Szpital

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Szpital

Postprzez Kaien » 30 sie 2015, o 16:11

W sumie Kaien byl taką układanką. A raczej obawiał się, że taką układanką jest. Ale nie Rubikiem tylko no... puzzlami. Coś co jest fajne gdy to układasz, potem jest miło jak ułożysz... I nagle zabawa się kończy i wszystko idzie do śmietnika. To strasznie niepokojąca i prawdopodobna w przypadku Kaiena opcja. A najgorsze w tym wszystkim jest bez dwóch zdań to że Mei... Strasznie skutecznie i szybko układała Kaiena. Rozumiała go tak jakby, odkrywała aż za szybko... Jeszcze przed chwilą był pluszakiem na jej skinienie. Może też się jej znudzi? Przykra myśl.
-Bawił cię będe? - Zsunął dłoń na tyle, by włożyć ją pod jej sukienke i położyć palce nad jej kościa miedniczną, tam gdzie sie kończą boczki. Połaskotał leciutko. - Dopóki masz łaskotki mogę cię bawić do upadłego. - Zażartowal sobie bez większego przekonania. Nachodziły go poważnie dziwne myśli. Takie... egzystencjalne można by rzec. Kiedy Mei wspomniała, że musi kupić cały strój Kaien się zaśmiał.
- W tym ci ładnie. To znaczy, nie w tym, ale w sukience. Znam wiele fajnych zastosowań takiego przewiewnego ubioru. Jak naprzykład... - Przeniósł dłoń i bardziej w lewo, na kręgosłup, lekko się od niej odsuwając.
-Bezproblemowy masaż pleców. - Zacząl ją lekko masować swoją sporą męską dłonią, ale zachowując wszelkie możliwe użycia siły dla Siebie, delikatny jak spadający płatek śniegu. Jej skóra jest zawsze i wszędzie taka chłodna i miła? Strasznie przyjemne i.. dziwne, ciekawe czy się w koncu do tego przyzwyczai.
Kiedy zapytała go o swoje dziecinśtwo zamyślił się chwile. Trudne pytanie, jakaś zła odpowiedz może ją zranić. Postanowił, że skoro 'poleciała' na niego, takim jakim jest, to pozostanie szczery do końca.
-Nie wiem. Myśle, że od jakiegoś czasu jest dobrze, ale kiedyś musiało cię spotkać coś strasznego. I patrząc na nieskazitelne ciało... To raczej wielka krzywda psychiczna. Jak wtedy, gdy ci odbiło przed Mizuno. To najlepszy znak, że masz jakąś traume czy coś... - Starał się dobierać ton i słowa tak, by tylko jej nie urazić. Mówiąc to cały czas głaskał ją jednocześnie po plecach, a drugą reką po glowie. Chyba by ją uspokoić? Może, coś w ten deseń.
-Nie ma sensu tu spać. Co powiesz na to byśmy poszli na rynek na małe nocne zakupy, a potem odwiedzimy mój namiot? Kupilibyśmy ci jakieś ciuchy i coś na śniadanie. Rano bym upichcił nam. - Tak, to właśnie najzgrabniejsze zaproszenie do wspólnej nocy jakie chyba dało się wystosować. Wstał z łózka i podszedł do drzwi.
Kaien wysunął kość z dłoni, małą i wąską i wbił w lód na drzwiach. Ten był już dość miękki więc się roztłukł, otwierając drzwi. Oczywiście wszyscy którzy byli w okolicy się rozbiegli bo to nieładnie podsłuchiwać.
-Idziesz, śnieżynko? - Spytał do swojej małej przysypiającej księzniczki.
Głasku Głasku
Spoiler: pokaż
Obrazek
Kaien
 

Re: Szpital

Postprzez Mei » 30 sie 2015, o 23:23

Miło się spędzało czas z Kaienem. Mogłam przy nim trwać tak przez cały czas, jednakże kiedyś nadejdzie dzień rozłąki i co wtedy? Skończą się nasze pogaduszki i ,,grzeczne" zabawy? Trochę smutne, gdyż z jego nastawienia mogłam wyczytać, że jak ja odejdę to moje miejsce zajmie inna dziewczyna, a może nawet czerwonowłosa? Westchnęłam ciągle się opierając o jego ramię, jakie to było miłe, że nawet teraz gdy naszły mnie wątpliwości on tak beztrosko mnie połaskotał, na co zareagowałam typowym dziewczęcym śmiechem. Brakowało w nim mojej dawnej słodyczy, jednakże nie pozostając dłużną, rączkę, która miałam na jego torsie przeniosłam na jego podbródek lekko łaskocząc.
- Ty mnie zawsze będziesz bawił, wiesz o tym, Królu dziczy? Zapytałam z lekkim uśmiechem, patrząc na narzutę, na której siedzieliśmy. Była lekko zmiętolona, pewnie przez to, że cały czas się ruszamy.
Swój wzrok skierowałam na drzwi skute lodem oraz zabarykadowane jednym z łóżek. Pomyśleć, że pomimo mojego powrotu do zdrowia nikt się nie dobijał, zabawne.
- No wiesz, mimo wszystko wolę gdy strój nie ma zbędnych dziurek. Zamknęłam słodko oczka, gdy nagle nadeszła chwila odprężenia. Nigdy w życiu nie poczułam się tak jak teraz. Może to przez to, iż nikt mi jeszcze nie robił masażu? Zastanowiłam się, lekko rozmarzając. Jego dotyk sprawiał, iż moje powieki były do połowy opadnięte, a usta pokazywały zadowolenie. Znowu odpływałam, ale po chwili szybko przekręcając głowę w dwie strony, otrząsnęłam się i nieco napięłam. Nadeszła chwila, kiedy blondyn miał powiedzieć trochę na temat mojego dzieciństwa. Ciekawe tylko, jak blisko był prawdy? Jak się okazało trafił, jednakże wciąż nie wiedział przez co przechodziłam, będąc małą dziewczynką.
- Kiedyś moje ciało takie nie było. Wcześniej występowały liczne oparzenia, które z czasem zniknęły. Dodałam smutno, po czym wbiłam wzrok w sufit, czekają na.. w sumie nikt tego nie wiedział. Może liczyłam na ujrzenie jakiegoś bóstwa? Raczej nie, gdyż jakby to powiedzieć nie wierzyłam w coś takiego.
- W sumie.. - przetarłam oczka i nieco się przeciągnęłam - To będzie najlepszy wybór, ale w razie zasłabnięcia będziesz niósł mnie na rękach, zgoda? Podniosłam się na dwie nogi, przy okazji sprawdzając czy mam się swobodnie się poruszać. Na początek nieco rozluźniłam nadgarstki, kucnęłam, skoczyłam i podeszłam do Kaguyi, który za pomocą swoich kości rozłupał mój lód. Cóż, wiedziałam, że po takim czasie straci na wartości, choć nawet świeżo zrobiony nie stanowiłby dla niego problemu.
- Skuteczny jak zawsze Skomentowałam obecną sytuację i razem z nim wyszłam na korytarz, gdzie już nikogo nie było. Jedynie w recepcji siedziały dwie pielęgniarki, które spojrzały na nas uważnym wzrokiem, nie mogąc w pełni zrozumieć sytuacji.
- Sayonara i dziękuję za leczenie - Pożegnałam je radosnym głosem, po czym łapiąc olbrzyma za rękę, zaczęłam zmierzać z nim w stronę rynku.
Z/T Rynek Ryuzaku
z/t Kaien
Mei
 

Re: Szpital

Postprzez Shigeru » 1 wrz 2015, o 00:12

Obudziłem się na łóżku polowym, rozebrany i przykryty jedynie lnianym, szarym kocem. Musiała minąć chwila bym sobie przypomniał to co się niedawno wydarzyło. Dłoń moja, która znalazła się na niedawnej ranie, dotykała teraz wybrzuszenia w postaci ciasno owiniętego bandaża. Krótkie spojrzenie w dół przekonało mnie, że jest on śnieżnobiały i w żaden sposób niezaplamiony krwią. Najwyraźniej w czasie mojej nieprzytomności zajęto się mną i moimi obrażeniami. Zasklepienie rany wymagało niewątpliwie pewnej wprawy w zdolnościach Iryojutsu więc nie miałem żadnych wątpliwości co do tego, gdzie się znajdowałem. Pielęgniarka, która po chwili weszła do sali, jedynie mnie w tym upewniła.
- Dwa dni? - powtórzyłem za nią zaskoczony, tym że tak długo spałem. Po chwili dopadł mnie niepokój, że tak długo pozostawiłem Reike samą w Ryuzaku, na szczęście po chwili przypomniałem sobie o tym co powiedziałem Natsume. Byłem pewny, że ten przekaże wiadomość mojej siostrze i nie dopuści do tego, by Reika pomyślała sobie nie wiadomo co. Znając ją na pewno by się teraz strasznie denerwowała tym co się dzieje. Co prawda zdążyłem ją uprzedzić o poszukiwaniu misji i tym, że może mnie przez jakiś czas nie być, ale mimo wszystko...
Pielęgniarkę, która przybyła nie dręczyły podobne obawy jakie ja miałem i od razu przeszła do sprawdzenia opatrunków. Rana, już zasklepiona, widocznie odcinała się na moim ciele. Krótkie spojrzenie w lustrze upewniło mnie w tym, że rana wyraźnie była widoczna zarówno z przodu jak i z tyłu co oznaczało, że była wylotowa i gdy to ktoś ujrzy (a już na pewno siostra), dopowie sobie resztę na temat tego co się wydarzyło, co mogło się jeszcze więcej wydarzyć i jak niewiele brakowało aby moje serce miało podobny otwór co mięsnie i skóra. Pomimo jednak tego wszystkiego, okazało się, że będę mógł już dzisiaj wyjść. Wyniki wszystkie były w normie, rana została prawidłowo zasklepiona, czułem się dobrze i poza pochmurnym nastrojem nie doskwierało mi nic. Były to dobre wiadomości, które przyjąłem z wdzięcznością. Lekarz, który przyszedł parę minut później potwierdził to za co mu podziękowałem, odbierając z wskazanego miejsca swoje rzeczy. Gdy tylko pozostałem sam, rozebrałem się do noga i szybko nałożyłem swoje stare ubrania. Niestety z dziurą w płaszczu i koszuli nic nie mogłem zrobić, więc pozostało mi jedynie wrócić do domu i tam przetrzebić swoją garderobę. To jednak nadal pozostawało w dalszej perspektywie.
Po wszystkim, ubrany i przygotowany do wyjścia, podziękowałem jeszcze raz za opiekę, a następnie opuściłem budynek kierując się przed wypadem powrotem do Ryuzaku no Taki w jeszcze jedno miejsce, które nie dawało mi w żaden sposób spokoju. Miałem nadzieję, że w czasie mojej nieobecności, nie wydarzyło się nic złego...


    [z/t]
Shigeru
 

Re: Szpital

Postprzez Naguri » 8 wrz 2015, o 19:06

Wpadłem do szpitala z Hakaiem na plecach, chłopak miał się źle, właściwie to coraz gorzej, śmierdzący i brudni, ale potrzebowaliśmy pomocy. -Lekarza, mam ciężko rannego! Wydarłem się w sumie, gdy tylko przeszedłem przez próg drzwi, tej placówki. Dawaj ziomuś, jeszcze mi będziesz potrzebny, żyj. Gdy tylko pojawili się lekarze z łóżkiem na kółkach, położyłem im go, zostawiając jego los w ich rękach. -Nie wiem jak to zrobicie, ale lepiej żeby z tego wyszedł.
Powiedziałem do głównego lekarza po czym zawinąłem się w swoją stronę, nie mogłem sobie pozwolić przecież na jaki kolwiek rozgłos, a plotki szybko się roznoszą, jeszcze ktoś by odkrył kim jestem i dopiero by się działo. Musze wziąć kąpiel i trochę wziąć się za siebie.

z/t
Naguri
 

Re: Szpital

Postprzez Hakai » 9 wrz 2015, o 17:18

Po ostatniej modlitwie czułem jak życie ze mnie zaczyna uchodzić. Widziałem boga i przemówił do mnie.
"MUSISZ OCZYŚCIĆ TEN ŚWIAT"
Moja misja była jasna. Oczy me otworzyły się a nad sobą zobaczyłem paru medycznych shinobi. Pracowali nade mną od dość długa wnioskując po ich pocie spływającym po czole. Lekko zdziwiony lecz pamiętający scenę w bramach niebieskich przemówiłem do nieświadomych mej obecności medyków.
-Powróciłem na świat ten szerzyć czystość.
Wzrok ich mówił sam za siebie. Wyglądali jakby zobaczyli wariata lecz mi to w myśleniu nie przeszkodziło. Jednak ruszać się nie mogłem póki operacja się nie zakończy więc patrzyłem w sufit. Czułem jak ich ręcę wchodzą przez moją otwartą klatkę piersiową lecz ból był prawie nie odczuwalny. Bowiem co to dla kogoś kto przez boga został wybrany.
Czas leczenia:28h
Link do zdarzenia:Siup siup
Wstałem czując się nowym człowiekiem. Lekarze pozwolili mi wyjść więc ruszyłem przez wąski korytarz. Mijałem kaszlących ludzi z uśmiechem na twarzy. Kierunek miasto. Trzeba się trochę zmienić. Może nowy kolor włosów. Jakieś ubrania. Zobaczymy ważne by zerwać ze wszystkim co kojarzy mi się z moim starym "Ja". Drzwi zaskrzypiały a ja ruszyłem po piaszczystej drodze w stronę bliżej nie określoną.
[z/t]
Hakai
 

Re: Szpital

Postprzez Komatsu » 10 lis 2015, o 16:56

Misja rangi C - Makadaidaishogi
Post 30/30+


Na wzmiankę o szpitalu poczułem ulgę mimo tego iż wcześniej byłem skołowany, Kanjuro jednak zabrał mnie do szpitala. Jeśli miałbym oceniać swój stan na tamtą chwilę to moja głowa była jak kora drzewa w którą stuka dzięcioł, wszystko od szyi w górę mnie bolało, na dodatek byłem osłabiony.
- Szpital tak? Ekhm, kiedy będę mógł stąd wyjść? Wnioskuje że nie będzie to dość szybko ale zależy mi na tej wiedzy.
Powiedziałem tak do kobiety która raczej na pewno robiła tutaj za pielęgniarkę. Tak jak mi zaleciła nie ruszałem się zbytnio, byłem wpatrzony w sufit nawet nie patrzyłem pielęgniarce w oczy, myślałem tylko nad tym co się stało na bagnie. Po raz pierwszy zabiłem człowieka i to nawet nie jednego, kiedy tylko o tym pomyślałem byłem strasznie przygnębiony mimo iż wiedziałem że kiedyś będę musiał to zrobić, ale aby tak wcześnie? Odprężyłem się na łóżku i zamknąłem oczy, chciałem to sobie wszystko poukładać i przeczekać pobyt w szpitalu śpiąc. Poza tym musiałem szybko wyzdrowieć aby odwiedzić Pana Hyuoshi.
Komatsu
 

Re: Szpital

Postprzez Hikari » 10 lis 2015, o 23:08

Obrazek
Misja rangi C - Makadaidaishogi
Post 31/30+


No cóż przygody młodego człowieka dobiegają końca. Każda przygoda ma swój początek i koniec tak samo i to. Do tego wszystkiego dochodzą uczucia młodego Uchiha pod względem swoich pierwszych czterech ofiar, które zabił. Piąty chyba przeżył, ale mógł być w ciężkim stanie. Ciekawe czy kiedyś spotka go zemsta za to co zrobił? Wszystko jest możliwe, ale wracając do misji i tego co się działo pielęgniarka powiedziała:
- Spokojnie jutro powinieneś wyjść. Ah kazano tutaj zostawić Tobie ten mieszek z zapłatą. Zostawił to dziwny facet z łabędziami na plecach, nie wiem co razem robiliście, ale zostałeś za to nieźle poturbowany. Muszę odwiedzić resztę pacjentów, więc trzymaj się!
Jak powiedziała tak też wyszła i zostawiła Ciebie z twoimi myślami. Zauważyłeś mieszek z pieniędzmi na komodzie obok.

Misja zakończona
Dodaj zgłoszenie po wynagrodzenie.
Z szpitala wyjdziesz jutro o 16.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2401
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Szpital

Postprzez Komatsu » 11 lis 2015, o 18:58

Pobyt w szpitalu dobrze mi zrobił mogłem w końcu porządnie odpocząć nie martwiąc się o nic. Kiedy wstałem następnego dnia w okolicach południa, czułem się lepiej, uporczywy ból głowy ustaną a i z moją nogą było lepiej mimo iż jeszcze lekko kulałem ale to powinno minąć za jakiś czas. Leniwie siedziałem sobie na łóżku kiedy przez drzwi weszła do pokoju pielęgniarka.
- Witaj, więc tak jak mówiłam dzisiaj możesz już wyjść ze szpitala, tylko nie przemęczaj swojej nogi a nie będziesz musiał tu wracać.
- Dobrze, będę o tym pamiętał i dziękuje Pani.
Uśmiechnąłem się do wychodzącej Pani która nawet nie miała czasu się pożegnać, najwyraźniej miała dużo spraw na głowie, cóż bywa. Wstałem z łóżka i się przeciągnąłem rozglądając się przy tym po pokoju w celu odnalezienia swoich rzeczy które leżały sobie koło mojego łóżka. Pozbierałem wszystko co było moje i wyszedłem z pokoju na korytarz prowadzący do wyjścia. Kiedy szedłem korytarzem mijając ludzi w dużo gorszym stanie niż ja przypomniała mi się moja choroba kiedy byłem jeszcze mały, no w każdym razie mniejszy. Było mi ich żal ale wiedziałem że nie mogłem im pomóc, niestety. Kiedy wyszedłem ze szpitala udałem się do swojego domu aby tam w spokoju, w końcu we własnych czterech ścianach móc oddać się lenistwu.


[Z/T]
Komatsu
 

Re: Szpital

Postprzez Murai » 12 lis 2015, o 21:24

Mała, nic nie znacząca pomoc
Misja dla Kari
[9/15+]


Zapukanie do czyjegoś domu i szukanie pomocy u sąsiadów? Nah, zbyt oczywiste. Prawdziwi mężczyźni nie akceptują rozwiązań łatwych, nie szukają dróg na skróty. Idą prosto przed siebie, prze góry i lasy, nie bacząc na niebezpieczeństwa i niewygody. Szukając rozwiązania, które będzie odpowiednie i w pełni satysfakcjonujące. Nawet, jeśli nie taka była twoja motywacja, to tak właśnie to wyglądało. Pozostawiłeś mężczyznę na pastwę losu, żeby cierpliwie poczekał na lekarza. Albo na własną rękę załatwił inną pomoc. Może rzuci w drzwi sąsiada i ty samym go zawoła? Przez ten parawan będzie ciężko, a i bez niego nie dałoby się wycelować. Chyba, że napisze na jakiejś kartce "Pomocy" i wyrzuci ją przez okno z nadzieją że ktoś ją przeczyta i zareaguje. Bo przecież może być to kolejny dowcip jakiś kawalarzy. Po wyjściu z domu skierowałeś swe kroki ku szpitalowi. Był to jeden z najważniejszych budynków w osadzie dzięki swojemu strategicznemu znaczeniu podczas oblężeń, jak również podczas zwykłych, spokojniejszych czasów. Medyczna pomoc na poziomie, dobra opieka, specjalistyczny sprzęt. Czego więcej chcieć ot takiej placówki, która pomaga ludziom z rozmaitymi chorobami czy urazami, a nawet rozległymi ranami powstałymi podczas potyczek. Nie zajęło ci długo dotarcie do szpitala, do którego wszedłeś zgodnie ze swoim założeniem. Pomieszczenie recepcyjne było średnich rozmiarów, czyste i sterylne, podobnie jak cały szpital. W końcu zaraza w ośrodku zajmującym się zdrowiem pacjentów jest ostatnią rzeczą, której tutaj potrzeba. Za recepcją stały dwie Panie, które obsługiwały petentów, kierowały ich do odpowiednich gabinetów, udzielały informacji odnośnie numerów sal czy pokojów, gdzie leżeli bliscy pytających. Szczęśliwie tłok był wyjątkowo mały, na krzesłach czy fotelach siedziało mało ludzi, a recepcja była wolna. Jedna z Pań urzędujących za ladą zaczęła wpatrywać się w ciebie z zainteresowaniem. W końcu jesteś zaledwie dziesięciolatkiem, który samotnie i bez niczyjej opieki wszedł do tak ważnej instytucji, jaką jest szpital. Kilka chwil później ta wyszła zza lady, podeszła do ciebie i schyliła się do ciebie, by łatwiej z tobą rozmawiać. Była młoda, wyglądała na około dwudziestkę, i całkiem urodziwa.
- Czego tutaj szukasz, chłopczyku?
Murai
 

Re: Szpital

Postprzez Kari » 12 lis 2015, o 21:36

Mała, nic nie znacząca pomoc
Misja dla Kari
[10/15+]

'Grr... nie cierpię być dzieckiem' - pomyślał Kari. Ciężko w tak młodym wieku być poważnie traktowany przez starszych. No bo "w końcu dziesięciolatek ma jeszcze mało doświadczenia, ponadto jest głupiutki i nieodpowiedzialny". Głupie gadanie. Młody marionetkarz uważał się już za osobę dojrzałą i nie miał zamiaru nikomu pozwalać na takie zniewagi. Ale teraz nie mógł marudzić, musiał się spieszyć. Zebrał całą swoją powagę i pospiesznie ułożył w myślach wypowiedź, którą posłał w kierunku recepcjonistki.

- Mam pilną sprawę. W domu, w którym znajduje się moje mieszkanie pewien mężczyzna uszkodził sobie w jakiś sposób nogę. Chyba ma zwichniętą kostkę. Prosił więc o znalezienie pomocy.

Kari miał nadzieję, że opisał wszystko odpowiednio. Liczył też na to, że jego wiek pomoże mu trochę - choć stereotypowy dziesięciolatek rzadko uważany jest za osobę dojrzałą, jednakże również niezbyt często żartuje sobie z poważnych spraw. Znacznie rzadziej niż nastolatkowie.
Kari
 

Re: Szpital

Postprzez Murai » 12 lis 2015, o 22:25

Mała, nic nie znacząca pomoc
Misja dla Kari
[11/15+]


Przedstawiłeś sytuację jasno i bez owijania w bawełnę. Człowiek potrzebował pomocy i przyszedłeś, by takową załatwić. Pomimo swojego młodego wieku pokazałeś dojrzałość i błyskotliwość. Ludzie zazwyczaj oceniają innych po wieku, inaczej traktuje się dzieci, inaczej młodzież, a jeszcze inaczej dorosłych. Każdy przedział wiekowy ma swoje prawa, obowiązki i ma inną opinię u ogółu społeczeństwa, którą w większości tworzą właśnie dorośli. Tym większe było zdziwienie recepcjonistki, kiedy odpowiedziałeś niczym prawdziwy, poważny dorosły. Przez chwilę zamarła w lekkim zdziwieniu porównywalnym do szoku, ale momentalnie się otrząsnęła.
- Poczekaj chwilę, zaraz przyprowadzę lekarza i zaprowadzisz go gdzie trzeba. - rzekła dziewoja, która to szybko weszła wgłąb szpitala, wcześniej wskazując ci miejsca siedzące, byś w spokoju mógł poczekać na odpowiedniego specjalistę, o ile oczywiście takowy jest. Chociaż do zwichniętej nogi nie potrzeba jakiegoś ogromnego autorytetu. Ważne, żeby pomógł, nie zaszkodził i profesjonalnie wyleczył. A jeśli nie natychmiast, to zrobił wszystko, by mu pomóc. Czekałeś pięć minut, może jedną czy dwie więcej. Wtedy to z wnętrza szpitala, z ogromnego węzła zawiłych korytarzy i oznaczonych numerycznie oddziałów i sal, wyszła recepcjonistka w towarzystwie znacznie starszego od siebie człowieka w białym fartuchu pod brązowym płaszczem podróżnym. Okrągłe okularki na oczach i lekko siwe włosy mogły dawać wyraźny znak co do wieku owego lekarza. Ale czy to nie lepiej? Starszy, czyli bardziej doświadczony w swoim zawodzie. Lekarz stanął przed tobą i powiedział zaskakująco mocnym i donośnym głosem jak na jego wygląd:
- Wszystko mi powiedziano młody człowieku. Prowadź więc do poszkodowanego. Zrobię co w mojej mocy, by się z tego wykaraskał. - tego chyba tłumaczyć nie trzeba. Dziadek z pewnością nie potrafi czytać w myślach, na wróżbitę też nie wygląda. Więc skąd miałby wiedzieć, gdzie mieszka ofiara tego nieszczęśliwego wypadku?
Murai
 

Re: Szpital

Postprzez Kari » 12 lis 2015, o 22:40

Mała, nic nie znacząca pomoc
Misja dla Kari
[12/15+]


No, wreszcie potraktowano go poważnie. Z tego Kari się cieszył, nie ma co ukrywać. Recepcjonistka szybko poszła poszukać lekarza, podczas gdy chłopak rozejrzał się po szpitalu. Oczywiście w okolicy było sporo drzwi. Ale czy to na pewno były drzwi? Z czysto filozoficznego punktu widzenia mogło to być wszystko, nawet gromadka szczeniąt. No bo jaki jest sens... 'Przestań' - przerwał samemu sobie Kari. Te rozmyślenia na prawdę były dziwne. Co go dzisiaj ugryzło z tymi drzwiami? Gdyby miał jakąś traumę, pewnie zdałby sobie z tego sprawę wcześniej. No nic, mało go to w sumie interesowało. Szczególnie, że już po chwili przybył lekarz.

Medyk był od niego starszy. To mogło oznaczać, że miał duże doświadczenie. 'Albo był zniedołężniałym staruchem i został wysłany, by nie zajmować innych lekarzy błahostkami' - pomyślał z przekąsem młody marionetkarz. Istniała też taka możliwość. W każdym razie młodzieniec wyszedł wraz z doktorem ze szpitala i udał się dość szybkim krokiem w stronę mieszkania. Oczywiście uważał, by nie zgubić po drodze swojego "towarzysza".

Kari
 

Re: Szpital

Postprzez Murai » 13 lis 2015, o 21:30

Murai
 

Re: Szpital

Postprzez Kari » 7 sty 2016, o 22:09

Kari przyszedł do szpitala po ukończeniu jego niefortunnej w skutkach "misji". Śmierć Komatsu wciąż nie pozwalała mu w pełni trzeźwo myśleć, więc do szpitala doprowadziły go jego własne, znające drogę nogi, a nie umysł. W końcu był już tutaj kiedyś - choć nie w sprawie swojego zranienia.
Budynek nie zmienił się od ostatniej wizyty Kari'ego. Personel najwyraźniej również, gdyż staruszek, który ostatnio mu pomógł dalej paradował po korytarzach. Gdy dostrzegł młodego chłopaka z kunai'em sterczącym z ramienia, bez słowa i bez oczekiwania na wyjaśnienia zaprowadził go do swojego gabinetu, by poddać go natychmiastowemu leczeniu. Marionetkarz był za to starcowi wdzięczny. Nie oczekiwał współczucia i zbędnych pytań, a jedynie pomocy medycznej. Po to tu w końcu przyszedł.

Czas leczenia: 5h
Link do zdarzenia: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=58&t=862&p=20182#p20182

Po wszystkim Kari udał się w drogę powrotną do domu. To był długi dzień i należało wreszcie odpocząć.

[z/t]
Kari
 

Re: Szpital

Postprzez Hakai » 3 mar 2016, o 12:46

-HALOOOOOOOO panie lekarzu!!!
Rozszedł się krzyk po szpitalu. Hakai przeszedł obok jakiś półżywych ludzi i podszedł do lekarza próbującego odratować jednego z nich.
-Panie lekarzu. Moje ramie mnie boli. Napraw pan i sobie ide.
Lekarz podarował go tylko zabójczym spojrzeniem i nie przerywając operacji pokazał hakaiowi palcem drzwi. Hakai widząc że nic tu nie wskóra poszedł do kolejnego pokoju gdzie spotkał jakąś grubą pielęgniarka. Podszedł do niej i zdjął prowizoryczny opatrunek.
-Pani mnie leczy ja wychodzę zadowolony.
Pielęgniarka lekko się zdziwiła lecz widząc rozciętą ranę chwyciła nitkę i igłe i zaczęła robić swoje. Hakai z uśmiechem grzecznie poczekał a potem skierował się już w stronę wyjścia .
5h
10:45 + 5 = 15:45
Hakai
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość