Opuszczony Budynek

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 5 lis 2018, o 11:20

Smoczy oddech
D
Zan
5/15


Opuszczone domostwo z każdą chwilą stawało się coraz mniej tajemnicze. Smugi światła zdawały się coraz wyraźniej ukazywać to co znajdowało się w pomieszczeniu, jednak nadal zatrucie alkoholowe skutecznie zmazywało kilka dość istotnych faktów otoczenia. W głowie znowu zabrzmiało dziwne jęczenie, które i tym razem zignorowałeś, skupiając się na tym by nie uwolnić zawartości żołądka. Chwiałeś się tak jeszcze chwilę na nogach, zataczając się z kąta w kąt aż wreszcie ciało jakby samo postanowiło, że najwyższa już pora położyć się i zasnąć. Nogi same pokierowały Cię w stronę czegoś co przypominało Futon, kolana ugięły się bez Twojej wyraźnej zgody i już po chwili pośladki lądowały na miękkim, zapadającym się materiale. Zadałeś się w niego, zapadałeś, zapadałeś... aż wreszcie poczułeś że trwa to zbyt długo, a może zbyt szybko? W każdym razie w ciągu jednej, dziwnie długiej sekundy znalazłeś się w nowym, nieznanym pomieszczeniu. Na głowę spadło Ci kilka kawałków drewnianych deseczek, trochę kurzu i poduszka.
To co działo się teraz w Twojej głowie, było porównywalne do tego co działo się w żołądku - istne tornado. Z wielkim trudem powstrzymałeś się od zrzutu i to chyba dlatego, że dostrzegłeś coś przed sobą. Związany człowiek leżał przed Tobą w ciemnym kącie - jego ręce związane były liną razem z nogami, usta zasłonięte brudną szmatą, z czoła sączyła się strużka krwi, a ubrania nosiły wyraźne znaki szarpania i ogólnie pojętego złego traktowania. Jedynie oczy mężczyzny nie były związane i teraz wlepiał on je w ciebie lekko zdziwiony i chyba zdenerwowany, może przerażony - ciężko było określić, kiedy alkohol hulał w głowie.
W piwnicy - bo tu się właśnie znajdowaliście - nie było właściwie nic poza dziurą nad Twoją głową i schodów kilka metrów dalej, którymi zapewne można było wrócić na górę. Wokół pełno było starych, zakurzonych skrzyń w opłakanym stanie i zupełnie nic poza tym - zaprawdę opuszczony budynek.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Zan » 13 lis 2018, o 20:57

Zan tylko zrzucał i zrzucał. Jak tak dalej pójdzie, to zarzuci picie tego świństwa z Shigashi albo w ogóle rzuci się w kolejny ciąg w innej prowincji. Teraz jednak musiał sobie jakoś poradzić ze swoim stanem. Jego zbliżający się do dwudziestu lat staż w spożywaniu procentów zdawał się na nic. Doświadczenie nauczyło go tylko tego, że gdy jest do bani, to trzeba przeczekać. Dopiero wtedy można pić dalej. Bo w piciu nie chodzi o to, by chlać i się zachlać. Chodzi o to, by wypić dużo i mieć równie wiele zabawy. Teraz przesadził, no ale właśnie – koniec z tym świństwem. Czas rzucić się na znajdujący się niedaleko futon.
Potem jakby przeniósł się w czasie. Szybko uzmysłowił sobie, że ten futon to nie żaden żarty i naprawdę nieźle kontroluje wiatr. Najpierw te deski, a potem jeszcze jakieś dziwne jutsu wywracające jego żołądek do góry nogami. Znał jednego fuutonistę, ale ani nie robił mu podobnych numerów, ani nie spał na futonie. Dopiero wtedy pomyślał o innym ze swoich znajomków, Kaze Sake. To chyba tego dziadostwa butelkowanego pod Wietrznymi Równinami wypił wczoraj wieczorem najwięcej. To tłumaczyłoby wszystko.
Oczywiście nie bardzo mógł pojąć to, co się stało. Nagle był w innym miejscu, a gdzieś blisko leżał związany mężczyzna. Normalka. Nie było mu łatwo zauważyć, co jest w tej historii dziwne. Podniósł się na nogi z poprawnym telemarkiem i po utrzymaniu równowagi spojrzał na związanego mężczyznę, po czym skierował się ku schodom i już zamierzał wspinać się na górę, gdy coś go olśniło. Ej, zapomniałem o nim!
Wrócił więc do mężczyzny i kucnął przed nim. Zaczął majstrować przy jego ustach, chcąc wyjąć wszystko co miał tam napchane. Człowiek o zdrowych zmysłach pewnie przyłożyłby palec do ust i kazał mówić cicho. Zanowi nie przyszło to na myśl:
-Cssso jest? – pytanie brzmiało zupełnie tak jakby pytał właśnie, czy podoba mu się jego nowy kapelusz.
Zan
 

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 17 lis 2018, o 10:43

Smoczy oddech
D
Zan
7/15


Dziwne myśli musiały przechodzić przez głowę związanego mężczyzny, kiedy przyglądał się Twoim niezdarnym, lekko chaotycznym i nieprzemyślanym działaniom. Zapewne gdyby mógł mówić, od razu zasypałby Cię pretensjami dlaczegóż to jeszcze nie pomogłeś mu uwolnić się z więzów. Na szczęście Twój umysł po pewnym czasie sam doszedł do tych wniosków i chwiejnym krokiem podszedłeś do nieznajomego. Ciężko było wydobyć mu z ust kneble, kiedy ręce robiły w połowie to co chciałeś, w drugiej zaś połowie składały pieczęcie których nawet nie znałeś. Wreszcie jednak usta porwanego zostały uwolnione i mógł on dołożyć do swojego groźnego spojrzenia jeszcze groźniejszy ton słów jakie zaczął wypowiadać.
Nie wiem kim jesteś... ale dziękuję Ci za ratunek. Uwolnij mnie, a nie ominie Cię nagroda. Rodzina Akiyama zawsze spłaca swoje długi, nie zapomina o tych którzy okazali pomoc i nie wybacza tym, którzy zdradzili. - w ostatnich słowach wyczułeś nienawiść tak silną, że przez moment miałeś wrażenie jakby wokół mężczyzny unosiła się ciemna, złowieszcza aura. Kiedy mrugnąłeś, wszystko było takie jak wcześniej więc zapewne po prostu były to zwidy ale... może coś w nich jednak było?
Zanim zdążyłeś zdecydować co zrobić, Twój wyostrzony słuch wyłapał inne, zbliżające się głosy dochodzące z zewnątrz. Najwyraźniej mężczyzna również je usłyszał bo poruszył się niespokojnie.
Pospiesz się, wracają zdrajcy którzy mnie tu zostawili. To moi byli podwładni, którzy liczyli na okup od rodziny w zamian za moje uwolnienie. Obiecałem Ci nagrodę, jednak jeśli schwytasz ich to obiecuję, że będzie ona jeszcze cenniejsza! - dodał wyraźnie przejęty całą sprawą. W jego oczach widziałeś determinację i chęć zemsty. A może to znowu zwidy? Przecież w żyłach nadal krążył alkohol w sporych ilościach, w głowie ciągle szumiało, a kończyny zdawały się dziwnie lekkie i mało posłuszne.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Zan » 23 lis 2018, o 23:41

Pierwsza poważna oznaka orientacji w terenie. Ponowne odwrócenie się ku związanemu mężczyźnie. Gdziekolwiek był i cokolwiek było teraz jego udziałem, potrzebował mobilizacji. Podszedł do niego i nieco niezdarnie opróżniał wypchane szmatami usta tego gościa. Zan miał trochę szczęścia, bo o mały włos nie wsadził mu palca w oko. No... właściwie to ten gość miał jeszcze więcej szczęścia.
Wymamrotane zapytanie Zana nie mogło napawać entuzjazmem wciąż związanego typa. Mężczyźni nie liczą co prawda na królewicza na białym koniu, ale i tak mogło go spotkać coś o wiele lepszego, niż brodaty pijaczyna w różowym kimonie. Gdy udało mu się uwolnić usta zakładnika, szybko otrzymał wyjaśnienia.
Nieco zdziwiony, że ktoś od razu mu dziękuje, choć ten jeszcze nawet nie wie, czy nie lepiej byłoby się na niego wypiąć, słuchał bez przerywania. Aż wreszcie padło to nazwisko i jego mina nagle spoważniała. Akiyama… To przecież babeczki z ich cukierni kupuję co drugi dzień na kaca… - Zan zacisnął pięść i wiedział już, że musi mu pomóc. Nienawiść wyczuwana w głosie mężczyzny stała się teraz i jego nienawiścią. Może mu się to przydać, bo właśnie usłyszał czyjeś kroki.
-Dobra, dobra… gdzie tu są drzwi? Ilu ich może być? – zadał proste pytania, by po chwili udać się we wskazane przez niego miejsce. Myśl o nagrodzie nie miała w tej chwili żadnego znaczenia, bowiem Zan chciał bronić ważniejszych dla siebie wartości. Jeśli tylko będzie mu dane, skryje się gdzieś zaraz przy drzwiach, by poczekać aż oprychy wejdą do środka. Element zaskoczenia był raczej pewny, o ile nie stanie się nic dziwnego. Miał prosty plan. Podejść do jednego ze zbirów i zrobić mu STEREO. Dwie dłonie jednocześnie uderzające w uszy wroga. To by było na tyle, jeśli chodzi o jego inicjatywę. Wiadomo, że teraz przyjdzie się bronić. Daj boże, by wyszedł mu jego koślawy unik. Pad na ziemię powinien chyba być… nieco zaskakujący. Z pozycji parteru spróbuje podciąć nogi drugiego z przeciwników. Czas pokaże, jak potoczą się jego losy.
Zan
 

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 24 lis 2018, o 13:18

Smoczy oddech
D
Zan
9/15


Każdy mężczyzna ma w swoim życiu wartości, osoby lub przedmioty dla których jest gotów zaryzykować zdrowiem, które są dla niego celem i sensem samym w sobie, bez których cała ta nędzna egzystencja jest jeszcze mniej warta niż w rzeczywistości. W przypadku odzianego w różowe kimono pijaka były to przepyszne, antykacowe babeczki, których dalsza produkcja stała teraz (przynajmniej w Twojej głowie) pod znakiem zapytania i to z powodu samolubnych porywaczy.
Zdawało Ci się, że momentalnie odzyskałeś trzeźwość umysłu i zdolność logicznego myślenia. Alkohol zdawał się wyparować z Twojego ciała i teraz jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wzbudziły się w Tobie niesamowite siły oraz ogromna motywacja, dzięki którym miałem zamiar szybko rozprawić się z bandziorami.
Kilkoma ruchami uwolniłeś związanego mężczyznę, który zaczął rozmasowywać swoje obolałe nadgarstki oraz odrętwiałą szczękę. Zanim zdążył coś powiedzieć, Ty ruszyłeś niemal biegiem w stronę drzwi za którymi były jedynie schody prowadzące ku górze (czyli z piwnicy na parter). Stawiałeś krok za krokiem, drzwi zdawały się przybliżać aż wreszcie... Twoje ciało przypomniało sobie, że alkohol jednak nie zniknął w magiczny sposób, a nogi wcale nie funkcjonowały tak sprawnie jak z początku zakładałeś. Momentalnie lewa noga zahaczyła o lewego buta, a całe Twoje ciało przechyliło się do przodu i jedynie ręce zdążyły pomknąć w przód by jakoś załagodzić upadek.
W tym momencie drzwi do piwnicy otwarły się powoli i mieli wejść nimi dwaj oprawcy. Stalo się jednak nieco inaczej, otóż upadając w przód, wystawionymi rękoma wpadłeś w otwierające się drzwi. Te z ogromną siłą uderzyły w niczego niespodziewającego się mężczyznę za nimi. Z jego rozciętego pionowo czoła trysnęła masa krwi, zaś on sam po prostu zemdlał i upadł na ziemie po drugiej stronie.
Co jest?! Co jest kur**?! - drugi z mężczyzn solidnym kopnięciem przywalił w drzwi i tym razem to Ty oberwałeś, jednak na całe szczęście zdążyłeś do tego czasu oprzeć się o nie plecami więc ból rozszedł się po większym i bardziej odpornym obszarze ciała. Kiedy napastnik zauważył, że coś blokuje drzwi (Ty siedzący pod nimi, z zawrotami głowy), wyciągnął jakiś metalowy sprzęt co mogłeś stwierdzić po charakterystycznym, metalicznym dźwięku ocieranego o coś metalu.
Od tej chwili mogło stać się dosłownie wszystko, a pewnym było że pod drzwiami nie jest już bezpiecznie.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 1 mar 2019, o 13:34

Wiele razy jun'ichi ubolewał nad tym, że ludzie zbyt często oceniają wszystko "po okładce", podczas gdy on zrobił dokładnie to samo. Wybrał obskurną knajpę i uznał ją za siedlisko zła i bandytów, kiedy po niedługim czasie niemal otarł łzę smutku gdy musiał opuścić to miejsce. Sam przed sobą przyznał, że pierwszy raz kotłowało się w nim tak wiele różnych emocji, w tym głównie tych pozytywnych. Może i faktycznie "Szkarłatna speluna" nie wyglądała zachęcająco, ale mieli pyszne jedzenie, nie brakowało tam dobrych trunków, widać było, że każdy czuł się tam swobodnie i mógł po prostu zapomnieć o problemach, napić się, porozmawiać czy po prostu zagrać w kości na własną odpowiedzialność.
Jun opuścił budynek swoim kalecznym krokiem i spod opaski co chwilę zerkał w stronę tajemniczej kobiety, którą zdecydował się śledzić. Był pewien, że nie jest to zwykła kobieta do towarzystwa, a jej śledzenie było na tą chwilę jedynym tropem jaki pojawił się na horyzoncie. Zastanawiające było tylko jedno, czemu tamci ludzie, którzy zupełnie nie obawiali się wykrycia w wiosce rodu Hyuga, w osadzie kupieckiej nagle mieliby być tak ostrożni? Czyżby na tych terenach groziło im coś gorszego? A może Hyuga nie byli w ich oczach takim zagrożeniem jak tutejsi ludzie, shinobi, dyplomaci czy ktokolwiek inny mający wpływy?
Śledząc Oiran, Jun starał się samemu sobie potwierdzić że jego podejrzenia nie były wyssane z palca. Brał pod uwagę to, że mógł być zwyczajnie podejrzliwy i śledzi kobietę, która nie jest zupełnie tego warta. Szybko jednak wątpliwości te zostały rozwiane, kiedy wyszła ona poza osadę i zaprezentowała nieświadomie swój styl poruszania się. Zdradziła w ten sposób ponadprzeciętne wyszkolenie, co w połączeniu z posiadanymi pod ubraniem ostrzami oraz dziwną substancją w słoiczku dawały kalece niemal stu procentową pewność, że ta osoba doprowadzi go do czegoś ciekawego i nielegalnego lub po prostu nieuczciwego.
Widząc że kobieta kieruje swoje kroki do opuszczonego domu, Jun zacisnął radośnie pięść jakby sam ten fakt potwierdzał wszystkie jego podejrzenia. Teraz jednak musiał nieco bardziej natrudzić się, by pozostać niewykrytym dlatego korzystając z bardzo dużego zasięgu wzroku, wybrał jedno z drzew rosnących nieopodal traktu i usiadł pod nim, kładąc kijek po prawej stronie. Tak jak poprzednim razem, chciał po prostu siedzieć i potajemnie obserwować kobietę i przeskanować budynek który wybrała za swój cel. Dla przechodniów idących oddalonym nieco traktem, chłopak miał wyglądać jak zwykły menel drzemiący pod drzewem. Oczywiście młody Hyuga nie chciał dać się zaskoczyć, dlatego co jakiś czas "powracał" swoją wizją do najbliższej okolicy, by nie dać się podejść jakiemuś rabusiowi czy żartownisiowi, który chciałby spłatać figla ślepemu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Kakita Asagi » 2 mar 2019, o 17:36


Misja C dla Jun'ichi
Postęp: 30/ ?
"Szukając szczęścia cz 1."


Pozostając, w bliżej nieokreślonym, dystansie od opuszczonego domu, nasz młody bohater zdecydował się uważnie sprawdzić budynek, zanim zdecyduje się wkroczyć do akcji. Było to rozsądne z taktycznego punktu widzenia - bowiem wcale nie było takie pewne, że kobieta jest sama, ba, mało tego - na bank nie była, tylko co robiła w takim miejscu?
Odpowiedź miała dać właśnie obserwacja terenu, a więc, ponownie wchodząc w swoją ulubioną rolę, Jun'ichi sprawdził całe pomieszczenie, a tam znalazł dobrze znaną sobie postać - facet o twarzach na dłoniach. Zdecydowanie należało uznać, że udało mu się trafić po nitce do kłębka, tylko o zgrozo, gdzie pozostali członkowie bandy? Niewątpliwie, serce młodego shinobi musiało lekko przyspieszyć, zwłaszcza, że jakby nie patrzeć, był teraz zupełnie sam. Jak pamiętał, tajemniczy jegomość był w towarzystwie jeszcze trzech innych wojowników, w tym jednego członka klanu Hyuuga, więc jeśli on ich widział, to czy zdrajca nie mógł dostrzec jego? Niestety, nie wiedząc gdzie szukać, Jun'ichi nie mógł mieć tej pewności. Co natomiast mu pozostawało? Cóż, co jakiś czas rozejrzeć się po najbliższej okolicy i być stale gotowym, zdecydowanie męcząca sprawa...
Co się natomiast mógł zaobserwować, otóż kobieta weszła ostrożnie do pomieszczenia, a "trójryjek" rozłożył obie dłonie, najpewniej rubasznie się śmiejąc po czym podniósł się szybko w jej stronę, na co kobieta rzuciła w niego senbony. Na chwilę oboje zamarli bez ruchu, po czym facet uniósł obie ręce do góry i zaczął coś wyjaśniać, na co ona odpowiedziała. Widać było, że przez chwilę "badali się" by w końcu usiąść przy stole i zacząć coś omawiać. Facet intensywnie gestykulował, kobieta spokojnie odpowiadała. W pewnym momencie, po jednej z jej wypowiedzi, mężczyzna chciał wstać, jednakże ta dłonią dała mu znak, że ma siedzieć...
Mała przerwa w obserwacji, na rozejrzenie się po okolicy, bowiem do uszu Jun'ichi'ego, tak zajętego śledzeniem sytuacji z domku, dobiegł dźwięk pękającej gałązki. Tkacz tej opowieści może tylko zastanawiać się, co przeżył młody shinobi, ale na pewno musiał sprawdzić okolicę - to mogli być wrogowie. Na szczęście dla niego, źródłem hałasu okazał się być dwie sarny, a poza nimi żadnego żywego ducha...
Powracamy do informacji, a tam mała zmiana - na stole stoi już słoiczek z tajemniczą substancją i dołącza do niego alkohol. Facet wręcza kobiecie jakieś pieniądze, ona coś odpowiada na co on znów intensywnym gestykulowaniem, ale ostatecznie na coś się zgadza, grozi jej palcem i wychodzi kierując się w stronę Osady. Co się dzieje w domku? Kobieta się przeciąga. Wyjmuje z rękawa jakieś narzędzie, podobne nieco do łyżki, ale niewątpliwie będące ostrzem. Dalej, wyjmuje jakieś zawiniątko z kolejnego rękawa i wsypuje je do alkoholu. Z połów kimona wyjmuje jakiś inny specyfik i go połyka, po czym rozpala ogrzewanie w pozostałości pieca, po czym rozgląda się po nieciekawej okolicy, niewątpliwie na kogoś czekając...
Co zrobi nasz bohater? Czy podąży za "trójrykiem", czy może spróbuje zaatakować nieznajomą, a może poinformować swoich towarzyszy z klanu Hyuuga? Tego nie wiem, ale chętnie się dowiem - cokolwiek bowiem nie zrobi, musi brać pod uwagę upływający nieubłaganie czas...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1345
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 3 mar 2019, o 11:06

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Jun'ichi siedząc grubo ponad kilometr od opuszczonego budynku czuł się mimo wszystko zagrożony. Zapewne były to niepotrzebne emocje, których niedoświadczony shinobi jeszcze nie nauczył się w pełni tłumić. Szybko zdał sobie sprawę ze swojego przesadnego strachu, kiedy dwie sarenki niemal przyprawiły go o zawał serca nadeptując na suchą gałązkę.
To co działo się później w spróchniałej chatce, sprawiło że kaleka poczuł się lekko dumny ze swojego sukcesu w śledzeniu podejrzanych. Wiedział że było w tym mnóstwo szczęścia ale jednak natrafił na trop, mógł potwierdzić że ktoś z poszukiwanej grupy jest w osadzie i załatwia tu jakieś ciemne interesy co oznaczało, że zapewne jeszcze przez chwilę będzie w okolicy.
Teraz Jun zaczął bardzo poważnie zastanawiać się nad tym co powinien uczynić. Wiedział, że musi przede wszystkim wypełniać polecenia, a te jasno mówiły o zlokalizowaniu celi jakimi była cała czwórka. Aktualnie znalazł dopiero jednego więc podążanie za nim pewnie doprowadziłoby do pozostałych ale... nie był na tej misji sam, musiał brać to pod uwagę. Dwójka bliźniaków była znacznie bardziej doświadczona od niego i jedynym co nie pozwalało im w pełni wykorzystać swoich możliwości był brak znajomości wizerunku celów. To właśnie dlatego był potrzebny Jun'ichi.
Kiedy mężczyzna o wielu ustach zdecydował się opuścić budynek, Jun podniósł się z ziemi aby opuścić to miejsce, oddalić się od opuszczonego budynku i ruszyć w stronę obozu gdzie czekać powinni jego towarzysze. Wiedział że jeśli się pospieszy, może nawet cała trójką zdążą namierzyć swoimi oczami blondyna, który nie zniknie z osady tak prędko i pewnie będzie kręcił się jakiś czas po uliczkach, doprowadzając w końcu do pozostałych.
Oddalenie się z tego miejsca nie było tym, czego kaleka chciał najbardziej - był spragniony walki, większych emocji, takich jak podczas wojny z Yamanaka. Ciągle jednak jego posłuszeństwo względem rozkazów rodziny przewyższało własne pragnienia i zachcianki. Chłopak biegł w stronę obozowiska, ciągle mając aktywny Byakugan ponieważ teraz, kiedy misja nabierała nieco rozpędu, czuł że nawet chwila nieuwagi może okazać się zgubna.
Cel był na tą chwilę prosty - dotrzeć do bliźniaków, opowiedzieć o tajemniczej kobiecie, która doprowadziła go do budynku gdzie czekał na nią jeden z poszukiwanych. Wiedział, że musi dokładnie opisać tego człowieka, aby bracia mogli pomóc mu odszukać go ponownie w wiosce o ile ten zdążyłby już do niej dotrzeć. Z Byakuganem na ich poziomie, obserwacja byłaby zapewne możliwa nawet z obozu co bardzo ułatwiało sprawę.
Zastanawiające było również całe to spotkanie z kobietą oraz przekazanie tajemniczego słoiczka. Jun liczył na to, że bliźniaki będą mieli pomysł cóż takiego mogła kombinować ta szemrana dwójka, bo może pozwoli im to trafniej ocenić powód ich wizyty w tej osadzie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Kakita Asagi » 3 mar 2019, o 19:58


Misja C dla Jun'ichi
Postęp: 32/ ?
"Szukając szczęścia cz 1."


Obrazek

Szybki jak szyba i twardy jak twaróg... tak, Jun'ichi biegł ile sił w nogach do miejsca, w których z pozostałymi członkami klanu Hyuuga założyli niewielkie obóz. Prawdopodobnie niezmiernie zazdrościł teraz swoim niedawnym wrogom z klanu Yamanaka, którzy to mogli poinformować swoich towarzyszy momentalnie po zdobyciu cennych informacji. On niestety musiał biec ile sił w nogach, by efekty jego śledztwa trafiły do towarzyszy, z którymi mógłby przypuścić atak. No właśnie, serce naszego bohatera domagało się walki tu i teraz. Czy to z powodu chęci zemsty za poprzednią napaść, a może by ukarać zdrajcę, a może po prostu miał bitną naturę? Tego tkacz tej opowieści nie wiedział.
Napędzany adrenaliną, młody shinobi gnał przed siebie. Korzystał ze swojej wspaniałej wrodzonej mocy by bezpiecznie dotrzeć do celu, niestety nie mógł jednocześnie śledzić blondyna, jak i szukać zagrożeń, a przy tym nie wpakować się na ściany - to jeszcze długo nie będzie jego poziom. Jun'ichi musiał podjąć taktyczną decyzję, albo szybko zasuwa do pozostałych shinobi i wspólnie szukają wrogów, albo uważnie śledzi kroki nieprzyjaciela, ale kosztem przekazania informacji. Ostatecznie, "potworek" wybrał to pierwsze, bowiem jak wiadomo, na polu walki informacja to potęga...

Jun'ichi dobiegł do położonego o około 10 kilometrów dalej obozowiska bez problemu. Słońce powoli zaczynało już malować niebo na czerwony kolor - zbliżał się zmierzch. Nieustanny bieg sprawił, że wpadł w ostrą zadyszkę i jego mięśnie brutalnie przypomniały mu o tym, że nawet ekscytacja na zbliżające się starcie nie sprawi, że będzie mógł biegać sprintem takie dystanse. Nic więc dziwnego, że teraz stał zgięty w pół łapiąc oddech przed dwoma Hyuuga, którzy ze skrzyżowanego rękoma czekali, aż zda raport. Bliźniacy zarejestrowali jego pojawienie się odpowiednio wcześnie, dlatego nie zastał ich zajętych przy pracy, chociaż widać było, że są już po kolacji. Ognisko dawno temu już zagaszone, jedzonko zjedzone, szałasy przygotowane dla... trzech osób - tak, chociaż nie czekali na niego z jedzeniem, to jednak przygotowali mu posłanko, doskonale zakamuflowane, na uboczu od głównego traktu. Żadnych śladów obozowania poza tym nie było, wydawało się, że shinobi pilnowali, by nawet za wielu śladów nie zostawiać w okolicy.
- Czego się dowiedziałeś? - rzekł Ruki widząc, że Jun'ichi już może spokojnie odpowiadać na pytania, nie zmieniając postawy swojego ciała. Był dumny i podobnie jak Enki raczej nie należał do miłośników opiekuna ich klanowego dojo, ale rozkaz to rozkaz - był profesjonalistą, nie komentował konieczności pracy z takim, a nie innym asystentem. Obecnie liczyło się jedynie zadanie, bardzo istotne dla jego klanu. Jego brat milczał, trwając w podobnej, pełnej dumy pozie i czekał na to, czego ich szpieg się wywiedział, bo przecież inaczej by tutaj nie przybiegł, prawda?

/Piszemy tutaj/
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1345
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 3 mar 2019, o 20:39

Obóz okazał się być oddalony znacznie bardziej niż początkowo Jun zakładał. Mimo to motywacja by wykonać ważne zadanie była na tyle duża, że chłopak za nic miał sobie kłujący ból w brzuszku oraz pot zalewający jego szpetną twarz. W głowie ciągle powtarzał sobie słowa człowieka, który wysłał ich na tą misję oraz to, że sam zobligował się ją wykonać. Dla niektórych mogłaby to być misja jak każda inna, ale dla Juna wykonanie zadania należycie mogło oznaczać zwrot w relacjach z członkami rodziny. Może jeśli kolejny raz pokaże swoją determinację oraz umiejętności, pozbędzie się łatki odmieńca i nie będzie już widywał tych pełnych niechęci spojrzeń, które rzucała mu nadal znaczna część Hyugów.
Co jakiś czas chłopiec próbował zmieniać swoją wizję, by obserwować zarówno blondyna jak i teren wokół siebie. Szybko jednak zrozumiał, że aż tak zręczne żąglowanie między wizjami było znacznie trudniejsze i zapewne możliwe tylko dla prawdziwie utalentowanych członków rodu. Ostatecznie odpuścił i skupił się całkowicie na podążaniu w stronę obozu.

Kiedy wreszcie dostrzegł dwójkę czekających na niego braci, poczuł ulgę na sercu. Nie wątpił w ich siłę ani lojalność, jednak z racji powagi sytuacji miewał mroczne myśli, w których to bliźniacy zostali zamordowani, a on sam wpadł w pułapkę. Ponownie! Wreszcie zbliżył się do nich i nie mogąc złapać oddechu, rozejrzał się tylko po okolicy swoimi normalnymi oczyma. Jedynym co dostrzegł było posłanie przygotowane specjalnie dla niego oraz... te spojrzenia. W tej chwili zadyszka okazała się czymś dobrym, bo pozwoliła Junowi przetrawić to, jak został powitany i uspokoić myśli, ponownie wmawiając sobie że misja jest po prostu najważniejsza.

Znalazłem... jednego z nich. Blondyn... z ustami na dłoniach. Był wtedy w osadzie. - po tych słowach kaleka złapał kolejny, tym razem bardzo duży oddech.
Spotkał się z pewną podejrzaną kunoichi na obrzeżach wioski, około dziesięciu kilometrów stąd. Pokazała mu jakiś pojemnik z płynem po czym blondyn wrócił do osady. Jestem pewien, że nadal jest na jej obszarze. We trzech powinniśmy szybko go odszukać, a jeśli znajdziemy jego, trafimy też na pozostałych. Ta kobieta... nie wiem, bardzo podejrzana. Kiedy się rozstali zaczęła robić jakieś dziwne rzeczy. Wyciągnęła jakieś ostrze w kształcie łyżeczki, dosypała coś do jednego z alkoholi i... ale po co mógł być jej ten słoik z płynem? Nie mogłem w nim niczego dostrzec, nie wiem czemu. - dodatkowo przedstawił wszystkie szczegóły dotyczące ubioru, stylu poruszania się i nnych drobiazgów wyglądu, które mogły pomóc w znalezieniu tego człowieka.
Dopiero teraz Jun'ichi podniósł dłoń i ściągnął z oczu swoją opaskę, która czyniła z niego ślepca. Spojrzał prosto w oczy najpierw jednemu, potem drugiemu z braci, stawiając swój drewniany kij na sztorc tuż obok prawej nogi.
Ściemnia się, powinniśmy zacząć przeszukiwać osadę. Teraz przynajmniej mamy pewność, że są tutaj.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Kakita Asagi » 5 mar 2019, o 09:05


Misja C dla Jun'ichi
Postęp: 34/ ?
"Szukając szczęścia cz 1."



Cóż, czy Jun'ichi został potraktowany w sposób nieprawidłowy i niegodny, a może wręcz odpowiedni do roli i pozycji, jaką w klanie zajmował? Bliźniaki otwarcie nie wyrażały swojej niechęci do "potworka", z drugiej strony, całą swoją postawą przypominali mu, gdzie jest jego miejsce - było Doko, mieszkał w dojo i mało kto się do niego w klanie przyznawał. Z drugiej strony, był jednak Hyuuga, odziedziczył ich moce i walczył na wojnie, gdzie jakby tu nie patrzeć, nieco się rodowi przysłużył, więc nie można go już było traktować jak "coś" gorszego. To, co pozostawało arystokracji, to utrzymanie swojego statusu i porządku, w którym to starsi i potężniejsi trzymają władzę...
Żaden z młodych mężczyzn nie przerywał wypowiedzi nastolatka, który jakby nie patrzeć sprawił się całkiem dobrze. Kiedy Jun'ichi wspomniał o słoiku i dosypywaniu czegoś do alkoholu, oboje wymienili ze sobą porozumiewawcze spojrzenie i następnie zmarszczyli brwi - oni już chyba doskonale wiedzieli, co co chodzi, a przynajmniej podejrzewali o co tutaj tak naprawdę chodzi.
- Dobrze się sprawiłeś. Jednakże, sytuacja wymaga innego działania. - rzekł dowodzący operacją Ruki, na co przytaknął mu skinieniem głowy Enki. Obaj mieli poważne miny i już mało ich interesowało, z kim przyszło im pracować. Jakby nie patrzeć - Jun'ichi dobrze wykonał swoją robotę, teraz pozostawało "tylko" wymordować wrogów.
- Wskaż dokładnie, gdzie znajduje się tamten budynek. - rozkazał Ruki, po czym wyciągnął mapę okolicy, w której działali. Po wskazaniu przez młodzika obszaru, mężczyzna nakreślił ołówkiem trasy prowadzące z i do osady, zaznaczył na niej najwyższe punkty i korzystając z wyskalowanej miary wyliczył dystans oraz pole walki, po czym przemówił.
- Podejrzewam, że ich celem jest zdobycie krwi klanu Hyuuga. Naszym obowiązkiem jest bronić sekretów rodu. Zrobimy zatem tak... Ja oraz Enki udamy się w to miejsce - tutaj wskazał okolice traktu, w odległości około 1/3 między domkiem, a osadą. - Tutaj powinni się zatrzymać członkowie tamtej grupy, jeśli chcą dopilnować, że ich "Oiran" zrobi dobrą robotę. Podejrzewam, że mimo wszystko nie spodziewają się ataku i nie zabezpieczą miejsca wszystkimi siłami. Ty natomiast masz natychmiast udać się do tamtego budynku i ją powstrzymać. Nie może, podkreślam, nie może zdobyć naszych sekretów, czy to zrozumiałe? - Ruki spojrzał poważnie na naszego młodego wojownika - dokładnie tak, jak dowódca spogląda na swoich żołnierzy i nie zamierza usłyszeć niczego innego, niż tylko "tak panie kapitanie, ani pół metra ziemi nie oddamy!".
- Jeszcze jedno. Jeśli wywiąże się walka, będziesz zdany sam na siebie do naszego przybycia. Jeśli coś poszłoby nie tak... - tutaj sięgnął do swojej torby, z której wyjął wybuchowe notki, z których jedną podał bratu, drugą zachował dla siebie, a ostatnie dwie przekazał Jun'ichi'emi.
[b] - Jedna jest dla ciebie, druga dla tamtego głupca. Nie mogą zdobyć niczego, czy się rozumiemy? - zapytał bardzo poważnie, a przekaz był oczywisty. Albo powstrzymają wrogów i dopilnują, by sekrety pozostały sekretami, albo... nie wrócą wcale. Tradycją Hyuuga było palić zwłoki, by nikt nie przejął ich mocy, nie inaczej było w tym przypadku i Jun'ichi na pewno zrozumie, co ma zrobić z wybuchową notką, jeśli coś pójdzie nie tak...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1345
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 6 mar 2019, o 11:02

Młody kaleka z każdą chwilą czył narastające w nim emocje. Była to podobna mieszanka, jaką czuł podczas wojny, kiedy to doskonale zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji, a jednocześnie nie mógł doczekać się starcia z przeciwnikiem, którym byli wtedy parszywi Yamaka. Teraz chłopiec wsłuchiwał się w rozmyślania braci, którzy zaimponowali mu niemal natychmiastowym rozwikłaniem tajemniczego zachowania kobiety, która jak się okazało mogła być na tą chwilę największym wrogiem klanu. Złość momentalnie wzrosła w chłopcu, dłoń bardzo mocno zacisnęła się na drewnianym kiju, który zapewne zatrzeszczałby, gdyby Jun nie był żałosnie słaby fizycznie.
Nie chciał przerywać wywodu, wiedział że teraz nie ma czasu na nic innego niż ustalenie planu działania oraz jak najszybsze jego wykonanie. Dopiero na słowa "Jeśli coś poszłoby nie tak...", Jun uniósł wzrok ponad mapę i spojrzał na braci. Przez krótką chwilę nie wiedział do czego miałyby służyć notki, jednak wyraz twarzy obu mężczyzn sprawił, że Jun załapał ten przykry, aczkolwiek chwalebny obowiązek jakim było poświęcenie się w imię dobra klanu. W końcu zawsze o to walczył, starał się z całych sił, aby rodzina była bezpieczna, a jej tajemnice nie wyciekły poza granice wioski. Teraz kolejny raz, tak jak podczas wojny miał okazję podążać obraną ścieżką i pokazać wszystkim, ale przede wszystkim sobie jak poważnie traktuje więzy krwi. Nawet jeśli inni traktowali go z pogardą, nadal istniały osoby takie jak Ayame-san, które wierzyły w niego, w jego umiejętności i szczere intencje. Jeśli jego śmierć pozwoli ochronić klan, umrze z uśmiechem na ustach i wszystkimi dobrymi ludźmi których poznał, przed swoimi oczami.
Oczywiście. - odpowiedział bardzo krótko chłopak, wyrywając szybkim ruchem notki z dłoni mężczyzny. Schował je do wewnętrznej kieszeni kimona i podbiegł jeszcze do swoich pozostawionych w obozie rzeczy. Założył torbę na biodro po czym bez słowa odwrócił się w stronę z której dopiero co wrócił i ponownie pędem ruszył w drogę.
Znając już trasę, kaleka starał się nieco lepiej rozkładać siły, aby nie dotrzeć na miejsce bez mozliwości walki. Ostatni fragment drogi chciał przebyć nieco wolniej, dlatego od obozu nie szczędził sił by wyrównać ten czas.
W międzyczasie Jun sięgnął do torby po jeden granat dymny, który umieścił w łatwo dostępnym miejscu kimona, aby móc jak najszybciej sięgnąć po niego w trakcie walki. To samo uczynił z paczką Makibishi, które znalazły się na samej górze rzeczy z torby, aby równiez one w razie potrzeby były łatwe do wydobycia. Drewniany kij pozostał w obocie ponieważ broniąc klanu Hyuga, należało korzystać z potęgi Byakugana.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Kakita Asagi » 7 mar 2019, o 08:54


Misja C dla Jun'ichi
Postęp: 36/ ?
"Szukając szczęścia cz 1."
Theme



Rozkazy zostały wydane, a intencje zrozumiane. Młody Hyuuga przyjął notkę bez marudzenia, przyjmując swój los, a tym zaimponował obu braciom, którzy z uznaniem skinęli głowami. Jun'ichi nie mógł liczyć na nic więcej i to nie dlatego, że był nie najurodziwszy, po prostu takie były obowiązki członków klanu - to coś, co trzeba zrobić i coś, za co się nie dziękuje.
- Powodzenia. Masz wykonać zadanie, cokolwiek by się działo. Na nas nie zważaj. - zakończył Riku, jasno podkreślając, co ma zrobić Jun'ichi. Młodzik powinien również wyciągnąć z tego prostą informację - na niego też nikt nie będzie zważał. Każdy z nich ma do wykonania swoją część zadania i to misja jest najważniejsza, nie wspólny powrót do domu...

Nastała "godzina diabła" - niebo rozświetlone ostatnimi promieniami słońca, "zapłonęło" na czerwono. To chwila, w której budzą się demony by wyjść ze swych kryjówek na żer. W takiej oto scenerii, nasi bohaterowie ruszyli do do walki wypełnić powinność względem swego rodu.
Droga była naszemu bohaterowi znana - wiedząc gdzie ruszać i z jakim tempem biec, by dotrzeć sprawnie, ale nie złapać zadyszki. Plan również w swojej głowie układał, zostawiając badylek w obozie, postanowił opierać się na tym, co potrafi - a czy to wystarczy, cóż, okaże się niedługo. Pewne było jedno - należy zachować czujność i gotowość do walki. W wyznaczonym punkcie, wojownicy klanu Hyuuga rozdzielili się i Jun'ichi ruszył sam w swoją stronę. Jeśli chciałby spojrzeć w kierunku, w który udali się bliźniacy, zauważyłby, że przeciwko nim wystąpi trzech przeciwników, w tym również blondyn o trzech ustach, ale cóż, to nie była jego walka. On swoje zadania musiał zrealizować gdzie indziej, stanowił tajną broń ich ekipy - wrogowie nie wiedzieli, że przeżył spotkanie z nimi, a więc...
Dotarłszy do domku, młody Hyuuga mógł spojrzeć swoimi oczami do jego wnętrza, a tam widok niepokojący. Oto poszukiwany zbieg, w towarzystwie oiran, on bardziej leży niż siedzi pozbawiony większości swojej garderoby, podobnie ona pochyla się przy nim gładząc po głowie, a jej kimono niby przypadkiem rozkłada się ukazując biust. Butelka po alkoholu już dawni pusta, toczy się po podłodze. Słoiczek dalej jedynie z płynem, ale jak długo się to stanie? Hyuuga wydaje się być w dziwnie błogim stanie, w zasadzie, to chyba nawet mu się to i owo podoba, a może zwyczajnie nie bardzo wie co się dzieje lub też wszystko jednocześnie? Kobieta prawą dłonią gładzi jego ciało, w lewej natomiast ma jakiś przedmiot, czy to aby łyżka? To może być łyżka, ale jeśli tak, to najdziwniejsza łyżka, jaką do tej pory widział Jun'ichi, taka całkiem dobra do nabierania kulek...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1345
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Jun'ichi » 8 mar 2019, o 12:30

Bicie serca kaleki było już tak szybkie jak stawiane przez niego kroki, a każdy oddech głęboki do granic możliwości jego niewielkich płuc. Chłopak biegł w stronę opuszczonego budynku w nadziei, że nie jest jeszcze za późno na uratowanie tajemnic klanu. Nie było dla niego ważne co stanie się ze zdrajcą, chociaż zadanie zlecił przecież jego ojciec. jun wiedział jednak, że więzy krwi przestają mieć znaczenie, kiedy dochodzi do świadomej zdrady. W tej chwili ważniejsze od życia tego człowieka były geny, którymi najwyraźniej niesłusznie został obdarzony. O ironio niegodnego Byakugana ścigał w tej chwili drugi niegodny - ta myśl przez dłuższą chwilę utkwiła w głowie chłopca, który zaczął doszukiwać się w tym wszystkim powodu dla którego z całej trójki wysłanej na tą misję, to właśnie jemu przypadło najbardziej odpowiedzialne zadanie. Czy powinien odebrać to pozytywnie, jako szansę? A może negatywnie, jako próbę ośmieszenia go i pokazania wszystkim, że nie jest w stanie chronić klanu tak jak należy? Rozmyślania przerwało dopiero dotarcie na miejsce, gdzie Jun momentalnie zaczął krwawić z nosa na widok obfitych, jędrnych piersi kobiety znajdującej się w środku. Szybko przycisnął dłoń do nosa i jeszcze chwilę obserwował budynek, próbując wymyślić najlepszy sposób na rozwiązanie sytuacji.
Jun nie należał do geniuszy, nie był też dostatecznie wyszkolony za co mógł być "wdzięczny" nienawidzącej go rodzinie. Jedynym co mu pozostawało było analizowanie sytuacji i próbowanie na własną rękę dojść do najlepszych rozwiązań. W tym momencie biorąc pod uwagę okoliczności widział jedną możliwość, dzięki której mógłby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
Ciągle obserwując domostwo oraz kobietę, kaleka postanowił niepostrzeżenie zbliżyć się do budynku i na drzwiach nakleić jedną notkę wybuchową. Starał się nie wydawać przy tym żadnych zbędnych odgłosów, chociaż wiedział że czas ma tu decydującą rolę. Trzymając już w dłoniach przygotowany wcześniej granat przemieścił się do jednego z okien na ścianie budynku*. Jego planem było odbezpieczyć granat i natychmiast cisnąć nim przez okno do środka, aby dym jak najszybciej wypełnił cały budynek. Teraz kiedy zrobił sobie dodatkowe wejście (przez okno), ciągle obserwując zachowanie Orian, wskoczył do środka jednym silnym susem z zamiarem natychmiastowego zaatakowania kobiety, która powinna mieć znaczne trudności w ocenie sytuacji oraz tego co się właściwie dzieje. O ile nie wykona ona żadnego ataku, który będzie trzeba wybronić lub uniknąć, Jun pierwszy przejdzie do natarcia z użyciem stylu Miękkiej Pięści. Liczył na to, że dywersja w postaci dymu da mu chwilę na wyprowadzenie jednego, prostego ciosu w jej mostek. Liczył się też jednak z tym, że kobieta spróbuje uciec drzwiami, lecz wtedy młody Hyuga mógłby aktywować swoją notkę, którą wcześniej postanowił tam umieścić.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Chętnie poprowadzę misję dowolnej rangi lub wyprawy
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) - Kōga - D -> wzrosło do rangi C
2) -
3) -
4) -


Obrazek

I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]

Refereeing lvl 100
Avatar użytkownika

Jun'ichi
 
Posty: 1382
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 12:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
Multikonta: -

Re: Opuszczony Budynek

Postprzez Kakita Asagi » 9 mar 2019, o 20:34


Misja C dla Jun'ichi
Postęp: 38/ ?
"Szukając szczęścia cz 1."
Theme


Młody Hyuuga zdecydował się rozplanować wszystko taktycznie, z zegarmistrzowską dokładnością, pierw "zaminować drzwi", potem oszacować rozkład budynku by jak najskuteczniej wrzucić granat dymny, tak by móc optymalnie wykorzystać wszystkie swoje atuty. Było to bardzo rozsądne z punktu widzenia działania, ale... czy Jun'ichi miał na to czas? W chwili, gdy Jun'ichi podkradał się do budynku, Oiran nie marnowała czasu. "Jej" Hyuuga był już zupełnie ululany, w zasadzie chyba było mu już wszystko jedno, nawet nie oponował gdy związała mu ręce, w zasadzie niemalże przelewał się przez jej ręce. To był moment, by przyłożyć "łyżkę" do jego prawego oka z zamiarem wydobycia cennego narządu. Metalowe narzędzie zbliżało się do młodzieńca i czas wydawał się płynąć wolniej...
Dźwięk tłuczonego szkła zupełnie zaskoczyć kobietę, a chwilę później w totalne zaskoczenie wprowadził ją wrzucany granat i pojawiający się momentalnie dym. Pomieszczenie w oka mgnieniu wypełniło się dymem, a Oiran momentalnie odskoczyła do swojej ofiary za nic mając sobie odzienie, sięgając po kunai i przyjmując gardę, wzrokiem szukając najbezpieczniejszej drogi ucieczki, którym na razie było ustawienie się pod najbliższą ścianą, co zmniejszało liczbę kierunków, z których mogła zostać zaatakowana, zdecydowanie Jun'ichi miał przeciwko sobie godną przeciwniczkę obeznaną w procedurach...
Jun'ichi zamierzał wykorzystać okazję i skoro ona nie zamierzała uciekać, to on wpadł do pomieszczenia niczym piorun. Dzięki swoim oczom doskonale orientował się w otoczeniu, wpadł i ruszył w jej stronę. Stara podłoga zaskrzypiała pod jego stopami, ostrzegając kobietę o jego pojawieniu się, ale dym skutecznie uniemożliwiał jej namierzenie dokładnie przeciwnika, ale trzymana garda (lekko skręcone ciało w bok, ugięte nogi, bron w prawej ręce, ręka przed mostkiem zgięta równolegle do podłogi, ostrze przed siebie, druga ręka nisko zaciśnięta w pięść gotowa do ciosu) utrudniało trafienie tam, gdzie chciał Jun'ichi. Jego uderzenie dopadło do ciała kobiety, jednakże nie w splot, a poniżej - przed upadkiem ochroniła ją ściana za plecami, ale sam Jun'ichi musiał skakać w tył, jeśli nie chciał oberwa kunai'em, który machnęła na odlew i następnie przeniosła szybko do drugiej ręki. Jakby tego było mało, kobieta krzyknęła pozostając przy ścianie i... wysunęła ze swojego ciała dodatkowe, kościane ostrza. Były one długie na około 50 centymetrów, a sama wojowniczka starała się odzyskać animusz, a następnie poruszać wzdłuż ściany szukając okno, przez które umknie gdy tylko będzie mogła - szukała go prawą ręką, lewą natomiast (uzbrojoną w kunai i 2 kolce) wymachiwała po omacku, by odgonić wroga. Długo jej nie zajmie ( tylko kilka kroków), by zwiać na zewnątrz i przenieść walkę na otwartą przestrzeń...

Spoiler: pokaż
Obrazek


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1345
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość