Wioska granicząca z czarnym lasem.

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Harran » 22 kwi 2018, o 21:02

Wychodzi na to, że po tej jakże pechowej przygodzie z dziwnym wisiorkiem i strażnikami teraz w końcu uśmiechnęło się do mnie szczęście. Najpierw znajduje mnie w lesie jakiś dziwny koleś, który jednak okazuje się być Senju, który może okazać się bardzo cennym sojusznikiem, a teraz trafiam na jakąś staruszkę, która praktycznie za darmo chce mnie uleczyć tak, że znów będę w pełni sprawny i silny. Teraz trzeba poczekać, aż odnowie swoje fundusze i wszystko będzie jak dawniej. Aż strach jednak pomyśleć, co przyniesie mi dzień jutrzejszy, jeśli ta dobra passa się utrzyma.
- Jeśli już ja poznałem tajemnicę twojego pochodzenia, to teraz powiem ci jakie jest moje nazwisko. Pochodzę z klanu Haretsu. Mówię ci to, żebyś nie myślał sobie, że masz do czynienia z jakimś pierwszym lepszym słabeuszem. A ty babciu, czemu nagle nabrałaś ochoty na kąpiele rzeczne?
Harran
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Senju Maiko » 23 kwi 2018, o 08:05

Mój kompan jest z Haretsu, słyszałem o nich tworzą wybuchy, pożyteczna i niebezpieczna technika, i uważają się za silnych wojowników. Harranowi coś z siły klanu chyba nie wyszło skoro byle jacy osobnicy spirali go na kwaśne jabłko. Przecież sam się tak nie urządził chyba, że jest masochistą? Patrzył tylko na Haretsu jak staruszka opatruje towarzysza. Słucha jak kobieta opisuje kwity o białych trzech płatkach i zielonym słupku pośrodku, kwitnących w koronach drzew i będący pasożytniczym rodzajem rośliny. Po zapamiętania opisu, wyskoczył w górę w korony drzew by tam poszukać tych kwiatów. Pozwolił sobie chwilę pobyć w koronie drzew i poobserwować okolicę, po chwili ruszył w poszukiwaniu kwiatów.
Senju Maiko
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Uchiha Izanagi » 24 kwi 2018, o 00:55

Obrazek
Droga ku zdrowiu
Misja rangi D [19/22] Harran, Senju Maiko

Maiko nie wydaje się być specjalnie poruszony dumnym oznajmieniem Harrana co do jego klanu pochodzenia. Zamiast tego wskakuje na wystającą gałąź najbliższego drzewa, wspinając się na nią. Zadanie nie idzie mu tak szybko, jak chyba na początku zakładał, a do tego sprawia, że przez moment zarówno babcia, jak i jego ranny kompan spoglądają na niego skonfundowanym wzrokiem, zapewne zastanawiając się, czemu nie zastosował techniki Kinobori no Waza. Po około minucie, kiedy oboje stwierdzili, iż chyba nie ma sensu dalej obserwować mozolnej wspinaczki jednego z osławionych Władców Drzew (może to element ich treningu? Kto wie?), starowinka odchrząkuje.

- Ekhm. On tak zawsze? Zresztą, nieważne. Zanim tam wlezie, to ty zdążysz mnie zaprowadzić do domu, a tam opatrzę porządnie twoje rany i wyzdrowiejesz w sam raz na festiwal, żeby podrywać lokalne piękności. - stwierdza starowinka, po czym szturcha Harrana, by wraz z nią ruszył dalej brzegiem rzeki. Podpierając się niejako wzajemnie, spokojnym tempem zaczynają spacer, zaś babcia dodaje. - Ochoty na kąpiel nie miałam, chciałam zioła zebrać. Na górę się nie dam rady wspiąć, ale w tym miejscu zazwyczaj dało się znaleźć Shi Yao rosnące na niższych gałęziach, zbierające wodę z rzeki. No i jak głupia nie pomyślałam, że nie mam przecież już 60tki. - kręci głową, niezadowolona na swoją własną głupotę, po czym pociąga łyk ze swojej manierki i zaraz oferuje ją rannemu shinobi.

Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Senju Maiko » 24 kwi 2018, o 04:13

Młody shinobi wspiął się w górę na szczyt drzewa, nie było to takie szybkie tak jak prosta technika Kinobori no Waza, ale za to mógł potrenować wytrzymałość i w tym czasie jego towarzysz że staruszką spokojnie dotrą do jej chatki. Shi Yao przypominał sobie w głowie opis białego kwiatu o trzech płatkach z zielonym pręcikiem po środku. Gdy w końcu dotarł w koronę drzew rozpoczął poszukiwania rośliny. Kiedy w końcu na nią natrafiłem delikatnie zerwał ich większą ilość by starówka miała zapas. Schował kwietnia delikatnie do torby na pośladki i sprawnie zeskakując z gałęzi na gałąź w dół aż znajdzie się na ziemi. Ruszył że zdobyczą w dół rzeki do chatki staruszki kierując się jej opisem.
Senju Maiko
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Harran » 24 kwi 2018, o 09:03

Dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie od czasu do czasu dziwi zachowanie Maiko i uważam je za nietypowe. Już myślałem, że po torturach strażników pomieszało mi się w głowie, jednak skoro staruszka ma podobne odczucia, to znaczy, że wszystko jest ze mną w porządku.
- Trudno mi powiedzieć. Uratował mnie wcześniej, gdy leżałem w lesie ranny, ale zgadza się, zdążył już pokazać jaki bywa nieprzewidywalny. - odpowiadam starowince wskazując na Maiko i ruszając za nią - Wszelka pomoc medyczna bardzo mi się przyda. Wydaje mi się, że z czasem i tak doszedłbym do zdrowia, ale skoro na tym festiwalu faktycznie będzie tyle pięknych dziewcząt, to nie mogę pokazać się w tak fatalnym stanie. - dopowiadam śmiejąc się wesoło - Co to będzie za festiwal, jeśli można spytać?
Harran
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Uchiha Izanagi » 24 kwi 2018, o 21:00

Obrazek
Droga ku zdrowiu
Misja rangi D [22/22] Harran, Senju Maiko

Na całe szczęście dla Maiko, udało mu się dotrzeć dość wysoko bez użycia chakry, co młody shinobi potraktował jako dodatkowy trening, niewiele sobie robiąc z ewentualnych spojrzeń ze strony babci i Harrana. Rozglądnąwszy się dookoła szybko namierzył kwiaty, które najwyraźniej chciała zdobyć starowinka - na szczęście zgodnie z opisem, nie było tutaj niczego innego, z czym można by pomylić wspomnianą roślinę, wobec czego bez większych problemów (poza kilkukrotnym prawie-że złamaniem sobie karku, gdy któraś z górnych gałęzi jednak nie wytrzymała jego ciężaru) zdobywa spory zapas i rusza z powrotem na dół... by po chwili znaleźć się z powrotem na dole.

Tymczasem Harran rozmawia dalej ze starowinką.
- Hmm, no cóż - ten mój przybrany wnuk to też czasami dziwny jest... więc może to jakaś cecha klanowa u tych Senju. Pewnie za dużo czasu na gadaniu do drzew spędzają. - stwierdza kobiecina, kręcąc głową. Na pytanie o festiwal odpowiada szybko. - Festiwal Kisiwada, podczas którego wszystkie osady kraju, na czele ze stolicą naszego regionu, będą się modlić o pomyślne plony... i zyski z handlu, bo też rolników u nas prawie tyle samo, co kupców. Na pewno będą fajerwerki i procesje. Młodzi to lubią... starzy w sumie też. Tak czy inaczej, kupę luda się zjeżdża na to. -stwierdza babcia.

Spokojnym tempem ranny shinobi dociera wreszcie brzegiem rzeki do niewielkiej chatki, którą - gdyby nie szturchnięcie starowinki - prawie by przeoczył, biorąc ją za zmurszały pień jakiegoś wielkiego, starego drzewa. Obrośnięta jest bowiem prawie cała roślinnością, w której niemal giną drzwi i okna. Po wejściu do środka okazuje się, że wnętrze to zasadniczo dwie izby - jedna mieszkalna, a druga będąca czymś w rodzaju pracowni zielarza i medyka jednocześnie.

- No, rozpal w kominku, a ja zacznę przygotowywać balsam.
- mówi babcia, wskazując Harranowi palenisko, sama drepcząc ku szafkom pełnym rozmaity ziół, grzybów i cholera wie czego jeszcze.

Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Harran » 24 kwi 2018, o 21:39

Dlaczego akurat na mnie spadł obowiązek rozpalania ognia? Wiem, że to w gruncie rzeczy podstawowa umiejętność każdego człowieka w tych czasach, jednak nigdy za nią nie przepadałem. Całe szczęście nie muszę już ukrywać się ze swoimi zdolnościami klanowymi, skoro zdradziłem Maiko i staruszce swoje pochodzenie.
Za pomocą moich klanowych umiejętności malutkim wybuchem podpalam opał w kominku i mówię do staruszki:
- Ja tam słyszałem, że Senju są raczej aroganckimi dupkami, ale tak po prawdzie, to Maiko jest pierwszym jakiego spotkałem. Ten festiwal, o którym mówisz brzmi jednak bardzo interesująco. Modły rolników może niewiele mnie interesują, ale chętnie dołączyłbym do waszego świętowania.

Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Di

Początkowy poziom Bakutonu. To tutaj użytkownik odkrywa, jak tworzy się jego żywioł, bazując na dwóch innych. Chociaż aktualnie Bakuton nie jest najsilniejszy, to z pewnością jego możliwości są już zadowalające. Wybuchy prawie dorównują tym tworzonym przez notki, przez co są bardzo niebezpieczne. W rękach wprawnego shinobiego jest w stanie nawet zranić, i to dość poważnie - jeżeli uda się odpowiednio trafić, co jest trudne w przypadku szybszych od nas celów. Podczas wybuchu użytkownik czuje lekki ból, jednak nie przeszkadza on zbytnio w efektywnym korzystaniu ze swoich umiejętności. Jesteśmy w stanie tworzyć wybuch na jednej, konkretnej części ciała - ręka, szyja, głowa, stopa, itd.

Zasięg Wybuchu
Dotykowy

Siła Wybuchu
Słabsza od notki wybuchowej.

Koszt Chakry E: 6% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (na turę)
Harran
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Senju Maiko » 25 kwi 2018, o 08:53

Maiko nie dziwił się, że starowinka nie mogła zdobyć kwiatów Shi Yao które rosły tak wysoko, więc próbowała zerwać te co były niżej nad rzeką na drzewie co przypłaciła kompielą w wodzie. Gdy był już na ziemi zaczął iść powoli w dół strumienia do chatki babuleńki. Cenne kwiaty, które miał w torbie o mało co nie okupił ich zdobycia złamaniem karku. Drzewa w tej okolicy wyglądały na bardziej solidne niż były w rzeczywistości.
Towarzysz Senju przypominał mu charakterem klan Uchiha, ale miał rację w tym że klan Senju ma się za lepszych od innych, sam tej cechy nie lubił w swym klanie. Maiko oddalił się od rodziny i klanu, na rzecz obcowania z przyrodą, bo miał dość wrogości między dwoma osadami. Spokojnie szukał chatki staruszki, kiedy znalazł, bez słowa wszedł do środka i podał zebrane kwiaty staruszce.
Senju Maiko
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Uchiha Izanagi » 26 kwi 2018, o 03:18

Obrazek
Droga ku zdrowiu
Misja rangi D [25/22] Harran, Senju Maiko

Harran podchodzi do paleniska, gromadząc chakrę i szybko rozpala przygotowane w nim drwa dzięki swej klanowej technice, czując przy tym delikatny odpływ swojej czakry. Na końcu dłoni młodego mężczyzny następuje jej natychmiastowa detonacja, a powstały dzięki temu intensywny płomień szybko zajmuje opał w kominku. Przy okazji niewielka eksplozja sprawia, że zza pleców Harrana słychać zduszone "Oż kurw..." i wciągnięcie powietrza. Najwyraźniej babcia się nie spodziewała dokładnie takiej metody rozniecenia ognia.

Po krótkiej chwili w chatce jest już przyjemnie ciepło, babcia ma na sobie nowe, suche kimono, a przygotowywana przez nią maść zaczyna napełniać intensywnym zapachem - niekoniecznie niemiłym, ale jednak nieco zbytnio wgryzającym się w nozdrza.

- Fajerwerki to ci się spodobają na pewno... skoro sam nimi z łapy strzelasz. - stwierdza z przekąsem starowinka, po czym zerka za okno. - No, gdzie ten drugi? - pyta retorycznie, a w tym samym momencie do domku wchodzi Maiko, który bez większych problemów odnalazł budyneczek, jako osobnik ze swej natury lepiej poruszający się po lesie. Wręcza zebrane rośliny starowince, która wreszcie się uśmiecha.

- No, jesteś! I zebrałeś to, co potrzeba, bardzo dobrze. Będę mieć zapasik aż do zimy pewnie. - uśmiecha się, po czym szybko wybiera kilka roślin i dodaje do uprzednio przygotowanej bazy. Gdy maść jest gotowa, przechodzi do Harrana i sprawnie zaczyna nakładać ją na wszystkie obite miejsca, a następnie obwiązuje bandażami. Chłopak czuje niemal natychmiastową ulgę i przyjemne ciepło tam, gdzie maść została nałożona.

- No, chłopcy. Dziękuję wam jeszcze raz za uratowanie moich starych kości i moich zapasów. - wskazuje na torbę, leżącą teraz pod stołem. - Mam nadzieję, że wam się spodoba na festiwalu. Jak chcecie, możecie się przekimać u mnie na podłodze, albo przejść do wioski, to raptem 3-4 godziny marszu z biegiem rzeki. A, no i macie tutaj na drogę. Kupcie sobie coś ładnego na festiwalu. - podaje każdemu z shinobich po sakiewce, w której słychać brzęk monet. - Gdybyście byli kiedy ciekawi co tam u mnie i byli w okolicy, to pytajcie o Babunię Benten. -

Obaj shinobi mogli zatem uznać swą powinność za zakończoną i dalej wspólnie - lub osobno - zdecydować o dalszych krokach.

[Koniec. :) Możecie wykorzystać babcię w swoich następnych odpisach między sobą, jeżeli chcecie.]

Uchiha Izanagi
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Senju Maiko » 26 kwi 2018, o 18:12

Senju Maiko podziękował staruszce skinieniem głowy za sakiewkę którą zaraz schował. Chatka kobiety była niewielka ale przytulna i funkcjonalna. Wspomnienie lokalnego festiwalu przez staruszkę brzmiał interesująco ale Senju nie lubił zgiełku wolał odosobnione miejsca i mniej zatłoczone. Wolał ćwiczyć swoje ciało i dbać o kondycję i poprawiać umiejętności, niż marnować czas na nieważne rzeczy i sprawy. - Masz zamiar wybrać się na Festyn, jak już czujesz się lepiej czy masz już jakieś inne plany? Może poznamy jakieś ciekawe osoby albo dziewczyny, może jak będę przebywał między ludźmi to będę mniejszym dziwakiem? - powiedział do Harrana , który zapewne miał go za dziwnego. Zamilkł i tak mówił już dużo od czasu poznania tego nietypowego towarzysza. Czekał na odpowiedź towarzysza czy idą na Festyn czy zostają na nocleg u babci.
Senju Maiko
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Harran » 26 kwi 2018, o 21:19

Nie wiem co za zielsko ten Senju przyniósł staruszce, ale muszę przyznać, że zdziałało cuda. Po tej maści praktycznie wszelki ból zniknął i jedynym śladem po mojej niedawnej przykrej przygodzie w Shigashi no Kibo są teraz chyba tylko te dwie blizny po strzale i bełcie. Czymże jest jednak prawdziwy wojownik, bez żadnej blizny? To proste, jest jakimś żółtodziobem i wręcz niczym. Blizny więc w żadnym wypadku nie powinny mi przeszkadzać. Gorzej z tymi bliznami psychicznymi. Dałem się pokonać zwykłym ludziom, jakimś strażnikom i to w dodatku tak konkretnie, że aż dwie osoby musiały mi pomóc w dojściu do zdrowia. Będę musiał zrobić w najbliższym czasie coś spektakularnego, żeby zmazać tę plamę na honorze.
- Dziękuję bardzo za pomoc. Po pani terapii czuję się jak nowy. - mówię do kobiety, po czym zwracam się do Maiko - Dziękuję też tobie. Uratowałeś mnie, gdy nawet nie mogłem chodzić. Mam u ciebie dług. Teraz jednak pora mi ruszać we własną stronę. Żegnajcie - kończę, po czym wychodzę z chatki staruszki i ruszam przed siebie.
Harran
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Senju Maiko » 28 kwi 2018, o 13:28

Co dopiero poznany towarzysz postanowił odejść w nieznane. Dobrze, że przynajmniej się nie zapomniał pożegnać. Młody Senju popatrzył tylko w ślad za Harranem. Więc znowu został sam, opuszczony, tak jak niegdyś przez przyjaciela z klanu Uchiha. Senju poczuł jak zbiera w nim wściekłość, zrobił kilka głębokich wdechów, by się uspokoić. Nie mógł sobie pozwolić na niekontrolowany gniew w chatce Benten, kobiety, która pomogła młodemu Haretsu w wyleczeniu jego ran. Podszedł do staruszki i zapytał:
- Wie Pani może czy gdzieś w pobliżu jest jakiś plac treningowy na którym można by było potrenować w spokoju? - popatrzył na babcię spokojnym przyjaznym spojrzeniem.
Benten cicho klęła pod nosem przeglądając torbę, a w niej skorupy potłuczonych buteleczek z lekami, podczas gdy torba leżała w wodzie porwana przez nurt. Po zamknięciu torby spojrzała na Senju i odpowiedziała:
- W dole rzeki nieopodal jest zapomniany plac treningowy z łatwością powinieneś go odnaleźć. - popatrzyła na Senju, który bez pożegnania wybiegł z chatki i udał się w stronę wskazaną przez staruszkę.

z/t
Senju Maiko
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Ichirou » 4 sty 2020, o 14:33

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
13/57


Obgadali swoją wspólną wyprawę jeszcze przez parę chwil.
- No w sumie dobrze wiedzieć. To w takim razie w walce uważaj na mnie, żebyś mnie czasem nie przypalił. Mówiłem już, że ja zwarcie wolę, więc gdybyśmy walczyli z grupką to pewnie będę gonił od jednego do drugiego - odpowiedział, a potem westchnął cicho.
- I dobrze i źle, bo trochę psuje nam to działanie w skryciu. Mnie nie znają, ale ty w takim razie możesz ściągnąć ich uwagę. Bez urazy, ale jeśli podążanie poszlakami nam nie wypali, to ostatecznie mógłbyś zrobić za przynętę. Wiesz, zrobimy trochę szumu, pokażesz się, to i może te skurwiele się pokażą. A wtedy pozostanie tylko kwestia rozstrzygnięcia - my lub oni... No dobra, Głębokie Odnogi. Może być. Jak ma na imię nasz wspólny kompan?
Warunki podróży w ostatnim odcinku trasy nie były wspaniałe, ale też nie tragiczne. Duet wędrował przez trakt pokryty brudnym, ubitym śniegiem i błotem, które czasem było lekko przymrożone, a czasem wodniste. Minoru czasem psioczył na to, że zniszczą mu się nowe buty, a poza tym był nieco mniej rozgadany. Być powodem lekkiego spięcia i nerwowości była świadomość, że zbliżają się do miejsca, w którym najprawdopodobniej poległ jego brat.
- Ciężko powiedzieć. Tygodnie to na pewno, miesiące też raczej. No nie wiem, jaki ta mafijna jebana rodzina ma w tym cel, ale to był ostatni trop mojego braciaka, że to oni właśnie odpowiadają za te zniknięcia. Ja się nie znam, ale oni to funkcjonują od pokoleń, nie? To teraz pytanie, czy bawią się w porywaczy już od dawien dawna i jedynie zmieniają miejscówki, czy to jest taka jakby, no ten, nowa gałąź biznesu? - rzucił myślą w eter, chowając lekko zmarznięte dłonie w kieszeniach, by je trochę ogrzać.
Wreszcie dotarli na miejsce. Wioska nie była gigantyczna i nie mogła równać się z kupieckim miastem, ale z drugiej strony było tutaj raczej wszystko, by móc nazwać te miejsce w miarę wystarczalnym. Wiele drewnianych domów w różnym stanie utrzymania, malutki ryneczek będący ostoją lokalnego handlu, parę sklepów i warsztatów związanych głównie z obróbką drewna, w końcu jakiś kilometr stąd znajdował się sporych rozmiarów las. Nie brakło tutaj nawet skromnej placówki medycznej, kaplicy i oczywiście gospody, w której wieczorami gromadzili się zarówno miejscowi jak i przyjezdni.
- To co? Odwiedzamy lokal? Podpytujemy o zaginięcia, czy pokazujemy się i czekamy na rozwój sytuacji? - zagaił cicho Hikariego, pozwalając mu na podjęcie decyzji odnośnie dalszych działań.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3091
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Hikari » 6 sty 2020, o 13:59

Z tego właśnie powodu Hikari wolał walczyć samotnie, nawet przeciwko grupie przeciwników. Nie musiał się przejmować przypadkowymi ofiarami, mógł w pełni bawić się swoimi zdolnościami, bardzo często pole bitwy były spowite płomieniami i dymem. W momencie kiedy jego towarzysz walczył wręcz musiał się ograniczać, dlatego miał lepszy pomysł.
- Wolałbym abyś jednak się tak nie wychylał i zapewnił mi głównie wsparcie, gdyby ktoś zbyt bardzo się zbliżył. Bez obrazy, ale znam szybsze sposoby na grupy przeciwników niż latanie od jednego do drugiego.
Odnośnie dalszego planu robienia za przynętę kiwnął głową. Nie bez powodu wspominał o takiej możliwości na początku omawiania planów.
- Wolałbym abyś rozejrzał się za zaginionymi podczas gdy będę robił zamieszanie. Wiem, że możesz chcieć na nich dokonać zemsty osobiście, ale nie jest to warte życia niewinnych. Kto wie, czy nie posłużą się do szantażu. Co do naszego kolegi...
Długo nie musiał wymyślać imienia, zresztą to nie było aż tak istotne. Musiało być proste do zapamiętania oraz pasujące do stron z których przychodzili.
- Pasuje Kan?
Terumi nie narzekał na warunki panujące na arterii, mogła być pokryta brudnym ubitym śniegiem zmieszanym z błotem. Ot zwyczajny urok zimy, która nadchodziła. Co roku identyczna, czasem surowsza, czasem delikatniejsza, ale ostatecznie ta pora się nie zmieniała. Było ponuro i brzydko, świt nadchodził późno, a zachód słońca bardzo wcześnie ustępując okolicy mrokowi. Idealna pora na opowiadanie jakichś strasznych historyjek, tylko w tym świecie one są rzeczywistością. Mogli by mówić o duchach porywających młode niewiasty podczas gdy podróżują do wioski, gdzie istnieją prawdziwi porywacze. Czy byłby jakiś w tym sens? Wątpliwe, ale potrafił odnaleźć powód dla którego mafia się tym zajmuje w porównaniu do swojego znajomego.
- Mafie od pokoleń przewodzą Shigashi, dlatego posiadają wiele tajemnic. Prowadzili podziemne areny, gdzie prowadzili eksperymenty na ludziach. Po ostatnich moich odwiedzinach zamknęli to miejsce na dobre, ale to pewnie dopiero wierzchołek góry lodowej. Niektórzy również zapewne stają się niewolnikami, a niewiasty prostytutkami. Ogólnie nic przyjemnego, wiem co mówię.
Mówiąc to był dość poważny, osobiście nienawidził drani z powodu ich działalności. Cierpliwość Hikariego się skończyła, już dłużej na to nie będzie przymykać swoich różnobarwnych oczu, w których dojrzał wioskę. Była ona o wiele większa niżeli się spodziewał, posiadała nawet malutki ryneczek, parę warsztatów, czy sklepów. Gospodarkę napędzało głównie drewno, które pozyskiwali z niedalekiego lasu do wszelakiej obróbki.
- Proponowałbym się rozdzielić. W lokalu zbyt łatwo byłoby mnie rozpoznać, dlatego przeszedłbym się po wiosce rozglądając za czymś podejrzanym. W międzyczasie mógłbyś pójść do karczmy i jak to podróżny, popytać co słychać w tej okolicy. Co do zaginionych, najlepiej aby sami zaczęli temat wtedy nie przyniosłoby to nam atencji.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2188
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 25
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Ichirou » 7 sty 2020, o 00:55

Obrazek
Wyprawa rangi B
Hikari
15/57


Terumi miał nieco inny pogląd od swego aktualnego kompana, który myślał, że przez czas trwania zadania będą trzymać się razem. Minoru jednak nie oponował i był skłonny przystać na sugestię Hikariego. Nie znał go osobiście, ale mógł przynajmniej wierzyć w jego reputację, na podstawie której przecież wciągnął go w ogóle w sprawę osobistej zemsty. Czas miał pokazać, czy rozdzielenie się było dobrym pomysłem. Blondyn nie należał do zamartwiających się, dzielących włos na czworo pesymistów. Zgodził się więc na propozycję bez kręcenia nosem i przytaknął na pozostałe informacje. Jedynie w temacie radzenia sobie w boju pozwolił sobie na dłuższy komentarz i stwierdził, że coś tam na dystans potrafi, ale i tak jednak woli walkę z bliska.
Do wioski dotarli popołudniu, więc ze względu na porę roku musieli liczyć się z tym, że niebawem zacznie zapadać zmrok. Dla samego Minoru był to raczej całkiem pozytywny fakt - wielu ludzi kończyło już pracę i można było spodziewać się większego ruchu w lokalnej gospodzie. Więcej osób oznaczało większą szansę na spotkanie kogoś, kto miał jakąkolwiek styczność ze sprawą nurtującą duet wojowników.
- Mhm, no dobra. To kiedy się widzimy ponownie? Odwiedzisz knajpę? Ja mam gdzieś się zjawić? - zapytał przed rozdzieleniem się, a po paru chwilach najprawdopodobniej ruszył już samotnie do tutejszej gospody, by tam dyskretnie poszukiwać interesujących informacji.
Terumi przez najbliższy czas działał więc solo. Wioska żyła swoim standardowym rytmem dnia. Przez główne uliczki przewijali się ludzie, ale nie można było mówić o miejskim tłoku. Na malutkim ryneczku handlarze zwijali swoje kramiki i wystawki. Tu i ówdzie ludzie opuszczali swoje miejsca pracy. Dzieci zbierały się do domostw.
Czy ktoś na samym początku zwrócił na Hikariego uwagę? Trudno powiedzieć. Pewnie zdarzały się osoby, które rzuciły niego spojrzenie podczas mijania na ulicy. Jedna osoba lub dwie mogły akurat zerkać przez okno, kiedy przechadzał się nieopodal. Czy któraś z tych rzeczy była nietypowa? No niezbyt. Jeżeli zatem Hikari liczył, że samym spacerem ściągnie uwagę swoich wrogów i wyciągnie ich na ulicę, to mógł się troszeczkę rozczarować. Zresztą, nie było przecież żadnej pewności, że to właśnie w tej wioseczce stacjonują ludzie, z którymi miał na pieńku.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3091
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość