Zapomniana polana treningowa

Shigashi no Kibu jest krajem kupieckim na północ od Samotnych Wydm. Południowa granica kraju styka się z Sabishi i Atsui, zaś północna - z Soso i Kyuzo. Na zachodzie graniczy z Głębokimi Odnogami, a na wschodzie z krainą Yusetsu. Choć krajem w teorii zarządza gildia kupiecka, tak naprawdę główną władzę w Shigashi no Kibu stanowią trzy rodziny Yakuzy. A co najciekawsze, pomimo sporów zarządzają państwem w bardzo sprawny i względnie sprawiedliwy sposób, dzięki czemu Shigashi mogło się bardzo sprawnie rozwinąć.

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Senju Maiko » 29 kwi 2018, o 20:16

Senju idąc ubita ścieżką w stronę miasta Shigashi no Kibu, podziwiał okolicę i jej przyrodę. Ponownie tak jak podczas wędrówki przez Czarny Las wsłuchał się w odgłosy fauny i flory tego miejsca. Senju ucieszył fakt, że w okolicach polany treningowej słychać było śpiew ptaków, a nie tak jak w wspomnianym lesie gdzie nie uświadczysz anie jednego odgłosu tego wspaniałego stworzenia. Wysłuchał sugestii o noclegu w karczmie gdzie jedli wspólnie posiłek i o tym iż podając się na znajomość z Khusarą dostanie zniżkę na nocleg. Zawsze dobrze mieć dach nad głową, lecz i bez tego Maiko mógł spokojnie sobie zorganizować nocleg w lesie tak jak już to robił nieraz podczas swoich samotnych wędrówek z dala od klanu. Kiedy doszli już na skraj lasu i w oddali majaczyła wioska, młody shinnobi postanowił się pożegnać i pójść w swoją stronę.
- Napewno nie zapomnę Twojej rady. Żegnaj i miło było poznać. - odparł Khusarze i patrzył jak ten odchodzi w swoim kierunku.
Wiec kolejny nowo poznany towarzysz odchodzi, niestety Senju chyba był skazany na los samotnika, który wybrał opuszczając swoją wioskę. Spokojnym krokiem podziwiając już przyciemnione niebo udał się w stronę wioski, by tam znaleźć nocleg i zastanowić się co dalej.

z/t
Senju Maiko
 

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Suzu » 16 cze 2018, o 11:17

Rozmyślając nad zawartymi ostatnio znajomościami Suzka wędrowała przed siebie, poszukując odpowiedniego do treningu miejsca. W ciągu pierwszej doby pobytu w Shigashi udało im się poznać dwie nowe osoby. Nie, w sumie nie im, bo Arashi jak na razie spotkał jedynie Tetsu, który od tej pory miał ruszyć z nimi w świat. Wydawał się solidną osobą, może ciut zbyt poważną jak na gust Suzi, ale nie ma się co martwić, to się wyklepie. Yami natomiast wydawał się jakby nie z tego świata. Chyba nawet nie uważał się za shinobi, choć przecież technicznie nim był, skoro korzystał z chakry...? Uśmiech z twarzyczki Suzu nie znikał, dlatego właśnie tak jej się podobało w podróży. Mogła spotkać charaktery, jakich nie znała do tej pory, zadziwiać się i intrygować. Warto było zejść z pustyni.
- Szkoda tylko, że matka mnie zamorduje jak wrócę - westchnęła, przypominając sobie, jak bardzo ma przechlapane - A przynajmniej połamie mi nogi...
Trzeba by było napisać nowy list. Sięgnęła do kabury po notes, ale w dłoń od razu wpadł jej kunai, nie długopis. Wahała się tylko przez moment, no bo jak by nie patrzeć, przyszła tutaj właśnie dla treningu. Kwestia wściekłej rodzicielki została wygodnie odsunięta na bok, Zielonowłosa natomiast oddała się treningom...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Suzu » 16 cze 2018, o 11:41

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Suzu » 16 cze 2018, o 11:52

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Suzu » 16 cze 2018, o 12:10

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Wreszcie, gdy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi, dziewczyna miała już zupełnie dość. Czuła się zdrowo zmęczona, ale w ten przyjemny sposób, który jednocześnie oczyszcza głowę zamiast ją obciążać. Głośne burczenie w brzuchu dało Zielonowłosej do zrozumienia, że zaniedbała własny żołądek. Mimo to nie spieszyła się z powrotem do osady, poleżała sobie natomiast chwilę na ziemi, która już pokryła się młodą, wiosenną trawką. Świat powoli zaczynał się zielenić, a ona miała szczęście oglądać ten cud na własne oczy. Będzie co opowiadać w domu, choć pewnie to była kolejna z tych opowieści, które nikogo innego zupełnie nie interesowały. Trudno. W ostateczności pójdzie zawracać tyłek kuzynowi z Sabaku, on i tak chyba nigdy jej specjalnie nie słuchał, więc będzie mogła się wygadać ze wszystkiego. Swoją drogą, może by tak napisać jednak listy do domu...?
Ponowne burczenie w brzuchu podniosło ją wreszcie na nogi i nie spiesząc się, dziewczyna ruszyła w kierunku Shigashi.

[zt]
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
Gracz nieobecny
 
Posty: 462
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 22:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
Multikonta: Miwako

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Yami » 6 mar 2019, o 17:58

Dziadek przyprowadził nas tym razem na dość starą i można wręcz rzec zapomnianą polanę treningową, choć widzą po ew. zniszczeniach ktoś musiał ostatnio z niej korzystać. Wracając jednak do spraw ważniejszych jaką jest moja wolność. Pomimo krótkiej przerwy wynikającej z problemami Gildii Kupieckiej Shigashi, ten powrócił oznajmiając mi i Yuno, iż pora rozpocząć kolejną naukę technik ofensywnych, gdyż atak jest najlepszą obroną. Przecież jak ktoś straci rękę to nie będzie chciał atakować więc to idealna obrona raz zażartował spoglądając się dziwnie w moją stronę, jednak to stare dzieje.
Przybycie na polanę treningową oznaczało, że technika, której mieliśmy się uczyć miała być z klasy tych bardziej destrukcyjnych niż poprzedniczka. Pierdziel kazał nam usiąść na trawie a sam rozpoczął wykład odnośnie techniki, jakiej mieliśmy się uczyć.
W skrócie, albowiem nie chcę powtarzać kropka w kropkę tego co pierdziel mówił, nie z faktu, że wywaliło mi przeglądarkę kasując mi z 3/4 tekstu technika polega na wystrzeleniu wiązek chakry z dużą siłą. Wymaga się od tego wzmocnienia powietrza w swoich płucach oraz częściowo przeponę aby móc wystrzelać je z większą siłą. Technika nazywała się Shinkūgyoku.
Pierwsze moje podejście zakończyło się klapą. Wystrzeliłem z ciała pojedynczy strumień powietrza który łudząco przypominał Daitoppę, tę wszak już znałem może dlatego bardziej to właśnie ją przypominała. Szybkie sprostowanie przy pomocy wachlarza dziadka, mojej głowy i krótkiego OPR dlaczego nie słuchałem, sprawiło, że kolejne próby ostatecznie nie zmieniły nic w mojej nauce. Znaczy wiedziałem co powinienem robić ale zwyczajnie mi nie wychodziło. W tym samym czasie Yuno nie był w cale tak bardzo lepszy udawało mu się osiągać jedynie dwa podmuchy, żaden nie był pociskiem mogącym cokolwiek przeszyć.

* * *
Po tygodniu zrównałem się poziomem z bratem. Potrafiliśmy oboje wystrzeliwać jedną wiązkę ostrego pocisku i do dwóch spokojniejszych fal. Znalazłem drobne wsparcie w nauce techniki. Jeśli spróbować nadać rotację to pocisk spróbuje zachować swój kształt podczas wychodzenia z ust tak więc będzie miał charakter penetracyjny. Do tego użycie przepony w bardziej kontrolowany sposób pomagało. Westchnąłem wypuszczając strumień powietrza przez usta. Złożyłem ponownie pieczęci kolejno Szczur -> Króli -> Pies, nabrałem powietrza w płuca, przelałem do nich chakrę przez tenketsu znajdujące się w oplocie płucnym i spowodowałem krótki lecz dość silny ścisk przepony co sprawiło, że pocisk powietrza opuścił moje ciało. Następny skurcz mięśnia sprawił, że drugi podobny do pierwszego pocisk wystrzelił w stronę biednego dębu. Niestety im mocniej naciskałem na przeponę z każdym krokiem coraz trudniej było wywoływać kolejne skurcze już ściśniętego mięśnia dlatego ostatni pocisk opuszczający ciało był w formie podmuchu, jednak i tak był to sukces. Wyprzedziłem brata w treningu.

* * *

Okazuje się, że wcześniejszy problem łątwo dało się rozwiązać. Zwyczajnie pomiędzy kolejnymi wystrzeleniami pocisku należało dokonać niewielkiego wdechu nosem co pozwala zmniejszyć naprężenie stawiane na przeponę. W ten sposób w ciągu kolejnego tygodnia udało mi się osiągnąć 3 pociski przebijające. W tym samym czasie brat potrafił wykonać dwa i dwie fale, ja zawsze miałem problem z tą czwartą. Złożyłem pieczęci zebrałem powietrze w płucach i tak dalej i tak dalej. Zanim jednak wypuściłem fale pozwoliłem chakrze dokładniej się z nim wymieszać. Nie było to zbyt przyjemne trzymać w płucach taką bombę dlatego kiedy tylko poczułem ukłucie wystrzeliłem technikę. Cztery pociski popędziły w stronę drzewa zostawiając w nich 4 dziury od góry do dołu.
Dzięki temu będę miał wolne do zakończenia nauki przez mego brata. Może dwa do trzech dni wolności. Przecież pierdziel nie będzie uczył mnie czegoś nowego zanim braciszek nie skończy. Myliłem się.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Yami » 9 mar 2019, o 16:54

Leżałem na ziemi. Przyciskał mnie do podłoża rozłożony wachlarz. Miałem ciemno przed oczami. Pot lał mi się po twarzy zaś mięśnie nie odpowiadały na moje wezwanie. Pewnikiem zastanawiacie się jak tak właściwie znalazłem się w tej sytuacji. Czyżbym stoczył jakąś morderczą walkę z dużo silniejszym oponentem? Czy może zostałem napadnięty z zaskoczenia albo ktoś zrobił mi jakiegoś dziwnego psikusa podsyłając mi trującą sałatę. Nic bodaj mylnego. Stałem się ofiarą bestii, Lorda Demonów ukrytego pod postacią niewinnego podmarszczonego staruszka. Jak więc do tego doszło zaraz wam przedstawię.

- Skoro udało się jako pierwszemu wykonać poprawnie technikę czeka na ciebie kolejna do przetrenowania.
Spojrzałem na pierdziela, w chwili, gdy udało mi się wyegzekwować Shinkūgyoku. Dyszałem ciężko a ta pierdoła już mówi o kolejnych pracach. Czy jestem jak ten bóg co musiał toczyć kamień przez cały swój żywot? Czym ja na to zasłużyłem. Nie miałem zamiaru dłużej tego tolerować.
- Nie mam sił już ćwiczyć. Należy mi się odpoczynek.
- Odpoczniesz swoje po śmierci.
Brwi podniosły się. Spojrzałem na pierdziela z którego emanowała aura, która wgniatała mnie w ziemię. Co jest do cholery z tym człowiekiem. Nie odpowiedział mu zwyczajnie zacząłem iść w stronę posiadłości. Coś złapało mnie za nadgarstek. Nie zdążyłem się odwrócić nim coś wykręciło mi rękę.
- Brakuje ci szacunku do starszych chłopcze. Widać jednak potrzebujesz dodatkowego treningu bardziej niż myślisz.
Kiedy coraz silniej zaczął naciskać na moją rękę poczułem dość intensywny ból w stawach. Zacisnąłem zęby i wysyczałem, swoje przeprosiny oraz udział wzięcia udziału w treningu. Skwitowane zostało to krótkim "Dobrze, bardzo dobrze". Nie, nie było dobrze, było tragicznie.
* * *
Następnego dnia. Udaliśmy się ponownie na polanę. Yuno trenował wciąż pierwszą technikę natomiast mnie czekał wykład z pierdzielem dotyczący nauki techniki Dai Kamaitachi No Jutsu.
- Cieszy mnie, że jesteś pełen optymizmu - nie byłem - Nauczę ciebie podstaw techniki Dai Kamaitachi no Jutsu. Technika która jest rozwinięciem Kamaitachi No Jutsu, wszak nawet w nazwie widzimy, że jest Większą jej formą. Każdy zamach wprowadza chakrę w stan niezwyklej ostrości mogącej bez problemu przeciąć skałę bądź głazy. Niewątpliwie pomocne będzie doświadczenie z nauczonej techniki Kamaitachi i Hien. Najistotniejszym aspektem jest tworzenie ostrych miejscowych podmuchów podczas gdy reszta wiatru nie posiada tej właściwości. To raczej jest kwestia trudności wykonania. Zaczynaj.

Spojrzałem w jego stronę. Westchnąłem, odwróciłem się na pięcie. Wyciągnąłem zwój odpieczętowując wachlarz, jednak nie taki mały jak trzymał dziadek w swojej ręce. Wachlarz, który pojawił się w moich dłoniach był zbliżony rozmiarami z nastolatkiem. Podniosłem go bez większych problemów. Zacząłem zbierać chakrę na powierzchni wachlarza. Nie miałem z tym większych problemów po nauce techniki Hien, wszak to trochę ułatwiło mi egzekwowanie takich rzeczy. Gdy wiatr, który zebrał się na wachlarzu miał w sobie odpowiednią siłę wykonałem zamach posyłając dość silny strumień wiatru. Nie miał on w sobie jednak żadnych właściwości tnących. Zwykły, bardzo silny podmuch, który uszczuplił moje pokłady w dość znaczący sposób.
Nie zdążyłem nawet ponowić próby kiedy coś trzasnęło mnie w łepetynę. To coś wywołało słyszalny dźwięk pękającego drewna.
- Czy ty w ogóle mnie słuchałeś? Gdzie w tej technice skupiłeś się na nadaniu cech ostrości wiatru. Jeszcze raz.
Nie odezwałem się. Zagryzłem dolną wargę. Ponownie podniosłem wachlarz i rozpocząłem kumulację chakry. Zebrałem ją znacznie szybciej niż poprzednio przez co ta nie była aż tak stabilna. Wspominając zależność nadawania ostrości podmuchowi skierowałem dwa przeciwstawne strumienie, jednak ze względu na dość dużą ilość energii oraz gwałtowną zmianę w kierunku kontroli skumulowanego wiatru, "kula" chakry zwyczajnie wybuchła na wachlarzu odrzucając mnie na najmniej dwa metry dalej. Jasna cholera co to było.
- Tak śpieszno Ci na tamten świat? Mówiąc, że odpoczniesz po śmierci nie sądziłem, że będziesz chciał sam się tam jak najszybciej dostać. Jednak odpoczynek należy się tym którzy pracowali za życia. Wstawaj i ponów trening.
W tym czasie Yuno przerwał swoje ćwiczenia i spoglądał w moją stronę z troską. Takie rzeczy raczej mi się nie zdarzały więc wiem co mogło krążyć po jego głowie. Co się stało temu pierdzielowi, że tak zaczął nas przyciskać. Wcześniej dawał mi spokój a teraz?
Podniosłem się z ziemi. Zachwiałem się lekko. Prawa ręka zdrętwiała i obolała w wyniku uderzenia. Pociągnąłem nosem i oparłem się na wachlarzu. Dziadek jedynie pogonił mnie kiwnięciem głowy. Zacząłem zbierać ponownie chakrę w wachlarzu jednak tym razem wolniej. Tym razem jednak chakra, którą zbierałem już była w postaci dwóch ocierających się fal. Umożliwiło to uniknięcie wcześniejszego nie powodznia. Gdy zebrałem odpowiednią ilość posłałem strumień wiatru po wykonaniu zamachu. Ten wykonał na drzewie niewielkie zadrapanie zaś część liści znajdujących się na jego koronie opuściło swój rodzinny dom.
Nie zdążyłem nawet się zrelaksować i zaczerpnąć powietrza gdy usłyszałem za sobą szorstkie "Jeszcze raz".

* * *
Po kilkunastu próbach nie miałem sił. Po wyegzekwowaniu ostatniej próby padłem na plecy zaś wachlarz trzymany w ręku padł na mnie. Yuno miał gorzką minę, zaś pierdziel nie robił sobie z tego wszystkiego większych problemów. Dziś nie miałem zamiaru wracać do domu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Yami » 17 maja 2019, o 23:39

Musiałem w końcu wrócić do domu. Znaczy mogłem tego nie robić ale wiedziałem, że im dłużej bym zwlekał tym więcej byłoby na mojej głowie a w przypadku pewnego przegięcia pały z całą pewnością nie miałbym wesoło. Ostatecznie doszło do konfrontacji z moim dziadkiem. O dziwo ten był spokojniejszy niż się spodziewałem. Wynikało to za sprawą mego młodszego kochanego, miejscami wrednego braciszka. Podczas mej nieobecności brat w końcu opanował technikę i zaczął szkolić się w w tej samej technice co ja przed zrobieniem sobie krótkiego wolnego. Wracając jednak do spraw rzeczowych. Razem z bratem już bez obecności starego pierdziela znaleźliśmy się na polanie treningowej.

- Jak ci idzie? - spojrzałem w stronę Yuno, który opierał się na wachlarzu.
- Ciut lepiej niż Tobie. Mogłem dogonić w ciągu tych dwóch dni. - odparł z lekkim uśmiechem który wskazywał lekkie zażenowanie.
- Nie wątpię - odparłem podnosząc swój wachlarz.

Staliśmy w odległości jakichś 7m od siebie. Oczywiście nie na przeciw siebie. Głupotą byłoby trenowanie w ten sposób. Celowaliśmy mniej więcej w ten sam punkt czyli jedno z drzew na skraju polany. Podniosłem wachlarz i przeniosłem go za siebie. Zacząłem kumulować chakrę na jego powierzchni. Gdy zebrałem satysfakcjonującą ilość zacząłem kształtować ją w formę cienkich ostrzy. Zajęło mi to pewną chwilę nim wykonałem pierwszy wymach w stronę drzewa. Podmuch wiatru wywołanego techniką uderzył w drzewo oddalone o jakieś 12, pozostawiając na nim głębokie żłobienie. Następny wymach wykonany z półobrotu naznaczył drzewo kolejnym żłobieniem. Następne uderzenie wykonane od dołu wysłało kolejny podmuch, który połączony z poprzednimi sprawił, że drzewo ostatecznie ugięło się pod mocą mej techniki.

Brat również nie próżnował. Cztery wymachy szybsze niż moje lecz pozostawiające mniejsze ślady na pniu innego drzewa też ostatecznie pozwoliły na jego powalenie. Byliśmy więc na równym poziomie choć sposób wykonywania był z lekka inny. On skupił się na szybszym egzekwowaniu techniki, ja na sile. Ostatecznie dwa różne podejścia wynik ten sam. Jednak dzięki temu, że każdy z nas obrał inną drogę teraz mogliśmy wymienić się spostrzeżeniami aby ostatecznie udoskonalić brakujące nam elementy.

Minęły dwa nim udało nam się wspólną pracą i wymianą informacji uzyskać zadowalający rezultat.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

z/t
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Yami » 28 cze 2020, o 22:44

Polana Treningowa, dość zapomniana nawet w tutejszych regionach, gdzie mimo wszystko ludzie dążyli do uzyskania jako takiej siły ze względu na walki toczące się między mafiami Shigashi. Miejsce to od nie pamiętam kiedy służyło mi za miejsce treningów dla technik, które wymagały trochę więcej przestrzeni. Według wspomnień pierdziela, który dość szybko chciał poznać mnie z sekretną techniką rodu Yumichika abym mógł poradzić sobie w najgorszej sytuacji. Dodatkowo nieznaczny wzrost mych chęci za sprawą nowego towarzysza, czy raczej towarzyszki nie został niezauważony. Widząc krztynę chęci pierdziel wykorzystał sytuację aby jeszcze bardziej utrudnić mi odpoczynek na jaki wszak miejscami potrzebowałem.
- Na czas Twojego pobytu w Yinzin Yuno zdążył opanować technikę naszego rodu, ty zaś jesteś w tyle za młodszym bratem. Pora więc abyś nadrobił utracony czas. - nawet jeśli ten czas był wynikiem jego wysłania mnie w tamto miejsce - Widzisz technika Juha Sho, której uczyłeś się ostatnio jest pierwszym tylko etapem. Pora abyś nauczył się kolejnego.
Pierdziel nie złożył żadnych pieczęci lecz wyciągnął rękę przed siebie. Błękitna poświata zaczęła wirować wokół jego ręki szybko przyjmując kształt olbrzymiej łapy, którą posłał w kierunku najbliższych drzew.
- Fūton: Jūha Reppū Shō jest techniką, która pozwala zgromadzonej w ręce chakrze wystrzelić i przyjąć dowolny kształt, przynajmniej w teorii, jak do tej pory nigdy nie dane było mi widzieć tę technikę w innej wersji. Na samym początku będziesz musiał nauczyć się gromadzić gęstą chakrę w swojej ręce i wypuścić ją przed siebie. Na samym początku nie będzie liczył się kształt ale siła. Zaczynaj.

Zamknąłem opadające się powieki. Byłem trochę zmęczony i najchętniej bym zasnął jednak mogło być to bardzo nieprzyjemne. Ustawiłem rękę pod kątem jak przy Juha Sho. Nie była to ta sama technika ale to właśnie ona stanowi podstawę, wystarczy więc zebrać więcej niż standardowo chakry i ją wypuścić. Chakra początkowo szybko zaczęła gromadzić się w ramieniu jednak w momencie kiedy jej ilość odpowiadała technice pierwowzoru szybkość z jaką dodawałem kolejne drobinki gwałtownie się zmniejszyła a sam miałem problem utrzymać w ręku nadmiarową energię. Czułem jak kropelki potu zaczynają pojawiać się na skórze głowy. To jak upychanie w pełnej skrzyni kolejnych rzeczy. Chwila nieuwagi i skrzynia nie wytrzyma. Widziałem już gdzie leżał fundamentalny problem techniki...

Pierwsze dni były tak jak się spodziewałem walką z samym sobą i utrzymaniem gromadzonej się energii w ramieniu. Była to rzecz, której nie mogłem zrobić sposobem. Jedyne co mi pozostawało to powoli przyzwyczajać ciało do nadmiernego wysiłku i anormalnego stanu. Z każdą próbą udawało mi się zebrać coraz więcej oraz dłużej wytrzymać zebrane pokłady. Nie wykonywałem od razu polecenia dziadka dotyczącego wyrzucenia energii. Próbowałem utrzymywać ją na tyle długo na ile starczyło mi sił. Wszystko po to aby ciało mogło szybciej przyzwyczaić się do nowego ciężaru.

- Wystarczy, teraz musisz nauczyć się kształtować uwolnioną chakrę aby przyjęła kształt ręki. Ostatnim punktem będzie nauka jej kontroli. Na dziś już wystarczy, możesz odpocząć. Zasłużyłeś na to. - było to chyba po raz pierwszy kiedy pierdziel dał mi błogosławieństwo odpoczynku.

Kształtowanie chakry nie było aż tak wielką trudnością w porównaniu do pierwszego etapu. Dość dobrze potrafiłem manipulować kształtem aby nadać chakrze odpowiedniej ostrości. Ta wiedza przełożyła się na szybsze formowanie. Każda róża ma jednak kolce. Nigdy nie miałem do czynienia z taką kondensacją chakry. Nawet jeśli wypuszczona energia przypominała coś na wzór ręki za sprawą dużej gęstości i problemem z kontrolą kilku rzeczy naraz szybko się destabilizowała i z lekki wybuchem przepadała. Nie była to rzecz przyjemna. Ręka była czerwona od gwałtownych uderzeń chakry, nie muszę więc mówić, że bolało jak cholera. Tak kończyła się każda z pięciu prób które wykonywałem z długimi przerwami. Nie miałem na tyle dużych pokładów energii duchowej aby ćwiczyć tego typu rzeczy non stop. Ponownie skupiłem chakrę w ramieniu. Następnie zacząłem ją powoli wypuszczać próbując nadać kształt ręki. Ta pojawiła się przede mną. Zacisnąłem zęby kiedy kolejne kropelki potu zalewały mi twarz. Trzymałem rozwartą chakrową dłoń., która zaczęła mimowolnie drżeć. Nim zdążyłem się zorientować ta wybuchła ponownie raniąc mą rękę. Siła była większa zaś skóra nie wytrzymała i pokryła się licznymi cienkimi ranami. Każde ćwiczenie wymagające korzystania z własnego ciała jako pośrednika nie może kończyć się dobrze.

Po ostatniej sytuacji dostałem pełny dzień wolnego aby zregenerować siły oraz wyleczyć rany. Ten dzień jednak szybko minął i ponownie stawiłem się na polanie gdzie kontynuowałem trening. Tym razem przed ostateczną destabilizacją chakry sam uwalniałem chakrę aby nie doprowadzić do podobnej sytuacji. Nieznacznie spowolniło to naukę jednak pozwoliła mi ona uniknąć ran co było mi ciut bardziej "na rękę".

Trzecia część treningu zaczęła się łącznie tydzień po pierwszej. Udawało mi się uzyskać już odpowiedni kształt i utrzymać go na zadowalająco długi okres czasu. Teraz wystarczyło zmieniać nadać chakrze kierunek. Paradoksalnie każdy etap był łatwiejszy od poprzedniego. W tym etapie jedynie co się liczyło to wprawa. Wiedziałem już co zrobić aby uniknąć ran więc mogłem skupić się ciut bardziej na samej kontroli. Początkowo ruch był dość powolny i ledwo co powodował wgłębienia w drzewach, na które napierał. Z każdym jednak dniem szybkość chakrowej dłoni oraz jej destrukcyjne możliwości zaczęły się zwiększać, podobnie swoboda ruchów. Kolejny tydzień pozwolił doszlifować technikę. Ta wciąż nie należała do perfekcyjnych jednak z całą pewnością na tą chwilę była nowym, skutecznym narzędziem do obrony samego siebie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Yami » 5 lip 2020, o 23:34

Stary pierdziel mówił, że nie będę mógł przejść do kolejnego punktu treningu jeśli nie rozwinę swoich umiejętności w kontroli własnej energii. Tak więc w ciągu najbliższych dni miałem właśnie tym się zajmować. Usiadłem pod jednym z drzew. Nie byłem pewien jak uzyskać poziom sprawniejszej kontroli energii inaczej jak przez początkową medytację. W głowie już miałem kolejny punkt na którym powinienem się skupić teraz jednak...
Zamknąłem powieki. Chciałem skupić się na przepływie energii przez moje ciało. Całym sobą czuć jak chakra przepływa przez kolejne punkty tenketsu. Oczywiście nie było to możliwe. Liczył się jednak sam prąd. Miejsce skupienia. Starałem się zwiększać szybkość przepływu przez cienkie żyłki które chakrę przenoszą. Starałem się nią bawić, starałem się coraz bardziej wpływać na jej bieg, w sposób bardziej swobodny. Wymagało to pracy, dlatego co jakiś czas uspokajałem cały jej bieg. Chciałem się wyciszyć. W tych długich chwilach wyczuwałem drobinki chakry, które docierały z pieczeni na brzuchu. Chakra zdawała się być ciepła niczym kąpiel w wannie we własnym domostwie. Nie miałem zamiaru jej kontrolować, nie teraz. Pamiętałem co wtedy mówiła. Muszę choć trochę się wzmocnić nim poproszę ją o wsparcie. Dlatego zanurzyłem się w głębokiej medytacji. Nie powiem było to przyjemniejsze niż treningi nadzorowane przez starego pierdziela.
W ciągu kilku kolejnych dni nie robiłem nic tylko siedziałem pod drzewem i medytowałem. Dziś jednak planowałem poćwiczyć nad zbieraniem i utrzymaniem chakry we własnych ramionach. Przeczuwałem, że jeśli poprzednia technika wymagała ode mnie właśnie tej zdolności tak przeczuwałem, że kolejna również będzie tego wymagać dlatego wolałem usprawnić swoje zdolności w tym zakresie.

Próbowałem to robić na zasadzie szybkich zrywów. Gwałtowne przesłanie gęstej chakry. Nie próbowałem jednak robić tego z wielką jej ilością. Widziałem, że takie próby mogłyby mi tylko zaszkodzić. Niczym zerwanie się do biegu, zamiast jednak włożyć w to całej siły używa się wyłącznie około 80% aby nie nadwyrężać ciała. Gwałtowne impulsy chakry nie należały do przyjemnych, właśnie po to ćwiczyłem aby stały się bardziej naturalne. Dlatego kolejne dwa dni naprzemian z medytacją i drzemką udało mi się doprowadzić do zadowalających rezultatów.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Yami » 8 lip 2020, o 00:59

Przyszedłem na zapomnianą polanę treningową. Minęły dwa dni od momentu zakończenia własnych starań związanych z poprawą kontroli własnych sił duchowych, to jest chakry. Miałem tą przyjemność tylko i wyłącznie za sprawą pewnych interesów, które zatrzymały mego dziadka od pastwienia się nade mną, choć biorąc pod uwagę chęć rozwoju w kierunku obrony przed nieznanym zagrożeniem nie krzywiłem się do pracy aż tak bardzo jak zwykle. Widział to też również i stary pierdziel. Przeczuwałem, że chciał wykorzystać moje "chwilowe" zaangażowanie najmocniej jak tylko się da, wszak przecież może mi się odwidzieć po jakimś czasie. Nie można go za to winić.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


z/t
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Natsume » 13 lip 2020, o 17:30

~ W oparach ~
Wyprawa C 7/x
Yami


Na komentarz ze strony Yamiego, demonica tylko parsknęła cichym śmiechem. Cóż, jakby spojrzeć z tej strony, to całe jej istnienie polegało właśnie na parze i wrzątku - wysoka temperatura to było jej forte, a ona sama czuła się w niej znakomicie. Więc jakakolwiek ilość tejże byłaby dla niej za mała - wystarczy sobie przypomnieć, w jakich warunkach czuła się komfortowo. Tak, pod górą, pośród duszących temperatur i w obłokach gęstej, parzącej skórę pary wodnej. Łatwo więc się domyślić, że jakiekolwiek gorące źródła czy kąpiele w podgrzewanych baliach nie będą dla niej wystarczające - ale z braku laku jako alternatywa zapewne się nadadzą. Stąd też prośba - albo może wniosek? - o to, żeby Yumichika spróbował odnaleźć właśnie taki punkt.
Ostatecznie jednak młodzieniec postanowił spełnić jeden z dwóch punktów, nie oba naraz. Co zdecydowanie ułatwiało mu życie, ale pewnie nie było tym co sobie wymarzyła Kokuo.
Kiedy Yami wkroczył na polanę, poczuł delikatne mrowienie na wysokości punktu, gdzie znajdowała się jego pieczęć.
Standard, kiedy Kokuo ingerowała z wglądem w świat zewnętrzny. Od kiedy młodzieniec poluzował pieczęć w trakcie pierwszego spotkania, co jakiś czas tak robiła żeby przyjrzeć się zza krat światu.
-... cóż, to jest w oddali, ale jest tu... zimno.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1673
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Yami » 13 lip 2020, o 23:14

Trasa z domostwa w kierunku Zapomnianej polany treningowej nie należała do stosunkowo długich jak i męczących. Nie prowadził do niej bardzo gęsty las ani na drodze nie znajdowały się przeszkody pokroju powalonych drzew czy wałęsającej się zbójnickiej bandy. Trasa udeptaną starą ścieżką zajęła spokojnym krokiem około trzydzieści minut. Polana pośród powalonych ostatnim treningiem drzew jak zwykle była cicha. Z wyróżniających się dźwięków otoczenia można wyróżnić szum liści oraz śpiew ptaków, które miejscami wybrzmiewały w leśnej koronie. Przystanąłem na skraju polany. Wówczas poczułem niewielkie mrowienie w okolicach pieczęci. Początkowo myślałem, że mogły być to początki problemów żołądkowych jednak szybko okazało się, że była to Kokuou, która wyraźnie nie była zadowolona z tego otoczenia. Nie był to jednak poziom chłodu jaki panował jeszcze niecałe dwa miesiące temu w Yinzin gdzie odbywał się turniej samurajski.
Przeciągnąłem się i oparłem dłonie o biodra.
- Nic dziwnego, wszak w otoczeniu drzew zawsze jest chłodniej... Niemniej jednak wynagrodzę z całą pewnością długim posiedzeniem w gorących źródłach. Choć tyle będę mógł zrobić.
Przycupnąłem koło jednego z drzew i podążyłem wzrokiem w kierunku błękitnego nieba, nic mi dzisiaj nie potrzeba - tak z całą pewnością gościłyby w mej głowie myśli gdyby dzień ten należał do tych bardziej leniwych chwil. Chwila ta z całą pewnością niedługo nadejdzie teraz jednak miałem szansę na poprawienie relacji z personą, z którą będę nierozłączny przez bardzo długi czas.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Natsume » 15 lip 2020, o 23:14

~ W oparach ~
Wyprawa C 9/x
Yami


Chociaż polana, w rzeczy samej malownicza i cicha, była w stanie przypasować gustom Yamiego, o tyle dało się wyczuć że demonica nie była zbytnio tym stanem rzeczy zadowolona. Jako że była przyzwyczajona do większego ciepła i miała zupełnie wykręcone do 11 preferencje, ciężko jej się było przestawić do miejsca takie jak to - skąpane w cieniu i liściach, opiewane śpiewem licznych lataczy, z lekką bryzą pałętającą się gdzieś pomiędzy drzewami. Czuła po prostu dyskomfort, i Yami był w stanie coś takiego od niej wyczuć: w końcu, nawet pomimo tego że byli połączeni od stosunkowo niedawna, młodzieniec poluzował już nieco pieczęć którą miał nałożoną na swoje ciało - i w efekcie tak jak demonica mogła przyglądać się światu przez jego oczy, tak on był w stanie odczuwać strzępki emocji zamkniętego w jej ciele stwora, co odczuwał w formie lekkich ukłuć danej emocji.
Teraz odczuwał delikatne, nienaturalne ukłucia dyskomfortu. Porównywalne z, dajmy na to, leżeniem pod kocem w upalny letni dzień. Potrafił wyłapać że to nie jego odczucia, ale i tak wiedział o co chodzi.
-Masz dziwne preferencje temperaturowe.
Na moment Yami poczuł, jak gdyby zaczęło mu się kręcić w głowie - tak naprawdę jednak Kokuo wciągnęła go na siłę do wnętrza własnego umysłu, żeby mógł spojrzeć na jej błękitne oczy.
-To jest bardziej kwestia tego, że nie znam Twojego poziomu wytrzymałości pod względem chakry. Mam nadzieję że masz świadomość, że testy mogą wywoływać tylko podobne sytuacje jak ta poprzednio. No, i wyczerpanie. Duże.
Demonica westchnęła ciężko.
-No dobra. Chcesz żyć wiecznie, czy możemy zaczynać?
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1673
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Zapomniana polana treningowa

Postprzez Yami » 16 lip 2020, o 01:23

Lekki powiew wiatru musnął mą twarz. Nie był zimny, ni ciepły... taki w sam raz. Najgorsza pogoda jaka może się trawić to pełne upalne słońce bez wiatru ani cienia pod którym można się było skryć. Mocny upał, zwłaszcza tego typu, należał do moich wewnętrznych nemezis. Proszę jednak nie zrozumieć mnie źle opatulenie się kocem w kiedy na zewnątrz panuje ziąb czy właśnie zażyć gorącej kąpieli. Są rodzaje ciepła, które jedna osoba bardziej preferuje od drugich. Wyczułem chwilowy dyskomfort. Chwilę później usłyszałem już głos niezadowolenia.
- Jeśli chodzi o upodobania temperaturowe to ciesząc się pogodą wolę jednak lekki chłód.
Chwilę już później moja jaźń, czy jak to można nazwać, została wciągnięta do wnętrza własnej świadomości gdzie mogłem ponownie spotkać się twarzą w twarz czy raczej patrząc po kwestiach rozmiarów twarzą w oko, błękitne oko. Ponownie wykazała troskę upewniając się o moje możliwości kontroli chakry zaś chwilę później zdawała się nie przejmować tym co mogłoby się ze mną stać. Czy to by oznaczało, że Kokuou jest typową Tsundere?
- Przez ostatnie tygodnie miałem sposobność do kontroli dość gęstej i ciężkiej w utrzymaniu chakry co z całą pewnością pozwoli mi na swobodniejszą manipulację gęstego jej skupiska.
Przed wydaniem ostatecznej odpowiedzi wziąłem głębszy oddech i wypuściłem w charakterystyczny przez siebie sposób - poprzez westchnięcie.
- Oddaję się pod Twoją opiekę.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shigashi no Kibu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości