Posiadłość Yumichików

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 9 sty 2018, o 19:17

Obrazek
W Shigashi nie znajdzie się osoba, która nie słyszała o „znamienitym„ rodzie Yumichika, których wpływy sięgały każdego aspektu życia mieszkańców osady. Siła rodu tkwi w rozległych polach uprawnych, które przynależały do rodu od dziesiątek lat oraz przekazywanej z pokolenia na pokolenie wiedzy potrzebnej do prowadzenia jednej z najlepiej prosperujących gildii kupieckich, których dobra są rozprowadzane po różnych zakątkach kraju. Siedziba rodu mieści się niecałą staję na północnym-wschodzie od głównej osady. Włości, osiągające rozmiar niemal 2 hektarów, otoczone są grubym kamiennym murem, którego wysokość można szacować na 2.5m. Mur wzmocniony dodatkowo o drewnianą konstrukcję u szczytu, na którą położono drewniane dachówki. Zabieg był w głównej mierze estetyczny, zgodny z klasyczną w tym czasie architekturą. Zwieńczeniem zewnętrznego pierścienia włości jest okuta żelazem brama otwierana do wewnątrz. Tuż przy niej mieszczą się mniejsze, wykonane z sośniny proste drzwi z niewielką zasuwą na linii wzroku. Służyła ona służbie dworu do określenia aparycji i miana przybyłego, który po przedstawieniu się i uprzednim potwierdzeniu przez jedną z głów rodu, mógł wkroczyć do środka. Tuż za bramą, po lewej jej stronie, znajduje się niewielki budynek dla użytku strażników, którzy pilnowali wejścia całą dobę. Wejście do posesji umiejscowione naprzeciw głównych wrót. Prowadzi do nich brukowana ścieżka o długości 20m wzdłuż której gęsto posadzone były drzewa sakury, których gałęzie na wiosce oblepiały się barwnymi kwiatami. Do frontowych drzwi prowadziły dwustopniowe schody wykonane z mahoniu. Podwyższenie budynku ma na celu oddzielenie części funkcyjnej od podłoża aby w razie silnych opadów woda nie wdarła się do środka. Budynek rezydencji przyjmuje kształt litery U. Takie ułożenie budowli pozwala podzielić ją na 3 części: Zachodnią na którą przypadają, sypialnie członków rodziny, gości, jadalnię, pokoje rozrywki oraz swego rodzaju łaźnię. Część Centralna poświęcona jest sprawom biznesowym. Obejmuje ona hol wejściowy, pokój rozmów dla kilkunastu interesantów, 2 gabinety oraz bibliotekę, która pochłania część zachodniego skrzydła. Lewe skrzydło to w głównej mierze kuchnia, spiżarnia i pozostałe pomieszczenia gospodarcze. Pomiędzy skrzydłami w centralnej części znajduje się ogród wraz z niewielkim oczkiem wodnym. W głębi włości można odnaleźć również niewielki teren poświęcony rozwojowi duchowemu i fizycznemu członków rodu, w dużym uproszczeniu byłą to swego rodzaju polana treningowa, do której przynależał składzik, w którym można była znaleźć przeróżne przyrządy do treningu od obciążników po kukły drewniane i bambusowe.


Najważniejsza osoba w rodzie: Yumichika Souren
Ojciec Yamiego, Zarządca Gildii Kupieckiej: Yumichika Hokuto
Matka Yamiego: Yumichika Sakane
Młodszy Bart Yamiego, przyszła głowa rodu: Yumichika Yuno
Główna Służka: Toshiko
Ostatnio edytowano 8 paź 2018, o 13:41 przez Yami, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Hayami Akodo » 11 sty 2018, o 21:42

TRYB MG - MISJA DLA YAMIEGO
"We are bound"
7/15


Obrazek

Szybkie kroki Toshiko niosą się echem po ścieżce wiodącej do posiadłości. Jest tak wściekła, że nawet nie zauważyła przekrzywionych pół swojego kimona i obsunięcia się obi. Po prostu biegnie, rozeźlona, trzaskając za sobą drzwiami z sośniną. Mija po drodze kilkunastu zdziwionych służących, którym rzuca parę inwektyw, słychać trzask kolejnych drzwi. Wyraźnie kieruje się do zachodniego skrzydła domu, do pokoju panicza Yuno, który rzeczywiście jest chory. Już na schodach słyszysz jego kaszel i charczenie, słychać też przerywany oddech. Twarz Toshiko łagodnieje, jakby wobec choroby zapomniała o swojej irytacji - albo na razie odpuściła, nie chcąc drażnić duszy chorego. Posyła ci lodowate spojrzenie, po czym wchodzi, zupełnie nie interesując się tym, czy za nią idziesz, czy nie - ty, parszywy leń, tchórz, menda i do tego smarkacz, rozpuszczony przez dostojną Yumichika-sama. Jakże źle wychowała ona swojego syna! Jakże niegodnie go rozpuściła, pozwalając, by dziedzic rodziny opierdalał się całymi dniami, nic nie robiąc, czekając chyba na przyjście Pani Amaterasu i kolejne zejście do Yoshioka Hirasaka...Starszy pan będzie niepocieszony i zły zarazem.
Yuno leży w łóżku. Rzeczywiście ma się fatalnie. Kiedy dotykasz jego czoła, sprawdzasz, że rzeczywiście ma bardzo wysoką gorączkę. Jego oczy są mętne, zmęczone, cera podejrzanie blada, a twarz pokrywają ceglaste wypieki. Dłonie przesuwają się powoli, leniwie po kołdrze, jak pracowite mrówki. Nie próbuje się nawet skupiać na tym, co mówi stara służąca albo na tym, co się dzieje, dopiero twój dotyk sprawia, że mruga powiekami i jakby się...budzi. Jakbyś wyrwał go z letargu.
Dawno, dawno temu, był sobie śpiący królewicz...
...który już nigdy się nie obudził?
Może. A może nie.
Kaszel. Rwący, bolesny.
-Ya...mi. Załatw mi skądś...jakieś zioła...Może w wiosce...albo w lesie. Proszę.
Skoro brzmi tak żałośnie, jest taki osłabiony, obolały, nieszczęśliwy, to znaczy, że naprawdę jest z nim źle. Że zrezygnował ze swojej wielkiej dumy w zamian za prośbę o pomoc. Prośbę, której nie możesz nie spełnić, choć tak naprawdę nie wierzysz w to, że Yuno jest tak bardzo chory - bo przecież zawsze był zdrowy, zawsze sobie radził, był bardziej energiczny i silny od ciebie. To było żywe srebro Yumichików, radość domu, twoja odwrotność, to z niego wszyscy byli dumni - a z ciebie?
Toshiko patrzy na ciebie zimno.
-Takie zioła rosną w południowej części lasu. Mają czerwone, drobne kwiaty i rosną pod wielkimi drzewami-informuje cię nadal tym samym stężonym, zimnym głosem, po czym dorzuca: -Paniczu, przygotuję ci jedzenie.
Odchodzi szybkim krokiem, zamykając za sobą drzwi - tym razem ciszej.
Yuno zamyka oczy. Wydaje się nie mieć ochoty na rozmowę. Na pewno nie zjadł tego wilczego ziela - gdyby tak było, nie miałby przecież gorączki. Jest zmęczony.
Jak ten świat.

You and I are meant for better days.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 12 sty 2018, o 19:37

Razem z Toshiko dotarliśmy do posiadłości. Drzwi stanęły przed nami otworem nim jeszcze nie wkroczyliśmy na dwa stopnie schodów wejściowych. Widać było po niej utrzymującą się ciągle złość i gniew skierowaną głównie w moją stronę. Zaskoczenie dało się widzieć również na twarzach pozostałej służby. Nie byłem przekonany czy to z powodu ów szalejących emocji, które wręcz wyrzucała z siebie kobieta, czy może z faktu, że kroczyłem tuż koło niej żwawym krokiem.
Drzwi do pokoju mego brata rozsunęły się, a ja dostrzegłem jak ten leży na podłodze pod futonem. Nie wyglądał najlepiej, trawiła go silna gorączka i dziwna wysypka szpeciła jego lico. Wyglądał żałośnie, jednak trzymał się "całkiem nieźle" jak na swój stan. Chłopak zawsze starał się ze wszystkich sił.
Spoglądałem na niego smutnym wzrokiem kiedy prosił mnie o pomoc. On mnie? Musi być z nim naprawdę źle, szczególnie, że młody nie lubi marnować czasu innych.
Westchnąłem.
- Zapomnij młody, mam trochę spraw na głowie. - odpowiedziałem znudzonym, typowym dla siebie głosem.
Podniosłem się z kolan i wyszedłem z pokoju. Wiedziałem, jednak, że zaraz wybiegnie za mną Toshiko, okładając pięściami i wyzywając od najgorszych. To było do przywidzenia. Nim rozpoczęła burzę, której nie widziało jeszcze Shigashi, powstrzymałem ją ręką.
- Zwyczajnie... nie chcę by młody miał u mnie dług. Znajdę te zioła.
Skierowałem się w stronę holu. Stamtąd czekała mnie podróż do południowych lasów.

z/t
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 18 sty 2018, o 16:19

Byłem już blisko swego domu. Mogłem zwolnić, odetchnąć chwilę i uspokoić oddech. Z biegu przeszedłem w trucht, a następnie w marsz. Po chwili ujrzałem mur posiadłości a chwilę później wielką bramę. Podszedłem do pobliskich drzwi i uderzyłem dwukrotnie. Zasuwa się przesunęła, a przez niewielką szczelinę przewierciły mnie oczy strażnika. Ten gwałtownie rozszerzył powieki widząc panicza umorusanego, mokrego choć jak można było się spodziewać "niezmęczonego".
Drzwi otworzyły się a strażnik wpuścił mnie do wewnątrz kiwając głową z dezaprobatą. Pewnikiem pomyślał coś w stylu "Jego brat choruje a on wychodzi gdzieś poza obszar posiadłości, szlaja się, a gdy tylko pogoda pogarsza ten wraca jak nigdy nic." W sumie to normalna reakcja biorąc pod uwagę jaki tryb życia prowadzę.
Gdy zbliżyłem się do posiadłości zauważyłem, że jedna ze służek spostrzegła mą osobę. Szybko udała się do części zachodniej prawdopodobnie aby poinformować Toshiko o moim powrocie. Nie zdziwiłem się gdy ta przywitała mnie w głównym holu.
- Zioła są tutaj - odparłem przekazując jej swą tunikę, która teraz wyglądała jak worek na kartofle. - Pójdę wziąć kąpiel. Wracając potknąłem się i z niezłym impetem wleciałem w sporych rozmiarów kałużę.
Ostatnie dwa zdania wypowiedziałem idąc już do łaźni. Musiałem nagrzać wody w miedzy, do bali wlać chłodnej wody i potem ogrzać ją zagotowaną wcześniej wodą. Pomogła mi w tym jedna ze służek.
Potem mogłem zanurzyć się w letniej wodzie, oczyścić z brudu i potu. Nie mogłem już nic innego zrobić, tylko czekać, a skoro mogę tylko czekać to chociaż zrelaksuję się biorąc kąpiel.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Hayami Akodo » 19 sty 2018, o 01:53

TRYB MG - MISJA DLA YAMIEGO
"We are bound"
15/15


Obrazek

We are bound to a place where they won't follow
Where we are bound


Toshiko mierzy cię krytycznym spojrzeniem. Kręci głową. Wyraźnie wątpi w twoją poczytalność psychofizyczną - jak taki ktoś jak ty może być synem swojego ojca? Kiedyś wszystko było inne, ludzie byli na pewno inni, mniej leniwi i ostrożniejsi, tak było za jej młodości. Ze smutkiem widzi, jak bardzo pozmieniały się czasy i obyczaje, ale cóż może na to poradzić? Jest związana z rodem, nie może od niego odejść, choćby chciała - zbyt wiele czynników zależy od tej wypłaty, która co miesiąc wpływa na jej ręce dzięki zaradności pana Yumichiki ojca.
-Gdyby Yumichika-sama zechciał mi płacić za każdą tunikę, którą tak urządziłeś, byłabym już bogatsza niż sam Mędrzec Sześciu Ścieżek-zauważa zmęczonym, ale i rozbawionym głosem. Odbiera od Ciebie zioła, po czym zanosi je do kuchni, po drodze każąc służącej zanieść ci do onsenu trochę dorayaki, które znalazły się przedziwnym trafem w jednej z szafek.
Co za przypadek.
Tak naprawdę życie nie składa się przecież z przypadków. Yuno i ty byliście, jesteście braćmi, spędziliście życie pod jednym dachem, od ponad dziesięciu lat widujecie się i rozmawiacie. Ekspresja i lenistwo, energia i spokój, duma i wyciszenie...Ileż kontrastów stykało się w was, kiedy bawiliście się w ogrodach jako dzieci, wy - kolejne nadzieje swojego kolejnego w rodzie ojca. Życie musi iść dalej, ciągnąć się najlepiej, jak potrafi, a wy tylko podlegacie temu "ciągnięciu się". Tak po prostu.
Choćbyś chciał, nie mogłeś zignorować wołania chorego, zostawić go sobie. Przecież jesteście rodziną. A rodzina, czy tego chcesz, czy nie, jest ze sobą ściśle, silnie powiązana, połączona nie tylko więzami krwi, tymi, których nie da się rozciąć nawet przez śmierć. Jesteście silnie związani także i z tą posiadłością; to znaczy Yuno jest. A ty? Cóż, nie chciałoby ci się budować powiązań, kochać miejsc, ludzi, wyznawać idei, pozwalasz się więc leniwie rzucić wiatrowi. I czekasz.
Wciąż czekasz, zanurzony w ciepławej wodzie, wśród pachnących silnie kadzideł, masowany przez miękkie dłonie sprawnej pokojówki, czekasz - bo chcesz wiedzieć, że tak naprawdę było warto. Chcesz pewnie usłyszeć zapewnienie, że wszystko będzie dobrze, że twoje poświęcenie nie poszło na marne. Odebrać swoją nagrodę za zasługi i pójść spać dalej, na miękkiej trawie, w plazmie kolejnych ciepłych, suchych tym razem dni (bo przecież limit deszczu musiał się już wyczerpać) - to wszystko, czego pragniesz, prawda, Yami? Tak na ciebie wpływa ta ciepła, mokra kąpiel, te smukłe dłonie, zarys niewinnych piersi widoczny pod sukienką pokojówki, ciepło rozlewające się po kościach i słodkawe dorayaki...?

Okazuje się, że Yuno złapał rzadki typ nieznanej gorączki i musi wyjechać na leczenie do Atsui, z dala od Shigashi no Kibu, by w ten sposób reperować swoje zdrowie - takie jest zalecenie miejscowego lekarza, który przecież w końcu się pofatygował do obejrzenia umęczonego pacjenta. Chłodna Toshiko nadal pełni swoje obowiązki, ale chyba powiedziała o tobie coś dobrego dziadkowi, bo ten, zamiast zirytować się twoim lenistwem, odpuścił ci treningi powrotne. Albo uznał, że nie będzie na ciebie więcej tracić czasu, albo po prostu ma jednak jakieś serce, choć ukrywa się ono pod maską starego, dokuczliwego dla wszystkich pierdziela, tetryka i zrzędy.
W listach od Yuno dowiadujesz się, że wszystko u niego w porządku, jakoś mu się tam układa i nawet zaprzyjaźnił się z kupiecką córką spod Atsui. Twoi rodzice jakby zmniejszyli ci ilość obowiązków, dziadek nic nie mówi, jedynie obserwuje.
Czego chce...? Tak, czy inaczej, wszystko się skończyło dość szczęśliwie, bo znów jesteś wolny - i tylko to się liczy.

Our hearts will take us there
It's just a game of truth or dare


________________________________________________________________________
Misja zakończona! Zgłaszam do rozliczenia zgodnie z ustaleniami na gg, od siebie dziękuję za grę i przepraszam za długość odpisów raz jeszcze.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 20 sty 2018, o 18:06

Znajdowałem się we własnym pokoju. Ułożony na matach tatami wpatrywałem się pustym wzrokiem w drewniany sufit nad swoją głową. Wylegiwałem się w swoim pokoju, gdyż nie miałem niczego ciekawszego do roboty, a nawet gdybym miał prawdopodobnie i tak leżałbym w tym samym miejscu. Mój spokój przerwały dobywające się z holu rozmowy, które z każdym wypowiedzianym zdaniem stawały się coraz bardziej żywe. Prawdopodobnie kolejny interesant przyszedł do ojca. Zaciekawiło mnie jednak dlaczego, rozmowa ta była tak intensywna. Nie potrafiłem tego określić z pozycji pokoju, z którego na pewno nie opuszczę, bo mi się zwyczajnie nie chce.
Zacząłem więc intensywnie myśleć. W jaki sposób mógłbym dowiedzieć się o czym rozmawia ojciec nie wychodząc z pokoju? Mogłem zapytać jednej ze służek lecz wiązało by się to z kolejnym nieprzyjemnym kazaniem na temat nie zajmowania pracownic byle drobnostkami, szczególnie, że mowa tutaj o mnie. Rodzina zawsze chce zmusić mnie do działania więc w głównej mierze tracę przywileje pochodzenia z bogatej rodziny, choć i tak bym ich w głównej mierze nie wykorzystywał.
Kolejną możliwością jest zwyczajne odchylenie drzwi pokoju i wsłuchanie się w to co ktoś mówi lecz wówczas naraziłbym się na dodatkową pracę, bo skoro mam siłę aby podsłuchiwać rozmowy to również mam siłę aby pobiec do wioski aby zanieść jakieś dokumenty miejscowym kupcom. Trzecia możliwość to technika shinobi, która umożliwiłaby mi podsłuchiwanie. Choć nie przypominam sobie abym czegoś takiego się uczył. Musiałem więc znaleźć sposób aby przekształcić własną wiedzę o chakrze i poznanych już technikach i przełożyć je na nową technikę (albo taką, która istnieje, a ja nie mam o niej zielonego pojęcia).
Czy posiadam w swym wąskim arsenale technikę, która jest związana z dźwiękiem? Owszem, Utsuemi. Technika, która polega na emitowaniu dźwięków. Czyli jeśli zrobię odwrotne proporcje uzyskam skutek odwrotny tj. słuch ze wszystkich stron? Przekonajmy się.
Usiadłem w stylu tureckim (cokolwiek to słowo znaczy) i zacząłem kumulować energię w sposób przeciwny niż podczas Utsuemi. Nie było to dla mnie aż tak trudne szczególnie, że jakoś wszystko łatwo mi wchodziło do głowy. Zebrałem odpowiednią ilość chakry i uwolniłem ją dookoła siebie tak jakbym zrobił to w przypadku Utsuemi. Efekt? Brak. Nie wiem ile razy próbowałem wyrównać poziomy chakry gdy w końcu zacząłem słychać głośne szmery, dobiegały z każdej strony i były dość nie przyjemne. Zrozumiałem, że w takim przypadku nie będę podsłuchiwał danej rozmowy lecz wszystko co mnie otacza i będzie bardzo skutecznie zagłuszać sygnał. Musiałem więc skupić się na jednym elemencie. Postanowiłem więc, że chakrę nie będę wyzwalał we wszystkie strony lecz tylko tej jednej określonej. Nie powiem, pomogło lecz szumy były wyraźne. Dźwięk bowiem odbijał się ze ścian w kilkunastu miejscach dlatego nie miałem wyraźnego sygnału.
Kolejnym pomysłem, który poprawiłby ów problem było przyłożenie ucha do danej płaszczyzny, wówczas nie będę miał większej powierzchni, z której dźwięk będzie się odbijał i nakładał na siebie.
Dzięki takiemu zagraniu słyszałem dość wyraźnie kroki służek, które niosły się po holu (ojciec już jakiś czas temu zakończył swoją żywą rozmowę). Mogłem więc uznać, że się udało.
Potrzebowałem jedynie odrobiny wprawy, podczas kolejnych wizyt.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Hayami Akodo » 22 sty 2018, o 03:55

TRYB MG - MISJA DLA YAMIEGO #2 rangi D
"You will rule the world"
1/15



Obrazek


Today, there's a hesitation to have your light eye reflected in the mirror
Again, the shadows are needlessly thick and dark, as you draw in grey breaths



Podsłuchiwanie ma swoje dobre i złe strony zarazem - nikt cię nie przyłapał jeszcze na tej jakże zajmującej czynności, w końcu nikt nie posądzał takiego lenia, jakim jesteś, o znajomość czegoś takiego jak Utsusemi; nie, żebyś przez całe życie dał im okazję do takich podejrzeń. Byłeś ledwie nędznym darmozjadem, niewartym uwagi tak czcigodnych rodziców, dziadków, jak i całej, wiecznie zajętej, zafrasowanej służby, zabieganej, przepracowanej, do granic możliwości zmęczonej.
Dzisiejszy dzień jest piękny, barwne niebo przepełnia radość, przecinają je czarne sylwetki lecących gdzieś ptaków, a jasne obłoczki zachęcają: spójrz na nas! Widocznie lenistwo przyciąga piękno, ktoś, kto nigdy nic nie robi, ma czas, by dostrzec to, co naprawdę najpiękniejsze. Gdzieś w głębi domu trwa raz porywcza, raz spokojniejsza, zmienna, pełna magii muzyka - to chyba twoja matka gra na shamisenie; słychać też mamrotanie, jakby ktoś się uczył czegoś bardzo, bardzo energicznie. Pewnie to Yuno rozwija swoje talenty za pomocą zwoju. Tak, co do owych talentów nikt nie ma wątpliwości; i tu znów kłania się paralela między obydwoma braćmi: Yuno, ten żwawszy, energiczniejszy, prawdziwe dziecko dnia, Yami, cichy, uważny i obserwujący. Ale cóż on takiego może zauważyć, jeśli nikt się z nim nie liczy? Przecież nikt nie będzie brać pod uwagę cuchnącego darmozjada, którego Yumichika-dono spłodził chyba tylko przez przypadek, a tak w ogóle to prawie na pewno nie jest ich dzieckiem, niewdzięczny, paskudny gówniaaaarz...!
Znów zapada cisza. Kroki służących znikają gdzieś w otchłaniach domu, wyciszone grubymi dywanami, łagodnym powietrzem i wzmagającą się u ciebie sennością. Łóżko jest takie ciepłe, miękkie, wygodne, nie ma sensu się poświęcać dla ludzi, którzy i tak tobą gardzą.
Kilka godzin później budzi cię czyjaś delikatna dłoń. Ktoś delikatnie, acz stanowczo kładzie ci dłoń na ramieniu, po czym oznajmia głośno, wyraźnie, z delikatnym spokojem:
-Paniczu, czas wstawać. Czcigodny Yumichika-sama, pański dziadek, wybiera się na przyjęcie. Życzy sobie, by pan mu towarzyszył w zastępstwie panicza Yuno, który nie doszedł jeszcze do siebie w pełni. Pański ojciec już wyjechał, paniczowi zaś daje się dosłownie dziesięć, maksymalnie piętnaście minut, by doprowadzić się do porządku. Przygotowałam dla panicza nader gustowne i modne w ostatnich latach kimono, nadto gotowe są także nowe sandały i kunsztowne kosode w kolorze harmonizującym z kimono. Nie radziłabym irytować starszego pana, szczególnie, że starszy pan nie jest...nie ma dziś najlepszego humoru i największej cierpliwości.
Kiedy próbujesz się jakoś ogarnąć w nagle zbyt jasnym i zbyt ciepłym świetle świecy trzymanej w dłoni przez dziewczynę (teraz dopiero sobie przypomniałeś, że miała na imię Mariko), orientujesz się, że na zewnątrz zaszło już słońce. Jest ciemno i cicho, na niebie kłębią się melancholijne szare obłoki, gdzieniegdzie przez ich zbitą gęstwinę na tle mrocznego granatu przeziera już jakaś pojedyncza gwiazdeczka. Świetnie, na zewnątrz zimno, cimno, wiatr pewnie wieje, a do tego musisz się tłuc na jakąś imprezę w tłum obcych kupców i jeszcze bardziej obcych urzędasów, nie mając wyboru!
Cienie załamują się na ścianach, ślizgają się po jasnej kolorystyce twojej sypialni, dotykają lubieżnie ciała pięknej pokojówki, która z chłodnym spokojem pomaga ci się ubrać, przy okazji dzieląc się z tobą z dobrego serca - a może z wyrachowania, bo przecież im lepsze stosunki z rodziną panującą, tym wyższa pensja? - informacjami, które mogą cię uratować przed towarzyskim blamażem. Kolejna niedoceniana obserwatorka? Może. Nikt przecież nie zwraca uwagi na tylko służącą, na jej rozmowy z przyjaciółkami przy zmywaniu naczyń czy sprzątaniu ze stołów, gdy wyższe sfery już dawno opuściły salę, a im zostały tylko marzenia; nikt nie przejmuje się niepozornymi kobietami wypełniającymi swoją posługę. A one, tak jak ty, mają pewne...możliwości. I starają się je wykorzystywać, by przetrwać w świecie pełnym zaciekłej, choć cichej rywalizacji o coś cennego: o pracę i referencje od znakomitych rodzin szlacheckich i kupieckich.
-Bal wydaje pan Takaoka Hizashi na cześć swojej córki, Airy, wychodzącej bardzo bogato za mąż. Pan Takaoka to bardzo daleki krewny po kądzieli pańskiej rodziny-papla.-Panna Aira jest naprawdę uroczą, młodą osóbką, a jej siostrzyczka, Azumi, jest równie rozkoszna, choć jest...znacznie młodsza.
Uśmiecha się do siebie, wspominając radosny optymizm panienki Azumi. Może on choć trochę pobudzi do działania panicza Yamiego?


_____________________________________________________________________
Ze sporym opóźnieniem zaczęłam, bo nie mogłam znaleźć jakoś pomysłu, ale Kuroshitsuji mnie trochę natchnęło. Mam nadzieję, że da się to czytać...i pisać >:V
Ostatnio edytowano 23 sty 2018, o 01:25 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 4 razy
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 22 sty 2018, o 15:14

Słodkie lenistwo, mogłem robić co mi się żywnie podobało, spać, chrapać, spoglądać na niebo, oddychać świeżym powietrzem na ganku, do którego miałem zaledwie dwa kroki(wystarczyło bowiem odsunąć drzwi, które otwierały się od strony niewielkiego ogrodu kamiennego). Wybrałem sen na tatami. Ułożyłem się na bambusowej macie i spoglądałem przez chwilę na sufit swego pokoju. Był tej samej barwy co moje wnętrze, biały, nieskalany pracą i zmęczeniem, nie przejmujący się problemami życia doczesnego. Wszystko było idealne. Jednak biel sufitu nagle zmieniła barwę. Miałem wrażenie, jak złoczyńca barwi mój nikomu nie przeszkadzający sufit czerwienią, błękitem, zielenią, pomarańczem, żółcią, różem, czernią i innymi kolorami na których nie zna się mężczyzna, a każda kobieta powie przez sen bez jakiegokolwiek zająknięcia. Mój piękny sufit, który odwzorowywał moją osobę zmienił się nie do poznania. Plamy po farbie jeszcze skapywały na mą twarz. Westchnąłem i odwróciłem się na bok aby popatrzeć na ogród przez rozsunięte drzwi. Ten ogród, w przeciwieństwie do mojego sufitu, odwzorowywał teraz moją osobę. Delikatny szum liści i powiew wiatru. Tego było mi trzeba. Zamknąłem powieki a mych uszu doszedł leniwy głos. Wraz z nim poczułem czyjąś, rękę. Rozwarłem powieki i ponownie znajdowałem się we własnych pokoju, sufit był znów biały a drzwi do ogrodu zamknięte. Oczy dalej miałem sklejone lecz wiedziałem, że jest dość późna godzina. Głos jakiejś dziewczyny trafiał do prawego ucha i wylatywał lewym po czym odbijał się od ściany jak groch. Byłem nieprzytomny i zaspany, zmęczony tym, że ktoś wybudził mnie w środku nocy i szeptał do siebie, bądź mnie, w niezrozumiałym, jeszcze, jeżyku. Nie wiedzieć dlaczego zacząłem przebierać się w jakieś ubrania. Przytrzymywałem kimono jedną ręką, a drugą, przecierałem sklejone ropą powieki. Słowa jakie wyłapałem w trakcie tego cyrku to bal, dziadek, kimono. Pewnikiem pierdziel chce mnie z kimś spiknąć aby się mnie pozbyć. Ziewnąłem przeciągle, a powieki w końcu się rozwarły. Zacząłem widzieć świat takim jaki był w rzeczywistości. Miałem na sobie gustowne kimono, a Mi..Maki...Mariko związała ostatni element ubioru, bawełnianym pasem.
Dobra miejmy to za sobą. Pójdę, powiem, że mi się nie chce i wrócę do swego ciepłego łoża. Niech pierdziel nie myśli, że mu wszystko wolno i może wpierniczać się w moje wygodne życie (widocznie jeszcze się nie wybudziłem bowiem nie zdawałem sobie sprawy z konsekwencji jakie mogłyby czekać jeśli mu odmówię).
- Dzięki, wiesz gdzie go zastanę? - zapytałem spoglądając na dziewczynę. Mimo wszystko trybiki działały bowiem nie powiedziałem wprost "gdzie jest pierdziel/zrzęda bowiem nauczyłem się, że niemal zawsze moje słowa trafią do niego po drodze przez kilka dziewcząt.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Hayami Akodo » 26 sty 2018, o 02:55

TRYB MG - MISJA DLA YAMIEGO #2 rangi D
"You will rule the world"
3/15



Obrazek


Be that as it may, and you try to open the window of the night

Wśród tych półcieni i mroku nie widzisz dobrze twarzy Mariko. Światło świecy, choć pada na jej twarz, nie jest...wystarczające. Nic dziwnego, przecież dopiero co powstałeś z martwych.
Wreszcie obraz się wyostrza: widzisz ładną, jasnowłosą dziewczynę ubraną w prostą, ciemnogranatową sukienkę i półbuty, wszystko bardzo...tanie. Zwyczajne, proste. Nie przystaje to do dość drogiego mimo wszystko wyposażenia posiadłości Yumichika i do charakteru zamożnej rodziny, ale cóż. To jej życie. Każdy z nas ma swoje wybory i ponosi ich konsekwencje - tak jak poniósłbyś je ty, gdybyś ośmielił się powiedzieć o jedno słowo za dużo. Czasem lepiej coś przemilczeć.
Nawet własną indywidualność.
Nawet swoje życie.
Bo przecież mówienie, użeranie się z rodziną, zabieganie o swoje pożera taakie ilości energii, czasu i chęci, a tobie tak bardzo się nie chce...!
-Starszy pan czeka na panicza już w centralnej części domu-informuje krótko. Po chwili namysłu dodaje jeszcze:-Czeka przed samym wyjściem.
To rzekłszy, stawia świecę na blacie, podchodzi do okna i lekko je uchyla jednym silnym, szybkim ruchem. Do pokoju wpływa trochę chłodnego powietrza.
-Duszno tu, paniczu. Czy pozwoli pan, bym trochę przewietrzyła?-pyta spokojnie, gotowa w każdej chwili zamknąć. Domyśla się jednak, że nie zrobi ci to większej różnicy - ostatecznie przez większość życia i tak śpisz, nie robiąc właściwie nic, więc co cię obchodzi, czy okno jest zamknięte, czy nie?
Wychodzi razem z tobą, zamykając za sobą starannie drzwi.
Kiedy schodzicie dość śpiesznie po schodach na dół, przez okno wlatuje do pokoju ćma. Niewielki, biały owad krąży po meblach, trzepocząc bezradnie skrzydełkami, wreszcie jednak wpada prosto w płomień dogasającej powoli samej z siebie świecy.
Jak ofiara.
Yumichika Souren jest wyraźnie wściekły. Nie podoba mu się, że wnuk tak długo ociągał się z wypełnieniem jego wyraźnych rozkazów. I pewnie jeszcze się gdzieś, jak zawsze, szwendał albo spał jak parszywy nierób! Co za skaza na honorze rodziny! Czasami starszy pan zastanawia się, co miała w głowie Sakki, jak zwykł nazywać twoją matkę, dostojną i wciąż jeszcze piękną Sakanę, kiedy rodziła tego...tego...tego zawszonego gnojka.
Ale teraz nie jest to już istotne. Czas ucieka.
Ćma dopala się cicho i smutno w płomieniu świecy.
-Ruszajmy-rzuca szorstko.-Takaoka-dono nie ma w zwyczaju czekać zbyt długo. Trzeba podpisać kontrakt.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 29 sty 2018, o 20:14

Poznawszy miejsce pobytu dziadka skierowałem się w stronę rozsuniętych drzwi. Musiałem rozwiązać tą nieprzyjemną sprawę z wyjściem poza dom. Jedną stopą wykraczałem już poza obszar swego pokoju gdy nagle usłyszałem słowa Mariko. Nie zatrzymując się podniosłem swoją dłoń dając jej swoje przyzwolenie, miałem przynajmniej nadzieje, że tak odbierze mój znak. Wkroczyłem do holu. Drepcząc po drewnianych deskach posiadłości zastanawiałem się co powiedzieć dziadziusiowi w momencie, w którym go spotkam. Nie miałem jednak zbyt wiele czasu do namysłu biorąc pod uwagę, iż od głównego pomieszczenie oddzielało mnie raptem kilkanaście metrów. Wreszcie dostrzegłem tę łysą pałę, która kipiała ze złości z nieznanego mi powodu.
Zbliżyłem się i w tej chwili oberwałem podmuchem powietrza z kropelkami śliny. Nawet nie potrafi się powstrzymać, pierdziel.
- Mogę wiedzieć czemu nie zabierasz ze sobą Yuno? Z tego co wiem chodzi Tobie o jakiś bal i zapewne interesy, a on jest bardziej reprezentatywny - mówiąc to ziewnąłem przeciągle dając do zrozumienia o czym miałem na myśli.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Hayami Akodo » 31 sty 2018, o 21:54

TRYB MG - MISJA DLA YAMIEGO #2 rangi D
"You will rule the world"
5/15



Obrazek


You remove the bonds, the things that remain
But your unshakable strength is still foolish and laughable



Dziadek posyła ci wzgardliwe, kpiące spojrzenie. Uśmiecha się szyderczo. No tak, czego ma się spodziewać po tej czarnej owcy rodziny, tym darmozjadzie, tym niewdzięcznym smarkaczu, który jak zwykle nikogo i niczego nie szanuje, próbuje się migać od wszelkich obowiązków i najlepiej żarłby tylko darmo ryż pod jego dachem. Gdyby to były inne czasy, gdyby to od niego zależało, starszy pan już dawno królewskim gestem rzuciłby ci kieskę luido...znaczy się, ryo, i kazałby ci się wynosić z jego domu w cholerę. Ale mimo wszystko krew to krew. Czego byś nie zrobił, i tak jesteś członkiem rodziny. Członkiem klanu.
-Nie sprzeciwiaj mi się, żałosny smarkaczu!-krzyczy wściekle. Uderza cię na odlew w twarz, wyraźnie tym razem rozeźlony. Widać, że nie jest w nastroju do jakichkolwiek sprzeciwów czy polemik.
-Masz szczęście, że mam szacunek do twojej matki-cedzi przez zęby.-I wyruszysz ze mną natychmiast, czy tego chcesz, czy nie. A Yuno zostanie w domu, bo jemu należy się wypoczynek i zdrowie. Ty za to przeodpoczywasz całe życie i życie po życiu. Ruszaj się!
Po owej wspaniałej uwerturze następuje część właściwa - to z niej możesz wywnioskować, idąc za swoim dziadkiem, że jesteś żałosnym małym gówniarzem, tchórzem niegodnym istnienia, szczeniakiem, który powstał zupełnym przypadkiem, Souren naprawdę nie wie, jakim cudem masz się spodobać ślicznej Azumi i w ogóle jakkolwiek się prezentować w imieniu rodziny?! Poza tym to ten kontrakt ślubny dawno już powinien zostać podpisany, a pan Takaoka nie znosi ani lenistwa, ani cwaniactwa, którym się tak haniebnie wykazujesz!
Ruszacie w podróż. Jest ona długa, męcząca i dziwnie cicha. Dziadek przez całą drogę wypomina ci twoje błędy, twój brak socjalizacji z ludźmi, ogłady, twoją żałosną słabość, która niewarta jest zachodu takich ludzi i rodzin jak jego i Takaoka, "a jednak o ciebie dbamy, gnojku!".
Nigdy nie miałeś jakichś specjalnych więzi. Nie tworzyłeś niczego produktywnego, nie włączałeś się w życie ogółu. Ale może właśnie stąd, z twojej wolności, pochodzi twoja siła i wolność?
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 1 lut 2018, o 23:11

Dziadek był chyba w okropnym humorze, gdyż nieczęsto atakował mnie w ten sposób. Odchyliłem się próbując uniknąć nadchodzącego policzka.
- Rozumiem, że nie mam wyjścia.
Westchnąłem krótko. Jedną z dłoni wsadziłem za połę kimona. Skoro nie miałem wyboru musiałem iść z prądem wydarzeń. Nie podobał mi się fakt, że narzucano mi czyjąś wolę. Byłem samodzielnym bytem, który był targany przez innych ludzi. Paradoksem jest fakt, że moja samodzielność niestety wiąże się z tym poddaństwem, gdyż odwracając się od rodzinny zmuszony byłbym do pracy a tym samym do utraty mojej wolności.
Szedłem o krok za dziadkiem, kiedy ten zmierzał w nieznaną mi stronę. Założyłem ręce za głowę i spoglądałem w nocne niebo.
Mogłem teraz spokojnie drzemać w pokoju. Życie jest jednak ciężkie.

*Przepraszam ale jakoś nie mogłem znaleźć weny na dłuższego posta*
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Hayami Akodo » 4 lut 2018, o 19:01

TRYB MG - MISJA DLA YAMIEGO #2 rangi D
"You will rule the world"
7/15



Obrazek


It's a dream to destroy dreams;
When the slender ribbon in your chest
binds up a futile freedom,
and tumbles to the floor


Marzeniem zniszczyć sen.

Podobno to tak łatwe, Yami, tak proste - zburzyć czyjeś wyobrażenia na dany temat, obalić zamek z piasku, wyrwać dziecku jego łopatkę w piaskownicy, nie przejmując się kolejnym "mamoooo, a on mi zabraaał!" i rykiem na pół sąsiedztwa. Czym tu się przejmować? Nie ma nic łatwiejszego na tej ziemi. Dziadek milczy przez całą drogę, jest zimny i chłodny, wysublimowany, odległy niczym gwiazda, do której nie da się dolecieć - zresztą ty nie masz takiego zamiaru. Po co próbować? Wysilać się wobec kogoś, kto i tak nigdy cię nie doceni? Drwiący uśmiech. Bezcelowa wolność, która tak naprawdę nigdy nie miała znaczenia.
Może dla innych, ale nie dla ciebie.
Tak, czy inaczej, kiedy opuszczacie dom, w każdym z was rodzą się inne uczucie. Souren odczuwa ulgę. Jego twarz, pomarszczona gniewem, wściekłością, wygładza się - nabiera nowych cech. Staje się...zwykła. Normalna. Nie pozbawiona szlachetnych cech, dostojeństwa, ale jednak normalna. Panienka Azumi da temu gówniarzowi porządną szkołę życia, tego jest pewien. A kiedy Yami nauczy się wreszcie czegoś porządnego, zyska coś, co naprawdę pozwoli mu reprezentować rodzinę w oczach innych wysoko postawionych rodzin, kiedy zrozumie, że świat nie jest obowiązany spełniać jego zachcianek czy wiecznie go chronić, wówczas i on będzie miał spokój, i rodzina odetchnie, pozbawiona jednego więcej ciężaru - ciężkiego jak świat, który dźwigał na swoich barkach Atlas.
W pewnym momencie,obudzony kolejnym szarpnięciem przez obojętnego, pełnego ukrytych gniewów dziadka - czyżbyś znowu przysnął? - schodzisz powoli na ziemię.

Już czas przestać śnić, Yami.
Słyszysz krzyk Rzeczywistości, desperacki, tłumiony jednak jedwabną umową o ciszy - ćśś...czy to nie tak, że wszyscy mieliśmy milczeć?


_______________________________________________________________________
Zapraszam tu: kliku
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 13 lut 2018, o 19:36

Przywlokłem się do domu z polany. Przed bramą jak zwykle strażnik spojrzał na mnie i pokręcił przecząco głową myśląc, że kolejny dzień przebimbałem w lesie śpiąc pod jakimś drzewkiem. Nie mniej jednak przywitałem go i wkroczyłem na teren posiadłości. Przy drewnianych schodach oczekiwał mego przybycia starszy jegomość. Miał złożone przed sobą ręce. Energicznie uderzał palcem o własne ramie tak jakby był zdenerwowany.
- Gdzieś ty do cholery się podziewał przez taki szmat czasu? Znowu, żeś gówniarzu zbijał bąki – karcący a zarazem zrzędliwy ton głosu dopadł mych uszu pozostawiając nieprzyjemne wibracje. Westchnąłem. Wiedziałem, że tak będzie, choć może lepszym określeniem było przeczucie.
- Tak jak chciałeś ślęczałem nad tym zwojem i tą durną techniką.
- Tak? Jestem ciekaw efektów. Idziemy. Już!
Podszedł do mnie, chwycił za ramię i zawlókł na tyły rezydencji gdzie znajdowała się niewielka polana treningowa na której to dziadyga katował mnie i mego brata i to się nie zmieniło, dalej to robi… Popchnął mnie na jej środek i rozkazał zaprezentowanie swoich umiejętności. Nawet nie spostrzegłem się kiedy wydobył swego ulubionego bambusowego kija, którym lał mnie niemiłosiernie po głowie, gdy sprzeciwiałem się jakiemukolwiek rozkazowi. Westchnąłem głęboko. Byłem zmęczony fizycznie i psychicznie i co mnie spotyka w domu? Kolejne męczące ćwiczenie. Zacząłem skupiać chakrę w organizmie, a gdy nabrałem jej odpowiednią ilość złożyłem pięć pieczęci, które pozwoliły mi w łatwiejszy sposób przekształcić skumulowaną energię. Nabrałem w płuca spory haust powietrza, który szybko nasączył się chakrą techniki i wypuściłem w stronę podobnych jak na polance treningowej palików, które wbite były w ziemię 15m ode mnie. Wytworzona technika nie różniła się niczym od poprzednich prób. Fala wiatru rozpłynęła się we wszystkie strony po opuszczeniu mych warg. Spojrzałem zmęczonym wzrokiem w kierunku dziadka oczekując karcącej uwagi. Ku memu zaskoczeniu oczy dziadka były rozszerzone a usta lekko otwarte. Czyżbym przekroczył JEGO oczekiwania? Po chwili dziadek zamknął usta i wykrzywił końcówki warg ku górze. Był widocznie z jakiegoś powodu zadowolony moimi postępami.
- No, no. Nie spodziewałem się u Ciebie chłopcze takich postępów. – złapał się za podbródek i zaczął go masować – Spodziewałem się raczej, że nie uda się Tobie nawet porządnie skumulować chakry a tu proszę. Może jeszcze będą z ciebie ludzie. W takim tempie w przeciągu tygodnia powinieneś już opanować tę technikę. Możesz odpocząć.
W ciągu tygodnia? Czyli mam męczyć się jak cholera przez kolejny tydzień? Chyba go Bóg opuścił. Z tymi myślami wróciłem do domu, gdzie wziąłem gorącą kąpiel i udałem się na spoczynek. Połowę kolejnego dnia przebimbałem w swoim pokoju. W nosie dłubałem lecz gili nie zjadałem. Mój słodki odpoczynek przerwały rozsuwane drzwi oraz krzyk starszego Pana, który jeszcze wczoraj był, chyba po raz pierwszy w życiu, zadowolony. Tak jak wczoraj wykopał mnie z domu, okładając uprzednio mój czerep otwartą dłonią. Przez niego chyba kiedyś wyłysieję.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

z/t
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Yumichików

Postprzez Yami » 15 lut 2018, o 14:40

- YAMI! – Ktoś wrzasną do mojego ucha, kiedy zdrzemnąłem się w ogrodzie.
- YAMI! – Jakaś stara dłoń chwyciła za me ucho gdy drzemałem w pokoju.
- YAMI! – Bambusowy kij trzasną mnie w głowę, kiedy zrobiłem sobie krótką przerwę podczas treningu.
- YAMI! – Oberwałem w łeb zwojem, kiedy to w przypływie senności położyłem głowę podczas czytania jakiś dokumentów handlowych.
YAMI! YAMI! YAMI!.
Wieczny krzyk ze strony zrzędliwego starca, który był moim dziadkiem. Człowiek nie mógł nawet na chwilę zmrużyć oka aby nie zostać nazwany śmierdzącym leniem i nie oberwać w łeb bądź nie zaznać innych nieprzyjemności. Jedynym co w chodziło w grę była ucieczka. Problem takiego przedsięwzięcia wiązał się z pokonaniem starca, który trzymał się wyjątkowo dobrze jak na swoje lata. Wielokrotnie ratowałem się ucieczką, bądź kryłem po kątach jednak ten zawsze mnie dopadał co kończyło się kolejną, bolesną karą. Musiałem więc znaleźć sposób aby go przechytrzyć. Myślałem i myślałem w swoim pokoju lecz nic nie przyszło do mej głowy. Ułożyłem się na tatami i spoglądając w sufit swojego pokoju, nawet nie spostrzegłem kiedy zapadłem w kolejną przyjemną drzemkę. Ocknąłem się, kiedy dotarły do mnie silne uderzenia sandałów o drewniane deski. Ktoś był wyraźnie niezadowolony i szybko przekonałem się dlaczego. Drzwi do mojego pokoju rozwarły się, a w futrynie spostrzegłem pomarszczoną twarz z widocznym grymasem niezadowolenia.
- TY SKOŃCZONY LENIU! KAŻESZ MI PO SIEBIE PRZYJŚĆ NA LEKCJE? – Souren ponownie ryknął zbliżając się do mnie z zaciśniętą pięścią. Wiedziałem że znowu mi się dostanie. Odsunąłem się instynktownie co jeszcze bardziej podburzyło dziadka. Ten trzasnął mnie pięścią w łeb. – Twój brat czeka od 10 min na rozpoczęcie lekcji. Wziąłbyś z niego przykład!
Dziadek pochwycił mnie za ucho i zaciągnął mnie do niewielkiego pomieszczenia w którym to nauczał nas podstaw… niemal wszystkiego. Od geografii, po matematykę. Od prowadzenia interesów po poprawne wysławianie się. Było tego całkiem sporo. Każdego dnia zmuszał mnie i brata, choć ten raczej z przyjemnością do tego podchodził, do ok. 2 godzinnych lekcji. Nie wliczam w to treningów sprawnościowych, których też było całkiem sporo. Chwytając się za zaczerwienione i pulsujące bólem ucho usiadłem na krześle tuż obok swego brata, który ugościł mnie uprzejmym uśmiechem. Souren usadowił się po drugiej stronie biurka wykonanego z sośniny i rozpoczął swój nudny wykład. Podczas długiego monologu podczas którego zdarzyło mi się kilkukrotnie przymknąć powieki doszło do pewnego nietypowego incydentu. Dziadek kilkukrotnie przerywał naukę. Spoglądał wtedy w stronę drzwi, tak jakby coś go niepokoiło lub zastanawiał się nad czymś. W tych momentach wymieniałem z bratem porozumiewawcze spojrzenia. Raz nawet sam odwróciłem się w stronę drzwi lecz szybko powróciłem do poprzedniej pozycji po uderzeniu zwojem w łeb. Za którymś z kolei razem położył zwój na stół, przeprosił nas, bądź samego tylko Yuno i wyszedł z pomieszczenia. Wówczas uznałem, że to idealny moment na ucieczkę. Podkradłem się do drzwi i lekko je uchyliłem. W głównym pomieszczeniu znajdował się mężczyzna, który rozmawiał z moim ojcem, zaś dziadek dołączył do rozmowy, aby dopełnić wizerunek odwrócił się w moją stronę gdy drzwi nieznacznie zaskrzypiały posyłając mi groźne spojrzenie. Co to za chory słuch? Przez zamknięte drzwi słyszeć rozmowę dwójki osób nawet się za bardzo nie starając. Wtedy do mnie dotarło jak można zwyciężyć niezwyciężonego. Z niecnym uśmiechem na twarzy wróciłem do pokoju. Zobaczymy kto tu jest prawdziwie górą.
Po zakończonej lekcji udałem się do biblioteki, z której pożyczyłem sobie zwój dotyczący podstawowych technik. Wiedziałem, że znajduje się tam jedna, która mogłaby pomóc wdrążyć mój plan w życie. Po zdobyciu cennego zwoju udałem się do swego pokoju gdzie mogłem rozpocząć przygotowania. To dziwne, że człowiek zaczyna pracować i męczyć się aby w przyszłości móc trochę odpocząć. Plus był taki, że będę mógł wybrać moment swego lenistwa nie zaś kiedy mi na to pozwolą. Oparłszy się o ścianę rozwinąłem zwój i rozpocząłem poszukiwania jednej konkretnej techniki, którą już poznałem lecz, której teoretyczny aspekt pozwoliłby mi na mały eksperyment. Po krótkim wertowaniu dotarłem do odpowiedniego miejsca, technika Utsusemi. Jedna z podstawowych technik typu Ninjutsu pozwalającą na wysyłanie dźwięku, który przez oponenta odbierany jest jako rozchodzący się z każdej strony. Moim zadaniem było przekształcenie istniejącej techniki, nie po raz pierwszy, w bardziej odpowiadającą mi formę. Rozpocząłem więc dość nieprzyjemną część studiowania, podczas której powieki kilkukrotnie opadły. Jak bowiem mogłem wyczytać:
„Utsusemi no Jutsu jest jedną z podstawowych technik manipulacji chakry, która została sklasyfikowana na poziomie trudności D oraz typ jej jako Ninjutsu, choć zdarza się również iż niektórzy badacze energii, chakry zwanej, spierają się między sobą jako to technika poprzez energii manipulację bardziej do Genjutsu niż Ninjutsu podobna. Nie wykazano jednak manipulacji energii innej osoby za sprawą tej techniki. Problemem w rozpoznaniu jest również fakt, iż sensorzy problem mają z wytłumaczeniem zasad działania na poziomie poszczególnych cząstek energii. Tak więc do czasu rozwiązania tej nietypowej zagadki, którą to zostawili za nami nasi ancestorzy zmuszeni jesteśmy pozostawić kwestię sporną za nami…”
Świetnie, osoba, która to pisała sama nie miała zielonego pojęcia o tej technice i jak dokładniej jest skonstruowana na poziomie strukturalnym. Tak więc jak sam mogłem wytworzyć technikę niemal bliźniaczą co do niej? Może jakieś wskazówki znajdę w dalszej części tekstu, choć powoli szczerze zaczynam w to wątpić.
„… Pomimo niewielkiej posiadanej wiedzy na temat strukturalnej natury techniki spróbujmy jednak przybliżyć inne aspekty chakrowe, które usprawnią naukę. Na technikę składa się jedna pieczęć mianowicie Baran. Poprzez analogię istniejących technik możemy określić fragmentaryczną podstawę techniki. Tak więc na jakie techniki składa się ta pieczęć. Są to techniki przywołania, „Jigoku Kōka no Jutsu”, czy technika przeklętej pieczęci. Te trzy techniki Ninjutsu (gdyż tylko na nich się skupimy) łączy jedna rzecz mianowicie przywołanie/pojawienie się czegoś. W przypadku Kuchiyose, przywołujemy zwierzę bądź istotę z którą uprzednio podpisaliśmy pakt, w przypadku techniki Jigoku Koka przywołujemy obraz, który jest w stanie doprowadzić nawet do szaleństwa, zaś w ostatnim przypadku manifestujemy tj. przywołujemy ukrytą w pieczęci chakrę, dzięki której usprawniamy swoje zdolności bojowe. Jeśli dopiero wkraczasz w świat kontroli energii zwanej chakrą, wystarczy, że zapamiętasz, iż Utsusemi ma swój związek właśnie z przywołaniem. Za sprawą pieczęci Barana jesteśmy w stanie przywołać coś w rodzaju emitera chakry, która następnie przyjmie charakter dźwięku, gdyż sama w sobie czystym dźwiękiem nie jest. Emiter ten w kształcie toroidalnym, pierścieniowym, znajduje się w obrąbie konkretnej osoby i poprzez emisję chakry oraz odpowiednią manipulację produkuje chakrową falę, która parametrami zbliżona jest do dźwięku i przez ludzkie za dźwięk jest odbierana. Z tego również powodu każda osoba posiadająca umiejętności sensoryczne będzie w stanie wyczuć energię, która wraz z dźwiękiem będzie zbliżać się do niej. Problemem może okazać się jednak dla niej zorientowanie się czym dokładnie ów wyczuwana chakra jest i jedynie wyśmienici w swej klasie sensorzy będą mogli zrozumieć czym dokładniej jest ów energia. Przejdźmy teraz do sztuczek, które przyspieszą i ułatwią dalszą, praktyczną nau..”
Zwój znalazł się szybko po drugiej stornie pokoju dźwięcznie uderzając o drewnianą część ściany. Poczułem jak po twarzy spływa mi kilka kropel zimnego potu. Co to do cholery było? Myślałem, że zaraz pęknie mi łeb od tych spekulacji i braku rzeczowej wiedzy. Choć czuję, że raczej problemem był dość specyficzny język. Nie dotrwałem nawet do podstaw części praktycznych by wiedzieć, że nie skończy się to dla mnie najlepiej. Raz udało mi się stworzyć coś nowego na bazie Utsuemi więc i teraz powinienem sobie poradzić. Po tych okropnościach może to być jednak nieco utrudnione. Wstałem z tatami i udałem się w kierunku rozsuwanych drzwi, które otwierały się na ogród. Przez szczeliny zaczęły wpadać pojedyncze białe promienie, a chłodny wiatr przeszedł po skórze. Księżyc już od dłuższego czasu oświetlał tą część kontynentu. Westchnąłem. Chyba pora się zdrzemnąć.
Zbudziłem się przed południem. Słońce już od dawna oświetlało willę Yumichików. Poduszka z kaczym pierzem była cała obśliniona po długim sięgającym ponad 10h śnie. Przetarłem swoje sklejone ropą powieki. Przebrałem w świeże ubrania, te , które nosiłem dnia poprzedniego powędrowały w róg pokoju. Po krótkim śniadaniu i umyciu twarzy w bali z wodą mogłem rozpocząć swój leniwy trening techniki. Usadowiłem się w ogrodzie, pośród krzewów. Z zwoju wynikałoby, że Utsuemi jest swego pierścieniem. Tak więc jeśli zacznę ten pierścień zawężać, aż przyjmie kształt zbliżony do kuli otrzymam żądaną technikę. Tak więc weźmy się do roboty. Przeciągnąłem się, oparłem plecy o drzewo i złożyłem pieczęć barana. Zamknąłem powieki i zacząłem skupiać wewnętrzną energię. Rozpocząłem więc od techniki Utsuemi, którą skoncentrowałem w obrębie przestrzeni w powietrzu. Po uformowaniu techniki rozpocząłem próbę zawężania pierścienia, którego istnienia nawet nie byłem pewien. Spróbowałem więc coraz bardziej skupiać chakrę Utsuemi w jednym punkcie dopóki nie zacznie wydobywać się dźwięk o przeciwnym. Po kilku minutach tego wyczerpującego ćwiczenia westchnąłem głośno. Efekt mojej próby można określić jednym słowem – porażka. Możliwe, że całkiem źle do tego podchodzę. Spróbujmy więc inaczej… po krótkim odpoczynku. Jakiem pomyślał, takiem uczynił. Pogoda sprzyjała więc, nie widziałem ku temu żadnych przeciwskazań. Spotkanie z dziadem prawdopodobnie odpędzie się jak zwykle w godzinach wieczornych więc mam czas.
Krótka drzemka trwała jednak więcej niż uprzednio zakładałem. Biorąc pod uwagę jak bardzo zmienił się kształt cieni musiało upłynąć więc coś koło 2h. Choć wciąż zmęczony ponowiłem swój iście interesujący trening. Tym razem podszedłem do niego zgoła inaczej. Najpierw zacząłem od stworzenia kuli chakry w miejscu, które uznałem za punkt emisji dźwięku. Następnie do tej właśnie kuli przelałem chakrę techniki Utsuemi i o dziwno udało się. Z przestrzeni, w której skumulowałem dźwięk zaczął rozchodzić się dźwięk. Były to głównie szumy i trzaski lecz w porównaniu do poprzedniej próby tę można było uznać już za swego rodzaju sukces. Teraz wystarczyło doszlifować technikę. Kto by się spodziewał, że wystarczył odpowiedni pomysł na wykonanie techniki i tak pięknie wszystko się ułożyło. Skoro tak dobrze mi idzie należy mi się kolejna drze… i tym właśnie sposobem rąbnąłem się o trawę i z pustym wzrokiem spoglądałem na niebo. Chmury powolnie przemieszczały się po niebie, a ja mogłem zażyć słodkiego nektaru lenistwa. I tak to na zmianę, chwila przerwy, chwila treningu (gdzie trening okazywał się być w znacznej mniejszości). Musiałem zachować odpowiednią proporcję. Czas ostatecznego testu zbliżał się nieubłaganie. Udałem się więc do swego pokoju aby rozpocząć przygotowania, głównie obijanie się i oczekiwanie na przyjście bestii.
Zbliżała się ta godzina. Niedługo moja wolność ponownie zostanie mi odebrana. Podniosłem się z swego łoża. Z holu zaczęły dochodzić do mnie szybki, zdecydowany dźwięk czyichś kroków. Wiedziałem nawet czyich. Gdy odrzwia się rozwarły usłyszałem standardowy wrzask starca imieniem Souren.
-YAMIIII! O TY….
W tym momencie wybiegałem już przez drzwi, które otwierały się na ogród i rozpocząłem ucieczkę w kierunku polany treningowej. Kilkanaście metrów za mną biegł wściekły byk, który wykrzykiwał bluzgi w moją stronę. Ciągle myśli, że da się mnie jeszcze „naprostować”. Szkoda, że lubię siebie takim jakim jestem. Podczas tej ucieczki uskoczyłem w niewielką ścieżkę, gdzie schowałem się za jednym z krzewów. Sprawdzałem wcześniej czy będzie mnie w stanie widać, w końcu cały plan zakładał właśnie na próbie zmylenia pierdziela. Złożyłem pieczęć i wstrzymałem oddech. Biorąc pod uwagę percepcję dziadka musiałem uspokoić cały swój organizm. Gdy ten nabiegł skoncentrowałem swoją chakrę w formie kuli za krzakiem, który znajdował się dalej. Przesłałem do niej chakrę Utsuemi i nadałem jej charakter dźwięku, przypominającego łamaną gałązkę.
- A WIĘC TAM JESTEŚ ŁAPSERDAKU!
Krzyk, a zaraz za nim oddalające się kroki. Udało się, przechytrzyłem go, teraz wystarczyło przejść przez mur i będę wolny. Dla pewności spojrzałem w miejsce, w które udał się dziadek. Nie było już po nim śladu. Westchnąłem z ulgą i podniosłem się z ziemi. Uniosłem głowę i wtedy mnie przytkało. Jak? JAK? Pierdziel stał z szyderczym uśmiechem i spoglądał na mnie z góry.
- Myślałeś, że dam się nabrać na taką dziecinną sztuczkę? O tyle dobrze, że chociaż zacząłeś próbować. Nie mniej jednak…
Twarda pięść opadła na moją głowę. Dziadek złapał półprzytomnego mnie za kołnierz i zaczął wlec po trawie w stronę domu. Uniosłem jedynie głowę aby spojrzeć w stronę błękitnego nieba. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.

„Tak jak zawsze, niezależnie od starań. Moja wolność jest mi odbierana”

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1496
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość