Przydrożna polana w cieniu drzew

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Harran » 8 maja 2018, o 20:21

Misja rangi D Hikaru
[9/15]

Na świecie niewiele było rzeczy, które mogłyby zainteresować Hikaru. Był shinobi z klanu Dohito, a ponadto miał duszę artysty i był wrażliwy na piękno, jakie jego zdaniem tkwiło w wybuchach. Ładunek rannego młodzieńca zaciekawił go zatem. Wcześniej jednak nie omieszkał zasugerować swojemu rozmówcy i pracodawcy hipokryzji.
- Może i nie wyglądam tak jak mówisz, ale z pewnością nie czekałbym z pomocą komukolwiek tak długo, aż ten zaoferuje mi jakieś pieniądze. Nie dziwota jednak, że jest jak jest, skoro mówisz, że znasz naprawdę paskudnych cholernych typków. - odpowiedział młodzieniec - A te fajerwerki to na tutejszy festiwal wiozę. Impreza będzie ogromna. Tak duża, że właśnie chcą nawet zrobić pokaz wybuchów, czy jak to moi zleceniodawcy określili, sztucznych ogni. Ja tam jednak nie mam pojęcia dlaczego na zwykły huk i odrobinę światełka wymyślać jakieś dziwaczne nazwy. Ludzie chcą na to patrzeć, to ich sprawa, ale po co niebezpieczne rzeczy nazywać ładnymi słowami? Tak, czy siak parę godzin drogi dalej, jeśli jechać tym traktem, jest wioska, w której będzie ten festyn i to mam dostarczyć ten towar.

Harran
 

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Hikaru » 8 maja 2018, o 20:32

Chłopak nie odnosił się do kwestii bycia bezinteresownym, bo po pierwsze nie lubił bezsensownych utarczek słownych, a po drugie...
- Zwykły huk i odrobinę światełek, tak? - powtórzył jak echo Hikaru, wlepiając wzrok w człowieka ze złamaną nogą - jesteś zwykłym błaznem, który nie ma za grosz szacunku do prawdziwego piękna. Gdyby nie to, że w mojej naturze nie leży porywczość, to w tempie ekspresowym dołączyłbyś z tej wysokości do swojego konia. Puszczę mimo uszu twoją opinię tylko dlatego, że w istocie - wybuchy na zwykłych festynach to jedynie namiastka prawdziwej sztuki i prawdziwego piękna - wyrecytował. To była jedna z tych niewielu sytuacji, kiedy Dohito pokazywał nieco swoje "inne" ja. Nie drążył jednak tego tematu, przekonany o tym, że zwykły laik który nie ma nic wspólnego ze sztuką, niechybnie może co najwyżej narazić piękno na profanację, a nie je docenić. Dlatego też w milczeniu skierował gliniane ptaszysko w kierunku, w którym wiódł trakt.
Hikaru
 

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Harran » 9 maja 2018, o 20:27

Misja rangi D Hikaru
Pisz tutaj
Harran
 

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Yami » 10 cze 2018, o 22:03

Posiadłem i wachlarz i zwój pertraktujący o technikach wykorzystujący element wiatru wraz z przedmiotami, w tym przypadku mowa o tutaj o wachlarzach. Wachlarz sobie sprawiłem sam, zwój… trochę mniej legalną drogą (podprowadziłem z biblioteki domu) chociaż nie powinien pierdziel marudzić skoro chcę sobie poćwiczyć. Biorąc pod uwagę straszne baby, straszne i nielogiczne.
Usiadłem i zacząłem czytać jak to się powinno kumulować chakrę, jak to się powinno wyobrażać czy tam wizualizować jak to ktoś napisał w tym zwoju. Mógłbym to wam przeczytać ale uwierzcie mi… nie chcecie tego.
Ogólnie w technice Fūton: Furai Uchiwa, chodzi o to aby stworzyć poduszkę powietrzną pod wachlarzem aby móc unosić się na powietrzu. W skrócie. Było jeszcze kilka innych mankamentów ale co tam. Nie będę waszych głów tym zajmował. Chyba, że jesteście gotowi na śmierć kilku szarych komórek. Nie widzę chętnych. No to lecimy dalej.
Wyciągnąłem z torby zwój, w którym miałem zapieczętowany ów wielki Wachlarz. Nie musiałem tego gówna taszczyć ze sobą. Nauka technik pieczętowania była najlepszą rzeczą jaką mogłem zrobić w swoim życiu. Zacisnąłem pięść i miałem wrażenie, że po poliku spłynęła łza zwycięstwa. Dobra przejdźmy jednak do konkretów. Rozwinąłem zwój i przelewając chakrę do niego odpieczętowałem wielki złom. Ledwo, naprawdę ledwo mogłem się nim sprawnie posługiwać. Myślałem, że jeden gram w jedną czy drugą stronę sprawi, że pięknie wyrąbię się na ziemię. Nie mniej jednak ustałem i miałem się dobrze. Rozwinąłem wachlarz, położyłem go na ziemi. Kulturalnie usiadłem i zacząłem kumulować chakrę przepuszczając ją przez wachlarz co w efekcie miało go podnieść. Na początku nic więc zwiększyłem ciąg. Cała konstrukcja się zadygotała. Czyżby się udawało? Jeszcze trochę zwiększyłem przepływ i całość podniosła się na jakiś metr. Genialnie. O kurde. Myśląc, że już mi się udało nagle tylna część wachlarza podniosła się ze względu na zwiększony przepływ w tamtym miejscu. Wachlarz postanowiło obrócić się tym samym o 180 stopni dzięki czemu pięknie zaryłem gębą o ziemię. Miodnie.
Otrzepawszy się z brudu podniosłem i ponownie ułożyłem wachlarz w normalnej pozycji. Usiadłem na nim i teraz trochę rozsądniej lecz gwałtowniej wtłoczyłem doń chakrę. Plan był taki. Wznieść się w górę, nachylić się nad trzonkiem i wylądować. Choć może nie, jeszcze znowu spotka mnie to samo. Ostatecznie zajęciem dzisiejszym jest ustabilizowanie lotu i wstępny powolny lot. O dziwo jakoś szybko mi to przyszło. Wiedziałem że jestem Geniuszem. No i cholera znowu zaryłem o ziemię.
Ostatecznie dzisiejszy dzień zakończył się na umiejętności latania z pozycji ziemi. Jutro będę ćwiczyć już sztuczki jak wskakiwanie podczas biegu, beczki, śruby, spirale… obym to wszystko przeżył.
Zjawiłem się na polanie dwa dni później. Wczoraj jednak nie chciało mi się przyjść. Coś mi na żołądku leżało i takie tam. No ale w końcu się zjawiłem. Niczym geniusz zacząłem od razu latać jakbym chciał. Oczywiście tak to sobie wyobrażałem. Często się wypierdzielałem, ryłem twarzą o ziemię, aż ta stałą się czarna jakbym trzymał głowę w wędzarni przez kilka godzin, bolały mnie gnaty, ale koniec końców zaczęło mi to wszystko wychodzić, nawet sprawnie. Nie robiłem jakichś pięknych ewolucji w powietrzu ale mogłem normalnie latać, jak każda normalna osoba, która ma tą technikę.
No to chyba na tyle. Pora wracać do domciu. Po takim treningu wypada się położyć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1915
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 12 cze 2018, o 14:00

Wiatr tańczył z zielonymi włosami Suzki, podczas gdy dziewczyna pędziła przed siebie wzdłuż traktu. Na głowie miała gogle o różowych szkłach, na twarzy uśmiech, na plecach zaś obowiązkową gurdę. Nie prezentowała się groźnie, w ogóle nie kojarzyłaby się z shinobi gdyby nie nienaturalnie długie susy, którymi nie mógłby się nigdy pochwalić zwyczajny człowiek. Spieszyła się i to mocno. Sama w końcu zaproponowała zakład, którego nie miała zamiaru przegrać. Przegrywanie nie było fajne.
Polanka, którą dostrzegli wcześniej podczas podróży traktem, nie leżała daleko od miasta. Dziewczyna zatrzymała się, lądując w przykucu między drzewami, cicho wypuściła powietrze z ust. Dostrzegła ciemnowłosą postać i początkowo ściągnęła wargi z niezadowoleniem, że Tetsu jednak ją wyprzedził. Moment później zrozumiała jednak, że to nie poznany chwilę wcześniej Maji pieczętuje właśnie w zwoju znajomo wyglądającą broń. A więc była pierwsza! Przyjemne uczucie tryumfu rozlało się w zielonej duszyczce, podczas gdy ona wyszła spomiędzy drzew z szerokim uśmiechem. No bo przecież nie będzie się tu chować, nie? Zresztą, nie kryła się zupełnie w drodze, przypuszczała więc, że i obcy już ją zauważył.
- Kurcze, nie spodziewałam się tu konkurencji do treningu - zagadnęła pogodnym tonem - Muszę zaczekać na znajomych, więc przez chwilę ci poprzeszkadzam. Trenujesz fuuton? Też mam taki wachlarz - mrugnęła oczkiem, po czym opuściła na ziemię ciężką gurdę.
Jeśli więc nie kłamała, wachlarz trzymała zapewne w jednym ze zwojów przypiętych do szarfy u pasa. W ogóle nie dało się nie zauważyć orientalnego stroju Zielonowłosej, jednoznacznie wskazującego na pustynne pochodzenie, tak samo jak głęboka opalenizna mimo panującej zimy. Okryta była płaszczem, co uniemożliwiło Yamiemu dostrzeżenie odkrytego pępka kunoichi, ale bufiaste spodnie z pęknięciami po bokach mówiły same za siebie.
- A może zagramy w grę? - zaproponowała z błyskiem w oku, nie wiedząc, że obcy miał już w planach opuszczenie polanki - I ten, kto wygra, pozostanie w tym miejscu. Co ty na to, nieznajomy?
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Yami » 12 cze 2018, o 15:19

No to chyba na tyle. Pora wracać do domciu. Po takim treningu wypada się położyć...
Moje ostatnie myśli po treningu były pełne nadziei, pełne błogiej chęci ułożenia się na futonie, przymknięcia oczu i odbyciu długiej drogi po krainie fantazji. Wszytko to jednak trafił szlak. Bańka błogiego lenistwa, która zaczęła się we mnie gromadzić pękła kiedy w jego stronę zaczęła biec ubrana w dość śmieszny sposób mała istotka.
Miała zielone włosy i młodziutką twarz, pewnie miała tyle samo, bądź blisko tego, wiosen co ja. Do tego na jej głowie znajdowały się jakieś kolorowe szkiełka z metalową chyba oprawką. Strój... no nietypowy ubrana jakoś tak... inaczej? Choć w sumie im dłużej nad tym myślałem to chyba, kiedyś podobny strój miał jeden z kompanów, czy raczej interesantów ojca, który podobnież pochodził z południa. Czyżby dziewczyna też pochodziła z rejonu wiecznych piasków i palącego słońca? Chyba na to musiało wskazywać bo miała przy sobie wielką gurdę, chyba na wodę. Odwodnienie w takich klimatach to nie przelewki!
- E ten. No tak jakoś wyszło. - odparłem krótko. No co miałem zacząć gadać jak to mnie kobieta chciała spalić żywcem! Ty a może ona też ma coś nie ten teges z głową? Kobieta raz radosna z tobą a potem bez ciebie, znaczy z tobą martwym u jej stóp! Choć biorąc pod uwagę, że na kogoś czeka to może nie będzie chciała mnie zaatakować...a może właśnie to zrobi bo będzie się nudzić? Brrrr przeszły mnie dreszcze - Mówisz, że też się tak bawisz? - w sumie sam swoje rzeczy chowam do zwojów ile bym miał tego żelastwa ze sobą nosić?

Spojrzałem na dziewczynę, ciągle radosną, wesołą, uśmiechniętą. Nie chyba normalna osoba.
- Trochę padnięty jestem od tego treningu - klapnąłem na dupę i wziąłem głęboki oddech, a następnie wypuściłem powietrze przez usta, pokazując, czy może bardziej udając, że jestem zmęczony. - A ciebie nogi nie bolą od targania tego? - powiedziałem spoglądając na wielką gurdę, chyba na wodę. - Nie lepiej nosić coś mniejszego przy sobie?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1915
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 12 cze 2018, o 16:08

Nieświadoma zupełnie ostrożności, z jaką podchodził do jej osoby czarnowłosy, Suzu zrobiła jeszcze kilka kroków, zachęcona podjęciem przez niego rozmowy. Nawet, jeśli było to tylko kilka obojętnych słów. Wystarczyło. Suzia zatrzymała na chwilę wzrok na oczach nieznajomego, dostrzegając od razu najlepszy z kolorów. Czy ktoś o zielonym spojrzeniu mógł stanowić dla niej zagrożenie? Jakoś tak naiwnie wierzyła, że na pewno nie! Wolna od obaw targających chłopakiem skinęła głową, potwierdzając w ten sposób jego słowa.
- I "bawisz" to akurat bardzo dobre słowo, bo jakoś mi się to specjalnie nigdy w akcji nie przydało. Ale wachlarzem przynajmniej można się osłonić przed palącym słońcem - przyznała, znajdując jakieś praktyczne wykorzystanie dla niezbyt użytecznej jej zdaniem broni.
Choć może trochę abstrakcyjnie zabrzmiały te słowa, biorąc pod uwagę panującą w krainach zimę. Suzia przeturlała gurdę na boczek i usadowiła się na niej, trochę zasmucona, bo czarnowłosy zignorował jej propozycję pojedynku. Oczywiście nie miała na myśli prawdziwej walki... Wszystko wskazywało jednak na to, że i tak wkrótce polanka będzie należała do drużyny zielonowłosych (z gościnnie występującym Tetsu), nieznajomy najwyraźniej zakończył już swój trening. A może wcale nie miał zamiaru się stąd ulotnić? Suzka zerknęła w stronę drzew, spodziewając się widoku znajomych sylwetek. Nadal nic. Wiedziała jednak, że Arashi nie prowadził treningów w obecności obcych oczu. Bo jej to z reguły było wszystko jedno.
- Co? - zdziwiła się samym pomysłem, że gurda mogła być ciężarem i balastem - Yyy, nie? To kwestia dumy! U mnie w osadzie im więcej umiesz unieść, tym lepszy z ciebie shinobi. A moja gurda jest już całkiem ciężka - dodała z jawną satysfakcją, brnąc coraz głębiej w nieporozumienia.
Yami nie mógł wiedzieć, że wewnątrz znajdywał się piasek. Nie mógł też mieć pojęcia, że piach ten poddany był kompresji, której zaawansowanie było ściśle związane z rozwojem klanowego kekkei genkai. Nie miało to więc wiele wspólnego z siłą fizyczną. Jak bardzo by się zaskoczył, gdyby przyszło mu zobaczyć, jak z wnętrza zawartość się wysypuje, i wysypuje, i wysypuje... Ale na razie nic z tego. Na razie oboje siedzieli spokojnie, a Suzka spoglądała na chłopaka ciekawie.
- Jesteś tutejszy, czy też w podróży? - zapytała, bo po przypadku Tetsu wolała już z góry założyć, że ma do czynienia z kolejnymi wędrowcami.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Kaze Tetsu » 12 cze 2018, o 18:47

Widząc, że Suzu zagaduje nieznajomego chłopaka, starał się nie zwracać na siebie uwagi. Arashi został trochę w tyle, więc Tetsu postanowił wykorzystać ten moment na przygotowanie swojego ekwipunku. Powoli rozkładał się z kunaiami i shurikenami wyjętymi z torby, każdy z nich trzymając dłużej w rękach, nieomal z namaszczeniem, przyglądając mu się dokładnie. Były to świetne, nowiuteńkie ostrza i chłopak wyraźnie cieszył się z posiadania tych niewielki, lecz jakże skutecznych kawałków metalu. Gdy już skończył swoistą modlitwę nad ekwipunkiem, złożył go ponownie do torby. Wtedy dopiero odezwał się, trochę nieśmiało z uwagi na nową osobę.
- Cześć - zwrócił się do obojga. - Jak tam Suzu, gotowa na trening?
Tetsu szukał wzrokiem jakiegoś obiektu, na którym mógłby poćwiczyć. Choć może nie najgorszym pomysłem byłoby stworzenie takiego obiektu samemu?



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Yami » 12 cze 2018, o 19:12

Zbyt blisko.
Stanowczo za blisko.
Problem, że siedziałem. Normalnie bym zrobił krok do tyłu, a tak? Cofnąłem głowę i klatę jedynie o parę centymetrów. Rękę położyłem na trawie pozwalając oprzeć ciężar ciała właśnie na niej. Jakoś tam nie przepadałem za taki bezkontaktowym podejściem, gdzie tu miejsce na moją przestrzeń osobistą?
Inną kwestią było to, że młoda dziewczyna zwyczajnie cieszyła się, że może dźwigać tak wielki, nieporęczny i chyba bezsensowny przedmiot jak ta gurda. W jej miejscu miałbym trochę gdzieś coś takiego jak "symbol" i zwyczajnie zapieczętowałbym wodę w zwoju. Miło, lekko, tanio i poręcznie! Ale no tak "shinobi" ludzie, którzy znaleźli sobie pracę w ciężkiej pracy i napieprzanie się po mordach. Dobrze, że jestem synem zwykłego kupca. Takie życie nie dla mnie. Choć biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia. Coś tam jednak warto wiedzieć. Stary pierdzielu dziękuję ci, że mnie katowałeś... nie jednak nie dziękuję... ile razy można walić kogoś po głowie ćwiczebnym mieczem (tym zrobionym z bambusa) tylko i wyłącznie dlatego, że coś mu nie wychodziło?
- Ja? Jestem miejscowym. Żyję w Shigashi od urodzenia. A ty... wy? gdzie się wybieracie? - poprawiłem się wspominając, że dziewczyna planowała ze znajomymi gdzieś się udać.
Wtedy przyszła na polanę nowa osoba. Kolejny młodzieniec w czarnych włosach.
Suzu? A czyli pewnikiem przyjaciel zielonowłosej.
- Tak właściwie to się nie przedstawiłem. Yami.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1915
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 12 cze 2018, o 20:13

Przestrzeń osobista? Nie, Suzka o czymś takim chyba nawet nigdy nie słyszała. Oczywiście ich kultura również miała swoje zasady, Zielonowłosa zupełnie ich jednak nie łamała, stojąc sobie po prostu naprzeciw czarnowłosego. A konkretnie to już siedząc. No i właściwie to z przestrzeganiem zasad i tak zawsze miała delikatny problem... Przy matce, która nigdy nie miała dla niej czasu, braku ojca i wychowaniu czysto podwórkowym, dziewczyna była rozpuszczona jak dziadowski bicz.
- O patrz, doskonale! Nasz znajomy planuje się osiedlić w Shigashi tej wiosny, więc pewnie będziemy często tutaj zaglądać. Osada wydaje się bardzo ciekawa - paplała sobie, nie wiedząc oczywiście o mrocznej stronie tego miejsca.
I bardzo dobrze, bo głupie pomysły tej zielonej głowy mogły sprowadzić problemy na całą drużynę. A propo drużyny, to zza drzew ukradkiem wyłonił się Tetsu. Dyskretnie, tak jakby niechcący, zdumiewające było dla dziewczyny, jak dobrze szło mu nierzucanie się w oczy. Ona by tak nie umiała...
- Wybieramy się do Sogen, ale przed nocą dotarliśmy tu do Shigashi, więc jeszcze korzystamy z lokalnych wygód. No i sam widzisz, skoro już tu przyszliśmy, trochę ruchu w międzyczasie też nie zaszkodzi.
Maji właściwie już ją przedstawił i chyba to było impulsem, by nieznajomy również wypowiedział swoje imię. Skinęła mu z uśmiechem głową i wskazała na kolegę, który obok cieszył się do swojej broni. Swoją drogą atencja, z jaką traktował te swoje kunaie i shurikeny, wydawała się troszkę dziwna. Tak troszeczkę. Bo kim była Zielonowłosa, żeby wypominać cokolwiek innym?
- Suzu, z Kinkotsu na południu. A to jest Tetsu - wskazała na nowoprzybyłego i obróciła się na gurdzie tak, że teraz widziała ich obu, oni natomiast patrzyli głównie na jej profil - Brakuje jeszcze Arashiego. Zgubiłeś go umyślnie, czy coś mu się przytrafiło?
Zakładała, że Rindou był na tyle samodzielny, by nie trzeba było się o niego martwić. Właściwie gdyby któreś z nich miało przyciągać kłopoty, z pewnością była to ona. Jakoś tak cały czas jednak była pewna, że chłopaki pojawią się tutaj razem. Co mogło go zatrzymać...? Na upartego mógł zaszyć się gdzieś ze swoją lalką, bo po przeprawie przez pustynię wymagała pewnych poprawek.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Kaze Tetsu » 12 cze 2018, o 20:24

Chłopak skłonił się lekko gdy był przedstawiany. Bezpośrednie podejście Suzu szczerze go zaczynało fascynować. Z jednej strony, dzięki temu stworzyli jakąś drużynę. Dziwaczną, jednak drużynę. Z drugiej będąc w nieznanym mieście, tak bezpośrednio mówić o swoich planach? Może to jego przesadna ostrożność. Przyglądał się chłopakowi, który przedstawił się jako Yami uważnie, starając się nie być przy tym zbyt natrętnym. Tamten wydawał się być jakiś skrępowany. Przez myśl Tetsu przebiegło, że może szykuje jakiś podstęp. Dopiero po chwili, zdał sobie sprawę, że sam pewnie niedawno tak wyglądał. Zielonowłosa chyba po prostu tak wpływa na ludzi, swoim zachowaniem i całkowitą bezpośredniością.
- Arashi został trochę w tyle. Powiedział mi tylko, że ma coś jeszcze do zrobienia.
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Yami » 12 cze 2018, o 21:00

Westchnąłem. Niezłe plany. Latanie sobie po świecie nie wiadomo gdzie i życie nie wiadomo jak za nie wiadomo jakie pieniądze. Choć wiedząc ze są wojownikami pewniakiem będą zarabiać na np. Chronieniu karawan, pozbywania się dzikiej zwierzyny i takie tam. Dobry zarobek ale nie zawsze można znaleźć coś takiego.
- Strzelam że znajdzie się ktoś kto będzie chciał wyruszyć z karawaną do Sogen. Jeśli dobrze się zakręcicie w okolicach kupieckiej gildii pewnikiem dostaniecie robotę jako dodatkowa eskorta. Czasem można siąść na wozie wiec nogi aż tak bolec nie będą - sam raz tak podróżował em nie dość ze było wolne miejsce na wozie to potem jeszcze wpadło parę grosza. Może im się to przydać, szczególnie ze jako podróżni powinni przyjmować zlecenia które dodatkowo poprowadzi ich do celu - a co do domu. Chyba Takagiro planuje sprzedać niewielka chałupkę na uboczu.Jeśli wasz przyjaciel szuka większego spokoju to będzie dla niego idealne miejsce szczególnie ze domy w Shigashi są tańsze na obrzeżach. Im bliżej centrum kupieckiej gildii tym drożnej.

Słysząc imię jej towarzysza skinąłem głową w jego stronę. Miał coś takiego dziwnego w oczach co przeprawiło mnie o dreszcz. Czemu jest taki napięty? Chyba nie rzuci się na mnie z nożem bo rozmawiam z dziewczyna? A może to jego ukochana dlatego ma taki wzrok jakby chciał mi rozerwać gardło? Ale ja... Jestem miejscowym. Ja tu zostanę a ty sobie pójdziesz, po co walczyć? Co nie? Mężczyźni są podobnież bardziej racjonalni od kobiet. Niech wiec i ty taki bądź chłopie.
Ostatnio edytowano 12 cze 2018, o 22:16 przez Yami, łącznie edytowano 3 razy
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1915
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Suzu » 12 cze 2018, o 21:58

A więc eskorta... dziewczynie w zauważalny sposób zrzedła mina, bo choć rady chłopaka były w zasadzie dobre, to nie przepadała za tego rodzaju misjami. Były dość męczące, bo czasami naprawdę ciężko jest zadbać o czyjeś bezpieczeństwo. Zdecydowanie preferowała beztroską demolkę, nawet zwykłą walkę, ale bez cywila kręcącego się tuż obok. Zwyczajni ludzie byli tacy delikatni...
- Pewnie tak się właśnie skończy. Jakich bestii możemy się spodziewać na waszych trasach? Bo w drodze tutaj wyskoczył na nas pająk wielki jak dom - westchnęła, wspominając przygody poprzedniego dnia.
Oczywiście z tym domem to na pewno przesadzała. Przesadzała, prawda?
Tetsu mógł poczuć się odrobinę niepewnie, bo do tej pory przedstawiali mu wizję wspólnej podróży jako beztroską wycieczkę, gdzie nic nikomu zupełnie nie groziło. Jak to było? Suzia dwoma palcami rozpyka...
Zielonowłosą zastanowiło natomiast coś innego. Im bliżej handlarzy tym drożej? Wydawało jej się to jakieś nienaturalne. U nich były oczywiście lepsze i gorsze dzielnice, ale to raczej sprzedawcy walczyli o lokalizację w bogatszych rejonach, nie odwrotnie...
- Dziwne miejsce - mruknęła tylko, nie rozwijając jednak tej myśli.
I zaraz też się rozpogodziła, nie zwracając specjalnej uwagi na fakt, że jej obaj rozmówcy popatrywali na siebie nieufnie. Właściwie nie znała jednego ani drugiego, pojęcia nie miała, czego można się po nich spodziewać w podobnej sytuacji. Czuła się jednak na tyle pewnie, by nie poświęcać temu głębszej myśli, skinęła jedynie głową na wieść, że Arashi trochę się spóźni. Ha, przynajmniej za karę będzie musiał opłacić wszystkim nocleg!
Poprawiła na głowie gogle, przejechała palcami przez czesane wiatrem włosy i uśmiechnęła się szeroko. A potem poderwała się zwinnie i stanęła na gurdzie, okręcając się lekko na jednej nodze.
- To ja wam zadam zagadkę. A kto zgadnie, hm... dostanie nagrodę - popatrzyła po ich twarzach by stwierdzić, czy w ogóle są zainteresowani, ale kontynuowała niezależnie od wyniku - Posiadam osady, ale nie mam w nich ludzi. Lasy, lecz nie mam w nich roślin. Mam też rzeki, w których nie płynie woda. Czym jestem?

/myślę, że kolejność swobodna ;)
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Yami » 12 cze 2018, o 22:28

Podrapałem się po głowie. W sumie nie mam powodów trochę ruszyć mózgownicą. Zagadka... no nie powiem niezbyt przyjemna. To mogłoby cokolwiek jednak biorąc strony z których pochodzi dziewczyna pewnie to zagadka miejscowych. Skoro zaś miejscowych to pewnie dotyczy tamtejszych terenów.
W tym momencie kilka rzeczy zaczyna się łączyć w całość. Choć zacząłem rozwiązywać zagadkę od tyłu. Rzeki bez wód? Czyli same koryta, ew. koryto czymś innym wypełnione. Biorąc pod uwagę Samotne Wydmy równie dobrze może być wypełnione piaskiem. Las bez drzew? Czyli coś co wyrasta gęsto z ziemi zaś rośliną nie jest? W sumie kiedyś była zagadka o drzewie którym rośnie bardzo wysoko a jego korzeni nie widziało żadne oko. Odpowiedzią wtedy była góra, tutaj zaś może chodzić o jakieś skupisko skał, które może imitować las. Ostatnie czyli osady bez ludzi. Podobnież coś takiego istnieje, że ludzie na pustyniach widzą iluzję np. oaz czy właśnie osad, które są tylko iluzją. Jak to brzmiało Fatamorgana? Czyżby to było odpowiedzią na tą zagadkę?
- Mam trzy typy. Samotne Wydmy, Pustynię jako tako i trzeci co łączy się z tym drugim czyli Fatamorgana, czy jak zwiecie to złudzenie na pustyni.
Oczywiście równie dobrze mogła być to błędna odpowiedź. Równie dobrze rozwiązaniem mogła być Spalona wioska! Niby osada ale bez ludzi, rzeka krwi a i drzewa spalone na wiór, więc las bez drzew. Czemu nagle wzięło mnie na takie pesymistyczne odpowiedzi?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1915
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Przydrożna polana w cieniu drzew

Postprzez Kaze Tetsu » 12 cze 2018, o 22:42

Na myśl o ochronie innych Tetsu rozpogodził się, w duchu oczywiście jak to miał w zwyczaju. Może nie robił tego z pobudek idealistycznych ale kiedyś chciałby być tarczą dla wszystkich bliskich mu ludzi. Tym bardziej chronienie innych w ramach misji pasowało do niego. Co prawda zielonowłosi obiecywali mu bezpieczną tułaczkę po świecie. Jeszcze Arashiemu by uwierzył. Suzu natomiast coraz bardziej wydawał mu się osobą wręcz stworzoną do przyciągania kłopotów. No cóż, pewnie zapewni mu więcej okazji do obrony innych niż by nawet chciał. Najcięższe warunki hartują najlepszy metal, jak mawiała jego matka tworząc kolejne cuda w kuźni.
Młody Maji zreflektował się, że Yami spogląda na niego nieufnie. Może za długo przyglądał mu się analizując, czy jest zagrożeniem czy też nie? Trzeba będzie jeszcze poćwiczyć tą zdolność. Tetsu swoim zwyczajem speszył się, dostał lekkich rumieńców i kłaniając się zaczął przepraszać:
- Wybacz, że się tyle na Ciebie patrzyłem. Nawyki. Nie miałem nic złego na myśli! - wypalił tyradę słów kłaniając się raz za razem w geście przeproszenia.
Byłby przestał mówić całkowicie gdyby nie Suzu. Uwielbiał zagadki i momentalnie zapomniał o zażenowaniu. Poświęcając chwilę na analizę słów Suzu. Słysząc odwiedzi Yamiego był nieco zdziwiony. Chłopak myśli w ciekawy sposób ale na około. Rzucił swoją odpowiedź.
- Mapa. I jeśli dobrze to moja kolej. Przed kim cesarz zdejmuje koronę?
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
Gracz nieobecny
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 16:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość