Hayami Akodo (gotowa)

W tym dziale lądują zaakceptowane karty postaci. Na ich podstawie można się upewnić wyglądu właściwie wykonanej KP, aby uniknąć późniejszych poprawek.

Hayami Akodo (gotowa)

Postprzez Hayami Akodo » 21 sie 2017, o 16:50


Dane personalne


Obrazek

Imię: Hayami
Nazwisko: Akodo
Wiek (data urodzenia) 20 lat (urodzony 19 kwietnia)
Płeć: Mężczyzna
Wzrost | Waga: 182 cm | 79 kg
Ranga: Samuraj
Pseudonimy: Akami Hayodo - nadane fabularnie przez Keia Seinaru), Yami-kun - nadane fabularnie przez Sagisę i Tensę Uchiha, Bushi (Wojownik, Rycerz) - nadane fabularnie przez Chise Uchiha
Przynależność: samuraj na służbie daimyo Yinzin, pana Musashiego Sasakiego, głowa rodziny Akodo od śmierci ojca, nieformalnie uczeń Yukiego Natsume



Aparycja



Obrazek


Wygląd
Mierzący teraz 182 cm i ważący nadal te 79 kilogramów Hayami zdecydowanie zwraca na siebie uwagę. Jego aparycja zmieniała się przez lata, aczkolwiek ogólny zarys pozostał ten sam: wysoki, dobrze zbudowany, ani za szczupły, ani zbyt gruby młodzieniec o długich, kasztanowych włosach, które momentami przy odpowiednim świetle nabierają barwy ciemnej czerwieni, i charakterystycznych dla jego rodu bursztynowych oczach - odziedziczonym po którymś z czcigodnych przodków. Umięśnione ręce i nogi, gładki brzuch, dwie blizny (jedna na klatce piersiowej, będąca pamiątką po pojedynku z Megumi Ishidą na turnieju koronacyjnym, druga na prawej nodze - bolesne wspomnienie Muru), dłonie lekko stwardniałe od wiecznej walki i ciężkich prac, blada skóra, podejrzanie wręcz spokojne spojrzenie i jakaś taka godność, gracja w poruszaniu się nakazują stwierdzić, że chłopak - właściwie mężczyzna - swoje już w życiu przeżył i nadal będzie przeżywać, jeśli bogowie mu na to pozwolą.
Dawniej? Przyglądając się jego niezbornym, gwałtownym ruchom, ogniowi w oczach, ciasno związanym sznurkiem włosom i bandażom spowijającym ciało można byłoby pomyśleć: kolejny smarkacz, który musi coś komuś udowodnić.
Teraz? Spokojny, pozbawiony większych emocji wyraz twarzy mężczyzny, prosty nos, częściej marszczące się brwi, jasne wargi rozciągnięte w lekkim uśmiechu, wyostrzone rysy znacznie szczuplejszej niż kiedyś twarzy, twardy naskórek na silnych dłoniach, pieprzyki i blizna na nodze oraz na piersi, rozpuszczone włosy (ostatnio częściej nosi je luzem, choć nie przestał używać do tego celu bandaży czy sznurków) podobne do lwiej grzywy - wraz z uważnym, obecnym, zamyślonym spojrzeniem złotych oczu tworzą obraz mężczyzny, który podróżując, obserwuje. I zadaje pytania.
Tylko...komu lub czemu?

Ubiór:
Oprócz charakterystycznego wyglądu, Hayamiego wyróżniać może także ubiór, który (oprócz elementów typowych dla zimy lub lata) wyróżnia się zwykle ciekawą kolorystyką i bardzo tradycyjnym krojem. Rzadko kiedy można zobaczyć młodego Akodo w czymś nietradycyjnym, poszarpanym albo brudnym - dba on bowiem o swój wygląd na tyle, na ile może robić to mężczyzna, gdyż rozumie, ile pracy trzeba było włożyć w uszycie czegoś takiego.
Jeżeli chodzi o te uniwersalne elementy jego stroju, to są to ciemnoczerwone bandaże sarashi, noszone na klatce piersiowej i najczęściej zakrywające jeśli nie całą, to przynajmniej część blizny, fioletowe lub czarne spodnie hakama oraz sandały waraji, do tego niemal zawsze nosi rękawiczki bez palców o kolorze ciemnej czerwieni, które mają w zamierzeniu chronić jego dłonie. W cieplejsze dni zakłada na siebie lżejszy plaszcz w barwach asagi-iro (biało-niebieski) z motywem górskich szczytów - symbolu wyrzeczeń i poświęceń, jakie ponoszą samurajowie na swojej Drodze. Jeżeli jednak się ochładza albo zwyczajnie znudzi mu się ten płaszcz, wówczas ramiona młodego wojownika okrywa inne odzienie - tym razem o barwie jasnego beżu. Jeżeli wymaga tego sytuacja (na przykład trzeba założyć coś bardziej eleganckiego), wówczas do bandaży i spodni dołącza tzw. kataginu, (czyli coś takiego) - bardziej ceremonialne, eleganckie ubranie, lub też kimono - najczęściej niebieskie z motywem fali u dołu, ciemnoczerwone z czarnym pasem obi lub śnieżnobiałe.


Znaki szczególne:
  • długa, pociągła blizna na klatce piersiowej po walce z Megumi Ishidą w turnieju w Hanamurze
  • blizna na prawej nodze po walce pod Murem
  • wysoki wzrost
  • złote oczy


Osobowość


Obrazek

Charakter:

Kiedyś?
Kiedyś był głośny, hałaśliwy, wybuchowy. Jako raptus o dobrym sercu chętnie pakował się w kłopoty, mówił i działał szybciej, niż było to konieczne; reagował. decydował, żył. Kochając swoich rodziców, braci i Sagisę, był raczej chętny do pomocy i nigdy nie pozostawiał bliskich w potrzebie - każdy, kto zwrócił się do Hayamiego o pomoc, mógł liczyć na jego wsparcie. Żywa energia, żywe srebro, jakim był, musiało być niemal wszędzie, wmieszać się w każdy kłopot. Działając zgodnie z samurajskimi ideałami, Lew dążył do tego, żeby być kimś więcej, kimś znaczącym, żeby odegrać jakąś większą rolę. Naiwnie wierzył w przyjaźń, miłość, sprawiedliwość i tym podobne idee; patrzył radośnie w przyszłość, uważając, że BIshamonten zaplanował dla niego coś więcej niż tylko życie najstarszego syna, odpowiedzialnego za cały ród (nie to, by odrzucał to brzemię, po prostu chciał wyrwać się z rodzinnej wyspy, zobaczyć świat, nauczyć się czegoś). Jeśli myślał o przeszłości i historii swojego ojca, o zemście, której zamierzał dokonać, to traktował to jak obowiązek do spełnienia. Ogólnie był bardziej radosnym, roześmianym chłopakiem, z naiwnym altruizmem podchodzącym do zdegenerowanego świata - wciąż jeszcze młodym samurajem, przed którym świat stał otworem.

Teraz?

Och, wbrew pozorom nie zatracił swoich cech; szlachetność, duma, dobre serce i empatia oraz współczucie dla słabszych wciąż gdzieś w nim tkwią. Jednak upływ tych wszystkich lat wpłynął na Hayamiego tak dalece, że odmienił całkowicie jego charakter, sposób myślenia i obraz, co zresztą zawarło się w zmianie nindo. Stał się cichszy, dużo spokojniejszy, bardziej...odsunięty od świata - nie znaczy to, że stał się niemową i odludkiem; po prostu ostrożniej się angażuje w wydarzenia wokół niego. Jest w nim dużo więcej refleksji, rozwija się autoironia, potrafi się odgryźć, a w walce stara się przedkładać szorstką rozwagę i uprzejmość wobec wroga nad bezmyślne wybuchy wściekłości. Znacznie trudniej go teraz sprowokować do bitki, choć czasem jeszcze odzywa się w nim ten zew. Jeżeli chodzi o relacje międzyludzkie, to ze strony aktywnej stał się bardziej obserwującą, pasywną; zachowuje maksymalną ostrożność, rozważa wiele możliwości i dobrze dobiera słowa. Wciąż można na niego liczyć, prosić go o pomoc i wsparcie, ale dużo trudniej pozyskać jego zaufanie - no i dojść do czegoś więcej, niż neutralna życzliwość, którą Hayami ma dla wszystkich. Oprócz tego, Hayami stał się dumny i surowy wobec samego siebie; dużo więcej od siebie wymaga, waży się na cięższe treningi, dąży zawzięcie i z tym większym uporem, że nie wyrażanym bezpośrednio, do swojego celu. Jeśli coś postanowi, to to osiągnie - nawet jeśli będzie trzeba podeptać zasady samuraja, kodeks bushido oraz nauki mistrza Natsume, które wryły się w jego duszę i osobowość jak ostrze, czyniąc go zimnym i nieugiętym wojownikiem, świadomym swojej wartości. Wie, kim jest, czego chce i do czego dąży, co chce osiągnąć: tym czymś jest pełen rozwój duchowy, oświecenie umysłu i potęga, siła, jaką może pozyskać jako samuraj. Nie wie tylko, po co żyje, ale ten ukryty cel pozostawia do rozważenia bogu. w którego zaczął bardziej gorliwie wierzyć.

Nawyki:

  • w chwilach zdenerwowania wtrąca czasami frazę yoku kike, używaną zamiennie z "do cholery" i innymi tego typu wulgaryzmami, a zasłyszaną w dzieciństwie od męskich krewnych
  • czasami zdarza mu się sięgnąć po alkohol
  • lubi trenować o zachodzie słońca

Nindō:

"Ci, którzy chwytają się życia, umierają, a ci, którzy przeciwstawiają się śmierci, żyją."


Historia



Obrazek


I've seen a thousand wonders
I've lived a hundred lifetimes


- Mamo, mamo! Patrz!
Czerwonowłosa Risa o delikatnym uśmiechu oderwała się od rozwieszania prania na szorstkim, wytrzymałym sznurku, i spojrzała z miłością na swego pięcioletniego synka. Maleńki Hayami był jej prawdziwą dumą, a ponieważ był najstarszy (prócz niego po ogrodzie pełnym kwiatów biegali jeszcze Takashi, czterolatek, i dwuletni Hajime), to w nim pokładała największe nadzieje. O ile dwóch młodszych odziedziczyło większość cech po ojcu - obdarzonym burzą kasztanowych włosów i dziwnym poczuciem humoru, Isamim, o tyle najstarszy syn najwięcej cech wziął właśnie ze swej łagodnej, delikatnej matki, w tym piękne, złote oczy, które patrzyły teraz w jej twarz z uczuciem.
W drobnych rączkach Hayamiego spoczywał właśnie schwytany przezeń przed chwilą motyl, a on sam szczerzył się właśnie z dumą, nie pozwalając swej zdobyczy uciec.
- Piękny, kochanie. Ale może pozwolisz mu uciec? - zaproponowała Risa.
- Mamo, ale ja złapałem go dla ciebie! Nie mogę go teraz wypuścić! - zaprotestował głośno chłopczyk.
Kobieta w niebieskim kimonie roześmiała się głośno. Poczochrała czuprynę malca, wyprostowała się. W tle, za nią, widniały melancholijne wiśnie, na z uliczek wioski dobiegał gwar, a u sąsiadów darły się pod niebiosa koty.
- Hayami-chan, doceniam to, ale widzisz...Wolę, kiedy motyle są wolne. Pamiętasz, co mówił ci wczoraj tata? - spytała łagodnie.
Chłopiec pokiwał głową z entuzjazmem. Odchrząknął groźnie, po czym jął imitować stanowczy głos swojego rodziciela:
- Pamiętaj, mój synu, ważne jest, aby samuraj wcielał w swoje życie rei. Rei to poważanie, respekt. A więc samuraj winien szanować nie tylko starszych, ale i to, co go otacza. Powinien szanować naturę, na której łonie żyje...i coś tam dalej było, ale nie pamiętam, mamo.
Jednak wypuścił tego motyla i z podziwem obserwował, jak motyl odlatuje w błękitną, nagrzaną słońcem przestrzeń, a jego matka i biegający między kwiatami bracia zanosili się ze śmiechu.


But not until this moment
Have miracles seemed real



- Nie pokonasz mnie!
- Urusai! Oczywiście, że spiorę ci dupę!
- Taaaaaaaaaak?! To spróbuj, ty durny maminsynku!
- Nie gadaj tyle, idioto, tylko stawaj! No już!

Donośne głosy kłócących się ze sobą Hayamiego i Takashiego niosły się echem po całym domostwie państwa Uchiha. Jak każdego roku spędzali wakacje ze swoimi rodzicami i najmłodszym bratem u przyjaciół ojca, Tsuyoshiego i Rin - tfu, właściwie wujka Yoshiego i cioci Rin, bowiem nigdy właściwie ich nie nazywali inaczej. Od dnia, kiedy Hayami schwytał ulotnego motyla, trochę się zmieniło - byli teraz wyrośniętymi i chudymi jak szczapy, silnymi młodzieńcami w wieku lat jedenastu i dwunastu, którzy z niecierpliwością oczekiwali swojego gempukku, to znaczy ceremonii, która miała uczynić ich prawdziwymi członkami społeczności dorosłych samurajów z prawdziwego zdarzenia. Teraz jednak urwali swoje przekomarzanki, gdyż stanęli w obliczu czegoś nowego, nieznanego...Czegoś, co było nader niepokojące.
Tym czymś był sporej wielkości tygrys, który biegł bezpośrednio w ich stronę.
Obaj w pierwszej chwili znieruchomieli z przerażenia. Nie byli w stanie nawet drgnąć. Wszystkiego się spodziewali, ale nie sporych rozmiarów kocięcia lecącego w ich stronę jak jakaś cholerna burza!
Po krótkiej chwili Hayami ocknął się ze stuporu.
- Takashi! - ryknął. - Takashi, biegnij do domu i przynieś mi shinai, sprawdź, co z Hajime!
- Hayami...!
- Biegnij, mówię! - mocne uderzenie w kark przekonało młodszego z braci do usłuchania polecenia. Pognał więc do domu, a Hayami, rozejrzawszy się uważnie, zaszarżował naprzód z donośnym okrzykiem "hiyaaaaaaaaa!". Powalił wrogiego osobnika na ziemię, nim jednak zdążył zrobić cokolwiek innego, został spoliczkowany za pomocą łapy nader zirytowanego tygrysa - a raczej tygrysicy, która po chwili przemówiła wściekle i bardzo podobnie do Sagisy:
- TO JA, KRETYNIE JEDEN!
- Sagisa?! - zdumiał się niezmiernie Hayami. - Co ty masz na sobie? I dlaczego, u cholery, akurat tygrys?!
- To miał być dowcip! - warknęła w odpowiedzi rozeźlona Sagisa, podnosząc się jakoś z ziemi. - Skąd miałam wiedzieć, że będziesz taki sztywny?
- Hayami, Sagisa! Uspokoić się!
Na dźwięk gniewnego głosu Tensy i jej kroków młody Akodo uczynił męczeńską minę.
No, teraz to naprawdę będzie sztywno.

As fleeting as a shadow
The time goes by unnoticed



Droga Sagiso!
Nie widziałem Cię już ponad trzy lata. Za każdym razem, kiedy odwiedzałem Twoich rodziców, mówili mi, że wyruszyłaś w daleką podróż, ale że kiedyś na pewno wrócisz. Wierzę im i dlatego nie próbowałem Cię szukać. Mam nadzieję, że w nic się nie wpakowałaś. Bo jeśli to zrobiłaś, to najpierw Cię zabiję, potem wskrzeszę i znowu zabiję, przysięgam.
Odbyłem już moje gempukku, ceremonię dojrzałości. Stałem się tym, kim pragnąłem być przez całe życie - wstąpiłem w szeregi samurajów. Po tym, jak widzieliśmy się ostatni raz, a było to - jak pisałem wcześniej - trzy lata temu, mój ojciec poddał mnie treningom. Ponieważ sam wiele lat temu przechodził szkolenie w szkole sławnej pani Zenpachi i znał wiele z jej sekretów, każdego roku, dzień po dniu przekazywał mi swoją wiedzę, czyniąc mnie gotowym do przejęcia stanowiska głowy rodziny Akodo. W kilka dni po jednym z takich treningów poinformowano nas, że musimy wyruszyć pod Atsui. Udałem się tam wraz z moim ojcem i ujrzałem tam prawdę.
Ujrzałem, jak brutalny, ohydny jest świat, jak bardzo jego twarz przypomina oblicze zapijaczonej, brudnej prostytutki, która oddaje się obcym shinobi za kilka marnych ryo gdzieś na krańcach swojej wioski. Ile na nim jest zła i nienawiści, jak ludzie giną brudną, niehonorową śmiercią.
Pod Atsui poległ mój ojciec. Kiedy wróciłem do domu, byłem innym człowiekiem. Teraz ja opiekuję się matką i młodszymi braćmi, robię to, co należy do powinności prawego człowieka. Pamiętasz, jak opowiadałem Ci o siedmiu samurajskich cnotach? O gi - jedności, rei - poważaniu, yu - bohaterskiej odwadze, makoto - uczciwości i szczerości, meiyo - honorze, jin - współczuciu, chu - powinności i lojalności? Teraz chcę je wprowadzić w życie. I mam nadzieję, że <kilkanaście starannie skreślonych zdań> wciąż będziemy przyjaciółmi i kiedyś się spotkamy.
Oddany Ci przyjaciel
Akodo Hayami



Like memories of truth return
To learn forgiveness



Droga nie była zbyt długa. Miał wrażenie, że minęła prawie epoka, odkąd był tu z Seinaru i Shijimą, odkąd przybyli tu, by znaleźć sławę i bronić wyższych idei. Co tak naprawdę obronili? Garstkę wiosek, ten tłum różnych, lepszych lub gorszych ludzi, jego rodzinę, ich domy? Ten świat, w którym tak wiele zależało od przypadku lub pieniędzy? Tak, czy inaczej, Hayami był na swój sposób szczęśliwy. Było w tym szczęściu coś z dumy, ale nie pysznił się zanadto, bo i nie było czym - dwie rany, jedna poważna, jedno ukąszenie węża, wymachiwanie yari w nerwach, wśród potu i krwi, z nadzieją, że to jednak nie będzie ten ostatni cios. Zdawał sobie sprawę, że nie jest znów zbyt silny - przedziwne techniki ludzi zza Muru, genjutsu Shinobich, wymagały poznania. Musiał się jakoś doszkolić, podnieść swoje zdolności, tylko jak...?
Zamrugał powiekami. Namioty obozowe wydawały się teraz takie obce, a zarazem jednak bliskie, jak domy, które odwiedziło się tylko raz. Ile marzeń, wspomnień, łez utonęło w krwi, atramencie i deszczu tam, na tamtym polu? Wolał o tym nie myśleć, tak było wygodniej - jeśli ty byłeś pierdołą, to kim byli oni?

Przewrócił się z boku na bok. Nie mógł zasnąć, a do tego nieszczęsne wspomnienia podsunęły mu znów wizję wojennej rzezi, wrzawy, krzyków i lecących z nieba notek. Węże snujące się na nich były teraz tak realistyczne, że Hayami aż rozejrzał się mimowolnie, wystraszony, czy gdzieś rzeczywiście nie zobaczy potwornych zwierząt...
Na jego szczęście był sam w przygodnym, najętym pokoju hotelowym.
Dwa dni później w dłoniach Uchihy Sagisy i Akodo Risy znalazły się dwa znajome, szare listy, podpisane jedynie "Hayami". Donosił w nich, że wziął udział w obronie Muru w Sogen, że przeżył bitwę mimo tego, że został dwa razy ranny, i że nic mu nie jest. Pisał, że zostanie kilka tygodni w Koutei, by trochę odpocząć, a potem wyruszy w dalszą podróż. Opisywał swoje sny, swoją miłość do matki i braci, tęsknotę za ojcem i ciasteczkami ciotki Rin...
Najsmutniejsze było jednak to, że ani razu nie napisał o tym, co naprawdę myśli.


The man I used to be
Cannot be outrun
Yōsuke still lives



Po wojnie o Mur trzej przyjaciele: Shijima, Seinaru i Hayami się rozstali. Sam Hayami, nie czując żalu ni urazy do towarzyszy, opuścił ich. Odnalazł Tensę, odnalazł Sagisę i wraz z nimi wyruszył w podróż. Celem była Hanamura: ziemia zimna, lodu i dumy, kraina silnych wyspiarzy, którzy nie bawili się w skomplikowane szczegóły.
Dlaczego wszystko się tak wtedy skomplikowało?
Sagisa urodziła dziecko, małego Ryuujina, będąc na wyspach. Rozstali się w gniewie i wściekłości - uniósł się po prostu dumą, skoro wyraźnie powiedziano mu, że niepotrzebne są jego usługi, to nie miał zamiaru ich świadczyć dłużej.
Opuścił jej bok, wyruszył w samotną, dalszą podróż. Spełnił część testamentu swojego ojca, umieszczając braci na pewien czas w szkole Taka - wola ojca mówiła o siedmiu latach, ale...
Odnalazł swego kuzyna, odnalazł Yosuke - czwartego lwa ze stada, brata, którego kochał tak bardzo, że ofiarował mu drogocenną zbroję i powierzył największy sekret rodziny: najstraszniejszą plamę, której nie sposób było zmyć inaczej niż krwią.
Kiedy opuścił czerwonowłosego po szczerej, otwartej rozmowie, pożegnał lody Kantai, ruszył wraz z Seinaru na Hyuo, wciąż kierowany przeszłością, myślami, że wszystko się ułoży. Chcieli odnaleźć Shijimę, powiedzieć mu "cześć", jakby nic nie zaszło, jakby płomienie i hotel Marmur, jakby koronacja odeszły w zapomnienie -- och, właśnie. Przecież był na koronacji cesarza Natsume, nawet poznał go in personam. Poznał też śmierć. Z bardzo bliska.
Oddali ciało Shijimy strażnikom, jak należało uczynić - samobójcy i tak już by nie pomogli, zresztą Hayami czuł na sobie ciężar odpowiedzialności. To nie on wezwał strażników. Nie on jęknął w szkarłatny zmierzch "Kei-kun...Shijima-san nie żyje. Zabił się", nie on wypowiedział to znamienne "żegnaj". Nie on ruszył dalej, żegnając się z Keiem.
To nie było jego imię.
Teraz, po tym wszystkim, umiałby dokładnie przypomnieć sobie każdy szczegół ze swoich walk. Każdy cios Atari, każde drgnienie powiek spiętej Megumi, każdą sekundę bólu w szpitalu. Każde słowo Yosuke, Shijimy, każdą spotkaną po drodze twarz. Która z tych cnót samuraja była rzeczywiście prawdziwa w tej sytuacji? Honor? Sprawiedliwość? Prawda? Dobroć?
Och, gdyby jeszcze mówił szczerze, co tak naprawdę myśli.


Whatever else I've done
Forever in his eyes, he'll see
The man that I used to be



Po śmierci przyjaciela, gdy Hayami rozstał się z Keiem u wrót domu Shijimy, musiał sobie odpowiedzieć na wiele pytań. Dlatego podróżował to tu, to tam; poznał wiele nowych możliwości, spędził też trochę czasu z matką w bezpiecznym Yinzin. W wędrówkach tych towarzyszył mu pies, Itachi, przygarnięty od Seinaru; po kłótni z Sagisą i gniewnym rozstaniu czuł, że coś się między nimi zmieniło, rozpadło. Wraz z przyjacielem, którego odnalazł w kilka miesięcy (tygodni?) później, odbił ciężarną dziewczynę imieniem Cana w jednym z miast kupieckich; poznawał ludzi, poznawał różne możliwości, ale czuł, że to nie jest to, czego potrzebuje. Że jego stare nindo straciło na aktualności - no, może nie tyle się zdezawuowało (bo strategia nadal była ważna), co po prostu chciałby zmienić całkowicie swoją drogę życia. Odciąć się od starych uczuć, starego myślenia, nabyć siły i ruszyć dalej. Dlatego Hayami, porzuciwszy stare nindo, zdecydował się uczyć od samego Cesarza Natsume Yukiego. Nigdy nie dowiedział się, co kierowało Natsume, gdy monarcha postanowił udzielić mu treningu; czy to była litość, czy jedynie zrozumienie?
Poznał tajniki stylu Sendou, nauczył się jego technik. Poznał także innego sławnego wojownika, Asahiego Ichirou, Kochanka z Pustyni, i został przezeń zaproszony do spotkania w przyszłości. I w chwili, gdy młody samuraj nie powiedział Asahiemu "nie", zrozumiał, że coś w jego życiu zmieniło się na zawsze. Ludzie, których spotykał - w tym piękna Aira Inuzuka, przedstawicielka klanu, z którą zdążył się zaprzyjaźnić - zawsze w jakiś sposób (nawet, jeśli znał ich krótko) wpływali na jego nindo i drogę samuraja. A drogą tą - jak Hayami sobie postanowił - stała się honorowa walka do końca, walka z przeznaczeniem o to, co nazywamy szczęściem. Swoim, innych...ale jednak szczęściem. Bo Hayami Akodo, poruszony śmiercią bliskich mu osób, ogromem zła, jakie spotkał w życiu, i śmiercią, którą sam zadał, pouczony przykładem odpowiedniego mistrza, postanowił spróbować po prostu żyć z godnością.


Wiedza


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Klany i rodziny shinobi:


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Relacje z postaciami

WYKORZYSTANO KOD Z RELACJI UŻYSZKODNICZKI HARUMI, ALL RIGHTS RESERVED <jaszczureł>

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu



Zdolności:


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Ekwipunek:


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • włócznia yari na plecach
  • kremowy płaszcz
  • rękawiczki bez palców, czarne
  • katana przy pasie z rękojeścią owiniętą bandażem
  • plecak

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


PRZEDMIOTY POZAFABULARNE:


Rozliczenia:


PIENIĄDZE: 5237 ryō
Bank
PH:
Punkty Historii - rozliczenie
MISJE:
PREZENT OD ADMINISTRACJI:
Ostatnio edytowano 23 paź 2019, o 14:26 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 152 razy
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Isei - You never really knew my mind


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1099
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Hayami Akodo (gotowa)

Postprzez Exodia » 24 sie 2017, o 15:43

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2098
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Hayami Akodo (gotowa)

Postprzez Hayami Akodo » 24 sie 2017, o 18:58

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Isei - You never really knew my mind


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1099
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Hayami Akodo (gotowa)

Postprzez Exodia » 24 sie 2017, o 19:41

Raduję się że wszystko zostało poprawione. Akcept. Pamiętaj żeby wstawić link do KP do swojego profilu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2098
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai


Powrót do Zaakceptowane karty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 3 gości