Śniący Las

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Śniący Las

Postprzez Yoichi » 29 lis 2015, o 19:06

Po zakończonym ćwiczeniu nadszedł czas na chwilkę odpoczynku. Akira skończył trochę wcześniej, więc teraz ćwiczył znane mu techniki. Widząc, że Yoichi spokojnie podchodzi do drzewa, Ninken przerwał sobie i ruszył w jego stronę. Rudowłosy oparł swoją wielką, czarną kosę o pień i wziął leżący bukłak z wodą biorąc z niego kilka łyków. Wylał też sobie część na dłoń, by pies również zaspokoił pragnienie. Nie był jeszcze głodny, więc usiadł zwyczajnie wykorzystując drzewo jako podparcie. Czworonóg postanowił spocząć obok niego.
- Jesteś głodny? - zapytał, a towarzysz pokręcił łbem oznajmiając, że również nie potrzebuje niczego do jedzenia. Rudowłosy położył dłoń na głowie Akiry i lekko go gładził po niej wpatrując się w korony drzew. Zmrużył lekko oczy, jakby zamyślił się.
- Musimy być znacznie silniejsi, by się z nim zmierzyć. Powinniśmy się skupić na rozwoju, a jednocześnie już teraz go wytropić i śledzić, mieć oko na to co robi. - powiedział półgłosem, zaś Ninken zaszczekał kilkukrotnie odpowiadając "Nie teraz. Niepotrzebnie tracilibyśmy czas na obserwację, a moglibyśmy spokojnie rosnąć w siłę. I tak byśmy nic nie zdziałali".
- Masz rację. Jednak nie możemy być ślepi na wskazówki. Nikt nie powiedział, że jak będziemy gotowi, to znajdziemy go ot tak. - czworonóg już nie odpowiedział. Posiedzieli tak jeszcze przez kilka minut zanim wznowili swój trening. Broń została oparta o drzewo, Akira wykorzystał zmianę w Yoichiego, by móc poćwiczyć walkę w tej formie, zaś sam młody Inuzuka stanął na środku maluteńkiej polanki.
Tym razem zamierzał nauczyć się pewnej techniki Fuutonu, o której słyszał, a nawet zdarzyło mu się czytać. Niestety, informacji było mało, w skrócie wiedział, że powinien klasnąć, a efektem miał być wiatr zza jego pleców zdolny obalić człowieka. Niby niewiele, a jednak wystarczająco, bo resztę mógł samemu wydedukować. Oczywistym pomysłem było zgromadzenie chakry i wykorzystanie klaśnięcia jak detonatora, który wywoła podmuch, lecz jak zrobić, by wiało zza pleców jedynie? Opuścił swobodnie dłonie i zamknął oczy wyrównując oddech. Ponownie wyciszał myśli - tak jak zawsze to robił, by lepiej skupić się na treningu. Gdy już osiągnął wymarzony stan, to postanowił przejść do rzeczy. Pierwszym krokiem miało być kumulowanie chakry w całym ciele. Nie było to czymś trudnym dla chociaż trochę wyćwiczonego ninja, więc poszło całkiem szybko i sprawnie, jednak teraz trzeba było ją uwolnić. Głęboki wdech, wydech, a następnie klaśnięcie i gwałtowne uwolnienie chakry. Efekt? Ot ledwo zawiało i to w każdym kierunku, a miało wiać jedynie zza pleców. Yoichi westchnął zdając sobie sprawę jak prosty błąd popełnił. Powinien zgromadzić chakrę w całym ciele, a później uwolnić ją za sobą, by zmieszała się z wiatrem i ukierunkować ją. Rozpoczął wszystko od nowa. Kumulacja, gotowość, klaśnięcie, uwolnienie i... gleba. Przez zamknięte oczy nawet nie wiedział co się stało, ale przywalił twarzą o miękki mech jakby rzucony o ziemię. Podniósł się rozglądając czy to nie sprawka Akiry, lecz ten dzielnie walczył ze swoim cieniem. Chwila namysłu i zdał sobie sprawę jakim idiotą jest. Zaśmiał się z siebie.
- Wiatr musi mnie ominąć... inaczej znów mną rzuci. Yoichi, Ty debilu. - powiedział sam do siebie już kumulując chakrę. Musiał nadać teraz dwa kierunku - pierwszy, aby podmuch ominął go, a drugi, by ruszył do przodu z pełną mocą. Początkowo zupełnie mu nie wychodziła jedna z tych części. Jak wiatr go omijał, to był zbyt słaby, a jak go nie omijał - to był mocny i rudzielec znów lądował na ziemi. Wiele prób później w końcu połączył to wszystko. Błędem było rozdzieleniem tego na dwa osobne etapy. Teraz połączył to w jeden. W tym samym momencie i ruszał do przodu, i na boki, by ominąć młodego Inuzukę, co sprawiło, że wreszcie zawiało odpowiednio, lecz wciąż zbyt słabo. Kilka prób i osiągnął upragniony efekt mocnego podmuchu, który bez problemu rzuciłby nim teraz już nie o ziemię, a w dal. Nagle chłopak wpadł na pewien pomysł dodatkowy. Wyciągnął dwa shurikeny i wycelował w pień przed sobą. Rzucił z całej siły, a następnie podszedł i sprawdził jak głęboko się wbiły. Po tym wyciągnął je i wciąż trzymał w rękach. Znów oddalił się na tą samą odległość i skumulował chakrę, by rzucić bronią, a natychmiast po tym klasnąć wywołując podmuch przyśpieszający rzucone shurikeny. Jeden śmignął obok pnia wbijając się dopiero w następne drzewo, a drugi trafił odpowiednio w to. Yoichi podszedł i sprawdził jak głęboko teraz się wbiły. Okazało się, że znacznie głębiej, dodatkowo leciały wiele szybciej niż przy normalnym rzucie, jednak kulała celność. Musiał spróbować jeszcze z cztery razy zanim opanował odpowiedni podmuch, aby był i silny, i omijał, i celny. Kiedy wszystko było dograne, to wreszcie mógł zakończyć ten trening.

Nauka techniki Fuutonu rangi C - Fūton: Reppūshō. Linijek: 28/10. Czas: 5h - od 18:06 29.11.2015 do 23:06 29.11.2015.
Yoichi
 

Re: Śniący Las

Postprzez Yoichi » 11 gru 2015, o 01:20

Trening został zakończony sukcesem. Kolejna opanowana technika przez Yoichiego. Chłopak otrzepał się z kurzu i rozglądnął się za Akirą, który wciąż w formie ludzkiej, a zatem jako rudowłosy stał pod drzewem i wymachiwał kosą próbując zrozumieć w jaki sposób korzysta z niej młody Inuzuka. Dwudziestolatek podszedł pod swojego kompana i stanął tak obok niego przypatrując się jego staraniom. W końcu zbliżył się jeszcze bardziej i przesunął dłoń towarzysza nieco do tyłu i lekko jego rękę, zaś drugą wyprostował mu.
- W ten sposób. Tak masz najpewniejszy uchwyt i najsilniejsze cięcie plus optymalny zasięg. Jak machniesz to nie zarzuci Tobą nieważne jak mocno to zrobisz, chociaż nogi też powinieneś mieć lekko ugięte. - powiedział, a jego sobowtór chwilę jeszcze próbował różnych ataków zanim odłożył broń i usiadł obok leżącego pod drzewem Yoichiego.
- Niby widzę to już setny albo tysięczny raz, ale wciąż dziwnie się tak patrzy na samego siebie, a wiesz, że to nie Twój klon tylko osobna, niezależna jednostka. - rzucił spoglądając na Akirę, który nagle okrył się obłokiem dymu i wrócił do swojej formy Ninkena i zaszczekał kilkanaście razy, mówiąc "Nawet nie wiesz jak dziwna jest dla mnie nagła zmiana gatunku. Jako człowiek wszystko jest całkowicie inne. Nawet oddychanie było początkowo trudne".
- W sumie racja, nigdy nie myślałem jak szalone uczucie musi to być dla Ciebie. - powiedział biorąc swoją porcję onigiri, a drugą podając kompanowi.
- Smacznego. - powiedział, a później całkiem szybko zjedli swoje jedzenie, by popić je później wodą niemalże opróżniając bukłaczek. Posiedzieli odpoczywając chwilę zanim znów ruszyli do swojego treningu. Akira postanowił znów poćwiczyć swoją szybkość i zwinność, a Yoichi... on miał coś innego do opanowania.
Padło na technikę, o której czytał w jednym ze zwojów jeszcze w Yusetsu. Pamiętał niestety jak przez mgłę opisy wykonania jej, więc jak zwykle to on musiał wymyślić albo znaleźć sposób użycia. Jutsu polegało na wytworzeniu miniaturowego, kulistego tornada o wyjątkowo skumulowanej mocy. Podobno ten twór miał możliwość radzenia sobie ze skałami, a sam poziom trudności techniki nie był zbyt wysoki. Młody Inuzuka zatem usiadł na samym środku malutkiej polanki i rozpoczął wszystko standardowo od uspokojenia myśli i przepływu chakry. Był w tym wprawiony już, więc nie zajęło to zbyt długo. Pięć minut i był niemalże oazą spokoju, dopóki nie otrzymywał żadnych bodźców od innych ludzi lub istot. Pamiętał, że do wykonania nie potrzebował żadnych pieczęci, ale musiał przypomnieć sobie gest jaki był wykonywany przy ustach, by dobrze uformować karłowate tornado.
Wstał i rozpoczął pierwszą próbę. Skumulował chakrę, ułożył palce tak, że kciuk i wskazujący stykały się tworząc kółko i zaczął wydmuchiwać zmieszane z chakrą powietrze. Początkowo nic się nie działo, ale po chwili ujrzał specyficzny błysk mieszanki powietrza z chakrą. Wydmuchiwał dalej, aż w końcu zauważył drobny wir, lecz nie przypominał on niestety kuli. To znaczyło, że gest jest nieprawidłowy. Drugim, który spróbował były zwyczajnie dostawione do ust dwa palce - wskazujący i środkowy. Wydmuchiwanie sprawiło jednak, że chakra zupełnie nie została zakręcona i z jego ust wydobył się jasnoniebieski strumień powietrza, a nie tornado. Ostatnim co przyszło do głowy Yoichiemu była rozwarta dłoń przyłożona kantem kciuka do policzka. Palce lekko przekrzywione, by móc utworzyć kulę. Zrodził się pewien problem - manipulacja chakrą za pomocą dłoni była trudniejsza niż rudowłosemu się wydawało. Gdy ingerował w strumień, to ten zaczynał zupełnie wariować. Zawijał się w spiralki, pętelki, obręcze, ale nie kule. W końcu postanowił przestać zupełnie kontrolować strumień, a tylko nadawać mu drobne kierunki, a on sam miał swoim pędem zataczać okręgi. Po jakiejś godzinie męki udało się utworzyć kulę - niestety znacznie mniejszą niż pamiętał z opisu. Tamta miała mieć wielkość dwóch pięści, a ta miała połowy jednej. To znaczyło, że będzie tylko trudniej. Te wszystkie wdechy i wydechy mało nie doprowadziły chłopaka do hiperwentylacji, ale po kolejnym godzinnym treningu próby zwiększenia kuli udało się osiągnąć upragniony efekt. Kuliste tornado zostało utworzone, poruszało się z zadowalającą prędkością, a samo wykonanie było szybkie i sprawne. Należało sprawdzić jeszcze tylko siłę. Żal było naruszać takiego miejsca jak Śniący Las, ale już to zrobili wcześniej, więc celem był omszony kamień. Yoichi spokojnie podszedł do niego i przystawił odpowiednio ułożoną dłoń do twarzy, by wykonać technikę. Przed samym zderzeniem jutsu ze skałą odskoczył. Gdy tornado natrafiło na głaz, to ten niemalże eksplodował posyłając mniejsze kawałki we wszystkie kierunki - w tym w stronę Akiry, który siedząc już spokojnie przy drzewie omal nie oberwał w pysk. Zawarczał na chłopaka, który głupkowato się zaśmiał. Młody Inuzuka postanowił usiąść na koniec i uspokoić swój przepływ chakry, gdyż wykorzystał jej w ostatnich godzinach zbyt wiele.

Nauka techniki Fuutonu rangi C - Fūton: Komakai Butokai Tatsumaki. Linijki: 28/10. Czas: 5h - od 00:20 11.12.2015 do 05:20 11.12.2015.
Yoichi
 

Re: Śniący Las

Postprzez Yoichi » 11 gru 2015, o 19:41

Ostatnia z rzeczy, które chciał chłopak opanować została wytrenowana do perfekcji. No, może nie perfekcji, ale zadowalającego poziomu pozwalającego zakończyć ten trening. Przeciągnął się z jękiem zadowolenia, a następnie podszedł pod siedzącego obok drzewa Akirę, który czekał na koniec dzisiejszej serii ćwiczeń. Młody Inuzuka uśmiechnął się napinając lewy biceps, a prawą dłoń położył na nim wypinając dumnie pierś.
- Z dnia na dzień potężniejszy! - rzucił radośnie, a pies pokiwał tylko łbem jakby mu już brakowało sił do rudowłosego. Yoichi wziął bukłak z wodą i nalał część na dłoń, by czworonóg mógł spokojnie się napić. Po tym sam dokończył resztę gasząc pragnienie i oparł się plecami o pień.
- Tymczasowo koniec. Nie mam pomysłu co mógłbym jeszcze przećwiczyć. - powiedział spoglądając na psa, który zaszczekał co znaczyło "Zatem zbierajmy się" - i tak też uczynili. Chłopak schował bukłak, założył swoją kosę na plecy i skierowali się spokojnie w stronę Shigashi no Kibu. Tym razem nikogo po drodze nie spotkali jak ostatnim razem. Widocznie tamta dziewczynka rzeczywiście zrezygnowała z zapuszczania się w niebezpieczne tereny. Innej opcji nie dopuszczał do myśli, chociaż nie miał żadnej pewności, że zignorowała jego prośby lub została zmuszona chodzić tutaj dalej i jedna z tych bestii już zakończyła jej krótki żywot.
- Pamiętasz tamtą małą? Zapamiętałeś zapach? Ja średnio. Musimy sprawdzić czy jest gdzieś w osadzie i dać jej znów trochę pieniędzy na życie. - rzucił nie spoglądając nawet na kompana, który w głębi duszy zaśmiał się. Yoichi zazwyczaj zdawał się nie okazywać swojej troskliwej strony, dlatego Akira lubił mu ją wytykać śmiejąc się, że jest miękki, lecz w gruncie rzeczy podziwiał rudowłosego za to. On jako dumny przedstawiciel Urufu dbał jedynie o siebie i najbliższe mu osoby, zatem o towarzysza i praktycznie nikogo więcej. Do tego doliczali się ludzie drodzy młodemu Inuzuce, bo nie chciał widzieć jak jego przyjaciel się smuci. Ninkeny to wspaniałe stworzenia.

Z/t
Yoichi
 

Re: Śniący Las

Postprzez Osamu » 1 mar 2017, o 23:44

Przygotowania 8

Osamu właśnie wkroczył do śniącego lasu. Pierwsze jego kroki były bardzo ostrożne, był bardzo skupiony. Ta bardzo ładna farmerka nieźle go przestraszyła. Jednak po chwili uspokoił się i szedł w stronę stromego zbocza, by wejść na wzgórze. Żadnej zwierzyny nie spotkał, zresztą jak mówiła dziewczyna blisko wioski spotkanie jakiejś zwierzyny jest prawie niemożliwe. Faktycznie Osamu od czasu do czasu słyszał jakieś śmieszne odgłosy za krzaków. Na szczęście miał przy sobie broń, więc nie miał czego się bać. Śniący las o tej porze roku był prześliczny. Wszędzie było pełno różnych krzewów, owoców roślin. Dzisiejszy dzień dla Masuki był dniem spędzenia czasu z naturą. Tutaj las, łąka, pola uprawne. Wreszcie po kilku minutach Yamanaka znalazł się pod stromym zboczem wzgórza. Przelał chakrę do swoich stóp i zaczął wpinać się po skałach. Kilka razu kamienie osunęły mu się z pod nóg, nawet raz upadł, na szczęście na swoją drugą rękę gdzie nie miał rany. Zresztą słońce i natura sprzyjały gojeniu. Rana prawie już nie bolała, a noszenia opatrunku zaczynało nie mieć powoli sensu. Po kilkunastu godzinach wspinaczki Osamu znalazł się na szczycie wzgórza. Teraz mógł się rozejrzeć, może nawet znajdzie zaginioną polanę treningową?

z/t Polana za wzgórzu
Osamu
 

Poprzednia strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości