Uchiha Hiroki

W tym dziale lądują zaakceptowane karty postaci. Na ich podstawie można się upewnić wyglądu właściwie wykonanej KP, aby uniknąć późniejszych poprawek.

Uchiha Hiroki

Postprzez Hiroki » 3 cze 2019, o 02:16


DANE PERSONALNE


IMIĘ: Hiroki
NAZWISKO: Uchiha
KLAN: Uchiha
PRZYNALEŻNOŚĆ: Shinsengumi 新選組
WIEK [DATA URODZENIA]: 18 [31.12.368]
PŁEĆ: Shinobi
WZROST | WAGA: 179cm / 71kg
RANGA: Doko / Szczur


APARYCJA


WYGLĄD: Kruczoczarne włosy, średniej długości zazwyczaj pozostawione w nieładzie. Same z siebie układają się w dosyć bujną czuprynę, a kosmki jego włosów opadają losowo we wszystkich kierunkach. Czasami jednak splata włosy w mały kucyk z tyłu głowy. Twarz lekko owalna, z delikatnie zaostrzonym podbródkiem. Lekko widoczne kości policzkowe, mały nos. Jego Cera dosyć blada, jak przystało na przedstawiciela jednego z najstarszych klanów. Oczy również typowe dla jego rodu - czarne. Jego spojrzenie jest pełne pasji oraz ambicji. Budowę jego ciała można określić jako dosyć atletyczną, widać dokładny zarys barków, klatki piersiowej, do tego dochodzą świetnie widoczne mięśnie brzucha. Nie jest on jednak kulturystą, ot aktywną fizycznie osobą.
UBIÓR: W jego ubiorze ciężko jest wyróżnić coś szczególnego. O ile oczywiście uznamy, że ubieranie czarnych ubrań nie jest niczym nadzwyczajnym. W zależności od okazji ubiera oczywiście inne ubranie, jednak z reguły jest ono tego samego koloru. Na co dzień nosi on czarne spodnie z materiału przypominającego dres, krótką czarną koszulkę, lub tanktop w zależności od temperatury. Czasami pojawia się również bluza z długim rękawem i tutaj odmiennie od całej reszty garderoby, ma ona na piersi małe wyhaftowane logo Uchiha. Niemniej jednak jest to ubiór, który towarzyszy mu jedynie w momencie gdy nie pełni służby, lub też znajduje się w swojej kwaterze.

Podczas jakiejkolwiek czynności na murze, lub też w podróży jego ubiór prezentuje się następująco. W zależności od pogody - w słoneczne dni ubiera on czarną koszulkę, a na nią górną część czarnego kimona zapinanego na guziki. Dolnia część stroju pozostaje zawsze niezmienna. Wygodne buty, koloru czarnego do tego spodnie z materiału podobnego do tego wykorzystywanego do produkcji kimona.

W gorszą pogodę jego ubiór różni się górnie górną częścią. W miejsce koszulki z krótkim rękawem ubiera on długi rękaw z cienkiej tkaniny, do tego jako odzież wierzchnią nosi długi do kostek płaszcz z kapturem, który ma cztery kieszenie, dwie wewnętrze na wysokości odcinka piersiowego, oraz po dwie na wysokości ud od zewnątrz.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Czarne oczy, Czarny płaszcz, czasami bluza ze znakiem klanu Uchiha.


OSOBOWOŚĆ


CHARAKTER: Uchiha, pozbawiony talentu, zdesperowany i przez niemal całe swoje nastoletnie życie poniżany przez najbliższych. Można by się zastanawiać czy taki "twór" może mieć jakiekolwiek pozytywne cechy po wszystkich przeciwnościach losu jakie go dotychczas spotkały. Niemniej jednak pomimo wszystkich tych złych rzeczy które mu się przytrafiły, był on raczej szczęśliwą osobą.
Bardzo pracowity, bowiem pomimo wszelkich przeciwności losu, starał się spełnić oczekiwania ojca. Niestety - brak talentu skutecznie uniemożliwiał mu dojście do celu. Mimo to, Hiroki nigdy się nie poddał, nawet nie myślał o tym, że istnieje taka możliwość. Realizacja celu którym jest przewyższyć nie tylko swojego ojca, ale każdego ze swego rodu tylko i wyłącznie ciężką pracą "oświetlała" mu drogę do celu. Nie można o nim jednak mówić, jako egoiście, który dąży do zdobycia swego celu po trupach. Nie jest on również altruistą. Najłatwiej będzie chyba powiedzieć o nim jako o kimś, kto chciałby osiągnąć zwycięstwo przy akompaniamencie swoich przyjaciół. Po dołączeniu na mur zmężniał - widział, gdy na mur wracały niepełne drużyny, czasami nikt nie wracał. Dotarło do niego wreszcie, że nie można wszystkich uratować, nie można wszystkim pomóc, a co najgorsze - życie wydawało się być bardzo kruche. Dlatego też w odróżnieniu do młodego siebie, gdy do życia podchodził beztrosko jeszcze bardziej "zaostrzył" sobie reguły którymi się kierował. Nie mógł pozwolić sobie na dalszą słabość. Zdawał sobie sprawę, że jego ojciec wydał na niego wyrok śmierci, wysyłając go na mur - mimo to uważał tę sytuację, za najlepszy bodziec do rozwoju. Dlatego też pomimo, zdawania sobie sprawy z tego w jakim miejscu się znajdował, podchodził do niej optymistycznie. Taki był - hurra optymistyczny chłopak pozbawiony jakiegokolwiek talentu, brak drogi na skróty. Ten optymizm w dzisiejszych czasach wydawał się być jego największą wadą. Nawet w najgorszym możliwym scenariuszu próbował szukać plusów, dobrych rozwiązań, nawet gdy ich nie było. Wielu mogłoby zapytać więc - jak wygląda jego stosunek do klanu i pobratymców. Otóż... jak można było się domyśleć: darzy ich ogromnym szacunkiem. Wpajane przez ojca wartości nie zostały odrzucone, tak jak pewnie skończyłoby się to w większości przypadków. Zdaniem Hirokiego, jego ród jest naprawdę silny. Po za tym, brak jego talentu nie jest winą Uchiha, a jego samego. Dlatego też nigdy nie miał za złe swojej rodzinie tego, kim jest. Ba - uważał, że to właśnie jego ród może nauczyć go najwięcej, dlatego to właśnie tam szukał wsparcia. Chłopak nigdy jednak nikogo nie zabił, nigdy nie splamił się krwią - a miał za sobą kilka wojen, oraz osiemnaście wiosen życia jako Shinobi. Nigdy zresztą nie wyobrażał sobie zabić drugiego człowieka, niemniej jednak nie przeraża go ta wizja - nie wie jednak z jakimi konsekwencjami wiązało by sie jego pierwsze przelanie krwi.
NAWYKI:
NINDO: Jedyną rzeczą godna dumy, jest ciężka praca!
HISTORIA:
Spoiler: pokaż

"Narodziny."

Od czego powinno się zacząć historię takiego nieudacznika, za jakiego uważał Hirokiego jego własny ojciec? Od momentu jego porażki? Od momentu w którym ojciec po raz pierwszy mówi mu co tak naprawdę o nim sądzi?

Nie... Historia ta zaczęła się bardzo dawno temu. Rok 368, kiedy to jego matka Izumi, zaszła w ciążę. Miało to być ich pierwsze dziecko... Długo wyczekiwane. Zwykła, zimowa noc. Ostatni dzień roku. Dwudziesta trzecia, parę minut do północy. Stało się! Płacz dziecka, które chwilę później wylądowało w dłoniach mężczyzny w średnim wieku. Był blisko trzydziestki. Wtedy jeszcze nie wiedział, że za parę lat, najchętniej cofnąłby się w czasie by przypadkiem upuścić nowo narodzonego potomka. Niemniej jednak teraz, pełni nadziei wraz z matką, płakali, jedno z nich płakało ze szczęścia, drugie natomiast łączyło łzy euforii i bólu. Od tego momentu, życie rodziny młodego HIrokiego zmieniło się o 180 stopni, a on - jako oczko w głowie rodziców, spadkobierca Kekkei Genkai, które przetrwało wiele wojen, miał stać się niegdyś jednym z silniejszych shinobi swego rodu, przewyższając własnego ojca.

"Pierwszy prezent urodzinowy."

Czwarte urodziny, bo to wtedy wszystko się zaczęło chyba najbardziej zapadły w pamięci młodego Uchihy. Prezent urodzinowy... można by pomyśleć, że to właśnie to powinno dostać się od ojca na swoje urodziny w tak młodym wieku. Bohater tej opowieści dostał prezent, jednak! Nie był to prezent, jaki powinno się dostać w wieku czterech lat. Ojciec i syn, na ganku posesji jego rodziców. Wtedy po raz pierwszy - przynajmniej odkąd pamięta zobaczył te oczy. Wyglądały na przepełnione mocą. Czerwone. Z czarnymi plamkami przypominającymi łzy. Młodzieniec podekscytowany naliczył trzy, a później? Poznał na własnej skórze, piekło w które zamienić miało się jego życie. Ojciec nie przebierał w środkach, ukazał wizję, w której Hiroki był świadkiem śmierci nie tylko własnej matki, ale także całego swojego klanu. Nie mógł nic zrobić, nie mógł zareagować, był za młody, za słaby. Nie trwało to długo, jednak dla małego chłopca była to cała wieczność. Łzy powoli spływały po jego policzkach, jedna, po drugiej. Dziesięc. Bo dokładnie tyle sekund trwała iluzja i dokładnie tyle łez zdążył naliczyć jego ojciec. Wizja silnego potomka. Prawdopodobnie była to pierwsza próba przebudzenia ukrytego potencjału - niestety. Nie poskutkowała. Od tego wydarzenia koszmar zaczął się na dobre.

"Zablokowany potencjał."

Dalsze życie chłopaka nie było kolorowe i pełne pięknych obrazków. Matka nie postanowiła mu pomóc, a on - nie chcąc zawieść rodziców trenował coraz ciężej i ciężej. Niestety... brak talentu dawał się tak bardzo we znaki, że w ciągu kolejnych lat nawet nie wykazywał potencjału bojowego. W jego wieku dzieciaki potrafiły bez problemu władać co najmniej jedną naturą chakry, on zaś w wieku 8 lat, nie potrafił nawet podstaw związanych z kontrolowaniem chakry. Chłopak nie potrafił ustać na wodzie, wejść po pionowej ścianie. Jego kontrola była na tak nikłym poziomie, że nie potrafił nawet poprawnie wykonać elementarnych technik. W międzyczasie jego rówieśnicy potrafili wykonać skomplikowane Ninjutsu, niektórzy byli już specami w dziedzinie taijutsu, a jeszcze inni obudzili swój potencjał, odblokowując nieskończone możliwości związane z DouJutsu, którego dziedzicem był również nasz bohater. On jednak nie miał żadnej z tych cech. Pomimo ambicji, pracowitości, wylanych łez i potów na treningach, podczas sparingów z własnym ojcem, nie było widać żadnego progresu. Nic. Rozwój chłopaka, zarówno fizyczny, jak i w sztukach ninja stał w miejscu. Jego ojciec zaczynał wątpić, czy cokolwiek z niego będzie.

"Zimna wojna? Wyścig zbrojeń."

Świat jednak nieubłaganie mknął na przód, a ojciec nie widział żadnego postępu. Inne rody zbroiły się, a syn jednego z wybitniejszych Uchiha stał z rozwojem w miejscu... Jako jeden z nielicznych, wiedział co niedługo ma przynieść przyszłość. Wyścig zbrojeń, każdy próbował urosnąć w siłę, za wszelką cenę. Treningi były jeszcze bardziej wycieńczające, do tego psychiczna presja jaka ciążyła na chłopcu była coraz większa. Prócz ojca, teraz - zważając na sytuację, nawet własna matka zmuszała go do katorżniczego treningu, który nie przynosił żadnych efektów. Wtedy też, chłopiec po raz pierwszy zrozumiał, że musi, za wszelką cenę musi się rozwinąć. Widział płacząca matkę, jednak nie płakała ona z powodu braku talentu swojego syna. Płakała, bowiem wiedziała, że słabi zostaną zamordowani, a zbliżająca się wojna pozbawi ich jedynego potomka. Tylko ona wiedziała, że nie będzie drugiego syna, drugiego spadkobiercy kekkei genkai - był zarówno ich jedyną nadzieją i największą porażką, skazą na honorze. Hiroki robił wszystko co w jego mocy by stać się silniejszy, był jednak bezsilny. Natłok pracy bardziej cofał jego rozwój niż go przyspieszał, a przerost ambicji ojca, który wreszcie opętał również matkę jedynie przeszkadzał. Takashi oraz Izumi wiedzieli, że prędzej czy później chłopak o takich zdolnościach zginie.

Jedenaste urodziny chłopaka... 31.12.379 roku... Takashi przechodził teraz przez poważne problemy, a Izumi nie miała już sił wychowywać swego syna. Wtedy też doszło do przelania pierwszej krwi. Dzień jak co dzień, trening. Śniadanie. Trening. Obiad. Trening. Kolacja. Sen. Koszmar. Trening. Tak właśnie wyobrażał sobie kolejny dzień, tym razem nie było inaczej. Dwie sesje treningowe, były już za nim. Jedli obiad całą rodziną, taką mieli zasadę. Po treningu kolejny trening, tym razem jednak ojciec zamiast ćwiczyć taijutsu sięgnął po kunai, a Hiroki z całych sił starał się bronić. Matki nie było wtedy z nimi, a Takashi po raz pierwszy od narodzin syna w głębi serca pragnął jego śmierci. Pragnął pozbyć się ciężaru, który dźwigał od jego czwartych urodzin. Pierwszy Kunai rzucony w świeżo upieczonego chłopaka minął. Drugi również nie trafił. Ręce Takashiego drżały, a Hiroki uciekając w popłochu bez zastanowienia pomknął po pionowej ścianie budynku znajdującego się za jego plecami. To był pierwszy raz gdy Takashi widział własnego syna, panującego nad chakrą. Kontrolującego samego siebie. Niemniej jednak ten "pokaz" umiejętności nie wystarczył, by zbić skorupę, która dawno temu otoczyła serce staruszka. Nie tak dawno, wraz z resztą elity swojego klanu wymordował niemal cały szczep, który sprzeciwiał się ich woli. Był wyprany z uczuć, nie miał w sobie nawet odrobiny empatii. Jego celem było zabić własnego syna, jednak... Coś wewnątrz blokowało go. Nie mógł trafić, mimo - że był jednym z lepszych Shinobi w Sogen posługujących się Shurikenjutsu. Niestety, czwarty rzut nie był na tyle szczęśliwy co poprzednie. Dzieciak zamknął oczy, zasłonił twarz, a ręce które chroniły twarzy zostały ubrudzone ciepłą cieczą. Rozłożył palce i widział kunai wbity w dłoń. Przeszył ją na wylot. Jednak nie była to jego dłoń. Ręka która zasłoniła oręż należała do jego matki, która nie mogła się pogodzić z tym, że jej mąż, jego ojciec próbował go zabić. Wyrwała kunai z dłoni, a następnie uderzyła ranną ręką Hirokiego prosto w twarz. Krwawy ślad, a następnie posoka spływająca po jego policzku. Dwie łzy sharingana, a chwilę później ciemność. Po chwili, ocknął się słysząc rozmowę rodziców. Jego matka, która chwilę wcześniej uratowała jego życie, wypowiedziała słowa, które zapadły mu w pamięci, do teraz. A pozostaną w niej zapewne do końca życia. "On nie jest naszym synem...", a jego ojciec dodał jedynie "Jest naszą porażką Izumi, wspólną porażką." Chłopak po raz kolejny stracił przytomność.

Samotność.

Po wydarzeniach z jego jedenastych urodzin, doszło jednak do pewnych zmian. Chłopak widywał swoich rodziców jedynie na obiedzie. Nie trenowali go, nie zmuszali go do setek powtórzeń tego samego ćwiczenia. Porzucili go. Mieli nadzieję, że zginie w nadchodzącej wojnie. Wbrew jednak temu co myśleli jego rodzice - on trenował na własną rękę. Dawał z siebie wszystko, a na treningach wylewał siódme poty. Nie miało to jednak zbyt wielkiego znaczenia. Podczas wojny nie brał udziału w walkach, nie brał też udziału w ratowaniu młodszych od siebie. Po prostu był po za tym całym konfliktem. Nie był on jednak ukryty, czy też odseparowany na czas wojny, miał coś - czego brakowało nawet najbardziej utalentowanym młodziakom, którzy w czasie walk polegli. Miał szczęście. Niebywałe szczęście uchroniło go przed stratą życia oraz najbliższych, którzy z całego serca życzyli mu śmierci. Niemniej jednak, on darzył ich uczuciem, tak silnym, tak szczerym, że nawet gdy oni próbowali go zabić, niecały rok temu, on nawet się tym nie wzruszył, uważał to za część treningu. Teraz jednak było widać efekty, kontrolował chakrę na tyle, by bez problemu wspinać się po pionowych ścianach, chodzić po wodzie. A kilka miesięcy po samej wojnie udało mu się opanować pierwszą naturę chakry. Katon - kto by się spodziewał... niemniej kontrola była na tyle słaba, że po paru próbach wykonania jakiejkolwiek techniki padał z wycieńczenia. Nie pochwalił się jednak rodzicom, zresztą i tak nie byliby zadowoleni. Treningi, żmudne trudne treningi. Non stop.

"Ostatni urodzinowy prezent..."

Siedemnaste urodziny chłopaka przyniosły kolejne niespodzianki. Siedzieli w salonie, jego sylwetka przypominała już bardziej męską - był lekko umięśniony, atletyczny można by rzecz, jego rodzice siedzieli na przeciw niego trzymając się za ręce. Hiroki mógł dostrzec bliznę na dłoni swojej matki, oraz mocno zaciśniętą dłoń jego ukochanego. Oczy czerwone, przyozdobione w czarne łzy. W ogóle się nie zmieniły - od czasu czwartych urodzin, jego wzrok nawet trochę nie uległ zmianie. Wtedy też dowiedział się o tym, co czeka go przez resztę życia. Izuma zamknęła oczy, a po jej policzkuu spłynęła łza. Takashi jedynie spojrzał głęboko w oczy Hirokiemu. A następnie jego zimny niczym lód głos rozbrzmiał w pokoju.
- Hiroki... Podjąłem... Podjeliśmy decyzję. To twoje ostatnie urodziny spędzone w tym domu. Bez wątpienia jesteś słaby. Jesteś porażką. Zakałą. Pośmiewiskiem. Zerem. Zimą przyszłego roku zostajesz oddelegowany na mur. Przynajmniej tam... taki nieudacznik jak Ty może się do czegoś przyda. Nie jesteś moim synem. Nie chcę Cie znać i lepiej, byś tutaj nigdy nie wracał. Mam nadzieję, że rozumiesz, co do Ciebie mówie. Nie chcemy Cie znać. Przepadnij. - po tych słowach Takashi zamknął oczy, a Hiroki bez słowa - bez namysłu wyszedł z pomieszczenia. Kolejny tydzień nie było go w domu. On przygotowywał się do zadania, jakie przydzielił mu ojciec, próbował przeżyć w rozłące z najbliższymi mu ludźmi, jednak nie mógł, wrócił - płakał, jednak nic to nie dało. Wszystko było postanowione, zimą 386 został oddelegowany na mur, wbrew jego woli. Niemniej jednak podczas rekrutacji przyznał, że jest tam dobrowolnie i przysięga bronić ludzkości nawet za cenę własnego życia. Tylko on wiedział po co tam był. To było jedyne miejsce, w którym mógł posiąść siłę, by móc spojrzeć ojcu prosto w oczy, a gdy to zrobi - pokona go i przewyższy.


WIEDZA


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Kabura na prawym udzie
  • Kabura na lewym udzie
  • Torba na biodrze

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ROZLICZENIA


PIENIĄDZE: KLIK
PH: KLIK
MISJE:
    D - 2
    C -
    B -
    A -
    S -

PREZENT OD ADMINISTRACJI:
Ostatnio edytowano 15 lip 2019, o 23:51 przez Hiroki, łącznie edytowano 4 razy
Prowadzone misje:
Misja D - Toshiro & Harumi

Kod: Zaznacz cały
[color=#BF0000]Dialog[/color]
Avatar użytkownika

Hiroki
 
Posty: 77
Dołączył(a): 28 mar 2019, o 23:30
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, średniego wzrostu, ubrany w czarne ubranie, skryte pod czarnym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie
Kabura na lewym udzie
Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?p=117788#p117788
GG: 7689869
Multikonta:

Re: Uchiha Hiroki

Postprzez Exodia » 4 cze 2019, o 22:44

No okej okej. Akcept zatem.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1978
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai


Powrót do Zaakceptowane karty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości