Harada Inari

W tym dziale lądują zaakceptowane karty postaci. Na ich podstawie można się upewnić wyglądu właściwie wykonanej KP, aby uniknąć późniejszych poprawek.

Harada Inari

Postprzez Inari » 18 cze 2019, o 02:38

DANE PERSONALNE

IMIĘ: Inari (稲荷)
NAZWISKO: Harada (原田)
PSEUDONIM: Nezumi (ねずみ), zaczerpnięte od charakterystycznego upięcia włosów.
PRZYNALEŻNOŚĆ: Lazurowe Wybrzeża
WIEK: 16 lat (09.04.371)
ZNAK ZODIAKU: Szczur
PŁEĆ: Kobieta
WZROST | WAGA: 165 cm, 55 kg
RANGA: Samuraj
GŁOS: *klik*

APARYCJA

WYGLĄD
Panienka Harada nie należy do grona najpiękniejszych, ani też najbardziej kształtnych osób. Choć zdaje się tym w ogóle nie przejmować. W końcu jej organizm, w tym również sylwetka, wciąż się kształtuje. Jest szczupła, choć nie można jednak powiedzieć, że wychudzona. Je za dwoje lub troje, a formę utrzymuje. Zapewne sprawka genów.
Najbardziej charakterystyczną cechą w aparycji Inari są z całą pewnością włosy. I nie dlatego, że mają pstrokaty kolor czy brokat rozsypany po całej długości. Wszystko rozchodzi się o charakterystyczne upięcie przywołujące na myśl mysie uszy. Zaczesywano je tak od małego berbecia, skąd też wzięło się pieszczotliwe określenie. Warto dodać, że włosie jest niesamowicie gęste i grube. Arbitralnie proste włosy są odporne na jakikolwiek skręt.
Ma delikatne, wręcz dziecięce rysy twarzy. Nic zatem dziwnego, że pucołowate policzki przyciągają łapki kochliwych ciotek. Dotykając ją, można odnieść wrażenie, że miękkość i gładkość oliwkowej skóry, która absolutnie nie wpisuje się w panujący kanon urody, jest wręcz nienaturalna. Dziewczyna posiada duże, orzechowe oczy przykryte wachlarzem czarnych rzęs. Nad nimi widnieją równie ciemne brwi, trymowane jedynie od wielkiego dzwonu. Śladów piegów nie stwierdzono. Chyba, że latem. Nos – cóż tu rozwijać, ni to zgrabne, ni to brzydkie. W sam raz. Skupiając się na jej twarzy można też dostrzec cień figlarnego uśmiechu wróżki-akrobatki. Makijaż jest jej obcy i zapewne długo tak pozostanie.
UBIÓR
Czas chyba na uświadomienie w co ubiera się ta mała pierdoła. Podzielmy ubiór na pory roku.
Wiosna oraz Jesień to ulubiony czas wielu osób, w tym również Inari. Ubiera się wtedy jak najwygodniej. Głównie z uwagi na ogromne pokłady energii, które musi obniżać poprzez ruch. W taką pogodę zwyczajowo przywdziewa kimono z rodzaju Furisode, którego rękawy mają długość około 100–107 cm. Z uwagi na panujące przebudzenie pośród przyrody, wpasowuje się ono idealnie dzięki wzorzystemu materiałowi. Lato jest pełne owadów, delikatnych powiewów wiatru i ciepłych promieni słońca. W takie dni egzamin zdaje przewiewna odzież. Z pewnością jest nią Yukata. Jest to letnie kimono bez podszewki, zwykle bawełniane, bardzo skąpo ozdobione. Do takiego kompletu dołącza Kanzashi. Na stopach, w przeciwieństwie do pozostałych pór roku, znajdują się Zori plecione z trawy oraz skarpety o dwóch palcach, sięgające kostek. A zimą? Zimą panuje mróz, chłód i śnieg. Wtedy to chowa się w Iromuji w ciemnym odcieniu, o znacznie grubszej podszewce. Buty, tak jak w przypadku lata, znacznie różnią się od pozostałych odzień. Tym razem są to grube, ocieplane trzewiki. Poza powyższym, codziennym odzieniem posiada również komplet przeznaczony treningom. Składa się na niego Jiuban, Kimono, Kaku-obi, Haori, Hakama, Tabi oraz Geta.


ZNAKI SZCZEGÓLNE
Brak.

OSOBOWOŚĆ

CHARAKTER
Niezwykle ciężko zakwalifikować ją w jakikolwiek sposób, bowiem osobowość Inari należy do osób bardzo zmiennych i złożonych. Wybuchowa, samolubna, zła - jest taka od małego berbecia, już wtedy dawała się we znaki otoczeniu, a ono ze strachu nie śmiało nawet się jej przeciwstawić. Jest spostrzegawcza i inteligentna, ale pokora z pewnością nie jest jej bliska. Choć czasem może się wydawać inaczej, zdaje sobie sprawę z tego, że cały świat nie kręci się wokół niej. Nie przebiera w słowach. Jest bezpośrednia i szczera. Szczególnie nie lubi, gdy ktoś, kogo nie uznaje za autorytet wydaje jej polecenia. Skłonna do śmiechu i obdarzona odważnym, dosadnym poczuciem humoru. Uwielbia być w centrum uwagi.
Obowiązki rzadko kiedy znajdują się w kręgu jej zainteresowań. Ceni sobie silne przeżycia, pasję i przyjemności. Dlatego ośrodki szkolenia i inne silnie zorganizowane środowiska stanowiły i stanowią dla niej wyzwanie. Z pewnością nie ze względu na braki w inteligencji. Wprost przeciwnie. Jest ona zdolna do sukcesu, ale rygorystyczne podejście panujące w formalnej edukacji jest po prostu zbyt dalekie od metod uczenia się, które preferuje. To wszystko stwarza wrażenie spontaniczności, przez co panienka Harada wydaje się nieprzewidywalna, nawet dla najbliższych przyjaciół i rodziny.
Nie pociągają ją zanadto teorie, abstrakcyjne koncepcje ani żmudne dyskusje o globalnych problemach i ich konsekwencjach. Prędzej działa, niż myśli, a zamiast siedzieć bezczynnie bez zwłoki rusza do akcji. W życiu bowiem nie kieruje się ani logiką, ani przyjętymi zasadami, absolutnie polega na swojej intuicji i przeczuciu. Nie potrafi niczego zaplanować, zawsze idzie na żywioł i zwyczajowo wychodzi na tym całkiem korzystnie. W przypadku niepowodzenia niesamowicie ciężko jej przyznać się do własnych błędów. Największa trudność, z którą musi sobie radzić, to nieodparta potrzeba natychmiastowej gratyfikacji, która sprawia, że lekceważy odpowiedzialność i obowiązki. To typ osoby spędzającej sen z powiek tym, którzy miłują spokój i harmonię.

NINDO
„Tego nie mogę, czego zrobić nie chcę.”

HISTORIA
ROZDZIAŁ ITypowa jesień na południowej części kraju. Żółć, pomarańcz, czerwień, brąz. A właściwie szafran, złoto, cynober, karmin, ochra, rdza, cynamon, miedź, herbaciany brąz, tycjanowy pomarańcz i dziesiątki odcieni tychże kolorów wybijały z każdego centymetra Teiz. Bezleśne zbiorowisko dzikiej roślinności uginało się wraz z kierunkiem porywistego wiatru.
Nie sprawdziły się mroczne proroctwa wąskiej grupki chiliastów z wybujałą wyobraźnią, przepowiadających nadejście Antykreatora dość precyzyjnie — na rok trzysta siedemdziesiąty pierwszy, miesiąc czwarty, dziewiąty dzień po rozpoczęciu kwietnia, znanego również pod nazwą "śmierć". Ale cóż, minął poniedziałek, przyszedł wtorek, po nim środa — i nic. Nie nastąpiły żadne kataklizmy, nie przybyli jeźdźcy bez głowy, żadne szatanisko nie opuściło gorących bram piekieł, by nawiedzić stroskanych wydarzeniami poprzednich lat ludzi. Nie zginęli również wszyscy oponujący interlokutorzy ani od miecza, ani od ognia, jadu jaszczurczego, żądeł skorpionów, głodu czy innej klęski wywołanej rękoma antagonisty. Nie stało się zupełnie nic. Koniec świata nie nastąpił. Świat nie zniknął, nie pogrążył się w chaosie czy wirze walki i nie spłonął. Przynajmniej nie cały.
Natomiast stało się coś innego. Na ułamek sekundy zapadła wszechogarniająca ciemność, jakby oko cyklonu mrugnęło porozumiewawczo. Rozmyty blask srebrnego globu odbijał się w tafli źródeł. Potem nastąpiła cisza, zaskakująco głucha pośród ryku wichury. Burza wciąż jednak szalała wokół. Wyrywała krzewy i trawy, przewracała rozmieszczone na prymitywnych podwórzach przedmioty i zrywała wściekłymi podmuchami całe kawały powilgociałych desek z wątpliwej konstrukcji domów. Centrum miasta powoli przeradzało się w gruzowisko. Kawałki drewna z zerwanych dachów sypały się wszędzie niczym zabójcze, upiorne płatki diabelskich jabłoni. Wicher zdołał naruszyć lub częściowo zawalić niektóre słabsze budynki. Potłuczone szkło lśniło na chodnikach jak ostry, kanciasty grad. Odłamki szyb śmigały w powietrzu podobne lodowym shurikenom. Zwalone pomniki dawnych bohaterów żałośnie padały na twarz przed nowym zwycięzcą, nawałnicą. Ulicami lały się potoki wody i zalewały piwnice. Nurt niósł śmieci i błotnisty szlam.
Daizō, kompletnie przemoczony, starając się osłaniać ramieniem twarz, szukał pośród, wolnych od światła uliczek drzwi do odpowiedniej gospody. Z coraz większym trudem odrzucał sterty desek, zgniecione przedmioty i złamane w pół okiennice. Zlany potem, umęczony mężczyzna spojrzał w przód. Wtem, w jego bursztynowe oczy wbił się znajomy, niezgrabny rysunek postaci z wydętymi policzkami. Będąc już u kresu sił ruszył, smagany kolejnymi uderzeniami wiatru.
Podwoje zamknęły się z hukiem. W środku pomieszczenia, przy stłumionym świetle pochodni wbitej w prawy róg ściany, stało pięć kobiet. Trzy z nich przytrzymywało krzyczącą, wijącą się jak wąż kobietę z twarzą wykrzywioną w nieludzkim cierpieniu. Główna akuszerka siedziała przed położnicą w nadziei wypatrując wyłaniającej się z łona głowy dziecka. Druga dzieciobiorka dynamicznie moczyła przygotowane wcześniej ręczniki w bali z letnią wodą i ocierała czoło brzemiennej. Nie było żadnych instrumentów położniczych ani technik na wypadek nieprawidłowego przebiegu porodu. Więc gdy świat postanawiał nie przyjmować kolejnego rozwrzeszczanego dziecka na swe tereny pozostawało składanie gorliwych modłów ku bogini wielorakiego szczęścia.
Daizō padł na kolana przy zwisającej wzdłuż ramy łóżka dłoni swej piętnastoletniej małżonki i ścisnął ją mocno powtarzając raz za razem, że jest przy niej. Kobieta nie reagowała. Pot z jej czoła sunął się ku brodzie i skapywał na prześcieradło, które miejscami było zabarwione na brunatnoczerwony odcień. Akuszerka szybko pokręciła głową, wszak doskonale zdawała sobie sprawę, że młoda dziewczyna nie przeżyje. Pech chciał, że to, czego najbardziej się obawiano nieubłaganie kroczyło. Shinigami wisiał nad ciałem kobiety. Czekał na odpowiedni moment. Kosa pobłyskiwała w świetle pochodni. Jeszcze chwila...
Zamknięte dotąd oczy Daizō otworzyły się gwałtownie wraz z pierwszym krzykiem dziecka. Roześmiał się radośnie, jakby ktoś opowiedział mu doskonały żart. W jednej chwili wstał i zaczął się kręcić wokół własnej osi podobny balerinie. Wyglądało to tak, jakby właśnie stracił dostęp do logicznego myślenia i w moment zapomniał o tym, że jego miłość właśnie traci resztki krwi. Możliwe także, że najzwyczajniej w świecie surowe wychowanie przygotowało go na tego typu sytuacje; wolał swą żałobę przeżyć bez oczu gapiów. Machał rękoma jak rozwścieczona ośmiornica, a to wszystko w obecności pięciu obcych mu kobiet. Satoko, która z trudem wyprostowała rękę w przypływie ostatków sił mruknęła coś niezrozumiałego. Ulotnego i pozornie nic nie wartego.
Młody Harada stał, nie mogąc ruszyć ni palcem. Strach i przerażenie blokowały mu wszystkie receptory odpowiedzialne za działanie. Jedynie dłoń nieustannie drgała.ROZDZIAŁ IIGorąca kąpiel i względnie wygodne łóżko mają swoje uroki, ale kiedy jesteś sam jak palec, bo czym nazwać towarzystwo babuszki, która ostatnie przygody przeżywała za czasów dinozaurów, szybko przestają ci wystarczać. A gdy okażesz się jedyną odpowiedzialną, zdolną do pracy osobą w rodzinie, która poza znajomością podstawowych ruchów z kijem i wędką nie wie nic na temat życia w okrutnym środowisku, jakim przywitał cię świat już od narodzin, możesz czuć się nieco sfrustrowany. A sfrustrowane nastoletnie owoce miłości dwojga ludzi, to ostoja wszelkich niebezpieczeństw i nieprzewidywalności. Można się choćby spodziewać sprzecznych decyzji, nagłych zmian zachowania, gwałtownych spadów, a nawet szaleństw i dziwactw. I spodziewania te były trafne.
Dlatego Inari od kilku godzin leżała rozciągnięta na materacu, gapiła się na łuszczący się sufit, podrzucała gumową piłkę w górę, przebierała nogami w miejscu i intensywnie myślała.
Tymczasem babunia krzątała się po mieszkaniu wielkości chusteczki do nosa, wciśniętym między rząd podobnym mu domów. Myła miski i rozsypywała wokół siebie chrupki. Za nią ciągnął orszak kilkunastu kotów z ogonami wzniesionymi w górę jak lance. Uśmiechała się niemrawo, choć przypominało to bardziej grymas, znad sterty rybich głów i skrawków mięsa. W akompaniamencie następujących po sobie miauknięć rzucała powyższe.
Sytuacja nędzarza, który nie ma ani ojca, ani matki, a jedyna osoba, która mogłaby przygotować go do życia jest babuleńka, bywa nacechowana romantycznym tragizmem tylko w głupich powieściach. Tak naprawdę panienka Harada nie miała na co narzekać. Oprócz zbierania chłosty słownej za ciągłe wybryki podczas nauczania, czy chociażby absolutną krnąbrność, to żyła niczym w bajce. Okropnej, długiej jak wędrówka Ludu Wybranego. Choć czy można nazwać okrucieństwem dni przelane w relaksie i swawolach? Owszem, można. Zwłaszcza wtedy, gdy wiesz, że już jedną nogą stąpasz po tamtym świecie, a twoja wnuczka nie umie nawet wywiązywać się z prostych zadań.

WIEDZA

KLANY, RODZINY SHINOBI, WIĘZY KRWI
  • Yinzin
    Zamieszkiwane jest w dużej części przez Samurajów, którzy są niezwykle zasadniczy i honorowi. Władają oni przeróżnymi rodzajami mieczy, w czym są mistrzami. Ponadto niesamowicie twardzi, zahartowani. Zaciekle bronię tego, w co wierzą.
  • Wiedza o Inuzuka
    Często charakterystyczny tatuaż na policzkach, jakby na kształt kłów. Towarzyszą im, jak i walczą z nimi psy. Preferują walkę bezpośrednią, są wyszkoleni w taijutsu. Zamieszkują tereny Yusetsu.
  • Wiedza o Kaminari
    Członkowie tego klanu w większości przypadków charakteryzują się ciemniejszą karnacją. Z natury spokojni. Specjalizują się w manipulacji raitonem, wytwarzając go w innej, znanej sobie wersji, stawiają na ninjutsu. zamieszkują tereny Antai,
  • Wiedza o Uchiha
    W większości przypadków ciemnowłosy przedstawiciele tego klanu, posiadają wyjątkowe oczy, które przy aktywacji stają się czerwone. Zazwyczaj posługują się katonem, specjalizują w genjutsu i ninjutsu. Zamieszkują tereny Sogen,
  • Wiedza o Yamanaka
    Członkowie klanu często posiadają długie, blond włosy i oczy pozbawione źrenic. Słyną z bycia świetnymi mediatorami i politykami; potrafią wniknąć w myśli przeciwnika.
POSTACIE
...

ZDOLNOŚCI

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

EKWIPUNEK

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE)
Naginata na plecach

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

ROZLICZENIA

PIENIĄDZE: *klik*
PH: *klik*

MISJE
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

PREZENT OD ADMINISTRACJI
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 23 cze 2019, o 00:15 przez Inari, łącznie edytowano 5 razy
Obrazek
Avatar użytkownika

Inari
 
Posty: 17
Dołączył(a): 29 maja 2019, o 16:36
Wiek postaci: 16
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7353
GG: 62022462
Multikonta: Harumi

Re: Harada Inari

Postprzez Exodia » 20 cze 2019, o 00:37

Akcept. Miłej gry życzę.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1992
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai


Powrót do Zaakceptowane karty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość