Opuszczony Budynek

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 11 mar 2019, o 11:18

Jak zawsze gdy dochodziło do walki na śmierć i życie, czas zdawał się płatać figle na przemian zwalniając i przyspieszając. Dla małego kaleki czas lekko spowolnił swój bieg, kiedy usłyszał dźwięk rozbitego szkła i wrzucił do opustoszałego domu granat dymny trzymany w dłoni. Teraz jego umysł starał się pracować na najwyższych obrotach aby nie polec w ciągu paru sekund w walce z nieznajomą, która jak się szybko okazało była całkiem wytrzymała i porządnie wyszkolona. Jej postawa obronna była godna podziwu i to właśnie z jej powodu cios chłopca nie dotarł dokładnie tam gdzie było to zaplanowane. Mimo to dłoń trafiła kobietę, zaś sam Jun szybko odskoczył w tył widząc swoimi oczyma nadchodzący z jej strony, wymierzony raczej na oślep cios kunaiem. Chłopak wiedział, że nie może dać jej ani chwili namysłu i musi utrzymywać tempo walki tak, aby to dla niego było jak najbardziej korzystne. Mimo tego planu zatrzymał się jednak na moment, widząc jak trafiona przeciwniczka krzyczy i wysuwa ze swojego ciała coś przypominającego kości o ostrych brzegach i spiczastych końcach. Było to pierwsze spotkanie kaleki z czymś takim jednak od razu wiedział, że teraz atakowanie w zwarciu będzie znacznie trudniejsze. Nadal jednak w pomieszczeniu pozostawała cała masa gęstego dymu, który Jun zamierzał wykorzystywać na swoją korzyść jak najdłużej. Nie zwlekając ani sekundy dłużej, sięgnął do torby na biodrze i wyciągnął z niej jednym ruchem trzy kunai z czarnej stali*, które natychmiast cisnął w jej stronę celując w tors oraz głowę. Wykonując rzut prawą ręką, lewą już wygiął lekko w tył i zaczął koncentrować chakrę oraz skupiać wzrok na punktach witalnych kobiety. Wiedział, że kobieta albo przyjmie nadlatujące bronie co spowolni jej ruchy, albo chociaż na moment zatrzyma się by się przed nimi obronić - to właśnie była szansa na wyprowadzenie kolejnego ataku. Tym razem miała to być silna fala powietrza, którą Jun miał zamiar pchnąć kobietę na ścianę i zadać jak największe obrażenia zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne. Był też ciekaw czy wystające z jej ciała kolce wbiją się przez podmuch w drewniane ściany i nieco ją spowolnią czy może pozbędzie się ich ułatwiając tym samym przejście do ponownego starcia w zwarciu.
Wypuszczając z dłoni falę chakry kaleka miał już jednak w głowie ułożoną dalszą część planu. Korzystając z chakry w stopach chciał odbić się od podłoża ze zwiększoną prędkością, jednocześnie wyciągając z kimona wcześniej schowaną tam, drugą notkę wybuchową. Kierunek jaki obrał to miejsce przy oknie, niecały metr od Orian. Chłopak nie tylko chciał zablokować jej drogę ucieczki, zmusić do zmiany kierunku ale przede wszystkim rzucić w jej stronę notkę, by ta przykleiła się niepostrzeżenie do jej ciała**. Białe oczy bezustannie obserwowały każdy ruch kobiety oraz chakrę której zawirowania mogły ostrzec go przed nadchodzącymi atakami.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1417
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Kakita Asagi » 12 mar 2019, o 09:35


Misja C dla Jun'ichi
Postęp: 40/ ?
"Szukając szczęścia cz 1."
Theme


Walka trwała, a żadne z walczących nie zamierzało marnować cennych sekund. Kobieta nie zamierzała się zatrzymywać nawet na sekundę, znała rozkład pomieszczenia i domyślała się, że jej przeciwnik doskonale radzi sobie w zaistniałej sytuacji - skąd to wiedziała? Otóż, nie potrzeba być geniuszem by domyśleć się, kto mógłby przyjść szukać zdradzieckiego Hyuugi i zaatakować tak nagle i otwarcie. To musiał być oddział pościgowy wysłany z Kyuzo, miała więc przed sobą niebezpiecznego przeciwnika, więc znając rozkład pomieszczenia, wiedziała, gdzie mniej więcej się skierować, by wyjść z tego ambarasu...
Jun'ichi natomiast nie zamierzał marnować okazji, dobył szybko swoich niezwykłych kunai i cisnął je w przeciwniczkę - niby daleko nie miał, ale ekspertem od rzucania bronią to on nie był. Jeden jego kunai (ten lecący w głowę) zwyczajnie minął się z celem wbijając się w drewno, drugi lecący w tors odbił się od jednego z kolców, które stworzyła kobieta, natomiast trzeci... trzeci natomiast znalazł drogę do jej ciała i wbił się w lewy bok poniżej nerki, z którego popłynęła czarna krew. Kobieta syknęła z bólu, ale doczłapała do okna, powstrzymując się przed odruchem wyjęcia broni z ciała.
Nie był to jednak koniec - Jun'ichi skupił bowiem swoją energię w dłoni, po czym "przycelował" i uderzył już poważniejszą techniką klanowego juuken'u - jego kolczasta przeciwniczka wyleciała wraz z oknem, dodatkowo raniąc ciało o szkoło. Przeleciała przy tym 5 metrów, bowiem zastosowana technika należała do silniejszych. Poobijana, z ostrzem w boku, przynajmniej była na zewnątrz, co dawało jej jakieś szanse, prawda? Nie do końca, dysząc ciężko, osłaniając ranny bok ręką spojrzała w stronę dziury, z której Jun'ichi wypadł niczym pocisk. Był od niej szybszy, może gdyby była w pełni sił potrafiłaby mu się przeciwstawić, ba, nawet sporo zagrozić, ale w obecnej, dość nieciekawej sytuacji pozostało jej jedynie silić się na unik. On pędził w jej stronę liniowo, a więc musiała wybić się w bok. To, co ratowało jej skórę to plan młodzika, który nie dążył do starcia bezpośredniego, lecz chciał się do niej zbliżyć na rzut wybuchowej notki. Niezwykle sprytne, ale siląc się na resztki bohaterstwa, kobieta uskoczyła, akurat na tyle, by kartką papieru nie dało się skutecznie rzucić - wojownicy rozminęli się w odległości około 2 metrów, czy to dość, by przeprowadzić skuteczną kontrofensywę - generalnie, tak, ale nie w jej obecnym stanie. Przetoczyła się jeszcze kolejne 1,5 metra, po czym w dystansie około 4 metrów podniosłą się z wyrazem bólu na twarzy. Nie stała prosto, była przygarbiona, a z jej boku w ktorym głęboko utknęła ostrze płynęła krew.
- Możemy się dogadać. Ja tylko wykonuje to, co za co mi zapłacili. - rzuciła Oiran, stojąc na ugiętych nogach, zasłaniając ranny bok lewą ręką, a prawą uzbrojoną w kolce trzymając lichą gardę, ale dozbrojoną w dodatkowe kościane kolce. Jej pozostałe kolce również nie zostały cofnięte, ale nie wyglądała na taką, która chce atakować. Sam Jun'ichi, chociaż nie odniósł w tym starciu żadnych obrażeń, poczuł przypływ zmęczenia, wynikający z wykorzystania sporej ilości chakry. Jasne, że mógł teraz przeprowadzić dalszy atak, ale czy na pewno było to konieczne? Kobieta chociaż ranna, niewątpliwie będzie się bronić do końca - ranne i przyparte do muru zwierze zawsze jest najgroźniejsze. Teraz widziała już swojego przeciwnika, więc i wszelki element zaskoczenia przestał mieć znaczenie. Jakby tego było mało, w oddali rozległa się potężna seria wybuchów, a chwilę po pojawiła się łuna, zdradzająca płomienie - chyba bliźniacy byli w gorszym położeniu niż nasz bohatera, czyżby ich przeciwnicy okazali się potężniejsi, niż się początkowo wydawało? Tego Jun'ichi nie wiedział, musiał podjąć decyzję tu i teraz...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1507
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 12 mar 2019, o 10:48

Każda kolejna misja jakiej podejmował się młody Hyuga, uświadamiała go jak długa i ciężka droga jeszcze przed nim. Widząc jak raptem jeden z trzech kunai dociera do celu, chłopak przygryzł nerwowo wargę jednak nie przerywał swojego planu i ruszył w pogoń za ranną kobietą. Kiedy po jeszcze krótkiej motaninie na zewnątrz wreszcie stanęli naprzeciw siebie, Jun zrozumiał że póki co to on rozdaje karty i musi rozegrać to najlepiej jak tylko się da. Widział że Oiran jest ranna od jego ostrza, ale również samo szkło jak i jego technika klanowa wyrządziły jej niemałe szkody. Widział w jej oczach niepewność, a to znowu dodawało mu nieco pewności siebie.
Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, osobiście śledzę Cię od wizyty w Szkarłatnej Spelunie. Jeśli chcesz wyjść z tego żywa musisz powiedzieć mi coś czego nie wiem. Kim oni są i dlaczego chcą akurat sekretów klanu Hyuga? Chcę też wiedzieć kim Ty jesteś i czym są te dziwne kolce. Radzę nie przeciągać zbędnie odpowiedzi, cenię swój czas ponad Twoje życie, pamiętaj o tym. - w chwilach takich jak te, Jun'ichi starał się być groźny i mówić rzeczy, których normalnie nie powiedziałby komuś prosto w oczy. Teraz jednak nie tylko było to potrzebne ale przychodziło mu również z zadziwiającą łatwością bo oto stał naprzeciw kogoś, kto zagrażał jego życiowemu celowi - chciał zaszkodzić rodzinie Hyuga. W środku chłopiec czuł, że chce walczyć dalej, pokazać tej kobiecie że zadarła z nieodpowiednią rodziną ale jaśniejsza strona jego osobowości utrzymywała emocje na wodzy i pozwalała jeszcze trzeźwo myśleć. Walka nie przyniosłaby już żadnych korzyści, mogłaby tylko zagrozić misji, która zdawała się zmierzać w dobrym kierunku czyli uratowaniu członka rodziny oraz ochronie sekretów Byakugana.
Nagle w oddali rozległ się potężny huk co zapewne było efektem walki towarzyszy kaleki.
GADAJ! - krzyknął w stronę kobiety, ciągle mierząc ją na wskroś swoimi białymi oczami. Chłopak mimo że zdawał się być opanowany, w środku sam odbywał wewnętrzną walkę z samym sobą. Chciał zrobić teraz tak wiele rzeczy; walczyć z kobietą, dać jej odejść, iść do uratowanego Hyugi, pobiec do walczących braci i wspomóc ich w walce. Ciągle jednak utrzymywał trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość, a ta wręcz wymagała, aby wyciągnął z kobiety wszystkie informacje i dopiero wtedy przeszedł do dalszych czynności. O ile będzie to jeszcze w ogóle uzasadnione, a bracia nie zginą lada moment w serii potężnych wybuchów. Dopiero teraz Jun zaczął zastanawiać się czy były one wywołane jakąś nieznaną mu technikę czy też bracia Hyuga przegrali pojedynek i wysadzili swoje ciała dla dobra rodziny. Ta myśl zaczynała go niepokoić.

Chakra: 41% - 4% = 37%
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1417
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Kakita Asagi » 14 mar 2019, o 08:55


Misja C dla Jun'ichi
Postęp: 42/ ?
"Szukając szczęścia cz 1."


Czas znów zaczął płynąć swoim normalnym tempem, łuna w oddali robiła się powoli coraz większa, a Oiran i Jun'ichi pozostawali naprzeciwko siebie, gotowi na wszystko. Kobieta była ranna, to prawda - ostrze w jej boku toczyło czarną krew, co mocno niepokoiło kobietę, przywoływało bowiem na myśl jakąś truciznę. Nie mogła jednak wyjąć klingi z ciała, w obawie przed wykrwawieniem, jednakże każda kolejna cenna sekunda, dodawała jej pewnej pewności...
Pytania Jun'ichi'ego były bardzo zasadne, a ultimatum jasne - jak każdy shinobi chciał znać tak motywy swojego wroga, jak i zdobyć dodatkowe, przydatne w przyszłości informacje. Zdecydowanie było to postępowanie słuszne, ale Oiran nie od razu udzieliła odpowiedzi "poczekała" jeszcze aż wybrzmi w okolicy jego ostatnie żądanie, po czym układając sobie w głowie odpowiedź i ważąc wszystkie za i przeciw (na podstawie tego, czego się od niego dowiedziała), zaczęła.
- Tamta grupa to renegaci. Nie znam szczegółów ich pochodzenia, ani imion - to taka zawodowa poprawność, oni nie pytali mnie, ja nie pytałam ich, z resztą, nie zwrócili się do mnie bezpośrednio. - przerwała na oddech, dłonią badając jak głęboko jest ostrze i licząc dystans do Jun'ichi'ego. Nie zamierzała robić niczego głupiego, a nawet jeśli tak, to na pewno nie zdradzała się z tym. Jej chakra stale była gotowa do walki i Jun'ichi to widział, ale trudno się jej dziwić. Nie mogła mu ufać, musiała brać pod uwagę, że gdy już powie wszystko, przestanie być zwyczajnie potrzebna.
- Jeśli chodzi o "sekrety Hyuuga", nie poczytywałam bym sobie tego za coś szczególnie osobistego. Ot trafiła się im okazja, wasze oczy są legendarne, więc na pewno nie jeden sporo by za nie zapłacić, a jako, że tamten... napatoczył się sam, sprawa potoczyła się tak, a nie inaczej. Moją rolą było jedynie doprowadzić go do stanu, w którym nie będzie się opierał i zabrać mu oczy, to nie było trudne, jak widzisz. To nie człowiek godny twojego uznania. - kontynuowała Oiran, w zasadzie nie mówiąc wiele nowego względem tego, co Jun'ichi wiedział. Przynajmniej miał potwierdzenie wersji, z jaką wyruszył z domu.
- Jeśli natomiast o mnie chodzi, podobnie jak ty jestem shinobi. Przyjmuję różne zadania, w których urok bywa równie przydatny co nóż. Jeśli chodzi o te "ostrza" to taka się urodziłam, ot mój urok. - zakończyła siląc się na łamany uśmiech i chowając "ostrza" w ciele. Chociaż stała ranna i do połowy naga przed wrogiem, utrzymywała fason i zawodową perfekcję - nie kłamiąc nie zdradziła niczego, za co sama musiałaby położyć głowę. Pytanie, czy należy próbować z niej wyciągnąć więcej? Teraz wydawała się już nieszkodliwa, ukryła broń więc chyba nie chciała walczyć...
W oddali natomiast rozległ się huk kolejnych trzech wybuchów - była to dla naszego bohatera informacja, że jego towarzysze najpewniej żyją i walka trwa, pytanie tylko, z jakim skutkiem? To była również informacja dla Oiran, ci, którzy zlecili jej to zadanie wciąż żyli i toczyli walkę - może należało się zastanowić, co będzie, gdy tu przybędą? Może jeszcze sprawa nie jest aż tak przegrana z jej strony?
- Czy jestem już wolna? Podejrzewam, że moi zleceniodawcy nie będą zadowoleni z moich usług, z resztą, jeśli cię znajdą, to nie wróże ci pomyślności.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1507
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 20 mar 2019, o 17:26

Przypominając sobie spotkanie kobiety z blondynem w Szkarłatnej Spelunie, chłopak był skłonny uwierzyć, że została ona przez nich zwyczajnie wynajęta do brudnej roboty. Wciąż jednak wiedział, że zaufanie jej byłoby głupie i mogłoby zakończyć się utratą oczu lub nawet życia. Wybuchy dochodzące z okolic gdzie mieli walczyć towarzysze Jun'ichiego nie napawały optymizmem i wprowadzały tylko coraz bardziej nerwową atmosferę.
Przeceniasz swoich zleceniodawców. Ich los został przesądzony w chwili, gdy pościg wyruszył z osady. Ty możesz odejść, byle szybko i jak najdalej od tego miejsca i jak najdalej od pola walki. - powiedział stanowczo Jun'ichi, ciągle lustrując kobietę swoim Byakuganem. Szczególnie bacznie obserwował te dziwne ostrza, które niczym kości zaczęły wsiąkać w ciało, a w nich krążyła jej chakra. Było to coś z pewnością godnego zapamiętania.
Będę Cię obserwował jeszcze przez jakiś czas. I lepiej zajmij się tą raną, za mniej niż godzinę zapewne nie będzie już nawet sensu szukać medyka. - dodał po chwili kaleka, próbując w ten sposób skłonić kobietę do faktycznego odwrotu i zakończenia swojego udziału w całej tej akcji.

O ile kobieta faktycznie odeszła, opiekun Dojo skierował pospiesznie swoje kroki w stronę opuszczonego domu, skąd chciał zabrać nieprzytomnego klanowicza, wynieść na zewnątrz i schować się z nim w najbliższym, dostępnym do tego miejscu czyli zapewne gdzieś na skraju lasu. Tam dla bezpieczeństwa, nieprzytomny Hyuga miał zostać solidnie związany stalową żyłką za ręce oraz nogi, a następnie przywiązany do drzewa. Chłopak nie chciał jeszcze odchodzić od niego, lecz sprawdzić swoim Byakuganem jak wygląda sytuacja u dwójki jego towarzyszy, oraz upewnić się że niebezpieczna kobieta oddaliła się z tego miejsca na tyle daleko, by w razie potrzeby móc pozostawić tutaj mężczyznę samego i wspomóc kompanów. Oczywiście przed ruszeniem w dalszy bój, chłopak sprawdza też czy wokół nich nie czai się nikt inny.

Chakra: 37% - 4% = 33%
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1417
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Kakita Asagi » 22 mar 2019, o 08:42


Misja C dla Jun'ichi
Postęp: 44/ ?
"Szukając szczęścia cz 1."


W tej partii, oboje mieli swoje mocne i słabe strony. Chociaż wydawało się, że to jednak Jun'chi rozdaje karty, to rzeczywistość nieco mnie, ale jednak, spoglądała przychylnie i na Oiran. Na uwagi młodego wojownika odnośnie tamtych shinobi kobieta nic nie powiedziała, czy nie chciała go drażnić, a może zwyczajnie nie widziała sensu w zabieraniu głosu? Cóż, na kolejne słowa Hyuugi ukłoniła się nieznacznie i rzekła.
- Będę pamiętała. Powodzenia, młody Hyuugo. - po czy powoli i w czujności wycofała się w stronę zadrzewień i dopiero tam odwróciła się plecami do przeciwnika, by przyspieszyć kroku i zniknąć między drzewami. Oczywiście, oczy Jun'ichi'ego mogły ją stale śledzić i nawet przez chwilę to robił. Co zobaczył? Kobieta oddaliła się o kilkaset metrów, uparcie brnąć przed siebie, po czym złożywszy kilka pieczęci dmuchnęła ogniem i rozpaliła ognisko. Następnie, wyjęła jeden ze swoich kunai i włożyła go w płomienie, a z rękawa swojego kimona wycięła kawałek i zrobiła z niego niewielkie zawiniątko. Co planowała? Po tym, gdy kunai się już rozgrzał, włożyła zawiniątko do usta, następnie jedną ręką chwyciła rozgrzaną broń (ogrzewała tylko ostrze), a drugą chwyciła za broń, która tkwiła w jej boku. Przez chwilę zbierała się w sobie, by następnie szybko wyjąć ostrze i przyłożyć do boku rozżarzony metal...

Reszta nie była już ciekawa i pozostawimy ją do domysłów młodego Hyuugi, który powróciwszy do domku musiał się zająć sytuacją zastaną. Otumaniony, a raczej odurzony krewniak, nie stawiał oporów, ale wynoszenie go nie było ani łatwe, ani tym bardziej przyjemne. Cenne sekundy przelatywały mu przez palce, kiedy wyciągał sprawce całego zamieszania - niesienie luźnego ciała jest niezwykle wyczerpujące i niewygodne. Dalej pozostawało przywiązać go do drzewa i spojrzeć co się dzieje kilka kilometrów dalej. Było ciemno, co utrudniało dokładne rozeznanie się w sytuacji, słońce już tylko kawałkiem wychylało się ponad horyzont, a jego promienie nie oświetlały okolicy w stopniu pozwalającym dokładną analizę - jednakże źródła chakry były wyraźne. Dwóch mężczyzn, jeden opierający się o drugiego stali na skraju polany, to byli bracia Hyuuga. Ich przeciwnicy natomiast, w sile trzech ludzi wsiadali właśnie ja jakiegoś... ptaka? Chakra krążyła w tworze, jeden z wrogów był wyraźnie ranny i obie strony się wycofywały. W ramach odwrotu, jeden z nich rzucił w stronę Hyuuga pełne chakry pociski, które wyszły z jego dłoni, po czym okolicę znów zalała fala oślepiającego światła i huk. Gdy się wszystko uspokoiło, na polu walki pozostał już tylko jeden Hyuuga, w drugim ciele nie płynęła chakra, a wrogowie odlatywali szybko - kierunek nie wiele naszemu bohaterowi powie, poza tym, że chyba na południe, ale za niedługo wyjdą poza jego zasięg i niczego już nie zobaczy. Walka wydawała się skończona. Brat, który przetrwał walkę przez chwilę się wahał, siadł przy ciele bliźniaka. Zacisnął pięść, po czym... wyrwał ciału nieszczęśnika oczy, które następnie zgniótł w dłoni. Następnie, przyłożył notkę do ciała krewniaka i wycofawszy się o kilkanaście metrów odpalił ją. Ostatni błysk, ostatni huk i po ciele wojownika nie zostało nic, co mogłoby zostać wykorzystane. Drapieżne zwierzęta oczyszczą resztę, a on udał się w stronę Jun'ichi'ego...

- Widzę, że Ci się udało. - rzekł Ruki, kiedy zbliżył się do związanego Hyuugi i Jun'ichi'ego. Na dłoniach wojownika znajdowała się krew jego brata, sam był blady jak ściana i wielu miejscach poparzony i ranny płytkimi ranami, jednakże ciemność ukrywała te fakty. Dowódca grupy podszedł do renegata, chwycił jego twarz i spojrzał krytycznie, po czym... uderzył go tak mocno, że o mało co nie urwał mu głowy. Chociaż nie skomentował tego żadnym słowem, to jednak widać było, że targają nim silne emocje - przez tego zdrajce stracił brata i o mało życie. Co ciekawe, ten cios jakby otrzeźwił uciekiniera, ale tylko chwilę, bowiem najgorsze miało dopiero nadejść. Ruki cofnął się od niego na dwa kroki i przybrał doskonale znaną Jun'ichi'emu pozycję do Juuken. Strażnik dojo nie miał szans na powstrzymanie swojego dowódcy, ubytek chakry i różnica ich poziomów robiła swoje, wiec mógł jedynie obserwować, jak na renegata spada grad ciosów, które uniemożliwiły mu korzystanie z chakry, ale nie zabiły. W ostatnich ruchach, Ruki "uwolnił" go z więzów, pociągnął do góry i założył wybuchową notkę plecy. Dalej pozostało jedynie związać mu ręce i zakneblować - po użytej technice i środkach odurzających nie było to trudne. Wydawało się, że renegat nie do końca wie, co się z nim w ogóle dzieje...
- Wracamy do domu. Dość na dzisiaj. - zadecydował, po czym niespiesznie zaczął prowadzić sprawce zamieszania w stronę Kyuuzo, czekała ich dłuższa droga, ale dojdą do domu. - Dobra robota. - rzucił na zakończenie w stronę Jun'ichi'ego...

Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1507
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 23 mar 2019, o 00:39

Chłopiec do samego końca nie był pewien czy Oiran posłucha jego słów i faktycznie wycofa się, pozostawiając ich w spokoju. Największą nadzieję pokładał w swoim małym kłamstwie odnośnie rany, którą jej zadał. Dopiero gdy kobieta zniknęła za drzewami i oddaliła się na kilkadziesiąt metrów bez oglądania przez ramię, Jun odetchnął z ulgą i skierował spojrzenie w stronę walczących bliźniaków. Walka w jaką się wdali była na zupełnie innym poziomie i tylko dzięki szczęściu to nie jemu przypadło zajęcie się tą trójką. Gdyby tak było, zapewne to jego i tak paskudne już ciało leżałoby martwe na ziemi. Jedynym pozytywnym aspektem takiego wyjścia byłoby samopoczucie bliźniaków, którzy z pewnością pozbawiliby jego truchło Byakugana bez mrugnięcia okiem i bez chwili zawahania, zaś ciało wysadziliby nawet nie odwracając się w jego stronę. Ta świadomość bycia gorszym była przytłaczająca, zwłaszcza w takich chwilach, kiedy to myśli chłopca krążyły wokół jednego - to powinienem być ja, taki przecież los jest mi pisany. Dlaczego więc wciąż unikał śmierci? Czemu los wciąż obchodził się z nim na tyle łagodnie, by pozostał przy życiu? Może jego niewiele warte życie miało przyczynić się do ochrony kogoś jeszcze ważniejszego, w odległej przyszłości?

Kiedy Ruki podszedł do chłopca, ten jedynie skinął głową i udawał, że wcale nie widzi bladej cery oraz przyspieszonego bicia serca swojego dowódcy. Nie pytał o jego brata, wszystko było przecież jasne, a zadawanie zbędnych pytań nie przyczyniłoby się zupełnie do niczego, a mogłoby jedynie pogorszyć pozycję Jun'ichiego w oczach mężczyzny.
Kiedy Ruki podszedł do związanego renegata, kaleka wiedział że będzie on musiał przyjąć na siebie gniew oraz cały żal jaki właśnie przepełniał dowódcę. Było to oczywiste i zrozumiałe nawet dla kogoś tak nieobytego jak opiekun Dojo. Nie wydusił z siebie nawet słowa ale obserwował uważnie twarz bitego, jak gdyby chciał dostrzec w niej chociaż skruchę. Wiedział, że wtedy ta misja nie byłaby całkowitą porażką, bo mimo śmierci jednego z Hyuga, udałoby się nawrócić innego. Chłopak czuł jednak, że poza stratą bliźniaka, stracili również tego idiotę, który zapewne zawsze już będzie żywił urazę do swojej rodziny, nawet jeśli jego słowa będą brzmiały inaczej. Jun znał to z własnego doświadczenia, chociaż jego żal wobec rodziny był nieco inny i nadal gotów był dla niej poświęcić swoje życie, zamiast narażać życie innych.
Później Jun obserwował jeszcze rozsądne zagranie mające na celu całkowite obezwładnienie renegata - seria ciosów blokujących chakrę była prawdopodobnie najlepszym i najpewniejszym sposobem.
Po wszystkim Jun podszedł do uciekiniera od drugiej strony i pochwycił go pod ramię, aby chociaż trochę wspomóc dowódcę w tej długiej drodze.
Pochwałę ze strony dowódcy, kaleka skomentował tylko skinieniem głowy i delikatnym pomrukiem.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1417
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Kakita Asagi » 25 mar 2019, o 08:42


Misja C dla Jun'ichi
Postęp: 46/ 46
"Szukając szczęścia cz 1."


Jun'ichi słusznie nie ingerował w zachowanie swojego aktualnego dowódcy - z nich dwóch Ruki miał nie tylko przewagę siły, ale i najlepszy powód, by tego zdrajce zabić na miejscu. W zasadzie, chyba jedynym, co go od tego powstrzymywało to rozkaz sprowadzenia renegata żywcem (oraz to, że najpewniej chciałby, by tamten był świadomy umierania, a nie odszedł w błogiej nieświadomości)...
Na wsparcie ze strony opiekuna Dojo, dowódca nie zareagował bardziej, niż było to konieczne - nie należy za nadto dziękować ludziom za to, że robią to, co do nich należy. Poza tym, starszy z Hyuugów był w zdecydowanie gorszym nastroju, śmierć brata, honorowa i na służbie powoli do niego dochodziła, do tej pory zawsze walczyli razem, ramię w ramie - wchodzili w najgorsze tarapaty i zawsze, jakoś udawało im się z tego wyjść. Czy Ruki winił za to Jun'ichi'ego? Raczej nie, a nawet jeśli, to nie dawał tego po sobie poznać. Sprawcą tego całego zamieszania był renegat, a każdy shinobi stając do walki wie, w co się tak naprawdę pakuje. Ryzyko jest zawsze o krok, tylko my mamy nadzieję, że jakoś to będzie...

Epilog
Droga powrotna do Kyuuzo upłynęła im sprawnie. Po drodze wynajęli konie, za pomocą których szybko pomknęli w stronę rodzinej prowincji. Ruki nie oszczędzał ani ich, ani wierzchowców, a stenem renegata nie przejmował się w ogóle. Po drodze dwa razy na posterunkach pocztowych zmieniali rumaki, by jak najszybciej dotrzeć do celu. Czy dowódca chciał możliwe szybko oddać kanalie w ręce rady starszych, a może jedynie mknąc przed siebie i pozwolić, by wiatr we włosach wywiał zmartwienia? Tego Jun'ichi się nie dowiedział, bowiem wszelkie emocje i myśli starszy Hyuuga zostawił dla siebie, a zakneblowany i spacyfikowany renegat za wiele nie mówił.
Powrót do domu nie był powrotem w chwale. Zatrzymali się na moment przy dojo, gdzie Ruki pozostawił Jun'ichi''ego. Raz jeszcze podziękował mu za współpracę i rzekł, że jego odwaga i użyteczność nie zostaną zapomniane. Samemu natomiast z miejsca zabrał zdrajce na sąd wojskowy. Najpewniej Jun'ichi nigdy więcej o nim nie usłyszy, no chyba, że w przypadku jakiejś pokazowej egzekucji ze ścinaniem głowy - dla przykładu i ku przestrodze...
Jak się niedługo okazało, dokładnie taka kara spadła na renegata. Wszystkich członków klanu uprawnionych do wykonywania misji ninja zebrano i na specjalnie przygotowanej przy dojo przestrzeni pierw opisano zbrodnie zdrajcy, a następnie podano wyrok i go wykonano. Nie dane mu było starym, praktykowanym jeszcze na Yinzin, zwyczajem zmazać swojej zbrodni, z resztą, sam nie chciał otwierać sobie brzucha. Zakneblowany, trzymany przez wojowników został pozbawiony głowy jednym uderzeniem miecza, który dzierżył nie kto inny, a Ruki. Krew za krew. Przekaz był jasny - sekrety klanu zawsze będą chronione za wszelką cenę, a niesubordynacja i zdrada nigdy nie zostanie wybaczona.

THE END

Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1507
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Yuu » 15 sty 2020, o 03:45

Entuzjazm kupca był wielki jednak nie zaraźliwy, pomimo to Yuu uśmiechnął się pobłażliwie słysząc zapewnienia. *Zobaczymy czy będzie gotów dotrzymać słowa w odpowiednim czasie* Pomyślał sobie jedynie a następnie czekał po prostu do końca interakcji aż kupiec pokaże mu gdzie ma się udać w celu dokonania zadania.
- Szerokiej drogi – Rzucił kiedy tamten skończył swoją wypowiedź i szykował się do odejście. Później nie zostało już nic więcej jak tylko zastosować się do instrukcji.
***
Na miejscu chłopak zastał scenę bardziej jak z horroru niż z potencjalnego wysoko dochodowego zakładu kupieckiego którym by miało być w przyszłości, ale odpowiedni remont mógł tu zapewne zdziałać cuda. No cóż. Po wejściu i rozeznaniu sprawa miała się jasno, problemem musiało być tu jakieś zwierzę i choć Yuu nie sądził by było ono jakoś niezwykle groźne to jednak wszechobecny półmrok mógł napsuć trochę krwi i pomóc w ewentualnej walce danemu zwierzęciu które zapewne w znacznie mniejszy sposób musiało polegać na zmyśle wzroku niż człowiek. Póki co zwierzęcia nie było widać więc zapewne było na zewnątrz lub co bardziej prawdopodobne w któryś z pomieszczeń. Yuu odrzucił te zamknięte na 4 spusty jako że nie miał wielkiej siły czy też umiejętności otwierania zamków toteż pozbycie się tej przeszkody mogło być problematyczne. Na szczęście pozostałe drzwi były nietknięte więc młodzieniec skupił się chwilę a po chwili obok niego zaczęły formować się dwie jego idealne kopie. Teraz już z dwójką kompanów mógł sprawniej i bezpieczniej przeszukać ten „burdel”. Sam Yuu zajął się upewnieniem że otwarte drzwi wejściowe pozostaną otwarte więc uchylił je najszerzej jak się dało, a następnie przystąpił do prób zdjęcia zasłon z okien aby wpuścić do środka więcej światła które było tu tak istotne. Kiedy te sprawy zostały załatwione ulokował się w jednym z rogów pokoju bliżej wyjścia i zwyczajnie obserwował kiedy jego klony ruszyły spenetrować dwa pozostało pomieszczenia. Każde z nich miało przydzieloną jedną kopie, a Yuu robił tu za centrum dowodzenia i reagowania. Oba klony były niezwykle czujne i gotowe do reakcji na każdy impuls zwiastujący przeciwnika.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yuu
Gracz nieobecny
 
Posty: 146
Dołączył(a): 23 cze 2019, o 19:06
Wiek postaci: 16
Ranga: Szpon
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7405&p=119373#p119373

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Shikatsu » 17 sty 2020, o 21:16

Misja rangi D
Yuu
7/15


Obrazek

Yuu do problemu zamieszkanego przez potwora przybytku podszedł zdroworozsądkowo. Po pierwsze należało zadbać o oświetlenie nawiedzanego przez nieokreślone monstrum domostwa. Ciężkie drzwi dość krzywo wisiały na zardzewiałych zawiasach, nie było więc problemu z tym, by pozostały szeroko otwarte - drewno zaryło w udeptaną ziemię, wpuszczając do środka promienie słoneczne i przy okazji zapewniając śmiałkowi łatwą drogę odwrotu. Po odsłonięciu okien pomieszczenie nie wydawało się już w połowie tak straszne, jak wcześniej - teraz po prostu był to typowy, choć niezbyt czysty i dość zapuszczony pokoik w opuszczonej ruderze, prawdopodobnie wykorzystywany czasem przez bezdomnych tułaczy jako tymczasowy nocleg. Uważny mafioso mógł dojrzeć jeszcze jeden szczegół - wszechobecną czarną sierść, która przylgnęła do brudnych szmat okrywających meble. Potwór najwyraźniej był dość kosmaty.
Pierwszy z klonów zajął się śledztwem w pierwszym z pomieszczeń – tym, do którego prowadziły podrapane drzwi. Pierwszym, co ujrzała idealna kopia młodzieńca, było dość proste łóżko, stojące na samym środku pomieszczenia - najwyraźniej będącego kiedyś czyjąś sypialnią. Jeśli Yuu-bis zdecydował się zajrzeć pod łóżko, to nie znalazł nic odkrywczego - jedynie połamane deski. Ciekawsze było to, co leżało na łóżku: wymięte i częściowo rozdarte prześcieradło, na którym widoczne były kolejne drobne czerwone plamki - krew. Tkanina częściowo była zwleczona na ziemię, a obok niej na drewnianych deskach leżał gruby koc. Do całości, tak jak wcześniej, przylgnęła czarna sierść. W powietrzu unosił się kurz i ostry zapach zwierzęcego moczu. Bestia natomiast nie zdecydowała się objawić.
W tym samym czasie drugi z klonów schodził w dół drewnianych schodów. Każdemu pojedynczemu krokowi towarzyszyło głośne skrzypienie starych i zniszczonych stopni - w jednym miejscu brakowało nawet jednej z desek, co tworzyło niebezpieczną dla kogoś nieostrożnego wyrwę. Klonowi na szczęście udało się wyminąć taką pułapkę i bezpiecznie pokonał drogę w dół piwnicy – tu również dominował zapach krwi, uryny i brudnej sierści.
Całkiem rozsądnym posunięciem było dostarczenie więcej światła na górze - gdyby nie to, piwnica prawdopodobnie skąpana byłaby w mroku, który nie pozwoliłby niczego dojrzeć. Aktualnie warunki może nadal nie były idealne do prowadzenia śledztwa, ale przynajmniej nie panowały tu całkowite ciemności. Tuż przy ostatnim stopniu leżała kolejna szmata - tym razem widać na niej było już całkiem sporą plamę zeschniętej krwi. Dzięki wpadającemu z góry światłu kolor był dobrze widoczny. Na środku małego pomieszczenia natomiast malował się zarys stołu - okrytego materiałem tak, że sięgał on ziemi, przysłaniając nogi i przestrzeń pod blatem. Obok stało samotne krzesło z wyłamaną jedną nogą. Poniżej, na ziemi, walały się dość upiorne drobiazki - pozostałości składanych kiedyś przez kogo lalek i kukiełek: puste twarzyczki wykonane z drewna, nieskomplikowane mechanizmy, bezwładne korpusy pozbawione głowy. Ktoś wrażliwszy mógłby w tym momencie poczuć dreszcze przerażenia – czy Yuu numer trzy był wrażliwy?
Gdy tylko klon chłopaka zdjął nogę ze stopnia i postawił ją na ziemi, ciszę przerwał gardłowy warkot. Prawdopodobnie dochodził zza stołu? Spod stołu? Mrok utrudniał ocenę sytuacji.

Ostatnio edytowano 30 sty 2020, o 20:55 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Yuu » 19 sty 2020, o 19:14

Sprawa zaczynała się rozwiązywać, pierwszy klon który nie znalazł w pokoju na parterze nic ciekawego kiedy już skończył przeszukiwania ruszył do swoich kompanów zatrzymując się przed zejściem na dół tak aby nie odcinać światła. Obok niego (właściwie to najpierw nawet on) usadowił się Yuu kiedy tylko rozległo się warczenie od spodu. Szpon wolał widzieć jak poradzi sobie jego klon z zagrożeniem i z czym mają do czynienia. W Końcu ostatni klon który znalazł się sam w creepy pokoju na przeciwko potencjalnego zagrożenia podniósł pierwszą widoczną rzecz która walała się pod nogami i rzucił na oślep w stronę stołu tak aby sprowokować zwierzę tam się skrywające. Jego odczucia co do dziwności pokoju były obojętne, on tu tylko wykonywał swoje zadanie.
- No chodź, pokaż się. - Zachęcał dalej ukrywającą się istotę i jeśli ta nie chciała wyjść to po prostu dalej rzucał starając się sprowokować.
Zespół reakcyjny na górze zwyczajnie obserwował. Yuu sytuację na dole, a klon otoczenie.
Avatar użytkownika

Yuu
Gracz nieobecny
 
Posty: 146
Dołączył(a): 23 cze 2019, o 19:06
Wiek postaci: 16
Ranga: Szpon
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7405&p=119373#p119373

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Shikatsu » 21 sty 2020, o 22:22

Misja rangi D
Yuu
9/15


Obrazek

Yuu nie był na tyle odważny, by sam pofatygować się sprawdzić, cóż znów za bydlę czai się za grubym materiałem obrusa. Zmyślnie wyręczył się klonem, który na szczęście był trochę mniej bojaźliwy od pierwowzoru - kopia młodzieńca pierwsza zeszła do ciemnej piwnicy, przecierając szlaki dla pozostałych, bardziej tchórzliwych Yuu. Znalezienie poręcznego przedmiotu do wykonania rzutu, który teoretycznie miał wywabić bestię z kryjówki, nie było tutaj zbytnim problemem – pierwszym, co napatoczyło się chłopakowi, była główka kukiełki o pustym spojrzeniu, której brakowało jednego oczka. Jej wygląd mógłby przyprawić co wrażliwszych o nocne koszmary, ale na szczęście dobrze trzymało się ją w dłoni – a jeszcze lepiej rzucało się w kryjówkę przyczajonego w ciemności monstrum.
Nietypowy pocisk elegancko pokonał dystans od schodów do stołu i uderzył coś z głuchym łupnięciem – bestia poruszyła się gwałtownie, głośnym warkotem dając wyraz swojego niezadowolenia z takiego obrotu spraw. Jeśli mafioso wytężył wzrok, to w kiepskim oświetleniu mógł dojrzeć zarys boku potwora odznaczający się na tkaninie. Skurczybyk był spory. Mimo oberwania główką bydlę jednak ani myślało wyleźć z kryjówki – jedynie coraz bardziej gardłowe burczenie spod stołu sugerowało, że futrzasty lokator tego budynku nie jest zadowolony z wizyty dość upierdliwego gościa.
Skoro bestia nie chciała się sama ujawnić, w jej kierunku poleciał kolejny prowizoryczny pocisk z kolejnej lalczynej główki – łysej, o ukruszonym nosie. Tym razem uderzenie było o wiele mocniejsze niż pierwszy, ostrzegawczy rzut – spod stołu rozniósł się głośny skowyt, a sylwetką znowu targnęło. Lalczyna głowa odbijając się od ciała bestii i lecąc ku podłodze pociągnęła za sobą materiał, co, w połączeniu z niespokojnymi ruchami kryjącego się monstrum, zakończyło się całkowitym zsunięciem się tkaniny ze stołu. Yuu mógł wreszcie obejrzeć sobie bestię w całej okazałości.
Pod stołem, grzbietem do młodego mafiosy, leżał na boku pies. Czarny i masywny, o ogromnym pysku; bardziej podobny do wilka niż do zwykłego kundelka, jakie zwykle nazywa się najlepszymi przyjaciółmi człowieka. Ten tutaj na pewno przyjacielem nie był - uszy położył po sobie, obnażając ostre kły, czarna sierść była najeżona, a z jego gardła wydobywał się niski warkot. Pies nie podnosił się jednak z ziemi, choć wydawałoby się, że jest gotowy w każdej chwili zaatakować intruza, który wtargnął na jego terytorium. Prawdopodobnie był osłabiony.
Do gardłowego warkotu psa dołączyło popiskiwanie. Koło boku czarnej bestii Yuu mógł dojrzeć trzy futrzaste i tłuściutkie kluski, które poruszały się w miejscu niezgrabnie – psie oseski.

Ostatnio edytowano 30 sty 2020, o 20:55 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Yuu » 22 sty 2020, o 18:09

Główny Yuu spokojnie obserwował sobie sytuację na dole gdzie jego klon mógł prawdopodobnie zostać przerobiony na karmę prowokując bestię nawet jeśli z góry nie miał idealnego wglądu na bestię to widział gdzie jego sobowtór rzucał częściami lalek. Sytuacja wyklarowała się bardzo szybko, dom został przyswojony przez około wilczą matkę wraz ze swoimi potomstwem. Chyba raczej nie był to wilk, te z tego co się chłopakowi wydawało wychowywały się w lasach a nie opuszczonych ruderach w mieście, więc to raczej po prostu przerośnięty pies, być może jakaś mieszanka z faktycznym wilkiem. Czy takie mieszanki w ogóle były możliwe? Rozważanie na inny czas, jedynym zmartwieniem chłopaka było ewentualne pojawienie się jeszcze psiego ojca, bo chociaż ten nie posiadał instynktu macierzyńskiego, to dalej psy zarówno jak wilki są zwierzętami stadnymi z wysokimi umiejętnościami socjalnymi jak na zwierzęta.
- Szefie, trzeba tu posprzątać - rzucił klon na dole. Czy rozmawianie ze swoimi klonami jest normalne? Czy to początki choroby psychicznej lub po prostu przytłaczająca samotność? Mniejsza.
Yuu faktycznie zabrał się za sprzątanie. Nie potrzebował już swojego towarzysza na górze, uznał że z ewentualnym ojcem poradzi sobie sam. Klon rozpadł się pozostawiając po sobie surowce z których Yuu sprawnie wykonał dwa okręgi nad swoją głową.
- Uważaj. - Rzucił do swojego klona na dole który przesunął się z trajektori lotu (i znowu to gadanie do klonów) kiedy dwa pociski sprawnie powędrowały w miejsce gniazda bestii będącej przedmiotem zlecenia wraz z ich potomstwem (czy ten mafioza nie ma żadnych skrupułów?!). Osiągając mniej więcej swój cel pociski zderzyły się ze sobą powodując spory wybuch. Na miejscu nie powinno zostać wiele z dzikich zwierząt. Teraz pozostało tylko uważać na potencjalnego ojca.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yuu
Gracz nieobecny
 
Posty: 146
Dołączył(a): 23 cze 2019, o 19:06
Wiek postaci: 16
Ranga: Szpon
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7405&p=119373#p119373

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Shikatsu » 26 sty 2020, o 19:28

Misja rangi D
Yuu
11/15


Obrazek

Yuu chyba nie był miłośników psów, nawet tych najmniejszych - kto wie, może był typem osoby, która chętniej otacza się kotami? a może po prostu ogólnie nie przepadał za wszelakimi futrzakami? Może miał alergię? Może był zepsuty do szpiku kości?
Widok bezbronnej psiej matki i jej niedawno narodzonych szczeniąt nie rozmroził lodowatego serca młodego członka mafii. Chłopak otrzymał zadanie i zamierzał doprowadzić je do końca - jego rola było pozbycie się potwora, przystąpił wiec do tego w odpowiedni sposób. Nie rozczulał się, nie przejmował sentymentami. Czy było to dobre? Czy było to moralne? Zapewne nie, ale czego innego spodziewać się po członku, bądź co bądź, przestępczej organizacji?
Nad głowa łowcy bestii uformowały się szybko obracające dwa okręgi, kształtem przypominające zdobiony czakram. Psia matka odpowiedziała warkiem na powstałe dziwne obiekty, ale nadal pozostała w miejscu, chroniąc swoje młode. Choć szczenięta były jeszcze ślepe, to zaalarmowane niepokojem suki popiskiwały żałośnie. W tym czasie pokierowane przez chłopaka kręgi skierowały się w stronę psiego legowiska z duża prędkością, by tam zderzyć ze sobą gwałtownie. Moment spotkania obu czakramów poskutkował eksplozja, która wstrząsnęła cala piwnica.
Psy nie miały żadnych szans przeżycia w obliczu destrukcyjnej siły techniki.
To, co pozostało z psiej rodzinki, było makabrycznymi strzępkami dawnych istnień, teraz wymieszanymi z wcześniejszym rozgardiaszem, jaki dominował w tym pomieszczeniu. W powietrzu wisiał ciężki zapach krwi. Mrok spowijający piwnice dyskretnie ukrywał miejsce kaźni – na jeden rzut oka było jednak widać, że wszystkie psy, bez wyjątku, pożegnały się przed chwila z życiem.
Zapanowała cisza.
A potem cisze przerwało skrzypienie desek powyżej, na parterze opuszczonego domostwa. Ktoś wszedł do środka, ostrożnie stąpając na palcach.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Yuu » 27 sty 2020, o 07:37

Likwidacja zdawała się przebiegać pomyślnie, po szkodnikach nie zostało ani śladu więc misję można było nazwać sukcesem. Kontrakt na szczęście nie obejmował sprzątania tego miejsca, a całe szczęście bo oprócz oczywistych teraz szczątek było tu też całe mnóstwo innego syfu. Yuu miał się właśnie zbierać zadowolony z wykonanej roboty kiedy usłyszał na górze kroki. Nie szczędząc czasu chłopak sam został chwilowo na dole i posłał przodem ostatniego pozostałego mu klona. Klon ten nie zamierzał się ujawnić przedwcześnie. Wyszedł na górę i dopiero kiedy zidentyfikował skradającą się osobę spytał wprost.
- Dlaczego się skradasz? - Co wydawało się dobrym pytaniem niezależnie od tego kim faktycznie była ta osoba. A kim mogła być? Po cóż takie domysły skoro za kilka zaledwie sekund zagadka ta miała się rozwikłać.
Avatar użytkownika

Yuu
Gracz nieobecny
 
Posty: 146
Dołączył(a): 23 cze 2019, o 19:06
Wiek postaci: 16
Ranga: Szpon
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7405&p=119373#p119373

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość