Wioska granicząca z czarnym lasem.

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Hikari » 7 sty 2020, o 14:19

Przed tymczasowym rozstaniem zostało omówienie ostatniej kwestii, ponownego pojednania dwójki przybyszów. Hikari nad tym się zbytnio nie zastanowił, ale patrząc na porę dnia możliwe iż będą musieli tutaj przenocować. Niedługo zapadnie wzrok, a nie mają żadnych poszlak gdzie mogliby iść dalej. Odwiedzenie gospody zdaje się ostatecznie nieuniknione, więc równie dobrze mogą się tam spotkać.
- Jakby się tak zastanowić to raczej dzisiaj dalej nie wyruszymy, więc jak rozejrzę się po okolicy przyjdę do karczmy. Możesz już zamówić pokoje, powinienem przybyć do godziny, może dwóch.
Następnie Minoru ruszył do jakiejś knajpki, podczas gdy Terumi z założonym kapturem postarał się przejść po rynku wpierw zaglądając na tablicę ogłoszeń. Może było jakieś tutaj również zaginięcie, wtedy miałby z góry ustalony cel na ten wolny czas. Obecnie nie chciał przyciąganie uwagi, na podejmowanie akcji było zdecydowanie zbyt wcześnie. Zamiast tego na początek wolał przyjrzeć się miasteczku, jego życiu, próbować wypatrzyć coś podejrzanego. W tym celu nie stał jak kołek na środku drogi, tylko przechodził po rynku obserwując wystawiane towary, niektóre mógł nawet wziąć w dłoń, przyjrzeć się im czy zapytać o cenę. Nie to było najważniejsze, a próba podjęcia rozmowy. Jeżeli nie zdążył postanowił odwiedzić sklep i zastosować podobną taktykę podjęcia rozmowy.
- Macie tutaj zaskakująco wielki wybór, mógłbym powiedzieć czuję się jak w małym mieście kupieckim.
Rzucenie jakimś komplementem zawsze potrafiło uprzyjemnić dalszą rozmowę, która już miała zejść szybko na szorstki temat. Mimo to unikał kontaktu wzrokowego, nie chciał rozpoznania przypadkowego.
- Nie boicie się, że z tego powodu ludzie zaczną być porwani jak w okolicach? Idąc do Głębokich Odnóg napotkaliśmy z kolegą takie ogłoszenia w wiosce po drodze.
Gdyby jednak nie udało mu się nic ciekawego wyciągnąć postanowił udać się w jakąś uliczkę, gdzie nie byłoby nikogo i nagle po skręcie za budynkiem przyśpieszyć znikając z oczu każdemu kto mógłby go śledzić. Jego celem było rozejrzenie się po okolicy, pamiętając o limicie czasowym. Gdyby nic nie znalazł Hikari postanowił wrócić do knajpy po jakiejś godzinie, gdyby miał poszlakę drugą miał zamiar wykorzystać na zbadanie jej.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2337
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Ichirou » 8 sty 2020, o 00:32

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
17/57


Słońce, i tak poukrywane za jasnoszarymi chmurami, było zmęczone dzisiejszą, dosyć krótką wartą na nieboskłonie i udawało się na spoczynek. Nie można było jeszcze mówić o rozpostartym płaszczu nocy nad głowami mieszkańców osady przy Czarnym Lesie, ale robiło się już szarawo.
Hikari po rozdzieleniu się z blondwłosym kompanem udał się w samotną wędrówkę po ulicach wioski, która pozbawiona była konkretnej destynacji. Szukał punktu zaczepnego, miejsca do rozpoczęcia rozmowy lub ewentualnie zwrócenia na siebie uwagi. Wybór padł na nieduży ryneczek, z którego część kupczyków zwinęła się, a pozostali już mniej lub bardziej pospiesznie się zwijali. Nie było więc tutaj typowego dla targu gwaru, ale tu i ówdzie znajdywały się jakieś osoby. Ktoś tam jeszcze próbował wynegocjować niższą cenę produktu, gdzieś indziej dwie baby zeszły się na ploty, trochę dalej kumpel wyciągał kumpla na alkohol. Gdzieś w tym wszystkim znalazł się również Terumi o różnokolorowych oczach, który trochę losowo wybrał jeden z paru ostatnich kramów. Garnki, zastawy - zarówno te zdobione jak i zwyklejsze, przybory codziennego użytku domowego i inne mniej istotne pierdoły. Akoraito z Yusetsu raczej nie zwrócił większej uwagi na ofertę handlarza, bo nie przyszedł tu przecież na zakupy.
Siwawy pan w średnim wieku z lekkim zakłopotaniem podrapał się po czole, gdy przybysz skierował do niego swoje pierwsze słowa.
- Ech, panie, przesadza pan. My tu tylko tak handlujemy lokalnie, czasem z przejezdnymi. Nie ma porównania z Shigashi... - Przyjrzał się uważnie z Hikariemu, trochę z zainteresowaniem, a trochę z nadzieją, że być może chce on nabyć coś z całkiem obszernej wystawki.
- Człowiek zawsze się czegoś boi, drogi panie. Całe szczęście, że przynajmniej wojny nie ma... Ale faktycznie, pogłoski o zaginięciach są niepokojące. Dzieciom zakazałem wychodzenia z domu po zmroku, żonie też radziłem tego unikać...
Mniej więcej w tym czasie przy stoisku pojawił się jakiś inny mężczyzna. Trochę ponad trzydzieści lat, falowane, czarne włosy, krótka bródka. Ubrany w dosyć tradycyjny strój.
- A dzisiaj podobno kolejni zaginęli... Dwójka braci, pracowali w warsztacie ciesielskim, dobrzy fachowcy - wtrącił się przybysz smętnym tonem głosu, nie odrywając wzroku od zdobionych filiżanek, które właśnie przeglądał.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Hikari » 8 sty 2020, o 02:43

Terumi oczywiście poszukiwał informacji, ale starał się to robić w dość naturalny sposób. Podszedł do straganu, gdzie siedział siwy pan w średnim wieku sprzedający głównie przybory codziennego użytku i inne mniej istotne szpargały. Jego wzrok, a także dłonie skupiły się na mniejszym ozdobnym garnuszku, który nie mógł kosztować fortuny oczywiście. Podniósł go słuchając odpowiedzi i przyglądał się wzorkom na nim wygrawerowanym, może znalazł się jakiś w pandy? Na taki byłby zdolny przekroczyć nawet budżet 100 ryo, który sobie przeznaczył na zakup pierdoły przy zdobywaniu informacji. Jak się okazywało miejscowi słyszeli o zaginięciach, co więcej są nimi dość zaniepokojeni. Sprzedawca nawet zakazał wychodzić z domu dzieciom po zmroku. Wydawało się, że już niczego się nie dowie więc miał zapytać o cenę garnuszka trzymanego w dłoni kiedy przy stoisku pojawił się inny mężczyzna w średnim wieku trafiający w sedno problemu Hikariego. Dzisiaj podobno zaginęła dwójka braci z warsztatu ciesielskiego, jeżeli stało się to podczas dnia ludzie za to odpowiedzialni poczynają sobie doprawdy śmiało.
- Twoi znajomi? Choć z własnego doświadczenia mieszkania w trochę większej wiosce wszyscy mieszkańcy są znajomymi.
Nie zamierzał od razu przechodzić do punktu kulminacyjnego tej wymiany zdań, na początek wolał podtrzymać rozmowę.
- Moje wyrazy współczucia.
Yogańczyk dodał po sekundzie, z prawdziwym smutkiem w głosie. Osobiście chciałby, aby świat był pozbawiony takich problemów. Nie uważał, że mu się poszczęściło zdobywając te poszlaki, wręcz mieli pecha, że muszą ścigać sprawców w ten sposób.
- Ten świat staje się coraz gorszym miejscem, co prawda jestem tutaj tylko przejazdem, ale ciężko się słyszy takie wiadomości będąc jednocześnie shinobim. Miałem szukać kompana w głębokich, bo długo nie wracał, ale nie daje mi spokoju myśl, że mógł tam wcale nie dotrzeć. Ostatecznie zawsze pakował mnie w jakieś kłopoty.
Terumi westchnął na koniec, jednocześnie przypominając sobie o trzymanym ozdobnym garnuszku w dłoni. Skupiony na rozmowie zupełnie o nim zapomniał, dobrze, że nie upuścił.
- Ile za to dzieło fachowca?
Zmienił na chwilę temat, jednocześnie dając się wypowiedzieć rozmówcom i poznać ich nastawienie do jego słów. Ostatecznie mogą chcieć również ich wynająć, chociaż to będzie darmowa usługa.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2337
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Ichirou » 9 sty 2020, o 00:45

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
19/57


Mniejsze, większe, bardziej lub mniej zgrabne, kolorowe, eleganckie lub wesołe - Hikari miał w czym wybierać, ale i tak brakło takiego garnuszka, jaki sobie właśnie ubzdurał. Owszem, było przynajmniej kilka naczyń z wizerunkiem zwierząt, czy to wilka, niedźwiedzia, kotka lub motyla, ale pandy to tutaj akolita nie znalazł.
- Znałem ich, może nie jakoś dobrze, ale nie zmienia to tego, że przykro się robi. Może jeszcze się odnajdą, ale po tych ostatnich przypadkach trudno być optymistycznie nastawionym... A i nie znamy się tutaj aż tak wszyscy nawzajem. Po sąsiedzku to tak, ale mieszka tu na tyle osób, że trudno byłoby wszystkich kojarzyć. - odpowiedział niedawno przybyły osobnik, wciąż koncentrując się bardziej na zdobionych zastawach wyłożonych na stoisku niż na swoim rozmówcy, na którego zerkał jedynie na króciutkie chwile. Na udzielenie wyrazów współczucia kiwnął leciutko głową.
Mężczyzna poświęcił Terumiemu trochę więcej uwagi, gdy ten wypowiedział swoją kolejną kwestię. Facet z bródką wyprostował się wtedy i odstawił oglądaną właśnie filiżankę.
- Ach, czyli jesteś shinobi? Oby z twoim kompanem było wszystko w porządku. Wiem, że kuzyn zaginionej dziś dwójki miał zacząć szukać kogoś, kto byłby w stanie odnaleźć jego krewnych. Nie wiem jednak, czy zdążył rozwiesić ogłoszenia. Gdybyś zamierzał zostać tutaj na nieco dłużej, mogę wspomnieć o tobie znajomemu lub wskazać ci drogę do niego. Shinobi raczej tutaj nie przewijają się zbyt często. Zwykle radzimy sobie sami z własnymi problemami, ale tym razem przerosły one naszych kilku strażników - wyjaśnił spokojnie, przyglądając się akolicie.
- Czego można było się spodziewać? Ze służb porządkowych do nas pewnie trafiają tacy, którzy w mieście kupieckim by sobie nie poradzili. My nie Shigashi. Niestety - wtrącił się sprzedawca, który w następnym momencie nieco się rozchmurzył, gdy tylko Hikari wykazał zainteresowanie nabyciem jego towaru.
- Pięćdziesiąt Ryo, drogi panie - oznajmił życzliwie i z nadzieją w głosie, że zarobi jeszcze mały grosz na koniec dnia.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Hikari » 9 sty 2020, o 14:35

W wystawie musiały znaleźć się wilki, kotki, motylki, niedźwiadki, ale oczywiście pandy musiało brakować. Czyż to nie był to najszczerszy przejaw rasizmu? Oczywiście, że tak, jednak w tych czasach ludzie nie znali tych słów. Hikari musiał przymknąć na to oko i zadowolić się zwierzęciem najbardziej podobnym do swojego wymarzonego, czyli niedźwiadkiem. Ostatecznie to wcale nie było istotne, prawdopodobnie wyrzuci ten dzbanek jak będzie osamotniony. Wątpił, aby przetrwał on całą podróż, to byłby niemalże cud. W walce nie będzie czasu się nim zaopiekować, o ile jeszcze dojdzie do takowej. Nie aby to zajmowało mu obecnie myśli, skupiał się na pozyskiwaniu informacji. Szło mu to dość sprawnie. Po kilku zdaniach grzecznościowych wymienionych z mężczyzną, który również przeglądał towar przeszli do konkretów gdzie przyznał się do bycia shinobi. To zaowocowało przyciągnięcie na siebie pełną uwagę rozmówcy, a ten przyznał iż kłopot przerasta możliwości wioski dodatkowo kuzyn zaginionej dwójki szukał kogoś do ich odnalezienia.
- Raczej nie lubię patrzeć gdy takie coś dzieje się niemalże na moich oczach, a skoro mam błogosławieństwo miejscowych nie zaszkodziłoby zbadać tą sprawę.
Jeżeli wioski pilnowali strażnicy wysłani przez mafię z Shigashi to nie zdziwiłby się gdyby przynajmniej miejscowy dowódca wiedział o wszystkim. Mógł być nawet w to jakoś zaangażowany, nie wiedział jak głęboko siedzą ich zepsute korzenie, ale są na ich prowincji gdzie mogą niemalże wszystko robić z niemającą żadnej siły ludnością. W międzyczasie wyjął 50 ryo i zapłacił sprzedawcy za towar, następnie go chowając do plecaka. Wciąż trzeba zachowywać pozory normalnym zainteresowaniem.
- Chętnie poznałbym drogę do niego, ale zanim go odwiedzimy malutką prośbę.
Terumi mając z powrotem założony plecak poświęcił już pełnię swojej uwagi niedawno przybyłemu osobnikowi. Ostatecznie to on przyniósł pożądane informacje, w dodatku zaoferował pomoc gdzie mogliby razem z Minoru uzyskać jakieś informacje.
- Nie zamierzałem zapuszczać się w Głębokie Odnogi samotnie, więc przybyłem z towarzyszem. Nie ładnie byłoby podejmować decyzję samodzielnie. Musiałbym tylko po niego zajść do karczmy, robi się późno więc miał nam wynająć pokoje na dzisiaj. Jestem pewien, że również nie będzie chciał dłużej pić piwa gdy usłyszy te nowiny.
Teraz tylko czekał na potwierdzenie, a następnie mogli ruszać. Najpierw odebrać zleceniodawcę z karczmy, a następnie do kuzyna dwójki zaginionych.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2337
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Ichirou » 10 sty 2020, o 22:29

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
21/57


Pozostawało mieć jedynie nadzieję, że wyśledzenie mafii pójdzie łatwiej niż znalezienie wymarzonego garnuszka. Była na to szansa. Zleceniodawcza i jednocześnie kompan tego zadania wielokrotnie podkreślał podczas wspólnej podróży, że to właśnie trop zaginionych ludzi jest tym, który powinien doprowadzić ich do szansy na wyprowadzenie zemsty. Nie oznaczało to jednak, że aktualnie omawiana przez Terumiego sprawa jest tą odpowiednią. Nawet jeśli tak, to pozostawała jeszcze kwestia wyciągnięcia przedstawicieli mafii z cienia, a ci przecież świetnie radzili sobie w skrytym działaniu, o czym przekonał się sam Hikari, orientując się dopiero po pewnym czasie o utracie naszyjnika.
- Samo zainteresowanie to już coś. Proszę tylko być ostrożnym - odpowiedział spokojnie mężczyzna z bródką.
Zadowolony z transakcji handlarz przyjął niedużą kwotę i zaoferował owinięcie garnuszka jakimś papierem lub innym materiałem celem zabezpieczenia go przed trudami podróży. Niedługo później zaczął składać swój kramik, ostrożnie pakując najdelikatniejsze dobra w odpowiednio zabezpieczone skrzyneczki.
- Nie ma problemu - oznajmił drugi osobnik i wysłuchał dalszej kwestii Hikariego. Pokiwał głową ze zrozumieniem. - A więc jest was dwóch, hmm, dobrze. To może ja po prostu wskażę drogę do znajomego, bo sam mam parę rzeczy do roboty. Będę przechodził obok niego, to mu jedynie napomknę, że odwiedzą go najemnicy zainteresowani jego problemem. O, prosto tą uliczką, potem w prawo... - objaśnił w kolejnych dwóch-trzech zdaniach raczej nietrudną do zapamiętania trasę do wspomnianego znajomego.
Jeżeli Terumi zdecydował się ruszyć do swojego kompana, to został średnio zapełnioną, przeciętną gospodę. Trochę było ludzi, ale nie można było mówić o ścisku i znalezienie wolnego miejsca nie było problemem. Gdzieś na środku siedział samotnie Minoru. Dyskretnie rozglądał się dookoła, słuchał toczących się rozmów i sączył jakieś wątpliwej jakości piwsko.
- O, jesteś! A już myślałem, że narobisz jakiegoś rabanu i będę musiał gonić w stronę zamieszania - odrzekł żartobliwie, po czym nieco spoważniał i odrobinę ściszył ton. - Podpytałem jedną czy tam dwie osoby. Jakieś zaginięcia były, ale w sumie to bez konkretów. A ty coś masz? - pytał, a następnie rozejrzał się po kimś z obsługi, by zamówić ten sam, trochę rozwodniony, złocisty napój raczej nie bogów.
Blondyn zmienił jednak dość szybko swoje nastawienie, kiedy dowiedział się, że jego towarzysz wpadł na jakiś ciekawszy trop. Stwierdził wtedy, że pierdoli i już nie dopija tego piwska, wstał i był już właściwie gotowy do wyjścia.
Ognista gwiazda zdążyła ustąpić miejsca na niebie wielu innym, ale znacznie bardziej oddalonym, przez co te nawet wespół nie były w stanie zagwarantować takiej ilości światła, co słońce za dnia. Było dosyć ciemno. Co prawda przez okienka niektórych domów przebijały się jakieś blade światełka, a po głównych uliczkach było rozstawionych parę pochodni lub innych, rozganiających mrok źródeł, ale nie było tego aż tak wiele.
Domostwo, które wskazał poznany na rynku jegomość, znajdowało się na uboczu osady. Okolica była bardzo cichutka
i w bliskim sąsiedztwie nie było żadnej żywej duszy, którą krzątałaby się gdzieś tutaj na świeżym powietrzu.

Żywej duszy nie było chyba też we wskazanym domostwie, albo przynajmniej żywa dusza nie odpowiadała na pukanie lub nawoływanie dwójki najemników. Jeżeli panowie spróbowali zajrzeć do środka okienko obok, to nie dostrzegli nic istotnego poza stojącą na jakimś stoliczku, palącą się świecą. Minoru (o ile Hikari go w tym nie uprzedził) w pewnym momencie z ciekawości pociągnął za klamkę drzwi wejściowych, które okazały się nie być zamknięte na klucz. Blondyn spojrzał wtedy pytająco na Hikariego, czekając na jego zdanie, a w zasadzie to na decyzję odnośnie dalszego działania.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Hikari » 29 sty 2020, o 15:26

Przebywając w wiosce Hikari starał się zachować pewną dozę ostrożności, nie wychylał się zbytnio. Samo zlecenie wyszło z dość naturalnej rozmowy, starał się być zainteresowany tematem na ile mógłby być przechodni shinobi. Nie potrzebował dodatkowej rady, aby być uważnym na wszystko, której udzielił sprzedawca, aczkolwiek przyjął ją i podziękował za troskę. Nie chciał wyglądać na przygotowanego do tego zadania nim przybył jeszcze do wioski. Na ile mu wychodziło stwarzanie takich pozorów? Nie wiedział, aczkolwiek w jego dwukolorowych tęczówkach wypadał w swej roli dość porządnie. Drugi rozmówca niestety był w lekkim pośpiechu co zrozumiałe, ale udzielił wskazówek jak dotrzeć do kuzyna zaginionych. Ten miał dnia dzisiejszego poszukiwać chętnych do zajęcia się tą sprawą. Terumi wysłuchał uważnie trasy, kiwając głową po każdym zakręcie, czy zmianie kierunku potwierdzając iż notuje wszystko w głowie. Zresztą, nie była ona jakoś strasznie skomplikowana, wręcz banalnie łatwa do zapamiętania. Przytaknął na sam koniec, a następnie się pożegnał z dwójką nieznajomych i ruszył do karczmy spokojnym krokiem, aby porozmawiać z swoim towarzyszem.
Wchodząc Yogańczyk do wnętrza zastał średnio zapełniony lokal, w którym wypatrywał Minoru. Jak się okazało, siedział przy jakimś stoliku na środku sali, gdzie rozglądał się lekko na boki i sączył żółtawy napój z kilkoma procentami w środku. Nie czekając szybko przysiadł się na chwilę, gdzie nie zdążył przekazać wiadomości, a zostały zamówione dwa kolejne piwa. Szkoda, że nie mają czasu z nich skorzystać, mimo to Hikari przysiadł się do stolika, aby opowiedzieć czego się dowiedział.
- Zbyt mało wiemy, aby wywoływać dookoła siebie zamieszanie.
Westchnął na chwilę, ale wciąż kontynuował.
- Dzisiaj zaginęła dwójka braci, którzy pracowali warsztacie ciesielskim. Ich kuzyn jeszcze nie wystawił zlecenia, ale miał to zrobić później. Mieszka kilka minut stąd.
Jak się okazało to wystarczyło, aby Minoru wstał natychmiast od stolika nie kończąc swojego naparu, ani nie czekał na kolejną zamówioną kolejkę. Był gotowy do natychmiastowego działania, czemu nie można się dziwić. Trafili na trop ludzi, którzy zabili mu brata, każdy chciałby się zemścić. To normalne, ostatecznie podobnymi emocjami kierował się Terumi. Chciał się zemścić za to co zrobili nie tylko podczas podziemnych walk, ale też późniejszą pułapkę zastawioną na niego. Z tego też powodu nie miał nic przeciwko pośpiechowi i zajęciu się sprawą natychmiast. Rozmowę postanowił dokończyć po drodze, kiedy wyszli już z lokalu. Mniej uszu, które mogłyby podsłuchiwać rozmowę przybyszów.
- Powiedział mi o wszystkim mężczyzna spotkany na targu. Powinien ostrzec tego kuzyna o naszym przybyciu. Tylko pamiętaj, dalej poszukujemy naszego kompana, a tą sprawą postanowiliśmy zająć się po drodze, gdyż jako shinobi nie potrafimy przejść obok tego obojętnie. Powinniśmy się trzymać tej wersji, choćby nie wiem co.
W międzyczasie doszli do domostwa, które zostało im wskazane. Stało na uboczu, gdzie wszystko wydawało się martwe, zarówno w okolicy jak również tam w środku. Nie dostali najmniejszej odpowiedzi po pukaniu do środka, a jego kolega stracił cierpliwość, nacisnął na klamkę. Okazało się, że drzwi można było otworzyć bez problemu, nie były zamknięte na klucz. Yogańczyk lekko westchnął wiedząc jak sprawa się w tym momencie komplikuje, a w głowie miał co najmniej trzy opcje obecnej sytuacji...
- Okolica jest dziwnie cicha, nie mogę się pozbyć wrażenia, że to pułapka... Z drugiej strony mogli chcieć uciszyć kuzyna, który nie miał zamiaru się poddawać w kwestii zaginionych, mógł też jeszcze nie wrócić, a przez pośpiech nie zamknąć drzwi. Do dwóch ostatnich teorii mam jeszcze pytanie co się stało z kolesiem, który mi wskazał to miejsce.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2337
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Ichirou » 29 sty 2020, o 23:05

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
23/57


Ciemniutko, cichutko i całkiem puściutko, jeśli nie liczyć dwójki bohaterów, która przystanęła przed osamotnionym domostwem i zastanawiała się, co dalej począć. Gospodarza nie było lub przynajmniej nie odpowiadał on na pukanie w drzwi, co jeszcze nie byłoby niepokojące, gdyby nie ta pojedyncza świeca, którą ktoś musiał zapalić w miarę niedawno. No, na pewno tego wieczoru.
Blondyn rozejrzał się, ale tak samo jak i Hikari nie dostrzegł niczego, co zwracało uwagę. Żadnej nowej żywej duszy lub innego zjawiska. Tylko oni, stara chata, jedna świeczka i roztaczający się dookoła mrok. Choć domostwo było otwarte i ciekawość mogła popchnąć do jego środka celem sprawdzenia wnętrza, to Terumiemu się nie spieszyło. Był ostrożny, przewidywał możliwość podstępu.
- Może śpi zachlany, może jest martwy, a może skoczył po prostu po jakiś alkohol, cholera wie. Nie dowiemy się, jeśli tego nie sprawdzimy, no ale dobra, bez głupiego pośpiechu. No to załóżmy, że to pułapka. Co w takim razie robimy? Lepiej nie włazić do środka? Tylko co w takim razie, przeszukujemy okolicę, czy szukamy tego typa, co o nim wspomniałeś? - Mówił w miarę cicho, biorąc poprawkę na to, że faktycznie mogła wchodzić w grę jakaś pułapka. Na przemian zerkał przez okno domostwa i rozglądał się skąpanej w mroku okolicy, chcąc być przygotowanym na wszystko. Przez kolejną chwilę nic się jednak nie działo.
Minoru nie był skłonny do liderowania. Może tego nie powiedział na głos, ale w tym momencie, jak i ogólnie w całym tym zadaniu, inicjatywa leżała po stronie Hikariego. To on był tutaj tym sławniejszym i bardziej doświadczonym shinobi, dlatego też blondyn był skłony wysłuchać jego sugestii i postąpić zgodnie z jego wyborem, o ile ten nie był w jaki sposób skrajny.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Hikari » 30 sty 2020, o 12:12

Tak na prawdę to była sytuacja, której Hikari nie koniecznie lubił. Znowu musi robić coś pół legalnie, aby jakoś pomóc zwyczajnym ludziom, przerwać te wszystkie porwania niewinnych, a także odzyskać swój amulet. Sprawa ponownie się komplikowała, wolał proste zadania nawet jak zniszczenie samotnie wrogiem twierdzy pełnej strażników. Posiadał umiejętności zdolne poradzić sobie z wręcz grupami wrogów, ale kiedy dochodziło do skradania się, kombinowania... Zazwyczaj posiadał w tym niezwykłego pecha podejmowania złych decyzji. Chyba właśnie z tego powodu zdobył swoją sławę, poprzez błędy pakował się w gówno z którego nawet Kogo miałby problemy się wykaraskać. Dobra, dosyć narzekania, czas przejść do analizowania obecnej sytuacji i podejmowania decyzji.
- Daj chwilkę pomyśleć.
Powiedział Hikari spoglądając w kierunku świecy. Patrząc na nią interesowało go jak długo się pali, poprzez ilość rozlanego wosku na podstawce w której musi być ona umieszczona. W ten sposób mógł oszacować mniej więcej czy to było minuty temu, a gospodarz dziwnym trafem przestał odpowiadać, czy godziny, kiedy to mógł zwyczajnie o tym zapomnieć. Prawdę mówiąc to niczego nie zmieniało, nie dostał żadnego oświecenia dzięki temu. Taka wskazówka nawet nie pozwalała mu wybrać kierunku w labiryncie pełnym zagadek jaki posiadał w głowie. Poza tym wypatrywał jakiejś przypadkowej stalowej linki, która mogła się połyskiwać, nie chciał odpalić żadnej notki wybuchowej gdyby to była pułapka. Musiał jednak podjąć działanie, przy którym zaczął się drapać z tyłu głowy.
- Zostań tutaj, zamknij za mną drzwi. Sprawdzę środek, upewnię się co się stało z właścicielem. Jeżeli zauważysz podejrzanych ludzi natychmiast mnie wołaj. Strażnicy przebywający w wiosce pochodzą z Shigashi, należą do mafii, nie możemy im również ufać.
Gdy skończył nie czekał na potwierdzenie, ostatecznie kolega nie kwapił się do rozkazywania, więc powinien chociaż wykonać polecenia. Terumi z kolei nie widząc żadnej linki, żadnego podejrzanego cienia nagle przyśpieszył, chociaż zapewne nie był w stanie wykorzystać sto procent swojej szybkości przy jednoczesnym zachowaniu pełnej uwagi przed przeszkodami. Jego celem było pośpieszne sprawdzenie domu, znalezienie właściciela, a także gdzie mogą się znaleźć jakiekolwiek dla nich wskazówki. Najpierw zajął się wszystkimi pomieszczeniami na dole zaczynając od tego z świecą, a potem udał się na piętro o ile takowe było. Nie powinno to trwać dłużej niż minuta, może najwyżej dwie. Gdy skończył oglądać i wyłapywać najważniejsze rzeczy opuścił mieszkanie poprzez jakiekolwiek okno natychmiast wracając do Minoru.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2337
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Ichirou » 30 sty 2020, o 21:24

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
25/57


Niestety, takie dylematy były często wpisane w zawód shinobi. Chyba tylko głupi i naiwni wierzyli, że ninja, których głównym argumentem była czysta siła, stali na straży moralności i praworządności. Hikari stał przed trudnym wyborem, bo choć kierował się całkiem dobrymi pobudkami (no, może oprócz zemsty) i chciał rozwikłać problem zaginięć oraz rzekomo urzędującej tu mafii, to jednak musiał podejmować się działań, które niekoniecznie zaliczały się do przyzwoitych. Terumi wycenił możliwe rozwiązania i uznał, że czynienie malutkiego zła w dobrej wierze ma sens, jeżeli przysłuży się zniszczeniu zła o wiele większego.
Minoru pozwolił kompanowi pomyśleć, jako że w jego drzewie genealogicznym, nawet tym bardzo odległym, nie znajdował się żaden Nara. Blondyn nie ukrywał tego, że średni był z niego analityk i bardziej był człowiekiem czynu niż pomyślunku, toteż rozplanowanie dalszych działań pozostawił temu, który chyba był mądrzejszy.
Po uważnym przyglądaniu się świecy można było stwierdzić, że nie pali się ona jakoś szczególnie długo. W grę wchodziły bardziej minuty niż godziny. Może trzydzieści? Cholera wie. Do dokładniejszej oceny byłby potrzebny jakiś specjalista od identyfikacji stopnia wyeksploatowania świecy, a kimś takim to użytkownik lawy raczej nie był.
- Sprytnie - odpowiedział krótko, kiedy Hikari podzielił się swoim pomysłem. Kiwnął głową i zgodnie z sugestią pozostał na zewnątrz. Obrócił się plecami do drzwi i skupił na obserwowaniu okolicy, by w razie czego zaalarmować towarzysza, kiedy ten zajęty był myszkowaniem po wnętrzu chaty.
Hikari po ciemku rozpoczął przeszukiwanie domostwa w trybie niezwykle ekspresowym. Tak właściwie, to tylko przebiegł się po ciemku po wszystkich trzech pomieszczeniach, bo tylko tyle ich było. Dom był nieduży, parterowy. Na podstawie bardzo powierzchownego badania wnętrza, Terumi mógł stwierdzić, że nie ma tutaj nic istotnego. No, jedynie tyle, że domostwo wydawało się trochę opustoszałe. Słabo umeblowane i raczej bez większej ilości zwyczajnych przedmiotów codziennego użytku. Do tego całkiem sporo kurzu.
Ostatnim pomieszczeniem, do którego wparował, była sypialnia. Na łóżku znajdowała się ludzka sylwetka okryta jakiś starym kocem. Nie reagowała na żadne komendy czy nawet na dotyk, ponieważ – jak się za moment okazało – nie był to człowiek, tylko jakieś odpowiednio poskładane ciuchy i szmaty, by sprawiały wrażenie, że ktoś tutaj śpi.
- Hikari, pułapka! – rozniósł się głos Minoru w niemalże tym samym momencie, co Terumi wyłapał, że coś tutaj nie gra.
Zanim jednak bohater wyskoczył przez najbliższe okno, tuż przed nim wyrosła ściana ognia. Ściana ta nie pojawiła się tylko w jednym miejscu, ponieważ ogień otoczył calutki budynek, zamykając go w piekielnym pierścieniu.
Robiło się gorąco – przynajmniej pod względem dramaturgii sytuacji, bo budynek na ten moment nie był ogarnięty pożarem i Hikari mógł co najwyżej poczuć żar przy zbliżeniu się do któregoś z okien lub drzwi.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Hikari » 31 sty 2020, o 13:31

Hikari nie wierzył w szczęście, nazywał to wszystko doświadczeniem. Brał udział w bitwach i wojnach, wielu misjach, zasadzkach, a nawet pojedynkach z osobami silniejszymi od niego. Pokazywały mu one jego miejsce, pozwalały nabrać pokory, że nie jest nieśmiertelny. W przypadkach walki na śmierć i życie musi wykorzystywać swe atuty, inaczej dawno by go tutaj nie było. Przygotowywać się na wszystko, szczególnie iż wróg wiedział o opuszczaniu przez niego lokalu. Pokonał ogień swoją wodną techniką torując sobie bezproblemowo drogę na zewnątrz, zanim tam się pojawił przeciwnik był już na niego gotowy strzelając w niego powietrznymi pociskami. Te trafił tylko w drewno, z którym się podmienił.
Terumi po wydostaniu się na zewnątrz już przy składaniu pieczęci starał się zlokalizować przeciwników. Znalazł dwójkę, z czego niższy stojący na przodzie wystrzelił w jego stronę powietrzne pociski. Uśmiechnął się na samą myśl będąc przygotowanym. Kombinacja tych dwóch żywiołów mogłaby dorównać jego własnemu ogniowi, to może być nawet ciekawe. Prawdziwa akcja zaczynała się jednak dopiero po podmianie, gdzie już w jego stronę po złożeniu pieczęci smoka zmierzała głowa smoka. Prędkość jaką rozwijała nie pozwoliła na wiele zastanowienia, a słysząc Minoru o kolejnym przeciwniku po prawej wykonał ucieczkę w drugą stronę przed ognistą techniką. Mógł ją skontrować swoją własną, ale przy wsparci kolegi nie musiałby okazać się wcale zwycięzcą. Bezpieczniej będzie uniknąć jednocześnie zataczając koło i zachowując obecny dystans około piętnastu - dwudziestu metrów. Przy swojej szybkości, a także takiej odległości powinien być w stanie przed tym uciec, nawet jeżeli można tym w niewielkim stopniu sterować.
Yogańczyk mimo zagrożenia rozejrzał się na chwilę za kolejnym przeciwnikiem wspomnianym przez towarzysza po prawej stronie jednocześnie składając pieczęci, aby odpowiedzieć napastnikom. Pośpiesznie złożył szczura, smoka, oraz świnię aby spod stóp wystrzelić płomień pędzący po ziemi w linii prostej pomiędzy obu mężczyzn. Osobiście wątpił, aby to wystarczyło, szczególnie iż jest to dość widoczne. Celem jednak było głównie ich rozdzielenie ewentualnie wyeliminowanie jednego. Nie mogli przecież wiedzieć gdzie wycelował, a przy wspólnym podążaniu w jednym kierunku nastawialiby się na duże niebezpieczeństwo. Zresztą, przy ucieczce i tak będą zagrożeni, bo Hikari nie postanowił na tym zaprzestać. Po wykonaniu techniki złożył kolejną pieczęć tym razem tygrysa. Jeżeli w jego stronę leciało jakiekolwiek zagrożenie z ich strony, zatrzymując się postanowił samodzielnie wystrzelić Gōryūkę, która była skierowana aby pozbyć się niebezpieczeństwa, a także jednego z nich. Gdyby miał chwilę wytchnienia wykorzystałby ją na zrobienie nie jednego, a trzy identyczne pociski mające dopaść obu najprawdopodobniej porywaczy.
Oczywiście nie zapominał w tym wszystkim o możliwej koniecznej wciąż obronie. Minoru wspominał o kolejnej osobie z prawej strony, tak więc baczył czy ktoś się tam nie pojawił przypadkiem i nie celuje w niego czymkolwiek będąc gotowy do uniku, lub wyplucia gumowej lawy aby się zasłonić. Oczywiście, mogło już mu nic nie zagrażać, a on sam będąc wolny zacząć zmierzać do swojego kompana, aby go wesprzeć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 25 lut 2020, o 19:11 przez Hikari, łącznie edytowano 1 raz




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2337
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Ichirou » 1 lut 2020, o 14:41

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
27/57


Pierścień ognia zamknął się wokół osamotnionego budynku, tworząc tym samym pułapkę, która z każdą kolejną chwilą robiła się coraz groźniejsza. Większość osób znajdujących się w tym piekielnym potrzasku prawdopodobnie szukałaby wyjścia przez dach budynku lub podjęłaby próbę desperackiego przeskoczenia przez płomienie, jednak nie Hikari. Ten bowiem miał wpisane w swoim dziedzictwie klanowym remedium na obecne problemy – żywioł, który jak żaden inny radził sobie z katonem. Nim ogień na dobre zajął cały budynek, bohater o różnokolorowych oczach ułożył pospiesznie odpowiednią sekwencję pieczęci, a potem wypluł tuż przed siebie silny strumień wody. Struga pod wysokim ciśnieniem uderzyła w podłogę tuż przy ścianie sypialni, by zaraz po tym rozbić się od niej na wszystkie strony i z wielkim trzaskiem zdewastować drewnianą elewację. Ciecz wydostała się również na zewnątrz i ugasiła fragment ognistego pierścienia, który wystarczał do bezpiecznej ucieczki.
Ledwo wyrwał się z ognistej pułapki, a już stał się ofiarą kolejnego ataku. Wpierw jednak dostrzegł dwóch typków czających się za szopą – jednego niziutkiego, z kapeluszem na głowie, drugiego szczupłego z oszpeconą twarzą. Ten niższy, stojący na przodzie, wystrzelił właśnie w stronę Terumiego cztery długie, powietrzne pociski. Hikari na swoje szczęście od razu po wyskoczeniu z piekielnego pierścienia szykował już obronę przed ewentualnymi atakami. Wyłapał parę kroków dalej duży pień do rąbania drewna. Bez zastanowienia podmienił się z nim, w efekcie czego on pozostał bez ran, a drewno zostało przebite wietrznymi pociskami.
Nie dawali mu wytchnienia. Tym razem do akcji wkroczył ten bardziej z tyłu, który wykonał technikę katon zaraz po tym, gdy długowłosy bohater dokonał podmiany. Mężczyzna o parszywej aparycji wystrzelił przed siebie ogień w formie przypominającej kształtem smoka. Dobrze obeznany w technikach tego elementu Hikari szybko rozpoznał, że zmierzała na niego Gōryūka.
- Jeden po prawej! – krzyknął mnej więcej w tym czasie Minoru, obierając za swój cel trzeciego z wrogiej drużyny – grubego osobnika z kapeluszem na łbie. Blondyn dobył wielkiego miecza i popędził na swojego przeciwnika, ale tamten nie pozostawał bezczynny. Ze sporej odległości wykonał wymach ręką, która momentalnie się powiększyła. Miecznikowi udało się jednak wykonać unik na czas, by po lekkim wstrzymaniu wznowić szarżę i sprowadzić pojedynek do walki w zwarciu.

    Wizerunki przeciwników - od lewej zgodnie z kolejnością w narracji.
    Mapka - pomarańczowy Hikari, czerwony Minoru, ciemnoniebieski gość z fuutonem, niebieskie z katonem, błękitny grubas. Kratka to ok. 2 metry.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Hikari » 25 lut 2020, o 19:12

Hikari nie wierzył w szczęście, nazywał to wszystko doświadczeniem. Brał udział w bitwach i wojnach, wielu misjach, zasadzkach, a nawet pojedynkach z osobami silniejszymi od niego. Pokazywały mu one jego miejsce, pozwalały nabrać pokory, że nie jest nieśmiertelny. W przypadkach walki na śmierć i życie musi wykorzystywać swe atuty, inaczej dawno by go tutaj nie było. Przygotowywać się na wszystko, szczególnie iż wróg wiedział o opuszczaniu przez niego lokalu. Pokonał ogień swoją wodną techniką torując sobie bezproblemowo drogę na zewnątrz, zanim tam się pojawił przeciwnik był już na niego gotowy strzelając w niego powietrznymi pociskami. Te trafił tylko w drewno, z którym się podmienił.
Terumi po wydostaniu się na zewnątrz już przy składaniu pieczęci starał się zlokalizować przeciwników. Znalazł dwójkę, z czego niższy stojący na przodzie wystrzelił w jego stronę powietrzne pociski. Uśmiechnął się na samą myśl będąc przygotowanym. Kombinacja tych dwóch żywiołów mogłaby dorównać jego własnemu ogniowi, to może być nawet ciekawe. Prawdziwa akcja zaczynała się jednak dopiero po podmianie, gdzie już w jego stronę po złożeniu pieczęci smoka zmierzała głowa smoka. Prędkość jaką rozwijała nie pozwoliła na wiele zastanowienia, a słysząc Minoru o kolejnym przeciwniku po prawej wykonał ucieczkę w drugą stronę przed ognistą techniką. Mógł ją skontrować swoją własną, ale przy wsparci kolegi nie musiałby okazać się wcale zwycięzcą. Bezpieczniej będzie uniknąć jednocześnie zataczając koło i zachowując obecny dystans około piętnastu - dwudziestu metrów. Przy swojej szybkości, a także takiej odległości powinien być w stanie przed tym uciec, nawet jeżeli można tym w niewielkim stopniu sterować.
Yogańczyk mimo zagrożenia rozejrzał się na chwilę za kolejnym przeciwnikiem wspomnianym przez towarzysza po prawej stronie jednocześnie składając pieczęci, aby odpowiedzieć napastnikom. Pośpiesznie złożył szczura, smoka, oraz świnię aby spod stóp wystrzelić płomień pędzący po ziemi w linii prostej pomiędzy obu mężczyzn. Osobiście wątpił, aby to wystarczyło, szczególnie iż jest to dość widoczne. Celem jednak było głównie ich rozdzielenie ewentualnie wyeliminowanie jednego. Nie mogli przecież wiedzieć gdzie wycelował, a przy wspólnym podążaniu w jednym kierunku nastawialiby się na duże niebezpieczeństwo. Zresztą, przy ucieczce i tak będą zagrożeni, bo Hikari nie postanowił na tym zaprzestać. Po wykonaniu techniki złożył kolejną pieczęć tym razem tygrysa. Jeżeli w jego stronę leciało jakiekolwiek zagrożenie z ich strony, zatrzymując się postanowił samodzielnie wystrzelić Gōryūkę, która była skierowana aby pozbyć się niebezpieczeństwa, a także jednego z nich. Gdyby miał chwilę wytchnienia wykorzystałby ją na zrobienie nie jednego, a trzy identyczne pociski mające dopaść obu najprawdopodobniej porywaczy.
Oczywiście nie zapominał w tym wszystkim o możliwej koniecznej wciąż obronie. Minoru wspominał o kolejnej osobie z prawej strony, tak więc baczył czy ktoś się tam nie pojawił przypadkiem i nie celuje w niego czymkolwiek będąc gotowy do uniku, lub wyplucia gumowej lawy aby się zasłonić. Oczywiście, mogło już mu nic nie zagrażać, a on sam będąc wolny zacząć zmierzać do swojego kompana, aby go wesprzeć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2337
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Ichirou » 26 lut 2020, o 22:06

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
29/57


Nie było potrzebne więcej potwierdzeń, że sytuacja jest śmiertelnie poważna. Pułapkę w postaci budynku ogarniętego pożarem mógł przygotować nawet kiepsko wyszkolony ninja, jednak posyłać w powietrze ogniste kule o kształcie głowy smoka, będące efektem wysokopoziomowego jutsu, to już zupełnie inna sprawa. Trójka nieprzyjaciół nie była więc z byle jakiej łapanki, a Hikari musiał wykrzesać z siebie maksimum, by wyjść z potyczki zwycięsko.
Przynajmniej miał ten luksus, że był w pełni świadom zagrożenia, bo znał posłane na niego jutsu. Przed tak silnym katonem trudno było utworzyć skuteczną zasłonę, stąd też padła decyzja na unik. Zerwał się natychmiast. Ruszył nie po prostej, lecz po łuku, co w tym akurat przypadku było przynajmniej trochę zasadne. Tor lotu Gōryūki był bowiem nieco korygowany przez stwórcę, a nieoczywista trasa biegu Terumiego utrudniała przewidzenie jego ruchu, a więc tym samym trafienie.
Drugim sporym luksusem było posiadanie sprawności ciała na tak wysokim poziomie. Prędkość bohatera o różnokolorowych oczach była porównywalna z tą prezentowaną przez ognistą kulę, co w połączeniu z początkowym dystansem umożliwiło czmychnięcie ze strefy zagrożenia. Zamiast dopaść ofiarę, potężny smok uderzył z impetem o glebę, a tworzące go płomienie rozpierzchły się na boki. Były zdolne spalić niemal wszystko, ale w tym konkretnym przypadku nie spaliły w zasadzie niczego istotnego. Usmoliły jedynie skrawek ziemi.
Hikari ogniem odpowiedział na ogień. Przygotował zaplanowane jutsu i wypuścił w kierunku wrogów strugę ognia, która mknęła po glebie z szybkością stanowiącą spore wyzwanie dla obu przeciwników. Ci zachowali się instynktownie, odskoczyli w bezpieczniejsze miejsca, co w ich przypadku oznaczało ruch w przeciwnym kierunku i oddalenie się od siebie. Zdążyli odsunąć się trochę od punktu, z którego dosłownie wybuchł wielki ogień. Ten, który wypuścił przed momentem Gōryūkę, był nieco wolniejszy od swojego kompana. Uskoczył na tyle, by uniknąć bezpośredniego zagrożenia, jednak skrajne płomienie lekko poparzyły jego lewe ramię i nogę, a on sam poczuł spore uderzenie żaru. Nie wykluczało to z walki, ale utrudniało jej dalszą kontynuację.
Brał pod uwagę kontrę na nadchodzące ataki, jednak te nie nadeszły natychmiast – przeciwnicy właśnie byli zmuszeni do uniku przed techniką, a reakcja użytkownika ognia była jeszcze bardziej opóźniona przez otrzymane lekkie obrażenia. Terumi wybrał więc opcję ofensywną i wystrzelił na rozdzielony duet trzy ogniste pociski, które obmywała atmosfera o skrajnie wysokiej temperaturze.
W tym czasie gość od fuutonu kończył wykonywać swoje jutsu i zaraz po tym wypuścił przed siebie uformowane z wiatru tornado. Jego kompan dopiero się zbierał i wracał wszystkimi zmysłami do skupienia na dynamicznej batalii.
Dwa pociski Hikariego pomknęły na tego, który już trochę oberwał. Osobnik nie miał zbyt wiele czasu na działania, nie sięgnął po żadne inne zagranie i w całości poświęcił się ucieczce. Czmychnął w bok, unikając zderzenia z pierwszą kulą. Z drugą miał już mniej szczęścia. Ta może nie trafiła go idealnie, bo uderzyła w ziemię tuż obok, jednak to wystarczyło. Fala rozgrzanego do granic możliwości powietrza uderzyła jego ciało, a ten ogarnięty adrenaliną odczuł skutki licznych poparzeń z lekkim opóźnieniem. Zawył z bólu, przyklęknął i spojrzał na swoje okaleczone ręce. Trudno powiedzieć, czy w obecnym stanie był zdolny do dalszej walki, ale Terumi miał z nim spokój przynajmniej na chwilę.
Drugi z przeciwników użył swojego tworu jako zasłony. Kula ognia wbiła się w tornado z impetem, które natychmiast przerodziło się w wirujący obłok kotłujących się płomieni. Piekielne tornado zmierzało w kierunku Hikariego i pokonawszy kilka metrów, zaczęło rozdzielać się na trzy mniejsze.
Przynajmniej tyle, że starcie toczone tuż obok nie miało na niego żadnego wpływu. Przedziwny oponent wykonał kolejne techniki polegające na zwiększaniu swoich kończyn, ale Minoru skutecznie unikał jego ataków, by znaleźć okienko czasowe na wykonanie odpowiedzi, którą było posłanie podmuchu wiatru na wielkoluda.
Ogniste tornada zbliżały się coraz bardziej i zapraszały do gorącego tańca.

    Wizerunki przeciwników - od lewej zgodnie z kolejnością w narracji.
    Mapka - pomarańczowy Hikari, czerwony Minoru, ciemnoniebieski gość z fuutonem, niebieskie z katonem, błękitny grubas. Kratka to ok. 2 metry.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3250
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Hikari » 27 lut 2020, o 19:59

Widząc tak wysokopoziomową technikę Katonu, która była dla Hikariego niebezpieczna postanowił od razu wyeliminować swoje zagrożenie. Nie mógł się za bardzo patyczkować, bo gdyby przeciwnicy postanowili atakować z dwóch stron mogliby mu odciąć drogę ucieczki. Z jego szybkością, to była jedyna możliwość aby go dorwali bezpośrednim trafieniem. Gōryūką można było sterować tylko w ograniczony sposób, nawet kiedy amulet zwiększał te możliwości głównym tutaj atutem była siła przebicia, a także prędkość pocisku. Trafienie równało się z śmiercią, tym nie musiał się przejmować uciekając po łuku. Jeszcze jakiś rok temu mógłby to uznać za niebezpieczną sytuację, ale ostatnie kłopoty w które się pakował dodały mu również pychy. Nie znalazłoby się wiele osób na świecie o trzeźwym umyśle gotowych do takiej rozróby jakiej dokonał w Shigashi będąc zaproszony na ich turniej. Pewnie byłby uznany za szaleńca, ale samodzielnie nigdy nie żałował tego wyboru. Nawet jeżeli przez to musiał rozstać się z uczennicą, widocznie tak chciał los. Gdyby tego było mało zapewnił sobie dodatkowe atrakcje jak próba zakopania żywcem w jaskini, co było również większym wyzwaniem. Szczególnie umysłowym, dość nietypowa sytuacja w której musiał oszczędzać swoje siły. Tutaj, wręcz przeciwnie.
Czmychając przed zagrożeniem Terumi natychmiast zajął się eliminacją tej dwójki. Pośpiechu dodawał fakt, że równocześnie walkę prowadził Minoru. Nie wiedział na jakim poziomie są jego zdolności, tak więc wynik tamtego pojedynku był niewiadomą. Dodatkowo płomienie tworzą dym, a to przyciąga uwagę wszystkich w okolicy. Powodów do szybkiego załatwienia kłopotów miał aż ponadto. Nie zawahał się więc użyć dwóch bardzo chakro żernych technik, mających przerzucić szalę zwycięstwa na jego stronę, co poniekąd się udało. Rozdzielił wrogów, a nawet jednego udało się trafić za pomocą wybuchającego ognia. Jego żywot miały dokończyć dwie ogniste głowy, których jakoś udało mu się uniknąć. Na szczęście jutsu polegało również na temperaturze wytwarzanej przez nie dookoła, w połączeniu z szalejącymi wciąż w pobliżu płomieniami i jednoczesnym wzmocnieniu jego wisiorka... Wytworzyło tam małe piekło, dziwne iż ten malutki budynek się nie zaczął również palić. Problemem wciąż pozostawał użytkownik Futonu, który wytworzył tornado...
Widząc to Yogańczyk wiedział, że sprawy przybiorą zły obrót. Wcześniej wystrzelony pocisk wzmocnił tylko wrogą technikę, zamieniając to w jebane ogniste tornado, które rozpadło się na trzy mniejsze. Nie czekał z działaniem, tylko wyrzucił nad tym w wroga szybko wyjętą bombkę chili czymś go zajmując. Jako iż zbyt dobrym tancerzem nie był musiał odmówić propozycji, postanowił wyślizgnąć się lewą stroną obiegając zranionego wcześniej swoimi technikami przeciwnika. Jego męczenia skrócił gdy przebiegał obok, wyciągając kunai z notką wybuchową i rzucając w niego. Aktywacja nastąpiła kiedy był poza zasięgiem, bez podejmowania jakiegokolwiek zbędnego ryzyka czy wydatku chakry. Miał w tym jeszcze jeden cel, nie mógł tracić na szybkości. Musiał wyeliminować razem z Minoru grubasa zanim użytkownik futonu będzie mógł zareagować na jego działania. Wybiegając zza drzewa Hikari wypluł lawę w kierunku użytkownika jakichś dziwnych powiększających się kończyn mając stworzyć otwarcie głównie dla swojego towarzysza. Kiedy tylko skończył natychmiast zawrócił w kierunku pobliskiego budynku składając kilka pieczęci i wytworzył kulę ognia, która miała trafić te gospodarstwo, a następnie wybuchnąć rozwalając je, a także może użytkownika futonu który powinien wskoczyć na dach skoro wróg znikł mu za wcześniej wytworzonymi płomieniami. Z drugiej strony, mógł kierować się na Minoru, ale za pomocą tego jutsu zapewne wyeliminował również takie zagrożenie. Oczywiście cały czas obserwował swoich rywali i był gotowy na jakiekolwiek dalsze uniki, ale to już dalekie zgadywanie przyszłości co mogło mu jak zwykle nie wyjść.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2337
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość