Wioska Rolników

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanagi » 5 paź 2018, o 11:16

Izanagi westchnął z ulgą, kiedy poczuł kojącą, leczniczą chakrę siostry na poparzonym podniebieniu. Naprawdę miał szczęście, że trafiła mu się taka cudowna i zdolna bliźniaczka, co tamta potwierdziła tylko, wykonując szybko i w pełni poprawnie technikę, przy której on sam dopiero co się wyłożył. Jasne, może i znali ją niemal wszyscy ich krewniacy, jednak mimo to... Izanagi jak zawsze był po prostu zachwycony gracją i lekkością Izanami.

- Po prostu ci oddałem wszystkie dobre cechy, żebyś się nie musiała na przykład użerać z lenistwem. Sobie za to zostawiłem umiejętność głupawych dowcipów, najdroższa. - uśmiechnął się, obracając w stronę siostry. Mrugnął do niej zawadiacko, po czym... zniknął przed jej oczami w chmurze płatków, tylko po to, by zajść ją z tyłu i znienacka objąć, całując w szyję.

- Obiecuję, że zacznę teraz mocno trenować. Zobaczysz, jeszcze będziesz ze mnie dumna. - rzekł cichym, ale pewnym siebie tonem prosto do jej ucha, przytulając ją mocno i wpatrując się w płomienie, które zaczęły tańczyć na stosie pogrzebowym dziwnego, ordynarnego shinobi, który swą misję skończył w bezimiennej wiosce.
Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanami » 5 paź 2018, o 13:19

- Po prostu oddałeś mi wszystkie dobre cechy – mruknęła za nim, kiedy Izanagi próbował jakoś przedstawić się w lepszym świetle, niż chwilowo Izanami go widziała. A on zniknął sprzed jej oczu, a dziewczyna zobaczyła zamiast niego płatki kwiatów. Nieco ją to zaskoczyło, iż użył na niej genjutsu, ale po chwili, kiedy poczuła jego usta na swojej szyji, zrozumiała dlaczego.

- Nie popisuj się – mruknęła i przylngeła plecami do jego piersi, kiedy ją przytulił. Swoje dłonie połozyła na jego dłoniach i mógł wyczuć, że jej ręce są lodowate od zimnej wody ze strumienia. Przez jakiś czas wpatrywała się razem z nim w ogień, który trawił wszystkie szczątki Harrana, które przestudiowała dokładnie i, który juz do niczego się nie nadawał.

Patrzyła w ogień, dopóki ten nie strawił większości stosu pogrzebowego. Kiedy zostały tylko zażące się zgliszcza, a szary dym wzbijał sie ku niebu – odwróciła się do Izanagiego i ojęła go za szyję.

- No i co teraz, kochanie? – zapytała, wspinając się lekko na palce i trącając nosem jego nos. Jej dłonie wciąż były zimne, a jej ciało poruszone tym, co się stało przez ostatnich kilkadziesiąt minut.
Uchiha Izanami
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanagi » 5 paź 2018, o 17:57

Izanagi spokojnie i w milczeniu poczekał, aż ogień strawi doczesne szczątki Harrana z klanu Haretsu, odpoczywając po walce i oraz przygotowywaniu stosu, przytulając cały czas Izanami i od czasu do czasu bezwiednie muskając ustami jej szyję. W myślach zmówił też krótką modlitwę do Susanoo, by duch jego przeciwnika chociaż po śmierci... nabył nieco ogłady. To był jednak kres dywagacji chłopaka na temat zabitego przez siebie osobnika i gdy tylko płomienie dogasły, całą uwagę skupiła na swojej siostrze.

18+
Spoiler: pokaż
- Moglibyśmy wrócić do wioski i poszukać jakiegoś zajęcia... - zaczął niewinnym tonem, spoglądając w niebo. - ...albo mógłbym cię wziąć tu i teraz, zanim trzeba będzie wrócić do naszych masek, najdroższa. - zakończył, chwytając mocnym, zdecydowanym ruchem siostrę za pośladki i podnosząc w górę tak, by zaplotła nogi w jego pasie. Gdzieś w tyle głowy pojawiła się myśl, która go rozbawiła - ciekawe co by powiedział ten Haretsu, gdyby ujrzał go w tej pozycji z własną siostrą. Może wtedy by faktycznie pojął, że należała ona do niego i do nikogo więcej?

Pocałował ją, gwałtownie i z werwą równą ognistej chakrze, jaka szalała w ciałach każdego z rodu Uchiha.
Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanami » 5 paź 2018, o 19:00

+18

Spoiler: pokaż
Izanami pisnęła jak mała dziewczynka, kiedy Izanagi porwał ją i uniósł. Całe napięcie gdzieś zniknęło i po prostu roześmiała się radośnie, obejmując go w pasie nogami i mocno trzymając za szyję. Była bardzo podniecona, a stanowczość Izanagiego jeszcze bardziej ją pobudziła. Tak, jak zawsze.

Zacisnęła nogi wokół jego pasa, upewniając się, że będzie w stanie wyczuć jego męskość przez ich ubrania. Spojrzała w jego oczy i zobaczyła w jego oczach taki sam ogień jaki przed chwilą ona sama wznieciła.

- Weź mnie – odpowiedziała cicho, potulnie, czując, że jej serce łomocze jej mocno w piersi.

Kiedy ją mocniej przyciągnął i pocałował, przez chwilę wszystko wokół niej zniknęło. Jego stanowczość powodowała, że kolana całkowicie jej zmiękły i tylko fakt, że trzymał ją za pośladki, a jej nogi były wokój niego, powodował, że nie osunęła się na ziemię. Objęła go ramionami mocniej i odwzajemniła pocałunek, czując, jak jej ciało się rozgrzewa – szczególnie dłonie, które do tej pory były lodowate. Teraz, kiedy zaczęła pieścić skórę na jego karku, robiły się ciepłe – nie tylko od ciepła jego ciała, ale również od szybciej krążącej w jej żyłach krwi.

Pomyślała z rozbawieniem, że właściwie szkoda, że ten cały Harran nie żył w tym momencie. Gdyby tylko popatrzył, z jaką werwą Izanagi są bierze i z jaką chęcią ona się jemu oddaje, na pewno zrozumiałby, jaką głupotą było to, że się do niej próbował zalecać.
Uchiha Izanami
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanagi » 22 paź 2018, o 13:35

18+

Spoiler: pokaż
Izanagi już nic więcej nie mówił - pożądanie wzięło górę. Zamiast tego przeszedł z siostrą na rękach do najbliższego drzewa, o które ją oparł i nieco przygniótł ciałem tak, by mieć wolne ręce - które natychmiast zaczęły wsuwać się pod ubranie Izanami. Jego nadal nastoletnie libido skoczyło jak zawsze, gdy widział pożądanie siostry, dlatego też Izanami nie musiała czekać długo na to, by wyczuć jego erekcję przez ubrania. Czuł chłodne dłonie siostry na karku, a że jego ciało nadal było rozgrzane po poprzednim wysiłku - chłód ten, dzięki któremu mógł poczuć każdy z delikatnych palców Izanami jedynie dalej go podochocił.

Oddech młodzika przyspieszył, kiedy wpatrywał się w oczy siostry, czując jej ciężar na sobie, wdychając jej zapach. Ręce Izanagiego krążyły pod jej ubraniem, ciesząc się gibką sylwetką i krągłymi piersiami. Podekscytowanie niedawną walką, w której pokonał wulgarnego pretendenta do wdzięków Izanami stało się kolejną cegiełką, budującą pożądanie Uchichy, który rozplątał szybko sznur przytrzymujący jego hakamę. Następnie - cały czas przytrzymując ciałem siostrę opartą o pień jakiejś sosny - podkasał jej kimono, by móc czym prędzej wsunąć się w nią i wziąć swoją siostrę tym razem gwałtowniej i bardziej zdecydowanie, bez długiej gry wstępnej - zupełnie inaczej niż wczoraj, w Ryokanie w Shigashi no Kibu.
Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanami » 22 paź 2018, o 16:41

+18
Spoiler: pokaż
- Co ty...? – zapytała zduszonym głosem Izanami, kiedy brat gwałtownie przycisnął ją do drzewa. Czuła chłód i szorstkość za swoimi plecami, chociaż chroniła ją warstwa odzieży, którą miała na sobie. Nie spodziewała się jednak odpowiedzi. Nie potrzebowała jej. Doskonale zdawala sobie sprawę z tego, czego chciał Izanagi. I, obojętnie jak bardzo by mu się opierała, nie było mowy o tym, żeby zrezygnował.

Izanami jednak nie chciała się opierać. Chętnie oplatała go ramionami i nogami, czujac jego pulsującą męskość na własnej kobiecości i niemal natychmiast chcąc, żeby w nią wszedł, wypełnił ją, spowodował, żeby się stali jednością, żeby było tak, jak być powinno. Tylko on i ona. Razem.

- Braciszku... Izanagi... – jęknęła mu do ucha, wbijajac paznokcie w jego plecy, kiedy wszedł w nią mocno. Była tak podniecona, że nie miał z tym najmniejszego problemu. Pozbawił ją dechu i nie potrafila zrobić w tym momencie niczego innego, poza oddawaniem sie mu. Lubiła to, kiedy była całkowicie w jego władzy i on to wiedział. I on to lubił.

- Izanagi...
Uchiha Izanami
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanagi » 1 sty 2019, o 03:47

18+

Spoiler: pokaż

Zbliżenie było gwałtowne, ale równie pełne uczucia, co wczorajsze - powolniejsze, delikatniejsze. Wspólnym elementem było też to, że chociaż Izanagi spełniał obecnie głównie własne pożądanie, o tyle jego przyjemność przynajmniej w połowie płynęła ze świadomości, iż zaspokaja też ukochaną siostrę. Przypominało to jakiś wzajemnie napędzający się, dziwny mechanizm, który zapewne większość postronnych by odrzuciła jako nienaturalny, ale to już dawno przestało go obchodzić.

Przez kilka krótkich chwil nie czuł nic więcej poza oddechem i szeptami siostry, wchodząc w nią raz za razem, budując napięcie swoje i jej zarazem, z trudem powstrzymując spełnienie na tyle, by pozwolić je osiągnąć także bliźniaczce. Wreszcie, gdy było to już nieuniknione, przycisnął ją po raz ostatni do drzewa, miażdżąc niemal w zdecydowanym uścisku, dochodząc w niej. Mimo to, nie odsunął się od niej od razu, zamiast tego jeszcze przez moment przytulając siostrę i całując - znowu delikatnie - po szyi, po policzkach, aż wreszcie w usta.

W końcu odsunął się od niej z uśmiechem, powoli wracając do rzeczywistości, pomimo zimna czując się doskonale żywy i rozogniony, jakby ognista chakra jego klanu pobudziła się nagle do życia w jego organizmie.

- Cóż... chyba będziemy musieli ponownie założyć nasze maski. Ale cieszę się, że mieliśmy tę chwilę dla siebie.
- stwierdził, z ognikami i miłością do Izanami w oczach.

Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanami » 25 sty 2019, o 11:48

+18
Spoiler: pokaż
Zbliżenie było szybkie i gwałtowne. Izanami wgryzła się w ramię brata, żeby nie krzyczeć przy mocnych pchnięciach. Było jej dobrze, było jej bezpiecznie. Tak powinno to być. Przemknęło jej przez myśl, że może powinni przestać przedstawiać się jako rodzeństwo – wtedy będzie większa pewność, że będą mogli w ten sposób być ze sobą zawsze. Nutka tajemnicy była w porządku, ale nie zawsze. Nie kiedy...
Krzyknęła w jego ramie, kiedy doszła. Poczuła jak brat ją miażdży, przez mgłę też sobie uświadomiła, że jej ubranie też musi być trochę poszarpane przez korę drzewa. Nie miało to dla niej teraz większego znaczenia. Liczyło się to, jaką błogość i radość poczuła.

- Izanagi... – jęknęła w jego usta, niemal bezwładna w jego ramionach.

Doszła do siebie dopiero po chwili, kiedy odsunęła się od brata i pozwoliła zimnemu powietrzu się owiać, a ciału się uspokoić. Poprawiła swoje ubranie i nagle zaprangęła kąpieli.

- Tak. Ta chwila byla bardzo przyjemna. Dziękuję ci za to. Uważam, że było to wręcz doskonałe ukoronowanie cudownej sekcji – stwierdziła po chwili, patrząc na stos pogrzebowy z trupem Harrana. – Cóż. Nie pozostaje nam nic innego jak się ogarnąć i wrócić do wioski, prawda? – uśmiechnęła się do niego kącikiem warg.
Uchiha Izanami
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanagi » 7 mar 2019, o 19:26

Izanagi odpowiedział jej szerokim uśmiechem, zwłoki Harrana zaś obdarzając przelotnym jedynie i obojętnym już teraz spojrzeniem. Skinął głową w odpowiedzi na jej pytanie, po czym podjął.

- Tak, powinniśmy wracać do wioski. Odpoczniemy chwilę w gospodzie, wieczorem zobaczymy pokaz fajerwerków, a rano można ruszać w dalszą drogę. Na południe może, złapać jakąś pracę oraz uzyskać okazję do przetestowania wiedzy zawartej w tym zwoju, który trafił nam się w Shigashi. - stwierdził, po czym rozglądnął się, upewniwszy, że zabrali wszystkie swoje rzeczy, a jego i Izanami ubranie jest w stosownym porządku. Teraz, gdy adrenalina i podniecenie nieco z niego zeszły, zaczął odczuwać trochę chłód, wobec czego okrył się szczelnie.

- Swoją drogą - nauczyłaś się czegoś ciekawego w trakcie sekcji? To była dość rzadka okazja, a i warunki... dosłownie polowe. - spytał siostrę, gdy skierowali się do wioski.
Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Kuroi Kuma » 24 paź 2019, o 23:14

Zgubne przyzwyczajenia
Natsume - wyprawa 23/XX

Obrazek
Gdyby tak przyjrzeć się Natsume z daleka, obserwując jego zachowania, jego przyzwyczajenia, manierę, można by rzecz, iż ten po prostu jest paranoikiem. Wszystko musiało być sprawdzone, każdy element, każda rzecz, nic nie mogło być zostawione przypadkowi. Jak jednak zamierzał być czujny podczas snu? Broń była blisko, pod ręką, można było do niej sięgnąć, tylko czy miał jakieś ubezpieczenie, jakiś system, by wykryć czy przypadkiem nikt nie wkrada mu się do pokoju? Zmęczony po morskiej podróży, po pływaniu na morzu, gdzie trzeba być czujnym cały czas. Gdy w końcu znalazł się we w miarę wygodnym łóżku, gdzie kołdra jest cieplutka, a ziemia nie kołysze się w rytm fal. Spokojnie, cicho, przytulnie. W takich warunkach czujność może być osłabiona, a zabójcy cóż... musieli być przygotowani że ktoś ich rozpozna, że może go znaleźć i spróbować wyeliminować. Bo w końcu był tylko bronią, prawda? To nie on zabijał, nie miał krwi na rękach, to tylko cel, a nie ofiara.
Śniadanie oczywiście było bez żadnych dodatków - przynajmniej takich, które można było wykryć w tej sposób. Miejsca do umycia jednak brakowało - to jednak lokal w takiej, a nie innej dzielnicy, bądźmy poważni. Mało ludzi, którzy tutaj się zatrzymywali używali wody częściej niż raz na miesiąc. Droga na szlak, przyzwanie wiernego towarzysza, podróż. Wszystko szło jakoś tak łatwo, zbyt łatwo. Mogło się wydawać, że zaraz coś pójdzie nie tak - przecież musiało. Nigdy plan nie wypełniał się w stu procentach, nigdy nie dochodziło do sytuacji idealnej. Tylko czy Natsume taką zakładał, skoro wszędzie widział pułapki?
Podróż przebiegła spokojnie, bez większych sensacji. Nawet jeżeli ktoś chciałby obrabować podróżnych, to widząc tygrysa z pewnością przemyślał to dwa razy. Nie było co ryzykować, lepiej było poczekać aż przyjdzie ktoś inny, jakaś niestrzeżona karawana, łatwy łup. W końcu znalazł się w Shigashi - kupieckiej będącej dosyć blisko lokalizacji, gdzie miał udać się cel. Yuki przejeżdżał obok tablicy z ogłoszeniami, która mogła zwrócić jego uwagę. Głównie z tego względu, że wśród różnych przypiętych karteczek znajdowała się tam notka wspominająca o morderstwie, do którego doszło ledwo dwa dni temu. Poszukiwane były wszelkie informacje na ten temat, nie wspominając już o samym sprawcy. Był to jakiś trop, coś od czego można było zacząć - chyba że prowadził w jakieś zwodnicze miejsce niezwiązane z naszym Rzeźnikiem.


Dodatkowe informacje :
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1071
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Wioska Rolników

Postprzez Natsume » 28 paź 2019, o 19:58

Podróż na szczęście minęła bez większych utrudnień. Przypuszczalnie dzięki temu, że Yuki i Hyohiro postanowili podróżować bocznymi trasami i dziczą, żeby uniknąć niepotrzebnych spotkań z kimkolwiek kto mógłby utrudnić przejazd. Tygrys potrafił poruszać się bardzo szybko i bez większego zmęczenia, dzięki czemu dość zauważalnie skrócili oczekiwanie, by w końcu ujrzeć granice Shigashi no Kibu. Natsume nigdy wcześniej nie był w tej okolicy - praktycznie zawsze trzymał się wyłącznie wschodniej części znanej ludziom mapy - jedynym wyjątkiem był czas Pustynnego Pogromu, kiedy to został wysłany przez ówczesną liderkę klanu do udziału w turnieju. Nie przepadał za tamtymi terenami - pustynia to zdecydowanie nie było miejsce do życia, zwłaszcza dla kogoś takiego jak on, który całe życie spędzał w chłodzie i to w nim się czuł najlepiej.
Kiedy zbliżali się do miasta (oczywiście, bocznymi trasami), Natsume podrapał Hyohiro po szyi.
-Dalej pójdę pieszo, Hyohiro - powiedział, schodząc z siodła.
Hyohiro spojrzał na Yukiego z podejrzliwością.
-Jaki masz plan?
Natsume odpiął od paska Hakuhyo, oraz zdjął wachlarz z pleców. Obie bronie położył obok Hyohiro.
-Przechowaj je dla mnie. Noszenie takiej zbrojowni nie pomoże mi w podejściu do przeciwnika. Zostawię sobie to co mam przy boku, i Shiroi Shi - z daleka i tak wygląda jak laska do chodzenia.
Hyohiro wyciągnął zwój, w którym i tak już przechowywał dwuręczny miecz Natsumego, i schował do środka obie podane bronie.
-Planuję udawać młodego dziedzica, okaleczonego i wykopanego z domu przez wuja. Taki strój nikogo nie zdziwi - jak wmówię im że jestem ciężko okaleczony, to normalnym jest że będę chciał to ukryć przed innymi.
Hyohiro kiwnął głową.
-... i wmawiając że chcesz wynająć kogoś by brutalnie zabił wuja, zbliżysz się do Rzeźnika - skoro na tablicy była notka o jakimś zabójstwie, to możliwe że faktycznie znajdziemy go tutaj.
Yuki mruknął z aprobatą. Hyohiro na tyle często podróżował z Yukim, że bardzo szybko załapywał jego sposób myślenia.
-Umiem być przekonujący. Powinienem dać sobie radę.
Hyohiro, po spakowaniu wyposażenia, pożegnał się z Natsumem i zniknął, wracając na Hyogashimę. Yuki zaś, udając że lekko kuleje i wspiera się na drewnianej lasce (w której znajdował się jego rodzinny miecz), ruszył spokojnym marszem w kierunku osady. W zamierzeniu planował po prostu przedostać się do miasta, znaleźć jakieś informacje na temat tego zabójstwa sprzed kilku dni, i popytać o kogoś kto potrafi "załatwić pewną sprawę". Kto będzie miał wiedzieć, ten będzie wiedział. A gdzie najłatwiej będzie poszukać? Gdzieś, gdzie kręcą się ludzie różnej maści - speluny wszelakie i ich okolice. Będzie jednak musiał zachować odpowiednią ostrożność - wiedział, że Shigashi nie jest najbezpieczniejszym miastem na świecie, i dlatego będzie musiał cały czas pilnować swoich pleców.
Gdyby zaś ktoś próbował go zatrzymać? Opowiada mu zmyśloną historię swojej tragicznej przeszłości, w której został zaatakowany przez własną rodzinę i okaleczony - w ramach dowodu może pokazać część klatki piersiowej i przedramion, pokrytych gęstą siatką blizn otrzymaną jeszcze za dzieciaka. Powinno wystarczyć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1673
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Wioska Rolników

Postprzez Kuroi Kuma » 30 paź 2019, o 22:14

Zgubne przyzwyczajenia
Natsume - wyprawa 25/XX

Obrazek
Przywołaniec zgodnie z prośbą schował broń Yukiego, co było całkiem sprytnym posunięciem. Mniejszy bagaż, większa swoboda ruchów, no i nikt nie spogląda na Ciebie na podejrzanego typa, który nosi przy sobie cały arsenał. Posiadanie maski nie pomagało, ludzie odruchowo mieli złe skojarzenie z tymi, którzy ukrywali swoją twarz, którzy nie chcieli się pokazać. Jak jednak reagowaliby, gdyby wiedzieli z kim mają do czynienia? Może i w tych stronach facjata cesarza nie była czymś, co było aż tak powszechnie znane, pewnie niewielu widziało go na własne oczy, ale i tak zdarzy się ktoś, kto rozpozna taką sławę. Jego przebranie było jednak całkiem sprytne, znalezienie powodu dla ukrywania twarzy to była sprawa pierwszorzędna. Tylko czy przejdzie w miejscu takim jak to? Gdzie żyją prości ludzie, oderwani od świata polityki, wyższych sfer.
Yuki zaś szedł ze swoją laską przez główną (bowiem jedyną) uliczkę wioski. Ta zaś składała się głównie z domów, w którym mieszkało kilka pokoleń jednej rodziny, tuż przy nich rozciągało się pole hen daleko, aż do linii lasu. Ludzi na ulicach było niewiele, większość właśnie kończyła pracę, pilnowała by wszystko było gotowe na następny dzień. Jednak pojawienie się takiego osobnika w mieścinie z pewnością nie obędzie się bez echa. Wszyscy bez wyjątku zerkali w stronę nowego przybysza, nieznajomego, który miał czelność stawić się w ich społeczności. Mógł mieć pewność, że nowina o jego pojawieniu się rozniesie się po wiosce niczym burza. Im dalej jednak wgłąb osady, tym domy stawały się coraz bardziej zdobione, widocznie tutaj była jakaś niewypowiedziana wojna na upiększanie swoich włości, na wyróżnienie się spośród innych. Wygrywał jednak jeden, największy z nich, należący pewnie do czegoś w rodzaju sołtysa, mini władcy na tutejszych ziemiach. To przed nim znajdowała się kolejna tablica, tym razem zasypana przyczepionymi karteczkami. Wiele z traktowało o tym co się dzieje w wiosce, jak obchodzone są święta. Dwie z nich mogło zwrócić uwagę Natsume. Pierwsza z nich była rozpiską dni, z przydzielonymi kilkoma mieszkańcami do każdego z nich. Nad nimi widniała uwaga "Nocna straż". Druga notatka była powtórką tej, która była na wejściu wioski.
Spoczywaj w spokoju Takeru
Poszukiwane wszelkie informacje związane z jego śmiercią
Sprawca zauważony, zbiegł.
Przewidywana nagroda
Więcej informacji w środku

Na podwórku wspomnianego sołtysa bawiło się kilkoro dzieci. Zajęte sobą dopiero po chwili zauważyło pojawienie się kogoś nowego. Dwoje z nich odruchowo popędziły do domu. Trzecie zostało, przyglądało się z zaciekawieniem, z fascynacją w oczach. Trzy domy dalej stał niski budynek, mniejszy od pozostałych. Nad nim widniała tylko szyld "Napitek". Było już dobre południe, czas gdy lokale takie jak te dopiero się otwierały. W środku nie powinno być za wiele ludzi, nie dobiegał stamtąd żaden hałas, żaden rumor. Drzwi były jednak otwarte, zapraszały gości do środka.


Dodatkowe informacje :
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1071
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Wioska Rolników

Postprzez Natsume » 7 lis 2019, o 23:05

Czy dziwił się temu, że wszyscy mieszkańcy wioski patrzyli na niego jak na raroga? By być szczerym - ani trochę. Mimo wszystko, wciąż był kimś zupełnie nieznajomym i przyodzianym w bóg wie jaki kostium mężczyzną, który szedł ich ulicami, utykając - a mimo uszkodzenia nogi, dalej wędrował, i to najwidoczniej z daleka. Teraz najprawdopodobniej nastąpi jeden z dwóch scenariuszy: albo zostanie zatrzymany przez jakichkolwiek strażników, jakich ta wioska potrafiła z siebie wyzuć, albo po prostu spotka się z niezmiernym zaciekawieniem ze strony wszystkich mieszkańców. Tak długo jak z obu przypadków będzie w stanie się wykaraskać bez niepotrzebnych kłopotów, nie miał przeciwko któremukolwiek z nich. W końcu miał odgrywać okaleczonego wędrowca, więc nie przybywał tutaj wszczynać burd.
Tak długo jak nie będzie to absolutna konieczność, spowodowana obecnością Rzeźnika. Ale nawet w tym przypadku miał nadzieję, że nie byłyby potrzebne żadne straty w niewinnych ludziach.
Zły wpływ na statystykę.
Powoli kroczył główną ulicą, co jakiś czas wyłapując tylko jakieś ciekawskie spojrzenie któregoś z mieszkańców lub mieszkanek. Starał się nie wytrącać się z roli - szedł niespiesznie, udając że utyka na lewą nogę (był to argument za tym, by trzymać kij w lewej dłoni - idealnie dla jego stylu walki), i tylko co jakiś czas uprzejmie skinął do kogoś głową w powitaniu. Nie musiał się odzywać tak długo, aż ktoś do niego nie podszedł, więc chociaż w taki sposób mógł okazać coś w stylu dobrej woli. W końcu ktoś kto pozwala sobie na uprzejmość wobec nieznajomych, raczej rzadko miewa wobec nich złe intencje, prawda?
Kiedy w końcu dotarł pod tablicę ogłoszeń, przyjrzał się jej ze skupieniem, wyłapując wszystkie skrawki informacji jakie tylko był w stanie. Nawet takie pierdółki jak informacje o strażach lub o nadchodzących wydarzeniach mogły się prędzej czy później przydać - zawsze były to strzępki, które mógł użyć przy ewentualnym planowaniu następnych ruchów. Najbardziej rzuciło mu się w oczy ogłoszenie o śmierci jakiegoś człowieka - zapewne miało to związek z tą pogłoską, która krążyła po okolicy. Powoli sięgnął po kartkę, ostrożnie ją odczepił, i przeczytał uważnie jeszcze raz.
-Takeru... - powtórzył, zapamiętując sobie imię denata. Zawsze można było tego użyć w celu zagajenia do kogoś kto byłby w temacie. Przyczepił ogłoszenie z powrotem do tablicy i rozejrzał się.
Tawerna. Idealnie.
Powoli, kuśtykając na lewą nogę, przeszedł obok domu sołtysa, samemu też spoglądając zza maski na ostatniego dzieciaka, który został przed sadybą i przyglądał się Yukiemu z fascynacją. Postanowił jednak nie podchodzić - jeszcze zostałby uznany za kogoś jeszcze bardziej podejrzanego niż już teraz. A na tym mu nie zależało. Dlatego też po prostu ruszył w kierunku tawerny, uprzednio również witając się z dzieciakiem skinieniem głowy. Nie spieszyło mu się - bo i do czego? Rzeźnik, choć żwawy, raczej nie zwieje mu w przeciągu tych kilku minut. Zwłaszcza, że nie wiedział że miał Yukiego na swojej głowie.
Po wejściu do tawerny, planował powoli podejść do szynku i uprzejmie przywitać się z właścicielem przybytku. Miłe zachowanie raczej nie szkodzi w kontaktach międzyludzkich.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1673
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Wioska Rolników

Postprzez Kuroi Kuma » 12 lis 2019, o 21:44

Zgubne przyzwyczajenia
Natsume - wyprawa 27/XX

Obrazek
Strażnicy taaak... cóż, wioska w nich nie obfitowała, nawet można powiedzieć, że praktycznie ich tutaj nie było. Przynajmniej jeżeli chodziło o zorganizowane siły, którym jest za to płacone. Były natomiast patrole organizowane przez miejscowych. Raz na jakiś czas Yuki mógł zobaczyć, jak przechadza się jegomość w czapeczce z pałką przy boku. Nie było ich wiele, nie byli jakoś specjalnie wyposażeni, bowiem nie było takiej potrzeby. Mieszkańców było niewielu, to i nie potrzeba było, by stacjonował tutaj jakiś specjalnie wielki oddział. Brak także był nie do pomyślenia, więc miejscowi wpadli na takie, a nie inne rozwiązanie. Nikt nieznajomego jednak nie zaczepiał, nie podchodził, nie pytał. Nowa morda na wiosce, ale koniec końców był kolejnym przechodniem. Kimś kto zostanie na dzień, może dwa, na kogo każdy spojrzy, komu każdy się przyjrzy, obgada, a później zapomni i powróci do swoich zwykłych spraw.
Dzieciak odprowadził wzrokiem nieznajomego, który zdecydował się wejść do karczmy. Ciekawe, że pojawiła się już drugi raz w przeciągu niezbyt długiego czasu - widać każdego ciągnie coś innego. Przekroczył drzwi budynku, był może i mniejszy od poprzedniej speluny, ale wyglądał o wiele schludniej. W środku znajdowało się pięć stolików, przy każdym ustawione krzesła, po prawej stronie korytarzyk prowadzący do dwóch pokoi gościnnych, po lewej wejście do kuchni, skąd zaczynały dochodzić zapachy jedzenia, pośrodku zaś dosyć ubogi bar z desek. Było jednak pusto, w środku był tylko facet w średnim wieku z kozią bródką, który znudzony wyczekiwał gości. Widząc kogoś o tej porze ściągnął najpierw brwi, bowiem było dużo za wcześnie, ale potem przyjrzał się gościowi, który przez swój wygląd całą swoją osobą mówił "wydam tutaj sporo". Przynajmniej w porównaniu do miejscowych.
-Dobry, coś podać? Dokąd to zmierzamy? - zagaił, chociaż widać że nie był w tym aż tak wprawiony w rozmówki barmańskie.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1071
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Wioska Rolników

Postprzez Natsume » 16 lis 2019, o 18:03

Czy ciągnęło go do karczm? Tak i nie. Nigdy nie uważał się za człowieka towarzyskiego, więc kontakt z innymi osobami nie był mu potrzebny do funkcjonowania, a i również nie był wielkim fanem napitków alkoholowych, zwłaszcza spożywanych w ilościach pozwalających wprowadzić się w stan uduchowiony (spiritus = duch, hehe). Dlaczego więc ten segment z "tak"? Z czystego pragmatyzmu - to właśnie tam ludzie najchętniej się zbierali, gadali na wszystkie możliwe tematy, i to tam najłatwiej było znaleźć jakiekolwiek informacje. Nieważne czy były one na temat który go interesował, czy nie - każda wiedza jest bardzo użyteczna, i można ją wykorzystać w razie potrzeby. Dlatego też, nawet mimo że osobiście nie był bywalcem takich przybytków jak ten, rozumiał ich wartość jako shinobi, i wizytę w tawernie uważał po prostu za przydatną.
Wchodząc do tawerny, od razu rozejrzał się po wnętrzu. Od razu było widać, że to tutaj nie była jakaś zwykła speluna w porcie, gdzie żeglarze po prostu przychodzili po to żeby szybko i tanio się napruć, tylko starano się zachować tutaj jakiś odpowiedni i przyjazny dla oka porządek. Cóż, tak to już wyglądało w mniejszych osadach i na wsiach - zamiast rynku, praktycznie całe wiejskie życie skupiało się na spotkaniach i odpoczynku właśnie w takich tawernach, dlatego też właściciel takiego przybytku zwykle był bardzo wpływową i dość bogatą osobą, mającą sporo do powiedzenia w wiosce. W końcu kto jak kto, ale on najlepiej znał wszystkich bywalców, i wiedział najwięcej o nich samych i o tym, czego potrzebowali. Praktycznie druga najważniejsza osoba po sołtysie.
Czy tutaj było tak samo, cholera wie. Po prostu tak wnioskował z poprzednich obserwacji.
Opierając się na "lasce", Yuki dokuśtykał do baru i przystanął obok. Oparł się o blat, udając że w ten sposób "odciąża uszkodzoną nogę", i oparł kij o boczną ściankę szynku.
-Witaj. Poprosiłbym trochę piwa, i jakiś obiad, w miarę możliwości. Trochę byłem w podróży, zdążyłem już zgłodnieć.
Na zagajenie, Yuki tylko pokiwał głową.
-Zmierzam w kierunku Shigashi no Kibu. Będę szukać kogoś, kto będzie mógł mi pomóc w prywatnej sprawie.
Teatralnie westchnął.
-Będę potrzebować pomocy w zemście przeciw memu wujowi. Drań wysłał do naszego domu bandziora, który zabił mojego ojca i paskudnie mnie okaleczył - dlatego ubieram się tak, a nie inaczej, by nikt nie musiał czuć obrzydzenia, patrząc na mój stan.
Podrapał się po potylicy.
-Aczkolwiek widziałem na tablicy ogłoszeń, że tragedie dzieją się nawet tutaj, czyż nie...
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1673
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość