Rynek

W osadzie można odnaleźć wszystkie jednostki organizacyjne konieczne do normalnego trybu życia. Można tu odnaleźć szpital, restauracje, sklepy z różnymi towarami, a także gorące źródła bądź arenę.

Re: Rynek

Postprzez Yuushi » 8 wrz 2018, o 12:26

Podekscytowany Yuu szedł umiarkowanym krokiem, kierując się w stronę rynku. Droga minęła mu przyjemnie, na rozmyślaniu o tym, co takie się dziś wydarzy i jaka będzie w tym jego rola. Na ulicach osady Shigashi było miejscami tłoczno, aczkolwiek Tamura przez ostatni rok zdążył już przyzwyczaić się do takiego stanu rzeczy, mimo iż wcześniej mieszkał w znacznie mniej zaludnionych okolicach. Po pewnym czasie jego oku ukazał się rynek. Pierwszym co zdołało przykuć jego uwagę był zapach smażonego mięsa, od razu pociekła mu ślinka, w końcu nic jeszcze dzisiaj nie zjadł. Podszedł do jednego z straganów, na którym znalazł całą paletę mięs, a dodatkowo wszystkie wydawały mu się wyglądać smakowicie. "Wezmę te i tamte, wołowinkę też, a ta dziczyzna tutaj wygląda jeszcze pyszniej, biorę! Spróbować jeszcze tej sarniny, czy może ten zając będzie lepszy?" Młodzieniec stał przed wystawą i przyglądał się raz jednym, a raz innym mięsiwom, wybierając w głowie te, na które miał ochotę.- Sprzedawco zapakujcie mi tę sarninkę, trochę tej wołowiny, bardziej przypieczony kawałek. Jeszcze połowę tego zająca i trochę tego. - zaczął wymieniać, wskazując poszczególne mięsa, z czego ostatnim z nich był drób. Z wszystkich wymienionych przez niego rzeczy utworzył się całkiem spory pakunek. Tamura od zawsze miał duży apetyt i potrafił zjeść duże ilości jedzenia, w końcu i tak wszystko spalał podczas treningów, czy od roku - zadań od Rodziny. Wyjął mieszek z kieszeni.- Ile płacę? - zapytał, by następnie wydzielić odpowiednią sumę Ryo. - Wiesz może gdzie mogę zakupić wyroby ceramiczne? - spytał, gdyż chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, w końcu miał zadanie do wykonania.
Yuushi
 

Re: Rynek

Postprzez Sumairu Abe » 8 wrz 2018, o 20:04

Obrazek
"Zapałki"
{Yuushi Tamura - Misja rangi D}
5/15

Nic dziwnego, że dałeś się skusić na tak pysznie wyglądające i pachnące towary. Nie dało się przejść obok tego obojętnie, nie mówiąc już o tym, że faktycznie dziś nic nie jadłeś.
-Masz szczęście młodzieńcze...Dziś zjesz na koszt firmy. - odpowiedział sprzedawca z podejrzanym uśmieszkiem, gdy podawał Ci torbę z zapakowanymi wyrobami mięsnymi. Zapach zrobił się jeszcze bardziej intensywny niż wcześniej. Teraz mogłeś już być przekonany w stu pięćdziesięciu procentach, że nie pożałujesz tego zakupu. No właśnie... Na pewno nie pożałujesz, bo nie dość że się najesz i dodasz rozkoszy swojemu podniebieniu, to i bez rachunku się obejdzie. Uśmiech sprzedawcy był bardzo nienaturalny, a jego oczy nakierowały Cię na kartkę położoną tuż przy torbie z jedzeniem.
-Smacznego, młodzieńcze. - pozdrowił Cię i zaczął obsługiwać kolejnego klienta, który tak jak i Ty, został zwabiony kuszącymi i nieziemskimi zapachami. Od razu zwróciłeś uwagę, że sytuacja zdaje się być zbyt podobna do sytuacji sprzed kilkunastu minut nad rzeką. Skinąłeś głową i zabrałeś to co swoje przechodząc zwinnym krokiem do zapoznania się z kartką i prawdopodobną wiadomością w niej zawartą.

Smacznego, młodziku. Czas przejść do prawdziwego zadania. Jak skończysz czytać tę notatkę to po Twojej lewej ujrzysz wysokiego mężczyznę w czarnym kapeluszu. Kiedy ruszy, Ty ruszysz za nim. Zachowaj naturalną odległość i nie nawiązuj z nim kontaktu. Po prostu za nim idź. Zaprowadzi Cię do miejsca docelowego tej misji. W okolicy rynku znajduje się niewielka kamienica, a w niej - mieszkanie, w którym znaleźć będziesz musiał notatki prowadzone przez jednego ze zdrajców naszej rodziny. Gość jest bardzo nieostrożny i na pewno nie będziesz miał żadnych problemów, aby znaleźć te dokumenty. Gdy już to zrobisz... spalisz je i w spokoju zajmiesz się swoim mięsem. Powodzenia.
~ Kieł


Chyba obejdzie się bez stoiska z ceramiką... Wszystko wydawało się być dziwne i zakręcone. Fakt, że rodzina miała wszystko zaplanowane i ukartowane. Oczywiście spojrzałeś się w lewo. Mężczyzna o dość szczupłej budowie, ubrany w czarny płaszcz i czarny kapelusz stał odwrócony plecami jakieś pięć metrów od Ciebie. Nie minęło nawet pięć sekund, a mężczyzna zaczął iść przed siebie, w stronę wspomnianej w liście kamienicy. Chmury dalej głębiły się w szarości nieba, a wiatr się wzburzał. Deszcz powinien niebawem lunąć na całe Shigashi no Kibu.


Avatar użytkownika

Sumairu Abe
 
Posty: 117
Dołączył(a): 9 lip 2018, o 01:51
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: -Spięte brązowe włosy,
-Całkiem szczupły i wysoki,
-Brązowo-bordowe kamishino oraz oliwkowe hakama.
Widoczny ekwipunek: -Dwie katany przywiązane białym Obi tuż przy lewym biodrze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5874&p=90400#p90400
GG: 65539111
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Yuushi » 9 wrz 2018, o 15:35

Czego można oczekiwać pytając o drogę zwykłego przechodnia, czy [jak w tym przypadku] randomowego sprzedawcy? Otóż tego, że skieruje nas w daną stronę, lub nie będzie znał drogi do lokalizacji, która obecnie nas interesuje. Tego też oczekiwał młody Tamura. Stało się jednak coś niespodziewanego, gdyż to właśnie sprzedawca smażonego mięsiwa okazał się być kontaktem. "Czyli to stoisko z ceramiką było tylko hasłem? Cudownie! Przynajmniej nie będę musiał go szukać, no i dostałem jedzonko za darmo! Codzienne mini-zwycięstwo zaliczone." uśmiechnął się do własnych myśli, chowając mieszek do kieszonki.- Dzięki Staruszku, będę wpadał częściej. - powiedział ucieszony i odebrał pakunek, wraz z kartką, następnie uśmiechnął się raz jeszcze, odwrócił i ruszył przed siebie wolnym krokiem. Będąc już nieco oddalony od stoiska, przy którym przed chwilą był, przystanął i rozłożył kartkę, by móc przeczytać zawartą w niej treść."No tak, wiedzieli, że nic jeszcze nie zjadłem, oraz że przez to będę chciał kupić coś do jedzenia. No i gość po mojej lewej jest od nas. Co tu się od...?" przyswajając wiadomość Yuu był coraz bardziej zaskoczony tym, z jaką łatwością Czerwony Smok może przewidzieć i ukartować daną sytuację. Wszystko pięknie, nasuwało się tylko jedno pytanie: "Po cholerę tyle zachodu dla jednej Łuski i nieudolnego zdrajcy?! Skoro go wykryli, wystarczyło wysłać jednego z Pazurów. Chyba, że to jakiś test? Może chcą mnie sprawdzić? Proszę bardzo, w końcu w tej Rodzinie nie mamy przed sobą tajemnic." Po wewnętrznym monologu Yuu kątem oka ujrzał, że wskazany w wiadomości mężczyzna ruszył, odczekał więc krótką chwilę i jakby nigdy nic ruszył za nim, chowając kolejną kartkę do kieszeni. Oczywiście zachowywał odległość kilku-kilkunastu metrów, dopasowując też szybkość kroku, do szybkości kroku jego przewodnika. Czuł teraz przedsmak nadchodzących wydarzeń i podobało mu się to uczucie.
Yuushi
 

Re: Rynek

Postprzez Sumairu Abe » 10 wrz 2018, o 10:01

Obrazek
"Zapałki"
{Yuushi Tamura - Misja rangi D}
7/15

Mężczyzna nie zatrzymywał się nawet na chwilę. Po prostu szedł pewnym krokiem przed siebie. Nie odwracał się, nie rozglądał - szedł. Nagle zagrzmiało. Niebo zrobiło się jeszcze bardziej szare, a ludzie znajdujący się na rynku zaczęli patrzeć się w górę i szukać na niebie momentu, w którym zacznie spadać na nich deszcz. Jak na razie nie padało, ale można było już odczuć napieranie duchoty zwiastujące ulewę.

Wszystkie te zbiegi okoliczności, a raczej dokładne ukartowanie całej misji wprowadzały Cię w klimat funkcjonowania rodziny jeszcze bardziej. Twoja pierwsza myśl podczas czytania listu była jak najbardziej słuszna. Po co tyle zachodu i planowania dla kogoś o Twojej pozycji i doświadczeniu w rodzinie? No właśnie... Może pomimo hierarchii, sam fakt że jesteś częścią rodziny sprawia że warto jest się dla Ciebie starać i nie umniejszać Twojego wkładu w osiągnięcia i życie w rodzinie. Z drugiej strony... może to tylko pokazuje jakie przekręty i plany tworzone są 'na górze'. Może zaplanowanie takiej serii zdarzeń jak podczas Twojej misji to kwestia chwili dla doświadczonych członków rodziny i nie jest to jakimś wielkim wyczynem. Intrygujące, prawda?

Twój 'przewodnik' kroczył wciąż bez chwili zwątpienia, ani żadnej innej ludzkiej reakcji. Ludzie na rynku powoli zbierali się do swoich domów i mieszkań, gdyż deszcz wisiał już gotowy nad głowami zebranych w całym Shigashi.
Dopiero po dłuższym spacerze przez rynek, mężczyzna dotarł do rozwidlenia i skręcił w prawą odnogę ulicy.

Avatar użytkownika

Sumairu Abe
 
Posty: 117
Dołączył(a): 9 lip 2018, o 01:51
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: -Spięte brązowe włosy,
-Całkiem szczupły i wysoki,
-Brązowo-bordowe kamishino oraz oliwkowe hakama.
Widoczny ekwipunek: -Dwie katany przywiązane białym Obi tuż przy lewym biodrze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5874&p=90400#p90400
GG: 65539111
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Yuushi » 12 wrz 2018, o 16:01

"Jeszcze tylko chwilka, za niedługo będę mógł to zrobić. Po prostu o tym nie myśl." Yuu ciągle powstrzymywał się w myślach, jednak ta jedna rzecz nie dawała mu spokoju. Szedł w ślad za swym "Przewodnikiem", gdy po raz kolejny usłyszał ten niepokojący i złowieszczy odgłos. "Aaa...! Nie dam rady, nie wytrzymam tego napięcia! Muszę, po prostu muszę to zrobić!" Rozpakował i skosztował pieczonego mięsiwa z szybkością i gracją godną członka klanu Akimichi. W zaledwie kilkanaście sekund zdążył pochłonąć kilka pomniejszych kawałków mięsa, a było tego więcej. I tak oto burczenie w jego brzuchu przemogło siłę woli. *Gdzieś w odmętach wyobraźni* Trójka zakapturzonych, siedzących na dachu osób obserwuje cały przebieg egzaminu, szepczą coś do siebie, jedna z nich się nawet śmieje. Wielkie Trio Smoczego Juri wystawia ocenę za profesjonalizm 1-1-1. Nie przechodzisz dalej! *Powrót* Młodzieniec poczuł chłód, a po plecach przeszły go ciarki, jakby wyczuł czyjąś obecność. Rozejrzał się i na szczęście nikogo nie zauważy, czyżby tylko złe przeczucie? Miał taką nadzieję.Na niebie zbierały się deszczowe chmury, zapowiadając soczystą ulewę. Z tego też powodu rynek powoli zaczynał świecić pustkami, gdyż ludzie kierowali się do swych domostw, czy innych budynków, które mogły schronić ich przed deszczem. Yuushiemu było wszystko jedno, czy dziś zmoknie, liczyło się tylko wykonanie zadania. I jedzonko! Wraz ze skrywającym swą tożsamość członkiem rodziny Akiyama, szli przed siebie, mijając kolejne stragany. Trochę to zajęło, więc czarnowłosy zdążył już wszamać wszystko, co dostał od sprzedawcy. W końcu dotarli do rozwidlenia dróg, a Przewodnik skręcił w jedną z możliwych dróg, na prawo! W tym czasie Yuu był kilkanaście metrów przed rozwidleniem, gdy do niego dotarł trzymając się ściany budynku (~O ile takowa tam była, bo widzę to tak, że wychodzą już z rynku), wyjrzał zza ściany w ów uliczkę. Oczywiście ruszając dalej, jeżeli tylko dojrzał mężczyznę. Czyżby kierowała nim przezorność?
Yuushi
 

Re: Rynek

Postprzez Sumairu Abe » 14 wrz 2018, o 01:03

Obrazek
"Zapałki"
{Yuushi Tamura - Misja rangi D}
9/15

Twoim oczom ukazała się sylwetka przewodnika, a w tle wspomniana wcześniej kamienica. Mężczyzna szedł wzdłuż budynków, a gdy minął drugie drzwi sięgnął do kieszeni swojego płaszcza i wyrzucił kartkę papieru tuż przed wejściem. Twój przewodnik nie zatrzymywał się i szedł dalej. Wydawałoby się, że tu właśnie kończy się jego zadanie i rzuconym świstkiem papieru wskazał Ci mieszkanie do którego będziesz musiał się dostać.

Dookoła nikogo nie było. Żadnych potencjalnych świadków włamania, czy też pilnie szpiegujących sąsiadów w okiennicach. Tylko Ty i znikający już powoli mężczyzna. Na kartce nie było nic poza całkiem przyzwoicie narysowanym czerwonym smokiem. Ktoś musiał się napracować, by uzyskać taki kolor i takie szczegóły na byle jakim świstku papieru. Świstku wyrzuconym beznamiętnie na ziemię.


Nie miałeś żadnych instrukcji poza tymi z poprzedniej wiadomości. Twoim zadaniem jest teraz dostanie się do środka mieszkania. Nie było żadnego przejścia na tyły budynku, więc musiałeś wykombinować wejście od przodu. W ręku wciąż trzymałeś pakunek ze swoimi smakołykami, które powoli wygrywały z Twoim głodem.

Avatar użytkownika

Sumairu Abe
 
Posty: 117
Dołączył(a): 9 lip 2018, o 01:51
Wiek postaci: 19
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: -Spięte brązowe włosy,
-Całkiem szczupły i wysoki,
-Brązowo-bordowe kamishino oraz oliwkowe hakama.
Widoczny ekwipunek: -Dwie katany przywiązane białym Obi tuż przy lewym biodrze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5874&p=90400#p90400
GG: 65539111
Multikonta:

Re: Rynek

Postprzez Shikarui » 19 sty 2019, o 15:17

Wyprawa B
It's a real fine day at the black parade and I swear it won't cost much.
Obrazek
1

Pięknie wyglądało miasto, które żyło. Nie to spowite płomieniami, nie te przeżarte koszmarem wspomnień. Po prostu żywe, nowe. Odwiedzane gdzieś po drodze, chociaż, powiedz sobie szczerze - po drodze ci wcale nie było. Nie było ci też śpieszno do domu, w którym śliczna dziewczyna czekała z obiadem, prawdopodobnie nie przesoloną zupą. Gdzie nie było przyjaciół, pies został oddany przyjacielowi, a ty? Zostałeś z tym, co kochałeś najbardziej. Z samym sobą, Przyjacielu. Pięknie wyglądało miasto spowite dymem uciekającym z kominów. Nie dało się porównać panujących tutaj temperatur do Yinzin, tym bardziej Hyuo, było zdecydowanie cieplej, a z uwagi na wiosnę, która na dobre rozgościła się na tym padole nędz i uniesień, nawet pokusiłabym o śmiałe stwierdzenie, że tym życiem można było się zarazić. Jak chorobą, grypą, ospą. Przejmowałeś na siebie wolę i tętnienie serca, więc twe serce napędzało rytm żył. Buzowało, nakręcało i dyktowało swoje własne warunki, żeby nie siedzieć w jednym punkcie, całkiem martwym, jak martwa była natura na martwych obrazach, ruszyć się, być! Do będącego miasta przybył samuraj, który bardzo lubił być. Jak chyba każdy, kto wkraczał do tego miejsca.
Shigashi no Kibu różniło się od swoich bliźniaków. Od tego jednego szczególnie, z którego zostały tylko połamane zapałki i kupka kamyczków rzucona przez dzieci na zatracenie. Większe od Ryuzaku no Taki, ale nie cieszyło oka bogactwem jak one. Ulice nie spływały tu złotem, a mieszkańcy bardziej pasowali do tego, co uznałbyś za miejską normę - stanowili całkowitą mieszankę warstw społecznych, od tych najbiedniejszych, przepychających się ulicami w prostych, lnianych ciuchach, po eleganckie panie z parasolkami i panów w kimonach, którzy im towarzyszyli. Broń była tu na porządku dziennym. Gdzie nie zawędrowało twoje oko, widziałeś ostrze przy bokach, na plecach, a żadne z nich nie próbowało się nawet ze swoim orężem kryć. Za to czego nie było widać to strażników odzianych w zbroje, w których stali odbijałoby się drugie słońce. Rozciągnięte przy linii domów płachty ponad wejściami zapraszały do zanurzenia się pod nimi, zagłębienia do przybytków, odwiedzenia knajpki takiej a takiej, tej a tej herbaciarni, skorzystania z usług tego a tego wróża. Zakup nowe kimono, skorzystaj z usług przepięknych gejsz, daj się oczarować zaklinaczom węży. Pogoda sprzyjała temu, by cieszyć się tym wszystkim, wśród zapachów pyłu, kadzideł, miejskiego rynsztoku i dymu z kominów. Ten ostatni chylił się ku dołowi, oo, niedobrze. Chyba więc niedługo zacznie padać. Nawet jeśli teraz niebo było całkowicie błękitne i tylko pojedyncze, drobne, rozciągnięte, białe obłoki przesuwały się leniwie po tym prześcieradle rozwiniętym nad ludzkimi głowami. I te motyle. Motyl. Motyle... Uderzające skrzydłami, jakby od tego wcale nie miało zależeć ich życie. To nie było być albo nie być. To był ich całkiem dobry dzień na tej miejskiej paradzie. Brązowe włosy, czarne, blond, blond, brąz, brąz.
Niebieska pastela.
Motyle uciekły do tej, której włosy, proste i aksamitne, malowane były niebieską pastelą, a której bok twarzy był dla ciebie rozpoznawalny, gdy idąc rozglądała się na boki, nie śpiesząc dokądkolwiek, nie bojąc o cokolwiek.
Huh, jedna z wielu, prawda?
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1211
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Rynek

Postprzez Seinaru » 19 sty 2019, o 17:15

To fakt, miasto nie robiło takiego wrażenia jak Ryuzaku, choć Seinaru dostrzegał w tej skromności inny urok. Cała metropolia żyła po prostu w innych warstwach społecznych, niż jej kupieccy bliźniacy i samurajowi wydawało się, że tutaj bliżej mu jest do zwykłego człowieka, niż gdy znajdował się w Ryuzaku. Uliczne przekupki, grajkowie, naciągacze, wszyscy tworzyli tutaj nieprzyjemny dla ucha zgiełk, ale jakże dobrze komponujący się z panoramą Osady, która nie świeci na mapie złotymi literami, a mimo to życie tutaj nie płynie wolniej czy smutniej. Za wcześnie było na podniosłe hasła, że ludzie znaleźli swoje szczęście w biednym życiu, bo tak naprawdę cały czas poznawał, chłonął i nie do końca wiedział, na czym tutejszy świat stoi. Zdziwiła go, ale również szybko ośmieliła powszechność broni dookoła. Do tej pory to on był tym wyróżniającym się dziwakiem, który chodził uzbrojony nawet na ramen. Tutaj natomiast, fakt że praktycznie przy co drugim pasie widać było chociażby tanto sprawił, że łatwiej było mu wtopić się w tłum i chyba nieco mniej rzucać się w oczy. Cóż, nie myślał na razie o tym czym jest to spowodowane, że w takim razie musi być tu większa przestępczość, kary egzekwowane na miejscu, czy jest jeszcze jakiś inny tego powód? Zamiast skupiać się na przyczynach wolał jednak chłonąć to co jest tu i teraz, czyli zawieszał oko na praktycznie wszystkim co mijał i co pachniało zachęcająco, choć nie zawiesił się na dłużej przy żadnym straganie. Bardziej oglądał niż kupował, bo przecież nic stąd nie było mu potrzebne do szczęścia.
O, i motylek.
Mignął mu przed oczami, obleciał jego głowę dookoła, zanim Kei nadążył za nim wzrokiem. Motylek w środku miasta jest dość nietypowym widokiem, dlatego ten przykuł uwagę Seinaru. Nie, chłopak nie był w żaden sposób podejrzliwy co do obecności tego stworzonka tutaj. Na jego widok uśmiechnął się i humor natychmiast mu się poprawił... taki mały, słodki, ładny, niebieski. Gdy od niego odleciał, Kei powiódł za nim wzrokiem, aż zobaczył, że barwa skrzydeł motyla ginie na tle włosów kogoś z tłumu. A więc to są jej tresowane motylki? Nooo... przechadzał się już dłuższą chwilę i widział różne dziwności na tym ryneczku, ale treserki motyli to nawet tutaj ze świecą szukać.
- Proszę pani! Proszę pani! - Zaczął krzyczeć będąc za nią i przeciskając się przez tłum, aby ją dogonić. Tylko właściwie po co? Aby poznać tajemnice tresury motyli, to jasne.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1375
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj, Ukog

Re: Rynek

Postprzez Shikarui » 20 sty 2019, o 11:47

Wyprawa B
It's a real fine day at the black parade and I swear it won't cost much.
Obrazek
3

Jak ćmy do płomienia, tak przylgnęły motyle do chudej sylwetki idącej paręnaście metrów przed tobą. Czasem traciłeś ją z oczu, kiedy ktoś przesunął się akurat przed twoim polem widzenia, przysłonił widok. Trzy motyle o jasnych, delikatnych skrzydłach, zatańczyły nad głową kobiety po okręgu, jeden za drugim, trzy wiedźmy na sabacie, a pod nimi czuwała Kirke. Wyglądały jak aureola nad głową delikatnego anioła zesłanego do miasta codzienności. Nie byłbyś przecież sobą, gdybyś gotów był w to uwierzyć. Jednowymiarowe spojrzenie trzymające się rzeczowości, kluczowości. Realizm. Motyle zakrążyły po okręgu, przesuwając się razem z tą, która była ich kwiatem, nim wylądowały na jej cienkich jak pajęcze nici włosach. To, co z początku wydawało się kwiatem, mogło być rosiczką. Włosy niewiasty nie uniosły się, nie pożarły delikatnych stworzeń, nie wysunęła się spomiędzy nich czarna wdowa, zadowolona z tego, że naiwne stworzenie złapało się w jej lepką sieć. Nadal składały to rozkładały skrzydła, ale nie były już chętne do poderwania się do lotu. Były takie miejsca na tym świecie, gdzie było po prostu bezpieczniej.
Twój krzyk niespecjalnie wyniósł się ponad tłum. Zatrzymał się, zagubił. Utonął. Nie dosięgnął chyba swojego celu, za to zwrócił uwagę kilku pań i panienek wokół ciebie, które obejrzały się na twoją osobę - rozejrzały w ogóle, niepewne, skąd pochodzi nawoływanie i przede wszystkim - do kogo jest skierowane. Przesuwanie się w przód nie kosztowało aż tak wiele. Kilku rozepchniętych na boki ludzi, kilka "hej, uważaj!", oburzonych spojrzeń i niezadowolonych min. Minąłeś ich, anonimowi w tłumie, oni zapomną, ty zapomnisz, może przy obiedzie wspomną tego chama, który rozpychał się, jakby ulica należała do niego. Im dalej tym więcej ludzi było zainteresowanych - i w końcu ta, która była obiektem twojego zainteresowania, przez wzgląd na zdolności tresowania motyli ofc, również pobłogosławiła cię swoim spojrzeniem. Miała porażająco jasne oczy. Dwa jasne punkty, błękitne księżyce, w których utknęły dwie czarne wysepki, wokół których, jak dzikie płatki kwiatków, rozwijały się pudrowe wstęgi. Nie od razu te oczy, okolone jasną, gęstą linią rzęs, natrafiła na twoją osobę, ale odnalazła cię bardzo szybko. Z jej strony nastąpiła chwila bezruchu i skupienia, z twojej był ruch... i w końcu znalazłeś się przed nią.
Kobieta nie była niska, ale nie była też powalająco wysoka. Miała naprawdę długie, zgrabne nogi, podkreślone dobrze dopasowanymi spodniami, które opinały jej uda i łydki, ale Matka Ziemia odmówiła jej powalających, kobiecych kształtów i kuszących wcięć w talii. Złośliwi powiedzieliby o niej "płaska deska". Ubrana była w ciemniejsze ciuchy, przecinane niebieskimi i białymi dodatkami. Dopasowany do temperatury, okalał ją czarny płaszcz, który miał za zadanie chronić przed zimnem, a który przysłaniał większą część jej ubioru. Jej długie, proste, równo przycięte włosy, sięgały jej do pasa. Czoło skryte miała pod równo przystrzyżoną grzywką. Dwa dłuższe pasma, sięgające obojczyków, spływały po jej skroniach, jeszcze przed uszami. Nie odezwała się nawet słowem, wpatrując w twoją osobę.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1211
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Rynek

Postprzez Seinaru » 21 sty 2019, o 10:38

Z niewielkim trudem udało mu się w końcu do niej dotrzeć. Kilka razy myślał nawet, że zaraz zniknie mu za czyimiś plecami lub barkiem i nie da rady z powrotem namierzyć jej w tłumie, lecz ostatecznie była to pogoń bez historii. Fruwające wokół niej motylki były jak balonik z helem przyczepiony nad głową, w miarę dokładnie wskazywały jej położenie. Kei nie pomyślał jednak o najważniejszym. Co powie, gdy już ją dogoni? Chwilowa fascynacja ustąpiła teraz trzeźwemu myśleniu i dotarło do niego, że z nieznajomą na pewno nie znajdą żadnych wspólnych tematów. Tym bardziej utwierdził się w tym przekonaniu, gdy ta odwróciła się i stanęli twarzą w twarz, przez chwilę niezręcznie milcząc. Na pierwszy rzut oka... była ładna, choć spod płaszcza niewiele było widać. Mimo to jej twarz wydawała mu się znajoma? I te motylki... jedyną sytuację, z której je kojarzył, to ta przygoda na Teiz, którą przeżył zaraz po dobiciu do wyspy po raz pierwszy.
- Dzień dobry. Ładna dzisiaj pogoda. - Wypalił jak głupi. Powiedziałby to samo nawet gdyby stali po kolana w błocie w marznącym śniegu z deszczem.
- Ja przepraszam... ale w sumie... nie wiem czy nie pomyliłem Panienki z kimś. Czy Panienka bywa czasami na Teiz? To taka wyspa na wschodzie, trochę bardziej na północ. - No, jeśli tak to musiała mieć bardzo dobry powód aby wędrować turystycznie przez pół świata.
- Zaintrygowały mnie tylko te motylki, bo wyglądają jakby były tresowane, albo jakby miała Panienka coś we włosach. Jakieś kwiatki albo cuś... - Podrapał się po głowie tak jak robił to w towarzystwie prawie każdej ładniejszej dziewczyny przed sześćdziesiątką. Był zestresowany i właśnie w tym momencie skończyły mu się tematy do rozmowy, zupełnie tak jak przewidywał.
- Seinaru jestem. Seinaru Kei, pasterz. - Wyciągnął dłoń.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1375
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj, Ukog

Re: Rynek

Postprzez Shikarui » 23 sty 2019, o 12:05

Wyprawa B
It's a real fine day at the black parade and I swear it won't cost much.
Obrazek
5

Jak to dobrze, że dzień naprawdę był ładny. Tchnący zalążkami wiosny, a wiosna, jak powszechnie wiadomo, była czasem rozkwitu. Zarówno roślin jak i miłości. Między dwójką ninja, którzy stanęli naprzeciwko siebie, nie kwitło nic. Brakowało uderzenia serca, impulsu, który pchałby dalej. Były za to magnetyczne motyle. Zniknęły sprzed oczu samuraja tak jak obawiał się, że zniknie dziewczyna, za którą podążał. Przysłonięte przez sylwetkę tej, na której przysiadły, bronione całą jejosobą. Jej blada skóra i pastelowe kolory nie pasowały do tego miasta. Zbyt czyste, żeby zostały zbrukane syfem miasta. Jego błotem, rynsztokiem i potem oblepiającym ludzkie ciała. Za to pasowała do Teiz. Malowniczych pól usłanych ostrymi kamieniami obrośniętymi mchem. Do jodu i huku rozbijanych o strome wybrzeża fal. Tam, gdzie kłębiły się białe chmury, ale wciąż prześwitywał błękit, by oblać świat złotem i rozjaśnić kołyszące się łany zbóż.
Wyglądało na to, ze twoje pierwsze słowa nie zostały zrozumiane. Dzień dobry. Tylko czy dzień był faktycznie dobry? Dla ciebie na pewno, dotarłeś w końcu do miłego miasta, miłego poranka, trafiłeś na miłą ulicę pełną miłych motyli. Wszystko to w tym mieście szarlatanów. I chociaż samo "Dzień dobry" było zrozumiałe, to drugie zagajenie już sprawiło, że odpowiedź się nie pojawiła. Nie ta słowna, bo dziewczę, jak na twoje, chyba się zdziwiło. Może nawet zawstydziło, została speszona twoją bezpośredniością. Próżno wypatrywać rumieńców, były tylko uniesione brwi, cofnięcie głowy. You say what? Jaka ładna pogoda?
- Teiz? - Powtórzyła z refleksją. Teiz, Teiz... no ponoć jest taka wyspa, mało popularna, pełna pastuchów i rolników, ale hej - wyspa jak wyspa.- Nie słyszałam. - Zakończyła dyplomatycznie. Nie zastanawiała się nad tym długo, ledwo chwila, by posmakować obco brzmiącą nazwę na języku, przyrównać do tego, co się już słyszało i gdzie się było. Och, to nie ona? Cóż, pomyłki się zdarzają. - To dziwne. Nie spotykam wielu osób o podobnych włosach. - Jej głos pozbawiony był emocji, a twarz wyrażała szczere zainteresowanie. Niemal ten typ naiwnego rodzaju kobiety, która nie wpadnie na to, że ktoś, kto nosi wielką kosę na plecach, może być niebezpieczny, a intencje, z jakimi podchodzi, mogą nie być czyste. Nie była w żadnym stopniu podejrzliwa wobec ciebie, nawet jeśli początkowe zbliżenie ją zdziwiło. Rozluźniła się. Przynajmniej tak było jak na powierzchowne oględziny.
- To miłe. Bo to komplement, prawda? - Wyciągnęła palec. Motyl wysunął się spod jej płaszcza, śnieżnobiały i machnął w powietrzu skrzydłami, by osiąść na jej palcu. - To moi przyjaciele. Nie są tresowani, są po prostu przyjaciółmi. - Wyciągnęła dłoń w twoim kierunku, tą z motylkiem, który grzecznie na niej spoczywał.
- Och. - Zabrzmiała niemal jak lalka, bez emocjonalnie, pusto, w tym, co miało być jakimś rodzajem przejawu zdziwienia. Wyciągnęła lewą rękę, bo prawą miała zajętą motylkiem. - Azuma. Yuki Azuma. - Przedstawiła się. - Czy... powinniśmy spędzić trochę czasu razem, skoro teraz znamy swoje imiona? - Pokazała kciukiem za siebie, na długą ulicę, która jako trakt główny ciągnęła się przez całe miasto, jakby sugerując, że ten początek spotkania wcale nie musi być jego końcem.
Poziom niezręczności wzrastał chyba do maksimum.


Azuma
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1211
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Rynek

Postprzez Seinaru » 24 sty 2019, o 12:47

Oh, trafił swój na swego. Tak samo jak on był nieśmiały do kobiet, tak samo ona nie miała dużego doświadczenia w rozmach z kimkolwiek, nie tylko mężczyznami. Kei przyglądnął jej się od stóp do głów. Po jej odpowiedzi krępował się już mniej. Nie była typem kobiety, która zganiłaby go za obserwację, a już na pewno nie odebrałaby jako molestowanie, jak pewnie większość innych kobiet. Nie przyglądał się jak zbok, raczej ze zdziwienia na jej słowa obejrzał ją sobie całą, aby poszukać wskazówek, z kim może mieć do czynienia. Nie znalazł w niej jednak nic niezwykłego, no może oprócz tego, że jako całość na pewno była nietuzinkową osóbką.
- Czy ja wiem, w sumie nie chciałem zaczynać od komplementu... to naprawdę było miłe? - Odpowiedział jej w podobnym tonie, bo już na początku tej rozmowy został chyba źle odebrany. Nie chciał jej poderwać, tylko poznać. W ogóle przecież nie przyjechał tutaj szukać dziewczyny, tylko... tylko był tu przejazdem, a Seinar to nie marynarz, żeby w każdym porcie syna mieć.
Podali sobie lewe ręce na przywitanie, całkiem normalnie, prawie tak jak się powinno i... i teraz to ona przejęła inicjatywę?
- Czy powinniśmy? Yyyy... - Zaczerwienił się nieco, bo gdyby potwierdził, to od razu dałby sygnał, że na nią leci. Przynajmniej tak to sobie zobrazował w głowie. Ale jeśli odmówi, to po prostu rozejdą się każdy w swoją stronę, a z tą osobą nie chciał rozstawać się już po pięciu sekundach.
- Nie wiem, w sumie... - Wciąż nie wiedział jak to ująć zgrabnie ale dosadnie, więc wahał się przez długą chwilę. W końcu jednak to ona zaprosiła jego, prawda? Nie musiał się bać, tylko się poddać.
- W sumie to czemu nie! - Dokończył poprzednie zdanie i... rozejrzał się dookoła. Nie wiedział gdzie jest, co tu można zobaczyć, gdzie ona lubi być i o czym rozmawiać. Byli po prostu dwójką dziwnych ludzi, którzy zdecydowali że spędzą ze sobą trochę czasu, bo już poznali swoje imiona. I stali tak, w milczeniu, Seinaru w oczekiwaniu. Wyprostowany, z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała, patrzył na nią i czekał aż teraz ona się odezwie. Bo teraz była przecież jej kolej.
- Tak że tego...
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1375
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj, Ukog

Re: Rynek

Postprzez Shikarui » 25 sty 2019, o 13:28

Wyprawa B
It's a real fine day at the black parade and I swear it won't cost much.
Obrazek
7

Kobieta przesunęła po samej sobie spojrzeniem, kiedy zobaczyła, jak ty wodzisz po jej sylwetce zielenią zmęczonych oczu. Odrobina barwy późnego lata w tej mekce wiosny. Wysunęła naprzód lekko nóżkę, uniosła stopę, żeby spojrzeć na swoje buty, nawet zerknęła na swoje ręce, coby się upewnić, że nie jest nigdzie usmotruchana i potarła fragment swojego płaszcza, na którym była ledwo zauważalna plama. Ginęła na czarnym materiale, ale kiedy kawałek tego materiału uniosła, chcąc doprowadzić się do większego porządku, łatwo można było ją wyłapać. Taka głupota - zwrócić czyjąś uwagę na własną niedoskonałość, którą, sądząc po jej ruchu, chciała najzwyczajniej w świecie ukryć. Nieporadność była oczywista, ale przy tym niebieskowłosa nie była skrępowana w najmniejszym stopniu. Bo co komu po tych manierach, jeśli społeczeństwo nie mogło zaakceptować ciebie takim, jakim jesteś? To zdanie powinno przyświecać temu spotkaniu. Spisywać się na skrzydłach motyli, które do niego doprowadziły. Maleńki czar w wylęgarni gnuśności.
Azuma skinęła głową, mocno i pewnie, w końcu wracając do kontaktu wzrokowego, kiedy oględziny jej się zakończyły. I ona też, jak ty przed chwilą, przesunęła ciekawie po tobie wzrokiem, ale w ten sam sposób - nie nachalnie, nie pożerała cię spojrzeniem - ot, tak, jak można obdarzyć nową osobę swoją ciekawością, nie mając większego taktu, że tak nie wypada. W wyższych kręgach na pewno nie wypadało i gdyby po drugiej stronie stał szlachetnie urodzony, pewnie właśnie oberwalibyście po głowach. Jak dzieci, co nieprzyuczone do życia w społeczeństwie, nie powinny tak szybko krzyżować swoich dróg z tymi, z którymi krzyżować ich nie powinni.
- Było. Zazwyczaj mi mówią, że jestem dziwna, a nie że mam kwiatki we włosach. - Jeżeli to był podryw, to powinien to być najbardziej niezręczny podryw na świecie. I najbardziej niezręczne spotkanie na świecie, ale jak widać - jak spotka się dwóch społecznie ułomnych, to potrafią się dogadać bez większych problemów i nawet odprężyć w swoim towarzystwie. Dziewczyna uśmiechnęła się. - Jestem kobietą. Każda kobieta lubi kwiatki. - Niektóre też bardzo lubiły motyle.
- Oj. - Wydała z siebie znowu tę oznakę emocji, która w słowach zabrzmiała całkowicie płasko i bez uczuciowo. Piękna piwonią, jaką stał się samuraj, był jeszcze lepszym potwierdzeniem, że coś jest na rzeczy, niż natychmiastowe zgodzenie się na randkę. Pozostawało tylko to "ale", w którym napotkana kobieta nie zaliczała się do kobiet typowych, więc... - Źle się czujesz? To gorączka? - Wyciągnęła nawet dłoń, jakby chciała przyłożyć ci palce do czoła i sprawdzić, czy to na pewno nie temperatura, ale powstrzymała się i przez moment wydawała się równie zawstydzona. Motyl wzbił się w powietrze od ruchu, a ona złożyła dłonie przed sobą. Niezręczność wzrosła do miliona, niecierpliwe oczekiwanie na decyzje samuraja, podejmie męską decyzję czy nie podejmie, stchórzy, czy nie stchórzy, jak zakończy się ta cała sytuacja! Iii..!
- Uff! Super! - Uśmiechnęła się. Zeszło z niej powietrze z ulgą, kiedy w końcu padły te słowa. Chyba uświadomiła sobie tak naprawdę, jak mogły zabrzmieć jej słowa i to, że ten twój rumieniec wcale nie był gorączką. Albo speszyła ją jej własna śmiałość. Cokolwiek to było, teraz słońce znów świeciło jasno nad waszymi głowami! - To... co chciałbyś zobaczyć? Znam trochę miasto. Mają tu dobre desery, sprowadzają zioła z różnych prowincji. Hmm... otworzyli muzeum mechanizmów, przy którym jest sporo warsztatów z takimi dziwacznymi... o... - Uniosła ręce i pokazała gestami, jakby chciała, żebyś sobie to wyobraził, ale... raczej ciężko. - Wynalazkami. - Zakończyła w końcu. - Albo... może po prostu pójdziemy i zobaczymy, na co trafimy? - Ten ostatni pomysł chyba sprawił, że była z siebie nawet dumna. Obdarzyła cię kolejnym uśmiechem.
Motyl, który przed momentem siedział na jej dłoni, przysiadł na twoim ramieniu.


Azuma
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1211
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Rynek

Postprzez Seinaru » 12 lut 2019, o 13:00

Jakoś się dogadali. Jakoś pokracznie i pokrętnie, ale ostatecznie Azuma zrobiła na nim bardzo dobre wrażenie. Wyglądało również na to, że całkiem dobrze zna miasto, nawet jeśli nie jest tutejsza. Czy mógł prosić o lepszego przewodnika i w ogóle lepsze towarzystwo, niż dziewczyna ubrana w motylki, która właśnie stała przed nim? Tym bardziej, że wymieniając tutejsze atrakcje, w pierwszej kolejności postawiła na desery, a o nudnym muzeum wspomniała dopiero na końcu. W głowie samuraja klarował się już sprytny plan. Chytry, łączący wiele możliwości w jedno, wielkie przedsięwzięcie.
- Proponuję... - Zaczął jeszcze niepewnie, układał sobie w myśli kolejne etapy ich wyprawy.
- ...proponuję najpierw udać się po jakieś desery. Następnie, będąc na miejscu wziąć na wynos po dwa ciastka z kremem i potem chodzić bez celu, jedząc to co kupiliśmy. Tylko ważne! Krem w ciastkach musi być w środku ciastka, żeby można było to ciastko wziąć w rękę i się nie ubrudzić! - Nawet nie wiedział, kiedy jego ton zmienił się na pouczający, palec uniósł się w górę, jakby dawał komuś lekcję życia na temat ciastek, a na barku usiadł jeden z jej motyli.
- I tak sobie to wszystko obmyśliłem. - Dodał po chwili.
- Muzeum to nudy, ja to najbardziej lubię jakieś parki albo jeziorka. Można sobie usiąść na ławeczce albo na trawce i... i... i posiedzieć. - Zakończył nieco niepewnie, bo nie miał pojęcia, czy Azuma skusi się na wyprawę do parku tylko po to żeby sobie posiedzieć. Dlatego starał się na koniec zdania wymyślić coś bardziej ekscytującego, ale niestety nie dał rady.
- Hm? - Zapytał na koniec, co miało oznaczać: "A Ty co o tym sądzisz? Podoba Ci się taki pomysł spędzenia ze mną swojego wolnego czasu?". Niestety, póki co zamiast tego pięknego pytania stać go było tylko na pytający pomruk.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1375
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj, Ukog

Re: Rynek

Postprzez Shikarui » 19 lut 2019, o 01:05

Wyprawa B
It's a real fine day at the black parade and I swear it won't cost much.
Obrazek
9

Wokół niektórych dziewcząt wirował cały świat. Ona szła na swoich długich, smukłych nogach, a za nią cała plejada myśli i westchnień. Cały czar, który bajkopisarzom udało się do tej pory zebrać. Była lekka i szczupła, była delikatna i mocna. Gdyby rozstawiła kramik z napisem o sprzedawaniu całusów, razem z nimi sprzedawałaby kilka marzeń i ulotnych wzniesień. Uplotłaby sznureczek z ludźmi na rynku, jak plączą się wierni pod świątynią w dzień nabożeństw, kiedy nie dało się już wcisnąć nawet igły do wnętrza, co dopiero człowieka. Były takie kobiety, które potrafiły przetłumaczyć mowę wiatru i złapać gwiazdę w drobne palce, by podarować ci ją następnego wieczoru, przynosząc wraz z nią same dobre sny.
Były takie sny, co się nigdy nie chcą ziścić.
Spoglądała na ciebie, czekając na pomysł. Wiesz, tę męską decyzję, którą przyjdzie ci podjąć, bo ona tutaj przecież dawała propozycje, ale ktoś, kto nosił spódnicę, nie mógł jednocześnie nosić spodni. Dziwnie by to wyglądało. Pomijając to, że Azuma spódnicy nie nosiła w tym dosłownym sensie. Bo proponujeesz... no właśnie, proponujesz co? Poruszeniem głowy, drobnym gestem, zachęciła cię do tego, żebyś wyraził swoje zdanie i podzielił się z nią swoimi sugestiami. Nie było się czego wstydzić, nie było też czego obawiać. Niedobry Seinar, pies na baby. A w domu przecież czekała na niego kobieta jego życia.
- To bardzo dobra myśl! Będziemy mogli zjeść kremówki gdzie tylko zechcemy. - Uderzyła pięścią w drugą, otworzoną dłoń, przybijając geniusz tego pomysłu pieczęcią swojej jakości. Kiwnęła głową w pewności, że niczego lepszego wymyślić się nie dało. - Też nie lubię muzeów. Nudy. Kolejna rzecz, która nas łączy. - Potwierdziła z pastelowym uśmiechem drobnych ust. - Zróbmy tak. - Zaplotła palce dłoni za swoimi plecami i spojrzała przed siebie, zupełnie jakby trochę się onieśmieliła swoją śmiałością i tym, że dzień, który miał należeć do tych "fajnych" zmienił się na jeden z tych "najfajniejszych".
- Łał... nie spodziewałam się... tak myślę, że... możemy być naprawdę do siebie podobni. Cieszę się, że się spotkaliśmy.
Poszliście w kierunku cukierni, która powitała was cudownym zapachem słodyczy. Świeże drożdże, woń pudru i wypiekanych pączków. Dzwoneczek nad drzwiami wejściowym odezwał się, kiedy wchodziliście do środka i stanęliście w kolejce, mogąc podglądać wszystkie dobroci ustawione na półeczkach na blacie. Za nim widać było kręcącego się mężczyznę w białym fartuchu, który umazany był mąką. Właśnie przyniósł kolejną porcję ciastek, które przekładał na tacę, układając je w ładnym kółko, jedno na drugie. Azuma nie mogła się zdecydować. Kiedy w końcu przyszła wasza kolej, wzięła w końcu kilka kruchych ciastek i to jedno, z kremem w środku, żeby sobie nie pobrudzić rączek! Obkupieni udaliście się wszędzie. Obraliście kierunek, który omijał wielkie, cudowne monumenty ludzkich osiągnięć i historii. O wiele ciekawszą była natura, która potrafiła tu zachwycić swoją odmiennością od tego, co zdążyłeś już zobaczyć w świecie. W porze obiadowej dziewczyna wyciągnęła cię znów w kierunku miasta, kiedy w brzuchach zaczęło burczeć i żołądki dopominały się o coś więcej niż tylko słodka przekąska. Zatrzymaliście się przy jednej z otwartych budek, w której pieczona wołowinka aż skwierczała na patelniach ponad piecykiem. Azuma rozglądnęła się na boki i obejrzała za siebie, zaczynając nieco kręcić się w miejscu, jakby czegoś mocno wypatrywała. Albo kogoś. Zagadki, zagadki... z których jedna miała zostać błyskawicznie rozwiązana.
- Zamówisz coś dobrego? Ja muszę pójść siusiu.


Azuma
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1211
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Osada Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość