Wioska Dogakure

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 10 lip 2018, o 15:02

Misja C
4/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"


Samowystarczalna wioska, miejsce idealne do spędzenia życia, gdzie każdy ma swoje zadanie i rolę, którą wypełnia przez całe życie. Żadnych dodatkowych zmartwień i trosk. Jednak zamknięte społeczności potrafią być wrogie dla osób, które chcą do nich dołączyć. Czy wtedy raj staje się obliczem diabła?


Suzu


Zachwycanie się drobnymi i niepozornymi rzeczami, wspaniały atut młodości, świadczący o ciekawość poznawania świata. Obserwacja rybek przynosiła Ci sporą satysfakcje, nawet postanowiłaś je nakarmić jednym ze swoich wypieków. Sam fakt wrzucenia czegoś do wody, lekko przestraszył ryby, jednak po krótkiej chwili i namoczeniu się okruszków wodą, zebrała się niewielka ławica rybek, które zaczęły powoli zajadać się ciastkiem. Przynajmniej im smakowały, może przez to że nie posiadają zębów? Dalej była już tylko wioska, zajęta swoim życiem, a ty całkiem samotna, jednak taką samotność przerwał zwyczajny dzieciak o nefrytowych oczach, który najwyraźniej potrzebował pomocy. Na twoją zgodę chłopak był wyraźnie ucieszony, w końcu cholera wie ile osób wcześniej zaczepiał po drodze.
- Dziękuje, miło mi Panią poznać. - odparł, lekko się przed Tobą kłaniając, by następnie energicznie ruszyć w bliżej Ci nieznane miejsce. Podkreślając śmiechem twoją wypowiedź o gotowaniu. Najwidoczniej to nie było problemem młodzieńca.
Niech Pani się nie martwi, to nie o gotowanie się rozchodzi. Moja mama gotuje najlepiej w wiosce. Ona Pani wszytko wyjaśni, nie miała czasu iść sama szukać pomocy, więc wysłała mnie i mojego brata. - powiedział, na chwilę odwracając się w twoją stronę. Mimo że był małym chłopcem jego ruchy były pełne gracji, a każdego jego postawienie stopy na ziemi nie wydawało dźwięku, tak jakby unosił się w powietrzu. Wiele dziewczyn raczej mogło mu tego zazdrościć, jednak czy to było aż takie ważne w życiu? Chłopiec także nie narzekał na fakt poczęstowania go słodyczami, bez zbędnych słów zabrał patyczek z dango, by po jego spróbowaniu pojawiły się wypieki na jego twarzy.
- Jakie to pyszne! A właściwie skąd Pani pochodzi? - wypowiedział, pełen entuzjazmu i radości. Najwidoczniej on także potrafił cieszyć się z małych rzeczy. Teraz jedynie pozostało dotrzeć z nim do jego domu.



Satori


Przyjemne i ładne miejsce, w którym nikt nie zwracał uwagi na innych, póki Ci byli tylko przejezdnymi. Drzewo na uboczu było tym czego właśnie potrzebowałeś, miejsce dla relaksu gdzie niezbyt wiele się działo. Do tego mogłeś tutaj trochę pospać, przecież nie ma w okolicy żadnego zagrożenia. Może poza jakimś małym dzieciakiem, który obrał sobie ciebie za cel i zdołał postawić Cię na równe nogi, przez co samemu także się odbił z przykucniętej pozycji, jednak trochę za mocno, a w efekcie wylądował plecami na ziemi. Twarda była z niego sztuka, nic nie powiedział podniósł się samemu otrzepał koszulkę z kurzu, a następnie zadarł wzrok do góry by móc spojrzeć na twoją twarz i wysłuchać słów. Jednak Miu wydawał się taki jakby właśnie zapomniał po co Cię zaczepił.
Jaki jesteś duży! Weźmiesz mnie na barana? - zapytał się nieco otwarcie, cóż najwidoczniej lubił wysokości i spoglądać z niej na innych. Tylko czy Tobie będzie się chciało go podnosić i jeszcze nosić. Jednak po chwili powrócił do normy, będąc cały czas gotowym do podniesienia i zwiedzania świata z perspektywy dwóch metrów, jednak bez tego też przeżyje, jego własna perspektywa będzie mu musiała wystarczyć.
- Moja mama potrzebuje pomocy, zabiorę Cię do niej, a ona wszystko Ci wyjaśni. - wypowiedział, wyjaśniając Ci jakieś podstawy tego kto będzie twoim zleceniodawcą w tym wszystkim. Przynajmniej nie musisz pracować dla dziecka, on raczej niezbyt mógłby Ci zapłacić za pomoc. Jeżeli zgodziłeś się wziąć chłopca na barana, ten radośnie wymachiwał Ci ręką przed twarzą, wskazują drogę, która powinieneś dotrzeć do jego domu. Może i nie była to najlepsza nawigacja, ale jakaś była, przynajmniej w miarę dokładna, chociaż parę razy pomylił kierunki.



Cześć Wspólna


Droga do domu chłopców nie była zbyt trudna, przynajmniej dla Suzu, która dotarła na miejsce po przejściu zaledwie trzech ulic. Gorzej w tym wszystkim jednak skończył Satori, o ile zgodził się nieść dzieciaka, który postanowił wybrać dla nich trasę widokową, wiodącą praktycznie dookoła wioski. W końcu niecodziennie można podziwiać swe ziemie z takiej wysokości.
- Już jesteśmy. - powiedział Liu, zatrzymując się przed drzwiami jednego z domów. Jednak nim udało wam się wejść do środka, dało się usłyszeć drugiego malca, który próbował jakoś nawigować Satorim.
- Em... Tak, tak to będzie tutaj. Za tym zakrętem! - wypowiedział, by zaraz później pojawić się na zakręcie razem ze swoim dużym przybocznym, będąc przy tym dumnym jak paw. Właśnie tak mogliście się poznać, nim będzie wam dane ruszyć w dalszą podróż, a raczej misję. Będąc już blisko Miu i Liu pobiegli w swoją stronę, wcześniej oczywiście zeskakując z pleców woźnicy. By zatrzymać się obok siebie i pokazać się wam razem. Wiele tutaj raczej nie trzeba mówić, gdyby nie ich stroje, które całkowicie różniły się kolorystyką byliby identyczni, jeszcze różniła ich kwestia usposobienia.
- To mój brat Miu.- To mój brat Liu. - powiedzieli równocześnie, tym samym wskazując na to, że są bliźniakami, a nie klonami, tego prawdziwego. Szansa na to, że są klonami była raczej marna. Po wejściu do domu, ukazał wam się dość skromny pseudo salon, połączony z kuchnią, w której znajdował się piec chlebowy, oraz wielki gar gotującego się jedzenia.
- Rozgośćcie się, zawołam mamę. - powiedział Liu, znikając po chwili za jednymi z zasuwanych drzwi, a w tym czasie można powiedzieć, że Miu przeszedł w tryb podrywu, ale większa fascynacje niż zielonowłosą, wykazywał wobec tego co przyniosła ze sobą, wielki dziwaczny pojemnik o niezbadanej zawartości. Coś idealne dla niego.
- Co to jest? Mogę to podnieść? - wypytał, skacząc dookoła dziewczyny. Raczej niewiele potrafił wnieść do tego wszystkiego, ale przynajmniej dotrzymuje jakiegoś towarzystwa.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 10 lip 2018, o 16:01

- Chyba żartujesz... - mruknął do chłopca słysząc jego prośbę o wzięciu na barana. Ostatecznie Satori wziął na barki tego brzdąca, nie chcąc być winnym zawodu, jaki mu sprawił. Ostatecznie też szybko pożałował swojej decyzji, bo Miu doskonale wykorzystał naiwność Dohito, który pełnił rolę woźnicy przez całą wioskę. Mieliby przejść po prostu od punktu A do B? Skądże znowu, trzeba było przejść cały alfabet i zahaczyć przy tym o sklep ciotki Anko, punkt widokowy, barek i inne punkty w wiosce, które Satoriego niezbyt interesowały, a dopiero po tym dotrzeć do domu Miu. A i to przyszło z pewną trudnością, bo chłopiec był beznadziejnym nawigatorem. Tak bardzo beznadziejnym, że Satori zaczął podejrzewać, że ma gigantyczne problemy z orientacją przestrzenną. No ale nic, wreszcie dotarli i Dohito mógł zrzucić z siebie balast. Niby dziecko jest lekkie, ale weź tu nieś go przez dłuższy czas, będąc przy tym osobą niekoniecznie silną fizycznie. Mordęga, aż Satori głośno odsapnął, gdy normalnie się wyprostował.W każdym razie to nie koniec niespodzianek, bo na miejscu zastał także równie irytującego Liu oraz tę dziewczynę, która mu mignęła przed oczami jakiś czas wcześniej. I to jej poświęcił więcej uwagi w tej chwili.
,,Gurda na plecach, zielone włosy, gogle z różowymi szkłami, płaszcz w piaskowych barwach i nazbyt przyjazna aparycja. Posądziłbym ją o przynależność do Sabaku, lecz nie kojarzy mi się z charakterystyką tego klanu jaką mi przedstawiano." przeanalizował jej osobę na szybko. Takie wpatrywanie się mogło nie zostać dobrze odebrane, więc. a szybko ją zlustrował i pomyślał po prostu o tym, co najbardziej rzucało się w oczy, po czym odwrócił wzrok w kierunku wnętrza budynku.
Srebrnooki skrzyżował ręce na piersi i oczekiwał. Przy okazji też, skoro stał tak blisko, słuchał odpowiedzi zielonowłosej na pytanie Miu o gurdę. A nuż potwierdzi domysły.
Dōhito Satori
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 10 lip 2018, o 16:15

Dzieciak okazał się całkiem sympatyczny, a Suzka lubiła pomagać takim ludziom, nie patrząc nawet na wynagrodzenie, które zwykle było oferowane za pracę shinobi. Nie spodziewała się tu zresztą niczego poważnego, sam Liu też prezentował jej pogodną, zrelaksowaną buzię. A jak zajadał się dango! Doskonale go rozumiała, mama Arashiego robiła genialne słodycze!
- W takim razie chętnie skosztuję kuchni twojej mamy - odpowiedziała na jego przechwałki, powoli zaczynała się w końcu robić głodna, a suche racje żywnościowe ze zwojów traktowała jako ostateczną ostateczność - Pochodzę z południa. Jak kończą się wszystkie krzewy i trawa, a woda wysycha w korytach, to musiałbyś wędrować jeeeeeeszcze dalej i dalej, aż między piaskami natknąłbyś się na moją osadę. Słyszałeś kiedyś o takich miejscach jak Kinkotsu, Ningyō-shi albo Sachū no Senjō?
Trzy osady bliskie jej sercu, przy czym paradoksalnie zamieszkiwała w obecnie w tej, do której najmniej była przywiązana. Owszem, to duma zdobywcy zająć teren pokonanego wroga i niech teraz zgrzyta zębami gdzieś na wygnaniu, podczas gdy oni korzystali z ich wygodnych domków, ale jednocześnie można było czuć się w tym miejscu obco.
Podczas drogi Suzka zagadywała Liu, opowiadając mu o życiu na pustyni - jak gorąco jest w ciągu dnia, jak nieznośnie zimno w nocy. O roślinach, które całe pokryte są kolcami, ale po ścięciu dają pożywny sok. O skorpionach, które potrafiły wdzierać się do domów, wobec czego trzeba je było odgradzać siatkami. Ale choć miejsce z jej opowieści nie brzmiało zbyt przyjaźnie, to mówiła z iskrą w oczach, tak bardzo była przywiązana do swych rodzinnych stron. Słabi ludzie niech sobie żyją tam, gdzie natura sama ich karmi i kołysze do snu.
Pod dom dotarli dość szybko, nim jednak dane im było wejść do środka, kolejny dzieciak zawołał w ich stronę, zatrzymując Liu w progu. W ten sposób Suzu poznała Satoriego, wysokiego chłopaka z pustyni, obecnie robiącego za środek transportu dla drugiego z zielonookich braci. Kunoichi zachichotała krótko, bo mina blondyna jasno wskazywała na wiele różnych myśli, których zapewne nie powinien wyrażać głośno.
I w sumie nie powiedział nic. Wprowadzeni jednak zostali razem do wnętrza, a Suzka przyglądając się chłopakowi musiała przyznać, że nie wygląda na jednego z tutejszych. Inne odzienie, głębsza opalenizna. Akcent w ogóle zdradziłby jego pochodzenie, ale jasnowłosy postanowił trzymać język za zębami.
- Ciebie też zwerbowali do pomocy? Jestem Suzu - odezwała się do niego, niespeszona milczeniem.
Tymczasem jeden z bliźniaków zaczął krążyć wokół jej osoby, wyraźnie zainteresowany gurdą. Suzka udała, że namyśla się nad ewentualną zgodą, po czym zdjęła naczynie z ramion i postawiła je na podłodze, trzymając jedną ręką za przytroczoną do niego szarfę.
- To tajemnica. Ale otworzymy, jeśli dasz radę podnieść - obiecała, rzucając młodemu wyzwanie, choć wątpiła w powodzenie tej misji.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 11 lip 2018, o 08:53

Misja C
7/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"


Wszystko układało się nawet pomyślnie, chociaż Satori natrafił na tego gorszego bliźniaka ze sporymi problemami z orientacją. Przynajmniej tego nie udał, a sama wycieczka bardzo mu się podobała, nie miał na co narzekać, pierwszy raz miał okazję się tak na kimś przejechać. Może kiedyś, to on właśnie tak będzie nosić dzieciaka z obcej wioski, który będzie posiadać jeszcze gorszą orientację w terenie niż on. Jeden po dotarciu pod sam dom, niespodzianką nie było końca. Okazało się, że chłopców było dwóch, a do tego zwerbowali jeszcze zielonowłosą dziewczynę, którą miałeś okazje poznać wcześniej. Na szczęście jej droga była łatwiejsza niż twoja, chłopiec którego spotkała wykorzystywał o wiele mniej okazje niż jego brat, do tego starał się być miły. Jednak nie posiadał aż tak wielkiej wiedzy o miastach znajdujących się na pustyni, ale słuchanie twoich opowiadań sprawiło mu wielką przyjemność, oraz wywołało jeszcze większy uśmiech niż samo dango. Ciekawość świata i chęć jego poznawania było atutem młodości, za parę lat oni także zapewne wyruszą w swoją wędrówkę. Jednak teraz zaprowadzili was do swojego domu, gdzie byliście w tym momencie gości, a Liu robił za dobrego gospodarza, który pozwolił wam się tu czuć jak u siebie, a samemu poszedł poszukać matki, zostawiając was razem z Miu. Wyzwanie rzucone chłopakowi nie przeszło bez echa, najwyraźniej czuł się dzięki temu bardziej nabuzowany, samo przymierzanie się chłopca do jej podniesienia mogło wyglądać nieco komicznie, jednak w końcu zdecydował się ją jakoś objąć w najwęższym punkcie, by później spróbować go oderwać od ziemi. Zwykłe uniesienie tutaj nie wchodziło w rachubę, mimo przeróżnych starań chłopca, ten ledwo co odrywał od ziemi tajemniczy pojemnik. By po kolejnych paru próbach odpuścić i usiąść na podłodze.
- Jesteś bardzo silna. - powiedział lekko zadyszany, może i do najsilniejszych osób on nie należał, ale po próbach podniesie przedmiotu można wnioskować, że świetlana przyszłość przed nim pod tym względem. Tylko czy będzie mu dane jej doczekać?
Samo posiedzenie w domu nie należało do nazbyt ciekawych, zwykły dom bez żadnych specjalności, jednak zapach rozchodzący się od pieca świadczył o tym, że niedawno ktoś tutaj robił coś pysznego, ale najwyraźniej teraz tutaj tego nie ma. Po paru minutach bezczynności i milczenia MIu, w końcu pojawił się Liu ze swoją matką, która wyglądem byłą zwyczajna, średniego wzrostu kobieta, o brązowych włosach, jasnej cerze oraz zielonych oczach.
Witajcie, mam nadzieje że moi synowie nie sprawili wam żadnego problemu. - powiedział, wchodząc do pomieszczenia i oddając w waszą stronę lekki pokłon, by po chwili znowu wyjść na chwilę z pokoju by wnieść do niego dwa półmiski z kimchi, które położyła na niewielkim stoliku niedaleko was. Zapach dania był przyjemny, a z niego samego ciągle unosiła się para świadcząc o jego świeżości i temperaturze.
Proszę poczęstujcie się. Liu mówił, że chętnie spróbowałabyś mojej kuchni, teraz masz okazje. - dodała, uśmiechając się pięknie i gestem ręki zapraszając was do jedzenia. Same porcje były wystarczająco duże by najadł się nimi dorosły mężczyzna.
-Chłopcy pójdźcie się pobawić na dworze.- wypowiedziała, wyganiając bliźniaków z domów, najpewniej nie chciała mówić przy nich żadnych dodatkowych informacji. Ciężko jej się dziwić dzieci potrafili powiedzieć wszystko osobą, które nie powinny tego słuchać.
Mamy spory problem w naszej wiosce. Spuszczamy nasze towary w dół rzeki do innych wiosek i osad sprzedając te tam. Jednak od niedawna, ktoś okrada nasze spływy. Okradając przy okazji wszystkich mieszkańców. Wysłaliśmy już paru chłopców z naszej wioski by to sprawdzili i zajęli się tym. Jednak nie wracali w przeciągu dwóch dni, aż w końcu znaleźliśmy ich w bardzo ciężkim stanie niedaleko koryta rzeki. Mieli wodę w płucach, tak jakby ktoś chciał ich najpierw utopić, a potem wyciągnął na brzeg. - powiedziała, nakreślając mniej więcej na czym polega problem, nie tylko jej, ale całej wioski. Sprawa nie należała raczej do najłatwiejszych. Biorąc pod uwagę, że nawet paru chłopa nie dało sobie rady z tym problem. Tylko jaką wy podejmiecie decyzję? Zwłaszcza że nawet nie znacie siebie nawzajem, co może znacząco utrudnić zadanie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 11 lip 2018, o 13:45

Zielonooka dziewczyna uśmiechała się szeroko i dopingowała chłopca we wszystkich jego próbach zmierzenia się z wielkim naczyniem. Średnio wpasowywała się w wizerunek przeciętnego Sabaku, chłodnego i nieszczędzącego środków do osiągnięcia swego celu. Prawdę mówiąc, ona sama niewielu takich znała w swej osadzie, co innego bowiem na polu bitwy, a co innego pod gwieździstym niebem spokojnego wieczoru w wiosce. A jednak obserwujący ją nie mogli mieć złudzeń, z pewnością była kunoichi - po bokach szarfy u pasa nosiła charakterystyczne zwoje do pieczętowania i nieśmiertelny klasyk, kaburę. Pytanie tylko, jak bardzo doświadczoną, bo tego już z samego ekwipunku odgadnąć raczej nie szło.
- Aleeee unieść ci się udało! Nagroda pocieszenia się należy - oznajmiła wesoło, gdy chłopiec w zadyszce porzucił dalsze starania - Pokażę ci sztuczkę, chcesz?
Suzu z pewnością lubiła dzieci. Siadła obok chłopca z nogami skrzyżowanymi nad kostkami i złożyła powoli trzy pieczęcie, pozwalając, by dzieciak dobrze się przyjrzał, jednocześnie chciała też zbudować napięcie przez dłuższe oczekiwanie. Puff! Suzu zniknęła, na jej miejscu zaś siedziała idealna kopia Miu. Zwyczajne Henge, ale w roli "sztuczki" sprawdzało się idealnie. Pośmiała się trochę z chłopcem, po czym obróciła się ku Satoriemu, wciąż nosząc pożyczone oblicze. Właściwie to udało jej się na chwilę o jasnowłosym zapomnieć, musiał jej jednak to wybaczyć, dzieciak zdawał się mieć naturalny talent do absorbowania innych swoją osobą.
- A ty uniesiesz? - zapytała z wyzwaniem w oczach, bo przynajmniej choć trochę wiedziałaby, z kim ma do czynienia i kto ewentualnie miałby pomóc jej w wykonaniu zadania.
Miała nadzieję, że da radę, bo podczas ostatniej misji przekonała się jak ciężko jest walczyć, gdy musisz jednocześnie bronić kogoś po swojej stronie. Całkowicie uprzedziła się do zleceń związanych z eskortą i jeden tylko Arashi miał moc, by ją do wzięcia takowego znowu przekonać.
Słysząc zbliżające się kroki dziewczyna wróciła do własnej postaci, nie miała ochoty się z tego tłumaczyć w sytuacji, gdy mieli lada chwila poznać szczegóły problemu, z którym mieliby się zmierzyć. Właściwie to Suzu wciąż sądziła, że to coś banalnego, zdziwiła się lekko dopiero w chwili, gdy kobieta wyprosiła chłopców. Gdzieś przeszło jej przez myśl, że pewnie i tak będą siedzieć z uszami na drzwiach, uśmiechnęła się jednak tylko półgębkiem i przedstawiła z imienia i nazwiska pracodawczyni. Potem zaś już zupełnie zamieniła się w słuch, pałaszując kimchi, zapraszać dwa razy nie było trzeba. I niepewność przy przedstawianiu problemu też była niepotrzebna, kunoichi nie wahała się bowiem ani chwili.
- To się załatwi - obiecała z taką pewnością siebie, jakby nie było dla niej rzeczy niemożliwych - Kiedy macie następny spływ? Jeśli nie jakoś zaraz, to kończę jedzenie i idę sprawdzić okolicę... albo idziemy? - spojrzała pytająco na jasnowłosego.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 11 lip 2018, o 16:00

Satori może i był cichy, niezbyt skory do rozmów i bardzo oficjalny, ale na pewno nie niegrzeczny, toteż przedstawienie się nie sprawiło mu problemów. Tą informację mógł zdradzić, w końcu to żadna tajemnica.
- Jestem Satori. - odparł, jednocześnie zdradzając poprzez akcent swoje pustynne pochodzenie. Lecz i Suzu się zdradziła. Wychodziło na to, że oboje są sobie poniekąd bliscy. Może tak będzie łatwiej jeśli zapowiada się na współpracę. Po tym zaczął się przyglądać zmaganiom Miu, który wytężał wszystkie swoje siły by podnieść gurdę zielonowłosej. Na nic zdały się jego starania... właściwie to uniósł gurdę na kilka centymetrów, więc był to jakiś sukces. Bo w każdym razie Suzu w nagrodę zaszczyciła Miu prostym Henge, które na Satorim wrażenia nie zrobiło i któremu zaraz zostało rzucone wyzwanie. Uniósł jedną brew i spojrzał Suzu w oczy, widząc w nich jakąś chęć rywalizacji i prowokacji. Sprawdzała go? Na to wychodziło. Oczywiście Dohito bez słowa przyjął małe wyzwanie i podszedł do gurdy. Złapał ją oburącz i... bez problemu podniósł na kilka sekund ponad głowę, po czym ostrożnie odłożył ją na podłogę.
- Chociaż nie jest to ciężkie, to nie siła fizyczna jest moim atutem. - wyjaśnił z lekkim, zwykłym uśmieszkiem.
Po chwili przyszła pani tego domu. Na pytanie czy synowie sprawili jakis kłopot Satori pokiwał głową na boki. Prawda była zupełnie inna, ale nie zamierzał wkopywać dzieciaka tylko dlatego, bo chciał zobaczyć świat z trochę wyższej perspektywy. Skarga na coś tak głupiego uczyniłaby z Satoriego malkontenta.
Do stołu usiadł i skusił się na posiłek. W sumie to dawno niczego nie jadł z domowej kuchni, w innym kraju to już w ogóle, więc był ciekaw co też tutaj zostanie mu zaserwowane. Związał jeszcze włosy, by te nie wpadały do obiadu i zaczął jeść, przy okazji słuchając gospodyni. Zanim on się odezwał, Suzu z całą determinacją i zapalczywością podjęła się zadania. Taaak, ona a Satori to dwa różne światy...
Chłopak jednak już nie był tak entuzjastyczny.
- Posiadali jeszcze jakieś inne obrażenia? Czy po tym jak wydobrzeli, o ile wydobrzeli, zdali relację na temat tego co im się przydarzyło? Znane są jakiekolwiek szczegóły? - zadał kilka istotnych z jego punktu widzenia pytań. Srebrnooki mając więcej informacji mógł wydedukować z kim mógłby mieć do czynienia i jakoś się na to przygotować. Nie zwykł postępować w życiu tak wybuchowo i bez zastanowienia jak członkowie jego klanu a tym bardziej Haretsu.


Siła: 20
Wytrzymałość: 51
Dōhito Satori
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 11 lip 2018, o 19:13

Misja C
10/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"


Zawody w siłowaniu się z gurdą uważam za otwarte, a sami zawodnicy biorący w nich udział są państwu dobrze znani, a także lubiani, mimo że oboje za sobą nie przepadali, a raczej Satori nie przepadał za MIu, który wykorzystał go nie tak dawno do wożenia się po mieście. Na szczęście nie wykorzystał go do podrywania jakiś panienek. Próby MIu, który usilnie starał się poderwać pojemnik nic nie dawały, chociaż uniósł go na chwilę, na parę małych sekund, co wystarczyło żeby młodzieniec dostał nagrodę pocieszenia, która go uradowała.
Ale fajne! Też chciałbym tak umieć. Ja też coś pokaże! - powiedział uradowany, zrywając się na chwilę z ziemi by wyciągnąć swoją dłoń przed siebie i skupić na niej przez moment. Z początku nic się nie działo, ale po jakiś 20 sekundach na dłoni chłopaka zaczął pojawiać się zielony kryształ, który powoli formował się w pąk róży. Może sam twór nie był zbyt imponujący, ani zbyt duży. Sam kwiat miał ledwie 4 centymetry średnicy, a jego stworzenie kosztowało chłopca sporo wysiłku, który po stworzeniu kwiatka usiadł ponownie na ziemi, a same zawody w podnoszeniu pojemnika wygrał Satori, któremu także chyba należy się jakaś nagroda. Jednak w tym momencie nie miał czasu na powodzenie niczego więcej bo przybyła jego mama z bratem, a oni musieli zaraz opuścić pomieszczenie by zostawić was samych. Przez co mogliście spokojnie zajadać się posiłkiem, który zregeneruje wasze siły, a przy okazji możecie umówić sprawy zlecenia, którego mieliście się podjąć. Kobieta powiedziała wszystko dość ogólnie, mężczyźni którzy prawie się utopili i ktoś okradający wioskę. Było to dziwne, ale zielonowłosej nie było potrzeba więcej informacji, jedynie wskazanie miejsca, gdzie może zacząć i o której, jednak Satori robił w tej drużynie za tego spokojnego i opanowanego, który postanowił zapytać się o coś więcej. Co kobieta podkreśliła lekkim chichotem.
Będzie z was dobra drużyna. A co do mężczyzn wydobrzeli. Powiedzieli, że zaatakował ich jakiś dziwny wodny gigant, po tym jak wrzucili jakiegoś chłopaka do wody. Z tego co mówili to on ich pokonał, a sam złodziej zniknął gdzieś w wodzie. - powiedziała, podając nieco lepszy opis sprawcy napaść, a także potencjalnego złodzieja, ale część o wodnym gigancie, który ich prawie utopił była raczej dziwna i mało zrozumiała. Ale przecież świat nie ogranicza się tylko do pustyni i okolic, na świecie zapewne żyje dużo wojowników o niezwykłych umiejętnościach.
Na razie możecie odpocząć nieco. Następny spływ jest jutro rano. Do tego czasu będziecie musieli się czymś zająć. Jak będziecie czegoś potrzebować, poproście chłopców, chętnie wam pomogą, mimo że czasami są nieznośni. Ale znają cała wioskę jak własną kieszeń, przynajmniej Liu. - wypowiedział, dając wam jeszcze dodatkową porcję informacji. Teraz wiecie przynajmniej kiedy możecie zaczaić się na złodzieja. Oraz możecie wykorzystać ten czas do lepszego poznania siebie nawzajem i swoich umiejętności. W końcu was przeciwnik nie będzie należał do grona łatwych i przyjemnych. Może wypytanie mężczyzn, którzy go widzieli będzie dobrym pomysłem.


Możecie się trochę pobawić chakrą :) Później dostanie posiłek, który wam ją zregeneruje. Ponownie.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 12 lip 2018, o 11:11

Wypowiedź kobiety była chaotyczna i dość niespójna. Powiedziała, że po tym jak wrzucili jakiegoś chłopaka do wody zaatakował ich wodny gigant. I tutaj stop - kim był ten chłopak, skoro zasłużył sobie na wrzucenie do rzeki, bynajmniej nie w celach rekreacyjnych. Członkiem jakiejś szajki odpowiedzialnej za kradzież towarów ze spływu, zwykłym psotnikiem, któremu tym razem się nie upiekło? Cóż. Na myśl przychodziło jeszcze Satoriemu i prawdopodobnie także Suzu podejrzenie, że tamten chłopak jest shinobi. To by mogło tłumaczyć wodnego giganta. Osobiście sam Satori nie znał takiej techniki Suitonu, która by taki twór tworzyła, szczególnie, że nie miał z Suitonowcami za wiele do czynienia i sam był użytkownikiem Dotonu.
- Rozumiem. - a raczej ,,chyba rozumiem", bo trochę się trzeba było nadomyślać, a i tak nie było pewności czy domysły są zgodne z prawdą. No bo w końcu to tylko domysły...
- Dziękuję za posiłek, był smaczny. - wstał od stołu i skierował się do wyjścia. - Zajmiemy się tym. - dodał, by upewnić gospodyni. Odpowiedział za dwoje, co mogło wyjść za nieuprzejme względem Suzu, ale ta wcześniej jasno zadeklarowała swoją pomoc, więc może nie było faux pas? Cholera, Satori sam gubił się w byciu taktownym.
- Możemy się rozdzielić, jedno z nas pójdzie nad spływ w poszukiwaniu jakichś śladów, a drugie do pracowników. Albo idziemy razem jeśli nie czujesz się pewnie. - powiedział do Suzu, gdy już oddalili się nieco od domu Miu i Liu. A propos bliźniaków - ten drugi na pewno się tu przyda. Drużyna nie będzie błądzić przecież po omacku i pytać każdego ,,gdzie znajdę tego i tego?", bo to by było niczym innnym jak proszenie się o niechcianą uwagę. Od Miu, z racji jego orientacji przestrzennej, wolał się trzymać z daleka, inaczej może ich czekać całonocna wycieczka krajoznawcza.
- Swoją drogą, jeśli mamy wspólnie walczyć, to musimy poznać swoje umiejętności, nawet jeśli sobie nie ufamy. - uniósł obie dłonie przed Suzu, pokazując znajdujące się na nich otwory gębowe, które perfidnie uśmiechały się do dziewczyny, wystawiając jęzory. To mogło być obrzydliwe, zaiste. - Pochodzę z klanu Dohito i specjalizuję się w ładunkach wybuchowych odpalanych zdalnie. Twoje pochodzenie i gurda mogą świadczyć o przynależności do Sabaku, ale równie dobrze zamiast piasku możesz nosić sporo płynu. Bardzo się mylę?
Po tej pogadance, w zależności od podjętej przez Suzu decyzji, poszli w swoje strony lub razem, zabierając ze sobą Liu, którego Satori przywołał gestem gdy kręcił się gdzieś w pobliżu. A kręcił się na pewno, bo był małym gówniakiem zafascynowanym dwojgiem ninja; a już na pewno Suzu.
Dōhito Satori
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 12 lip 2018, o 12:26

Uuu, jaki poważny. Uuu, jaki kul. Uuuu, jaki w ogóle. Uuu... Mimo wszystko Suzce nie przeszkadzało opanowanie i rezerwa, z jakimi odnosił się do wszystkich Satori. Sama w sobie miała zbyt dużo energii by coś takiego nie mogło ją zatrzymać ani zbić z tropu, a i ludzie pokroju Satoriego byli jej nieobcy. Z szerokim uśmiechem na twarzy skojarzyła, że przypomina trochę Akari, jej własną matkę. Zimny, konkretny, oficjalny. Już ona znała ten typ, oj tak.
Tymczasem, czyż Miu nie pokazał sztuczki daleko bardziej interesującej niż Henge? Suzka otworzyła buzię, przekonana, że ma do czynienia ze zwykłym, wiejskim chłopcem. Sam kwiat też był interesujący, takie same namalował jej ten gość w masce, co z lubością poddawał się władzy klanu od wachlarza. To nie był jednak dobry moment na wspominki, swą uwagę dziewczyna skupiła na kryształowej róży.
- Jakie to jest ekstra. Mogę ją zatrzymać? - zapytała, doskonale zdając sobie sprawę z faktu, że zwyczajny człowiek nie powinien mieć takich zdolności - Twój brat też takie rzeczy potrafi? To chyba bardzo rzadka umiejętność, prawda? Jesteś super gość, Miu!
Może ta wioska wcale nie była taka zwyczajna? Suzka nigdy nie słyszała o technikach tworzących kryształ, wiele jednak miała do poznania na zielonym kontynencie. Jeśli jednak mieszkańcy tej wioski posiadali zdolności shinobi, a mimo to nie potrafili sobie poradzić ze złodziejaszkami przy spływie, cała sprawa niespodziewanie robiła się dużo bardziej ciekawa.
Kobieta również przedstawiła sprawę interesująco, choć w sposób tak pokrętny, że już nawet Suzu potrafiła tłumaczyć lepiej. Zmarszczyła brwi, powoli układając to sobie w głowie, choć kilka miejsc musiała sobie uzupełnić przypuszczeniami. I chciała właśnie zapytać, co działo się przed wrzuceniem "jakiegoś chłopaka" do wody i jak wyglądał złodziej, kiedy to Satori odpowiedział, że rozumie. Ze zdziwieniem obróciła na niego spojrzenie, mógł w jej oczach dostrzec ślady podziwu. Ona z tego bełkotu nie rozumiała wiele, miała jedynie garść założeń, które tak naprawdę wcale nie musiały być właściwe.
- Ja też dziękuję. I skoro działamy z rana to rozumiem, że będziemy mogli tu przenocować? - zapytała wprost.
Taktowność? Suzka nie przepadała za owijaniem w bawełnę czegoś, co wygodniej było zrobić lub powiedzieć prosto z mostu. To nie herbatka z liderami klanów, nie ma się co bawić w ostrożne dobieranie słów. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że Satori wypowiedział się za nich oboje. Właściwie to taka forma wydała jej się tą jedyną odpowiednią.
Pożegnała się tymczasem z kobietą i wyszła, najedzona i zadowolona. Zanim jednak zdążyła zapytać, co takiego wyrozumiał ze słów kobiety Satori, on już planował dalsze kroki. No fajnie, prosto do celu. Dziewczyna przeciągnęła się leniwie, nie odpowiadając mu od razu, słuchała tylko z lekkim uśmiechem, stawiając gurdę na ziemi. Odkorkowała ją, stamtąd zaś wydostał się piach, formując stabilną chmurkę w powietrzu. Naczynie zostało zatkane i ponownie umieszczone na plecach dziewczyny, ona zaś usiadła na brzegu swojego tworu, opuszczając w dół stopy.
- Ja frunę nad spływ - zaznaczyła od razu, jak dla niej mogli się obyć bez tego poszukiwania informacji - Och, pierwszy raz będę działać z Douhito, fajnie. Na szczęście walczę na dystans to może mi nie wysadzisz niczego na twarzy, duży masz zasięg wybuchu? - zapytała niespodziewanie trzeźwo, wolała jednak nie wyobrażać sobie reakcji Ichirou czy matki gdyby wróciła do domu z poparzoną buźką.
Z pewnością nie byłoby to fajne, już i tak pewnie pracuje sobie na areszt domowy. No i Arashi pewnie też by miał wyrzuty sumienia. Głupota, jakby nie mogła odpowiadać sama za siebie. Towarzystwo zielonego kuzyna bardzo sobie ceniła, nie widziała go jednak jako swojego opiekuna, a po prostu towarzysza. No i troszkę kucharza.
- Jak sam widzisz, można ci pogratulować dedukcji. Poza tym, że jestem Sabaku, korzystam też z technik powietrza, no i tam jakieś shurikeny czy kunaie mam... Niespecjalnie się to sprawdzi na suiton, szczerze to nie mam doświadczenia z wodnymi technikami, zapowiada się ciekawie. - oznajmiła z błyskiem w oku.
Nie, nie było w jej zachowaniu wątpliwości ani przejęcia. Daleka była od martwienia się, że właściwie nie ma dobrej kontry na ich prawdopodobnego przeciwnika. Ona się szczerze cieszyła na myśl o tym starciu, ciekawa była nowego wyzwania. Aż szkoda, że to dopiero rano.
- Koniecznie zapytaj, jak wyglądał przeciwnik. I kto poza tutejszymi zna dokładne terminy spływów. Może to ktoś z innej wioski, którą mijają podczas swojej drogi - dodała z namysłem, przecież nikt nie będzie wystawać nad rzeką całymi dniami, czekając na jakiś transport do obrabowania - I baw się dobrze. Ja będę. - oznajmiła z zadziornym uśmiechem, po czym spojrzała na bliźniaków, którzy chyba wciąż powinni się kręcić przy niej - Miu, rozpoznasz miejsce walki znad rzeki? Jeśli tak, witaj na pokładzie - wyciągnęła ku niemu rękę, by pomóc wspiąć się na piaskowy twór.
Mogła też lecieć bez niego, w końcu to tylko przelot wzdłuż rzeki, ale zawsze to ciekawiej razem. Poza tym, co dwie pary oczu to nie jedna, ha. Przy okazji chłopiec mógł jej opowiedzieć więcej o swoich zaskakujących zdolnościach.
Gdy już chłopiec znalazł się na chmurce, objęła go mocno ramieniem i kazała się trzymać, bo będzie szybko. I nie kłamała. Wystrzelili w górę ponad wioską, potem zaś do rzeki i w dół jej nurtu. Kunoichi zwolniła dopiero po chwili i przeszła w tryb przepatrywania, szukając czegokolwiek, co rzucałoby się w oczy. Przy okazji zagadała do chłopca.
- Mama wyprosiła was z pomieszczenia. Słyszałeś coś w ogóle o ostatnich problemach przy spływie towarów?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 12 lip 2018, o 18:07

Misja C
13/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"



Część Wspólna


Po udanym pokazie umiejętności ninja, którymi było zwykłe henge, młodzieniec także postanowił pokazać trochę swoich umiejętności, które dla ludzi obcych mogły być niezwykłe, tworzenie czegoś z niczego i to jeszcze kryształ. Wyjątkowa zdolność, niepowtarzalna. Jednak na świecie istnieje znacząco więcej osób o wspaniałych cechach, które posiadają ich klany. Jednak chłopiec nie zdążył podać Ci swój twór, który szybko schował przed swoją mamą i wyszedł z pokoju na zewnątrz zostawiając was we troje, byście mogli obgadać cel tej wizyty i zjeść smaczny posiłek. Samo zadanie niestety nie wyglądało na łatwe. Ktoś kto zniknął w wodzie i na jego miejscu pojawił się wodny gigant. Umiejętność suitonu jak nic, a może coś więcej niż sam żywioł? Teraz jednak mieliście sporo czasu by pochodzić po wiosce oraz rozejrzeć się w okolicy żeby zdobyć jakieś dodatkowe informacje.
Tak, będziecie mogli tutaj przenocować. Naszykować wam wspólny, czy osobne pokoje?- odpowiedziała kobieta, zadając kolejne raczej niezbyt wygodne pytanie. Raczej syn nie powiedział jej, że zwerbowali was osobno i zupełnie się nie znacie.
Z góry dziękuje za waszą pomoc. Nagroda za wykonanie pracy na pewno was zadowoli, tylko będziecie musieli dostarczyć jakiś dowód jej wykonania, a co to będzie. Jest dla mnie bez znaczenia. - dodała, stawiając wam pewnego rodzaju wyzwanie, dzięki, któremu będziecie mogli otrzymać wynagrodzenie. Tylko czy wam to się uda, czy też nie? Jednak teraz mogliście spokojnie wyjść z domu, żeby znowu spotkać bliźniaków, którzy byli zajęci sobą, a nie podsłuchiwaniem rozmowy, woleli się trochę pobawić, niż zdobywać kolejne zmartwienia. A wy mieliście trochę czasu by dowiedzieć się czegoś o sobie i podzielić się informacjami na temat własnych zdolności, oraz podzielić zadaniami.



Suzu


Ty postanowiłaś zająć się spływem, może i była to dobra decyzja. Miałaś tam sporo do zrobienia, oraz możliwości do sprawdzenia. Zawsze mogłaś też natrafić na jakiś ludzi nieopodal rzeki, którzy łowili ryby, bądź zwyczajnie korzystali z ciepła, żeby zrelaksować się nad wodą. Jednak nie chciałaś ruszyć sama, postanowiłaś zabrać ze sobą Miu, bliźniaka z gorszą orientacją w terenie, ale za to bardziej otwartego.
Jasne! Fajnie będzie zobaczyć wszystko z latającej chmurki. - podziewał radośnie do ciebie podbiegając, po czym skorzystał z twej pomocy w wejściu na piasek, żeby wzbić się w górę i odlecieć w stronę rzeki. Rzeka płynęła zaraz obok wioski, a nad nią biegł jeden z mostów, który prowadził w stronę pól oraz kopalni. Dużo tutaj do zobaczenia nie było, wszystko znajdowało się na otwartej przestrzeni i było blisko wioski, nikt w tym miejscu nie odważyłby okradać spływy.
Problemy przy spływie? Niestety nic nie słyszałem, jedynie wiem, że mieliśmy ostatnio problemy w wiosce. - odpowiedział chłopak, otwierając jedną dłoń i pokazują Ci ponownie kryształowy twór, którego wcześniej niestety nie był w stanie Ci dać.
Proszę, chyba go chciałaś. Mama kazała mi nic nie mówić o moich zdolnościach, ani brata. Mówiła, że może stać się nam przez to krzywda. - powiedział, dając Ci niewielki prezent, który możesz zatrzymać. Sam twór był wyjątkowo twardy, raczej nie dasz rady zgnieść go w ręce. Jednak teraz to raczej nie było najważniejsze. Musiałaś bardziej skupić się nad rzeką, która wpływała powoli w las, a na jego początku, znajdował się niewielki pomost, zapewne stąd mieszkańcy wioski puszczali spływy, znajdował się wystarczająco blisko 3 ważnych puntów. Wioski, kopalni i pól. Może warto było tutaj wylądować i nieco obejrzeć teren? W końcu poza samym molem, znajdowało się tutaj parę skrzyń i beczek, które zapewne były już naszykowane do porannego spływu. Ich zawartość może nakreślić powody, dla których były okradane. Jeżeli postanowiłaś tutaj wylądować i zbadać skrzynie ich zawartość była bardzo skromna, same ziarna i nieco suszonych owoców. Nie było tutaj na razie niczego cennego, a samego kruszca z kopalni jeszcze nie dostarczono do tego miejsca. Jednak jeżeli postanowiłaś polecieć dalej, w pewnym momencie mogłaś zauważyć niewielka polanę przez która przepływała rzeka, miejsce odsłonięte, daleko od ścieżek, czy innych dróg. Miejsce idealne do kradzieży towaru jaki spływał rzeką, jednak z tej wysokości nie byłaś w stanie określić wysokości brzegu.



Satori


Suzu, twoja wspólniczka w interesach postanowiła zostawić Cię samego w wiosce, byś wybadał nieco ludzi tutaj się znajdujących i zdobył informacje na temat przyszłego przeciwnika. Wszystko tutaj było możliwe i na twoje szczęście zabrała ze sobą Miu, który wykorzystał Cię wcześniej, oraz nie posiadał zbyt dobrej orientacji w terenie. Jednak zamiast tego zostałeś z Liu, który spokojnie podszedł do Ciebie i delikatnie się ukłoni.
Przepraszam, mógłbym w czymś pomóc? - powiedział, podnosząc swoją głowę tak by móc spojrzeć Ci w oczy. Robił w miarę dobre wrażenie. Posiadał także znacznie lepszą orientację w terenie, a wioskę znał jak własną kieszeń.
Słyszałem co mówiła Pani Suzu. Rozchodzi się o tych czterech mężczyzn, których przyniesiono wczoraj z lasu? Mogę Pana do nich zaprowadzi, o ile będzie takie twoje życzenie.- powiedział chłopiec, uśmiechając się lekko. Przynajmniej był rzeczowy. Potrafił w miarę dobrze zaoferować swoją pomoc. Miałeś do sprawdzenia czterech mężczyzn, którzy brali udział w obławie w lesie. Każdy z nich mieszkał w innym miejscu w tej wiosce.
Jeden mieszka zaraz obok, dwóch kolejnych po drugiej stronie wioski, a ostatni niedaleko mostu, który łączy wioskę z polami. - dodał, nakreślając konkretnie położenie mężczyzn. Wystarczyło chyba jedynie poprosić chłopaka, by robił za przewodnika. Może i on posiada więcej informacji, niż może się wydawać. Wszystko w tym momencie jest do sprawdzenia, a do wieczora zostało jeszcze sporo czasu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 12 lip 2018, o 20:44

- Jeśli jest taka możliwość to weźmiemy osobne. On na pewno chrapie. - z uśmiechem odpowiedziała na pytanie Suzka, spojrzenie kierując w stronę Satoriego.
Nie zmieszała się ani nic, pytanie jak dla niej było zupełnie normalne. Nie widziała niczego niestosownego w dzieleniu z kimś pokoju, więcej nawet, wydawało jej się to dość praktyczne - mniej sprzątania i w ogóle, mogliby też spokojnie wymieniać się pomysłami do chwili, aż by posnęli. Skoro jednak gospodyni sama proponowała, grzechem było nie skorzystać. Że przesadne zaufanie w stronę obcej praktycznie osoby? Możliwe. Suzia po prostu głęboko wierzyła, że zawsze wszystko i tak wyjdzie po jej myśli.
Swoją drogą, warunek kobiety działał na ich niekorzyść. Z jednej strony zostawiła sobie bramkę, by w razie czego wypiąć się na nich i nie zapłacić niczego - zawsze mogła twierdzić, że dostarczony dowód jej nie przekonuje. A przecież nie mieli wpływu na to, czy bandzior posiada cokolwiek charakterystycznego. To jednak nie było najgorsze. Cała rzecz w tym, że oboje z Satorim dysponowali umiejętnościami, które nie pieściły się za bardzo z przeciwnikiem. Kunoichi popatrzyła na jego uśmiechnięte dłonie, które teraz wyglądały naprawdę super, a w których zapewne wkrótce powstawać będą wybuchowe twory. Taaak, to będzie wyzwanie.
- Trzeba będzie spróbować pojmać tego złodzieja. - westchnęła, i tak było to rozsądniejsze podejście do sprawy, ale przeciwnik z pewnością nie będzie przebierać w środkach.
No nic, jakoś sobie poradzą. Tymczasem dziewczyna wciągnęła Miu na chmurkę i pofrunęli ku górze, by zacząć od zapoznania się z okolicą. Zabranie dzieciaka okazało się dobrym pomysłem - dostała kryształek, który wcześniej chłopiec ukrył z powodu nadejścia matki.
- Jest superowy. Dzięki - może to i nie koniczynka, ale i tak bardzo podobał jej się podarek, schowała go od razu do kabury dla bezpieczeństwa - Mamy takie są, zawsze martwią się trochę za bardzo. Powinniście z bratem znaleźć sobie nauczyciela, który wam powie co i jak robić. Aleee! Jedno się zgadza. Źli ludzie nie powinni wiedzieć.
Nawet jeśli nie groziła im bezpośrednia krzywda, mogli zostać wykorzystani w jakichś ciemnych interesach. To by było strasznie przykre, no i zmarnowany talent. Już by wolała zabrać ich do domu, do Atsui, ale to w wielu powodów było niemożliwe, sama zresztą wciąż była zaledwie doko. Wypadało skupić się na własnym rozwoju.
Wznosząc się na chmurce dziewczyna starała się ocenić okolicę okiem potencjalnego bandyty. Gdzie najlepiej byłoby zaatakować? Pominęła okolicę mostu, zbyt otwartą ze wszystkich stron. Jak tu rabować gdy wszędzie jacyś gapie? Zostawiła niezbadane na razie skrzynie i poleciała wraz z Miu dalej, do polanki. To już był konkret.
- Zostajemy na chmurce dopóki nie powiem, że jest bezpiecznie. Dobra? Inaczej natrę ci uszy! - pogroziła Miu, obniżając lot.
Chmurka niemal dotknęła do sterczących ździebeł trawy, a poruszając się na niej powoli, dziewczyna badała teren. Interesowały ją wszelkie możliwe ślady po walce - połamane gałęzie drzew, przeorana ziemia, jakieś pozostałości po starciu. Na koniec przelecieli się jeszcze ponad powierzchnią wody, zaglądając tylko w jej toń. Palcem przy buzi kunoichi dała towarzyszowi znać, by na razie nic nie mówił.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 13 lip 2018, o 14:44

- Ciężko w takim razie będzie wyprowadzać wspólne kombinacje. Kekkei genkai nie współgrają ze sobą, tak jak żywioły. Mamy za to siłę niszczącą. - która zresztą może okazać się nieodpowiednia, bo w końcu zleceniodawczyni chce dowodu, ale co z tego, jeśli zupełnie ,,przypadkiem" owy dowód zostanie roszarpany przez wybuch lub zmiażdżony przez piasek? Trzeba będzie uważać nieco. Na sugestię Suzu o zadanie tych konkretnych pytań mruknął tylko potwierdzająco, że to zrobi. W kwestii pokojów się nie kłócił - jeżeli Suzu chciała oddzielny, to jakim prawem Satori mógł żądać wspólnego? Żadnym.
W każdym razie członkini Sabaku odleciała z Miu na chmurce, a do Dohito podszedł Liu, którego postawa wzbudziła u srebrnookiego już lepsze wrażenie. Rzeczowość i powaga to coś, co Satori cenił u ludzi. Szczerze nie przepadał za narwańcami i błaznami szukającymi uwagi. Z drugiej strony przez to otaczał się nudnymi ludźmi i chyba sam do takich należał. Ale to mniejsza.
- Chodźmy do tego obok. - zdecydował i dał Liu prowadzić. Przez kawałek drogi myślał czy nie lepiej byłoby rozpuścić klony, by w tym czasie zapytały innych pracowników, ale było to bez sensu z racji tego, że nie znały miejsca zamieszkania reszty. Do tego kilka kopii tej samej osoby wzbudziłoby w mieszkańcach niepotrzebne zainteresowanie. Zrezygnował więc z tego pomysłu. Liczył, że gdy dotrą na miejsce zastaną osobę, której szukają i będzie mógł przeprowadzić mały wywiad.
Dōhito Satori
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 13 lip 2018, o 16:39

Misja C
16/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"



Satori


Wszystko było już gotowe, cały plan obmyślony, a pokoje wynajęte. Jednak to wszystko miało swój problem, musieliście dostarczyć dowód na powodzenie swojej misji, a biorąc pod uwagę wasze zdolności to nie było wcale proste, ani przyjemne. Zwłaszcza że wasz przeciwnik cały czas pozostawał zagadką, tak jak jego zdolności. Właśnie ty miałeś zająć się tym problem, a Liu miał zostać twoim przewodnikiem. Chłopak na pewno sprawdzał się w tej roli znacznie lepiej niż jego brat. Poruszał się szybko i jak najkrótszą drogą. Przez co po chwili znaleźliście się pod domostwem jednego z mężczyzn.
On mieszka tutaj. Jednak proszę uważać, nie przepada za ludźmi, którzy potrafią używać chakry. - powiedział, chłopiec odsuwając się nieco od drzwi. Informacje jakie Ci przekazał mogły być ważne i przydatne w trakcie rozmowy. Każdy w końcu miał to co lubił i to czego nie lubił, a w przypadku tego była to chakra. Raczej to zadania Ci nie ułatwi. Wejście do domu było proste, a jego wnętrze przestronne i zadbane, a osoba, które poszukiwałeś akurat siedziała przy tylnych drzwiach popalając fajkę.
Witajcie, wejdźcie. W czym mogę wam pomóc? - wypowiedział mężczyzna, okazując wam swoją gościnność. Najwidoczniej był bardzo miły, a na oko mogłeś określić jego wiek na jakieś 30lat. Był dobrze zbudowany i umięśniony, zapewne był jednym z pracowników okolicznej kopalni. Najwidoczniej od niego przyjdzie pozyskiwać Ci informacje. Tylko jak on przedstawi Ci całą sytuacje.



Suzu


Ty postanowiłaś zająć się zbadaniem okolicy. Zabierając ze sobą Miu. Chłopak był zadowolony małą wycieczką, ale jednak nie miał czasu zbytnio na podziwianie jego wzrok średnio nadążał za prędkością chmurki i w pewnym momencie zaczęło kręcić się mu w głowie, co wyraźnie mogłaś odczuć w momencie gdy chłopiec zaczął się bujać. Początkowe tereny niezbyt napawały optymizmem. Same pola, a następnie gęsty las, gdzie nie było widać terenu, ale w pewnym miejscu była niewielka polana, gdzie postanowiłaś obniżyć lot i nieco ją obejrzeć. Teren wyglądał w miarę normalnie, jednak było tutaj parę połamanych gałęzi, a przy jednym z drzew był wyraźny ślad, że ktoś był w nie mocno wgnieciony. Dalej nie było zbyt wiele. Jeden z tropów urywał się przy rzece, a pozostałe biegły w kierunku wioski. Najpewniej tutaj doszło do starcia. Tylko wszystko w tym miejscu wyglądało jakoś dziwnie. Były tutaj cztery miejsca, gdzie ktoś leżał, najpewniej byli to chłopki, który obezwładnił przeciwnik i zostawił. Wszystko było tutaj dziwne i nietrzymające się zbytnio całości. Poza tym, jeżeli dostatecznie wyczuliłaś słuch, mogłaś usłyszeć dziwne hałasy dochodzące z krzaków w lesie niedaleko polany, a nawet gdyby nie. Chłopiec zaczął wskazywać tamten kierunek swoją dłonią, miał dobry słuch. Tylko czy to może być coś wartościowego, czy tylko leśne zwierzątka. Jednak jeżeli postanowiłaś to sprawdzić zaskoczeń było jeszcze więcej. W leśnej roślinności zauważyłaś młodą dziewczynę na oko około 20lat, była w podobnym wieku co ty. Ubrana w długie ciemne spodnie i koszulę. Jej włosy były również ciemne i długie, sięgały do połowy pleców.
- Proszę nie rób mi krzywdy. - powiedziała, nieco się jąkając i padając na ziemię, przy okazji potknięcia się o jedną gałąź. Najwyraźniej miała zamiar ucieczki, tylko średnio jej to wyszło.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 13 lip 2018, o 19:43

Widząc zachowanie Miu dziewczyna powściągnęła się nieco z prędkością, miał to przecież być przyjemny przelot dla obojga. Niech sobie poogląda świat z góry, podczas gdy ona siedziała obok, otaczając go ramieniem. Miewała nieodpowiedzialne pomysły i może nawet ten był jednym z nich, starała się jednak niepotrzebnie nie kusić losu. Wystarczyło już, że zabrała chłopca na miejsce potencjalnej walki i choć szansa na spotkanie przeciwnika przed porankiem była niewielka, nie można było jej wykluczyć całkowicie.
Przeszukiwanie polany nie przyniosło żadnych jasnych odpowiedzi. Niby wyglądało na walkę... Albo na jakieś leżakowanie. Równie dobrze cztery osoby mogły się tutaj wspólnie opalać na słoneczku. Gdy ona walczyła z wielkim pająkiem na pustyni to cała okolica wyglądała jak pobojowisko, tutaj natomiast brakowało rozmachu. Spoglądanie w wodę też nie przyniosło odpowiedzi, a nie chciała wracać, mając w głowie tylko wątpliwości. Potem Satori będzie się kreować na lidera, bo on pewnie wszystko z biednych chłopów wyciśnie od razu. No nie, trzeba było coś znaleźć.
I wtedy mniej więcej dotarły do niej dźwięki szeleszczenia wśród krzaczorów. Kunoichi przypomniała Miu, że absolutnie nie wolno mu opuszczać chmurki, po czym wzniosła ich nieco wyżej i podleciała w stronę hałasu, wsuwając dłoń we wnętrze otwartej kabury, tak że palce przeprowadziła przez kółeczka na końcach znajdujących się tam kunai. Tam jednak czekało na nią zaskoczenie - wcale nie byli atakowani. Nieznajoma sprawiała wrażenie, jakby swą niezdarnością bardziej zagrażała własnej osobie. Czy jednak faktycznie była taka bezbronna, tego Suzka nie umiała jednoznacznie powiedzieć. Z Sabaku to łatwo - noszą tacy wielki garnek na plecach i od razu wiadomo, że coś jest na rzeczy. A tutaj? No właśnie.
- Znasz ją? - zwróciła się do Miu, ignorując z początku ciemnowłosą.
Najbardziej dla Suzi zastanawiające były jej słowa. Skąd od razu założenie, że miałaby jej krzywdę uczynić? Kunoichi była zdania, że wygląda bardzo sympatycznie, jej towarzysz też w tej kwestii nie pozostawał w tyle. Ba, jak sięgnąć pamięcią to chyba pierwszy raz, gdy ktoś wypowiedział w stronę Zielonowłosej te słowa - może poza kolegami z osady, gdy chciała ich nakarmić własnoręcznie wykonanymi ciasteczkami.
- Daj mi dobry powód, bym tego nie zrobiła - trochę dla zabawy, ale Sabaku postanowiła pójść za ciosem - Bardzo sobie cenię informacje na temat tutejszych wydarzeń. Tylko trochę ich już mam, więc lepiej opowiedz coś ciekawego. - zaproponowała z uśmiechem.
Dłoń wciąż trzymała w kaburze, gotowa do wyrzutu trzech kunai, gdyby nieznajoma postanowiła ich znienacka zaatakować. W takiej sytuacji chmurka natychmiast zostałaby też wzniesiona do góry. Obecność Miu byłaby problematyczna w walce na tak krótkim dystansie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 13 lip 2018, o 22:49

O tak, Liu był znacznie lepszym przewodnikiem od Miu. Satori był z tego kontent i zaczął poważniej traktować chłopca, w odróżnieniu do jego zdziecinniałego brata. Mimo że byli do siebie dość podobni, to wystarczyłyby tylko kilka wypowiedziane przez nich zdania, by się zorientować który to który.
Gdy Liu podpowiedział złotowłosemu czego nie lubi odwiedzany przez nich mężczyzna, ten kiwnął głową, przyjmując informację. A była ona cenna, gdyż z początku Satori miał zamiar przedstawić się także z nazwiska, ale gdyby facet je skojarzył, to byłyby nieprzyjemności i nici z rozmowy.
- Zaczekaj w progu, Liu.
Do domu weszedł bez przeszkód i zastał siedzącego przy stole mężczyznę. Wyglądał na trochę starszego od Satoriego, ale nie aż tak. Z pewnością praca w trudnych warunkach mocno go zniszczyła, kiedy Satori fizycznie był nietknięty, bo i nie przeżył zbyt wielu realnych bitew, tudzież nie pracował ciężko. No ale nieważne. Chłopak się pokłonił z szacunku i powiedział.
- Dzień dobry, nazywam się Satori i chciałbym zadać kilka pytań w sprawie ostatnich wydarzeń związanych ze spływem. Zlecono mi pozbycie się problemu i liczę, że uzyskam od pana trochę informacji. - wyjaśnił powód swojej wizyty. Jeśli spotkał się z pozytywną reakcją, mówił dalej, od razu przechodząc do meritum.
- Pan oraz kilku pańskich kolegów ucierpiało w wyniku kontaktu z, jak mi powiedziano, ,,wodnym gigantem"? Mógłby mi Pan opowiedzieć o nim coś więcej? Kim był wrzucony do wody chłopak? Jak wyglądał i w jaki sposób powstał? A oprócz tego czy ktoś poza tutejszymi ma pojęcie o umiejscowieniu spływów? A może wasza wioska ma lub miała z kimś zatarg? - zadał szereg pytań, choć nie wszystkie na raz, bo nikt by nie zdołał wszystkich zapamiętać i odpowiedzieć. Po każdej odpowiedzi Satori po prostu zadawał nowe pytanie. Brakowało mu tylko pióra i notesu, dzięki którym mógłby spisywać notatki i czuć się jak jakiś stróż prawa... bo sztywny jak panowie z wymiaru sprawiedliwości to Satori już był.
Dōhito Satori
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość