Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Hisui » 7 wrz 2017, o 23:14

Misja B
51/45


Pierwsza przeszkoda pokonana. Teraz pora na dalszą część planu. Chłopak schował ciało i ruszył dalej. Teraz trzeba pokonać kolejnych. Jego cel był już blisko, wręcz na wyciągnięcie ręki.
Mężczyzna poderwał się, odrzucając na bok kij. Z bulika Senetoki mógł zauważyć oprócz ciemnych włosów białe jak u ślepca oczy, które jednak skierował bezbłędnie na niego. Było to nieco dziwne, zwłaszcza, że był przy tym taki napięty i gotowy do skoku lub uniku. Widać to było w jego postawie. Mierzył go spojrzeniem, jakby był w stanie przeniknąć go na wylot.
- Nishimura - mruknął i nieco się rozluźnił, jednak nie do końca. Wzrokiem przejechał dookoła, jakby już wypatrywał przeciwnika wskazanego przez kobietę i skinął powoli głową.
- Rozumiem.. - szepnął i wskazał na szopę - Nie pamiętam wszystkich przecież - burknął pod nosem - Idź, sprawdź w rejestrach co z nimi zrobili, czy sprzedali czy przerobili czy oddali medykom. Nie wiem nawet którzy to mogą być - wzruszył ramionami - sraku Sabaku.. Same z nimi problemy. Znów to samo - mruczał sam do siebie, siadając znów. Wzroku jednak z chłopaka nie spuszczał, aczkolwiek wydawał się być nieco wkurzony. Bawił się nożem, obracając go w dłoniach.
- Ostrzegłaś Kirę po drodze? - zapytał tylko jeszcze krótko.
Hisui
 

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Ichirou » 9 wrz 2017, o 09:11

Napotkany mężczyzna już od pierwszej chwili wydawał się być dość dziwny, na co składały się jego specyficzne, jakby puste oczy oraz ogólna postawa, wskazującą na czujność i gotowość... tylko do czego? Ichirou z zachowaniem pełnej uwagi wypytał o potrzebne informacje, mając świadomość, że stąpa po niepewnym gruncie. Jeden zły ruch i mógł zostać zdemaskowany, także w razie nastąpienia komplikacji musiał zareagować zdecydowanie i natychmiastowo.
Sprzedani, przerobieni, oddani medykom? Kurwa, że co? Asahi zawrzał w środku i z trudem powstrzymał się przed ujawnieniem swojej reakcji na zewnątrz.
Ruszył w stronę szopy. Musiał dokładnie sprawdzić, co się z nimi stało i czy istniała jeszcze jakakolwiek szansa na ich uratowanie. Miał mały mętlik w głowie. Zastanawiał się, czy najpierw rozpierdolić tutaj wszystko i zrównać z powierzchnią ziemi, a potem poszukać krewniaków, czy uczynić to w odwrotnej kolejności.
- Tak, poinformowałam go. Miejmy nadzieję, że sobie poradzi... - odrzekł zmierzając w stronę szopy, aż w pewnym momencie zmienił zdanie.
Nie, nie zamierzał nikogo z grupy porywaczy puścić żywym.
Zezłoszczony, ugiął szybko kolana i skręcił ciało kierunku osobnika za nim, jednocześnie dobywając shurikena z kabury i ciskając nim w mężczyzna w taki sam sposób, w jaki uczynił to martwym już chłopakiem.
A zaraz po tym, ujawniając już swoją prawdziwą formę, poderwał część piachu, który miał dotrzeć i pojmać osobnika jeżeli shuriken nie wystarczył.
Diabeł Świtu przebudził się po raz kolejny.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Hisui » 9 wrz 2017, o 16:30

Misja B
53/45

Sabaku był przyzwyczajony do aktorstwa i przybierania masek, ale nawet jemu ciężko było utrzymać kamienną twarz kiedy dowiedział się jaki los mógł spotkać jego kuzynów. Tyle wysiłku, podróży, poszukiwań, myślenia, udawania.. Nawet ta walka z obleśną żebraczką i strata pieniędzy.. Miałoby to pójść na marne? Nie mówiąc już o stracie klanu, trójce młodych ludzi, którzy mogli jeszcze wiele osiągnąć, dwóch zaledwie geninów i ślicznej akolitce..
Wściekły ruszył w stronę budynku, ale idąc jednak zmienił zdanie. Postanowił ubić mężczyznę z którego przed chwilą wyciągał informacje, nie zostawić żywego żadnego zamieszanego w ten "interes". Po co miał zostawiać za sobą świadków i osoby, które mogą kontynuować proceder? Wydawało się, że siedzący tyłem mężczyzna będzie jeszcze łatwiejszym celem niż wcześniej ubity młodzieniec. Sabaku odwrócił się, wyrzucił shuriken.. Jednak mężczyzna odwrócił się płynnym ruchem i odbił lecący pocisk nożem. Wokół jego oczu pojawiły się dziwne żyły, nabrzmiały, nadając mu dziwnego wyglądu.
To zdążył Senetoki zauważyć zanim przeciwnik nie wyrzucił pod siebie bombki dymnej, zasłaniając mu widok i pogrążając w dymie i siebie i jego. Piach wysłany nie zdążył złapać przeciwnika, mimo imponującej prędkości. Ichirou nie miał pojęcia gdzie jest przeciwnik ani co zamierzał. Uciekał, by ratować własną skórę? A może zamierzał zaatakować z ukrycia? A może.. A może zamierzał wykorzystać moment by udaremnić plany Sabaku co do wydostania kuzynów z ich rąk? Może chciał ich zabić zanim mu coś więcej powiedzą?


Spoiler: pokaż
ZDOLNOŚCI


KEKKEI GENKAI: Byakugan
NATURA CHAKRY: Raiton
STYLE WALKI: Juken |
Mokuzai
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 10
    WYTRZYMAŁOŚĆ 50
    SZYBKOŚĆ 100
    PERCEPCJA 30 +20 byakugan
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 192
KONTROLA CHAKRYC
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 105%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSUE
    STYLE WALKI 2 (dziedzina B)
    • Juken
    • Mokuzai
    • ---
    ELEMENTARNE
    RAITON
C
KLANOWEB[/list]

200 PH styl + 150 PH raiton + 300 PH klanowa B +120 PH KC C + 626 PH = 1396 PH Max na misje B - 1400 PH



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Kij, nóż

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE): 3 notki wybuchowe, 3 bombki dymne
Hisui
 

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Ichirou » 10 wrz 2017, o 10:09

Gniew Asahiego, który jakiś czas temu zapadł w zimowy sen, przebudził się i wyszedł na łowy. Domagał się krwi tych, którzy zaleźli brązowowłosemu za skórę.
Wprawny rzut shurikenem miał szybko zakończyć sprawę i pozwolić Ichirou ruszyć dalej. I choć ze strony Sentokiego wszystko zostało wykonanie poprawnie, to jednak pocisk nie dosięgnął celu. Osobnik, którego chciał właśnie ubić, nie był zwykłym zjadaczem chleba. Mężczyzna zaprezentował nieprzeciętny refleks, odbijając nożem pędzącą na niego stalową gwiazdkę. To był jednoznaczny sygnał dla Sabaku, że ma do czynienia z shinobi.
Bez zastanowienia, zamierzał wypuścić przed siebie piasek. Skoro oponent prezentował wysoki poziom umiejętność, należało sięgnąć po znacznie lepszy atak niż rzut podstawową bronią. Część piachu zerwała się nagle z gurdy i ruszyła na wroga,
ale ten nie pozostawał bezczynny. Wyrzucił przed siebie bombkę dymną, która w szybkim tempie pogrążyła okolicę w gęstym,
nieprzezroczystym dymie, który uniemożliwił Diabłowi dopięcie swego. Rywal zdążył zmienić pozycję i uniknąć pustynnych macek. Co więcej, znajdował się teraz poza wzrokiem Sentokiego.

Zamierzał w taki sposób prowadzić pojedynek? Czy może zbiegł z pola walki? I czym są te paskudne, puste oczy? Na ten moment pozostawało wiele pytań bez odpowiedzi, ale jedno było pewne - Asahi nie mógł sobie pozwolić na bezczynne stanie w miejscu. Pospiesznie przerzucił część piachu z gurdy na ziemię tuż obok niego, a w następnej sekundzie wskoczył już na utworzoną platformę, która miała się wzbić w górę, na kilka metrów nad zasłoną dymną.
Jeżeli w tym momencie jakiś atak był skierowany na niego, postanowił uniknąć go za pomocą szybkiego uniku platformy oraz w razie potrzeby zasłonięcia się częścią piasku. W innym przypadku mógł od razu przejść do kolejnego punktu swojego planu.
Szybko nakłuł kciuk o czubek ostrza jednego z shurikenów wystającego z kabury, a zaraz po tym wykonał technikę przywołania, wyzwalając odpowiednie ilości chakry i mając na myśli konkretnego sojusznika.
I wtedy obok niego, na piaskowym podejście, miał pojawić się wysoki, elegancko ubrany, dostojny kot - Matsumichi. Z racji, że wcześniej poznał od Kuro istotę zadania powiernika paktu, teraz musiał jedynie szybko rozejrzeć się po polu walki i zrozumieć sytuację. Gdy tylko się pojawił, Ichirou wskazał palcem na gęsty obłok dymu, z którym szarmancki kocur już wiedział co zrobić. Szybko złożył połowę pieczęci i wyzwolił ze swojego ciała podmuch wiatru skierowany w dół, dokładnie na zasłonę dymną, celem jej rozwiania. Zaraz po tym zeskoczył z piaskowej platformy, w locie wykonał pełne salto z jednoczesnym dobyciem obu ostrzy i finalnie wylądował w centrum dotychczasowej chmury dymu. Efektowne wejście.
Ichirou natomiast zamierzał pozostać w powietrzu, co dawało mu lepszy wgląd w całą okolicę i możliwość szybszego dostrzeżenia działań wroga. Miał przygotowaną część luźnego piachu, gotową do wykonania ataku lub obrony, w zależności od potrzeby.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Hisui » 13 wrz 2017, o 14:15

Spoiler: pokaż
Obrazek

Misja B
55/45

Asahi, kierując się ostrożnością, wzbił się w powietrze za pomocą piaskowej platformy, a zaraz po tym przywołał sobie towarzystwo. Dostojny kocur miał mu pomóc uporać się z upierdliwym przeciwnikiem, który krył się w dymie. Miał on przydatne umiejętności, na przykład posługiwał się fuutonem, wręcz wymarzonym elementem do rozwiewania zasłon dymnych. Jedna pieczęć i widocznie się rozjaśniło. Przeciwnik zaparł się o ziemię, utrzymując się na nogach, w czym pomagał mu kij i w czasie gdy kocur wyskoczył cisnął shurikenem w stronę senetokiego. Właściwie, to mogła być nawet jego własna broń, która wyrzucił przed chwilą. Po chwili zaczęły się z niej wydobywać wyładowania..
Kocur wylądował w efektownym stylu, przyciągając uwagę. Przeciwnik uniósł nad głowę dłoń, a z niej na całe jego ciało spłynęły elektryczne wyładowania. Obserwował uważnie kocura, zastanawiając się nad jego umiejętnościami zapewne. Nie wydawał się być speszony nietypowym przeciwnikiem, nabrzmiałe żyły dookoła oczu nadal straszyły na przeciętnej twarzy. Nie rzucał się na niego, czekał na ruch przeciwnika. Ale mimo skupienia, postanowił się odezwać.
- Powiem ci to samo co poprzednim. Odejdź nim będzie za późno. To nie jest nawet początek, nie wiesz w co się pakujesz.. - wycedził, nie patrząc nawet w jego stronę. Kolejne ostrzeżenie? Już raz je słyszał, od Nishimury. Jednak ona była przekonana, że zginie gdy tu dotrze, tymczasem przeciwnik nie wydawał się być specjalnie silny.. Nie rzucił żadnym zabójczym atakiem, nie emanował przerażającą siłą. Oczy były dziwne, to fakt, ale poza tym nic niezwykłego w nim nie było.


Odległości: Kocur jest niemal dokładnie pod Ichirou. Przeciwnik znajduje się z 5 metrów przed nim. Dookoła jest kilka przedmiotów z którymi można dokonać podmiany
Hisui
 

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Ichirou » 13 wrz 2017, o 23:01

Kiedy tylko dostrzegł pędzący na niego, naelektryzowany pocisk, natychmiast zareagował szybkim osunięciem się na bok i wypuszczeniem części piasku przed siebie w celu zatrzymania shurikena. Oponent najwyraźniej posługiwał się raitonem i początkowe przypuszczenia co do tego, że był shinobim, okazały się jak najbardziej postawne.
Dostojny kocur zaraz po efektownym lądowaniu przyjął gardę w iście dżentelmeńskim stylu. Ustawił się bokiem do rywala i skierował w jego stronę oba ostrza, które trzymał w dość specyficznym stylu. Wiązki błyskawic wyzwalające się z ciała wroga nieco ostudzały jego zapędy. Wolał uzbroić się w cierpliwość niż narażać na porażenie. W chwili oczekiwania zaczął powoli wpuszczać chakrę żywiołu wiatru do swych ostrzy, by móc wkrótce wyprowadzić atak.
Po słowach mężczyzny Asahi uśmiechnął się krzywo. Czy ten gość naprawdę sądził, że będzie w jakikolwiek sposób zniechęcić do walki?
- Ni spinaj się tak bardzo o moje bezpieczeństwo, bo ci żyłki w oczach pękną - oznajmił Sentoki w prowokacyjny sposób, jasno dając do zrozumienia, że nic nie robi sobie z życzliwych porad o zaniechaniu poszukiwań.
Nie zamierzał jednak pozostawać bezczynny i czekać na ruch przeciwnika. Już kończąc wypowiadane zdanie przymierzył się do wykonania manewru, który powinien napsuć krwi użytkownikowi elementu błyskawicy. Złożył więc pospiesznie pieczęci i wyzwolił chakrę we właściwy sposób, by złapać wroga w piaskową pułapkę, z której wcale nie tak łatwo szło się wyrwać.
- Teraz! - krzyknął do swojego kompana, który nie musiał zastanawiać się nad doborem taktyki. Zamiast wchodzić w bezpośredni kontakt i ryzykować oberwaniem wyładowaniami, postanowił na dystansowy atak, który zresztą już od ostatniego momentu przygotowywał. Wyprowadził zamaszyste, krzyżowe cięcie mieczami, wyzwalając zgromadzoną w nich energię, która miała przybrać postać właśnie dwóch, szalenie niebezpiecznych, tnących podmuchow.
Jeżeli to nie wystarczało, do akcji miał włączyć się piach Ichirouo, który dążył do pojmania i unieruchomienia celu.
W razie potrzeby mógł też służyć do skutecznej ochrony. Matsumichi natomiast póki co wolał zachować te kilka metru dystansu do przeciwnika, wciąż zachowując gardę i absolutną czujność.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Hisui » 14 wrz 2017, o 01:42

Misja B
57/45


Asahi zamiast usłuchać ostrzeżenia odpyskował mu, wypominając przy tym widocznie w czasie używania dojutsu żyły. Facet warknął i odsłonił zęby, czekając tylko aż któryś podejdzie, jednak żaden z przeciwników się nie śpieszył. Zdenerwowany facet wystawił przed siebie ręce, minimalnie przed okrzykiem Senotokiego, działali niemal równocześnie. Z rąk faceta wydobyła się czakra, która pchnęła sprężone powietrze. Matsumichi został odsunięty o dobre parę metrów, ale jako że uderzenie nie było zadane z bezpośredniej odległości nie było aż tak skuteczne jakby mogło być w innych okolicznościach. Sabaku złapał go w piasek, który zaczął się pod nim osuwać, zaś kocur wysłał dwa potężne Fuutonowe uderzenia. Przeciwnik był niemal dosłownie na granicy zasięgu techniki, ale jeszcze się złapał. Połączenie działań okazało się bardzo skuteczne. Piach uniemożliwiał odpowiedni unik przed ostrzami. Co prawa Hyuuga się starał, odchylając w bok na ile mu pozwolił kruszec, ale i tak jedno ostrze go trafiło, przecinając jego bark i odcinając niemal z całym ramieniem. Z ust faceta wyrwał się okrzyk. Wrzeszczał jak opętany, pozbawiony ręki, wykrawający się błyskawicznie.
Nie trzeba było czekać długo na to, by padł nieprzytomny i wkrótce martwy.
Ichirou i jego wierny kocur zostali sami na polanie. Właściwie jedyne co zostało to przeszukać teren i znaleźć to czego szukał, czyli kuzynów lub informacje o nich. Informacji mogły mu dostarczyć dwa miejsca. Jednym była szopa, a drugim wykopany dół obok niej.
Dół wyglądał na niedawno zakopany, a raczej był w trakcie zasypywania. W środku, nawet bez dokładnego przyglądania się, mógł dostrzec ubrania, drobne przedmioty osobiste, kości. To wyglądało jak masowa mogiła.
W drewnianym, niewielkim w gruncie rzeczy magazynie cuchnęło. Nie był to taki odór jak w mieszkaniu chłopców, gdzie był niedawno, ale unosił się nieprzyjemny zapach, jakby niedawno leżała tu padlina. Był tu duży stół, drewniany i aż ciemny od krwi, ale starej, zaschniętej już. Zamknięte szafy, ale nie na klucz, jak u Nishimury, tylko na zwykłe klamki, a w nich najróżniejsze rzeczy. Głownie narzędzia rolnicze i stolarskie, w końcu nawet samo pomieszczenie wyglądało jak szopa jakiegoś rolnika. Jednak im dalej tym było ciekawiej. Zakrwawiona piła do drewna była pierwszym z dziwnych znalezisk. Następne były narzędzia medyczne, ale widocznie bez braku o jakąś higienę, bo brudne i niesterylne. W jednym był słoik z dziwną, mętną cieczą. Po poruszeniu dostrzegł w środku ludzką rękę. Dłoń miała w sobie usta. W mniejszym stoliku było oko. Kilka dziwnych próbówek, niektóre wyglądały na krew. Każda oznaczona innym kolorem. W kącie zauważył stojącą gurdę. W wodzie unosiły się resztki złotych ziarenek.
Najważniejsze znalezisko było w małej szafeczce, po brzegi wypełnionej papierami. Dokładne ich zbadanie zapewne zajęłoby kilka dni, było wiele nazwisk i imion, losów zaginionych zapewne osób od których samego czytania przechodziły ciarki, ale Ichirou wiedział przecież czego szuka. Interesowały go tylko dwa nazwiska. Po dłuższej chwili znalazł odpowiednie zapiski.
Kunio Ihara. Satoshi Ihara. Hisa Komatsuzaki.
Strony były dość chaotycznie zapisane, ciężko było coś z nich wyczytać na pierwszy rzut oka, jednak jedno się rzucało w oczy - duże, niebieskie zapisy na samej górze, opatrzone opisem "status"
"Ciało odesłane po badaniach. Zasypane w WM"
"Przeszedł badania korzystnie. Oczekuje na kolejną serię w laboratorium. Odesłana amputowana ręka"
"Sprzedana. Sprawuje się dobrze. Kupiec zadowolony z towaru"
Hisui
 

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Ichirou » 14 wrz 2017, o 20:17

To nie była pierwsza walka duetu dżentelmenów, więc obaj mogli na sobie polegać i znali dobrze swoje umiejętności. Tym razem ich kooperacja okazała się niezwykle skuteczna, bowiem starcie zostało zakończone w ciągu zaledwie jednej chwili. Wpierw bardzo sprytne zagranie Sabaku, na które oponent nie wiedział jak zadziałać, a później zaś atak dostojnego kocura, który nie mógł nie trafić w unieruchomionego wroga.
Potem już obaj z niewzruszonymi wyrazami twarzy spoglądali na jęczącego i wykrwawiającego wroga, który moment później padł na ziemię. Matsumichi schował swoje ostrza, a Ichirou wylądował na chmurce tuż obok swego kompana.
- Dzięki za pomoc - rzucił krótko złotooki mężczyzna.
- Cała przyjemność po mojej stronie - odparł kurtuazyjnie kocur. - Postępy w poszukiwaniach?
- Zaraz powinienem się dowiedzieć - odrzekł krótko Asahi, ruszając w stronę samotnego budynku.
Po drodze dostrzegł dół, a raczej mogiłę. Ten nieprzyjemny widok budził wiele niepokojących przypuszczeń, jednak Sentoki nie zamierzał karmić się gdybaniem. Potrzebował twardych faktów, które odnalazł w makabrycznej szopie. Narzędzia, ślady krwi, zapach truchła, fragmenty ciał - to wszystko budziło wyobraźnię i pozwalało domyślić się przeznaczenie tego miejsca.
Skurwysyny.
Wreszcie w jego rękach znalazło się coś, co mogło posunąć naprzód jego poszukiwania. Rejestr, w którym zapisane były rzeczy dotyczące porwanych osób. Było ich wiele, bardzo wiele. Po kilku chwilach wertowania stron wreszcie odszukał poszukiwane nazwiska. Odczytane informacje na ich temat nie były zbyt pokrzepiające.
Z chłodnym, pustym wręcz spojrzeniem i dość bladym wyrazem twarzy wyszedł z szopy, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Usiadł na jakimś kamieniu, kawałku drzewa lub czymś innym, co nadawało się na siedzisko. Wyglądał na skołowanego, zbitego z tropu. Absolutne przeciwieństwo entuzjazmu.
- Az tak źle? - przełamał nieprzyjemną cisze Matsumichi, który przez cały ten czas znajdował się niedaleko i stał na straży. Teraz z lekkim zmartwieniem spoglądał na powiernika paktu, którego postawa mówiła wiele za siebie.
- Taa... Muszę to przemyśleć. Jeszcze raz dzięki za pomoc - odrzekł, wyrwany z zamyślenia. Matsumichi na te słowa jedynie skinął głową, a zaraz po tym odwołał swoje przywołanie i zniknął w kłębach szarego dymu. Wypełnił swoje zadanie, więc wrócił do siebie.
Ichirou natomiast rozważał swoje zadanie przez kolejne, długie minuty. Przeglądał jeszcze raz rejestr, ale nie znalazł niczego więcej ponad to, co do tej pory przeczytał.
Jeden z braci był już martwy, śmierć drugiego, poprzedzona wieloma mękami, była raczej kwestią czasu. Największą nadzieje budziła sprawa Hisy, ale tutaj również nie było zbyt wiele szans na ratunek. Nie miał żadnych informacji na temat wspomnianego kupca.
W podłym nastroju przeszukał jeszcze raz szopę oraz okolicę. Nie znalazł niczego, co pozwalało zrobić chociaż krok naprzód w sprawie porywaczy i porwanych. Jedynym kluczem do rozwikłania tej zagadki mógł być dziennik, ale rozpracowanie go wymagało czasu.
Czy zdobytą wiedzę miał potraktować jako koniec zadania? Chuj, a nie rozwiązanie sprawy. Dowiedzieć się, że zginęli albo że wkrótce zginą to jak nic się nie dowiedzieć. Nawet jeżeli jego krewni nie byli do odratowania, to Asahi chciał chociaż dopaść i rozszarpać w drobny mak wszystkich sprawców tej tragedii. Na ten moment jedynie dwóch gnojków, w tym jakiegoś dzieciaka. I odnalazł szopę, która wcale nie była właściwą kryjówką zorganizowanej grupy przestępczej.
Wkurwiony przywalił w ścianę szopy, gwałtownie wyzwalając część swojej energii, która zrobiła solidną wyrwę w elewacji budynku i przerobiła okoliczne deski na wióry.
Był rozgoryczony przebiegiem misji, ale nie widział teraz innej opcji, niż powrót do Atsui, zdanie i relacji i złożenie rejestru, dzięki któremu być może uda się wytropić siatkę porywaczy.
Ruszył więc w drogę powrotną, jednak przed swoim odejściem potraktował szopę małymi kulami ognia, finalnie doprowadzając do pożaru tego pieprzonego miejsca.
Pozostawił za sobą płomienie, jednak prawdziwy ogień palił się wewnątrz niego. Drzemiąca nienawiść obudziła się, znalazła swój nowy cel.
To jeszcze nie był koniec.


[zt]
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Manabu » 27 paź 2017, o 04:03

Minęło już trochę czasu odkąd Manabu zostawił za sobą swoje stare życie i wyruszył w podróż, żeby spełnić obietnicę daną rudowłosej. Co od tego czasu zrobił? Na pierwszy rzut oka kompletnie nic, ale diabeł tkwi w szczegółach, a te trudno przeoczyć. Chłopak miał jednak plan, którego zamierzał się konsekwentnie trzymać aż nie będzie miał okazji do ulepszenia go. Dzisiejszego dnia zamierzał nadal go kontynuować i własnie dlatego zmierzał powoli do Shigashi no Kibu. Słyszał, że jest to niezwykłe miasto kupieckie, które swoimi rozmiarami i ludnością dorównuje nawet Ryuzaku no Taki. Będzie to doskonałe miejsce na rozpoczęcie swojej działalności, a jednocześnie terytorium próbne przed podbojem właściwego celu. Ludzi było tutaj sporo, chorób i rannych pewnie też, więc niczego więcej nie mógł sobie zażyczyć. Ktoś potrzebujący leczenia powinien znaleźć się w mieście na co drugim rogu, a po paru tygodniach takich praktyk Manabu z pewnością zdobędzie jakiś mały rozgłos. Tylko czekać, aż u jego progu będą zjawiały się kolejki ludzi chcących ozdrowieć. Manabu aż uśmiechnął się na samą myśl o tym, że będzie mógł pomóc tylu ludziom i pozna tyle nowych twarzy, a być może się nawet z nimi zaprzyjaźni.
Zanim jednak Manabu dotrze do Shigashi no Kibu, musi chwilę odpocząć. Podróżował już parę dni z rzędu, więc chwila odsapnięcia z pewnością mu się przyda. Na szczęście chłopak zobaczył na horyzoncie wioskę, która musiała być przyjazna dla przybyszów. Taką nadzieję żywił właśnie Manabu, dla którego życzliwość mieszkańców była jedynym ratunkiem. Jego zapasy wody się kończyły, prowiant też już poważnie stopniał, a na dodatek groszem nie śmierdział. Oczywiście nie miał nic przeciwko temu, żeby zasłużyć sobie na ich przychylne oko, ale najpierw musieli mu na to pozwolić. Na razie nie wyglądało to tak źle, choć Manabu przybył do wioski w południe. O tej porze dnia nikt nie znajdował się w polu z oczywistych powodów, więc chłopak mógł nawiązać już pierwszy kontakt z tutejszymi. Szeroki uśmiech, delikatne skiwnięcie głową i skierowanie swoich kroków w stronę studni. Najpierw zimna, przyjemna woda, a potem przyjdzie czas na pracę.
Manabu
 

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Seinaru » 31 paź 2017, o 09:14

Misja D
1/15

Dzień był dość ciepły i niezbyt suchy, jak na ten region przystało. Kałuże po opadach dnia poprzedniego wciąż rozlewały się po głównej drodze tej osady, której ulice można można było policzyć na palcach obu rąk. Manabu bez problemu odnalazł tam studnię - w samym centrum wioski. Rzeczywiście, nikogo nie było na polach, jednak ulice też były puste. Porę obiadu każdy spędzał w domu, z rodziną. W środku dnia nie było czasu na włóczenie się bez celu. Na takie rozrywki można sobie było pozwolić dopiero wieczorem. Gdy nasz bohater uzupełniał zapasy wody, do studni podbiegła niewielka, ośmioletnia dziewczynka z dużym dzbanem. Obok niej biegał mały piesek. Skinęła ona głową nieznajomemu i bez ceregieli podskoczyła, aby złapać kołowrotek do opuszczania wiadra do studni. Nie było to dla niej łatwe ze względu na niewielki wzrost, i aby wykonać pełny obrót urządzeniem musiała stawać na paluszkach, jednak robiła to wszystko energicznie i z dużym entuzjazmem.
- Mamusia kazała mi nabrać wody. - Uśmiechnęła się do Mabu szeroko, a piesek zaczął ostrożnie go obwąchiwać.
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2316
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Manabu » 1 lis 2017, o 18:59

Wielu ludzi nie doceniało prostych rzeczy, które były na wyciągnięcie ręki. Jedną z takich rzeczy była właśnie studnia znajdująca się w prawie każdej wiosce. Wielu ludzi przyjmowało dostęp do świeżej, chłodnej wody za coś oczywistego, kompletnie nie zdając sobie przy tym sprawy, że mogą istnieć osoby, które takiego luksusu nie posiadają. Manabu był za dzieciaka właśnie jedną z takich osób, kiedy przeganiano go z centrum miasteczka i musiał szukać wody poza nim. Teraz jednak wszystko zaczęło się powoli zmieniać, a chłopak mógł spokojnie żyć tak, jak każdy inny na tym świecie. Kołowrotek zatrzeszczał kilka razy w jego rękach, żeby po chwili na powierzchni pojawiło się wiaderko pełne wody, którą zaraz przelał do swojego bukłaka. Upił parę łyków i zwyczajnie czekał. W takich miejscach zawsze jest coś do roboty, ale czasem trzeba wyczekać na odpowiedni moment. Zdawało się, że Manabu będzie musiał spędzić tutaj resztę dzisiejszego dnia, a może nawet i jutrzejszy, żeby cokolwiek zdziałać, ale i na to był gotów. Ludzie jeszcze nie pracowali, więc nie było żadnej okazji do wykazania się, ale za to w polu zasięgu jego wzroku pojawiła się mała dziewczynka z pieskiem, więc medyk będzie mógł przynajmniej zamienić z nią parę słów. Wydawała się nawet miła, co wszystko znacznie ułatwiało, a na dodatek jej psiak się nim zainteresował. Manabu spokojnie podwinął swój długi rękaw i wyciągnął w kierunku psa rękę, żeby ten na spokojnie mógł ją obwąchać. Nie zamierzał go jeszcze głaskać.
- A Ty posłuchałaś i dobrze zrobiłaś. Pamiętaj, żeby zawsze być grzeczną w stosunku do rodziców, bo zależy im na Tobie. Pomagaj im jak najczęściej. - odpowiedział z szerokim uśmiechem, a ton jego głosu był szczególnie ciepły. Manabu lubił tą niewinność i nawiność dzieci, która jeszcze nie została całkowicie zmyta przez rzeczywistość, w której skąpany jest świat. Jeśli dziewczynka poczuje się dzieki jego słowom lepiej i będzie pomagała rodzicom jeszcze bardziej, to czemu nie dodać jej trochę otuchy?
- Ja też lubię pomagać ludziom, ale dopiero tu przybyłem i nie wiem kto takiej pomocy potrzebuje. Może Ty wiesz? Wyglądasz na mądrą i bystrą dziewczynkę. - dorzucił zaraz w jej kierunku, żeby poczuła się w jego towarzystwie pewniej, a przy okazji wydusiła z siebie troche informacji. Manabu nie zakładał, że mała może wiedzieć coś użytecznego, ale być może zasłyszała jakieś plotki i chłopak oszczędzi trochę czasu.
Manabu
 

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Seinaru » 2 lis 2017, o 10:18

Misja D
3/15

Niby taki pomocny, a małej dziewczynce nalać wody to już nie pomógł. Pierwsza okazja stracona! Manabu nie pasował za bardzo do tego miejsca, stąd zapewne wzięło się również zainteresowanie jego osobą przez pieska. Nowy zapach, niecodzienny tutaj wygląd sprawiły, że niewielki pieszczoch z zapałem obwąchiwał najpierw szaty, a później rękę nieznajomego. Dziewczynka zaś promieniała, słowa chłopaka podziałały na nią jak zachęta, a połączone z pochwałą rozpromieniły na jej twarzy szeroki uśmiech.
- Pan chce nam pomóc? A w czym? - Zdziwiła się. Sama nie wyglądała na bogatą, a na tym świecie gdy ktoś taki chce być Jurkiem Owsiakiem swoich czasów, większość ludzi od razu uruchamia swoją podejrzliwość, a inni, niewinni jak ta dziewuszka, są po prostu zaskoczeni.
- Ja nie wiem proszę Pana, ale może mamusia będzie wiedziała! Możemy jej zapytać! - W jej oczach zapłonęły ogniki zapału. Ona chyba też lubiła nieść pomoc. Skończyła napełniać swój dzbanek i dźwignęła go z lekkim trudem. Nie było to jednak nic poza możliwościami dziecka, nikt z domu nie katował jej pracami ponad siły.
- Chodź Shiko, wracamy! - Piesek przestał zajmować się Manabu i wrócił do nóg dziewczynki. Ona zaś czekała na nowego znajomego jakby po prostu mieli iść do niej i jakoś nie przychodziło jej do głowy to, że chłopak mógł nie mieć na to w ogóle ochoty.
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2316
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Manabu » 2 lis 2017, o 18:12

A czemu miałby pomagać? Radziła sobie doskonale, więc nie było potrzeby jej przeszkadzać. Dzieci od małego powinny uczyć się pracy, a wszelakie wyręczanie ich i znajdowanie wymówek dla ich lenistwa działa tylko na ich niekorzyść. Manabu pracował na siebie odkąd tylko pamięta i na złe mu to nie wyszło, więc dopóki dziewczynce nie działa się krzywda albo nie została przydzielona do zadania przekraczającego jej możliwości, to jego interwencja była nawet nie tyle co zbędna, a niepożądana. A pieskiem na razie chłopak się nie przejmował. Dopóki ten nie zamierzał zmoczyć jego szat, to nie było problemu. Może później będzie chciał do niego podejść i się trochę połasić, to Manabu nawet go pogłaszcze. Lubił zwierzęta i przebywanie w ich towarzystwie odbierał jako czas relaksu. One w końcu nie sa skalane ludzkimi niedoskonałościami i grzechami, a ich zachowania podytkowane są w większej mierze instynktem, który łatwo przewidzieć.
- Jestem podróżnym medykiem. Chodzę po wioskach i doglądam ludzi, którzy nie mogą pozwolić sobie na opiekę wioskowego lekarza. - wyjaśnił dziewczynce, od razu zdradzając swoją profesję. Nie było potrzeby jej ukrywać, skoro i tak miał nadzieję, że znajdzie w tej wiosce kogoś chorego lub rannego. W każdej wiosce jest przynajmniej jedna taka osoba. Zamierzał zresztą pokazać swoje umiejętności celowo, ale o tym może kiedy indziej. Teraz wolał skupić się na dziewczynce, która faktycznie okazała się przydatna. Może i sama nie posiadała żadnych informacji, ale zaprowadzi go do dorosłej osoby, do której inaczej by się nie dostał. Trudno bowiem tak komuś wparować do domu i pytać się czy nie potrzebuje pomocy. Ta mała dziewczynka była więc jego przepustką.
- Shiko? Pomysłowe imię. A Ty jak się nazywasz? Mi możesz mówić Manabu. Wypadałoby się poznać, skoro już mamy razem gdzieś iść. - zagadnął do małej, jednocześnie się przedstawiając. Zaraz po tym z jego gardła wydobył się kaszel, który nie pobrzmiewał najlepiej. Zwykła przypadłość chłopaka, którą nabył przez życie na ulicach, a z którą nie mógł też nic zrobić nawet pomimo swojego iryojutsu. Dla niego było to całkowicie normalne, ale dziewczynka mogła sobie pomyśleć, że jest chory. No, ale nieważne. Medyk ułożył swoje ręce za plecami i ruszył za nicponiem z wodą. Im szybciej pójdą do jej matki, tym szybciej Manabu będzie mógł zrobić to, co sobie założył.
Manabu
 

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Seinaru » 3 lis 2017, o 09:54

Misja D
5/15

Dziewczynka zrozumiała powierzchownie czym trudni się Manabu, jednak szybko straciła tym zainteresowanie. Była bardzo zajęta utrzymaniem dzbanka w rękach.
- Oh, to jesteś jak nasz pan Kano! On zna lekarstwa na wszystkie choroby! - Rzuciła tylko w przestrzeń, nie mogąc dokładnie odwrócić głowy w stronę Mabu.
- Ja mam na imię Miyaki. - Odpowiedziała na pytanie, chociaż później nie potrafiła chyba znaleźć tematu do wspólnej rozmowy. No bo czego można było od niej wymagać? Była tylko młodym człowieczkiem, której sprawy dorosłych były co najmniej obce. Nie przeszkodziło jej to jednak zaprosić chłopaka do siebie. Dziecięca niewinność i zaufanie były czasem rozczulające. W Wiosce było kilka skrzyżowań ubitych dróg, jednak mała ze swoim pieskiem skręcili z ulicy pomiędzy poustawiane wzdłuż niej domy.
- Tędy przejdziemy szybciej, już bolą mnie ręce od trzymania tego dzbanka... tutaj jest skrót do mojego domu... - Poskarżyła się i pochwaliła, po czym razem z Shiko skręcili w niewielką uliczkę pomiędzy budynkami. Młody lekarz nie miał za dużego wyboru, niż pójście w ślad za nimi.
Trafili zatem do niewielkiej bocznej uliczki o szerokości jakichś dwóch metrów. Ograniczały ją po bokach mury parterowych, lecz dość wysokich budynków. Nic nie zwiastowało zagrożenia, dopóki zza jednej usypanej sterty śmieci nie doszło Waszych uszu warczenie. Miyaki zamarła, a przed nią wysunął się Shiko, szczerząc zęby.
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2316
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Wioska na granicy z regionem Kyuzo

Postprzez Manabu » 4 lis 2017, o 19:20

Szlag, czyli już mają medyka w wiosce. Pytanie tylko jak bardzo jest dobry i czy trudni się medyczną sztuką ninja, która była efektywniejsza od tradycyjnych sposobów walczenia z chorobami i bólem. Już wielokrotnie Manabu spotykał się z medykami, którzy tak naprawdę niczego nie potrafili wyleczyć, a polegali jedynie na jakiejś przestarzałej medycynie ludowej bazującej mocniej na zabobonach, aniżeli na prawdziwej wiedzy medycznej o ludzkim ciele.
- Jestem pewien, że pan Kano jest świetnym medykiem, ale nie ma kogoś, kto zna odpowiedź na wszystko. Tak samo jest z medykami, Miyaki-chan. Niekiedy jedyne co możemy zrobić, to ulżyć w cierpieniach chorego. Nawet człowiek ma swoje limity. - może i zbyt poważne słowa w stosunku do kilkuletniego dziecka, ale jeśli chociaż część z nich zapamięta, to na pewno pomoże jej to w przyszłości. Dziecinna naiwność jest potrzebna, ale tak jak wszystko również i ona powinna mieć swoje granice. Jeszcze przyjdzie kiedyś moment, w którym matka Miyaki zachoruje, a dziewczynka będzie niemalże pewna, że ten cały Kano ją uratuje. Tego niestety nie może nikt zagwarantować. Manabu nie zamierzał brać do siebie sposobu w jaki Miyaki podchodziła do rozmowy. Pewnie gdyby zapytał ją o jej pieska lub jakieś lalki, to byłaby niedoścignioną oratorką, ale to niestety go nie interesowało. Teraz medyk ruszył spokojnie za dziewczynką, która znała skrót do swojego mieszkania. Dobrze, to trzeba było zapamiętać. Rozłożenie budynków i ścieżek we wsi mogło mu się kiedyś przydać, więc teraz zwracał na to szczególną uwagę. Nic jednak nie mogło obejść się bez przeszkód i dlatego w uliczce pojawiło się coś, co nie było do końca przyjazne. Przynajmniej właśnie na to wskazywało warczenie. W momencie gdy Manabu je usłyszał, dał kroka do przodu i tak znalazł się pomiędzy dziewczynką, a jej psem. Chronił Miyaki, bo to ona była jego szansą na jakieś prace. Dlatego też ręce, które znajdowały się teraz za jego plecami zostały skrzyżowane przed klatką piersiową, a shinobi dokładnie obserwował rozwój wydarzeń.
- Spokojnie, Miyaki-chan. - spróbował jeszcze uspokoić jakoś dziewczynkę, dla której to wszystko musiało być stresujące. Najpewniej mają do czynienia z jakimś zbłakanym psem, ale lepiej dmuchać na zimne.

W rękawach Manabu znajdują się dwa kunaie przyczepione paskiem do przedramion. Skrzyżowanie rąk przed klatką piersiową jest po to, żeby chłopak mógł położyć dłonie na rękojeściach kunaiów i być gotowym do interwencji. Piszę w hajdzie, bo skoro mam ukryte to w KP jako niespodziankę na przeciwników, to niech tak zostanie. :P
Manabu
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość