Wioska granicząca z czarnym lasem.

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Yoshimitsu » 14 sie 2015, o 22:44

Rozwalony na krześle spoglądał na drzwi. Nudził się już powoli tym wszystkim, no bo przecież atak musiał nadejść... Wkrótce, no chyba że dziewczyna po prostu kłamie w żywe oczy, Yoshi nie był skory do długiego czekania. Był również przygotowany na ewentualne wydobycie siłą informacji z niewolnicy. Już miał wstawać, już miał brać się do roboty, kiedy frontowe drzwi po prostu prawie wyrwane z zawiasów trzasnęły. Uchiha dobrze wiedział co to zwiastuje. Machinalnie w jego ślepiach pojawił się Sharingan. -Czekałem na Was moi drodzy... -powiedział w myślach ciesząc się jak szalony. Poczuł wreszcie dreszczyk adrenaliny, ta po prostu wybuchła w nim i robiła to co zawsze. Zniecierpliwiony już miał atakować, kiedy to za swoimi plecami usłyszał coś, kątem oka dostrzegł drewniane pale. Znał dobrze tych ludzi, tych którzy kontrolują drewno w swych technikach. Senju... To nazwisko rodowe odbiło się echem w jego łbie, tworząc kolejną maszynę napędzającą jego psychopatyczne zapędy. Nie interesowały go spory z drewnianymi ludźmi, jednak wiedział, iż Ci są po prostu potężni w swych technikach, szykowała się po prostu zacna zabawa.
Naprzeciw niego był już ktoś trzymający miecz w swych dłoniach, za nim Mokuton. Pora brać się do roboty. -Unik w prawo i lewo... Nie wchodzi to w opcję. Do tyłu również, więc się kurwa przebiję, hahahahah!-powiedział do siebie w myślach, po prostu wystrzeliwując na szermierza, równocześnie aktywując swoją ulubioną technikę, która spokojnie powinna usunąć przeszkodę w postaci tego marnego wojownika, no bo przecież on szukał teraz tylko Senju! Czyli tak... Po prostu biegnie w przód unikając wszystkiego, również łapie zdobyte tanto w dłonie i po prostu jeśli jest potrzeba paruje nadciągający atak lub unika odskakując na boki. Również wiedział, że przeciwnik nie ma szans na uniknięcie jego własnej techniki, tak więc po prostu wybiegając z baru po prostu zabije go jednym cięciem.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Inoue » 14 sie 2015, o 23:10

Misja rangi B
33/45


Czekałeś długo na swoją okazję, na możliwość prawdziwej zabawy, która była twoim nałogiem, nie mogłeś się doczekać silnych wrogów. Pragnąłeś ich tak bardzo, że dla zabicia czasu chciałeś sobie torturować. Kto silnemu zabroni, nie? Jednak nie musiałeś brudzić sobie łapsk, do baru wkroczyli ci, których oczekiwałeś, przewidziałeś wręcz ich pojawienie się w tym miejscu. Barman zniknął, zapewne po prostu uciekł gdzie pieprz rośnie, mieliście więc ogromną salę tylko dla siebie.
Zostałeś zaatakowany z dwóch stron, błyskawicznie włączyłeś swojego sharingana i wszystko wychwyciłeś swoimi oczami. W twoim mózgu pojawiły się skomplikowane obliczenia na temat możliwości uniku jednakże najbardziej spodobała ci się standardowa brawura. Miałeś solidnego asa w rękawie w postaci szybkiego genjutsu, którego nie dało się uniknąć, odważny szermierz padł jak długi tuż pod twoje stopy, jego ciało poddało się panicznemu strachowi, nie miał szans się temu przeciwstawić. Równocześnie podniosłeś się biorąc w łapę tanto, wbiłeś je pospiesznie w bark leżącego zabijając go na miejscu. Pomknąłeś w stronę wyjścia szukając drugiego przeciwnika. Niestety nie miałeś łatwo, w jednej chwili utworzył się prawdziwy tor przeszkód gdyż z każdej strony zaczęły wyrastać pale i innego rodzaju pędy, wszystko to mknęło wprost na ciebie, z każdego krzesła, miejsca na suficie i podłodze coś wyrosło. Biegłeś zygzakiem przeskakując wszystko lecz było to cholernie ciężkie, oberwałeś solidnie w brzuch jakimś pędem, zadziałało to niemalże jak bicz. Zachwiałeś się z bólu, lecz do wyjścia były raptem 2 metry. Niby blisko lecz zmasowana armia drewnianych tworów mknęła na ciebie ze wszystkich stron niemalże zagradzając ci drogę do wyjścia, powoli robiła się z tego jakby pułapka.
Inoue
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Yoshimitsu » 15 sie 2015, o 10:46

Jakże łatwo można by było przewidzieć ruchy tego wariata gdyby tylko ktoś poznał jego psychikę lub po prostu pobył z nim przez pewien czas, Nie trzeba by było mieć wtedy Sharingana czy umiejętności do patrzenia w przyszłość, bo przecież do tego jest porównywalne posiadanie tych legendarnych oczów. Świat był prosty w swej budowie, wystarczyłoby po prostu robić wszystko po swojemu... Wracając do tego co działo się w barze! Bowiem Yoshi aktywując swoje ślepia ruszył na przeciwnika dobierając do ręki zdobyte niedawno tanto. Aktywował również swoją własną technikę, która bez skrupułów objęła władzę w ciele przeciwnika, robiąc z niego wystraszone żywe jeszcze truchło. Upadł on bowiem na kolana, jego walka nie potrwała zbyt długo, bowiem zaraz otrzymał precyzyjne cięcie ostrzem, które zakończyło jego żywot. Uchiha nie miał zamiaru stać w miejscu, ruszył jak najszybciej się da do wyjścia, wtedy po prostu liczba drewnianych palów zwiększyła się. Doprowadzając do konfrontacji jednego, który uderzył z odczuwalną siłą prosto w jego brzuch. Nutka bólu i efektu uderzenia, którym jest chwilowa utrata tchu zaczęła być jego towarzyszem. -Hah! Cudownie! Bajecznie! Więcej! -dawał upust swojemu zadowoleniu w myślach, już od kawałka czasu jego demoniczny wyraz twarzy nie był tak podkreślony, już od bardzo bardzo dawna nie trafił mu się tak wymagający przeciwnik jak ten Senju!
Sharingan przeanalizował nadciągające ataki. Nie było wesoło. Nadchodziły prawie z każdej strony, tworząc prawie perfekcyjny atak. Myślał, starł się dostrzec jakąś lukę w tym manewrze swojego wroga. Nie było jej widać, do momentu olśnienia. Zaraz rzucił dłoń do tyłu i wyciągnął kunai z wybuchową notką, którą cisnął prosto przed siebie na nadciągając hordy drewna. Nóż miał wbić się dokładnie nad wyjście, tym samym Yoshi chciał odskoczyć do góry, by zawiesić się na suficie aktywując przy tym notkę. Która za pewne w jakimś słabszym lub średnim stopniu go oparzy. Przymknął na ten moment szkarłatne ślepia, a zaraz po eksplozji, wiedząc że wyjście zrobiło się również większe po prostu odbija się od sufitu baru wyskakując na zewnątrz!
Yoshimitsu
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Inoue » 15 sie 2015, o 13:14

Misja rangi B
35/45


Byłeś w mocno niekomfortowej sytuacji. Oberwałeś w brzuch co nie tylko cię zdekoncentrowało i zabolało, ale też rozjuszyło w tobie bestię. Uśmiechnąłeś się szeroko prezentując swoje zębiska w maniakalnym uśmiechu, byłeś zachwycony aktualną sytuacją, poczułeś pożądaną adrenalinę, które trafiła do twojego krwiobiegu karmiąc twoją bestię. Chciałeś więcej, pragnąłeś bólu i krwi, nieważne kogo. Pale i pejcze nadciągały, było ich kilka, skupiłeś się na swoim sharinganie by wychwycić choćby najmniejszą lukę między atakiem. Było ich sporo gdyż drewniane twory nie powstawały tak szybko kosztem swojej zręczności. Rzuciłeś notkę celując nią nad wejściem, sam zaś podskoczyłeś ku górze by przyczepić się do sufitu za pomocą standardowej techniki, którą znał każdy laik. Pojedyncze pale zderzyły się ze sobą w miejscu gdzie poprzednio stałeś, niektóre zaś zakręciły by cię dorwać. Nie zdążyły tego zrobić bowiem zdetonowałeś notkę, która wisiała niecałe 2 metry od ciebie. Rozwaliło to niektóre pale najbliżej niej, ty zaś poczułeś mocne pieczenie twojego barku, gdyż nim się zapewne zasłoniłeś. Prócz tego wbiły się do niego liczne kawałki drewna, jedne małe, drugie duże. Zabolało, lecz dostęp do wyjścia miałeś i to dość solidny, powinieneś z niego czym prędzej skorzystać, gdyż około 2 pale nadciągały po przeciwnej stronie. Wyskoczyłeś zwinnie jednym susem i znalazłeś się na zewnątrz, twoja koszula przylepiła się do twojej skóry przez krwawienie na barku. Przywitał cię mężczyzna, na jego ramieniu wielki sęp, być może to z jego pomocą udały mu się wszystkie ataki? W każdym bądź razie widziałeś dziada, był on niedaleko, raptem 8 metrów od ciebie gdyż musiał mieć zasięg do swoich technik. Uśmiechnął się do ciebie, należał wręcz do chudzielców, ale nie musiał walczyć fizycznie. Tuż pod nim pojawiła się dziura, zaś on sam zaczął się w nią zapadać, chyba chciał się z tobą pobawić pod ziemią. Miałeś szansę go powstrzymać, lecz musiałeś działać szybko, w dodatku sęp wzbił się w powietrze i najwyraźniej miał zamiar cię zaatakować od strony nieba.

Inoue
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Yoshimitsu » 15 sie 2015, o 13:50

Działy się tutaj przeróżne rzeczy, które po prostu sprawiały, iż ten oto Czerwony Król czuł się po prostu bosko! Był w swoim żywiole, którym to jest walka, wojna i ból. Nie można było opisać jego zadowolenia, lecz każdy kto spojrzy w jego ślepia, będzie mógł zrozumieć i ujrzeć wszystko co czuje młody Uchiha podczas każdej trudniejszej czy wymagającej potyczki. Ale o samej walce... Przygotowany plan w ułamek sekundy został wdrążany w życie, kunai z notką poleciał i wbił się idealnie tam gdzie chciał. Podskoczył do góry unikając pierwszej fali ataków. Drewniane pale zderzyły się ze sobą łamiąc i roztrzaskując się na kawałeczki. Kiedy tylko stopy dotknęły sufitu aktywował notkę, machinalnie zasłaniając twarz jedną ręką. Bum! Huk rozszedł się po tutejszej okolicy, dym i ogień zaczął się unosić. Wraz z nim siła wybuchu, która zniszczyła kolejną część drewnianej armii. Na nieszczęście Yoshiego te rozwaliły się na kawałki i wbiły w rękę. Od razu syknął z bólu, również i jego namiastka poruszyła wyrazem twarzy. To nie przeszkodziło mu w wybiciu się do wyjścia jak i również uniknięciu nadchodzącego ostatniego ataku zza jego pleców.
Zręcznie wylądował na nogach, kurz uniósł się delikatnie między stopami. Sharingan od razu zarejestrował oponenta, który sprawiał mu sporo problemów. Mimo bólu uśmiech cały czas widniał i czuł się dobrze. -Jesteś... - powiedział pod nosem. Jego przeciwnik miał kompana w postaci sępa, z którym jakoś się komunikował. Czegoś takiego jeszcze nigdy w życiu nie widział, a niejedną walkę już stoczył. Co prawda był silny, lecz popełnił jeden błąd w postaci odległości którą utrzymywał i gdyby tylko Czerwony Król wiedział wcześniej o tym gdzie jest, już z początku aktywowałby na nim również tą techniką, dzięki której pokonał pierwszego przeciwnika. Co prawda nie wyczuwał czy też nie dostrzegła Sharinganem przygotowanej chakry do techniki, poza tą dzięki której zaczął wchodzić nagle pod ziemię. Czym prędzej Yoshi po prostu aktywuje ulubioną technikę mając na celu sparaliżowanie zwierzęcia i Senju, następnie wyciąga ostatniego kunaia do którego ma przyczepioną wybuchową notkę by cisnąć w niego i zdetonować. Oczywiście coś może pójść nie tak, tak więc uważa na atak, wiedząc również że zza jego pleców takowy może nadejść. Będzie starał się aktywować technikę i uniknąć tego ewentualnego ataku w postaci odskoku w najlepszą możliwą stronę by oddalić się od ataku.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Inoue » 15 sie 2015, o 16:01

Misja rangi B
37/45


W końcu dotarłeś do swojego celu, znalazłeś wroga, który tak cię załatwił, widziałeś że ma swojego kompana z którym się dobrze komunikował a o dziwo był to po prostu ogromny sęp. Nie dostrzegłeś żadnej techniki, która byłaby przygotowywane, miałeś właściwie pełne pole do popisu. Skorzystałeś ze swojej ulubionej techniki, postanowiłeś sparaliżować swoich przeciwników nim ci zdołaliby cokolwiek zrobić. Wielki ptak, który leciał w twoją stronę padł na ziemię z głośnym hukiem, twój wróg zaś zatrzymał się w połowie ziemi. Był mocno zdziwiony i nie bardzo wiedział co się dzieje, rzuciłeś w niego notkę wybuchową i ją wysadziłeś bez problemów zabijając swojego przeciwnika. Krew trysnęła niczym fontanna na wszystkie strony świata i to na dość spory zasięg, powstała piękna mozaika na ziemi wokół wroga, po którym pozostała raptem połowa ciała wkopana w ziemię, wystający tułów i szczątki głowy. Nie był to zbyt przyjemny widok. Wychodzi na to, że wygrałeś i to bez problemu. Przy życiu pozostał chyba tylko sęp i blondyna, która zanadto nie mogła nic zrobić ani działać. Chyba że oberwała jakimś kawałkiem drewna. Po wybuchu na drogę wyszło kilka randomowych ludzi, którzy zastanawiali się co się stało i nie rozumieli aktualnej sytuacji, w oddali słychać było płacz jakiegoś małego bachora. Ogólnie zrobiłeś zamieszanie.
Inoue
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Yoshimitsu » 15 sie 2015, o 17:06

Jak to można nazwać, no tak... Koniec gry i zabawy, bo przecież nic innego się tutaj nie stanie. Co prawda walka nie trwała przez godziny czy noce, była w sam raz, przynajmniej do Yoshiego, który między zniszczoną knajpą, w której znajdował się, właściwie to znajdowali się mężczyzna, który po prostu już nie żył, a także kobieta będąca zakładniczką lub niewolnicą Uchihy. Natomiast naprzeciw niego unosił się jeszcze dym, przemieszany z kurzem i piachem, który wyleciał do góry. Wybuch nie był jakoś specjalnie potężny, po prostu jak to wybuchowa notka... Pozostawiony w pół zakopany bo praktycznie do pasa człek, właściwie to jego resztki. Górna część organizmu była porozrzucana niczym rolniczy siew. Nieopodal leżał sparaliżowany skrzydlaty przyjaciel użytkownika Mokutonu.
Delikatnie ubrudzony przez krople krwi, jak i przez własny szkarłat, no bo przecież był ranny. Krew dalej ciekła, sączyła się z przebitego bark. Na twarzy widać było spore ilości potu, również jego oddech był już ciężki. Dezaktywował Sharingana rzucając spojrzenie na wychodzących z domów gapiów. Mieszkańców tejże wioski, którym to zaoferował swoją pomoc. Swoją drogą, ciekawe co z barmanem, no bo przecież on był gdzieś na zapleczu kiedy to wszystko się zaczęło. -Koniec...-mruknął pod nosem, zgiął kolana i usiadł na ziemi. Chłopak cały czas lustrował tutejszych mieszkańców, nie miał zamiaru tracić ręki czy większej ilości zdrowia. -Teeee... Lekarza albo bandaże! -prawda była taka, że z odniesioną raną ciężko byłby z technikami przy których trzeba składać pieczęci, jak i również kończyłą mu się chakra... Westchnął głęboko i czekał na kogoś kto przyniesie to czego oczekiwał.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Inoue » 15 sie 2015, o 19:10

Misja rangi B
39/45


Walka skończona, mimo iż była krótka to poczułeś mocne zmęczenie, bolał cię również cały bark, kawałki drewna były wbite dość głęboko w twoje ciało, było ich w dodatku co najmniej 5 nie licząc malutkich kawałeczków. W dodatku miałeś w tym miejscu oparzenie, przylepiająca się koszulka nie dawała ci ulgi. Usiadłeś spocony i zmęczony na ziemi rozkoszując się obrazem bitwy, mozaiką z krwi oraz lekki dym unoszący się nad rozerwanym ciałem. Twój przeciwnik przynajmniej sam sobie wykopał grób. Wieśniaki wyszły na ulicę, słyszałeś przerażone piski kobiet i niektórych mężczyzn kiedy tylko dojrzeli efekty twoich działań. Zawołałeś jakiegoś lekarza, nie wiedziałeś czy takowy się znajdzie. Przybiegła do ciebie jakaś kobieta średniego wieku odziana w chustę, mająca zwykłe brązowe włosy i dobrotliwy uśmiech. - No, lekarza tu nie uświadczysz, nie mamy kogoś takiego. Ale mogę pomóc, co nieco się znam - Rzekła przyglądając twoim ranom. - Koszulka ci na razie nie będzie potrzebna - Rzekła i bez ceregieli zdjęła ci tą odzież i położyła tuż obok, zrobiła to dość brutalnie gdyż poczułeś mocny ból odklejanego materiału od rannej skóry. Uważała jednak by nie naruszyć kawałków. - Chodźmy do tego baru, tam znajdziemy wodę i to przemyjemy - Stwierdziła kobieta, chyba nie było lepszego miejsca niż ten bar.
Inoue
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Yoshimitsu » 16 sie 2015, o 13:01

Było już po walce, nikt nie pozostał chętny do potyczki z tymże oto Czerwonym Królem. On mimo chęci miał dość, właściwie to jego ciało miało dość, bowiem resztki chakry jak i sama rana zaczynała sprawiać mu problemy w poruszaniu się. Rękaw bluzy jak i samej koszulki był przesiąknięty krwią, zdjął już bluzę kiedy to podeszła kobieta w średnim wieku, mówiąca iż trochę się na tym wszystkim zna. -Dobrze, cieszę się bardzo huh.-oznajmiła iż musi zdjąć również i koszulkę, tak więc też uczynił. Zarzucił wszystko na drugie zdrowe ramię, bo przecież później trzeba się w coś ubrać, gdyby nie ciuchy to pewnie nie opędziłby się od kobiet. Kobieta stwierdziła również, że trzeba udać się do baru, Uchiha delikatnie się uśmiechnął na ten fakt. Budynek był lekko lub raczej bardzo zdemolowany. Wejście powiększone za pomocą notki, jak i resztki mokutonu czy ogólnie porozrzucane wszędzie meble. Westchnął głęboko. -Ciekawe czy coś znajdziemy zdatnego jeszcze w tym barze -wstał chwiejąc się na wszystkie strony świata, a kiedy już złapał kontrolę po prostu ruszył w stronę budynku, mając przecież do niego kilka kroków.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Inoue » 16 sie 2015, o 13:55

Misja rangi B
41/45


Nie miałeś wyjścia, musiałeś udać się do baru, gdyż takie były zalecenia twojej nowej lekarki. Zaprowadziła cię do baru gotowa by cię wesprzeć abyś przypadkiem się nie wyrąbał o ziemię. W środku było nieciekawie, były zniekształcone ściany, z których powyrastały pale, większość była porozwalana, po podłodze walały się resztki drewna. Przeszliście przez ten dziwny labirynt, głębiej bar był nietknięty. Usiadłeś przy pobliskim stole, babka zniknęła kierując się na zaplecze. Przyniosła niewielki garnek z wodą, jakąś chustę i to tyle, trzeba było obejść się bez profesjonalnych przyborów. Usiadła tuż za tobą, kazała ci się oprzeć o oparcie krzesła by kobiecina miała dostęp do twoich pleców. Teraz się zaczynało najlepsze, lekarka musiała powyciągać wszystkie resztki, a pęsety niestety nie miała. Złapała więc za największy i szarpnęła by go wyciągnąć. Bolało oczywiście, krew popłynęła ci po skórze, została ona od razu wytarta. Tak robiła z kolejnymi kawałkami, nie były to przyjemne minuty, lecz w końcu wszystkie resztki zostały wyciągnięte. Teraz przemyto ci ranę, było to przyjemne gdyż chłodna woda łagodziły twoje oparzenia. - Nieźle musiało cię poharatać. Zgłoś się do przewodniczącego miasta. Być może dostaniesz coś cennego za twoje dokonania - Rzekła nagle kobiecina.
Inoue
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Yoshimitsu » 16 sie 2015, o 14:25

Tak więc Yoshi po prostu delikatnie chwiał się idąc prosto do znajdującego się za nim baru. Miał do niego niespełna kilka metrów, bez przeszkód czy jakiegoś nagłego omdlenia dotarł pod jakiś "żyjący" stolik. Stał jakby nigdy nic, najwidoczniej obeszło się w głębinach budynku bez szkód. Usiadł, rozsiadł się wygodnie i rzucił na krzesło górną część ubrania. Kobieta poszła na zaplecze po przybory, które choć trochę umożliwią jej opatrzenie jego ran.
-Trochę się załatwiłem, choć nie jest najgorzej. Przydałaby mi się jakaś flaszka. Może skoro stoją tutaj niepołamane meble, to moje dwie flaszeczki dalej gdzieś tutaj są? Tylko kurwa... Kiedy to się zaczynało, to przecież Mokuton zaatakował mnie od strony baru. Małe szanse, no ale zobaczymy.-wróciła tymczasowa pielęgniarka Yoshiego, zaczął się wtedy maraton bólu. Był zadawany poprzez wyciąganie wbitych kawałków drewna, co prawda ból był związany z Czerwonym Królem, jednak takowe pieszczoty też uwielbiał. Prawdziwy psychol... Tak można by go nazywać. Chwila minęła, kobieta obmywała teraz ranę, która była już bez żadnych zbędnych przedmiotów. -Ta, może coś mi się należy hah. Tylko najpierw chciałbym wyzdrowieć. Pokój w tym barze by mi wystarczył, również jakaś butelka alkoholu. No i może wszystko sie samo wykuruje. -powiedział i czekał na rozwój sytuacji.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Inoue » 16 sie 2015, o 15:09

Misja rangi B
43/45


Zastanawiałeś się czy twoje flachy żyły, w tej chwili liczyły się tylko one i przeszywający ciebie ból, który sprawiał ci niewyobrażalną przyjemność, może i twoje ciało było niemalże sparaliżowane od wyciągania kawałków drewna, dla ciebie był to jednak stan prawdziwej fantazji. Skończyła się jednak, chłodna woda ściekała ci po plecach mieszając się z twoją krwią. Przynajmniej zażyjesz częściową kąpiel i nie będziesz tak capić. W końcu obmywanie się skończyło, kobieta wytarła wszystko suchą szmatką, po czym wstała i zaczęła bandażować ci tors. Będziesz wyglądać jak prawdziwy bohater z tymi ranami. - Wyzdrowiejesz bez problemu. Chyba dano ci tutaj pokój co? - Spytał babka. Do baru zaś wkroczyło kilka osób, chyba chciało zrobić tutaj porządki i poucinać powstałe pale bowiem przyszli tu z siekierami i zaczęli rąbać niepotrzebny materiał. Rozejrzałeś się i dostrzegłeś coś, co sprawiło ci ogromną przyjemność. Jedna z flaszek, które dostałeś, ostała w całości i nic jej nie było. Gorzej z drugą, została w jakiś sposób stłuczona. Co dziwniejsze jednak, nie było twojej zakładniczki. Gdzie ona się podziewała, to nie wiedziałeś. W każdym bądź razie kobieta skończyła swoją robotę i zniknęła, ty zaś miałeś wolną rękę by odpocząć i przejrzeć cały ekwipunek, który zwędziłeś swoim płotkom.

Otrzymujesz:
4x kunai
3x shuriken
4x notka wybuchowa
2x bomba dymna
1x bomba oślepiająca
+ tanto, które już używałeś.
Inoue
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Yoshimitsu » 16 sie 2015, o 16:59

Yoshi mógł się teraz chwalić, iż miał swoją własną służącą czyż nie? No pewnie że tak, bo przecież w tym momencie dziewczę to myło mu plecy, delikatnie dotykało jego umięśnionego ciała przez ręcznik czy też szmatę. Zwał jak zwał. Krystalicznie czysta woda w misce, nabierała rumieńców, które coraz bardziej przesiąkały również przez ręcznik. Zdawać się mogło, iż to sam chłopak rumieni się na widok kobiety, lecz oczywiście tak nie było. Delikatne ruchy wraz z chłodną wodą z pobliskiego strumyka łagodziły oparzenia, aż do momentu, kiedy po prostu był czysty i mógł jeść z własnego dupska. Pociągnął nosem... -Cudownie, teraz nawet moje bąki pachną czymś... Nawet nie wiem czym, chuj wie czym. No ale nie ma już tego męskiego zapachu hah! -zlustrował kobietę na pożegnanie lub raczej za podziękowanie i skinął głową. Ta zaraz zabrała się za bandażowanie jego klaty, gdyby nie to że jest lekko spragniony alkoholu i snu po chwili boju, pewnie rzuciłby dzikim komentarzem. Spokojnie dał się opatrzyć... Wtedy do baru weszli mieszkańcy, zaczęli układać stoły, ławy i krzesła. Świece i wyrzucać zbędne poniszczone meble. Czerwony Król złapał za jak się okazało ostatnią tego rodzaju butelkę w tym barze, znaczy nie ostatni alkohol a po prostu tą markę. Odkręcił i wlał sobie dość sporo do buzi. Połknął niewzruszony. -Najlepsze na ranę i chorobę jest wódka! -krzyknął i po prostu poszedł do swojego pokoju, łapiąc po drodze za ściągniętą wcześniej część garderoby.
Yoshimitsu
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Inoue » 16 sie 2015, o 17:39

Misja rangi B
45/45


Zrelaksowałeś się sporą dawką alkoholu, była to dla ciebie udana przygoda, pozostało ci po prostu odpoczywać i zaznać wdzięczności mieszkańców, którzy byli na każde twoje skinienie. Poszedłeś sobie do swojego pokoju z całą butelką, zabrałeś swoją koszulkę mimo iż była cała zakrwawiona i podziurawiona oraz poszarpana na barku, no ale innej odzieży tutaj nie miałeś. Zamknąłeś się w pokoju i zacząłeś po prostu odpoczywać. Po dwóch godzinach przyszedł do ciebie ten wielkolud, którego spotkałeś pierwszy raz. Przyniósł ci woreczek z pieniędzmi w ramach podziękowania, dopowiedział jeszcze kilka ciekawych informacji. - Cała wieś jest ci wdzięczna, znalazło się nawet kilka fanek by cię poznać...osobiście. No ale do rzeczy. Ktoś tutaj się jeszcze szwenda, widziano jak kobietę porywa biały zniekształcony ptak. To chyba nie wszyscy, jednakże oni nie są zainteresowani tak małą wsią, mają znacznie większe plany, chcą przejąć całą osadę która jest niedaleko - To chyba tyle, koleś wyszedł zostawiając cię w spokoju, miałeś czas na odpoczynek.

Misja zakończona
Inoue
 

Re: Wioska granicząca z czarnym lasem.

Postprzez Yoshimitsu » 17 sie 2015, o 13:59

Wszystko zostało wyjaśnione, a tym samym Yoshi miał chwilę czasu wolnego. Co prawda nie wszystko wiedział dokładnie, jednak na ten moment mało go to interesowało. Zadowolony z potyczki po prostu ruszył do swojego pokoju, gdzie miał zamiar chwilę odpocząć i delikatnie się wykurować. Stąpał chwilę przez korytarz, który prowadził do jego pokoju. Wyciągnął wcześniej kluczyk by sprawdzić numerek pokoju, był to numerek 3. Czemu taki? Któż to wie, barman najwidoczniej chciał mu dać taki i taki mu dał. Dotarł pod drzwi, wsadził kluczyk i przekręcił zamek. Pociągnął za klamkę no i wszedł do pokoju...
Zatrzasnął za sobą drzwi, wyciągając oczywiście wcześniej klucze by włożyć po drugiej stronie i zamknąć od środka. Podszedł pod okno, zlustrował znajdującą się przed nim przestrzeń, widział jak ludzie po prostu chodzą i pomagają w ogarnięciu zniszczeń, starając się doprowadzić wioskę do porzadku. Zniszczenia może nie było wielkie, lecz nawet takowe muszą zostać naprawione czy po prostu zmienione. Złapał za zasłonę by szczelnie zasunąć widoki, by mieć chwilę spokoju dla siebie. Lecz przed snem postanowił jeszcze coś przetestować. Była to prosta rzecz, nauka pewnej techniki ninjutsu. Służąca do przywołania różnych rzeczy lub istot. Uchiha zrobił dwa korki i przysiadł na łóżku. Zgarnął kawałek bandaża do góry by nie przegryzać sobie palca raz po raz. Nabrał kroplę na kciuka, po czym zaczął ćwiczyć sekwencję pieczęci stosowną do tejże techniki. Po jakimś czasie zadowolony iż dobrze już opanował te ruchy, po prosto przeszedł do kolejnej czynności, którą jest przyłożenie ręki do podłoża lub czegokolwiek, następnie miała powstać pieczęć, malująca się czarnymi znakami na danym podłożu... Z początku nie wychodziło mu to tak jak chciał, brakowało kilku czarnych znaków czy po prostu nie było charakterystycznego pufnięcia. Lecz praktyka czyni mistrza czyż nie... W pewnym momencie po prostu mu wyszło, zadowolony z efektu poszedł spać...
Yoshimitsu
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość