Wioska Rolników

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Wioska Rolników

Postprzez Harran » 8 cze 2018, o 14:33

Zrobić jakąś, wielka, brawurową burdę, po której byłoby o nas głośno, a jednocześnie nasi liderzy byliby z tego zadowoleni? Brzmi naprawdę fajnie i interesująco. Chętnie bym wziął w czymś takim udział. Problem jednak w tym, że trudno znaleźć okazję do wykazania się, a jeśli już jakaś jest, to jeszcze trudniej faktycznie się wykazać. W walce z kunoichi w kopalni miałem idealną okazję, a wyszło, jak zwykle. Nikogo nie zabiłem, nikogo nie wysadziłem i jedyne co udało mi się zrobić, to przeżyć i uratować sztygara. Z Hikaru pewnie poszłoby jednak lepiej. We dwóch na pewno jesteśmy dużo silniejsi niż w pojedynkę, co pokazaliśmy chociażby walcząc z tymi bandytami w górze rzeki.
- Przez tę moją małą burdę, pan Naohiro pewnie musiał świecić oczami przed władzami miasta. Jak go znam, to dopóki nie usłyszy o mnie czegoś pozytywnego, to pierwsze co ze mną zrobi, jak mnie zobaczy, to wysadzi mnie w powietrze. Masz jednak rację, przydałaby się jakaś ładna brawurowa akcja. Włóczę się jednak po tym kraju już jakiś czas i muszę przyznać, że nie jest tak łatwo o coś takiego. Może warto będzie podpytać na tym festiwalu, o którym wszyscy dookoła trąbią od jakiegoś czasu? Na pewno będzie tam dużo ludzi, więc może znajdzie się i ktoś, kto będzie potrzebował wysadzić jakąś dużą rzecz. Jeśli natomiast nie znajdziemy niczego takiego tam, to pójdziemy gdzieś do innego kraju, najlepiej rządzonego przez jakiś klan. Tam na pewno albo poprawimy relacje naszych z tym klanem, albo osłabimy ten klan. Tak czy siak, same profity, ha ha - odpowiadam Hikaru, kończąc ubieranie się.
Harran
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Hikaru » 8 cze 2018, o 20:15

Hikaru wysłuchał tego, co miał do powiedzenia Harran. Mimo, że jego twarz nie wyrażała żadnych emocji (jak przez większość czasu), słuchał swojego nowego towarzysza z zaciekawieniem.
- Nie pomogę ci w twoich relacjach z tym, kogo zwiesz Naohiro, ale co do festynu to dobry pomysł. Gdybyś był jednak powiedzieć mi coś więcej o tym wydarzeniu, to byłbym wdzięczny, bo mimo że też szwendam się po okolicy od jakiegoś czasu, to nic o tym nie wiem - stwierdził i westchnął. Ostatnio jego życie było jakieś... bezcelowe i puste. Potrzebował wyzwania, długofalowego celu, któremu mógłby podporządkować swoje działania.
- No i podróż do innego kraju też wydaje się być ciekawym pomysłem... o ile tylko będziemy uważać. Na wrażym terytorium to już nie przelewki - odpowiedział w sumie truizmem, ale chciał zwrócić uwagę na to, że walka z bandytami i walka z innymi shinobi to dwie zupełnie różne rzeczy.
Hikaru
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Harran » 8 cze 2018, o 20:49

Chwila, coś mi tu nie gra. Hikaru twierdzi, że jest ze szczepu Douhito. Ba, sam widziałem jak użył techniki charakterystycznej dla tego szczepu, aby wysadzić tamę, a wcześniej leciał na ptaku zrobionym z ichniej gliny. Jak to więc możliwe, że on nie ma pojęcia kim jest Naohiro, lider klanu Haretsu, a więc i pośrednio lider jego szczepu, skoro Douhito i ich lider Ekiken podporządkowali się klanowi Haretsu, a więc i liderowi tego klanu, czyli Naohiro właśnie. Coś w każdym razie na pewno jest tutaj nie tak.
- Chwila, jaki "ten, kogo zwę Naohiro", chyba sobie jaja robisz. Przecież pan Naohiro jest liderem klanu Haretsu, a więc de facto panem kraju Tsurai, z której pochodzi również twój szczep. Jak możesz nie wiedzieć takich rzecz?. Rozumiem, gdybyś nie wiedział, kto rządzi w Shigashi, czy tej tutaj wiosce, cholera sam w sumie nie jestem pewien tego pierwszego, a o drugim nie mam pojęcia. Swój kraj trzeba jednak znać.
Harran
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanagi » 12 cze 2018, o 13:52

Kiedy wyszli z Ryokanu, spakowani i przygotowani do drogi, właśnie zaczynał padać lekki, wczesnozimowy śnieg - żadna prawdziwa zadymka, a jedynie delikatna obietnica tego, co miało nadejść. Ich grupka ruszyła zgodnie z prostą mapą i wskazówkami, jakie Izanagi zgromadził dnia poprzedniego, kierując się na południe. W drodze Izanami wydawała się być nadal wściekła - chłopak widział to wyraźnie, choć nie miał zupełnie pomysłu, co mogłoby być tego powodem. Może sama zaspała, a chciała poczytać jeszcze zakupiony przez niego traktat? Nie miał pojęcia, więc skupił się raczej na zabawianiu rozmową Tamaki, od czasu do czasu starając się jakoś delikatnie okazać ciepło siostrze - na tyle dużo, żeby wiedziała, że cały czas jest w centrum jego uwagi i na tyle mało, by nie zmuszać jej do interakcji, na którą nie miałaby ochoty.

Wieczorem - po drodze jadąc jeszcze na wozie jakiegoś kupca, który akurat wybierał się w tym samym kierunku - dotarli do wioski, o której dowiedział się Izanagi. Położona w niewielkiej kotlinie, oferowała jednak na swych obrzeżach sporo miejsca pod uprawy. Chaty skupiły się jednak dookoła sporego placu, który ewidentnie stanowił serce wioski. Przy placu przycupnął również budynek niewielkiego ryokanu, służącego jednocześnie jako zwykła karczma, gromadząca wieczorami mieszkańców wioski. Pomimo stosunkowo późnej pory, w wiosce wrzało od przygotowań do festiwalu. Przy drogach kończono rozstawiać małe, kolorowe flagi, radośnie odbijające się na tle przyprószonych bielą czerni i brązów - kolorów dominujących we wczesnozimowym krajobrazie. Wozy z towarami dowożonymi na ostatnią chwilę turkotały po uklepanej ziemi, zaś na placu w centrum kończono właśnie rozstawiać ostatnie straganu, zostawiając jedynie miejsce pod tradycyjną procesję, która miała się zakończyć w niewielkiej świątyni postawionej przy placu - naprzeciwko karczmy. Na obrzeżach wykwitły za to dwie nowe struktury - jedną była spora, drewniana arena, na której miały się odbyć pokazowe zapasy oraz - jeżeli tylko takowi się znajdą - walki shinobich, którzy często odwiedzali festiwal. Drugą - duży, jasnożółty namiot rozstawiony przez podróżną grupę teatralną, mającą wystawiać zarówno poważne przedstawienia, jak lekkie komedie podczas festiwalu. Słychać było pokrzykiwania, raz to będące zwykłymi pozdrowieniami, a raz jakimiś przekleństwami kierowanymi pod czyimś adresem, ogółem jednak wioska sprawiała wrażenie żywej i radosnej.

Izanagi w pierwszej kolejności zwrócił uwagę - naturalnie - na tutejszy ryokan. Podziękował za całą trójkę serdecznie kupcowi, który ich tutaj dowiózł i pomógł mu wyładować szybko część towaru. Potem zwrócił się do swoich towarzyszek.

- Hmm, to co? Przekąsimy coś, a potem obejrzymy tę arenę? Jestem ciekaw, co tam można obejrzeć. - zaproponował, wskazując na wybijającą się ponad budynki chat konstrukcję.
Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Hikaru » 12 cze 2018, o 22:39

- No fakt, przepraszam - odpowiedział Hikaru ganiąc się w myślach za chwilę zaćmienia umysłowego - skoro tak mówisz, to chodźmy. W sumie to zapewne ten festiwal, o którym mówił dziwny gość, którego dowoziłem z fajerwerkami. Tak, na pewno o to chodzi - stwierdził chłopak, po czym podrapał się po głowie. Przystał na propozycję Harrana i mogli udać się razem tam, gdzie proponował chłopak z klanu Haretsu. Co dalej? Czas pokaże. Festyny wiejskie są różne, ale mają jedną cechę wspólną - zawsze ktoś przesadza z alkoholem i zaczynają się ciekawe sytuacje...
Hikaru
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanami » 13 cze 2018, o 19:12

Izanami była niezadowolona. Oczywiście, dużo czasu jej nie zajęło spakowanie i ubranie ciepłego sweterka oraz długich spodni oraz zmianę sandałów na pełne buty, ponieważ było już zimno i lekki śnieżek prószył w niektórych miejscach. Ona, siedząc na wozie, który z powodu olśniewającego uśmiechu załatwił Izanagi, zastanawiała się, co on robił od samego rana, że go w pokoju nie było. Pierwsza myśl, że ją zdradza, była absurdalna. Jeszcze bardziej absurdalna, że sobie wyszedł i ćwiczył. Mógł pójść się najeść, ale dlaczego wtedy przyszedłby i pożarł śniadanie? Niby dużo je.

Izanami nie lubiła, kiedy czegoś nie rozumiała. A teraz nawet nie mogła z nim tego wyjaśnić.

Siedziała na wozie obok Tamaki, kiedy jej brat zabawiał młodszą dziewczynę rozmową. Przez jakiś czas rzucała nieprzyjemne spojrzenia, ale potem na jakiś czas z nich zrezygnowała na rzeczy czytania o ziołach pustyni. O pustyniach w swoim życiu słyszała, były w końcu miejscami egzotycznymi, o których mówią różni przejezdni. Sama jeszcze takowej nie widziała. I nie wyobrażała sobie, że tyle różnych dziwnych roślin mogłoby na niej rosnąć. Lektura była dla niej ciekawa i przez chwilę zapomniała o Izanagim i jego porannych wypadach.

Wioska, do której wjechali, nie przypadła Izanami do gustu. Jakieś zapyziałe miejsce, niezwykle cieszące się na mały festiwal, który tutaj urządzano z okazji zimy. Kto by się cieszył na zimę? Najbardziej miałaby ochotę schować się w jakimś ciepłym miejscu, w ogóle gdzieś zaszyć i poczytać. A może nawet zdobyć jakieś zioła i nauczyć się je rozpoznawać. Jednak nie było to w jej chwilowych możliwościach.

- Napiłabym się herbaty - odpowiedziała na pytanie brata o to, czy powinni coś przekąsić. Było to w gruncie rzeczy pierwsze zdanie, które do niego wypowiedziała odkąd wyruszyli z osady Shigashi. Ona sama nie pomogła kupcowi z towarami, zostawiając to na głowie brata.
Uchiha Izanami
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Harran » 13 cze 2018, o 19:14

Rozmowa Harrana z Hikaru połączona z obmyciem się z trudów podróży oraz krwi walki przedłużyła się nieco i gdy postanowili udać się na miejscowy festiwal był już wieczór. Harran nie pamiętał z jakiej okazji organizowany jest ów festiwal, jednak kompletnie nie miało to dla niego żadnego znaczenia. Festiwal oznaczał dużą imprezę z ogromną ilością ludźmi, głośnymi zabawami oraz zapowiedzianymi przez Hikaru fajerwerkami, a młodzieniec uwielbiał wszystko co jest z tym związane. Tłok, hałas i mnóstwo wydarzeń dookoła, które miały pomóc mieszkańcom okolicy przeżyć kolejne nudne tygodnie na wsi, gdzie zwykle nic się nie dzieje, były tym co Haretsu kochał. Gdy więc wrócili do wioski, okazało się, że impreza już się zaczęła i wyglądała dokładnie tak, jak Harran oczekiwał.
- Wow, to wszystko wygląda świetnie. Szkoda, że wieśniacy nie organizują takich festynów dużo częściej. Chciałbym przy każdej atrakcji spędzić długie godziny, aby móc wycisnąć z tej imprezy wszystko co się da. Zacznę chyba od namiotu komediantów. Idziesz ze mną Hikaru? - powiedział rozemocjonowany Harran w stronę swego towarzysza, jednocześnie ruszając w zapowiedzianym kierunku.
Harran
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Tamaki Hyūga » 14 cze 2018, o 02:20

Podekscytowana wyjazdem na festiwal, zaraz po śniadaniu udałam się do mojego pokoju aby nałożyć na siebie coś cieplejszego na drogę i spakować moje rzeczy. Na mój cieplejszy strój składały się czarne spodenki sięgające trochę za kolana, szara koszulka z długim rękawem a na to ocieplane, ciemnoczerwone haori. Na stopach miałam pełne buty sięgające trochę nad kostkę. Kiedy nasza grupa się już zebrała i opuściła ryokan akurat zaczął delikatnie prószyć śnieg.
Dotarliśmy do wioski wczesnym wieczorem, więc było jeszcze widać przygotowania go festiwalu w świetle słonecznym. Wypakowaliśmy się z wozu przy lokalnym ryokanie i podziękowaliśmy kupcowi za transport.

- Hmmm, ja to właściwie mogłabym coś zjeść a wypicie czegoś ciepłego też dobrze zrobi. - powiedziałam po czym pomasowałam się po brzuchu a następnie przyjrzałam się pobliskiej arenie. - Przyznam szczerze, że mnie też intryguje ta arena, ciekawe co pokażą.
Tamaki Hyūga
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Hikaru » 14 cze 2018, o 20:23

Okazało się, że festiwal trwał już w najlepsze. Korowody pstrokatych kuglarzy, dzieci szukające okazji do zaznania każdej atrakcji, a gdzieś po kątach dziwni jegomoście. Niektórzy wyglądali już nawet na lekko wstawionych. Albo tylko tak się wydawało chłopakowi w ciemnym ubraniu.
- Namiot komendantów? Komendiantów? Komenta... W sensie, że ludzi, którzy robią różne sztuczki? Dzięki. Z tego co widzę, skonstruowali już arenę, na której amatorzy będą się pojedynkować, chciałbym to zobaczyć - stwierdził, patrząc na wspomniany ring, który już prawie stał się miejscem potyczki między pierwszymi śmiałkami.
- W razie czego, wiesz gdzie mnie znaleźć - powiedział - i nie szukaj kłopotów, bo będziemy musieli wysadzić to miejsce w powietrze - zażartował na koniec i skierował się ku miejscu, gdzie zebrali się już widzowie. Był ciekaw, czy zobaczy coś więcej niż tylko prymitywne bójki.
Hikaru
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Harran » 15 cze 2018, o 20:25

- Jasne, tylko nie wysadzaj niczego beze mnie, ha ha! - odpowiadam wesoło Hikaru, po czym udaję się w zapowiedzianym przez siebie kierunku. Chcę dobrze spędzić na tym festiwalu czas, więc szkoda męczyć się, aby dogodzić wszystkim naraz. Grunt, to żebym ja był zadowolony.

Namiot komediantów był dosyć spory tak, że byłby w stanie pomieścić nawet około stu osób. Z racji tego, że większość miejsca zajmowała scena, organizatorom udało się jednak zmieścić w środku jedynie około trzydziestu krzesełek. Większość ludzi zmuszona więc była stać z tyłu i po bokach, jeśli chciała obejrzeć przedstawienie komediantów. Gdy Harran wszedł do namiotu ze sceny właśnie schodzili żonglerzy. Młodzieniec próbował przecisnąć się do pierwszych rzędów stojących ludzi, jednak wciąż nie widział wszystkiego zbyt dokładnie, ponieważ widok zasłaniały mu cudze czubki głów oraz kapeluszy. Dostrzegł jednak czubek jakiegoś białego i brązowego, zwyczajnego kija. Oba były obwiązane kolorowymi, pasiastymi wstążkami. Haretsu nie dostrzegł na razie niczego więcej, jednak pierwsze rzędy publiczności już zdążyły wybuchnąć śmiechem. Po chwili jednak udało mu się ustawić tak, że dostrzegł wyraźnie co dzieje się na scenie. Stały tam naprzeciwko siebie dwie świnie. Obie świnie były dosiadane przez karły. Jeden karzeł miał karykaturalnie namalowane na czole dwie kropki i trzymany przez niego biały patyk okazał się być długą kością. Drugi karzeł miał mocno podkreślone węgielkiem oczy oraz wiadro z piachem na plecach. Po chwili karły zaczęły szarżować na świniach w swoją stronę, próbując wzajemnie zrzucić się ze swoich wierzchowców za pomocą patyka i kości. Maciory, których dosiadali głośno kwiczały i chrumkały, gdy jeźdźcy próbowali je poganiać uderzając piętami. Pomimo iż karły starły się ze sobą już kilkakrotnie, oba wciąż trzymały się na swoich wierzchowcach, jednak coraz bardziej jednak się na nich chwiali, przez co w oczach publiki wyglądali tylko jeszcze bardziej komicznie. Ostatecznie jednak chwilę przed kolejnym zwarciem locha karła z kością postanowiła ulżyć swoim jelitom i wydaliła się na środku sceny, co zgrabnie wykorzystał karzeł z niemalże już pustym wiadrem, strącając przeciwnika swoim kijem na tyle umiejętnie, że ten wleciał prosto w odchody swojej świni. Na koniec oba karły stanęły przed publiką trzymając swoje świnie na sznurkach i ukłoniły się na tyle niezgrabnie, że wywołały kolejną salwę śmiechu, po czym zeszły ze sceny i zniknęły, pozostawiając po sobie na scenie jedynie świńską kupę.
Harran
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanagi » 17 cze 2018, o 13:14

- Świetnie, w takim razie chodźmy najpierw do ryokanu. Rozłożymy się, zjemy coś, napijemy się, a potem możemy pooglądać te wszystkie atrakcje. - podsumowuje chłopak, po czym prowadzi dziewczyny do gospody. Na miejscu - podobnie jak wcześniej w Shigashi - rezerwuje dwa pokoje, jeden dla Tamaki, a drugi dla siebie i Izanami. Budynek jest nieco mniejszy niż ten, w którym spali ostatniej nocy, ale dobrze utrzymany - najwyraźniej małżeństwo, które go prowadzi stara się, by klienci byli zadowoleni.

Następnie przechodzą do sali głównej, w której rozproszono głównie większe stoły z ławami przy nich, aby pomieścić możliwie najwięcej ludzi. Teraz jest tutaj sporo osób - głównie robotników zatrudnionych przy pracach festiwalowych - jednak nadal dwa-trzy takie stoły pozostają względnie wolne. Izanagi wybiera dla nich jeden stojący na uboczu, rozsiadając się w miarę wygodnie i odkładając na bok swój wielki kunai.
Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Harran » 17 cze 2018, o 14:12

Obserwowałem ten teatrzyk, sztukę, czy jakkolwiek twórcy chcą to zwać, z podobnym zapałem, jak reszta publiczności. W końcu nie codziennie widuje się parę karłów, a jeszcze rzadziej świnie, które dają się tym karłom dosiadać. Całość była okraszona przepięknym kontekstem politycznym. Pochodzę z Tsurai, w Samotnych Wydmach, więc chcąc nie chcąc wiem trochę o niedawnym konflikcie Sabaku z Kaguya. Kaguya byli nawet twardzi, a dali się rozgnieść na miazgę zwykłemu szczepowi Sabaku. W rezultacie ta świńska walka to naprawdę solidne widowisko zwłaszcza, że w finale do tego wszystkiego doszły fekalia, a to zawsze sprawia, nomen omen, kupę śmiechu. Wiadomo, że wszystkim będzie się podobało, gdy z kształtnego odbytu lochy będzie wypadać brązowa maź. Maź sama w sobie jest obrzydliwa, jednak sam zadek jest niczego sobie. To jak jest obijany i stukany przez kształtny bucik karzełka, sprawia tylko, że fałdki tłuszczu kołyszą się i falują nadając całości kształt, który jest bardzo miły dla oka. Ponadto w samym tym chrumkaniu jest coś urzekającego. Trochę jakby nieustannie słyszały naprawdę dobry żart i śmiały się tak głośno, że aż brakło im tchu i pobierając powietrze wydają te urokliwe kwiki i chrumkania. Ciekawe, czy podczas spółkowania wydają podobne dźwięki? Ciekawe jak to brzmi i szczegółowo wygląda, gdy knur dosiada maciory?
Ostatnio edytowano 21 cze 2018, o 20:19 przez Harran, łącznie edytowano 2 razy
Harran
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Tamaki Hyūga » 17 cze 2018, o 18:54

Poszłam za rodzeństwem Uchiha ale cały czas rozglądałam się podekscytowana, całą masą atrakcji. Arena na której może niedługo będzie można widzieć różne walki i się czegoś nauczyć, namiot z którego dochodziły dziwne odgłosy, śmiechy, zdegustowane buczenie i co jakiś czas wiwatowanie i brawa. Wszystko było takie nowe i takie nieznane, niespotykane dla mnie że nie mogłam już się doczekać aż zjemy i pójdziemy się wszystkiemu przyjrzeć z bliska.
Weszłam z moimi towarzyszami do ryokanu i Izanagi szybko zlokalizował dla nas wolny stół przy którym mogliśmy się wygodnie rozsiąść. Usiadłam naprzeciw bliźniaka i zdjęłam z siebie haori aby się nie zgrzać w karczmie w której i tak było bardzo ciepło. Kiedy już zasiedliśmy przy stole spojrzałam na Izanagiego.
- Izanagi-san, tyle tego opowiadania o wielkim lenistwie a dzisiaj o wschodzie słońca to ciężko trenował. To tylko takie gadanie żeby uśpić czujność czy jesteś taki skromny? - zapytałam wesołym głosem.
Tamaki Hyūga
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanami » 17 cze 2018, o 19:26

Niezadowolona Izanami, w czarnym sweterku, poszła za bratem do ryokana. Sama też była na siebie zła, ponieważ nie lubiła jakikolwiek emocji i uznawała je za przeszkadzające w odpowiednim funkcjonowaniu, a teraz była naburmuszona i nie mogła się na niczym skupić. Nie wiedziała teraz nawet, czy odróżniłaby drzewo chininowe od cukrowca lekarskiego. Przeczytała o nich przed chwilą i wiedziała, że się znacząco różnią. Tylko nie pamiętała, w jaki sposób.

Cholerny Izanagi i jego niespodziewane zachowanie. Dlaczego ludzie nie mogą zachowywać się tak, jak ona tego od nich oczekiwała?

Jej foch musiał być wyraźny, bo wydawało jej się, że i Izanagi (no, tutaj była pewna) i Tamaki na nią patrzą. Jednak nie zmieniło to jej decyzji o podtrzymaniu focha. Foch się zadomowił i rozwijał, tylko czekając na moment, kiedy ziarno nie wykiełkuje, a wybuchnie ogniem.

Potem usłyszała Tamaki.

- Co? Jaki trening? - zapytała i zmarszczyła brwi, wgapiając się w brata.
Uchiha Izanami
 

Re: Wioska Rolników

Postprzez Uchiha Izanagi » 18 cze 2018, o 01:12

Chłopak również ściągnął wierzchnią, cieplejszą warstwę odzieży, nie chcąc się zgrzać w ciepłej sali biesiadnej. Słysząc słowa Tamaki, jakby ciut poczerwieniał na twarzy i podrapał się z tyłu głowy, śmiejąc się trochę zakłopotanie.
- No... tak, wstałem dzisiaj faktycznie wcześniej, żeby potrenować. Przepraszam siostrzyczko, że ci nie powiedziałem wcześniej, no ale wpadłem na ten pomysł tak naprawdę jakoś moment przed zaśnięciem. A rano nie chciałem cię budzić, potrzebowałaś odpoczynku. - patrzy przepraszająco na Izanami, po czym kieruje wzrok na Tamaki. -


Te rozmowy nasze jakoś mnie zainspirowały, chyba wjechałaś mi na ambicję. W Kotei raczej nie miałem sobie równych wśród rówieśników, a jak tak cię słuchałem, to zacząłem mieć wrażenie, że chyba byś mi skopała tyłek w razie sparingu. A w sumie... no nic więcej za bardzo nie potrafię, jak walczyć. Więc skoro już cośtam umiem, to powinienem się za to wziąć na poważnie i faktycznie poszerzyć moje umiejętności, a nie spocząć na laurach. - mówi, kierując słowa trochę do białookiej, trochę do bliźniaczki. Widać po nim, że trochę mu głupio przyznać się do czegoś takiego, ale jednocześnie gdzieś w jego głosie pobrzmiewa cień determinacji.
Uchiha Izanagi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość