Szlak transportowy

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoshimitsu » 22 mar 2019, o 18:48

Trzy dni lotu, Yoshi chciał bardzo zejść na ziemię, najwyraźniej miał dość lotu. Odkąd tylko opuścili pustynię, mógł nabijać się z Shinsa. Kaguya przemyślał sytuacje i zakupił płaszcz, kupując go nie myślał o warunkach atmosferycznych, a o zachowaniu anonimowości. Nie chciał sprowadzić poważniejszych kłopotów przez swoje pochodzenie, dlatego cały czas na jego głowie był zaciągnięty kaptur. -Haha, mogłeś poprosić to bym Ci oddał swój płaszcz na te kilka chwil podróży do miasta. Uśmiechał się z pobłażaniem patrząc na Shinsa, który jest ubrany w pobrudzony krwią strój. Wyglądał w tym komicznie. -Dawaj szybko, jemy i spadamy stąd. Musisz kupić płaszcz, bo wyglądasz niezbyt korzystnie. Kaguya poprawił rękaw koszuli pod płaszczem. Kurczę zimno tutaj... Pogoda była całkowicie inna niż na pustyni, nawet ludzie różnili się od tych z rodzinnych stron. Podróżny zamiast uciekać bądź krzyczeć na widok dwóch obcych, stał i oczekiwał na to co się stanie. -Zimno tutaj, można poszukać gorących źródeł w mieście. Yoshi chciał jak najszybciej się zagrzać, ta pogoda zdecydowanie nie służyła Kaguyi.

z/t http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=58&t=418&start=135
Obrazek
-Mowa
Myśli
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 475
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 16:16
Wiek postaci: 21
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
Multikonta: Arata

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 21 maja 2019, o 00:19

Odkupienie
Misja rangi C dla Harumi
13/30+


Pożegnanie. Etsuya przez te wspólnie spędzone chwile stał się dla niej naprawdę ważny. Towarzysz, kompan. Służył radą i ramieniem, doświadczeniem i umiejętnościami w boju. W chwilach, gdy nie mogła liczyć na nikogo innego. Dla służki był on pewnie jakimś chłoptasiem, pierwszym lepszym nieznajomym, bliskim dla Harumi. Pomimo tego, że pozwoliła na pożegnanie, to w jej głowie mogło pojawić się nieco wątpliwości. Może przekazuje mu jakieś instrukcje odnośnie odbicia jej z rąk służki? Albo mówi gdzie ją znaleźć w Sabishi? Opcja dobra jak każda inna, pewnie przygotowywała się na konkretny opór z ich strony. Nie wiedziała do czego mogą być zdolni, w jakich relacjach byli... Musiała być bardzo zapobiegawcza, a przynajmniej taki warunek musiała sobie nałożyć.
Na szczęście nie odchodzili daleko, kobieta nawet nie zdążyła zamówić herbaty. Odeszła wraz z Harumi, wychodząc z lokalu. Po drodze jeszcze młoda Kaguya mogła zobaczyć machającego na pożegnanie karczmarza. Z uśmiechem, pogodnym i szczerym. Jakim obdarzał ją w przeciągu kilku dni. Tuż za lokalem skierowali się natychmiast w stronę wyjścia z osady, tego wychodzącego na Samotne Wydmy.
- Wóz jest już gotowy. Zadbałam o wodę i zapasy. Jest też przystosowany do podróży po pustyni. Dotarcie to kwestia dnia, może dwóch. - obwieściła kobieta, kierując się w stronę stajni. Bogaci klienci musieli ją odpowiednio wyposażyć, podróże przez pustynię mogły faktycznie być niebezpieczne. Stajnie i niewielki plac obok przechowujący wozy były kilkanaście minut drogi od karczmy, nie sposób było się zgubić po drodze. Spośród wszystkich obecnych wyróżniał się w zasadzie jeden z nich. Teoretycznie prosty, jak każdy inny. Wóz z miejscem na dwa konie, przystosowany zarówno do przenoszenia towarów jak i ludzi. Ciekawym elementem była rozpostarta na nim płachta. Dzięki temu tył wozu z każdej strony zabezpieczony był ścianą materiału, na podobieństwo namiotu. Najpewniej rozwieszona była na cienkim, metalowym stelażu i przyczepiona do wozu serią grubych kawałków sznura. Takie rzeczy nie były niezwykłym widokiem, wozy transportujące ludzi i żywy towar korzystały właśnie z takiego rozwiązania. W tej jednak chwili ten "model" był jedynym takim na stanie.
Przy wozach stali strażnicy, pilnując bezpieczeństwa środków lokomocji. Kobieta podeszła do osoby zajmującej się końmi, rzuciła kilka srebrnych monet za obsługę. Ten natychmiast i z wyrazami standardowego szacunku ruszył odebrać wierzchowce. Wyszedł ze stajni prowadząc dwa wielbłądy. Faktycznie, zwierzęta idealne do warunków pustynnych. Kilka minut później już jechali prostym, utwardzonym kamieniem szlakiem. Kobieta zajęła miejsce woźnicy, Harumi mogła wylądować albo z tyłu albo obok służki. Jej decyzja. Z tyłu miała dostęp do kilku tobołków z śpiworami, zapasy żywności i wody pitnej, nieco podstawowego sprzętu dla podróżników - zestaw do rozpalania ognia, zapasowe koła, lejce, karmę dla wielbłądów. Miejsca na pewno dla niej starczyło. Z przodu z kolei mogła podziwiać widoki, czuć ciepło słońca i delikatny wiatr we włosach.
- Zdaję sobie sprawę - zaczęła, mniej więcej po dziesięciu minutach drogi - że nie jesteś zadowolona z tej sytuacji. Intencją moją i twoich rodziców, Harumi-dono, jest jedynie zapewnienie ci bezpieczeństwa. Na tyle, na ile jesteśmy w stanie. - służka spuściła nieco z swojej kamiennej, niewzruszonej postawy. Posąg zaczął się kruszyć. Pomimo spokojnego tonu i pozornie niewzruszonej postury, coś się działo. Troska? Obowiązek? Interpretacja dowolna, podobnie jak z każdym elementem jej osoby.
- Niestety nie zdążyłam się przedstawić, proszę o wybaczenie. Nazywam się Kurobara Akame. Możesz mówić mi po imieniu jeśli zechcesz. - faktycznie w natłoku przekonywań i pogoni za czasem, służka nie znalazła chwili na przedstawienie się. Cel był dla niej ważniejszy od eleganckich fanaberii i etykiety? Albo po prostu zapomniała, też opcja. Akame nie pędziła na zabój, spokojnie i miarowo prowadząc wielbłądy. Umiarkowane tempo było i szybsze od podróży pieszej, i wygodniejsze. I bezpieczniejsze. Co jakiś czas mijali patrole straży, innych kupców. Podróżników. Nawet ninja, którzy spokojnym marszem kierowali się do Shigashi. Nic specjalnego, nic szczególnego. Dzień jak co dzień. Przynajmniej nie było żadnych... przedsiębiorców, pobierających opłaty za bezpieczne dotarcie do granicy. A może byli, ale nie uznali Akame za kupca i zaniechali próby wyłudzenia haraczu? To albo regularne patrole straży. Czasu na rozmyślania było dużo, bardzo dużo.
Murai
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shins » 21 maja 2019, o 10:18



Shins i Yoshimutsu - dwaj kompani, którzy uwikłali się w niewielką kabałę na terenie Shigashi udawali się w podróż do innego regionu. Ot tak, żeby pozwiedzać, absolutnie nie chodziło o to, by nikt ich nie rozpoznał i nie pociągną do odpowiedzialności za jakieś dwudziestokrotne morderstwo. No bo któż mógłby podejrzewać przedstawicieli dwóch najbardziej pacyfistycznych rodów o tak makabryczny czyn? Chyba tylko ktoś wyraźnie nastawiony na to, by narobić im jakiś nieprzyjemności.

Mimo tego, co wydarzyło się poprzedniego dnia na polanie obaj koledzy podróżowali raczej niespiesznie. Nawet jeśli ktokolwiek będzie wiedział, że to oni (względnie sam Yoshimitsu, jeśli puszczony jeniec dotrzyma obietnicy i nie wspomni o Shinsie) są odpowiedzialni za masakrę, to wieść ta potrzebuje sporo czasu by się roznieść. A do tego momentu będą już daleko poza zasięgiem mafii. Tak przynajmniej zakładali.

Podróż mijała im całkiem przyjemnie. Tak jak poprzednio - lecieli na ptaku transportowym, co pozwalało na znaczą oszczędność czasu. Podróż między regionami zawsze jest mało pasjonująca, toteż skrócenie sobie czasu jaki zajmuje przez większość ludzi odbieranie jest jako okoliczność sprzyjająca. Poza tym - dzięki temu interakcja z innymi ludźmi na szlaku była dzięki temu skrócona do minimum. W końcu lądowali tylko na odpoczynek. A obaj byli zgodni, że nie mają ochoty na bycie zaczepianym przez byle kogo.



Następny temat: Szlak transportowy, Yusetsu (razem z Yoshimitsu)

Dokąd: Yusetsu , Wietrzne Równiny
Czas podróży: 15 minut (bo na ptaku transportowym)
Środek transportu: Ptaszek transportowy


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 1204
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 16:44
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa, dwie torby z tyłu. Maska na twarzy, rękawiczki na dłoniach. Miecz zawieszony na plecach. Płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kana Yuki » 21 maja 2019, o 22:21

Dziewczyna poczuła się zdecydowanie lepiej słysząc słowa przyjaciela. Przecież nie powie mu, że najchętniej zaciągnęłaby go do Sabishi, byle nie stracić z oczu. Nie popatrzy w tę skupioną, surową twarz i spokojne, bursztynowe oczy. Mogła zostać w Shigashi no Kibu, jeść i mieszkać za frajer, gawędzić, dyskutować, robić coś dla świata. Ale tak naprawdę to wszystko byłoby tylko mirażem postępu, który niewątpliwie musiał nastąpić prędzej, czy później. Nie było innego wyjścia.
Przyszpilona do torsu Etsuyi nie zamierzała rzucać się jak ryba wyjęta ze stawu. Ot, posłusznie trwała w uścisku pełnym ciepła i troski aż do momentu, w którym blondyn go przerwał.
Wpatrywała się w niego z ulgą i nieco mniejszym grymasem. Była pewna, że patrzy w twarz przyjaciela.
Białowłosa zarzekła się, że list zostanie wysłany w pierwszy dzień, gdy przekroczy granicę Sabishi. Głównie dlatego, aby się niepotrzebnie nie martwił. Poprosiła również o to, by przy każdej zmianie miejsca stacjonowania, poinformował ją listownie, gdzie zmierza. Taki zabieg z pewnością zapobiegnie utracie kontaktu. A przynajmniej w teorii.
Powrót do stolika zajął dziewczynie mniej, niż przewidywała. Etsuya tak, jak zwykle, postawił na lakoniczne pożegnanie. Zamiast godzin wypełnionych płaczem i skamleniem, wyszło nie więcej niż piętnaście minut, w których zdążył podbudować młodą Kaguyę. Paradoks, co?
Kierując się ku drzwiom zahaczyła również o bar, gdzie stał uśmiechnięty, zapewne świadomy tego, iż Harumi opuszcza ryokan, karczmarz. Dziewczyna zamieniła z nim parę krótkich zdań i podziękowała za gościnę. Ot, formalność. Więc zaczynam nowy etap, co? — pomyślała.
Złotooka miała nadzieję, że zobaczy śnieg nim dotrze do ojczyzny. Na nic to. Na zewnątrz było ciepło. Słońce grzało z całą swoją mocą mimo, że w teorii już dawno rozpoczęła się zima.
— Krótko — rzuciła lakonicznie. Ta droga zawsze wydawała się Haru znacznie dłuższa, niźli dwa dni. Najwidoczniej służka znała realia pustyni lepiej. Summa summarum, jej celem było dostarczenie dziewczyny jak najszybciej i najbezpieczniej to możliwe.
Dziewczyna podążała śladami brunetki w ciszy, bowiem nie odczuwała żadnej potrzeby konwersacji z nią. Wszystko, co istotne, zostało już dawno powiedziane. Zatrzymały się dopiero przy stajni, parę minut później. Kaguya brała bierny udział w całym wydarzeniu. Właściwie pozwoliła, by to służka kierowała ichnią drogą. Na dobrą sprawę było jej wszystko jedno jak dotrą do piasków. Byle dotrzeć.
Gdy wszelkie formalności zostały dopełnione, a wóz został zaprzęgnięty - ruszyli. Harumi usiadła z tyłu, plecami do woźnicy. Budynki w Shigashi stawały się coraz mniejsze, tym dalej był wóz. Białowłosa obserwowała to zjawisko z pozorną obojętnością. Tak naprawdę żałowała, że nie może być w dwóch miejscach na raz. Również niewiedza tego, co czeka ją w Sabishi sprawiała, że kraj kupiecki wydawał się piękniejszy, niźli był w rzeczywistości.
Harumi wzruszyła ramionami.
— Nie powiedziałabym, że jestem niezadowolona. Po prostu wolę wiedzieć co mnie czeka — poinformowała sięgnąwszy po manierkę z wodą. — Czuję się nieco... Dziwnie? Tak dawno nie widziałam rodziców. Myślałam, że już spisali mnie na straty. Miła odmiana.
Wraz z upływającymi minutami dziewczyna coraz bardziej otwierała się na posłankę. Zapewne dlatego, że również i ona to uczyniła. Harumi nie gustowała w rozmowach z posągami, toteż wolała szczędzić sobie formalnych gadek. Tych zaznała w życiu aż za dużo.
— Nic nie szkodzi — odparła Harumi, siadając obok kobiety. Przełknąwszy łyk wody, złożyła pieczęcie do Henge no Jutsu. Przezorność była jak najbardziej wskazana, bowiem im bliżej granicy się znajdywały, tym większe było prawdopodobieństwo, że ktoś rozpozna białowłosą.
Kana Yuki
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 21 maja 2019, o 23:26

Murai
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kakita Asagi » 14 cze 2019, o 02:02

Niczym wędrowny ptak, młody samuraj opuścił Shigashi no Kibu i ruszył w długą drogę na południe, chcąc zdążyć przed pierwszymi śniegami, które skutecznie utrudnią podróżowanie...
Kiedy odbywał wyprawę na północ w towarzystwie Ishio, największym wyzwaniem, przed jakim stawali szermierze była tocząca się między klanami Yamanaka i Hyuuga wojna, której w zasadzie powodów rozpoczęcie nie znał nikt, ale skutki odczuwali wszyscy. W czasie tamtej wyprawy, Kakita miał nadzieje zrozumieć zarówno motywy obu rodów, jak i na własne oczy zobaczyć, jak świat przyjmie upadek Kami no Hige. Teraz, kiedy od tamtych strasznych wydarzeń minęło blisko pół roku, wszystko wydawało się niezwykle odległe i w żadnej mierze lepiej zrozumiałe. Chociaż samuraj wiedział już (z resztą jak wszyscy na kontynencie), że za strasznymi wydarzeniami które wywróciły ład świata shinobi stał legendarny antykreator, to w żaden sposób nie ułatwiało mu to objęcie rozumem tego, co się stało. Niebieskooki należał do pokolenia, które o straszliwym człowieku słyszało jedynie z legend. W zasadzie, gdyby potwierdzające dawną wojnę dokumenty i kroniki, można by uważać antykreatora za postać z opowieści przodków, a na pewno nikt nie dawałby wiary temu, że kiedykolwiek powróci. Rzeczywistość jednak miała odmienne plany...
Kilka tygodni podróży wystarczyło, by Kakita mógł przemyśleć też inne sprawy. Zasadniczo, pierw jego myśli krążyły wokół Amatsurama Hiruzen, zdrajcy który uciekł na północ. Zdecydowanie należało zbadać jego potencjalne dołączenie do gangu kogutów, ale do tego jak już ustalono Asagi potrzebował zwierzchnictwa i aprobaty swoich mistrzów, bowiem samemu będąc jedynie samurajem najniższego stopnia nie mógł występować z ramienia szkoły jako oficjalny posłaniec (oczywiście, jeśli by dostał takie polecenie, to nie odmówiłby, ale zdawał sobie sprawę, że poważne sprawy wymagają ludzi na odpowiednich stanowiskach, bowiem nawet jeśli w czasie pokoju samurajowie byli sobie rzekomo równi, to jednak ninja mieli z goła inny system hierarchii i chcąc z nimi współpracować, należało przekonać ich, że przydzielony do zadania człowiek nie jest przypadkowym.
Powyższe rozważania jednak nie zajmowały za wiele z cennego czasu samuraja, bowiem nie od niego to zależało. W zasadzie, zastanawiał się, czy jego myśli nie krążą wokół tej kwestii z pobudek egoistycznych i chęci otrzymania społecznego awansu, który chociaż na Yinzin niewiele znaczył, to jednak na kontynencie byłby zupełnie inaczej rozumiany. Nie chcąc więc popadać w prywatę, Kakita skierował swoje myśli na drogę miecza, a już chwilę później znów w stronę białookiej kunoichi, którą ostatni raz widział przed wojną. Hyuuga Setsuna, ileż to miesięcy znów jej nie widział? Zasadniczo, minęło już tyle czasu, że ten zdążył skutecznie nadpisać wspomnienia, uwydatnić to, za czym Asagi tęsknił najmocniej i oszukać go w kwestii niektórych faktów. Generalnie, niebieskooki był już, a w każdym razie tak mu się wydawało, za fazą największej fascynacji ciemnowłosą kunoichi. Kiedy się pierwszy raz spotkali, a było to niemalże 2 lata temu, był jeszcze młokosem, a ona ledwo co weszła w wiek dorosły - on szukający swego miejsca szermierz, ona piękna kunoichi. Dzisiaj... dalej szukał swojego miejsca, a ona niewątpliwie dalej była piękna, z tym że... mało prawdopodobnym było, że jakiekolwiek szanse na budowę związku między nimi istniały. Kakita zdawał sobie doskonale sprawę z tego, że w zasadzie się nie znają, ale nie był to z drugiej strony duży problem - aranżowane małżeństwa nie były dla mieszkańców Yinzin czymś wyjątkowym, jak się zdążył dowiedzieć, w Kyuuzo również, ale właśnie w tym upatrywał problemu. Walcząc u boku pierw Setsuny, a potem Ayame poznał rodzinne moce obu kobiet i skoro obie miały podobne, to musiały one należeć do sekretów jej klanu. Jak zauważyła Ayame, potencjalny związek Setsuny i Asagi'ego wymagałby aprobaty lidera jej klanu, co już samo w sobie graniczyło z cudem. Co prawda, po ostatniej misji notowania naszego bohatera w oczach Hyuuga powinny nieco wzrostnąć, ale nie oszukujmy się, bohaterem Kyuuzo to on nie był. Ponad to, nie miał żadnej poważnej pozycji, a jego obecną siedzibą było Kaigan - zdecydowanie za daleko, by lider Hyuuga zgodził się oddanie mu ręki Setsuny, zakładając oczywiście, że stale jest ona wolna. W to niebieskooki w zasadzie już nie wierzył, co prawda, Ayame była samotna, a w każdym razie tak zrozumiał z ich rozmów, ale wcale nie oznaczało to, że to norma, Asagi nawet podejrzewał, że to spory wyjątek. Dalej pomijając już wszelkie formalności, niebieskooki nie widział sensu występować o ręke białookiej, jeśli ona by tego nie chciała. Co prawda, dawno temu padły między nimi pewne słowa, które nie powinny, to jednak młodość ma swoje prawa, a potem przychodzi rzeczywistość i wszystko wraca na prawidłowe tory. Wolność wyboru nie była przywilejem szlachetnie urodzonych, ale można ją było ofiarować, ale by to zrobić, należało drugą osobę znać, a Asagi i Setsuna, w zasadzie się nie znali...
Te i inne przemyślenia, krążyły stale po głowie niebieskookiego samuraja, który z jednej strony próbował odnaleźć się w swojej sytuacji życiowej, a w drugiej tą sytuację kreować. Było to jego drugie podejście do kwestii białookiej kunoichi o ile za pierwszym razem była to próba panowania nad emocjami, tak tym razem dużo doroślejsza chęć nie tyle odnalezienia, co pogodzenia się z rzeczywistością. Dzieci dają się ponosić emocją i namiętnością, dorosłych cechować winien czysty umysł. Ta myśl opanowała umysł samuraja, kiedy wraz z pierwszym śniegiem przekraczał granice Kaigan...

<ZT>

Dokąd: Kaigan - Szkoła TAKA
Czas podróży: 2h
Środek transportu: Na własną rękę, to jest nogach
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1515
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nao » 16 cze 2019, o 22:02

Dotarła do bramy stosunkowo szybko. Przeszła równie szybko i wyszła na szlak prowadzący do tsurai. Było stosunkowo wcześnie więc pogoda dopisywała i zmuszała do szybkiego marszu. Dopiero koło południa musiała znaleźć chwilowe schronienie. Obwinięta głowa i oczy podrysowane węglem nieco ułatwiały podróż.
Szlak był jej dobrze znany, ale nigdy nie wychodziła po za granice pustyni. Była oczywiście w miejscu gdzie pustynia nieco ustępuje, ale nigdy dalej. Może dlatego rozglądała się co rusz i obserwowała piękno natury kiedy gorący piasek i skwar zmieniły się w zielone drzewa i lekko chłodny wiaterek.
Na horyzoncie rysował się kontur miasta, prawdopodobnie kupieckiego Shigashi no Kibu. Miasta o którym wiele słyszała z opowieści. To miał być jej pierwszy przystanek. Miejsce gdzie chciała zarobić nieco grosza i dowiedzieć się gdzie dalej.
Przechodziła uliczkami miasta obserwując zupełnie inną architekturę i zwyczaje. Niesamowite przeżycie dla kogoś kto ponad dwadzieścia lat widział tylko piaskowiec i piach...

Skąd: Piaskowe wydmy
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas: 1 godzina (chyba dobrze policzyłem?)
Avatar użytkownika

Nao
Gracz nieobecny
 
Posty: 81
Dołączył(a): 16 wrz 2018, o 14:41
Wiek postaci: 23
Widoczny ekwipunek: - Skórzana, zdobiona kaletka.
- Duża skórzana torba.
- Manierka przywiązana do pasa.
- Mały zwój przywiązany do pasa.
- Mały kozik przypięty do pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6370&p=98101#p98101

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kana Yuki » 19 cze 2019, o 01:05

37.1/45
„Wśród kwiatów wiśnia, wśród ludzi wojownik”
Yoshimitsu & Shins — misja C
Cała zabawa z paczką była aż nazbyt prosta; hasło, wejście do palarni, oddanie paczki. Koniec. Poza konfrontacją ze strażnikiem i utratą sporej sumki ryo wszystko przeszło sprawnie. Tak sprawnie, że podejrzenia brały górę. Coś tu ewidentnie nie grało, jednak Kaguya na chwilę obecną nie był w stanie dociec tego, co było powodem. Musiał więc poddać się prądowi wartkiej rzeki i płynąć razem z nim w nadziei, że nie stanie się nic, co mu zagrozi. A na to, póki co, nic się nie zapowiadało.
Wyrzucony z lokalu nie miał wielu dróg do wyboru. Mógł zostać, egoistycznie porzucić dawnego przyjaciela, mógł. Tylko co to zmieni? W tym mieście był bardziej zagrożony, niźli w podrzędnym burdelu w Yusetsu. Wybór był prosty. Śpiesznie ruszył ku szlakowi transportowemu. Noc okrywała niebo swoim płaszczem tak szczelnie, że widoczna była jedynie wydeptana ścieżka i szereg gwiazd na niebie. Całe szczęście, bowiem kolejne pertraktacje ze strażnikiem nie byłby najmilej widziane. Z pewnością Yoshimitsu marzył jedynie o położeniu się do łoża i rozprostowaniu napiętych mięśni.
Nagle coś w tle, dokładniej za plecami bohatera, rozbłysnęło w ciepłych kolorach. W oddali, za bramą wejściową do Shigashi no Kibu rozciągnął się wybuch. Orientacyjne położenie wskazywało na niedawno odwiedzoną palarnię. To nie był przypadek. Nie mógł być. Podniesiony w górę płomień łaskotał nieboskłon. Donośne krzyki dochodziły nawet trzysta metrów za bramę. Tam, gdzie teraz znajdował się Yoshi. Tam, gdzie znajdował się również podejrzany całego zdarzenia. Tajemnicza paczka, niemożność jej otwierania. To wszystko składało się powoli w całość... Został wykorzystany. Czy tego chciał, czy nie, musiał wiać. Czas grał na jego niekorzyść. Nie minie chwila, a ktoś zacznie deptać mu po stopach. Zrobiło się gorąco, nie ma co.
Słownik


Postacie
1) Partnerka Yoshiego
2) Partnerka Shinsa
3) Barman
4) Blondynka
5) Czerwonowłosa (Akaikari)
6) Akio Arakawa
7) Kobieta z przepaską na oku

Mapa
*klik*

Inne
Kana Yuki
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 19 cze 2019, o 13:42

// sorka, ja tu tylko przelotem

Po przygodach jakie spotkały w tej niegościnnej osadzie postanowił, że odłoży jeszcze na chwilę swoją wyprawę na pustynię. Ostatnio dużo się wydarzyło i o ile zamierzał odwiedzić Tadatoshiego dopiero za jakiś czas, o tyle teraz uważał, że dobrze byłoby zakończyć bieżące, a właściwie to prawie już przedawnione sprawy, zanim będzie robił kolejne kroki w świat. Tak, trzeba zebrać się w sobie i wrócić jeszcze raz w rodzinne strony. Odkurzyć zakurzony dom, pozdawać raporty jak to na dobrego zabijakę przystało i dopiero myśleć o przyszłości.
Na szczęście dał sobie jeszcze kilka dni urlopu po wydostaniu się z podziemnego labiryntu, zdążył wypocząć, poczyścić ekwipunek i przygotować zapasy na podróż z powrotem na Teiz. Teraz najrozsądniej byłoby chyba wypłynąć z Yusetsu? Orientował się mniej więcej w mapie świata i dokładnie tam skierował swoje kroki, aby koniec końców przebić się na Teiz.

Dokąd: Teiz przez Yusetsu
Czas podróży: 45 minut (pół godziny do Yusetsu i 15 minut łódką na Teiz)
Środek transportu: pieszo + łódka
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 2354
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba z tyłu na biodrach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoshimitsu » 19 cze 2019, o 16:25

Yoshi kiedy tylko usłyszał wybuch od razu odwrócił głowę, zauważył niesamowity rozbłysk na niebie, donośne krzyki i od razu skojarzył miejsce. Eksplozja musiała mieć miejsce w okolicach palarni, to najwidoczniej ta paczka... Może kobieta chciała wyrównać rachunki? Może to była inna rodzina, a może kombinowali coś z innymi skoro bez mrugnięcia okiem przyjęli paczkę? Tego miał się nie dowiedzieć nigdy i szczerze nie obchodziło go to. Kolejne negatywne wydarzenie w Shigashi poszło na jego konto. Jeszcze trochę i sława zacznie wyprzedzać młodego chłopaka z kościanego rodu.
Był już na szlaku, niedaleko osady więc postanowił przyspieszyć. W końcu jego ubiór i sposób w jaki dostał się do miasta był mocno podejrzany. Przekupstwo, czarny płaszcz z naciągniętym kapturem i przekleństwo rodu Kaguya czyli dwie kropki na czole, wszystko to grało przeciwko niemu. Przyspieszył znacznie w kierunku Yusetsu, chciał odzyskać grubego Dohito nawet jeśli miałby skończyć obok niego jako trup. Nie dbał o to czy Shins żyje czy nie. Miał zamiar uzyskać zapłatę za wykonanie zadanie, zapłatą było ciało towarzysza.
Ciekawe czy się uda... Kiedy tylko pojawi się okazja Yoshi miał zamiar wypłacić kilka ciosów barmanowi nawet jeśli miałby przegrać to musi go chociaż trochę skrzywdzić. Miał nadzieje na udany przebieg rozmów w Yusetsu i chciał kontynuować swoją podróż na mur nawet jeśli z ramienia tej rodziny mafijnej. Wszystko miało się okazać kiedy tylko dotrze do swojego celu. Tylko Hachiman mógł się nim zaopiekować i tylko to bóstwo wojny wiedziało czym kierują się członkowie rodu Kaguya.
Obrazek
-Mowa
Myśli
Avatar użytkownika

Yoshimitsu
 
Posty: 475
Dołączył(a): 26 sie 2018, o 16:16
Wiek postaci: 21
Ranga: Pazur
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6242
Multikonta: Arata

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 14 lip 2019, o 00:49

- Rok 386 - Lato -


" Droga "

Było lato, wciąż było ciepło a promienie słońca swobodnie ogrzewały każdego kto śmiał podróżować tymi drogami. Tym razem nie podróżowała konno, szła, zwyczajnie, na nogach, jak zwyczajny podróżny. Tak naprawdę to pierwszy raz była samotnie aż tak daleko od domu. Nie wiedziała tak naprawdę jak powinna się kierować by dotrzeć do domu, wszystko było zwykłym ślepym trafem... Albo instrukcją z tabliczek podróżnych i strzałek z nazwami prowincji. Trudno określić co sprawiło, że Inoshi potrafiła nawigować po tym wielkim świecie z taką precyzją i pewnością siebie która pozwoliła jej wybierać odpowiednie trakty podczas tej długiej i męczącej drogi.


- Chyba się znów nie przyzwyczaję - Przejechała delikatnie dłonią przez swoje przycięte dosyć mocno włosy które teraz były dużo krótsze niż poprzednio. Nie był to pierwszy raz kiedy nosiła je krótko bowiem kilkanaście lat temu również tak, podobnie się nosiła. Zdecydowała się na dłuższe by godnie reprezentować klan i z dumą nosić je spięte. To był taki drobny symbol statusu i dumy z tego kim się jest. Coś świadczące o przynależności. Teraz... Można powiedzieć, że częściowo znów została tego pozbawiona, o ile wcześniej sama się tego pozbawiała bo uważała, że nie jest godna oraz, że nie nikt w nią nie wierzy to teraz... Teraz było inaczej, mogła nosić te włosy z dumą ale właśnie z powodu swojego celu i ratowania życia innych je straciła. To był pewnego rodzaju powód do dumy. W tej chwili straciła część włosów, tylko i aż, niby nie znaczą one nic to są pewnego rodzaju symbolem.

- Przynajmniej wyglądam... Inaczej - Trudno byłoby ją przyrównać do tej samej szesnatolatki która wchodziła tamtego dnia do siedziby tamtego ugrupowania czy też do tej która wyruszała z domu swojego Senseia w Yusetsu. Teraz to była już nieco inna Inoshi, nie tylko z wyglądu. Westchnęła lekko rozglądając się, wiatr wiał dość mocno poruszając jej włosami. Odruchowo chciała poprawić grzywkę której w obecnej chwili wcale nie było. W efekcie jej usta delikatnie się przekrzywiły bo cała ta sytuacja pozbawiła ją nawet i tej grzywki. To nie było ważne, nie przejmowała się tym w kontekście wyglądu a bardziej przyzwyczajeń które miała i zwyczajnie te odruchy w tej chwili były bezcelowe i musiała ich pilnować. W trakcie swojej drogi wielokrotnie zastanawiała się nad tym czy Hikari dotarł już do domu, czy jej szuka i jak bardzo. W pewnym sensie wciąż się o niego martwiła a z drugiej strony wolała by on nie martwił się o nią i uwierzył, że sobie poradziła, w końcu nie bez powodu była jego uczennicą, on sobie poradzi, takiego była zdania, chciała by i on pomyślał to samo o niej, mimo wszystko.


Dokąd: Yusetsu
Czas podróży:30 minut
Środek transportu: Brak


- Yusetsu -
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




Myśli - Mowa
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shins » 19 lip 2019, o 13:48

Poprzedni temat: Dom Panny Itori


A więc udało się oderwać od ziemi i unieść w przestworza. Ku niebu, które dla tych nielicznych wybrańców umiejących latać daje spokój, ochronę i ukojenie. Niebo będące bezpieczną przystanią i pozwalające na trzymanie się od zagrożeń z daleka. Tak, że już nam nie zagrażają. Że możemy o nich zapomnieć.

Niejeden dobry człowiek zauważyłby, że tam na ziemi, gdzie przed chwilą stał i on, została jeszcze towarzyszka Shinsa. Że walczy ona z przeważającymi siłami przeciwników i być może potrzebuje pomocy. Że sama może sobie nie poradzić. Że to złe moralnie pozostawiać swoich towarzyszy, nawet tych słabo znanych, na pastę losu. Liczących na litość wroga. Szczególnie, jeśli przed chwilą ich działania zapewniły nam ochronę i możliwość polepszenia swojej pozycji.

Niejeden dobry człowiek zawróciłby w tej chwili w szaleńczym kontrataku, by nieść pomoc towarzyszom. Zaatakowałby z podwójną determinacją, by uratować swoich stronników. Zaryzykowałby dla tego celu własny interes i dobro swojego zadania. By okazać się bohaterem, który ratuje przyjaciół z opresji gdy tego potrzebują.

Shins nie był dobrym człowiekiem. Nawet do głowy mu nie przyszło, by zawrócić, czy pomóc w jakikolwiek sposób. Nawet by się nie odwrócił, gdyby nie to, że dla własnej ochrony musiał obserwować sytuację. Nawet gdyby Enma miała zginąć, nawet by nie rozważał powrotu.

A dobrze zrobił, że się rozejrzał, bo zauważył, że nadęty dupek będący ojcem dziewczyny zaczął go gonić. Miał tylko nadzieje, że klon jest jeszcze w zasięgu i nie rozpadł się - w takim wypadku mógłby coś zdziałać, zatrzymać faceta. Przynajmniej na jakiś czas. Choć z drugiej strony jaki to ma sens? Hyuuga spokojnie wypatrzy go z dużej odległości i będzie wiedział, w którą stronę podążać.

Klon, jeśli chłopak mógł z niego skorzystać Doton: Ganchūrō no Jutsu by zamknąć ścigającego oryginał mężczyznę. Jeśli tamten się wydostanie to klon go zaatakuje.

Shins leciał w górę, jak najwyżej. Na odległość, na której osoby nie przyzwyczajone do latania mogą mieć problem z oddychaniem (ale równocześnie on nie miał). Może to pozwoli na utrzymanie dziewczyny w tym stanie omdlenia przez dłuższy czas? Shins co jakiś czas sprawdza, czy dziewczyna oddycha i jeśli stwierdzi, że zaczyna się dusić to obniży pułap lotu. A poza tym leci w kierunku Yusetsu, jednak wybiera drogę tak, by przecinała się z rzekami, jeziorami czy innymi przeszkodami, które mogą utrudnić marsz pieszemu.



Nie jestem pewien, czy to już w tym poście, ale na wszelki wypadek. Najwyżej Hayami napisze, że jednak jeszcze nie tutaj.
Dokąd: Yusetsu
Czas podróży: 15 minut
Środek transportu: Latający ptak


Doton: Ganchūrō no Jutsu
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Ganchūrō no Jutsu

Pieczęci
Szczur → Koń → Pies → Wąż

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo przydatne Jutsu Dotonu, polegające na wytworzeniu kilkunastu kolumn, które otaczają cel. Tworzą w ten sposób, swojego rodzaju więzienie. Jest ono całkiem wytrzymałe, dlatego może powstrzymać słabych przeciwników, a nawet tych na średnim poziomie. Dodatkowo nie każdy potrafi wyjść z niego całkowicie, szczególnie, kiedy zawczasu przygotuje się tam "niespodziankę" dla złapanego. Wystarczy uderzenie o sile 75 lub technika rangi C do zniszczenia więzienia.


C1: Shī Wan
Spoiler: pokaż

Nazwa
C1: Shī Wan

Pieczęci
Połowa Barana (detonacja)

Zasięg
Zależny od opanowania dziedziny klanowej (detonacja)

Koszt E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 5 małych / 2 średnie/ 1 duży)

Dodatkowe
20g gliny za małego, 100g za średniego, 200g za dużego.

Opis Najsłabsze wybuchowe twory, którym można nadać rangę C1. Twory charakteryzują się tym, że przypominają wyglądem zwierzęta. Wyróżnić możemy kilka kategorii:
  • owady, pająki – lądowe typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej.
  • ptaki – powietrzne typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej i średniej.
  • ptaki transportowe – bomby charakteryzujące się znikomą siłą, która jest w stanie zaszkodzić jedynie w przypadku bezpośredniego kontaktu. Nie jest to jednak ich przeznaczeniem, a transport jak wskazuje nazwa. Dostępne jedynie w dużej wersji.
  • ryby, meduzy – morskie typy bomb, wykorzystywane do atakowania celów podwodnych bądź znajdujących się na powierzchni wody. Bomby mogą być także w tym przypadku wykorzystywane jako miny wodne. Dostępne we wszystkich wersjach.
  • węże, stonogi – podziemne typy bomb, które mogą zostać wykorzystane do unieruchomienia przeciwnika. Charakteryzują się one większymi rozmiarami, a przez to i siłą wybuchu. Dostępne jedynie w wersji średniej i dużej.
Twory C1 spełniają najczęściej rolę przeszkadzajki. Ich siłę można porównać bardziej do petard niż bomb. Bez trudu mogą urwać palce, gdy wybuchną komuś w dłoni, a także zostawić paskudne rany na ciele. Groźne dla życia są jednak w większej ilości.


Doton: Doro Kōgeki
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Doro Kōgeki

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
20 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (za 4 pociski)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polegająca na wytworzeniu kuli błota w ustach. Następnie trzeba ją wystrzelić w kierunku przeciwnika tak, aby oberwał. Obrażenia w tym przypadku będą podwójne, ponieważ poza normalnymi wróg powinien mieć ograniczone ruchy. Błoto bowiem jest sporządzone z chakry i osłabia szybkość. Wszystko zależy jednak od trafienia, logiczne jest, że bieganiu przeszkodzi kula błota wycelowana w nogi, etc.


Doton: Iwa Bunshin no Jutsu
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Iwa Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Baran

Zasięg
Klon pojawia się obok nas; Klon nie może się oddalić na więcej niż 50m

Koszt E: 18% | D: 13% | C: 9% | B: 5% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% za klona + to, co przekażemy

Dodatkowe Siła równa twórcy; Szybkość -&gt; 1/2 postaci; Reszta równa użytkownikowi za wyjątkiem wytrzymałości.

Opis Przydatna technika polegająca na stworzeniu skalnej kopii swojej osoby. Ich głównymi atutami są wytrzymałość (stworzone są z twardych skał) i możliwość korzystania z technik Doton znanych pierwowzorowi. Zwyczajne wbicie kunai nic nie da - trzeba całkowicie je rozkruszyć, by się ich pozbyć. Klony mają własną wolę, nie ma więc potrzeby stałego kontrolowania ich poczynań. Kopia potrafi nawet mówić, czym można łatwo wprowadzić przeciwnika w błąd. Jutsu ma jednak kilka wad, a jedną z nich jest koszt. Oprócz kosztu stworzenia techniki trzeba przeznaczyć dodatkową ilość na zasoby klona. W przypadku jego zniszczenia chakra nie jest odzyskiwana. Dodatkowo kopiowany jest podstawowy ekwipunek, gdzie wszelkie nietypowe oręża w postaci notek czy bombek nie będą kopiowane.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 1204
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 16:44
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa, dwie torby z tyłu. Maska na twarzy, rękawiczki na dłoniach. Miecz zawieszony na plecach. Płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hayami Akodo » 20 lip 2019, o 21:47

MISJA RANGI C DLA DOUHITO SHINSA
"Blindness of young raven"
23/30(+?)



Obrazek


Powietrze.
Kiedyś w tej bajce było pięć żywiołów, woda, ogień, ziemia, powietrze i czysta energia - znamy to z tych starych zapisków, prawda? Z tych samych, w których występowało pięć pięknych kunoichi, każda z innego szczepu, każda innego rodu. A jednak ta historia rozpadła się bezradnie, zniknęła, stała się prochem. Jak wiele ludzkich marzeń.
Tak, masz rację: nie byłeś dobrym człowiekiem. Nie byłeś przyjacielem, towarzyszem, wsparciem; żyłeś sztuką, dla sztuki, obchodził Cię tylko - i aż - wybuch.
Zniszczenie.
Destrukcja.
Nie wszyscy rodzimy się, by upiększyć świat kwiatami, miłością i wzajemnym szacunkiem. W tym idealnym do porzygu świecie dla owiec musi też być miejsce dla wilków, bo inaczej - jakiż to byłby świat, w którym zabrakłoby równowagi?
Klon, niestety, rozpada się w proch i pył; nie udało Ci się zatrzymać słusznego rodzicielskiego gniewu. Było to niejakie wyzwanie, przyniosło mi dylemat, przyznaję - och, Los uwielbia destrukcję, możemy sobie przybić piątki - ale żeby dramat miał swoje zakończenie, żeby tragiczne hamartie mogły spłynąć z deszczem na drżące, zgięte pod wiatrem ziemie Yusetsu, potrzebne jest - last but not least - lądowanie.
Czynność ta, na szczęście, może się udać...o ile za chwilę panienka Ci się nie udusi.
Twoja kolej, Shins. Wilk musi zadbać o swoją owieczkę, jeżeli jej mięso ma być smaczne w procesie przeżuwania.
Kości przeznaczenia upadają wolno na szachownicę, kolejny pionek przesuwa się do przodu.
Ślepota dopiero spocznie na oczach młodego kruka.

____________________________________________________________________________________________________________
Następny post piszesz jeszcze tutaj, dopiero potem, gdy obniżysz poziom lotu i napiszesz mi, gdzie w Yusetsu chcesz wylądować z dziewczyną, pomyślimy, co dalej.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shins » 20 lip 2019, o 22:16

Shins leciał jak najdalej i jak najszybciej mógł. Ojciec dziewczyny pewnie także się nie oszczędzał. Ale czy pieszy może dotrzymać kroku lecącemu? Małe szanse. Lecący ma sporą przewagę - bez problemu może poruszać się w linii prostej, co pozwala mu uniknąć wielu przeszkód, które pokonać musi pieszy. I to właśnie tę przewagę uwielbiał Shins. Latanie było jednym z jego ulubionych zajęć - dawało mu nieuczciwą przewagę na przeciwnikami.

Gdy zauważył, że jego ofiara się dusi postanowił obniżyć lot. Nie ma potrzeby zlatywać do samej ziemi, w końcu na kilkuset metrach obniżenie zawartości tlenu jest znikome, nieodczuwalne nawet dla zwykłego człowieka. Zastanowił się, czy nie związać dziewczyny. Ale przepierz mogła być młodą kunoichi - uwolnienie się z pęt z pewnością było dla niej proste. Figury z całą pewnością były lepszym rozwiązaniem.

Shins obserwował bacznie, czy dziewczyna oddycha. Jeśli przestanie mieć z tym problemy przerzuci ją tak, że ptak będzie trzymał ją w szponach. To powinno uniemożliwić jej zaatakowanie go znienacka. Równocześnie skolopendrony dalej krępują dziewczynę.

Chłopak natomiast poważnie zaczął się zastanawiać, gdzie wylądować. A mógł zmylić pogoń i wpierw lecieć w kierunku pustyni. Trudno, mleko się rozlało. Postanowił zmierzać do celu spotkania, ale nie bezpośrednio. Najpierw poleci tak, jakby kierował się przez Yustesu do innego regionu, ale tylko po to, by przelecieć nad dużą pustą przestrzenią, najlepiej łąką. Będzie obserwował, czy nikt go nie śledzi. Niby trochę na wyrost, ale lepiej to sprawdzić.

Co jakiś czas będzie sprawdzał co z dziewczyną, czy się przypadkiem nie przebudziła, a tylko udaje śpiącą. Jeśli będzie mogła i chciała rozmawiać postara się zająć ją rozmową. Nie wiedział, dokąd może go taka rozmowa zaprowadzić, ale zacznie od beztroskiego - "Dobrze spałaś?". A potem postara się dowiedzieć od dziewczyny jaka była przyczyna dosyć intrygujących spraw, jakie zaobserwował. Czemu stary piec się palił? Kim była Itori? Po co drewno w środku domu? Nie dlatego, żeby to miało być ważne. Po prostu dla ciekawości i zabicia czasu.

Jeśli dziewczyna nie będzie chciała rozmawiać na te tematy, postara się on zająć ją dyskusją o czymś innym. O rodzinie, przyjaciołach, służbie. Czymkolwiek. Byle tylko zająć ją czymś innym niż kombinowaniem jak się tu uwolnić. A sam czujnie będzie obserwował co się dzieje i jak się zachowuje.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 1204
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 16:44
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa, dwie torby z tyłu. Maska na twarzy, rękawiczki na dłoniach. Miecz zawieszony na plecach. Płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hayami Akodo » 20 lip 2019, o 23:32

MISJA RANGI C DLA DOUHITO SHINSA
"Blindness of young raven"
25/30(+?)



Obrazek


- Ja... - Erika jest oszołomiona, zaskoczona, niespokojna. Rozgląda się...i w tym momencie orientuje się, że jest na ptaku, na dużej wysokości, porwana, w towarzystwie mężczyzny, który rzekomo był jej adoratorem. Czy sytuacja może być gorsza?
Najwyraźniej nie może.
- Co się dzieje? Gdzie ja jestem? - zaczyna panikować, jednak gdy spogląda w dół, okazuje się, że widoki bynajmniej nie są godne podziwiania. Przełyka ślinę, czując strach i niepokój. Jej lęk rośnie coraz bardziej, im bardziej się zniżacie, tym głośniej oddycha z ulgą, łapiąc zbawienny tlen w płuca. Dłonie dziewczyny mocno dygoczą, chciałaby grozić i prosić, błagać, szantażować, płacić...
Ale wystarczy jedno spojrzenie w twoje zimne, niebieskozielone oczy, w twarz bez wyrazu osłoniętą maską, jeden rzut oka na postrzępione, dziwnie ciemne chmury, z których się dopiero co uwolniliście, i Erika Hyuuga już wie: tajemniczego Nendouhito nie da się niczym przekupić ani zastraszyć. Jesteś spokojnym, wyrafinowanym przestępcą z zamiłowaniem do artyzmu, cenisz sobie wybuchy - a jeżeli zniszczenie nie będzie osiągalne, nie będzie możliwe, to dlaczego miałbyś się poświęcać?
- Proszę cię, wypuść mnie... - prosi błagalnie. - Moja rodzina ci zapłaci tyle, ile tylko zechcesz, błagam cię, uwolnij mnie! Uwolnij mnie!
Po jej pięknej, jasnej twarzy zaczynają ściekać strumyki łez. Zaczyna oddychać szybko, dygotać, trząść się. Co z nią teraz będzie? Chyba teraz dopiero do umysłu Eriki zaczyna docierać powaga jej położenia, zaczyna rozumieć, gdzie się znalazła. Lepiej późno, niż wcale.
Powoli rysują się przed Tobą zarysy wietrznego Yusetsu.
Misja teoretycznie wykonana, zdołałeś uprowadzić kobietę - tylko co dalej? Jak znaleźć osobę, której miałeś oddać przesyłkę do rąk własnych? Czy Enma Cię nie zdradzi, czy to nie jest tylko gra?
Taka gra, w której artystyczne pionki nie mają znaczenia, gdy król i królowa stąpają po białych i czarnych polach?

____________________________________________________________________________________________________________
Teraz możesz wylądować na polance. <jaszczureł>
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1121
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR
- po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość