Rzeka

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Rzeka

Postprzez Dōhito Satori » 22 lip 2018, o 18:53

Blondyn oczywiście słyszał rozmowę Suzu z Misakim, nie był przecież daleko. Słyszał, ale nie słuchał za bardzo, bo był zajęty tym, co działo się na skraju polany za rzeką. Wysłany wąż zapewne zwolnił na chwilę, próbując przekopać się pod rzeką, ale bez większych trudności udało mu się zawędrować na drugą stronę. I dopiero wtedy się zaczęło. Widok, który zobaczył Satori po raz pierwszy wzbudził w nim jakieś bardzo negatywne emocje. W jednej chwili porzucił wszelkie wątpliwości i podejrzenia co do tego kto jest tym złym - wszystko stało się klarowne. Dohito wraz z Suzu niemal jednocześnie przystąpili do akcji. Dziewczyna nie musiała nawet poganiać Satoriego, który to przeżuł już trochę gliny i wyrzucił ją w stronę gromadki pod postacią orła transportowego. Biały ptak popędził, by w powietrzu chwycić swoimi szponami Liu(nie zadając obrażeń).
- Anuluj technikę, teraz! - krzyknął do Suzu, która nieco się oddaliła, by działać w awangardzie. Satori obawiał się, że ptak zostanie wprowadzony w turbulencje pomimo swojej prędkości i masy, które powinny pozwolić mu się przez wiatr przebić. Nie było jednak miejsca na ryzyko. Gdyby zwyrodniała matka uczepiła się dziecka nawet w locie, to czekał ją marny los, bo ptak zwiększał pułap bardziej i bardziej, prędkość przy okazji również. Ale nie sądził, by stawiała taki opór, więc coś takiego raczej nie byłoby konieczne. Gdy chłopiec był względnie bezpieczny, Satori odwrócił się, przypominając sobie, że kogoś brakuje.
- Było ich jeszcze dwóch! Misaki, Yami, stańcie w ariergardzie! - oj, blondynowi włączył się tryb dowódcy. Chłopak miał ku temu smykałkę, ale nie każdy lubił słuchać poleceń, toteż reakcja wyżej wymienionych może być różna. Albo pocałuj mnie w nosu, ty mi generałem nie jesteś, albo postanowią się dostosować głównie przez wzgląd na sytuację w jakiej się znaleźli.
Na ten moment priorytetem było uwolnienie Liu, więc nie mógł zrobić nic więcej. Kilka kolejnych sekund zadecyduje o następnym ruchu.


Szybkość tworów: 140
Chakra: 89% - 10% = 79%
Glina w torbie nr 1/2: 5.7kg/5.9kg

Nazwa
C1: Shī Wan

Pieczęci
Połowa Barana (detonacja)

Zasięg
Dowolny

Koszt E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 5 małych / 2 średnie/ 1 duży)

Dodatkowe
20g gliny za małego, 100g za średniego, 200g za dużego.

Opis Najsłabsze wybuchowe twory, którym można nadać rangę C1. Twory charakteryzują się tym, że przypominają wyglądem zwierzęta. Wyróżnić możemy kilka kategorii:
  • owady, pająki – lądowe typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej.
  • ptaki – powietrzne typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej i średniej.
  • ptaki transportowe – bomby charakteryzujące się znikomą siłą, która jest w stanie zaszkodzić jedynie w przypadku bezpośredniego kontaktu. Nie jest to jednak ich przeznaczeniem, a transport jak wskazuje nazwa. Dostępne jedynie w dużej wersji.
  • ryby, meduzy – morskie typy bomb, wykorzystywane do atakowania celów podwodnych bądź znajdujących się na powierzchni wody. Bomby mogą być także w tym przypadku wykorzystywane jako miny wodne. Dostępne we wszystkich wersjach.
  • węże, stonogi – podziemne typy bomb, które mogą zostać wykorzystane do unieruchomienia przeciwnika. Charakteryzują się one większymi rozmiarami, a przez to i siłą wybuchu. Dostępne jedynie w wersji średniej i dużej.
Dōhito Satori
 

Re: Rzeka

Postprzez Yami » 22 lip 2018, o 23:23

Szczerze powiedziawszy nie pasowało mi wytłumaczenie mężczyzny. Wszak wiele osób miewało te problemy, wielu żołdaków często odchodzi ze służby właśnie z tych samych powodów lecz w przeciwieństwie do naszego olbrzyma ci najczęściej najmowali się w dzielnicach rzemieślniczych bądź sami zakładali swoje małe interesy. Z takiego prostego powodu coś mi tutaj nie pasowało. Misaki nie mówił albo do końca prawdy ale dobrze kłamał. Pierwszą rzecz trudniej wychwycić dlatego obstawiam przy niej.
W pewnym momencie z lasu po drugiej stronie rzeki ktoś wypadł. Był to jakiś dzieciak, który był dość mocno zakrwawiony. Cholera. Wszystko się zaczyna komplikować. Znacznie bardziej niż tego chciałem. Zaraz po tym krzaki zostały przecięte a z nich wyłoniły się kolejne sylwetki. Dwójka wojowników, jakiś krasnal oraz kobieta, która go trzymała. Wydaje się, że branie zakładnika to zawsze jest dobry pomysł lecz wiąże się z tym pewna sprzeczność. Jeśli ktoś będzie mówił, że kogoś zabije czy coś to uświadamia wszystkim, że tak naprawdę nie obchodzi go los tej osoby i próbuje grać na naszej litości i naiwności. Problem jest taki, że osoba, która ma zakładnika kopie sobie własny grób. Jeśli pozbędzie się zakładnika - zginie, jeśli puści zakładnika - zostanie obezwładniony.
Yami widział, że dwójka nie próżnowała i zaatakowała błyskawicznie. Jasna cholera co oni robią. Równie dobrze mogą zwyczajnie rzucić tam notką wybuchową i wszystko zdetonować. Technika Suzu była dość niebezpieczna i z pewnością mogła zranić, pytanie tylko czy ten potężny słup wiatru zdąży dolecieć nim oponenci umknął przed nim. Ja jednak miałem inny pomysł aby to wszystko ogarnąć. Przyłożyłem prawą rękę do lewego ramienia a z dymku pojawiła się dość specyficzna kusza, która zamiast spustu miała korbkę oraz pojemnik tuż nad korytkiem na bełty. Zacząłem obracać korbką a w ciągu 4s powędrowały w stronę mężczyzny z nodachi i kunaiem, dokładniej to w każde z ich ud po bełcie. Łącznie 4 pociski.
Kiedy tylko to zrobiłem uświadomiłem sobie, że jeśli ktoś był po jednej stronie rzeki równie dobrze mógł być po drugiej. Dodatkowo był jeszcze Pan od wiewiórek. Dlatego też ukradkiem spoglądałem to na Misakiego, to na Las za nami to znów na oponentów po drugiej stronie rzeki.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Rzeka

Postprzez Akashi » 23 lip 2018, o 11:22

Misja C
49/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"


Wszystko w przeciągu chwili, po podjęciu jednej decyzji stało się jasne, kto tutaj jest tym złym, a kto dobrym. Niewiele trzeba było by przekonać się o tym. Jedno małe zamieszanie w zaroślach z powodu glinianego węża, który jednym płynnym cięciem został rozpołowiony razem z zaroślami i plecami MIu, który bezwładnie padł na ziemię i nie wykonał już żadnego ruchu, ani nie wydał dźwięku. Sama ta chwila była wystarczającym powodem by pozbawić ich wszystkich życia. Dwójka mężczyzn i kobieta, którzy nie mieli zbytniego prawa już żyć. Wasza odpowiedź pojawiła się również szybko, wszystko zaczęła Suzu wyciągając z jednego ze zwojów wachlarz, którym wytworzyła silny podmuch wiatru, który jednak był zbyt wolny na złapanie mężczyzn. Ten władający no-dachi, okazywał jakieś doświadczenie w walce. Złapał swojego towarzysza za ramię i odrzucił na bok, samemu przy okazji odskakując. Jednak to nie oni byli pierwotnym celem, a Liu, którego musieliście uratować. płynne wyrzucenie go w górę i dużym rozmiarów gliniany ptak, który złapał chłopca w szpony i porwał ku górze, sama kobieta niewiele mogła w tym wszystkim zrobić, nie była w stanie się go utrzymać, jednak sama wielkość tornada okazała się większa niż z pozoru mogło się wydawać, porwała także Miu, który po chwili również był zagrożony spadnięciem z góry, a w jego stanie mogło to się bardzo źle skończyć. Jednak tutaj z pomocą przyszedł Misaki, który chwilę wcześniej wskoczył do rzeki, teraz wyglądem przypominał bardziej giganta z opowieści mężczyzn. Kilkumetrowe wodne monstrum, które swoimi rozmiarami dorównywało koronom drzew, w którego wnętrzu częściowo unosił się Misaki, a raczej jedynie jego tors razem z głową, reszta przepadła tworząc prawdopodobnie kolosa. Dzięki temu mężczyzna bez problemu był w stanie złapać chłopca w bezpieczne objęcia wody, jedna sama jego kończyna szybko przybrała barwę krwi Miu. Chwilę później wodny twór obrócił się w waszą stronę kładąc na ziemi nieprzytomnego Miu.
Za wami! - wykrzyczał, kładąc chłopca. Wcześniejsze ostrzeżenia Satoriego okazały się trafne była tutaj jeszcze dwójka mężczyzn, która schowała się za wami, a w tym momencie chcieli zaatakować was po cichu przy pomocy katany i wielkiego kunai'a. Czasu na reakcje nie było zbyt dużo. Przynajmniej chłopcy byli względnie bezpieczni i nie groziło im nic więcej. Tylko teraz najbardziej zagrożony okazał się być Yami oraz Satori, na których plecy biegła dwójką mężczyzn zamachując się swoimi broniami. Jednym z nich był ten, który powiedział Satoriemu o srebrnowłosym chłopaku, dzierżył duży kunai, a na jego twarzy malował się strach, a po policzkach spływały łzy. Ciężko było to zrozumieć, tak jak całą tą sytuacje.
Trójka przeciwników przed wami po drugiej stronie rzeki, jeden z nich ranny w nogę dzięki kuszy yamiego, reszta niestety chybiła celu, kobieta, która powoli podnosiła się z ziemi sięgając przy okazji po tando znajdujące się przy jej pasie, na jej nieszczęście obok niej znalazły się także kawałki glinianego węża, które także zostały porwane przez wiatr. Jednak mieliście wsparcie Misakiego, a na jego twarzy malowała się złość, najwidoczniej wróciła mu chęć mordu, a samemu wracał do normalnych rozmiarów po odstawieniu Miu, przechodząc na drugą stronę rzeki, formując swoje ciało ponownie z wody, by powoli kierować się w stronę przeciwnika z no-dachi. Raczej wie co robi i nie trzeba się o niego martwić, a wy mieliście do pokonania poza nim jeszcze czterech przeciwników.


Spoiler: pokaż
Wasze pozycje nie uległy zmianie od ostatniego posta.
Za wami pojawiło się dwóch przeciwników, jeden znajduję się półtora metra za plecami Yamiego trzyma katanę, drugi ma 2,5m do pleców Satoriego trzyma duży kunai
Miu obecnie leży pomiędzy Suzu, a Satorim. jest nieprzytomny i ciągle krwawi, jednak raczej żyje.
Misaki przekroczył koryto rzeki i znajduję się półtora metra od przeciwnika z no-dachi, drugi przeciwnik po tamtej stronie jest ranny prawe udo, ma do nich 3m.
Kobieta powoli podnosi się z ziemi wyciągając broń, obok niej w odległości pół metra leży rozcięty gliniany wąż. Do rannego mężczyzny ma 2m
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Rzeka

Postprzez Dōhito Satori » 23 lip 2018, o 13:05

Akcja zakończyła się pełnym sukcesem. Orzeł odebrał Liu i wzleciał wysoko w powietrze, gdzie miał pozostać do końca starcia, bezpieczny poza zasięgiem wrogich technik. Chwilę później uratowany został także Miu, dzięki czemu wszyscy bez obaw mogli pokazać swój bojowy potencjał. Następnie zgodnie z przewidywaniami pojawili się z tyłu dwaj pozostali mężczyźni. Dzierżyli bronie, które dla Satoriego w bezpośrednim starciu byłyby trudne do odparcia, wszak specjalizował się w walce na średni i daleki dystans, ale miał na to kontrę. Odskoczył niemal natychmiast w bok, coby zwiększyć odległość o przynajmniej cztery metry, przy czym ugryzł dłońmi co nieco gliny. Tym razem twory z ust się dosłownie wylały i przybrały formę dwóch groteskowych, niezgrabnych humanoidów przekraczających lekko dwa metry. Oba te twory szybko i, o dziwo, sprawnie pobiegły w kierunku dwójki mężczyzn, po drodze formując ze swoich ramion różnorakie bronie. Jednak celem Satoriego nie było zabicie tych ludzi, a ich obezwładnienie, dlatego też gliniaki miały oblepić i unieruchomić dwóch typków. Nawet jeśli broń przecięłaby twory, nie zmieniłoby to niczego, a nawet pomogłoby, bo twory zaczęłyby się błyskawicznie mnożyć. Jeśli akcja by się powiodła, Satori umożliwiłby obojgu oddychanie i zadał następujące pytanie.
- Dlaczego to zrobiliście?

Obrazek
Moje staty masz na GG
Szybkość tworów 140
Chakra: 79% - 15% = 64%
Glina: torba nr 1 5.9kg - 120g = 5.78kg
Torba nr 2 5.9kg - 120g = 5.78kg

Nazwa
C2: Nendo Kurīchā

Pieczęci
Połowa Barana (detonacja)

Zasięg
20 metrów (zasięg linek)

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (1/4 na turę za 2 klony)

Dodatkowe
120g gliny za twór

Opis Użytkownik przy pomocy tej techniki tworzy ludzko-podobne twory, które są podłączone do naszych dłoni poprzez paski gliny. Twory są na tyle wytrzymałe, że mogą pochłonąć atak kataną i wessać ją w siebie. Ponadto każda odcięta część, może zostać przez członka klanu Douhito ponownie podłączona paskiem gliny, przez co użytkownik posiada nad nią kompletną kontrolę. Twory mogą przeobrażać swoje kończyny w wymyślne bronie np. maczugi czy też ostrza.
Dōhito Satori
 

Re: Rzeka

Postprzez Suzu » 23 lip 2018, o 14:28

Brak doświadczenia z technikami żywiołowymi wychodził teraz na całego. Suzka nie planowała porywać w górę ciałka Miu, tak samo jak nie spodziewała się, że połowa wrogów zdoła umknąć przed wiatrem. Prawda była jednak taka, że pierwsze jej działanie było częściowo w amoku. Dopiero widząc wyrzucone w powietrze ciała obu bliźniaków oprzytomniała jakby, na szczęście Misaki pochwycił drugiego z chłopców nim stała mu się krzywda. Ta... nadal krwawił, zdecydowanie potrzebował pomocy.
- Jest tu jakiś medyk? - głos kunoichi rozbrzmiał w chwili, gdy Miu został ułożony za ich plecami.
Suzu nie miała pojęcia o leczeniu, ba! Nawet opiekowanie się innymi sprawiało jej sporo trudności, zawsze bowiem zachowywała się przy tym trochę za mało ostrożnie i za bardzo nierozważnie. Zerknęła też raz na nowych przeciwników, nie było jednak czasu na rozglądanie się. Niech zajmie się nimi Satori, przed nią wciąż znajdywała się poprzednia grupka, z nimi zaś niestety też Misaki, co znacznie utrudniało jej działanie. Zasypanie przeciwników strumieniem broni miotanej nie wchodziło w grę, nie przy jej obecnej celności. Trafiłaby wszystkich włącznie z gigantem i choć jego uczciwość pozostawiała sporo do życzenia, Suzka nie chciała robić mu krzywdy. Oczywiście podczas zbierania informacji słyszała o tym, że zaatakowany tak jakby zamieniał się w wodę i zupełnie nie działa mu się krzywda, dziewczyna jednak nie słyszała nigdy o zdolnościach tego rodzaju i zakładała, że atak trzeba najpierw widzieć. Tak jak przy jej ochronie z piasku.
Dziewczyna wypuściła z dłoni wachlarz, następnie rozwinęła z paska kolejny zwój, w obłoczku dymu pojawiły się kunai, po trzy na obie ręce. Przycelowując, posłała jedną porcję w kierunku idealnie sprawnego przeciwnika, kolejny zamach i druga polecała ku temu z przestrzeloną nogą. Nie chciała ich zabijać, miała nadzieję jednak zranić ich na tyle, by nie próbowali już dalej walczyć.
Na koniec z gurdy Suzu wystrzeliła fala piachu, która z ogromną szybkością pomknęła ku drugiemu brzegowi. Gruba na połowę metra, szeroka dostatecznie, by objąć całą wrogą trójkę i długa na kilka metrów, przemieszczająca się mniej więcej na wysokości kolan. Cel był prosty - wywrócenie wszystkich, którzy wciąż stali na nogach, z pominięciem Misakiego, wokół którego piasek się rozdzielił. Po tym zaś Suzka planowała skoncentrować swój materiał na ciele kobiety, oblepiając ją nim wszędzie poza twarzą i wynosząc w górę. Wystarczyłby teraz jeden ruch ręką... Nie zrobiła tego jednak, choć miała ogromną ochotę.
- Jak obrzydliwą kreaturą trzeba być, żeby zabić własne dziecko? - zapytała z odrazą wymalowaną na twarzy.
Suzka skupiała się na obserwowaniu pozostałych przeciwników, istniała bowiem poważna obawa, że dokończy dzieła tu i teraz. Musiała jednak poznać odpowiedź. Poza tym to byłaby zbyt łatwa śmierć dla tego potwora.
- Rzućcie broń i poddajcie się. Ostatnio przegraliście z samym tylko "gigantem". Nie macie tu nawet cienia szansy - zawołała, nie chcąc zabijać tych ludzi.
Chciała oddać kobietę do straży w Shigashi, a wówczas zapewne odbędzie się oficjalne śledztwo i kara ich nie ominie. Zależało jej jednak na czasie, bo jak najszybciej trzeba było dostarczyć Miu do medyka. Obawa o chłopca wciąż brzmiała gdzieś w zakamarkach jej świadomości, nie mogła zapomnieć o tym, że chłopiec być może właśnie umiera. Nie stać ich było na rozwleczone w czasie potyczki więc dla własnego dobra przeciwnicy powinni już odpuścić to przegrane starcie. Suzka odetchnęła ciężko, powoli odczuwając zmęczenie wynikające ze zużycia chakry. Jeśli to się przedłuży będzie musiała skorzystać z pigułki żywnościowej.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Rzeka

Postprzez Yami » 23 lip 2018, o 19:14

Jasna cholera co tu się do diaska wyprawia. Ptaki piaski, inne cuda nie widy. Jakieś chodzące gliniane stworki. Myślałem, że jednak nic mnie nie zaskoczy. Wróć, myliłem się, jest jeszcze sporo rzeczy, których nie ogarnę. Pozwolę sobie jednak tego nie okazać. Po co miałbym pokazywać tej zielonowłosej, że myśl o sprzeciwieniu się jej powoduje u mnie gęsią skórkę. Tak to przynajmniej nie będzie wiedzieć że ma nade mną jakąś przewagę. Warto być bystrym kiedy sra się w gacie. Nie dosłownie jakby co.Dodatkowo na moje szczęście zwracałem uwagę na las obawiając się ataku dlatego dodatkowe wsparcie od strony pana wodnika nie zaskoczył mnie. Przyłożyłem rękę do niewielkiej pieczęci na bocznej części pojemnika na bełty i uzupełniłem magazynek przelewając do niej niewielki impuls chakry. W tym czasie zrobiłem fikołka do przodu zrzucając z siebie wiewiórkę. Następnie podniosłem się szybko na ziemi i postanowiłem zaszarżować. 6 pocisków pomknęło w dwójkę oponentów w niecałe 3s. Cholera to było męczące. Na domiar złego zielona zaczęła tracić zimną krew. Nie wiedziała co powinna zrobić z wykrwawiającym się dzieciakiem. No tak. Dzieciak. Jasna cholera. W co ja się wpakowałem <notlikethis>. Dobra nie czas teraz na marudzenie. Tu się walczy o życie. I jeśli dobrze tym pokierować to może również o wdzięczność i potem błogie lenistwo kiedy to i owo dojdzie do uszu dziada.
Kiedy wystrzeliłem cały magazynek przyłożyłem dłoń do pieczęci na karwaszu a kusza zniknęła. Wtedy to lewą dłoń zbliżyłem do prawego karwasza a w mojej ręce znalazły się 3 zwitki bandaża. Popędziłem w stronę Miu.
- Hej, panie gliniasty osłaniaj mnie - zakrzyknąłem w stronę Satoriego.
Kiedy dopadłem do dziewczyny przyjrzałem się jej ranom. Może nie starczyć mi materiału. Szczególnie na wielką ranę na plecach. Zdjąłem koszulkę i położyłem ją na ziemi. Położyłem na niej zwitki bandaża. Z prawego karwasza "wyciągnąłem kunai", którym rozciąłem ubranie dzieciaka aby mieć lepszy wgląd w ranę. Nie byłem medykiem ale co nie co wiedziałem. Wszak wszechstronność to jeden z dogmatów kupca jak mówił pierdziel. Wtedy również rozciąłem swoją koszulę na dwie części, tak, że jedna strona nie dotykała ziemi, właśnie na niej znalazły się kunai oraz bandaże. Jeden z bandaży rozwinąłem i złożyłem kilkukrotnie aby móc przyłożyć go do najgorszej rany na plecach i przycisnąć aby zatamować krwawienie. Wiedziałem, że to nie wystarczy dlatego zwróciłem się do zielonowłosej.
- Weź drugą część tuniki i wymocz w wodzie jeśli będziesz mogła. Wiem, że jest ciężko ale wolałbym opatrywać w miarę czystym materiałem.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Rzeka

Postprzez Akashi » 23 lip 2018, o 20:23

Misja C
52/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"


Całą sytuacja stawała się coraz bardziej klarowna. Chłopcy byli w miarę bezpieczni, przynajmniej Liu latający gdzieś w górze w szponach wielkiego glinianego ptaka, ciężko byłoby to normalnie nazwać bezpieczeństwem, ale w tych chwilach ciężko było na coś takiego narzekać, a Miu spokojnie spoczął po właściwej stronie rzeki z pomocą Misakiego, który ostrożnie ułożył go na ziemi i pozostawił pod waszą opieką, samemu przeprawiając się na drugą stronę by stanąć do starcia z mężczyzną dzierżącym no-dachi. Wasz gigant bez większego zastanowienia ruszył w stronę oponenta, który wyprowadził 3 szybkie cięcia, zdolne zabić każdego na miejscu, poziome, pionowe i przekątne. Jednak to nie odniosło żadnego efektu, mimo że Misaki znajdował się w zasięgu ostrza ono po prostu przez niego przenikało, a jego ciało w tym momencie całe składowało się z wody, można było przez niego patrzeć jak przez tafle klarownej wody. Zdolność, której można pozazdrościć. Dalej także nie trzeba było czekać na jego odpowiedź w stronę przeciwnika, ramie chłopaka, zaczynało stopniowo się powiększać w dość gwałtownym tempie aż swoją szerokością mogło spokojnie dorównać Suzu w talii.Wyprowadził jedno potężne uderzenie, wymierzone prosto w tors mężczyzn, odrzucając go do tyłu przy okazji pozbawiając broni. Po czym chłopak wrócił do normy, nabierając ludzkich kształtów i kolorów przy okazji przestając być wodą, ale jego ramię dalej było olbrzymich rozmiarów.
Rin jest medykiem. - odparł, gdy dookoła niego zaczął pojawiać się piach wysłany przez Suzu, nie miała żadnych problemów ze złapaniem oponentów po drugiej stronie rzeki, a niebiesko włosy ponownie wskoczył do wody by przeprawić się z powrotem do Yamiego, by w razie czego służyć pomocą przy użyciu technik suitonu.
Walka, którą w tym czasie prowadził Satori nie była skomplikowana, a wręcz banalna jeden z mężczyzn nie zamierzał nawet walczyć widząc, że po drugiej stronie rzeki sprawa się już zakończyła. Odrzucił na bok duży kunai, dając pojmać się glinianemu tworowi, drugi z kataną próbował się bronić, jednak nieco nieudolnie co trochę przecinając twory na pół, które go osaczyły i unieruchomiły. Teraz mogliście spokojnie zadawać pytania i uzyskać odpowiedzi na to co was mogło frustrować. Pierwsza z odpowiedzią postanowiła wyrwać się kobieta, która najwyraźniej była oburzona waszym zachowaniem.
To nie są moje dzieci. Ich rodzice zginęli parę lat temu. Oni także powinni, oraz wy. Brzydzę się wami - powiedziała, tak jakby chciała rzucić w waszą stronę jakieś oskarżenia, nie poczuwała się przy tym do żadnej winny, nie widziała w swoim zachowaniu nic złego i najwyraźniej była z niego dumna.
Ja... Ja nie chciałem! Oni mi grozili, mówili że zabiją moją rodzinę. Nie chciałem z wami walczyć - wykrzyczał mężczyzna, który wcześniej samemu wyrzucił broń i poddał się bez walki, jego oczy były już spuchnięte od płaczu i całe czerwone.
Zamknij się. Inaczej Cię zajebę jak psa! - wykrzyczał ten, który bł unieruchomimy obok niego przez gliniane twory.
To oni okradali spływy. Zabierali znaczącą część przychodów dla siebie, oskarżając o to niewinnych ludzi, a każdego kto nie chciał się podporządkować zastraszali zmuszając go do milczenia, bądź zabijali. Ja nie miałem wyjścia, oni trzymali moją córkę i żonę. Nie chciałem nigdy z nikim walczyć. - powiedział, wyjaśniając już chyba całą zaistniała sytuacje, a teraz przyszła pora decyzji, co zamierzacie z nim zrobić. Zabrać ich do osady kupieckiej i oddać straży, czy zabić na miejscu, na pewno Miu nie przeżyje transportu do osady, była zbyt daleko. Zabić winnych i uratować życie chłopca, czy oddać winnych prawu i poświęcić niewinne istnienie. Żadne z was nie będzie w stanie samemu przetransportować piątki ludzi do osady.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Rzeka

Postprzez Suzu » 23 lip 2018, o 21:43

Trzymanie kobiety piaskiem nie było specjalnie problematyczne, Suzka mogła przy tym wykonywać inne czynności. Na przykład zamoczyć materiał podrzucony przez Yamiego, który miał posłużyć do udzielenia pierwszej pomocy rannemu dziecku. Wyjaśnienia wstrętnej baby sprawiły tylko, że dziewczyna zacisnęła mocno zęby i wykręciła tunikę mocniej niż planowała. Podbiegła do Yamiego i pozwoliła mu dokończyć dzieła.
- Mówiłeś coś o zgłoszeniu kradzieży w Shigashi. Jeśli ją tam zaprowadzimy, czeka na nią surowa kara, czy też kontynent daje przyzwolenie na krzywdzenie młodych shinobi? - zapytała i tylko Yumichika mógł zauważyć, jak bardzo Zielonowłosa jest wzburzona.
Teraz jednak nie to było najważniejsze. Miu wyglądał, jakby każdy płytki oddech mógł się okazać jego ostatnim, temu zaś z całego serca pragnęła zapobiec. Uczepiła się więc nadziei w postaci osoby Rin, choć nawet i na to mogło już być za późno. Obróciła głowę w stronę kolesia, który jeszcze nie tak dawno temu dał niesamowity pokaz przemiany w wodę.
- Misaki, dopilnuj proszę, by ta kobieta nigdzie nie uciekła. Wrócę jak tylko Rin zajmie się Miu, wtedy zaprowadzimy ją do osady.
Jeśli gigant się zgodził, poczekała aż zbliży się do wstrętnego babska i wyzwoliła ją z piachu, z którego następnie uformowała piaskową chmurkę. Poprosiła Yamiego o pomoc w ostrożnym ułożeniu na niej dziecka, po czym wdrapała się na swój twór i poleciała w stronę domku, do którego ostatnio już poznała drogę. Spieszyła się, więc leciała jak mogła najszybciej. I zaczęła wołać zanim jeszcze wylądowali pod domkiem.
- Riiin! Hej, jest tu ktoś! Szybko, potrzebny jest medyk!
Tam gotowa była opowiedzieć wszystko to, co wydarzyło się tego dnia nad rzeką. Miała nadzieję, że Rin zaufa jej choć trochę, albo przynajmniej nie zostawi dziecka na śmierć. Obiecała nawet sobie, że zabierze bliźniaków do domu, do Atsui. Może i pustynia rajem nie była, ale nikt nie miał chorych uprzedzeń do shinobi, byliby tam bezpieczni i mogliby w spokoju rozwijać swój talent do czasu, gdy zdecydowaliby się wyruszyć w świat. Czy warto? Chwilowo Suzka sama nie była już pewna. Kontynent pokazywał jej się od coraz gorszej strony.
Gdy sytuacja Miu się ustabilizuje lub wyjaśni ostatecznie, dziewczyna powróci na swej chmurce do pozostałych. Miała nadzieję, że na tych podłych ludzi czeka dotkliwa kara. Plan był więc prosty - zabrać łotrów do Shigashi. Podobno rządzą tam kupcy, z pewnością więc zainteresują się przestępstwami towarowymi, nawet jeśli próba zabicia dzieci mogłaby ich nie obejść. Oddać sprawę, by lokalna władza zajęła się już dalej przywróceniem porządku w wiosce. Oni zrobili swoje.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Rzeka

Postprzez Dōhito Satori » 23 lip 2018, o 22:49

Prawdę mówiąc to to nawet nie była walka, a jeśli już to całkowicie jednostronna. W nie więcej niż pół minuty drużyna bez nazwy rozgromiła anty-shinobi, praktycznie nie tracąc kropli potu. A przynajmniej tak było z Satorim, który jeszcze nie odczuwał skutków ubocznych ubytku chakry. No, w każdym razie - humanoidy bezproblemowo złapały i oblepiły dwójkę mężczyzn, podczas gdy Suzu i Misaki zajmowali się trójką po drugiej stronie. I cóż teraz? Odpowiedź na pytanie Satoriego wzbudziła w nim jeszcze większą odrazę do tych ludzi. Po pierwsze, jak można być zdolnym do zabicia własnego dziecka, nawet adoptowanego, to bez różnicy. Nic nie usprawiedliwia tego czynu, zasługującego zresztą na najwyższe potępienie. Kobieta była u niego całkowicie skreślona, podobnie jak jej towarzysze, którzy chcąc nie chcąc poczynili zło. Wyjątkiem był jeden z typów, który najpierw naprowadził na właściwy trop, a teraz dobrowolnie się poddał. W oczach Satoriego był nadal winny, lecz nie zasługiwał na karę. A przynajmniej nie taką, jaką serwowało prawo Shigashi w takich przypadkach. Zanim Satori się do niego odezwał, ogłuszył krzykacza obok, poprzez wykorzystanie humanoida. Po prostu przywrócił go do oryginalnej postaci i rąbnął w łeb glinianą piąchą.
- Twoi znajomi zapewne odpowiedzą przed sądem, zapewne zostaną straceni. Ba, nawet na pewno tak się stanie. Tobie proponuję iść na współpracę, dla zachowania życia, bo masz dla kogo żyć. Złożysz zeznanie obarczające twoich konfratrów, a my się pod nim podpiszemy. Kara bardzo możliwe, że zostanie złagodzona lub anulowana. Wyjścia nie masz, pij piwo którego naważyłeś albo umrzyj na szafocie z innymi. - wycedził, podchodząc bliżej do mężczyzny. Satori niezależnie od tego co mu odpowiedziano, nie anulował techniki i obrócił się w kierunku rzeki, za którą Misaki już szedł, coby popilnowac sukę. Dwaj pozostali nie byli pilnowani, toteż trzeba było temu zaradzić. Blondyn ściągnął orła, który łagodnie wylądował obok, odstawiając Liu, po czym poszybował do jednego kmiota, którego przygniótł swoim cielskiem, choć nie za mocno. Do następnego zaś posłał Satori skolopendrę. Gdy wszyscy byli już unieruchomieni można było nieco spocząć. Dohito dopiero teraz miał chwilę, by zerknąć co u Miu. Sam nie znał się na medycynie, więc nie mógł nic a nic pomóc. Mógł się tylko biernie przyglądać i pilnować reszty pachołków.
Dōhito Satori
 

Re: Rzeka

Postprzez Yami » 24 lip 2018, o 00:22

Kiedy tylko otrzymałem mokrą szmatę, którą oczywiście nikt nie wyżąć nie chciał i zrobić musiałem to samemu, złożyłem ją ją trzykrotnie otrzymując grubszy opatrunek. Ten przyłożyłem do rany i mocno przycisnąłem. Wcześniej oczywiście zabrałem zakrwawiony bandaż, którym wcześniej próbowałem powstrzymać krwotok. Teraz to był cel mojej tuniki, przynajmniej jej części. Jak teraz się zastanowić to miałem gołą klatę piersiową. Mogłem z ciuchów brzdąca zrobić opatrunek. Ciężki żywot Yamiego. Przy pomocy bandaża obwiązałem opatrunek mocując go solidniej do rany. Przy pomocy drugiego bandaża próbowałem zatamować pomniejsze rany. Doświadczenia nie miałem ale to lepsze niż nic. Choć nie czekaj. Razem z Shinem natrafiliśmy kiedyś na ciężko ranną kobietę. Chyba i wtedy pozbyłem się swego odzienia. Czy zamieniam się w ekshibicjonistę?
Odtrącając denerwujące myśli pomogłem zielonowłosej ułożyć dzieciaka na piaskowej chmurce. Wcześniej położyłem jednak na niej drugą część mej koszuli. Wolałbym aby piasek nie dostał się do ran.

- Co do kary, różnie bywa. Czasem ucinają dłoń albo nos. Jeśli to poważniejsze przestępstwo pewnie czeka ich śmierć. Nigdy nie miałem potrzeby interesować się prawem karnym osady. Nigdy nie ciągnęło do pracy rzezimieszka. - oczywiście nie mogło zabraknąć jakiegoś żarcika. - Powodzenia.
No więcej mnie raczej nie potrzebowali. Zielonowłosa poleciała gdzieś z medykiem. Mogłem wracać do domu, w końcu i tak zaniosą atakujących do strażnicy. Znaczy byłoby to miłe i przyjemne bo mogłem się dalej nie mieszać problem jednak był jeden.
- Wasza wiarygodność jest dość niska - zwróciłem się w stronę Satoriego - Komu bardziej uwierzą, czwórce miejscowych czy 1 przerażonemu i osobie spoza granicy? Pójdę z wami przynajmniej będziecie mieli poparcie kogoś wyżej postawionego.
Byłem zmęczony. Naprawdę z chęcią bym się stąd wyniósł lecz świadomość, że to oni wpadną do pierdla ze względu na niską wiarygodność to będzie słabo. Znaczy, ten pan ucieknie wykorzystując glinę a tamta zgniecie tych strażników ze złości. Pragnę jeszcze zwrócić uwagę na człowieka, który zwyczajnie sobie przez kraty przejdzie bo jest jakimś pieprzonym kubełkiem wody. No i ni chcę potem mieć tamtych biedaków(strażników) na sumieniu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Rzeka

Postprzez Akashi » 24 lip 2018, o 08:14

Misja C
55/45


Obrazek
"Magiczne Sztuczki Ludzi"


Wszystko powoli dobiegało końcowi, a trwało tylko chwile, coś co miało być ostatecznym starciem okazało się małym wyzwaniem pod względem fizycznym, ale dużym pod względami psychicznymi. Raczej nikt nie spodziewał się na koniec takiego obrotu sprawy, gdy osoba zlecająca zostanie finalnym bossem, razem z poszkodowanymi. Ciekawy obrót spraw, teraz jednak najważniejsze było życie Yamiego, który starał się zająć bardzo poważnie rannym chłopcem, mimo że samemu za bardzo nie wiedział co robić i jak robić. Szczęście mu dopisywało i zamiast zaszkodzić, czy uszkodzić całkiem dobrze pomagał i przedłużał tą cienką linię życia, którą po chwili postanowiła przejąć Suzu zabierając chłopca na piaskową chmurę i lecąc z nim w kierunku domku w lesie. Sam Misaki nieco się zastanawiał skąd ona o tym wie, ale po chwili chyba sobie uświadomił, że śledzenie Rin należy raczej do jednej z najłatwiejszych rzeczy, zwłaszcza że pozostawia za sobą mnóstwo śladów. Podróż do lasu nie trwała zbyt długo, ale lekkie problemy mogło stwarzać zlokalizowanie domku, mimo że jego lokalizacja była bliżej znana to wszystko wyglądało tutaj praktycznie tak samo. Jednak po chwili udało się, na szczęście Rin była także na zewnątrz i zajmowała się ogródkiem. Niewiele trzeba było jej mówić od razu przystąpiła do pomocy chłopcu, bez zbędnego gadania i przedłużania wszystkiego.Sam zabieg pomocy przebiegał sprawnie, bez żadnych potknięć czy też wypadków, wyglądał zupełnie inaczej niż poruszanie się dziewczyny po lesie. Po parunastu minutach stan Miu można było określić jako stabilny i niezagrażający jego życiu. Jednak sama dziewczyna upierała się przy tym by zabrać go do szpitala, gdzie będzie mógł całkowicie dojść do siebie, a jego transport nie powinien stanowić już żadnych problemów. W razie czego Rin mogła zabrać się razem z tobą, cały czas doglądać stanu młodzieńca.
Sprawa na polanie niedaleko rzeki, miała się nieco inaczej po zniknięciu dziewczyny, wszyscy powoli się uspokajali, a z napastników schodziła adrenalina, przez co jeden z nich dość dotkliwie odczuwał ból nogi, która przeszył bełt z kuszy. Mogliście zabrać się za przejmowanie więźniów i zabezpieczenia ich przed wyprawą. W tym procederze mógł być pomocny Misaki, który zaoferował pomoc poprzez podtopienie wszystkich w wodnych bańkach aż do utraty przez nich przytomności, gwarantował również że to ich nie zabije, mimo że posiadał ogromną ochotę utopienia ich w rzece, a nie przy pomocy swojej techniki. Dalej nie czuł się tutaj jakoś potrzebny, w końcu z nieprzytomnymi ludźmi dacie sobie radę, a ich transport nawet przy pomocy jednego ptaka, może być uciążliwy i niewygodny, ale dałoby radę go wykonać. Jeżeli Misaki otrzymał waszą zgodę udał się do wioski, by odnaleźć córkę i żonę płaczka, w końcu twierdzi że grozi im śmierć, a nigdy nie wiadomo czy ktoś ich nie pilnuje, a w przypadku braku wiadomości od towarzyszy może je po prostu zabić. Wy mogliście w tym czasie zając się transportem winnych i świadka do osady, który oczywiście zgodził się na współpracę i był nawet zadowolony z faktu, że to wszystko dobiegło końca, a wodny gigant zajmie się odnalezieniem jego żony i córki w wiosce.
Po dotarciu do osady kupieckiej na samym jej wejściu zatrzymali was strażnicy oczekujący od was wyjaśnień na temat tego co wasz tutaj sprowadza z czwórką nieprzytomnych i poobijanych ludzi. Jak już otrzymali wasze wyjaśnienie nie robili wam żadnych problemów i zabrali do swojego dowódcy, gdzie wszystko musieliście opowiedzieć jeszcze raz, przez co spotkaliście z gratulacjami i małymi wyjaśnieniami. Jak się okazało widniały już jakieś wpisy o osobach zaginionych, czy też zabitych w okolicach tamtej wioski, jednak jej społeczeństwo było zbyt zamknięte żeby przeprowadzić staranne śledztwo, a w ramach dowodów jakie sprowadziliście, a raczej świadka, który opowiedział wszystko od samego początku. Zaczynając od samym początków jak został w to wmieszany, cała czwórko została od razu stracona, bez zbędnych dochodzeń czy też poszukiwań dodatkowych informacji. Jednak do wioski został wysłany dodatkowych patrol, który miał pomóc Misakiemu w poszukiwaniach córki i dzieci, oraz przy okazji pozostałych podejrzanych, których egzekucja miała zostać dokonana na miejscu. Otrzymaliście także swoistą zapłatę, za dostarczenie przestępców przed obliczę prawa, oraz pochwałę za rozbicie szajki przestępczej okradającej okoliczną wioskę. Liu również trafił do okolicznego szpitala, gdzie jego rany zostały opatrzone i tam także mogliście raczej spotkać się z Suzu w towarzyskie strażników, którzy także pogratulowali dziewczynie osiągnięcia i wręczyli wynagrodzenie. Obu bliźniakom obecnie nic nie zagrażało i mogli spokojnie dochodzić do siebie pod opieką szpitalnego personelu.

Wszyscy macie z/t do szpitala.
To już jest koniec. Jak na ten moment ;)
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Rzeka

Postprzez Sumairu Abe » 5 wrz 2018, o 02:16

Obrazek
"Zapałki"
{Yuushi Tamura - Misja rangi D}
1/15

Choć przeważnie uwielbiałeś akcję i pompującą żyły adrenalinę, to dziś oddałeś się medytacji nad rzeką. Przywołuje wspomnienia, co? Kiedyś robiłeś to częściej i przywiązywałeś do tego większą wagę... Może czas zmienić nieco swoje nastawienie? Chcąc nie chcąc, nic dziwnego że tu siedziałeś i próbowałeś się zrelaksować. Nie było tu nikogo prócz Ciebie i kojącego, choć czasem irytującego dźwięku płynącej tuż przy Tobie rzeki. Po kilkunastu minutach zacząłeś czuć ukojenie nie z tej ziemi... Ukojenie i rozluźnienie, które było podejrzanie wyraziste i aż dziw zaczynał Cię szturchać w świadomość, czy aby na pewno medytacja pozwala na odczuwanie takiego rodzaju emocji i stanów.

Otworzyłeś oczy (a raczej oko...) i obróciłeś się do tyłu. Ciężko stwierdzić, czy nagle poczułeś czyjąś obecność, czy zwyczajnie obróciłeś się bez większego powodu, przerywając tym medytację. Zbliżał się do Ciebie mężczyzna. Jego usta zakryte były przez wysoko uniesiony kołnierz płaszczu, a resztę głowy otulał ciemny kaptur. Mężczyzna nie był uzbrojony, a przynajmniej nie było tego po nim widać. Osobnik zbliżał się do Ciebie coraz pewniej, aż w końcu wyciągnął do Ciebie dłoń.
Dopiero teraz zauważyłeś, że coś w niej trzyma. Złożony świstek papieru.
Mężczyzna przekazał Ci kartkę, a gdy Ty spojrzałeś się na nią trzymając ją w ręku - usłyszałeś jedynie przeszywający świst w uszach, a gdy podniosłeś wzrok - byłeś już sam. Obyło się bez żadnego słowa. Sytuacja mogłaby się wydawać podejrzanie dziwna, lecz wszystkie wątpliwości były rozwiany, gdy na papierze zobaczyłeś przeraźliwie czerwony znak smoka.

Udaj się dziś na rynek w Shigashi, a następnie odszukaj tam stoisko z ceramiką. Na miejscu dowiesz się więcej na temat zadania, które dla Ciebie przygotowaliśmy.
Powodzenia, żółtodziobie.
~ Kieł


Chyba nie trzeba się długo zastanawiać kto stoi za tym listem i czy zastosowanie się do jego treści jest dla Ciebie sprawą ważną? Zawsze możesz wrócić do medytowania i spędzić ten dzień na spokojnie... ale...
To chyba nie w Twoim stylu, Yuushi-kun?
Chyba nie dołączyłeś do rodziny Akiyama bo miałeś taki kaprys?




(!!!) <--- z/t
Ostatnio edytowano 6 wrz 2018, o 19:22 przez Sumairu Abe, łącznie edytowano 1 raz
Sumairu Abe
 

Re: Rzeka

Postprzez Yuushi » 6 wrz 2018, o 00:21

Przychodzą czasem takie dni, w których człowiek poczyna zastanawiać się nad swym własnym życiem, oceniać to - jakie obecnie jest, dokąd zmierza i co można w nim zmienić. Dokładnie takie pytania dręczyły Yuushiego już od kilku dni, a natłok obowiązków, ciągłe napięcie, obijanie mord i przesiadywanie w karczmie, nie pozwalały mu na chwilę refleksji, lub chociażby wyciszenie się. Cóż, przynajmniej było ciekawie. Jednak tego dnia młodzieniec postanowił zrobić sobie małą przerwę od zgiełku osady i ciągłej walki o wpływy w niej. W tym celu z samego rana udał się nad pobliską rzekę. Samo już wyjście na łono natury sprawiło, że poczuł się niezwykle dobrze, było to uczucie bardzo subtelnej błogości, tak skrajnie odmiennej od wyrazistych, gwałtownych i porywczych uczuć, do których zwykle dąży.Przechadzał się wzdłuż rzeki dumając nad swym losem, minęła godzina, może dwie, aż doszedł do wyjątkowo pięknego miejsca. Postanowił, że to właśnie tu odda się medytacji, usiadł więc, zamknął oczy i począł przyglądać się strumieniowi swych myśli, oddychając głęboko. "Tylko nie daj się ponieść myślom! Nie daj się im! One tylko na to czekają! Jeżeli porwie mnie choć jedna myśl, to zaraz zlecą się kolejne, obsiądą mnie jak wygłodniałe ptactwo! Zaraz, czy ja przypadkiem nie zostawiłem otwartych drzwi? Co jak mnie okradną? Pewnie nikt tego nawet nie zauważy . . . Przestań! Ach, kiedyś wychodziło mi to lepiej..." Zajęło to trochę czasu, jednak w końcu młodzieniec zdołał okiełznać natłok myśli, co udało się głównie dzięki skierowaniu świadomości na oddech. Wtedy uczucie błogości i spokoju pogłębiło się, lecz coś było nie tak."Wróg?" myśl ta przeszyła jego umysł niczym piorun, urywając nagle wszelkie odczucia płynące z wyciszenia i wprawiając w ruch wryte w podświadomość nawyki. Obrócił się gwałtownie, otwierając oko i chwytając za rękojeść spoczywającego na kolanach miecza. Miał już wstać, lecz powstrzymał się ujrzawszy zakapturzoną postać, ograniczając się jedynie do bacznej obserwacji zarówno jej, jak i otoczenia. Mężczyzna w płaszczu zbliżył się i podał Yuushiemu świstek papieru. Młodzieniec spojrzał na symbol smoka.- Musiałeś mi przeszkodzić akurat tera...? - nie dokończył młodzieniec, gdyż posłaniec zdążył się już ulotnić. Tamura znów był sam. "Ma wyczucie, ta moja rodzinka." Rozkłożył papier i przyswoił zawarty w nim tekst. Po przeczytaniu schował pismo do torby, a następnie wstał z klęczków, przymocował saya do pasa i rozprostował się.- Czas zabrać się do pracy! Ciekawe, co tym razem dla mnie przygotowali. - powiedział młodzieniec, podekscytowany wizją ogromu możliwych scenariuszy, szybko zapominając o przerwanych mu czynnościach. Otrzepał swój ubiór i ruszył w stronę osady, serca Shigashi no Kibu.

z/t
Yuushi
 

Re: Rzeka

Postprzez Shidia » 1 lis 2018, o 00:09

Dziewczyna poszła nad rzekę. Jednak obecna panująca jesień była jedną z bardziej przyzwoitych jak dla panienki Shidi. Czuła się swobodnie w tego typu miejscach, ponieważ nie musiała nigdzie indziej bazować na danych osobach, przynajmniej nie musiała pokazywać w dany sposób swoich umiejętności. Szukała wzrokiem swobodnego kamienia aby móc nieco przysiąść i pooglądać tereny, które jesienią wyglądają piękniej i serce rośnie kiedy słońce się przebija przez złote liście spadające z drzew.
Miejsce dla niej było oazą spokoju, wyciszenia się. Potrzebowała nieco powietrza. Dusiła się mocno w miejscach gdzie przebywała spora ilość osób. Panikowała i starała się znaleźć najbardziej wyciszone miejsce od społeczności. Czekała na dalszy rozwój wydarzeń. Znalazłszy wzrokiem kamień podeszła do niego, usiadła na nim ówcześnie sprawdzając czy jest w miarę czysty. Zamknęła oczy. Wsłuchiwała się w ten szum wiatru, spadających liści z drzew czy chociażby przepływu wody przez rzekę. Czas i miejsce na rozluźnienie mięśni. Jednak dziewczyna musiała się zbierać. Spędziła długie godziny rozluźniając się i postanowiła, że jednak wróci do domu. Zebrała się z kamienia i postanowiła, że wróci.. będzie musiała przebrać się jak to ona..


Z/t
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Shidia
 
Posty: 148
Dołączył(a): 4 cze 2018, o 20:02
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?p=101235#p101235

Re: Rzeka

Postprzez Etsuya » 15 maja 2019, o 15:50

Opuściwszy mury Shigashi no Kibu, Etsuyi udało się po kilkunastu minutach wytężonego truchtu dotrzeć do rzeczki nieopodal miasta, gdzie rozpościerała się polana. Krótka rozgrzewka w drodze do tego miejsca zaoszczędziła mu nieco czasu, który będzie mógł przeznaczyć na szlifowanie uczonych jutsu. Było to idealne miejsce na trening, gdyż techniki żywiołu wody drenowały mniej chakry w pobliżu dobrego jej źródła. Młodzieniec pozostawił zbędny balast w postaci ekwipunku niedaleko sporej wielkości głazu i odetchnął chwilę, aby przygotować się mentalnie do długich ćwiczeń. Przetarł spocone czoło, po czym wstąpił na tafle rzeki i rozpoczął trening nowej techniki.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Etsuya
Gracz nieobecny
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 15:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość