Posiadłość Yumichików

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 15 maja 2018, o 17:35

Waga tej prośby była duża, z pewnością za duża jak na moje barki. To o co prosiła dziewczyna było... ponad moje siły. Byłem zwykłym synem kupca. Jak mógłbym walczyć z osobą która z powodu własnego widzimisię i własnych chorych przesądów chciała spalić wszystkich na weselu. Już ten fakt stawiał mnie w impasie. Moją naturą chakry był Fuuton. Dodatkowo jak miałbym powstrzymać osobę, która chce zabijać kogo się jej żywnie podoba. I jak do cholery wydostała się z więzienia? Jedyne o co mogłem się nie martwić to o pierdziela. Może i ma swoje lata ale nie da się jakimś gównianym rzezimieszkom nawet jakby rzucili się w niego w dziesiątkę. Mimo, że za nim nie przepadam to wiem, że jest hardy i właśnie tego wymaga i ode mnie i od brata.
- O mego dziadka nie trzeba się martwić. Poradzi sobie. Bardziej interesuje mnie to jakim cudem ta Kobieta miała jakiekolwiek szanse aby planować te zbrodnie. Szczególnie, że miała siedzieć za kratami.
Oparłem podbródek o dłoń i zaparłem się łokciem o stół. Nie mam pojęcia co zrobić. Normalnie zwyczajnie bym odmówił pomocy i zaproponował azyl do momentu przybycia dziadka. Tak naprawdę jestem w szoku, że dziewczynie udało się przeżyć do tego czasu skoro matka chce zabić i ją.
Dlaczego ta kobieta jest na wolności? Po co ktoś miałby ją wypuszczać skoro wiadomo, że sieje zamęt. Chyba, że...
Jeśli wieści się rozniosą o poczynaniach kobiety mężczyzna będzie musiał wypłacić spore reparacje poszkodowanym a i jego imię zostanie mocno zszarpane.
Podniosłem głowę otwierając szerzej oczy.
W tym momencie straci znaczą część budżetu oraz reputacji i koneksji co za tym idzie jego rola upadnie. Ktoś widocznie działa na jego niekorzyść. Problem tkwi w tym, że ucierpi również na tym i nasz ród skoro związany został obopólny kontrakt. Czyli również i my na tym utracimy.
Pytanie tylko kto. Odpowiedź przyszła po krótkiej chwili. Pies... tak przedstawił się jeden pracowników jej ojca. Bez żadnego potwierdzenia powołał się na swój dom. Tłumaczy to dlaczego o mnie wiedział i wiedział gdzie mnie znaleźć. Jeśli jednak należał do Takaoków lecz nie pracował z polecenia swego pana musiał w rzeczywistości pracować dla kogoś trzeciego. Jeśli więc ta trzecia strona chce doprowadzić do upadku zaś sam Pies próbował wykraść książkę oznaczało, to, że zawiera dość ważne informacje o rodzie. Coś co mogłoby zostać wykorzystane aby doprowadzić do upadku znacznej rodziny.
- Azumi, mówisz, że mi ufasz oraz, że aktualnie to ty stoisz na czele rodu Takaoka. Jeśli tak - przyłożyłem dłoń do karwasza, przelałem odrobinę chakry co doprowadziło do odpieczętowania książki, której wcześniej nie chciałem otwierać. - daj mi przyzwolenie na przeczytanie jej. Może mieć coś wspólnego z tym co się właśnie u was dzieje.
Nie chciałem wiedzieć co się tam znajduje jednak mogłoby mi to ustalić jaki jest cel prawdziwego przeciwnika, który wykorzystał matkę Azumi. Może również dzięki temu uda mi się poznać sposób aby opamiętać kobietę, która wyraźnie zatraciła samą siebie.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1556
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Hayami Akodo » 15 maja 2018, o 18:58

TRYB MG - MISJA DLA YAMIEGO RANGI C
"In the world of old memories there's a room for visitors”
11/31


Obrazek

Na twarzy Azumi pojawia się głęboki smutek. Wie, że teoretycznie jako córka nie powinna się nawet wypowiadać w tej sprawie, lecz płakać, histeryzować, mdleć i czepiać się twojej hakamy ze łzami w oczach, żeby stereotypom stało się zadość. Ale w tej sytuacji musi wykazać się czymś więcej. Przełamać schematy, myśleć perspektywicznie. Pokazać ci, że znaczy coś więcej niż tylko zwykła, słaba dziewuszka bez krzty energii i samodzielnego myślenia. Przez chwilę mruga oczami, przyglądając się tej książce.
Naprawdę jej los zależy od słów.
Nigdy nie widziała tej książki, nie wie, czym ona jest i skąd to wziąłeś, ale skoro wymagana jest jej zgoda jako głowy rodziny, nie ma zamiaru się wahać. Przecież przed chwilą powiedziała, że jeśli jej pomożesz, to i ona udzieli ci wszelkiej wymaganej przez ciebie pomocy. Dlatego kiwa głową z namysłem, szukając odpowiednich słów. To wszystko przypomina jej bajkę. Taką historię opowiadaną jej na dobranoc przez zblazowaną, zmęczoną, spoconą nianię. Uśmiecha się i wstaje ze swojego krzesła, odstawiając pustą już czarkę na stół ostrożnie, tak by jej nie stłuc.
- My, Takaoka Azumi, piąta głowa rodziny Takaoka, udzielamy Yumichice Yamiemu zgody na otwarcie tej księgi - recytuje sprawnie, jak na takie małe dziecko, z uśmiechem na buzi i prawdziwym wczuciem się w rolę. - Na mocy prawa rodu Takaoka zezwalamy Yumichice Yamiemu na przeczytanie tej księgi, zachowanie jej oraz inne czynności, jakich sobie zażyczy, nawet na jej zniszczenie, jeśli będzie to konieczne dla zachowania naszych rodów w przyjaźni i całości.
Kłania się, dumna z siebie. Pewnie tą rolę ułożyła na poczekaniu, bazując na słownictwie dorosłych i jakiejś na szybko przejrzanej książce z biblioteki.
- Czy to ci wystarczy?
W owej księdze znajdujesz wszystko, co ci potrzebne i co potrzebne jest spiskowcom. Plany posiadłości Yumichika i Takaoka, szczegółowe dane dotyczące każdego z jej mieszkańców, od ostatniego kuchcika i ogrodników aż po głowy rodzin. Wszystkie słabe punkty, wszystko, co można zgromadzić, działając w cieniu.
Są nawet rysopisy mieszkańców domu, barwy ubrań, jakie noszą - pytanie, jakie to miało zastosowanie? I kto gromadził tak obszerny zbiór danych?
Ostatnio edytowano 8 cze 2018, o 15:27 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 3 razy
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
[D] Amayori Yuno - Unreal dreams

STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 21 maja 2018, o 22:42

No trochę mnie przycięło, nie sądziłem, że młoda stanie się nagle taka oficjalna. Sama ma ile, 10 lat? Ech czasem nie rozumiem tego świata. Dzieci się rodzą po to by się bawić bo później nie będą już miały na to czasu. Sam odpoczywam na zapas bo wiem doskonale, że w końcu mnie stąd wykopią i będę musiał pracować sam na siebie. Na szczęście jednak jeszcze to nie ma godzina. Westchnąłem.
- Po co tak oficjalnie? Wystarczyło zwykłe ok. Przecież nie prowadzimy, żadnych pertraktacji handlowych.
Nie mniej jednak dostałem pozwolenie. To było teraz istotne. Otworzyłem księgę. Początkowo dostrzegłem plany poszczególnych pokoi rodu Takaoka. Byłoby to naturalne, że udokumentowany został projekt budynku. Bardziej zaniepokoił mnie fakt, iż wyrysowane były na nim podłużne linie świadczące o trasach strażników oraz wymian warty. Wskazywał dokładnie który z pokoi do kogo należał z informacjami o tej osobie i co zawierał. To już nie był zwykły zapis architektoniczny. Czytając dalej można było wyczytać mniej przyjemne rzeczy jak zapis podpisanych dokumentów, które świadczyły z kim konkretnie prowadzone były interesy, niektóre z nich były lewe, oznaczone niewielką literką "F". Opisane były metody przemytu oraz system zmiany ułożenia monet, w celu zmniejszenia ilości skrzyń a tym samym zmniejszenia łącznego cła na przekazywane złoto. Dobry sposób na zarobek, szczególnie jeśli takie dostawy i wymiany kruszcu były częste.
Pomijając inne przekręty i dość nieciekawe rzeczy dotarłem do drugiej części księgi, która tym razem przyprawiła mnie o gęsią skórkę. Nie tylko ród Takaoka ale i Yumichików został tu spisany. To był bardzo zły znak. Wyglądało na to, że albo ktoś szpiegował oba rody dla innej gildii kupieckiej albo... no właśnie nie wiem jaki mógłby być inny powód na udupienie nas. Jeśli komuś dobrze idzie to wiadomo, że pojawią się tacy, którym się to podobać nie będzie.
Rozwarłem szeroko oczy. Właśnie do mnie dotarło jak szczęśliwy los sprawił, że stałem się posiadaczem czegoś co mogło zniszczyć Yumichików. Znaczy, szczęśliwy, że mam to ja nie ktoś inny. Ja nie miałem powodów aby to wykorzystać by samemu sobie grób wykopać o to to nie.
Zebrałem myśli w głowie.
- Widząc to mam dwie teorię. Jedna jest taka, że ktoś wykorzystał nienawiść twojej matki inna -tutaj spojrzałem jej w oczy - że to ona stanowi prawdziwe zagrożenie dla naszych rodzin.
To były ciężkie słowa, po których musiałem westchnąć. Oparłem się obiema rękoma o podłogę. wyprostowałem plecy i spojrzałem leniwie na sufit. Tu już nie chodzi o matkę. Jeśli nic nie zrobię zapewne stracimy wiele, a to odbije się na mojej wolności. Z całą pewnością nie uda mi się przekonać kobiety do zachowania trzeźwości umysłu więc będę musiał się solidnie namęczyć aby powstrzymać kobietę. Dlaczego trudne rzeczy zawsze spotykają mnie. Brat pewnie nie miał takich przeżyć a więcej się z domu rusza.
- Dobra, nawet jeśli nie bardzo chcę się w to mieszać... pojadę.
Przyłożyłem do prawego karwasza dłoń i przelałem odrobinę chakry co spowodowało pojawienie się niewielkiego notesu i ołówka. Wyrwałem z niego jedną stronę. Napisałem na niej krótką wiadomość.
Jest źle. Lubująca w ogniu małżonka Takaokich szaleje.
Jadę tam inaczej źle się to dla nas skończy. Jak wrócisz będzie miło jak przyjdziesz w ramach wsparcia.

Złożyłem kartkę na pół. Przed opuszczeniem domu wręczyłem ją Toshiko. Poprosiłem ją aby przekazała ją dziadkowi, gdy ten wróci. Może pryk miał swoje lata ale z pewnością potrafił znacznie więcej niż ja jeśli chodzi o walkę i strategiczne myślenie.
Mam nadzieję, że nie zjawi się kiedy moje ciało będą trawić ognie nienawiści... Chyba powinienem przystopować.

Notes i ołówek zostawiłem w na stole w pokoju spotkań. Nie musiałem ich zabierać ze sobą. Wziąłem natomiast księgę, która przyniesie mi zapewne wiele problemów. Nie mniej jednak przestudiowanie planu rezydencji Takaokich może się przydać kiedy zostanę odcięty od informacji z zewnątrz. Tak też zacząłem ją studiować kiedy jechaliśmy w stronę pożogi i śmierci, oby nie mojej...

- Kto jej pilnował? Czy ci strażnicy żyją? Czy wiadomo jak się uwolniła i czy wiadomo kto przekazał tę informację? - to było tych parę pytań, które mogłyby nasunąć informację , kto tak naprawdę ją uwolnił. Gdyż coś przeczuwałem, że sama się nie uwolniła.
W sumie...
- Azumi, powiedziałaś, że twoja mama już wcześniej zaczęła szaleć, knuć i zabijać pod nieobecność twego ojca... jak więc dopiero teraz się uwolniła?
Przez głowę przeszła mi cienka nić niepewności.

z/t
Ostatnio edytowano 23 maja 2018, o 08:37 przez Yami, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1556
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Hayami Akodo » 22 maja 2018, o 16:45

TRYB MG - MISJA DLA YAMIEGO RANGI C
"In the world of old memories there's a room for visitors”
13/31


Obrazek


Azumi uśmiecha się delikatnie. Wie, że cię to zdziwiło, ale musiała tak zrobić. Dlaczego? Przeczesuje włosy, delikatnie uśmiechnięta, skupiona na waszym zadaniu i na tym, co musicie zrobić. Przez chwilę mruga oczami. To niełatwe. Ale w końcu jest ci coś winna. Wzdycha, po czym wyjaśnia swoim czystym, spokojnym głosem, pełnym głębokiego smutku:
-Nasza mama, Himitsu-hime, była kiedyś shinobi. Bardzo dobrą shinobi, pracowała dla rodziny. Nie pochodziła z dobrego domu. Nasz ojciec bardzo ją kochał, więc podniósł ją do godności małżonki, co - o ile mi wiadomo - w rodzie Takaoka jest niebywałym mezaliansem. Mimo to małżeństwo naszych rodziców świetnie się układało, aż do czasu, kiedy zmarł dziadzio Rangetsu. Po śmierci dziadzia babcia, która nie lubiła mamy, dała jej o tym dobitnie znać. Potem mama urodziła mnie. Bardzo tego nie chciała, ale babcia zmusiła ją, by urodziła mnie i spełniała obowiązki wobec rodziny. Jak widzisz, Yami-san, wielka jest siła nienawiści. Dlatego mama ma odpowiednie zdolności, by przepalać swoje więzy i otwierać sobie drogę, przed czym my nie potrafimy jej poskromić, nie znając wielkiej sztuki shinobi. A że służba próbuje...cóż...Z prochu powstali i w proch się obracają.
Wzdycha, spuszcza głowę w dół. Wyraźnie czuje się winna i nieszczęśliwa. Sługa kiwa głową, we wszystkim potwierdzając słowa swojej panienki, bardzo zakłopotany i zdenerwowany. Kiedy Azumi milknie, obejmując się ramionami, on sam wkracza do akcji. Jego głos jest łagodny i dobrze wyważony. Wie, co mówić, żeby cię zadowolić i jak najwierniej oddać rzeczywistość.
- Azumi-hime raczyła dobrze nakreślić sytuację. Ja dopowiem, Yumichika-sama, że wydawało nam się wszystkim, że Himitsu-hime znienawidziła męża i ludzi za to, że zmusili ją do pełnienia obowiązków żony, matki, że kazali jej urodzić tego dzieciaka. A póki żył Rangetsu-sama, jego charyzmie ulegali wszyscy i nie było problemów z Himitsu-hime.
Milknie. Kiedy ponownie się odzywa, jesteście już w półmetku podróży. Niedługo dotrzecie na miejsce. Z dala widać już dymy pożogi.
Czy to oszalała kobieta dała upust wspomnieniom? Zapragnęła wypalić wszystko, co przywodziłoby jej niepotrzebną pamięć o znienawidzonej córce? Dziecku, było nie było, z jej krwi? Tej Azumi, której nie chciała nawet - jak wynika z historii starca - nadać imienia i musiał to zrobić ojciec?
Być może.
A właściwie na pewno.
- Strażnicy zginęli szybciej, nim zdążono cokolwiek zrobić. Informację przekazała jedna z cudownie ocalałych służących imieniem Najimi - wyjaśnia jeszcze mężczyzna.
Po chwili znikacie w ciszy. Wszyscy.
Kiedy jednak docieracie na miejsce, okazuje się, że tragedia przybrała o wiele większe rozmiary, niż mogliście się spodziewać...


________________________________________________________________________________________________________
Zapraszam tutaj: tu! Misja nam się wydłuży, ale będę pamiętała, by potem zmienić rangę i liczbę postów. :D
Ostatnio edytowano 8 cze 2018, o 15:16 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
[D] Amayori Yuno - Unreal dreams

STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Hayami Akodo » 8 cze 2018, o 15:12

TRYB MG - MISJA DLA YAMIEGO RANGI C
"In the world of old memories there's a room for visitors”
31/31


Obrazek

But no, those memories were not fixed by the night
They were just flowing by.


Wóz odstawia cię na miejsce, tak jak sobie życzyłeś, wypełniając rozkazy wydane woźnicy. Wszystko się skończyło, przynajmniej pozornie. Na miejscu czeka zaniepokojona rodzina. Cóż, nienawidzili cię tak silnie, przeklinali samo twoje istnienie, gdyby mogli, skreśliliby cię z rodziny i z drzewa genealogicznego - ale kiedy przyszło co do czego, wszyscy zainteresowali się jednak twoim losem, zmartwili się o ciebie.
Toshiko stoi niespokojna, drżąca, nieco na uboczu. Dziadek, który najwyraźniej zdążył już wrócić, powiadomiony przez gońca w jakiś sposób o nieszczęściu, które spadło na rodzinę związaną z nim kontraktem, i Yuno przypatrują się z niepokojem wozowi.
I przez dziwną antytezę Yuno wydaje się bardziej realny, rzeczywisty, od starego pierdziela, którym tak pogardzałeś, ale o którego się nie martwiłeś. Bo przecież jest silny, sam sobie poradzi, stanowi głowę rodu, jego trzon, potrafi wszystko zmienić, oprzeć na swoim mniemaniu.

- Co się dzieje, Yami?
- Yami-sama!
- Yami! Nic ci nie jest?

Dwie godziny później, przemaglowany z każdej strony pytaniami, wypytany o każdy szczegół, zasypiasz wygodnie w swoim pokoju - dostałeś pyszne okonomiyaki od Tomiko według przepisu jej szwagierki, dziadek odebrał ci feralną książkę i stwierdził, że trzeba będzie ją dobrze zabezpieczyć, by ponownie jej nie skradziono, natomiast Yuno po krótkiej rozmowie z tobą zobowiązał się, że weźmie na siebie obowiązek prowadzenia współpracy z rodziną Takaoka.
Pytanie, czy ty tego chcesz? Czy mimo wszystko nie zapałałeś do Azumi taką jakąś nicią współczucia, uśmiechu, który łączy ludzi takiego położenia i tej samej wartości...? Z drugiej strony - przecież by ci się nie chciało siedzieć u księżniczki na audiencjach i załatwiać tych wszystkich spraw.
Kiedy budzisz się rano, łóżko jest takie piekielnie wygodne i ciepłe, a przy nim znajdujesz - zaspany i zmęczony - tacę z przepysznym śniadaniem. Nikt cię nie budzi, nikt nie przychodzi cię męczyć o trening i wszystkie nieważne sprawy tego świata, ponadto stoi przy nim krótki liścik zapisany ręką matki:

Yami,
Wyjechaliśmy wszyscy w ważnej sprawie na negocjacje między kilkoma ważnymi rodzinami połączone z przyjęciem. Uznaliśmy, że po tym, co się wydarzyło, najlepiej będzie dać Ci odpocząć. Yuno zajmie się tymi sprawami.
Książka, którą przyniosłeś, trafiła w dobrze zabezpieczone miejsce. Dziadek kazał Ci powtórzyć, że zostawił Ci na biurku w swoim gabinecie istotną notatkę dotyczącą technik i Twojego treningu. Mniema, że będzie Ci ona przydatna.
Ponadto dostajesz ode mnie kieszonkowe. Wykazałeś się, jak na twoje możliwości, bardzo dobrze, choć może Ci się wydawać, że nie zrobiłeś nic.
Bądź ostrożny. I nie śpij tyle!
W razie czego część służby ma wychodne, ale jest Tomiko, Najimi, która odeszła z domu Takaoka i dostała pracę u nas, jest też kilkanaście innych osób. Wracamy za dwa dni, postaraj się nic nie zrobić i nie przespać tego czasu.
Mama
PS. Pani Himitsu, która cię zaatakowała, trafiła do więzienia i dostała wyrok długoletniego więzienia. Pan Takaoka podpisał parę papierów, przez co przestała być jego żoną. Azumi wyjechała ze swoim ojcem z Shigashi no Kibu, udali się do Okami-den, o ile pamiętam. Masz od niej pozdrowienia.
PPS. Gdyby ktoś przychodził do dziadka i chciał podpisać kontrakty na Kami no Hikage albo na Ryuzaku no Taki, powiedz, że wszystko to się załatwi, jak dziadek wróci.


Nawet, jeśli w świecie starych wspomnień jest miejsce dla gości, teraz powinieneś z niego zrezygnować.
Na własne życzenie.


___________________________________________________________________________________________________________

Koniec misji, dziękuję serdecznie, polecam się. Mam nadzieję, że pisało Ci się to dobrze!
Rozliczenie zrób, jak mówiłam, sam.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
[D] Amayori Yuno - Unreal dreams

STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1106
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 18 cze 2018, o 17:20

Tak, spotkanie zielonowłosej dziewczyny, która w wielkiej gurdzie nosiła wodę przy czym twierdziła, że to znak siły, w sumie nosić tyle na sobie to rzeczywiście znak, że miała sporo krzepy, było dość męczące. Nie ogarniam tego typu ludzi, czy może raczej nie jestem w stanie sobie z nimi poradzić. Ciekawi wszystkiego, męczący innych, porywczy, działający pod wpływem emocji. Kurde no...
Stwierdziłem, że wrócę do domu i trochę po odpoczywam a następnie nauczę się kolejnej prostej techniki Fuutonu. Widząc jak ci szaleńcy chodzą i dumnie wypinają pierś, że przywaliliby komuś w gębę bo to lubią... nauka w celach obronnych nie wydaje się teraz taka zła. Ba już nawet pomyślałem, że podziękuję pierdzielowi staremu za katowanie mnie za młodu ale nie jestem aż tak głupi.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1556
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 26 lip 2018, o 20:33

Trasa z Shigashi do Posiadłości trochę trwa, wszak jest to dobra staja od samych murów miasta kupców. Słońce boleśnie grzało w łepetynę przez co zacząłem trochę dyszeć, no może nawet trochę mocniej niż trochę,gdyż trochę to trochę nie było właściwe. Nie mniej jednak w końcu dotarliśmy. Tuż przed nami rozciągał się dość długi kamienny mur i sporych rozmiarów brama. Tuż obok niej znajdowało się boczne wejście. To właśnie do nich się zbliżyłem i uderzyłem w nie dwukrotnie.
Zasuwa na wysokości oczu przesunęła się.

- Czego tu... a Panicz, zapraszam. - strażnik początkowo niemiły szybko zmienił nastawienie. Choć dalej za mną nie przepadają i słudzy i straż wciąż okazują mi szacunek, prawie zawsze. W tym przypadku najwięcej suszenia głowy mam od strony Toshiko czyli głównej służącej.
Drzwi otworzyły się do wnętrza. Przeszedłem przez nie i zwróciłem się do strażników.
- Dzięki. To jest Suzu, musimy coś załatwić z Toshiko a potem będzie się zbierać do Towarzysza.
Strażnik był lekko zmieszany widząc cudzoziemkę, szczególnie w moim towarzystwie. Jeśli się tak zastanowić to nigdy żadnej dziewczyny nie przyprowadziłem do włości. Jeśli teraz ktoś z rodziny mnie z nią zobaczy <notlikethis>. No nic jeśli już tu jesteśmy nie będę uciekać. Miejmy nadzieję, że szczęście dopomoże.
- Gdzie znajdę Toshiko.
- Znajduje się zapewne gdzieś w lewym skrzydle.
- Dobra. Bywaj.
I przeszedłem przed siebie. Do dworku prowadziła brukowana dróżka. Kiedy dotarliśmy do posiadłości otworzyłem drzwi główne i zawołałem.
- Toshiko, można prosić na chwilę?
Cisza. Przynajmniej przez dłuższą chwilę. Następnie od strony lewego skrzydła wyszła kobieta, która spoglądała to na mnie to na zielonowłosą dziewczynę.
- To jest Suzu, chciałaby się Ciebie o coś zapytać.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1556
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Suzu » 26 lip 2018, o 21:23

Jak się nad tym zastanowić, Suzka nigdy jeszcze nie była w takiej rezydencji. Rodzina Zielonowłosej do specjalnie biednych nie należała, a dziewczyna bywała też na przykład u Ichirou, których potrafił korzystać z życia - to jednak było coś zupełnie innego. Drewno, kamień i papier zamiast wszechobecnego piaskowca, do tego jakieś ścieżeczki, ogródeczki, oczka wodne i kwitnące wiśnie... Kunoichi uniosła jedną brew, gdy przy drzwiami powitał ich strażnik. Powoli zaczynało docierać do niej, że ten cały Yami to chyba nie jest byle śpioch spod drzewa, przeszło jej nawet przez myśl, że może nawet tak naprawdę wcale nie jest kupcem. Czy kupcy mieszkają w wielkich rezydencjach i żyją jak arystokracja? Pojęcia nie miała. Jej ten zawód kojarzył się z handlarzami pokrzykującymi na rynku albo powożącymi wóz zaprzężony w parkę koni. Uśmiechnęła się przyjaźnie do strażnika. Może się nie dowie, że targała dziś "panicza" po lesie i wciągnęła w potyczkę nad rzeką.
- Oooo, stary! Niezła chata. Paniczu - zachichotała, gdy już zostawili za sobą strażnika, a jeszcze nie spotkali służby - Wszyscy kupcy w tej osadzie tak żyją? A może mnie oszukałeś i wcale nie jesteś kupcem, co?
Jego odpowiedź nie była aż taka ważna, bo Suzka i tak nie miała zamiaru zmieniać swojego zachowania. Przyglądała się otoczeniu, próbując sobie tutaj wyobrazić Liu i Miu. Ten pierwszy odnajdzie się bez problemu, grzeczny i ułożony, z pewnością nikomu wadzić nie będzie. Gorzej z drugim chłopcem, który żywiołowością dorównywał niemal samej Suzi - tak się składa bowiem, że sama nie czuła się najlepiej w tym budynku, był przesadnie uporządkowany, wręcz uładzony. Miała wrażenie, że jak tylko czegoś dotknie, wszystko się zawali.
Na szczęście Yami wspominał wcześniej, że chłopcy mieliby pomagać przy pracach, ich czas w dusznym wnętrzu byłby więc mocno ograniczony.
- Dzień dobry - Suzka nie byłaby sobą, gdyby nie powitała Toshiko promiennym uśmiechem - Wyratowaliśmy dziś dwóch chłopców z niemałych tarapatów. Biedactwa muszą wydobrzeć w szpitalu, a ja właściwie jedną nogą jestem już w podróży do Sogen. No i... moje pytanie brzmi więc, czy mogliby zatrzymać się tutaj do czasu, aż wrócę by zabrać ich do siebie, na pustynię. To bliźniacy, jakieś dziesięć lat, bardzo energiczni i bystrzy chłopcy, z pewnością pomogą we wszystkim z radością. Mogliby?
Yami trochę ją zaskoczyć, zrzucając na nią przedstawienie sytuacji, choć nie miała właściwie niczego przeciwko. Byle tylko Toshiko nie okazała się jakąś sztywną, elegancką służką, bo z takimi Suzia nie potrafiła się za dobrze dogadać.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 26 lip 2018, o 22:31

Słysząc pierwszy pytanie dziewczyny trochę się zmieszałem. W sumie to nie każdy, ba raczej mało liczna grupa może sobie pozwolić na takie "luksusy" chociaż sam preferuję trawkę i słońce gdzieś na polanie. Chyba trochę się minąłem z powołaniem i przyszedłem na świat nie do tej rodziny co trzeba. Mimo wychowania i statusu raczej bliżej mi było do wiejskiego chłopaka, przynajmniej jeśli chodzi o luksusy i ich potrzeby.
- Ojciec jest jednym z ważniejszych osób w Gildii Kupieckiej Shigashi. No i mamy dość spore pola uprawne na wschodzie. Więc nie oszukałem. Są kupcy stacjonarni, wędrujący i tacy, którzy zajmują się dużymi dostawami, jak mój ojciec. I daruj sobie z tym "Paniczem", nie przepadam za nim.
Kiedy dziewczyna zaczęła opowiadać swoją historię uśmiechnąłem się pod nosem. Dobrze plan zaczyna działać. Znaczy plan był taki aby to Suzu mówiła a ja był cicho. Mnie to raczej nikt by nie uwierzył, że zrobiłem coś z dobroci serca, a tak miałem poparcie innej osoby. Przecież to nie ja mówię o tym mówię. Do mnie Toshiko raczej już nie ma zaufania więc w sumie lepiej, że przyszła tu zielonowłosa, tak to przynajmniej stoi na wyższym poziomie wiarygodności niż ja... nawet jeśli dopiero co ją poznała.
Widocznie Toshiko dostrzegła moje knucia, bowiem poczułem chłodne spojrzenie na sobie. Zawsze ciężko było mi się z nią komunikować. Czasami były lepsze chwile jak wtedy po pożarze bądź po tym jak brat zachorował. Nie mniej jednak ostatecznie zawsze wraca się do stanu w którym to ja jestem tym najgorszym.
- O sprawach przyjmowania gości nie decyduję ja a Twój ojciec Yami. Nie mam takiej władzy aby w jego imieniu decydować o takich sprawach. Poza tym ciężko mi wierzyć w słowa tej Panny. Twoje chęci temu przeczą.
Wiem, doskonale o tym wiem. Wróćmy więc do tego co mówiłem... myślałem jeszcze chwilę temu odnośnie poziomu rozmówców. W tym przypadku Toshiko, główna służąca na pewno lepiej by się sprawdziła w pertraktacjach z ojcem niż ja sam. Znam co prawda sztuczki ale czasem już sama reputacja danej osoby może doprowadzić do dość ciężkich rozmów, w których jedna będzie niemal zawsze na straconej pozycji. Westchnąłem.
- Masz rację. Przypadkiem natrafiłem na Suzu kiedy wraz z towarzyszem walczyła o życie jednego z bliźniaków. Ich matka zmarła więc nie mają się gdzie zabrać. Wtedy to poprosiła mnie o pomoc. Znaczy męczyła do tego stanu, że przystałem na to. Dlatego proszę cię Toshiko, czy mogłabyś pomówić o tym z Ojcem? Ja raczej będę skreślony już na samym początku.
Kłamstwo przeplatane prawdą aby było jak najbardziej wiarygodne. Znaczy ta historyjka była najbardziej wiarygodna, gdyby Toshiko się dowiedziała, że sam walczyłem i wylewałem wszystkie poty aby uratować Miu... pewnie by podniosła wymownie brew i poprosiła abym więcej jej głowy dyrdymałami nie zajmował. Efektem tej drobnej manipulacji słowem było przeniesienie wzroku między Suzu a mną kilkukrotnie. Złapanie się pod boki i długie westchnięcie.
- Zapytam się. Poczekajcie tutaj.
I wtedy kobieta odeszła w stronę gabinetu w centralnej części.
- No to możesz być pewna, że dobrze się to skończy - odparłem na odchodnym.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1556
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Suzu » 27 lip 2018, o 11:07

Yami zrobił dziwną minę, czyżby jednak coś ukrywał? Zielonowłosa spojrzała na niego podejrzliwie, jego historia okazała się jednak dosyć prosta. Pozornie. Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że Shigashi jest tak naprawdę krajem kupieckim, czy nie czyni to jego ojca jednym z władców? Ciężko stwierdzić, bo kompletnie nie orientowała się w lokalnej polityce, na wszelki wypadek jednak wypadało zachować odrobinę ostrożności. Przysunęła się do chłopaka by szepnąć, jakby spodziewała się, że ściany mają uszy.
- Jak się dowiedzą, że cię w niebezpieczeństwa wciągam, utną mi uszy? - zapytała, marszcząc nos.
Nie, żeby zamierzała przestać. Nawet gdyby tak sobie uroczyście postanowiła, w potrzebie chwili i tak nie zawahałaby się zrobić tego ponownie, najwyżej by się starała jakoś osłaniać p a n i c z a przed zagrożeniem. Koci uśmiech wypłynął na jej mordkę.
A wkrótce potem przyszła pora na konfrontację z Yoshiko. To było trochę dziwne, bo chociaż Suzia prowadziła rozmowę, dałaby sobie gurdę zabrać, że tak naprawdę jej słowa nie mają większego znaczenia. Wszystko zdawało się rozgrywać na poziomie spojrzeń między Yamim i służką. Czemu nie powiedział jej prosto z mostu, że chce by pogadała z jego ojcem? Albo inaczej - czemu sam do niego nie poszedł? Skreślony na samym początku, dziwne... Z drugiej strony, gdy tylko Suzia wspominała matce o swoim pragnieniu zwiedzenia świata poza pustynią, ta zupełnie poważnie groziła jej połamaniem nóg. Rodzice bywają trudni.
- Jeśli to zadziała, po powrocie na pustynię szukam służki do własnego domu. Swoją drogą, co byś zrobił z bliźniakami gdyby ojciec odmówił?
Puchata kulka na jej ramieniu przebudziła się i wyciągnęła w górę pyszczek, węsząc swym małym noskiem. Zadziwiające, że jeszcze nie uciekła, widocznie zapach popalonych ciastek był w Suzce silny. Kunoichi pogłaskała zwierzę po łebku.
- I temu chyba pora by wymyślić imię. Czuję się trochę jak cholerny ośrodek adopcyjny - zaśmiała się pod nosem - Ale fajnie, bo nigdy nie miałam rodzeństwa. Może nawet siedzenie w osadzie będzie przyjemniejsze.
Ciekawe tylko, czy Liu i Miu spodoba się na pustyni. Miała nadzieję, że nie zadomowią się w rezydencji Yamiego na tyle, by odrzucić jej pomysł. Trochę by się poczuła zdradzona!
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 27 lip 2018, o 23:02

Nadeszła pora stagnacji. Zdawała się, że wszystko zamarło. Czasem tylko dochodziły dźwięki ze strony lewej części budynku, zapewne służące krzątały się po kuchni, kto wie. Nie licząc tych drobnych hałasów w sumie nie działo się nic w głównym holu. Trochę dziwnie zazwyczaj każdy się krząta. Zerknąłem w stronę prawego holu nikogo nie widziałem. Zerknąłem w stronę lewego i dostrzegłem jak kilka głów błyskawicznie się schowało. Pięknie. Jutro rano będzie o mnie głośno w domu. Westchnąłem ciężko. Dosłownie chwilę wcześniej Suzu zadał mi swoje pytanie. Mogło to być trochę niegrzeczne ale i tak niczego to nie zmieni. Będę miał jutro ciężki poranek.
- Nie sądzę. Prędzej byś otrzymała pochwałę od dziadka, który nie jest zadowolony z mojego spokojnego trybu życia. Mogę się założyć o 50 Ryo, że powiedziałby coś w stylu " I bardzo dobrze, może w końcu coś wejdzie do twego durnego łba" czy coś w ten deseń.
Wtedy znowu nastała cisza. Przyjemna lecz będąc świadomym bycia podglądanym powodowała nieprzyjemny posmak w ustach, który dało się zaobserwować poprzez nieznaczny grymas twarzy. Przeklęte służki, czego one tak oczekują i wypatrują? Miłosnej w sceny, w której złapię niewiastę, przysunę ją do siebie i pocałuję namiętnie a wtedy będą mogły piszczeć jakby spostrzegły jakiego karalucha czy mysz? Niedoczekanie wasze! Ustawiłem się nieznacznie bokiem do Suzu i złapałem się prawą ręką za twarz i zacząłem lekko masować łuki brwiowe, prawy przy pomocy kciuka a lewy dzięki palcu środkowemu. Głowa mnie rozbolała, a właśnie wtedy zaczęła zielonowłosa zadawać kolejne pytania.
- Służki mają to do siebie, że lubią czasem wściubiać nos w niektórych sprawach - tę część pozwoliłem sobie powiedzieć ciut głośniej aby dotarło do kobiet, że wiem co planują - ale jeśli chodzi o pomoce domowe to są niezastąpioną pomocą. Często też przypominają o planowanych spotkaniach i szykują pokoje gości. Trzeba jednak pamiętać, że to swoje kosztuje. Nie wiem ile nie interesowałem się ale chyba z pensji Wojownika i Wędrowca raczej może być ciężko. Co do bliźniaków wolałbym się nad tym zastanawiać jeśli się nie powiedzie.
Zerknąłem w stronę dziewczyna, która zaczęła bawić się z puchatym zwierzątkiem i zaczęła się zastanawiać nad imieniem dla stworzonka. Wtedy od niechcenia sam zacząłem się nad tym zastanawiać wszak było to lepsze niż myślenie o węszącym sensacje służkom.
- Może Ridan od Risu (Wiewiórka) i Daun (Puszek). W końcu jest puszysta. Zawsze może być też po prostu Ri-chan i Da-chan.
Moje myśli i przemyślenia dotyczące imienia sierściucha przerwała Toshiko, która pojawiła się niemal znikąd z uśmiechem przyglądała się naszej dwójce, kiedy jednak jedno z nas zauważyła jej obecność od razu przeszła do rzeczy.
- Chłopcy mogą zostać. Będą mieli wspólny pokój w prawym skrzydle. Będą pracować na swoje utrzymanie. Nie będzie to ciężka praca, najczęściej drobne roboty w obszarze rezydencji. Czy odpowiada to Tobie młoda Pani?
Spoglądała na zielonowłosą oczekując jej odpowiedzi.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1556
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Suzu » 28 lip 2018, o 00:46

Cicho... Z początku Suzce wydawało się, że wielka posiadłość jest po prostu wyludniona, a nieliczni przebywający w niej obecnie rezydenci zajmują się swoimi sprawami bez czynienia hałasu. Jakieś czytanie, liczenie pieniędzy, torturowanie dłużników w lochach sześć stóp pod ziemią czy inne przyjemności bogatych ludzi. Stopniowo jednak docierało do niej, że ściany rzeczywiście miały tutaj uszy, oczy również. Ciekawe jak by zareagowały na widok piaskowego oka lewitującego im przed nosami... Gdyby nie chłopcy, sprawdziłaby.
- Poważnie? Wskaż drogę, idę po moją pochwałę! - ucieszyła się, przynajmniej tutaj nie groziło jej niebezpieczeństwo.
Czy Yami właśnie się załamał? Jej zdaniem służki były po prostu ciekawskie, a może wydawało im się, że w dyskretny sposób czuwają nad życiem panicza. Może nawet kojarzyły gurdę z jednym z piaskowych klanów?
- Żartowałam z tym dziadkiem, nie płacz. - wymamrotała, przyglądając mu się z lekkim zdziwieniem.
Czyżby wynik rozmowy Toshiko z panem domu był aż tak niepewny? Pod szpitalem czarnowłosy sprawiał wrażenie, jakby wszystko było już załatwione, potem okazało się, że jednak trzeba przejść przez etap rozmowy ze służką, a teraz aż przykro było na niego patrzeć, wydawał się szczerze udręczony. Jego ostatnie słowa też utwierdziły ją w przekonaniu, że wszystko jeszcze mogło się w tym temacie wydarzyć.
- Jak nie wyjdzie to nie koniec świata, może Misaki i jego znajomi wezmą ich na jakiś czas - naturalnie u Yamiego byłoby najwygodniej i jednak miała nadzieję, że ta opcja wyjdzie, głupio jednak patrzeć, jak on się tak zadręcza - A co do służek, raczej bym po prostu poszukała kogoś, kto za dach nad głową, wyżywienie i jakąś pensję po prostu ugotuje obiad i czasami coś posprząta. A no, jeszcze dopilnuje bliźniaków. Mieszkam z matką, jest rangi Sentoki, damy radę.
Finansowo Suzka nie widziała problemu, najgorsze było właśnie to, że żadna z nich nie spędzała wiele czasu w domu. Zielonowłosa jakoś dała radę się tak wychować, ale dla bliźniaków pustynia będzie obcym miejscem, przynajmniej przez jakiś czas powinni pewnie mieć kogoś cały czas pod ręką. Oto jak podróże rozwijają, Suzia nie wyszła jeszcze z piaskownicy, a tu już pojawiły się myśli o zarządzaniu rodziną.
- Daun... sama nie wiem, czemu, ale jakoś dziwnie brzmi... ale Rizu mi się podoba. Będziesz Rizu - postukała zwierzaka palcem wskazującym po łebku, po czym ze zwoju przy pasie odpieczętowała patyczek dango.
Trzy słodkie kulki w zielonym kolorze, specjalność mamy Arashiego. Trzeba przecież jakoś uczcić nadanie imienia pierwszemu zwierzakowi Suzu, nie licząc oczywiście łapanych w kosze skorpionów. Jedną kulkę zdjęła ręką z patyczka i podała wiewiórce, z drugą uczyniła to samo, tylko wsunęła sobie do ust. Wyciągnęła ku Yamiemu patyczek z ostatnią i wzrokiem zapytała, czy chce.
I mniej więcej wtedy wyrosła przy nich Toshiko, więc Suzka nie bawiła się już w pytania tylko wcisnęła chłopakowi w dłoń wykałaczkę z dango i przeżuwając swą kulkę, wysłuchała jej wieści. Nie trzeba chyba dodawać jak bardzo się ucieszyła. Już samo jej radosne spojrzenie mogło odpowiedzieć na pytanie służki.
- Tak, to brzmi idealnie, dziękuję! Jesteście bardzo mili - uśmiechnęła się przyjaźnie, nie podejrzewając otoczenia Yamiego o jakiekolwiek wykalkulowane działania.
Była naiwną osóbką, dorastającą w dość hermetycznej społeczności. Minie trochę czasu nim zacznie się zastanawiać nad intencjami ukrytymi za uśmiechem czy dobrym gestem swych rozmówców.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 28 lip 2018, o 10:24

Uff. No i wszystko dobrze się kończy. Aż dziwne, zazwyczaj tak nigdy się nie dzieje. Zawsze jest jakiś haczyk, drobny druczek w piśmie, który potem pociągnie cię do odpowiedzialności. Dokładnie tak jak w każdym biznesie zawsze każdy będzie bocznymi ścieżynkami dążył do większego zysku, tak więc dziwnym dla mnie okazało się, że od tak ojciec nic nie chciał. Wręcz nie dziwnym a nienormalnym. Spojrzałem w stronę Toshiko, na której licu gościł uśmiech. Może Suzu tego nie dostrzegła ale w oku dostrzegłem tajemniczy błysk. To wystarczyło aby wiedzieć, że jednak życie jest okrutne i zawsze wciągnie cię w jakieś bagno. Głośno przełknąłem ślinę.
- Jest jednak pewno ultimatum lecz Panienka nie musi się martwić. Yami - zwróciła się do mnie. Nie, nie nie nie nie nie i NIE! Wiedziałem już jak to się skończy. Widziałem! Po sercu zaczęły płynąć łzy, łzy smutku, rozpaczy, bólu i utraty wolności. Nie ma nigdy nic za darmo, taki już jest ten popieprzony świat - Pański Ojciec, zgodził się na przygarnięcie chłopców pod warunkiem, że udacie się w jego imieniu do Ryuzaku no Taki w celu odbycia rozmów dotyczących przyszłych dostaw i podpisaniu dokumentów potwierdzających utrzymanie interesów z miejscowym kupcem.
- Nie. Nie ma mowy. Nie będę się tłuk przez pół kontynentu. Zapomnijcie. Nie było sprawy. Nic się nie działo. To tylko fikcja.
Zrobiłem dwa kroki do tyłu. Wysunąłem rękę do przodu aby w razie co się obronić przed kolejną męczącą robotą. Pewnikiem twarz miałem groteskową, wykrzywioną tak jakbym zobaczył ducha czy inną zjawę. To było coś ponad moje siły. Każda taka wizyta wiązała się z horrendalną ilością pracy. Zaczyna się od twardego siedziska na wozie, który obija tyłek za każdym razem jak wóz wjedzie w jakąś koleiną bądź gdy droga utwardzona jest za sprawą kocich łbów, następnie było użeranie się z kupcami i witaniem rodzin i innymi pierdółkami które nic nie wnosiły a miały na celu tylko i wyłącznie lizanie sobie tyłków i szukanie wsparcia od strony tych mających więcej pieniędzy, więc i mnie to nie ominie. Następnie będą godzinne rozmowy dotyczące kosztów transportu i szukania odpowiedniego poziomu aby jedna i druga strona była zadowolona z biznesu, a każdy chce mieć w kiesy jak najwięcej więc krzyków i wyrzutów w kierunku innych będzie pełno a od tego zapewne pęknie mi łeb. Kiedy już będzie po wszystkich zawsze się ktoś napatoczy kiedy będę ledwo żywy i wtedy zaczną się jakieś boczne układziki "a może by jakiś interesik", a "a może by zasponsorować nowy biznes", "a może chcesz poznać moją córkę". To będzie koszmar. Prawdziwy koszmar na jawie. To już wolałbym się użerać z bandytami na trakcie. A właśnie na tych też można się natrafić. Czasem jakiś niezadowolony kupczyk zasadzi na ciebie jakąś pułapkę. Dlatego właśnie stary pierdziel uczył nas walczyć od młodych lat. "Masz ochronę? Bardzo dobrze ale jeśli umiesz liczyć licz na siebie". Tego było za wiele.
Zerknąłem w stronę Suzu błagającym wzrokiem. Miałem nadzieję, że powie "no nic mówi się trudno" jednak przeczuwałem, nie wróć wiedziałem, że tak się nie potoczy. Zielonowłosej zapaliły się świetliki w oczach kiedy dostrzegła posiadłość i już usłyszała, że nie ma żadnych problemów. Dzieciaki miałyby pewnie tu dobrze, ba wyśmienicie, pewnie lepiej niż ja. Dziewczyna musiała pewnie już wiedzieć, że lepszego miejsca nie znajdzie dla nich. Zaraz zapewne zacznie się to czego nie lubię najbardziej...
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1556
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Suzu » 28 lip 2018, o 12:09

Ultimatum? Suzka nadstawiła czujnie uszy, spodziewając się zaraz jakiegoś ciężkiego do wypełnienia warunku. Ale Toshiko miała rację, rzeczywiście nie było się o co martwić. I czemu Yami robi taką męczeńską minę? Walczyć nie chciał, rozmów prowadzić nie chciał... Co on właściwie robił, leżąc pod tym drzewem?
- To co, pomóc ci z pakowaniem? - uśmiechnęła się promiennie, nie zwracając uwagi na protesty czarnowłosego.
Tak naprawdę to nawet nie rozumiała, w czym on widzi taki problem. Gdyby nie mogła walczyć, pewnie to byłoby jej ulubione zajęcie - spotykanie się z ludźmi i ustalanie różnych rzeczy. Nie było to zresztą tak całkiem poza jej zainteresowaniami biorąc pod uwagę ambicję podtrzymywania sojuszu między Sabaku i Ayatsuri. Sojuszu, który jakby nieco osłabł po osiedleniu się piaskowców w Kinkotsu, a na którym dziewczynie szalenie zależało.
- W podróży i tak głównie się siedzi i nic nie robi, brzmi idealnie - dodała jeszcze, klepiąc go krzepiąco po ramieniu.
Może i miałaby wyrzuty sumienia gdyby nie fakt, że nie miała litości wobec osób migających się od swoich obowiązków. Rodzina to właściwie klan, a ojciec Yamiego był liderem. Sam fakt, że musiał używać sztuczek do takich spraw, był zdaniem dziewczyny mocno dziwny. Ona na wezwanie lidera to by ruszyła od razu, na jednej nodze!
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 28 lip 2018, o 20:37

Wystarczyło pierwsze zdanie abym opuścił ramiona i spuścił głowę do dołu. Wiedziałem, że tak to się skończy. Raz tylko komuś pomogę to od razu zostaję pokarany. To się nazywa sprawiedliwość? Suzu nawet nie wie jaka to jest mordęga a mówi jakby to było nic. Coś czuję, że sama by się na to porwała a potem z płaczem przybiegłaby do mnie przepraszając za wszystko co zrobiła. Miałem jednak coś między uszami i wiedziałem, że jestem na straconej pozycji już sam fakt, że dziewczyna rzuciła mi się na szyję dowodziła temu, że raczej jest bezkontaktowa, a takie osoby kiedy już coś podejmą będą walczyły do końca o swoje.
Westchnąłem i podparłem się po głowie. Uniosłem twarz wciąż trzymając dłoń wplątaną we włosy. Może nawet wyglądałem cool, cokolwiek by to nie znaczyło.
-Dobra, dobra pojadę. Wiem że i tak jestem w pozycji w której przegram. Za pomoc w pakowaniu podziękuję.
Toshiko zbliżyła dłonie do klatki piersiowej i z uśmiechem oznajmiła.

- Wspaniale. Panienka nie musi się martwić ew. sprawami. Jeszcze dziś poślę kogoś do szpitala i przyprowadzę zdrowego chłopca a kiedy drugiemu się polepszy i on znajdzie tutaj swoje miejsce. Panienka może więc cieszyć się swoim pobytem w Shigashi.
Tak nie ma to jak być miłym gdy wszystko rozgrywa się nie twoim kosztem. Tylko i wyłącznie moim. Tak to już jest. Sprawiedliwość to tylko mrzonka. Coś czego nigdy nie uświadczę.
- Dobra to chyba nadchodzi czas, w którym nasze drogi się rozdzielają. Musę dowiedzieć się co dokładnie chodzi w tych rozmowach więc będę miał długą nudną pogawędkę dziś wieczór. Twój towarzysz pewnie już dawno zjadł przystawkę, obiad, deser a teraz to zapewne i stół podgryza.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1556
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron