Leśna ścieżka

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 8 kwi 2018, o 20:53

Misja Rangi - C - 23/...

- Rok 384 - Jesień - Yuji Saga
- Leśny trakt -

- Jesienna pogoda -

Obrazek



" Bóg na was patrzy, poddani! "

Zdecydowałeś się wspiąć na drzewa, ruszyłeś więc między krzaki stosując podstawową technikę ninja do wspięcia się na najwyższe drzewo jakie tylko zobaczyłeś. Było ciemno, wiedziałeś, że cię nie zobaczę. Skryłeś się więc w koronie drzewa obserwując nadbiegający motłoch. Dostrzegłeś chmarę ludzi z pochodniami. Ciężko ich było zliczyć. Na pewno minęło cię co najmniej 30 osób rozglądając się uważnie po okolicy okalającą drogę. Nie dostrzegli cię. Ciągle jednak wykrzykiwali, że zaraz cię dopadną oraz, że zaraz wpadniesz w ich ręce. Podpalacz znaczy się, w końcu nie szukali bezpośrednio ciebie a osoby odpowiedzialnej za podpalenie... Ty jednak złożyłeś tam swój podpis chwaląc się swoim nazwiskiem, cóż więc z tego, że jesteś niewinny gdy zrzuciłeś na siebie sam winę na tę katastrofę którą spowodował twój oponent rzucając dziwne jutsu.

- Tam pobiegł! Widziałem! - Krzyknął jeden z ludzi wskazując w twoją stronę, nie bezpośrednio na ciebie, a po prostu w stronę w którą znajdowało się twoje drzewo. Bardzo szybko 10 z nich oddzieliło się od reszty i pobiegło między drzewa w twoim kierunku. Rozglądali się uważnie patrząc to w lewo to w prawo wertując uważnie wzrokiem każdy krzak, reagując na większość z większych i silniejszych powiewów wiatru które poruszały liśćmi drzew jak i małymi gałązkami krzewów. Mijali kilka razy twoje drzewo w którego konarach siedziałeś, póki co nie spostrzegli cię. Większa część tłumu poszła już naprzód ścieżką. Wydawałoby się, że są zdeterminowani by znaleźć winowajce tej katastrofy. Twój wzrok jednak cię nie mylił, nie było takiej opcji. Dostrzegłeś w oddali, w kierunku w który się udawałeś nim zszedłeś z drogi, kłęby dymu unoszące się niczym z komina, czyżby jakiś budynek w którym są ludzie? Gdy spojrzałeś natomiast w drugą stronę to dostrzegłeś powagę sytuacji na polanie, niemal cała wypalona do popiołu, kręciła się tam masa ludzi z wiadrami, a nawet kilku shinobich którzy wypluwali z siebie wodę niczym z jakiegoś mechanizmu do gaszenia. Wydawałoby się, że powinni się uporać z tym ogniem szybko. Ten jednak nie chciał ulec sile wodnego jutsu, ani też sile wody prostych ludzi.



Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Yuji Saga » 8 kwi 2018, o 21:46

Wskoczyłem zgrabnie na moje wymarzone drzewo. Tutaj powstawnie mój domek... i z niego będę patrzył na wszystkich z góry. Tutaj będzie moje królestwo! Yujiland! A na poważnie. Usadowiłem się na moim ukrytym miejscu obserwacyjnym i zacząłem patrzeć, nic wielkiego, co nie? Patrze tak, patrze, aż naglę widze tłum moich fanów, chyba koło trzydziestu było, czyli całkiem nieźle. Jeżeli by tak stali przed drzwiami mojego domu, to bym nie dał rady się przez nich przebić normalnie. Miło się na nich patrzyło, jak tak ładnie mnie nazywali i obiecywali, że mnie złapią. Widać, że lubią bawić się w berka, ale jeżeli za bardzo się w tę zabawę wczuje, to nie wiem czy za niedługo nie będą się za mną chowali. A oto mi chodzi, by wierni za mną latali, a nie na odwrót! To ja mam być ich oczkiem w głowie!
Chociaż byłem pod wrażeniem jeden osoby. Zobaczył jak wbiegałem z traktu pomiędzy krzaki. Spostrzegawczy, nie powiem, w nagrodę trzeba będzie mu wydłubać oko. Wtedy się oduczy być tak piekielnie spostrzegawczy. Na całe moje szczęście tylko jedna trzecia motłochu ruszyła w las, reszta ruszyła dalej traktem, gdzie na nim gdzieś niedaleko był najwyraźniej jakiś zajazd, więc pewnie tam się zatrzymają w poszukiwaniu mej niesamowitej osoby. Zwróciłem mój wzrok w stronę z której przybyłem. Na polanie nadal działa się zabawa. Ludzie walczyli z żywiołem. Nędzne robaki próbowały ugasić coś co już nie da się powstrzymać. Nawet inni Shinobi próbowali pomóc, godne pożałowanie, że osoby o takim potencjale w ewolucji zniżają się do takiego poziomu, by pomagać nędznym istotą, które nie mają żadnego wpływu na świat i otoczenie. Aż chciałbym splunąć na ziemie, ale w tej chwili nie mogłem. Spojrzałem w dół, na ludzi którzy mnie poszukują pomiędzy drzewami. Jak na razie nikt nie postanowił spojrzeć w górę, ale jest duża możliwość, że to kwestia czasu i spojrzą w moją stronę, ale jak na razie mogę spoglądać na ich poczynania. Patrzyłem na nich z góry, ze znudzoną miną, patrzyłem na każdego, co robi, gdzie idzie i wyczekiwałem, aż sobie mnie znajdą, bo jeżeli nie znajdą to będę w wielkim szoku, wtedy będę mógł się ogłosić za najszczęśliwszego Boga na świecie.
Czekałem, nic nie robiłem, czekałem aż sobie pójdą albo ktoś mnie zauważy. Na tą drugą ewentualność byłem przygotowany, kunaie z notkami wybuchowymi zostały przygotowane. Jeżeli zostanę odkryty to miałem prosty plan. Rzucić trzy kunaie w trzech poszukiwaczy i następnie je wysadzić. Na bank uda mi się zabić trzy osoby oraz zrobić zasłonę dymną, dzięki której uda mi się uciec. Były z tym jeszcze szanse, że uda mi się jeszcze kilku zranić, tylko wtedy zwrócę uwagę motłochu oraz tych z polany. Więc oby do tego nie doszło, ale jeżeli tak będzie, to wtedy mój plan idzie w życie, a potem schodzę jak najszybciej z drzewa i biegnę w głąb lasu, jak najszybciej mogę, a potem skręcam i biegnę dalej. Zeby zgubić ogon, być jak najdalej od tego wszystkiego i by były małe możliwości, że komuś uda mnie sie wytropić w tym ciemnym lesie. Z tymi ludźmi bym dał sobie radę, ale jeżeli ci Shinobi dojdą to wtedy mogę mieć mniejsze szanse w tym momencie.



Nazwa
Kinobori no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.</span>
Yuji Saga
 

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 8 kwi 2018, o 22:45

Misja Rangi - C - 25/...

- Rok 384 - Jesień - Yuji Saga
- Leśny trakt -

- Jesienna pogoda -

Obrazek



" Boskie szczęście czy przypadek? "

Zdecydowałeś się jak na prawdziwego boga, władcę, pana wszechświata spoglądać na wszystko z góry. Dobra decyzja, w końcu z tego miejsca najlepiej doglądać jak radzą sobie twoi poddani. Oczywiście radzili sobie całkiem dobrze starając się dopaść niszczyciela polany. Wiedziałeś, że zasłużyli na godną nagrodę za swoją służbę, jednak jeszcze nie wypadało im jej dawać. Przecież nagle mogło się zebrać ich nieco więcej, a z trzydziestoma osobnikami sobie nie poradzisz, w końcu wynagrodzenie dziesięciu ludzi bywa wzywaniem, a co dopiero rozdanie fantów dla większej gromady. Wiatr wiał coraz mocniej kołysząc nieco gałęziami drzewa na którym siedziałeś. Okazuje się, że drzewo na które wszedłeś wydało na świat owoce, pech jednak chciał, że jeden z nich spadł poprzez podmuch wiatru który zerwał owoc z drzewa... Kulka pełna kolców runęła na ziemię, pech chciał, że nim na nią trafiła zderzyła się z głową jednego z szukających cię ludzi. Kto by pomyślał, że można wpaść przez coś takiego? Był to młody chłopak, miał mniej niż dwadzieścia lat. Złapał się szybko za uderzone miejsce rozglądając uważnie, patrzył wszędzie, za siebie, nad siebie, przed siebie no i na boki. Wpatrywał się w koronę drzewa przez dosyć długą chwilę wyraźnie poirytowany kasztanem który zderzył się z jego dyńką.

Wpatrywał się w ciebie siedzącego w koronie drzewa przez dłuższą chwilę, mrużył oczy przesuwając się co chwilę a to w jedną a to w drugą stronę. - Jest tam kto!? - Krzyknął - Znalazłeś go? - Rozległ się drugi głos. Chłopak podniósł pochodnię nieco wyżej by oświetlić sobie gałęzie które znajdowały się wyżej. Chwilę po tej czynności ruszył dalej, tak samo zrobili pozostali. Mogłeś jednak usłyszeć jak dalej wymieniają się spostrzeżeniami na temat tego co widzieli w tym zagajniku. - Nic nie widziałem! Podobno był wielki jak góra, to bym poznał od razu! - Powiedział chłopak do reszty oddalając się ostatecznie. Poszli do głębi lasu licząc, że tam cię znajdą nie zdając sobie nawet sprawy z tego jak blisko do złapania winowajcy w tej chwili się znaleźli... Czy jednak poradzili by sobie z tobą? Wątpię, może więc mieli cholerne szczęście, że jednak cię nie spostrzegli.

Drobne kłęby dymu dalej zbierały się nad, prawdopodobnie budynkiem całkiem niedaleko bo ledwie kilometr dalej traktem. Pytanie co dalej, w końcu właśnie tam ruszyła główna część motłochu i prawdopodobnie całkiem szybko byłbyś w stanie ich dogonić, co jednak dalej? Trzeba mieć jakiś zapasowy plan na to co zrobić, przecież nie można wiecznie siedzieć na drzewie, a może można w końcu całkiem obfite i pokaźne drzewo wydaje się idealne do przeczekania sytuacji, czy jednak nie niesie to za sobą wielkiego ryzyka zostania odkrytym? Co jednak z tym budynkiem? Idealne miejsce by wypocząć, nie ma jednak gwarancji czy część tego motłochu nie zdecyduje się tam przenocować. Z deszczu pod rynnę, albo z rynny na ziemię? Twój wybór władco tego świata, cokolwiek zrobisz, będzie to właściwa decyzja, w końcu ty się nie mylisz, zawsze podejmujesz właściwe decyzje.



Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Yuji Saga » 9 kwi 2018, o 07:53

Godne miejsce, które było moim tronem na tą chwilę. Nie było jakieś specjalnie wygodne, ale wszystkiego odrazu nie dostawałem, czasami musiałem na to napracować. Wiatr zawiał, a jeden z owoców tego drzewa, który dawał mi schronienie postanowił spaść. Przez krótką sekundę moje serce zabiło szybciej, ale po chwili się uspokoiłem, kiedy zobaczyłem, że ten cud natury upadł prosto komuś na głowę. Chciałem się zaśmiać, ale się powstrzymywałem, nawet zasłoniłem swoje usta ręką i w głowie uspakajałem się, by tylko nie zdradzić swoja pozycję i tak spoglądałem na tego faceta, który właśnie się rozglądał za przyczyną uderzenia. Nagle spojrzał w moją stronę! Nasz wzrok się spotkał, to było przeznaczenie. Ja bóg, który siedzi na drzewie, on człowiek na ziemi, nasz wzrok się spotkał, to była romantyczna chwila. Zapytał się, czy ktoś tam jest, ja tylko się uśmiechnąłem w jego stronę. Tak zaczyna się miłość od pierwszego spojrzenia. To była scena niczym z romansu, ale ten facet po chwili sobie poszedł. Zmrużyłem oczy w niezrozumieniu i powiodłem za nim wzrokiem. Nie rozumiałem oco poszło. Miało być przecież tak romantycznie, a on mnie nadzwyczajnie w świecie olał. Co za cham! Co jak co, ale takiego piękna nie da się zignorować, powinien się zakochać, rzucić wszystko w cholerę i wymordować wszystkich, by mnie uratować.
Pomachałem głową zrezygnowany. Mogło być tak ciekawie, a jednak się nie udało, ich oraz moja strata. Jedynie co muszę stwierdzic, że to drzewo dostaje odemnie medal za bycie najlepszym drzewem do ukrycia. Po tym wszystkim moi wierni stworzą legendy o tym miejscu, gdzie ich Bóg musiał schować się przed złymi wiernymi. To będzie dobry mit dla młodych pokoleń. Pokiwałem głową zadowolony na tą wspaniałą myśl, która zrodziła mi się nagle w głowie.
A co do naszego ślepca? To jemu kiedyś kupie okulary, jak znowu go spotkam. Człowiek ewidentnie mnie mógł zobaczyć, ale jakimś cudem mu się nie udało. No nic, dzięki temu wiedziałem, że siedzenie na tym drzewie to najlepszy pomysł, jak na razie. Lepiej tutaj poczekać. Ci tutaj poszli dalej w las, ale mogą wrócić na trakt droga która przybyli, czyli obok mojego drzewa. Dlatego postanowiłem siedzieć na drzewie cichutko i patrzeć na całą okolice. A to w stronę poszukiwaczy, a to możliwego zajazdy oraz na polane, sprawdzając jak sobie dają radę nasi strażacy.
Yuji Saga
 

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 10 kwi 2018, o 04:13

Misja Rangi - C - 27/...

- Rok 384 - Jesień - Yuji Saga
- Leśny trakt -

- Jesienna pogoda -

Obrazek



" Boskie szczęście czy przypadek? "

Szczęście głupiego czy może Boska umiejętność kamuflażu? Yuji wiedział, że to drugie, w końcu gdyby nie to nie skrył by się w tak genialnym miejscu, w tak świetny sposób. Tłum ludzi poszedł dalej ścieżką, a odłączona grupka powędrowała dalej w las. Czy mogłeś spodziewać się takiego obrotu spraw? Pewnie nie, ale w ostateczności tylko na plus dla ciebie. Zostałeś pozostawiony samemu sobie na tym wspaniałym drzewie. Z jakiegoś, sobie tylko znanego powodu zdecydowałeś się pozostać na drzewie i przeczekać całą sprawę. Pechowo dla ciebie motłoch kręcił się po okolicy do białego rana. Nie dostrzegli cię, jednak ty mogłeś czuć już poważne zmęczenie i znużenie. Brak snu w połączeniu z niewygodną pozycją na drzewie nie brzmi zbyt miło.

Na swoje nieszczęście nie mogłeś zasnąć gdy siedziałeś w koronie drzewa, wypatrzyłeś jednak, że wraz z nadejściem świtu wszyscy ludzie którzy kręcili się po zagajniku zdecydowali się wrócić do miasta, ich głosy wyraźnie ucichły. Tak samo nieco przed nimi większa część motłochu również udała się ścieżką w stronę miasta. Gdybyś obserwował rozpaczliwą walkę z żywiołem wiedziałbyś, że ludność miasta ponownie zatriumfowała. Poradzili sobie z ogniem i długo przed nadejściem poranka polana była już pusta. Spalona do cna, to fakt, jednak ogień dalej się nie rozprzestrzenił przez co uniknęli dodatkowych nieprzyjemnych konsekwencji.

Co do samego boga, siedział na drzewie, był już jednak bezpieczny i mógł kontynuować swoją podróż, lub zrobić coś co wchodziło w zakres jego boskich spraw czy też obowiązków znanych tylko jemu. Wydawałoby się, że wszystko dla niego dobrze się skończyło. Czy aby na pewno tak było? O tym już musi przekonać się na własnej skórze... Chociaż rola ptaszego gniazda w drzewnej koronie nie brzmi chyba najgorzej, prawda?



Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Yuji Saga » 10 kwi 2018, o 16:49

Co to za tupet, by latać wokół jednego miejsca całą noc. Co jak co, nie wiem czy oni mieli jakiś szósty zmysł, ale wiedzieli gdzie się ciągle kręcić. Było wiadome, że jak mnie nie znaleźli w tym obszarze to powinni dalej, ale ci używali nie wiem jakich mocy jasnowidzenia i ciągle wokół mnie chodzili. Aż mnie korciło, by ich zdzielić z liścia! Patrzcie! dostać w liscia w lesie! Śmiesznie, co nie? Aż kabaret otworze... nie, wtedy było mi nie do śmiechu, byłem śpiący! Już mnie nie obchodziło, czy tym nędznym robakom udało się ugasić pożar, jak im się udało to okej, ale niech *Tu wstawcie swoje brzydkie słowa, dobrze?*, zmęczony byłem w cholerę.
Zeskoczyłem z drzewa, wyprostowałem się zdenerwowany, byłem tak podminowany, że jak bym zobaczył jelonka bambi to bym mu skręcił kark. Westchnąłem ciężko. Miałem możliwość by pójść do zajazdu, który jest tutaj, ale już pewnie znają moją aparycję, dlatego musiałem coś innego wymyślić. No i to zrobiłem w pare sekund. Może jestem niewyspany oraz zdenerwowany, ale mózg nadal pracuje! Boski geniusz dzieciaczki, niewielu takie coś ma i to na pewno wy tego nie będziecie mieli.
Złożyłem aż trzy pieczęcie, pieska, świnkę i baranka, a nagle buchnąłem dymem i zmieniłem swoją postać. Teraz miałem ze sto siedemdziesiąt dziewięć cm wzrostu, chudym chłopakiem z czarnymi włosami zaczesanymi do tyłu, oraz miałem ubranie typowego podróżnika. Tak przemieniony miałem zamiar ruszyć do zajazdu, tam zamówić sobie pokój i się przespać, a potem ruszyć dalej w świat.
Wyszedłem na drogę i poszedłem do zajazdu, tam tylko pozostaje mi zamówić pokój, wejście do niego, zamknąć się i uderzyć w kimę. To był teraz jedyna rzecz o której marzyłem.
Yuji Saga
 

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 12 kwi 2018, o 12:35

Misja Rangi - C - 29/...

- Rok 384 - Jesień - Yuji Saga
- Leśny trakt -

- Jesienna pogoda -

Obrazek



" Nowe wcielenie władcy "

Kto by się spodziewał, że zwyczajny ludzki nos może zaskoczyć kogoś tak wszechstronnego i potężnego jak ty, no ale przecież to przeczy logice by sprawdzali dwa razy pod tym samym kamieniem, a w twoim wypadku drzewem... Ostatecznie przecież nikt nie pokusił się o sprawdzenie dokładnie na drzewie. Gdy już jednak nie było tłumu poszukujących twojej wspaniałości gapiów zeskoczyłeś z drzewa, długo nie spadałeś bo twoje długie nogi szybko opadły na ziemię. W zasięgu wzroku nie miałeś żadnego ze swoich poddanych, może to i lepiej, przecież nie liczyłeś, że skończysz jako wystawa wspaniałości z widłami w brzuchu, może to byłby dobry początek? Każdy mógłby podziwiać twoje wspaniałe oblicze, a nawet być bliżej ciebie mogąc wsunąć widły głębiej. Byłby wtedy bliżej swojego boga.

Nie miałeś zbytnio na co oczekiwać, faktycznie zdenerwowanie i zmęczenie dawały o sobie porządnie znać. Mimo to do tej chwili poradziłeś sobie ze stłumieniem ich, czyżby chodząca wspaniałość bała się po raz pierwszy w życiu? Tak czy inaczej musiałeś się ulotnić z tego zagajnika i miałeś już gotowe jutsu pod ręką. Niby prosta technika znana większości shinobi. Henge no jutsu było strzałem w dziesiątkę. Teraz zreinkarnowany bóg mógł bezproblemowo udać się do najbliższej przydrożnej karczmy nie zważając na zostanie rozpoznanym przez grupę szukających go mieszczuchów, chyba, że mają pośród siebie sensora który widział jego chakrę... No ale przecież shinobi pozostali gasić pożar, prawda? Po zniknięciu dymu nowa postać Yujiego powinna również olśnić wszystkich swym blaskiem. Saga postanowił ruszyć w świat po parunastu minutach udało mu się dotrzeć do zajazdu. Przed samym budynkiem nie było nikogo prócz dwóch pasących się w zagrodzie koni. Po przekroczeniu progu drzwi mógłby on natomiast dojrzeć zarówno właściciela jak i kilku ludzi siedzących przy ladzie, dwójka z nich spała a ostatni rozmawiał z serwującym mu napój kelnerem informując go o przeżyciach dnia poprzedniego. Tak, mowa o tobie, podpaleniu oraz pogoni za podpalaczem. Musiał on być członkiem tej zgrai która przeszła przez tę okolicę. Niemniej jednak nie rozpoznał cię ani nawet nie rzucił w twoją stronę spojrzenia. Właściwie to nikt nie zwrócił na ciebie należnej ci uwagi, byłeś jak taki zwykły, szary podróżnik który przekroczył próg przydrożnego lokalu.

Szybko do twoich uszu dotarły by informacje o wiadomości pozostawionej na nadpalonych zwłokach, ludzie mówili o tobie, czy byłeś z tego dumny, smutny, zły? A może wszystko na raz? To już twoja sprawa, mimo to przyszedłeś tutaj wypocząć więc miałeś tylko jedną możliwość, wykupić pokój i pogrążyć się we śnie, lub ruszyć zmęczony dalej, albo coś zjeść. To tak naprawdę trzy możliwość, wszystkie jednak mogą złączyć się w jedno... Ograniczają cię jedynie twoje własne decyzje i rezerwy chakry. Cały świat stoi przed tobą otworem i to właśnie ty powinieneś się przygotować by wyruszyć i wziąć go we władanie!



Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Yuji Saga » 12 kwi 2018, o 20:06

Mówili o mnie, to bardzo miłe i wręcz wskazane, żeby mówili o mojej genialnej osobie. Ci ludzie istnieją poto by o mnie myśleć, wierzyć we mnie i tym podobne. Taka kolej rzeczy, tego się nie zmieni, no przykro mi, idźcie do mojej świątyni i zmówcie z dwadzieścia Yujinowych wierszyków, a wieczorkiem w łóżku, jak będziecie to robić z drugą połową, to myślcie o mnie, dobrze?
Zamówiłem pokój, jednoosobowy oczywiście, nie chce się bawić z jakimś lokatorem. Nie dziś, nie teraz, w tej chwili potrzebuje dobrej dawki snu i nic więcej, no może kobiety albo faceta, ale to już inna bajka co do tego.
Odrazu po zamówieniu ruszyłem do góry, pokój nie był jakiś fantastyczny, bo przydrożne "hotele" są dla wszystkich i w przystępnej cenie, by każdy szanowany się podróżnik, który chce wydać jak najmniej, mógł się wyspać. Rozumiałem to, ale na przyszłość niech się przygotuja na moje przyjście, potrzebuje złotej wanny, wielkiego łoża z baldachimem i te podobne luksusy, rozumiecie, co nie?
Po zamknięciu drzwi, na wszelki wypadek zastawiam je krzesłem, albo nawet stolikiem, tak by nikt mi nie przeszkodził, albo jakby ktoś próbował wejść to narobi tyle rabanu, że sam się obudzę. Po takich zabezpieczeniach, patrze czy okno jest zamkniętę, jeżeli nie, to zamykam. I wreszcie mogłem pójść spać. Dezaktywowałem technikę, rzuciłem się na łóżko i zasnąłem w głęboki sen.
Po wyspaniu się, to nie robie niczego innego, jak aktywuje moją sztuczkę z przemianą, odgradzam przejścia, schodze na dół, zjem coś pożywnego i ruszam w drogę. Teraz ten świat pozna cały mój majestat! Gotuj się na moje piękne oblicze!


z/t
Yuji Saga
 

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Hikari » 28 lip 2018, o 19:37

Biegnąć tak leśną ścieżką Hikari zaczął odczuwać lekkie zmęczenie. Naturalnym ruchem było znalezienie jakiegoś miejsca na łonie natury do chwilowego odpoczynku, jednak nie chciał aby było ono na środku takowej drogi. Wiele osób mogących tędy podróżować mogłoby się wystraszyć tak siedzącego nieznajomego, chociaż to raczej byłoby za blisko miasta dla bandytów to kto wie co przyjdzie do głowy jakiemuś szaleńcowi. Nie z takimi idiotami spotykał się w swoim życiu, drugą kwestią mogłaby to być po prostu Yakuza, która postanowiła na tutejszych sobie co nieco dorobić. Bardzo rzadki przypadek, chociaż nie obawiał się o trudność w pokonaniu przeciwnika. Problematyczne mogłoby być wyjaśnianie tego procederu, a ktoś mógłby chcieć też ich pomścić czy inne sprawy. Przechodząc jednak do setna zszedł trochę w środek lasu, gdzie po chwili natknął się na niewielki strumyk. Woda ledwie co parła na przód, ale widok niebieskiej cieczy zawsze uspokajał tak samo jak piękno natury.
Terumi może nie posiadał także emocji jakichś wewnętrznych, bardziej można było powiedzieć o pustej skorupie pędzącej do celu to wciąż doceniał podstawowe walory życia. W takich miejscach panował w większości spokój, póki nie pojawiał się człowiek niszczący ostatecznie wszystko. Jakby nie patrzeć najwięcej nienawiści wytwarzają podobno najbardziej inteligentny gatunek żyjący na świecie. Ludzie potrafią wszystko zaprzepaścić, z powodu własnej zazdrości, chciwości, przeszłości, wyolbrzymiania i szukania problemów, zbyt wielkiej mocy czy innej takiej błahostki. Dlaczego to była taka rzecz trywialna? Z prostego powodu, czy w obliczu życia i śmierci nienawiść musiała być zawsze najważniejsza? Rozwiązanie tego problemu było tylko dalsze, wraz z rozwaleniem Kami no Hikage. Z tych wszystkich Hikari tylko westchnął i sięgnął do torby wyciągając kulkę ryżową. Ostatecznie mu dość posmakowały z dziwnego powodu i miał na nie ochotę.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2030
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Arisa Terumi » 28 lip 2018, o 20:26

Szła powoli, zamyślona, rozglądając się wokół siebie i przyglądając się z ciekawością otoczeniu. Po rozstaniu z Arashim udała się do gospody, gdzie spędziła noc za małe pieniądze i w całkiem przyjemnym towarzystwie dwóch kupców (jednak, gdy zaczęli przesadzać, umknęła im z rumieńcem na twarzy, udając, że nie słyszała ich słów). Teraz...Chyba szła tak po prostu, przed siebie, kierowana jedynie instynktem, intuicją. Pozwoliła się prowadzić swoim nogom, a myślom opuścić głowę - i w pewnym momencie poczuła, że był to bardzo zły wybór. Jej ciało zderzyło się bowiem właśnie w upokarzający sposób z ziemią, gdyż pokonała ją tak prozaiczna rzecz jak wystający korzeń. Sycząc cicho niczym świetnie wyszkolony, pradawny wąż, wstała z ziemi i...
I właśnie w tym momencie ujrzała niezwykle przystojnego, młodego mężczyznę o czarnych jak skrzydło kruka włosach, który wyrósł przed nią jak spod ziemi. Spłonęła straszliwym rumieńcem, podniosła się dość szybko z ziemi i wykonawszy sprawny, gładki ukłon (który dodatkowo pozwolił jej ukryć czerwień twarzy i nerwowe drżenie rąk ze strachu), powitała go niespokojnie:

- Em...witaj, nieznajomy?

Co za kretyńskie powitanie. Nie było cię stać na nic lepszego?

Siedział i coś jadł, a więc chyba przeszkodziła mu w posiłku. Cofnęła się więc o parę kroków i jeszcze raz rozejrzała, niepewna, czy nie ma tu nikogo innego. Co, jeśli była to jakaś zasadzka? Jeśli nieznajomy był mordercą oczekującym na kogoś pod pozorem grzecznego podróżnika, który zaspokajał swój głód? Przygryzła wargę, zarumieniona, zmieszana i wciąż na siebie wściekła, że zamyśliła się do tego stopnia, by nie dostrzec potencjalnego zagrożenia. Nieznajomy nie był raczej z jej osady, nigdy nie widziała takiego jak on w Sanjin, ale jednak...Było w nim coś, co sprawiało, że Arisa nie mogła odeń oderwać wzroku. Czy to przez tą kruczość włosów? Smagłość cery? Ów melancholijny, dziwny urok, podobny do cichego jastrzębia gotowego zaatakować znienacka, w locie?

Głupia jesteś.
Avatar użytkownika

Arisa Terumi
 
Posty: 69
Dołączył(a): 5 mar 2018, o 16:05
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - brązowe, długie włosy spięte kunsztownym kanzashi, wysoki wzrost
- często wisiorek
- nosi eleganckie kimona, rzadziej stroje typowej shinobi
- ogólne wrażenie iluzji lub snu
- zimą czerwony szal na szyi
- niezwykle niebieskie oczy
Widoczny ekwipunek: - kabura z bronią
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5118
GG: 0
Multikonta: Akodo Hayami

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Hikari » 29 lip 2018, o 10:32

Wydawało się, że nikt nie powinien zbliżyć się do tego miejsca lekko z ubocza drogi. Miejsce idealne na chwilę odpoczynku i rozmyślań przy niewielkiej kulce ryżowej oraz strumyczku. Nie sprawiało to jednak, że Hikari był mniej uważny, mimo wszystko cenił doskonale swoje życie. Jakim zdziwieniem było gdy nagle usłyszał jakiś niespodziewany dźwięk zza pleców. Nie czekał ani chwili tylko natychmiast się odwrócił w jego kierunku. Jego źródłem była... Dziewczyna, która przewróciła się i w tym momencie już podnosiła. Przez chwilę tak będąc zdziwiony Terumi ją oglądał aż ich oczy się spotkały, chociaż to było tylko na sekundę. Mógł mimo wszystko dostrzec ten błękit, który był jak przezroczyste morze błyszczące w blasku słońca. Jego oczy posiadające heterochromię, zarówno to jasno czerwone jak i zielone będąc lekko zawstydzone uciekły od dłuższej wymiany spojrzeń. Z tego powodu chociaż zauważył lekkie rumieńce, to nie skupił się jak wielkie one były nic, a nic. Wykonywany przez dziewczynę ukłon był niczym dobry policzek pozwalający się ogarnąć. Nie czekając dłużej także się podniósł i przeszedł do ukłonu wciąż trzymając prawie już skończoną kulkę ryżową wraz z lekkim uśmiechem.
- Witam, chociaż zamiast nieznajomy wolałbym być nazywany Hikari Terumi. Mógłbym wiedzieć z kim mam przyjemność?
Można powiedzieć, że ta kobieta swoją urodą w kimonie mogła lekko zauroczyć kogoś. Yogańczyk mimo to można powiedzieć, że był na to ostatecznie odporny. Nie posiadał jakichś w sobie większych emocji, a potrzeby potrafił w sobie kompletnie hamować. Nie były one najważniejsze, wręcz niemalże przeciwnie. Kiedy się cofnęła parę kroków i rozejrzała dookoła ten lekko westchnął. Mogło to być rozglądanie się za zagrożeniem, w miejscu gdzie nikt nie będzie nikogo poszukiwać, albo czy na pewno nie ma tutaj żadnego świadka. Ta druga opcja była gdzieś w jego umyśle powodując jakąś gotowość, ale nie chciał jej przyjąć do siebie. Przynajmniej do czasu, aż uzyska jakiś niepodważalny dowód. Jakby przestał ufać kompletnie ludziom i ich dobroci, że tacy jeszcze istnieją byłby w stanie naprawić jakoś ten świat?
- Nie musisz się obawiać, jestem zwykłym podróżującym do Shigashi i postanowiłem chwilę odpocząć. Całkiem przyjemne miejsce, nie uważasz?
Nie czekając dłużej sięgnął do torby po jeszcze jedno zawinięte w papier onigiri, które zakupił w ostatniej karczmie. Pakuneczek natychmiast też wystawił do dziewczyny, zachęcając słowami do wzięcia.
- Skoro już się przypadkiem spotkaliśmy to może się dołączysz? Spędzanie czasu w towarzystwie jest o wiele ciekawsze. Jest to co prawda najzwyklejsza kulka ryżowa, ale obecnie nic lepszego nie posiadam.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2030
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Arisa Terumi » 30 lip 2018, o 21:13

Spłonęła rumieńcem po raz kolejny, słysząc odpowiedź przystojnego bruneta. Miał taki silny, a zarazem subtelny, uwodzicielski głos, ta głębia oczu, kruczoczarne kosmyki, smagła cera, ogólny urok...niejedna kobieta popadłaby w niemy stupor, a potem w zachwyt, obserwując tego czarującego młodzieńca. Arisa nie była zbyt obyta w świecie - do niedawna bowiem była tylko córką swego ojca, trwała przy boku matki i swojej rodziny, nie mając jakichś innych alternatyw, co przekładało się też na niewielką ilość mężczyzn i chłopców spoza osady, z którymi miała styczność (nie licząc przybranego brata i jego towarzyszy oraz Kenshina, z którym miała...skomplikowane relacje). Jej niepokój wzbudziło jednak przedstawienie się nazwiskiem Terumi. Nie pochodził z jej osady, chyba że o czymś nie wiedziała - a takiego ciacha raczej by nie przegapiła. Musiał być więc Yogan, przedstawicielem wrogiego szczepu.


Co powinnam zrobić?


Niepewna, zmieszana i zakłopotana swoją niezręcznością Arisa usiadła obok nieznajomego, który okazał się ponadto nosić dźwięczne imię Hikari. Hikari, Światło...Oby to światło, w którego blasku się znalazła, nie postanowiło jej oślepić ani zabić. Ale skoro twierdził, że jest zwykłym podróżnym do Shigashi i chciałby tylko wypocząć, to może powinna mu po prostu zaufać?
Twarz ojca przemknęła jej przed oczami. To było jak błysk, jak chwilowe...ostrzeżenie? Nie wiedziała. Ojciec zginął przecież podstępnie, zamordowany przez tamtych, nie powinna była ufać swoim potencjalnym wrogom. Wychowano ją w przeświadczeniu, że Yogan nigdy nie będą pragnąć pokoju - wszak żyją oni tylko dla wojny, dla sprzymierzania się z dzikusami, by destabilizować świat shinobi. Jednak co, jeśli prawda wyglądała inaczej? Jeśli nawet wśród nich byli ludzie tacy jak ona: pokojowi, spokojni, żyjący dla marzeń? Dla swoich rodzin, które potrzebowały w tych trudnych czasach każdego oparcia? W mieście mówiono już o upadku Kami no Hikage, o powrocie Antykreatora. Słyszała straszne opowieści o jeźdźcach, o Hanie, który podobno miał kierować rzezią, o zniszczeniu wyspy i straszliwym losie Shiro Ryu. Jeśli tak potężny zakon upadł, co musiało się dziać na Murze wśród Shinsengumi? Zadygotała na samą myśl, z przerażeniem przypominając sobie, że Naizen chciał wstąpić w szeregi Shinobi broniących ich cywilizacji. Jeśli tyle razy przez ten świat przetoczyły się wojny i konflikty...Jeśli ludzie zaa Muru zaatakowali tak niedawno...Co może stać się teraz?
Odegnała te myśli z niechęcią. Siadła obok mężczyzny i przyjęła z ciepłym, lekkim uśmiechem jedzenie, które jej zaoferował.

Raczej nie ma w tym trucizny. Zresztą nawet jeśli...

- Jestem Terumi Arisa - przedstawiła się miękkim, łagodnym głosem. - I podobnie jak ty, Hikari-san, nie mam żadnych złych zamiarów. Opuściłam dom, pragnąc poznać nowy świat po śmierci ojca...A widzę, że ten świat staje się bardzo niebezpieczny. Słyszałeś już może coś bliższego o tych wydarzeniach na Kami no Hikage? Dotąd obiły mi się o uszy jedynie plotki.

Zadawszy to pytanie, zjadła ze smakiem dango. Doprawdy, ten pobyt przyciągał do niej przystojnych i czarujących mężczyzn. Najpierw był nim uroczy młodzieniec z pustyni, Arashi-dono, który poczęstował ją pysznymi słodyczami i bawił rozmową, opowiadając o pustyni. Wyczuwała, że mogłaby w nim mieć przyjaciela, a to znów zadawało kłam legendom matki o tej straszliwej i okropnej piaskownicy, do której miała zawsze - nie wiedzieć czemu - awersję.
Nie było jednak łatwo odrzucić historie i przeszłość, więc Arisa na razie po prostu była obok. Siedziała, słuchała i uśmiechała się delikatnie do towarzysza, mając ufność jedynie w samej sobie.

- Dziękuję... - szepnęła, gdy tylko zjadła, spuszczając skromnie oczy w dół. Mimo to z jej twarzy nie znikał uśmiech, a gdy ich spojrzenia znów się spotkały, błękitne ślepia lśniły jak u kotki. Bardzo zadowolonej, nieco sennej kotki. - Jak mogę ci się odwdzięczyć?
Avatar użytkownika

Arisa Terumi
 
Posty: 69
Dołączył(a): 5 mar 2018, o 16:05
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - brązowe, długie włosy spięte kunsztownym kanzashi, wysoki wzrost
- często wisiorek
- nosi eleganckie kimona, rzadziej stroje typowej shinobi
- ogólne wrażenie iluzji lub snu
- zimą czerwony szal na szyi
- niezwykle niebieskie oczy
Widoczny ekwipunek: - kabura z bronią
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5118
GG: 0
Multikonta: Akodo Hayami

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Hikari » 30 lip 2018, o 23:48

Dziewczyna na pierwszy rzut oka wydawała się wciąż bardziej zagrożona niż gotowa komuś zaufać. Chociaż musiał przyznać, że w tych rumieńcach było jej do twarzy, wyglądała dość słodko. Spowodowały one delikatny uśmiech i podrapanie się lewą dłonią po tyle głowy. Po prostu tak prawdę mówiąc nie zdarzało mu się tak zawstydzać dziewczyn. Było to wręcz odwrotnie, każda po kolei zawstydzała Hikariego. Gdy przypomni sobie wcześniej Harumi, której odmówił czegoś więcej czy też ta z misji zabójstwa szpiega... Na rozmyślania czasu nie było, ponieważ przybyszka zdecydowała się usiąść obok. Wydawało się, że nazwisko wzbudziło delikatne zawahanie wcześniej, chociaż to tylko mogła być wyobraźnia.
Kobieta zaproponowaną kulkę ryżową przyjęła z uśmiechem, co spowodowało po tym wszystkim delikatny rumieniec na policzkach młodzieńca. Zaraz po tym się przedstawiła jako Arisa Terumi. Imię było bardzo ładne, jeżeli to odmiana Arisu to oznaczało "szlacheckie pochodzenie". Patrząc na urodę, to zdecydowanie była ona szlachecka. Zaskakujące było o wiele bardziej nazwisko, bo takowego używał tylko on, jego ojciec, matka, a także liderka Sanjin. Czyżby było więcej osób, które nie koniecznie chcą powiększać tylko przepaść zamiast tworzyć mosty? A może to tylko z powodu strachu przed niepotrzebnym konfliktem w tym momencie? Wszyscy mieszkańcy Yogan-Ryu wraz z liderem nazywali się Yogańczykami, a Sansei to Sanjin. Do której ona należała wioski? Większość ludności u siebie mógłby rozpoznać, przynajmniej twarz mimo niewielkiej z nimi integracji. Warte było odnotowanie, że opuściła dom dla podróży po świecie, ale temat szybko zszedł na Kami no Hikage. Mimo wszystko mężczyzna z heterochromią nie mógł nie wrócić do wcześniejszych rozmyślań z dość szczerym uśmiechem. Bo miał jakieś może dobre przeczucie.
- Miło mi poznać, tym bardziej, że tytułowanie się nazwiskiem Terumi jest dość nietypowe. Sam mieszkając w Yogan-Ryu nie słyszałem, aby ktokolwiek używał nazwiska naszego szczepu. We mnie akurat mimo wszystko płynie krew jednej jak i drugiej strony więc uważam to za o wiele odpowiedniejsze.
Jego uśmiech się poszerzył na myślę, że może faktycznie ma jakąś szansę na realizację planów. O ile zaraz nie zostanie zadźgany na co zwracał uwagę. Z tego wszystkiego nawet pozwolił sobie przed chwilą na pewną dozę szczerości, ale musiał się ostatecznie przekonać do koleżanki. To co powiedział żadną tajemnicą nie było jego liderowi.
- Byłem w Hanamurze kiedy przypłynęły okręty z uchodźcami. Piękna stolica cesarstwa, jak szukasz wycieczki na parę dni to polecam, ale przy okazji też ciepło się ubrać. Jest tam dużo chłodniej niż u nas.
Widać było, że jego mina po tym lekko spoważniała, a głos stawał się coraz bardziej bezbarwny. Musiał przechodzić do smutnej sytuacji na świecie, która prawdę mówiąc tylko się zaczynała pogarszać. Dokończył ostatni gryz kulki ryżowej, w końcu wiele nie posiadał jak zyskał towarzyszkę i przeszedł do opowieści. Na podstawie tego co usłyszał od swojej uczennicy, na ten moment spojrzał w strumyczek.
- Z tego co wiem to sam dowódca Shiro Ryu się zbuntował i zaczął zabijać radnych, gdy ci wypowiedzieli wojnę Cesarstwu. W jakiś sposób przejął kontrolę nad całą armię z paroma wyjątkami i zaczął eksterminację na ludziach, którzy walczyli aby dostać się do portów. Pełno rannych oraz poległych, może to za karę z powodu własnej pychy?
Tutaj miał na myśli dokładniej rozmowę z Natsume, którą wcześniej przeprowadzał. W końcu był on Cesarzem, który martwił się napiętą sytuacją z kontynentem, ale sam wojny wyprowadzać nie chciał. Zalecał mu też spróbowanie jakoś rodziny, ostatecznie wyspy wcale nie posiadały podobno łatwiejszej sytuacji.
- Wydaje się jednak, że czasy będą tylko niebezpieczniejsze. Samotne poznawanie świata będzie wyzwaniem.
Westchnął, myśląc co mogłoby się stać Arisie gdyby spotkała tutaj niewłaściwą osobę. Taką, która chciałaby ją wykorzystać i przez moment poczuł w sobie gniew, który nie wyszedł w żaden sposób na zewnątrz. Słysząc podziękowania za onigiri odwrócił się w stronę skąd dobiegają słowa, a ich spojrzenia ponownie się spotkały. Błękitne ślepia mogły hipnotyzować, ale też powodowały zakłopotanie i lekki rumieniec przez co od niego uciekł. Wtedy też usłyszał pewne pytanie, a myśl była tylko jedna. Poważnie?
- Nie musisz, odwdzięczasz się swoim towarzystwem w pełni. Nawet takie całkiem zwyczajne miejsce może nabrać w takim towarzystwie uroku, za to powinienem wręcz przygotować coś więcej.
Zakończył to z uśmiechem i już odważniejszym spojrzeniem w twarz rozmówczyni. Ostatecznie robił bez żadnej chęci jakiegokolwiek zysku. Posiadał wszystkiego dobra materialnego ponad stan tak więc można powiedzieć, że był z osób które nie zwracały na ryo większej uwagi. Dzielenie się i pomoc była czymś dość naturalnym, ale to nie tak, że cała ludzkość znajdzie sobie w nim sponsora.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2030
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Arisa Terumi » 2 sie 2018, o 13:52

Become the fierce wind, oh, my prayer
Embraced by the new faces, I want to live.


Obrazek

Zawstydzona, wciąż starająca się uchodzić za szlachetną i skromną panienkę z dobrego domu Arisa nawet nie pomyślała, jak mężczyzna może odebrać jej intencje i zamiary. Próbowała być po prostu miła, ale on, obyty w świecie, zapewne przyjmował jej starania jedynie z politowaniem - kolejna z tych...
Tak, czasy miały być coraz niebezpieczniejsze i groźniejsze. Od starych kobiet, które odwiedzały jej matkę i krakały nad światem niczym kruki nad padliną, słyszała rozmaite straszliwe przepowiednie i groźby. Wojna miała być niemal pewna, ale jeśli wybuchnie...Mimowolnie znów spojrzała w oczy Hikariego, nie mogąc oderwać się od słów, które wypowiadał, od jego oczu i twarzy.

Głupia jesteś. Jeszcze się w nim zakochasz.

Na samą myśl jej twarz znów oblał rumieniec. Był piękny, pewnie odważny, nie udawał kogoś innego, a jednak...
Wysłuchała uważnie opowieści o tym, co działo się tam, w abstrakcyjnym i odległym Kami no Hikage. Polecał Hanamurę? Może i by tam się wybrała, gdyby nie to, że na tak daleką i trudną podróż zbrakłoby jej zarówno pieniędzy, jak i odwagi. Przy tym zimne, niegościnne tereny wysp cesarstwa nie napawały Arisy nadzieją na lepszą przyszłość. Chyba wolała na razie odwiedzać krainy kupieckie, poznawać nowe lądy, nowe rodziny shinobi, ich mentalność, tradycje i przyszłość. Kusiła ją pustynia, o której opowiadał jej Arashi, jej piaski, kultura i to nietypowe podejście do życia - o ileż luźniejsze niż w ojczystych stronach! Mimo to i na tą podróż na razie nie mogła się zdobyć. Nowe wrażenia, twarze, rzeczywistość, wszystko to plątało się w jej głowie ze starymi wspomnieniami, tworząc mętlik, z którym nie mogła sobie poradzić.
Jakże w tej chwili tęskniła za Kazuyą! Rozgadany, krzykliwy nastolatek zapewne już na wstępie wkręciłby ich w jakąś skomplikowaną sytuację, która pozwoliłaby jej zająć myśli, działać jak należy, podejmować decyzje inne od tych trudnych tematów, o których myślała. Ogromnie współczuła tym biednym ludziom z wyspy, lękała się, że zbuntowany dowódca Shiro Ryu w swoim nieprzewidywalnym szaleństwie postanowi zaatakować i bez tego już zwaśnione ziemie Sanjin i Yogan-ryu, a poza tym...Och, nie mogła się w tym wszystkim połapać!
Do tego ta cholerna heterochromia i wspomnienia o pysze, którą mógł kierować się buntownik...Naah, ależ jesteś głupia, Ariso! Zamrugała kilkakrotnie powiekami i podążyła za nim spojrzeniem, utkwiwszy oczy w szemrzącym cicho i łagodnie strumyku. Płynął on leniwie, powoli, lśniąc w ciepłym, letnim słońcu jak drogocenne klejnoty z baśni. Tak samo powoli do tej pory płynęło ludzkie życie - jedni rodzili się, inni umierali, zgodnie z porządkiem rzeczy ustanowionym przez bogów i pramatkę Kaguyę. Jednak teraz ktoś, ów człowiek, którego imienia nawet nie pragnęła poznawać, wrzucił kamień swojego gniewu i dumy (być może?) do owego strumyka, niszcząc jego spokój i równowagę. Nie była pewna, czy może mu ufać, ale przedstawienie się nazwiskiem Terumi przez Hikariego i szczerość, z jaką mówił o Yogan-ryu, usposobiła do niego przyjaźnie młodą kobietę.

Jeśli zapragnie walki, będzie miał na to czas.

- Ja pochodzę z Sanjin - przyznała otwarcie, nie widziała sensu, by postępować inaczej. Zresztą...- I mam czystą krew, ale nie widzę nic złego w tym, że pochodzisz z innej gałęzi naszej rodziny. Terumi to zawsze Terumi, niezależnie od tego, czy pragną pokoju, czy wojny.

Zastanowiła się, zmarszczyła brwi. Wszystko to musiało prowadzić do jednej rzeczy: do bliższego zapoznania się. A skoro gwiazdy tego pragnęły, Arisa nie śmiała odmawiać gwiazdom. Nie była też osobą, która pomijałaby taką możliwość jak nawiązanie ciekawej relacji z Yogan, który na razie nie próbuje jej zabić. Był to taki ewenement, że pragnęła mu zaufać, uwierzyć w niego, choć wciąż pamiętała obraz dawnej krzywdy i łez Narimy.

- Hikari-san, ośmielę się coś zaproponować... - zająknęła się, odkaszlnęła. Spokojnie, idiotko. Przecież cię nie zje. - Jeśli mogę, to...czy mogłabym przyłączyć się do ciebie? Nigdy jeszcze nie zwiedzałam świata, a w twoim towarzystwie poczułabym się bezpieczniej. Widziałam w mieście taki fajny ryokan, można by coś zjeść i wynająć pokój, chyba że zamierzasz opuścić Shigashi...? Jakie tak właściwie masz plany...? Obiecuję nie zawracać głowy...

Siedziała przy Hikarim, zmieszana, spąsowiała na twarzy; mężczyzna musiał ją uznać za naprawdę dziwną, żeby przyłączać się do zupełnie obcego, znanego jej od kilkunastu minut shinobi? A mimo to Arisa chciała - i mogła - podjąć takie ryzyko.
Jeśli nieznajomy zechciał się zgodzić, to wstała i nisko mu się ukłoniła, po czym poprowadziła go w kierunku wspomnianego ryokanu, słuchając po drodze z uwagą jego słów. Jeżeli zaś nie, to pożegnała go równie niskim ukłonem i udała się sama w tamtym kierunku, nie mając odwagi dłużej zastanawiać się ani nad tym, co właściwie robi, ani nad tym, co już zrobiła.

Gwiazdy bywają nieprzewidywalne.

_________________________________________________________________________________________________________
Jeśli Hikari się zgodził, to chodź tutaj: o/
Avatar użytkownika

Arisa Terumi
 
Posty: 69
Dołączył(a): 5 mar 2018, o 16:05
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - brązowe, długie włosy spięte kunsztownym kanzashi, wysoki wzrost
- często wisiorek
- nosi eleganckie kimona, rzadziej stroje typowej shinobi
- ogólne wrażenie iluzji lub snu
- zimą czerwony szal na szyi
- niezwykle niebieskie oczy
Widoczny ekwipunek: - kabura z bronią
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5118
GG: 0
Multikonta: Akodo Hayami

Re: Leśna ścieżka

Postprzez Hikari » 2 sie 2018, o 16:33

Hikari był bardzo można powiedzieć dziwnym człowiekiem. Od młodego wieku nie gniewał się na tych, którzy życzyli mu źle, wytykali go palcami w wiosce, szydzili z niego, a także mu przeszkadzali kiedy tylko się dało. Zawsze już od wtedy miał jedno marzenie, cel który wszedł mu w głowę tak głęboko, że był obecnie jedynym praktycznie powodem od dłuższego czasu dla którego się porusza odnosząc pasmo porażek. Każdy wybór obecnie wydawał się porażką, bo zamiast jakkolwiek zmniejszyć nienawiść przygląda się jak ona tylko rośnie na świecie. Arisa mogła nawet nie wiedzieć jak mocno mogą wpłynąć jej słowa o pochodzeniu na swojego rozmówcę. Można powiedzieć, że te słowa poruszyły w pewnym stopniu jego serce przepełniając je... Nadzieją? No, przepełniając to zbyt wiele powiedziane. Tylko w momencie jak on sam już nie widział opcji do wykonania chociaż pierwszego kroku do złączenia szczepu ktoś zapalił w ciemnym lesie lampkę.
Z jego czerwonego oka zaczynać chciała płynąć łza, ale jak tylko pojawiła się na poliku, może dotarła do połowy została ona przetarta kciukiem. Dlaczego też tak się działo? W pewnym sensie tego nie rozumiał, bo nie czuł chęci do płaczu w żaden sposób. Od kiedy został sam zdarzyło mu się to tylko raz. Kiedy spotkał po wielu latach jeden jedyny raz swojego ojca, a ten przyznał się do używania młodzieńca jako marionetki i przekazał mu zadanie, które już sam w sobie od dawna posiadał. Czyżby to oznaczało jak to jest odczuwać chociaż kawałek szczęścia? Cóż możliwe, na jego twarzy przy odpowiedzi pojawił się najbardziej naturalny uśmiech jaki tylko mógłby być na świecie, płynący w całym oceanie bólu. Oczywiście było to widoczne sekundę, dwie może trzy.
- Może jeszcze na prawdę jest nadzieja.
Te słowa były wypowiedziane bardzo cicho, przy wpatrywaniu w strumyk jednak wciąż były słyszalne dla dziewczyny z pewnością. Ops, to wszystko było bardzo niebezpieczne, jeszcze chwila, a może rzeczywiście chciałby odzyskać swoje emocje. One tylko przeszkadzały w podejmowaniu najlepszych decyzji do naprawy świata, a przynajmniej nie były potrzebne. Chociaż teraz w głębi siebie jest jak mucha lecąca do tej lampy to zdołał się pohamować i wrócić do rzeczywistości. Mimo wszystko uśmiech chociaż delikatny nie znikał z ust.
- Miło słyszeć, że jest ktoś jeszcze kto nie zabija tylko po usłyszeniu, że stoi się po przeciwnej stronie barykady tej nienawiści.
Nie sprawiało to, że wiedział jak przerwać wojnę, ale dawało to nadzieję, na takie realne skończenie. Po chwili Terumi dostał jednak bardzo niespodziewaną propozycję. Czy ona mogłaby dołączyć do niego przy zwiedzaniu świata? Osobiście nie widział wiele przeciwności, to jednak sam w tym momencie zbyt wiele nie miał zamiaru podróżować zbytnio wiele po świecie. Wciąż czekał na swoją uczennicę, która miała przybyć do niego z Soso. Poza tym... Czy on usłyszał, że można by coś zjeść oraz wynająć pokój? Że taki wspólny i powinni zostać w Shigashi? To sprawiło, że był pełen rumieńców, przynajmniej przez moment. Mima była bardziej zdezorientowana i zaskoczona.
- Ja... Nie miałbym nic przeciwko przyłączeniu się do mnie, ale raczej to nie będzie takie proste.
Lekko westchnął drapiąc się z tyłu głowy. Jego twarz wydawała się teraz jednak zamyślona.
- Obecnie miałem czekać w wiosce na swoją uczennice z rodu Yamanaka, którą ostatnio obiecałem przygarnąć pod swoje skrzydła. Wybyłem tylko na parę dni w międzyczasie do Shigashi, aby kupić najlepsze sake, a potem sam nie jestem pewien co przyniesie życie.
Potem chciał odpowiedzieć na swoje przyszłe plany jeszcze, ale tak w rzeczywistości bał się ich wyjawić komukolwiek. Co jeżeli go ta osoba zdradzi? Z drugiej strony nie wyglądała na przepełnioną nienawiści do Yogan. Jedno słowo niewłaściwej osobie, a zostanie wygnany z wioski i połączenie szczepu będzie niemożliwe. Musi zostać tym pomostem pomiędzy gałęziami, dlatego postanowił na tym zakończyć obecne dywagacje podnosząc się pierwszemu i podając dłoń Arisie, aby pomóc jej wstać.
- Chociaż chciałbym zwiedzać świat, bez żadnych zobowiązań to mam na swoich barkach wielki ciężar trzymający mnie większość czasu w wiosce. Kiedy dzielę wspólnie czas z Tobą staje się on jeszcze istotniejszy z każdą sekundą. To nie oznacza, że mam zamiar zostać w Yogan-Ryu wiecznie, większość dni jednak spędzam gdzieś w okolicy. Zresztą wcześniej wspomnianą butelkę obiecałem komuś zanieść w Hanamurze, bo mają tam okropny alkohol. Jeżeli mimo to dalej będziesz chciała mi towarzyszyć to nie widzę żadnego powodu, abym odmówił. W każdym bądź razie możemy to omówić już w ryokanie prawda?
Gdyby jego propozycja była przyjęta z uśmiechem u boku swojej przynajmniej tymczasowej towarzyszki wyruszył do nieznanego mu jeszcze lokalu.

Z/T 2x ---> Ryokan




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2030
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość