Południowy Trakt

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Południowy Trakt

Postprzez Narubi » 23 sie 2016, o 19:07

Więc kobieta była zielarką. Hodowała jakieś zioła arymatyzujące i dodające przepysznym herbatom iście ambrozyjnego smaku. Zapewne kobieta potrafiła znacznie więcej wycisnąć z tych ziół niż tylko dobry smak i aromat. Być może robiła też leki, a może nawet trucizny? Nie mogłam tego wiedzieć. Nie mogłam mieć pewności. Mogłam się jedynie domyślać. Kobieta ta niesamowicie mnie intrygowała i być może pociągała. Było to bardzo dziwne uczucie. Po prostu czułam do niej niesamowitą sympatię. To pewnie przez to jak się w stosunku do mnie zachowywała i jak pięknie do mnie mówiła. Już nawet nie pamiętałam ile razy nazwała mnie słodką czy jakoś podobnie. Za każdym razem gdy tak do mnie mówiła aż chciało mi się protestować, jednak stwierdziłam, że ona i tak się tym w żadnym stopniu nie przejmie. Nie było więc sensu użalać się nad sobą, chociaż ja nie uważałam się za kogoś słodkiego. Z wyglądu byłam zbyt chuda i koścista, chociaż może mój mundur to trochę maskował. Mundur też nie był jakiś mega uroczy. A jeśli chodzi o charakter, to byłam wredną suką i nic w tym charakterze nie było urocze. Oczywiście ona widziała tylko to co jej pokazywałam. Można więc powiedzieć, że bez użycia chakry udało mi się rzucie na nią genjutsu i wykreować w jej głowie swój perfekcyjny i słodki wizerunek. To było niesamowicie wredne z mojej strony. A może rzeczywiście taka byłam? Gdzieś głęboko w środku byłam pięknym diamentem słodkości ukrytym pod toną śmieci i syfu wredoty? Może ona potrafiła ten diament ze mnie wydobyć? Może ona go dostrzegała? Udałam się za nią, gdy tylko dała mi znak. Szłyśmy przez jej dom, a ja kroczyłam z lekką dozą niepewności. Dom był całkiem zwyczajny, co wcale nie znaczy, że brzydki. Niezwykle piękny, uroczy i przytulny salon, mały przedpokój. Innych pokojów nie widziałam i mogłam się jedynie domyślać gdzie co jest. Mą uwagę zwróciły dwie rzeczy. Szklane drzwi, prowadzące na zewnątrz, a także obrazy. Szklane drzwi były doprawdy osobliwe i prawdopodobnie bardzo rzadkie i drogie. Kobieta musiała mieć dużo pieniędzy i to był kolejny powód, by czuć się przy niej jak ktoś zupełnie nieznaczący, o którego jednak się troszczą i obdarzają ciepłem, płynącego prosto z serca. Obrazy natomiast były piękne, bo zwyczajnie były piękne. Ciekawa byłam kto je namalował. Czyżby ta kobieta? Jeśli tak, to może mogłaby namalować mój portret? Ciekawe jaką pozę kazałaby mi przybrać. Pozowałabym nago czy w ubraniu? Myślałam o tym i oba portrety były interesujące i jeśli bym mogła to wzięłabym oba.
- To Pani namalowała, Itori-sama? - zapytałam podziwiając obraz z jakimś jeziorem. Mówiłam do niej z szacunkiem i sympatią. Póki co nie chciałam jej prosić o to by mnie namalowała. Także mój pobyt w tym domu pomału dobiegał końca. Przynajmniej na jakiś czas. Kobieta bowiem zaprowadziła mnie na zewnątrz. Przeszłam przez te szklane drzwi. Ciekawe to było uczucie przechodzić przez takie drzwi, ale to co zobaczyłam po drugiej stronie i jednocześnie to czego nie widziałam mimo szklanych drzwi niesamowicie mną wstrząsnęło. Tyle przeróżnych rodzajów broni. Kim była ta kobieta? Potem stało się coś jeszcze dziwniejszego. Kobieta sięgnęła po naprawdę wielki i ciężki miecz. Nie mogłam na to pozwolić. Jak najszybciej się dało, położyłam rękę na rękojeści swojego miecza. Próbowałam ją prześcignąć i dotknąć rękojeści tanta nim ona pochwyci ten miecz. Wyzwoliłam przy tym chakrę, podsyłając odpowiednie wizje. Chciałam sprawić, że ręką Itori zatrzyma się na sekundę, a ten miecz pozostanie poza jej percepcją, a na jego miejsce pojawi się jego iluzja. Wiedziałam, że potrafię szybko i sprawnie wykonać tą technikę. Wystarczyło, że widząca mnie kobieta ujrzy gest nim złapie za swój oręż.
- Czy mogę używać technik ninja? Nie są śmiertelne - zapytałam, wykonując tą technikę. Trochę niehonorowo, ale jeśli tylko zaprzeczy to ją dezaktywuję. Potrafiłam też rozpoznać czy ta iluzja się udała czy nie. Widziałam to po zachowaniu, a także czułam. Inną sprawą jest to, że nie spodziewałam się, że kobieta będzie w stanie walczyć taką bronią. Oczywiście nie wiedziałam dokładnie ile to waży, ale to co zobaczyłam sprawiło, że prawie serce mi stanęło. Ja sama poczułam strach. Moja przeciwniczka władała tym mieczem z taką łatwością i mimo, że to miał być tylko sparing, bałam się, że stracę życie. Chociażby przypadkiem.
- Wie Pani, że całkiem straciłam dla Pani głowę? - zapytałam - W przenośni. Czy zechciałaby Pani, żebym straciła głowę także dosłownie? - uśmiechnęłam się ponuro, dając znak, że ten czarny humor trochę mnie rozśmieszył. Niezbyt mi było jednak do śmiechu i było to widać na pierwszy rzut oka. Niezależnie od tego czy moja iluzja działała czy nie, po prostu byłam przerażona.
- Nie chciałabym Pani zranić ... - powiedziałam z rezygnacją i strachen w głosie. Sama jednak nie wierzyłam w to co mówię. Co ja jej mogłam zrobić ze swoim małym tantem? Wyciągnęłam je zaraz i dałam znak, że jestem gotowa. Nie chciałam innej broni. Lubiłam swoje tanto nawet bardziej niż katany, a cięższej broni nie byłam w stanie podnieść. Strasznie byłam zagubiona. Ninja nie powinien bać się śmierci. Ja jednak chyba jeszcze do tego nie dorosłam. Wiedziałam, że ani blok ani unik nie będzie możliwy i to mnie przerażało. Jak nic przetnie mnie na pół ...
Statystki:
SIŁA 20
WYTRZYMAŁOŚĆ 3
SZYBKOŚĆ 41
PERCEPCJA 19
PSYCHIKA 85
KONSEKWENCJA 5
KC - C

Użyte techniki:

Nazwa
Sakkaku: Akuma no Hane

Dziedzina
Genjutsu

Ranga
B

Pieczęci
Brak

Zasięg
20 metrów

Koszt
E: 35% | D: 30% | C: 20% | B: 15% | A: 10% | S: 4% | S+: 4%

Dodatkowe
Łapiemy za pomocą gestu

Opis Prosta, acz niezwykle użyteczna technika iluzji. Ofierze zdaje się, że wyciągnęła broń, podczas, gdy tak naprawdę nie trzyma w dłoniach żadnej broni. Prawdziwy oręż spoczywa w kaburze bądź pochwie i jego właściciel nie jest w stanie go w żaden sposób wyczuć, usłyszeć czy zobaczyć. Iluzyjna broń natomiast sprawia wrażenie prawdziwej. Posiada wyczuwalny kształt, ciężar, zapach i wydaje prawdziwe dźwięki (chociażby podczas cięcia powietrza) itp., a także oczywiście jest widzialna. Technika ta działa na zasadzie chwilowego paraliżu. Przeciwnik sięga po broń i zanim ją chwyci jego ręka zostaje sparaliżowana na krótką chwilę, a on sam wpada w iluzję. Użytkownik musi więc widzieć moment wyciągania broni i w tym właśnie momencie wykonać widoczny dla przeciwnika gest (położenie ręki na rękojeści ostrza). Ważne jest, by położyć rękę na rękojeści szybciej niż zrobi to przeciwnik. Ponadto to użytkownik kreuje wygląd broni, a co za tym idzie musi wiedzieć jaką broń zamierza wyciągnąć przeciwnik, bowiem w razie pomyłki iluzja może zostać łatwo rozpoznana (przykładowo: ktoś sięga po kunai, a wyciąga shuriken -> od razu rozpoznaje iluzję). Z tego właśnie względu technikę stosuje się głównie w przypadku widocznych ostrzy takich jak katany czy tanta. Niemniej jednak i tutaj pojawia się problem: pochwa takiego miecza ukrywa jego ostrze, toteż wszelkie modyfikacje wyglądu ostrza mogą pokrzyżować plany użytkownika tej techniki. Technika przestaje działać w chwili gdy:
1. coś zostanie trafione iluzyjnym, nierzeczywistym ostrzem i nic się nie stanie.
2. coś przeniknie przez broń wykreowaną tą techniką.
3. ofiara wypuści broń z rąk.
4. ofiara schowa broń. W tym wypadku nawet nie pozna, że była pod wpływem iluzji.
5. ofiara użyje standardowych metod rozpraszania genjutsu (np. Kai).
Uwagi:
1. Można stosować na maksymalnie jednym przeciwniku. Nie nadaje się do walki w grupie.
2. Można wytworzyć iluzję tylko jednej broni na raz.
3. Przeciwnik posiadając odpowiednie Bukijutsu (zależne od typu broni) na randze A (lub wyższej) jest w stanie wyczuć czy zobaczyć czy usłyszeć drobne różnice w ciężarze, wyglądzie lub dźwięku i na tej podstawie zorientować się, że coś jest nie tak.
4. Warto jednak zaznaczyć, że nawet jeśli przeciwnik będzie świadomy tego, że wpadł w genjutsu, nie będzie to oznaczało automatycznego wyjścia z techniki.


Chakra: 80%
Narubi
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Yoshimitsu » 23 sie 2016, o 20:29

~Miecze i sandały...
~19/30 Misja C




Jak się okazało genjutsu nie zadziałało na kobietę, ta sięgnęła prawdziwego miecza i trzymała go w dłoni jakby dla niej nic zupełnie nie ważył. Stała w miejscu spoglądając na Ciebie z wymownym uśmiechem, wiatr delikatnie przywiał zza jej pleców rozwiewając jej włosy, te chaotycznie zatańczyły na wietrze jakby wzburzyły się podczas niechlujnej próby złapania w Genjutsu, jej ślepia wskazywało jasno na Ciebie, bo przecież się w nich odbijałaś. Jej już tylko szklące się wargi rozwarły się mówiąc do Ciebie.
-Słodka i podstępna Narubi, hah! To dobrze idzie w parze moja mała. Widzę, że dobrze umiesz wykorzystać swoje atuty, nawet jeśli Ci niektórych brak... -sięgnęła wolną dłonią łapiąc nią całą za swoje pokaźne piersi i lekko nimi poruszając.
-W przyszłości możesz mieć o wiele większe... i lepsze sztuczki, haha! -zaśmiała się krótko pod nosem. Wiedziała dobrze o użytej iluzji, a raczej nic nie zrobiła by się jej pozbyć, po prostu jakby woda wylała się na głaz. Spłynęła i to wszystko co z niej pozostało, delikatna wilgoć, która w niczym nie przeszkadza.
-Możesz używać wszystkiego czego tylko chcesz, choć to zabrzmi bardzo arogancko z mojej strony, to nie wydaje mi się byś mogła mnie zranić czymkolwiek. Ale może mnie zaskoczysz i będę cała na Twojej łasce, ojojku jakie to okrutne... -zarumieniła się i przysłoniła usta otwartą dłonią, chyba pomyślała o czymś zboczonym i to bardzo. Widać na tym świecie są kobiety o podobnych erotycznych myślach co mała Narubi. Kobieta wyglądała teraz jakby się w sobie skuliła, gdyż tak było, prawie... Nachyliła się lekko, przez co było widać jej więcej piersi poprzez odstającą koszulką. Nagle jakby wszystko zmieniło się i naprzeciw Ciebie stała kobieta, która w ślepiach dzierżyła niewyobrażalną siłę, pochłaniając Ciebie całą jednym podmuchem wyzwolonej chakry.
-Dawaj mała! -ugięła nogi w kolanach, gotując się na atak. Miecz znajdował się tuż przed nią, trzymany jedną ręką, zgiętą w łokciu. Od razu można było dostrzec ten fach, niczym prawdziwy mistrz miecza.
Yoshimitsu
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Narubi » 23 sie 2016, o 22:51

Przełknęłam ślinę, widząc jak moja technika zupełnie nie działa. Odporność psychiczna tej kobiety była po prostu zbyt duża. Może Czerwonowłosy dałby jej radę. Kto wie? Niemniej jednak w takiej sytuacji stanęłabym po stronie Itori. Teraz jednak, chociaż był to sparing, byłam jej przeciwnikiem. Także nie myślałam długo o tym chłopaku i będąc w pobliżu tej kobiety nawet się go nie bałam. Skupiłam się więc na walce. Miała rację. Nie mogłam jej zranić. Poza niedziałającymi technikami iluzji nie znałam żadnych innych sztuczek, a poza tym ... sama myśl o tym, że bym chciała ją zranić napawała mnie przerażeniem. Jednak musiałam spróbować. Chciałam ograniczyć się jednak do ran niezagrażających życiu. Oprócz technik Genjutsu miałam też wybuchowe notki, ale wybuch był zbyt niebezpieczny. Uśmiechnęłam się, gdy mnie pochwaliła i uśmiechnęłam się gdy poprawiła swoje piersi. Nie miałam kompleksu małego biustu, ale ten dowcip, jeśli można to tak nazwać, idealnie rozładowywał nagromadzony we mnie stres i napawał nadzieją. Wróżyła mi przyszłość, więc może uda mi się przeżyć tą walkę.
- To była moja autorska technika - powiedziałam, rozpromieniwszy się nieco. Szykowałam się do walki.
- Przepraszam, że próbowałam Cię oszukać, ale to była moja jedyna szansa - powiedziałam, a następnie zadałam pytanie. Jedna rzecz nie dawała mi spokoju - Mam jedno pytanie. Obrazy w salonie ... to Pani dzieła?
Gdy tylko otrzymałam odpowiedź, pokiwałam potwierdzająco głową.
- Rozumiem. Zaczynajmy! - wykrzyczałam i ruszyłam biegiem w stronę kobiety. Liczyłam na to, że będę szybsza, bo w końcu miecz był duży i ciężki. Jednak niezbyt wierzył w swoje obliczenia. Nie po tym co widziałam. Wiedziałam, że uniki na nic się zdadzą. Zablokować ataku też nie zablokuję. Skupiłam się więc na ofensywie. Oczywiście nie zamierzałam dać się trafić i w razie potrzeby spróbowałabym uniknąć. Blok nie wchodził w grę. Miałam jednak prosty plan. Atak i jeszcze raz atak. Tak by musiała się bronić i nie mieć czasu na wyprowadzenie ataku. Oczywiście liczyłam się z ewentualną kontrą. Pierwszy swój atak wyprowadziłam tantem w prawe ramię kobiety. Tanto trzymałam w prawej ręce i zatoczyłam nim łuk od swojej lewej (prawej Itori) do prawej i jednocześnie ciągnąc lekko w tył, by nie wbić go za mocno, tylko spowodować płytką ranę ciętą.
Narubi
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Yoshimitsu » 24 sie 2016, o 12:03

~Miecze i sandały...
~21/30 Misja C




Narubi przypadły najwidoczniej rysunki czy malunki przewieszone na ścianach w domu tejże kobiety, tak więc zapytała i otrzymała zaraz odpowiedź. To na moment jakby wytrąciło bojową aurę z jej wizerunku, stanęła prosto i podrapała się po głowie z zakłopotania.
-T-tak... Są moje, to są miejsca, które były tak piękne dla mnie, że musiałam je uwiecznić. -ale po chwili znów zostało wszystko pochłonięte przez tą potężną aurę mocy i pewności siebie. Narubi trzymała w dłoni tanto, malutkie dłonie zaciskały się jak najmocniej na rękojeści ostrza, mocniej już nie mogły, nie miały siły, a wiedziały, że nie mogą przyjąć na siebie ciosu z tego wielkiego miecza. Ruszyła, mknęła prosto na swój cel, który stał i czekał w miejscu, gotowy na przyjęcie pierwszego cięcia. Czułaś podmuch prędkości wiejący Ci prosto w twarz, huśtający włosy na czubku czupryny i świst rozciętego przez tanto powietrza. Znalazłaś się na tyle blisko by wyprowadzić cięcie, ręka wraz z ostrzem pomknęła, tym razem cięte warstwy powietrza jakby krzyczały pod wpływem tego ruchu. Kobieta w tym czasie bardzo, szybko ledwo zauważalnie przez Ciebie przesunęła ostrze by zablokować atak. Obydwie bronie zetknęły się tworząc charakterystyczny syk stali czy żelaza, zatrzymaliście się w miejscu, Ty próbowałaś usilnie pchać by przeważyć swą siłą, jakby zwyczajny ludzki odruch, prowadzący do drgania mięśni całych rąk.
Wielkie ostrze przysłaniało widok na twarz kobiety, jednak nie przysłaniało jej słów, które zaraz nadeszły.
-Ulala... Słodka, urocza, przebiegła i do tego jeszcze dobrze włada mieczem. Naprawdę zdolna z Ciebie dziewczynka wiesz? -pochwała wyrzucona z ust takiego wojownika jak ona musiała być niezwykle miła dla uszu. Można by nawet powiedzieć, że na moment wytrąciło Cie to z otaczającej Cie chwili pojedynku. Ale to była tylko nic nieznacząca sekunda. Zaraz poczułaś silniejszy napór ze jej strony, jakby nacisk zwiększał się coraz to bardziej, aż w pewnym momencie, nie mogłaś wytrzymać, dłonie puściły ostrze opadając wraz z nim wzdłuż ciała, wtem wielki miecz uniósł się nad łeb Itori. Poruszała tak wielkim ostrzem z gracją i wdziękiem, jakby właśnie walczyła cieniutką szabelką... Ta właśnie upadłą tuż przed Tobą, rozcinając w pół Twoje ubranie między piersiami... Poczułaś delikatny powiew odkrytego kawałka ciała, a także spojrzałaś w dół czy jesteś cała. Jak się okazało nawet nie zostałaś draśnięta, perfekcyjnie wymierzone cięcie, by nie zadać żadnej rany... Itori odskoczyła do tyłu na kilka metrów i znów przyjęła pozycję gotową do ataku.
-Ojj... Mam nadzieje, ze się nie krępujesz co? A w ogóle, taka istotka ma już chłopaka?-rozmowa podczas walki, czyż to nie najlepszy moment?
Yoshimitsu
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Narubi » 25 sie 2016, o 10:47

Zaprawdę piękne rysunki. Chciałabym kiedyś zobaczyć te cudne miejsca. Chciałabym kiedyś znaleźć się na takim obrazie, ale nie miałam pewności czy kobieta potrafi rysować ludzi. Jednak malowanie krajobrazów i malowanie ludzi to dwie różne rzeczy. Jednakże nie miałam zbyt dużo czasu na zadawanie dodatkowych pytań i rozmawianie na ten temat. Kobieta chciała walczyć, a ja powiedziałam, że zrobię co karze, a jej postawa, wcześniej łagodna i zakłopotana, teraz niesamowicie potężna, jasno wydawała mi jeden rozkaz- "Atakuj!". Zaatakowałam więc i poszło mi lepiej niż sądziłam. Nie przypuszczałam nawet, że uda mi się zbliżyć na tyle blisko, by zadać cios. Miecz dzierżony przez Itori mógł mnie skutecznie trzymać na dystans. Mógł mnie też skutecznie zabić, jeśli ona tego chciała. Niemniej jednak dać się trafić ... tego już nie chciała i z niesamowitą prędkością i gracją zablokowała ten atak. Próbowałam się siłować, jednak to był zwyczajny odruch. Wiedziałam, że to będzie z góry skazane na porażkę. A potem ... a potem ... a potem był ten komplement, który wytrącił mi miecz z rąk. A może to nie była wina komplementu? Może wystarczyła sama siła Itori. W takim razie po co prawiła mi komplementy? Czyżby mnie podrywała? Zaczerwieniłam się i pokiwałam przecząco głową. Byleby tylko wyrzucić z siebie tą myśl. Dlaczego taki ktoś jak ta kobieta miałby podrywać takie gówno jak ja?
- Myli się Pani ... nie jestem ani słodka, przeklinam i obrażam innych ludzi, Pani jest wyjątkiem, jestem brzydka i walczę jak totalne gówno ... - mówiąc to, nawet nie zauważyłam tego wielkiego miecza, który z niesamowitą gracją spadł obok mnie i prawie obnażył moje nagie piersi, nie robiąc mi krzywdy. Spowiadałam się, odrzucając maskę i poniżając się. Tak się bowiem czułam przy kobiecie. Taki atak tak dużą bronią ... tylko niesamowity mistrz mógł sobie na coś takiego pozwolić. A teraz jeszcze stałam półnaga. Wydawało mi się, że zniszczone ubranie nie było w stanie utrzymać moich piersi i zaraz mi uciekną i będę zupełnie płaska. To jednak było tylko złudzenie i po chwili zdałam sobie z tego sprawę. To jednak było krępujące. Naprawdę.
- Em ... wie ... to krępuje ... bardzo - odpowiedziałam, próbując się opanować i nie myśleć dlaczego właśnie w to miejsce celowała i dlaczego tak precyzyjnie. Jednak to drugie pytanie mnie zdziwiło i wywołało nagłą falę stresu - Ni, ni, nie ma, mam - trzy głębokie wdechy i wydechy i powstrzymałam jąkanie - Preferuję towarzystwo kobiet ... jeśli wie Pani co mam na myśli, ale dziewczyny też brak ...
Powiedziałam to dosłownie na jednym wdechu i niesamowicie szybko. Niemalże tak szybko jak cięcia kobiety. Chciałam wyrzucić z siebie te słowa i kontynuować plan. Chociaż ten średnio działał. Podniosłam miecz i zaatakowałam ponownie. Tym razem oburącz. Gotowa na unik, atakowałam w podobny sposób co kobieta, także celując mieczem między jej cycki, tak by jednak nie uszkodzić skóry. Był to na swój sposób bardzo subtelny, erotyczny taniec. Podniecałam się tą "walką" z sekundy na sekundę.
Narubi
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Yoshimitsu » 25 sie 2016, o 17:52

~Miecze i sandały...
~23/30 Misja C




Pojedynek rozpoczął się już na dobre, można było widzieć już pierwsze dwie ofiary tego morderczego starcia, piersi Narubi omalże nie ujrzały dzisiejszej pięknej nocy, cóż jeśli kogoś cieszą jej rozmiary, wtedy mógłby rzec, iż są cudowne jak dzisiejszy księżyca mrok. Który, powoli nieśmiało spoglądać zaczynał na tutejsze wydarzenie, czy ujrzy dziś coś jeszcze niż tylko malutki blask, tego czego zapewne większość mężczyzn chciało...
Niespodziewanie dla Itori, Narubi została zalana na twarzy przez gorączkującą czerwień, niemalże powietrze ze skrępowania nie zaczęło wrzeć. Poczuła się jakby niechętnie rozbierana, jakby miała być zgwałcona, tak jak to niedawno się mogło stać, a jednak w tym miejscu można by powiedzieć, że tego chciała. Pragnęła, by stojąca naprzeciw niej bestia zdarła z niej dosłownie ubrania i zrobiła z niej swoją żywą seks zabawkę. Uśmiech na ustach kobiety rozszerzył się, była zadowolona z tego co się dzieje, ale też nie mogła, nie skomentować Twojej wcześniejszej wypowiedzi, choć nie miała na to teraz czasu. Prawie... Kiedy Ty ruszyłaś ona otworzyła usta.
-Przeklinanie, to tylko maska, za którą starasz się ukryć przed światem, obrażanie innych wywodzić się może ze strachu przed otoczeniem, by oddalić je od si... -teraz nadbiegłaś wyprowadzając Cięcie. Starsza wojowniczka zrobiła krok w tył, parując Twoje cięcie. By w tym momencie zrobić krok w przód i wolną dłonią chwycić Cie za nadgarstek i przyciągnąć blisko siebie. Tak blisko, że zetknęła się z jej piersiami, czułaś je sobą...
-Oddalić je od siebie... Widzisz... -jej twarz jakby trysnęła na Ciebie wyrazem zatroszczonej matki, ten uśmiech i to uczucie, które było z jej spojrzenia, mogłaś się przy niej poczuć bezpieczna, mimo iż ogarnia Cię jej potęga. Ale teraz, była jakby wielki drapieżny orzeł zamknął Cię w swoich skrzydłach. -Taka słodka i niewinna, skrępowana swoim ciałem i najwidoczniej nie tylko, hah! Skoro preferujesz kobiety, bardziej od mężczyzn, to może uda Ci się rozciąć w odpowiednim miejscu te chichy. -tym razem sama delikatnie się zaczerwieniła, ale... Z jakiego powodu? Cóż, przyszłość pewnie powie wszystko co trzeba. -A więc jesteś dziewicą? -odepchnęła Cię swoja siłą i rzuciła swój miecz za własne plecy, wraz z rękoma. Przygotowywała się na wyprowadzenie ciosu, Ty tym samym miałaś okazję czas na zrobienie dwóch rzeczy. Mogłaś starać się jakoś uniknąć ataku czy sparować lub wyprowadzić cięcie w tym samym czasie i rozciąć jej koszulkę w odpowiednim miejscu, by dać rozkosz swoim ślepią i ujrzeć jej nagie piersi.
Yoshimitsu
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Narubi » 25 sie 2016, o 20:45

Gdy tylko mnie złapała prawie stanęło mi serce. Nie dlatego, że bałam się o własne życie, chociaż gdybym walczyła z nią na poważnie to miałabym się o co obawiać. Prawie stanęło mi, bo znalazłam się bardzo blisko tej jakże potężnej i pięknej istoty. Oczywiście, że była potężna i udowodniła mi to już drugi raz. Bez trudu sparowała mój kolejny atak i wcale nie spodziewałam się, że to jednak trafi. Niemniej jednak to złapanie za rękę i przyciągnięcie ... czułam jej piersi, szkoda tylko, że przez koszulkę ... to było takie nieoczekiwane. Zaczęłam się pocić i w sumie przez tą krótką chwilę mogłam przeanalizować słowa kobiety. Nie analizowałam swojej sytuacji w walce, bowiem tutaj nie było czego analizować. No może za wyjątkiem tego kiedy ta walka się skończy i jak się skończy, to znaczy wiedziałam jak. Przegram zapewne, ale czy zachowam swoje życie? Póki co wszystko na to wskazywało. Wracając jednak do analizy słów. Czyżbym rzeczywiście przybierała maskę i odstraszała od siebie ludzi? Czy było to coś w rodzaju mechanizmu obronnego? Nie chciałam się dopuścić do siebie innych osób. Nie chciałam się do nikogo przywiązywać. Nie chciałam tego robić w obawie, że po prostu go kiedyś stracę i będę cierpieć męki i katusze. Ale tak na prawdę chciałam się z kimś zaprzyjaźnić. Być może więc mój charakter mi to uniemożliwiał wbrew mojej woli. Nagle w głowie stanęły mi słowa Kin'yu. Wyraźnie powiedział, że robię to wszystko co robię z premedytacją. Czy można więc nieświadomie robić coś z premedytacją? A może się mylił? Nie wiedziałam. Jednak moje myśli nagle zostały zmącone. Jak rzeka, w którą ktoś wrzucił kamień. Tym kamieniem było natomiast niesamowicie mocne odepchnięcie. Poleciałam dość mocno w tył i nie udało mi się złapać równowagi, co skończyło się dość bolesnym upadkiem na moje cztery litery. Podniosłam się jednak i wtedy dopiero dotarło do mnie pytanie. Czy byłam dziewicą? Naturalnie, że byłam. Wydawało mi się, że to dobrze, ale kto tam to wiedział?
- Ta,tak ... jestem dziewicą. Nie miałam w sobie jeszcze męskiego członka - powiedziałam, totalnie zlewając pozostałą część wypowiedzi - Czy to źle?
Wstałam i schowałam broń. Ona nie używała swojego miecza, więc i ja postanowiłam, że nie będę używać swojego. Niech to będzie honorowy pojedynek. O ile w ogóle można tutaj mówić o honorowym pojedynku. O ile w ogóle tutaj można mówić o pojedynku. To była jednostronna potyczka, a ja brałam w tym udział tylko dlatego, żeby móc porozmawiać z Panią Itori. Tym razem jednak nie zamierzałam atakować. Był to z mojej strony pewien akt rezygnacji i chęci skończenia tej walki, być może nawet lądując w szpitalu. Postawiłam więc gardę i spróbowałam sparować nadchodzące, potężne uderzenie. Przyjąć je z całym bólem, który za sobą niosło. A także z tym co nastąpi potem.
Narubi
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Yoshimitsu » 25 sie 2016, o 22:19

~Miecze i sandały...
~25/30 Misja C




Nikt by sobie nie mógł wyobrazić, iż zwykłe zlecenie może przerodzić się w coś, co być może odmieni życie Narubi. Jej stan umysłu, jej charakter, jej przyszłość... Całą jej skromną małą osobę. Itori była nią najwyraźniej zainteresowana, ale kto wie dlaczego taką sympatią darzy napotkaną ot tak osobę. Czy aby na pewno, nie zadurzyła się w młodej dziewczynie? Czy to ma związek z jej preferencjami seksualnymi, gdyż czasem tak się zachowywała, że wskazywać mogłoby to tylko i wyłącznie na jedno. Ale taka osoba jak ona musi mieć w tym głębszy sens, powinna... Potężna siła fizyczna musi się łączyć choć trochę z wielkim umysłem. Jak się domyślała, narubi była dziewicą, to tylko dowodziło jej niewinności i słodkości, w jej mniemaniu wyglądała po prostu jak zagubione niby wyrośnięte przez życie dziecko, które nie umie się dobrze odnaleźć w tym świecie, znaleźć własnego miejsca i w nim pozostać, swoim chaotycznym sposobem jakoś stara się żyć z dnia, na dzień... Ale jak długo pociągnie w takim stylu? Któż by to mógł wiedzieć.
Nagle na polu walki stało się coś nieoczekiwanego, otóż to nastolatka schowała swój miecz, jakby została gdzieś w umyśle zawieszona i miała dość toczącego się sparingu. Prawdą jest, że niezbyt dużo przetestowali ten cały ekwipunek, jednak nikt nie mógł winić jej za to, przecież była młoda, a tuż przy niej stoi prawdziwa mistrzyni miecza. Władająca wielkim ostrzem z niezwykłą gracją i płynnością, nie wspominając o łatwości. Co by było gdyby we swych delikatnych, lecz silnych dłoniach trzymała katanę. Zdziwienie pojawiło się na moment w ślepiach Itori, ale nie zatrzymała cięcia, pomknęła wraz z nim... Znikając Ci z oczu. Jak stała przed nimi, tak po prostu pozostał tam tylko obłok kurzu i piachu, tak po sekundzie dostałaś klapsa w tyłek, ale poczułaś go jakby inaczej... Jakbyś otrzymała go będąc naga. Charakterystyczny odgłos i uczucie... Które zaraz objawiło Ci się w postaci utraty ubrań. Zostałaś z nich dosłownie wycięta, te właśnie leżały tuż przy Twoich nogach, a Ty paradowałaś zupełnie naga. Cały trzymany przez Ciebie sprzęt, wraz z mieczem i pozostałym ekwipunkiem zniknął. Odwracając wzrok, lustrując przez ramię. Widzisz Panią Itori, która stoi tuż za Tobą, mając w rękach biały złożony ręcznik, a na nim Twój sprzęt. Co najdziwniejsze, ostrze leżało w miejscu, gdzie znajdowało się na początku starcia.
-Ajajaj... -zmrużyła ślepia, jakby chcąc się zasłonić przed nagim widokiem, choć do końca nie były zamknięte, więc widziała wszystko, jaką Cie bogowie stworzyli, choć to i owo może się jeszcze zmieni. -Musisz być czujna i nie rezygnować tak łatwo, bo inaczej ktoś zabierze Ci Twoje dziewictwo. To co, może kąpiel teraz? -przechyliła pytająco głowę i uśmiechnęła się szeroko. Dodając jeszcze. -Ale nago wyglądasz całkiem całkiem, hah!
Yoshimitsu
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Narubi » 26 sie 2016, o 11:35

Wystarczyła chwila nieuwagi. Wystarczyło jedne błędne założenie. Te dwie rzeczy wystarczyłyby, żeby polec w walce i ja właśnie to odczułam. Oczywiście ciągle żyłam, niemniej jednak spostrzegłam, że moje ubranie leżało pocięte u moich stóp. Poczułam też klapsa na swoim nagim pośladku. Cała byłam naga. Odwróciłam się w stronę kobiety i zauważyłam mój ekwipunek oraz ręcznik, a gdzieś w oddali to duże ostrze. Stałam jak zaczarowana. Albo raczej stałam jakby ktoś mnie wrzucił w bezdenną otchłań jakiegoś genjutsu, gdzie jedynym wybawieniem i wyjściem jest śmierć. Ta iluzja, w której się znalazłam nie była jednak aż tak potężną. Usłyszałam głos Pani Itori. Piętnował mnie, ale także radził. Zgadzałam się z nim w stu procentach. Niemniej jednak nie o dziewictwo bym się najbardziej bała, a o swoje marne życie. A potem nadeszło zapytanie o kąpiel. Oznaczało ono oficjalny koniec pojedynku, jak gong jakiś. W moim umyśle toczyła się jeszcze śmiertelna walka. Szalał ogień podsycany przez kolejne argumenty Pani Itori. Pożoga ta przynosiła spustoszenie. Spustoszenie mojego umysłu. Było to gorsze niż walka w rzeczywistości. To sprawiało, że czułam się taka bezsilna. Po prostu nie wiedziałam jak się zachować. Tyle razy jej powtarzałam, że jest cudowna. Powiedziałam jej o swoich preferencjach seksualnych. Teraz stałam przed nią nago i ona komplementowała moje ciało. Wewnętrzny ogie rozgrzewał mnie do czerwoności i powodował, że nie mogłam się ruszać. To chyba nawet lepiej, bo zwyczajnie chyba rozwaliłabym sobie odbyt i inne dziury między nogami. A ona co? Po tym wszystkim po prostu chciała, bym się wykąpała? Rozpaliła mnie i chciała po prostu schłodzić w wodzie? Nie ważne jak ta woda byłaby gorąca. I tak by mnie schłodziła. Ja bowiem byłam bardziej. Oszukała mnie, że chowa miecz - wiedziałam, że takie duże miecze nosi się zazwyczaj na plecach - i wykonując zdradzieckie cięcie, upokorzyła mnie w walce. Rozpaliła i upokorzyła. Czemu więc nie złapała mnie za włosy i nie rzuciła na ziemię?! Czemu nie przygniotła mnie do ziemi i nie pokazała, że może ze mną zrobić co chce?! Czemu nie odebrała mi dziewictwa?! Czemu nie zabawiała się moimi cyckami aż nie zapragnę ich nie mieć, takich sinych, zakrwawionych i obolałych?! Czemu nie sprawiła, że dostanę tysiąca orgazmów, a z każdej dziury mojego ciała wypływać będzie jakaś ciecz czy wydzielina?! Dlaczego na końcu nie pobiła mnie do nieprzytomności i nie zostawiła tutaj do rana?! A rano nie powtarzała tego okrutnego procesu od nowa?! Tylko tego chciałam. Nie żadnej kąpieli. Tylko na to zasługiwałam. Przy tej kobiecie byłam totalnym gównem i zasługiwałam jedynie na to, by mnie poniżała, biła, gwałciła i wykorzystywała. Spać w psiej budzie. Chodzić nago na czworakach ze smyczą obwiązaną wokół szyi. Ale ona widziała to inaczej. Dla niej byłam kimś w rodzaju młodszej siostry. Kimś, kogo kocha, komu pragnie pomóc. Kimś kogo boi się skrzywdzić. Kimś kto jest dla niej bardzo ważny i kimś kto zasługuje na tonę komplementów, nawet jeśli są nieprawdziwe. Kimś kogo być może pragnie się seksualnie, ale strach jest go nawet dotknąć. Oczywiście to była tylko wizja. Nie wiedziałam dokładnie co kobieta o mnie dokładnie myśli. Nie miała nawet powodu, by tak się w stosunku do mnie zachowywać. Ale w mojej głowie właśnie taka była. Byłam w pewnym sensie szczęśliwa, że spotkałam kogoś takiego, ale to szczęście sprawiało mi wewnętrzny ból. Nie zasługiwałam na nie i to mnie bolało. I te dwie wizje. Moja wizja okrutnej sadystki, Pani nieznoszącej sprzeciwu, okrutnie karzącej nawet bez powodu, a co dopiero za małe przewinienia starła się z wizją wywołaną zachowaniem kobiety. Anielskim rycerzem o pięknym licu ze złotymi skrzydłami, gotowym pójść na śmiertelny bój w imię miłości i innych wartości i w imię tego w co sam wierzy. Ta walka powodowała to spustoszenie i szczerze powiedziawszy nie miało to dla mnie znaczenia kto zwycięży. A walka rozstrzygnąć się mogła jedynie poza moją głową, w rzeczywistości. Nie mogłam nic sugerować. Mógł być też remis. Rozwiązanie pośrednie. Nagle z moich ust uleciało jedno, lecz sugerujące coś słowo. A może jednak niczego nie sugerowało? Kto wie?
- Sensei? - zapytałam błagalnym tonem i rzuciłam jej błagalne spojrzenie. Było to coś w rodzaju prośby. Prośby o zostaniu przewodnikiem, kimś kto nada memu życiu sens i cel. Kimś, kto mnie poprowadzi, bo jestem całkowicie niesamodzielna i jednocześnie kimś kto będzie się mógł o mnie troszczyć, a także mnie wykorzystać, w zależności od swoich potrzeb i kimś komu nie będę mogła się przeciwstawić, z miłości czy z szacunku czy zwykłego strachu. Wyciągnęłam do Itori rękę, jakby podkreślając tą frazę "Poprowadź mnie". Nic więcej jednak nie mówiłam i postanowiłam oddać się w Jej ręce. Ona lepiej wiedziała. Stałam tylko z wyciągniętą ręką w bezruchu z kamienną twarzą, czterdziestoma stopniami metaforycznej gorączki i błagalnym spojrzeniem spoczywającym na twarzy kobiety.
Narubi
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Yoshimitsu » 26 sie 2016, o 13:35

~Miecze i sandały...
~27/30 Misja C




Świat był tak stworzony, że czasem można dostać coś czego się naprawdę pragnie, lecz nie jest to coś o czym myślimy co noc, nie jest to nasze marzenie, jest to zupełnie coś innego... Jakby skryte przed samym sobą pragnienie, które zapuszcza swoje korzenie w kłębkach myśli dopiero kiedy zacznie się realnie kreować. W przypadku Narubi było to chyba niespełnione przez całe życie kochanie, psychiczne czy fizyczne. Pragnęła całej Itori, chciała by ona jej pragnęła na wszelakie możliwe sposoby. Jakby mogło być w jej mniemaniu inaczej, z brakiem wiedzy, o czym to potężne dziewczę myśli, co tli się w chmurkach jej umysłu, cały czas jakby była skryta, nic konkretnego o sobie nie powiedziała, choć z drugiej strony nastolatka o nic ją takiego nie pytała, żadnego specjalnego pytania odnośnie jej osoby, gdzie ona sama wyjawiła już nawet, iż jest dziewicą.
Ale wojna, która rozpętała się w główce Narubi zaprowadziła ją prosto do jednego prostego słowa, które padło z jej ust, by otworzyć sobie być może ścieżkę na nową drogę życia. Itori uśmiechnęła się szerzej, widać było na jej twarzy radość. Złapała za dwa krańce ręcznika i rozłożyła go oddzielając nagą Ciebie, od jej wzroku.
-Tak? -chyba wstydziła się spoglądać na Ciebie dłużej, dorosła kobieta, która wstydzi się czegoś takiego, wyjątek czy może nie? W tym świecie po prostu żyli różni ludzie, mieli różne poglądy, na różne sytuacje. Byli inni z charakteru i oczywiście wyglądu, ale były też ludzkie schematy, których okularnica nie trzymała się zupełnie. Po prostu wszystko było przeciwieństwem w jej wykonaniu, ale głosy starych mówią, że takowe się przyciągają.
-Załóż i idziemy się myć, po całym dniu spociłaś się pewnie tu i tam. -zwyczajnie, naturalnie, delikatnie wypowiadała swoje słowa, czyżby to było to? Przyjęła Cie jako ucznia? Jak to się miało później rozwijać, co miałybyście robić... Jak to wszystko sobie Narubi wyobraża...
Yoshimitsu
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Narubi » 26 sie 2016, o 17:08

Przytaknęłam. Plan był wyjątkowo dobry. Oczywiście już się kąpałam popołudniu, ale nic nie zaszkodziło wykąpać się drugi raz. Zwłaszcza w takim miłym towarzystwie. Wzięłam więc ręcznik od Pani Itori i obwinęłam się nim tak, by nic nie było widać. W sumie trochę mnie to dziwiło. Najpierw mnie rozebrała, a później kazała się ubierać? To było dziwne. Jednak jej prośba była dla mnie niemalże rozkazem. Nie złapała mnie też za rękę, ale to nic nie szkodzi. Pozwoliłam się jej prowadzić do łazienki czy miejsca, gdzie znajdowała się wanna. To był pierwszy etap prowadzenia mnie przez moje życie. Byłam jej bardzo, bardzo, bardzo wdzięczna.
Narubi
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Yoshimitsu » 26 sie 2016, o 20:23

~Miecze i sandały...
~29/30 Misja C




Zasłoniłaś się ręcznikiem, a właściwie owinęłaś się nim jak to każda kobieta. Itori, uśmiechała się do Ciebie z zamkniętymi oczyma, choć w momencie kiedy otrzymała znak, że już nie jesteś naga, a były to Twe słowa wtedy nieśmiało otworzyła ślepia spoglądając na Ciebie znów tym swoim ciepłym, kojącym wręcz spojrzeniem, z nutką czerwieni na twarzy mówiąca po prostu, iż dalej jest delikatnie skrępowana. Odwróciła się w stronę domu i powiedziała.
-To zapraszam na j kąpiel, położę Twoje rzeczy w pokoju gdzie będziemy spały. Seku... -i znów jakby zniknęła pozostawiając za sobą jedynie delikatny powiew wraz z kłębkiem piachu czy kurzu. Pojawiając się zaraz tuż obok.
-... dke. To możemy iść. -Itori szła przodem, Ty tuż za nią, mogłaś podziwiać jej kręcący się tyłeczek, cóż dla Ciebie i zapewne wielu mężczyzn było to hipnotyczne zwierciadło. Krok w krok, podążając za ruchem pośladków, przechodząc znów przez szklane drzwi, wchodząc do salonu, po czym udając się do kuchni, w której to na moment zatrzymaliście się na futrzastym dywanie, ta spojrzała przez ramię za siebie i odwróciła się następnie. Wystawiła jeden palec i nachyliła się do przodu.
-Zboczuszek z Ciebie wiesz? Zejdź na momencik z dywanu. -kiedy tylko zeszłaś ona zabrała za jeden koniec i zgięła go w pół odsłaniając ukrytą pod nią podłogę, w której była drewniana klapa. Złapała za uchwyt i pociągnęła do siebie by otworzyć. Ukazały ci się schody prowadzące w dół.
-No to do wanny! -zdawać by się mogło, że podskoczyła z radości. Poszła przodem, źródłem światłą były rozpalone co jakiś czas świeczki. Tworzyło to romantyczny wręcz obraz, jakby zakochani szli prosto do swojej jaskini rozkoszy. Może minutkę wolnego kroku i byłyście na miejscu. Przestrzeń jaka tutaj panowała była ogromna. Ogólnie teren w połowie piaszczysty, tam gdzie podłoże, a w drugiej kamienny. Kamienie były na przestrzeni ścian i sufitu, a także podłoża, choć tam po prostu była też woda, która wlatywała tutaj z jakiegoś źródła. Woda delikatnie parowała, a ta unosiła się w powietrzu, ciepło było z tego miejsca w dużym stopniu. Tak więc były to chyba gorące źródła.
-Hoho, pora odpocząć! -krzyknęła wręcz z radości zaczynając się powoli rozbierać by i samej się wymyć.

//Można powiedzieć, że o wiele mniejsza wersja tej kryjówki Yourichi z Blicza
Yoshimitsu
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Narubi » 26 sie 2016, o 22:01

- Możemy już iść - oznajmiłam gdy tylko się przebrałam. Te słowa na powrót sprowadziły wzrok Itori. Ten ciepły i kojący. Rumieniła się? Czyżbym ją krępowała? Skinęłam tylko głową, gdy mówiła o tym, że zaniesie moje rzeczy do pokoju, w którym będę z nią spała. Oczywiście mówiła najpewniej tylko o sprzęcie, bowiem moje ubranie nie nadawało się do niczego. Zrobiłam kilka kroków naprzód, a ta znowu się przy mnie pojawiła. Miała bardzo dziwną tendencję do mówienia wyrazów, nagłego znikania, pojawiania się znowu i kończenia to co mówiła. Chociaż to może był tylko taki jednorazowy wybryk. Podobnie jak ta moja wewnętrzna walka i to, że chciałam zostać przez nią poniżana, bita, gwałcona. Jednak ta dobra, opiekuńcza Itori zwyciężyła. Dobro zawsze bowiem zwycięża a na ogół tak właśnie jest. Udałam się za nią ... i nagle poczerwieniałam na twarzy. Ciągle za nią kroczyłam, ale byłam takim kroczącym za nią burakiem. Nie widziała tego do póki się nie odwróciła. A dlaczego tak się stało? W końcu dotarło do mnie to co mówiła.
"Będziemy spały w jednym pokoju?!" - ta myśl zaczęła krążyć po mojej głowie. Nie dawała mi spokoju. Powodowała, że w moim brzuchu na nowo poderwało się do lotu stado motyli. Moje serduszko znowu zaczęło szybciej bić. Przy niej dostawałam jakiejś dziwnej arytmii serca. Czy było to niebezpieczne dla mojego zdrowia? Odwróciła się i jakby odgadła moje myśli. Nie przyznałam się, nic nie powiedziałam i zeszłam z tego puchatego dywanu. Jednak udało jej się odgadnąć moje myśli. Rzeczywiście ... w ostatnim czasie, mniej więcej od chwili, gdy spotkałam Kin'yu, moje myśli krążyły bardzo często wokół tematów seksu, cielesności i fizycznej przyjemności. Próba gwałtu, której byłam ofiarą, afrodyzjaki w czekoladkach ... to wszystko tylko to potęgowało. Stałam się zboczona i nic na to nie mogłam poradzić. Itori miała rację. Byłam zboczeńcem. Zaprowadziła mnie do wanny, a właściwie do pomieszczenia, w którym się ona znajdowała. Nie była to jednak typowa wanna, ale po prostu gorące źródła pod domem. W ciekawym miejscu sobie domek postawiła. Trzeba było jej to przyznać. Ciekawe tylko czy było tutaj jakieś mydło i gąbka, czy po prostu czekała nas relaksująca kąpiel. Ja już się dzisiaj myłam u siebie w pensjonacie, więc wystarczyło, że trochę się wymoczę i będę znowu czysta. A ona ... zaraz ... przetarłam oczy ze zdziwienia.
- Itori-sensei ... - wydukałam, używając zwrotu grzecznościowego. Takiego jakiego od tej chwili powinnam w stosunku do niej używać - Ma,masz zamiar rozebrać się do naga ... przy takim zboczeńcu jak ja? Wiesz jak to na mnie podziała? Rzucę się na Ciebie ...
Przyznałam jej rację. Byłam zboczona. Powinna na mnie uważać. Jednak zrobiłam to co ona i zrzuciłam z siebie swój ręcznik. Niczego nie zasłaniałam. Nie wstydziłam się. Podziwiałam po prostu jej piękne nagie ciało, a na moich policzkach wyrastały rumieńce. Była przepiękna ... Na znak weszłam razem z nią do wody.
- Powiedz mi, Itori-sensei, czemu byłaś dla mnie taka dobra? - zapytałam. Przegrana walka równała się przegranemu życiu. Moje życie zostało jednak w pewien sposób ocalone. Chciałam wiedzieć dlaczego. Dlaczego też doszło do naszego pojedynku? Pewnie dlatego, że chciała ze mną porozmawiać? Dlaczego ona w ogóle chciała się ze mną zadawać? Dlaczego pozwoliła obcej dziewczynie korzystać z prywatnych gorących źródeł i własnego domu? Czy powiedziała ile mnie to będzie kosztować? Pewnie nic ... skoro wzięła mnie na uczennicę. To też było dla mnie niezrozumiałe.
Narubi
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Yoshimitsu » 29 sie 2016, o 12:39

~Miecze i sandały...
~31/30 Misja C Koniec




Stała naga tuż obok Narubi, która nie mogła oderwać od niej wzroku, widać było po zachowaniu młodej dziewczyny, iż podoba jej się ta sama płeć. Obraz odbijający się w jej ślepiach i mimika całego ciała pokazywała, że to wszystko, czyli postać Itori ją podnieca. Jakby mogło być inaczej, skoro jest dość ładną kobietą. Ta uśmiechnęła się delikatnie na Twoje słowa. -Rzucisz się na mnie? Hah, słodziak... -starała się niezbyt długo patrzeć na Twoją nagość, czym prędzej zrobiła kilka kroków by wejść do wanny. Woda była idealna, można było od razu bez sprawdzania wejść i zanurzyć się w niej całej. Nie było tutaj dość głęboko. Od początku stopniowo powoli obniżała się podłoże, aż na samym końcu tej wielkiej wanny, jeśli tak to można nazwa. Po prostu na stojąco wystawała nam głowa. I to wszystko, dalej była już tylko ściana i głębiej nigdzie już nie było.
Itori weszła do samego końca, odwróciła się w Twoją stronę, kiedy Ty również weszłaś. -I co Ty malutka mogła byś mi zrobić rzucając się na mnie? -zabrzmiało to tak jakby była ciekawa po prostu jej myśli, nie miało to charakteru "I tak byś mi nic nie zrobiła, bo jestem zbyt silna dla Ciebie.", ot takie spokojne pytanie, które może być zrozumiane dwojako. Do Twojej myśli dotarło jednak coś znaczącego. Potężna wojowniczka nie wstydziła się po prostu ot tak rozebrać przy Tobie, a jednak spoglądając na Ciebie się czerwieni, wtem wszystko się wyjaśniło.
-Huh, nie obraź się, że odwracam od Ciebie wzrok, Narubi... Ale jesteś jeszcze dzieckiem. Kiedy Twoje ciało dorośnie, być może urosną Ci piersi i po prostu staniesz się dojrzała, wtedy bez problemu będę mogła na Ciebie patrzeć. Ot, widzisz... Jesteś teraz słodkim maluszkiem, który dostał jedynie łyżkę do spróbowania z tortu, który nazywa się życie lub świat. -wzięła większy haust powietrza w płuca i zanurzyła się pod wodę zamykając ślepia. Pęcherzyki powietrza pojawiły się tuż po jej zniknięciu. A tak... Woda sama w sobie poprzez prawdopodobnie siarkę, która w niej była, wyglądała dość mętnie, ale to nic. Ot takie wody są ponoć lecznicze i dodatkowo zakrywają nagość.
Po może trzydziestu sekundach wynurzyła głowę. I wypuściła wcześniej zebrane powietrze, rzucając do Ciebie pytaniem. -A Ty nie masz do mnie żadnych pytań? Śmiało, nie krępuj się... -A czas mijał, wraz z nim kolejne padały słowa i tak w kółko...

~Stworzyć nowy temat trzeba (Dom Itori)
~PH standardowo
~Brak wynagrodzenia pieniężnego teraz (w kolejnej części dostaniesz).
~Fabularnie zdobyłaś Senseia, możesz z nim trenować, robić swoją fabułę itp. Najlepiej wszystkie akcje związane z tym NPC bym prowadził ja itp. (Wszystko w ograniczonym stopniu, jakiś zakazanych technik czy tajnych informacji itp nie otrzymasz od niej i takie tam...)
Yoshimitsu
 

Re: Południowy Trakt

Postprzez Narubi » 30 sie 2016, o 10:56

Fabułę przenosimy do oddzielnego tematu: viewtopic.php?f=57&t=2731

Temat jest wolny!
Narubi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości