieznajoma poinformowała, że będzie tutaj czekać, Etsuya odchylił się na krześle i prześwidrował Harumi wzrokiem od góry do dołu - Weź plecak oraz zapas jedzenia i wody - poradził z własnego doświadczenia. Nawet jeżeli po drodze znajdywały się wioski, to na pustyni łatwo było się zgubić. Wydmy bardzo szybko potrafiły zmieniać swoje położenie, a ścieżki które jednego dnia wyglądają w dany sposób, tydzień później niczym już nie przypominają swojej dawnej charakterystyki.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 15:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Chise » 20 maja 2019, o 11:59

Misja B
13/45


Kuma pozbył się zbędnych rzeczy, by w końcu przejść do meritum całej tej, dość niedalekiej wyprawy, to znaczy rozmowy z małą, którą ona zresztą sama zagaiła. Gdyby była jeszcze tak z trzy, cztery razy starsza można by staruszka nawet podejrzewać o jakieś lubieżne zamiary, skoro zaciągnął ją do swojego pokoju.. A tak to nawet takiego wytłumaczenia nie miał. Dlaczego postanowił jej pomóc? Naprawdę wystarczyło jedno spojrzenie i uśmiech bombelka, by zmiękło mu serce i zaczął rozwiązywać problemy obcej mu rodziny? Oczywistym było, że mieli ich więcej niż sama choroba matki, inaczej nie pojawiłaby się kobieta, która nazwała ją swoją córką. Może była macochą, a ojciec od nowa układa sobie życie? Kto wie, różne scenariusze pisze życie i bez dopytania się było to tylko zgadywanie.
Pytanie zadane przez Kuroia było dość ważne, bo mogło być też odpowiedzią na to dlaczego go wybrała, podeszła do niego i za nim chodziła. Czy coś widziała o Niedźwiadku? Używał w tej karczmie już leczniczych umiejętności, czy i wtedy spod stolika mogły go obserwować bystre, błękitne oczka? Był śledzony? Pomyślał o czymś takim?!
- No, bo masz to - dziewczynka wydawała się strasznie zdziwiona tym pytaniem i bez wahania wskazała gurdę, jakby to wyjaśniło wszystko. No tak, masz gurde z piachem, więc możesz pomóc mojej chorej mamie...? Jakiegoś elementu układanki niewątpliwie Sabaku brakował, ale dla małej było to perfekcyjnie logiczne.
- No jak masz to, to możesz jej pomóc, prawda? - zapytała z naciskiem, przewracając się z pleców na brzuch, by spojrzeć na niego intensywnie - By nie była tak bardzo chora i wróciła do domu, do tatusia i by babcia mogła do nas przychodzić, a ta wstrętna pani sobie poszła? - dodała do tego. Całkiem spora liczba z wymagań z tego wyszła. Przetoczyła się na bok, robiąc miejsce dla piaskowego dziadka, by mógł sobie usiąść obok na łóżku, bo do tej pory jakimś cudem takie małe ciało zdawało się zajmować całą wolną przestrzeń. Zgarnęła poduszkę i pacnęła na nią, chowając się niemal do połowy głowy.
- Jak to gdzie? W szpitalu. Tak gdzie inni chorzy ludzie - wymamrotała ledwo słyszalnie w poduszkę.
Chise
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Kana Yuki » 20 maja 2019, o 20:04

Harumi skinęła jedynie głową. Jakiekolwiek dyskusje były zbędne. Bo i co miałby dać? Kolejne wątpliwości? Te z pewnością nikomu nie były potrzebne. Zwłaszcza w obliczu tego, iż klon Nakiriego będzie podążał za kobietami aż do granicy prowincji. Zatem do momentu jej przekroczenia dziewczyna mogła czuć się pewna tego, że nie straci nawet włosa.
Haru uśmiechała się, cóż, ponuro. Paradoks szczęścia jest taki, że zawsze musisz coś poświęcić. W tym przypadku była to obecność Etsuyi. Nie chciała go narażać na komplikacje, które mogły wystąpić dopiero w samej ojczyźnie piasku. Głównie dlatego wolała, by blondyn nie szedł u jej boku. Choć była w tum również żyłka wizji bycia zdaną na samą siebie. Swoisty sprawdzian umiejętności, którego z pewnością potrzebowała, by dalej się rozwijać.
— Wiem, wiem — mruknęła od niechcenia, a następnie wstała i przerzuciła włosy przez ramię. — Chodź — zawołała idąc wprost do ichniego pokoju. Zatrzymała się dopiero, gdy oboje znaleźli się w pomieszczeniu, a leżące przy łóżku torby ponownie zawisły na jej biodrach.
Wąskie usta dziewczyny wykrzywił gorzki grymas.
— Cieszę się, że mogłam cię poznać — powiedziała drżącym głosem. Takie momenty zawsze wywoływały w niej potrzebę zmaterializowania smutku. Nic więc dziwnego, że kąciki złotych oczu się zwilżyły. — To nie ostatni raz kiedy się widzimy, prawda? Nie zapomnij o mnie — dodała ledwie powstrzymując się od przelania łez. Przez chwilę była gotowa nawet przywrzeć do torsu blondyna. Jednak szybko zdała sobie sprawę, że mogłoby zostać to źle odebrane. Wszak Nakiri cechował się tym, iż zwyczajowo bywał wycofany i nieco poza zasięgiem kogokolwiek. Harumi nie zamierzała przekraczać jego strefy komfortu, toteż po pożegnaniach, ewentualnej rozmowie, powróciła do stolika.
Przy owym przedmiocie czekała już służka, którą białowłosa natychmiast poinformowała o gotowości do drogi. Nie chciała opuszczać Etsuyi, ale słowo się rzekło.
Kana Yuki
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Etsuya » 20 maja 2019, o 21:50

Będąc wołanym, Etsuya zerknął a to na Harumi, a to na swój talerz i zanim jeszcze wstał za zmierzającą do pokoju dziewczyną, szybko wciągnął resztę jedzenia, przebierając pałeczkami znacznie szybciej niż pozwalały na to ludzkie oczy. Wstając już od stołu w międzyczasie popił to jeszcze wodą, odstawiając następnie szklankę na blat, po czym odwrócił się do nieznajomej plecami i szybkim krokiem ruszył za białowłosą.
Kiedy pojawił się już w środku pokoju, Harumi zdążyła się spakować i założyć na siebie cały ekwipunek. Nakiri podniósł brwi w zdumieniu i uśmiechnął się kącikiem ust - Ptaszynka wylatuje z gniazda, co? - spytał retorycznie spokojnym głosem, jednocześnie widząc determinację w jej oczach. Był w pewnym sensie dumny, że fajtłapa którą spotkał na środku pustyni po miesiącu wspólnej podróży zaczyna przypominać bardziej kobietę niż dziewczynkę.
Widząc smutek w jej oczach białowłosej się nieco bardziej i położył obie dłonie na jej ramionach - Oby nie ostatni - odparł, w przeciwieństwie do niej emanując optymizmem. O ile ciężko przychodziło mu uzewnętrznianie się, tak w szczególnych momentach potrafił się w sobie zebrać. Wyczuwając w Harumi niepewność zbliżył się jeszcze bardziej, aby ramionami które przed chwilą oparte były na jej ramionach objąć jej plecy i głowę, przytulając do siebie na kilkanaście sekund. Nie był to zresztą pierwszy raz, więc młodzieniec nie czuł szczególnych oporów.
- Zostanę w Shigashi przez jakiś czas - poinformował, odsuwając się od niej powoli - Kiedy dotrzesz do Sabishi wyślij list do I tabemono, abym wiedział, że jesteś bezpieczna - dodał.
Opuściwszy pokój, stanął nieopodal barku, nie zamierzając już siadać, a następnie odprowadził wzrokiem wychodzącą dwójkę. Kiedy tylko to nastąpiło, Etsuya z pomocą pracownika restauracji namierzył pierwszą lepszą bale z wodą, aby stworzyć z niej Mizu Bunshina, który z ewentualną pomocą umiejętności sensorycznych Nakiriego dostrzeże oddalające się niewiasty i trzymając bezpieczną odległość odprowadzi ich do granicy Shigashi no Kibu.


[z.t]

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 15:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Kuroi Kuma » 20 maja 2019, o 22:30

Ciężko było powiedzieć co takiego sprawiło, że staruszek zechciał pomóc dziewczynce. Może to po prostu znajomość uczucia zagubienia, samotności, braku swojego miejsca w świecie? Sam się błąkał przez długi czas nim w końcu potrafił odpowiedzieć na pytanie kim jest i czego oczekuje. Nikt inny nie odpowie na te pytania, jak sam zainteresowany. Możesz pytać ludzi co sądzą, jednak to prawdziwe przeznaczenie będzie nadal skrywać się gdzieś tam głęboko poza dostępem postronnych.
To? - uniósł brew, pytanie wybrzmiało gdzieś w eterze, jednak nie zostało wypowiedziane na głos. Zerknął na gurdę i zastanawiał się jakim cudem worek piasku ma pomóc chorej matce. Też była Sabaku i potrzebowała stałego dostępu do piasku, albo inaczej... w sumie to ciężko powiedzieć czy ktokolwiek odczuwał braki piachu. Drugie pytanie jeszcze bardziej zbiło go z tropu. Zaczął drapać się po policzku myśląc nad odpowiedzią dla młodziutkej, jednak nie widział jednej dobrej. Mógł jej pomóc, tylko czy będzie w stanie to zrobić? Jego rola miała być jednak nieco inna, bowiem... oczekiwała, że Kuma ją wyleczy? Gurdą?
-Nie wiem czy dam radę malutka, ale postaram się zrobić co w mojej mocy - rzucił średnio przekonany. W szpitalu raczej powinni znać się na swojej robocie, przecież tam są specjaliści, którzy zajmują się tym lata. Co miał poradzić staruszek, który medykuje dopiero od pewnego czasu? Miał trochę praktyki za sobą, ale czy mógł się równać z tymi profesjonalistami? Odetchnął jednak i wyprostował się. Spokojnie niedźwiadku, poradzisz sobie, nie może być przecież aż tak źle, prawda? - zapytał sam siebie spoglądając na przeciwległą ścianę. Uśmiechnął się pod nosem licząc ile razy był w złej sytuacji i musiał znaleźć z niej wyjście.
-Dobrze, a teraz idziemy spać. Jutro też jest dzień, a musimy być w pełni sił! Więc pakuj się do łóżka i ani słowa sprzeciwu - pogroził jej paluszkiem z ciągle tkwiącym uśmiechem na twarzy. Sam zdjął koszulkę i położył się na drugim łóżku. To dopiero będzie pracowity dzień.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 790
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Murai » 21 maja 2019, o 00:20

Murai
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Chise » 21 maja 2019, o 00:36

Misja B
15/45


Myślenie dziecka mogło być mylące, a raczej, skróty myślowe jakie stosowało takie były. Zapewne było jakieś połączenie między obiema stronami, jakaś nić porozumienia między tymi pozornie nie związanymi ze sobą stwierdzeniami, ale dopóki Niedźwiadek nie zapyta, to nie będzie wiedział. A na razie nie pytał, tylko zajmował się czymś innym.
Mała chyba nie za bardzo przejęła się tym "chyba" i "postaram się" w jego wypowiedzi. Uspokoiła się nieco i leżała spokojnie na łóżku, patrząc na niego z zainteresowaniem.
- Fajny jesteś nawet - zachichotała zamiast tego - Poszukamy mamy jutro - zgodziła się nawet potulnie. Ziewnęła i przekręciła się na drugi boczek. Przez moment kręciła się jeszcze, po czym znów odwróciła się do piaskowego dziadka.
- Aaaa opowiesz mi bajkę? - zapytała błagalnie, wlepiając w niego proszące spojrzonko. Właściwie to nie potrzebowała wiele, jedynie odrobiny spokojnego głosu i bliskości obok, by usnąć bez żadnych problemów. Na szczęście nie prosiła o śpiewanie czy coś wymagającego, jedynie o bajeczkę dla dzieci, a dla pisarza nie powinno być to żadne wyzwanie, prawda?
Po tym jak ją ululał (bądź musiała sama się usypiać, w zależności od decyzji Kumy) mógł sam się spokojnie położyć, pomyśleć o tym jakie błędy życiowe sprawiły, że leżał teraz tutaj, w karczmie, z obcym dzieciakiem po drugiej stronie pokoju. Niedawno przewijało mu się marzenie o rodzinie, żonie i dzieciach, ale tutaj chyba jakaś kolejność nietrafiona mocno, prawda? Kto to widział, najpierw dziecko, a potem co? Szukanie dla niego matki?
Nazajutrz rano obudziło ich pukanie do drzwi. Ktoś delikatnie, ale stanowczo się dobijał do ich pokoju, uderzając kilka razy kłykciami, po czym odczekując chwilę oraz powtarzając cały proces. Nieskończonej chyba cierpliwości wymagało takie pukanie i czekanie, aż kogoś wybudzi, ale osiągnął swój cel. Mała na razie jednak tylko sapnęła przez sen, zarzuciła ręką przez łóżko i znów znieruchomiała, oddychając spokojnie przez lekko uchylone usta.
Chise
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Kuroi Kuma » 21 maja 2019, o 00:55

Ten uczuć, gdy wyrywają Cię laseczki, które jeszcze nawet nie potrafią dobrze się wypowiadać, a co dopiero czytać czy pisać. Czasem życie dawało Ci cytryny, Kuroi jednak miał w tym momencie taką, która nie miała w sobie za grosz miąższu. Siedział w jednym pokoju z dosyć dużym problemem, na który sam się skazał, no i rozwiązanie zapewne nie będzie takie proste jak w przypadku karczmarza. Ten może i stracił karczmę, ale odbicie było proste - obić kilka twarzy, sprawić ochronę i tyle. A tutaj? Wszystko to było mocno skomplikowane i staruszek wolał się z tym przespać. Położył się na łóżku, przykrył wygodną kołderką i usłyszał prośbę dziewczynki. Odwrócił się powolnie, niczym leniwiec, którego ktoś tyknął w tył i zanim się zorientował tego kogoś już nie było.
-Śpijmy, to był ciężki dzień - powiedział w miarę przyjaźnie i położył się spać. Jeszcze tego brakowało, by został niańką. Już i tak dał z siebie więcej niż chciał, niż by nawet wyobrażał sobie w najśmielszych snach. Od kiedy to jesteś taki bezinteresowny? Chcesz zmazać wszystkie swoje grzeszki, myślisz że ujdzie Ci na sucho, jak pomożesz jednej czy dwóm osobom? - coś szeptało mu do ucha, głos wybrzmiewał nieznośnie, rezonował pomiędzy uszyskami. Tłumił go jak mógł, jednak musiał mu przyznać rację. Miał krew na rękach, gurda pewnie stałaby się czerwona od posoki wrogów, gdyby go nie wymieniał niczym w kuwecie u kota. Czy naprawdę zasługiwał na odkupienie i na spokój? Zadawał to sobie pytanie co i rusz, lecz odpowiedź nie nadchodziła. Jakby ktoś wiedział, znał już prawdę tylko zabawiał się z nim kotka i myszkę i gdy tylko sięgnie prawdy odsuwał ją od niego. Gdy zdecydował się na coś, zaraz ta druga opcja stawała się lepsza, bardziej klarowna. Prawda musiała leżeć pośrodku... tak? Usnął jednak szybko, nigdy nie miał z tym żadnych problemów. Wystarczyło coś pod głowę, kawałek miejsca, gdzie można się mniej lub bardziej wygodnie ułożyć i tyle.
Stukot pojawił się gdzieś z boku, zupełnie jakby był z nim razem we śnie. Najpierw cicho, jakby malutki duszek wkradł się do pokoju i zaczął psocić. Stawał się jednak głośniejszy i głośniejszy, w końcu zaczął dudnić mu w głowie jak pralka na nierównym podłożu. Otworzył oczy jakby ktoś go popieścił prądem. Był zły, nie trzeba było być specem od emocji, by stwierdzić, że jest niczym tajfun. Zerknął gniewnie w stronę tego, kto zechciał zakłócać jego spokój. Kto miałby się dobijać do jego drzwi? Podszedł do malutkiej, szturchnął ją, by ją wybudzić ze snu. Przyłożył sobie palec do ust, by zachowała ciszę.
-Kogo tu niesie?! - zakrzyknął spodziewając się najprędzej karczmarza albo jego brata, tylko że nie zamawiał żadnego śniadania. Kogo mogłoby tu jeszcze przywiać? Harambe się obudziła i zaczęła go szukać?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 790
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Chise » 21 maja 2019, o 03:44

Misja B
17/45


Oj, nieładnie Kuroi, nawet bajeczki dziecku nie chce opowiedzieć. Na szczęście dziewczynka tylko zamarudziła, usypiała nieco dłużej i była nieco obrażona na staruszka, ale do rana zapomni.. Zapewne. Inaczej i jutro będzie nadąsana, a to mogłoby im zaburzyć nieco współpracę. Ale to się dopiero okaże, prawda?
Ale co tam, są gorsze rzeczy od naburmuszonej kilkulatki, na przykład rozmyślania o wcześniejszych błędach i przelanej krwi tuż przed sen. To dopiero radocha, kiedy na myśl przychodzą same krwawe wspomnienia i jak żałosne wtedy wydają się nasze dobre uczynki, jak mało znaczące w porównaniu do tych złych.. Sama przyjemność. A mimo tego usnął szybciutko, niemal tak szybko jak niewinne dziecko tuż obok. To się nazywa odporność psychiczna, co?
Po odświeżającym śnie Sabaku jednak nie obudził się spokojny i wypoczęty, a od samego ranka wkurzony jak osa, a to wszystko z powodu niespodziewanej pobudki. Najwyraźniej nie należał do rannych ptaszków, choć też nie był to już świt by się tak denerwować. Ilość snu też była zadowalająca, w końcu położyli się dość wcześnie. Skąd więc to zdenerwowanie?
Dziewczynka mruknęła niezadowolona z pobudki, skrzywiła się, ziewnęła i spojrzała na Niedźwiadka zirytowana zaspanym głosem.
- Co.. - zaczęła miaukliwie, ale ucichła na widok przyłożonego palca do ust. Westchnęła, po czym wtuliła się w poduszkę w dziwnym stanie półsnu. Równie dobrze można jej było wcale nie budzić, i tak była nieobecna.
Kiedy Kuroi zawołał, usłyszał odchrząknięcie i znajomy głos z drugiej strony.
- Panie Kuma, są tu jacyś ludzie ze straży i przeszukują karczmę.. Przepraszam, że budzę, ale muszą zajrzeć do wszystkich pokoi - odezwał się karczmarz spokojnym tonem, najwyraźniej wierząc, że jest to czysta formalność.
Chise
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Kuroi Kuma » 21 maja 2019, o 13:27

Zdenerwowanie nie było bezpodstawne, no halo. Kumie został przerwany sen, a to już było coś dużego. Należał do ludzi, którzy szanują swoją prywatność, którzy cenią swój czas i nie chcą go tracić na jakieś dyrdymały. Skoro spał i jeszcze sam się nie wybudził z tego pięknego, magicznego miejsca, w którym można być kim tylko sobie zamarzysz - to znaczy, że nie chce go jeszcze opuszczać i nikomu do tego, by o tym decydować. Druga sprawa to natarczywość tego, kto skrywał się po drugiej stronie drzwi. Gdyby sobie odpuścił problem sam by się rozwiązał, a tak…?
Dziewczynka na szczęście zachowała spokój - tyle dobrego w tej sytuacji. Pytanie komu zależało tak na powrocie malutkiej. Oczywiście prócz rodziny, bo ta chyba miała mniejsze ambicje, skoro nie natknął się na jej ślad. Można było ją zostawić śpiąca, tylko że Kuroi wolał rozłożyć na tym łóżku swój płaszcz, by zakryć ją w całości. A to mogłoby ją wybudzić i stworzyć zamieszanie.
-To Ty? Cóż może być pewien problem, bo jest ze mną kobieta, tylko nie do końca ubrana. Nie chciałbym sprawić jej wstydu. Czy coś się dzieje? - zapytał już spokojniej, po czym podszedł bliżej drzwi. Karczmarz raczej nie czuwał cały czas, więc to było całkiem prawdopodobne, no i na szybko Kuroi nie potrafił niczego innego w miarę wiarygodnego wymyślić. Miał tylko nadzieję że straż po prostu ominie jego pokój, lub nie będzie się rozglądać na tyle dokładnie, by zauważyć przykrytą dziewczynkę.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 790
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Chise » 21 maja 2019, o 22:48

Misja B
19/45


Zależy jak dla kogo. Dla niektórych bycie obudzonym rano było wręcz przysługą, w końcu kto rano wstaje temu Bogowie ryż dają czy jakoś tak, a już na pewno ma więcej czasu w ciągu dnia. Irytacja byłaby zrozumiała, gdyby ktoś go obudził dla własnego widzimisię, ale niestety, nie było to jego wymysł, Strażnicy musieli tu kogoś szukać, może jakiego przestępcę? Albo kogoś zaginionego, kto uciekł z domu, a kogo może szukać jego zrozpaczona rodzina, rodzice, rodzeństwo? Kto wie, może ta poszukiwana osoba właśnie spała obok? Jeśli tak było to miał poważniejsze kłopoty niż sądził.
Brat karczmarza zamilkł na moment. Zaskoczony, zawstydzony? Jednak nie, usłyszał jakieś ciche rozmowy pod drzwiami, jakieś tłumaczenia, najwidoczniej chciał przekonać strażników, by odpuścili przeszukiwanie tego pokoju, ale chyba średnio mu to wychodziło. Po parunastu sekundach odchrząknął głośno i znów się odezwał.
- Panowie Strażnicy bardzo nalegają na to, by obejrzeć wszystkie pomieszczenia, muszę więc poprosić, by się ta pani ubrała i dała zajrzeć, to zajmie tylko chwilkę, a panowie dadzą nam spokój - odpowiedział lekko zirytowany. Najwidoczniej irytowała go zarówno postawa strażników jak i samego Kuroia, który musiał sprawiać mu kłopot. Nie mógł po prostu okryć kobietę, wpuścić strażników na to przeszukanie i wszyscy mieliby sprawę z głowy? Niestety, to nie było takie łatwe dla żadnej ze stron.
Dziewczyna mruknęła pod nosem i przekręciła na drugi bok, najwidoczniej postanawiając mieć powyższą konwersację gdzieś i próbować złapać jeszcze chociaż kilka minut snu, z którego tak brutalnie została obudzona. W sumie Kuma pewnie też by chciał tak zrobić, jednak to on był tu dorosły i musiał teraz myśleć.
- Panie Kuma, ma pan dwie minuty, a potem wchodzimy tak czy siak - nagle odezwał się inny głos, zapewne rzeczonego strażnica, zniecierpliwionego tym całym cyrkiem.
Chise
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Kuroi Kuma » 21 maja 2019, o 23:26

Westchnął ciężko, bowiem nie pójdzie mu tak łatwo z tymi natrętami. Nie do końca był pewien czy poszukują dziewczynki, czy może to po prostu jakiś dziwny zbieg okoliczności, lecz wolał być przygotowany na to pierwsze. Rozejrzał się szybko po pomieszczeniu szukając czegokolwiek, gdzie mógłby schować dziewczynkę, ale bez wzbudzania podejrzeń. Musiało to być miejsce, którego nie przeszukają. Szybkie zerknięcie na gurdę - to wcale nie będzie wyglądać dziwnie, jeżeli wysypie cały piach, przykryje gurdę czymkolwiek, a wszędzie dookoła będzie porozrzucany piasek... prawda? Nie, to było najgłupsze co mógłby zrobić. Potem zobaczył okno i w jego głowie urodził się plan doskonały. Szturchnął dziewczynką jednocześnie wyciągając trochę piasku z gurdy.
-Teraz musisz być tak cichutko, jakbyśmy grali w chowanego z kimś bardzo dobrym, dobrze? - pytanie było oczywiście retoryczne, bowiem zaraz piach miał uformować się w chmurkę i unieść dziewczynkę ku górze. Starał się zrobić coś w rodzaju kołyski, by mogła się w niej cała schować. Wtedy ktoś zobaczy po prostu kulę piachu, a nie konkretną osobę unoszącą się w niej. Kuroi podszedł do okna i otworzył je, by zaraz później wypuścić przez nie chmurkę z dziewczynką - może nawet i opatuloną ciągle w kołdrę, kto by się tym przejmował teraz! - na zewnątrz, najlepiej nad okno, lub nad budynek, by nikt nie mógł jej dostrzec. Gdy tylko ta była na zewnątrz - bezpieczna, otoczona jego piaskiem. Poprawił włosy, by było trochę bardziej rozczochrane (sprzeczność? może trochę). W końcu miał tu spędzać przyjemne chwile z pewną damą, to nie mógł być tak normalnie rozczochrany, tylko tak bardzo bardzo.
-Już już spokojnie... - krzyknął doń głośno. W jego głosie wyraźnie czuć było zniechęcenie i złość. Mniejszą niż poprzednio, jednak nadal wyraźnie wyczuwalną. Odblokował drzwi i uchylił je wychylając się do nich -Panowie chyba bardzo chcą mi popsuć dzień, prawda? Właśnie mi dziewka uciekła... Czy jest jakiś problem panowie? - ziewnął przeciągle spoglądając na ludzi za drzwiami. Głównie na karczmarza, u którego miał mieć nocleg. Nocleg bez planowanych niespodzianek, a tym bardziej porannej wizyty straży. Teraz wystarczyło to załatwić szybko i zmywać się stąd jak najszybciej. Straż już węszyła, węszyli też różni dziwni ludzie podający się za rodziców dziewczynki. Jakie ona miała znaczenie, skoro tak każdy jej poszukiwał? To nie mogła być zwykła kilkulatka. Kuroi powoli przeczuwał, że wpakował się w niezłe jajca.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 790
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Chise » 23 maja 2019, o 11:26

Misja B
21/45



W pokoju nie było gdzie schować dziewczynki.. Więc Kuroi postanowił wynieść ją z pokoju. Proste i genialne w swojej prostocie, bo skoro szukają dziewczynki to po co mają sprawdzać dachy? Kilkulatka miałaby spędzić tam noc? Absurdalne.
Mała uczepiła się kołdry, nagle się rozbudzając i rozglądając. W końcu nie codziennie lata się w piaskowej kołysce, prawda? Pokiwała głową na słowa Kuroia i schowała się bardziej w piachu, otulając się tylko szczelnie materiałem.. A wtedy Sabaku wyniósł ją za okno.
- Zimno jest.. - usłyszał jeszcze ciche marudzenie, nim uleciała. No ranki o tej porze roku nie były za ciepłe.. Ogólnie nie było za ciepło, ale całe szczęście, że nie leżał śnieg, który by natychmiast zdemaskował to drobne kłamstwo o uciekającej damie. Poprawił sobie trochę wizerunek i mógł otwierać drzwi niespodziewanym gościom.
Zakłopotany brat karczmarza został zepchnięty na bok przez potężnego strażnika. Wysoki, barczysty blondyn był niemal dokładnym przeciwieństwem piaskowego dziadka, którego zmierzył podejrzliwym spojrzeniem.
- Przepraszamy za zamieszanie, ale mamy obowiązek przeszukać lokale w tej okolicy - rzucił, po czym ruszył do środka, obcesowo, niemal taranując Sabaku. Gospodarz tylko przepraszająco wzruszył ramionami.
- Czy widział Pan wczoraj dziewczynkę lat cztery, długie włosy? - rzucił strażnik, zaglądając do szafy i pod łóżka. Zajrzał nawet do gurdy, nieważne jak dziwnie to wyglądało. Obrzucił całe pomieszczenie jeszcze raz podejrzliwym spojrzeniem i podszedł do okna, wygladając za nie. Na szczęście pokój był na parterze, więc ucieczka kogoś przez okno nie była nieprawdopodobna nawet dla nieshinobiego.
- Jakby pan taką zobaczył to proszę dać znać. Ojciec jej szuka - rzucił jeszcze, po czym machnął w jego stronę ręką i wyszedł z pokoju. Została tylko dwójka mężczyzn. Dłużnik Kuroia pokręcił nerwowo palcami.
- To.. Może ja przyniosę śniadanie skoro.. - spojrzał na niego niepewnie - ...i tak pan wstał i jest na nogach.. - dorzucił jeszcze bardziej niepewnie.

Chise
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Kuroi Kuma » 23 maja 2019, o 20:52

Zimno... może jeszcze mało wygodnie, no i jakiś żółty ten piasek, co? Miała kołdrę, więc dziewczynka nie powinna za bardzo zmarznąć na dworze. Może i było jeszcze rano, ale piasek ją chronił przed wiatrem, a cieplutka kołderka utrzyma jeszcze ciepło przez długi czas. Kuroi jednak czasami zapominał, że nie każdy pcha się w gorsze warunki. Każdy chciał mieć wygodnie, przyjemnie, najlepiej by wszystko było pod ręką, nie trzeba było się ruszać, a jeszcze nawet podawane pod nosek. Pokręcił tylko głową widząc rozpieszczoną dziewczynkę, lecz machnął na to ręką, bo zaraz jej nie było w pokoju i nie mogła już narzekać.
Strażnik wkroczył do pokoju, najwidoczniej nie był zbyt zadowolony, że nie znalazł tego, czego szukał. Kuma założył ręce przed sobą, uniósł brew ku górze wypatrując czego takiego strażnicy od niego mogą chcieć. Odsunął się wpuszczając dwójkę do środka. Skoro chcą, niech szukają. Znajdą dużo żelastwa, to raczej nic dziwnego, przecież Sabaku był "czynnym shinobim", więc i czasem zdarzało mu się targać tego całe masy.
-Powiedzmy że wybaczam... Za to dzieciaków tutaj chyba nie było. Siedziałem i jadłem sam, nie oglądałem się na innych, może ktoś z dzieckiem przyszedł? - spojrzał na karczmarza pytająco, bowiem to on śledził gości i najlepiej w tym temacie powinien się rozpatrywać - A no i ktoś szukał jakiegoś dzieciaka. Ponoć matka. Więc ojciec wynajął straż, a matka szuka jej samodzielnie? No nic panowie, powodzenia życzę - uniósł rękę ku górze żegnając strażników. O "matce" pewnie wiedzieli, bo karczmarz im powinien przekazać to, że jakaś nawiedzona kobieta przyszła do jego lokalu i zaczęła wypytywać ludzi. Śniadanie zaś brzmiało całkiem nieźle, więc kiwnął głową karczmarzowi twierdząco.
-Poproszę... najlepiej, gdyby było trochę więcej. Jak jestem zły to jem więcej, a jak zostanie to i zostanie na później - odpowiedział, uśmiechnął się, po czym zamknął drzwi, zablokował je i sprowadził dziewczynkę z powrotem do środka i zamknął okno.
-Malutka zjemy i zbieramy się. Czas odnaleźć Twoich bliskich


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 790
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość