Wioska Dogakure

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 14 lip 2018, o 11:31

Misja C
19/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"



Satori


Niestety Tobie w tym momencie przypadło gorsze zadanie, którego chyba niezbyt chciałeś wykonywać. Jednak taka była rola osób odpowiedzialnych, a do towarzystwa miałeś także tego bardziej ogarniętego bliźniaka, który mimo identycznego wyglądu, był zupełnie inny pod każdym innym względem od MIu. Chyba nie każde bliźniaki tak miały, ale dzięki temu było łatwo ich rozróżnić nawet po pierwszym spotkaniu. Informacja, która dostarczył ci Liu okazała się przydatna i nie popełniłeś na wstępie kluczowego błędu w rozmowie. Nie każdy musiał lubić shinobich i ten mężczyzna najwyraźniej należał do takich osób. Tylko czy dzięki temu będzie łatwiej zdobyć od niego jakieś informacje?
Dobrze, powiem Ci co chcesz wiedzieć. Jak chcesz to usiądź czy coś. - powiedział, mężczyzna wskazując Ci miejsce obok siebie. Cóż wiele do roboty to on nie miał, zaciągał się jedynie co trochę fajką wydmuchując potężne chmury dymu.
Przeklęte ścierwo. Zaatakował nas od razu jak tylko się zbliżyliśmy. Nie byliśmy w stanie nawet go zranić, a miecze zwyczajnie przenikały przez jego ciało tak jakby było zrobione tylko z wody. A jak w końcu udało nam się go trafić wpadł do wody, a zamiast niego wyłonił się kolos złożony z wody, który otoczył nas wodą i zaczął topić. Więcej nie pamiętam. - wypowiedział, przedstawiając Ci swoją wersje wydarzeń. Teraz mogłeś spodziewać się trochę więcej po tym co może spotkać Ciebie i Suzu podczas walki. To starcie raczej nie będzie należało do najprzyjemniejszych.
A co do jego wyglądu. Ciemnoniebieskie najeżone włosy, czarne oczy, zęby ostre przypominające ostrze, które są w stanie rozgryźć drzewo. Ubrany był w czarny płaszcz. Reszta jego stroju była zwyczajna, taka jak moja czy twoja. - dodał opisując Ci także wygląd napastnika. Trochę informacji już miałeś.
O spływie wie każdy kto robi z nami interesy, ale oni nie mają powodu by nas okradać, dobrze nam płacą za towary, które giną po drodze. - powiedział, by po chwili podnieść się z ziemi i wyjść na chwilę z pomieszczenia do sąsiedniego, by wrócić do niego z kataną, którą podał Tobie.
Próbowałem przeciąć go tym ostrzem w pół. Mimo że trafiłem, a ostrze przeszło przez niego jak masło, nie było ani krwi, ani śladu rany. Była jedynie woda.- dodał, pokazując Ci miecz. Mogłeś teraz samemu sprawdzić miecz i jego ostrość, to mogło posłużyć jako dowód, że mężczyzna mówi prawdę. Teraz pozostało jedynie odwiedzić pozostałych mężczyzn o ile uważałeś to za potrzebne, a jak nie możesz zwyczajnie poczekać na Suzu.


Suzu


Wyprawa na zwiad zakończyła się czymś czego ciężko było się spodziewać, z pozoru niewinna wycieczka, która mogła przeobrazić się w niebezpieczną walkę. Jednak obecnie ustawienie sił raczej nie było za bardzo pozytywne. Chłopak, który z początku mógł cieszyć się obserwowaniem wszystkiego z wysokości w tym momencie robił za przeszkodę, może i sama byłabyś w stanie walczyć, z nim było to cięższe do zrobienia. Tylko czy w tej sytuacji walka będzie potrzebna, dziewczyna stwarzała dla siebie większe zagrożenie, niż ty dla niej. Ciężko było się spodziewać po kimś takim jakiś fascynujących umiejętności, lecz pozory potrafią mylić. Jednak twoje pierwsze słowa były skierowane do Miu, zawsze widniała szansa, że chłopiec kojarzy tą dziewczynę i może coś o niej powiedzieć.
Kojarzę ją, widziałem ją parę razy w naszej wiosce. Jednak nie jest tam mile widziana przez większość ludzi.Też potrafi posługiwać się chakrą jak ty. - powiedział chłopiec wyjaśniając nieco informacji na temat nieznajomej dziewczyny. Jej los raczej nie był zbyt dobry, ale czego się spodziewać. Chłopiec sam wcześniej napomniał, że za umiejętności korzystania z chakry mogłaby się stać mu krzywda, bądź jego bratu. Prawdopodobnie z nią nie było inaczej.
Informację? Straciłam dom, pieniądze, wszystko. Tylko przez to, że jestem kunoichi. - powiedziała dziewczyna, nie kryjąc swojej złości względem mieszkańców wioski. Raczej na jej miejscu nie różniła byś się zbytnio od niej.
Urodziłam się tutaj, wychowałam, a oni mnie wyrzucili, po tym jak chciałam im pomóc. - dodała, wyjaśniając nieco swojej historii. Wszystko było dużo cięższe przez to. Teraz jednak powoli podnosiła się z ziemi klękając i podnosząc z ziemi niewielkie zawiniątko, które wcześniej leżało za jej plecami, a w tym momencie trzymała je przed sobą i przed tobą, by po chwili je rozwinąć i pokazać jego zawartość.
Właśnie to tutaj robię, zbieram owoce. - wypowiedziała, a ty w tym momencie mogłaś się przyjrzeć zawartości szmatki. Były tam jakieś owoce, które rosły o tej porze roku. Było ich raczej niewiele, ale po bliższym rozejrzeniu się w zaroślach mogłaś zobaczyć więcej krzaczków z identycznymi owocami. Tylko co ty zamierasz zrobić w tym momencie? Dzień coraz bliżej chylił się ku końcowi, a ty jeszcze musiałaś spotkać się z Satorim i wymienić informacjami.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 14 lip 2018, o 13:56

- No przecież. Zbierasz owoce - kunoichi na wszelki wypadek zajrzała nawet do rozwiniętego tobołka - Dobrze, że nie kwiatki. Jeszcze by Satori powiedział, że zamiast działać ucięłam sobie miłą drzemkę...
To wszystko było tak strasznie do góry nogami! Dlaczego wioskowi chłopcy są posyłani zbierać bęcki w obronie lokalnych interesów, a kunoichi włóczą się po lasach i chyba zbierają owoce, by w ogóle przeżyć? Mimowolnie wróciły do niej słowa chłopaka w masce, z którym ucięła sobie pogawędkę na dachach osady w Shigashi. Siła to obowiązek i służba, a shinobi znajdywał się niżej od zwykłego człowieka. Czy na kontynencie naprawdę panował tak irracjonalny system? Przecież ci wieśniacy powinni swą własną kunoichi ozłocić!
- Siedź tu - przykazała Miu, po czym oparła rękę o krawędź chmurki i lekko zeskoczyła w dół, lądując w przykucu.
Podeszła do dziewczyny i najzwyczajniej w świecie ją przytuliła, uważając jednak, by nie zgnieść trzymanych przez nieznajomą owocków. Jak przykra musi być zdrada przez własnych ludzi. Jak głęboką ranę mogło coś takiego zostawić. Suzka kompletnie nie wyobrażała sobie, co miałaby robić na świecie, gdyby nie jej przynależność do klanu. Poszłaby pewnie do Ayatsuri i wyszłoby na to samo. Albo znalazłaby innych ludzi, którzy by ją przygarnęli. Ciekawe, co też teraz porabiał jej ojciec...
- Potrzebujesz czegoś? Mogłabym ci pomóc, albo gdzieś cię zabrać. Jest tyle rzeczy, które mogłabyś robić jako kunoichi... - Sabaku odsunęła się od niej i uśmiechnęła się, a jej zielone oczy jak zawsze wyrażały prostą szczerość i otwartość - Mów mi Suzu, jestem kunoichi z pustyni. Chyba najlepszego miejsca na świecie, bo tutaj ludzie wydają mi się strasznie popaprani. Jak teraz żyjesz?
Ryzykowała, pewnie, ale ostrożność nigdy nie zwracała się tak dobrze jak hazard. Poza tym zrobiła dokładnie to, co miała potrzebę uczynić. Szkoda jej było wyrzuconej kunoichi i w tej chwili bardzo nieprzychylnie nastawiło ją to w stronę mieszkańców wioski, którzy poprosili ją o pomoc. I co, za kilka lat to samo czeka Liu i Miu, tych uroczych bliźniaków? Nawet by się nie zdziwiła, gdyby właśnie podle potraktowany przez nich użytkownik chakry teraz mścił się za swoje przykrości, okradając transporty. Najgorsze zaś było to, że choć zupełnie nie pochwalała tych metod, to sercem trzymała właśnie z tą stroną.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 15 lip 2018, o 12:08

Satori machnął ręką porozumiewawczo, że jednak postoi i posłucha. No i słuchał, a sytuacja wydawała się trochę klarowniejsza, ale jednak może nie do końca. Po pierwsze mężczyzna wydawał się mówić dość chaotycznie. Ba, nie wydawał, tylko naprawdę był chaotyczny, chociaż zachowywał się zupełnie spokojnie. Choć Satori mógł po prostu być nieco zbyt wyczulony, ale według niego ludzie, którzy używają jednego wyrazu kilkukrotnie w tym samym zdaniu coś kręcą. Woda, wody, wodą... no nieważne.
Po drugie, było jeszcze kilka innych osób, które mogły wiedzieć tyle samo bądź więcej, a Dohito nie miał jakoś wiele czasu zanim zacznie zmierzchać. Te informacje, które miał teraz mogłyby wystarczyć, ale możliwość dowiedzenia się jeszcze więcej była kusząca. Zresztą nie chciałby, by przy spotkaniu z Suzu ta ze szczegółami opowiedziała o swoich licznych odkryciach rzucających nowe światło, a on by tylko wydukał ,,No, wodny gigant jak mówili. To prawda."
Ech. W każdym razie, opis mężczyzny nic nie mówił złotowłosemu. Chłopak nie miał większego pojęcia o istnieniu takich ludzi, zakładając oczywiście, że o człowieku jest mowa.
- A wygląd tego wodnego giganta? Przybrał jakąś konkretną formę, czy po prostu była to bezkształtna masa wody? To Pan pamięta? - strzelił kolejnym pytaniem. A gdy otrzymał na nie odpowiedź, uznał, że niczego więcej się tutaj nie dowie.
- Pańscy koledzy będą wiedziel więcej? Któryś ma większe doświadczenia z shinobi? Chcę wiedzieć, bo jeśli wiecie tyle samo, to nie będę marnował czasu. - dodał, przy okazji sprawdzając stan ostrza, które przecięło giganta. Faktycznie, ostrze nawet nie ucierpiało w kontakcie, choć zabić mogło.
Dōhito Satori
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 15 lip 2018, o 19:47

Misja C
22/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"


Suzu

Sytuacja, w której się znajdowałaś nie należała do nazbyt normalnych, ale jednak w życiu trzeba spodziewać się rzeczy niespodziewanych, tak jak w tym momencie. Wszystko było dziwne, jakaś nieznajoma dziewczyna na miejscu zbrodni o ile tak to można określić. Bardziej to przypominało biwak, poza paroma połamanymi gałązkami i niewielkimi śladami krwi. Jednak ta krew mogła należeć do jakiegoś zwierzątka. Teraz jednak to nie było najważniejsze. Najwyraźniej jakoś się utożsamiałaś z tą porzuconą i wyrzuconą dziewczyną. Mimo że ona z początku średnio rozumiała to co mówisz. Co idealnie opisywała jej mina. Jakiś Satori, drzemka, o co jej się rozchodzi? Zapewne takie myśli chodziły jej po głowie. Oraz zastanawianie się co ty tutaj tak właściwie robisz. Jednak to co było dalej, dziewczynę zdziwiło jeszcze bardziej, jakaś nieznajoma dziewczyna ją przytula. Tkwiła tak chwilę bez ruchu, ale jednak obudziły ją twoje pytania.
- Nie, nie musisz. Jakoś radzę sobie sama. Nie musisz się martwić. - powiedziała, ze spokojem i lekkim zdziwieniem w głosie. Raczej nie spodziewała się takiego zachowania po obcej osobie, zwłaszcza że teraz przyszła pora na poznawanie i rozmowy.
Ja jestem Rin. Miło Cię poznać Suzu. Żyję... mam niewielki domek w głębi lasu, staram się przeżyć z tego co znajdę, wyhoduję i upoluję. - wypowiedziała, nieco wyjaśniając Ci swoje położenie. Przynajmniej jej wypowiedział wskazywała na to, że jakoś sobie radzi i potrafi zadbać o siebie. Tylko czy mówiła prawda? Na to wyglądało. Teraz jednak chyba pozostało wrócić do wioski i rozmówić się z Satorim.
Suzu....chyba powinniśmy wracać. - powiedział Miu, siedząc na piaskowej chmurce machając na niej nogami.
Raczej nic ciekawego tutaj nie znajdziemy, to miejsce wygląda zwyczajnie. - dodał, jeszcze raz rozglądając się nieco po okolicy. Z jednej strony chyba miał racje. Wiele tutaj do roboty nie macie, a Satori raczej czeka już na twój powrót by omówić plan. Do tego powoli zbliżał się zmrok, którego powinniście doświadczyć w momencie powrócenia do wioski, a po ciemku znalezienie czegoś raczej nie będzie zbyt możliwe.


Satori

Rozmowa z mężczyzną trwała w najlepsze, może i jego wypowiedzi były chaotyczne potrafił dostarczyć chociaż trochę informacji na temat tego co przeżył o ile to co mówił było prawdą. Szansa na kłamstwo zawsze istniała, tylko czy jesteś w stanie to określić. Mimo swojej wypowiedzi, mężczyzna pokazał Ci także swój miecz, którym ponoć ciął napastnika nic mu nie robiąc. Zabawką tego nazwać się nie dało, a śmiercionośni temu narzędziu odmówić nie można. Jednak czy ty w to wszystko wierzyłeś? Postanowiłeś zadać mu także jeszcze parę pytań.
Oj Panie, ciężko mi powiedzieć. To przypominało nieco człowieka. - powiedział, ale w jego słowach nie było żadnej pewności. Mogłeś to wyraźnie wyczuć w jego głosie. Jeszcze pozostało jedno pytanie, które mu zadałeś, raczej dla Ciebie najważniejsze w tym momencie.
Czy powiedzą Ci coś więcej, nie wiem. Bo skąd. Zawsze możesz pójść i się zapytać, może zapamiętali coś więcej. - odpowiedział, w sumie niezbyt wiele Ci wyjaśniając, ale to była jego prawda. Mająca coś w sobie, a nawet gdyby wiedzieli coś więcej, to skąd on mógłby o tym wiedzieć. Jednak już nie byliście dłużej sami, do pomieszania powoli wszedł Liu, lekko się kłaniając w ramach przywitania.
Wybaczcie, że przeszkadzam, ale powoli zbliża się zmrok. - powiedział, stając prosto i spoglądając w waszą stronę. Jego wypowiedzieć raczej nie była ciekawa, ale jednak mogła wskazywać, że niedługo ponownie pojawi się MIu razem z Suzu, a ty masz coraz mniej czasu do odwiedzenia pozostałeś trójki.
Jeżeli chcesz, możemy ruszać natychmiast do pozostałych. - dodał, wychodząc z pomieszczenia na zewnątrz, tam gdzie stał wcześniej. Chłopakowi najwyraźniej było gdzieś śpieszono, albo zwyczajnie nie lubił tak stać bezczynnie na kogoś czekając, a może on wie coś więcej o tym czy mężczyźnie można ufać? Skoro wiedział, że nie lubi shinobich, to może jest w stanie powiedzieć coś więcej.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 15 lip 2018, o 21:04

Czemu ludzie nigdy nie chcą pozwolić sobie pomóc? Domek w lesie, hodowla, polowania? Suzka miała ochotę złapać się za głowę. Nigdy nie zwykła martwić się specjalnie o przyszłość, nawet ona wiedziała jednak, że to nie są perspektywy na dobre życie. Czarnowłosa, być może zaślepiona żalem albo pragnieniem zemsty, jeszcze tego nie rozumiała. Albo miała PLAN do wykonania przed odejściem, co było bardziej niepokojące. Nawet gdyby Zielonowłosa uparła się i doprowadziła do zawalenia swej misji, w końcu przyszedłby tu ktoś, kto zrobiłby na rzece porządek.
- W takim razie zapraszam cię na wycieczkę, Rin - ciągnęła dalej Suzia, niezrażona jej odpowiedzią - niedaleko, do Shigashi. Pokażę ci, jak fajnie jest być kunoichi, a jeśli ci się nie spodoba, momentalnie odstawię z powrotem do chatki w lesie. To samo tyczy się twoich prawdopodobnych znajomych, jeśli był ktoś jeszcze.
Krew, co za krew? Suzka chyba nie zwróciła na nią uwagi wcześniej, teraz zainteresowała się, dokąd prowadzą ewentualne ślady. Były świeże, czy zaschnięte już na amen? Raczej nie pochodziła od Rin. Kunoichi z pustyni podeszła do naznaczonego szkarłatem miejsca by zobaczyć, czy nie znajdzie tam czegoś, o czym mogłaby potem powiedzieć Satoriemu.
- Przypuszczam, że wiesz coś o napadach na tutejszy spływ. Choć zgadzam się, że mieszkańcy tej wioski są porypani i wypada coś z tym zrobić, okradanie transportów niczego nie rozwiązuje, a i sama wioska wynajęła już ludzi do załatwienia sprawy łobuza znad rzeki. Przekaż temu łobuzowi, że mam dla niego propozycję. Bez sensu, by z powodu ciemnoty tubylców shinobi się zabijali - wymamrotała, wyraźnie solidaryzując się z grupą użytkowników chakry.
Uśmiechnęła się do Rin przyjaźnie i rozłożyła bezradnie ręce, gdy Miu zaczął marudzić na chmurce. Przypuszczała, że przede wszystkim nudził się tam w górze, doskonale go rozumiała. Opuściła piach niżej, do siebie, po czym usiadła na krawędzi chmury. Jak rozwiązać to wszystko by Miu i Liu mieli przyszłość w swej wiosce? A może od początku wypada porozmawiać z ich matką, by przeniosła się do większej osady?
- Zakładam, że do zobaczenia, Rin. Trzymaj się - zawołała do niej i wyleciała z chłopcem ku brzegowi rzeki.
Zanim jednak ruszyli zgodnie z korytem rzeki, kunoichi przyłożyła palce do jednego z oczu, a na jej drugiej ręce z garstki piachu uformowała się gałka oczna z zieloną tęczówką. Z figlarnym uśmiechem na buzi Suzka pozwoliła, by oczko obleciało Miu dookoła, po czym posłała je dyskretnie za dziewczyną, by w dyskretny sposób podążało za nią przez jakiś czas. Jeśli będzie trzeba, podlecą nawet dyskretnie na chmurce, by nie wyszła poza zasięg techniki Zielonowłosej.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 16 lip 2018, o 17:18

Gliniarz nie dowiedział się wiele więcej po zadaniu swoich ostatnich pytań. Tak naprawdę to nie dowiedział się niczego, bo mężczyzna albo naprawdę nic już nie wiedział, albo udawał że nie wie. Satori był człowiekiem dość podejrzliwym, nieskorym do ufania ludziom przy pierwszym kontakcie. Żałował, że nie posiadał technik do sondowania czyichś umysłów - byłoby to znacznie prostsze, a i prawda daleko by nie uciekła. No ale nie było co wypytywać dalej, jeśli facet upierał się, że nic nie wie, no i Liu zaczął trochę pospieszać.
- No cóż, w takim razie dziękuję za udzielone odpowiedzi i do widzenia. - pokłonił się jak etykieta nakazywała i wyszedł wraz z Liu, który od razu zaproponował dalsze kroki. Satori zatrzymał się i spojrzał na niego.
- Liu, a może ty coś wiesz na temat całej tej sprawy? Wiem, że matka zabrania wam się wychylać, ale wydaje mi się, że robi to nie tylko ze względu na posiadane przez was umiejętności, ale przez waszą wiedzę. Generalnie odnoszę też wrażenie, że shinobi nie są tu mile widziani. To tylko przez wydarzenia z kradzieżami na spływie? - zadał kilka pytań na spokojnie, nie chcąc przyciskać i stresować chłopaka. A jeśli naprawdę coś wie, to stres odczuje niemal na pewno i Satori to zauważy. Z przechadzki do innych poszkodowanych w ataku zrezygnował. Przynajmniej na tę chwilę.
Dōhito Satori
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 17 lip 2018, o 09:47

Misja C
25/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"



Satori


Dalsza rozmowa z mężczyzna nie przyniosła niczego dobrego, ciężko było Ci określić czy to co mówił było prawdą czy też nie. Brak zdolności zaufania ludziom potrafiła być przydatna, przedwczesne zaufanie komuś mogło zostać pokryte ogromnymi kosztami, a sam nóż wbity w plecy nigdy nie należał do najprzyjemniejszych. Nawet Liu już się niecierpliwił czekając na Ciebie, przez co twój świadek postanowił odebrać od Ciebie miecz, którego zbytnio nawet nie potrafił dobrze złapać. Niepewny chwyt, przez który prawie upuścił ostrze prosto na swoją nogę. Mało brakowało, a zraniłby sam siebie. Tylko czy to miało jakieś znaczenie? Mężczyzna był osłabiony i może to przez to, albo zwyczajnie nie potrafi posługiwać się bronią, a sam miecz należy do kogoś innego.
Żegnajcie. Mam nadzieje, że pomogłem Ci jakoś. - odparł na pożegnanie, niosąc katanę do innego pomieszczenia. Gdzie niestety nie miałeś jak zobaczyć co tam się znajduję. Wszystko powoli stawało się odrobinę dziwne. Pozbawione sensu, tylko ty nie planowałeś już iść dalej i przepytywać pozostałych, wolałeś wypytać się Liu, który jako jedyny w tym momencie mógł być z Tobą szczery. Nie wliczając w to Suzu i Miu, którzy obecnie sprawdzają rzekę. Po twojej wypowiedzi chłopiec położył lewą dłoń na swojej twarzy i oddał się zamyśleniu, najwidoczniej starał się sobie coś przypomnieć.
To prawda, shinobi nie są tutaj mile widziani. Jednak taki stan rzeczy był już przed kradzieżami. Nie wiem skąd to się wzięło i kiedy miało początek. Jednak większość starszych osób nienawidzi tutaj osób wywodzących się z klanów. - powiedział, po części odpowiadając na twoje pytanie. Dalej jednak nie było to nic konkretnego, a sam chłopak dalej pogrążał się w zamyśleniu, chcąc udzielić Ci jak najlepszą odpowiedź.
- Może to zwykła zazdrość? Albo... - dodał, do swojej poprzedniej wypowiedzi, ale niestety nie powiedział wszystkiego najwidoczniej było coś jeszcze, czego dokładnie nie pamiętał.
- Albo ma to związek ze starymi wydarzeniami. Wiele osób zginęło tutaj w tym samym czasie, a osada nie wysłała nikogo na pomoc. Ponoć tej rzezi dopuściła się jedna osoba, a nikt nie mógł go pokonać. - wypowiedział, uzupełniając swoją wcześniejszą wypowiedzi.
Jednak nie wiem czy to prawda. Mama opowiadała nam o tym jako bajce. Gdy nie chciała żebyśmy nie wychodzili po zmroku z domu. - powiedział, a teraz miałeś absolutną pewność, że to mogła być zwyczajna bajka, ale przecież w każdej z nich tkwi ziarno prawdy. Tylko jak było w tym momencie, może istnieje jakiś sposób na sprawdzenie tych informacji.
To gdzie teraz idziemy? - zapytał na zakończenie. Wiele Ci raczej Liu nie pomógł, lecz dalej pozostały wam trzy osoby do przesłuchania. Dwie z nich mieszkały blisko siebie, dzięki czemu mógłbyś raczej przesłuchać je jednocześnie, a trzecia ostatnia osoba mieszkała przy wejściu do wioski, niedaleko mostu.



Suzu


Nastawienie Rin było ciężkie do zrozumienia, wiele w nim było niepoprawnych rzeczy. Zamiast opuścić to miejsce i udać się gdzieindziej. Gdzieś gdzie mogłaby żyć normalnie. Tylko czy ty potrafiłaś zrozumieć jej nastawienie do tego? Może i żyła w jakimś domku w lesie, jednak wyglądała normalnie, czysto i była dożywiona poprawnie. Radzić sobie potrafiła, ale w jaki sposób ciężko było to określić, może to ona stała za tymi kradzieżami. Jednak co do tego nie masz żadnej pewności, a jedynie możesz coś podejrzewać. Twoja propozycja względem niej wydała się jej dziwna, oraz bardzo zaskakująca, mała wycieczka na piaskowej chmurze.
Nie musisz się kłopotać. Za niedługo stąd odejdę i też jestem w stanie zapewnić sobie powietrzny transport. - odparła cicho się śmiejąc. Słabą raczej nie była, jednak nadal nie mówiła wszystkiego, przynajmniej mogłaś odczuwać takie wrażenie. Teraz jednak twoją uwagę pochłonęły niewielkie ślady krwi, których wcześniej nie zauważyłaś. Może to przez zmianę perspektywy. Ślady znajdowały się pod jednym z drzew, nie były zbyt świeże, doszczętnie wyschnięte i zachowane. Nie było ich też zbyt dużo, a osoba, bądź zwierze, które je zostawiło ruszyło później w stronę lasu, jednak po dwóch metrach ich ślad się urywa jakby rana została zatamowana. Jednak w tym miejscu trwała i okoliczne krzaki zostały połamane, tak jakby coś tutaj upadło. Wiele na pewno Ci to nie mówi, a samo śledzenie jest niemożliwe przez brak tropu i zbliżająca się ciemność.
A zdziwieniom twojej rozmówczyni nie było końca, z każda twoją kolejną wypowiedzią była coraz bardziej zadziwiona. Sama chyba nie wiedziała co ma o tym myśleć. Z jej perspektywy byłaś raczej lekko szalona. Jednak dalej się uśmiechała, przez swoje zdziwienie.
Ja bym się o niego nie martwiła. Nigdy nie atakuje bez powodu. Bardziej bym się martwiła o osoby, które chcą z nim walczyć. - powiedziała, a ty w tym momencie miałaś już pewność, że dziewczyna wie coś więcej o tym wszystkim. Tylko raczej zbytnio nie chciała o tym rozmawiać.
Na pewno pojawi się tutaj jutro. Jeżeli chcesz powiem mu żeby czekał na nich w tym miejscu. Nie będzie się ukrywać i będzie przygotowany w razie czego do walki. - dodała, by po swoich słowach wrócić na proste nogi. Raczej miała już dosyć zgrywania niezdarnej dziewczynki, albo na prawdę taka była. Mogłaś jedynie to zgadywać. Tylko ty też nie miałaś zbyt dużo czasu i też postanowiłaś się pożegnać, by wzbić się razem z Miu w powietrze.
Jak myślisz. Rin mówi prawdę? - zapytał chłopiec, machając nogami na skraju piaskowej chmury. Najwidoczniej i on posiadał jakieś wątpliwości co do tego wszystkiego. Może instynkt dziecięcy w tym momencie był do czegoś przydatny. Jednak ty też miałaś swoje sposoby by upewnić się co do słów Rin. Prosta technika klanowa, piaskowe oczko, które latało w powietrzu z niemała szybkością.
Też chciałbym tak umieć. - powiedział, lekko zazdrosnym głosem, jego zdolności raczej nie pozwalały na coś takiego, ale też miały swoje atutu, których w tym momencie nie zauważał, a ty po małym pokazie dla chłopca wysłałaś oko do dziewczyna, tak by nie mogła go zauważyć. Jednak ty mogłaś obserwować poczynania dziewczyny, która na prawdę zbierała owoce, może i nie było to jakieś ambitne, ale chociaż z tym mówiła prawdę. Po paru minutach zbierania owoców i paru liści z innych krzaków, dziewczyna ruszyła w leśną gęstwinę, zapewne w kierunku swojego domu. Jej pierwsze kroki były imponujące, była szybka, ale niestety niezdarna po 5 krokach zaryła twarzą o ziemię zahaczając stopą o jakiś korzeń. Leżała tak przez parę minut nie wykonując żadnych ruchów, by później ledwo co podnieść się z ziemi i otrzepać się z całego brudu. Zagrożenie to ona stwarzała, ale dla samej siebie. Dalej jednak było już lepiej, zwolniła tempo na rzecz pewności ruchu i zmierzała w głąb lasu. Sama odległość, którą pokonała przekraczała 140 metrów, przez co musiałaś poruszać się nieco za nią by nie stracić z niej wzroku. Jednak po kolejnych stu metrach dotarła do niewielkiego domu z ogrodem, który był starannie ukryty w leśnej gęstwinie. Raczej nikt niewidzący o jego położeniu by tutaj nie trafił. Dom wyglądał zwyczajnie, tak jak opisała go dziewczyna. Niewielki ogródek i suszarnia mięsa. Najwidoczniej tutaj się ukrywała, ale jeżeli postanowiłaś zajrzeć do środka domu przez okno, nie było tam nic specjalnego parę podstawowych mebli i trzy maty do spania, wszystkie w tym momencie puste. Wielkiego dobytku to ona nie miała, tylko kto mógł tam jeszcze spać. A ty chyba w tym momencie musisz wracać już do Satoriego.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 17 lip 2018, o 21:15

Suzka zastanowiła się naprawdę poważnie jak na siebie. Satori pewnie uderzy w lament jak usłyszy, co tu się dzisiaj wydarzyło. Prawdopodobnie powie, że shinobi powinien być skryty, tajemniczy i musi czepiać się każdej przewagi, jaką ma nad przeciwnikiem. Że nie zdradza się wrogowi własnych planów. Douhito wyglądał na takiego, który lubił postępować zgodnie z podręcznikiem i zdrowym rozsądkiem. Ciężko powiedzieć, czy dwie tak różne jednostki jak Suzka i Satori mieli szansę na stworzenie dobrego zespołu, z pewnością nie bez pewnego dotarcia się do siebie. Na to zaś brakowało czasu, szczególnie teraz, gdy zdecydowali się działać oddzielnie.
- Niech czeka, porozmawiam z nim - przyznała wreszcie, kiwając głową.
Rin była bardzo pewna swego znajomego, Suzka jednak wierzyła w siebie równie mocno. Wciąż jednak chciała wierzyć, że uda im się załatwić to bez przelewu krwi, a jeśli już do niego dojdzie, to nikt nie zginie. Nieprzypadkowo szkła jej gogli były właśnie różowe.
Ślady krwi nie prowadziły niestety do niczego interesującego. Trochę połamanych gałązek i nieświeże ślady. Może coś zostało tu odpowieczętowane, albo stworzone z reberu. Zgadywankom nie było końca, czasu jednak zostało im niemało.
- Myślę, że tak. Pewnie sporo przemilcza, ale ja też nie mówię jej wszystkiego - powiedziała dziewczyna, po czym poczochrała Miu po włosach, uczestniczy przecież w prawdziwej misji i właśnie dzielnie przesiedział podczas spotkania z potencjalną przeciwniczką - Szkoda tylko, że niczego ciekawego tu nie widać. Uh... znowu się przewróciła... chodzenie po lesie musi być bardzo trudne... - komentowała z przejęciem Suzka, która las znała tylko z perspektywy traktu.
Rin dotarła wreszcie do chatki w lesie i Suzka mogła oblecieć ją oczkiem dookoła. Samo odkrycie tego miejsca było ciekawe, reszta już nie tak bardzo. Nie znalazła innej osoby, a na to najbardziej liczyła, sama Rin wydawała się strasznie nudna - co nie znaczy, że nie była potencjalnym zagrożeniem. Nie tylko dla siebie.
Suzu oddaliła się piaskiem od chatki i podniosła powiekę, co anulowało technikę. Uśmiechnęła się do Miu.
- No to prujemy do domu ile sił, trzymaj się mocno! - zawołała i śmignęli na chmurce, lecąc ponad korytem rzeki, by potem kierować się światłami osady.
Trzeba jeszcze porozmawiać z Satorim i przygotować się na nadejście poranka. Suzka miała pewien pomysł, choć było to zagranie bardzo poniżej pasa. Po co jednak asekuracyjne zagrania, skoro dadzą sobie jutro radę? Nie wierzyła w porażkę, odrzuciła więc sprytny pomysł.
- Powiesz Miu, był jeszcze ktoś, kto korzystał w waszej wiosce z chakry i zniknął? - może nie powinna poruszać z nim tego tematu, ale nie należała do zbyt taktownych ludzi.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 17 lip 2018, o 21:20

Satori wysłuchał chłopca, po czym na chwilę się zamyślił, dając temu wyraz marszcząc czoło. Po prostu zastanawiał się nad prawdziwością tych słów. Niby brzmiało to jak bajeczka, co też Liu podkreślił, ale bajki tak jak i legendy mają w sobie trochę prawdy. Niekiedy są oparte na dawno zapomnianych wydarzeniac lub samych skrawkach tych wydarzeń. Nic nie bierze się znikąd, szczególnie niechęć mieszkańców do shinobi. Nie można jednogłośnie stwierdzić ,,od dzisiaj nie lubimy shinobi", bo musi się najpierw pojawić konkretna przyczyna nienawiści. Nienawidzenie kogoś lub czegoś za to że istnieje Satori uważał za skrajne zidiocenie.
- Dziękuję, poskładam to sobie w całość. Chodźmy do pozostałych póki mamy na to chwilę... ale poczekaj. - odparł i odszedł za Liu trochę na ubocze, skąd nie będą widoczni z głównej ulicy. Satori sięgnął jedną ręką do torby z gliną i pobrał jej stosowną ilość, by wytworzyć z niej klona. Dla Liu musiało być to albo dziwne, albo imponujące, bo właśnie się dla niego okazało, że nie tylko Suzu jest ninja. Ponadto chłopiec mógł zauważyć w jaki sposób Dohito korzysta ze swoich zdolności.
- Powiedzmy, że ci zaufałem Liu. Wiesz teraz, że również jestem shinobi i mam nadzieję, że mnie nie wydasz, hm? - to pytanie raczej retoryczne - Zaprowadź mojego klona do typa z drugiego krańca wioski, ja sobie tutaj poradzę. - poinstruował chłopaka, po czym puścił ich przodem, a sam wyszedł z ukrycia kiedy upewnił się, że już nieco się oddalili. Podążył do pracowników, którzy mieszkali obok siebie i którzy mieszkali tuż obok, dzięki czemu blondyn nie miał problemu z odnalezieniem ich.
- Dobry wieczór, czy mogliby panowie ze szczegółami opowiedzieć o ostatnich wydarzeniach na spływie? Nazywam się Satori i od niedawna prowadzę śledztwo w tej sprawie. Liczę na współpracę. - odezwał się, siląc się na delikatny uśmiech. Klon po dotarciu na miejsce zadał identyczne pytanie, tyle że w liczbie pojedynczej.


chakra: 104% -9% = 95%
Glina w jednej torbie: 6kg - 150g = 5.85kg


Nazwa
C2: Nendo Bunshin

Pieczęci
Połowa Barana (przy detonacji)

Zasięg
Obszar danej prowincji, w której znajduje się gracz

Koszt E: 18% | D: 13% | C: 9% | B: 5% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% za klona + to, co przekażemy

Dodatkowe 150g gliny za klona. Siła -> 1/10, reszta identyczna co twórca.

Opis Przydatna technika, która pozwala stworzyć klona, który walczy z przeciwnikiem zamiast nas, choć może też działać jako pułapka. Bunshin ten potrafi używać technik klanowych oraz niewymagających chakry (np. taijtsu/bukijutsu), do tego nie posiada ekwipunku. Posiada też zdolność mowy, co przydaje się w oszukiwaniu oponenta. W momencie gdy przeciwnik zada cios, klon zmienia się szybko w glinę i unieruchamia wroga. Wtedy można zdalnie go zdetonować i zadać przeciwnikowi dość duże obrażenia, które w krytycznych przypadkach są w stanie nawet oderwać kończynę czy zabić przeciwnika. Z techniką nie ma więc żartów, ale jest kosztowna i należy korzystać z niej z rozwagą.
Dōhito Satori
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 18 lip 2018, o 10:56

Misja C
28/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"



Suzu


Rozmowa z dziewczyną przyniosła swoje skutki. W końcu się wydała, że wie coś więcej i że zna tajemniczego jegomościa, który był najwidoczniej sprawcą tego całego zamieszania związanego z kradzieżami. Jednak dalej jego motywy nie były Ci znane i raczej nie będzie dane Ci ich poznać. Rin najwidoczniej nie planowała nic więcej powiedzieć, jedynie oznajmiła, że chłopak, bądź mężczyzna będzie czekał na wynajętych ludzi na tej polanie, bez żadnego ukrywania się. Najwidoczniej była pewna jego umiejętności i tego, że poradzi sobie w walce z dwoma shinobi, albo zwyczajnie wiedziała, że chłopak nie będzie chciał walczyć, a jedynie najpierw porozmawiać. Szansa na to jakaś istniała, a według tego co powiedziała wasza zleceniodawczyni, napastnik nikogo nie skrzywdził poważnie, a jedynie obezwładnił przez podtopienie. Jakiś promyk nadziei istniał, że wszystko potoczy się dobrze o ile istniała taka możliwość.
Teraz jednak musiałaś się z nią już pożegnać, ale mogłaś być dumna z Miu, który spokojnie przesiedział cały ten czas na piaskowej chmurce. Może i rozsadzała go energia, ale bardziej obawiał się targania za uszy. Po pożegnaniu się z dziewczyna wzbiłaś się powietrze posyłając za nią swoje piaskowe oko, które miało ją śledzić. Początkowo wszystko wyglądało dziwnie, dziewczyna była na prawdę fajtłapą i mogłaś to zobaczyć bardzo wyraźnie.
Em nie jest trudne... Wystarczy patrzeć pod nogi. - odparł Miu, komentując twój komentarz na temat wywrócenia się dziewczyny, może i miał w tym przypadku rację, ale czy ty byś poradziła sobie lepiej od niej? To byłoby warte sprawdzenia, zwłaszcza jak miałabyś kogoś po nim gonić, bądź się śpieszyć. Po parominutowej obserwacji dotarłaś oczkiem za nią do domu, który byłby raczej normalnie ciężko do znalezienia, skryty w konarach drzew. Samym wystrojem i wyglądem nie zadziwiał, ale starannością ukrycia już tak. Niestety nie mogłaś dowiedzieć się zbytnio niczego więcej była najwidoczniej sama, ale w ostatniej chwili przed odwołaniem oka, mogłaś zobaczyć inną osobę, która nie przypominała dziewczyny. Był to chłopak, a jego stan nie wskazywał na nic dobrego, zakrwawiony opatrunek w okolicach prawego boku, srebrne włosy sięgające do ramion. Dużo więcej się nie dało zauważyć, akurat w tym momencie znajdował się bardziej tyłem do okna, a ty odwołałaś już oko. Na pewno optymizmem to nie napawało, a jeżeli to jest ten chłopak, z którym macie jutro walczyć? Na pewno jest tutaj wiele nieznanych czynników, a czy krew znajdująca się nieopodal rzeki mogła należeć do niego?
Teraz jednak nadszedł czas by wrócić do wioski i porozmawiać o wszystkim z Satorim, który możliwe, że dowiedział się czegoś więcej o całej tej sprawie.
Nie wiem. Jeżeli ktoś taki był poza nią, to ukrywał swoje zdolności. Na pewno parę osób opuściło wioskę zabierając ze sobą swój dobytek, ale skierowali się w stronę osady, a nie lasu. - powiedział, będąc nieco niepewnym swoich słów. Wszystko było raczej bardzo skomplikowane, a ty byłaś już coraz bliżej wioski przelatując tą sama trasą co wcześniej, a nad miejscem spływu znajdowało się już więcej pojemników, które przypominały beczki i skrzynie. Teraz pozostało znaleźć jedynie Satoriego, którego widziałaś w dwóch miejscach. Jeden był z Liu, a drugi samotnie stał przed jakimś domem rozmawiając z dwójką osób.



Satori


Opowieść chłopaka była dziwna, nie wskazywała na nic dobrego, ale jednak stanowiła powód do zastanowienia się. Tak jak samemu zauważyłeś taka niechęć do shinobich nie bierze się znikąd, a cała wioska raczej jednogłośnie nie postanowiła ich nie lubić bo tak i już. Wiele było w tym wszystkim dziwnych wątków, które na pozór nie miały sensu. Jednak ty miałeś jeszcze trzech świadków do przesłuchania, którzy byli rozsiani nieco po wiosce, a ich znalezienie nie było raczej łatwe. Tylko ty też miałeś już plan jak ułatwić sobie zadanie, które wolałeś zapoczątkować w zaułku ulicy. Tworząc glinianego klona, który wyszedł z ust na twojej dłoni. Wyraz twarzy Liu mówił wszystko, był pełny podziwu, a zarazem lekko obrzydzony.
Rozumiem, ciekawa zdolność i dziękuje za twoje zaufanie. - powiedział spokojnie, czekając na to co wydarzy się dalej. Polecenie jakie mu wydałeś były bardzo proste, zwyczajne zaprowadzenie klona do jednej z osób, które miałeś przesłuchać o ile można to tak nazwać.
Posłałeś ich przodem, samemu czekając chwilę w zaułku na jego opuszczenie, a następnie ruszyłeś do dwójki mężczyzn, którzy mieszkali obok siebie. Twoje zadanie było proste niezbyt skomplikowane, a zarazem lekko nudne. Droga do nich była prosta i niezbyt skompilowana, wszystko dzięki Miu, który wcześniej prze tyrał Cię przez całą osadę. Przez co po paru minutach byłeś na miejscu, a akurat obaj siedzieli przed swoimi mieszkaniami rozmawiając. Mężczyźni z początku nie byli zbytnio ufni wobec ciebie co wyraźnie sugerował grymas na ich twarzy. Jednak po dokładnym przyjrzeniu się twojej osobie, zaprosili Cię do rozmowy i zaproponowali nawet fajkę pokoju. Ich historia specjalnie nie różniła się od tej, która znałeś już wcześniej. Wyraźnie przedstawili to, że napastnik potrafił kontrolować wodę i używać jej w walce. Oraz to, że on ich zaatakował pierwszy od razu jak się pojawili. Walkę także opisywali w podobny sposób, wpadł do wody, a na jego miejscu pojawił się wodny gigant, a sam chłopak rozpłynął się w wodzie. Wiele to tego nie było. Jednak twój klon zdobył nieco odmienne informacje, które stawiały sprawę w innym świetle, osoba przez niego przesłuchiwana najwyraźniej się czegoś bała, co dało się zauważyć po jego zaburzonym głosie, może i mówił to samo co pozostali, jednak nie był do tego przekonany co chwilę załamując jakieś słowo. Oraz nie był przekonany do tego wszystkiego. Tylko i tak upierał się przy swoim, a ty jeżeli się rozejrzałeś mogłeś zobaczyć na niebie niewielką piaskową chmurkę, która raczej zwiastowała powrót twojej wspólniczki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 18 lip 2018, o 11:55

Chmurka niosła szybko naszych bohaterów, podczas gdy Suzka miała przed oczami srebrnowłosą osobę we krwi. Medykiem nie była, specjalistą od troszczenia się o innych też nie, ciężko było cokolwiek powiedzieć o jego stanie tylko po tym, co zobaczyła. Być może nie nadawał się do walki, ale równie dobrze wcale nie musiało mu to dokuczać tak bardzo, opatrunek jak opatrunek. W lesie pewnie ciężko o dużą ilość bandaża.
- Wszyscy tu są trochę głupi - westchnęła ciężko.
Przelatując, zatrzymali się jeszcze na chwilę przy beczkach, towar jednak specjalnie nie interesował dziewczyny jeśli nie znalazła tam niczego wyjątkowego czy kontrowersyjnego - na przykład niewolników, zwojów z organami czy materiałów, których nie stworzyła sama natura. Jak choćby kryształ Miu.
Po wszystkim znalazła się wreszcie nad wioską i zaczęła wypatrywać Satoriego. O dziwo, znalazła. Nawet dwa razy, bardzo ułatwił jej zadanie, choć po chwili obaj zniknęli w budynkach. Wybrała sobie tego, który wędrował wraz z bliźniakiem, po czym obniżyła lot, objęła Miu i zeskoczyła z nim na ziemię, by odstawić chłopca na jego własne nogi i zamknąć piasek z powrotem w gurdzie. Przejechała dłonią po potarganych wiatrem włosach, wcale nie poprawiając ich stanu. Miała chwilę zanim blondyn wyjdzie, rozejrzała się więc po osadzie, usiłując dostrzec jakichś ludzi. Jak na nią spoglądali? Czy ze strachem, czy nienawiścią, czy po prostu zazdrością? W końcu była kunoichi i wcale się z tym nie kryła. Wątpiła, by Rin oszukiwała z tym wyrzuceniem z wioski za bycie kunoichi, z drugiej strony wydawało się to po prostu nieracjonalne i Suzka nie miała nic przeciwko skonfrontowaniu tego z rzeczywistością.
Liczyła też na to, że Satori nie zabawi w środku długo. Dobrze byłoby poskładać zdobyte elementy układanki w całość - zakładając oczywiście, że przekonał tubylców do mówienia.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 18 lip 2018, o 14:51

Oryginał
Jak Satori wszedł, tak wyszedł po kilku minutach, nie dowiadując się żadnych rewelacji od dwójki mężczyzn. Ich słowa dokładnie pokrywały się z tym, co mówił pierwszy pracownik. Dało to podstawy Dohito, by w zupełności uwierzyć w taki przebieg wydarzeń, ale nie warto mówić hop za szybko. Wpierw musiał się od swojego klona dowiedzieć co i jak, bo a nuż widelec jakimś cudem usłyszał on inną wersję od tej, którą znał oryginał. Dlatego też po pożegnaniu się wyszedł i podążył w kierunku drugiego krańca wioski. W ostatniej chwili zauważył zielonowłosą lądującą kawałek dalej. Prawdopodobnie zobaczyła z góry klona Satoriego oraz Liu... no, miejsce by się zgadzało, bo Dohito mniej więcej kojarzył rozkład dróg po wycieczce z Miu. Podążył w tamtym kierunku, a w tym czasie klon rozmawiał z ostatnim z pracowników.

Klon
Przyglądał mu się podejrzliwym spojrzeniem. Reakcja mężczyzny była kompletnie inna od jego znajomych; ci bowiem na pytania reagowali zupełnie spokojnie, nie dawali po sobie poznać, że coś jest nie tak. Tutaj było inaczej i Satori czuł, że trafił na coś nowego, na jakiś mały przełom. Klon zmrużył oczy i rzekł wprost.
- Jest Pan nieśmiały czy zwyczajnie kłamie? Proszę mówić. Jeżeli okaże się, że prawda jest zupełnie odmienna w stosunku do tego, co mówi Pan oraz pańscy koledzy, to wyciągnę wraz ze wspólniczką konsekwencje. Fałszywe zeznania podlegają karze. - Satori oczywiście blefował, ale przez swój charakter, sposób mowy oraz twardą postawę był dość wiarygodny.

Oryginał
Suzu i Liu mogli szybko zauważyć Satoriego, który nie skradał się, a po prostu podszedł.
- Robotnicy twierdzą, że spotkali kogoś, kto przypominał człowieka. Ciemnoniebieskie włosy, spiłowane zęby i czarne oczy oraz czarny płaszcz. Brzmi jak krzyżówka człowieka z rybą, szczególnie jeśli uwzględni się to, co potrafił. Atakowali go bronią białą, ale nieco bezskutecznie, bo ataki przezeń zwyczajnie przenikały, zupełnie tak jakby chcieć rozciąć taflę wody. Mówię nieco, bo trafili go wreszcie, gdy złodziej się zmaterializował. Wtedy ten wpadł do wody i wytworzył z niej giganta. Wszyscy opowiedzieli tę samą wersję. Czekam jeszcze na relację klona. - powiedział do Suzu, ale na tym nie skończył. - Nikt z innych wiosek raczej nie ma powodu, by okradać towary, które i tak są do nich dostarczane. Sądzę, że chodzi tu o osobiste porachunki shinobi. To może mieć związek z niechęcią tutejszych do ninja. No, a co ty znalazłaś?
Dōhito Satori
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 18 lip 2018, o 17:06

Misja C
31/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"


Wiele niestety nie byłaś w stanie się dowiedzieć śledząc okiem dziewczynę, poza zobaczeniem dziwnego jegomościa, który swoim stanem zdrowotnym nie sprawiał wrażenia kogoś kto mógłby być jakimś stopniu zagrożeniem. Teraz jednak nie musiałaś się nad tym dużo zastanawiać. Mogłaś spokojnie wracać do wioski, jednak po drodze postanowiłaś sprawdzić co tam było szykowane do spływu. Miu także postanowił wykorzystać sytuację by zeskoczyć na ziemię i rozprostować nogi, chociaż przez jeden moment. Same beczki i skrzynie nie zawierały żadnej specjalnej zawartości. Ziarna, jedzenie i kruszec wydobyty najpewniej w kopalni. Wszystko co wioska miała do zaoferowania i mogła sprzedać. Niestety nic ciekawego i wartościowego. Mogłaś spokojnie wrócić na chmurkę, a Miu Ci towarzyszył by także móc dolecieć na miejsce, a samą wysokość postanowiłaś wykorzystać by znaleźć Satoriego. A zamiast jednego znalazłaś ich aż dwóch, a postanowiłaś polecieć do tego, z którym znajdował się Liu.
Po wylądowaniu miałaś trochę czasu by rozejrzeć się po wiosce i sprawdzić reakcje ludzi na twój widok i zdolności. Może nie było ich wiele, ale znacząco część osób odwracało swój wzrok i unikało kontaktu. Starali się raczej udawać, że Cię tutaj nie ma. Licząc zapewne na to, że jak szybko się tutaj pojawiłaś tak samo szybko stąd odejdziesz. Postawa dość obronna, wskazująca zarazem na pogardę jak i zazdrość, ale co w tym przypadku bardziej. Jednak miałaś chwilę czasu by zastanowić się nad tym, nim prawdziwy Satori do Ciebie przyjdzie, na jego szczęście zauważył Cię w powietrzu jak lądujesz i mógł udać się w twoją stronę, dzięki dobrej znajomości topografii miasta. Zachcianka bliźniaka wcześniej przyniosła coś dobrego, ale niestety nie dowiedziałeś się niczego specjalnego od dwóch mężczyzn, ale jego klon najwyraźniej trafił na słabszy okaz, który nie potrafił zbytnio kłamać.
Ja... po prostu... Mówiłem im by tego nie robili, żeby zostawili go w spokoju. Bo on i tak nie miał siły już walczyć. Leżał ledwo przytomny pod drzewem. - powiedział wystraszony, najwidoczniej nie miał już siły kłamać, a przez jego głos dało się wyraźnie wyczuć strach i przerażenie.
Wtedy... Przyszedł ten drugi. Zaatakował nas. Broniliśmy się. Ja nie chciałem... próbowałem uciec, ale on złapał mnie za rękę. Wtedy wpadłem z nim do wody, chciał mnie utopić. Więcej nie wiem, na prawdę. - dodał, ciągle dukając, a jego w głosie nie brakowało strachu. Na pewno mężczyzna dodał do całości trochę nowej wiedzy wskazując drugą osobę, o której wcześniej nikt nie wspomniał. Czyżby jej powiązanie ze sprawą było jakieś większe? i czy ten mężczyzna mówił prawdę, czy kłamał. Wiele było w tym dziwnego, ale jak złoży się całość do kupy może coś z tego wyjdzie, a może wtedy znalezienie klucza do całości będzie dużo łatwiejsze.
Ten chłopak... ten pod drzewem miał srebrne włosy. - dodał, tak jakby będąc pewnym, że zapytasz się o wygląd chłopaka. Najwidoczniej nie był głupi, a jedynie przerażony. Tylko czego on się tak bał. Tego niestety nie jesteś w stanie określić, a on sam Ci o tym nie powie. Czas powoli złożyć historię w całość.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 18 lip 2018, o 17:52

Niesamowite, jak bardzo konkretny i rzeczowy był Satori. Bardziej niż z ninja kojarzył się z urzędnikiem, co nudnym i jednostajnym głosem recytuje po raz setny formułkę z instrukcjami. Suzi przemknęło tylko przez głowę, że problemy z uzębieniem nie czynią jeszcze z nikogo ryboluda, darowała sobie jednak, kolejne informacje były zbyt interesujące. Ataki przez niego przenikały?
- Może to jakiś wodny klon? Wtedy mógłby się sam naprawiać posiadając zasób surowca - myślała głośno, brzmiało to logiczniej niż faktyczne zamienianie się w wodę.
Nie znała jednak specjalnie możliwości suitonu, musieli się spodziewać wszystkiego. I choć gigant wciąż brzmiał niepokojąco, Suzu jednak nie przestawała wierzyć, że walka nie jest jedynym rozwiązaniem problemu. Tak naprawdę to zdawała się najgorszym z możliwych. Poprawiła gurdę i spojrzała na Satoriego, przeciągając nieco moment udzielenia mu wyjaśnień. Od czego w ogóle zacząć...?
- Wiem gdzie śpią - powiedziała z uśmiechem, zaczynając chyba od najbardziej interesującego odkrycia - Jest ich troje. Razem z Miu poznaliśmy Rin, która kiedyś mieszkała w tej wiosce, ale wygnali ją, podobno za bycie kunoichi. Straszna fajtłapa, więc raczej nie siła fizyczna jest jej atutem... W domku w lesie mieli trzy posłania, a na jednym leżał taki gość - nie bawiąc się opisy wykonała Henge, starając się jak najlepiej odwzorować srebrnowłosego wraz z jego opatrunkiem, po czym wróciła do własnej postaci - Trzeciej osoby nie widziałam, ale nic straconego. Umówiłam się na spotkanie jutro na polanie. Bo wiesz... to wszystko jest jakieś dziwne. Nie, żebym nie lubiła walczyć, lubię bardzo! Ale chciałabym z nimi najpierw porozmawiać.
Wciąż jeszcze czekali na pojawienie się klona z ostatnimi fragmentami informacji. Suzu z pewnym niedowierzaniem obserwowała reakcje ludzi dookoła, było w ich oczach coś, co naprawdę utrudniało wykrzesanie jakiejkolwiek sympatii.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 19 lip 2018, o 11:25

Klonowi udało się przycisnąć faceta i ten szybko zaczął śpiewać nowe szczegóły. To zmieniało trochę obraz sprawy i stawiało tamtych shinobi w świetle bardziej ofiar aniżeli agresorów. Choć oryginał jeszcze tego nie czuł, to klon zaczął się zastanawiać czy pracują dla tej dobrej strony. Swoje wątpliwości zamierzał przekazać swojemu stwórcy oraz Suzu.
- To trochę zmienia stan rzeczy. Dziękuję, to wszystko. Spróbujemy z nimi porozmawiać i być może dojść do jakiegoś kompromisu. - rzekł na odchodne i po ukłonie wyszedł, by za drzwami wpaść od razu na swoją ekipę. Pojawił się akurat jak Satori miał odpowiadać na relację Suzu, ale widząc klona jednak poczekał. Klon podszedł bliżej, przy okazji dostrzegając zdziwione i niechętne spojrzenia ostatnich przechodniów. Czy się przejął?Niekoniecznie.
- Tamci ninja, oni się bronili. Robotnicy zaatakowali praktycznie bezbronnego srebrnowłosego, ale przeszkodził im ktoś inny. Ten ktoś jest odpowiedzialny za próbę utopienia tych mężczyzn i to jego opisywano jako wodnego giganta. Tutejsi zmienili fakty po prostu, przedstawili sytuację, w której to oni robili za ofiarę. Sugeruję z nimi jutro najpierw porozmawiać, a może uda się dojść do porozumienia. Rozlew krwi nie wydaje się konieczny. - powiedział klon, patrząc po Suzu i stwórcy. Oryginał przytaknął, aprobując zarówno słowa klona, jak i Suzu.
- Tak zrobimy. - zaaprobował Satori i gestem odwołał klona, który zmienił się w kupę gliny, którą to też zminaturyzował i włożył z powrotem do torby. Nic nie może się marnować, czyż nie? Czyż tak.
Teraz pozostało już jedynie wrócić do domu i odpocząć przed jutrem.
Dōhito Satori
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość