Saeko Oboro

W tym dziale lądują zaakceptowane karty postaci. Na ich podstawie można się upewnić wyglądu właściwie wykonanej KP, aby uniknąć późniejszych poprawek.

Saeko Oboro

Postprzez Saeko » 24 paź 2017, o 04:31


DANE PERSONALNE


IMIĘ: Saeko
NAZWISKO: Oboro
KLAN: Jūgo
WIEK [DATA URODZENIA]: 17 lat [369 rok]
PŁEĆ: Kunoichi
WZROST | WAGA: 170cm | 60 kg
RANGA: Wyrzutek D


APARYCJA


WYGLĄD: Urocza i pełna wdzięku panna o smukłej talii. Prezentująca rozwijającą się we właściwym kierunku figurę. Choćby chciała temu zaprzeczyć i na swój sposób ukształtować własny wizerunke, to natury nie oszuka. Nietypowa z niej osóbka, która nie kryje się ze swoimi upodobaniami. Aparycji przede wszystkim dodają jej krwisto czerwone włosy, które poprzedza stanowczy wzrok lazurowych oczu, przenikliwie lustrujący każdego, podejrzanego człowieka ze złymi zamiarami. Nieznacznie opalona cera, podchodzi bardziej pod odcień szarości, co świadczy o jej braku zainteresowania na wystawianie się pod działanie promieni słonecznych. Uszy zdobi para drewnianych kolczyków pomalowanych na biało. Tu i ówdzie można dostrzec parę błyskotek, zwyczajnych łańcuszków. W jej wieku trudno dopasować się do męskiego grona, więc zbyteczne byłyby to próby.
UBIÓR: Straszna chłopczyca, która woli być ninja, niż panienką z dworu ubierającą się w kimono. Także jej odmienny styl kreuje przede wszystkim zwykła koszulka, na którą narzuca skórzaną kurtkę. Dalej wzrok skupia się na szortach odkrywających umięśnione nogi, nie pasujące do dziewczyny w jej wieku. Często zakłada rajstopy z siatki, aby na nie przywdziać skórzane buty na obcasie - podgląd. Niewygodna pozostałość tego, że nadal jest kobietą i staje się atrakcyjna powoduje, że znosi własną rolę w tym społeczeństwie.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Ogromne, błękitne oczy. Czerwone włosy.


OSOBOWOŚĆ


CHARAKTER: W targającym polem żywiole walki dostrzegalnie widoczna jest osóbka Oboro, której wdzięk ukazuje sama jej postawa. Posiada ognisty temperament, którym smaga niczym biczem swoich wrogów. Łagodnym dotykiem okrywa przyjaciół, niby muskający skórę wiatr. Przynosząc również ukojenie, jak delikatnie spadające krople deszczu. Odważnie kroczy i stawia czoło przeciwnościom losu, ani nie ulęknie się gromowładnym Bożkom.
Dziewczęcy urok w dość poważnym stopniu naruszony jest przez chłopięce nawyki, których musiała nabrać podczas wielu lat treningów. Nie martwi się postrzępionymi ciuchami, podrapaną skórą czy potarganymi włosami, które u wielu dziewczyn nie powinny być zanieczyszczone. Mimo tak dosłownego przyjęcia swojej pasji wychowanie panienki Saeko przyniosło ledwie parę pomyślnych efektów. Nadal skierowało ją to na drogę ciężkiego losu shinobi. Woląc luźne stroje od zawiązanych kimono nie trudno o taki, a nie inny efekt. Sama nie widzi potrzeby, aby choćby myśleć o ożenku i dalszej przyszłości. Żyje dniem dzisiejszym i największym dla niej zaszczytem byłoby zginąć na polu walki w obronie słusznych wartości. Kulturalna gdy potrzeba, jednak nie przykładająca się do ceremoniałów. Lubi działać i dogryzać niemiłym ludziom. Najczęściej unika dociekania na swój temat. Straszny z niej głodomór, więc burczący brzuch oznacza opróżnienie wszelkich spichlerzy nim zaspokoi żądze. Nieufna wobec osób, które kręcą i knują pod jej nosem, a bywa i tak, że nie zawaha się użyć swojej siły do stłumienia złych uczynków w zarodku. Nie boi się odczuwania bólu, a tym bardziej ran, które mogą oszpecić jej ciało. Jest jej to obojętne, jak będzie wyglądać w przyszłości. Gdy inni wahali się, jak obejść niewygodną przeszkodę, ona była pierwsza, żeby wejść w sam środek błota, by tylko osiągnąć zamierzany efekt.
NAWYKI: Łapanie się za drugą rękę przy łokciu za plecami.
NINDO: Coś czego nie można dostrzec, nie oznacza że tego tam nie ma.
HISTORIA: W dniu narodzin Saeko nad skalnymi terenami Daishi panowała narowista burza. Deszcz w swej sile zmywał połacie błota, zagrażając nadejściem lawiny. Gromy strzelały z nieba, jak opętane. Każda mniejsza wioska kuliła się przed naporem potężnej natury. Domy z drewna i strzechy pęczniały pod naporem wody. Wytrzymywały trudy, aby ochronić ludzi znajdujących się w ich wnętrzach.
Na obszernej półce skalnej, na zewnątrz, ów małej osadzie przypatrywał się z oddali samotny mężczyzna. Okryty płaszczem nie martwił się otaczającymi go zagrożeniami. Wydawał się być niewzruszony. Jakby wiedział, co odgrywa się tam na dole, lecz nie mógł w tym uczestniczył. Oczekiwał i wyczuwał przyjścia na świat niemowlęcia. Wraz ze spadającą z nieba błyskawicą oddalił się w cień i już nigdy nie powrócił.

Nazajutrz nastał słoneczny dzień. Ziemia pokryta licznymi śladami niedawnej burzy dochodziła do siebie. Po kałużach biegały uradowane dzieci, a dorośli sprzątali zdewastowaną okolicę. Atmosfera wśród mieszkańców była spójna. Cieszyli się, że udało im się przeżyć kolejną noc. Zarazem ubolewali nad stratą, jaką poniosło nowo narodzone dziecko. Matka dziewczynki nie zdołała przeżyć, znosząc trudy porodu zasnęła ze świadomością wydania na świat swojego potomstwa. Opiekunami jej córki stali się wszyscy zamieszkujący skromną osadę na uboczu Daishi. Bez znajomości własnej przynależności stała się wyrzutkiem w ciężkim świecie, w jakim przyjdzie jej obcować.

Spoiler: pokaż
Na tle skalnego urwiska wisiała sobie do góry nogami pewna nastoletnia osóbka. Rozczochrane czerwony włosy powiewały na wietrze, przywodząc na myśl zamieć rudego piasku w wąwozie. Niedbale wiszące na dziewczynie ubranie odkrywało jej brzuch i całe nogi. Widać było po niej, że nie szczędziła wysiłków, aby dostać się w ów miejsce. Na dole rozpościerał się las, a tuż przy nim wioska. U podnóża góry dwadzieścia metrów poniżej stała gromadka dzieci i oczekiwała dalszego zwrotu akcji. Saeko była jedną osobą obdarzoną zdolnościami ninja pośród całego społeczeństwa w jakim żyła. Jej wyjątkowość czasami się przydawała, ale w większości przypadkach wywierała niechęć. Nie była jedną z nich, co powodowało mieszane uczucia. Przede wszystkim wśród dorosłych. Ona zaś żyła własnym życiem. Wspierana przez “wujostwo”, jak ich określała. Starsza para, której zawdzięczała obecny rozwój.
Znudzona dalszym tkwieniem na wysokości podniosła się i przekręciła w bezpieczniejszą pozycję. Zerknęła tylko na postacie na dole i zrobiła krok za krawędź. Jej instynkt co chwilę uczył ją nowych możliwości władania chakrą. Energia, którą posiadała pomogła jej przed upadkiem. Od niedawna wiedziała, jak ją wykorzystywać. Wtedy też mogła wspinać się na wszelkie wzniesienia, a najistotniejsze były te pionowe. Złapała przyczepność w trakcie opadania i w pełnym biegu skracała dystans dzielący ją od ziemi. Na wysokości dwóch metrów odbiła się, zatoczyła nad grupą urwisów salto i wylądowała dziarsko z tyłu. Odwróciła się z zawadiackim uśmiechem i wystawiła do nich uniesiony kciuk. Zaraz potem z oddali doszły ich odgłosy wołania, które świadczyły o porze obiadowej. Tego momentu Saeko starała się uniknąć, więc puściła dzieciaki przed sobą i zapewniła ich, że zaraz dołączy. Nie zamierzała spoglądać na niezadowolone miny, a poświęcić ten czas na naukę. Władanie bronią, jak i walkę wręcz przysposobiła sobie od tutejszego kowala. Jego wiedza na temat wyrobu broni obejmowała tematykę ninja i skrytobójstwa. Podłapał kilka historii od podróżujących ninja, którzy potrzebowali jego usług. Zafascynowana od młodego chłopięcymi zajęciami za nic nie chciała uczestniczyć w babskiej roli gospodyni. Wiele kobiet dla dobra ich córek planowało posłać je do większego miasta, aby tam znalazły sobie męża i żyły w dostatku. Można powiedzieć, że w większości były to zwykłe chłopki. Wiejski klimat posiadał za to swój własny urok. Nie trzeba było przejmować się słabszym urodzeniem.
Dziewczyna udała się w tajne miejsce, pokazane jej przez rosłego kowala. Poniekąd stworzył je dla każdego, kto chciał rozpocząć sekretny trening. W gruncie rzeczy na pobliskiej polanie znajdowała się chatka, w której trzymał zapasy ów kowal. Do rozgrzewki służył dziewczynie drewniany słupek obtoczony słomą, w którego można było do woli uderzać. Bez odpowiedniego wyuczenia i zahartowania ciała każdy jeden cios oznaczał nabawienie się kontuzji. Czerwonowłosa nie miała już z tym żadnego problemu i z pasją oraz walecznością przeciwstawiała się kłodzie. Treningu przybliżały ją nieubłaganie do kolejnych, unikatowych zdolności, czekających na odkrycie. Nie było nikogo, aby objaśnił jej co potrafi, zatem musiała czekać na przypływ jej własnych intencji. Tego, co zawarte w genach.
W trakcie oczekiwania po wysiłku zjadła przygotowany wcześniej posiłek. Upieczony ziemniak i kawałek mięsa ze spichlerza, który zabrała bez pozwolenia. Kowal zjawił się po kolejną część stali, jako materiału na narzędzia lub broń. Był jednym z najbardziej cenionych ludzi w skromnej wiosce. Jego głos, tak samo jak kilku innych ze starszyzny liczył się na obradach. Głównie spierali się nad przeznaczeniem środków na konkretne aspekty rozwoju wsi czy większymi przedsięwzięciami kupna i sprzedaży. Raz ku swemu zdziwieniu usłyszała rozprawę na własny temat. Nic mniej oczywistego, a raczej następna szpilka wbita w młode serce. Cierpienie od lat nie było jej obce. Mężczyzna już z oddali zauważył postać Saeko samotnie siedzącej przy ognisku. Nie zdziwił go ten fakt, bo przecież każdy już wiedział, że nie zjawi się na obiedzie. Zerknął tylko na nią i przeszedł obok, kierując się w stronę magazynku.
- Mam nadzieję, że dokładnie wykonałaś sekwencję ostatniego ataku i uniku? - wypomniał specjalnie, chcąc brzmieć pouczająco. Pilnował przekazanej mu przez innego shinobi wiedzy na temat treningu taijutsu.
- Już dawno go opanowałam. Teraz nie skręcam niedbale stopy, więc mogę go wykonać z zamkniętymi oczami. - odparła na zrzędzenie mężczyzny.
- Będąc młodym ten trening pozwalał mi rozprawiać się z grupami nachalnych i pijanych delikwentów, więc traktuje go poważnie. Poza tym pokazał mi go jeden ninja, któremu w zamian naprawiłem ekwipunek. - zatrzymał się na moment i z dość nieciekawą miną wspomniał ów transakcję. Trochę pokrętne czasy, ale za to było co opowiadać młodzieży.
- I tak nic tu się nie dzieje, więc nie mam jak się wykazać. - naburmuszyła się od niechcenia. Skończyła posiłek i obserwowała, co Kowal wyciąga ze składzika. Większe materiały zapakował na wózek. Saeko towarzyszyła mu aż do samej kuźni. Potem rozdzieliła się, aby wrócić do siebie. Wysłuchała kilku słów, które, jak zwykle przygotowała dla niej ciotka. Nie były nieznośne. Raczej wywoływały troskę i litość związaną ze złagodzeniem jej goryczy. Męczące formułki, którymi trzeba było ją karmić. A może kiedyś ten fakt zniweczy niechęć innych do jej osoby. Najlepiej byłoby, gdyby wyparowała, ale do tego nikt tak naprawdę nie zamierzał się przyznać. Z rówieśnikami nigdy nie miała problemu. Darzyli ją odpowiednią sympatią i podziwem za jej rycerskość. Niezłomnie wyruszała na polowania, by pokazać, że nie tylko dorośli mogą się narażać. Jej oczywiście było łatwiej niż zwykłym chłopakom. I tak oto mijały dni codziennego życia.

Nadszedł w końcu moment, w którym ziściły się najgorsze obawy. Nieuniknione migracje wyjętych spod prawa rozbójników. Grupy zaszywały się w górskich jaskiniach na jakiś czas, aby potem znowu zacząć swoją wojaczkę. Na uboższych terenach nikt nie przykładał do tego wagi. Oprychy wyżywają się na słabych, gdzie tylko mogli. Grabili z niezadowoleniem ochłapy, jakie zastali. Na większe skoki musieli czekać, aż ich przywódca w końcu o tym zadecyduje.
Mieszkańcy osady, w której żyła Saeko nie byli wyjątkiem od reguły. Żadni ludzie nie spodziewali się nadchodzącego zagrożenia. Z początku zjawiali się zwykli żebracy, przechodni podróżnicy, aby potem dostrzec na ulicy grupę szemranych typów. Często sam akt dział się w nocy, a wtedy wioska płonęła ku uciesze zbójów. Dzień z początku płynął własnym nurtem. Karczmarz ze swoimi pracownikami wyrzucili na bruk opornych i wystarczająco podchmielonych jegomości. Odgrażali się w gniewie i obiecali, że jeszcze tu wrócą. Wtedy jeszcze nie była to wystarczająca zapowiedź zagrożenia. Pech chciał, że czerwonowłosa kunoichi postanowiła zaszyć się w lesie na dłuższy trening. Po kolejnych trzech latach zdołała opanować wiele innych sztuczek, jak choćby opieranie się na wodzie. Kontrola ta pozwalała jej na przekraczanie strumieni i oddalanie się w dalsze tereny, które inaczej zajęłyby jej dobre pół dnia w jedną stronę. Nie wiedziała zupełnie o nadchodzącej katastrofie. A mimo to zaniepokoiła się swoją nieobecnością. Miała godzinę drogi do osady, a już czuć było nieprzyjemny i gryzący ślad dymu z oddali. Zmierzch uwydatniał na tle lasu poświatę ogromnego paleniska, które powstało we wsi. Zszokowana dziewczyna postanowiła biec ile tchu w piersiach. Nie wyglądało to na przypadkowy pożar i takim też się okazało, gdy tylko natrafiła na dwójkę szwendających się oprychów. Zatrzymała się gwałtownie, a po ich minach wywnioskował jedynie rządzę skierowaną w swoją stronę. Poczuła wściekłość, ale także dezorientację. Nigdy nie walczyła na poważnie, a tym bardziej z uzbrojonymi facetami. Skręciła w bok i zbiegła w dół. Została goniona, więc przysporzyło jej to dodatkowych, niechcianych emocji. Krzyczeli za nią niestosowne słowa. Nie zamierzała się oglądać, ale było to silniejsze od jej woli. Zerknęła jeden raz, potem drugi. Mijała kolejne rzędy iglaków, aż nie wybiegła na dróżkę. Dźwięki za nią ucichły, więc sądziła, że udało jej się zgubić zbójów. Nie zwalniając tempa ruszyła ścieżką prosto do palącej się wioski. Ni stąd ni zowąd zza drzewa wyskoczył na Saeko szczupły facet o szpetnej twarzy. W ręku trzymał postrzępiony nóż o zakrzywionej końcówce. Powalił ją i wbił ostrze obok jej głowy. Krzyknęła z przerażeniem i próbowała się szamotać. Jedną rękę miała unieruchomioną, a na ciało napierał obleśny mężczyzna. Wzbierało w niej przerażenie. Musiała coś zrobić. Facet z początku zajął się myśleniem na temat tego, co chętnie by z nią zrobić i prawie w ogóle odpuścił sobie koncentrację. Saeko w przypływie złości podniosła kolano i z impetem wbiła je w krocze drania. Poskutkowało jego jękiem i wydostaniem się z pod śmierdzącego ciała. Odczołgując się przez parę metrów nabrała prędkości i wywinęła fikołka do tyłu, żeby bezproblemowo wstać. Gotowa ponownie uciec zmartwiona losami mieszkańców wsi. Niestety tuż za pierwszym drabem biegł drugi i stanął naprzeciwko ze sztyletem w dłoni. Jego uśmieszek również świadczył o nieczystych myślach. Dziewczynie odechciało się uciekać. Pora zrobić użytek z jej treningów. Była co do tego niepewna. Nie posiadała broni, więc musiała wyrwać ją jednemu z nich, żeby wyrównać szanse. Zrobiła obrót na pięcie i ze zdecydowaniem zaatakowała kolesia z obolałymi orzeszkami. W trakcie biegu doskoczyła do podnoszącego się przeciwnika i z impetem wycelowała pięścią w twarz bydlaka. Zabolało. Spodziewała się, że uczucie będzie raczej satysfakcjonujące. Spotkanie się z czaszką człowieka spowodowało obopólną reakcję. Zacisnęła zęby i spoglądała, jak oprycha odrzuca do tyłu. Nie uzyskała efektu, który planowała. Za to musiała przygotować się na unik przed sztyletem zza jej pleców. Odgłos krzyku drugiego trochę jej to ułatwił. Ponownie odwróciła się do przeciwnika przodem i licząc na własną reakcję odskoczyła na ukos. Niewiele brakowało za pierwszym razem, a już nadciągała szaleńcza kanonada następnych cięć. Cofała się ze strachu przed pocięciem, aż w końcu potknęła o zawadzające na drodze kamyki. Upadła na żwir zdana na łaskę oprawcy. W przypływie zagrożenia przeszył ją impuls. Po chwili została trafiona ostrzem w ramię. Ciepła krew szybko rozlała się po całym barku. Pieczenie i ból uderzyły, lecz nie mogła dalej zwlekać. Wszystko działo się w ułamku sekund. Bandyta przygotowywał się do kolejnego zamachu. Saeko w napływie emocji poczuła straszliwą panikę oraz niewyobrażalną złość. Uwolniła moc próbując wydostać się na zewnątrz, niczym czysta energia. Aktywowała uśpioną w sobie klątwę. W tym momencie mężczyzna klęczący nad nią zawahał się i obserwował z przerażeniem, jak płomienne znamię formuje się na ciele dziewczyny. Objęło połowę jej lewej strony twarzy i ręki oraz nogę. Te odkryte części ciała pozwalały na dostrzeżenie przemiany. Saeko porwała żądza krwi. Niemal niepohamowana chęć dokonywania krzywdy. Przypływ siły pozwolił jej się podnieść w trakcie ataku na nią. Drab mimo zdziwienia postanowił kontynuować swoją zbrodnię. Z nową mocą Saeko kopnęła przeciwnika i powaliła go. Kompan widząc, co się zdarzyło zaatakował od boku, więc czerwonowłosa uniknęła jego broni i ponownie wbiła mu pięść w twarz. Tym razem łamiąc mu nos. Nie zamierzała dalej martwić się obecną przeszkodą. Zostawiła zwijających się z bólu mężczyzn i pobiegła do wioski. Wszystko płonęło. Dym i pył unosił się wszędzie. Chwilowo mogła zignorować ból w ramieniu, lecz nie na długo. Musiała pomóc tylu osobom ilu zdoła. Ujrzała uciekające osoby i walczących chłopów. Akurat tych, którzy mieli jakiekolwiek szanse. Liczba rozbójników i tak była znacznie większa. Według planów, które nigdy nie doszły do skutku przewidywana była ucieczka do pobliskiej jaskini. A tutaj panował jedynie zgiełk i chaos. Pobiegła przed siebie, mijając pojedynki. Uznała za priorytet znacznie ważniejszą kwestię. Dom swojego wujostwa i pobliskie chaty starszyzny. Po drodze zbiła z tropu kilku mniej znaczących wrogów. Nie chciała przykuwać uwagi, więc poruszała się po cichu. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że posiadała dziwne znaki na ciele. Zdążyła się przyzwyczaić, że to dzięki nim uzyskała pewne doładowanie. Prawie każdy dom płonął, ale udało jej się znaleźć bezpieczne miejsce i złagodzić ból w ramieniu. Owinęła bark sporą ilością wyciętych szmatek, gdyby musiała użyć tej ręki do wyprowadzenia ciosu. Na razie wypadało się powstrzymać. Miała niejasny umysł. Coś w jej wnętrzu. Jakby chciało przejąć nad nią kontrolę. Niczym dzika, wygłodniała bestia bez opamiętania szarżująca na najbliższe ofiary. Z trudem powstrzymywała tę zachciankę. Nie mogła zachować się w taki sposób, lecz czuła że to cząstka jej samej. Stąd się wywodzi? Pognała dalej i natrafiła na pojmanych staruszków. Kowal klęczał bezradnie obok zgromadzenia, przytrzymywany przez czterech mężczyzn. Pośrodku z zadowoleniem pastwili się nad jej rodziną. Coś w niej pękło. Głowa zawisła jej bezwładnie i jedyne czego pragnęła to poczuć satysfakcję. Zamknęła się w środku własnej świadomości. Zupełnie naga i skulona dusza. Na zewnątrz wyszedł potwór chcący jedynie zasmakować we krwi. Widzieć cierpienie i napawać się strachem. Saeko przybrała ponurej miny, a blask w jej oczach zniknął. Czuła przytłaczającą wściekłość. Grupa zbirów zareagowała, lecz ona gnała jak rozpędzony niedźwiedź. Gdy powaliła swoimi ciosami pierwszą dwójkę była na widoku każdego ze zgromadzenia. Mogli zobaczyć w pełni jej nową postać. Mieszkańcy byli w opłakanej sytuacji, a widok ten dodał im niemałych zmartwień. Nigdy nie zdradzili dziewczynie skąd pochodziła, lecz nikt do końca nie był tego pewny. Teraz obawy nabrały większego sensu. Jedyną osobą, która z zaciekawieniem spojrzała na obrót wydarzeń był herszt bandy.
- Szefie, to jeden z tych potworów Juugo! - wypowiedział jeden podwładny przy boku lidera.
- Powstrzymać ją, to tylko młoda dziewczyna. To ledwie pierwsze stadium - Klątwa nie jest groźna. - wydał rozkaz do zajęcia się młodą osóbką. Większość zaufała przywódcy i zamierzała przytłoczyć ją liczebnością. W końcu byli rozbójnikami. To im należała się kontrola nad tym, co robią. Nikt im w tym nie przeszkodzi.
- Przytrzymać mi tą dziecinkę. - zapowiedział rosły drab, który z wielką ochotą rozprawi się z niegrzecznym dzieckiem. Katalizatorem poczynań dla Saeko stały się postacie zbliżające się do niej jako pierwsze. Pod wpływem gniewu obrała ich jako ofiary. Ruszyła, jak bestia i zamierzała zadać pierwszy cios. Mężczyźni poczuli się trochę przyciśnięci tą reakcją. Agresja działała bardziej na korzyść członkini szczepu Jugo. Nim zdołali ją unieruchomić na chwilę powaliła kolejnych dwóch. Wtedy z satysfakcją do szarpiącej się dziewczyny podszedł wielki facet z zamiarem napawania się wymierzonym ciosem. Znowu wydawało się, że są górą póki Saeko nie wsparła się na trzymających ją przeciwnikach. Poderwała jedną nogę za drugą i z impetem uderzyła draba w podbródek. Na tyle szczęśliwie trafiła, że temu białka wyszły na wierzch, a piana pociekła z pyska. Padł na ziemię, a reszta zlękła się tego wyczynu. Bestialskie wcielenie Saeko wykorzystał ten moment i pozbył się trzymających ją szkodników. Kilka ciosów pełnych wściekłości z dodatkową siłą powodowało zamierzony efekt. Ci jednak podnosili się i walczyli dalej, a młodej osobie z nową mocą zaczynało brakować energii. Traciła siły, a oddech robił się cięższy. Tu z pomocą przybył Kowal. Uwolnił się. Mógł to zrobić, bo już go nie trzymali, a gdy tylko ujrzał dziewczynę w takim stanie zdał sobie sprawę, że trzeba walczyć. Nie był pewny, co do intencji Saeko, ale jako nieliczny miał do niej sentyment. Gdy tylko się zbliżył poczuł jej wrogość. Oboje znaleźli się w potrzasku. Reszta otoczyła ich ścisłym kordonem. Obolałe ciało kowala z trudem oparło się pięści rozwścieczonej dziewczyny. Mimo to postanowił ją przytrzymać i nie pozwolić na dalsze robienie sobie krzywdy.
- Już dobrze, Sae-chan. Zachowaj zimną krew. - rozbrzmiały jego słowa, próbując dotrzeć do osoby, którą uczy i szkolił najlepiej jak mógł. Szarpała się jeszcze moment nim opadła z sił. Znaki cofnęły się w swoje pierwotne miejsce. Nadal byli w nieciekawej sytuacji, a mimo to nie zamierzał wykorzystywać Saeko w złym celu. Nie daliby rady ze wszystkimi. Musiał sprawić, żeby uratować chociaż ją.
- Posłuchaj uważnie Sae-chan. Musisz uciekać. Zajmę ich na jakiś moment. Poczekaj tu, aż zrobią miejsce. A potem wiej ile sił w nogach. Z daleka od tych zbójów. Nie oglądaj się za siebie i nie martw o nas. Zawsze będziemy z tobą.- wyszeptał dziewczynie na pożegnanie. Chwilowy brak sił nie pozwolił jej na żadną reakcję. Mogła wykrzyczeć swoje niezadowolenie, sprzeciwić się. Jednak nie zdoła powstrzymać tak wielkiej kupy mięśni. Kowal zebrał się na ostatni akt oporu przeciw zaborcy. Dobył niewielkiego zwoju ukrytego w cholewce. Za jego plecami Saeko szlochała przez co jemu też napłynęły łzy do oczu. Mężczyzna rozwinął zwój i naznaczył go krwią. Nie był zdolny do używania chakry, lecz znalazł się sposób, aby ktoś inny zapieczętował dla niego przedmiot, a który aktywuje się pod wpływem jego krwi. Obłok dymu ukazał dwa młoty. Prostokątne obuchy z niewielką rękojeścią, niczym młot Thora. Zamocował je na przedramionach dzięki opaskom na końcu drzewca. Z bojowym okrzykiem ruszył naprzód. Byle tylko zająć czymś zebranych przeciwników. Zgraja oponentów zareagowała i zaczęła kierować uwagę na niego. Pierwsze trzy machnięcia bez problemu rozbiły głowy pobliskich, nieświadomych możliwości Kowala. Reszta powoli zaczynała się dostosowywać, aż w końcu przeważyła nad samotnym wojownikiem. W międzyczasie młoda Saeko musiała pogodzić się ze stratą. Gdy tylko oglądnęła się za siebie ku przyjaznemu mu mężczyźnie i zaskoczona jego unikalna sztuczka postanowił się podnieść. Było tak, jak mówił. Przed nią widziała prostą drogę ku wolności. Nie było innego rozwiązania, jak porzucić obecną sytuację i ratować się. Wbrew własnej woli zmusiła ociężałe nogi do biegu. Przedarła się mimo faktu, że kilku zbirów zdążyło zauważyć jej ruch. Uszła cało, bo tępi kolesie nie wiedzieli, czy za nią biec. Kozioł ofiarny w postaci Kowala leżał martwy, pobity i zasztyletowany w wielu miejscach. Wioska doszczętnie spalona. Nie wiadomo, co z mieszkańcami. Pośród zgliszczy odnaleziono sporo trupów. Główna bohaterka opadła z sił po wielu kilometrach, a ocknęła się dopiero po tygodniu. Przekazywana w ręce trzech różnych grup kupieckich, którzy wywieźli ją aż do samego Shigashi. Tam mogła oswoić się z nową sytuacją i postanowić, co będzie dalej z jej losami. Nikt nie zadawał zbytecznych pytań, no chyba że relacje o jej stanie nie były przekonywujące. Jedna z licznych ofiar napaści w tym ponurym świecie. Za to perspektywa miasta tętniącego życie zdawała się być dobrą alternatywą do pozbycia się traumy.

FIN!



WIEDZA


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Czarny płaszcz zakrywający ekwipunek; skórzane rękawiczki na rękach.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ROZLICZENIA


PIENIĄDZE: viewtopic.php?p=63040#p63040
PH: viewtopic.php?p=63038#p63038
MISJE:
    D - 1
    C - 0
    B - 0
    A - 0
    S - 0
PREZENT OD ADMINISTRACJI:
Spoiler: pokaż
    1. Za śliczną, nową postać +18 PH


Ostatnio edytowano 8 gru 2017, o 06:09 przez Saeko, łącznie edytowano 6 razy
Avatar użytkownika

Saeko
 
Posty: 26
Dołączył(a): 21 paź 2017, o 16:50
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Jej ubiór chcąc nie chcąc odsłania większą część ciała. Chodzi w długich, skórzanych butach za kolano; nosi krótkie szorty i zwyczajną, białą koszulkę, na którą zakłada kurtkę ze skóry. Dodatkiem są drewniane kolczyki pomalowane na kolor biały.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz zakrywający ekwipunek; skórzane rękawiczki na dłoniach.
Link do KP: viewtopic.php?p=63076#p63076
GG: 0
Multikonta: Toshio

Re: Saeko Oboro (Wkrótce otwarcie)

Postprzez Saeko » 25 paź 2017, o 01:42

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Saeko
 
Posty: 26
Dołączył(a): 21 paź 2017, o 16:50
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Jej ubiór chcąc nie chcąc odsłania większą część ciała. Chodzi w długich, skórzanych butach za kolano; nosi krótkie szorty i zwyczajną, białą koszulkę, na którą zakłada kurtkę ze skóry. Dodatkiem są drewniane kolczyki pomalowane na kolor biały.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz zakrywający ekwipunek; skórzane rękawiczki na dłoniach.
Link do KP: viewtopic.php?p=63076#p63076
GG: 0
Multikonta: Toshio

Re: Saeko Oboro

Postprzez Venus » 25 paź 2017, o 20:22

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Support
 
Posty: 1088
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui

Re: Saeko Oboro

Postprzez Saeko » 26 paź 2017, o 07:26

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Saeko
 
Posty: 26
Dołączył(a): 21 paź 2017, o 16:50
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Jej ubiór chcąc nie chcąc odsłania większą część ciała. Chodzi w długich, skórzanych butach za kolano; nosi krótkie szorty i zwyczajną, białą koszulkę, na którą zakłada kurtkę ze skóry. Dodatkiem są drewniane kolczyki pomalowane na kolor biały.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz zakrywający ekwipunek; skórzane rękawiczki na dłoniach.
Link do KP: viewtopic.php?p=63076#p63076
GG: 0
Multikonta: Toshio

Re: Saeko Oboro

Postprzez Venus » 26 paź 2017, o 17:35

Karta zaakceptowana.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu
Obrazek

Jeśli czegoś potrzebujesz lub nie wiesz, śmiało zwróć się do mnie. Wystarczy napisać prywatną wiadomość czy też odezwać się na gg, zawsze odpowiem.
Have fun!
Avatar użytkownika

Venus
Support
 
Posty: 1088
Dołączył(a): 9 cze 2015, o 23:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Bogini
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG: 4208281
Multikonta: Nikusui


Powrót do Zaakceptowane karty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość