Szlak transportowy

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 20 sie 2015, o 02:58

Misja 21/30
Czy był innego zdania czy nie, musiał jednak liczyć się z tym, że on jest tu tylko najemnikiem. Że on tu tak jakby tylko sprząta i pracuje za hajsy, a nie jest to ani jego biznes ani nic. Głownym celem był tutaj Kirei Sodo, a Matsu jako jego najbardziej oddany bodyguard był na duzo bardziej znaczącej pozycji niż swieżo najęty na zastepstwo dziwnego starucha chłopak z klanu Inuzuka. Musiał sie liczyć z tym, że jeśli Matsume uzna psy za zagrażające jego Panu to będzie je eliminował, czy się to Yoichiemu podoba czy nie do końca. A i jest niepokojąca możliwość, że jak stanie mu w poprzek zadania, to sam oberwie. Inuzuka w sensie, nie Matsume.
-Niech ci będzie. - Odpowiedział summon niezbyt chętnie. Widać z daleka było, że nie bardzo jest do tego wszystkiego przekonany. I w sumie co mu się dziwić, miał więcej przejść z tymi stworami niż Inuzuka. Nie mówie co prawda o psach, bo psiarz miał z nimi więcej doświadczenia... Ale te dzikie stworzenia były dalekie od tego, kim były kiedyś. Nim je katowano i łamano ich wole i dume, by stały sie narzędziami w rękach psich naganiaczy.
Rekonesans po psach łysego zdradził, że ma on ze sobą także piątke psów, wszystkie, uwaga, tej samej rasy co Akira, jednak w większości chudsze lub bardziej zaniedbane. Akira jest dość potężny, one są... Złe, rozeźlone, skrzywdzone i pełne nienawiści do człowieka który trzyma je na uwięzi. A co za tym idzie niestety jeszcze więcej nienawiści do ludzi których on im wskaże do ataku - Nie mogą sie wyżyc na nim to zaatakują wskazany cel z równą złościa, którą by czuły atakując swojego tresera. Błędne, cholera, koło posłuszeństwa i krzywd.
Shikyaku otoczyło czakrą Inuzuke, czyniąc go bardziej zwierzęcą i zezwierzęconą jednostką niż normalnie, przy okazji zapewniając mu niezłego kopa co do jego umiejętności walki. Łysy zdawał się nieporuszony, nawet kiedy oberwał Tsugą. Obalił się do tyłu, a nóż od razu znalazł sie przy jego gardle. Usłyszał swoje ultimatum, na które przez którą chwile nie reagował. Stał w ciszy. Dochodził do konsensusu z samym sobą.
Potem nastąpiło coś, co pewnie Yoichiemu będzie sie sniło w koszmarach.
-Za'ebać ich. - Mruknął łysy, a w tym momencie obu treserów zmusiło uderzeniem biczy wszystkie psy do ataku. Cała pietnastka psów rzuciła się z kłami na Matsume i Kireiego. Dziesięć ninkenów dopadło Matsume, podgryzając go gdzie się da i zadając nieładne rany, piątka próbowała się od razu wedrzeć do Kireiego by go zagryźć.
Mężczyzni, treserzy, dobyli noży i ostrożnym krokiem zbliżali się do Yoichiego w celu zabicia go.
Rozległ się pisk i wycie.
Matsume użył techniki Suiton: Tenkyū i kilka senbonów ze śliny dzika zabiło jednego z atakujących go od przodu ninkenów niemal natychmiastowo, przebijając oko i czaszkę. Oko się rozlało, a pies wije się w spazmach...
No, ostry bal.


Jak używasz technik to je wklejaj, jak stat - to je wklejaj w hide. No, jak do tej pory. Powodzenia.
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 20 sie 2015, o 16:47

Cholera, zrobiło się wyjątkowo gorąco. Nie tak wyobrażał sobie przebieg całej akcji Yoichi. Nie wydawało mu się, że ktoś z nożem przy gardle może odrzucić swoje życie dla kilku groszy. Chociaż czy to nie zabawne? Shinobi robili to nawet zawodowo, jednak nóż w ich przypadku był bardziej metaforyczny niż prawdziwy. Cały początkowy plan wyszedł idealnie - szybki doskok do przeciwnika, obalenie go Tsuugą zatrzymując ją szybko, aby go nie przewiercić na wylot, a później kunai do grdyki, żeby zapobiec fałszywym ruchom. No i dalej już się wszystko spieprzyło. Taki fach, że nigdy nie można być w stu procentach pewnym nawet czy własne nogi poniosą tam gdzie chcemy.
Rudowłosy mógł być lekkoduchem, beztroskim gówniarzem, któremu w głowie tylko zabawa i dziewczyny, lecz również był shinobim, więc wiedział co robić i jak robić, bez zawahania. Nigdy jednak nikt nie powiedział, że Yoichi to pacyfista albo dobry chłopak brzydzący się brutalnością, wręcz przeciwnie - wszak jego celem była zemsta, zamordowanie własnego biologicznego ojca. Dodatkowo młody Inuzuka zawsze pchał się w bójki i przyciągał je do siebie, wbrew pozorom wyjątkowo je lubił.
Przechodząc jednak do akcji - szybki,zdecydowany ruch ostrza kunaia, do którego Yoichi dołożył odpowiednio dużo siły miał bezlitośnie zakończyć życie łysego. Chłopak nawet nie mrugnął - z pewnością gnoje miały niesamowitą zabawę katując psy, należała im się kara. W tym momencie nie decydowało ani dobro, ani zło, ani okoliczności misji, a sam rudowłosy, który będąc indywidualnym sądem dokonał wyboru. Śmierć. Jakie były jego kolejne ruchy? Szybkie przejęcie bicza. Nie wiedział czy tym zdoła kontrolować psy, ale spróbuję. Chwyci go natychmiast i trzaśnie nim z hukiem o truchło martwego tresera.
- Stać! To ja teraz nad wami panuję. Brać ich! Zamordować! - krzyknąłby wskazując na inne psy, bo z ludźmi to sobie Yoichi z Akirą raczej poradzą. Mieli taką nadzieję. Jak wszystko się udało, to sam postanawia obronić w razie czego Kireia posługując się swoim stylem walki i kunaiem. Starałby się wyczekiwać, kiedy pies rzuci się na niego, aby wtedy uderzać łokciem w czubek jego czaszki. Ewentualnie zmuszony wciskałby ostrze kunaia pod gardło psa. Treserów początkowo, by olewał - są mniej groźni niż psy, a podejście tak blisko może być i dla nich niebezpieczne. Jednak jeżeli to zupełnie nie zadziała, psy nie zareagują, to plan jest inny. Bicz zostaje na miejscu, a bronią staje się znów kunai. Yoichi jednak pierwsze co, by zrobił to zupełnie nie powstrzymując swojej siły znów rzuciłby się wirując, korzystając z Tsuugi, na grupę psów próbujących dostać się do Kireia. Wciąż z otoczką chakry, wciąż wzmocniony techniką chciałby zwyczajnie rozszarpać te zwierzęta. Jeżeli nie da się nad nimi zapanować, a są jakie są, to trzeba zakończyć ich męki. W tym momencie chłopak nie straciłby swoich emocji. Z każdą zadaną psu raną pałałby większą nienawiścią do tych treserów.
Cóż, a jeżeli to się powiodło. Tsuuga zmiotła część zwierzaków, to kolejna część polegałaby na wyeliminowaniu reszty tak samo jak we wcześniejszym planie - kunaiem i łokciem poprzez ogłuszenie. Nawet jeżeli Tsuuga ich nie wykluczyła z walki, to i tak walczyłby dalej. Sekundy wytchnienia sprawiłyby nawet, że Yoichi użyłby podmuchu wiatru, aby odrzucić psy od Matsume, którego taka siła wiatru nie powinna ruszyć, ani trochę przez jego pokaźne gabaryty.
A co robiłby wtedy Akira? Priorytetem była obrona Kireia. Jako potężne psisko i szybkie rzucałby się, aby uderzyć oraz odrzucić inne psy. Tak na początek tylko, bo później naturalnie za pomocą swoich ostrych kłów i silnych szczęk starałby się zagryzać braci i siostry, a nawet użyłby własnego moczu, celując w oczy futrzaków, by je oślepić. Yoichi uznał, że lepiej, gdy Akira pozostanie w formie psa, gdyż zdziczałe zwierzęta będą mniej agresywne wobec niego. Jeżeli Akira miałby chwilę wytchnienia to ruszyłby z pełną prędkością na pomoc Matsume. Był zbytni chaos na jakiekolwiek dokładne planowanie tej akcji. Coś musiało się wyjaśnić, kilka zwierzaków musiało paść.


Spoiler: pokaż
Moje:
SIŁA 50 | 60 (Shikyaku no Jutsu)
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 50 | 60 | 70 (Shikyaku no Jutsu)
PERCEPCJA 45 | 55
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

Akiry:
SIŁA 50 | 62
WYTRZYMAŁOŚĆ 50
SZYBKOŚĆ 50
PERCEPCJA 50
KONSEKWENCJA 30
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)


Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% utrzymanie)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy
Wzmocniony węch, +10 Szybkość, +10 Siła na czas aktywacji


Shikyaku w dalszym ciągu trwa.

W opcji z pomocą Matsume przez Yoichiego:


Nazwa
Fūton: Enshō No Kaze

Pieczęci
Połowa pieczęci Barana

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu defensywno-ofensywne, najbardziej podstawowa technika Uwolnienia Wiatru. Shinobi składa połowę pieczęci Barana, a następnie wyzwala z swojego ciała silny podmuch wiatru, rozchodzący się na wszystkie jego strony. Uderzenie wiatru jest na tyle silne, że jest w stanie zdmuchnąć lżejszych oponentów, a tych którzy stracili równowagę - po prostu obalić. Dodatkowo w pełni chroni przed wszystkimi pociskami (strzały, bełty) i bronią miotaną.


W opcji z oślepieniem psów moczem przez Akirę:


Nazwa
Dainamikkumakingu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Ok. 15 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jest to technika, którą trudno zaliczyć do "jutsu" jako takich, lecz jest ona dosyć powszechnie stosowana przez członków klanu Inuzuka. Polega ona na wysłaniu swojego psa w kierunku przeciwnika, ten zaś oddaje na niego mocz. Efekt tej techniki jest na dłuższą metę pomocny, gdy akurat shinobi ściga przeciwnika - mocz ma bardzo intensywny zapach, który Inuzuka potrafią wyczuć nawet z bardzo dalekich dystansów. Dodatkowo mocz jest lekko żrący, mogąc wywołać pomniejsze oparzenia.



CHAKRA: 90% - utrzymanie 2% pobiorę po ukończeniu tej tury.
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 21 sie 2015, o 17:09

Misja 23/30 - Wejście bidapostu
Chłopak z klanu Inuzuka miał wyjątkowo dobry pomysł, że w ogóle doleci do lidera grupy potencjalnego, że przyłozy mu nóż do gardła, a ten w ogóle się podda, uzna wyższość Inuzuki tyle, koniec misji, bierz hajsy, wszyscy tanczą na polu kukurydzy, pieski są bardzo szczęśliwe, cale i zdrowe. Nie? Tak mialo być?
Śmiem kurwa nie sądzić. Przyłożenie noża do gardła było prosba o rozpoczęcie zabawy i właśnie ta sie rozpoczeła. Rozkaz wydany, psy w furii się rzuciły, Matsume na dziendobry jednego czy dwa z atakującej go dziesiątki, ale kły agresywnych ninkenków przebily kurtkę i wbiły się w jego ciało bardzo głęboko, powodując chlustanie krwi i przerażający skowyt połączony z kwikiem. Yoichi pozbawił życia tresera i wziął jego bat, strzelił nim nawet, ale żaden z psów się nie przejął. Inuzuka zmarnował tylko czas. Czas w ciągu którego jeden z opryszków zdążył zamachnąć się na niego nożem, ostrze o mało go nie dosięgło, a jeden z psów wdarł się do powozu. Kolejny, dużo cieńszy kwik połączony ze skowytem i strużka krwi chlusnęła po materiale zasłaniającym drzwi powozu. Chłopak zignorował męzczyzn, odpalił tsuge by zrzucić pozostałe psy... Tak, zrzucić, dwa obezwładnił uderzeniem, ale dwa tylko odepchnął.
A do nich właśnie by dokończyć dzieła dopadł z kunaiem i łokciem, jednego ogłuszając, jednego męki ukracając. Z powozu wypadł zakrwawiony pies który także został zabity, ale przez Akire który wpadł za nim do powozu i który takż odniósł drobną rane. Nie wiadomo czy krew nalezy do Kireiego, akiry czy zdziczałej bestii. Świnia uniosła się używając jednocześnie Ensho Kaze z Chłopakiem zdmuchnęła dwóch pozostałych treserów na dupy zostawiając ich do zabicia i ósemke psów.
Mężczyzni biegiem zaczeli uciekać, każąc psom podążać za soba... Co zwierzęta uczyniły. Wróg się oddala.
Czy Yoichi postanowi go gonić?
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 21 sie 2015, o 20:01

Yoichi w sytuacji, gdyby miał nóż na gardle, to zapewne udawałby, że się poddaje, aby zapewnić sobie jakąś dogodną sytuację, ale widocznie nie każdy myślał w ten sam sposób. Nie przeszkadzało mu to. I tak zabiłby łysego. Mniejsza z tym. Późniejszy chaos związany z atakiem psów był niemalże nie do ogarnięcia. Wbrew pozorom jakoś zarówno rudowłosy jak i Akira poradzili sobie, gorzej było z Matsume, który oberwał i to raczej porządnie.
Moment, w którym chłopak zauważył jak krew chlusnęła na zasłonę powozu, był tym, w którym doszedł do pewnego stwierdzenia odnośnie własnego planu.
- Spierdoliłem. - podsumował siebie w myślach, lecz chwilę później okazało się, że Akira wyeliminował tamtego psa i byłą szansa, że Kirei tylko z przestraszenia kwiknął. Oby. Kilka psów padło, kilka zostało ogłuszonych, a w efekcie dwójka postanowiła uciekać. Wyjątkowo niezadowolony był z tego Yoichi, gdyż nawet teraz, gdy była szansa, że zawiódł, wciąż chciał ukarać tych samozwańczych treserów za to co zrobili. Trzeba było podjąć szybką decyzję, nie było czasu. Młody Inuzuka zatem szybko podbiegł pod Akirę i podrzucił mu kunai, który trzymał w dłoni. Pies schwytał go w zęby, a młodzieniec zaczął wiązać pieczęci. Po chwili obok zwierzaka pojawiła się replika jego dwunogiego towarzysza.
- Biegnij, złap jednego z nich. Tnij pod kolanem i wycofuj się, zostawią go. - i taki właśnie był plan. Czworonóg ruszył ile sił w stronę uciekających treserów i obrał za cel będącego najbliżej. Obok niego iluzoryczna replika Yoichiego, która miała odwrócić uwagę i zapewnić większe szanse psu. Sam "oryginał" wskoczył szybko do powozu, aby sprawdzić jaki jest stan Kireia.
- Nic Ci nie jest? - zapytałby od razu z nadzieją, że jednak krew nie należy do niego, ani Akiry, lecz jedynie do tamtego rannego, zdziczałego psa. Jeżeli nic nie byłoby zleceniodawcy, to opuściłby powóz i ruszył do Matsu.
- Jak się trzymasz? Mogę zrobić ze szmat tamtego łysego opatrunek. - tak samo postąpiłby, gdyby Kirei był ranny. W takim razie albo zrobił dwa opatruneki dla Matsu i Akiry albo trzy, dla Matsume, Akiry i Kireia. Przez cały czas miał na sobie powłokę z chakry - tak dla zabezpieczenia. W międzyczasie liczył na powrót swojego futrzastego przyjaciela. Był wytrzymały, wiedział, że byle rana nie zagraża jego życiu. W młodym wieku przeżył większą ranę i szybko się z niej wylizał. Urufu to nie była byle jaka rasa, charakteryzowała się swoją hardością, to dlatego były tak potężnymi kompanami dla rodu Inuzuka.


Spoiler: pokaż
Moje:
SIŁA 50 | 60 (Shikyaku no Jutsu)
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 50 | 60 | 70 (Shikyaku no Jutsu)
PERCEPCJA 45 | 55
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

Akiry:
SIŁA 50 | 62
WYTRZYMAŁOŚĆ 50
SZYBKOŚĆ 50
PERCEPCJA 50
KONSEKWENCJA 30
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)


Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% utrzymanie)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy
Wzmocniony węch, +10 Szybkość, +10 Siła na czas aktywacji


Shikyaku w dalszym ciągu trwa.


Nazwa
Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Baran → Wąż → Tygrys

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 5% | D: 4% | C: 3% | B: 2% | A: 1% | S: 1% | S+: 1% (za 2 iluzje)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Prosta technika Ninjutsu, która polega na stworzeniu iluzji nas samych. Przy jej pomocy – w zależności od kontroli chakry – jesteśmy w stanie stworzyć od jednej do kilkunastu iluzji, które wyglądają jak my i robią to co zasugerujemy. Oczywiście iluzje nie są materialne, więc każde uderzenie w nie kończy się ich rozwianiem. Warto również zauważyć, że iluzje nie wydają żadnych dźwięków, dodatkowo nie rzuca swym "niematerialnym" ciałem cienia, a także nie potrafią poruszać żadnych przedmiotów.


Chakra: 78% - Shikyaku trwa.
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 22 sie 2015, o 01:44

25/30 - Tidy up' ya' mess
'Spierdoliłeś' Rozbrzmiewało w psychice chłopaka. Nie wiadomo, czy był to głos jego rozumu, jego jaźni, samego Kamisamy, czy tego, że właśnie powtarzał to Matsume który położył się na boku i sapał ciężko.
-Spierdoliłeś. Tak strasznie spierdoliłeś. Kirei nie żyje na bank... - Jęknął, będąc ciężko poranionym. Ale na szczęście dla wszystkich zebranych się pomylił. Wsród litrów krwi i wielu trucheł psów które tworzył malowniczy krajobraz rzezi rodem z najciekawszych koszmarów, dało się słyszeć cichy głos:
-Nic mi nie jest. - Wypowiedziane przez Kireiego Sodo który wychylił się z powozu. - Twój pies zagryzł tamtego i sam troche oberwał stąd krew. - Pośpieszył z wyjasnieniami, patrząc na biednego Matsume. Nie miał jak pomóc, a był przerazony, wiec znow się schował w powozie.
Tymczasem wszystkie jutsu i akcje weszły dwunogiemu i jego kopia pognała z czworonogim w pogoń... Ale nie udało się jej zakończyć sukcesem, gdyż niestety po drodze Akira pozbył się jeszcze dwóch psów zostawiając tylko trzy psy w całości i dwóch nienaruszonych trenerów. Jeden z nich cisnął swoim nożem w bunshina, pozbywając się go.
Ale uciekli. Niestety. Akira nie chciał i nie mógł ryzykować gnania za nimi tak daleko, a z każdym podejściem do nich pozbywał sie tylko psa który się poświęcał za swego tresera.
-WIedziałem, że to się źle skończy. Grozili, że się mnie pozbędą... - Dochodziło z powozu. A stan Matsume się pogarszał. Przyjął opatrunek, skinieniem głowy wskazując że go chce i o niego wręcz prosi.
Ale rany był paskudnie rozszarpane.
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 22 sie 2015, o 03:04

A jednak nie spierdolił. I chyba wszyscy byli z tego powodu szczęśliwi, zaś najbardziej sam Kirei. Gdyby jednak chłopak spierdolił, to Pan Dzik nie mógłby się nawet zasmucić. Dzięki Kamisamie albo w sumie kij wie czemu, bo z pewnością nie umiejętnościom Yoichiego, Kirei był cały. Chociaż - dzięki Akirze, który na czas wpadł do powozu i rozprawił się ze zdziczałym psem. Jak zwykle, czworonóg był wiele bardziej użyteczny niż dwunogi rudzielec. Kwestia opanowania emocji. Z tym zawsze młodzieniec miał problemy. Czasami wychodziło na dobre, ale częściej na złe. Taki los, taki charakter.
Młody Inuzuka natychmiast zajął się tworzeniem opatrunków. Podszedł do truchła łysego i obszukał je w poszukiwaniu czegokolwiek użytecznego. Może miał bandaż. Jeżeli tak, to z pewnością go wykorzysta, jednak liczył równie mocno na jakiś świstek, papier, symbol, cokolwiek co naprowadzi go w przyszłości na innych porywaczy Ninkenów. Łysol nie wyglądał jakby potrafił czytać, dlatego raczej rozglądał się zarówno na jego ciele jak i ubraniu za znakami lub logiem. Robił to już z kunaiem w dłoni, który rozcinał długie pasy ze spodni martwego. Yoichi wybierał te najczystsze części. Wyciął też kilka mniejszych. Z gotowym zestawem pośpiesznie podszedł do Matsu.
- Wybacz, że zniszczę Ci kamizelkę. - powiedział, a następnie przeszedł do rozcinania jej, by odsłonić wszystkie rany. Nie miał nawet czym ich przemyć, chociaż może to lepiej. Nie zawsze obmywanie to był dobry pomysł. Do rozszarpanej części najpierw przykładał mniejszy wycięty fragment jako gazę, a później mocno i starannie obwiązywał długim pasem bandaża mając na uwadze, że na dużym dziku będzie ciężko zawiązać poprawny opatrunek.
Akira wrócił, niestety nie złapał tamtej dwójki co oznajmił zaraz po tym jak oddał Yoichiemu kunai. Chłopak przejechał dłonią po sierści psa, która sklejona była od krwi, głównie innych psów, chociaż sam przedstawiciel rasy Urufu również krwawił. Dla niego też był przygotowany zestaw z opatrunkiem. Młodzieniec rozsunął sierść psa na ile mógł, a później przyłożył materiał, by obwiązać go i ucisnąć dokładnie.
Gdy wszyscy już byli opatrzeni, można było ruszyć dalej. Nie było czasu na pochowanie psów, które zginęły. Matsume był w ciężkim stanie, a nie wiadomo czy tamci nie wrócą jeszcze. Yoichi szybko tylko wraz z Akirą przeniósł martwe zwierzęta na ubocze drogi i nakreślił na piasku palcem "Przepraszam, nie zdołałem was uratować. Pochowajcie je z godnością". Oczywiście nie wszystkie były martwe - część była ogłuszona. Nie wiedział co z nimi zrobić. Mogły być zagrożeniem dla innych, a jednak je zostawił. Zaraz obok ciała łysego.
- Niech Cię zeżrą. - rzucił tylko z pogardą. Nie było czasu na zbędne ceregiele. Czas ruszać w drogę, póki mają możliwość.
- Matsume, wskakuj do powozu. Dalszą drogę spędzisz wewnątrz, przy okazji mając oko na Kireia. Resztę zostaw mi. - powiedział spoglądając na Akirę, który natychmiast wskoczył na dach powozu jednym, szybkim susem. Usiadł tam spokojnie i rozglądał się uważnie, zaś Yoichi wsiadł na jednego z koni. Złapał się na tyle, na ile pozwalały mu możliwości i pośpieszył zwierzę. Tempo jakie narzucił było z pewnością bardzo szybkie jak na powóz. Musieli szybko dotrzeć, aby ktoś zajął się Matsu, ktoś to zna Iryojutsu.


Shikyaku już nie podtrzymuję w tym poście.
Chakra: 72%
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 22 sie 2015, o 17:49

Misja C 27/30
Kwestia spierdolenia naprawdę pozostaje kwestią czysto umowną. Yoichi niby nie spierdolił, bo Kirei Sodo byl cały i zdrowy . Z drugiej strony mozna zaryzykować stwierdzeniem, że z punktu widzenia Matsume misja była jednak przepierdolona w kosmos. A to wszystko z punktu siedzenia.... Lezenia we własnej krwi. It depends, prawda?
Ale no, Yoichi chciał nadrobić spierdolinę i opatrzyć Dzika. Pozbawił mężczyzne ciuchów, znajdując po drodze ciekawe rzeczy, ale o tym później. Przejdźmy do świni dzikiej czyli towarzysza chłopaka Matsume. Opatrunki pomagały na pewno i to bardzo, sama świnia nie wydawała się też zbytnio przeciwna niszczeniu jego kamizelki.
Opatrunki są... Jako takie, aby się nie wykrwawił. Z pomocą Yoichiego dostał się do powozu razem z Kireiem, Akira na dach, Yoichi na koń... I pędzimy do celu misji, do miasta i po nagrodę! A. No tak. I po medyka.
Misja już prawie wykonana, już prawie wszystko się udało i będzie zapłata...
A tymczasem co u mężczyzny? No, na jego plecach był tatuaż, bardzo charakterystyczny.
Warto go zapamiętac, bo można go jeszcze kiedyś na swej drodze napotkać. Oprócz tego żadnych dodatkowych informacji. Ot bicz sobie może wziąć.

Symbol: Obrazek
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 22 sie 2015, o 18:08

Już nie drążąc zbytnio tematu spierdolenia dodam tylko, że Yoichi nie uważał, że rana Matsume jest jego złym ruchem. Była propozycja, Matsu się zgodził, jest ochroniarzem, ryzyko zawodowe. Co ważniejsze - został opatrzony i jakoś się trzymał. Jakoś to słowo klucz, bo ani nie było dobrze, ani źle. Akira również otrzymał swój opatrunek, ale z nim jak zwykle - ranny czy zdrowy, tak samo groźny i silny. Potwór nie pies.
Symbol jaki chłopak znalazł na plecach łysego został przez niego zapamiętany z taką dokładnością na jaką mógł sobie pozwolić w tym momencie. Przez chwilę nawet chciał wyciąć ten płat skóry z nim, aby nie zapomnieć, ale nie było czasu. No i nie miałby jak tego przechować. Skóra zaczęłaby gnić, wszystko śmierdzieć, zaś dziewczyny odsuwałyby się od niego. Same minusy.
No i w drogę wyruszyli. Pośpiesznie, czym prędzej w stronę medyków. Nawet Kirei teraz się tak nie liczył jak sam Matsu. Ranny zawsze miał priorytet. Trochę zirytowało rudowłosego to, że jego misjodawca dobrze wiedział, iż zaatakują ich dzikie Ninkeny, a nie pisnął nawet słowem. Taka informacja byłaby szczególnie użyteczna, bo młody Inuzuka mógłby się przygotować do potencjalnego ataku i całej akcji, a w tym przypadku kombinował na szybko o mały włos nie zahaczając o tragedię.
- Jak się trzymasz Matsu? - krzyknął do przywołańca starając się dowiedzieć czy zachował przytomność, czy nie utracił zbyt wiele krwi. W niczym to nie pomagało, ale uświadamiało chłopaka czy powinien jeszcze bardziej przyśpieszyć narażając biedny powóz na uszkodzenia, czy jednak wystarczy ta prędkość.
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Natsume » 22 sie 2015, o 18:35

Skąd: Shigashi no Kibu
Dokąd: Hyuo
Czas podróży: 2,5h
Czas przybycia: 21:05
Środek transportu: Piechta :v

Natsume ruszył szybko w kierunku wyjścia z osady Shigashi no Kibu. Już teraz wiedział, że nie będzie mieć z tym miejscem zbyt dobrych wspomnień... Przelał tutaj krew, zarówno swoją jak i wrogą, a także pociągnął towarzysza na miejsce, gdzie prawie oddał on życie. Nie. Zdecydowanie nie będzie to dobre miejsce do wspominania, i sam Natsu zapewne w najbliższym czasie do tego miejsca nie będzie chciał wrócić. Chyba, że znowu przez jakąś popapraną misję.
Starał się jednak o tym teraz nie myśleć, i spoglądał tylko na trzymaną w dłoni katanę. Hakuhyō. Święty miecz Yukich, który był poszukiwany od tylu lat, po prostu odnalazł się sam, i to w podziemiach tej zapomnianej przez Bogów osady! Może to właśnie dlatego klan wysłał go tutaj, żeby odnalazł Eindo? Być może... teraz będzie musiał tylko się dostać do Yumi-sama i przedstawić, co się wydarzyło...
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1613
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 22 sie 2015, o 19:05

Misja 29/30
Zapamiętał tatuaż, bo postanowił go nie brać. To, czy przy inteligencji i ogarnięciu chłopaka był dobry ruch czas sam w sobie pokaze. Plan poszedł dobrze, Kirei z Matsume w środku, Pies na górze, on powozi.
Na krzyk chłopaka, czy dzik się trzyma, odpowiedział mu głos Kireia.
-Jedź szybciej. Źle z nim jest. - Świński głos był smutny i pełen przejęcia. Na co oczywiście Yoichi konia przyśpieszył, konie. Te w galop wóz się trzęsie...
Ale koniec końców dojechali pod wioskę do której mieli dojechać, i która celem misji jest. Na ich szczęście w wiosce był medyk po którego w te pędy udał sie Kirei opuszczając powóz. Musiało mu zależeć, skoro naraził wieśniaków na widok biegającego summona świni w eleganckim ubiorze. Ale opłacało się.
Po chwili przybył medyk ze swoimi ludzmi i tamując krew przywołańca wzieli go ze sobą.
Kirei podszedł do Yoichiego.
-Dobrze było. Jeszcze może kiedyś będziemy cię potrzebować. Zobaczymy. Na razie idę do Matsu - A po tych słowach wręczył mu mieszek i odszedł.


Misja zakończona, twój post będzie 30'ty, w nim uciesz się z hajsów bo norma za misje C.
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 22 sie 2015, o 19:27

No więc nie było z Matsume najlepiej. Nie zaskakiwało to Yoichiego, bo rany rzeczywiście wyglądały wyjątkowo paskudnie. Cięcie ostrzem, a kły bestii to dwie różne sprawy. Dużo łatwiej zająć się czysto rozciętą tkanką niż rozerwaną. Oprócz wiadomych problemów dochodziła jeszcze sprawa zakażenia. Ostrza zazwyczaj chociaż w pewnym stopniu były czyste, a takie zębiska zdziczałych Ninkenów? Tutaj można polemizować.
W końcu dotarli do wioski, Kirei ku zdziwieniu rudowłosego, a także innych mieszkańców ruszył pierwszy w poszukiwaniu medyka. Szybciej niż młody Inuzuka, szybciej niż mógł sobie ktokolwiek wyobrażać. Akira zeskoczył z dachu i wszedł do powozu, do Matsume, zaś Yoichi ubezpieczał zewnątrz. Po jakimś czasie wrócił Pan Kirei wraz z medykiem, który natychmiast ruszył zająć się przywołańcem. Chłopak otrzymał swoją zapłatę, lecz nawet jej nie policzył. W sumie nie o nią się rozchodziło cały czas - najpierw chodziło o zajęcie czasu, a teraz o tych porywaczy. Pieniądze były miłym dodatkiem umożliwiającym uzupełnienie ekwipunku. Młodzieniec również wszedł do środka, do powozu i ujrzał jak powoli zdejmują bandaże Matsu. Akira zaszczekał kilkukrotnie i pochylił łeb co w skrócie oznaczało "Trzymaj się. To był zaszczyt współpracować z Tobą.", a Yoichi położył dłoń na łbie dzika.
- Wyjdziesz z tego. Po wszystkim mam nadzieję, że się spotkamy i porządnie napijemy się. Dzięki za współpracę. - powiedział z uśmiechem, a następnie machając dłonią wyszedł z powozu razem z Akirą. Powolnym krokiem skierowali się znów do Shigashi no Kibu. Beztroska ogarnęła rudowłosego, aż do momentu, w którym zastał leżące na boku trasy ciała zwierząt. Podszedł do nich i kucnął przyglądając się im dokładnie. Chwilowy spokój został natychmiast przerwany uderzeniem pięści w ziemię.
- Kurwa! - krzyknął w pustkę, gdy Akira już zaczął swoimi łapami wykopywać na uboczu dół. Chłopak syknął ze złości, a następnie podniósł się wzdychając.
- Masz rację. Za późno na furię. - odparł wyciągając kunai i samemu rozkopując dół z drugiej strony. Trochę czasu im to zajęło, ale ostatecznie zdołali pochować wszystkie Ninkeny w jednym miejscu. Czworonóg natychmiast ruszył dalej, ale Yoichiemu ciężko było odejść od tego miejsca. Dopiero poganiające szczeknięcie kompana otrzeźwiło go i ruszył w drogę. Najpierw umyć się i przebrać, a później rozluźnić w gorących źródłach. Taki był plan.

z/t
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 26 sie 2015, o 20:55

Skąd: Shigashi no Kibu
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 4 prowincje x 30min / 1/2 Wierzchowiec = 1 godzinka.
Czas przybycia: 21:50
Środek transportu: Wierzchowiec

Yoichi wraz z Akirą postanowili trochę po podróżować. Skąd taka nagła decyzja? Otóż nie mieli nic do roboty, na misje nie zapowiadało się, a ostatnio trenowali, więc trochę frajdy im się należało. Po porannej toalecie wyszli natychmiast z mieszkania i ruszyli w stronę bram osady Shigashi no Kibu. Przedzieranie się przez tłumy ludzi mieli już opanowane, zatem poszło sprawnie. Kilka chwil później już przekroczyli mury osady kupieckiej. Zdążyli postawić kilkanaście kroków, kiedy obok nich zatrzymał się powóz.
- Pięćdziesiąt ryo i zabieram was na koniec świata. - rzucił do nich starszy mężczyzna, już siwy i widocznie zniedołężniały. Początkowym planem był spacer, lecz rudowłosy pomyślał, że mogą zaszaleć i przejechać się.
- Na koniec świata może nie chcemy, ale chętnie do Ryuzaku no Taki. - odparł Yoichi szukając po kieszeniach pięćdziesiąt Ryo.
- Świetnie się składa, bo i tak miałem o to miejsce zahaczyć. Wskakiwać. - powiedział, a duet wskoczył do powozu. Chłopak wychylił się i podał mężczyźnie zapłatę. Droga mijała wyjątkowo szybko, gdyż staruszek był niesamowicie rozgadany. Pytał ciągle o coś i sam opowiadał różne historie zarówno z jego życia jak i zasłyszane. Cała trasa minęła w mgnieniu oka. Pożegnali się i każdy ruszył w swoją stronę.
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Naguri » 27 sie 2015, o 22:45

Dotarłem w końcu na miejsce, w nieznane mi strony lecz wiedziałem że szybko mogą tu poznać mnie, mimo że o moim istnieniu nikt nie wiedział, musiałem zachować najwyższy stopień ostrożności by tak zostało jak najdłużej. Ciekawe ile tu zostanę i co mnie tu czeka. Poprawiłem swój szalik. -Dobrze że to koniec drogi, dupa mnie od tego konia boli. Zszedłem z konia i grzecznie odstawiłem go do stajni. Koleś, ma na całym kontynencie stadniny, nieźle musi hajs trzepać, może go zabić i zająć jego miejsce, to był by biznes. Powoli ruszyłem do samej wioski, by spotkać się z przeznaczeniem. Oby obyło się bez krwi.

z.t
Naguri
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sekki » 31 sie 2015, o 14:58

Podróż wydłużała się w nieskończoność, a przechodzenie z prowincji, do prowincji, trwało bardzo długo. Ledwo udało się dotrzeć chłopcu do Ryuzaku no Taki, a już został poproszony o wyruszenie w dalszą podróż. Jego dobre serduszko, nie pomaga mu w karierze shinobi, a jedynie przysparza mu nowych obowiązków. Myśląc pozytywnie, zarobi jakieś grosze po tej podróży, ale jego sakiewka wcale nie jest, aż taka lekka, żeby ją wypychać.
Sekki w końcu przedarł się przez pięć prowincji, sugerując się różnorodnymi drogowskazami. Dotarł do miejsca, w którym miał odnaleźć pewną osobę, przywdzianą w białą szatę. Ta persona zapewne posiadała antidotum, które nastolatek miał zdobyć za wszelką cenę i dostarczyć je Nochiemu, który w końcu zlecił mu to zadanie. Stosując się do polecenia, szedł szlakiem transportowym, tak aby wejść do miasta. Po drodze cały czas rozglądał się za poszukiwaną przez niego osóbką, tylko dla niej tutaj przyszedł.
Sekki
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 2 wrz 2015, o 01:55

Misja C 11/30
Podróż przebiegała niesamowicie powoli i nużąco. Kilkukrotnie, jak nie kilkunastokrotnie, młody Kaguya miał wrażenie ze mija ten sam kamień, to samo drzewo... Podróż była naprawdę ciężka i beznadziejnie nudna dla kogoś kto chciał się odrobine rozerwać czy nawet przeciwnie odpocząć. Trasa po prostu była tak nieurozmaicona, że monotonia zaczynała sprawiać psychiczny ból. Tak czy siak, dotarł do Shigashi, na szlak przed bramami. Ale tu na niego nikt nie czekał. Dziwne, a przecież mieli na niego czekać. To znaczy, nie na niego, tylko ogólnie miał czekać ktoś w białym stroju. I tyle w sumie Sekki wiedział bo i sam Nochi nie wiedział więcej. Tyle, ze to prawdopodobnie ta sama osoba która Zaushiego otruła. A przecież Sekki nie ma dobrych z nim kontaktów... Więc może wróg twego wroga twym przyjacielem? Od strażnika dowiedziałeś się, że jak kogoś poszukujesz to najlepiej przy tablicy informacyjnej. Tak po prostu będzie najszybciej i najskuteczniej bo tam się najwięcej ludzi przewija we wszystkie kierunki.


Z/T tutaj, pisz przy tablicy informacyjnej.
Kaien
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość