Karczma

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Karczma

Postprzez Akai Kotei » 2 lut 2018, o 22:05

Chlubą miasta Shigashi no Kibu była stojąca nieopodal świątyni dwukondygnacyjna gospoda, zwana "Górski Potok". Zbierała się tu śmietanka towarzyska miasta, bogaci właściciele ziemscy i prominentni urzędnicy chętni spędzali tu czas i hojnie sypali srebrem, dziewki karczemne były tu rumiane, uprzejme i apetycznie wyglądające, karczmarz obwieszony złotem niczym szambelan. Najbardziej wystawna karczma w okolicy była wzorem obejścia w eleganckim stylu, godnego przyjęcia nawet cesarskich urzędników.
Miejsce pobytu Akai Kotei było zaprzeczeniem tej pełnej zalet karczmy.
"Pod psim chwostem" było lokalną mordownią, której szeregi klientów zasilały miejscowe moczymordy, szumowiny, typy spod ciemnej gwiazdy oraz ciekawi, acz naiwni turyści, zwabieni tu przez miastowych żartownisiów.
Brudne szyby nie dawały dostatecznej ilości światła, aby rozpoznać cokolwiek więcej ponad czarnej masy wypełniającej zadymione pomieszczenie. Karczma,choć wypełniona była ludem po brzegi, zawierała aktualnie krąg pustej przestrzeni wokół stolika człowieka w wściekle różowym stroju, spokojnie popijającego gorący oolong z czarki. Sposobem drapieżników trzymali się z dala od jaskrawo ubarwionego osobnika, który wyraźnie odstawał od reszty towarzystwa. Możnaby również stwierdzić, że motłoch potrafi wyciągać wnioski, w tym przypadku z pojękującego cichutko na szynkwasie przedstawiciela ciżby, najwyraźniej pozbawionego władzy w członkach po (słowa świadków) wściekłej kanonadzie dziwnymi okrągłymi obiektami w żywotne miejsca w ciele. Osobnikowi temu, niepomnemu na piękno, nie spodobała się barwa stroju nieznajomego. W tym momencie jednak ciężko stwierdzić jego obecne stanowisko wobec rzucających się w oczy kolorów.
Akai, z pozoru zrelaksowany, leczył aktualnie paskudnego kaca, wynikającego z ciężkiego wieczoru spędzonego z wędrowną trupą teatralną. Jego wygląd również pozostawiał sporo do życzenia - podkrążone oczy, niezmyte ślady szminki i pełen udręki wzrok mówiły same za siebie.
Akai Kotei
 

Re: Karczma

Postprzez Atari Sanada » 2 lut 2018, o 23:19

Obrazek
Misja D - "Wilcza robota" - Akai Kotei
1/15

Ponury mrok spowijający najdalszy zakątek karczmy gęstniał i rozrzedzał się zgodnie z ruchem kapryśnego płomienia w palenisku. Korzystająca z objęć ciemności postać co jakiś czas pozwalała zalać swoje oblicze bladym światłem. Buchnięcia dymu wydobywały się z rozoranych bliznami ust w które niedbale niewetknięta była fajka. Bystre, acz złowrogie ślepia lustrowały wnętrze tawerny szukając jakby ofiary. Wychudzona dłoń przywarła do kopcącego przyrządu i odłożyła ją niestarannie na brudny, drewniany blat. Z ust wypadła chmura siwego dymu, drapieżne oczy odnalazły to czego szukały.
Ciało mężczyzny do tej pory kryjącego się w mroku przemknęło przez izbę niczym cień, nie wydając z siebie zbyt wiele dźwięku. Jego celem okazał się być potężny mężczyzna o kolorowych szatach i zmęczeniu wymalowanym na twarzy. Nieznajomy przysiadł się bez pytania gasząc długimi palcami migoczącą świece, której blask drażnił wrażliwe oczy. Jego twarz była usłana kilkoma bliznami, głównie zaczynającymi się na szyi i kończącymi na szczęce. Niedbały czarny zarost w kompozycji z lekkim osmolonym licem nadawał mężczyźnie nieprzyjemnej, odpychającej aparycji. Takich ludzi bowiem można było odnaleźć w rynsztokach, choć ten tutaj nie posiadał charakterystycznego dla takiej klasy społecznej smrodu. Krzesło poszurało po drewnianej, nierównej posadzce zatrzymując się na dziurze. Nieznajomy zbliżył się do obieżyświata i zmrużył oczy. - Duży jesteś i z pyska źle Ci patrzy. - Lepkie słowa niczym nici snute przez krążącego w kącie pająka wypadły z ust mężczyzny, który pochylił się nad blatem opierając twarz o dłonie. Palce splotły się przy ustach przyciszając znacznie ton głosu, tak, aby słowa wpadały tylko i wyłącznie do ucha pożądanej osoby. - Powiedz mi, nie chciałbyś może zarobić?. - Dodał po chwili nie czekając, aż jego rosły rozmówca odbierze pierwsze słowa jako obrazę. - Dużo zarobić? - Poprawił się mrużąc oczy jeszcze bardziej. Być może nieznajomy nie wyglądał na kogoś godnego zaufania, wręcz przeciwnie, ale kto by nie nadstawił ucha na możliwy duży zysk? Przecież jadło, dziewki i pyszne trunki kosztują.

Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 273
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 16:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
Multikonta: Yama-uba

Re: Karczma

Postprzez Akai Kotei » 4 lut 2018, o 22:36

Akai umęczonym wzrokiem spojrzał na mężczyznę. Jasnym jest, że tego typu obwiesi miasto takie jak to rodzi mnogość, zaś ilość tychże przemiłych szubrawców była zazwyczaj wprost proporcjonalna do naiwniaków, chętnie nadstawiających uszu na dźwięk słów "okazja", "za darmo", "łatwa kasa" i tak dalej, w tym duchu. W przypływie pewnej przekory, wynikającej najprawdopodobniej z obecnego stanu skacowanego bohatera dnia i dozy nudy charakteryzujący ten dobrze rozpoczęty poranek, za tło mając jakby niknący chichot zapomnianych bogów losu, psot i dziwnych przygód, Akai Kotei wsłuchał się w dzwięczne słowa nieznajomego. "W końcu", pomyślał, odchylając się niedbale w krześle, "co złego może się stać?".
Akai Kotei
 

Re: Karczma

Postprzez Atari Sanada » 8 lut 2018, o 00:00

Obrazek
Misja D - "Wilcza robota" - Akai Kotei
3/15


Przymrużone powieki nieznajomego mężczyzny rozszerzyły się w wyraźnym podnieceniu wymieszanym z satysfakcją. Przez chwile, można czytać z nich jak z otwartej księgi. Dłoń zleceniodawcy powiodła do skroni pocierając ją przez chwilę, tak jakby zorientował się o ukazanych emocjach. Te mogły zdradzać wiele dla wprawnej osoby. Palce zjechały powoli w stronę brody i potarły mocno niedbale rosnący zarost. Gargantuiczny jegomość wyciągnął się niczym kocur na słońcu pozwalając na kontynuowanie rozmowy, co oznaczało, że jest co najmniej zainteresowany. Pierwotne instynkty nie zawiodły, drapieżnik dopadł swoją ofiarę. Choć może nie do końca ofiarę, może po prostu podłe, płowe spojrzenie podejrzanego mężczyzny odnalazły w tawernie kolejnego drapieżnika. Akai Kotei miał niezwykłe zadatki na taką role, nie pasował do niskiej pozycji w łańcuchu pokarmowym. Niedźwiedzia postura mogła nawet z najłagodniejszej persony czynić w oczach innych nabożny postrach.
Co złego może się stać. - Skoro to sam zły, czarci pomiot, brat demonów, rezydent odmętów piekieł proponował pracę. Nieznajomy wyglądał niepozornie, w mroku ciężko było skupić na nim swoją uwagę, był tak zwykły i bez wyrazu, że zlewał się z otoczeniem. Czyniło go to niebezpiecznym i z pewnością takim człowiekiem był. - Jest taka chatka. - Osmolony palec przywarł do blatu pogrążonego w półmroku rysując na nim bliżej nieokreślone wzory i znaki. - W której żyje pewna kobieta. Niepozorna staruszka ma pod swoją izbą całkiem przyzwoicie zaopatrzoną piwniczkę. - Palec zatrzymał się nagle w jednym punkcie a im dłużej przypatrywało się zostawionej sadzy na stole, tym większe biło przekonanie iż jest to prowizoryczna mapa, zaś palec wskazuje domostwo. Dłoń przejechała po blacie pozostawiając jedynie brudną smugę. - Ja zaś płacę za spalenie zawartości piwniczki, co uczynisz więcej, Twoja wola. - Powiedział podnosząc się pozornie ciężko i zmrużył oczy lustrując tym samym tawernę. - Do miejsca powinna doprowadzić Cie osoba nosząca czerwony płaszcz. Zwykle wychodzi przez głową bramę mniej więcej o tej porze. Płacę z góry, lecz nie łudź się. Pysznie mieniący mieszek mogłaby splamić Twoja krew, gdyby zaszła taka potrzeba. Nie zawiedź mnie. - Skończył mówić układając ciężkawy ciemny mieszek przy mężczyźnie po czym przemknął przez salę nie będąc zauważonym przez nikogo. Postać na którą nikt nie zwracał uwagi. Zanurzył się w cieniu, uniósł fajkę i ponownie wydmuchiwał głębiący się, gęsty dym. Gałki oczne szkliły się odbijając dalekie światło kominka. Wpatrywały się w rosłego mężczyznę noszącego egzotyczne barwy. Najwyraźniej był na tyle uprzejmy, że pragnął odprowadzić go wzrokiem.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 273
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 16:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
Multikonta: Yama-uba

Re: Karczma

Postprzez Akai Kotei » 12 lut 2018, o 10:48

Akai przyglądał się całej sytuacji z narastającym niesmakiem. Nie mógł, oczywiście, spodziewać się za wiele po tak chlubnym przybytku, ale czwarta w tym tygodniu propozycja zabójstwa za pieniądze była lekką przesadą nawet jak na to zapomniane przez bogów miasto. Jednakowoż pewne słowa odrażającego nieznajomego trąciły struny w duszy Akai Kotei. Z otchłani pamięci, innych miejsc, innych czasów, wynurzyło się wspomnienie opowieści, które stare opiekunki przytaczały dojrzewającym dziewuszkom. Opowiadały o dziewczynach, z daleka odznaczającymi się jaskrawymi strojami, błądzące i zbaczające z utartych ścieżek, wbrew zaleceniom rodziców i starszych. Zbuntowane, szukające trawy bardziej zielonej. I złego Potwora, ohydnego rodzicom, o złych oczach i zawadiackich uśmiechach. Niewinne dziewuszki, zafascynowane czyimś zainteresowaniem, chętnie godziły się na sugestie Potwora, nierzadko na ich nieszczęście, a także osób, wobec których winne były szacunek i opiekę. Potwory takie bowiem żywiły się niewinnością, strachem i bólem. Jednakże, aby nie straszyć zanadto słuchających opowieści dziatwy, dodawano, że wszystkich wybawia dobry Łowca, który zabija złą bestie, wyzwalając niewinnych.
Kim w tej farsie miałby być Akai? Dobrym Myśliwym, który szybko pobiegnie na ratunek, wyzwoli dobrych ludzi od ich demonów? A może złym Potworem, dobrze opłaconym koszmarem? I kimże chciałby być ten nieznajomy? W odpowiednim momencie wtrącić się, i zagarnąć całą chwałę, zabijając domniemaną Bestię?
A co, pomyślał Akai, jeśli za dużo zastanawiam się i analizuję?
Zdecydował się, doznawszy olśnienia.
Podszedł do nieznajomego, w ręku mierząc sakiewkę. Na twarz przywołał minę pewnego zagubienia, usta formułujące zapytanie. Korzystając z widocznego zniecierpliwienia malującego się na twarzy nieznajomego, z lekkiego zamachu błyskawicznie rąbnął go ciężkim od monet mieszkiem w skroń. Po czym korzystając z chwili zaskoczenia szybko opuścił lokal, kierując się w stronę Głównej Bramy. [z/t]
Akai Kotei
 

Re: Karczma

Postprzez Khusara Hatakame » 4 maja 2018, o 21:15

Khusara po tym jak odprowadził starszego mężczyznę który był bliski skończenia jako jedna z ofiar podatkowych bandytów podziękował za pieniądze otrzymane za pomoc i wyruszył w stronę karczmy. Idąc uliczkami miejskiego miasta świetlisty glob wisiał nad dachami budynków z czasem obniżając się coraz bardziej. Czarnowłosy mężczyzna po chwili marszu i kilku przemyśleń które przewijały mu się podczas wędrówki dotarł do miejskiej karczmy by zjeść dobry posiłek i odpocząć nieco od trudów ostatnich dni. Jak zwykle mając na sobie czarne kimono a na głowi bambusową sugegase wszedł pośpiesznym krokiem do stojącej przed nim karczmy. Zapachy towarzyszące już od samego początku młodemu mężczyźnie dawały do zrozumienia że o to miejsce gdzie skosztuje pożądanej pysznej strawy. Gdy postawił pierwsze kroki na pokrytej dębowymi deskami podłodze wzroku jemu ukazała się duża i obszerna na 3 metry lada za którą dostrzec można było karczmarkę lub dziewczynę która dla osoby takiej pracowała. Wszystkie z stołów były masywne i długie a przy wielu z nich zobaczyć można było różnorodną klientele, strażników po służbie, farmerów, najemników czy nawet dziwne siedzące przy bocznym stole staruszki które od razu po wejściu Khusary do środka z bacznością przyglądały mu się uważnie jednak w sposób dość przerażający. Czarnowłosy podchodząc spokojnie do lady i witając się powiedział -Witam, po proszę dobrze wypieczoną wołowinę i dobry trunek- Po czym odszedł do dużego dębowego stołu który był całkiem pusty i rozsiadł się wygodnie odkładając sugegasę na bok i czekając na doniesienie potraw.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 312
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 15:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886

Re: Karczma

Postprzez Tamaki Hyūga » 5 maja 2018, o 18:59

~ Paczka Ekspresowa ~ ~ Khusara Hatakame ~
~ Misja Rangi D ~
~ 1/15 ~

Khusara wszedł do karczmy, której wnętrze wyglądało bynajmniej zachęcająco, co w połączeniu z zapachami rozchodzącymi się po pomieszczeniu od razu przekonały młodzieńca do siebie. Podszedł do lady, zamówił strawę i napitek a następnie ruszył aby usiąść przy jednym z dębowych stołów. Kiedy tak czekał na swoje zamówienie, czuł na sobie wzrok innych klientów karczmy. Po paru, może parunastu minutach, które wydawały się niezmiernie się dłużyć posiłek Khusary w końcu został mu przyniesiony. Ładna pani kelnerka postawiła przed nim talerz oraz buteleczkę sake wraz z czarką, a następnie się oddaliła śpiesznym krokiem. Jakieś trzy starsze kobiety siedzące nieopodal młodzieńca intensywnie się w niego wpatrywały i szeptały coś między sobą. Wydawałoby się że debatowały jakąś ważną kwestię pomiędzy sobą, lecz czarnowłosy chłopak nie był w stanie wymyślić dlaczego są tak zainteresowane jego osobą.
Tamaki Hyūga
 

Re: Karczma

Postprzez Khusara Hatakame » 6 maja 2018, o 00:52

Po dłuższym oczekiwaniu na pyszną strawę Khusara zaczął zastanawiać się nad przeszłością i tym co powiedział do niego bliski mu staruszek Satsuma. Wcześniej nie zdawał sobie sprawy że faktycznie starzec mógł mieć dużo racji odnośnie prawdziwego celu który czarnowłosy mężczyzna miał sobie obrać jednakże zamyślenia Khusary nad tym wszystkim skończyły się nie długo po tym jak do stołu podeszła dość ładna z urody kelnerka, mężczyzna wyrwany w tej chwili z zadumy przez piękną i smakowitą woń przygotowanych staranie dań spojrzał się na kelnerke po czym machnął głową na znak podziekąwania z lekkim ale szczerym uśmiechem i wziął się za kosztowanie przepysznych smakołyków którymi go obdarzono. Staruszki siedzące w końce przy dużym dębowym palu podrrzymującym poddasze karczmy nie przestawały spoglądać się na młodego mężczyzne, co prawda nie przeszkadzało mu to w jedzeniu gdyż był on osobą opanowaną lecz wydawało się to po prostu dziwne.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 312
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 15:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886

Re: Karczma

Postprzez Tamaki Hyūga » 6 maja 2018, o 13:59

~ Paczka Ekspresowa ~ ~ Khusara Hatakame ~
~ Misja Rangi D ~
~ 3/15 ~

Nie zwracając zbytniej uwagi na staruszki, które dalej prowadziły wzburzoną debatę szeptem, Khusara wziął się za spożywanie posiłku, który przyniosła mu ładna i młoda kelnerka. Wołowina była idealnie wysmażona przez co wręcz rozpływała się w ustach, a ziołowa marynata w której musiała być przetrzymywana była iście wyśmienita i wspaniale podkreślała smak mięsa. Będąc całkowicie skupionym na swoim jedzeniu Khusara nie zauważył większego poruszenia jakie miało miejsce przy stole staruszek i został oderwany od jedzenia, kiedy było słychać trzask upadających naczyń na podłogę, po czym nastała głucha cisza w lokalu. Babcie stały wszystkie przy stole obok którego na podłodze leżały potłuczone talerze. Jedna ze staruszek patrzyła z wyraźnym gniewem na pozostałe po czym wyciągnęła zza pazuchy mały notatnik oraz ołówek, wyrwała jedną kartkę z zeszyciku i zaczęła energicznie coś na niej pisać. Ludzie dookoła zaczynali wracać do swoich spraw, rozmówi i posiłków a ta sama kelnerka, która przed chwilą obsłużyła czarnowłosego teraz sprzątała potłuczone talerze. Staruszka pisząca na kartce na chwilę przerwała, spojrzała na pozostałe dwie, które wydawały się przerażone, warknęła coś do nich, po czym te szybkim krokiem opuściły karczmę. Kiedy ostatnia staruszka skończyła pisać coś na kartce, wyciągnęła z kieszeni garść Ryou i rzuciła ją na stół i ruszyła w kierunku Hatakamy

- Chłopcze, mogę mieć dla Ciebie zadanie, jeżeli byś był zainteresowany szybkim zarobkiem. - powiedziała siadając metr od Khusary
Tamaki Hyūga
 

Re: Karczma

Postprzez Khusara Hatakame » 6 maja 2018, o 16:26

Po pewnym czasie i delektowaniu się zasłużonymi posiłkami w karczmie którą wypełniały głosy różnych prowadzących rozmowy osób i wszechobecny szmer spowodowany sporym tłumem dało się usłyszeć dość głośny oraz wyraźny trzask i huk po czym cała gwara w karczmie ucichła i wydawałoby się że nagle uwaga wszystkich automatycznie, odruchowo wręcz powędrowała w stronę stołu gdzie wcześniej Khusara dostrzegł siedzące starsze panie patrzące się na niego z niezwykłą uporczywością. Młody shinobi skończył zagryzać wołowinę i jakby ostatni z opóźnieniem popatrzył się w tamtą stronę. Wyglądało to jakby nie za specjalnie przejął się dziejącą tam sytuację jednakże prawda była taka że już od samego początku jedząc swe potrawy bacznie spoglądał na stół w koncie i dziwne staruszki utrzymując wszelką ostrożność. Można zapytać się w tej chwili co by takie staruszki mogły zrobić? Przecież wyglądały one na zwykłe mieszczanki po części zmęczone życiem, aczkolwiek nigdy nic nie wiadomo w tym świecie, małe dziewczynki mogą być tak na prawdę krwiożerczymi psychopatkami z Genjutsu a staruszki mogą się okazać wyszkolonymi zabójcami w przebraniu, dlatego by przetrwać zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy. Po cały tym zdarzeniu jedna z starszych kobiet notując coś na wyrwanej przed chwilą kartce rzuciła na resztę dość złowrogie spojrzenie które przekonało je iż lepiej jak już oddalą się z karczmy, po czym ona sama została tam, zapłaciła za wszelkie szkody i po nie długiej chwili podeszła do czarnowłosego z pytaniem o pewną pracę przysiadając się dość blisko. Khusara spoglądając na dość tajemniczą staruszkę wrócił swą uwagą do jedzenia i trunku po czym gdy przełknął i napił się porządnie dopiero po chwili odpowiedział na propozycje kobiety
-Co to za zadanie ?- Czarnowłosy odstawiając już puste talerze i dzbanek spojrzał się na staruszkę z zaciekawieniem, wyglądała ona z twarzy na bardzo poważną, jej ubrania nie wiele się różniły od innych widywanych na co dzień w ulicach miasta. Chociaż można było domyślić się przez samo wcześniejsze zdarzenie że nie będzie to raczej zwykła wyprawa po świeże bułeczki, a coś bardziej poważnego.
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 312
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 15:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886

Re: Karczma

Postprzez Tamaki Hyūga » 7 maja 2018, o 15:05

~ Paczka Ekspresowa ~ ~ Khusara Hatakame ~
~ Misja Rangi D ~
~ 5/15 ~


Staruszka przyglądała się młodzieńcowi jednak po chwili przemówiła.
- Oh, to nic wielkiego. Dam Ci tą kartkę - powiedziała i uniosła na wysokość oczy karteczkę na której coś wcześniej pisała - Wyjdziesz z nią na ulicę, pójdziesz w prawo i następnie wejdziesz do pierwszej bocznej uliczki po lewej stronie. Tam będą te dwie przepróchniałe staruchy, które były tutaj jeszcze chwilę temu... Jak mniemam zauważyłeś je wcześniej - powiedziała kobieta a na jej twarzy rozlał się uśmiech. - Masz im przekazać kartkę a one dadzą Ci małą paczkę i instrukcje odnośnie tego dokąd tą paczkę zanieść i tam też otrzymasz zapłatę... Wierzę, że to nie jest ponad Twoje umiejętności, chłopcze. - dokończyła babcia a w jej oku pojawił się wyzywający błysk. Kiedy skończyła mówić obok dwójki rozmówców przechodziła kelnerka z kilkoma dzbanuszkami sake. Staruszka wstając sprawnie chwyciła za jeden z nich i zaczęła z niego pić. Kelnerka wbrew oczekiwaniom Khusary nawet nie zaprotestowała tylko czekała aż kobieta wypije do końca, potem włożyła garść ryou do kieszeni młodej dziewczyny a następnie opuściła lokal.

Przed czarnowłosym młodzieńcem leżała karteczka, która najwyraźniej była kluczowa w jego misji...
Tamaki Hyūga
 

Re: Karczma

Postprzez Khusara Hatakame » 7 maja 2018, o 20:35

Gdy staruszka podsunęła się do młodego czarnowłosego shinobi powiedziała coś o karteczce którą po chwili wyciągnęła z swego ubrania i wytłumaczyła mu że jest ona ważna gdyż po dostarczeniu jej w ręce dwóch innych starszych kobiet które miał okazję zobaczyć w karczmie dostanie ważną paczkę za doniesienie której otrzyma wypłatę. Karteczka była tą samą na której pisała wcześniej staruszka w dość dużym pośpiechu i zdenerwowaniu. Wydawało by się że to dlatego od samego początku patrzyły one się na czarnowłosego Khusare, powodem tym było ważne zadanie dla którego szukały kogoś odpowiedniego. Dość tajemniczym było to iż paczka jak i całe te zadanie zlecają Khusarze próbując zachować dyskretność jednakże nie było co dłużej się nad tym zastanawiać gdyż za to czarnowłosy mężczyzna jak mu obiecano miał otrzymać pieniądze, i to właśnie było jednym z głównych powodów dla jakich podniósł się z swojego miejsca, podniósł swoją sugegasę i nakładając ją drugą ręką wziął karteczkę po czym wychodząc z karczmy tak jak starsza kobieta mu powiedziała żeby podążał tak posłuchał się jej poleceń. Przeszedł ulice skręcając w prawo a następnie udał się w jedną z pierwszych uliczek po lewej gdzie czekały na niego już inne staruszki. Gdy wszedł w nią zaczął swymi fioletowymi oczyma spoglądać na całe otoczenie wyłapując szczegóły i z czujnością podchodząc do stojących tam kobiet. Gdy dotarł na odpowiednią odległość oddał karteczkę w ciszy czekając na paczkę którą miał za nią otrzymać.


z/t
Ostatnio edytowano 9 maja 2018, o 12:27 przez Khusara Hatakame, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
''Nie rzucam słów na wiatr, to moja droga ninja''
Avatar użytkownika

Khusara Hatakame
 
Posty: 312
Dołączył(a): 28 sty 2018, o 15:29
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie czarne włosy częstą zawiązane w kucyk, dość wysoki i umięśniony, duży spokój i opanowanie.
Widoczny ekwipunek: Torba zawieszone przy prawym udzie, tantō w pochwie po lewej stronie przy pasie i ostrze Okami no Kiba zawieszone po lewej stronie nad Tantō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4886

Re: Karczma

Postprzez Tamaki Hyūga » 8 maja 2018, o 02:36

~ Paczka Ekspresowa ~ ~ Khusara Hatakame ~
~ Misja Rangi D ~
~ 7/15 ~


Khusara niewiele myśląc zgodził się na zadanie od staruszki. Po wzięciu karteczki, którą zostawiła jego zleceniodawczyni, młodzieniec ruszył na miejsce odbioru paczki zgodnie z instrukcjami jakie dostał. Na zewnątrz już zmierzchało, więc na ulicach cienie były długie a ludzi z każdą minutą co raz mniej. Bez żadnych zakłóceń Khusara wszedł do ciemnej uliczki, która miała być tą gdzie czekały na niego towarzyszki babci z którą rozmawiał. Stały kilka metrów wgłąb bocznej uliczki, więc było tam już dość ciemno jednak Khusara potrafił po posturach dwóch osób stojących przed nim ocenić iż rzeczywiście były to te same kobiety które widział w karczmie. Zanim zauważyły chłopaka w kapeluszu rozglądały się nerwowo i szeptały do siebie. Kiedy ujrzały młodzieńca, którego wybrała domniemana liderka uspokoiły się troszeczkę i wyprostowały. Kiedy ten podszedł, w milczeniu odebrały od niego kartkę i podały paczuszkę, nie wiele większą niż pięść dorosłego meżczyzny. zawiniątko było miękkie i białe, zawinięte w płótno a w środku, sądząc po szeleście, papierowa torba.

- Masz iść tą uliczką aż do końca, tam skręcasz w prawo i idziesz wzdłuż zabitych deskami sklepów. Jeden ze sklepów będzie miał zamiast desek, w oknach kraty. Kiedy tam przyjdziesz to zapukaj w drzwi sekwencją 3-2-4, otworzy Ci najpewniej małe dziecko. Masz powiedzieć że masz przesyłkę dla Hisamatsu Yukiuchiego. Jak już zostaniesz do niego przyprowadzony, powiesz mu że nowa receptura, ale teraz będzie dawało jeszcze lepsze efekty niż dotychczas. I powiedz mu kiedy już spróbuje, że przynosisz pozdrowienia od Takayamy. - powiedziała jedna z kobiet, ta sama która odebrała od Khusary kartkę. Druga, ta która podała mu paczkę, w tym czasie się bacznie rozglądała, czy nikogo niepożądanego nie ma w pobliżu.


Pisz następnego posta tutej:
z/t
Tamaki Hyūga
 

Re: Karczma

Postprzez Misae » 13 lip 2018, o 18:26

Misja C
1/...
Rindou Arashi





"Młodość sądzi, starość rozgrzesza"




Wiosna. Kiedy świat budzi się do życia i wszystko zaczyna nabierać barw. Wcześniej skryte pod pierzyną białego, miękkiego puchu, teraz mieniło się tysiącami barw z której to głównie soczysta zieleń wybijała się przed szereg. Czy był to byle jaki kolor? Nie. Oj bardzo nie. Zieleń jest barwą nadziei na szczęście, zwycięstwa i kontemplacji. Zielony jest kolorem kompromisowym, symbolizuje także płodność i nieśmiertelność. Zieleń także jest barwą miłości jako bardzo silnego uczucia związanego z zazdrością i zawiścią. W tym przypadku jednak tyczyła się czegoś zupełnie innego. Tym razem nie chodziło jednak o rośliny, kwiaty i krzewy. Ta pełna nadziei zieleń lśniła w tęczówkach uśmiechniętego chłopaka, który wraz ze swoją kuzynką zdecydował się opuścić swoje rodzinne okolice by zobaczyć wielki świat.
Po miłym spotkaniu z Arisą i treningu chłopak spacerował po ulicach. Jedyne co oświetlało mu drogę to blask księżyca w pierwszej kwarcie oraz nieśmiałe przebłyski wydobywające się z budynków. Wszystko zdawało się być jak co dzień. Miasto żyło własnym życiem. Ludzie zajęci swoimi sprawami mijali Arashi'ego zupełnie nie zwracając na niego uwagi.
Tylko wprawne oko było w stanie dostrzec w tym tłumie różne twarze, które choć z pozoru podobne do siebie lub zupełnie obojętne, coś co odróżniały je od siebie nawzajem.
Pierwszą z nich była brunetka stojąca na przeciw wejścia do karczmy oparta o jeden z budynków. Jej twarz zarówno jak oczy czerwone były od długiego płaczu. Brwi i usta wykrzywione w grymasie złości i zniesmaczenia były sygnałem aby do niej nie podchodzić... choć może były to zwykłe pozory, a ta czekała na kogoś kto jej pomoże.
Z samej karczmy docierało dziesiątki głosów, które po tonie i głośności mogły świadczyć o jakimś zamieszaniu. Czyżby szykowała się jakaś bójka? O tej porze lepiej chyba nie sprawdzać.
Ostatnim był ktoś, kto całym swoim jestestwem starał się nie zwracać na siebie uwagi. Siedział pod boczną ścianą karczmy. Stary mężczyzna, którego oczy zdawały się zapomnieć o tym czym jest "zieleń". Można było odnieść wrażenie, że żyje on poza czasem. Mimo, że widać było jego brudne ubrania, tłuste, nieco zlepione włosy, a pod połamanymi paznokciami wybijała się czarna ziemia. I choć jego twarz, tak bardzo wychudzona i dotknięta przez ząb czasu mogłaby błagać o pomoc i uwagę ten nie przypominał tych wszystkich bezdomnych, zaczepiających i błagających o kilka Ryo na chleb. Ten zdawał się być poza światem obecnym. Jedyne co łączyło go z rzeczywistością był szorstkowłosy pies wtulony w jego kolana. Mimo, że jego futro było brudne trudno było na nim szukać kołtunów. To nie była jedyna rzecz, której brakowało tej psinie. Podobnie jak zapewne jego pan od dawna nie widział żadnego posiłku, jednak to zapewne brak przedniej lewej łapy doskwierał mu najbardziej.




Obrazek
Obrazek~Kompan Tomoe
Obrazek
“It's amazing how a little tomorrow can make up for a whole lot of yesterday.”

Misje:
- Shidia - misja D
- Yuto i Sae - misja D
- Fuyue - misja D
- Maji Bu - misja C
Avatar użytkownika

Misae
 
Posty: 612
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 11:38
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534

Re: Karczma

Postprzez Rindou Arashi » 14 lip 2018, o 17:40

Księżyc już na stałe zagościł na niebie, kiedy to Zielonowłosy opuścił plac zabaw i skierował się na ulice miasta. Nie miał celu, od tak szlajał się, zastanawiając się czy może natrafi gdzieś tutaj na Suzu, szanse nie były wielkie, jednak być może los się do nich uśmiechnie. Nocne życie w okolicy było całkiem spokojne jak na mafijne miasto, Arashi starał się na siebie nie zwracać uwagi, co mogło być trudne przy jego aparycji, jednak liczył, że nie ściągnie na siebie problemów. W końcu samo zgubienie kuzynki mogłoby sprowadzić na niego gniew osób, z którymi zadzierać nie chciał.
W końcu marionetkarz postanowił zrobić sobie przerwę. Delikatnie zgłodniał, więc wyciągnął ze swojej kieszeni jeden ze zwojów i odpieczętował z niego jeszcze ciepły, zrolowany placek z pieczonym kurczakiem, świeżymi warzywami oraz owocami. Jak wiele ułatwiał taki drobiazg jakim była zdolność pieczętowania. Nie musiał się martwić o jedzenie czy też wodę w trakcie podróży, nic się nie psuło, było zawsze pod ręką i co najważniejsze, zachowywało swój smak, świeżość i aromat. Zielonowłosy stanął w jednej z bocznych uliczek, schodząc z oku okolicznych gapiów i sam stał się jednym z nich. Lubił on przyglądać się ludziom z cienia i zastanawiać się co i dlaczego zrobią. Przegryzając kolację zaczął przegląd okolicy. Na samym początku jego wzrok zatrzymał się na płaczącej kobiecie, widać było w jej oczach wściekłość. Spoglądała spod byka na każdego, kto chociaż rzucił na nią okiem. Być może wymagała pomocy, jednak nie okazywała tego zbyt dobrze. W końcu świat nie polega na tym, aby czekać aż ktoś się tobą zainteresuje, trzeba cokolwiek zrobić w tym kierunku a cała sytuacja nie zachęcała do podejścia. Tuż obok, przy wejściu do karczmy zaczynała się tworzyć jakaś zadyma. Głośne krzyki i odgłosy dochodzące z wnętrza utwierdziły marionetkarza w jego decyzji, nie zamierzał wchodzić do środka, w końcu po co sobie robić problemy.
Kiedy tak rozglądał się po okolicy, coś zakłóciło spokój naszego bohatera. Zielonowłosy usłyszał za swoimi plecami szczeknięcie. Błyskawicznie odwrócił się i trzymając lewą dłoń przy kaburze na udzie, był gotowy na dobycie zwoju. Pierwsze na czym skupił wzrok to kaleki piesek bez jednej łapki, który siedział i przyglądał się Arashiemu. Jednak nie był on sam, otóż obok niego stał właściciel. Starszy, wychudzony mężczyzna w postrzępionych ubraniach. Widać było, że nie powodzi mu się w życiu, jednak aura panująca w koło niego była intrygująca. Po mimo wszystko nie wyglądał jak proszący o kawałek chleba bezdomny. Było w nim coś mistycznego, coś poza czasem. Arashi odsunął swoją dłoń od kabury i spojrzał na dziadka, delikatnie się do niego uśmiechając. Sięgnął do torby, w której miał zwój i odpieczętował z niego kawałek suszonego mięsa.
- Mogę? - zapytał staruszka, klękając przed pieskiem i wyciągając w jego kierunku rękę z przysmakiem. Jeżeli ten do niego podejdzie i zacznie jeść, to marionetkarz spróbuje go pogłaskać. Po chwili jednak wstanie i znowu skieruje wzrok na właściciela.
- Przepraszam? Mogę Panu jakoś pomóc? - sięgnął do tego samego zwoju i odpieczętował z niego kilka ryżowych bułek, po czym podał je staruszkowi. Nie wiedział, czy to wystarczy, jednak czuł, że za tym wszystkim stoi coś większego, historia, która dopiero teraz odsłoni swoje prawdziwe oblicze.
Rindou Arashi
 

Następna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość