"Ī tabemono" Ryokan

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Uchiha Izanagi » 8 maja 2018, o 18:06

Obrazek
One night in Shigashi
Misja rangi D [5/15] Tsuyochi

Twoje zmieszanie najwyraźniej bardzo bawi blondynkę, co widać po jej wyrazie twarzy i sposobie, w jaki na ciebie patrzy. Kobieta jest w ewidentnie lepszym stanie, niż ty sam - albo mniej od ciebie wczoraj wypiła, albo ma mocniejszą głowę... chociaż sam tak naprawdę nie wiesz, ile wypiłeś. Swoją drogą, ból głowy skutecznie przeganiał ci myśli o jakiejkolwiek fizycznej aktywności względem którejkolwiek z dziewczyn, nawet pomimo porannej erekcji.

- Pytasz, czy się kochaliśmy? Oj tak... i byłeś całkiem niezły. Gdybyś sam nas o tym nie poinformował, to nie wiedziałabym, że to twój pierwszy raz. - rozbawionym tonem odpowiada ci blondynka, obserwując cie bez cienia zażenowania. - Satoichi? Taki postawny brunet, mówiliście, że jesteście przyjaciółmi. Wspominał, że rano będzie chciał zobaczyć wasze dzieło w parku. Pewnie tam poszedł. -

W tym momencie przebudza się druga z dziewczyn, siadając między tobą a blondynką, ziewając i przecierając oczy.
- Aaach, ależ miałam zabawne sny... - stwierdza, spoglądając półprzytomnym wzrokiem na ciebie i drugą z kobiet. Następnie nachyla się najpierw nad tobą, a potem nad blondynką, całując każde z was policzek. - Ohayoo, Tsuyochi-kun, Kotomi-chan. Która godzina? -

Uchiha Izanagi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Tsuyochi » 8 maja 2018, o 18:36

Dalsza rozmowa sprawiała, że w miejsce jednej uzyskanej odpowiedzi, wskakiwały kolejne dwa pytania. Ból głowy w pewien sposób podziałał w końcu na jego korzyść. Tylko on przeganiał wszelkie fantazje i żądze, które normalnie zawładnęłyby nim całkowicie. Ta równowaga między bólem a pożądaniem wywołała w jego głowie pierwsze impulsy, wymuszające takie zachowanie, jakiego można się było spodziewać po shinobi.
- Nasze dzieło...? - spytał.
Rozglądając się po obcym pomieszczeniu, Kōseki dostrzegł z ubrań tylko błękitne kimono, które raczej nie było jego. Nigdzie nie widział swoich rzeczy, a będąc w takim stanie - i sytuacji - raczej nie patyczkowałby się z układaniem ich w jednej z szaf. Tak zachowałby się na trzeźwo, a on bynajmniej taki nie był.
Omal nie potykając się o pustą butelkę po sake, Tsuyochi wstał z niskiego futonu. Sam chciałby znać godzinę, lecz teraz miał większe zmartwienia. Zatoczył się pod wpływem wyjątkowo silnej grawitacji i potężnego, niewidzialnego wiatru. Zapewne to były te skutki uboczne przeholowania z alkoholem, stanowczo zbyt dużo wrażeń jak na pierwsze dni poza domem - pomyślał, kierując się w stronę najwyższej szafy.
- Wiecie może.. gdzie moje ubrania,... kunai'e... i w zasadzie cała reszta moich rzeczy? - spytał otwierając drewniane drzwi szafy.
Tsuyochi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Uchiha Izanagi » 9 maja 2018, o 00:06

Obrazek
One night in Shigashi
Misja rangi D [7/15] Tsuyochi

- Hmmm, czekaj... a, tak. Ubranie masz tam. - Kotomi wskazuje na wściekle fioletowe kimono, jaskrawożółtą hakamę oraz czarne obi, wystające spod kotatsu na środku pokoju. Naturalnie nie kojarzysz posiadania podobnego stroju, jednak kiedy bierzesz go do ręki, orientujesz się, że pasuje on niemal idealnie na ciebie. Nigdzie nie widać reszty twoich rzeczy. - A co do kunaiów, to faktycznie wspomniałeś coś o tym, że jesteś shinobi... ale nie miałeś żadnych kunaiów przy sobie. Chyba były potrzebne do tej rzeczy, którą stworzyłeś z Satoichim, ale nie chcieliście nam powiedzieć, co to dokładnie było. - kończy Kotomi, wzruszając ramionami.

Tymczasem milcząca póki co i dochodząca do siebie brunetka, którą oboje zignorowaliście, słucha waszej wymiany zdań i obserwuje twoją podróż pomiędzy butelkami i czarkami dookoła pokoju. Kiedy wreszcie przystajesz w swym itinerarium, aby zaczerpnąć nieco oddechu i opanować mdłości, zatroskanym głosem mówi:
- Hmm... Tsuyochi-kun, może zejdę na dół i zamówię coś na twój futsukayoi? Mój tata zawsze mamie przygotowywał umeboshi, jak się źle czuła, to może tobie też pomoże? -

Uchiha Izanagi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Tsuyochi » 9 maja 2018, o 16:26

Jakkolwiek wizja spędzenia reszty dnia z tymi uroczymi paniami nie była kusząca, Tsuyochi raz za razem dochodził do wniosku, że powinien skonfrontować się z tym Satoichim. Choć nie mógł się pochwalić obszernym dobytkiem, te parę broni ninja i kilkaset ryō stanowiły cały jego osobisty dobytek. Nie mógł sobie pozwolić na powrót do domu ogołocony ze wszystkiego, więc siłą rzeczy musiał odnaleźć tą rzecz, o której wspominała Kotomi.
- Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć to nasze dzieło... - odparł półżartem.
Pierwszym krokiem było doprowadzenie siebie do ładu. Chwiejnym krokiem podszedł do kotatsu. Fioletowe kimono byłoby podobne do jego stroju noszonego w domu - gdyby tylko kolor nie był tak agresywny. Później przy zakładaniu jaskrawej hakamy przypomniał sobie co nieco na jej temat. W niektórych szkołach walki miała za zadanie ukrycie ruchów nóg noszącego, by ułatwić zmylenie przeciwnika i utrudnić mu przewidywanie ruchów. Osobiście koncept noszenia spodni o abstrakcyjnie szerokich nogawkach nigdy nie przypadł Tsuyochiemu do gustu.
- Jeśli byłabyś tak miła... - uśmiechnął się do dziewczęcia z miną człowieka, który świadom ruiny jaką jest jego ciało pragnie przekonać wszystkich dookoła, że wszystko z nim w porządku. Jedzenie czegokolwiek nie wydawało się dobrym pomysłem, ale wolał w tej kwestii polegać na bardziej doświadczonych koleżankach. Jak głupie by to nie było, zważając na fakt, że dopiero co je poznał i znał imię tylko jednej z nich.
- Miałbym jeszcze jedną prośbę. - podjął po chwili i zrobił krótką pauzę - Mogę później liczyć na waszą pomoc w dostaniu się do tego parku? - dokończył nie dając żadnej z pań szans na wejście mu w słowo.
Tsuyochi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Uchiha Izanagi » 10 maja 2018, o 12:24

Obrazek
One night in Shigashi
Misja rangi D [9/15] Tsuyochi

- To za momencik wrócę. - stwierdza brunetka, wstając z futonu i sięgając po leżącą obok czerwoną, bardzo ładną yukatę, a następnie przechodzi do drzwi, gdzie ubiera sandały i znika z pokoju.

Tymczasem ty ubierasz na siebie te ubrania, które znalazłeś, dalej obserwowany przez blondwłosą Kotomi. Jako, że nigdy nie nosiłeś hakamy, dojście do ładu i składu z nią, kimonem oraz obi zajmuje ci moment, aż wreszcie kobieta lituje się nad tobą i sprawnymi ruchami pomaga ci się odziać. Kiedy ty sam jesteś już przyzwoity, kobieta sięga po własne ubranie - ładną, białą bieliznę oraz niebieskie kimono z kwiecistymi motywami, wyszywanymi złotawą nicią, które pasuje doskonale do jej urody.

- Mogę cię zaprowadzić do parku, i tak będę szła w tamtym kierunku. No i sama jestem ciekawa, co takiego stworzyliście. - zgadza się pomóc ci Kotomi, kończąc układać kimono, kiedy do pokoju wraca druga z dziewczyn, niosąc czarki wypełnione jakimś czerwonawym płynem, półmisek z umeboshi oraz parującą miskę z zupą shijimi - słowem, typowy posiłek dla kogoś cierpiącego na kaca.

Uchiha Izanagi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Tsuyochi » 10 maja 2018, o 17:24

Tsuyochi odprowadził brunetkę wzrokiem. Jednocześnie motał się z ubraniem stroju o szalonych barwach. Zeszłoby mu na tym samemu z piętnaście minut, a pomimo prawdziwych starań wyglądałby jak siedem nieszczęść. Na szczęście z pomocą przyszła Kotomi, która w mgnieniu oka przeszkodziła mu w dość zręcznym robieniu z siebie pośmiewiska. Oczywiście nie odmówił pomocy zmysłowej blondynce, której bliskość była nieprzyzwoicie przyjemna.
- Dziękuję.
Wiedząc jak trudno było mu wstać, wolał póki co unikać siadania. Rozglądając się po pokoju zerkał co chwilę w stronę ubierającej się Kotomi. Obudził się już na tyle, by w dużej mierze odzyskać charakterystyczny dla swojej osoby spokój. Mimo to chciał się naoglądać nieco kobiecego piękna, bo sam nie wiedział, kiedy znowu będzie miał taką okazję. Piękną chwilę, poza kacem, zniszczył powracający ból chorego oka. Z grymasem zaczesał włosy na lewe oko pokryte bielmem. Zacisnął zęby i zanim zdążył odpowiedzieć na propozycję Kotomi, drugie dziewczę wróciło z posiłek. Zapach wypełnił pokój i nozdrza nastolatka, który zdał sobie właśnie sprawę z tego, jak bardzo chce mu się jeść.
- Poszedłbym tam jak najszybciej, ale zanim tam pójdziemy... Co się właściwie wczoraj działo? - spytał siadając przy kotetsu.
Tsuyochi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Uchiha Izanagi » 11 maja 2018, o 19:01

Obrazek
One night in Shigashi
Misja rangi D [11/15] Tsuyochi

Poprawiasz swój wygląd i chore oko, podczas gdy Kotomi kończy się sama ubierać. Zauważyła twój grymas na twarzy, gdy zakrywałeś je grzywką, jednak chyba uznaje, że po prostu dalej boli cię głowa po nocy picia. Kiedy natomiast siadacie do śniadania, obie kobiety także siadają razem z tobą przy kotetsu - blondynka po lewej, a brunetka po twojej prawej stronie.

- Cóż... nie wiem, co dokładnie działo się z tobą i Satoichim, ale poznałyśmy was "Szkarłatnej". Wpadliście tam jakby was ktoś gonił, ale postawiliście kolejkę wszystkim w lokalu, więc nikt nie miał wam tego za złe. Dosiedliście się do nas, zaczęliśmy rozmawiać... no i potem skończyliśmy tutaj, chociaż wtedy już nie rozmawialiśmy jakoś wiele. - chichocze Kotomi, skubiąc jedno umeboshi i popijając łyk czerwonego naparu, podczas gdy brunetka podsuwa ci półmisek z zupą.

- Jedz, Tsuyochi. Wczoraj mówiłeś, że uwielbiasz pikantne jedzenie, ale uznałam, że lepiej nie będzie ci dawać niczego zbyt... aromatycznego. Pamiętasz w ogóle, jak mam na imię? Albo gdzie poznałeś Satoichiego? - mówi brunetka, która z dwojga kobiet wydaje się być bardziej uczynna i troskliwa.

Uchiha Izanagi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Tsuyochi » 13 maja 2018, o 01:47

Tsuyochi zastanawiał się, czy w ogóle zostało coś z jego pieniędzy. Trochę grosza miał, ale jeżeli wszystko przepuścił na alkohol, to najbliższe kilka dni nie zapowiadało się najlepiej. Zawsze mógł zacząć sprzedawać stworzone swoim Kekkei Genkai kryształy bogatym ludziom, ale obnoszenie się z podobnymi zdolnościami to nie był najlepszy pomysł. Jeśli nie wyrzekłaby się go własny klan, to prędzej czy później zwróciłby uwagę zbyt wielu niebezpiecznych ludzi. Mógł też nauczyć się bardziej zaawansowanych technik Dotonu oraz Suitonu by pomagać za pieniądze na budowie, ale tutaj sytuacja była podobna. Wtedy zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie potrafi normalnie zarabiać...
Z zamyślenia wyrwała go bezimienna brunetka przypominająca mi o stygnącym jedzeniu. Ręce, które nie wiadomo kiedy splótł na klatce piersiowej najpierw sięgnęły po czerwony napój. Nie wiedział zbytnio co to takiego. Gardło miał suche, jakby pół nocy jadł piach. Zaraz po tym zaczął kosztować kolejnych przystawek. Robił to ostrożnie, by nie wyzbyć się zawartości żołądka prosto na stół i jedyne ubrania. Chciał też rozkoszować się smakiem porządnego jadła, którego w przeszłości nie miał za wiele.
Jeszcze bardziej zwolnił, gdy ta słodka, kochana kobieta zadała mu straszliwe pytanie. Pytanie, którego bał się od samego rana. Miał nadzieję, że wypłynie samo w toku rozmowy - jak to miało miejsce w przypadku Kotomi. Choć innych miał przeważnie w głębokim poważaniu, to nie mógł żadnej z nich do siebie zrazić, jeżeli oczywiście chciał odzyskać swoje rzeczy. W końcu nie znał technik pozwalających grzebać komuś w myślach. Z resztą i tak uległ podstawowym ludzkim mechanizmom i po prostu nie chciał zachować się źle wobec osoby, która tak mu pomogła w potrzebie.
- Pierwsze słyszę o tym Satoichim. Po długiej podróży wszedłem do... - zrobił kilkusekundową przerwę i jak to miał w zwyczaju, podrapał się po brodzie - ...baru "Izantaru" i... cóż, to wszystko co pamiętam. - dokończyłem, po czym skierowałem wzrok w stronę brunetki - Jeśli o to chodzi... Wyglądasz mi na dziewczynę, którą warto lepiej poznać. Przypomniałabyś swoje imię? Będę go potrzebował do kilku romantycznych wierszy o tobie, a do słowa brunetka jest niewiele rymów. - odparł z zadziornym uśmiechem, gdy tylko napełniający się brzuch przywrócił mu ochotę na amory.
Tsuyochi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Uchiha Izanagi » 14 maja 2018, o 18:37

Obrazek
One night in Shigashi
Misja rangi D [13/15] Tsuyochi

Sięgasz po napar i upijasz kilka ostrożnych łyków - na szczęście jest ciepły, lecz nie gorący. Smakuje... cóż, na pewno jakimiś ziołami, ale nie masz pojęcia, jakimi dokładnie. Jest przy tym nieco cierpki, ale i orzeźwiający - na jego pełny efekt z pewnością będziesz jeszcze musiał chwilę poczekać, niemniej pierwsze wrażenie jest całkiem dobre. Następnie zabierasz się za główny posiłek, ostrożnie połykając kolejne łyżki pożywnej zupy. Pierwszych kilka łyków spotyka się z nieco... burzliwą reakcją, jednak po krótkiej chwili czujesz błogie ciepło w żołądku i wszystko się uspokaja, dzięki czemu możesz się zacząć cieszyć jedzeniem oraz nowym dniem. Po chwili jesteś już najedzony, a szum w twojej głowie i żołądku uspokaja się w pełni - cokolwiek dostałeś od kobiet, podziałało doskonale.

Następnie podejmujesz dialog z brunetką, któremu przysłuchuje się Kotomi... a kiedy dochodzisz w swej wypowiedzi do romantycznych wierszy, parska śmiechem, nieomal oblewając się naparem. Nim jej koleżanka zdąży ci odpowiedzieć, sama wtrąca kpiącym tonem:
- Ha, ha, ha! Chciałabym je usłyszeć. Musiałby to być jakiś niezły erotyk, może - "Lubię, kiedy Minako piersi swe obnaża/Chociaż niekoniecznie pójdę... za nią do ołtarza / Bowiem wolę miętosić jej zgrabne pośladki / Niż później wychowywać nieznośne nasze dziatki"! - improwizuje, niemal dusząc się ze śmiechu z własnego dowcipu oraz zbierając gromy w spojrzeniu od swej przyjaciółki.

- Ekhm... Tak, mam na imię Minako. I bardzo mi miło, że ci się podobam też za dnia, a wierszy z chęcią posłucham, nieważne co ta idiotka sobie myśli. - odpowiada miłym tonem brunetka. Zerka przy tym na twój pusty już talerz i proponuje. - To co, może ja cie odprowadzę do parku, a Kotomi dopełni formalności w u gospodarza ryokanu? - proponuje, posyłając kolejne jadowite spojrzenie towarzyszce, która odpowiada jej niewinnym uśmiechem.

Uchiha Izanagi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Tsuyochi » 15 maja 2018, o 00:30

Działanie posiłku na samopoczucie Tsuyochiego było lepsze, niż mógł to sobie wyobrazić. Czuł się jak młody bóg, a ból głowy i odruchy wymiotne stały się tylko wspomnieniem. Trudno powiedzieć czy lepiej zadziałał napój, zupa czy też kombinacja składników obu posiłków utworzyła w jego burzliwym żołądku mieszankę, która okazała się dla młodego mężczyzny zbawienna. Brunetka, która jak wkrótce miał się dowiedzieć, miała imię, uratowała go swoim rodzinnym sposobem na kaca. Jej ojciec musi być prawdziwym wirtuozem kuchni,... albo doświadczonym miłośnikiem napojów procentowych. - pomyślał.
Jego uśmiech poszerzył się jeszcze bardziej, gdy usłyszał improwizację Kotomi. Wyszczerzył białe zęby, powściągliwie się zaśmiał i prawie wybuchł, gdy zobaczył wściekłą minę Minako. Przynajmniej poznał jej imię. Cieszył się z Kotomi jeszcze parę sekund, po czym pozwolił emocją częściowo opaść. Położył dłonie na biodrach, zmrużył oczy w zamyśleniu, a następnie podrapał się po brodzie. Musiał dokonać trudnego wyboru, a teraz gdy był już sprawny, musiał jak najszybciej odzyskać swoje rzeczy i skonfrontować się z tym Satoichim.
- Drogie Panie... - podjął parodią poważnego tonu - Mógłbym zamknąć oczy i udawać, że wszystko jest w porządku. Wiem jednak, że nie da się żyć z zamkniętymi oczami. Wielką niesprawiedliwością byłoby zostawienie którejś z was samej na pastwę chciwego gospodarza... Dlatego osiągnijmy konsensus! Załatwmy prędko sprawy finansowe i razem pójdźmy zobaczyć... tą rzecz. - dokończył, wypowiadając ostatnie dwa słowa z przesadnym patosem.
Wstał i spojrzał pytająco raz na jedną, raz na drugą. Ciągnięcie dwóch srok za ogon, walka na dwa fronty... To rzadko się dobrze kończyło, ale młody ninja spragniony wrażeń, postanowił zaryzykować.
Tsuyochi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Uchiha Izanagi » 18 maja 2018, o 19:19

Obrazek
One night in Shigashi
Misja rangi D [15/15] Tsuyochi

Cóż, zaryzykowałeś i spróbowałeś upolować dwa gołębie jednym shurikenem... niestety, twój śmiech na żart Kotomi nie spotkał się z dobrym odbiorem przez Minako. Słysząc bowiem twoją reakcję, jej wyraz twarzy zmienił się i stał się znacznie bardziej chłodny.
- Wiesz, Tsuyochi, skoro tak się dobrze bawisz z Kotomi... to może jej układaj swoje wierszyki. Wczorajsza noc była miła, ale chyba lepiej, żeby pozostała jedną nocą. I nie zapomnij zapłacić za swój posiłek. - stwierdza zdecydowanie zimniejszym tonem, z pewnością urażona dość ciętym dowcipem koleżanki oraz - chyba nawet bardziej twoją - reakcją na niego. Dlatego szybko dopija swój napar, chwyta jeszcze jedno umeboshi, po czym wstaje i kieruje się do wyjścia z pokoju. Zatrzymuje się jeszcze tylko raz w drzwiach. - Och, zaraz... chyba nie masz pieniędzy prawda? Jaka szkoda. - stwierdza z udawanym żalem, zabierając swoją torbę leżącą obok drzwi, a następnie wychodzi, gwałtownie je za sobą zasuwa.

Zostajesz w tym momencie z samą Kotomi, której chyba zrobiło się nieco głupio, sądząc po jej niepewnej minie... Niemniej, otrząsa się szybko z tego uczucia, po czym pyta:
- No dobrze... chyba trzeba będzie się stąd wydostać dość szybko i po cichu. Ja także nie mam przy sobie żadnych pieniędzy, liczyłam tutaj na Minako. Masz jakiś pomysł? Może przez okno? - wskazuje na okno, które wychodzi na dziedziniec budynku. Potem jednak musielibyście zapewne przedostać się przez mur, który odgradza teren Ryokanu od podwórka jakiegoś sąsiedniego domostwa... I stamtąd z kolei szukać drogi dalej.

Uchiha Izanagi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Tsuyochi » 19 maja 2018, o 01:53

Tsuyochi wolał ugryźć się w język. Nie widział sensu w zrażaniu do siebie drugiego dziewczęcia, dlatego komentarz na temat wyjścia Minako zachował dla siebie. Spóźniony instynkt samozachowawczy dał mu jasno do zrozumienia, że pora skończyć z żartami. Kotomi nie sprawiała wrażenie urażonej, ale zrażenie do siebie jej koleżanki mogło być jedną z najgorszych rzeczy, jakie mógł zrobić w tej sytuacji. No cóż, kolejna nauczka na przyszłość - pomyślał po raz ostatni o Minako i skupił się na innej kwestii. Uniknięcia zapłaty lub... użycia substytutu pieniędzy.
Splótł ramiona na klatce piersiowej. Prawą dłoń wsunął za kimono i udając zaskoczenie próbował coś wymacać z użyciem chakry. Cały czas myślał nad dwiema opcjami. Ucieczka przez okno byłaby jak najbardziej w stylu ninja, ale nie znał techniki, która pomogłaby niepostrzeżenie pokonać tą drogę z niewyszkoloną dziewczyną. Mógł albo przebić się przez mur i czyjeś domostwo, albo nieść Kotomi na plecach.
- Cóż... Pieniędzy nie mam, ale... - wysunął dłoń z górnej części kimona. Trzymał w niej wyszlifowany szkarłatny kryształ o średnicy jednego cala. Promienie światła odbijały się od płaskich ścianek klejnotu, który tylko wyspecjalizowany ninja uznałby za twór czyjegoś Jutsu - a raczej Kekkei Genkai. Od wielu lat Tsuyochi zastanawiał się, dlaczego członkowie klanu nie wykorzystują swoich talentów do handlu. Odpowiednio dawkując podaż własnoręcznie tworzonych kryształów, Kōseki mogliby naginać rynek kamieni szlachetnych do własnego widzimisię. Zbić niewyobrażalną dla zwykłego shinobi fortunę lub zrobić na złość wszystkich bogatym ludziom i sprzedawać go w ogromnych ilościach za grosze, co poskutkowałoby drastycznym spadkiem ich wartości.
To jednak nie był czas i miejsce na takie rozważania. Uśmiechnął się w stronę Kotomi, która najprawdopodobniej nie miała zbyt często styczności z czymś podobnym. Tak przynajmniej przypuszczał. Zaczął bawić się kamyczkiem, przekładając go między smukłymi palcami dłoni.
- Myślisz, że będzie zadowolony z takiej zapłaty? - spytałem, zaciskając pięść z kamieniem praktycznie nieróżniącym się od prawdziwego rubinu.
Tsuyochi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Saeko » 19 maja 2018, o 07:50

Panna Oboro od jakiegoś czasu nie miała na siebie pomysłu. Ot zwyczajna, kobieca strona wreszcie musiała się odezwać. Po jej przeszłości pozostały już tylko mgielne spojrzenia od kiedy wyzdrowiała i nie musiała przyjmować leków. Polepszyło jej się na tyle, że zdołała zdobyć gotówkę poprzez przypadkowe zlecenie. A miało skończyć się zwyczajnym wyjściem do gorących źródeł. Warto się cieszyć, bo mogła teraz wydać drobne wedle własnego upodobania. W innych warunkach Saeko bez krzty wahania postanowiła by o zaoszczędzeniu. Nie wiedziała tylko, na co powinna odkładać. Ninja żył zazwyczaj od wschodu do zachodu słońca. Martwił się obecną chwilą i nie miał czasu na wybieganie w przyszłość. Tym bardziej tyczy się to czerwonowłosej, która nie posiadała rodziny i zaczynała życie na nowy rachunek. Trochę brakowało jej dawnych dni, gdzie mogła iść na przekór sołtysowi wioski czy stawać w obronie słabszych dzieciaków, którym dokuczali pewni swego nastolatkowie. Zazwyczaj wychodziła zwycięsko z każdego starcia. Jej geny dawały o sobie znać na wiele sposobów. Robiły z dziewczyny odmieńca, a jej zamiłowanie do sztuk walki można porównać do bycia typową chłopczycą.
Mimo pracy wykonanej przy powstawaniu malunku nadal czuła odprężające właściwości wodnego spa. Akurat zbliżała się pora kolejnego posiłku. Każdy mógł liczyć na inny czas, w którym to nastanie. Saeko była w tym wypadku ewenementem. A na pewno zalicza się do grona tych, którzy niestety potrzebowali jednego posiłku więcej. Jej kalorie szybko ulegały spaleniu. Zapotrzebowanie na wszelkie wartości odżywcze rósł, żeby zasilić energią cały organizm. Tak się to po prostu działo. Jakby miała w sobie dodatkowego potworka do wykarmienia i dzięki niemu mogła walczyć w dość brutalny sposób. Starała się zachowywać równowagę psychiczną i nie rozmyślać o swojej mocy. Mało kto powinien ją kojarzyć. We własnym zakresie dowie się, czy posiada rodzinę o podobnych umiejętnościach metamorfozy. Małymi kroczkami do celu, jak to mawiali zazwyczaj uczący ją mistrzowie.
Po pewnym czasie marszu przez Shigashi dotarła do części usianej lokalami. Wybrała jeden z brzegu, o dźwięcznie brzmiącej nazwie. Raczej tę ciężko było jej wymówić. Nie była najlepsza jeśli chodzi o słowo pisane. Talenty ulokowała w innych dziedzinach. Reszta stała na średnim pułapie, który gwarantował jej wykrycie oszustwa. Nadal jednak mogła być traktowana jak chłopka. W końcu pochodziła z górskiej wsi, gdzie tak rozbudowane miasto kupieckie było jedynie wymieniane przy okazji większego święta. Osada z chlewem i pasącymi się na uboczu krowami, to kwintesencja jej rodzimej wioski. Oczywiście pomijając fakt, że była osierocona i wychowana przez mieszkańców. W każdym razie zawitała do pomieszczenia i nie chcąc zwracać na siebie uwagi, swobodnie podeszła do lady. W krótkim namyśle wynegocjowała posiłek, jakim mógł ją uraczyć tutejszy kuchcik. Obfitujące w mięso danie było tu na rękę. Do tego dobrze sprawiłby się napar herbaciany. W takim rozrachunku rozejrzała się za wolnym stolikiem i przy nim usiadła. Oczekiwanie na swoje zamówienie zawsze wytrąca dziewczynę z równowagi, bo czuć wtedy nieopisaną pustkę. Czym by się tu zająć? Wodziła wzrokiem za kimś bardziej charakterystycznym niż pijane mordy lub zwyczajne osoby spędzające czas w gronie znajomych czy rodzin.
Saeko
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Uchiha Izanagi » 21 maja 2018, o 13:25

Obrazek
One night in Shigashi
Misja rangi D [17/15] Tsuyochi

Rozważając potencjalne zastosowania Kekkei Genkai swojego klanu, przypominasz sobie szybko sytuację sprzed miesiąca-dwóch, kiedy to zadałeś nawet to samo pytanie swojej matce. Oderwałeś ją wtedy chyba od lektury jakiegoś raportu. Odłożyła go wtedy na bok i popatrzyła na ciebie, poprawiając swoje rudy włosy, które odziedziczyła twoja świętej pamięci siostra.
- Hmm, dopiero teraz ci o przyszło do głowy? Odpowiedź jest dość oczywista, prawda? - spytała, jednak widząc twoje niepewne spojrzenie, kontynuowała. - Nasze kryształy stworzone są z naszej chakry. To ona stanowi ich główne tworzywo... ale w przeciwieństwie do innych materiałów, chakra jest ulotna. Dlatego też z czasem kryształy, które wytworzymy z pomocą naszego Kekkei Genkai rozpadają się, zmieniając w pył. Gdybyśmy zatem spróbowali wykorzystać je do wzbogacenia się, byłoby to bogactwo bardo krótkoterminowe. Naturalnie, jeżeli znajdziesz się w sytuacji kryzysowej możesz pewnie spróbować wykorzystać stworzony przez siebie kryształ jako szybkie źródło waluty... ale musisz pamiętać, że prędzej czy później kupiec się zorientuje, co się stało. -

Więcej o to nie pytałeś.

Tymczasem jednak wróciłeś do rzeczywistości. Kamień, który obracałeś w dłoniach sprawił, że oczy Kotomi aż błysnęły.
- Och, na pewno wystarczy - i to z nawiązką! Miałeś to przy sobie cały czas?! - śmieje się, po czym wstaje i ciągnie cię także w górę. - Chodźmy! Zobaczysz, jeszcze nam za to dopłacą! -

Schodzisz na dół z blondynką uczepioną twojego ramienia i promieniejącą wesołością. Najwyraźniej jakiekolwiek wyrzuty sumienia wobec koleżanki wyblakły dość szybko z jej umysłu i sumienia. Na dole spędzacie krótką chwilę, kiedy to Kotomi targuje się jeszcze i udaje jej się wymienić twój kryształ nie tylko jako zapłatę za pokój i wszystkie wiktuały, jakie nabyliście dzisiaj rano i poprzedniej nocy, ale także uzyskać trochę ryo reszty.*


Następnie kierujecie się do parku, spacerując dość zatłoczonymi, przygotowującymi się już do nadchodzącego festiwalu uliczkami Shigashi. Z ładną kobietą u boku i w niecodziennym stroju od czasu do czasu ściągasz jakieś spojrzenie, jednak poza tym bez przeszkód docieracie do swego celu. Dokładnie w momencie, w którym wchodzicie na teren parku, z nieba zaczynają lecieć pierwsze płatki śniegu.


[Zmiana tematu - viewtopic.php?f=58&t=379&start=210.]


* - to będzie równowartość tego, co miałeś przed misją, ergo - wychodzisz na zero póki co.

Uchiha Izanagi
 

Re: "Ī tabemono" Ryokan

Postprzez Tamaki Hyūga » 2 cze 2018, o 22:40

Przypomniałam sobie o wieczornym treningu którego bardzo nie chciałam omijać, zwłaszcza dlatego że czułam że dzisiaj był dzień w którym przewyższę samą siebie. Szybko wstałam z futonu, chwyciłam za ręcznik i ruszyłam na niższe piętro, gdzie miałam nadzieję spotkać kogoś z obsługi, aby się dowiedzieć czy jest tu jakieś ustronne miejsce gdzie mogłabym trenować.

Na dole zabawa najwyraźniej się rozkręcała, ponieważ co raz więcej ludzi przychodziło aby dołączyć co popijawy. Udało mi się namierzyć wzrokiem jedną z kelnerek z którą w bardzo natarczywy sposób flirtował jakiś mocno podpity mężczyzna. Szybkim krokiem podeszłam do kelnerki. Ta, wielce uradowana widząc że ma w końcu się uwolni od mężczyzny nachyliła się trochę i ze słodkim uśmiechem na ustach zapytała się czego potrzebuję.

- Chciałam się zapytać, czy jest tutaj może jakiś wewnętrzny dziedziniec bądź coś podobnego, gdzie mogłabym sobie potrenować w spokoju, bez dużej szansy że zaraz wbiegnie tam banda upitych facetów? - zapytałam się z niewinnym wyrazem twarzy.

- Jak najbardziej! Za schodami są drzwi, przejdź przez nie i następnie przejdź przez drzwi naprzeciwko i będziesz na dziedzińcu. Tylko proszę nie hałasuj, ponieważ bardzo to słychać w pokojach gościnnych. - powiedziała kobieta, wyraźnie rozweselona moim pytaniem. Zupełnie jakby uznała to za jakiś żart albo co.

- Dobrze, bardzo dziękuję i postaram się być jak najciszej się da. - powiedziałam po czym podążyłam zgodnie z instrukcjami otrzymanymi od kelnerki i dotarłam na dziedziniec.

Było tutaj właściwie pusto, nie licząc małego drzewka wyrastającego z samego środka dziedzińca i po jednaj ławce postawionej pod każdą ścianą.



Trening Hakke Jūroku Shō, Technika Klanowa Rangi D

Stojąc z grubsza na środku dziedzińca, tyłem do drzewa przypominałam sobie instrukcje Kuyuny i odetchnęłam głęboko. Rześkie, wczesnozimowe powietrze wypełniło moje płuca, dając przyjemne orzeźwienie. "Oczyść swój umysł, uwolnij swoje ciało". Uaktywniłam Byakugan i skupiłam się na niewidzialnym przeciwniku przede mną. Przyjęłam pozę którą widziałam wielokrotnie podczas obserwowania innych członków klanu podczas treningu. Ręce wyciągnięte a stopy stabilnie rozstawione. Ruszyłam do przodu. Dwa uderzenia, wszystko na spokojnie, kolejne dwa uderzenia. Stopniowo przyśpieszam, cztery uderzenia. Wszystko wciąż bez problemu. Krok do przodu, osiem uderzeń. Szybkich, precyzyjnych uderzeń, każde z nich trafiające w inne tenketsu mojego wyimaginowanego przeciwnika. Po zakończonym manewrze stałam oddychając trochę głębiej. Wszystko tak jak uczyła mnie Kuyuna.
Ostatnio edytowano 3 cze 2018, o 16:45 przez Tamaki Hyūga, łącznie edytowano 1 raz
Tamaki Hyūga
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość