Aburame Yato

W tym dziale lądują zaakceptowane karty postaci. Na ich podstawie można się upewnić wyglądu właściwie wykonanej KP, aby uniknąć późniejszych poprawek.

Aburame Yato

Postprzez Yato » 9 lis 2018, o 17:51


DANE PERSONALNE


IMIĘ: Yato
PSEUDONIM: Milczek
NAZWISKO: Aburame
KLAN: Aburame
WIEK [DATA URODZENIA]: 17
PŁEĆ: Mężczyzna
WZROST | WAGA: Niski (140 cm) Szczupły (40 Kg)
RANGA: Dōkō


APARYCJA


WYGLĄD: Niski i szczupły młody chłopak, Jego najbardziej rzucającymi się w oczy cechami wyglądu zewnętrnego jest alabastrowo biała skóra, długie mleczno białe włosy i rózowe oczy patrzące na świat z dziwną melancholią. Pod długimi włosami ukrywa brak lewego ucha Zgadza się. Yato jest jedyny w swoim rodzaju, bowiem urodził się albinosem.
UBIÓR: Yato nie lubi żadnych wyszukanych strojów, nie jest typem modnisia czy playboya. Jego główny ubiór stanowi prosta biała koszula bez żadnych ozdobników i ciemne, długie spodnie, których nogawki sięgają jego czarnych taktycznych butów do połowy łydek. Buty te mają wzmocnione podeszwy i są na tyle sztywne by skutecznie uniemożliwić skręcenie kostek, zaś palce są chronione ukrytymi pod skórą blachami. Na koszulę zakłada przewaznie luźne płaszcze głownie szare lub czarne.
ZNAKI SZCZEGÓLNE: Albinizm.


OSOBOWOŚĆ


CHARAKTER: Opanowany i pozornie spokojny. Potrafi tłumić w sobie wszystko czekając na odpowiedni moment do działania. Lubi zabijać po cichu, bez świadków. To daje mu poczucie władzy nad życiem i śmiercią. W niezbyt częstej konwersacji cyniczny, chamski, rubaszny, opryskliwy i złośliwy. Potrafi sprowokować każdego, czy toinnego ucznia czy też samych Kage. Wykorzystuje to później do swoich celów. Udając jednego ze zwykłych mieszkańców swojej wioski udaje towarzyskiego i opanowane, jest skóry do zawierania przyjaźni, które rozumie na swój sposób jako związek mający przynieść jednostronne korzyści, a strona uprzywilejowane jest tylko i wyłącznie on sam. Gotowy zabić "przyjaciela" w każdej chwili, jeśli tylko uzna, że takie postępowanie najbardziej mu się opłaca. Kieruje się zawsze żądzą zemsty i zysku.
NAWYKI: brak
NINDO: Przede mną strach, że mną ból, za mną tylko śmierć.
HISTORIA: Migotliwy blask ogniska rozświetlał obóz pod rozgwieżdżonym niebem. Chociaż obóz to być może zbyt mocno powiedziane. Kilka tobołków przyniesionych przez dwie osoby. Obie postacie, ta niższa i ta nieco wyższa siedziały naprzeciw siebie oddzielone powoli dogasającym ogniem, z którego w stronę nieba strzelały snopy iskier. Była to bardzo ciepła noc a cykady w wysokich trawach nieprzerwanie grały swoje serenady. Cisza pomiędzy mężczyznami trwała nieprzyzwoicie długo.

- Nad czym myślisz? - Odezwał się ten wyższy przerywając tym samym niezręcznie przedłużające się milczenie. Widział bowiem, że jego rozmówca ewidentnie odpłynął gdzieś myślami.

- Nie twój interes. - Padła krótka odpowiedź wypowiedziana tonem oschłym, nie znającym sprzeciwu. Niższa, zakapturzona dotąd postać ściągnęła z głowy kaptur a z twarzy maskę. Ta postać okazała się być białowłosym chłopakiem o bliżej nieokreślonym wieku, który patrzył na swego rozmówcę melancholijnym spojrzeniem różowych oczu. Wyższy na ten widok drgnął z powodu ciarek, które przeszły mu po całym kręgosłupie.

- Może jednak... - oponował nieśmiało, a białowłosy spojrzał wysoko w niebo, prosto na księżyc. Była pełnia i bezchmurne niebo. Minęła północ, więc czas oczekiwania minął. Klient nie zjawił się z okupem więc białowłosy wiedział co to oznacza. Jego plany nie zakładały dodatkowego balastu, a jakoś dziwnie dawno z nikim szczerze nie rozmawiał. Wiedział też, że treść tej rozmowy w żaden sposób nie opuści tego obozowiska. Wiedział co musi zrobić i czuł z tego powodu podniecenie zupełnie tak jak... Wtedy. W tamten zimny, dżdżysty dzień, kiedy po raz pierwszy wyzwolił się z okowów cywilizacji i człowieczeństwa. Pamiętał to dobrze, dosłownie jakby to było wczoraj, a przecież od tamtego czasu minęło już prawie pięć lat. "Prawie." - pomyślał sobie i zaczął szybko liczyć w głowie po czym uśmiechnął się paskudnie. Dziś bowiem wypadała wigilia tamtych wydarzeń.

- Skoro tak bardzo chcesz poznać moje myśli to może posłuchasz mojej historii? - spytał dziwnie słodko i przymilnie, jednak jego rozmówca nie spodziewawszy się końca skinął głową skwapliwie.

- Nazywam się Yato. Aburame Yato. - zaczął swoją opowieść ponurym głosem a oczy słuchacza rozbłysły w blasku dogorywającego ognia. Wyglądało to tak jakby wewnętrzny ogień skryty w głębi jego własnych oczu spotkał się z płomieniami ogniska i został jeszcze bardziej uwydatniony. - Jestem wyrzutkiem, odszczepieńcem swojego klanu. Klanu, który mnie porzucił na pastwę losu tylko dlatego, że wyglądam inaczej niż wszyscy. - jego słowa padły w pustkę względnej ciszy obozowiska. Słuchacz i rozmówca spuścił nieco wzrok. Wiedział co to znaczy być porzuconym, zwłaszcza teraz, kiedy z znikąd nie było ratunku.

- Urodziłem się siedemnaście lat temu w klanie Aburame z Prastarego Lasu. Moja matka oddała życie wydając mnie na świat. Głupia kobieta, mogła ratować siebie zamiast się głupio poświęcać. Zaś mój ojciec... No cóż, pozbył się mnie w iście bajkowy sposób podrzucając w wiklinowym koszu na progu sierocińca z listem na moim kocyku. Naiwny głupiec, ale to nie jest w tej chwili ważne. Tak czy inaczej, odnaleziono mnie rychło i starano wychować na porządnego obywatela. - Białowłosy prychnął śmiechem na samo wspomnienie tych prób, które dla wychowawców były ciężkie, mozolnie i w gruncie rzeczy - całkowicie nieskuteczne.

- Tak mijały pierwsze lata mojego życia. Gdy podrosłem nieco, szybko okazało się, że moi rówieśnicy i nie tylko oni, pogardzali mną że względu na mój wygląd. Dzieci naprawdę potrafią być okrutne. Gdy nikt nie patrzył, starsi wychowankowie bili mnie i szydzili ze mnie, rówieśnicy zaś przyłączali się chętnie do tego polowania. Często krylem się z tego w piwnicy odrzucony i samotny. Któregoś razu odnaleziono moją kryjówkę i mnie. Wtedy właśnie po raz pierwszy moje zdolności mojego rodu dały o sobie znać. Nigdy nie sądziłem, że zimna wilgotna piwnica tętni życiem miliona małych istnień, które przyjdą mi z pomocą. Kiedy widziałem jak moi prześladowcy uciekają czułem dumę zmieszaną z fascynacją. Rychło się jednak okazało, że bez pomocy małych przyjaciół jestem nikim. Moi prześladowcy nie raz dopadali mnie i tłukli bez litości jak wściekłego psa. Łykajac gorzkie łzy porażki marzyłem o zemście, zemście na wszystkich tych, którzy mnie prześladowali i tych, którzy nie ruszyli nawet palcem w mojej obronie. Ta myśl o odpłaceniu pięknym za nadobne owładnęła mój umysł - wzięła go w stalowe kleszcze czystej obsesji. W międzyczasie nauczyłem się że nigdy i nigdzie nie jestem sam. Okazało się bowiem, że nie tylko potrafię kierować robakami otaczającymi mnie, ale również że potrafię produkować robaki we własnym ciele. Robaki, które słuchają moich rozkazów niczym niewolnicy mojego umysłu. - w głosie Yato słychać było nieprzyjemne brzmienie, jednak słuchacz doskonale mógł wiedzieć, że ucieczka jest niemożliwa i że w jej przypadku białowłosy nie okaże cienia litości. Michinaga jedyne źródło ratunku upatrywał w rychłym okupie od rodziców. Powitał ich wiatr, ognisko znów sypnęło iskrami a cykady niewzruszone opowieścią grały nadal. Yato kontynuował opowiadanie swojej jakże ciekawej historii.

- Gdy miałem jedenaście lat czara goryczy się przelała. Nocą uciekłem z sierocińca, zabarykadowałem wszystkie drzwi i okna po czym podpaliłem budynek. Ogień rozprzestrzenił się szybko. Och, trzeba tam było być. Dzieciaki i opiekunowie palili się jak świeczki wyjąć jak ranne zwierzęta, którymi z resztą byli. Ta feria barw i dźwięków była symfonią, która wypełniła moją duszę dziką radością. Długo wpatrywałem się w te magiczne płomienie i słuchałem tych dźwięków. Próbowano gasić pożar, lecz było już za późno. Ogień niczym prosto z piekła pochłonął wszystkich. Sto dwadzieścia pięć osób, dwudziestkę wychowawców i dzieciaki. Zemsta się dokonała. Jedenaście lat upokorzeń przeminęło z wiatrem. - zaśmiał się a Michinaga słuchając skurczył się w sobie. Teraz już miał pewność że jego rozmówca nie jest normalny i że sprawianie innym cierpienia przysparza mu przyjemność.

- Po dokonaniu zemsty ruszyłem w drogę by odnaleźć sprawcę mojego nieszczęścia, czyli mojego szanownego tatusia.</span> - zarechotał ponuro, a Michinaga zbladł jeszcze bardziej. Nie miał jednak siły by przerwać tę opowieść, a z doświadczenia wiedział, że zatykanie uszu palcami na niewiele się zda. - [b]By przeżyć rabowałem, gwałciłem, paliłem i mordowałem. Szybko okazało się że tę ostatnią rzecz lubię najbardziej, jednak dokonywaną bez świadków i po cichu. Owszem były osoby lepsze w tym rzemiośle, jednak ja nie zasypywałem gruszek w popiele i szkoliłem się również, także od tamtych osób, co nie wyszło im na zdrowie. - Yato zaniósł się opętańczym śmiechem, który szybko przeszedł w cichy ponury chichot.

- Kiedy bowiem wysączyłem już z tych osób ostatnią kropelkę wiedzy i umiejętności pozbywałem się ich w najróżniejsze sposoby. Najbardziej podobał mi się ten z rozprutymi flakami porzucony na środku rynku. - Cmoknął w uznaniu swojego dzieła po czym kontynuował.

- Pech chciał, że podczas dalszej podróży nie za dobrze mi się wiodło. Informacji o moim szanownym tatusiu jak na lekarstwo i jeszcze pieniądze się kończą. Wtedy na scenę wkroczyłeś ty, maluchu. Po twoim ubraniu widać było że jesteś z porządnego domu i rodzice nie poskąpią gotówki za swojego syneczka. Jak widzę myliłem się.

- To nie prawda! - krzyknął Michinaga i dopiero kiedy echo jego krzyku już dawno przebrzmiało skontaktował, że otacza ich głęboka nieprzenikniona cisza. Cykady umilkły, jednak to zdawało się nie przeszkadzać białowłosemu w żaden sposób. Yato wykrzywił twarz w na poły szaleńczym, a na poły opętańczym uśmiechu.

- Tak? - spytał tak słodko, że Michinaga aż się cofnął. - To może mi powiesz gdzie są teraz i czemu cię nie ratują hmm? - Yato uniósł brew w oczekiwaniu odpowiedzi, która jednak nie nadeszła. Michinaga przerażony śmiertelnie czuł, że rodzi się w nim jakiś dziwny bunt. Opór, który z każdą chwilą przybiera na sile. Ratowanie, poderwać się z ziemi chcąc spróbować ucieczki albo rzucić się na przeciwnika i obić mu te jego białą gębę. Nie zdążył jednak odbić się od ziemi by rzucając się przez ogień dopaść białowłosego. Celnie rzucone kunaie przebiły stopy Michinaga przygważdżając go do ziemi. Chłopak stracił równowagę i upadł na plecy. W trawie, tuż nad swoją głową usłyszał dziwny szelest. Jedno spojrzenie wystarczyło by zobaczyć rój wielkich, czerwonych mrówek, wściekłe agresywnych i idących wprost na niego. Yato w tym czasie wstał i dwoma kolejnymi kunaiami przygwoździł do ziemi ręce swojej ofiary.

- Lubisz życie chłopcze? - spytał leżącego a ten z paniką w oczach pokiwał potakująco głową. Widząc to Yato uśmiechnął się znowu.

- To dobrze, bo nie lubię go odbierać osobom, którym na nim nie zależy. Spokojnie jeszcze nie teraz. Najpierw pocierpisz nieco... Najpierw pozwolę pobawić się z tobą moim małym przyjaciołom a potem... Cóż zobaczymy. Spokojnie mamy przed sobą całą noc.


WIEDZA


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ZDOLNOŚCI


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



ROZLICZENIA


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 15 lis 2018, o 21:06 przez Yato, łącznie edytowano 11 razy
MOWA
Kod: Zaznacz cały
[color=#FFFFFF]MOWA[/color]

MYŚLI
Kod: Zaznacz cały
[color=#808080]MYŚLI[/color]

Obrazek
Avatar użytkownika

Yato
 
Posty: 20
Dołączył(a): 7 lis 2018, o 20:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski i szczupły, Jego cechami wyglądu zewnętrnego są alabastrowo biała skóra, długie mleczno białe włosy i rózowe oczy. Pod długimi włosami ukrywa brak lewego ucha. Yato jest jedyny w swoim rodzaju, bowiem urodził się albinosem.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=104114#p103474
GG: 5022755
Multikonta: Xiao

Re: Aburame Yato DO SPRAWDZENIA

Postprzez Exodia » 13 lis 2018, o 21:41

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1667
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Aburame Yato

Postprzez Yato » 14 lis 2018, o 22:29

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu
MOWA
Kod: Zaznacz cały
[color=#FFFFFF]MOWA[/color]

MYŚLI
Kod: Zaznacz cały
[color=#808080]MYŚLI[/color]

Obrazek
Avatar użytkownika

Yato
 
Posty: 20
Dołączył(a): 7 lis 2018, o 20:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski i szczupły, Jego cechami wyglądu zewnętrnego są alabastrowo biała skóra, długie mleczno białe włosy i rózowe oczy. Pod długimi włosami ukrywa brak lewego ucha. Yato jest jedyny w swoim rodzaju, bowiem urodził się albinosem.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=104114#p103474
GG: 5022755
Multikonta: Xiao

Re: Aburame Yato

Postprzez Exodia » 15 lis 2018, o 16:04

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla uczestników tematu
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1667
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Aburame Yato

Postprzez Yato » 15 lis 2018, o 16:47

Powinno być i już jest. Dziękuję za poprawienie.
MOWA
Kod: Zaznacz cały
[color=#FFFFFF]MOWA[/color]

MYŚLI
Kod: Zaznacz cały
[color=#808080]MYŚLI[/color]

Obrazek
Avatar użytkownika

Yato
 
Posty: 20
Dołączył(a): 7 lis 2018, o 20:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski i szczupły, Jego cechami wyglądu zewnętrnego są alabastrowo biała skóra, długie mleczno białe włosy i rózowe oczy. Pod długimi włosami ukrywa brak lewego ucha. Yato jest jedyny w swoim rodzaju, bowiem urodził się albinosem.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=104114#p103474
GG: 5022755
Multikonta: Xiao


Powrót do Zaakceptowane karty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości