Wioska Dogakure

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Uchiha Izanagi » 15 maja 2018, o 02:20

Obrazek
Kłopoty w Dogakure
Misja rangi C [31/30] Harran

Twój plan jest całkiem dobry, przynajmniej na początku - doskakujesz bowiem do kunoichi, zmuszając ją do zmiany nieco trasy i przetoczenia się na bok. Dodatkowo, twoje ciosy podczas Dainamikku Akushyon wydają się być ciut za szybkie dla dziewczyny i prawie udaje ci się ją złapać... niestety zignorowałeś przy tym jej klona, który przypomina ci się o swoim istnieniu zadając ci bolesny kopniak w twoje nadal regenerujące się żebra. Siła uderzenia jest na tyle solidna, że posyła cię na bok, nim któryś z twoich ciosów dosięgnie celu. Udaje ci się za to w ostatniej chwili odpalić technikę Raiton: Hiraishin, i wybuch elektryczności, która nagle przebiega po twoim ciele, narusza strukturę jednej z rąk klonu, która osypuje się na ziemię.

Mimo to, twoja akcja nie idzie w pełni na marne - daje bowiem Gouzaburou okno, by posłać w kierunku kunoichi kolejne kule ognia, z których jedna trafia ją w ramię, a druga w nogę, przypalając obie te części ciała. Dziewczyna syczy z bólu, ale w odpowiedzi posyła trzy shurikeny w sztygara, zmuszając go do wykonania uniku. Walka przebiega teraz niemal w milczeniu... kiedy nagle odzywa się klon dziewczyny, który blokuje ci obecnie drogę do niej samej.

- Z tobą nie mam zwady. Więcej, jak pomożesz mi go zabić, odpalę ci procent nagrody! - odzywa się nagle jej klon i nie masz pojęcia, czy mówi prawdę, czy też po prostu chce cię rozproszyć.


Kunoichi:

100% -> 88%-> 75%

Gouzaburou:


Nazwa
Katon: Hōsenka no Jutsu

Pieczęci
Szczur → Tygrys → Pies → Wół → Królik → Tygrys

Zasięg Max.
35 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 4 kule)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Najprostsza technika Katonu. Polega ona na nabraniu powietrza i wypluciu pewnej ilości kul ognia o małej wielkości. Ogromną zaletą techniki jest to, że w pociskach można ukryć mniejsze bronie, np. shurikeny, co sprawia, że pomimo małej rangi Jutsu to może sprawić wiele kłopotów. Jednak nic nie trwa wiecznie i po wykonaniu jednej salwy kul ognia trzeba nabrać powietrza na następną. W jednej salwie mieści się 15 pocisków. Przerwa między salwami trwa mniej więcej tyle co długi oddech, a następnie można wykonać kolejną salwę, bez składania pieczęci.


100% -> 90%-> 80%


Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Harran » 15 maja 2018, o 16:21

Wygląda na to, że moja cena tutaj wzrasta. W końcu na próbę wystawiana jest moja lojalność, w takich sytuacjach niezależnie, czy się zdradzi, czy dochowa wierności, otrzymuje się większą nagrodę przez sam fakt dokonania jakiegokolwiek wyboru. Warto więc rozważyć obie opcje. Jasnym jest, że zwycięży ta strona, którą wspomogę. Jest to oczywiste z tego względu, jak wybitnym wojownikiem jestem oraz samym fakcie, że kunoichi próbuje mnie przeciągnąć na swoją stronę. Wie, że za jednym zamachem udało mi się ją wybić z rytmu i ocalić sztygara oraz uszkodzić jej klona. W dodatku to o niej mam więcej informacji jako przeciwniczce. Wiem, że jest stosunkowo silną użytkowniczką dotonu i jest silna, ale za to niezbyt szybka. O Gouzaburou wiem tylko, że używa jak na razie stosunkowo słabego żywiołu katonu, a więc walka z nim mogłaby się skończyć długim ciągiem nieustannych zaskoczeń. Wychodzi więc na to, że nie opłaca się zmieniać stron.
Mając nadzieję, że sztygar w jakiś sposób zajmie oryginał, atakuje klona za pomocą Dainamikku Akushyon i żywiołu bakutonu gdy już uda mi się go trafić. W przypadku, gdybym został zepchnięty do defensywy bronię się za pomocą Raiton: Hiraishin.


Nazwa
Dainamikku Akushyon

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Podczas wykonywania techniki: +10 Szybkości.

Opis Bardzo prosta technika TaiJutsu, polegająca na zaatakowaniu przeciwnika gradem ciosów i kopnięć. W zasadzie nie byłoby to Jutsu, ale kwalifikuje je się jako takowe, ponieważ poza zwyczajnym atakiem dodaje się do niego obrót przed rozpoczęciem ataku, który utrudnia trochę obronę.



Nazwa
Raiton: Hiraishin

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedna z pierwszych technik z natury Raiton. Jest stosunkowo prosta, gdyż działa na podobnej zasadzie co Dendō Hando. Gromadzimy chakre w naszej dłoni (ta musi być uniesiona nad głowę), przeobrażając ją następnie identycznie co przy Dendo, pioruny następnie otaczają naszą kończynę, by to zaraz udać się wzdłuż organizmu tworząc swego rodzaju barierę przy ciele wykonaną z Raitonu. Od palców u dłoni, po te u stóp rozchodzi się Hiraishin. Technika jest stosunkowo szybka i użyteczna w walce przeciw użytkownikom którzy preferują walkę Taijutsu. Kontakt z techniką kończy się niemałym bólem, jaki i nawet oparzeniami czy chwilowym paraliżem.


Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Di

Początkowy poziom Bakutonu. To tutaj użytkownik odkrywa, jak tworzy się jego żywioł, bazując na dwóch innych. Chociaż aktualnie Bakuton nie jest najsilniejszy, to z pewnością jego możliwości są już zadowalające. Wybuchy prawie dorównują tym tworzonym przez notki, przez co są bardzo niebezpieczne. W rękach wprawnego shinobiego jest w stanie nawet zranić, i to dość poważnie - jeżeli uda się odpowiednio trafić, co jest trudne w przypadku szybszych od nas celów. Podczas wybuchu użytkownik czuje lekki ból, jednak nie przeszkadza on zbytnio w efektywnym korzystaniu ze swoich umiejętności. Jesteśmy w stanie tworzyć wybuch na jednej, konkretnej części ciała - ręka, szyja, głowa, stopa, itd.

Zasięg Wybuchu
Dotykowy

Siła Wybuchu
Słabsza od notki wybuchowej.

Koszt Chakry E: 6% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (na turę)


Czakra: 53% - 12% (Raiton: Hiraishin) = 41%
Harran
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Uchiha Izanagi » 17 maja 2018, o 13:23

Obrazek
Kłopoty w Dogakure
Misja rangi C [33/30] Harran

Po szczegółowej, ale i szybkiej analizie dostępnych ci danych doszedłeś do wniosku, iż zamiana stron się na ten moment nie opłaca. Zresztą - kto wie, czy nawet, gdybyś jej pomógł i pozbylibyście się wspólnie tajemniczego sztygara, to nie zostałbyś i tak zlikwidowany, jak zbędny balast. Bez większego wahania zatem i bez słowa kontynuujesz walkę, doskakując do klona kobiety. Zgodnie z przewidywaniami, jesteś szybszy też od niego kiedy atakujesz Dainamikku Akushyon - furia i prędkość twoich ciosów szybko sprawiają, że klon zostaje zepchnięty do obrony i stopniowo spychasz go aż do ściany tunelu. Wtedy wreszcie nie jest w stanie unikać twoich ataków, lecz zablokować je jakoś. Dlatego też gdy tylko jeden z twoich kopniaków trafia go wreszcie w bok, niewielka eksplozja rozświetla tunel.

W międzyczasie trwa starcie Gouzaburou i Kunoichi, która nie pozwoliła sztygarowi na odpoczynek i stworzyła kolejne kolce z pomocą techniki Doton: Doryūsō, które wytrysnęły ze ścian tunelu po dwóch stronach sztygara. Dwóch udało mu się uniknąć... trzeci jednak rozcina skórę na jego ramieniu, czwarty zaś przebija jego nogę, unieruchamiając go. Ostatnim, co widzisz nim twoje starcie z klonem zmusi cię do obrócenia się plecami do tamtego pojedynku, jest widok uśmiechającej się zadowoleniem kunoichi, wyciągającej kilka kunaiów z kabury...

Teraz stoisz oko w oko z ciężko uszkodzonym klonem, w którego boku zieje ogromna dziura po twojej technice. Mimo to znajduje w sobie dość siły, by sięgnąć po jedną z pobliskich podpór tunelu, nadwyrężonych już wcześniejsza eksplozją. Najwyraźniej nim sam zostanie zniszczony, planuje pogrzebać cię ze sobą... ostatecznie jednak nie starcza mu sił i zmienia się w kupę ziemi i kamieni, z których wcześniej powstał. Jednocześnie gdzieś z tyłu słyszysz głuchy ryk bólu zmieszany z przekleństwem, który wydaje z siebie Gouzaburou, a zaraz po tym bardzo jasny błysk światła i gorąc, jakby za twoimi plecami pojawiło się nagle wielkie palenisko, które też przybiera na sile.

[Jeżeli chcesz, to mogę ci wieczorem wrzucić ultraprymitywną taktyczną mapkę, kto gdzie jest mniej więcej. ]


Kunoichi:

Nazwa
Doton: Doryūsō

Pieczęci
Ptak

Zasięg Max.
10 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 2 kolce)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Ofensywna technika Dotonu niskiej rangi. Polega ona na wytworzeniu włóczni/kolców z ziemi, które wbijają się w ciało przeciwnika. Choć techniki można stosować ofensywnie, można też czasem się nią bronić. Dużym plusem tego Jutsu jest to, że kolce mogą wyrastać ze ścian, ziemi, skał. W zasadzie ze wszystkiego, wystarczy, żeby miało to kontakt z ziemią. Wystarczy jednak uderzenie o sile 40 bądź Jutsu D i z naszych kolców zostanie tylko proch...


100% -> 88%-> 75% -> 51% [4 kolce]

Gouzaburou:


Nazwa
Katon: Gōkakyū no Jutsu

Pieczęci
Wąż → Baran → Małpa → Świnia → Koń → Tygrys

Zasięg Max.
10 metrów (mała kula) / 25 metrów (duża kula)

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za większą 2x koszt)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedno z najbardziej znanych Jutsu Katonu. Polega ono na wykonaniu pieczęci, a następnie nabraniu powietrza. Potem "wypluwamy" je, a ono przybiera postać ogromnej kuli ognia, która leci do przodu podpalając co znajdzie na swojej drodze. Technika ta jest typowa dla klanu Uchiha i to właśnie im przypisuje się jej stworzenie. Można powiedzieć, że każdy przedstawiciel klanu osiąga poziom dorosłości, gdy się jej nauczy. Jutsu to ma to do siebie, że można mniej więcej samemu określić czy chcemy za więcej chakry stworzyć większą i lepsza kulę, czy nie bawić się w takie rzeczy.


100% -> 90%-> 80% -> 60% (duża kula)


Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Harran » 17 maja 2018, o 17:35

No to klona mam już z głowy. Muszę przyznać, że to naprawdę przydatna technika. Będę musiał ją w przyszłości opanować, bo słyszałem, że wcale nie jest taka trudna, dla kogoś, kto zna się chociaż trochę na żywiole dotonu. Znając tę technikę można natomiast przeciwnikowi sporo krwi napsuć. Świetnie też się sprawdza, jeśli przeciwnik ma przewagę liczebną. Spokojnie można zająć wtedy walką wszystkich oponentów, a samemu zająć się naszym głównym celem. Tak właśnie uczyniła nasza przeciwniczka i wygląda na to, że dopięła swego. Ja marnowałem czas na klona, a ona zajęła się sztygarem. Muszę więc działać szybko, bo jeszcze okaże się, ze po wygranej walce nie będzie miał mi kto zapłacić za to wszystko.
Szybko sięgam do torby, wyjmując z niej 3 shurikeny i rzucam nimi w kunichi. W trakcie rzutu ładuję je żywiołem raitonu za pomocą Raiton: Dendō Hando. Następnie jak najszybciej biegnę w stronę przeciwniczki i sprawdzoną metodą atakuję ją dzięki Dainamikku Akushyon, używając żywiołu wybuchu, gdy tylko uda mi się ją trafić.


Nazwa
Raiton: Dendō Hando

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za cios)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Podstawowa technika Raitonu, idealna dla shinobi którzy dodatkowo specjalizują się w Taijutsu. Użytkownik przesyła chakrę Raitonu do swoich pięści lub nóg, a następnie uwalnia ją. Efektem tego jest wzmocnienie za pomocą błyskawic kończyn użytkownika, dzięki czemu podczas walki wręcz zadaje się obrażenia nie tylko fizyczne, ale również elektryczne. Bardzo niebezpieczne przeciwko użytkownikom Suitonu. Za pomocą tej techniki można również naładować elektrycznie trzymane przez siebie przedmioty (o ile są przewodnikami).



Nazwa
Dainamikku Akushyon

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Podczas wykonywania techniki: +10 Szybkości.

Opis Bardzo prosta technika TaiJutsu, polegająca na zaatakowaniu przeciwnika gradem ciosów i kopnięć. W zasadzie nie byłoby to Jutsu, ale kwalifikuje je się jako takowe, ponieważ poza zwyczajnym atakiem dodaje się do niego obrót przed rozpoczęciem ataku, który utrudnia trochę obronę.


Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Di

Początkowy poziom Bakutonu. To tutaj użytkownik odkrywa, jak tworzy się jego żywioł, bazując na dwóch innych. Chociaż aktualnie Bakuton nie jest najsilniejszy, to z pewnością jego możliwości są już zadowalające. Wybuchy prawie dorównują tym tworzonym przez notki, przez co są bardzo niebezpieczne. W rękach wprawnego shinobiego jest w stanie nawet zranić, i to dość poważnie - jeżeli uda się odpowiednio trafić, co jest trudne w przypadku szybszych od nas celów. Podczas wybuchu użytkownik czuje lekki ból, jednak nie przeszkadza on zbytnio w efektywnym korzystaniu ze swoich umiejętności. Jesteśmy w stanie tworzyć wybuch na jednej, konkretnej części ciała - ręka, szyja, głowa, stopa, itd.

Zasięg Wybuchu
Dotykowy

Siła Wybuchu
Słabsza od notki wybuchowej.

Koszt Chakry E: 6% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (na turę)


Czakra: 41% - 5% (Bakuton no Jutsu: Reberu Di) = 36%
Harran
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Uchiha Izanagi » 19 maja 2018, o 18:11

Obrazek
Kłopoty w Dogakure
Misja rangi C [35/30] Harran

Odwracasz się, płynnym ruchem wyciągając z torby u boku 3 shurikeny, ładując je jeszcze w trakcie obrotu elektrycznością dzięki technice Dendō Hando... i stajesz oko w oko z wielką kulą ognia, która właśnie leci mniej więcej w twoim kierunku, kompletnie cię oślepiając. Ciskasz shurkieny mimo to, jednak nie masz pojęcia, czy ostatecznie trafiły w twój cel, czy też nie - masz większy problem w postaci żywiołu Katonu, który jest bliski spopielenia cię. W ostatniej sekundzie odskakujesz w głąb tunelu, prawie poślizgując się na krwi jakiegoś górnika, który miał nieszczęście zginąć tutaj wcześniej, czując żar ognia na swojej twarzy.

Kula ognia rozbija się o ścianę tunelu, przypalając kilka z podpór, które zaczynają płonąć. Kiedy znika, nadal męczysz się z powidokiem światła, jednak pomiędzy kolejnymi mrugnięciami dostrzegasz niewielką kopułę ziemi, stworzoną z pewnością przez wasza przeciwniczkę. Ranny Gouzaburou najwyraźniej stracił panowanie nad sobą i właśnie posłał kolejne inferno w stronę konstruktu, niepomny najwyraźniej, iż jest ona niezbyt skuteczna. Kolejna fala ognia rozbija się o kopułę, nie czyniąc jej najmniejszej szkody, najwyżej w bardzo niewielkim stopniu przypiekając skały i ziemię, z której bariera została stworzona.


Kunoichi:


Nazwa
Doton: Rokkusherutā

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
4 metry

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Defensywna technika Dotonu. Polega ona na stworzeniu małej pół kopuły, pod którą maksymalnie może schować się od 1 do 3 osób. Twór jest dosyć wytrzymały, dzięki czemu da się przetrwać niezłe ataki. Kolejnym plusem techniki jest to, że można wytworzyć sobie okienko o sporej szerokości, dzięki czemu możemy obserwować sytuację. Niestety, trzeba być wtedy ostrożnym, bo coś może przez nie wpaść do środka.


100% -> 88%-> 75% -> 51% -> 33%


Nazwa
Doton: Dochū Eigyo no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (1/2 na turę)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Udoskonalona wersja techniki Doton no Jutsu. Dzięki niej można szybciej znaleźć się pod ziemią, albo się z niej wynurzyć, jednak samo poruszanie się pod nią dalej jest powolne. Jest to z pewnością wada tego Jutsu, ale i tak daje ono nam wiele. Można przecież niespodziewanie pojawić się i zaatakować, a to umożliwia naprawdę niezłe kombinacje.


100% -> 88%-> 75% -> 51% -> 33% -> 15%

Gouzaburou:


Nazwa
Katon: Endan

Pieczęci
Wąż → Baran → Małpa → Świnia → Koń → Tygrys

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo przydatna technika Katonu. Polega ona na złożeniu pieczęci, a następnie wystrzeleniu ogromnej kuli ognia, która mknie na przeciwnika. Jutsu jest bardzo proste w nauce i wykonaniu, a jego efekty są zadowalające, nawet jak na tą rangę. Ciekawostką jest to, że Endan osiąga bardzo duże rozmiary, co nie zmniejsza jego prędkości, a nawet wizualnie zwiększa jej prędkość. W rzeczywistości i tak wszystko zależy od Kontroli Chakry używającego.


100% -> 90%-> 80% -> 60% -> 30% (2xUżycie)


Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Harran » 20 maja 2018, o 16:08

Widząc te ogromne, ogniste kule jestem już pewien, że dokonałem dobrego wyboru nie zmieniając stron. Gouzaburou może i na początku wydawał się być zwykłym górnikiem, jednak okazuje się, ze była to jedynie przykrywka. Niczym najlepszy shinobi doskonale ukrył swoją tożsamość po to, aby z zaskoczenia zaatakować przeciwnika i go zniszczyć. Szkoda tylko, że najprawdopodobniej to ostatnie mu się nie udało. Ta kunoichi wie jak wykorzystywać żywioł ziemi do własnej obrony i wątpię, aby ogniste techniki sztygara mogły jej teraz zagrozić. Zawalenie kopalni za to powinno ją uśmiercić, lub przynajmniej zatrzymać na tak długo, abyśmy mogli odpocząć i przygotować się do jej kolejnego ataku.
- Uspokój się, tymi atakami nic jej nie zrobisz! - krzyczę do Gouzaburou, mając nadzieję, że jego ataki ustaną. Niezależnie od tego, czy tak się stanie. Jak najszybciej, ewentualnie unikając kul ognia, biegnę do sztygara, zarzucam go na swoje barki, po czym biegnę do wyjścia kopalni.
Harran
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Uchiha Izanagi » 20 maja 2018, o 18:33

Obrazek
Kłopoty w Dogakure
Misja rangi C [35/30] Harran

W pierwszych sekundach nie masz pewności, czy sztygar posłucha cię sądząc po zajadłości i masce wściekłości na jego twarzy... wreszcie jednak spogląda na ciebie, przerywając swoją kanonadę.
- Szla...szlag, masz rację. Pomóż mi i chodźmy stąd! - stwierdza zmęczonym głosem, po czym spogląda po dopalających się właśnie podporach i nasłuchuje wstrząsów, jakie zaczęły się odzywać w tunelu. - Kurwa, trzeba się faktycznie pospieszyć. - dodaje. Pomagasz mu zatem wyrwać się z kamiennego kolca, a następnie zarzucasz jedną jego rękę sobie na ramiona, stabilizując go przy tym. Wątpisz, czy zdołałbyś mimo wszystko w obecnym stanie przetargać na górę. Na szczęście jest w stanie kuśtykać i razem szybko opuszczanie zapadający się przodek, czym prędzej udając się ku wyjściu. Co jakiś czas zastanawiasz się, czy przypadkiem kamienny kolec lub shurikeny nie wbiją się w twoje plecy... jednak wyglądało na to, że wroga wam kunoichi także uciekła, chcąc wylizać rany i zregenerować się.

Kiedy docieracie do mechanizmu windy, następuje wstrząs i z tunelu, który właśnie opuściliście, wydobywa się chmara pyłu i dymu wywołując u was atak kaszlu, na moment też sprawiając, że nic nie widzicie pomimo światła lamp. Dodatkowym problemem okazuje się być to, że winda została na górze... na szczęście sztygar wskazuje ci, jak ją sprowadzić z powrotem na wasz poziom i po krótkiej chwili docieracie na górę. Kiedy wychodzicie, zauważacie kilkunastu górników, którzy zostali wyciągnięci wcześniej z innych tuneli, właśnie będących pod opieką kilku kobiet i dwójki młodych chłopaków, którzy umiejętnie opatrują ich rany. Gdy tylko zostajecie dostrzeżeni, kobieta w wieku około 40 lat, najwyraźniej nadzorująca opieką nad poszkodowanymi, natychmiast odrywa się od innych i podbiega do was. Gdy tylko dociera do niej, w jakim stanie jest Gouzaburou oraz ty sam, daje znak chłopakom, którzy zabierają ze sobą jedne z noszy.

- Tutaj, szybko! Połóżcie go, ostrożnie! - komenderuje tonem nieznoszącym sprzeciwu.

- Nic mi nie jest, kobieto... Co z resztą? I gdzie ten gnojek Akira?! - odzywa się Gouzaburou, chociaż jego głos jest dość słaby.

- Wszyscy żyją... jak rozumiem poza tymi, którzy byli na samym końcu, gdzie wy poszliście. Akira był tutaj, ale... hmm... chyba gdzieś zniknął, pewnie po następną butelkę. - odpowiada mu kobieta, po czym kategorycznym ruckompletenia go od ciebie i układa na noszach. - A ty masz się przymknąć i dać się opatrzyć, zanim się wykrwawisz albo rana się kompletnie zapaskudzi. Weźcie go do Natsume, ma największe doświadczenie. - poleca chłopakom, a kiedy sztygar zostaje odniesiony, kieruje uwagę na ciebie.

- To wy jesteście tym shinobi, który nam pomógł? Co tam się stało, potrzebujecie pomocy? - mówi, a w jej głosie słyszysz teraz wdzięczność i troskę z kolei o twój stan zdrowia.



Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Harran » 20 maja 2018, o 22:46

Nasza przeciwniczka uciekła. No cóż tak bywa i nie ukrywajmy, nieco spodziewałem się, że tak będzie. W końcu zakopanie pod ziemią użytkownika dotonu jest średnim pomysłem. Nie słyszałem o nikim, kto władałby tym żywiołem i nie znałby techniki, dzięki której może zakopać się i podróżować pod ziemią. Dobrze jednak mimo wszystko oglądać znów słońce. Jasne, może i misja nie zakończyła się tak, jakby ktokolwiek się spodziewał i generalnie to zamiast kogokolwiek ratować z zasypanych górników, to uratowałem jedynie siebie i sztygara, ale odnoszę wrażenie, że zrobiłem wszystko co się dało. No chyba, że zaraz odbędzie się druga runda walki z tą kunoichi, wtedy możliwe, że uda mi się to wszystko z miejsca zakończyć.
- Tak, to ja. Nic mi nie jest, trochę w boku mnie rwie, ale to szczegóły. To, że wasi górnicy zostali przysypani, to nie był przypadek. Natknęliśmy się na kunoichi, która za tym stała i to ona zabiła waszych ludzi. Niestety wszystko wskazuje na to, że udało jej się uciec. - odpowiadam.
Harran
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Uchiha Izanagi » 22 maja 2018, o 20:22

Obrazek
Kłopoty w Dogakure
Misja rangi C [37/30] Harran

- Co takiego?! Akira przecież mówił... zaraz... - zacina się kobieta, ewidentnie skonfundowana rewelacjami jakie jej dostarczyłeś. W końcu jednak potrząsa głową. - No dobrze, w takim razie będziemy musieli się zastanowić z mężem, co dalej. Chodźcie ze mną, opatrzymy was, nakarmimy... no i oczywiście zapłacimy za pomoc. Bez was pewnie ja i kilkanaście innych rodzin musiałoby opłakiwać mężów i ojców. W Dogakure umiemy to docenić. - uśmiecha się, po czym nieznoszącym sprzeciwu ruchem prowadzi cię ku lazaretowi - sporemu, jednopiętrowemu budynkowi położonemu niedaleko kopalni, do którego już przemieszczono co ciężej rannych, w tym samego Gouzaburou pomimo jego głośnych protestów.

Na miejscu zostałeś ponownie opatrzony przez samą żonę sztygara - jak się okazało, medyczka szkolona swego czasu przez Babunię rezydującą w lesie. Błyskawicznie bowiem rozpoznała maści, których starowinka użyła poprzednio do wyleczenia cię. Następne 2 dni spędziłeś na odpoczynku w osadzie, podczas gdy na zewnątrz przebiegały uroczystości pogrzebowe dla zmarłych górników. Ku twojemu zdziwieniu, bratanek Gouzaburou, któremu uprzednio przepowiedziałeś los ojca, nie płakał mocno podczas pogrzebu, a jedynie zaciskał małe piąstki ze złości. Po południu tego samego dnia ujrzałeś go nad rzeką, gdzie ćwiczył ciskanie małymi, drewnianymi shurikenami do celu.

Akira zniknął z wioski jeszcze tego samego dnia. Jak zrozumiałeś z rozmowy Gouzaburou oraz paru innych osób zarządzających wioską, już od jakiegoś czasu pijaczyna miał skądś permanentnie pieniądze na chlanie, chociaż jego płaca w kopalni nie zwiększyła się. Do tego mniej więcej w tym samym czasie zaczął ostrzegać przed kopaniem w przodku, w którym walczyliście razem kunoichi, uparcie twierdząc, że jest tam gaz ziemny - pomimo wątpliwości innych doświadczonych górników. Przeszukanie jego domostwa nie przyniosło jednoznacznej odpowiedzi, jednak Gouzaburou doszedł do logicznego wniosku, iż ktoś inżynierowi zapłacił za odciąganie kopiących z tamtego rejonu. Kto - to pozostawało na razie niewiadomą.

Kiedy natomiast zapytałeś sztygara o jego umiejętności oraz o waszą przeciwniczkę, wzruszył ramionami.
- Cóż... za młodu faktycznie byłem shinobi, jak ty. Pracowałem dla jednego z rodów Yakuzy z Shigashi. Zabijałem na ich polecenie, kradłem informacje, zastraszałem... cokolwiek mi zlecili, a potem przepuszczałem kasę w ich karczmach. W końcu dotarło do mnie, że takie życie nie ma sensu i się wycofałem, przenosząc tutaj. Myślałem, że będę mieć tu spokój, ale widzę, że nie. Tamta dziewczyna, z którą walczyliśmy... - krzywi się, popijając z tobą sake, którego zabroniono mu pić. - ...musiała pracować dla nich. Czegoś pilnowała, nie wiem tylko czego. Poza tym, że pewnie było to coś nielegalnego. - dodaje, po czym przeciera zmęczonym gest twarz. - No nic. Jeżeli dojdziesz do siebie, Harranie, i nadal będziesz miał ochotę na zarobek - chętnie wynająłbym ciebie i może jeszcze kogoś do wytropienia tamtej kunoichi oraz tego, czego pilnowała. Jeżeli wolisz ruszyć w swoją stronę - oczywiście zrozumiem to i poszukam kogoś innego. Na pewno nie pozwolę, żeby skurwysyni odpowiedzialni za śmierć moich podwładnych i mojego szwagra. -

Niezależnie od tego, jaką decyzję podjąłeś - żona Gouzaburou i on sam dotrzymali słowa, a twoja kieszeń stała się cięższa o solidny mieszek z ryo.

[Koniec. : ) Możliwa następna misja, jeżeli będziesz chciał. Wrzucę całość do rozliczeń zaraz. ]



Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Harran » 22 maja 2018, o 23:39

Co za życie, znów władowałem się w cudze kłopoty. Znów również dzięki tym kłopotom oberwałem. Co prawda oberwałem słabiej niż ostatnio od strażników, ale fakt jest faktem. Tym razem dałem radę wyjść z walki o własnych siłach, a nawet kogoś przy okazji uratować, ale wciąż mój przeciwnik wyglądał jakby był w znacznie lepszym stanie niż ja. Niby powinienem się cieszyć, że uratowałem chociaż tego sztygara, ale skoro on też jest shinobi i to z tego, co widziałem nie najgorszym, to nie ma sensu się ekscytować. We dwóch jedyne co udało nam się osiągnąć, to ocalić własne skóry. Ta wioska jest jednak jakaś dziwna. Sztygarem tutaj jest shinobi, inżynierem zdrajca i alkoholik, a jakby tego było mało wygląda, że bratankiem Gouzaburou jest jakiś Senju, bo z jakiego innego powodu miałby używać drewnianych shurikenów? Nie ma sensu tu siedzieć. Na razie chyba jestem trochę za slaby na starcie z tą kunichi. Wrócę tu, jak już będę silniejszy.
Wyleczywszy dokładnie swoje rany, żegnam się ze sztygarem i opuszczam wioskę, udając w stronę horyzontu

z/t

Trening Bakuton no Jutsu: Reberu Shi
Siłę każdego członka klanu Hartesu określa się na podstawie jego wybuchów. Sam zauważyłem, że w trakcie walki w kopalni z kunoichi moje wybuchy były moją najskuteczniejszą bronią. Wciąż jednak widzę, jak wiele braków ma moje opanowanie żywiołu, który przez swoją elitarność jest moim najwybitniejszym atutem. Wciąż muszę czegoś dotknąć, aby spowodować wyraźne obrażenia, z czego wynika, że moje ataki mają zbyt krótki zasięg. Jasne, pewnie nigdy nie będę umiał atakować na duże odległości, tak jak to robią Dohito, ale wiem, ze nieco bardziej doświadczeni i silniejsi Haretsu potrafią zwiększać obszar swoich wybuchów. W dodatku moje eksplozje są za słabe. Nigdy tego nie porównywałem, ale wydaje mi się, że jestem nieco słabszy od notek wybuchowcy, a przecież bywają tacy wojownicy, którzy potrafią przetrwać wybuch takiej notki. Krótko mówiąc, potrzebuje więc, aby moje wybuchy były większe i silniejsze. Brzmi łatwo i banalnie, ale jak tego dokonać? Wybuch to połączenie żywiołów raitonu i dotonu. Być może używam czakry tych żywiołów w złych proporcjach? Najlepiej sprawdzić wszystko w praktyce. Schodzę więc z drogi na sporych rozmiarów polanę i staram się w wybuch włożyć trochę więcej żywiołu elektryczności, niż to mam w zwyczaju. Efekt okazał się być niesatysfakcjonujący. Wyszedł słabiutki i mały wybuch, który jedynie mieszał się z wyładowaniami elektrycznymi. Gdy spróbowałem odwrócić proporcje i użyć więcej dotonu, eksplozja również była gorsza niż zwykle i jedynie skostniały mi dłonie. W końcu po kilkunastu próbach osiągnąłem swój cel. Rozwiązanie było równie banalne, jak założony cel. Wystarczyło po prostu użyć skumulowanej i większej ilość obu żywiołów w równych ilościach i moje wybuchy osiągały nawet pół metra i wyglądało jakby dorównały notkom wybuchowym.
Harran
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 9 lip 2018, o 19:56

Nuda. Choć początek przygód zielonej drużyny był naprawdę obiecujący, bardzo szybko okazało się, że nie zawsze poszczęści im się ze znalezieniem odpowiedniej pracy. Zleceń w teorii nie brakowało, niektóre wydawały się jednak dość podejrzane a potencjalni klienci mówili dziwnie, jakoś tak "obok", jakby szyfrem. Inne zaś prowadziłyby ich z powrotem na pustynię i choć do tych naprawdę bardzo chcieli ich wynająć, to jednak dziewczyna miała wciąż w uszach opowieść o wiedźmie z Sogen i bardzo pragnęła tam skierować swe kolejne kroki. Arashi niewiele mówił, wiedziała jednak, że i on oczekiwał czegoś więcej po ich wielkiej przygodzie, a i Tetsu powoli zapalał się do ich planów. Choć niby nie był zielony.
Nie mając nic lepszego do roboty, Suzia szwendała się po okolicy, poznając Shigashi i przylegające do niego tereny. Tego dnia ruszyła wraz z rzeką, skrycie oczarowana bogactwem otaczającego ją życia. Pierwszy raz zeszła z pustyni i jak dziecko potrafiła dziwić się rzeczami i zachwycać. Fascynujące, ile stworzeń było dookoła, wciąż też nie mogła się nadziwić, że w większości żyją tak obok siebie, nie próbując się nawzajem pożreć. Na pustyni to mieli jedną wielką walkę o przetrwanie, nawet rośliny wykształciły kolce i pancerz dla obrony.
Dużo czasu spędziła, spacerując tak wzdłuż koryta rzeki, w końcu zaś dostrzegła z daleka wioseczkę, którą obrała sobie za kres wędrówki. Wszystko składało się wręcz idealnie - przywita się, siądzie w jakiejś gospodzie czy cokolwiek tam mają, zje obiad dla zregenerowania sił i powróci tą samą trasą, może nawet na chmurce by nie tracić czasu na znajome już widoczki. Plan prosty, ale nie ma co sobie życia komplikować. Trzeba tutaj zaznaczyć, że Suza absolutnie nie planowała szukać problemów. I choć ubrana była w swój zwyczajowy, niekoniecznie skromny sposób, to okręcona sprytnie wokół ramion i brzucha chusta "ugrzeczniała" nieco całokształt, a przy tym grzała przyzwyczajoną do cieplejszych dni dziewczynę. Na plecach oczywiście miała swoją gurdę, zaś przy szarfie u pasa zwoje i kaburę z przyborami shinobi. Nie kryła się z niczym, ale też nie starała na siłę rzucać się w oczy.
Po dotarciu do wioski zaczęła przechadzać się uliczkami, podpytując ludzi o kierunek do karczmy. Wioska była nieduża, gdzieś jednak z pewnością mieszkańcy musieli się wieczorami spotykać, by przy trzasku ognia wznosić w górę drewniane kubki z gorzałką.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 9 lip 2018, o 22:21

Satori wylądował glinianym tworem tuż po przekroczeniu granicy z Shigashi na Kabi, nie chcąc za bardzo zwracać na siebie uwagi miejscowych, tak jak to było w Ningyo-shi. Wolał uprzedzać pewne fakty i iść z nurtem, pozostając niezauważonym. Było to rozwiązanie tak wygodne, jak i przezorne. Zminimalizował twór i zabrał surowiec, nie chcąc go marnować. Dalszą drogę więc przeszedł pieszo, podziwiając przy tym coraz bardziej zmieniający się krajobraz. Z początku przypominał on suchy step, by po pewnym czasie stawać się bardziej zalesionym. Dało się także odczuć spadającą temperaturę, która Dohito wydała się dużo bardziej umiarkowana i przystępna do życia. Chłopak zaczął się zastanawiać skąd wzięło się przywiązanie ludzi do mało życiodajnej pustyni. Mogli przecież zawędrować nieco w głąb kontynentu i odnaleźć o wiele żyźniejsze i przyjaźniejsze tereny. Satori czuł się silnie przywiązany do ojczyzny, a i owszem, ale nie rozumiał dlaczego przodkowie tak utrudnili życie sobie i przyszłym pokoleniom, które poszły w ich ślad.
W każdym razie srebrnooki po drodze uznał, że nie pójdzie bezpośrednio do miasta, a jeszcze trochę pozwiedza, idąc drogą okrężną. I tak kierując na północny zachód trafił na raczej niedużą wioskę, której nazwy nawet nie znał, a która nie zaszczyciła go nawet ,,Witaj, przybyszu'', co zresztą było mocno w smak złotowłosemu Dohito. Nie chciał się z nimi zadawać, nie chciał niczego, a nawet jeśli będzie czegoś potrzebował, to zajdzie do miejscowej karczmy, o ile to sioło takową posiada. No, coś musi tutaj pełnić funkcję spotkań miejscowych tubylców. Tymczasem Satori przysiadł gdzieś z boku i zaczął się przyglądać miejscowemu życiu. Gdzieś mu tam mignęła zielonowłosa postać, ale nie przykuła ona uwagi złotowłosego na tyle, by miał zerwać się z miejsca i się zainteresować...
Dōhito Satori
 

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Akashi » 10 lip 2018, o 08:52


Misja C
1/45

Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"


Życie ma to do siebie, że czasami potrafi płatać dziwne figle i łączyć razem ścieżki zupełne obcych dla siebie osób. Może nie każdemu było to w smak, jednak połączona siła dwojga ludzi, była większa i łatwiej potrafiła uporać się z trudnościami.
Piękna malownicza wioska, otoczona polami uprawnymi, które układały się w cudny pejzaż, zachwycający oczy ludzi tu przybyłych. Temperatura powoli sugerowała już zbliżanie się następnej pory roku, umilając przy tym pracę przy niebie pozbawionym chmur.


Suzu

Podróż do wioski, chociaż nudna była umilana towarzystwem leśnych oraz stepowych stworzeń, które już po zimowej przerwie powróciły do pełni funkcjonowania i zajmowania się tym, czym zajmują się zwierzaki. Woda w rzece była wyjątkowo czysta, przez co mogłaś obserwować na jej dnie przeróżne rośliny, oraz niewielkie rybki, które ochoczo pływały w okolicach roślinności, szukając przy tym pokarmu, a w przypadku zagrożenia miały gdzie się skryć. Natura potrafiła o siebie zadbać i utrzymać równowagę między śmiercią a życiem. Po paru minutach wędrówki udało Ci się dotrzeć do niewielkiej wioski, gdzie każdy był zajęty swoimi obowiązkami, nie zwracając przy tym uwagi na nowo przybyłych. W końcu, po co marnować swój czas na kogoś, kto nie pomoże w polu, czy też kopalni. Cel dziewczyny był dość prosty, zlokalizować budynek, który pełnił w tym miejscu rolę karczmy, nie zawsze było to jakieś proste, biorąc pod uwagę braki szyldów na budynkach. W końcu, po co coś takiego, jak każdy w swym domu mógł być samowystarczalny. Jednak poszukiwania zielonowłosej zostały sprytnie przerwane przez nieduże istnienie, które raczej nie mogło się pochwalić 150 cm wzrostu. Blond włosy sięgające do ramion, opadające na zwiewną białą koszulę, która była zapięta do połowy, by odsłonić nieco ciała, dolną część garderoby stanowiły spodenki o kremowym kolorze, idealnie dopasowane długością do krawędzi koszuli. Oczy tej dzieciny były niczym dwa kryształki nefrytu, idealnie wpasowane w oczodoły.
- Przepraszam, szuka Pani czegoś? - powiedział, a po jego głosie dało się wnioskować, że to mały chłopiec. Stał przed tobą spokojnie, trzymając swoje splecione dłonie za plecami i lekko się kołysał w przód i tył.
- Jestem Liu. Chciałaby Pani pójść ze mną? Potrzebuje pomocy. - dodał, przedstawiając się przy tym, oraz szeroko uśmiechając i robiąc maślane oczy. Najwidoczniej bardzo mu zależało, na tym byś za nim poszła, przez co wystawił na przednią linię wszystkie działa swojej słodkości i niewinnego uroku.


Satori

Latanie na glinianym tworze, po terenach obcej prowincji mogło przysporzyć sporo kłopotów, jednak ty byłeś na to gotowy. Wylądowałeś wcześniej i zebrałeś materiał, który mogłeś i ruszyłeś na piechotę. Z początku krajobraz był pustynny pozbawiony praktycznie roślinności, jednak z każdym krokiem coraz większe połacie terenu pokrywały trawy i pojedyncze nieduże drzewa, by z czasem przerodzić się w leśne klimaty, gdzie zupełnie inaczej odczuwało się temperaturę, mimo że była taka sama jak na początkowych piaskach, czy późniejszych stepach. Wiatr delikatnie poruszał gałęziami drzew, które były już zielone od liści. Całą wędrówkę potrafiły umilić okoliczne zwierzęta, które uciekały przed Tobą w popłochu, nie będą przyzwyczajonymi zbytnio do ludzi, jednak poza tym, co biegało po ziemi, zostały ptaki siedzące na gałęziach drzew i umilające wędrówkę zalotnym ćwierkaniem. Niby tak blisko pustyni, a jednak potrafiła wytworzyć się aż taka różnica. Idąc dalej, dotarłeś do rzeki przepływającej przez las, zapewne jej życiodajna moc sprawiła, iż to miejsce stało się takie piękne i pełne życia. Kierując się dalej wzdłuż niej, dotarłeś do wioski, mogąc podziwiać różnobarwne pola, które rozpościerały się przy drodze. Niewiele było tutaj do zwiedzania, a same budynki nie posiadały żadnych szyldów. Ludzie w tym miejscu potrafili dbać o siebie, nie zajmując się zbytnio nowo przybyłymi, a raczej nie zwracając na nich uwagi. Twa wędrówka skończyła się przy jednym z drzew znajdujących się w wiosce. Może i znajdowało się na uboczu, jednak zapewniało idealny punkt obserwacyjny na ludzi poruszających się po okolicznych ścieżkach. Nawet udało się dostrzec zielonowłosą postać, która tak samo szybko, jak się pojawiała, zniknęła sprzed oczu chłopaka. Jednak jej miejsce zastąpił niewielki dzieciak, który zafascynowany nieznaną postacią postanowił do niej podejść. Blond włosy, spokojnie opadające na ramiona, skryte pod czarną zwiewną koszulą zapięta do połowy, z czarnymi spodenkami, których krawędź była równa z koszulką. Oczy zielone niczym nefryty, zdobiące jego twarz.
- Nie jesteś stąd, prawda? - zapytał, kucając przed Tobą, może i tego nie potrzebował, biorąc pod uwagę waszą różnicę wzrostu, która wynosiła ponad 40 centymetrów. Dzieci potrafią posiadać najwięcej otwartości, tak jak to widać po tym osobniku, który potrafił zachować całkowity spokój, mimo że nawiązywał rozmowę z kimś zupełnie obcym.
- Nudzisz się? Może zechcesz mi pomóc? Poza tym jestem Miu. - wypowiedział, zasypując Cię przy okazji paroma pytaniami, a jego oczy idealnie obserwowały każdy ruch twojego ciała. Tak jakby planował nie dać Ci odejść bez twojej zgody. Można powiedzieć, że trafił Ci się prawdziwy wrzód. Jednak już taki bywa urok, niektórych dzieciaków.


Kolejność Dowolna :P
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Suzu » 10 lip 2018, o 11:37

Czy wspomniałam, że Suzu jak nikt potrafiła zachwycać się tym, co dla innych nudne i oczywiste? Rybki. Ich skrzące się pod powierzchnią wody, ruchliwe postacie kompletnie zaabsorbowały dziewczynę na dłuższy czas, skruszyła nawet jedno ze swych niesławnych, niemal kamiennych ciastek, podejmując próbę ich nakarmienia. Szkoda, że na pustyni nie było rzek z rybkami. Myśl ta towarzyszyła jej później, niemal do samej wioski, która to przywitała kunoichi zupełnie obojętnie. Mijała kolejne chaty z lekkim, beztroskim uśmiechem na twarzy, nie zważając się wcale brakiem szyldów czy jakichkolwiek oznakowań. Cóż pozostało? Koniec języka za przewodnika.
Nim jednak zdążyła kogoś zaczepić - a wcale nie miałaby z tym problemu - ktoś inny zwrócił na nią swą uwagę. Dziewczyna obróciła głowę, spoglądając w wielkie oczy chłopca. Zielone, przemknęło jej od razu przez myśl. Urok osobisty dzieciaka zupełnie nie miał na Suzu żadnego wpływu - od zjawisk uroczych zawsze bardziej preferowała to, co intrygujące i ciekawe. Albo zielone. Tutaj mu się udało, normalnie wygrał życie.
- Szukam, ale to nic pilnego. - przyznała, uśmiechając się do chłopca przyjaźnie - Więc mogę z tobą pójść, Liu. Na imię mam Suzu, a to moja garnek do rozwiązywania problemów wszelakich - klepnęła gurdę na swych plecach, po czym zasmuciła się na chwilę - Tylko gotować się w nim nie da i mam nadzieję, że ta pomoc to nie z gotowaniem związana. To co będziemy robić? - zaciekawiona, zaplotła ramiona za karkiem i zrelaksowanym krokiem ruszyła za chłopcem.
Nie spodziewała się tu jakichś większych tarapatów, ale po całym dniu spędzonym tylko na wędrówce i oglądaniu krajobrazów chętnie zajęłaby się czymś stanowiącym choć minimalne wyzwanie. I oby to nie była pomoc w kuchni, bo jej kulinarny antytalent potrafił niestety zepsuć nawet najprostszy posiłek. Wspominając to, uśmiechnęła się krzywo i odpieczętowała ze zwoju na pasie dwa patyczki z zielonymi dango, których zapas umieścił tam Arashi. Jeden podała od razu Liu.
- Trzymaj, to łakocie z moich stron. Nie rozwiązują problemów, ale od razu lepiej się z nimi mierzyć - poinformowała go z uśmiechem i zdjęła ze swego patyczka pierwszą kulkę.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Wioska Dogakure

Postprzez Dōhito Satori » 10 lip 2018, o 13:05

Oj tak, ładnie tu, przyjemnie. Satori oparł się o zacienione drzewo gdzieś na uboczu, skąd też miał dobry widok i zaczął trochę obserwować, by już po kilku chwilach zacząć nieco przysypiać. Chłopak co prawda nie był wyczerpany, ale wszechobecna sielanka działała kojąco na umysł i ciało Satoriego, który nie przywykł do podobnych warunków do życia na pustyni. Zdecydowanie ludzie stref umiarkowanych żyli swobodniej, aniżeli ludzie pustyni i lodu - dwóch skrajności. Ot, taki złoty środek.
Złotowłosemu nie dane było jednak poleżeć zbyt długo, właściwie, to tuż po tym jak zamknął oczy został zaczepiony przez miejscowego chłopca. Satori podniósł się na równe nogi i z nietegą miną spojrzał na chłopca, od którego aż biło jakieś dobre uczucie i słodycz. Może Satori też kiedyś tak wyglądał jako chłopiec - ze swoimi jasnymi kudłami i srebrnymi oczami wyróżniał się nie mniej jak Miu stojący przed nim. Ale to dawne czasy, Satoriemu się wyrosło i tamtego słodkiego dzieciaka zastąpił ponury, ale i przystojny człek.
- Prawda. Po prostu podróżuję, chłopcze. - utwierdził go w przekonaniu. Dohito miał nadzieję, że Miu sobie po tym pójdzie i da spokój, ale nadzieja matką głupich... Satori sapnął głęboko i kiwnął głową.
- Tak, tak, pomogę. Jestem Satori. W czym problem, Miu? - po głosie nie słychać było motywacji do działania. Chłopak był niechętny i niezainteresowany tym czego Miu od niego chciał. Może to się szybko zmienić oczywiście, ale na razie wyglądało to po prostu jak zawracanie gitary przejezdnemu...
Dōhito Satori
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości