Ryu - gotowe

W tym dziale można zapoznać się z poprawną kartą postaci, a także pobrać jej wzór, który należy uzupełnić i wrzucić do tego działu. Po otrzymaniu akcepta można zacząć rozgrywkę!

Ryu - gotowe

Postprzez Ryu » 8 wrz 2019, o 18:40


DANE PERSONALNE


IMIĘ: Ryu
NAZWISKO: Senju
KLAN: Senju
PRZYNALEŻNOŚĆ: Shinrin
WIEK [DATA URODZENIA]: 17 (16.12)
PŁEĆ: Shinobi
WZROST | WAGA: 185 | 80
RANGA: Dōkō


APARYCJA


WYGLĄD: Ryu miał śnieżnobiałe, średniej długości włosy. W bliższej odległości natomiast potencjalny rozmówca mógł zauważyć oczy koloru lodowo-błękitnego, niewyrażające przeważnie żadnych emocji. Nos miał lekko garbaty, proporcjonalny rozmiarem do reszty twarzy – komponujący się zresztą idealnie z męskimi jak na swój wiek rysami. Dużą uwagę zwracał na swoje ciało, a konkretnie na jego budowę i dobrze wypracowanych mięśni. Nie były one potężnej masy (pomiar w bicepsie wskazywał na ok. 40 cm), aczkolwiek każdy z nich był wypieszczony i wyrzeźbiony. Nie były one jednak wypracowane wyłącznie na pokaz – praca nad nimi miała dać Białowłosemu dynamikę i szybkość – choć nad tymi aspektami Białowłosy dopiero zamierza pracować. Siła schodziła na drugi plan. Nogi miał lekko krzywe – nie typu „x” a typu „o”. Uda i łydki były z kolei mocno zbudowane. Zdarza mu się nieraz chodzić z trzydniowym zarostem – nie przywiązywał zbytniej wagi do swojego wyglądu stąd też zarówno długość włosów, jak i zarost bądź też jego brak mogły być różnorodne.
UBIÓR: Ryu preferował praktyczność i ciemne kolory nie rzucające się w oczy. Czarny, ciepły, nieprzemakalny i chroniący przed wiatrem, aczkolwiek oddychający płaszcz. Pod płaszczem nosił przeważnie czarne odzienie z długim rękawem odpowiednio dopasowane i niekrepujące ruchów - przeznaczone typowo do walki. Do tego nosił również czarne, luźne spodnie o identycznych właściwościach, co płaszcz. Buty natomiast miał wysokie, z grubą podeszwą, wykonane ze skóry – wychodził, bowiem z założenia, że są one cieplejsze, lepiej chronią stopę i trudniej w nich o urazy w postaci skręcenia kostki. Część twarzy miał często przesłoniętą.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: brak


OSOBOWOŚĆ


CHARAKTER: Ryu był człowiekiem bardzo skrytym, tajemniczym, oszczędnym w słowach, które ograniczały się wyłącznie do przyziemnej komunikacji w codziennym życiu. Nie ufał nikomu i generalnie nie lubił ludzi, więc w rozmowach był bardzo asekuracyjny i stonowany – żadnego wyrażania uczuć, emocji, pokazywania po sobie reakcji, mimo że w głowie jego analityczny umysł skrupulatnie wszystko oceniał. Był typem obserwatora, wyłapując z otoczenia możliwie jak najwięcej. Nie snuł nigdy planów dalekosiężnych… a może snuł – nikt w każdym razie nie był do tej pory w stanie wyciągnąć od niego czegokolwiek. W życiu robi to co ma do zrobienia, nie zagłębia się w tym – dostaje zadanie to je wykonuje nie wnikając w politykę. Cenił sobie ciszę, spokój i najlepiej odpoczywał samotnie w swoim własnym domu. Bliżej mu do cichego zabójcy eliminującego cel z zimną krwią nim ten się zorientuje, niż dumnego wojownika postępującego honorowo i wygłaszającego śmieszne patetyczne przemowy patrząc w oczy pokonanego… Tego typu rzeczy uważał za głupotę nie nadającą się nawet do bajek dla dzieci. Był człowiekiem honorowym, lojalnym wobec tych którzy na jego lojalność zasłużyli. Czy brzydził się kłamstwem i manipulacją? Nie był hipokrytą – wiedział w jakim świecie żyje i że tego typu elementy są jego częścią nieodzowną. Niemniej łatwo przekroczyć granicę, a przekroczenie granicy w stosunku do Ryu takiego człowieka dyskwalifikowało.
NAWYKI: - Ryu uwielbiał kawę – mocną, czarną, słodką. Każdy dzień musiał zacząć od jej picia – był to swego rodzaju rytuał wejścia w kolejne 24 godziny życia. Podczas jej picia nie robił absolutnie nic, relaksując się z rana.
NINDO: Los nagradza przygotowanych
HISTORIA: Jaką historię miał Ryu? Z pewnością „nudną”. Nie był on ani sierotą, ani jedynakiem - nie miał też ojca tyrana. Miał to szczęście, że mógł dojrzewać, jako człowiek w kochającej się rodzinie. Zaczęło się to jak w bajce – rodzice poznali się, jeszcze, jako dzieciaki. Początkowe koleżeństwo przekształciło się w przyjaźń, zakochanie i finalnym efektem była miłość, – która spadła na nich w wieku nastoletnim. Owocami tak wspaniałego uczucia mogły być jedynie równie wspaniałe dzieci. Ryu był pierworodnym, a dwa lata później przyszedł na świat jego brat - Atsu. Wracając do tych wspaniałych dzieci… Ryu był wspanialszy niż można było tego oczekiwać – został mu, bowiem przekazany w genach jeden z największych darów, jaki można było otrzymać w świecie Shinobi – posiadł Kekkei Genkai rodu Senju. Co, ciekawe ani ojciec, ani matka nie zdołali odkryć w sobie tej jakże elitarnej i nietuzinkowej zdolności, pożądanej przez wielu Shinobi. U młodszego brata również owe zdolności się nie wykształciły. Pewnie niejeden na miejscu Atsu kipiałby zawiścią i nienawiścią, iż to nie jego los obdarował tak hojnie…, ale nie on. Ryu miał niesamowicie mocne relacje z młodszym bratem. Wszystko robili wspólnie i uzupełniali się wzajemnie. Oczywiście talent bojowy był po stronie Białowłosego, niemniej Atsu podobnie jak ojciec był niesamowicie inteligentny, i posiadał duży talent do matematyki i logiki – typowy umysł analityczny. Dla przykładu, Ryu nigdy nie wygrał ani z ojcem, ani z nim w Shogi. Ogólnie relacje braci z ojcem polegały na partnerstwie – nie było odgórnego traktowania, czy jakiś wymagań szczególnych. Wystarczyło, że tata powiedział – „w przyszłości będziesz miał to, co sobie wypracujesz”, i chłopcy wiedzieli, co mieli robić. Rodzice przychyliliby im nieba, pilnowali by niczego im nie zabrakło. Bracia musieli tylko wykorzystać okazję i chwycić życie we własne ręce. Z pewnością nie była to typowa rodzina w świecie Shinobi – nie było tego sztywnego obycia, jakiegoś wywyższania się i odgrywania woskowych figur. Niemniej, gdy w pewnych momentach trzeba było ustawić kogoś do pionu – natychmiast pojawiała się mama. Ryu nie dziwił się, że tata jej nie wypuścił z rąk, bowiem była naprawdę piękną i inteligentną kobietą – prawdziwą damą.
Niemniej dzieciństwo Ryu można było podzielić na dwie skrajne części, które miały miejsce w tym samym czasie – przenikając się. Pierwsza część to sielanka, brak jakichkolwiek obowiązków, ciepło domowego ogniska i bardzo bliskie relacje rodzinne – część ta związana była z domem rodzinnym, w którym to Ryu spędzał większość dnia… Kluczowy jednak dla jego rozwoju - pod względem mentalnym, w kontekście przyszłości związanej z byciem Shinobi, miały codzienne, wieczorne, kilkugodzinne wizyty u dziadka o imieniu Hanzou. Hanzou również posiadał zdolność Makuton, i był bardzo doświadczonym Shinobi, posiadającym ogromną wiedzę zarówno z zakresu działań praktycznych jak i historii klanu Senju. Hanzou doskonale wiedział, iż jego syn jest wspaniałym ojcem dbającym o dom i rodzinę, aczkolwiek zdawał sobie sprawę, że to on musi wpoić pewne postawy swojemu wnuczkowi, nakierunkowując go twardą ręką na pewną wizję świata – surową i bezwzględną, zapewniającą przetrwanie i szacunek, a przede wszystkim wizę, która jasno wytyczy Ryu drogę Shinobi. Hanzou nie był „ciepłym dziadziusiem, co posadzi na kolanku i da cukierka” – czasem się uśmiechał, i niewątpliwie kochał swojego wnuczka, podobnie jak jego młodszego brata, niemniej jego oschły wyraz twarzy, gruby i doniosły głos, niejednego bachora mogły wystraszyć i ustawić do pionu. Ale kogoś takiego Ryu potrzebował do ukształtowania jego charakteru. Dziadek Hanzou był dla niego autorytetem, mentorem, patronem i sensejem w jednej osobie. Niewątpliwie to on miał największy wpływ na kształt osobowości Ryu.
Lekcja pierwsza… - „Historia klanu Senju…”
Gdy Ryu był jeszcze dzieckiem – w okolicach szóstego roku życia – chodził do dziadka, a dziadek opowiadał mu historię klanu. Codziennie, po kawałeczkach, poczynając od tego skąd w ogóle klan Senju się wywodził, przez legendarnego Osumo Senju, wojny z innymi rodami, aż do czasów współczesnych. Gdy opowiedział już całą historię, zaczynał opowiadać na prośbę Ryu owe wydarzenia od nowa, od nowa i od nowa… Białowłosy nie tylko zakodował sobie dziesiątki lat dziejów jego przodków, ale przede wszystkim wykształtowały się u niego pierwsze - jeśli można by tak rzec mimowolne antypatie – przede wszystkim względem klanu Uchiha, którego nie dało się w jakikolwiek pozytywny sposób ukazać w historii rodu Senju. Hanzou zresztą nie miał zamiaru ocieplać wizerunku odwiecznych wrogów – chcąc pobudzić w Ryu nie tyle nienawiść, co rządzę samodoskonalenia, które to samodoskonalenie miałoby - w przyszłości, przy ewentualnym nastaniu złych czasów – pozwolić pokonać każdego wroga zagrażającemu klanowi Senju… Im Ryu był starszy, tym powtarzana od nowa przez dziadka historia, była brutalniejsza, bardziej krwawa, wywołując u chłopca większe emocje zarówno te złe – typu wrogość, jak i te dobre – typu duma i budząca się bezgraniczna miłość, wierność i patriotyzm względem swego rodu. Czy była to manipulacja Hanzou? W pewnym sensie na pewno tak, bowiem dzięki tym opowieściom, Ryu miał głęboko zakorzenione poglądy, punkty odniesienia i wizję świata, jak również pewne cele, do których chciał dążyć, a to z kolei dawało możliwość na przejście do kolejnego etapu kształtowania osobowości chłopca…
Lekcja druga – „Kilka życiowych zasad…”
„ZASADA I - Pamiętaj Ryu… Władzę i szacunek ma ten, kto ma SIŁĘ. Tylko i wyłącznie twoja siła, twoje umiejętności, rozwinięcie do maksimum twojego potencjału, – dzięki któremu będziesz w stanie pokonać każdego – daje Ci pełną wolność, swobodę w działaniu i podejmowanie decyzji tylko i wyłącznie w zgodzie z własnym sumieniem. Jeśli będziesz silny – nikt Ci nie narzuci swojego zdania, ani nie podważy twojego, ponieważ zwyczajnie w świecie będą się Ciebie bać, a jak się będą bać – będą Cię szanować i Cię słuchać. Nie zaprzepaść tego, co dał Ci los i trenuj do granic możliwości, stając się coraz potężniejszym, ponieważ potęga to jedyna gwarancja bezpieczeństwa dla Ciebie i twoich bliskich.” – Hanzou notorycznie powtarzał wnuczkowi te słowa, by ten nie ważył się spocząć na laurach, i by nic nie odciągało go od samodoskonalenia się. O ile ojciec Ryu kompletnie nie wywierał na nim presji, tak dziadek wbijał chłopakowi pewną ideologię, która miała uczynić z niego wielkiego wojownika. Ryu wierzy w te słowa, a setki razy powtarzania tej samej mantry przez dziadka, sprawiało, że chłopak pragnął tylko i wyłącznie tego by być coraz potężniejszym. Czy chciał tego, po to by osiągnąć władzę nad światem? Skądże znowu – chciał potęgi tylko po to, by być panem swojego losu, by robić wyłącznie to, co uważał za słuszne, i miał możliwość do tępienia tego, co uważał za niesłuszne – być wyłącznym i jedynym panem i władcą swojego życia.
„ZASADA II - Nie obnoś się z tym, kim jesteś, dopóki nie będziesz wystarczająco potężny by o tym mówić. Wielu zaryzykowałoby życie by posiąść twoje geny, wielu zaryzykowałoby życie, by Cię zgładzić póki jesteś słaby i niegroźny. Przyjdzie czas, w którym będziesz mógł z podniesioną głową, dumą i brakiem jakiejkolwiek obawy przedstawiać się, jako „Ryu Senju”, ale jeszcze nie teraz…
„ZASADA III – 1. Nie zgrywaj bohatera, nie ryzykuj i pamiętaj, że człowiek przezorny to człowiek bezpieczniejszy. 2. Nie lekceważ leżącego – może udawać, więc dobijaj na odległość. 3. Po pokonaniu wroga nie stawaj tuż przed nim i nie patrz mu w oczy wygłaszając patetyczne przemowy – jest tysiące technik, które w takim momencie mogą Cię zabić, więc tego typu zabawy zostaw pisarzom powieści, a sam zabijaj z bezpiecznej odległości, lub od tyłu. 4. Jeśli masz przeczucie, że coś jest pułapką to na pewno nią jest – nie pchaj się w nią. Nie wykonasz zadania – trudno. Twoim celem nadrzędnym jest bycie najpotężniejszym Shinobi na świecie, co zagwarantuje bezpieczeństwo zarówno Tobie jak i twojej rodzinie.”
„ZASADA IV - W życiu prywatnym kieruj się dumą i honorem – będąc Shinobi, odstaw te cechy na bok – zapomnij o nich, ponieważ one Cię osłabią. Zapomnij o humanitaryzmie i sprawiedliwości, bo one też wpływają negatywnie. Jako Shinobi kłam, używaj brudnych zagrań, manipulacji – bylebyś zrealizował zadanie po najmniejszej linii oporu, w jak najbezpieczniejszy dla siebie sposób. A gdy najdą Cię wyrzuty sumienia – przypomnij sobie o celu nadrzędnym, czyli: PRZEŻYĆ -> DĄŻYĆ DO POTĘGI, KTÓRA ZAPEWNI BEZPIECZEŃSTWO TOBIE I TWOIM BLISKIM.”
„ZASADA V – Nie ufaj nikomu. Trzymaj język za zębami i bądź świadom tego, co mówisz i co czynisz. Pamiętaj – kobieta życia, przyjaciele… Możesz być im wierny, ale przede wszystkim masz być wierny wobec swojego klanu i swojej rodziny – to jest największe dobro i w szerszej perspektywie tylko ono się liczy. Wbij to sobie do głowy i nie zapominaj o tym!”
„ZASADA VI…”
„ZASADA VII… VIII… IX… (…) XV…”

Nie było dnia, w którym Hanzou nie kazałby powtarzać Ryu tych zasad. Powtarzać aż do znudzenia, dopóki mu się nie utrwali i nie wykształci w sobie pewnego automatyzmu związanego z zakodowaniem tych drogowskazów na jego drodze Shinobi. Miał się ich trzymać niezależnie od wszystkiego, bowiem tylko one - zdaniem Hanzou - miały zapewnić Ryu potęgę i przetrwanie – i dziadek chciał, by Białowłosy też w to wierzył całym sercem i nie zboczył z obranego kursu, stąd też wpajał je wnuczkowi notorycznie.
Lekcja trzecia… - „Teoria…”
Gdy Ryu był już dużo starszy - w wieku może dwunastu lat – Hanzou postanowił przekazać mu pewną wiedzę… Nie chodziło jednak o rzeczy stricte związane z nauką jutsu, kontrolą chakry, i zagadnieniami związanymi z walką – tego typu rzeczy mówił Ryu od momentu, gdy przychodził do niego, jako sześciolatek, a w późniejszym okresie trenował z nim różne ciekawe manewry pozwalające na uniknięcie ataku wroga, czy zaskakujące go w ofensywie. Tego typu nauki Ryu miał za sobą, i powtarzał je notorycznie z dziadkiem od najmłodszych lat. Wiedza, którą Hanzou chciał przekazać wnuczkowi w tym okresie jego życia, miała dać mu pewną przewagę w przyszłości – wiedza ta dotyczyła mianowicie innych klanów… „Ryu… To co Ci teraz powiem będzie szczególnie ważne, i w przyszłości może uratować Ci życie lub dać potężną przewagę na polu walki. Słuchaj, zanotuj, i wbij to sobie do głowy, bowiem przekażę Ci wiedzę odnośnie kilku klanów… Pierwszy z nich to klan Aburame – ich ubranie zasłania praktycznie całe ich ciało, a oczy przysłonięte są przez ciemne okulary. Członkowie tego klanu potrafią manipulować robactwem, używając go w walce. Specjalizują się w ninjutsu. Zamieszkują tereny Kaigan… Drugi to klan Haretsu – porywa ich wir walki. Nie posiadają charakterystycznych cech wyglądu, zaś ich zdolności to panowanie i manipulacja wybuchem. Preferują walkę bezpośrednią. Zamieszkują tereny Tsurai. Trzeci klan, to klan Hōzuki - charakterystyczne, ostro zakończone uzębienie, lubią przebywać blisko wody, którą świetnie manipulują i potrafią się w nią zmienić, nie mają określonego typu walki, są w niej nieprzewidywalni, zamieszkują tereny Kantai. Nara – przeważnie jego członkowie nie wykazują chęci do walki. Nie lubują się również w bezpośrednich starciach. Charakteryzuje ich umiejętność manipulowaniem cieniem, używając go w walce. Ponadto posiadają niesamowitą inteligencje - z natury są raczej strategami. Specjalizują się w ninjutsu. Zamieszkują tereny Midori. Shabondama – nie mają charakterystycznych cech wyglądu, ale potrafią tworzyć bańki – które wykorzystują w walce. Zamieszkują tereny wysp. I wreszcie wisienka na torcie… klan Uchiha... Przedstawiciele tego klanu są w większości przypadków ciemnowłosy. Posiadają wyjątkowe oczy, które przy aktywacji stają się czerwone. Zazwyczaj posługują się katonem, a ponadto specjalizują się przeważnie w genjutsu i ninjutsu. Zamieszkują tereny Sogen… – Ryu słuchając uważnie dziadka, nie spuszczał wzroku z jego twarzy. Przy pierwszych klanach, Hanzou miał beznamiętny wyraz twarzy, a wręcz obojętny…, Lecz gdy wypowiedział nazwisko „Uchiha”, można było dostrzec w jego wzroku swego rodzaju agresję, a być może nawet rządzę krwi. Rysy twarzy również się wyostrzyły, a ton był bardziej oziębły niż kiedykolwiek wcześniej. Ryu w każdym razie po raz kolejny odczuł skutki burzliwej historii między tymi dwoma klanami – czy sam nienawidził Uchiha? Nic z tych rzeczy. Białowłosy doskonale wiedział, że każdy człowiek jest inny niezależnie od tego, jaką miał krew i jakich przodków, choć jego dziadek zapewne miał odmienne zdanie, uważając, iż „Lew nigdy nie sprzymierzy się z hieną…” – co wielokrotnie powtarzał swojemu wnuczkowi w tym kontekście. Oczywiście to Senju byli tym majestatycznym, dumnym lwem, a Uchihy to takie „zawszone” hieny.
Gdy Hanzou skończył mówić o klanie Uchiha, nagle upadł na ziemię – dostał wylewu. Przeżył, aczkolwiek z dumnego, postawnego, silnego, staruszka – w ciągu kilku sekund zmienił się w przykurczonego, osiwiałego, dziadygę bez sił, który całymi dniami siedział na tarasie wpatrując się beznamiętnie przed siebie. Nie mówił, a jego twarz była obrazem człowieka chorego i bezwładnego. Po wielu miesiącach zaczął mówić, czy raczej „mamrotać” pod nosem, aczkolwiek nie sposób było go zrozumieć w rozmowie, stąd wszystko zapisywał na małej tablicy zawieszonej na szyi. Ryu odwiedzał go kilka razy dziennie, siadając przy nim na fotelu, i wpatrując się tak samo beznamiętnie przed siebie, opowiadał mu, co robił każdego dnia, co robił jego brat i rodzice, z nadzieją, że stan dziadka Hanzou z czasem się polepszy…
Pewnie nadal odwiedzałby dziadka, lecz nadszedł czas na opuszczenie siedziby klanu. Ryu przygotowywany przez Hanzou, gotów był wypełnić postanowienia, i opuścić rodzinny dom, udając się do Ryuzaku. Była to dla niego ciężka chwila, ponieważ był niesamowicie zżyty z rodziną. Niemniej doskonale wiedział, że piękne lata dzieciństwa miał już za sobą, i nadszedł ten czas by stać się mężczyzną – a chwilę tę namaściły i przypieczętowały słowa ojca, który będąc poważnym jak nigdy odrzekł zdecydowanie, przejmując rolę dziadka Hanzou… „Synu… Dostałeś dar, o którym marzy każdy człowiek stąpający po ziemi. Masz szansę na to, by być kimś, kim ja nigdy być nie mogłem – nie zmarnuj tego i nie zawiedź, bowiem wtedy pokażesz, że te wszystkie lata naszego wychowywania nie poszły na marne. Udowodnij nam, że nie jesteś już dzieckiem i stałeś się świadomym, twardo stąpającym po ziemi, odpowiedzialnym, mężczyzną”. Ruszaj! – Ryu nie odpowiedział słowem… ukłonił głowę, na znak tego, iż dokładnie zrozumiał, czego się od niego oczekuje. Uściskał rodziców, uściskał brata, którego poprosił o odwiedzanie dziadka, po czym odwrócił się i ruszył przed siebie, pisać historię swojego życia…
Pisać historię życia… Pięknie brzmi, ale życie szybko Białowłosego wyjaśniło przekreślając wszystko czym się do tej pory kierował i co było dla niego ważne jedną, wielką, czarną, grubą krechą nakreśloną tragicznymi wydarzenia, rujnującymi wszystkie podwaliny jakie powstały dotychczas w jego życiu. Ledwie dwa miesiące od opuszczenia rodzinnego domu przez chłopaka, ktoś w niewyjaśnionych okolicznościach, z niewyjaśnionych motywacji zamordował rodziców i brata Ryu, wracających przez las z kilkudniowej podróży. Sprawców nigdy nie odnaleziono. Dziadek Hanzou dowiedziawszy się o tym ponownie dostał wylewu, i tym razem nie udało się go odratować… I tak oto Ryu stracił wszystko jednego parszywego dnia. Jedyne co był w stanie zrobić, to bezradnie osunąć się na podłogę i godzinami wpatrywać się w tlący się kominek marząc wyłącznie o tym by to był tylko sen, i zaraz się obudzi. Umykający powoli czas, skrupulatnie odmierzany przez tykającą wskazówkę zegara z każdą kolejną sekundą uświadamiał go, że to nie sen… to koszmarna rzeczywistość. Jego ciało i umysł szalało – trząsł się, nie mogąc przypomnieć sobie twarzy bliskich. Podniósł się dopiero rankiem kolejnego dnia, udając się do rodzinnego domu celem dopełnienia formalności związanych ze śmiercią bliskich. Cały czas żył jednak w pewnym amoku, jakby nie docierało kompletnie do niego, że już nigdy nie zmierzy się w Shogi z ojcem i bratem… że nigdy nie zobaczy uśmiechu matki cieszącej się na przyjazd syna do domu… że nigdy nie zobaczy w spojrzeniu dziadka, wyrażającą dumę ze swojego wnuka... Wszystko to dotarło do niego w momencie ostatniego pożegnania gdy zobaczył skąpane w wiecznym odpoczynku twarze osób, które były jego życiem. Nagle niczym grom z jasnego nieba zalał się łzami popadając w niewyobrażalną rozpacz połączoną ze wściekłością. Jego spojrzenie wyrażało obłęd i chęć mordu, a ciało mimowolnie wpadło w szał – przeraźliwie ryczał niczym zraniony zwierz, ciskając i niszcząc wszystko na swojej drodze. Jeden z członków klanu na szczęście zdołał go unieruchomić dzięki jednej z technik Makuton, a następnie wezwany pośpiesznie lekarz zaaplikował mu ogromną dawkę uspokajających środków, które ścięły chłopaka z nóg. Miesiącami dochodził psychicznie do siebie, szukając motywacji do dalszego działania i rozwoju, który na długi czas się zatrzymał, a Białowłosy nie był w stanie tego zmienić, aż do teraz - momentu gdy bezpłciowa stagnacja życiowa zaczęła go irytować, a w głowie zrodziła się pewna idea. Jeden wielki cel, do którego może dążyć i który może osiągnąć tylko w jeden sposób. Zaczynamy zabawę...


WIEDZA


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



[b]EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ROZLICZENIA


PIENIĄDZE: viewtopic.php?f=101&t=7683
PH: viewtopic.php?f=34&t=7682
MISJE:
    D -
    C -
    B -
    A -
    S -

PREZENT OD ADMINISTRACJI:
Avatar użytkownika

Ryu
 
Posty: 5
Dołączył(a): 3 wrz 2019, o 08:39
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Ryu - gotowe

Postprzez Ocir » 9 wrz 2019, o 23:03

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ocir
Administrator
 
Posty: 3194
Dołączył(a): 10 mar 2015, o 23:33
Wiek postaci: 0
GG: 401110
Multikonta: Ichirou

Re: Ryu - gotowe

Postprzez Ryu » 10 wrz 2019, o 17:50

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ryu
 
Posty: 5
Dołączył(a): 3 wrz 2019, o 08:39
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:


Powrót do Podania Kart Postaci

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość