Przydrożna polana w cieniu drzew

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 12 cze 2018, o 23:11

Suzka okręciła się znów na dzbanie, popatrując na swoich znajomych, podczas gdy oni dumali nad zagadką. Oczywiście w międzyczasie Tetsu ponownie zdążył ją zaskoczyć, hm... brakiem zdolności interpersonalnych? Tak to chyba wypadało nazwać. Ona w końcu gapiła się na ludzi cały czas i jakoś nigdy nikt nie powiedział jej, że to jakiś problem. Rozumiała przepraszanie, gdyby mu ostatnie ciasteczko zjadł, albo tak?
- Zgadza się, mapa! - pstryknęła palcami w stronę Tetsu, który przedstawił prawidłową odpowiedź.
Yami chyba za bardzo skupił się na ich pochodzeniu i własnej wiedzy geograficznej. Na pewno nie zadawałaby zagadki, przy której ktoś by miał łatwiej. A może na zielonych terenach mapy nie były zbyt popularne? No... nie, raczej niemożliwe.
Dobrze, że Suzia nie miała pojęcia, jakie jeszcze pomysły przyszły do głowie Yamiemu w związku z jej małą zagadką. A wydawał się taki normalny!
- To teraz ten... - urwała, bo Tetsu wyskoczył z kolejną zagadką.
Trochę się zdziwiła, bo chciała już sięgnąć po "nagrodę" do zwoju. Nowy towarzysz kontynuował jednak zgadywanki z taką naturalnością, że aż przykro było mu uświadamiać, że nie takie były zasady tej gry. Jeszcze by się zakłopotał czy coś...? Zielonowłosa wyszczerzyła się szeroko i zeskoczyła z gurdy.
- Aaale my już nie gramy - pokazała mu język, rozbawiona.
Tyle tylko, że pytanie już padło, a ona nie byłaby sobą gdyby nie spróbowała podjąć wyzwania. Cesarz? Korona? Przez głowę przeszły jej całe litanie dowcipów o cesarzach, ale nie stanowiły dobrego materiału do zbudowania odpowiedzi na to pytanie. Ściągnęła wargi, namyślając się, a potem zakrzyknęła głośne "haha!" i wyciągnęła w stronę Tetsu rękę, celując w niego palcem wskazującym.
- Przed kolejnym cesarzem, jak umiera?
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Yami » 12 cze 2018, o 23:31

U ła. Mapa. No tak. Co ja lecę tak daleko. Chyba zmęczenie zrobiło swoje.
Położyłem się na trawie. Głębokie westchnienie. Całe szczęście nie było śniegu pomimo, że wciąż było dość chłodno.
Gatka szmatka kolejna zagadka tak? Przed kim cesarz zdejmuje koronę? No nie wiem przed uzurpatorem, który mierzy w niego mieczem? Czyli, że tylko w sytuacji bez wyjścia? Czy może to jest gest, w którym nie może już nic zrobić więcej. Młoda dziewczyna odparła jako pierwsza. Kolejny cesarz albo śmierć? Czy przypadkiem władza cesarska nie trwa właśnie do czasu śmierci? Tak więc jeśli ma zdjąć koronę to tylko wtedy kiedy przestaje nim być. Czyli wychodzi na to, że właśnie w czasie śmierci. Chyba, że idzie spać. Kto normalny idzie spać w koronie.
- Kiedy idzie spać, kto normalny miałby spać w koronie. - chwila przerwy - Raczej chodzi o śmierć. Przynajmniej ma to jakiś większy sens.

Czyli teraz jak? Dziewczyna wygrała? W sumie tylko powtórzyłem jej odpowiedź więc w sumie na to by wychodziło. No i nie miałem pomysłu na zagadkę, a gdybym coś wymyślił to pewnie by się głowili nad tym nie wiadomo jak długo. A może? Coś prostego.
- Jeśli tak to może coś prostego. Księga co więcej niż słowa zawiera.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1915
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Kaze Tetsu » 13 cze 2018, o 19:57

Suzu oczywiście wybiła go z rytmu. Może zbyt łatwo podchwycił to jak grę. Nawyki to straszna rzecz, a Tetsu naprawdę uwielbiał zagadki. Pozwalały mu, na swój dziwaczny sposób, poznać rozmówców. Zwykle sprawiało mu to olbrzymie trudności. Wiedza o tym, jak ktoś myśli znacząco ułatwiała mu sprawę. I tak był nieco zaskoczony, a nieco zafascynowany odpowiedziami jakie usłyszał.
- Na swój sposób oboje macie rację. Choć rozwiązane zagadki jest nieco inne, wasze odpowiedzi też są poprawne. Chodziło o fryzjera.
I teraz chłopak zamarł. Ta zagadka miała tak wiele rozwiązań. Atlas? Zielnik? Księga pełna pieczęci? Tetsu stał jak sparaliżowany, gdy jego myśli pędziły po bardzo zawiłych torach. W końcu udzielił odpowiedzi, chodź bardzo niepewnie. Jednocześnie był szczerze uradowany. Zagadka, która sprawia trudność to dobra zagadka, w jego opinii.
- Biografia?
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 13 cze 2018, o 20:37

Aaaah, fryzjer? Suzia poskrobała się po głowie, kompletnie nie spodziewając się tego rozwiązania. Wygięła też wargi w podkówkę pełną niezadowolenia, bo choć Tetsu zgodził się z ich odpowiedziami, prawidłowej mimo wszystko nie odgadli. Nie mogło przecież być tak, żeby zagadka miała mnogość rozwiązań. Chodziło o jedno jedyne, to natomiast przegapili.
Nawiasem mówiąc Tetsu też nie dał się zbić z tropu tak bardzo, jak na to liczyła. Koniec śmiesznych reakcji? No trudno. Usiadła sobie znów na gurdzie, przybierając poważną minę. Po ostatnim niepowodzeniu miała zamiar odpowiedzieć błyskotliwie i trafnie! Miała zamiar, ale...
- Pffff, banalne! Kolorowanka! - odpowiedziała, zaplatając przed sobą ramiona.
Wprawdzie prowadząca Suzię osoba powiedziałaby raczej, że chodzi o "życie", ale dla Zielonowłosej to odpowiedź za bardzo abstrakcyjna. Biografia też jej nie pasowała, bo czym niby miała się różnić od innych ksiąg? Już więcej sensu miałyby zwoje z zakazanymi technikami, bo poza tekstem mogłyby też zawierać tajemnicę. Ale kolorowanka. Obrazki. K o l o r y! Myśli Suzki przeskoczyły na tryb tęczy i z jakiegoś powodu była przekonana, że jest to odpowiedź idealna.
- Hmmm, trochę depresyjne, ale... co to jest? Ten, kto to stworzył, sprzedaje to. Ten, kto kupił, nie używa tego. Ten, kto tego używa, nie ma o tym pojęcia. Hm?
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Yami » 13 cze 2018, o 21:50

Wychodzi na to, że wymyślona naprędce zagadka okazała się wychodzić poza normy normalnych zagadek, które wymyślali staruszki, dzieci i dorośli. Była bowiem trochę bardziej dosłowna niż myślała dwójka towarzyszy.
- Chodziło mi o zwój do pieczętowania. W jakiej innej księdze można byłoby coś więcej wcisnąć? Jaka książka pomieści np. 10 galonów wody?
Tak więc chyba nie należę do perełki świata główkowiczów. W sumie odpowiedź dziewczyny też miała sens, znaczy chyba bo za cholerę nie wiem czym są kolorowanki. Po nazwie wnioskuję, że to chyba coś na co nakłada się kolory. Wychodziłoby na to, że to zwykły obraz. Ale obraz to nie księga... Więc chyba odpada.
Nad drugą zagadką akurat nie muszę się zastanawiać. Kiedyś ją słyszałem.
- Stara zagadka. Chodzi o trumnę. Choć w niektórych prowincjach inaczej się chowa zmarłych.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1915
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 15 cze 2018, o 19:47

Dziewczyna spojrzała na Yamiego ze zdumieniem, jakby nie do końca przyjmując do wiadomości jego rozwiązanie. Zwój? Na pewno nie kolorowanka? Ale przecież... ale kolory... Nie mogła jednak zaprzeczyć, że odpowiedź Yamiego miała sens. Sama korzystała przecież ze zwojów i doskonale zdawała sobie sprawy, jak wiele dało się tam upchnąć. W dodatku zdecydowanie zbyt łatwo odgadł jej zagadkę, w odpowiedzi na co pokiwała energicznie głową.
- No u nas czasem to się nawet mumifikuje - przyznała, choć ciekawa była, co jeszcze można było uczynić ze zmarłymi - Mam tylko nadzieję, że nigdzie się ich nie zjada...
Sama myśl wydawała jej się nie tyle obrzydliwa, co po prostu absurdalna. Przeniosła wzrok na Tetsu, który po jej słowach jakby trochę zamknął się znowu w sobie. Ups... Ale wyrzutów sumienia nie miała, inaczej zachować się nie mogła.
- W ogóle, Yami - pominęła wszelkie zwroty grzecznościowe, które nie były z reguły używane na południu - Jesteś shinobi. Czemu tkwisz w mieście zamiast podróżować? Bo to co mówiłeś zabrzmiało, jakbyś nigdy nie ruszył się jakoś specjalnie poza Shigashi...
Ona tego sobie specjalnie nie wyobrażała. Pustynia była jej domem, ale nie mogłaby być do niej uwiązana. Wiatr pchał ją ciągle w stronę nowych przygód i wyzwań, chciała zwiedzić świat, poznać różnych ludzi, zobaczyć wielkie cuda, z czego większość miała być zielona. Tutejsza osada była fajna, ale jako przystanek w podróży. Jaka motywacja mogła utrzymać człowieka w jednym miejscu? Gdyby wujaszek Jou przykazał Suzce spędzić resztę życia tylko w Atsui, Zielonowłosa chyba by się przekręciła. Albo dała nogę, tak jak w obecnej chwili łamała zasady narzucone przez własną matkę. Ale tym bardziej kunoichi nie mogła spędzić więcej czasu w tym miejscu. Nadopiekuńcza rodzicielka to dopiero jest problem...
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Kaze Tetsu » 15 cze 2018, o 20:07

Tetsu nie był dobry w tego typu rozmowach. Zbyt prywatne. Zielonowłosa ma w jego opinii zbyt duże problemy z pojęciami przestrzeni osobistej i tego co wypada, a co nie robić. Nie chcąc krępować Yamiego, a przynajmniej to sobie wmawiał, chłopak postanowił poćwiczyć kawałek od nich.
- My tu gadu gadu, a czas ucieka. Mieliśmy ćwiczyć. Zaczynam bez Arashiego - rzucił, niby jako wymówkę. W rzeczywistości Tetsu czuł się już nieco zmęczony poznawaniem nowych ludzi. Za dużo na raz jak dla niego. Skłonił się Yamiemu, po czym odszedł kawałek. Niezbyt duży, by w razie czego móc dobiec do Suzu. W końcu są drużyną, to zobowiązuje. Dziwne przeczucie graniczące wręcz z pewnością, dawało mu podstawy sądzić, ze zachowanie jego towarzyszki prędzej czy później sprowadzi na nich kłopoty. Miał nadzieję, że później.
Shinobi wyciągnął z torby dwa kunai. Dzierżąc po jednym w każdej dłoni zaczął atakować powietrze, jakby walczył z wyimaginowanym wrogiem. Trochę przypominało to taniec, zwłaszcza, że miał on swoisty rytm ataków. Chwilami zmieniał tempo, czasem zwalniając, czasem przyśpieszając. Główna sekwencja ruchów pozostawał jednak w większości taka sama.
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Yami » 15 cze 2018, o 22:14

O kurde ta dziewczyna też ma coś nie tak z głową. Jak w ogóle pomyśleć o zjadaniu zwłok? Nie dość, że to obrzydliwe to do tego jeszcze do zdrowszych nie zależy. Choć w sumie jeśli miałbym do wyboru zjeść trupa a umrzeć z głodu to raczej upiekłbym sobie udko albo i dwa.
Na całe szczęście temat zagadek zaczął się chyba powoli kończyć. Zaczęło to być już męczące. Wytężanie głowy aby wpaść na tę jedną konkretną odpowiedź gdzie dziesiątki innych również jest prawidłowych zwyczajnie zabiera energię w zastraszającym tempie.
Niestety chwilowa radość została okupiona kolejnymi nużącymi pytaniami w stylu "Twoje marzenia", "Twoje ambicje". Ja sobie zwyczajnie żyję. Ambicje? Mieć dobry sen. Marzenia? Wygodne łóżko, ew. trawę i słoneczko. Tyle mi wystarczy. Podobnież jest jakaś prowincja w której są podobni do mnie. Może w rzeczywistości to właśnie stamtąd pochodzę a jedynie zostałem znaleziony przez ojca/dziadka/służkę czy kogo tam jeszcze można wymyślić. Może nawet i wybrałbym się w podróż by się o tym przekonać... ale w sumie po co?
- Wiesz ja to tak właściwie nie jestem tym całym shinobim. Jestem synem kupca i tak jakby dziadek męczy nam dupy abyśmy umieli się bronić kiedy zaczniemy przejmować obowiązki domu. "Można mieć obstawę ale to my powinniśmy być ostatnią tarczą do naszego życia" coś w tym stylu - odparłem leniwie spoglądając w niebo. - czemu nie podróżuję? Zwyczajnie nie mam na to ochoty.
Widać rozmowa z nieznajomą sprawiła, że jej towarzysz stwierdził, że chyba woli potrenować niż zwyczajnie gadać o kwiatkach i takich tam. W sumie coś go chyba rozumiem, choć w przeciwieństwie do niego bardziej uciążliwym widzę sobie trening niż rozmowę.
- A co z tobą? Czemu chcesz być kunoichi? Co cię do tego tknęło?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1915
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 16 cze 2018, o 10:32

Yami był... dziwny. Siedząca znów na gurdzie dziewczyna zupełnie nie potrafiła pojąć jego toku rozumowania. Prawdopodobnie nigdy nawet nie miała wokół siebie osoby o takiej mentalności, a może po prostu udało jej się tego nie dostrzec. Sama w sobie posiadała ogromny impet, który popychał wciąż do przodu ją, a przy okazji i nieszczęśników mających z nią styczność. Czy wszyscy ludzie z zielonych terenów mieli podobne podejście? Ona sama, w dzieciństwie pozbawiona domu przez knowania rodu Kaguya, dorastająca na wygnaniu, aż za dobrze poznała jak bardzo boli własna bezsilność i słabość. Na własne oczy widziała, jak ich własny szczep wzniósł się z upodlenia dzięki sile, odzyskał miejsce do życia, szacunek, znaczenie. Ale jak to wytłumaczyć? Dziewczyna poskrobała się po głowie, namyślając się. Jak wyjaśnić coś takiego komuś, dla kogo konieczność ochrony swego domu jest "męczeniem dupy"? Nawet Suzu rozumiała, że w chwili gdy jej klan pokaże innym swoją słabość, będzie to koniec ich spokojnego życia.
- Hmmm... ja to się chyba po prostu lubię naparzać - wyjaśniła, szczerząc zęby w szerokim uśmiechu.
I właściwie nie było to kłamstwo. Poza tym, tylko zawód shinobi dawał naprawdę szerokie możliwości, podczas gdy ona tyle chciała zobaczyć, spróbować i posmakować. Prawdopodobnie zostałaby kunoichi niezależnie od sytuacji rodzinnej. Zresztą, czym niby jeszcze mogłaby się zająć? Mogłaby potańczyć, ale pewnie szybko by się jej znudziło. Praca shinobi w tym ma swoją siłę, że nigdy nie wiesz co cię czeka następnego dnia. Stale też stawia przed tobą nowe wyzwania, a bez tego Zielonowłosa nie umiałaby żyć.
Tetsu zwrócił jej uwagę na fakt, że przyszli tutaj trenować, nie na pogaduszki. Czy kogoś jeszcze zdziwiłby fakt, że Suzia zwyczajnie o tym zapomniała? Inna rzecz, że nie bardzo miała tu warunki do swojego treningu. Popatrzyła w górę, pod niebo, potem dookoła, na przestrzeń z wyraźną obecnością dwóch osób. A jej technika, cóż, była techniką obszarową. Otworzyła lekko buzię wyobrażając sobie różne kombinacje. Na przykład spanikowana Suz nad dwoma trupkami. Albo ich dwóch łączących siły w odwecie za atak. Albo pomieszane...
- Właśnie, tutaj gadka szmatka, a ja miałam trenować - plasnęła się znów otwartą dłonią w czoło, czas uciekał, a ona chciała tylu rzeczy się nauczyć przed kolejną wyprawą - To wiesz co, niech będzie, zostawiam ci tę miejscówkę, z tą trawką i w ogóle. Idę zrujnować jakiś inny kawałek terenu. Tetsuuu! Widzimy się wieczorem w naszej gospodzie! Jakby co powiedz Arashiemu, że poszłam siać destrukcję gdzieś obok!
I nie namyślając się już więcej chwyciła za szarfę przywiązaną do gurdy, zarzuciła sobie ciężkie naczynie na plecy, wyszczerzyła do nich ząbki w pogodnym uśmiechu i tak jak się pojawiła szybko, tak i teraz nie poświęciła dwóch myśli przed swym odejściem.

[zt]
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Yami » 16 cze 2018, o 16:33

"Lubię się naparzać". Matko dziewczyna jest dziwna. Czerpać przyjemność z niesienia innym ludziom cierpienia i samemu takowe przyjmować. Jak można coś takiego nazwać normalnym? Dlatego tak właśnie dziwię się tym wszystkim ludziom, którzy:
a) ćwiczą w ramach zemsty. Każdy doskonale wie, że historia kołem się toczy. Potem ktoś inny będzie się mścił, potem ktoś inny i tak w koło i w koło. Przecież już widać, że to do niczego nie prowadzi.
b) ćwiczą bo chcą chronić bliskich sobie ludzi. Idea piękna problem jest jednak taki, że chcąc się rozwijać depczą innych marzenia. Stają sobie wzajemnie na drodze i ścierają się. Jak jeden wygra to niszczy marzenie drugiej obrony. Zdobywasz siłę po trupach innych ludzi, którzy też się tym kierowali. Czym cię to różni od zwykłego zbira? Czy potem taka bliska osoba chciałaby wiedzieć, że ty zabijałeś dla niej? Wątpliwe pytanie.
c) fanatycy religijni. Ci są zwyczajnie chorzy umysłowo. Nie ma co się nad tym rozwodzić.
d) Mordobicie. Bo oberwanie podczas sparingu pięścią w gębę jest naprawdę przyjemne. Brawo. Brawo

W sumie po chwili zacząłem przetwarzać kolejną część słów dziewczyny. "Siać destrukcję gdzieś obok". Zaraz czyli przybysze stwierdzili, że to naturalne zacząć rozpieprzać otoczenie jak gdyby nigdy nic? Przecież są od tego pieprzone polanki w których można robić co się żywnie zechce. Jeśli ktoś rozwali mi mój ulubiony pagórek i powie "wybacz, ćwiczyłem" to chyba mnie szlak trafi.
- Hej czekaj! - krzyknąłem w jej stronę lecz dziewczyna już gdzieś zniknęła.
Cholera.
Podniosłem się z ziemi.
- Tetsu tak? - zwróciłem się w stronę chłopaka, który zaczął już swe ćwiczenia. - proszę cię tylko abyś nie wysadzał tego terenu. Lubię tę polankę i nie chcę aby szlag ją trafił. Jeśli chcesz coś wysadzać, rozsadzać, detonować czy cholera wie co tam jeszcze to weź pomóż mi ją złapać a zaprowadzę was w lepsze miejsce.
Podniosłem się i truchtem udałem się za dziewczyną.

Okazało się jednak, że ta udała się na polanę treningową. Kurde musiała już tu chyba być skoro ją znalazła. Nie mniej jednak to w sumie dobrze. Westchnąłem. Jeśli Tetsu podążył za mną wskazałem mu na polanę.
- Chyba cudem sama to znalazła ale to właśnie ta polanka o której mówiłem. Dobra ja wracam do domu. Powodzenia.

z/t
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1915
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Kaze Tetsu » 17 cze 2018, o 11:54

Przerywając swój trans na słowa Suzu, Tetsu tylko skinął jej głową na znak, że akceptuje jej plan. Po co miałby strzępić język po próżnicy? W sumie to nawet się cieszył, że zielonowłosa poszła trenować. W końcu po to tutaj przybyli. Wrócił dalej do twojego rytmicznego cięcia kunai powietrza. Wiele osób mogłoby tego nie rozumieć ale dla niego trening był momentem, kiedy odnajdywał wewnętrzny spokój. Był jednocześnie skoncentrowany i nieco rozluźniony. Ciało posłusznie wykonywało kolejne wyćwiczone ruchy, rytmicznie. Dla Tetsu była to swoista muzyka, złożona z dźwięku przecinanego ostrzem powietrza, szumu szybko pompowanej krwi i rytmu jakie wybijało jego serce. Ten swoisty trans i moment harmonii został znowu przerwany, tym razem przez Yamiego. Tetsu nie miał mu tego za złe, choć nieco zdziwiło go pytanie.
- Dlaczego myślisz, że chcę coś rozwalać? Nie wiem jak jest z Suzu, nie widziałem jej technik. Moje raczej nie mają takiej siły rażenia. I szkoda by było tej polanki, jest naprawdę ładna.
I znowu to samo. Ludzie często myślą, że skoro jest duży i lubi trenować z bronią, to od razu będzie wszystko niszczył. Ehh, może kiedyś w końcu spotkam kogoś, kto zrozumie harmonię i spokój jaka płynie z ćwiczeni. Po chwili dodał:
- W sumie racja, pójdę zobaczyć czy ta szalona zielonowłosa nie zniszczy nic przypadkiem. Nie jesteśmy u siebie. Może ona o tym zapomina? Widzisz na pustyni wszelakie zniszczenia zostają szybko zatarte, krajobraz zmienia się sam z siebie. Ojciec opowiadał mi, jak wielu ludzi z naszych stron ma to w nawyku i zapomina o tym, że nie cały świat jest pustynią.
No trudno, trzeba będzie dokończyć trening gdzie indziej. No i nie wypada tak stresować chłopaka. Wydawał się sympatyczny. Na swój sposób nawet egzotyczny. Większość rówieśników Tetsu, ćwiczyła od najmłodszych lat by byli zdolni walczyć. W końcu nie minęło jeszcze tak dużo czasu od wojny domowej na pustyni. Ludzie dobrze pamiętali te zdarzenia i każda osada chciała być jak najlepiej przygotowana w razie konfliktu. Spotkanie kogoś takiego jak Yami było dla Tetsu nowością. Niby są częścią tej samej nacji, wywodzą się z terenów nie aż tak bardzo od siebie odległych. Ale to zupełnie inne światy, pomyślał Tetsu.
Starannie złożył swój ekwipunek i poszedł we wskazanym kierunku. Kłaniając się, rzucił na odchodne.
- Miło było poznać. Niech los Ci sprzyja. Oby nasze drogi się jeszcze kiedyś skrzyżowały i to w radosnych okolicznościach.
I odszedł z polany nie mówiąc już nic więcej.

[zt]
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 9 lip 2018, o 16:10

Suzia zawsze wychodziła z założenia, że przesadne rozmyślanie nad problemami nie może przynieść niczego dobrego. Wierna tej dewizie zdołała w miarę spokojnie przespać noc, mimo wszystko jednak przy śniadaniu wątpliwości znów złapały ją w swe szpony, gniotąc w nieprzyjemny i męczący sposób. Dziewczyna dokończyła wówczas list, który skierowała jednak do swego kuzyna, nie do matki, następnie zaś przeszła się uliczkami i posłała go do osady w Atsui. Po tym wyszła z osady i skierowała się na treningową polankę, powszechnie wiadomo przecież, że wysiłek jest rozwiązaniem na wszelkie troski. Słońce wciąż jeszcze nie było wysoko gdy oparła gurdę o jedno z drzew i przeciągnęła się leniwie, ostatecznie próbując przegonić z ciała resztki snu. Jeśli jednak ktoś czaił się w okolicy i miał nadzieję podpatrzeć jakieś sekretne jutsu, z pewnością czekało na niego rozczarowanie - kunoichi po prostu siadła na tyłku pośrodku polanki, łokcie luźno układając na zgiętych kolanach.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

[zt]
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Rindou Arashi » 14 sie 2018, o 00:40

Zielonowłosy zapakował zakupy swojej kuzynki do jednego z jej zwojów, zastanawiając się w jaki sposób będzie chciała ona z nich korzystać, jak nie będzie go w pobliżu, chyba będzie musiał trochę podszkolić ją w tych sprawach, inaczej będzie musiała spać w piaskowych budowlach. Chwilę później opuścili sklep i podążyli w znanym tylko Suzu celu. Po drodze chłopak wysłuchał jej historii odnośnie ostatniej misji i wszystkich przygodach, które w jej trakcie ją spotkały. Nie wiedząc kiedy znaleźli się poza murami miasta, wchodząc między drzewa, gdzie w spokoju mogli się rozsiąść i zabrać za trening.
- Nie wiem czy chcesz też sobie potrenować, jednak będziesz mi zaraz potrzebna, tylko nauczę się nowej sztuczki. - uśmiechnął się do kuzynki i odszedł na bok, pod jedno z rosnących w okolicy drzew. Chciał dać Suzu trochę czasu dla siebie, tak aby jego działania jej nie przeszkadzały.

Kiedy już zielonowłosy zajął swoje miejsce, rozłożył swoje rzeczy i sięgnął po zwój, mógł zabrać się w spokoju za naukę nowej techniki. A raczej do rozwinięcia czegoś, co już od jakiegoś czasu potrafił. Otóż wypadałoby umieć tworzyć amunicję do swoich kukiełek, co nie?? Tak właśnie pomyślał, wybierając jedną z rodzinnych technik z biblioteczki. Od dawna miał zaplanowane, że jego drewniany wojownik- Usagi, będzie miotał we wrogów różnymi żywiołami, także więc musiał tylko załatwić amunicję. Rozwinął zwój i zabrał się za czytanie. Pieczęci nie było żadnych, jedyne co to trzeba było znać kształt symbolu utrwalonego przez chakrę, wzór wymalowany przez chakrę. Każdy najmniejszy błąd mógł spowodować brak efektu, bądź co gorsza, niepożądany efekt. Żaden marionetkarz nie planuje wybuchu jego kukiełki w samym środku walki, więc trzeba było się przyłożyć. Na szczęście nasz młody heros miał bardzo dobrą pamięć, która szybko pochłaniała nową wiedzę, dlatego też bez problemu zapamiętał co chciał i mógł zabrać się za tę trudniejszą część, czyli ćwiczenia praktyczne. Pierwsze etapy treningu zakładały jedynie uformowanie samej pieczęci na pustym zwoju. Arashi sięgnął do swojej torby i zamaszystym ruchem wydobył jeden z dzisiejszych zakupów, po czym rozwinął go w powietrzu. Papier załopotał na wietrze, przez chwilę otaczając chłopaka, jednak równie szybko wylądował na ziemi. Chłopak złożył pieczęć, dzięki której mógł przetransportować energię do zwoju, po czym zaczął się skupiać, formując odpowiedni symbol. Chakra w koło niego delikatnie zawirowała a po chwili zaczęła się utrwalać w postaci czarnego malunku. Marionetkarz przymknął oczy, chcąc skupić się jeszcze bardziej, jednak wtedy coś mu przeszkodziło, obok jego ucha przeleciał duży owad, który wyrwał go ze skupienia, na szczęście nie przerwało to techniki, a Zielonowłosy, który szybko odzyskał panowanie, domknął pieczęć i zamknął chakrę w zwoju. Po chwili uwolnił ją, tworząc w koło siebie chmurę białego dymu. Zadowolony z siebie przeszedł do kolejnej, trudniejszej próby, chcąc przelać na papier chakrę żywiołu, ta jednak została pokonana równie szybko i już po godzinie od rozpoczęcia treningu, młody heros mógł wrócić do swojej Kuzynki, która nie wiadomo co robiła w tym czasie.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Ayatsuri Fūka Hōin

Pieczęci
Odpowiadające danej technice

Zasięg
Pieczętowanie
Bezpośredni
Zapieczętowanej techniki
Taki jak oryginału

Koszt
D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Znajomość techniki Fūka Hōin (Fūinjutsu ranga B)

Opis Wariacja techniki Fūka Hōin, którą opanowali jedynie przedstawiciele klanu Ayatsuri. Za jej pomocą możliwe jest zamknięcie w zwoju dowolnej techniki elementarnej i użycie zamkniętego żywiołu w niektórych mechanizmach. Mowa tutaj głównie o miotaczach żywiołów, które wykorzystują je jako amunicję. Proces pieczętowania wymaga położenia przed sobą zwoju z odpowiednimi symbolami i użycia na nim techniki, która ma służyć za “amunicję”. Po kilku dłuższych chwilach jutsu zostaje zapieczętowane, a zwój z nim może zostać wykorzystany w pożądanych mechanizmach. Z pieczętowaniem technik wiąże się jednak kilka poważnych ograniczeń - można pieczętować tylko techniki elementarne do rangi B włącznie; nie można również zamykać technik używanych przeciwko pieczętującemu; technika zamykana musi “wychodzić” z ciała użytkownika. Dodatkowo technik zamkniętych nie da się odpieczętować w żaden sposób poza miotaczem. Możliwe jest natomiast wykorzystanie drugiej osoby, jeśli pieczętujący nie zna techniki danego żywiołu. Rodzaj amunicji może różnić się w zależności od techniki, co widać przykładowo w dotonie i technikach opartych na błocie, bądź miotaniu kamieni. Każda technika napełnia zwój w różnym stopniu (D - 50 pojemności zwojów, C - 100, B - 200), ale zużywane ładunki na strzał zależą wyłącznie od miotacza żywiołów.

Arashi wrócił do Suzu, trzymając w dłoniach 2 małe zwoje. Po jego minie widać było, że ma niecne zamiary. Poczekał aż dziewczyna skończy wszystkie swoje aktualne czynności, po czym wyjaśnił jej co takiego będą robić. Rozwinął zwój na ziemi, po czym klęknął przed nim, prosząc aby zrobiła to samo co on. Kiedy już zajęli pozycję, nakazał jej wykonanie kilku technik futonu, celując bezpośrednio w znajdujący się na środku zwoju punkt. On sam skupił się i zaczął formować przy użyciu swojej chakry pieczęć, która miała zamknąć wypuszczany przez dziewczynę żywioł, pozwalając na uzupełnienie zapasów Usagiego. Po napełnieniu pierwszego, Arashi powtórzył proces z drugim ze zwojów, a kiedy już skończyli, odpieczętował jedną z kukiełek i zamontował w jej magazynku oba zwoje, czekając co dalej planuje jego Zielonowłosa kuzynka. Przy niej można było spodziewać się wszystkiego.
Rindou Arashi
 

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 14 sie 2018, o 01:37

Polanka nie była bardzo oddalona od osady, co zapewniało jej pewną popularność wśród okolicznych shinobi - przynajmniej tych, którzy nie mieli niczego strasznego do ukrycia. Tym razem jednak na miejscu nie zastali nikogo, co z jednej strony okazało się bardzo wygodne ze względu na ich cel, z drugiej strony jednak Suzka chętnie poznałaby kogoś nowego. No i nie było Tetsu, a to już poniekąd problem - w tak wielkiej osadzie szukanie jednego chłopaka naprawdę nie było proste, nawet z jego charakterystyczną heterochromią. Tym jednak pomartwią się później. Tyle przestrzeni dookoła, przed nimi natomiast perspektywa nowej podróży, trzeba sprawdzić własną gotowość do drogi i dokonać ostatnich przygotowań.
- Świetnie się składa, bo też będziesz mi potrzebny. Ale to już po treningu, więc najpierw twoja sprawa... - uśmiechnęła się tajemniczo, widocznie oboje mieli swoje chytre plany.
Arashi się odsunął pierwszy, Suzka pozostała więc na miejscu. Nie potrzebowała wiele przestrzeni, do tego rodzaju treningu wystarczyła jej gurda i kawałek podłoża, by sobie klapnąć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Wbrew temu, co chłopak mógł sądzić, jego mina bardzo się dziewczynie spodobała. Wróżyła coś ciekawego, ochoczo więc zakończyła swe działania i spojrzała na zwój, który kuzyn rozwinął przed sobą na ziemi. Z jakiegoś powodu wydawało jej się, że zaraz coś naprawdę ciekawego zostanie z niego odpieczętowane. Nawet ruda wiewiórka, która najpierw z wdzięcznością przyjęła prezent chłopaka, potem zaś zwinęła się w kłębek z daleka od ich działań, teraz wróciła do dwójki z pustyni i z ciekawością pchała wszędzie swą mordkę. I zaraz pierzchła po nogawce chłopaka w górę, aż na plecy, uznając najwyraźniej, że z tej dwójki w tej chwili bezpieczniej jest u niego.
Trzy raz wykonała technikę, która nie wymagała od niej specjalnych przygotowań, okazała się natomiast dość efektywna i cieszyła się u Suzki szczególnym sentymentem - Fūton: Komakai Butokai Tatsumaki. Zbierając chakrę przy ustach uformowała z niej kulę, którą to posłała później w stronę zwoju. Nie całkiem była pewna, czy przypadkiem nie narobi w ten sposób problemów, z kłopotami jednak zawsze można po prostu powalczyć.
- O, papier zeżarł. Fajnie - ucieszyła się, że jednka Arashi niczego nie poknocił i faktycznie technika została zapieczętowana.
Kontynuowała więc, po zmianie zwoju natomiast wykonała dwa razy Fūton: Kamaitachi, korzystając z odpieczętowanego wachlarza, na koniec natomiast nakarmiła jego zwój prostą techniką defensywną, która mogła mu kiedyś pomóc - Fūton: Daitoppa. Nie była pewna, czy te fuutony w środku i tak nie staną się tylko jednakowym powiewem wiatru, starała się jednak jak umiała najlepiej. Niestety lepszych technik żywiołowych nie znała.
- Wiesz, tak sobie ostatnio myślałam i mam pewien plan. Powiedz mi, dałoby się stworzyć taką pustą kukiełkę, którą mogłabym kontrować przez wypełnienie piaskiem? - zapytała, patrząc jak Arashi pakuje zwoje do Arashiego - i najlepiej, żeby się nie rozpadła po pierwszym uderzeniu, o ile istnieją takie bardziej wytrzymałe materiały. Chcę mieć własną marionetkę. - oznajmiła z ogniem w oczach, krew to przecież nie woda, choć tylko połowicznie, to jednak Suzia była Ayatsuri.
A przynajmniej Rindou. A to zobowiązywało. Nawet jeśli jej lalka będzie trochę upośledzona, bo z pewnością niemożliwe będzie wykorzystanie niektórych funkcji, to jednak proste mechanizmy byłaby w stanie obsługiwać swym piaskiem. Wymagałoby to wielu ćwiczeń i praktyki, ale na tym etapie byłoby łatwiejsze niż wytworzenie nici z chakry, bo zawsze gdy pracowała nad podstawą technik Ayatsuri to nitka owszem, powstawała, zawsze jednak miała fizyczną postać wypełnioną ziarenkami piasku.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Rindou Arashi » 14 sie 2018, o 15:26

Zielonowłosy rozsiadł się nad zwojem i po kolei przyjmował kolejne posyłane przez Suzu techniki. Nie były one jakieś szczególnie potężne, jednak nie o to w tym momencie chodziło, potrzebował on po prostu chakrę tego konkretnego żywiołu, którym władać nie potrafił. Kiedy już wszystko zostało zapełnione a zwoje znalazły się na swoim miejscu, Arashi podniósł się i otrzepał tyłem z brudu na którym usiadł. Siadanie na piasku nie było takie problematyczne, przeważnie wystarczyło podskoczyć a ten sam opadał z powrotem na glebę, jednakże tutaj rosła trawa, leżały kamyczki, czy też drobinki ziemi, a te nie chciały tak szybko odpaść od ubrania. Wtedy także w głowie marionetkarza urodziła się bardzo interesująca myśl, którą zaraz się zajmie, jednak najpierw wypadałoby odpowiedzieć na pytania Suzu. Sięgnął do torby, z której wyciągnął garść soczystych śliwek, po czym jedną dał wiewiórce siedzącej na jego ramieniu, a resztę rozdając po równo pomiędzy siebie a zielonowłosą.
- hmmm, kukiełka poruszana piaskiem. Brzmi intrygująco... Szkielet musiałby być wydrążony w środku, tak abyś wprowadziła do niego swój piasek. Nie wiem czy byłoby to tak szybkie jak normalne kukiełki, jednak pewnie dałoby się to zrobić. - pogładził się po swojej brodzie, zastanawiając się nad pomysłem swojej kuzynki. Był on całkiem śmiały, co rozbujało wyobraźnię Arashiego. Nigdy nie wątpił w geny Suzu, jednak nie spodziewał się, że pociągną ją do tak odważnych pomysłów. Na pewno będzie chciał jej w tym pomóc, aby zobaczyć efekty.

Zielonowłosy odpowiadał na pytania swojej kuzynki, jednakże postanowił też w tym czasie zająć się pewnym drobnym pomysłem. A co, gdyby tak móc zapieczętować cały znajdujący się na ubraniach brud? Dzięki temu trudy podróży nie byłby takie straszne. W końcu nikt nie lubi chodzić w przemokniętym, ubłoconym ubraniu, a te potrafią się kiedyś skończyć. Dlatego też zabrał się do roboty. Otworzył notes i zaczął projektować w głowie wzór, korzystając ze zdobytej już wcześniej wiedzy w tym zakresie. Narysował już nie jedną pieczęć więc jakieś tam pojęcie miał. Tylko jak osiągnąć tak niecodzienny efekt? Umiał pochłaniać przeróżne twory, więc podstawy już miał, teraz trzeba było popracować nad detalami. Po około godzine przeróżnych wzorów i ciągłej rozmowie, udało mu się wypracować coś, co mogło przynieść jakiś efekt. Dlatego też zdecydował się na próbę. Ściągnął z siebie swój płaszcz i ubrudził go delikatnie, po czym zaczął kształtować technikę, O dziwo zadziałało za pierwszym razem, pozbywając się wszystkiego co niechciane. Zadowolony z siebie po raz kolejny przeniósł całą swoją uwagę na Suzu.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Jundo no Jutsu

Dziedzina
Fuinjutsu

Ranga
E | Fabularna

Pieczęci
Wół → Pies → Wąż → Wół → Pies → Wąż

Zasięg
Dotykowy

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% || aktywacja - Impuls

Wymagania
Fuinjutsu C

Opis Prosta technika tworząca na karteczce pieczęć. W momencie przyłożenia do przedmiotu i przelania na nią chakry pochłania ona wszystkie zabrudzenia, plamy oraz inne drobne elementy znajdujące się na obiekcie pieczętując wszystko w papierze.
Działa tylko na obiekty nie przekraczające ludzkich gabarytów.

Link do tematu postaci
KLIK!
Rindou Arashi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość