Rynek

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Rynek

Postprzez Ame » 10 cze 2018, o 23:27

Obrazek

Misja rangi C dla Kurusu
21/30



Któż spodziewałby się, że w planach Kurusu było to, żeby ktoś z namiotu zwrócił na niego uwagę? Najemnik rozumiał, że samuraj nie potrzebował się specjalnie wysilać, aby zrozumieć kim jest tajemniczy mężczyzna, który udaje, że nie obserwuje tego jednego konkretnego straganu. No ale cóż, sam wiedział, że wygląda na morderce i przez ten cały czas nie za bardzo zależało mu na tym żeby się z tym kryć. Zaskoczył go jeden z nielicznych, nieletnich ludzi ulicy, którzy od czasu do czasu gwizdną sakiewkę komuś w ładnym płaszczu, ale to akurat nie dotyczyło Kuglarza. Mimo, że bogactwo i prestiż wylewały się z jego garderoby na tle ludzi ze slumsów, to widząc Fuma Shurikena na plecach, dzieciak, który tak ochoczo zgodził się dostarczyć wiadomość, jakoś stracił chęć na podejście odrobinę bliżej i natychmiast zniknął w tłumie szukając kogoś kto go najwyżej kopnie, a nie od razu zrobi z mózgu mielone. Sam list w jakiś sposób ucieszył Kurusu. Cieszyła go naiwność samuraja, który chciał załatwić sprawę... po samurajsku. Widocznie był prostym człowiekiem, widział potencjalnego przeciwnika to pisał liścik z wyzwaniem. Zawsze mógł udawać, że idzie na piwo do baru i wbić najemnikowi kose w plecy. Ciekawe czy wtedy uznałby to za zabawne? Kuglarzowi można tutaj zarzucić wiele - zlekceważenie starego wojownika, zlekceważenie podstawowych wartości oraz strach przed przegraną i w konsekwencji - śmiercią. Jednego natomiast nie można mu zarzucić - braku logicznego myślenia. Jego celem był kupiec, a nie jego ochroniarz. Ochroniarza można wynająć kolejnego, a życia handlarz już raczej nie odzyska. Przeleciał jeszcze kilka razy wzrokiem po kartce i podarł ją, zgniótł i wyrzucił za siebie. Fragmenty papieru poleciały z wiatrem i przestały kogokolwiek obchodzić, zupełnie jak wyzwanie samuraja. Tym razem Kurusu nie krył swoich zamiarów. Otwarcie patrzył wprost na stragan. Czekał widocznie na odpowiednią okazje i jednocześnie mógł nacieszyć swe zimne oczy obrazem starego wojownika, który z trudem ukrywa gniew. Widać było, że bierze kilka głębszych oddechów i zbiera się w sobie żeby podejść do mężczyzny w czarnym płaszczu. Ostentacyjnie poprawił katanę przy swoim boku i ruszył na spotkanie z przeznaczeniem.
- Niegodziwcze! Dlaczegoż nastajesz na życie wspaniałego Pana Suny?! - krzyknął do najemnika cały czas zbliżając się do niego szybkim krokiem.
- Miejże na tyle odwagi, aby przyjąć me wezwanie i stanąć ze mną w szranki na ubitej ziemi! - Powiedział gdy stał już tylko trzy metry od Kurusu. Jego ręka powędrowała na rękojeść miecza. Wyglądało na to, że ten szaleniec jest gotowy rozpocząć walkę w biały dzień, nie bacząc na strażników ani na mafiozów, którym mogłoby się to nie spodobać. Być może wcale tutaj nie chodziło o pieniądze, wszystko wskazywało na to, że samuraj ma zobowiązania innego rodzaju niż Kuglarz.
- Pan Suna nie wyjdzie z tego namiotu! Możesz tutaj czekać aż do śmierci, ale ja mogę zadać Ci ją jeszcze szybciej! - biorąc pod uwagę fakt, że człowiek umiera po około trzech dniach bez wody i miesiąca bez jedzenia to z słów wypowiedzianych przez ochroniarza można wnioskować, że aż tak mu się nie spieszy... A może był to niefortunny dobór słów?


Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kurusu » 11 cze 2018, o 15:41

Zamaskowany z szyderczym uśmiechem na twarzy, obserwował jak decyzja dot. podarcia kartki a przez to i odrzucenia pojedynku, zaowocowała gniewem samuraja. Wiedział, że mają ten swój śmieszny kodeks, jednak taka reakcja była naprawdę niespodziewana... Najemnik oczekiwał po swym adwersarzu, zachowania w minimalnym stopniu profesjonalnego a nie urządzania scenek na rynku. Jednak mimo wszystko należałoby odpowiedzieć na słowa wojownika, nieprawdaż?
- Niegodziwcze? Nawet nie wiesz jak mi ubliżasz. - rzucił z nieukrywaną kpiną w głosie, wyprostowując się i wbijając swój wzrok w oczy rozmówcy... Z jednej strony bał się zaatakowania, ale z drugiej miał bardzo potężne argumenty, by wątpić w zdolność ataku. Prawo będzie po jego stronie.
- Odmowa pojedynku wydaje mi się bardziej honorowa, niż posiekanie jakiś słabych pijaczków. Daruj sobie więc te swoje wyzwania, przynajmniej nie teraz... - westchnął z zażenowaniem, nieco odgarniając płaszcz, by mógł mieć w razie czego szybki dostęp do pokrowca na miecz. Ale nie było pewnym, że będzie musiał go teraz używać. A gdy Kuglarz zobaczył, że samuraj sięga po swój miecz to parsknął... Ot tak po prostu z rozbawienia. - Chcesz mnie atakować? Gdy nie mam wyciągniętej broni? No dalej... Mord na rynku z pewnością przysłuży się Tobie i Yo Sunie, już czuć ten zapach wilgoci w więzieniach, nieprawdaż?
W końcu rozłożył ręce na bok, by nie mieć ich w pobliżu broni. Pomimo prawdopodobieństwa "nie mile widzianych rzeczy", zwiększanych przez prowokacje, to czuł się pewnie... Prawo stoi w obecnej chwili po Jego stronie. Miło dla odmiany nie być tym "złym".
- Nie wyjdzie...? Kiedyś musi pójść do domu. Zróbmy tak... Zgodzę się na wyzwanie, a Ty mi powiesz czemu nie doczekam się jego opuszczenia namiotu. Uczciwa oferta. - rzucił na koniec już ciszej, czekając na odpowiedź a przy tym nie wykonując już żadnego ruchu. Możliwe, że nawet scenka zaalarmuje trochę tłumu a nawet i straż... Więc atak na Jego osobę nie będzie możliwy, heh.
Kurusu
 

Re: Rynek

Postprzez Ame » 12 cze 2018, o 08:45

Obrazek

Misja rangi C dla Kurusu
23/30



Kurusu był widocznie usatysfakcjonowany faktem, iż udało mu się wywołać gniew samuraja. Domyślał się, ze wojownik nie będzie zadowolony, bo jawnie go znieważył, ale nie spodziewał się, ze ten podejdzie do niego i zacznie robić awantury na samym środku rynku. Nie było to zbyt korzystne dla najemnika. Nieobliczalny samuraj mógł zaatakować go w każdej chwili zaś lepiej dla kuglarza byłoby gdyby rozdzieliła ich straż, a nie żołnierze pewnej organizacji, której nazwy nie wolno wymawiać, zresztą .. oficjalnie to nie ma tej organizacji to nie ma nawet czego wymawiać. Tylko Bogowie wiedzieli do czego może doprowadzić starcie tych dwóch na samym środku miasta. Wszystko zależy od tego jak rozegra to Kurusu, zaś ten wyprostował się i wbił wzrok w oczy adwersarza. Nieukrywana kpina w głosie na pewno nie pomagała osiągnąć im jakiegoś kompromisu.
- Jakże inaczej mam nazwać kogoś kto dybie na życie niewinnego i dobrego człowieka?! - w dalszym ciągu krzyczał wprost do najemnika. Wojownik stal jakieś trzy metry od niego cały czas trzymając dłoń na rękojeści swojej katany. Nie mógł mieć pewności, ze prawo stoi po jego stronie. Jeżeli pierwsi zareagują członkowie mafii, którzy chronią handlarzy, to nie może liczyć na żadna taryfę ulgowa, w końcu to on jest tutaj kompletnie obcy.
- Sami zdecydowali się wbiec pod moje ostrze. Zamach na życie pana Suny jest zamachem na sens mojego życia. - odpowiedział zimnym tonem głosu patrząc wprost w oczy kuglarza. Wojownik stanął w bojowej pozycji widząc jak Kurusu rozpina płaszcz żeby ułatwić sobie ewentualne dobycie miecza.
- Dobądź broni! Pokaz żeś sprawniejszy od tamtej hołoty! - ewidentnie go zachęcał. Ludzie zaczęli patrzeć na dwóch awanturników. Niektórzy z niepokojem przemykali dalej byle nie wpakować się w kłopoty, inni zaś zaczynali tworzyć niewielkie zbiegowisko. Patrzyli co dalej się stanie. Mozna było usłyszeć, ze gawiedź zaczyna przyjmować zakłady.
- Jestem gotów poświecić siebie dla pana Suny! - krzyknął do najemnika, który w tym momencie powinien pozbyć się jakichkolwiek złudzeń. Zbierający się tłum wokół dwóch krzykaczy wkrótce ściągnie uwagę zarówno strażników jak i osób, których wolał nie drażnić. Samuraj byl pewny, ze odpiera atak zamachowca. Kto wie jak może potoczyć się ewentualna konfrontacja zarówno z tymi pierwszymi jak i drugimi. Sytuacja Kuglarza nie była wcale taka dobra jak on uważał.
- Pan Suna tymczasowo mieszka w tym marnym namiocie i będzie tam mieszkał dopóki nie upewni się, ze tacy jak ty nie będą nastawać na jego życie! Stawaj! - samuraj wykonał mały krok do przodu i był już około dwa metry od najemnika. Stoja w zasadzie twarzą w twarz.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kurusu » 12 cze 2018, o 12:27

To już zaczynało być irytujące. Ostatnie czego potrzebował do gapiów i zakładów dot. tej walki. Najgorsze było to, że jak wygra to przybędzie straż lub smutni panowie i tyle go będzie. Po słowach samuraja nagle zamilkł, jedynie odwracając głowę w kierunku namiotu... Informacje o jego celu były interesujące, czyżby poprzednicy zdołali zranić go i to jest tego efekt? A może to paranoja? Bardziej prawdopodobne była opcja numer dwa, ale jedynka byłaby stanowczo bardziej interesująca... W końcu zdobyłby jakieś ziarenko respektu do moczymord ze Szkarłatnej Speluny. Nie odwracając wzroku od namiotu, nieco kaszlnął, by sobie oczyścić gardło.
- Niefortunne. Bardzo niefortunne muszę przyznać. - mruknął bardziej do siebie, przy tym w końcu zerkając na samuraja, przy tym ponownie zapiął swój płaszcz. Preferował dać jasny sygnał tłumowi, że nie zamierza walczyć... Przynajmniej nie tutaj. Cóż, pozostaje ten pojedynek, nieważne jak bardzo mu się ta idea nie podobała.
- Nie mam zamiaru tu walczyć. Ruszajmy nad Rzekę i miejmy to z głowy... - westchnął cicho widząc, że nie ma absolutnie żadnej lepszej opcji, choć można było zauważyć, że jedną ręką złapał swoją dłoń... Może z powodu zdenerwowania? Kto wie. Ważnym było to, że liczyło się przeniesienie walki na inny teren.
- Nic się tu nie dzieje ludzie! Zajmijcie się swoimi interesami! - krzyknął wyraźnie niezadowolony z ilości widzów, przy tym robiąc kilka kroków w tył... Nawet jak adwersarz się nie zgodzi na przeniesienie walki, będzie musiał go do tego zmusić. Jednak jeśli się zgodzi... To ruszy w kierunku ustalonego miejsca...
Kurusu
 

Re: Rynek

Postprzez Kurusu » 14 cze 2018, o 20:27

- Na co ci ten honor? - mruknął cicho Kurusu, wykonując ruch palcem, by kukła go dobiła... Pomimo swojego fachu, nie czerpał przyjemności z tego, że przeciwnik długo umiera. Zwyczajnie wolał pokazać trochę litości, dobijając adwersarza... Jedyna honorowa cecha w tym człowieku, jedyna... Zresztą, On chyba też tak wolał. Gdy tylko skończył, zamaskowany podszedł do Ichitsu i ponownie zapieczętował swoją pierwszą kukłę w zwoju. Drugą za to zostawił przy sobie, nie była ubrudzona krwią a przy tym o tej porze niechciani osobnicy często opuszczali swe nory. Dlatego też ruszył przed siebie, a marionetka lewitowała kilka centymetrów nad ziemią przypominając Śmierć, która podróżuje wraz z tym mordercą... Zmrok bardzo szybko zapadł jednak nic nie wyskoczyło...

Droga na rynek nie zajęła długo, namiot celu już był przed nim a tłumów dawno nie było... Musiał jedynie zrobić to cicho, inaczej przyciągnie za dużo uwagi. Strażnicy jeszcze powinni patrolować ulice, więc przesłuchanie nie było mu na rękę. Jednak, gdy tylko znalazł się wewnątrz namiotu to został... Zdziwiony. O to ten pijak pozbył się Yo Suny. Zamaskowany nigdy nie spodziewałby się takiego obrotu spraw, szczególnie, że ten chciał umrzeć... Zanim mógł cokolwiek zrobić, ten ruszył na niego... Na to reakcją był ruch palcem, a z "ust" kukły wystrzeliło 10 Senbonów wycelowanych w gardło osobnika. Nie uniknie na tym dystansie, a lalka zablokuje nóż... A jak nie umrze, to go uderzy z całej siły Wielkimi Kunaiami... Nic wielkiego. Po tym wszystkim zdejmie złoty sygnet, uważając, by się nie uszkodziła i wróci do Szkarłatnej Speluny... Wcześniej zbierając wystrzeloną amunicję
Kurusu
 

Re: Rynek

Postprzez Ame » 14 cze 2018, o 22:39

Obrazek

Misja rangi C dla Kurusu
31/30



Kurusu zakończył i tak szybko postępująca agonie samuraja. Mimo wykonywanego fachu, widocznie nie czerpał przyjemności z patrzenia na cudze nieszczęście. Zwłaszcza, ze to on był za nie odpowiedzialny. Zapieczętował jedna ze swoich zabawek z powrotem, zaś druga zostawił przy sobie. Zapadała noc i nikt rozsądny nie zaczepiałby człowieka w czarnym płaszczu, za którym podażą czarna, lewitująca postać przypominająca ponurego żniwiarza. Nic przyjemnego. W realiach średniowiecznej europy wieśniacy na pewno przeżegnaliby się widząc takie cudo. O tej porze uczciwi ludzie już dawno śpią, W zaułkach gdzieniegdzie pojawiali się maruderzy, którzy czekali na zagubione, poczciwe dusze, jednak Kurusu na pewno nie był jedna z nich. Na widok niecodziennego obrazu chowali się trochę głębiej do swoich nor i z przestrachem obserwowali tajemnicza postać. Nie spotkał żadnych patroli. Kupcy już dawno zabrali swoje towary, klientów tym bardziej żadnych nie było. Strażnicy wiedzieli, ze noc rządzi się swoimi prawami i rzadko kiedy zamierzali się o tej porze gdzieś fatygować. Gry hazardowe i sake były o wiele lepsza alternatywa niż kunai pod zebra. Nieniepokojony przez nikogo dotarł pod namiot, gdzie miał przypieczętować los swojego celu.

W namiocie dostrzegł postać, która już kiedyś spotkał. Po chwili dostrzegł, ze jest to ten sam osobnik, który napił się na jego koszt, rozwalił krzesło ale jednocześnie dal mu kilka istotnych informacji. Najemnik zdziwił się widokiem, który zastał - pijaczyna z zakrwawionym nożem w ręce oraz martwy handlarz, którego można było poznać po złotym sygnecie z pieczęcią, lezący na podłodze. Żyjący jeszcze menel nie czekał długo. Ktos właśnie przyłapał go na morderstwie. Nie zamierzał wchodzić w żadne dysputy. Chwycił noż i rzucił się na Kurusu. Ten w odpowiedzi zaatakował go za pomocą senbon wystrzelonych z ust jego kukiełki. Pijaczek nie był w najlepszej kondycji. Z tak bliskiej odległości nie miał najmniejszej szansy na unik. Wszystkie igły wbiły się w jego twarz, bron nie była zbyt groźna, ale jednak jeżeli przebije oko to można mówić o znacznych obrażeniach. Tak właśnie było w tym przypadku. Najemnik pociągnął jeszcze raz za sznurki, a Nitsu dzięki temu mogla za pomocą wielkiego kunai dobić jegomościa. W końcu Kurusu nie lubił patrzeć na mękę żywych stworzeń. Ściągnął pierścień z grubego palca Suny, a następnie pozbierał swoje zabawki. To całkiem mądrze nie zostawić po sobie śladów. Jutro straż będzie miała ciekawa zagadkę. Kto wymierzył sprawiedliwość? Pewnie nikomu nie będzie chciało się nawet szukać. Straż lubi jak śmieci wynoszą się same.

Po tym jak Kurusu wyszedł z namiotu zobaczył postać. Nie taka zwykła postać. Byl to wyjątkowo umięśniony mężczyzna. Mozna się było zastanawiać czy jest się w stanie jeszcze podrapać po głowie. Uniósł rękę w geście przywitania. W dłoni trzymał mieszek z pieniędzmi.
- Przysyła mnie Szczurołap. Doszło do nas, ze wyzwałeś tego samuraja. Skoro tu jesteś to znaczy, ze dałeś sobie rade. Mniemam, ze robota skończona? - wyszczerzył się w złowieszczym uśmiechu. Przynajmniej każda normalna osoba wzięłaby go za złowieszczy. Nie czekając na odpowiedz najemnika kontynuował przemowę.
- Pan Czapla jest wyjątkowo zadowolony. Będziemy w kontakcie. - powiedział, po czym wręczył Kuglarzowi mieszek z monetami, jednocześnie zabierając zloty sygnet. W mieszku znalazł pośród monet tajemniczy, okrągły przedmiot z symbolem, który przypominał ptaka. Cholera, może to czapla?! Przynajmniej wie, dla kogo pracował, ale dalej nie wie z kim ma do czynienia. Zleceniodawca jest tak samo enigmatyczny jak na początku. Znajdzie Kurusu, jeżeli będzie chciał go znaleźć. Mięśniak oddalił się i zniknął w bocznej alejce zostawiając najemnika samego na opustoszałym rynku. Biorąc pod uwagę, ze w namiocie obok dalej leza sobie dwa trupy, lepiej będzie iść w ślady pakera i zmyć się stad zanim nastanie świt.







Misja zakończona.
+1 C, 460 Ryo, woreczek cynamonu i okrągły symbol z wizerunkiem ptaka przypominającego czaple.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
 
Posty: 436
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Kurusu » 14 cze 2018, o 23:01

- Oczywiście. - odpowiedział Kurusu niespodziewanemu tutaj człowieku... A ten wyglądał jak chodząca forteca, Góra która Chodzi chciałoby się rzecz. Zdecydowanie nie persona, której chciałoby się wejść w drogę... Zdecydowanie nie... Jednak w zainteresowaniu słuchał, co ten ma do powiedzenia i był wręcz zaskoczony jak szybko płyną informacje. Ale z drugiej strony, czym ma się dziwić? Triady rządzą tym miastem i je obserwują. Bez słowa odebrał mieszek i po sprawdzeniu zawartości rzucił oko na odchodzącego już mięśniaka. Silny i możliwe, że inteligentny za razem. Niespotykane połączenie. W oko rzucił się przedmiot z wizerunkiem Czapli, czyżby to jakaś wizytówka? Najpewniej tak.
Zamaskowany odwrócił się wiedząc, że im dłużej tu jest tym większa szansa na kłopoty, jedyne co jeszcze zrobił to wyjął woreczek cynamonu z kieszeni i zaczął się delektować jego zapachem. Nie żałował tego zakupu, ba! Był bardzo zadowolony. Po kilku sekundach zniknął w ciemnych alejkach.

z/t
Kurusu
 

Re: Rynek

Postprzez Ryuunosuke » 5 lip 2018, o 01:32

Nowy świat, nowe rejony, nowe możliwości. Ryuunosuke wreszcie postawił stopę na lądzie, który nie należał do samurajów i widok od razu wprawił go w osłupienie. Ośnieżone ulicy i szczyty Yinzin może mają swój urok, ale nijak nie umywają się do różnorodności, której można doświadczyć w Shigashi no Kibu. Ilość ludzi, kupców, towarów i ten wszędobylski gwar opanowały całkowicie duszę Ryuunosuke. Kiedyś w tym miejscu, dokładnie na tej ulicy ludzie będą szeptali sami do siebie, że oto on, niezwykły samuraj zawitał do miasta. Kiedyś będzie na ustach tych wszystkich mieszkańców, a w szczególności niewiast. Wystarczy tylko zdobyć to, o czym zawsze marzył - sławę. Do tego jednak daleko. Niecodzienny ubior Ryuu raczej nie skupiał na sobie uwagi być może dlatego, że takie dziwolągi nie były tutaj wcale rzadkie albo zwyczajnie ludzie już wcześniej widzieli samurajów. Wielkie oczekiwanie przeradzało się powoli w wielkie rozczarowanie, bo z każdym krokiem białowłosy zaczął zdawać sobie sprawę, że tak naprawdę nie jest tutaj wyjątkowy i żeby osiągnąć swój cel będzie musiał się o wiele bardziej postarać. Najwyraźniej nie wystarczy posiadać niecodziennej aparycji, choć z pewnością to pomaga. Teraz samuraj stanął przy jednym z budynków, opierając się o ścianę plecami, palcami prawej dłoni drapiąc się po brodzie, a lewą dłoń trzymając na rękojeści swojego tachi. Wyglądał naprawdę dumnie i dostojnie. Właśnie, wyglądał. Był bowiem cholernie głodny. Ostatnie pieniądze jakie miał wydał na swój miecz oraz na przeprawę przez wodę. Przydałoby się podjąć jakiegoś zajęcia, żeby chociaż mieć tutaj punkt zaczepiania. Pytanie brzmiało... Jakiego?
Ryuunosuke
 

Re: Rynek

Postprzez Rika Kari Matsubari » 5 lip 2018, o 09:51

Misja rangi D - Ryuunosuke
Rika Kari Matsubari
1


Przechadzając się wąskimi uliczkami Ryu dotarł do rynku. Otwarty plac w kształcie czworokąta swymi monstrualnymi rozmiarami mógł przytłoczyć wszystkich, którym nie było dotąd dane zwiedzić świata. A pamiętajmy, że Ryu pierwszy raz wybył poza Yinzin. Była wiosna i mieścina budziła się do życia. Na drzewach z dnia na dzień przybywały liście, a krzewy stawały się bardziej zielone. W okolicy gromadziła się zwierzyna, a prócz niewielkich ptaków, grasujących starym zwyczajem na okruszki pieczywa, szczęściarze dojrzeć mogli choćby wijące się rude wiewiórki. Czy im ktoś czasem nie wyjął kręgosłupa?
Wszystkiego miało być więcej, a to co stało miało stawać się większe. Dlatego tutejsi mogli zauważyć odnawianie kramów, będących od lat krajobrazem rynku w Shigashi, a które wraz z zakończeniem zimy ruszyły w najlepsze. Gdzieś na obrzeżach prowadzących do rynku Ryuunosuke dojrzał nowe place budowy i z całą pewnością nie mógł uciec od myśli, że tutaj nieustannie coś się dzieje.
Chłopaka takiego jak on, mogło to wszystko przytłaczać. Nie szaty zdobią człowieka i jakkolwiek chciał on oszukać rzeczywistość, na świecie istnieją rzeczy ponad nami. Czy odnajdzie się w nowym świecie? Wszystko zależy od niego, bowiem miejsce to daje mu również niepowtarzalne szanse. Nieustanna akcja, pamiętacie? Czyż może być coś lepszego dla pełnego ambicji młodego człowieka, niżeli otaczające go zewsząd szanse? Trzeba się tylko nauczyć je dostrzegać i sięgać po te właściwe.
Znalazłszy się na rynku zauważył coś jeszcze. Monumentalny budynek znajdujący się na środku placu patrzył na niego z góry, jak niemal wszyscy w dotychczasowym życiu Ryuunosuke. Czy ten nienagannie odziany mężczyzna słusznego wzrostu powinien się tym przejąć? Właśnie zaczyna nowe życie, ale… no właśnie. Zawsze jest jakieś ale. Ciekawe jak zapisze to w nowym rozdziale swojego życia.
Wyznaczył sobie tylko sobie znaną ścieżkę po placu. Rozglądając się na lewo i prawo uderzyło go bogactwo wyboru. Zioła rozmaitej maści popakowane w słoje, skromne paczki lub nawet woreczki. Ubrania dla każdego niezależnie od wzrostu i upodobań. Jedzenie! Zjeść tutaj można niemalże wszystko. Potrzebujesz broń? A w czym się specjalizujesz, wojowniku? Potrzebujesz czegoś? Idź do Shigashi. Potrzebujesz czegoś lepszego? Idź do Shigashi. Jeszcze lepszego? Shigashi. Jeszcze..? Ryuzaku no Taki. Ale tego ostatniego nikt tutaj nie powie i ty też nie popełnij tego błędu.
Minęło trochę czasu i rynek stawał się coraz mniej obcy. Ryu zaznajomił się z tłumem ludzi i dochodzącymi zewsząd zapachami rozmaitej maści. Stawał się sobą i uciekł w marzenia. Niedługo wszyscy będą cię podziwiać, prawda? Samuraj niemal czuł na sobie spojrzenia tłumu, ten splendor i laski, którymi zawładnie samą legendą o sobie. Ha, ale czy ma świadomość tego, że takich jak on to tutaj na pęczki? Wystarczy się rozejrzeć. Nikt go nie widzi. Nikogo nie obchodzą jego niesfornie odstające włosy. Ani nawet złote dodatki jego ubioru. Koleś, a wiesz dlaczego Afroamerykanie uwielbiają błyskotki?
Dosyć tego dobrego. Ryu okrążył cały plac i znalazł sobie odrobinę przestrzeni, gdzie mógł przystanąć i pomyśleć co dalej. Zaburczało mu w brzuchu. Oho, nie tak to miało wyglądać. Czyżby miast podboju świata trzeba zacząć od walki o przetrwanie?
-Psst!
Ale spokojnie, zaraz coś wymyślisz, wiesz jak to się robi. Kiedyś kradłeś, czy teraz wrócisz do niechlubnej przeszłości?
-Psst!
Zaraz, to chyba do ciebie! Ryu odwrócił się w bok i jął rozglądać się za człowiekiem, który go przywoływał. Szukać kogoś, kto jest nim zainteresowany. O, ten jeden patrzy na samuraja i... a nie, ten drugi odprowadzał wzrokiem przechodzącą panienkę. Błagam, naprawdę to ten?
Najgorszy obdartus. Poprzecierane spodnie i oliwkowy, postrzępiony sweter zdobiły człowieka o czerwonej skórze i zszarzałych, przerzedzonych włosach. Jego niechlujny zarost nie spotkał się z żyletką od miesięcy. Ryu zna już takich, spotykał się z nimi nie raz. Może nawet obcował. Ale czy chce do tego wracać? Czy nie po to chodzi wystrojony, aby wyrwać się z tego tałatajstwa? Facet patrzy na niego wyczekująco, pokazuje palcem, aby podszedł. Jeśli Ryu rozejrzy się po okolicy uzmysłowi sobie, że to jedyny człowiek, jaki poświęcił mu uwagę. Ale co właściwie może mieć do zaoferowania?
Ostatnio edytowano 7 lip 2018, o 14:17 przez Rika Kari Matsubari, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 564
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Rynek

Postprzez Ryuunosuke » 6 lip 2018, o 19:47

Może i to wszystko było dla niego nowe, ale nawet w takiej nowości da się dostrzec stare twarze. Niestety tak samo było w przypadku Ryuunosuke, który pomimo wyrwania się z biedy nie mógł wyrwać biedy ze świata. Ta zdawała się podążać za nim wszędzie i najwyraźniej dopóki nie odgrodzi się od niej murem jakiejś wielkiej posiadłości, dopóty nadal będzie musiał się z nią mierzyć. Do tego bylo jeszcze jednak daleko i bieda sama o sobie przypominała. Jedno, niezbyt subtelne zwrócenie uwagi, drugie... W końcu samuraj spojrzał w stronę źródła tego denerwującego dźwięku i ujrzał to, czego raczej nie chciał. Obdartus wołał go do siebie. Nie, nie. Nie było mowy, żeby się ruszył. Białowłosy nawet się nie uśmiechnął, a tylko zacisnął rękę bardziej na rękojeści miecza i odwrócił wzrok. Ich oczy się spotkali, zobaczyli swoje twarze, ale Ryuunosuke świadomie postanowił nie podchodzić. W brzuchu mogło mu burczeć, ale nie na tyle, żeby szukać pomocy u bezdomnego. Pewnie zaoferuje mu jakiś zapleśniały kawałek chleba mówiąc, że to prawdziwy rarytas. Samuraj na razie miał jednak jeszcze wybór, bo głód mu tak bardzo nie doskwierał. Kto wie? Może zaraz podejdzie do niego jakiś kupiec, który będzie chciał, zeby go trochę poeskortować? A może też znajdzie jakąś magiczną tablicę, na której ludzie zostawiają ogłoszenia i oferty pracy. Może nawet pracować w polu, ale w szemrane interesy nie zamierzał się bawić. Nie po to trafił na nowy ląd i do nowego miasta, żeby od samego początku babrać się w tutejszym brudzie. Dla pewności Ryuunosuke jeszcze raz spojrzał na faceta, który tak na niego syczał i jeśli ten nadal się na niego patrzy, to samuraj skrzywi się niemiłosiernie i po raz kolejny spojrzy w drugą stronę. Musiał dać mu jasno do zrozumienia, że nie jest zainteresowany. Nie oznaczało nie.
Ryuunosuke
 

Re: Rynek

Postprzez Rika Kari Matsubari » 7 lip 2018, o 13:11

Misja rangi D - Ryuunosuke
Rika Kari Matsubari
3


Wszyscy wiemy, co sprowadziło tutaj młodego Ryuunosuke. Perspektywa sławy, prestiżu, pewnie i bogactwa. Chęć napisania nowej karty, tak odmiennej od dotychczasowych. Rozpoczęcie nowego życia, tak to się teraz mówi, nieprawdaż?
Dlatego widok zaniedbanego obdartusa był dla Ryu czymś nieprzyjemnym. Czymś niespodziewanym. Czymś, co w jego mniemaniu zapewne nie miało prawa się zdarzyć. Jest w Shigashi no Kibu. Pewnie spodziewał się, że tutaj wszyscy nosić się będą w złocie, w jeszcze bardziej szpanerski sposób niż robi to on sam. Istny Shigashi Dream, tak brutalnie przerwany jeszcze przed jego rozpoczęciem. Przyjdzie czas, młody Ryuunosuke, że zrozumiesz, że nie wszystko kręci się wokół Ciebie. Że bieda wcale nie przyszła za Tobą. Ona tu jest, była i będzie, niezależnie od tego co zrobisz. Może Ty się wyrwiesz, ale bieda pozostanie. Niezależnie od tego, czy to się komuś podoba, czy nie.
Obdartus przywoływał do siebie samuraja, ten początkowo nie zareagował, a gdy to zrobił, nie raczył zareagować, uśmiechnąć się, przywitać, z odrazą odwracając głowę. Zacisnął jeszcze dłoń na rękojeści swojego miecza, jakby gotów był do obrony. Człowiek ten jednak nie zamierzał go atakować. Co się z Tobą dzieje, Ryu? Zapomniałeś już, że też kiedyś byłeś w potrzebie? Że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda?
Nie szata zdobi człowieka i Ryu coś o tym wiedział. Szkoda, że zachłyśnięty wizją nowego życia zapomniał o wielu naukach, jakie sprawił mu los. Obdartus nie zamierzał się poddawać. Nie wołał już młodzieńca, ale wciąż patrzył się w jego stronę, szukając choćby jednego ulotnego spojrzenia. Na co liczył? Ciężko powiedzieć. Minęło kilka chwil od pierwszej reakcji Ryuunosukego, gdy postanowił upewnić się, że biedak się od niego odczepił. Nic z tych rzeczy. To zniesmaczyło młodziana, który posłał mu spojrzenie pełne pogardy, licząc zapewne, że obdartus wreszcie zrozumie, co znaczy odmowa.
A ten wiedział. Wiedział doskonale, gdyż z podobnymi zachowaniami spotykał się każdego dnia. Ten będący między czterdziestym, a pięćdziesiątym rokiem życia mężczyzna niemal czytał w myślach samurajowi, gdy ten z ironią myślał o bezdomnym. Jego przekrwionym oczom, pomimo czerwonych żyłek, nie można było odmówić mądrości.
Przepadł jednak w tłumie ludzi, gdy Ryu postanowił o nim zapomnieć i szukać innych szans. Panie! W takim miejscu jak to, na okazje nie trzeba długo czekać! I rzeczywiście. Ryuunosuke już po dobrych 10 minut był świadkiem sceny, gdy gdzieś w oddali pewien kupiec zawołał, że potrzebuje dwóch ludzi. Nie dosłyszał do czego, ale pewnie chodziło o jakąś pracę fizyczną. Zaraz wokół niego pojawiło się pięciu gotowych na wszystko, aby tylko trochę zarobić. Wyłonili się nie wiedzieć skąd, jakby wyszli spod otulającej Shigashi kołderki próżniactwa, ujawniając drugie oblicze miasteczka. To był moment. Ryu mógł być w niemałym szoku. Być może jeszcze raz pomyślał o tamtym typie, z którym przed chwilą nie chciał gadać. Ryu nie miał prawa wiedzieć, że to co szykował dla niego obdartus wiązało się z całkiem niemałą, okoliczną sławą. Postawiłby na szalę swoje zdrowie, ale ewentualne zwycięstwo byłoby spektakularne. Obdartus był z Tobą, Ryu. No ale było, minęło.
Samuraj odmówił, ale czy można było mieć mu to za złe? W końcu kierował się szlachetnymi pobudkami. Chwała mu za to! Co ciekawe, Góra chyba pomyślała tak samo, bo wkrótce pojawiła się kolejna szansa.
Oto tuż nad, a właściwie to pod uchem Ryu wyfrunął na plac specyficzny, kobiecy głos.
-Praca szuka człowieka! Praca szuka człowieka! Jeden dzień, praca za dwóch, dobrze płacę! Pracza szuka człowieka!
Ryu był najbliżej i inicjatywa była po jego stronie. Jeśli się odwrócił, ujrzał niziutką kobietę po pięćdziesiątce. Jej twarz pokryta była zmarszczkami, oczy jednak mówiły, że w tej kobiecie wciąż jest młodzieńczy duch. Była ubrana skromnie, ale z klasą.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 564
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Rynek

Postprzez Ryuunosuke » 7 lip 2018, o 14:21

Tylko ktoś kto nie miał nigdy do czynienia z mieczem możepomyśleć, że zaciśnięcie dłoni na rękojeści od razu oznacza gotowość do ataku. Ten obdartusz nijak nie przeszkadzał Ryuunosuke, nie zagrażał mu też w żaden sposób, więc cięzko byłoby oczekiwać, że samuraj nagle wyciągnie swoje tachi i zacznie go ciąć, gdy ten się tylko zbliży. Zaciśnięcie dłoni na rękojeści było wyrazem irytacji. Samuraj sam wywodził się z niższej warstwy społecznej, ale nie miał zamiaru do niej wracać. Wiedział, że jakikolwiek z biedotą będzie mu przypominał o jego przeszłości, a tę chciał zostawić za sobą. I oczywiście fajnie mówić o pustych frazesach w stylu "szata nie zdobi człowieka", kiedy świat wygląda całkowicie inaczej. Ludzie najpierw zwracają uwagę na prezencję. To ona sprawia, że ktoś chce z Tobą porozmawiać, to za jej sprawą ludzie są dla kogoś mili lub niemili, to właśnie ona jest główną przyczyną popularności czy posłuchu. Człowiek lubi być opanowywany przez proste rzeczy, a tak się akurat składa, że piękno i strach są dwoma najprostszymi sposobami na zawładnięcie ludźmi. Jeśli ktoś mówi, że liczy się wnętrze, to jest zwyczajnym bałamut, bo to dopiero liczy się na drugim planie.
Tak, jak samemu Ryuu nikt nie szczędził nawet chwili czasu kiedy był na dnie, tak samo sam Ryuu nie zamierzał robić tego samego komukolwiek, dopóki nie wyciągnie z tego jakichś profitów. W tym momencie podchodzenie do bezdomnego wydawało mu się strzałem w stopę, więc zwyczajnie tego nie zrobił, czekając na lepszą okazję. I ta, na szczęście, zjawiła się zaraz za rogiem. Oczywiście w przenośni, bo Ryuu nigdzie się nie ruszył. Do jego uszu dotarł kobiecy głos, który od razu sprawił, że wyrwał się z letargu. Sława i kobiety! O to mu chodziło. Niestety po szybkim obrocie zorientował się, że zapewne nie dostanie ani tego, ani tego. Kobieta miała swoje lata, na jakąś szczególnie ważną nie wyglądała, ale i tak prezentowała się lepiej, niż ten obdartus przed chwilą. Jeśli miał mieć okazję na jakiekolwiek pieniądze, to musiał odezwać się teraz. Nie było czasu na dłuższe marudzenie pod nosem.
- Hai, hai. Kozuki Ryuunosuke do usług. Czego Pani potrzeba? - zapytał z wymuszonym entuzjazmem, bo tak naprawdę nie było się z czego cieszyć. Pewnie zagodni go do przenoszenia jakichś ciężarów czy pracy w polu, ale kiedy czlowiek ma przy duszy parę groszy, to od razu inaczej spogląda na świat. Tym właśnie pocieszał się młody samuraj - mamoną.
Ryuunosuke
 

Re: Rynek

Postprzez Rika Kari Matsubari » 8 lip 2018, o 08:31

Misja rangi D - Ryuunosuke
Rika Kari Matsubari
5


Ryu zareagował błyskawicznie. Wiedziony marzeniami o sławie i kobietach tylko dla siebie oczekiwał może trochę za dużo, ale kto to tam wie. Koniec końców z tego właśnie powodu działał tak szybko. Słysząc głos kobiety pierwsze myśli pojawiły się co prawda tam, na dole, ale impuls w mgnieniu oka (a właściwie, to szybciej) przebiegł do głowy, a tam zakręcił się chwilę i skierował w drogę powrotną, by nadać rozkazy swoim mięśniom. Odwrócił się i…
No cóż. Od czegoś trzeba przecież zacząć, nie? Szybko odrzucił myśl o wspomnianych kobietach i wiecznej sławie. Był przecież głodny, a ta sytuacja to i tak szczęśliwe zrządzenie losu. Nauczony doświadczeniem, a widział przecież, jak chętni do pracy oblecieli wcześniej kupca, nie zamierzał długo czekać. Z tyłu głowy tliła się również myśl, że wielu takich szans może nie dostać.
Samuraj starał się sprawić wrażenie entuzjastycznie nastawionego do pracy, z czego sam przez się wyłania się podtekst pracowitości. Nie trzeba zresztą wiele tłumaczyć tym, co żyją choć parę lat. Entuzjazm kojarzy się z dobrem. Trochę szkoda, że musisz się do tego zmuszać, samuraju. Ale i tak – dobra robota!
Tylko... Czy podziałało to na stojącą przed nim kobietę? Jej mina na pewno tego nie zdradzała. Zmierzyła wzrokiem wysokiego mężczyznę, zatrzymując się nieco dłużej na jego broni. Nie odezwała się jednak słowem. Zupełnie nic. Wielu pewnie poczułoby się tym urażonych, ale skromna pani nie miała tego na celu. Nie była to również oznaka pogardy, ani nic z tych rzeczy. Najzwyczajniej ilekroć przyjmowała do pracy, zwalało się multum ludzi i nie miała czasu porozmawiać z każdym. Niedługo otwierają, nie ma czasu na zwłokę.
Za plecami Ryu wyrastali kolejni potencjalni kandydaci, którzy prawdopodobnie właśnie kierowali się za ogłoszeniem pracy. Kobieta nie omieszkała się im przyjrzeć, choć czasu poświęciła im mniej więcej tyle, co samemu Ryu. Naturalnym odruchem jest podążanie za czyimś wzrokiem. Jeśli Ryu zrobi tak samo, ujrzy gromadę ubogich ludzi, z których część przemierzała deptak jak zombie. Cóż, nie nadają się. W ubogich warstwach, w których żył Ryuunosuke niewątpliwie wygląd i parę grosze wiodło prym w hierarchii wartości. Wartości wyższe zyskują na znaczeniu dopiero, gdy pieniążki pozwalają nam na stabilne utrzymanie. Niechaj wszyscy kiedyś tego doświadczą.
Kobieta pierwszy raz się uśmiechnęła. Jej uroczy uśmiech z dołeczkami mógł zasługiwać na miano profesjonalnego. Czymże może się ona zajmować?
-Masz pracę, młodzieńcze. Idziemy. To niedaleko stąd. – odwróciła się i ruszyła w przeciwnym kierunku. Ryu był teraz kawałek za nią. To od samuraja zależy, czy dołączy do nowej szefowej, czy potulnie pójdzie dwa kroki za nią.

// To nie do końca tak, że nikt nigdy nie poświęcił Ci czasu, kłamczuszku! :P
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 564
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Rynek

Postprzez Ryuunosuke » 9 lip 2018, o 00:26

Trochę fałszywego uśmiechu w życiu było potrzebne. Ludzie lubią czuć się doceniani, więc czasem Ryuunosuke robił taki delikatny ukłon w ich stronę. Oczywiście robił to tylko wtedy, gdy mógł miec z tego jakieś wymierne korzyści tak, jak i było to w tym przypadku - praca za odrobinę entuzjazmu. Grosz nigdy nie śmierdział, więc sposób jego zarobienia nie był do końca taki ważny. Nie oznaczało to jednak, że Ryuunosuke zrobiłby dla niego wszystko, bo nadal istniały dla niego zajęcia, których wykonania w życiu by się nie podjął. W tym miejscu wielu ludzi pomyślałoby od razu, że chodzi tutaj o problemy na podlożu moralnym. Nic bardziej mylnego! Zwyczajnie niektóre zawody nie przystoją tak dumnemu samurajowi jak białowlosy. Dlatego też Ryuunosuke miał drobne obawy związane ze zleceniem od staruszki. Powiedziała, że go przyjmuje, ale nie powiedziała do czego. Miał zbierać robaki? Zabawiać młode panny? Czesać owce? Dobrze byłoby wiedzieć wcześniej.
- Więęęccc... - zaczął, rozglądając się jeszcze dookoła, żeby podczas tej krótkiej przechadzki wchłonąć jeszcze trochę widoków w Shigashi - Do czego się tak w zasadzie zgłosiłem? Praca w polu? Przeprowadzka? - rzucił na wiatr dwa losowe zajęcia, które kojarzyły mu się z siłą fizyczną. To chyba na tej podstawie staruszka wybierała pracowników. W końcu Ryuunosuke był dość postawnym mężczyzną, a miecz przy jego biodrze sugerował, że praca ciałem mu nieobca. Skoro to on dostał tę pracę to pewnie przez to. Drugim wyjściem mogła być jeszcze uroda, którą bialowłosy trochę grzeszył. Do tej pory nie wiedział po kim tak naprawdę ją odziedziczył, ale najwyraźniej matkę w przybytku musiał odwiedzić jakimś cudem ktoś przystojny. Szczęście, że akurat z tego osobnika począł się Ryuunosuke.
Ryuunosuke
 

Re: Rynek

Postprzez Kaze Tetsu » 9 lip 2018, o 15:42

Mając jeszcze nieco czasu, Tetsu postanowił pozwiedzać lokalny rynek. Poszukiwania w bibliotece zakończyły się fiaskiem, więc może u kupców będzie miał więcej szczęścia.
Mnogość stoisk i oferowanych produktów zachwycała. Tyle nowości, zaczynając na tak codziennych rzeczach jak przyprawy, idąc dalej przez zwierzęta, stroje, ozdoby aż na broniach kończąc. Młody shinobi jedynie jęknął w duchu. Stan sakiewki był stanowczo za ubogi, jak na to ile rzeczy wprawiało go tutaj w zachwyt. Trudno, trzeba się będzie powstrzymać, pomyślał.
Tetsu wrócił więc do przeglądania stoisk jedynie za absolutnie potrzebnymi przedmiotami. I tym czego szukał najbardziej. Jakiegoś leku, który byłby w stanie przywrócić siły jego matce.
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 15:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość